Czy to jest małe, czy duże dziecko? Bo martwię się o moją kuzynkę... Takie sytuacje:
- Jej szóste urodziny. Wszystkich gości od progu pytała: co dla mnie masz, co mi kupiłeś? Prezenty praktycznie wyrywała darczyńcom z rąk, zanim ci zdążyli kurtki z siebie ściągnąć. Kiedy jakiś prezent jej się nie podobał to był demonstracyjny foch

Przyjęcie zakończyło się jej histerycznym płaczem- bo młodsza siostra polizała lukier na torcie i w ten sposób "wszystko jej zepsuła".
- U naszej babci. Mamy w trójkę iść na lody- ja, mała i babcia. Mała się niecierpliwi,że za długo się szykujemy. Najpierw popędza, potem stwierdza: "to ja idę sama" - i wybiega na klatkę schodową. Na wołanie nie reaguje, muszę za nią lecieć, żeby ją powstrzymać przed samodzielnym "wyjściem na miasto".
- Jesteśmy na spacerze, z mamą małej, w parku. Mała zadziera sukienkę i maszeruje krzycząc "pokazuję majtki, pokazuję majtki!" Na prośby i upomnienia matki reaguje śmiechem, pokazywaniem języka i zdwojonym entuzjazmem w pokazywaniu majtek...
I tak się zastanawiam: czy ona jest nienormalna? Rozpuszczona? Czy tylko "to przecież jeszcze małe dziecko"? Jak to jest?
Wiem- nie moje dziecko, nie moja sprawa. Ale ja tę małą bardzo lubię i jest mi przykro, że jest taka.