Dodaj do ulubionych

szpitale - Wasze doświadczenia

19.04.13, 19:00
Zakładam ten wątek, bo jestem ciekawa, czy tylko ja mam takiego pecha, czy podobne sytuacje zdarzają się częściej w naszych szpitalach.
Spędziłam z synem ponad dwa tygodnie w szpitalu z zapaleniem płuc. Od początku zauważyłam, że pani doktor prowadząca naszą salę bardzo nie lubi, gdy rodzice zadają bardziej szczegółowe pytania odnośnie stanu zdrowia i przebiegu leczenia swoich dzieci. Ok, tym akurat się nie zrażałam, bo uważam, że mam prawo do wszelkich informacji o swoim dziecku, a obowiązkiem lekarza jest odpowiedzieć na moje pytania. Jednak kiedy po tygodniu intensywnego leczenia dwoma antybiotykami oraz sterydami dziecku nic się nie poprawia, a wręcz jest gorzej, to już przestaje być zabawne. Dziecko rzęzi, stęka, przy każdym oddechu słyszę świsty, czego wcześniej nie było, w dodatku syn stracił cały swój wigor, przestał się bawić, chciał być ciągle na rękach. Na moje kolejne pytanie dlaczego po tygodniu podawania silnych leków nie ma poprawy, pani doktor mówi, że wg niej jest lepiej (sic!), ale zwiększy mu w takim razie dawkę tych leków, które już bierze (dodam, że już wtedy było tych leków dużo i bardzo silne). Szlag mnie w tym momencie trafił i nie zgodziłam na takie rozwiązanie i poprosiłam o rozmowę z ordynatorem. Pani ordynator osłuchawszy dziecko przyznała mi rację, że jest gorzej, bo dwa dni wcześniej na obchodzie też go badała. Natychmiast zmieniła leczenie i o dziwo po dwóch dniach syn osłuchowo prawie czysty! Zleciła też badania, w których wyszło że syn ma bakterię, która prawdopodobnie wywołała to zapalenie płuc. Od tamtej pory jednak lekarz prowadząca zaczęła mnie traktować z jawną wrogością, była bardzo impertynencka, więc doszło kilka razy do ostrej wymiany zdań między nami. Zastanawiam się w ogóle teraz, czy gdzieś tego nie zgłosić, bo to było zwyczajne chamstwo, ale, że w sumie nie lubię babrać się w gó...e, to dam sobie spokój.
Druga sprawa - pielęgniarki, tu bym się w ogóle nie czepiała, bo ogólnie było ok, szło się z nimi dogadać, poza jednym incydentem. Po wykryciu u syna wspomnianej przeze mnie bakterii dostał on doustnie klacid dwa razy dziennie i tu zaczęły się schody. Pierwszą dawkę dostał po 17, a drugą o 6 rano, więc ok. Jednak już dwa dni później któraś z pielęgniarek sobie pozmieniała zlecenia i tak jak wieczorna dawka została o tej samej porze, to poranną mu przesunęli na 9! Gdybym tak mu podawała ten lek, to wówczas przerwa pomiędzy dawkami wynosiłaby raz 8 godzin, a raz 16, to pytam się jaki jest cel takiego leczenia? Chyba w antybiotykoterapii ważna jest równa przerwa między dawkami, po to, by było stałe stężenie leku we krwi. Tak mi bynajmniej zawsze wpajano. Więc poszłam rano do dyżurki i proszę o wydanie mi leku dla dziecka, pielęgniarka mi odmawia i mówi, że będzie później. Narobiłam rabanu i wydała, ale ona w takich przerwach nie widzi nic złego. To mnie przeraża, bo skoro już musimy podawać dzieciom te wszystkie świństwa, to róbmy to z głową!
Generalnie te dwa tygodnie wspominam jako koszmar, na koniec jeszcze złapaliśmy jelitówkę, ale to akurat chyba norma w szpitalach. Straszne jest to, że nie można do końca ufać lekarzom, że wszystkim trzeba patrzeć na ręce i żebrać o każdą informacje. Pocieszcie mnie, że to nie zdarza się nagminnie, bo boję się, co będzie w przyszłości jak mi się dzieci rozchorują (nie daj Boże).
