Tak tak, już po wszystkim - ksiądz proboszcz chyba dostał pouczenie z kurii i poczytał instrukcję, bo poszło gładko. Był dobrze zorientowany, co wziąć, gdzie wysłać itd. Dostałam na kopii pisma potwierdzenie przyjęcia z pieczątką parafii. Świadkowie już nie byli potrzebni.
Cały był w uśmiechach i wygłosił obowiązkowe pouczenie stroskanym głosem. Ja się również uśmiechałam

no sielanka jednym słowem
Także za kilka tygodni zadzwonię do parafii chrztu, żeby się dowiedzieć, czy wpłynęły dokumenty z kurii i czy w księdze chrztu jest odpowiednia adnotacja i wsio.
Ale jestem zadowolona
Aha, wątek dedykuję tym, które już mają dość mojej apostazji i wpisów na ten temat hehehehehehe wiem, że na pewno nie mogłyście się doczekać na ciąg dalszy