Dodaj do ulubionych

2latek w hipermarkecie

13.09.13, 08:21
Wahałam się gdzie założyć ten wątek wink Myślałam o emamie ale się boję tongue_out
Sprawa jest prosta i skomplikowana smile. Muszę jechać na zakupy i nie bardzo mam możliwość zostawienia Młodej na ten czas w domu. Ale jeśli z nią pojadę to sensownych zakupów nie zrobię. Bo będzie wrzask, wyłażenie z wózka, wrzask, uciekanie itp atrakcje. Mieszkamy w spokojnej cichej dzielnicy, więc takie miejsce gdzie jest szum, hałas, dużo ludzi jest dla dziecka szokiem i mała dostaje kręćka. Nawet obecność drugiej osoby nie pomaga bo zaraz jest wrzask "mama" i żądanie "na ręce". uncertain.
Z drugiej jednak strony ten mój mały dzikus powinien się (chyba) jakoś oswoić z takimi sytuacjami, bo przecież jak ją będę trzymać w domu to się nigdy nie nauczy jak się zachowywać w takich miejscach i będę jedną z tych matek co to takie "niewychowane dzieci mają" ;p
Obserwuj wątek
    • monisia774 Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 08:48
      Skąd ja to znam, mój mały zachowuje się podobnie. Tylko on lubi być w supermarketach, ale na swoich zasadach tzn. biegać sobie dowoli, zrzucać towar z półek itp. jak nie jest tak jak chce to wrzask i histeria, kładzie się miedzy regałami itp. Mój sposób był prosty, parę razy weszłam sama do sklepu a mały został z tatą w samochodzie i jak wychodziłam wytłumaczyłam mu, że nie idzie bo się źle zachowuje w sklepie. Po każdym takim wybryku co były wcześniej też oczywiście mu mówiłam co zrobił źle. Efekt jest taki, że po kilku tygodniach takich manewrów grzecznie siedzi w koszu na zakupysmile Tak właśnie między innymi objawia się bunt dwulatkasmile i tzw. przeciąganie linysmile
      • camel_3d no to wybraz sobie.. 13.09.13, 09:16
        ze kobieta wchodzi do sklepu gdzie sa setki rewelacyjnych butow, ubran. wszytsko NAJ..cud miod.. wchodzi z mezem, ktory chce kupic srubokret, mlodet i kilka innych drobiazgow. Sa one porozrzucane po caym sklepie.. i teraz kobieta ma chodzic grzecznie kolo niego przez godzine i tylko patrzec na te buty i ubrania..bez przymierzania i bez dotykania...

        i ty oczekujesz w takim miejscu poprawnego zachowania sie od 2 latka... dobre..

        TO NIE JEST WOGOLE MEISCE DLA DWULATKA..
        • feronique Re: no to wybraz sobie.. 13.09.13, 17:59
          > TO NIE JEST WOGOLE MEISCE DLA DWULATKA..

          Racja, ale ciekawe, co ma zrobić matka, która nie ma fizycznie z kim zostawić dziecka, a żyć musi (czyli zrobić zakupy, pójść do lekarza, załatwić coś na poczcie czy w urzędzie)? Ja tak mam (męża dużo nie ma z racji wykonywanego zawodu i często jesteśmy w domu z małą same przez tydzień lub dłużej). Musimy coś jeść, czasem jest coś do załatwienia i odkąd mała przyszła na świat wszystko robię z nią. W sklepach odkąd mała chodzi panuje zasada, że albo chodzi grzecznie albo siedzi w wózku i nie ma innej opcji. Rzeczy na półkach się nie dotyka. Rzeczy w koszyku dotykać można, ale odpakowywać dopiero jak zapłacimy za nie pani przy kasie. Oczywiście, że oczekuję od niej poprawnego zachowania. Dla mnie też nie jest atrakcyjne kupowanie mielonego i pomidorów, ale muszę to zrobić i tyle. Zresztą gadam do niej o wszystkich produktach i ludziach dookoła, no i jakoś da się przeżyć. Scen nie ma, ale myślę, że właśnie dlatego, że mała od zawsze jest zabierana wszędzie, więc i nie jest to dla niej jakaś nowa sytuacja.
          • truscaveczka Re: no to wybraz sobie.. 15.09.13, 07:46
            Bosze bosze, wsadzić dziecko w MT czy inną chustę i zrobić błyskawiczne zakupy.
            Jak nie ma możliwości innej, trzeba sobie poradzić. Dwulatka jeszcze da się opanować, u mnie sprawdzało się właśnie miękkie nosidło, nieustające gadanie i zabawka w ręce (jeździł mi autkiem po karku tongue_out ale jak nie było wyjścia, to trudno).
        • gazeta_mi_placi Re: no to wybraz sobie.. 13.09.13, 20:44
          Dokładnie.
          Teraz "moda", że wszędzie ciąga się najmniejsze smarki, z zerową korzyścią dla innych klientów i dla samego smarka który by wolał być na placu zabaw lub w domu.
        • aniaurszula Re: no to wybraz sobie.. 13.09.13, 21:31
          glupoty piszesz, dziecmi odwiedzam markety, nie mam problemow opisanych w watku. czasem ktoras chce jakas zabawke itp. wiekszych histerii nie ma. mlodsza ma CZR wiec czasem jest trudniej ale mam madre dzieci i rozumieja co do nich mowie.
    • annubis74 Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 08:48
      słowo klucz to przygotowanie dziecka do każdej sytuacji
      Dla ciebie jest oczywiste czym jest pójście na zakupy, dla małej nie. Tłumaczysz, ze pójdziecie do miejsca gdzie jest dużo rzeczy do jedzenia/ubrań?czegokolwiek bo musicie kupić.... (wymieniasz). Mozesz dziecku zrobić listę zakupów (poprzyklejać z ulotki reklamowej kilka produktów, których szukacie) Wsadzić dziecko do siedzonka w wózku w supermarkecie, dać w łapkę listę, niech się rozglada. Wszystko co się robi z dzieckiem moze być frajdą i dla niego i dla ciebie - wystarczy szczypta wyobraźni
      • gretchen184 Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 09:13
        annubis74 napisała:

        > Mozesz dziecku zrobić listę zakupów (popr
        > zyklejać z ulotki reklamowej kilka produktów, których szukacie) Wsadzić dziecko
        > do siedzonka w wózku w supermarkecie, dać w łapkę listę, niech się rozglada.

        świetny pomysł z taką listą zakupów smile
        że też ja na to nie wpadłam jak moja córka robiła sceny w sklepach..
    • mikams75 Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 09:09
      ja od malutkiego jezdzilam z dzieckiem na zakupy, bo nie mialam z kim zostawic, ale tak w wieku ok 1,5 roku to bylo najgorzej i tez sie zastanawialam co z tym fantem zrobic. Zamknac w domu? Nie mialam z kim. No i tez doszlam do wniosku, ze w domu nie nauczy sie jak ma sie zachowywac w sklepie. Zacisnelam zeby, wypilam meliske... Bo spokojna mama to i dziecko spokojniejsze... Dawalam cos w lapke, zapychalam bula. Luksusem bylo jak zasnela w wozku wink)
      Przygotuj sobie liste zakupow, zebys nie zapomniala polowy wink)
      • camel_3d Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 09:17
        > ja od malutkiego jezdzilam z dzieckiem na zakupy, bo nie mialam z kim zostawic,

        wynajmuje sie opeikunke za kilka PLN za 2 godziny..

        • illegal.alien Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 09:30
          Albo zabiera się dziecko ze sobą od początku i nie ma sie problemu pózniej wink
          • camel_3d Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 11:11
            ja nie zabieralem i tez nie mam problemu...
            • gazeta_mi_placi Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 20:43
              Dokładnie, może jeszcze niemowlęta zabierajcie do hipermarketów lub opery bo jak nie weźmiecie to w wieku 7 lat nie będzie umiało się zachować?
              Ja pierwszy raz w hipermarkecie była dopiero w wieku 7 lat (bo wcześniej nie było) i jakoś umiałam się zachować mimo, że matka nie brała mnie jako dwulatki do sklepów.
        • mikams75 Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 09:45
          po pierwsze nie za kilka pln tylko u mnie min. 10 chf a po drugie to jeszcze trzebaby chetna znalezc co graniczy z cudem i miec do tego cyganskie dziecko.
          Poza tym jestem przeciwna zamykaniu dziecka w domu bez powodu.
          • camel_3d Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 11:22
            no a ja jestem przeciwny zabieraniu takich maluchow do supermarketow... wole zeby opiekunka na plac zabaw poszla...


            • illegal.alien Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 11:29
              A co sie stanie dwulatkowi przez te 30 minut w supermarkecie?
              • camel_3d Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 11:32
                1. wytrzyma
                2. zacznie wrzeszczecz i plakac
                3. zacznie biegac i cos sobie na glowe zrzuci
                4. ktos go wozkiem uderzy.

                opcji jest duzo.

                chyba ze POL GODZINY ma siedziec w wozku... bomba..
                • mikams75 Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 11:49
                  od kilku lat chodze z dzieckiem na zakupy i przezylo, guza sobie nie nabilo, nikt nie uderzyl, szkod materialnych nie bylo. Te 30 min pozbawienia dziecka placu zabaw nie robi dziecku zadnej roznicy. Miejsce dziecka jest nie tylko na placu zabaw, dziecko powinno uczestniczyc normalnie w zyciu rodziny i w spoleczenstwie -takie jest moje zdanie.
                  Podobnie w domu - jak wykonuje jakies prace domowe, to tez nie staje na glowie, zeby znalezc kogos, kto zaprowadzi na plac zabaw. Albo dzecko uczestniczy w tym co robie albo moze sie zajac czyms innym oby sensownym.
                  A sklep jest dla dziecka tez ciekawy.
                  • camel_3d Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 12:07
                    > u zabaw, dziecko powinno uczestniczyc normalnie w zyciu rodziny i w spoleczenst
                    > wie -takie jest moje zdanie.

                    tak, ale na wszystko jest odpowiedni wiek..
                    nie sadze zeby dla placzacego i rzucajacego sie 2latka supermarket byl wlasciym miejscem...
                    tak samojak nie zabierzesz 2 latka do opery, bo masz ochote tam pojsc..a to ze siebezdie darl to juz nie wazne.
                    • mikams75 Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 12:19
                      a jaki to jest wg ciebie odpowiedni wiek?
                      2 latek nie rrzuca sie tylko w sklepie. Na placu zabaw tez sie rzuca, w domu tez sie rzuca, dziecku w tym wieku wiele rzeczy nie pasuje i nie radzi sobie z emocjami.
                      Do opery nie wzielabym 2latka, bo po pierwsze tam sie kontempluje w ciszy (w markecie i tak jest glosno) po drugie przedstawienia sa wieczorem a to czas, kiedy dziecko jest zmecznone.
                      • camel_3d Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 13:23
                        > a jaki to jest wg ciebie odpowiedni wiek?
                        > 2 latek nie rrzuca sie tylko w sklepie. Na placu zabaw tez sie rzuca, w domu te
                        > z sie rzuca, dziecku w tym wieku wiele rzeczy nie pasuje i nie radzi sobie z em
                        > ocjami.

