ad rem: synek ma 2 lata i prawie 3 miesiące. Od mniej więcej 2 miesięcy zaczęły się problemy z usypianiem w dzień. Wcześniej wyglądało to tak, że młody budził się między 7 a 8, ja z mężem byliśmy w pracy, niania go usypiała ok.12-13 i spał 2-3h. W weekendy bywało różnie - mieliśmy problem, by synka uśpić. Zdarzało się, że niestety nie usypiał. Wytrzymywał cały dzień, ale wyraźnie zmęczony.
OD sierpnia jestem w domu - niania jest dalej i niestety jej również jest ciężko uśpić małego. Syn jest zmęczony, ale ma problem z wyciszeniem i zapadnięciem w sen. Trzeba go nosić, nierzadko na siłę trzymać na rękach, by w końcu się uspokoił i usnął. A jak uśnie to śpi 2-3 godziny. Jak nie uśnie, daje radę - wieczorem nieco wcześniej pada tj. po 20, nie po 21
Śpi raczej bez pobudek, spokojnie. Wieczorem zasypia sam bez najmniejszego problemu - kolacja, mycie zębów, kąpiel, piżamka, czytanie bajki, całusek na dobranoc. Młody odwraca się tyłkiem, gasimy światło i wychodzimy (na zmianę ja i mąż). Młody sobie coś jeszcze pogada i w najgorszym wypadku w ciągu 30min śpi. Nie był do tego przyuczany - dojrzał sam. Co jednak z tym spaniem w dzień? Nie uśmiecha mi się noszenie 13kg dziecka nawet przez 10min - jestem w połowie 37 tyg. ciąży. Niania też nie najmłodsza, wiadomo. Jak mu pomóc się wyciszyć? Widać, że ta drzemka w dzień jest mu jeszcze potrzebna. Nam też

Macie jakieś patenty?