Aaaaaa, coś mnie podkusiło, żeby zatestować w Wigilię- akurat
sprzątałam szafki, znalazłam zakamuflowane testy, termin @ się
zbliżał. A ja miałam jakieś takie przeczucie i jedno szaleństwo na
koncie

No i oczywiście- piękne, grubaśne krechy. Planowaliśmy
starania o drugie dziecko jakoś w tym roku, ale nie sądziłam, że uda
się tak od razu! Jakoś sądziłam, że znów będzie kilkumiesięczna orka
na ugorze, stres, histeryczne robienie testów i łykanie wiesiołka.
No i teraz dopadł mnie stres... Może to głupie pytania, ale czy też
przy drugim/kolejnym dziecku miałyście taki mętlik w głowie? Wciąż
tłucze mi się po czaszce "Czy Lila nie będzie zazdrosna? Czy moja
panująca niepodzielnie księżniczka nie poczuje się zdetronizowana?
Nie będzie smutna i odrzucona? Czy to możliwe, żeby to drugie
pokochać tak samo mocno, czy dzieci kocha się jednak inaczej? Czy
nie będzie jakieś "gorsze", bo kochane mniej? Nie chciałabym
skrzywdzić żadnego z moich dzieci. No, nie czarujmy się- Lilę kocham
już ponad rok, plus czas czas ciąży, a "nowy" istnieje dopiero od
kilku dni- i jeszcze nie do końca wierzę w to, że naprawdę jestem w
ciąży! Na razie to abstrakcja trochę jest... No-i czy poradzę sobie
z dwulatką i noworodkiem? O matko!