Moja siedmiomiesięczna córcia w badaniach miała żelazo na dolnej granicy
normy, więc pani doktor przepisała jej zelazo w kroplach, 2x2ml. Nawet ładnie
pachnie, całkiem smaczne, ale Kalinka go nie chce jeść. Nie daje się oszukać
i wyczuje w każdym jedzeniu. Dodatkowo zauważyłam, że od czasu,gdystosujemy
to lekarstwo, to mała ma kłopoty z wypróżnieniem - robi kupki częściej, o
bardziej zwartej konsystencji (zatwardzenie?)i sprawia jej to duży
dyskomfort. Mąż (lekarz) stwierdził, żeby jej odpuścić, podać tyle, ile
wejdzie i ewentualnie suplementować większą ilością jedzenia - mięsa, moreli
etc. Kalinka rzeczywiście najchętniej wsuwa mięsko,kaszki nie dla niej

Może
dziecko samowie najlepiej? A jakie są Wasze doświadczenia z podawaniem
zelaza?