dziecko w sklepie

11.06.07, 16:07
Pisze prace na studia i mam pytanie: czy zabieracie dziecko do hipermarketow,
czy wybieracie sklep pod katem atrakcyjnosci dla dziecka, jakie udogodnienia
sprawiaja, ze o sklepie mozna mowic, ze jest przyjazny dla rodziny. Teorie
znam chodzi mi o nasza, polska praktyke. Pomozcie. Pozdrawiam.
    • gosiareczka Re: dziecko w sklepie 11.06.07, 16:31
      ja chętnie pomogę..
      zabieram dzieci do hipermarketu bo nie mam wyjścia, przez cały dzień jestem
      sama, mąż wraca o 20:30...
      polskie realia są chore! jestem mamą bliźniąt i przez ŻADNE, powtarzam ŻADNE
      bramki w sklepie sie nie mieszczę...!
      a nawet jesli juz jest szerokie wejście to przez kasę nie przejadę! nawet dla
      tych wielkogabarytowych... sad
      efekt tego byl taki że musiałam kupić dwie oddzielne, pojedyncze spacerówki i
      łączniki do tego... przed wejściem do sklepu rozkręcam by zmieścić się w
      bramki, po przejechaniu skręcam.. robie zakupy i przy kasie to samo rozkręcanie
      i skręcanie...

      pomijam fakt gdy czasem wyładowują towar na półki to tez nie mam szans
      przejechać...

      co do przyjazności..
      osiedlowy sklepik jest ok, ale:
      1. drożej
      2. nie ma wyboru / maly asortyment
      3. i tak nie wjadę wózkiem

      w hipermarkecie:
      1. kupię wszystko mydło i powidło
      2. dam zabawki dzieciom, które przy kasie zabieram (na czas zakupów by się nie
      znudziły)
      3. no i ceny... dużo niższe


      spotykam w wielu sklepach miejsce gdzie dzieci mogą obejrzeć bajkę -
      rewelacyjny pomysł, tylko że i tak trzeba miec je na oku wink
    • bri Re: dziecko w sklepie 11.06.07, 17:10
      Czasem zabieram. Jak na razie mieści się na to siedzące miejsce w wózku
      sklepowym i prawie, nie ma z nią kłopotu bo samo jeżdżenie w tym wózku jest dla
      niej pewnego rodzaju atrakcją. Gorzej będzie jak będzie musiała chodzić na
      własnych nóżkach.

      Zdecydowanie szerokie alejki są zaletą. Wioząc dziecko w wózku nie muszę
      uważać, żeby nie zdjęła czegoś z półki bo po prostu nie sięga.

      Najbardziej irytujące są słodycze koło kas. W alejki ze słodyczami w ogóle nie
      wjeżdżam więc "mamo kup mi" w ogóle się nie pojawia. Aż do kas gdzie musiałabym
      chyba mieć trzy głowy i dziesięć rąk, żeby wyjmując produkty z wózka na taśmę
      jednocześnie kontrolować czy córka sobie czegoś z półki nie ściągnie.

      Jak była mniejsza i nie chodziła jeszcze pewnie wkurzająca była też konieczność
      odstawienia wózka na miejsce bo musiałam ją nieść w drodze powrotnej.
      Wkurzające było też wtedy kiedy nie miałam drobnych na wózek. Zazwyczaj żeby
      rozmienić pieniądze musiałam wejść do sklepu i zrobic rundkę po punktach
      usługowych, wrócić na parking i stamtąd wziąć wózek i to wszystko z dzieckiem
      na rekach. Zauważyłam jednak, że to się zmienia bo coraz częściej wózki stoją
      też gdzieś w pobliżu wejścia.

      Nigdy mi nie przyszło do głowy, że supermarket może być w ogóle atrakcyjnym
      miejsce dla dziecka więc nie zastanawiałam się też, który jest bardziej a który
      mniej atrakcyjny.
    • zaba133 Re: dziecko w sklepie 12.06.07, 12:01
      zabieram sporadycznie, kiedy naprawdę muszę, wielkie sklepy to zwykle hałas,
      dziceko wchodzi lekko "ogłupiałe"
      pozatym ciężko nad wszystkich zapanować
      mam trochę mniejsze sklepy w pobliżu, tam czasem ją zabieram
      sadzam na wózku i jedziemu, przez 10-15 min jest w miare spokojna, potem lepiej
      już wyjść
      • agnusia1 Re: dziecko w sklepie 12.06.07, 12:54
        Do hipermarketów nie zabieram bo to nie miejsce dla dziecka zwłaszcza w zimie.
        Po drugie żadna przyjemność robić zakupy z dzieckiem jak trzeba w jednej ręce
        go trzymać i pchać wózek a drugą zbierać produkty a największy koszmar zaczyna
        sie przy kasie. W małym sklebie mój synek wytrzymuje w wózku 10 minut potem
        wstaje i zaczyna sie koszmar pilnowanoia go, ważenia produktów i patrzenia czy
        coś nie daje do buzi. Staram sie unikać robienia z nim zakupów. Aha sklepy
        osiedlowe są wogóle nie przystosowane do robienia zakupów z dzieciem
        • sebaga Re: dziecko w sklepie 12.06.07, 13:05
          zabieram odkąd skończył 5 tygodni. Teraz ma 14 mieisęcy. Od poczatku bardzo to
          lubi, rozgląda się z zaciekawieniem, zawsze na zakupach jest spokojny,
          uśmiechnięty.
    • malamadre Re: dziecko w sklepie 12.06.07, 13:28
      Zabieram dziecko do sklepu, bo nie za bardzo mam inną możliwość, a poza tym
      lubię go mieć jak najczęściej przy sobie.
      Jest jeszcze za mały, żeby mówić o atrakcyjności sklepów, ja sama jednak nie
      traktuję zakupów jako formy rozrywki, nie będę też przyzwyczajać dziecka, że
      zakupy są zabawą.

      Udogodnienia w hipermarkecie, w którym kupuję: szerokie bramki (przejedzie wózek
      dla bliźniąt), kilka kas z szerszym przejściem (zmieści się wózek inwalidzki,
      ale czy dla bliźniaków - nie jestem pewna), część wózków stoi wewnątrz sklepu,
      są też wózki z nosidełkami dla małych niemowląt, szerokie alejki między półkami,
      nie ma bezpośredniego wyjścia z kas na ulicę tylko przez pasaż handlowy
      (rozbrykane dziecko nie wybiegnie od razu na parking, jest szansa na złapanie go
      przed drzwiami smile), ławki w pasażu.
      Dużym udogodnieniem są miejsca do przewijania dzieci i placyki zabaw (w "moim"
      hipermarkecie nie ma tego akurat sad).

      W mniejszych sklepach udogodnieniem jest możliwość wjechania do środka wózkiem
      lub przynajmniej ustawienia wózka na zewnątrz w bezpiecznym miejscu (a nie na
      chodniku na przykład) - wtedy biorę dziecko na ręce. W przyjaznym sklepie nikt
      nie patrzy krzywo na to, że mały opalcuje szybę, że się nudzi i jęczy. Nie ma
      mnóstwa drobiazgów na wyciągnięcie ręki. Drzwi nie zatrzaskują się automatycznie
      przed nosem zanim zdążysz wymanewrować wózkiem, nie ma schodków (jak już to
      jeden) i wiatrołapów z podwójnymi samozamykającymi się drzwiami (takie coś jest
      na poczcie w moim mieście).
    • agnes0101 Re: dziecko w sklepie 12.06.07, 14:28
      Jak moje dziecko było małe , tak mniej więcej do 1-go roku życia, staraliśmy
      się z mężem nie zabierać małego do hipermarketów. Raz ze względu na zarazki,
      hałas etc, dwa : był bardzo wówczas marudny, rozdrażniony. Później jakoś to się
      zmieniło, nie wiem być może łatwiej go czymś zainteresować lub może złagodniał,
      w każdym razie teraz zabieramy go zawsze ze sobą. Dziecko jest jeszcze
      stosunkowo małe (jeździ w sklepowym wózku) więc nigdzie mi nie biega. Jak
      zaczyna marudzić daję mu jakiś soczek i jest z głowy. Istotną sprawę jest dla
      mnie fakt, by sklep miał conajmniej mały kącik dla dzieci. Wówczas gdy mąż stoi
      w kolejce do kasy, ja zabieram dziecko i idziemy właśnie do takiego kącika.
      Staram się jednak by nie robić zakupów w weekend bo wówczas jest za dużo ludzi.
      Nie mniej jednak mogę powiedzieć że wybierając sklep zwracam uwagę by były tam
      jakieś atrakcje dla dziecka.
    • sylwiabn Re: dziecko w sklepie 13.06.07, 07:31
      Robimy wspólnie zakupy, ale to nie jest łatwe. O ile w sklepie można nad nią
      zapanować, tak już przy kasie podczas stania w kolejce jest gorzej. I wcale jej
      się nie dziwię. To musi być dla dziecka koszmarną nudą tak stać i stać, niby są
      kasy priorytetowe ale nikt nie pilnuje kto tam staje i trzeba swoje przeczekać.
      Z kulturą jest kiepsko więc nikt nie przepuści, szczególnie zderowy chłop
      stojący w kasie priorytetowej i mający cały wózek zapełniony...
    • adudi Re: dziecko w sklepie 13.06.07, 08:05
      zabieram do marketow. robi znami zakupy... fajnie jest jak sa wzoki-autka,
      ktore nei sa platne. tak np. jest w Castoramie, w innych marketach placi sie, i
      to niezle... 4zl za godzine...
      jak jedziemy gdzies dalej, to najwieksza frajda jest "smyk" w silesji w
      katowicach i zjezdzalnia! moja corka sie bawi, a ja sobie ogladamsmile tylko z
      wyjsciem jest klopot.
      ogolnie dobrze jest jak w markecie jest cos co mozna pokazac dziecku. robimy
      zakupy, znudzi sie troche i na koniec mozna isc z nim i pokazac, np. "zywa"
      wystawe misi, ktore tancza i spiewaja, czy jest mini karuzela itp....
    • dorotamakota1 Re: dziecko w sklepie 13.06.07, 08:54
      Niestety muszę zabierać dwoje dzieci do hipermarketu bo nie mam ich z kim
      zostawiać.
      Nie wiem czemu ale lubią tam jeździć.
      Nauczyłam ich nawet pomagać w zakupach.
      Często mi doradzają, pomagają w wyborze towarów (oczywiście w miarę rozsądku).
      Najlepszą zabawą dla mojego starszego synka (4 l.) jest skanowanie kodów w
      czytniku i odczytywanie cen.

      Niestety nie wszyscy ludzie są przyjaźnie nastawieni do matek z dziećmi w
      hipermarketach.
      Miałam już taką nie miłą sytuację, gdy pani w średnim wieku widząc mnie z
      chłopcami zaczęła mówić do drugiej jaka to ze mnie wyrodna matka, że do
      hipermarketu dzieci zabieram. Odpowiedziałam krótką propozycją aby się nimi
      zajęła i posiedziała w domu bo ja nie mam ich z kim zostawić. Zamknęła się i
      nie puściła pary z ust.

      PS: Nie pozwalam dzieciom bawić się zabawkami w hipermarkecie gdyż boję się
      momentu odebrania im ich. Poza tym mamy zasadę co na półce rzecz święta i
      dzieciom nie można tego dotykać bo mogą uszkodzić a my będziemy za to
      odpowiadać. Od małego ją stosujemy i zaczyna im wchodzić w krew.
      Dostępne dla dzieci produkty znajdują się w koszyku (dzieci często też) ale nie
      otwieramy niczego dopóki nie zapłacimy pani przy kasie.
    • zuzia412 Re: dziecko w sklepie 13.06.07, 09:15
      Do hipermarketu nigdy małej nie zabieramy. Uważam że to miernej jakości
      rozrywka dla dziecka (zwłaszcza że mała ma dopiero 2 latka). Mąż jeździ sam z
      kartką późnym wieczorem albo wczesnym rankiem w weekend. Do jakiegokolwiek
      innego sklepu zabieramy dziecko tylko z konieczności - ciuszki dla małej,
      zakupy które musimy zrobić wspólnie z mężem- w zasadzie zawsze do tej samej
      galerii handlowej. Mogę nazwać ją przyjazną - jest bliziutko, nie jest
      przeogroomniasta, za to jasna, szerokie korytarze. Ale i tak czas jest
      ograniczony, załatwiamy szybko co mamy załatwić i wychodzimy - dziecko tak na
      prawdę po godzinie ma dość.
      • eliszka25 Re: dziecko w sklepie 13.06.07, 23:29
        zabieram babla na zakupy, bo nie mam innego wyjscia, ale zakupy nie traktujemy
        jak rozw=rywki. to dla nas po prostu jedna z czynnosci, ktora trzeba wykonac.
        mieszkam w szwajcarii i tutaj dzieci i matki z dziecmi sa traktowane troche jak
        swiete krowy. w kazdym centrum handlowym jest jakies pomieszczenie, gdzie mozna
        przewinac i nakarmic dziecko (albo kilka takich pomieszczen). nad przewijakami
        wisza rolki z jednorazowymi podkladami do przewijania, a jak mamie zabraknie
        pieluch, to dostanie je od obslugi, za darmo. jest tam tez fotel, w ktorym mozna
        sobie usiasc i przystawic do piersi czy podac butelke. w wielu sklepach
        przewijaki sa rowniez w normalnych ubikacjach, zarowno damskich, jak i meskich,
        bo przeciez ojcowie tez chodza z dziecmi na zakupy. sa tez (nie wszedzie) takie
        "niby przedszkola", w ktorych mozna zostawic kilkulatka na czas zakupow pod
        opieka opiekunki. w razie koniecznosci podania zupki, nie ma problemu z jej
        podgrzaniem, bo czesto w marketowej restauracji jest specjalna szafka z
        mikrofalowka, jednorazowymi sliniakami, plastikowymi lyzeczkami itp. to wszystko
        za darmo. a jak czegos takiego nie ma, to obsluga zawsze pomoze. z usmiechem na
        ustach.

        a z polska rzeczywistoscia mialam okazje zetknac sie ponad miesiac temu.
        pojechalismy z bablem na zakupy do centrum handlowego, szumnie zwanego galeria.
        7-miesieczny babel zrobil sobie spokojnie kupe. z przyzwyczajenia nie szukalam
        wiele, tylko poszlam sobie do damskiej ubikacji. no coz, nie bylo w niej nawet
        papieru toaletowego, a o przewijaku to pewnie sie wlascicielom nawet nie snilo.
        znalazlam drzwi, na ktorych bylo napisane "punkt pierwszej pomocy dla matki i
        dziecka". nie mam pojecia, co tam bylo, bo byly zamkniete na klucz. wisiala
        tylko kartka, zeby zglosic sie po niego do ochrony. odechcialo mi sie zmieniania
        pieluch. pojechalismy z kupa do domu.
    • koza_w_rajtuzach Re: dziecko w sklepie 14.06.07, 08:02
      Do każdego sklepu zabieram swoje dziecko, bo nie mam innego wyboru.
      Najbardziej lubię supermarkety, bo dziecko jedzie wózkiem (swoim bądź tym
      supermarketowym) i nie mam problemu z upilnowaniem jej. W normalnym sklepie
      spożywczym biega, wywala artykuły spożywcze z półek, wymusza na mnie kupno
      różnych rzeczy. W sklepach odzieżowych z kolei czai się tylko, aby wejść do
      przymierzalni (nie ważne czy pusta czy zajęta) i postukać rączkami w lustro.
      Tak więc supermarkety górą. Niestety w moim miasteczku żaden z supermarketów
      nie ma żadnych atrakcji dla dziecka. Gdyby był przy którymś jakiś basen z
      kulkami czy coś tego rodzaju, to wolałabym nawet dalej się przejść, żeby moje
      dziecko po skończonych zakupach mogło się tam solidnie wyszaleć.
    • 100krotka9 Re: dziecko w sklepie 14.06.07, 10:34
      Staramy się nie zabierać malucha do sklepu. Oboje pracujemy i czasu dla malucha
      jest mało więc staramy się po pracy jak najwięcej z nim bawić.
      Zakupy robimy późnym wieczorem po 20 mąż albo ja jedzie do sklepu, a maluch już
      słodko śpi.
      Oczywiście nie widzę nic złego w tym aby pojechać do sklepu z dzieckiem byle
      nie za często, a jesli jest w sklepie kącik dla maluchów to super sprawa dla
      maluchów i jeśli się zdarzy że jestesmy wszyscy w sklepie zawsze z takich
      udogodnień korzystamy.

      100krotka
    • kakuba Re: dziecko w sklepie 14.06.07, 13:17
      hipermarkety w Polsce absolutnie nie są dogodne dla rodziny z dziećmi
      standardem jest pokój dla matki z dzieckiem, który jest jednocześnie pokojem
      pierwszej pomocy, do którego klucz ma ktoś z ochrony (poszukiwanie takiej osoby
      zwykle trwa kilka minut)
      jest to zwykle jeden dobrze ukryty i trudno dostępny pokoik na całą galerię
      handlową i market spożywczy
      w tych 'pokojach' często nie ma bieżącej wody, ani nawet miejsca do
      przewiniecia dziecka, bodajże w Auchan było tam tylko łóżko polowe i apteczka
      (pusta!)

      jak większość mam robie zakupy z dzieckiem z konieczności

      jakąś kompletną paranoją jest oznaczanie kas uprzywilejowanych
      rzeczywistość jest taka, że osoby uprzywilejowane tylko moga sie tam
      nadenerowwać bo w sposób uprzywilejowany obsługiwane absolutnie nie są
      w moim przypadku zwykle kończy się to awanturą z obsługą sklepu (kasjerka,
      ochrona, kierownik kas, wzywanie dyżurującego dyrektora) oraz awanturą z
      osobami stojacymi w tej kolejce (które w glębokim... 'poważaniu' mają to że
      powinny przepuścić osobę w zaawansowanej ciąży lub z małym dzieckiem)
      personel sklepu jest obojętny lub wręcz wrogo nastawiony do każdego, kto śmie
      sie upomnieć o pomoc w takiej sytuacji
      zwykle pada hasło "prosze się dogadać z innymi klientami stojącymi w kolejce!"
      kompletna porażka
      tak jest w zasadzie w każdym sklepie w którym byłam (Tesco, Carefour, Auchan,
      Geant-Real)

    • mika_007 Re: dziecko w sklepie 14.06.07, 17:09
      staram się tak logistycznie wszystko układać żeby dzieciaki zostawały w domu
      jeśli już jeżdżą to nie dla "atrakcji" tylko robię szybkie zakupy i do domu
      CH do nie miejsce rozrywki dla dzieci
      nie zwracam uwagi na udogodnienia -jedynym niezbędnym jest ew. wózek z
      siedziskiem dla dziecka wink
      Jedyny co w naszej kulturze ciężko innym przełknąć to KASY DLA MATEK Z DZIEĆMI
      nigdy nie zdażyło mi się żebym mogła z dzieckiem do takiej podejść i być szybko
      obsłużoną -zazwyczaj kasę okupują "normalni" klienci i nikomu do głowy nie
      przyjdzie żeby ustąpić miejsce indifferent
      to samo tyczy się ciężarnych
      niestety -smutne polskie realia
      • majan2 Re: dziecko w sklepie 14.06.07, 22:09
        Staram sie robic zakupy sama, ale roznie to wychodzi. Nie chce by sklep byl
        atrkacyjnym miejscem dla dziecka, chce by byl w maire bezpieczny iwygodny by jak
        najmniej czasu tam spedzic
    • kopalnia.diamentow Re: dziecko w sklepie 15.06.07, 09:32
      Zabieramy małego na zakupy. Nigdy nie traktujemy tego jak rozrywki i dlatego
      nie zwracam uwagi na "atrakcje", które mogłabym mu w tym czasie zapewnić. Jest
      zwykła czynność, którą mój 1,5 roczny synek się nie ekscytuje. Przyzwyczaił się
      do tego.
      Odkąd pojawił się na świecie stał się nieodłączną częścią naszego życia. W
      zasadzie wszędzie i zawsze nam towarzyszy i nigdy nie było problemu (nigdy nie
      stroi fochów, nie histeryzuje) Należymy do ludzi, którzy nie przeżywają, nie
      chuchają i nie dmuchają. Dla nas jest pępkiem świata co nie oznacza, że
      oszczędzamy mu zakupów czy dalekich podróży, nie przyzwyczailiśmy do spania w
      bezwzględnej ciszy. Grunt, żeby był i czuł się bezpieczny. Dlatego myślę, że
      oprócz bramek przez które można wejść z wózkiem, hipermarket do którego idziemy
      z dzieckiem powinien być bezpieczny (najlepiej bez piętrzących się na wysokość
      5m - towarów i jeżdżących wózków widłowych).
      Jeśli mam go przewinąć- wolę zrobić to w samochodzie, właśnie ze względu na
      brud i bakterie w publicznych toaletach. Mój synek nigdy nie był chory - więc
      argumenty, że przebywanie w skupisku ludzi mu zaszkodzi uważam za nieprawdziwe.
      Wręcz przeciwnie (nie mam na myśli oczywiście okresów świątecznych, w których
      rzeczywiście w sklepach jest tłok).
      Pozdrawiam,
      k.d.
Pełna wersja