bo mój syn w zasadzie to już od 6 września. Wtedy też poszliśmy do lekarza, bo z nosa lał się katar, w nocy przez to strasznie kasłał i do tego jednodniowa gorączka. Lekarz przepisał tylko trzy syropy na kaszel,z czego dwa na odkrztuszenie i jeden na noc( hamujący kaszel) oraz woda morska do nosa i krople. Po kuracji kaszel ustąpił, a nos się zatkał i od tamtego czasu oddychał buzią. W zeszły czwartek znów pojawiliśmy się u lekarza, bo ten zatkany nos nie dawał żyć mojemu dziecku i znów pojawił się lekki kaszel i temperatura jednodniowa. Znów dostał trzy syropy na kaszel, środek który miał rozpuścić zaległe gluty w nosie i coś na alergię. Owszem po lekarstwie na katar cos ruszyło i zaczęło spływać z zatok, co w konsekwencji spotęgowało kaszel. Teraz młody tak kaszle,jakby miał wypluć płuca. Czasem prawie wymiotuje i odpluwa wydzielinę. Strasznie się przy tym męczy, bo jak wpadnie w trans kaszlu, to potrafi tak kasłać przez 5 minut non stop. Dziś rano znów dostał gorączki , która utrzymuje się przez cały dzień i dlatego zaraz lecimy na dyżur nocny( bo oczywiście numerków w przychodni brak). Dlatego chciałam zapytać czy jak Wasze maluchy chorują, to również choroba się tak przeciąga? Lekarze dotąd nie kazali podać antybiotyku, bo nie gorączkował, zastanawiam się tylko dlaczego po tak długim leczeniu zamiast być lepiej jest gorzej. Pewnie dziś skończy się antybiotykiem