na bilansie 4-latka pani zapytala czy moj syn potrafi zapiac i rozpiac
guziki. Mocno mnie zdziwila, bo nie sadzilam ze juz musi potrafic. Poszukalam
troche w internecie i okazalo sie ze dzieci 3-letnie juz powinny probowac.
Tymczasem moj synek nie potrafi - ma 4 lata i 3 m-ce. I nawet nie zapowiada
sie ze bedzie w najblizszym czasie umial - palce ma jak z drewna i kompletnie
nie kuma na czym to polega. Bardzo szybko rezygnuje zreszta z prob, juz przy
pierwszej porazce. Szukajac czegos na temat tych nieszczesnych guzikow,
natknelam sie z tematem dysleksji i juz w ogole sie zalamalam.
To nie tak ze synek nie jest samodzielny, bo jest, nie wyreczam go, sam sie
ubiera, ale pewnych rzeczy po prostu nie umie zrobic i nie wyobrazam sobie
nawet ze ze swoimi umiejetnosciami moglby to umiec.
Czy powinnam sie tym martwic czy uznac to po prostu za naturalne roznice w
rozwoju roznych dzieci?
Dodam ze syn jest nad wyraz rozwiniety intelektualnie, od bardzo dawna zna
literki, interesuje sie geografia i zwierzetami (zna najdziwniejsze gatunki),
posluguje sie globusem a takze odroznia i nazywa niemal wszystkie gatunki
dinozaurow.
Ale pani doktor na bilansie byla mocno zdziwiona tymi guzikami, jakby kosmite
zobaczyla...