Witam,
mam piecioletnia corke, ktorej chcialabym jakos pomoc

Dominika
jest dzieckiem bardzo wrazliwym, dosc trudno adaptuje sie w nowych
miejscach, od urodzenia byla i nadal jest spokojna (nawet bardzo),
do zabaw i przyjazni w przedszkolu wybiera sobie dzieci rownie
spokojne i nieagresywne. W przedszkolu ma ukochana pania i male
grono kolezanek.. Problem pojawia sie w momencie gdy ukochana pani
jest na zwolnieniu/urlopie itp.. pojawiaja sie wtedy problemy z
wejsciem do sali, placz przy rozstaniu itd.
W piatek przed swietami dzien bez ukochanej pani skonczyl sie
zupelnie obgryzionymi paznokciami i dlugim placzem w ciagu dnia.
Grupa Dominiki byla pod opieka pani z trzeciej grupy - wsrod tych
starszych dzieci byli jacys chlopcy ktorzy sie podobno z niej
nasmiewal (tyle od malej udalo mi sie wyciagnac w delikatny sposob).
Dzis zauwazylam ze do tych obgryzionych paznokci doszly poobgryzane
prawie do krwi usta..

Nie chce interweniowac jakos szczegolnie mocno u wychowawczyni (choc
powiem jej ze taka sytuacja zaistniala), wiem ze Dominika sama musi
sie nauczyc bronic.. Ale moze mozemy jej jakos pomoc? Moze sa
sposoby zeby taki wrazliwiec troszke lepiej sobie radzil w
otaczajacym go swiecie? Akceptuje to ze jest bardzo wrazliwa
(chociaz musze przyznac, ze z trudnoscia mi to przyszlo bo mam
zupelnie odmienny charakter), ale po prostu mi jej szkoda

Nie chce
walczyc za nia, chce dac jej wskazowki jak walczyc