czterolatka - problem z "grzecznością"

09.08.11, 19:05
właśnie jestem po rozmowie z mężem, odebrał małą od dziadków i znów litania jak to mała się ich nie słucha, mąż zarządził jej karę, nie ma mini mini, bajki na dobranoc, ani długiej kąpieli z zabawkami.
córka zostaje 2-3 razy w tygodniu u dziadków gdzie jest też dwa lata młodszy kuzyn. u dziadków zawsze było jej wszystko wolno, jak ja na nią nakrzyczałam, czegoś zabroniłam to teściowa "łagodziła" sytuację godząc się na kaprysy córki. no i teraz są tego efekty, zwłaszcza, że dzieci jest dwoje. oczywiście wina spada na... mnie. bo jak ja ją wychowałam. pomijam, że dziecko ma też ojca. dziwne, mnie się słucha. nie biję, jak się nie słucha nakrzyczę, jak przegina ma karę, ale konkretną za konkretne przewinienie. męża (brzydko mówiąc) zlewa całkowicie. nie słucha wcale, pomimo, że na nią też huknie czasami, ale też nie garnie się do niego. nie chce z nim zostawać (na 200% krzywdy jej nie robi).
no i co zrobić z taką czterolatką? wiem, że od wychowywania są rodzice (wychodzi na to, że u nas matka sad ), tylko, że ja nie mam wpływu na to jak ona się zachowuje przy dziadkach, teściowa nie rozumie, że trzeba czasami podnieść głos, ukarać dziecko. już mam dość sad.
tłumaczę małej, że dziadków należy się słuchać, sama odnoszę się do nich z szacunkiem. jeszcze jak jest u nich sama to jest ok, jak jest ona i kuzyn to jest szał (teściowa CHCIAŁA zajmować się dwójką, młodszy miał być wożony do cioci, ale teściowa zaprotestowała).
    • camel_3d Re: czterolatka - problem z "grzecznością" 09.08.11, 21:45
      ale istotne jest co znaczy, ze ma sie sluchac?
      no i faktycznie, jezeli babcia i dziadek sobie na to zapracowali , bo zawsze na wszytko kochanej wnusi pozwalali..to tak maja... i tyle..
      • silje78 Re: czterolatka - problem z "grzecznością" 09.08.11, 22:07
        nie wiem czy dobrego słowa użyłam...
        chodzi o to, ze ma sprzątnąć po sobie zabawki, które rozwaliła, siąść normalnie do obiadu i go zjeść bez fochów, nie wysypywać piachu z piaskownicy, doszło do tego używanie brzydkich słów. jakich? nie wiem bo szanowny małożonek się obraził i nie chce gadać na ten temat...
        rzecz w tym, poza mną nikt nie wyciąga konsekwencji ze złego zachowania, a każdy oczekuje, że dziecko po prostu będzie grzeczne. młoda wytestowała na ile sobie może pozwolić przy kim i robi piekiełko. mąż nawet nie zareagował jak powiedziała do niego dupek (nie wiem gdzie usłyszała to słowo, w domu się do siebie tak nie zwracamy), zdarzyło się to jeden raz, ale mąż zachował sie jakby tego nie słyszał. zareagowałam ja. miała małą karę za to. przeprosiła... mnie.
        • mimamai Re: czterolatka - problem z "grzecznością" 09.08.11, 23:12
          I słusznie, skoro zobaczyła, że właśnie Tobie to się nie podoba.
          Poczekaj aż mąż się odobrazi i spróbujcie przyjąć jeden front działania wobec córki i coś zrobić z tym jej ignorowaniem taty. Nie wiem, może niech spędza więcej czasu z nim, może pogadaj z nim właśnie o wyciąganiu konsekwencj ze złych zachowań, niech on też ją uświadamia jakie zachowania mu się nie podobają. Jeśli przepracujecie to razem, łatwiej chyba będzie potem przenieść tę konsekwencję wobec córki na grunt dziadkowy.
        • judytka01 Re: czterolatka - problem z "grzecznością" 09.08.11, 23:17
          Wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Moja mama też często wydaje polecenia typu siedź ładnie, grzecznie na kanapie i oglądaj bajeczki i bądź grzecznym chłopczykiem itp.
          Nie dziwie się że jej wtedy nie słucha bo się po prostu nudzi.
          Napisz co konkretnie złego robi twoje dziecko, czy bije młądszą kuzynke czy tam kuzyna?
          Czy wyrywa zabawki, czy ma ataki złości, czy porostu chce robić coś innego niż babcia każe?
          • iwoniaw Re: czterolatka - problem z "grzecznością" 10.08.11, 10:06
            No właśnie - żeby coś doradzić, trzeba odnieść się do konkretnej sytuacji. Poza tym to jednak dorośli mają więcej możliwości działania niż 4-latka świadomości, o co chodzi _konkretnie_ w danym momencie. To jest jeszcze na tyle małe dziecko, że zamiast abstrakcyjnego "posprzątaj zabawki" należy dawać proste, zrozumiałe polecenia nie pozostawiające wątpliwości, w stylu "włóż klocki do pudła i chodź myj ręce/ baw się piaskiem w piaskownicy, nie wynoś za ogrodzenie, możesz przesypywać tu i tu" itp. Teściowie czy inni opiekunowie powinni o tym wiedzieć, jeśli nie wiedzą - powiedz im, jeśli nie chcą słuchać pożytecznych wskazówek, to ich problem i niech wobec tego przestaną się skarżyć Tobie, bo Ty problemu nie masz, a oni swojego najwyraźniej też nie chcą rozwiązać, skoro nie korzystają z podpowiedzi.

    • joshima Re: czterolatka - problem z "grzecznością" 10.08.11, 10:40
      Babcia jest niepoważna. Najpierw pozwala dziecku na wszystko a potem nagle robi przewrót. Nie dość, że dziecku musi się babcią dzielić z kuzynem to jeszcze nagle nie może tego co zawsze mogła.

      To babcia zawaliła sprawę i nie rozumiem dlaczego to Wy mielibyście karać dziecko. Dziecko wraca od babci, nareszcie jest z rodzicami i zamiast się z tego korzystać z mety dostaje karę za coś czego po pierwsze nie rozumie a po drugie może już nawet nie pamięta.

      To babcia, która zmieniła zasady musi się teraz z dzieckiem na nowo dogadać. Ewentualnie przyznać, że nie ogarnia opieki nad dwójką, bo obawiam się że to ten problem. Babcia jest dwójką zmęczona więc od starszego domaga się zachowań, które pozwolą jej złapać oddech.
      • el_elefante Re: czterolatka - problem z "grzecznością" 10.08.11, 12:24
        Popieram. A od siebie dodam jeszcze jedno. To nie dziecko należy naprawiać, dziecko nie jest zepsute. Problem mają dorośli i dopóki to do nich nie dotrze, będą wyładowywać na dziecku swoją niekompetencję, bezradność i niezdolność do porozumienia.


        - Tato, a co to jest zwłaszcza?
        - To taki ptak, bardzo podobny do gołębia.
    • silje78 Re: czterolatka - problem z "grzecznością" 10.08.11, 15:49
      więc tak wink:
      młodszego kuzyna nie bija, to on ją tłucze, ola ma go przytrzymać jak to zrobi lub złapać za rączkę. dorośli też na to reagują. młody po prosrtu wyniósł ze żłobka walkę o swoje. dzieciaki za sobą przepadają, afery nie są zbyt częste, ale się zdarzają. ogólnie maluchy się nawzajem nakręcają, a nad olą ciężko zapanować jak już jest na wysokich obrotach. jak człowiek chce to zrobić to musi albo krzyknąć albo dorwać szkodnika i stanowczym tonem powiedzieć co ma zrobić. to działa, ale czasami olka zaczyna płakać, a teściowa "boi" się jej płaczu, więc tego nie robi. oczekuje, że dzieci się uspokoją bo ona je upomniała, a dzieci jak są rozkręcowne to nawet nie słyszą prośby babci.
      u teściów nie ma sztwynych zasad, że dziecko ma siedzieć i nic nie robić, naprawdę mają sporo luzu. z brzydkich słów powiedziała na jakieś zabawki głupie. to się jej zdarza, ja upominam, że takich słów nie powinna używać, my też tego unikamy.
      dziś ola mi się tłumaczyła, że nie chciała sprzatać klocków bo są michała (kuzyna), spytałam kto je rozrzucił, mówi, że ona z młodym. więc powiedziałam, że mają oboje je sprzatać itd.
      faktycznie teściowa jest umęczona dwójką, w pojedynkę dzieciaki są super, można nad nimi zapanować, co ciekawe jak ja zabieram młodego do nas to jest spokój. sporadycznie jakiś problem, ale to są dzieci. jak ola zostaje z mamą michała to też jest ok. po prostu dzieci wyczuły, że u dziadków można więcej i to wykorzystują. po prostu będziemy starać się jak najrzadziej zostawiać tam córkę, do końca miesiąca będzie jeszcze pięć razy.
      a mąż, to "inna para kaloszy", ciężko jest im złapać wspólny języ, pomimo, że corka często z nim zostaje (taką mam pracę, że 2-3 razy w tygodniu wracam później i czasami wpada mi praca w weekend).
      dziąki za pomoc smile
      • joshima Re: czterolatka - problem z "grzecznością" 10.08.11, 17:23
        silje78 napisała:

