jaktosik
04.08.09, 12:12
Chciałam się po prostu troszkę pożalić... Mój Synek ma 26 miesięcy,
od początku ja się nim zajmuję (tzn. nie pracuję, a on nie chodzi do
żlobka, nie ma niani itp.). No i chyba przyszedł kryzys... Nie chce
mi się... Idę na zakupy - mam dość, idę na plac zabaw - mam dość,
gotuję - mam dość, wrrr, nie mam już na to siły. W planach drugie
dziecko, którego bardzo chciałam jeszcze jakiś czas temu, a teraz -
nie, bo jak sobie pomyślę o kolejnych latach spędzonych w domu to
mnie przerazenie ogarnia... Staram się spotykać czasem ze znajomymi,
w lipcu skończyłam studia, mąż mnie wspiera, dużo w miarę możliwości
zajmuje się Synkiem, ale mimo tych bardzo sprzyjających
okoliczności - moim zdaniem - przyszła niechęć, zniechęcenie,
poczucie monotonii itd. Tylko czy to nie jest tak, że taki stan
pojawiłby się także wtedy, kiedy bym np. pracowała? Bo przecież
każda aktywność, jeśli jest powtarzalna, daje w któryms momencie
odczuć się jako ciężar... Uwielbiam patrzeć jak moje Dziecko
codziennie robi nowe rzeczy, jestem z nim "w domu" z własnego
wyboru, ale kiedy myślę o kolejnym podobnym do innych dniu to mam
dość...