Hej,
Synek ma rok i 10 m-cy. Od kilkunastu tygodni zauwazam, ze coraz bardziej "uzaleznia sie" od mamy.
Gdy zostaję z nim sam, to zadna zabawa go nie cieszy, tylko wola mame. Nie pomagaja tlumaczenia, ze mama wroci (za chwile, za godzine - w zaleznosci od sytuacji) Ostatnio, nie tylko marudzi, szuka i wola mame, ale wybucha placzem, ktorego nie potrafie zalagodzic.
Nie wiem z czego to wynika...

Na pewno mama spedza z nim wiecej czasu niz ja i na pewno mama jest "fajniejsza" bo na wiecej mu pozwala. Z jednej strony chcialbym wiecej z nim byc i milo spedzac razem czas, ale z drugiej strony praktycznie kazda proba zabrania go samodzielnie na spacer czy inna forma zabawy konczy sie rozpacza, ze nie ma mamy.
Nie wiem co z tym zrobic. A moze po prostu musze wziac to na klate i pogodzic sie z sytuacja.