                        no i wlasnie od tego jest dom i plac zabaw..a nie sklep...


                        > Do opery nie wzielabym 2latka, bo po pierwsze tam sie kontempluje w ciszy (w ma
                        > rkecie i tak jest glosno) po drugie przedstawienia sa wieczorem a to czas, kied
                        > y dziecko jest zmecznone.

                        no..to mozna zabrac bo juz bedzie spalo wink
                        • gazeta_mi_placi Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 20:48
                          Słusznie prawisz, ale polskie matki muszą mieć zawsze dzidzię przy cycu bo niania czyha tylko aby łeb ukręcić maleństwu.
                    • illegal.alien Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 12:23
                      Dla placzacego i rzucajacego sie - nie. Masz racje. Dlatego placzacej i rzucajacej sie corki nie bralam.
                    • feronique Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 21:21
                      Nie każdy dwulatek jest płaczący i rzucający się na szczęście. Moja w wieku dwóch lat potrafi jakoś "wytrzymać" zakupy. W dziale owocowo-warzywnym pomaga - tzn. mogę jej powiedzieć "wybierz paprykę" albo "weź dwa kiwi" i to robi, co sprawia jej niemałą frajdę, tak samo jak wykładanie produktów przy kasie czy podawanie ich do ważenia. Od urodzenia chodzi ze mną do sklepów i jakoś nie przypominam sobie sytuacji zagrożenia życia czy zdrowia. Ja też jestem za tym, żeby dziecko uczyć życia oraz tego, że świat nie kręci się wokół niego (a nawet gdyby się kręcił, to z czegoś ten nieszczęsny obiad dla niej wyczarować muszę) oraz wciągać (tam, gdzie to możliwe - przykład z operą trochę jest jednak kosmiczny, bo obowiązują tam nieco sztywniejsze zasady niż w hipermarkecie, poza tym na zakupy nie idę "bo tak sobie ubzdurałam" tylko dlatego, że większość ludzi żeby przeżyć musi chodzić do sklepów) w życie codzienne. I tak samo jak dziecko w domu towarzyszy mi przy gotowaniu, praniu i sprzątaniu oraz musi zaakceptować to, że czasem niestety muszę popracować, tak samo w sklepie musi liczyć się z tym, że produkty na półkach nie są do zabawy, inni ludzie mogą jej nie zauważyć i rozjechać itp.
                • silje78 Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 12:04
                  "> chyba ze POL GODZINY ma siedziec w wozku... bomba.."
                  to jakiś problem? pomijam, że niezbędne zakupy można zrobić w krótszym czasie.
                  u nas najtrudniej było jak córka miała z 2,5 roku, płacz był przy kasie bo ona myślała, że to co włożyliśmy do koszyka to oddajemy pani big_grin . najgorzej jak było coś co ona miała dostać.
                  • camel_3d Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 12:08
                    mozen zrobic krocej..ale wiele osob robi to jeszcze dluzej..take paletanie sie pomiedzy polkami to dla wielu mam rozrywkasmile)
                    • illegal.alien Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 12:24
                      No tak. Bo jak powszechnie wiadomo, tatusiowie rozrywaja sie tylko czytajac Prousta.
                      • camel_3d Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 13:26
                        no niewatpliwie do meskich rozrywek nie nalezy lazenie pomiedzy polkami z ubraniami i zarciem smile
                        • illegal.alien Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 13:38
                          Do kobiecych rowniez nie. Przykro mi, ze cie musze tak rozczarowac.
                          Jednakowoz ktos te zakupy zrobic musi.
                          Naprawde, dla mnie zakupy (szczegolnie z dzieckiem) to slaba rozrywka, wiec zazwyczaj zwalam je na konkubenta.
                          Ciuchy kupuje przez internet.
                          • camel_3d Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 13:43
                            noi dzieki temu mozna niknac taszczenia dzieci po supermarketach..
                            tez kupuje ubrania przez internet... a jedzenie w drodze do domu z pracy.
                            Albo w drodze z przedszkola do domu..no teraz juz latwo. Kiedys tak czy siak siedziala z nim niania, babcia sasiadka, albo 2 sasiadow.
                            • illegal.alien Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 15:03
                              Ja w drodze z pracy do przedszkola kupuje pojedyncze rzeczy, na dluzsze zakupy nie mam czasu, poza tym chce jak najszybciej zobaczyc moja corke, bo zwyczajnie za nia tesknie smile
                              Jednak czasem trzeba zrobic wieksze zakupy, wtedy jedno z nas jedzie (najczesciej konkubent, bo jest mniej podatny na zakupy pod wplywem impulsu). czasem jednak jedno z nas gdzies sie ulotni i drugie nie ma wyjscia, musi szkodnika zabrac ze soba, albo padnie z glodu. A czasami tak po prostu wychodzi. I nie ma co z tego robic tragedii.
                              Fakt, przyznaje, ze jak bylam na macierzynskim, to zdarzalo mi sie szwedac miedzy polkami - najczesciej z ksiazka w rece big_grin Napawalam sie 'wolnoscia' tongue_out
                            • zona_mi camel_3d 13.09.13, 23:06
                              Odbierz, proszę, pocztę gazetową.
                              • camel_3d Re: camel_3d 14.09.13, 22:30
                                hej.

                                zobacze w poniedzialek na komputerze, bo teraz komorki to ciezko.
                                • zona_mi Re: camel_3d 14.09.13, 23:18
                                  OK, dziękuję.
                          • ichi51e Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 22:37
                            A jedzenia noe mozesz? Szybko i doniosa?
                  • sirja Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 12:33
                    Normalnie staramy się zakupy zrobić szybko i meldujemy się błyskawicznie przy kasie po pierwszym, no drugim sygnale, że Mila ma już dość.
                    Ale właśnie wybieram się do hipermarketu, zrobić hiperzakupy i już wiem, ze dziecka babci nie podrzucę (dochodzi do siebie po wczorajszym dyżurze wink)
                    Więc zbieram pomysły. smile
                    - lista zakupów dla mnie i dla niej
                    - ograniczenie szwendania do minimum (a ja lubię czytać etykiety i patrzeć co nowego jest sad)
                    - odwracacz uwagi
                    - żarło w łapę
                    - ma być najedzona i wypoczęta smile

                    Coś jeszcze??
                    • camel_3d Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 13:27

                      > Coś jeszcze??

                      czasme sa kaciki zabaw w sklepach.
                    • mamameg Re: 2latek w hipermarkecie 15.09.13, 09:36
                      Drobna(albo i nie, zależy od możliwości finansowych)zabawka do ręki, u nas wystarczały choćby i kredki czy plastelina, dziecko się bawi a ja wrzucam to co potrzebuję do wózka. Nikomu odpakowywanie zabawki w sklepie nie przeszkadzało, wystarczyło pamiętać, żeby nie zniszczyć kodu do skasowania.
                • illegal.alien Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 12:22
                  No moje dziecko bez problemu siedzi tyle w wozku, pomaga mi zakupy do niego wrzucac, wybiera warzywa albo inne produkty. Ostatnio wprowadzili u nas opcje, ze mozna samemu skanowac produkty i wrzucac od razu do reklamowek w wozku - dziecko jest zachwycone i robi 'bip'. Nikomu sie krzywda nie dzieje, jak dziecko raz na tydzien-dwa posiedzi pol godziny w wozku.
                  Ja wiem, ze wedlug Ciebie kazda minuta, ktorej dziecko nie spedza na bieganiu na dworze jest stracona, ale nie wszyscy maja takie priorytety wink
                  • sirja Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 12:42
                    illegal.alien napisała:

                    > No moje dziecko bez problemu siedzi tyle w wozku, pomaga mi zakupy do niego wrz
                    > ucac, wybiera warzywa albo inne produkty. Ostatnio wprowadzili u nas opcje, ze
                    > mozna samemu skanowac produkty i wrzucac od razu do reklamowek w wozku - dzieck
                    > o jest zachwycone i robi 'bip'. Nikomu sie krzywda nie dzieje, jak dziecko raz
                    > na tydzien-dwa posiedzi pol godziny w wozku.

                    Oooo takie "bip" to moją też by uszczęśliwiło smile

                  • camel_3d Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 13:28

                    > Ja wiem, ze wedlug Ciebie kazda minuta, ktorej dziecko nie spedza na bieganiu n
                    > a dworze jest stracona, ale nie wszyscy maja takie priorytety wink

                    dla mnei stracony to jest czas na zakupy z placzacym dzieckiem. nie kazde potrafi sie "dobrze" zachowac..
    • camel_3d nigdy nie nauczy jak się zachowywać 13.09.13, 09:13
      >w takich miejscach...


      no..bo tam to kultura panuje... smile))


      hehehe


      • sirja Re: nigdy nie nauczy jak się zachowywać 13.09.13, 09:37
        camel_3d napisał:

        > >w takich miejscach...
        >
        >
        > no..bo tam to kultura panuje... smile))
        >
        >
        > hehehe
        >

        A czy ja napisałam coś o kulturze??
        Pisałam o hałasie i tłumie, żeby mi dziecko z ich powodu kociokwiku nie dostawało bo od nadmiaru wrażeń to zaczyna się zachowywać jak wściekły szympans.
        • camel_3d to go tam nie zabieraj.. 13.09.13, 11:11
          wanjamij dziewczyne do opieki nad nim 2 godziny, kiedy bedzieszmusiala wielkie zakupy zrobic.

          nigdy nie zabieralem dziecka do sklepu...nigdy nie mialem problemu...

          • grajfrutt Re: to go tam nie zabieraj.. 13.09.13, 15:53
            Wyobraź sobie że nie każdy ma możliwość wynajęcia kogoś na 2 godziny, a zostawianie z przypadkową osobą której dziecko nie zna wydaje mi się słabym pomysłem. Mój nawet z sąsiadką by nie został,mimo że codziennie się widują i chętnie z nią rozmawia. Dla jasności, w sklepie umie się zachować, i lubi robić zakupy, a jak planuje długie wyjście to tak żeby mógł zostać z tatą.
            • camel_3d Re: to go tam nie zabieraj.. 15.09.13, 20:11
              to by poznalo...
              jasne, jak wylacznie non stop z toba przebywa i moze d biedy z kims innymm czasem to tak jest, ze sie boi... moje to akurat cyganskie dziecko.. od urodzena sporo osob sie niem zajmowalo, a wwieku 2 lat ni mial kompetnie problemow z obcymi lludzimi... moglby chyba z dablem zostacsmile

              • gazeta_mi_placi Re: to go tam nie zabieraj.. 15.09.13, 20:54
                Jak mamusia traci naraz płynność finansową i musi iść szybko do pracy, a dziadkowie nie mogą się zająć szybko się okazuje że wszystkie dzieci takich matek naraz mogą jednak zostać z obcą opiekunką i nie umierają od tego.
    • aniasa1 Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 09:29
      Moze faktycznie hipermarket nie jest miejscem dla 2-latka, ale trzeba jakos zyc i chocby raz na tydzien wlezc do takiego sklepu. Nie kazdy ma luksus zostawienia dziecka z druga polowka, chocby samotne matki. Wynajecie niani tylko na taka okazje dla mnie byloby szczytem glupoty: zostawienie dziecka sporadycznie z nieznana osaoba, nie znajaca dziecka....... szloch, placz i nie przespane kilka nocy mialabym gwarantowane, wiec skorka za wyprawke.
      Polecam: wybor sklepu w ktorym sa wozki-samochodziki maluchy swietnie sie bawia "niby" kierujac miedzy regalami super labirynt ograniczaja pole widzenia, lub zakup samochodzika/zabawki na poczatku - kolejna godzina jak by dziecka nie bylo.
      Mysle ze powinnas zabierac dziecko przynajmiej przy okazji mniejszych zakupow, trwajacych krocej i wymagajach mniej twojej uwagi.
      • sirja Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 09:53
        Mniejsze zakupy, w osiedlowym markecie "wykonują się" bez problemów ( no czasem trzeba uskutecznić natychmiastową konsumpcję świeżo zakupionego produktu), biedronkę zaliczaliśmy co tydzień i do pewnego momentu jeździła spokojnie w wózku sklepowym ale już nie chce sad.
        Samochodziki są super ale działają tylko w Castoramie wink Kiedyś wynajęliśmy taki wypasiony w centrum handlowym (se matka chciała jakiś ciuch kupić hehe) posiedziała w nim jakąś minutę i trzeba się było zmywać.
        Podoba mi się pomysł z listą zakupów smile I chyba faktycznie żadnego maratonu w towarzystwie Małej tylko jeden dział na raz i do domuwink
      • camel_3d Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 13:31
        > Nie kazdy ma luksus zostawien
        > ia dziecka z druga polowka, chocby samotne matki. Wynajecie niani tylko na taka
        > okazje dla mnie byloby szczytem glupoty: zostawienie dziecka sporadycznie z ni
        > eznana osaoba, nie znajaca dziecka..

        wynajmuje sie zawsze te sama... przeciez do 2latka juz nie jest potrzeban superreferencja... wystarczy fajna dziewczyna kolo 14-15 lat. Corka znajomej, kolezanki, bog wiec co jeszcze...
        Wazne, zeby ja znac i dzeicko zeby ja znalo.
        • aniasa1 Re: 2latek w hipermarkecie 14.09.13, 19:30
          > wynajmuje sie zawsze te sama... przeciez do 2latka juz nie jest potrzeban super
          > referencja... wystarczy fajna dziewczyna kolo 14-15 lat. Corka znajomej, koleza
          > nki, bog wiec co jeszcze...

          czyli zostawic dziecko z dzieckiem! no super odpowiedzialnosc!
          • gazeta_mi_placi Re: 2latek w hipermarkecie 14.09.13, 21:16
            Jakim cudem przeżyliśmy my - nieraz zostawiani pod opieką 7 letniej siostry lub brata, a czasem i młodszych.
            • feronique Re: 2latek w hipermarkecie 14.09.13, 21:22
              gazeta_mi_placi napisała:

              > Jakim cudem przeżyliśmy my - nieraz zostawiani pod opieką 7 letniej siostry lub
              > brata, a czasem i młodszych.

              Ja nie znam takich przypadków, bo jestem jedynaczką, tak jak wszyscy moi bliscy znajomi. Natomiast wydaje mi się, że trochę co innego siostra/brat, którzy obcują z danym dzieckiem na co dzień i prawdopodobnie są angażowani do opieki, a co innego gimnazjalistka z ulicy, której dziecko nie zna i która nie będzie miała zielonego pojęcia co zrobić, kiedy 2-3-latek postanowi odstawić jej cyrk pt. "matka mnie porzuciła".
              • gazeta_mi_placi Re: 2latek w hipermarkecie 15.09.13, 14:59
                Nastolatki wcale nie są takie głupie.
    • dziennik-niecodziennik Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 09:51
      w hipermarkecie wez wózek na kółkach z rozkładanym siedzeniem dla dzieci, wsadz tam mala i wio. ja tylko tak chodze z moją sama na zakupy, bo po prostu inaczej nie ogarnęłabym tego za cholerę.
      • sirja Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 09:57
        dziennik-niecodziennik napisała:

        > w hipermarkecie wez wózek na kółkach z rozkładanym siedzeniem dla dzieci, wsadz
        > tam mala i wio. ja tylko tak chodze z moją sama na zakupy, bo po prostu inacze
        > j nie ogarnęłabym tego za cholerę.

        Tyle, ze moja w wózku już nie wysiedzi za cholerę właśnie. Ona chce po sklepie biegać. Mogę próbować wsadzać na siłę ale jest wtedy giętka jak chińskie gimnastyczki i takie figury wyczynia, ze mózg w poprzek wstaje, wrzeszcząc przy tym jakbym ją ze skóry obdzierała
        • kartonikowa Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 11:08
          Moje dziecko ( 2,5 roku ) siedzi w dużym wózku tylko jak ma dobry humor, w innym przypadku sprawdza się mały wózek ( na dwa koszyki ) wtedy siedzi w dolnym koszyku i nawet głowy nie wystawia wink
          Uprzedzam komentarze: jako że brzydzę się sklepowych wózków Młoda siedzi na torbie lub w torbie zakupowej.
        • dziennik-niecodziennik Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 11:11
          Ty no moja tez tak robi. ale coż, że tak powiem - jej zdanie się w tym momencie nie liczy. daję jej komórkę do ręki, ona sie zajmuje, ja ja wsadzam, a potem to juz jakoś idzie. a że wrzeszczy... się mówi trudno, krzywda się jej nie dzieje.
      • camel_3d Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 11:35
        > w hipermarkecie wez wózek na kółkach z rozkładanym siedzeniem dla dzieci, wsadz
        > tam mala i wio. ja tylko tak chodze z moją sama na zakupy, bo po prostu inacze
        > j nie ogarnęłabym tego za cholerę.


        to sie u nas psrawdzalo kiedy zakupy trwaly 10 minut...
        ale niektore mamy lubia sie paletac pomeidzy polkami godzine.. nie wiem czy dla dzeicka taki wozek jest wygodny... na godzine...
        • budzik11 Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 12:12
          Uwierz, że jak taka "lubiąca się pałętać między półkami matka" ma w wózku wrzeszczącego malucha, to uwinie się w 10 minut.
          • camel_3d Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 13:41
            > Uwierz, że jak taka "lubiąca się pałętać między półkami matka" ma w wózku wrzes
            > zczącego malucha, to uwinie się w 10 minut.

            no wierze wierzesmile

            a mogla by postraac sie o kogos na godzinke i pojsc w spokoju sobie zrobic te zakupy..na dobre by jej to wyszlo.
            • mikams75 Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 14:17
              tez moze to byc slabym rozwiazaniem, bo ten ktos bedzie sie meczyl uspokajajac dziecko, ktore bedzie wrzeszczalo za mama. Stres dla wszystkich.
              • camel_3d Re: 2latek w hipermarkecie 14.09.13, 22:31
                a. zalezy od dzeicka
                b. zalezy od tego czy dziecko zna te osobe. wiadomo ze nie zostawia sie dziecka z nieznajoma osoba.
    • mama-ola Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 09:56
      2-latek prawie na pewno zrobi histerię w supermarkecie. A dlaczego? Bo dzieci robią histerię jak są zmęczone i/lub głodne, a zmęczyć się w supermarkecie jest niezwykle łatwo.

      Ułatwisz sobie zadanie, jak weźmiesz dziecko wypoczęte, najedzone, siedzące w wózku (albo na koszu zakupowym). Ponadto obiecaj córce, że jak będzie grzeczna, to będzie mogła sobie coś wybrać smacznego. Podczas zakupów zagaduj o tej właśnie przyjemności, jaka ją czeka zaraz po zakupach.
      A same zakupy rób z listą ułożoną działami, żeby szybciej poszło.

      Powodzenia smile
      • camel_3d Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 11:34

        > Ułatwisz sobie zadanie, jak weźmiesz dziecko wypoczęte

        ALBO
        jak wogole nie wezmiesz dziecka ze soba...
        wastarczy opiekunka, sasiadka, babcia..itd... mozliwosci jest sporo.

        Inna mama ktora posiedzi z dzieckiem w domu...

        • illegal.alien Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 12:26
          Hahahahahaha. Umarlam ze smiechu. Jakby kazde wyjscie na zakupy mialo sie wiazac z zalatwianiem opieki dla mojego dziecka, to bym chodzila raz na rok chyba. Dobre.
          Naprawde, po cholere sobie zycie tak utrudniac, to ja chyba nie zrozumiem.
          • camel_3d Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 13:25
            to ty dzieciennie musisz do supermarketu na zakupy biegac?

            no..niezla organizacja...

            czesc moze maz po drodze do domu zrobic-
            • mikams75 Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 14:10
              po pierwsze nie codziennie pewnie biega po drugie znajac zycie to maz moze wracac jak sa juz sklepy pozamykane, przynajmniej u nas tak to wyglada. A w przydworcowych sklepach czynnych nieco dluzej to niewiele co mozna kupic.
        • mama-ola Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 14:03
          > ALBO
          > jak wogole nie wezmiesz dziecka ze soba...

          Nie taką sytuację tu rozważamy.
          Poza tym nie wierzę, że Twoje dziecko nie bywa w dużych sklepach. tongue_out
        • feronique Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 21:54
          > jak wogole nie wezmiesz dziecka ze soba...
          > wastarczy opiekunka, sasiadka, babcia..itd... mozliwosci jest sporo.
          >
          > Inna mama ktora posiedzi z dzieckiem w domu...

          Nie znam chyba zbyt wiele dwulatków, które bez gadania zostaną z pierwszą lepszą osobą, podczas gdy mama idzie na zakupy. Ja moją mogę zostawić u dziadków (którzy mieszkają jakieś 4000 km od nas), bo oni są z nią emocjonalnie związani, więc i mają tolerancję większą, ale to tyle - w życiu nie przyszłoby mi do głowy, żeby oczekiwać od kogoś (sąsiadki, koleżanki, znajomej mamy - czyli nomen omen obcej osoby), że będzie się zajmował moim dzieckiem (przecież to jest jednak ogromna odpowiedzialność przy takim malcu) tylko dlatego, że mi się nie uśmiecha wizja zakupów z maluchem. Nie wiem, kogo miałaby uszczęśliwić opcja wynajęcia opiekunki - dla mnie sama wizja zostawienia dziecka z obcą osobą to stres, dla dziecka to już nie wspomnę, dla opiekunki zostanie z moim dzieckiem pewnie też nie byłoby zbyt przyjemne, bo młoda ma charakterek jak się patrzy (po mamusi).
        • mia_siochi Re: 2latek w hipermarkecie 14.09.13, 15:07
          camel_3d napisał:

          >
          > > Ułatwisz sobie zadanie, jak weźmiesz dziecko wypoczęte
          >
          > ALBO
          > jak wogole nie wezmiesz dziecka ze soba...
          > wastarczy opiekunka, sasiadka, babcia..itd... mozliwosci jest sporo.
          >
          > Inna mama ktora posiedzi z dzieckiem w domu...
          >

          Buhahaha...
          Już to widzę jak mi dziecko zostaje z obcą osobą big_grin
          Babcia na drugim końcu miasta.
          Sąsiadów nie znam na tyle, żeby z nimi dziecka zostawić.

          Normalnie wszystko się sprzysięgło big_grin
    • budzik11 Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 10:12
      Może nie będzie tak źle, może właśnie dziecko będzie zaciekawione i zainteresowane nową sytuacją? My zabieraliśmy do sklepu dwójkę, od samego początku. Sadzasz dziecko w wózkowym (sklepowym) siedzisku, dajesz mu do ręki jakąś kolorową torebkę (która potem odłożycie na półkę) i sobie ogląda, w międzyczasie rozmawiasz z nim, opowiadasz mu, co kupujesz, pytasz (retorycznie), czy bierzemy to czy to itp. Albo możesz wziąć taki wózek z samochodzikiem, który ma kierownicę, klakson i pasy - możesz dziecko przypiąć a ono ma fajną jazdę po sklepie. Nie rób z dziecka takiego dzikusa.
      • agata.redakcja Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 10:23
        Ja bym zabrała i nie przejmowała się innymi, to tylko dziecko-ma prawo w taki sposób wyrażać emocję smile
        My naszą córkę zabieraliśmy wszędzie: do znajomych, do restauracji, do urzędu, pracy jak nie było wyboru. Na zakupy też i to od niemowlaka i jakoś nie widzę w niej, aby zaszkodziło to jej psychice. Wręcz przeciwnie, lubi. Mówię jej, czy mi pomoże w zakupach, że będę jej podawać produkty, a ona będzie wrzucać do koszyka, na koniec zawsze idziemy wybrać kolorowankę z naklejkami i jest spokój. Więc nie ma co ukrywać dziecka, tylko jak najwięcej zabierać w takie miejsca, aby przystosowało się do sytuacji. Ważne tylko, aby w takim miejscu pamiętać o bezpieczeństwie dziecka

        Pozdrawiam
        • camel_3d a dlaczego? 13.09.13, 11:26
          nie przejmowala sie innymi?

          a co znaczy dobre zachowanie? to znaczy umiejetnosc dostosowania si edo otoczenia i otaczajacego swiata.
          nie rozumiem czemu mam sie nie przejmowac tym, ze moje dziecko wrzeszczy i nie potrafi sie zachowac..a to ze innym to przeszkadza to nic? potem wlansie mamy takie beznadziejne wychowane, egoityczne dzieciaki, ktore uwazaja ze sa pepkiem swiata, bo mama zaraz obroni.

          NIE. Nalezy sie przejmowac innymi. Bo to siwdczy o tym, ze zdajemy sobei sprawe, ze zachowanie dziecka jest w tym momencie niewlasciwe. I dzeicko tez powinno nazczyc sie, ze zachowuje sie niewlasciwie nie dlatego, ze mama nie moze zrobic zakupow tylko dletego, ze przeszkadza innym, przeszkadza mamie w zrobienie zakupow i ze takie zachowanie jest ogolnie uznawane za niegrzeczne..i bardzo lupie kiedy obce osoby zwracaja dzeicku uwage, bo wtedy reaguje zupelnie inaczej niz na uwage od matki.

          a poza tym tak malych dzeici nie powinno sie zabierac do centrow handlowych, supermarketow itd...to nie sa miejsca dla nich.
          • mikams75 Re: a dlaczego? 13.09.13, 11:54
            a gdzie sie ma to dziecko nauczyc dobrego zachowania akceptowanego w sklepie? Na placu zabaw? W domu? Nie, w sklepie.
            Nikt nie bedzie trzymal dzieciaka x lat z dala od sklepow, bo o ile otoczenie przymknie oko na zle zachowanie dwulatka, to juz ze starszym bedzie trudniej.
            I to wlasnie jest problemem jak starsze dziecko chowane po domu i placach zabaw znajdzie sie nagle w markecie - oszolomione otoczeniem, nadmiarem atrakcyjnych rzeczy.
            • camel_3d Re: a dlaczego? 13.09.13, 12:00
              mikams75 napisała:

              > a gdzie sie ma to dziecko nauczyc dobrego zachowania akceptowanego w sklepie?

              wszedzie..dobre zachowanie jest UNIWERSALNE.

              jak napisalem..wyobraz sobie siebie w sklepie z setkami super rzeczy, ubrania, buty..ktoryhc nie mozesz dotknac tylko 2-3 godziny musisz chodzic kolo meza... i tylko patrzec.


              4 latek, ktory nigdy nie byl w supermarecie nie bezdie sie rzucal po ziemi. Bo zna inne metody komunikacji.
              2 latek bedzie sie rzucal..po pierwsze bedzie zmeczony, po drugie to swiat kolorow i swietnych rzeczy, ktpre chce dotknac, powachac, itd...

              i takie mowienie "ma sie nauczyc" to takie pieprz.nie..za przeproszeniem, zeby miec wymowke, zeby sobie polazic pomiedzy polkami..
              • mikams75 Re: a dlaczego? 13.09.13, 12:09
                zasady dobrego zachowania sa uniwersalne ale dziecko reaguje sytuacyjnie i kieruje sie emocjami. Nowe miejsce, nowa sytuacja - nie ma gwarancji, ze dziecko zachowa sie jak w domu. 4latek moze nie bedzie sie rzucal po ziemi, ale tez nie przezwyczajony do miejsca nie bedzie sie zachowywal poprawnie, no chyba ze bedzie tak wystraszony otoczeniem, ze sie przyklei do spodnicy mamy. Tez niezdrowo dziecku taki szok fundowac.
                2latek nie bedzie zmeczny jak sie nie wybierzemy z nim w czasie jego drzemki czy o innej niekorzystnej porze. Matka sama dobrze wie, kiedy dziecko ma gorsze godziny. I dotykac czy wachac moze, czemu nie?
                I zadna normalna osoba nie idzie do sklepu zeby sobie polazic miedzy polkami.
                • camel_3d Re: a dlaczego? 13.09.13, 13:36
                  no to chyba mam wyjatkowe dziecko, bo w nowych sytuacjach zachowuje sie poprawnie.
                  najwyzej mu mwoie, ze idziemy tam i tam i tam sie zachwujemy tak i siak... i juz...4 lata to wiek kiedy dziecko juz duzo rozumie.
                  Nigdy nie byl wystraszony..anie w Europie, ani Afryce ani w Azji... i to niezaleznie od miejsca...najwyzej byl niepewny i pytal.

                  Matka wie ,kiedy dziecko ma najgorsz egodziny, ale dziecko nie wiesmile moze miec akurat najgorsza godzne, bo sie uprze na jaks rzecz ktora wlasnie zobaczylo.