        > dziś ola mi się tłumaczyła, że nie chciała sprzatać klocków bo są michała (kuzy
        > na), spytałam kto je rozrzucił, mówi, że ona z młodym. więc powiedziałam, że ma
        > ją oboje je sprzatać itd.
        Wcale się nie dziwię, że się buntowała. Kuzyn też rozwalał a sprzątać ma ona? Babcia nie ma chyba odpowiedniego podejścia. Powinna była powiedzieć: "posprzątajmy" zamiast: 'posprzątaj"...
      • a.nancy Re: czterolatka - problem z "grzecznością" 14.08.11, 01:30
        > z brzydkich słów powiedziała na jakieś zabawki głupie.

        to jest brzydkie słowo?

        > ja upominam, że takich słów nie powinna używać, my też tego unikamy.

        nigdy nie mówisz, że coś jest głupie? nawet jak faktycznie jest?
        • silje78 Re: czterolatka - problem z "grzecznością" 14.08.11, 15:31
          nie jest to odpowiednie słowo dla czterolatka. zaczyna się od zabawek, a kończy na głupim koledze itd. tak długo jak da się uniknąć tego typu słów będę się o to starała. wiem, że to jest nieuniknione, ale ma jeszcze czas na "wzbogacanie" słownictwa.
          co do nas, to tak unikam przeklinania, używania obelżywych słów przy dziecku. no i da się.
    • agnieszka_z-d Re: czterolatka - problem z "grzecznością" 10.08.11, 20:42
      U nas temat skończył się krótko - babcie dostały prosty komunikat: "pozwalałaś do tej pory na wszystko, łącznie z deptaniem kwiatków, rwaniem korali itp. - to teraz sobie radź".
      I z mojej strony uznałam temat za zakończony. Babcie - o dziwo - zakumały i nauczyły się stawiać granice. Niewielki co prawda, ale zawszewink
    • julka1967a Re: czterolatka - problem z "grzecznością" 10.08.11, 23:16
      Wydaje mi się, że kara powinna być jedna konkretna, czyli albo nie ma mini mini albo nie ma długiej kąpieli albo nie ma dobranocki.
      To znaczy, nie mi się tak wydaje ale tak chyba zalecają mądrzejsi ode mnie.

      Może zastosować chwyt z marchewką. Za właściwe zachowanie u dziadków i ich pochwałę nagroda.

      • kanga_roo Re: czterolatka - problem z "grzecznością" 11.08.11, 10:59
        imo przy dzieciach na niewaściwe zachowanie reagować należy od razu, inaczej wszelkie uwagi tracą sens. ergo, tu reagować powinni dziadkowie, nie Ty. to raz.
        a dwa, przeczytaj, proszę:

        dzikiedzieci.pl/index.php?strona=373

        strasznie żal mi karanych dzieci. bo ukarane zostaje zachowanie, bez wnikania w jego przyczyny (a akurat w omawianym przypadku przyczyny są oczywiste, i żadna w tym dziecka wina).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja