wyszlismy dzis na prawdziwy wiosenny spacer.Mateusz ma piekna czapke dzinsowa
z daszkiem, ktora zdjal 10 min po wyjsciu i nie dal jej zalozyc z
powrotem.Chodzilismy wiec 1,5h bez czapki wzbudzajac oczywiscie komentarze i
spojrzenia mam i babc, ktore same w dzinsowych kurteczkach paraduja a dzieci
w kocach i polarowych czapkach woza.A bylo goraco, zero wiatru, slonce
swiecilo, uh!!! ja chodzilam w krotkim rekawku!!

Teraz juz zrobilo sie
chlodniej, slonce zaszlo ale wrocilismy do domku, Mlody spi.
I tak dobrze,ze mu jeszcze rajstuzy pod spodnie zalozylam.Juz bedziemy sie
nimi powoli zeganc