                  U nas raz bylo motor w skelpei w Botswanie...sklep byl zamkniety, a dziecko walnelo scene na cala ulice, ze chce na motorsmile)) Mial 2 lata... dzieci sa nieprzewidywalne... czesciowo przynajmniej. I dlatego uwazam, ze paletania sie po hiper i super marketach z dziecmi w wieku 2-3 lat nalezy unikac...a na pewno da sie zrobic zakupy w mniejszym sklepie, a na duze zostawic dzeicko z kims..lub z mezem...
                  tojest tylko kwestia organizacji.
                  • mikams75 Re: a dlaczego? 13.09.13, 14:09
                    oceniasz sytuacje z twojego punktu widzenia i w twojej sytuacji.
                    Ta kwestia organizacji nie u kazdego wyglada tak samo.
                    Ja nie widze sensu urzadzania calej logistyki z opiekunkami na wyjscie do sklepu, na poczte, do urzedu, banku itd.
                    Teraz moj punkt widzenia: moje dziecko w wieku 2 lat zachowywalo sie w sklepie calkiem dobrze. Tak pol roku wczesniej to roznie bywalo, ale szybko minelo a panie ekspedientki to juz ja znaly, bo np. kiedys siedzac w koszyku darla sie dla rozrywki mamaaaaaaa tak jakbym ja gdzies zostawila - zleciala sie obsluga sklepu sprawdzic kto zgubil dziecko miedzy polkami big_grin Na szczescie u nas ludziska podchodza na luzie i ze smiechem.
                    Przyznaje tez, ze nie raz robilam zakupy ze spiacym dzieckiem w wozku.
                    Niemily komentarz ekspedientki to uslyszalam w sklepie zabawkowym - ledwo weszlam z dzieckiem, nic nie dotknela nawet a zza regalu slysze - och jak ja nie lubie malych dzieci big_grin
                    Moje dziecko dzikich scen o jakas rzecz nie urzadzalo, raczej miala zapedy rozrywkowe - chec zrzucenia czegos czy zrobienia dziury w jogurcie, ale ja pilnowalam na tyle, ze szkod nigdy nie bylo. A picia zracych plynow jak linkowales sobie nie wyobrazam. A im starsza tym lepiej i dalo sie ja zagadac, dac cos do reki, zapchac bulka.
                    U nas nie ma olbrzymich marketow i tak, a zreszta to nie ma wiekszego znaczenia. Nie paletalam sie, przychodzilam na zakupy a jak sie zna sklep dobrze to sie nie trzeba paletac nie wiadomo ile. Mowimy o zakupach spozywczych, z ktorymi nie mozna czekac po kilka dni.
                    Jak mam ochote sobie kupic ciucha czy buty i sie poszwendac w ramach rozrywki po sklepach to wowczas staje na glowie zeby isc samej, bo zadna o atrakcja z maluchem u boku. Choc i z dzieckiem czasem musialam isc, corka mi bardzo chetnie doradza tylko gusta mamy inne big_grin
                    Wybrala mi raz kiecke wieczorowa - wsciekle rozowa w cekiny i byla niezadowolona, ze nie kupilam sobie takiej sukni. Twierdzila, ze w takim ubraniu powinnam ja z przedszkola odbierac big_grin

                    Poza tym to moje dziecko naprawde chetnie chadza w rozne miejsca - byla ze mna nie raz u dentysty, u fryzjera, z tata to poszla specjalnie, choc mogla zostac ze mna w domu, ale chciala isc popatrzec. I podobnie z wieloma innymi miejscami nie dla dzieci.
                    Nie wiem skad przekonanie, ze dziecku sie krzywda w innych miejscach niz dom czy plac zabaw dzieje.
                    • camel_3d Re: a dlaczego? 14.09.13, 22:32
                      gdyby moje dziecko urzadzalo scene przy kazdej wizycie w sklepie to bym sobie logistycznie to poukladal tak, zeby robc zakupy be dziecka.


                      tzn ja sobie tak poukladalem profilaktyczniesmile))
              • seniorita_24 Re: a dlaczego? 13.09.13, 13:55
                Bez przesady, dzieci w supermarkecie najczęściej po paru takich wycieczkach są przyzwyczajone i siedzą grzecznie w wózkach i rozglądają się. Supermarket to ani elegancka restauracja ani wystawa dzieł sztuki żeby dziecko musiało siedzieć jak mumia. Nie mówię o tym, że ma biegać i wrzeszczeć, ale nie musi zachowywać grobowej ciszy.
                Szukanie niańki na wyjście do sklepu po pierwsze nie jest takie łatwe a po drugie jeśli przy okazji chce się kupić coś dziecku to dobrze żeby przy tym było. Moje dziecko albo siedzi w koszu sklepowym i gada, rozgląda się lub coś je albo daje jej coś w rękę (książeczkę, kolorowanka, ostatecznie telefon). czasami przesypia zakupy we własnym wózku i nawet biedactwo nie wie, że odwiedziła straszny hipermarket.
    • camel_3d niegrzeczna mama 13.09.13, 11:31
      postawcie sie w takiej sytuacji.
      Maz "ciagnie" was na zakupy. Musi kupic kilka rzeczy, ktore was kompletnie nie interesuja.
      Ale sklep gdzie te rzeczy mozna kupic pelen jest super ciuchow, butow itd... tylko ze WY nie mozecie niczego dotknac, przymierzyc, mamcie godzine kolo meza grzecznie chodzic. Ok, maz moze wam dac kartke zi mozecie z nim szukac srubek do auta.. mltkow, czy innych takich rzeczy.

      Ile z was wytrzymaloby 3 godziny posrod wsanialych rzeczy, ktorych nie mozecie dotknac, bo maz chce kupic srubki, lusterka do auta, gwozdzie, moze gry komputerowe..itd..

      ..DLa dzeicka 1 godzina w supermarkecie to jak dla nas 3. I do tego nic nie wolno dotknac.

      Supermarkety nie sa miejscem dla maluchow i mowienie, ze musi si enauczyc zachowywac jest chore...



      • mikams75 Re: niegrzeczna mama 13.09.13, 11:56
        mojemu dziecku wolno dotykac, oczywiscie nie wszystko, ale wcale nie jest nieszczesliwa i chetnie sie pyta o jakies rzeczy, do czego sluza, gdzie rosna, z czego sa zrobione itd.
        Mlodsza - raczej badala strukture.
        • camel_3d chwila nieuwagi.. 13.09.13, 12:03
          ci rodzice tez uwazali, ze dla dzieck ato fajnie i interesujace miejsce...

          LINK DO TEKSTU


          • mikams75 Re: chwila nieuwagi.. 13.09.13, 12:13
            przy dziecku nie ma chwil nieuwagi, taki maluch potrzebowal dobrych kilku sekund zeby sciagnac, odkrecic, wypic.
            • camel_3d Re: chwila nieuwagi.. 13.09.13, 13:22
              no..i to dotyczy kazdego dziecka..
              ktoras z mam nappisal, ze jej dziecko biega sobie..
              • seniorita_24 Re: chwila nieuwagi.. 13.09.13, 13:59
                Na bieganie nie pozwalam, może iść ze mną za rękę jeśli jesteśmy na zakupach we troje. Jeśli jedziemy we dwie to siedzi w wózku - swoim i sklepowym. Czas na hali staram się minimalizować, robię szybkie zakupy zanim dziecku znudzi się siedzenie w wózku.
              • mikams75 Re: chwila nieuwagi.. 13.09.13, 14:14
                dziecka sie pilnuje, moze w kolko mamy biegac albo sobie przy wozku poskakac jak juz nie moze wytrzymac. Ale serio, wiekszosc spokojnie przetrzymuje krotkie zakupy bez uszczerbku na zdrowiu i psychice.
                Moja duzo gorzej znioslaby podrzucanie do sasiadow na czas zakupow.
                • camel_3d Re: chwila nieuwagi.. 14.09.13, 22:34

                  > Moja duzo gorzej znioslaby podrzucanie do sasiadow na czas zakupow.

                  zalezy od tego czy lubi sasiadow... jezeli by lubila to by jej roznicy nie robilo.
      • bbuziaczekk Re: niegrzeczna mama 13.09.13, 11:59
        Moje dzieci od niemowlaka czyli od samego poczatku byly uczone robic z nami zakupy w marketach. Na kazde zakupy jeździli z nami tzn przewaznie zawsze jak bylo jedno dziecko, Potem jak dwojka to czasami jedno zostawalo w domu a my jechalismy. Ale nie zawsze.
        Byli uczeni siedziec w marketowym wozku na siedzisku.
        Starszy ktory ma ponad 4,5 roku do samego konca siedzial w tym wozku czyli do maxymalnych 15 kg. I obecnie prawie 3 latka tez siedz w tym wozku i tak robimy zakupy.
        Wiec byli nauczeni ze trzeba siedziec. Zreszta oni uwielbiali jechac na zkaupy do marketu. Byla to dla nich atrakcja ogromna!
        Obecnie zadko jeźdza oboje. Jedziemy albo sami albo z jednym.
        • camel_3d Re: niegrzeczna mama 13.09.13, 12:04
          no dla wielu dzieci nie jest to atrakcja..jak widac z postow.

          wiele potrafi siedziec..a inne sie rzucaja i placza..
          • budzik11 Re: niegrzeczna mama 13.09.13, 12:17
            camel_3d napisał:

            > no dla wielu dzieci nie jest to atrakcja..jak widac z postow.

            ale z czym ty masz problem? Moje dzieci od urodzenia widziały, że zakupy są częścią normalnego zycia, obowiązkiem, który trzeba zrealizować i tyle. Wiedziały, że mają siedzieć w wózku, nie łaziły luzem po sklepie, nie ściągały rzeczy z półek, nie wrzeszczały - to właśnie dlatego, że taka sytuacja nie była dla nich niczym nowym i zaskakującym, w czym nie umieli się odnaleźć. Zakupy z dziećmi nie są fajne ani dla dziecka ani dla rodzica, ale robić je trzeba a nie wszyscy mają babcię/zaufaną sąsiadkę czy kogokolwiek, z kim możnaby zostawić dziecko. Opiekunka na godziny w mojej miejscowości w ogóle nie istnieje. Dlatego dzieci były ze mną wszędzie od początku i nie wyprawiały brewerii.
            • camel_3d Re: niegrzeczna mama 13.09.13, 13:40
              >Moje dzieci od urodzenia widziały, że zakupy są czę
              > ścią normalnego zycia,

              no to mialas wybitnie zdolne dzieci, kiedy juz od urodzenia takie rzeczy wiedzialysmile))

              > że mają siedzieć w wózku, nie łaziły luzem po sklepie,

              bo niemowlaki od urodzenie nie chodza jeszcze smile


              > mają babcię/zaufaną sąsiadkę czy kogokolwiek, z kim możnaby zostawić dziecko.



              maja maja, tylko trzeba o to zabdbac. Chyba ze sie meiszka na totalnym odludziu.


              > piekunka na godziny w mojej miejscowości w ogóle nie istnieje. Dlatego dzieci b
              > yły ze mną wszędzie od początku i nie wyprawiały brewerii.

              to si eprosi o pomoc uczennice z liceum..ktore chetnie dorobia sobie kilka groszy... Wiadomo, ze najlepiej przez znajomyhc, corke znajomej, kolezanki..itd... to nie musi byc profesjonalny opiekunka.

