Dodaj do ulubionych

Karanie- nie karać?

28.03.11, 10:08
Trzylatka- uparta i rozdarta. Kilka razy dziennie urządza awantury- bo nie chce tej bluzki a tamtą ( tamta jest w praniu), bo chce siku na nocnik a nie na ubikację ( nocnika nie używamy od roku- stoi w piwnicy) , bo ja po nią przyjechałam do przedszkola a nie tata ( tata jest w pracy). Drze się, płacze- czasem trwa to 5 minut czasem 30. Uczyłam ją jak sobie radzić ze złością- był czas, że zamiast się drzeć tupała nóżkami- ale już nie chce.
Ja nie ustępuje, ona w końcu kapituluje. Ale po takiej akcji i ona i ja jesteśmy zmęczone i mamy popsuty humor.
Oczywiście wtedy kiedy jest możliwość- daje jej wybór.
Zastanawiam się czy po każdym takim zachowaniu nie ukarać jej - może to ją nauczy.
Obserwuj wątek
    • koza_w_rajtuzach Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 10:18
      moim zdaniem karanie za ataki złości to kiepski pomysł..mogłabyś ją karać jakby w tych atakach cię biła, wyzywała czy coś tego typu, ale za sam fakt, że nie radzi sobie z emocjami nie powinnaś jej karać.
    • semi-dolce Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 10:20
      Ale za co ukarać? Za to, że jest zła? No, to ja nauczy - nie ujawniać emocji, blokowac je w sobie.

      Tłumacz do bólu "nie moge ci dac tamtej bluzki, poniewaz jest mokra w pralce", "nie mogę ci dać nocnika, bo go nie mamy" (chociaz w sumie mozesz przecież dac dziecku ten nocnik, co ci za różnica?) a potem, jesli dziecko sie denerwuje to go pozałuj "ajajaj jaka jestes zła, że nie mozesz zalozyć swojej ulubionej bluzki. Rozumiem cię, tak bys chciała ja zalozyć dzisiaj prawda? Tez bym była zła/rozczarowana/rozzalona na twoim miejscu" itd. Jesli wyłapiesz taki moment, gdy dziecko juz płacze by płakać, a nie ze zlosci jako takiej - to odwróc uwagę. To wszystko minie, ona z tego wyrosnie - cierpliwości smile
      • tola_i_tolek Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 10:31
        Ala ja nie chce ja karać za to, że jest zła- tylko za to w jaki sposób tą złość okazuje. Uczyłam ją w jaki inny sposób można złośc okazywać- przez jakiś czas jej to odpowiadało, ale przestało.
        Ona się drze tak jakby ją obdzierali ze skóry- mamy w domu niemowlaka, który nie może pospać przez jej ryki, mamy sąsiadów którzy mają małe dziecko- chodzi mi o to żeby zrozumiała , że takie zachowanie przeszkadza innym.
        • joshima Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 11:04
          tola_i_tolek napisała:

          > Ala ja nie chce ja karać za to, że jest zła- tylko za to w jaki sposób tą złość
          > okazuje.
          Aha. Czyli chcesz ja karać, za to, że sobie ze złością nie radzi, tak? Kiepski pomysł, bo to dla tak małego dziecka nie do rozróżnienia.
          • tola_i_tolek Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 11:14
            Chce jej pokazać , że nie akceptuje półgodzinnych ryków, wrzasków, które dezorganizują życie całego domu i sąsiadów i, że można spróbować pozłościć się inaczej.
            • joshima Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 11:40
              tola_i_tolek napisała:

              > Chce jej pokazać , że nie akceptuje półgodzinnych ryków, wrzasków, które dezorg
              > anizują życie całego domu i sąsiadów i, że można spróbować pozłościć się inacze
              > j.
              No to jej to zwyczajnie powiedz. Jest teraz w bardzo trudnej sytuacji,musi się dzielić mamą. Może się czuje odsunięta i sobie znalazła taki sposób na zwrócenie Twojej uwagi? Gdybam tylko bo nie wiem jak jest, ale co by to nie było uważam, że karaniem będziesz tylko odsuwać od siebie zarówno córkę jak i jej problemy. I jedyne czego się nauczy to to, że nie można na Ciebie liczyć.
        • semi-dolce Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 15:46
          Słuchaj ona ma dopiero trzy lata. Ma prawo nie umiec wyrażac emocji, ma prawo sobie z nimi nie radzić i ma prawo czuc się zazdrosna i pokrzywdzona pojawieniem sie w domu niemowlaka. Byc może jej wrzask to jedyny sposob, bys skoncentrowała się całkowicie na niej?
        • memphis90 Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 22:13
          Uczyłam ją w jaki inny sposób można złośc okazywać- przez jakiś czas
          > jej to odpowiadało, ale przestało.
          No wiesz, ja byłam wychowywana w domu, w którym dozwolony sposób okazywania złości to było "buzia w ciup, oczki spuszczone i nie pyskować". Bardzo się starałam, ale nijak nie czułam się lepiej i zawsze w końcu dochodziło do erupcji i mega awantury. Za co była kara. Każdy musi znaleźć sobie swój sposób, ale taki, żeby nie ranić innych. Jeden pomamrocze pod nosem, ale inny musi zbić talerz.
      • ciociacesia tłumaczenie do bólu jest glupie 28.03.11, 22:44
        wystarczy powiedziec raz. i do dziecka 3 letniego trafi. jesli dalej marudzi to nie dlatego ze nie rozumie tylko dlatego ze nie chce zeby bluzka byla w praniu i ja to wkurza. u nas pomagaja metody z ksiazki 'wyzwoleni rodzice'
        bardzo skuteczne jest np. fantazjowanie - aa chcialabys zeby twoja bluzka w magiczny sposób wyschla i sama wskoczyla ci na grzbiet, i dalej do absurdu...
        ewentualnie 'jestes zla, mozesz sobie pokrzyczec, ale nie za glosno prosze bo boli mnie glowa, ok?'
        • joshima Re: tłumaczenie do bólu jest glupie 28.03.11, 23:22
          Tłumaczenie do bólu nie oznacza gadania w kółko jednego i tego samego. Chodzi raczej o tłumaczenie tego samego (krótko i węzłowato) za każdym razem.
    • joshima Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 11:02
      tola_i_tolek napisała:

      > Zastanawiam się czy po każdym takim zachowaniu nie ukarać jej - może to ją nauc
      > zy.
      Zapewne czegoś ją to nauczy. Pytanie tylko czego?
      • tola_i_tolek Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 11:11
        A masz może doświadczenie z takim małym złośnikiem i jakieś dobre rady?
        • joshima Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 11:43
          tola_i_tolek napisała:

          > A masz może doświadczenie z takim małym złośnikiem i jakieś dobre rady?
          Mam doświadczenie z trochę mniejszym złośnikiem. Dwa latka. Biorę na wstrzymanie a jak mi żyłka zaczyna skakać to na chwilę wychodzę, żeby nie wybuchnąć i nie zrobić jakiejś głupoty. Jak widzę, że złość przeszła a został tylko płacz, to podchodzę i pytam czy się chce przytulić. To znacznie skraca czas histerii. Potem chwilę rozmawiamy ale nie za długo, bo nie chcę dziecku truć w kółko.
    • camel_3d Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 11:16
      mysle, ze to bardzo zalezy od sytuacji, kiedy taka akcja sie dziej. Ogolnie

      a: dzeici maja juz swoje zdanie..i czasme warto ulec.
      b: dzieci probuja czasme manipulowac i warto wiedziec kied yto sie dzieje.
      c: karanie tak, ale musi byc adekwatne do tego co sie stalo...
      ale ogolnie, czasem trzeba byc po prostu stanowczym...
      wazne jest np zeby razem z dzieckeim wrzucac rzeczy do pralki..ono swoje ty inne. Mowiesz ze kolorowe sie pierze osobno itd..wtedy dzeicko wie, ze bluzke wrzucoilo do pralki, mozesz mu tez pokazac..wieczorem brudne rzeczy wrzuca sie do kosza z bielizna. Mozesz potem pokazac, zobac twoja bluzka jest brudna i wczoraj ja wrzucilas do kosza..itd...



    • tijgertje Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 11:44
      Karanie za wszaski to chyba nie najlepszy pomysl. Co robisz, jak mala wrzeszczy?
      Moj mlody nigdy takich cyrkow nie robil. Nooo, niezupelnie. Probuje co jakis czas. Tyle tylko,z e wie, ze to nic nie da. Jak wrzeszczy, to go ignoruje, spokojnie mowie, ze nie rozumiem, co chce powiedziec i czekam, az mu przejdzie, wteyd przytulam i spokojnie rozmawiamy. RTlumaczenie czegokolwiek dziecku, ktore wyje i w zasadzie nie kontaktuje w ogole mija sie z celem. Mlodemu pzwalam czasem sie wywrzeszczec, wraca padniety ze szkoly i musi odreagowac. Ale nie ksoztem moich uszu. Chce wrzeszczec, prosze bardzo, ale w swoim pokoju, za zamknietymi drzwiami. Nauczyl sie migiem, ze wrzaskiem nic nie zdziala i potrafi szybko na tyle ochlonac, zeby powiedziec o co chodzi i wysluchac odpowiedzi. Jest to o tyle dobre,z e zdarzaja sie sytuacje kryzysowe, gdzies sie walnie, czy ktos go walnie, ale mimo morza lez potrafi powstrzymac sie na tyle, zeby powiedziec co sie stalo. Teraz ma juz 7 lat i to zupelna norma, ale uczylam od poczatku, ze z wrzaskunem nie dyskutuje i juz jako 3-latek potyrafil sie calkiem niezle kontrolowac.
      • paliwodaj Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 12:24
        sa dzieci ktore nie maja okresu buntu w okolicach 2-3 roku, Ale bardzo duzy odsetek ma tego typu zachowania w tym wieku, nie jest to czyms niespotykanym i dziwnym.
        Bardziej dziwi mnie ze 7 latek moze jeszcze okresy wrzasku, ktore jak pieszesz kontrolowal jako 3 latek.
        I nie prawda z tym absolutnym nie-slyszeniem , to wrzeszczace dziecko czesto jest dosc skupione na naszej uwadze, w koncu ma w swoim wrzasku jakis cel, kontroluje czy juz go osiagnal czy nie ma szans
        • tijgertje Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 15:50

          paliwodaj napisała:

          Bardziej dziwi mnie ze 7 latek moze jeszcze okresy wrzasku, ktore jak pieszesz
          > kontrolowal jako 3 latek.

          Mlody kontroluje sie coraz lepiej, ale jak raz na ruski rok sie wscieknie, to nie mam mu tego za zle, tym bardziej, ze sama mialabym nieraz ochote wrzeszczec, trzaskac drzwiami i komus dowalicwink W jego wykonaniu to nie sa tez godzinne ryki, jakby sie komus moglo wydawac. Nie gadam z wrzaskunem, wiec nawet, jak zacznie, to w ciagu max 10 minut (w wyjatkowych sytuacjach, gdy jest faktycznie wykonczony) jest spokoj. Wsrod jego rowiesnikow widzialam lepsze akcje, wiec z mlodego i tak jestem dumna, biorac pod uwage, ze z emocjami ma problem i jego rozwoj spoleczno emocjonalny jest na poziomie 3-4-latka. Wyjasnienie w sygnaturcewink
    • slonko1335 Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 11:49
      Ona zwraca w ten sposób na siebie Twoją uwagę-to wszystko. Uczyłaś ją okazywać złość tupaniem, robiła tak, nie zwracałaś uwagi pewnie, szuka innych metod. Zrozum jej uczucia, za każdym razem postaraj się odnaleźć w jej sytuacji, powiedz coś w stylu: rozumiem, że chciałabyś ubrać tą bluzkę i jesteś zła, że nie możesz, ja też nie lubię jak moje ulubione rzeczy są w praniu i muszę czekać aż wyschną, itd.... Pozwól jej samej wybrać inną w zamian.
      Karanie za nieradzenie sobie z emocjami nie bardzo...
      • paliwodaj Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 12:15
        a ja bede upierac sie od tego w jaki sposob, jak dlugo trwa to "niby" nieradzenie sobie z emocjami. To nie zawsze tak jest ze dziecko nie radzi sobie z emocjami, czasami taki bunt , krzyk, rzucanie sie na ziemie, to przekora , proba pozyskanie korzysci i probowania nowej metody na rodzica, czesto coraz bardziej wyszukanej za kazdym nastepnym razem.
        Sa dzieci , ktore w takich sytuacjach rzucaja przedmiotami, gdy dziecko rzuci szklanka, sytuacja staje sie powazna i jak najbardziej 3 karne minuty w kaciku sa tu na miejscu

        ABSOLUTNIE odradzam jak ktos "blyskotliwie" poradzil, powtarzac do znudzenia, co to za metoda ?
        Matka to nie katarynka, 3 razy wystarczy, po co gadac bez konca , dziecko w ataku zlosci moze nie slyszec, nalezy zadbac o kontakt wzrokowy, powiedziec "posluchaj co mama ci powie" wytlumaczyc, ale nie 100 razy . Przy czym trzymac sie wczesniejszych postanowien, bo gdy w polowie krzyku matka zniemi zdanie to sygnal dla dziecka " krzyk skutkuje " .
        Dobrze jest zwrocic uwage na swoje uczucia w tym momencie, "jest mi smutno kiedy mnie nie sluchasz , gdy glosno krzyczysz,..... obudzi braciszka swoim krzykiem ......"
        Uczmy szacunku dziecka do nas, dziecko ma wysluchac tego co mowimy, my zadbac o to zeby to nie byla paplanina a krotkie, zwiezle , rzeczowe zdania
        Ogradzam uleganiu fanaberiom - jak z nocnikiem , w domu mozna sobie pozwolic na wytlumaczenie 3 razy a pozniej metode "nie bede wiecej reagowac na twoje zachowanie"
        Bardzo czesto gdy zainteresowanie rodzica schodzi na inny tor, dziecku juz nie oplaci sie krzyczec i plakac.
        Gdy to mozliwe jak pisaly dziewczyny dawac wybor, ale na poczatku "akcji" nie pod koniec.
        Normalne jest ze przy zabieraniu z przedszkola nikt nie bedzie dzwonil po tate bo corka woli tate w tym momencie. Bierzemy za reke, na rece i wychodzimy, nie ma sensu stac w przedszkolu i nawijac katarynke, dziecko juz wie ze z przedszkola zabiera dzis mama i tak musi byc, krzyki nic nie zmienia
        • slonko1335 Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 13:22
          a moim zdaniem jest zazdrosna o niemowlaka i nie radzi sobie z tym głównie, dlatego każdy powód jest dobry by urządzić awanturę i zwrócić uwagę matki,
        • memphis90 Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 22:19
          > Uczmy szacunku dziecka do nas, dziecko ma wysluchac tego co mowimy, my zadbac o
          > to zeby to nie byla paplanina a krotkie, zwiezle , rzeczowe zdania
          Ja kocham i szanuję mojego męża, ale jak jestem wściekła, to może sobie mówić krótko i zwięźle, albo długo i rozwlekle. Nie słyszę. Nie dociera. Muszę najpierw wyrazić swoje, potem jestem gotowa na słuchanie. Jak jestem załamana, to jest to samo. Muszę się wygadać, inaczej żadne pocieszenia nie trafiają do mnie. Dlaczego dziecko ma koniecznie grzecznie wysłuchiwać tego, co mówimy?
        • joshima Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 22:44
          paliwodaj napisała:

          > ABSOLUTNIE odradzam jak ktos "blyskotliwie" poradzil, powtarzac do znudzenia,
          > co to za metoda ?
          Do zudzenia, to znaczy za każdym razem, a nie przez cały dzień po takim napadzie.
    • budzik11 Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 13:00
      Nie wiem, ile dokładnie twoje dziecko ma - ale ostatnio cytowałam w wątku o "rozpuszczeniu 2,5 latka książkę "Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat" - tam właśnie jest o tym, że dzieci w drugiej połowie 3rż. TAK MAJĄ - lubią rozkazywać, są uparte, nieustępliwe itd - i jak nie chcesz się z nią kłócić, to jej przez ten krótki czas ustępuj. Karanie w takiej sytuacji nie ma sensu, można jej złość ew. ukierunkować inaczej, nauczyć innych form okazywania emocji.
      Tu ten wątek z cytatem (w ogóle warto tę książkę przeczytać) forum.gazeta.pl/forum/w,566,122840818,122893673,Re_ratunku_rozpuscilam_2_5_latka_.html
    • stypkaa Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 13:47
      Napiszę z perspektywy mamy złośnika który ma już 6 lat Mój starszy syn, jako 2-3-4 latek urządzał takie histerie o jakich niekórym mamom się pewnie nie śniło. Też byłam załamana, bo faktycznie takie półgodzinne wrzeszczenie może człowieka do skrajnej rozpaczy doprowadzić. I powiem Ci jedno - wspólną pracą udało nam się nauczyć go wyrażać złość w bardziej cywilizowany sposób. Nauczył się lepiej radzić sobie z emocjami, nauczył się panować na sobą, nauczył się wyrażać złość w inny sposób. Fakt, wymagało to dużo pracy z naszej strony. Ciągłe rozmowy, wyjaśnianie, ale też akceptacja jego prawa do złoszczenia się.
      Nie jest idealnie i pewnie nigdy nie będzie, bo to taki typ, trochę histeryczny. Ale teraz jego ataki złości są duuuużo rzadsze, można im zapobiec odpowiednio z nim rozmawiając, potrafi mi powiedzieć o swojej złości nie robiąc przy tym nikomu krzywdy. Uwierz, że jest to ogromny postęp.
      Karanie za wrzaski jest bardzo niedobrym pomysłem moim zdaniem. Twoja trzylatka inaczej nie potrafi wyrazić złości. Ja robiłam tak: jak najmniej zakazów, ale jeśli już czegoś zabraniałam to byłam konsekwentna do bólu. Dziecko wiedziało, ze jeśli mama już powiedziała nie to choćby wrzeszczało pół godziny to NIE znaczy NIE. Po drugie - jesli był w ostrej fazie wrzeszczenia to zanosiłam go do jego pokoju z komunikatem, że jak się uspokoi to porozmawiamy o tym co się stało. I zawsze z nim rozmawiałam. Nie odkładalam tej rozmowy na później, na potem, tylko bezpośrednio po tym jak się uspokoił rozmawialiśmy o jego uczuciach.
      Po trzecie - dużo z nim rozmawiałam o jego uczuciach, starałam się uczyć go nazywać te uczucia, zawsze mówiłam, że może miec bardzo różne uczucia, nigdy nie mówiłam np. "nie złość się, nie płacz" etc.
      Po czwarte - karałam tylko wtedy jeśli w ataku złości zrobił komuś krzywdę. Musiał mieć jasny przekaz, że owszem złościć się może, ale nie ma prawa nikogo krzywdzić swoim zachowaniem.
      I powiem Ci, ze po pewnym czasie to zaczęło przynosić efekty. Dziś potrafi przyjść i powiedzieć do mnie "mamo, jestem bardzo zły na B. (młodsz brat)", lub "mamo, jestem zły na ciebie" i zachowywać się przy tym w akceptowalny sposób. Często też mówi "jestem bardzo zły, chcę zostać sam".

      Pozdrawiam i życzę cierpliwości
      • paliwodaj Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 14:32
        no tak, rozmawiac o uczuciach z dzieckiem nalezy, ale nie mysle ze na etapie 3 latka. 4 latek bardzo rozwiniety i stabilny emocjonalnie moze cos tam opisac ze swoich uczuc, bardziej 5 latek
        Z 3 latkiem nie sadze zeby nawet warto bylo wracac do tematu, analizowac, gdyz dzieci w tym wieku najlepiej przyswajaja proste i krotkie komunikaty nie analize sytuacji, skupilabym sie badziej na czyms zupelnie innym, zabawie np, a nie analizie tego co sie stalo.
        5 latka trzeba pytac "co czules gdy ...czy to cie zasmucilo....co zrobiles...czy wuwazasz ze krzyk pomogl...."
        • slonko1335 Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 14:59
          > no tak, rozmawiac o uczuciach z dzieckiem nalezy, ale nie mysle ze na etapie 3
          > latka

          a dlaczego nie, ja zawsze staram się zrozumieć i nazwać to co czuje mój choć młodszy. Chodzi o to, że akceptujesz to co dziecko czuje i ma prawo to czuć, ma tylko w sposób akceptowalny dla matki i otoczenia swoje uczucia/odczucia wyrażać. Odwracanie uwagi i zabawa są dobre dla roczniaka.
        • leneczkaz Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 15:37
          > no tak, rozmawiac o uczuciach z dzieckiem nalezy, ale nie mysle ze na etapie 3
          > latka.

          To chyba masz jakieś średnio rozwinięte, te dzieci, bo mój 2,5 latek rozumie co to złość, radość, smutek..
          • alabama8 Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 16:18
            leneczkaz napisała:
            To chyba masz jakieś średnio rozwinięte, te dzieci, bo mój 2,5 latek rozumie co to złość, radość, smutek..

            Nie będę negować tego, że twój 2,5 latek potrafi nazwać i rozpoznać złość, radość, smutek ... ale żeby wyciągnąć z tego jakiekolwiek wnioski trzeba jeszcze odczuwać empatię, której 2,5 latki nie rozumieją. Małe dzieci nie odczuwają empatii, a przynajmniej nie na tak szeroką skalę jak dzieci starsze.
            Swoją ciętą ripostą raczej poleciałaś po bandzie i pokazałaś, że nie szczególnie rozumiesz i potrafisz zlokalizować poszczególne etapy rozwoju psychiki dziecka.
            • memphis90 Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 22:33
              ale żeby wyciągnąć z tego jakiekolwiek wnioski trzeba jeszcze od
              > czuwać empatię, której 2,5 latki nie rozumieją. Małe dzieci nie odczuwają empat
              > ii, a przynajmniej nie na tak szeroką skalę jak dzieci starsze.
              Ale przecież nie musi odczuwać empatii! 2-latek ma się nauczyć, że są różne uczucia, ma je rozpoznawać, nazywać, akceptować je, uczyć się z nimi radzić na różne sposoby. Inaczej wyrośnie z niego upośledzony w tej materii dorosły, który sam nie wie, czemu wszczyna kłótnie i nie umie złościć się bez ranienia wszystkich wokół. Mało znasz takich ludzi...?
          • paliwodaj Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 20:35
            zlosc , smutek , radosc to uwazam ze potrafia nazwac dzieci jeszcze mlodsze, wiec wzajemnie - twoje tez do bystrzakow nie naleza, jezeli juz znizylas sie do takich ocen, ja nie bede ci dluzna.
            Inna sprawa rozmawiac o tym, a nie okreslic uczucie jednym slowem. Nie, 2-3 latek nie pogada o swoich uczuciach tak jak 5-6 latek, nawet jesli niektorzy twierdza ze ich 2 latek bedzie prowadzil wywody na temat jak czul sie gdy kolega zabral mu zabawke to znaczy ze po prostu klamia na potrzeby forum
            Nie sadze zebys zrozumiala..... Zreszta nie napisalam tu konkretnie o moich dzieciach ( gdzie to czytalas ?) tylko ogolnie o rozwoju dzieci ( nie moich, widze ze trzeba jak krowie na miedzy)
            • memphis90 Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 22:29
              Ale po co od razu jakieś wywody nt. zabrania zabawki i półgodzinne analizowanie "jak się czułeś, kiedy..."? Charakter rozmowy dostosowuje się do wieku dziecka, ale to nie znaczy, że z 3-latkiem nie można pogadać o tym, co czuje. Im więcej nauczy się teraz- tym bardziej "pogada" jako 5 latek.
        • memphis90 Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 22:24
          Moja 2.5-latka doskonale potrafi mówić o swoich uczuciach. Nie widze powodu, żeby traktować ją jak przygłupa czy zwierzątka do 5rż. Skoro odczuwa złość, radość, smutek, to czemu nie miałabym już uczyć jej o tym rozmawiać?
          • paliwodaj Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 23:07
            powod to rozwoj psychiczny dziecka , rozwoj zasobu slownictwa ktorym mogloby opisac sytuacje i zdarzenie, uczucia, tego nie da sie przeskoczyc o 2-3 lata.
            Przed pojsciem mojego syna do kindergarten rodzice mieli kilka spotkan z roznymi specjalistami , ktorzy informowali nas czego mozna spodziewac sie po 5-latku, jako tako opisac ( nie okreslic ) swoje uczucia i odczucia moze dopiero 5-latek, mimo ze czesto ma z tym wiele problemow. Zwykle na pytania o to co czul gdy cos sie wydarzylo, najchetniej odpowiadalby krociutkimi zdaniami
            Nie pytalm Cie jak analizuje swoje uczucia twoja 2,5 latka, bo ona tego nie robi, a tobie tylko sie tak zdaje bo umie okreslic czy jest zla, smutna czy jaka tam jeszcze moze byc uzywajac podstawowych slow
            • joshima Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 23:33
              paliwodaj napisała:

              > powod to rozwoj psychiczny dziecka , rozwoj zasobu slownictwa ktorym mogloby op
              > isac sytuacje i zdarzenie, uczucia, tego nie da sie przeskoczyc o 2-3 lata.
              Zgadza się i dlatego w tym wieku wystarczy, że spokojne juz dziecko nazwie sobie głośno to uczucie.

              Nie brnij kobieto, bo to nudne się robi.
        • joshima Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 23:24
          paliwodaj napisała:

          > no tak, rozmawiac o uczuciach z dzieckiem nalezy, ale nie mysle ze na etapie 3
          > latka.
          Jak to nie? Już dwuletnie dziecko potrafi powiedzieć, że jest zdenerwowane, albo rozzłoszczone albo smutne.
    • mikams75 Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 22:08
      dobry watek, u nas wyglada to dokladnie tak samo
      postepuje dokladnie tak jak stypkaa pisze, ale najwyrazniej na efekty trzeba dluzej czekac. Konsekwentna jestem do bolu, mala wie, sama nawet mowi, ze krzykiem sie nie wymusza.
      Jak zaczyna wrzeszczec to dla zasady nie dostaje to czego chce. Jak grzecznie poprosi, to sie zgadzam nawet jesli mi to nie do konca pasuje chwalac, ze tak ladnie poprosila.
      Chcialam wprowadzic nagrody za wieczor bez rykow, ale najwyrazniej nie lapie o co chodzi.
      Nie karam za to ze nie panuje nad nerwami, bo ewidentnie widze, ze ona rozumie o co chodzi, wie co wolno a co nie wolno, ale jak sie wscieknie to nie panuje nad soba. Niestety wscieka sie czesto.
      A ja sama pilnuje sie bardzo, zeby na nia nie wrzasnac jak mnie wkurzy. Mala w atataku zlosci rzuca sie na mnie, chce mnie bic, gryzc, wiec sie jeszcze musze od niej oganiac.
      Wynoszenie jej do kata czy drugiego pokoju tez sie niezbyt sprawdza, bo wowczas robi sie szarpanina o to wynoszenie i umyka jej o co w ogole chodzi w tym wszystkim koncentrujac sie na tym, zeby nie siedziec tam gdzie jej nakazuje.
      • silje78 Re: Karanie- nie karać? 03.04.11, 16:13
        nie wiem ile ma twoja córka, ale u nas nauka mówienia "proszę" zamiast wrzasku doprowadziła do tego, że dla małej "proszę" oznaczało, że MUSIMY się zgodzić bo nie krzyczała, a poprosiła. teraz jesteśmy na etapie nauki, że niezawsze MOŻEMY się zgodzić na to o co prosi. różnie to wyhcodzi. czasami odpuszcza i wygląda na to, że rozumie, a czasami awanturuje się.
    • memphis90 Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 22:09
      > Zastanawiam się czy po każdym takim zachowaniu nie ukarać jej - może to ją nauc
      > zy.
      Ale czego...?

      IMO teraz robisz dobrze- nie ustępujesz, czekasz, aż się uspokoi. Wyrośnie, daj jej czas. Albo nie wyrośnie i będzie choleryczką big_grin Moja mała temperamentna jest od urodzenia, teraz też ma fazę wrzasków. Ale ja wręcz widzę, jak zaczynają się w niej kotłować emocje, bo ludzik lego się przewrócił. Żadna kara nie powstrzyma tej fali frustracji, żalu i złości, bo ona przeciez tego ludzika ustawia i ustawia, a on się przewraca i nigdy, przenigdy nie będzie stał na tych nóżkach, już zawsze będzie przewrócony, cóż za tragedia, TRAGEDIA, MAMOOOOO NO POMÓŻ MIIIIIIIII, TO STRAAAAASZNE!
      • mikams75 Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 23:11
        dobre to z tym ludzikiem.... ja sie tylko zastanawiam, kiedy dziecko nauczy sie akceptowac porazki i probowac do oporu bez wybuchu i rzucania tym ludzikiem po scianach.
        I jak pomoc dziecku, zeby to nastapilo jak najszybciej?
        Bo mama jednak nie zawsze moze pomoc zreperowac to co sie popsulo.
        • joshima Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 23:23
          mikams75 napisała:

          > I jak pomoc dziecku, zeby to nastapilo jak najszybciej?

          Równie dobrze mogłabyś pytać co zrobić, żeby dziecku szybciej stopy rosły tongue_out
          • mikams75 Re: Karanie- nie karać? 28.03.11, 23:48
            nie do konca, bo troche licze na to, ze jak bede tlumaczyc o moze w koncu zalapie, moze to zludne, ale nadzieje sobie ciagle robie.
            Do stop to nawet nie gadam i nie robie sobie nadziei wink
        • jakw Re: Karanie- nie karać? 01.04.11, 01:32
          mikams75 napisała:

          > I jak pomoc dziecku, zeby to nastapilo jak najszybciej?
          Należy się zastanowić jak pomóc sobie, żeby czas płynął szybciej wink
      • silje78 Re: Karanie- nie karać? 03.04.11, 16:16
        u nas jest tak z laką, która zjeżdża pomimo, że ola ją sadza, a lala nigdy nie utrzyma się na siedząco. też jest krzyk, mamusiu pomocy wink, dramat się dzieje. idę, pomagam, czasami biorę lalke na kolana smile
    • babycare1 Re: Karanie- nie karać? 31.03.11, 22:43
      Jeżeli dawanie dziecku wyboru nie daje rezultatu, być może rzeczywiście przyszedł moment na to, żeby dziecko poniosło konsekwencje swojego zachowania. Przykładowo: jeżeli policzę do trzech, a ty nie założysz tej bluzki, usiądziesz na poduszce (karnej) zamiast się bawić. Konsekwentne stosowanie takich komunikatów, pozwala wyeliminować wiele trudnych zachowań dziecka. Zanim zastosuje się kary, można jeszcze spróbować metody nagród. Przykładowo: jeżeli udało się, że dzień upłynął bez krzyku, dziecko dostaje naklejkę, którą może sobie przykleić na kalendarzyku na ścianie. Zebranie kilku naklejek (na przykład pięciu) można oznaczać jakąś większą nagrodę dla dziecka. Jest duża szansa, że dziecko trzyletnie będą w stanie zmotywować takie drobne nagrody, dzięki czemu nie będzie już konieczności stosowania kar.

      Psycholog przedszkole KidsCollege
    • mozyna Re: Karanie- nie karać? 01.04.11, 00:08
      Uczyc ponosic konsekwencje jej wlasnych zachowan. Pilnowac, by samemu w tej nauce byc konsekwentnym i trzymac reke na pulsie. To rodzic ma dawac dziecku poczucie bezpieczenstwa i jasne reguly postepowania. Starac sie ucinac niepozadane zachowania u dziecka i nie podsycac juz trwajacych.Nagradzac/chwalic za dobre zachowania.
    • jakw Re: Karanie- nie karać? 01.04.11, 01:29
      > Zastanawiam się czy po każdym takim zachowaniu nie ukarać jej - może to ją nauczy.
      Ale czego ma nauczyć?
    • internetowarewolucja Re: Karanie- nie karać? 02.04.11, 21:37
      Temat tabu! Należy zachować stoicki spokój i zdrowy rozsądek.

      Prędzej odwrocic uwage dziecka niż karcić , bo to się moze przeciwko Tobie odwrócić.

      Nie ma recepty na sukces ! Doświadczaj i testuj różnorakie rozwiązania.
    • silje78 Re: Karanie- nie karać? 03.04.11, 16:06
      u nas podobnie, choć zdecydowanie rzadziej. przez kilka dni spokój, i później ze dwa dni 1-2 awantury dziennie.
      u nas "karą" jest smutna buźka na tablicy "motywacyjnej". kara średnio dotkliwa, w końcu "karą" dla dziecka jest to, że mu nie ustąpiliśmy, ale jedna jest sygnał, że coś było nie tak.
      ja mam inne obawy. wydaje mi się, że takie nasze stawianie na swoim jest "łamaniem" dziecka. w sumie przetrzymujemy ją, nie ustępujemy przy krzyku, ale zawsze zastanawiam się czy to "łamanie" wyjdzie jej na dobre... ale stosuję tą metodę bo inne nie działały (np. kary w postaci siedzenia w domu zamiast pójść na plac zabaw, czy też groźba skasowania wszystkich mart).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka