Wczoraj przydarzyła nam się taka historia, mianowicie poszłam z dwuletnia córeczką na basen ( po raz 3 czy 4). Po basenie siedliśmy na jakieś jedzonko i w sumie maż kupił małej herbatniki, takie klasyczne. Zjadła ze 3 to i tak dużo, wcześniej piła soczek z dodatkiem cytryny - to też nowy produkt. W pewnym momencie zrobiły jej się na polczkach dwie kropeczki jak po ukaszeniu a potem rozlało się to na cały poilczek w mega pokrzywkę, czyli biała opuchlizna otoczona czerwoną obwódką w sumie klasyczna pokrzywka. Pojechalismy zaraz do lekarza , bałam się żeby nie zaczęła puchnąć, lekarz kazał dać zyrtec 5-6 kropli i w sumie po godzinie juz ładnie schodziło, choć jeszcze wysypywało na ramieniu. Rano nie było ani śladu. Znów podałam 5 kropli zyrtecu, jutro jedziemy do alergolog. Mam pytanie , na jakie produkty w sumie powinniśmy uważać, tak ogólnie i czy dzieciom robi się już testy w tym wieku? Macie doświadczenia z pokrzywką, ja boję się ew. puchnięć, kiedy już trzeba podac kroplówkę. Czy to z wiekiem mija?
Ogólnie spisałam sobie jej menu z całej doby , może to da jakąś odpowiedź. W każdym razie przeraziłam się wczoraj