silje78
09.08.11, 19:05
właśnie jestem po rozmowie z mężem, odebrał małą od dziadków i znów litania jak to mała się ich nie słucha, mąż zarządził jej karę, nie ma mini mini, bajki na dobranoc, ani długiej kąpieli z zabawkami.
córka zostaje 2-3 razy w tygodniu u dziadków gdzie jest też dwa lata młodszy kuzyn. u dziadków zawsze było jej wszystko wolno, jak ja na nią nakrzyczałam, czegoś zabroniłam to teściowa "łagodziła" sytuację godząc się na kaprysy córki. no i teraz są tego efekty, zwłaszcza, że dzieci jest dwoje. oczywiście wina spada na... mnie. bo jak ja ją wychowałam. pomijam, że dziecko ma też ojca. dziwne, mnie się słucha. nie biję, jak się nie słucha nakrzyczę, jak przegina ma karę, ale konkretną za konkretne przewinienie. męża (brzydko mówiąc) zlewa całkowicie. nie słucha wcale, pomimo, że na nią też huknie czasami, ale też nie garnie się do niego. nie chce z nim zostawać (na 200% krzywdy jej nie robi).
no i co zrobić z taką czterolatką? wiem, że od wychowywania są rodzice (wychodzi na to, że u nas matka

), tylko, że ja nie mam wpływu na to jak ona się zachowuje przy dziadkach, teściowa nie rozumie, że trzeba czasami podnieść głos, ukarać dziecko. już mam dość

.
tłumaczę małej, że dziadków należy się słuchać, sama odnoszę się do nich z szacunkiem. jeszcze jak jest u nich sama to jest ok, jak jest ona i kuzyn to jest szał (teściowa CHCIAŁA zajmować się dwójką, młodszy miał być wożony do cioci, ale teściowa zaprotestowała).