Obserwuj wątek
    • klubgogo Re: szpitale - Wasze doświadczenia 19.04.13, 19:21
      Raz jeden moja córka była w szpitalu, bo tak sobie wymyśliła lekarka na dyżurze. Córka miała zum, durna lekarka w przychodni stwierdziła, że nie zinterpretuje wyniku (???) badania i musi to zobaczyć specjalista na Sorze. Ja się wystraszyłam, choć ewidentnie było to zum i pojechałm na sor, a lekarka kazała nam zostać na oddziale. Kompletnie bez sensu, bo dziecko i tak jest pod opieką urologa (ma obserwowaną wadę wrodzoną), a zum leczy się w domu. Zahaczyło o weekend i zostałyśmy tam 6 dni. Najkoszmarniejsze, bezsensowne 6 dni życia.
    • apollejka Re: szpitale - Wasze doświadczenia 19.04.13, 19:33
      Byłam z synem dwa razy w szpitalu.
      Pierwszy raz wspominam fatalnie.Lekarz prowadzący na obchodzie pytał pielęgniarki co jest dziecku.Wyśmiewał każde moje pytanie.Dziecko wyszło ze szpitala z zapaleniem płuc przeoczonym przez lekarza.

      Drugi raz byliśmy w zeszłym roku.Syn miał przepuklinę.Lekarz niesamowity,wszystko dokładnie wytłumaczył,cierpliwy,spokojny.Trafiliśmy na anioła.Pielęgniarki różnie.W stosunku do dzieci nawet się spisywały,w stosunku do rodziców momentami chamskie.
      Warunki średnie.Łóżka na oddziale dziecięcym bez barierek.Razem z inną matką pilnowałyśmy w nocy chłopca który był sam żeby nie spadł.Pielęgniarki żarły słonecznik.
      • mamusia881 Re: szpitale - Wasze doświadczenia 19.04.13, 22:59
        syn 4 latka byliśmy już 7 razy w szpitalu w trzech różnych i mam porównanie.
        w pierwszym szpital starszy ciasny personel wspaniały interesują się pacjentamismile
        drugi szpital nowy czysty sala dla mamy z dzieckiem z osobną ubikacją-personel ma wszystko gdzieś.o wszystko trzeba się prosić.trzeci ciasnota straszna z lekarzem miałam raz do czynienia przy przyjęciu z pielęgniarkami 2 razy dzienne.
        podam kilka przykładów z ostatniego pobytu czyli od 21.02.2013d01.03
        dziecko zostało przyjęte z zaostrzonym zapaleniem dróg oddechowych z temperatura,wysiękiem z uszu (po drenażu) dziecko nie nadawało się do leczenia już w przychodni.
        zostaje z łaską przyjęte do szpitala konsultowane u laryngologa diag.zapalenie ucha ale oni się tym nie zajmą bo zabieg dziecko miało w innym szpitalu.
        syn dostał antybiotyk szelm powoli ustępuje temperatura została katar też.
        dziecko na oddziale dostaje zaburzenia równowagi w ciągu 30minut przestał chodzić mówić zawroty głowy .zrobiono mu tk głowy wyszło zap.wyrostków sutkowatych.
        przy wypisie dziecko dalej gorączkowało zaczynała się nowa infekcja ale nas wypisali.
        lekarka która została rzez nas powiadomiona że coś się dzieje z dzieckiem że chodzi i się przewraca z staneła nad dzieckiem z krzykiem że ma nieudawać!!4 latek.!!!!!
        2 dni później syn czuł się lepiej to się z nim szarpała przy drzwiach bo nie chciała go wypuścić.!!
        nas jako rodziców rodziców o 19 upomina że ma być cisza a ona o 23 sobie gawędziła z pielęgniarkami o bucikach na cały oddział po upomnieniu moim stała się jeszcze wredniejsza.
        skarga na ten szpital już napisany i na szanowną panią doktor!!
        • green-koala111 Re: szpitale - Wasze doświadczenia 23.04.13, 22:58
          2 razy byłam w szpitalu po prawie 2 tygodnie i w przeciwieństwie do Ciebie trafiłam na fajnych lekarzy i fajne pielegniarki . no moze za 2 razem byla taka jedna jedza. jak sie potem okazalo to byla pomoc wlasciwie a nie pielegniarka( myla dzieci te ktorymi rodzice malo sie interesowali , rozwozila jedzenie i takie tam)
    • ania_kr Re: szpitale - Wasze doświadczenia 24.04.13, 08:26
      Ja ze swoim 4 latkiem byłam hospitalizowana 4 razy, SOR odwiedzaliśmy wiele częściej. Już wcześniej miałam jakiś dziwny lęk przed szpitalami, a teraz do szpitala to szykuję się jak na wojnę. My trafiamy najczęściej do szpitala specjalistycznego dla dzieci i na kompetencję zawodową lekarzy czy pielęgniarek nie mogę narzekać. Leczenie za każdym razem skuteczne i prowadzone z głową. Jeśli chodzi o zdolności komunikacyjne czy społeczne to większość personelu nadaje się na porządne wielotygodniowe szkolenie. Lekarze zwłaszcza ci z dłuższym stażem czy wyżej posadzeni, nie potrafią spokojnie wytłumaczyć rodzicowi co się dzieje z dzieckiem. Gdyby na spokojnie informowali dokładnie co jest dziecku, ewentualnie co podejrzewają, jakie leczenie stosują, co będą badać jeszcze, było by o wiele łatwiej.
      Z ostatniego pobytu to zapamiętałam, że ciągle ktoś się mnie czepiał. Ze dziecko źle się inhaluje, że nie kaszle na zawołanie. Ciągłe wizyty lekarzy/stażystów/studentów, którzy bez słowa wyjaśnienia "rzucali się" na dziecko ze szpatułkami i słuchawkami. Syn w końcu płakał na widok fartucha i o to też były pretensje. Że śpiwór leży na podłodze, a zabawki na łóżku. Szpital to nic dobrego, ja na szczęście byłam tam tylko z błahych powodów w stylu zapalenie płuc, kilka dni żeby opanować sytuację i wypis na żądanie.
      • baba-baba Re: szpitale - Wasze doświadczenia 24.04.13, 10:00
        My byliśmy w szpitalu 3 razy,młody miał wtedy od 6-10m-cy.
        Pierwszy szpital to neurologia,wszystko super warunki i lekarze.
        Drugi szpital zakazny to dramat!!!
        Warunki tragiczne(rodzice spiący pod łóżkami dzieci,sami kupowaliśmy częsc leków bo nie było i takie tam).Personel niewyobrażalnie chamski.Syn miał "tylko"bakterię "kampylobakteria"(jakoś tak) i wystarczyło podac 2 dawki leku i do domu.Po 2 dniach miał rotawirusa,po 3 dniach kolejną odmianę,po 7 dniach zapalenie płuc(dzieci z różnymi chorobami trzymane razem,nieważne salmonella,wirusy itd.)Wchodzi pielęgniarka i mówi:macie rota.....Ja na to:co?Macie rotawirusa.Powiedziała to tak jakby mówiła:to śmiertelna choroba,nie ma wyjścia,jutro zgon.Żadnych wyjaśnień.
        Syn miał krwawe biegunki,wypadanie odbytu,chlustające wymioty,potwornie płakał,godz.1 w nocy w szpitalu.Mówię pielgniarce,że jest w b.złym stanie a ona:lekarz teraz śpi.No to zapytałam:kto w tej chwili odpowiada za mojego syna?Od razu był lekarz.
        Po podłączeniu kroplówki stwierdziłam,że nic nie leci.Wołam pielęgniarkę.Ona:no to trzeba tutaj pokombinowac mamo.Ja na to:to pani obowiązek żeby to podłączyc tak jak należy.Foch był.Zrobiła.Traktowały tak lub gorzej każdego,wszystkie.
        Notorycznie przynoszono jakieś leki nie mówiąc mi na co są.Zawsze nie pozwalałam dopóki lekarz nie wyjaśnił sensu.
        Dziwnie na mnie patrzono jesli pytałam co jest synowi a nie byłam upierdliwa,chciałam tylko informacji w stylu:ma bakterię.....podamy lek.....po 2 dnich powtórzymy badania.
        Nie da się opisac co tam się działo.Najlepsze to że w szyscy narzekali pod nosem a jak był obchód to gęby na kłódkę.Ludzie,no czego wy się boicie?Jak ktoś nie wypełnia swoich zakichanych obowiązków to trzeba coś z tym robic.
        Trzeci szpital:warunki ok,personel miły,lekarze rzeczowi,szpital alergiczny.Syn był po wstrząsie anafilaktycznym,bardzo monitorowali jego bierżacy stan,nawet lekko panikowali(a może to ja nie zdawałam sobie sprawy co jeszcze może mu grozic,bo stan był już stabilny jak na moje).Poczułam ulgę,że tam jestem,czułam że syn jest bezpieczny.
        Podsumowując:jak słyszę szpital najpierw ryczę w domu potem walczę w szpitalu o odpowiednie traktowanie i swoje prawa.Usłyszałam tez takie coś:jest pani pierwszą osoba która czyta regulamin sszpitala(taki co dają do podpisu przed przyjęciem).No jak mam coś podpisac to logiczne dla mnie.
        Wiem,że napisałam chaotycznie i bardzo po łebkach.
    • melancho_lia Re: szpitale - Wasze doświadczenia 24.04.13, 09:19
      Ja byłam raz z córką na obserwacji na chirurgii (młoda wywaliła się w przedszkolnej łazience i zaczęła wymiotować, więc nas zatrzymali na obserwacji). Opieka super, pielęgniarki sympatyczne, bardzo empatyczne, z podejściem do młodej.
      Lekarzy ciężko było dorwać (jak to chirurgów), ale jak juz się dorwało to cierpliwie wszystko tłumaczyli.
      Młodej zrobili badania w tym tk. Córka do tej pory wspomina pyszną kaszkę manną (moim zdaniem obrzydliwą jak całe żarcie szpitalne, ale córce bardzo smakowało).
      • una_mujer Re: szpitale - Wasze doświadczenia 24.04.13, 12:12
        A czemu właściwie na tym wątku nie ma nazw szpitali?
        Pewnie wiele dziewczyn byłoby zainteresowanych, gdzie jest dobrze, a czego unikać... Czasem ma się jednak jakiś wybór.
        • sonrisa06 Re: szpitale - Wasze doświadczenia 24.04.13, 17:02
          Moja córka była cztery razy w szpitalu. Pierwszy raz w wieku 13 miesięcy na zakaźnym (biegunka i wymioty w efekcie odwodnienie), dwa razy na endokrynologii (na badaniach) i ostatnio na pulmonologii z anginą w wieku 6 lat. najgorzej wspominam ten pierwszy pobyt, ale dlatego, że była taka mała - im starsze dziecko, tym w szpitalu łatwiej.
          Opieka lekarska zawsze była dobra, pielęgniarki różne - jedne bardzo miłe i pomocne, drugie wręcz przeciwnie. Ogólnie jestem zadowolona i nie mam traumy po pobytach w szpitalach.
          Moim zdaniem jest przede wszystkim za mało personelu w szpitalach, a szczególnie pielęgniarek. Nie zauważyłyście tego? Nie siedzą i nie piją kawy tylko biegają od łóżka do łóżka. Ja najbardziej byłam w szoku na endokrynologii gdzie leżały też dzieci z cukrzycą i na prawdę pielęgniarkom współczułam, bo biegały non stop. Jedne były miłe inne nie, ale wszystkie były cały czas zajęte. Nawet w nocy słyszałam je cały czas, mierzyły dzieciom cukry, podawały insulinę, robiły profile nocne. Uważam, że dwie pielęgniarki na zmianie na obłożonym oddziale dziecięcym to trochę za mało.
        • melancho_lia Re: szpitale - Wasze doświadczenia 24.04.13, 21:05
          Ja mogę podać nazwę- leżałam z córką na Litewskiej w Warszawie na chirurgii- personel naprawdę w porządku.
          • mamusia881 Re: szpitale - Wasze doświadczenia 12.05.13, 15:17
            ja leżałam z synem w Rydułtowach polecam leżałam w chorzowie na tru...a odradza, i w rybniku szpital specjalistyczny nr.3 tam mam mieszane uczucia jest kilku lekarzy na których się może trafić i wtedy jest tragicznie ale są 2 panie doktor sercem i do dziecka i rodzica polecam je wszystkim mamom smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka