matka_karmiaca
06.06.12, 16:53
Zbliża się moment odpieluchowania mojej pociechy, a ja nie mogę sobie poradzić z myślą, że mogłaby zasikać moje łóżko albo kanapę.
Myślałam, że po 15 latach z kotem człowiek się przyzwyczai do zasikanych łóżek, pościeli, butów, toreb i innych okiliczności przyrody, a tu kurcze nie dziecko jest problemem przy odpieluchowaniu, tylko mamina blokada, że mi zasika mój prawie nowy, ukochany, drogi materac. Wycieranie parkietu i pranie gaci mi niestraszne, ale wizja wielkiej kałuży wsiąkającej radośnie w kanapę (a kanapy przecież tak łatwo nie upiorę) odbiera mi ochotę do prób odpieluchowywania*.
Czy boję się na zapas? Czy można przeżyć odpieluchowanie bez wielkich szkód? Czy macie jakieś patenty na zabezpieczenie mebli w tym krytycznym okresie?
----
* Disclaimer, zanim mnie zjecie - dziecięciu zdarza się biegać po domu bez pieluchy, ale zawsze jest wtedy pod stałym nadzorem i nie wpuszczam jej na krytyczne meble - łóżko i kanapę. A jak muszę spuścić z oka, wyjść na dwór, położyć spać, etc. to zakładamy pieluchę i już jakoś tak zostaje.