Dodaj do ulubionych

byliśmy w górach

04.05.06, 15:04
Ja sie chyba jeszcze nie chwaliłam tak sama i oficjalnie więc sobie
pozwoliłam. Pojechalismy z fasolem w Pieniny a jak! i wybralismy sie na 3
korony, od razu z grubej rury (weszlismy oczywiscie ale nie na sam szczyt bo
tam okropnie wiało i trzeba było czekać w 45 min kolejce). Fasola dzielnie
znosiła nosidełko, co więcej gaworzył pół drogi i głaskał tate po włosach co
wprowadzało Fasola w dzika radość. W drodze powrotnej usnął ale i tak był
dzielny, w kolejne dni wycieczki były bardziej lajtowe niemniej jednak będzie
z niego turystasmile
po mamusi
Obserwuj wątek
    • duramgama Re: byliśmy w górach 04.05.06, 15:21
      O jak mi się marzą "rodzinne góry"...
      Pomme, alez Wam zazdoszczę!
      Nie wiem tylko czy noszenie na plecach 11-kilogramowej wiercącej się Srajdzinki
      byłoby dla nas przyjemnością czy katorgą i czy ONA w ogóle chciałaby się w ten
      sposób przemieszczać. Nosidełko na brzuch lubiła baaardzo -zwłaszcza w
      ustawieniu "buzią do świata", no ale teraz dysponuje parą sprawnych (i "dość
      zgrabnych" - jak uznał dzidek) nóg, które być może w swobodnym zwisie nie
      wytrzymałyby zbyt długo.

      Ech... ja chcę w ukochany Beskid Niski (piękne chwile przeżyłam tam z Panem
      Mężem) albo w Bieszczady na Bukowe Berdo, na połoniny...

      Pokażesz jakies fotki?
      • miodzio_k Re: byliśmy w górach 04.05.06, 16:06
        My na majowy weekend tez wybraliśy się w góry stołowe.
        Eh musze wrzucić zdjęcia ale to wieczorma. POchwalimy się torochę! A jak!
    • z1mka Re: byliśmy w górach 04.05.06, 21:55
      ja też chcę, ja też ja też...
      właśnie jestem na etapie obczajania nosideł. sama nie wiem, czy lepiej kupić
      nowe, czy używane, ale znanej firmy...
      I już obmyślam jakie to górki Maryś zobaczy jako pierwszewink
      Ona chodziła po górach już w brzuszku (no, nadużycie z tym "chodzeniem") ale
      fikała raźno przy kolejnych pagórklachsmile

      Najśmieszniejsze było to, że ja - kobieta w 6 m-cu ciąży, wyprzedzałam żwawo
      zasapanych grubasów z wielkimi oczamismile
      • pomme Re: byliśmy w górach 05.05.06, 09:44
        jak sie decydujesz na nosidło to lepiej zainwestuj w profesjonalne "górskich"
        firm. Bedziesz wiedziała że dziecku w nim wygodnie i bezpiecznie a i Tobie
        bedzie sie dobrze chodziło.
        Co do 11kg srajdzinki, hmm ja dźwigałam 12 kg wiercące sie bąki, jakoś dałam
        rade i fajnie było więc bez obaw. dal mnie osobiście nie ma nic fajniejszego
        niz oswajanie świata z fasolą.
        za miesiąc jedziemy oswajac Paryż, a Stołowe mamy zaplanowane na wrzesieńsmile
        • z1mka Re: byliśmy w górach 05.05.06, 09:59
          a jakie Ty masz to nosidło?
          I na co zwracać uwagę przy zakupie?

          A co do gór, to ze wszystkich jakie widziałam do tej pory (a trochę widziałam,
          bo podróżowałam także już w mamusinym brzuszku i potem dzielnie na barana - nie
          było nosidełsad ) to z tych, które widziałam najbardziej zapadła mi w serce
          ukraińska część Karpat. Po prostu poezja!!! Coś jak nasze Bieszczady -
          połoninki, polany, przestrzeń, cisza, spokój i totalna dzicz, gdyż nawet nie ma
          szlakówsmile Tylko są nieco wyższe - najwyższe szczyty mają nawet 2100, ale w ogóle
          nie czuć tej wysokości, nie posiadają krajobrazu wysokogórskiego a raczej
          połoninkowatywink)) ale się wyrażamsmile
          Odwiedziłam jedynie pasmo Czarnohory, a są jeszcze inne czekają na mnie, jednak
          z maluchem się tam nie wybierzemy - przez wzgląd na ową dzicz właśnie... czyli
          zero baz noclegowych.
          Krótko powiem tam jest pięknie. Pięknie też jest w Transylwani w Rumunii.
          mogę przesłać fotki na wspólną skrzynkę, zobaczycie samesmile
          • duramgama Re: byliśmy w górach 05.05.06, 10:25
            Dla mnie, jak do tej pory, najpiękniejsze były góry w Macedonii. Ale mądrzyć się
            nie będę, bo nie mam dużego porównania. Oswajałam bowiem zazwyczaj polskie góry.
            A na Ukrainę w góry wybrałabym się w ciemno. Ale kiedy, kiedy..?
            Nic mnie tak nie świdruje od dwóch lat jak porządna górska wędrówka
            (w drugiej kolejności dziewicze plaże pełne białego piasku i plamy, palmy...smile.
            Tyle że póki co przy naszym trybie życia (a raczej przy pracy Pana Męża) niczego
            nie uda nam się zaplanować. Nawet długo wyczekiwana Kreta w tym roku nam nie
            wypali (ale to juz raczej kwestia marniutkich finansów).
            • z1mka Re: byliśmy w górach 05.05.06, 11:07
              Właśnie Duram, ja na Ukrainie byłam kompletnie w ciemnowink

              A masz jakieś fotki z Macedonii, napisz coś więcej jak tam jest, gdzie dokładnie
              byłaś i co widziałaś i jak coś masz to wrzuć na skrzynkęsmile Ja właśnie wrzucam te
              Ukraińskiesmile
              • pampeliszka Re: byliśmy w górach 05.05.06, 11:22
                z polskich gor kocham najbardziej Beskid Zywiecki, taki pusty latem i spokojny
                i Tatry Slowackie bardzo lubie
                ale najpiekniejsze były norweskie gory, gdzies koło Gól, nawet nie wiem, dokad
                mnie wywiozła "moja" rodzinka- ale bylo dziko i powietrze pachniało jak nigdzie
                indziej, taką pierwotną czystością, a na szczycie góry stała chatka, na której
                rosła trawa
                i widoki zapierały dech, słychac było łosie, ktore gdzies tam przemykały,
                urzekło mnie
                • z1mka Re: byliśmy w górach 05.05.06, 11:43
                  a tak szczerze powiem, że mnie to gdziekolwiek by postawić w górach to i tak
                  będę zauroczona do bólu.
                  A marzą mi się jeszcze Kaukazkie i Norwegia właśniewink głównie ze względu na te
                  łosie. I Munti Fagaras rumuńskie raz jeszcze, gdyż nie dane nam było zobaczyć
                  zbyt wiele, właściwie, to skupialiśmy się na ocalaniu życiasmile
                  • pampeliszka Re: byliśmy w górach 05.05.06, 14:20
                    Zimka, dlaczego ratowaliscie zycie?
                    Ja widzialam przecudne zdjecia z rumuńskich gór, jak chodziłam na kurs
                    przewodnikow na AGH-u.Ale ostrzegali, zeby sie tam nie wybierac małymi grupami,
                    bo niebezpiecznie. Bac sie trzeba i ludzi i psów...
                    • z1mka Re: byliśmy w górach 05.05.06, 18:50
                      Hmmm, ani przed ludźmi, ani przed psamiwink

                      Przeciwnie ludzie - w samych górach bardzo mili, gorzej z tymi w dolinachwink Psy
                      - rzeczywiście, mieliśmy przygodę...
                      Rozbiliśmy się dziko na jakimś campingu i wieczorem przybiegły psy wielkie jak
                      krowy, baaa nawet niedźwiedzie, zaszyliśmy się w namiotach i baliśmy się
                      odddychać. Czuliśmy na tropikach ciężkie wilgotne pyski nieznanych olbrzymów
                      czworonogów i ich złowrogie sapanie. Pokręciły się trochę, zeżarły resztki
                      naszych puszek - łącznie z blachą i oddaliły się szczęśliwie. Rankiem przyszło
                      kilku facetów z dzikim okrzykiem "tojewoje!!!" czy jakoś tak, jak się później
                      dowiedzieliśmy, grzecznie nas wypraszali starym jak świat - wypier.alać!!!
                      Kolega natomiast w pierwszej chwili przetłumaczył to jako "to nie wasze, idźcie
                      stądwink"
                      Byliśmy wielką kupą, ale oczy faktycznie należało mieć wokół głowy. Nawet
                      zaczepiła nas jedna cyganka, że ona zna Polskę i lubi tam przyjeżdżać i że fajni
                      jesteśmy.
                      Jedyny plus całej wyprawy - jeżdżenie pociągiem na gapę za łapówkę dla konduktorasmile
                      Jeden chciał tylko jakąś pamiątkę typu zegarek, ale, że wszyscy mieli zegarki
                      tak za około 2 bańki, to się nam ta podróż nie opłacaławink
                      O i jeszcze jedna perełka - raz natrafiliśmy na "trzecią klasę" - wagon tzw 3
                      klasy, w pociągu - armagedon!!! Tam w ogóle nikt biletów nie sprawdzał. Ludzi
                      było nawtykane na sztywno, a że to był ostatni wagon to musiał mocno ten pociąg
                      przeciążaćsmile Jakiś obleśny typ macał mnie po wydepilowanych nogach - chyba
                      pierwszy raz w życiu takie widział i z prymitywną radochą wykrzykiwał "poloneze!
                      poloneze!" Oj mogłabym godzinamismile

                      Ale najbardziej nas zmordowała nasza głupota, nie ludzie, nie psy...

                      Głupota, która kazała nam iść najgorszą trasą w najbardziej niepewną pogodę... i
                      nagle z radosnego słonecznego wojażowania, nasza ekspedycja zamieniła się w
                      koszmarną przeprawę przez śnieg, wiatr, grad, lód i stromiznę dzikiego żlebu do
                      schroniska. Odmroziliśmy ręce i stopy, wpadaliśmy w zaspy po pas, każde takie
                      wpadnięcie mogło skończyć się lawiną, gdyż pod nami było strome zbocze...
                      Nie umiem opisać swoich przeżyć, gdyż jedno sobie z nich zapamiętałam. Życie
                      jest piękne!

                      Fagarasze to naprawdę ciężkie góry, nieźle dają po psychice - nie tylko ja tak
                      stwierdziłam, więc coś w tym jest. A wcale nie wyszliśmy wysoko. Podobno
                      naprawdę niezła jazda zaczyna się przy podejściu na najwyższy szczyt - Moldevanu
                      - nie wiem jak się pisze...
                      Mimo wszystko są naprawdę piękne - jeśli widziałaś na fotkach to wieszsmile
                      Ja niestety nie zdołałam zrobić żadnych pięknych zdjęć, ale widziałam zdjęcia
                      ludzi, którzy mieli więcej szczęścia z pogodą.

                      To co napisałam nie jest dowodem na nieodpowiedzialne zachowanie i szpan w
                      górach, bo nie jesteśmy bandą gówniarzy w trampkach, po prostu wiem, że mimo
                      wszelkich umiejętności i odporności człowieka, przyroda zawsze będzie górąsmile
                      • pampeliszka Re: byliśmy w górach 05.05.06, 22:31
                        Zimka, krew sie mrozi. To juz rozumiem, dlaczego nam wbili do głow, zeby tam nie
                        jezdzic w dwie osoby...
                        • z1mka Re: byliśmy w górach 06.05.06, 21:58
                          Fakt! We dwójkę szczerze odradzam, nas było 10 osób w tym trzy drobniutkie
                          dziewczęta - reszta sami rośli mocarni mężczyźni - nikt nam nie skakałsmile
                          Choć moja kumpela była tylko z koleżanką, ale ona zawsze miała więcej szczęścia
                          niż rozumusmile
                          A jeszcze jedna mi się perła przypomniała. Wywiózł nas gość busem gdzieś w
                          szczere pole miejskiego krajobrazu i usilnie wmawiał, że zawiózł nas na ten
                          dworzec, na który prosiliśmy... po kilkunastominutowej awanturze i osiołowatym
                          zaparciu kierowcy, kumpel nie wytrzymał i z promiennym uśmiechem na ustach rzekł
                          do gościa po polsku: "dobra, dzięki kurwa, spierdalaj" na co koleś z równie
                          promiennym uśmiechgem życzył nam miłej podróży po rumuńskusmile)) i kto mi powie,
                          że nie można się porozumieć bez znajomości języka...
                          Ech to była najpiękniejsza wyprawa w moim życiusmile
          • pomme Re: byliśmy w górach 08.05.06, 10:10
            przepraszam za długie milczenie, ja mam wolfskina ale nie jakiś wypas tylko
            taka podstawowa watchtower. te wypasione maja dodatkowe bajery ale
            zabezpieczenia i system nosny pozostaje taki sam. Ogladałam tez deutera o
            połowe droższe i byłam rozczarowana wyglądem i ubogością rozwiązań.
            nasz sprawdziło sie w pieninkach i fasola w nim usnął nawet w drodze powrotnej
            wiec chyba ok
            co do gór, to ja sentymentem ogromnym darze beskid śadecki i Izery ( wiem że są
            obrzydliwe, nie krzyczeć prosze) ale najbardziej lubię chyba żywiecki z
            makowskim. No a Bieszczady są specyficzne, bo inne i tez bardzo je kochamsmile
            z zagramanicy, ukochałam sobie pireneje z hiszpańskiej strony
    • wiolkak nosidełko 06.05.06, 11:39
      no właśnie, jakie? bo tez sie przymierzamy do zakupu
      • pampeliszka Re: nosidełko 06.05.06, 16:08
        Wiolka, my mamy chicco, super jest, z daszkiem. Malgos go bardzo lubi.
        Dostalismy od kuzyna.
        • wiolkak Pam 06.05.06, 18:37
          a macie z kółkami czy bez?
          • pampeliszka Re: Pam 06.05.06, 20:26
            bez kółek
            nie wiedzialam, ze nosidełka moga miec kółka
            to nasze ma taki stelaż, ze sie rozkłada jak krzesełko i można młodą zapakować
            • wiolkak Re: Pam 06.05.06, 21:00
              to taki dodatkowy bajer, jak jest kawałek prostej drogi to wyciagasz rączkę i
              ciągniesz smroda, jestem ciekawa na ile to jest funkcjonalne

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka