mantha
27.06.10, 21:52
Od kilku miesiecy walcze o to, zeby corka chodzila ze mna za reke.
Odnosze wrazenie, ze jest coraz gorzej a nie lepiej, kiedys byla w
stanie isc ze mna kawalek nie wyrywajac sie i lecac w jakos tam
strone. teraz zupelnie nie mam na nia metody, konsekwentnie wkladam
ja do wozka jak wyrywa sie i leci w siną dal i tak kilka razy na
spacerze, ale to jest po prostu gehenna, ona wije sie, wrzeszczy
szamocze - a ja normalnie mam zakwasy i bolesci calych rak, pot
zalewa mi oczy i sama mam ochote urzadzic na srodku ulicy scene z
wrzaskami. Chodzenie za reke jest moim zdaniem waznym elementem i
marze o tym, zeby wreszcie przejsc do tego etapu, dlatego zakladam
taki watek tutaj na forum, moze ktos przezywal podobna udreke i
znalazl sposob??
nadmieniam, ze klaruje jej jasno iw yraznie - teraz idziemy za reke
bo ilica blisko czy jezdza samochody, a potem przy plasu idziesz
sama, ale to nic nie daje. aha i moja corka nie chodzi - biega, na
chodzenie nie ma czasu, a ja za nia z wozkiem. mowie wam - maskra i
po dzisiejszym dniu mam naprawde sredecznie dosc.