paulinus2001
22.04.15, 12:52
Mam problem z synem prawie 3,5 letnim. Nasze wyjścia z domu to od jakiegoś czasu tylko płacz i krzyk, nie mam pojęcia jak można temu zaradzić. Syn ma problemy ze skupieniem się na ubieraniu. Rano jak dzieci się jeszcze bawią a ja szykuję do wyjścia mówię do nich za minutkę będziemy się ubierać, kończcie zabawę. Po chwili przychodzę i proszę żeby szły do przedpokoju ubierać buty. Córka z mniejszym lub większym sprzeciwem zostawia zabawki i idzie do przedpokoju ubierać buty. Syn natomiast albo w ogóle nie chce zostawić zabawek, albo przyjdzie do przedpokoju stoi i się patrzy. Proszę go wtedy aby ubierał buty, ale jemu się przypomina wtedy, że on musi jeszcze zabrać przytulankę, a jak już wejdzie do pokoju to zaczyna go rozpraszać milion rzeczy "musi" poukładać puzzle, poprzekładać jakieś zabawki, pobawić się autkiem. Jak wróci do przedpokoju to czasem ubierze 1 buta i znowu biegnie do pokoju, czasem w ogóle nie chce ubierać butów tylko siedzi z butem w ręku i się patrzy na niego. Jak zaczynam go ponaglać to zaczyna się płacz, potrafi krzyczeć nie mogę, nie mogę i walić butem o podłogę, a jak mówię mu, że wychodzimy z córką, bo już jesteśmy ubrane, to biegnie za nami boso i płacze. Ja z reguły po ok 10-15 min tracę cierpliwość, ubieram go przy czym strasznie na niego krzyczę. Dodam, że nie jest tak codziennie. Jak się ubierze sam zawsze go chwale, ale są dni (takie jak dziś) że po prostu nie wiem jak mam do niego dotrzeć. Syn później płaczę prawie całą drogę do przedszkola, a ja mam od rana nadciśnienie. Dodam, że córka jest w tym samym wieku co syn, bo to bliźniaki, tez nie zawsze jest chętna do wyjścia, ale u niej to jest na zasadzie bardziej buntu, nie ubieram się, nie idę, a u niego mam wrażenie, że on by chciał, ale z jakiegoś powodu nie może. Ktoś może coś poradzić?