              Ja zostawalem z moim 2 letnim bratankiem..kiedy rodzice szli na zebranie nauczycielskie..i przezylem..cale 4 godznysmile MOzna..tylko trzeba chciec..zorganizowac sobie kogos da sie..ale wiesz..jak pisalem..wiele mam kocha zakupy i paletanie si ez dzieckiem po sklepie...
              • budzik11 Re: niegrzeczna mama 13.09.13, 14:12
                camel_3d napisał:

                > >Moje dzieci od urodzenia widziały, że zakupy są czę
                > > ścią normalnego zycia,
                >
                > no to mialas wybitnie zdolne dzieci, kiedy juz od urodzenia takie rzeczy wiedzi
                > alysmile))

                Naucz się czytać: wIdziały.

                >
                > > że mają siedzieć w wózku, nie łaziły luzem po sklepie,
                >
                > bo niemowlaki od urodzenie nie chodza jeszcze smile

                O jakiś ty mundry...


                > > mają babcię/zaufaną sąsiadkę czy kogokolwiek, z kim możnaby zostawić dzie
                > cko.
                >

                Akurat babcie moich dzieci mieszkają 400km od nas, sąsiedzi pracują (jedna nawet uczy moje dziecko smile). A przypadkowej "uczennicy z liceum" nie zostawiłabym dziecka. IMO lepiej zabrać je ze sobą do sklepu.
                • camel_3d Re: niegrzeczna mama 15.09.13, 20:13
                  przypadkow uczennniac...moze swietnie si z 2latkie pobawic. dla nij to ciekawe przezycie.

                  poza tym tu to normane, ze opiekunkami do dzeici sa nastolatki, ktore sobie dorabiaja do kieszonkowego. wiadomo, ze najczesciej z polecenia sie zatrudnia.
            • bbuziaczekk Re: niegrzeczna mama 13.09.13, 18:13
              Dokladnie smile
              I wlasnie dlatego ze moi odkad skonczyli 1 m-c zaczeli jeździc z nami na zakupy 2 razy w tygodniu albo i czesciej. Dlatego ze byli od malenkosci przyzwyczajeni to nie byla i nie jest to dla nas jakas straszna wyprawa.

              Teraz to sa w takim wieku ze wymuszaja. Kup to, kup tamto itd. Ale z tym tez jakos sobie radzimy.
        • milamala Re: niegrzeczna mama 14.09.13, 00:13
          "Moje dzieci od niemowlaka czyli od samego poczatku byly uczone robic z nami zak
          > upy w marketach"

          Nie ma sie czym chwalic. Supermarkty to nie miejsce dla dzieci.
          • feronique Re: niegrzeczna mama 14.09.13, 01:13
            milamala napisała:

            > "Moje dzieci od niemowlaka czyli od samego poczatku byly uczone robic z nami z
            > ak
            > > upy w marketach"
            >
            > Nie ma sie czym chwalic. Supermarkty to nie miejsce dla dzieci.

            Nie wiem, czy to chwalenie się? A gdzie jest miejsce dla dzieci? Czy też może należy ich życie ograniczyć do domu i placu zabaw, ewentualnie - w stosownym wieku - przedszkola? Przecież nikt tu nie mówi o zabieraniu dzieci do hipermarketu dla frajdy czy w celach rozrywkowych. Można powiedzieć, że kuchnia, poczta, ulica, poczekalnia u dentysty itp. to też nie miejsca dla dzieci. Moje dziecko od niemowlaka było zabierane wszędzie, bo nie widzę przeciwwskazań, a wolę to, niż zostawić z byle kim (nie mam żadnej rodziny w kraju, w którym mieszkam, a męża częściej nie ma niż jest, przy czym rachunki trzeba płacić, różne sprawy urzędowe załatwiać, do lekarza chodzić). W wieku 1,5 roku siedziała mi na kolanach jak miałam wyrywane ósemki, bo niestety tak się złożyło, a wolę to, niż żeby dziecko mi się darło pod nosem w niebo głosy w imię sama nie wiem czego. Naprawdę wyjście z dzieckiem na zakupy to nie jest tragedia i nie wiem, co jest złego w nauczeniu dziecka pewnych akceptowanych społecznie zachowań, zamiast wychowywanie go w jakiejś sztucznej rzeczywistości, w której wszystko sprowadza się do zabawy.
      • feronique Re: niegrzeczna mama 13.09.13, 23:34
        Porównanie z sufitu chyba. Jak mąż chce coś obadać w sklepie z komputerami, a akurat tak się składa, że jesteśmy razem, to przechodzę z nim obok wszystkich witryn z ciuchami i butami, patrzymy na kable i tyle. Zresztą już pisałam, że dla mojej dwulatki to akurat świetna frajda, że może władować owoce czy warzywa do reklamówki, sama wybrać ogórek itp. Sama pobiec do pani, która to potem zważy. Pomaga mi wybierać, np. w przypadku pieczywa czy jogurtów, które potem sama będzie spożywać. Czasem pozwalam jej też zdecydować, co będzie na obiad - czy np. kurczak czy makaron z sosem i idziemy brać do tego składniki i o każdym jej opowiadam - co to jest, skąd się bierze, do czego się nadaje. Tak jak w domu nie pije mi wybielacza i nie tyka kubków z kawą, u obcych ludzi nie opróżnia szafek i nie ściąga rzeczy z półek, tak samo w sklepie nie dotyka produktów na półkach, bo wie, że nie wolno i nie wiem, co jest takiego złego w nauczeniu dziecka od najmłodszych lat, że są pewne normy zachowań, których należy przestrzegać. Nie kupuję jej żadnych nagród czy zabawek. Czasem dostanie bułę czy czekoladkę, ale nie jest to norma ani reguła. Jak chce zabawkę czy inną kolorową duperelę, to mówię, że nie i tyle. Jeśli się zechce zbuntować, to może, ale raczej jej się nie zdarza i nie wiem, co za różnica, czy odstawi scenę w hipermarkecie, czy na ulicy w Botswanie. Samolot to w moim odczuciu też nie miejsce dla dziecka, ale niestety w naszym przypadku bardzo często używany środek lokomocji. I dziecko moje akurat o wiele gorzej znosi 2 godziny w samolocie niż godzinę w sklepie, a niestety w luku bagażowym nie da się przesłać.
        • camel_3d Re: niegrzeczna mama 15.09.13, 20:19
          > co za różnica, czy odstawi scenę w hipermarkecie, czy n
          > a ulicy w Botswanie.

          taka, ze od wielu lat jezdze do RPA, Namibii i no coz raz do Botswany i NIGDY nie widzialem odstawiajacego scene czarnego dziecka. Zawsze jak sie cos darlo to bylo biale... smile)


          >Samolot to w moim odczuciu też nie miejsce dla dziecka, al
          > e niestety w naszym przypadku bardzo często używany środek lokomocji. I dziecko
          > moje akurat o wiele gorzej znosi 2 godziny w samolocie niż godzinę w sklepie,
          > a niestety w luku bagażowym nie da się przesłać.

          mlody tez juz si enalatal, akurat to mialem szczescie bo zawsze znosil swietnie loty i te godzinne i te 20 goodzinne.... w samolocie nigdy nie zrobil sceny, nie plakal. No ale to jak napisalem, szczescie... i tyle.
    • silje78 Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 12:01
      jak posiedzi w wózku-koszyku to dawaj mu do ręki różne rzeczy do oglądania. moja córka zawsze oglądała zabawki, jak chciała coś czego nie chcieliśmy kupić to mówiliśmy, że zabawce będzie smutno jak ją od rodzinki zabierzemy. płacz z powodu zabawki był może z dwa razy.
    • zolla78 Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 12:23
      To może najpierw zacznij jeździć rzeczywiście z drugą osobą, na zasadzie, że ty tylko mówisz co kupić, a sama zajmujesz się dzieckiem i przy tej okazji zacznij ją oswajać z miejscem. Albo sama, ale bez zamiaru robienia dużych zakupów tylko właśnie dla oswojenia dziecka. Popieram pomysł, że najlepiej małą zaangażować w zakupy. Tłumacz co musisz kupić i dlaczego i dla kogo, pozwól czasem zdecydować co wybrać np. jaki makaron czy coś innego co nie ma znaczenia co wybierze. Niech pakuje do koszyka. Pozwól kupić coś dla niej, np. picie. Obiecaj nagrodę za pomoc w zakupach, np. jazdę na samochodziku czy coś w tym stylu.
      Kurczę, tak poza tym, to nie wiem jak pomóc, bo moja mała chodziła z nami do sklepów od zawsze i jedyny problem jaki był, to jak miała ok. roku i tak bardzo pomagała w zakupach, że pakowała wszystko z półek do wózka. Ale tłumaczyliśmy cierpliwie, że to nie potrzebne, ale niech zapakuje to i to i teraz zakupy z nią to czysta przyjemność, a ma trochę ponad 2 latka.
      Cierpliwości i na pewno uda się małą przekonać do współpracy smile

      • mikams75 Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 12:32
        jak sie ma druga osobe to po problemie, nie musza wszyscy jechac na zakupy.
    • baba-baba Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 16:43
      O matko Matko,myślalam że epoka kamienia łupanego już za nami,biedne dziecko.
    • klubgogo Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 18:37
      Izoluj jeszcze bardziej, dopiero ci dzikus wyrośnie! Jak można tak myśleć i nie oswajać dziecka od małego? 2-letnie dziecko powinno już spokojnie siedzieć choćby w koszyku sklepowym i zajmować się tym co na półkach i co ląduje w wózku.
      • milamala Re: 2latek w hipermarkecie 13.09.13, 20:44
        2-letnie dziecko powinno już spokojnie siedzieć cho
        > ćby w koszyku sklepowym


        Bzdura jakas.
        • klubgogo Re: 2latek w hipermarkecie 14.09.13, 09:49
          Oczywiście można puścić dziecko samopas i martwić się pilnowaniem, co kto lubi tongue_out Ale jak można wsadzić do kosza i zająć zakupami, to chyba logiczne, że lepiej wybrać spokojne zakupy.
        • aniaurszula Re: 2latek w hipermarkecie 15.09.13, 09:28
          a dlaczego bzdura, 2 letnie dziecko uczone bywania w innym swiecie niz tylko dom potrafi zachowac sie odpowiednio do sytuacji nie idealnie ale wizyta w supermarkecie to nie jest wizyta w operze wiec nawet jak przebiegnie sie po sklepie, glosno wyrazi swoje zadowolenie lub niezadowolenie nic sie nie stanie a i siedzenie w koszyku z zajetymi raczkami nie powinno stanowic problemu. ma 2 dzieci z roznymi charakterami i wiem ze to jest mozliwe
    • toya666 Re: 2latek w hipermarkecie 14.09.13, 14:29
      A jakaś bułka albo ciasteczko nie uspokaja dziecka na chwilę? U nas działa, a że zakupy robię 1x w tyg, to nieobawiam się o "rozbestwienie" dziecka ciasteczkami wink
      • gazeta_mi_placi Re: 2latek w hipermarkecie 14.09.13, 18:18
        W hipermarkecie się nie żre. To też powinnyście uczyć swoje bachory. Skoro Wasz bachor bez zatkania ryja nie opłaconą jeszcze w kasie bułką nie jest w stanie Wam spokojnie towarzyszyć przy zakupach to znaczy, że nie jest jeszcze dojrzały na takie wyjścia.
        • danaide Re: 2latek w hipermarkecie 14.09.13, 23:08
          Naprawdę, duża litera w wyrazach Wasz/Wam zbyteczna, skoro mamy bachory.

          Płaci Ci (ci?) chyba również TVN.
        • danaide Re: 2latek w hipermarkecie 14.09.13, 23:12
          Plus: nie "to też powinnyście uczyć swoje bachory", ale "tego (...) swoich bachorów" i nie "nie jest jeszcze dojrzały na" tylko "nie dojrzał do".
          • aniaurszula Re: 2latek w hipermarkecie 15.09.13, 09:33
            wg mnie przemawia prze nia zazdrosc ze my mamy swoje bachory a jej nikt nie chce zrobic
        • aniaurszula Re: 2latek w hipermarkecie 15.09.13, 09:30
          takie osoby jak ty sa najgorsze bez wzgledu czy w markecie czy u lekarza
      • aniaurszula Re: 2latek w hipermarkecie 15.09.13, 09:32
        u nas jest norma ze dziecko cos zje lub wypije w czasie zakupow jak i przy innych okazjach:bank, lekarz czy kosciol w tym ostatnim tylko pije.
        • gazeta_mi_placi Re: 2latek w hipermarkecie 15.09.13, 21:00
          Jedzenie w banku i u lekarza??? I to ma być niby przygotowywanie dziecka do obecności w takich miejscach aby (Waszym zdaniem) umiało się w nich zachować na przyszłość i nie zrobić obory? Od kiedy to przyjęło się w miejscu takim jak lekarz lub bank żreć?
          Jak naprawdę przyświeca Wam idea nauczanie dziecka (a ja tam wiem i Camel też, że wcale nie o to Wam chodzi wink ) bywania w takich miejscach i odpowiedniego w nich zachowania to uczcie ich że w takich miejscach się nie żre.
    • gosiadzida Re: 2latek w hipermarkecie 14.09.13, 19:06
      Duże zakupy spożywcze itp robię 2 razy w miesiącu on-line, mniejsze na co dzień po pracy. Z dzieckiem jestem w centrum handlowym dosłownie kilka razy do roku np dziś, bo kupowaliśmy buty na jesień i wiadomo, że trzeba przymierzyć. Jak nie muszę nie ciągam go tam.
      • camel_3d Re: 2latek w hipermarkecie 15.09.13, 20:21
        hmm..nie wiem czy wszedzie jest mozliwosc kupowania online...

        ja juz wogole po sklepach sie nie paletam, wszytsko prawie online kupuje,,, buty tez,,kupuje 3 pary i 2 niepasujace odsylam smile))
        • gazeta_mi_placi Re: 2latek w hipermarkecie 15.09.13, 20:56
          W Polsce też można kupować on line, dla bogatszych jest Alma (dowożą w wielu dużych miasta i do iluś kilometrów poza miasto również), dla uboższych Tesco on line.
          Ale Paniusie muszą koniecznie wyjść "do ludzi" tj. hipermarketu bo "dziecko nie ogranicza".
          • camel_3d Re: 2latek w hipermarkecie 15.09.13, 22:44
            a...zeby nie bylo. jedzenie kupuje droga analogowa..w lidlu smile))
        • aniaurszula Re: 2latek w hipermarkecie 15.09.13, 20:58
          nie kazdy lubi kupowac online ja wole obejrzec towar ktory kupuje zwlaszcza odziez jestem ''uczulona'' na wykonczenie i wszelkie pozostalosci czyli niepoobcinane nitki powoduja ze rezygnuje z zakupu a po drugie moje dzieci sa wieksze niz ich rowiesnicy wiec nie kazdy fason zwlaszcza butow pasuje. mlodsza corka jako 3 latka ma rozm. buta 31 a stopa nie uformowana z wysokim podbiciem wiec tylko przymierzenie kilku par pozwoli na dopasowanie.
          • camel_3d Re: 2latek w hipermarkecie 15.09.13, 22:46
            pewnie masz racje...

            kupuje zawsze konkretne marki, ktore z zalozenia musza byc dobrze wykonczonesmile) mam kilka sprawdzonych i ich sie trzymam. czasem testuje cos noewego.

    • danaide Re: 2latek w hipermarkecie 14.09.13, 23:50
      Naprawdę nie wiem od czego zależy to, że jedne dzieci znoszą lepiej supermarket a inne gorzej. Zapewne, jak zwykle, od postawy rodziców. U nas supermarket był od zawsze, bo tak się życie ułożyło. Podobnie jak bazar, lumpeks, poczta, urząd, lekarz (w tym dentysta i gin), weterynarz, warsztat samochodowy, stacja paliw, kino (seans dla mam), koncert (w plenerze) i co tam jeszcze się da dopisać do listy. Zrezygnowałam tylko z myjni samochodowej jako doświadczenia traumatycznego, poza tym ograniczałam co się da, ale nie zawsze i wszystko się da. Oczywiście, może i lepiej, by dziecko w tym czasie było z kimś innym (vide: opiekunka) i gdzieś indziej (vide: plac zabaw). Pytanie kto ma za to zapłacić - nikomu do portfela nie zaglądam i nie życzę sobie, by robili to inni. Co do sugestii camela (babcie, sąsiadki...) - cóż, nie każdy jest samotnym ojcem, czasem jest się po prostu samotną lub osamotnioną matką, a myślenie schematami w społeczeństwie akurat w tym wypadku nie działa na korzyść kobiet (kobieta musi, mężczyzna może, a jak już musi, to kobiety przecież mu chętnie pomogą...).

      Supermarket był wpisany w dzień handlowy. Zanim poszłyśmy do supermarketu córeczka chodziła ze mną trochę po sklepach (2-3 max), mogła sobie wybrać samochodzik na godzinę lub godzinny pobyt w sali zabaw. Przed wejściem do supermarketu lub po wejściu dostawała w łapę jedzenie. Jedzenie w wózkach supermarketowych mnie brzydzi, ale coś za coś, bycie matką, tym bardziej samotną, wymusza zmianę perspektywy (a rączkę wózka można przetrzeć lub obwiesić ubraniami dla lepszego samopoczucia). Czasem dostawała książeczkę (wybraną na początku), rzadko zabawkę (może czasem jakąś piłkę czy łopatkę). Był taki okres, że zatrzymywałyśmy się przy stoisku z interaktywnymi zabawkami dla małych dzieci (te wszystkie fishery i v-tech), przez 15 minut przyciskała wszystko co się dało, a potem z powrotem do wózka. Jako dziecko wózkowe chętnie jeździła. Często była zmęczona dniem i mościła sobie (nasze kurtki, bluzy) jakieś gniazdko na rączce wózka i szła spać. Na zakupy czasem miała wpływ, wybierała kształt makaronu czy szczoteczkę do zębów. Pamiętam, że lubiła odwiedzać karpie!!! Od kiedy poszła do przedszkola w supermarkecie była raz czy dwa razy - i bardzo cieszyła się na to wyjście, bo zdążyła się za tym stęsknić. Nie pamiętam jakichś histerii. Z oddawaniem przedmiotów (wkrótce własnych) do skanowania cen do dziś miewa problem, ale wystarczy poprosić, bo to ona kasjerce podała, a kasjerka jej oddała (i trzeba pilnować, by położone na taśmie nie wróciło za wcześnie do łapki). Zawsze miałam też zasadę, że skoro dziecko tacha się do lumpeksu czy supermarketu to dziecko może sobie jakiś drobiazg wybrać. Na pewno wyjdzie taniej niż opiekunka, a zastrzeganie "nic nie kupię" w tych świątyniach komercyjnej rozpusty wydaje mi się nieludzkie=)
      • aniaurszula Re: 2latek w hipermarkecie 15.09.13, 09:23
        poruszylas wazny problem nie kazdego stac na wynajecie opiekunki gdy trzeba zrobic zakupy czy zalatwic inne sprawy. a nie zawsze ma sie z kim zostawic dziecko lub to dziecko nie chce zostac z obca osoba czy chocby z babcia (mlodsza nie zostanie z babcia ktora z nami mieszka). nauczylismy sie robic zakupy , zalatwiac sprawy urzedowe, zadarza sie ze czasem marudzi, placze w zaleznosci od czasu ile musze poswiecic np w urzedzie. ja dziecku tlumacze ze musi poczec itp mysle ze mam madre dzieci i tak do nich podchodze. nie izoluje od otoczenia, ucza sie od najmlodszych lat jak sie zachowywac w danej sytuacji nie zawsze nam sie to udaje ale wole to niz dzikusow wychowanych w mieszkaniu i placu zabaw. nie obywa sie bez ironicznych komentarzy nt wychowania dziecka (najgorsze sa starsze panie). mam to gdzies ze komus przeszkadza bawiace sie dziecko w banku czy poczekalni lekarskiej a nawet w kosciele gdy to dziecko jest cicho i nikomu nie przeszkadza.
        • camel_3d Re: 2latek w hipermarkecie 15.09.13, 20:37
          >mam to gdzies ze komus przeszkadza bawiace sie dziecko ... gdy to dziecko jest cicho i nikomu nie przeszkadza.

          dziwne zdanie..z logika to jakby niewiele ma wspolnego...)))
          • aniaurszula Re: 2latek w hipermarkecie 15.09.13, 20:53
            chodzilo mi ze dziecko bawi sie cich np swoja ksiazeczka, lalka ogolnie nikomu nie powinno przeszkadzac ale sa osoby ktorym sam widok dziecka przeszkadza.
            • gazeta_mi_placi Re: 2latek w hipermarkecie 15.09.13, 20:54
              Gdzie się bawi tą książeczką? W hipermarkecie?
              • aniaurszula Re: 2latek w hipermarkecie 15.09.13, 21:02
                a co nie moze siedzac w wozku. tylko ze osoby ktorym dzieci przeszkadzaja sa wszedzie czyli przychodnia, bank, urzad, kosciol powinnas cos wiedziec bo po twoich wypowiedziach wynika ze jestes wrogiem nr 1 kazdego dziecka ktore wyjdzie z wlasnego domu.
                • camel_3d Re: 2latek w hipermarkecie 15.09.13, 22:50
                  smile) z takich przykldow:

                  lecialem kiedys amolotem, za mna siedzial chlopiec 4 lata. obok tata. chlopiec sie cicho zajmowal swoja ksiazeczka z naklejkami. lezala na stoliku przed nim, a on kazda naklejke przylepiaj walac reka po ksiazeczcesmile))) tata nawet slowa nie powiedzial...dopieo kiedy zareagowalem, warknal, ze on ma dopiero smile)) 4 lata..

                  czasme rodzice nie dostrzegaja ze dzeicko przeszkadz. no ok ogladanie ksiazeczni nie jest problemem..tylko wiesz, kiedys inaczej sie dzieci wychwywalo i do kosciola 50 lat temu nie nioslo sie ksiazeczek. dziecko musialo wysluchac calej nudnej mszy... ja do tej pory mam niemile wspomnienia
          • mikams75 Re: 2latek w hipermarkecie 15.09.13, 20:57
            bo niektorym przeszkadza sam widok i odglos oddechu dziecka, nawet tego spiacego w wozku. Nie kazdy lubi dzieci. Tak jak nie kazdy lubi rudych, lysych czy garbatych. A funkcjonowac w spoleczenstwie trzeba.
            • gazeta_mi_placi Re: 2latek w hipermarkecie 15.09.13, 21:01
              Widok nie, ale darcie ryja i inne zachowania jak z dziczy już tak.
              • aniaurszula Re: 2latek w hipermarkecie 15.09.13, 21:05
                a ja czasem wrecz lubie jak dziecko zrobi scene czyli wyje swoim ryjem. takie osobki sa zdegustowane a komentarze nie do cytowania.
                • gazeta_mi_placi Re: 2latek w hipermarkecie 15.09.13, 21:28
                  Ależ to wielki powód do dumy mieć niewychowanego bachora z którym strach wyjść gdziekolwiek by nie odstawiło histerii.
                  Potem takie mamuśki z reguły są mniej dumne gdy bachor idzie do szkoły i okazuje się, że to co powodowało dumę mamusi niekoniecznie jest tolerowane w szkole.
                  Potem są płacze i łażenie z bachorem po specjalistach aby wystawili kwitek, że nie jest źle wychowany i chamski tylko biedak ma ADHD albo inne dys-....
                  • aniaurszula Re: 2latek w hipermarkecie 15.09.13, 21:33
                    tobie to juz zaden specjalista nie pomoze
                    • danaide Re: 2latek w hipermarkecie 18.09.13, 16:31
                      Czasem jeszcze przejmuję się komentarzami g_m_p, aż sobie przypominam, że to jakaś bardziej lub mniej zorganizowana grupa ludzi o wyższej, niższej lub w stanie zaniku kulturze osobistej, czasem ktoś tak miło napisze, że aż dziw bierze, ale pewnie wtedy go wymieniają na bardziej hejtujący typ.

                      Jest takie powiedzenie: czego nie nauczy Cię matka, nauczy Cię świat.
                      I supermarket to też jest ten świat.

                      Moja córeczka kiedyś wjechała w kogoś rowerkiem pomimo moich przestróg. Pan się odwraca. Co robi mama? Woła: to nie ja, to nie ja, ja mówiłam, to ona, proszę bardzo (dałam mu wolną rękę, no, może wolną buzię). I on patrzy na małą, a mała (dwuipółlatka podówczas) na niego i widzę, że Pan głupieje i próbuje się nie roześmiać. Za chwilę przyjmuje srogą minę (oczy śmieją mu się nadal, broda drży z tajonego śmiechu) i tak jakby próbuje ją pouczać, ale jest tak kompletnie niewiarygodny...

                      Ja w sumie nie mam nic przeciw osobom, które w uprzejmy/asertywny sposób potrafią zwrócić uwagę mojemu dziecku. Problem w tym, że albo agresja albo zero reakcji. Zresztą nie ma aż tak wielu powodów.

                      A Kościół? Nie chodzę. Ale widziałam dzieciaki biegające po kościele, krzyczące, pełzające po podłodze - nie w czasie mszy, ale podczas imprezy kościelnej dla nich zorganizowanej To było w Meksyku. Pewnie dlatego nowy Papież jest taki... normalny.
                      • gazeta_mi_placi Re: 2latek w hipermarkecie 18.09.13, 17:27
                        A jak Twoje niemowlę obrzyga obcą osobę to też głupio się uśmiechniesz i powiesz, że to nie Ty czy jednak przeprosisz?
                        Za niechcące, ale niemiłe dla osób trzecich zachowania całkiem małych dzieci odpowiadają rodzice, w tym przypadku Ty bo Ty byłaś z córką.
                        Czemu zwyczajnie nie przeprosiłaś tego Pana tylko stroiłaś sobie głupie żarty niczym gimnazjalistka.
                        Żal....
                        • danaide Re: 2latek w hipermarkecie 21.09.13, 01:42
                          Przepraszać za ulewające niemowlę? Muszę to przemyśleć.

                          Cóż, nie chcę przepraszać za dziecko, bo uważam, że rodzice wobec osób trzecich ponoszą odpowiedzialność finansową czy inną wynikającą ze zdolności do czynności prawnych (czy jej braku / ograniczenia przez dziecko), ale nie osobistą / moralną. Jak nauczyć dziecka odpowiedzialności za własne czyny - choćby miało się to wyrażać jedynie przeproszeniem osoby poszkodowanej (względnie: aż przeproszeniem, bo to nie taka łatwa rzecz dla malucha jak się wydaje) - skoro może zawsze schować się za plecami mamusi, która się pokaja? Względnie mogę przeprosić obok, dodatkowo - ale nie ZAMIAST.

                          Dodatkowo mam świadomość, że dla małego dziecka to co mówi mama to jedno, ale jeśli to samo powtórzy jeszcze ktoś inny słowa mamy mają zupełnie inny wydźwięk. Moja córeczka miała wtedy 2.5 roku, nie chodziła do przedszkola, praktycznie nie miała innych punktów odniesienia i zwrócenie jej uwagi przez obce osoby mogło być dla niej cennym doświadczeniem.

                          Jako prawie 4-latka jest niezłą legalistką.

                          Ale może poczekam na głos negatywny jakiejś matki/ojca...
                          • gazeta_mi_placi Re: 2latek w hipermarkecie 21.09.13, 18:20
                            >Przepraszać za ulewające niemowlę?

                            Jak uleje na przypadkową osobę np. obcego mężczyznę w kolejce to co? Nic nie zrobisz bo to niemowlę ulało, a nie Ty?
                            Święta krowa czy jak?
    • julita165 Re: 2latek w hipermarkecie 16.09.13, 10:38
      Ja też mam dwulatka który szału dostaje w supermarketach.
      Do sklepowego wózka za nic nie da się wsadzić - wpada w histerię, w swoim tez już nie jeździ i upycham go tylko właśnie na zakupach bo inaczej nic z nich nie będzie - ucieczki, zwalanie towarów z półek itp. Ja mam na młodego taki patent - przed zakupami musi się wyszaleć, najlepiej spacerek ze 2 km to łaskawie pozwoli się do wózka wsadzić. Jak już w nim siedzi to koniecznie do ręki coś do jedzenia - po spacerze i tak jest głodny. No i jeszcze czas zakupów sprowadzamy do absolutnego minimum, tak pół h / 45 min.
    • noname2002 Re: 2latek w hipermarkecie 16.09.13, 11:00
      Skoro nie należy zabierać dzieci młodszych niż szkolne do supermarketów, to po co są te siedzenia w wózkach? smile
    • swistak-3 Re: 2latek w hipermarkecie 17.09.13, 10:18
      ja uwielbiam chodzić ze swoją córką (2,5 roku) na zakupy. Kasia koniecznie dostaje koszyk i wkładamy do niego lżejsze zakupy. Zawsze ją chwalę jak ładnie idzie obok mnie, gdy chce coś wziąć z półki czego ja nie chcę to tłumaczę że tego nie potrzebujemy w tej chwili i trzeba to odłożyć, ale musimy kupić jeszcze chleb, czy kaszę, pozwalam jej wkładać bułki do foliówki, wybierać marchewkę. Przy kasie podaje kasjerce rzeczy które mamy w koszykach. Dla nas dwóch to super zabawa.
      Na początek proponowałabym mniejsze spokojniejsze sklepy.
    • bigsiti Re: 2latek w hipermarkecie 21.09.13, 13:58
      O co tyle dyskusji?? smile
      Wiadomo - dzieci na tym swiecie sa, supermarkety, do wiekszego zaopatrzenia domu w potrzebne rzeczy rowniez...wiec co za problem, ze ktosdziecko tam zabierze???
      Rownie dobrze dziecko moze zachowywac sie niespokojnie w przychodni lekarskiej, w banku, w przedszkolu, w domu i w kazdym innym miejscu na ziemi. To jest DZIECKO!
      Zakazu wstepu dzieci do supermarketow nie ma, nie przesadzajmy wiec. Rodzicow pewnie mecza takie zakupy z rozbieganym maluchem. Wiec rozwiazuja to kazdy na swoj sposob - albo np. np. ograniczaja takie wyjscia z dzieckiem, albo pokazuja dziecku, ze moze w tych zakupach pomoc...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka