Dodaj do ulubionych

Tatusie bidusie

20.11.09, 08:48
"(...) Współczesny ojciec jest postacią tragiczną, ponieważ wymaga
się od niego wszystkiego. Kiedy kobiety po urodzeniu dziecka WRACAJĄ
DO PRACY, mężczyźni nie tylko muszą dokładać zasobow do wspólnego
garnka. Kobiety wymagają, by zarabiali od nich więcej, co generuje
kolejne godziny spędzone w pracy. A z drugiej strony kobiety
wymagają tez, by mężczyzna POMAGAŁ im w opiece nad dzieckiem,
zwłaszcza tym najmniejszym. Oczekują, żeby był cały czas przy nich
obecny - przez dziewięć miesięcy ciąży i w trakcie porodu. A poza
tym, żeby cały czas, pracując i POMAGAJĄC w opiece nad dzieckiem,
tryskał energią". - cytat wywiadu z socjologiem Szlendakiem z
dodatku do "GW".

Paczcie państwo, kobiety (nieliczna reprezentacja kobiet raczej)
zaczęły wymagać od panów dokłądnie tyle ile od siebie i panowie nie
ogarniają. Przerasta bidusiów. Kobieta - matka - żona - pracownica
może pogodzić kilka ról a panowie ubolewają nad ogromem obciążeń.
W sumie kul, że w końcu mężczyzźni zaczynają się do czegoś nadawać w
domu i w zagrodzie , bo mit "jedynego żywiciela" umarł jakieś 40 lat
temu w realu, został tylko jako mit właśnie.
Obserwuj wątek
    • echtom Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 08:52
      > Paczcie państwo, kobiety (nieliczna reprezentacja kobiet raczej)
      > zaczęły wymagać od panów dokładnie tyle ile od siebie i panowie
      nie ogarniają. Przerasta bidusiów.

      Słabsza płeć, po prostu wink
      • triss_merigold6 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 08:57
        Och, grupa strażniczek patriarchatu i zwolenniczek omiatania
        miotełką piedestału na którym stoi pan mąż, jest w tym kraju
        naprawdę spora.
        Bawi mnie szaleńczo, że socjolog ubolewa nad zwiększającym się
        zakresem męskich obowiązków idącym w parze z niezaleznością
        ekonomiczną kobiet. Tak jest, nareszcie można wymagać, że pan w domu
        się do czegos realnie przydawał.
    • zlosliwe_malpisko Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 08:56
      smutne, ale w taki właśnie sposób wyraża się spora część
      społeczeństwa. Często jestem pytana czy mąż POMAGA mi przy
      dzieciach - i to przez kobitki teoretycznie nowoczesne i
      samodzielne. O poglądach "współczesnych". Pracujemy obydwoje, ale to
      mąż mi POMAGA.
      • triss_merigold6 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 08:58
        Też jestem pytana. Nazewnictwo uważam za mniej istotne, niech się to
        nazywa "pomaganiem" - grunt, że robi.
        • zlosliwe_malpisko Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 09:05
          racja, ważniejsze, że robi cokolwiek w domu. Znam także sporo
          rodzin, gdzie - jak to ujęłaś - pan i władca na piedestale w stópki
          całowany palcem nie kiwa.
          Niemniej jednak nazewnictwo mnie wpienia, cholera - wspólny dom,
          wspólne dzieci, wspólna rodzina, ale ten drugi etat jest tylko MÓJ,
          mąż jak jest dobry, to POMAGA.
          • bsl Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 09:11
            big_grin
            moja matkę cały czas boli , że mąz sobie koszule prasuje albo gary
            zmywa i wiele innych prac domowych wykonuje sam z własnej
            nieprzymuszonej woli
            no bo jak to tak ??
            • joanna35 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 09:20
              Bsl pokolenie naszych matek mnie w tym względzie nie irytuje, a
              przynajmniej nie tak bardzo jak pokolenie młodych (30-40lat)
              bezrefleksyjnych idiotek, które na dodatek podkreślają na każdym
              kroku, że one są lepsze od tych "be" feministek.
              • bsl Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 09:28
                dla mnie angaż pana w życie domowo-rodzinne nie ma nic z
                feminizmem , a jak ktos lubi sie zacharowywać własnym kosztem to
                krzyz mu na drogę wink
                tylko niech później laski nie płaczą że czasu brak , ze mąż taki i
                owaki i one biedne nieszczęsliwe
              • triss_merigold6 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 09:29
                Oczywiście. Miłe, kochane, wyrozumiałe kobiety. Pan mąż ma prawo
                relaksować się raz w tygodniu wieczorem w knajpie z kolegami, w
                niedzielę na meczu, dokształcać na fanaberyjnych i czasochłonnych
                studiach podyplomowych, wyjechać sobie na hobbystyczne wakacje
                zostawiając żonę w 8 miesiącu ciąży. Ma prawo do odkładania SWOJEJ
                kasy na SWOJE kosztowne zabawki oraz do realizowania się zawodowo za
                1200 zł, bo tak lubi a żona niech wyżywi całą rodzinę.
                • bri Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 09:56
                  Moim zdaniem mąż faktycznie ma do tego prawo. Ale ja też. I z niego
                  korzystam.

                  Jeśli się dobrze wybierze partnera, to im bardziej się jest miłą,
                  wyrozumiałą i kochaną, tym bardziej on jest uważny, żeby swoich praw
                  nie nadużywać kosztem żony i dzieci. I nie wymaga to stawiania
                  wymagań, zakazów, fochów, manipulacji itp.
                  • bri Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 10:01
                    Co nie zmienia faktu, że tekst przytoczony przez Ciebie faktycznie
                    jest zabawny.
                    • triss_merigold6 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 10:06
                      Całość wywiadu z owym panem w papierowym dodatku do "GW" wczoraj
                      jeszcze bardziej kuriozalna. Ot, słaby gościu. Teskniący do czasów
                      gdy kupowanie czegoś tak prozaicznego jak pieluchy było poniżej
                      godności panów. Biduś qrde nie tylko ma generować kasę ale jeszcze
                      ruszyć zad z fotela i nie dostaje z tego tytułu pomnika.

                      Dla odmiany wywiad z psychologiem Wiśniewskim bardzo sensowny,
                      bardzo.
                  • triss_merigold6 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 10:03
                    Powiedz to skarbie tym ematkom, ktore opisywały jakoś bez entuzjazmu
                    podane przeze mnie wyżej przykłady zachowań panów mężów.

                    Nie jest to mój problem. Nawet gdyby mojemu aktualnemu przyszła do
                    głowy chęć wyjechania gdziekolwiek w koncówce mojej hipotetycznej
                    ciąży to by owej myśli nie zwerbalizował. Albowiem myśli.
                    • joanna35 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 10:10
                      Albowiem myśli.
                      Niestety, odnoszę wrażenie, że dla zdecydowanej wiekszości panów
                      myślenie=śmierć.
                      • bri Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 10:15
                        Odwieczne pytanie. Kto jest mniej sprytny: facet, który wybrał sobie
                        żonę, która za niego odwala całą domową robotę, nie zostawia go
                        nigdy z dziećmi itp. czy kobieta, która się wpakowała w taki
                        układ? wink
                        • joanna35 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 10:19
                          To nie jest kwestia sprytu tylko dojrzałości i odpowiedzialności, a
                          wszak przed ślubem, nawet jeżeli mieszka się razem, to rzadko kiedy
                          ma się dzieci, a tym samym bardzo istotne obowiązkismile
                          • bri Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 10:35
                            Twoim zdaniem czyjąś dojrzałość i odpowiedzialność można ocenić
                            dopiero w momencie, kiedy taka osoba zostaje rodzicem?
                            • joanna35 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 10:44
                              A Ty uważasz,że to, że ktoś jest świetnym (dojrzałym do obowiazków
                              zawodowych i odpowiedzialnym w tym względzie) szewcem, handlowcem
                              czy inżynierem daje gwarancję, ze bedzie dojrzałym i odpowiedzialnym
                              mężem i ojcem?
                              • bri Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 10:49
                                Nie, raczej po kompetencjach zawodowych bym tego nie oceniała, a po
                                kompetencjach społecznych; stosunkach z rodziną, przyjaciółmi;
                                życiowej historii, itp.
                                • joanna35 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 14:38
                                  Bri naprawdę uważasz, że tzw.dobry syn(napisałam tzw. dobry syn, bo
                                  nigdy do końca nie wiemy jakie relacje panują w tej rodzinie, a tym
                                  samym z czego jego dobroć wynika) i świetny kumpel chętny do spotkań
                                  przy piwku, wspierający i rozumiejąc przyjaciela okaże się super
                                  ojcem? No to ja Ci mówię, że znam takiego i jako ojciec jest mocno
                                  średni. Zawsze chciał mieć dzieci i ma, ale chyba nie z potrzeby
                                  serca tylko dla wypełnienia "ciążącego" na nim obowiązku kontynuacji
                                  rodu. Powiedz mi skąd ta dziewczyna miała o tym wiedzieć, no bo
                                  przecież nie pochwalił sie jej, ze bardziej od ojcostwa interesuje
                                  go zadowolenie jego własnego ojca - takim jest dobrym synem.
                                  • bri Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 15:00
                                    Joanno, to jest temat na odrębną dyskusję. Nie wiem co to dla Ciebie
                                    oznacza dobry ojciec? Dla niektórych kobiet dobry ojciec, to ojciec,
                                    który zajmuje się dziećmi dokładnie tak, jak one mu każą. Nie jestem
                                    jasnowidzką, ale myślę, że jeśli ktoś jest względnie zdrowym
                                    psychicznie człowiekiem, zdolnym do stworzenia bliskiej więzi i
                                    podejmowania zobowiązań, ma duże szanse na stanie się dobrym
                                    rodzicem.

                                    Ponadto temat jest niejako odrębny, bo przecież można mieć dobrą
                                    wieź z dzieckiem kompletnie olewając domowe obowiązki i potrzeby
                                    żony.
                                    • aandzia43 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 15:10
                                      > Ponadto temat jest niejako odrębny, bo przecież można mieć dobrą
                                      > wieź z dzieckiem kompletnie olewając domowe obowiązki i potrzeby
                                      > żony.

                                      Nie jest to temat odrębny. Nie będzei dobrym rodzicem człowiek, który tak dalece
                                      olewa drugiego rodzica swojego dziecka, że ten nei wyrabai za zakrętach. To nie
                                      pozostaje bez wpływu nei tylko na jakość związku, ale i na jakość rodzicielstwa
                                      tego olanego rodzica.
                                      Tłumacząc na polski: jak chłop zostawia babie na głowie całość obowiązków
                                      domowych i okołodziecięcych, to baba nie ma możliwości być tak dobrą matką, jaką
                                      byłaby, gdyby leń-radośniak zebrał dupę w troki i poczynił jakieś sensowne ruchy
                                      na gruncie domowym. Więc taki pan nie ejst dobrym ojcem. Nawet jeśli czyta
                                      dziecieciu książeczki i wieczxorową porą "opowiada starodawne dzieje", czxyli ma
                                      z dzieckiem jakąś więź.
                                      • bri Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 15:23
                                        O, właśnie o czymś takim pisałam. Widzę, że podzielasz zdanie wielu
                                        kobiet, że ojciec jest dobry dopiero, jeśli jego zachowanie we
                                        wszelkich wymiarach zostanie oficjalnie zatwierdzone przez małżonkę.
                                        Jeśli się narazi mamusi zostaje automatycznie "złym tatusiem".

                                        Idąc Twoim tokiem rozumowania nie ma możliwości być "dobrym ojcem"
                                        po rozwodzie.

                                        Współczuję serdecznie kobietom, które się przepracowują, ale myślę,
                                        że poza pewnymi wyjątkami, same są za to odpowiedzialne.
                                        • aandzia43 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 15:51
                                          Widzę, że podzielasz zdanie wielu
                                          > kobiet, że ojciec jest dobry dopiero, jeśli jego zachowanie we
                                          > wszelkich wymiarach zostanie oficjalnie zatwierdzone przez małżonkę.
                                          > Jeśli się narazi mamusi zostaje automatycznie "złym tatusiem".

                                          Nie kąsasz. Nie "narazi się mamusi", tylko leni się śmierdząco i zostawia
                                          mamusię ze wszystkimi obowiązkami domowo-rodzicielskimi i nei tylko. Przeciąża
                                          tym samym mamusię, która często nie jest w stanie wykonać należycie wszystkich
                                          swoich licznych obowiązków.

                                          > Współczuję serdecznie kobietom, które się przepracowują, ale myślę,
                                          > że poza pewnymi wyjątkami, same są za to odpowiedzialne.

                                          Ja również współczuję. Tak, są odpowiedzialne - za dzieci. A że tylko one się
                                          poczuwają do tej odpowiedzialności, to się przepracowują. Bo robotę ktoś musi
                                          wykonać.

                                          > Idąc Twoim tokiem rozumowania nie ma możliwości być "dobrym ojcem"
                                          > po rozwodzie.

                                          Źle idziesz moim tokiem rozumowania. Jest możliwość bycia dobrym ojcem po
                                          rozwodzie. Po rozwodzie też można wziąć na siebie sporą część obowiązków
                                          związanych z opieką i wychowaniem dziecka. Jak się chce, rzecz jasna.
                                          • bri Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 16:27
                                            Andziu, zgadzam się, że ojcowie, którzy się nie poczuwają do
                                            odpowiedzialności za dzieci, nie są dobrymi rodzicami. Jeśli dzieci
                                            zostawione pod ich opieką notorycznie chodzą głodne i brudne to
                                            nawet jeśli im czytają bajeczki na dobranoc faktycznie nie da się
                                            nazwać ich dobrymi ojcami. Czy to Cię satysfakcjonuje?

                                            Bo raczej nie przyznam, że winnym zmęczenia każdej matki jest zawsze
                                            jakiś mężczyzna, który powinien jej pomóc, a tego nie zrobił. Na
                                            każdym kroku widuję kobiety, które biorą na siebie więcej niż mogą i
                                            więcej niż muszą udźwignąć.
                                            • aandzia43 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 17:05
                                              > Bo raczej nie przyznam, że winnym zmęczenia każdej matki jest zawsze
                                              > jakiś mężczyzna, który powinien jej pomóc, a tego nie zrobił. Na
                                              > każdym kroku widuję kobiety, które biorą na siebie więcej niż mogą i
                                              > więcej niż muszą udźwignąć.

                                              Jeśli chodzi o przemęczanie się obowiązkami rodzinno-domowymi, toznam tylko
                                              jedną kobietę, która jest przemęczona, bo bierze na siebie więcej, niż "musi"
                                              udźwignąć. Laska ma jakieś dziwne czystościowe obsesje i zarzyna się
                                              uskuteczniając je. Reszta znanych mi przemęczonych kobiet jest przemęczona, bo
                                              bierze więcej, niż może, a bierze dlatego, że musi, bo zawiódł facet. Cały czas
                                              mówimy o kobietach dzieciatych.
                    • bri Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 10:12
                      > Nie jest to mój problem. Nawet gdyby mojemu aktualnemu przyszła do
                      > głowy chęć wyjechania gdziekolwiek w koncówce mojej hipotetycznej
                      > ciąży to by owej myśli nie zwerbalizował. Albowiem myśli.

                      Myśli albo czyta to, co piszesz na forum i się boi wink
                      • triss_merigold6 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 10:16
                        Facet mnie zna. Parę rzeczy widział. Poglądów i jednak sporej
                        niezależności nie ukrywałam i nie ukrywam. Reakcje mam przewidywalne
                        do bólu. Pytanie za 100 punktów: skoro będąc w znacznie trudniejszej
                        sytuacji zawodowo-finansowej niż teraz, przerwałam
                        niesatysfakcjonujące małzeństwo to czy będę miała opory przed
                        zakończeniem niesatysfakcjonującego konkubinatu?
                        Skoro mamy wspolnie żyć to pan ma się starać i inwestować zasoby
                        (czas, uczucie, zaangażowanie, kasę, wysiłek) w związek a nie tylko
                        ja. Obydwoje.
                        • bri Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 10:31
                          To jest absolutnie jasne, dla mnie także - pan musi się starać,
                          żebyśmy razem byli. Tylko, że dla powodzenia takiego planu, panu
                          musi na tym wspólnym życiu zależeć. A w tym celu jednak trzeba dbać
                          o bliskość i intymność i to nie na zasadzie "wymagam, żebyś mnie
                          kochał, szanował i żeby Ci stawał na mój widok", bo to tak po prostu
                          nie działa.

                          W jakimś filmie widziałam monolog dwóch kobiet, mniej więcej w takim
                          tonie: "Myślałam, że nigdy w życiu żaden facet mnie nie rzucił. To
                          zawsze ja z nimi zrywałam. Ale kiedy się nad tym głębiej
                          zastanowiłam wyszło mi, że za każdym razem decyzja wychodziła od
                          nich. Kiedy już zdecydowali się na rozstanie zaczynali się
                          zachowywać tak, że po prostu nie miałam wyjścia i musiałam odejść".
                          • ledzeppelin3 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 11:26






                            A w tym celu jednak trzeba dbać
                            > o bliskość i intymność i to nie na zasadzie "wymagam, żebyś mnie
                            > kochał, szanował i żeby Ci stawał na mój widok", bo to tak po prostu
                            > nie działa.

                            Ale to jest oczywiste i nikt tego nie neguje!!
                            Wręcz przeciwnie, wątek jest o tym, że to zwykle kobieta i tylko kobieta stara
                            się do bólu!

                            A biedne misie nie.

                            Więc po co odwracać kota ogonem?
                            • bri Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 11:35
                              > Ale to jest oczywiste i nikt tego nie neguje!!

                              Jak czytam Triss to wydaje mi się, że ona jednak uważa, że skoro
                              facet zdecydował się na życie z nią, to ona prawo mu rozkazywać,
                              zakazywać i wymagać. I dlatego do niej konkretnie to napisałam.
                            • bri Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 11:55
                              Przy okazji, kiedy ja piszę o staraniu się o utrzymaniu związku w
                              dobrej kondycji w żadnym wypadku nie mam na myśli wypruwania sobie
                              żył, żeby w domu było zawsze czysto, w szafie zapas poprasowanych
                              koszul i czystych skarpetek, a na stole codziennie obiad z dwóch
                              dań.
                        • wieczna-gosia Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 11:40
                          Poglądów i jednak sporej
                          > niezależności nie ukrywałam i nie ukrywam. Reakcje mam
                          przewidywalne
                          > do bólu. Pytanie za 100 punktów: skoro będąc w znacznie
                          trudniejszej
                          > sytuacji zawodowo-finansowej niż teraz, przerwałam
                          > niesatysfakcjonujące małzeństwo to czy będę miała opory przed
                          > zakończeniem niesatysfakcjonującego konkubinatu?

                          i bardzo mozliwe ze tu lezy clou- nie ukrywalas i nie ukrywasz nie
                          masz wgranej wersji demo obliczonej na uwiazanie faceta. Poniewaz w
                          naszym zwiazku mezczyzna jestem ja smile tez nie ukrywalam i nie bede ze
                          nie mam potrzeby dbania o ognisko i wybierania firanek, nie umiem
                          gotowac za to potrzebuje jak tlenu samotnych wyjazdow w gory i
                          konsultacje odnosnie tych wyjazdow nie przeprowadzam na poziomie "czy
                          ty sie kochanie zgadzasz ze ja pojade" tylko "kiedy mam planowac
                          wyjazd zeby tobie bylo najwygedniej wszystko poogarniac".

                          Sporo kobiet jednak wgrywa wersje demo, jak nie ma dziecka i sa dwie
                          dorosle osoby zapracowane to umowmy sie nawet robiac za dwoch to jest
                          godzinka firnesu na szmacie dziennie- starcza czasu by poprawic
                          makijaz i z misiem obejrzec film albo do klubu skoczyc. Jak pojawia
                          sie dziecko- tego wrsja demo nei obejmuje i mis zdziwiony ze ona
                          wymaga a ona cala zadziwiona ze on nie robi na jednej nozce.
                • ledzeppelin3 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 09:57
                  I marszczyć freda przed kompem z gołymi paniami
                  No przecież to facet, biologia nim rządzi
                  To się zaczyna już w szkole
                  Jak dziewczynka da odczuć, że jest istotą seksualną, jest okrzyknięta dziwką,
                  jak chłopiec łapie koleżanki za cycki- no cóż, biologia panie, widać że nie
                  pedał przynajmniej
                  • cherry.coke Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 10:10
                    Strzal w dziesiatke.
          • fogito Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 09:14
            Podpisuję się pod Wami dziewczyny. Też mnie to wkurza, to użalanie
            się nad ojcami. Oni pomagaja przy własnych dzieciach. No śmieszne po
            prostu.
            Ja od kilku dobrych lat już nie pracuję zawodowo, bo miałam dosyć
            robienia na dwóch etatach. Najpierw karmienie w nocy, potem biuro,
            potem zakupy, potem gotowanie i zajmowanie się dzieckiem. A mąż
            przychodził z pracy i był zdziwiony, ze cos tam nie jest jeszcze
            zrobione.
            Ale pamiętajmy też, że same sobie szubienicę szykujemy wychowując
            synów na książątka. I dlatego ja od synka wymagam dbania o porządek
            i wielu innych rzeczy, których mój mąż jako dziecko nie robił. Do
            czego się niefrasobliwie przyznała teściowa, która synów wyręczała w
            wielu sprawach.

          • joanna35 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 09:16
            Dokładnie - jak jest dobry, jak ma humor, jak nie jest zmęczony, jak
            nic mu nie dolega. Pomaganie w męskim wydaniu obwarowane jest całym
            szeregiem "jak". Niestety, na ten luksus rzadko która kobieta może
            sobie pozwolić. Kobieta musi, nieważne, ze zmęczona, chora,
            wsciekła, zdołowana itp. I dlatego użalanie się nad cięzkim męskim
            losem doprowadza mnie do równie ciężkiej ku...cy(sorry).
        • joanna35 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 09:09
          A ja mam alergię na to słowo, bo w relacjach damsko-męskich oznacza
          naprawdę niewielki procent udziału panów w codziennych domowo-
          rodzinnych obowiązkach. No, ale przecież PO-MA-GA więc czego chcesz
          wstreęa babouncertain
          • joanna35 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 09:12
            Miało być "wstrętna"smile
            • zlosliwe_malpisko Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 09:33
              dokładnie!!!
              Nie dalej jak wczoraj żaliłam się matce, że obydwoje przeziębieni, z
              lekką gorączką, bólem głowy, tak samo zmęczeni wracamy do domu i co?
              Jedno z nas hop siup na kanapę, drugie pozmywać, posprzątać, podać
              jeść, wykąpać dzieciaki, położyć spać, przygotowac ubrania do
              przedszkola. (tak w skrócie). Które z nas leżało na kanapie a które
              pracowało - zapewne się domyślacie.
              Mama stwierdziła, że przesadzam, bo przecież mąż zwykle pomaga, bawi
              się z dzieciakami a nasza córka to w ogóle świata poza nim nie
              widzi. Cholera wie o co mi chodzi.
              A małżonek oczywiście nie mógł zrozumieć o co się dąsam.
              • lacitadelle POMAGA 20.11.09, 11:03
                Wydaje mi się, że w tej kwestii nazewnictwo ma jednak ogromne znaczenie.
                Sugeruje, że kobieta musi, a mężczyzna może. Od niej się wymaga wszystkiego, a
                on jak zrobi cokolwiek, to jest taki łaskawy i wspaniały.

                A g..wno, nikt tu nikomu nie pomaga, rodzice zajmują się dziećmi. Pomagać mogą
                dziadkowie.
                • zlosliwe_malpisko Re: POMAGA 20.11.09, 12:05
                  dokładnie o to mi chodziło... tylko jakoś wyrazic się nie umiałam...
          • triss_merigold6 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 09:26
            W takiej sytuacji, przy niezależności ekonomicznej, naprawdę lepiej
            być samodzielną matką z ewentualnie dochodzącym facetem. Nie jest
            się zależną od nastroju/humoru/dobrej woli pana, dysponuje się
            zasobami według własnego uznania i odpada sporo zajęć. Owszem jest
            samotność w odpowiedzialności ale występuje ona - w przypadku
            kobiet - w jakichś pewnie 90% związków.
            Myślałam, że zabije eksa po tym jak po 2 latach mieszkania razem
            zapytał "gdzie są czyste ręczniki?". Qrwa tam gdzie zawsze.
            • lola211 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 09:39
              Ja widze 2 sytuacje - rozne.Kiedy kobieta pracuje, kiedy nie
              pracuje.W tym drugim przypadku praca kobiety jest opieka nad
              dzieckiem i obowiazki domowe- z tej racji przeciez nie pracuje
              zawodowo.Jego obowiazkiem jest zarabiac,jej- oporzadzac dom.

              My tak zylismy kilka lat i dokladnie wiem, ze zanim facet z pracy
              wroci kobieta zdazy ogarnac wszystko, popoludniem, wieczorem
              pozostaje kwestia udzialu wszystkich w zyciu rodzinnym.

              Gdy kobieta pracuje sila rzeczy w domu nic nie jej pod jej
              nieobecnosc zrobione, wiec w tym ukladzie juz we dwoje musza to
              ogarnac.

              Niezdrowe natomiast jest faktycznie wymaganie od faceta, by zarabial
              wiecej, spedzajac jednoczesnie wiecej czasu z rodzina.Nie
              zauwazylam, by takie same wymagania kierowane były wobec kobiet.
              • triss_merigold6 Czytaj uważnie 20.11.09, 09:46
                W zacytowanym fragmencie jest mowa o kobietach, które WRACAJĄ Z
                PRACY (dalej w wywiadzie o niezależności ekonomicznej kobiet) i
                wymagają aby pan zajął się bałaganem we własnym domu oraz własnymi
                dziećmi. Czyli chodzi o brutalną dla panów odmowę robienia na 2-2,5
                etatu.

                To "zarabiane więcej" uważam za mit, przynajmniej w moim środowisku -
                wkłady finansowe są zwykle podobne albo różnice nie są dramatyczne.
              • kropkacom Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 09:55
                > W tym drugim przypadku praca kobiety jest opieka nad
                > dzieckiem i obowiazki domowe- z tej racji przeciez nie pracuje
                > zawodowo.

                No ja mimo że nie pracuje zawodowo to nie mam wrażenia że WSZYSTKO co domowe
                spada na mnie. Bidulek ten mój mąż tongue_out
                • lola211 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 13:06
                  Nie mam na mysli "wszystkiego".Raczej wiekszosc.
                  Jakbym wracala z pracy do domu, gdzie moj facet spedzil caly dzien
                  z dzieckiem i byla zmuszona do mycia garów, to bym je predzej
                  wywalila na smietnik.
                  • kropkacom Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 13:13
                    Trudno wymagać nie wiadomo czego jak kogoś fizycznie w domu pół dnia nie ma tongue_out A
                    mój naczynia umyje jak trzeba i pewnie dlatego dom mnie nie frustruje. No i
                    jakoś nie siedzę na śmietniku smile
                    • chicarica Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 13:22
                      Ale to dotyczy także kobiet, których pół dnia w domu nie ma, bo pracują. Od nich
                      jakoś się wymaga, ba - mało tego, one SAME od siebie wymagają, ale jak już tego
                      samego wymaga się od faceta, to misiu biedny umęczony popada we frustrację, wg
                      pana socjologa jakmutam.
            • bri Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 10:05
              > Myślałam, że zabije eksa po tym jak po 2 latach mieszkania razem
              > zapytał "gdzie są czyste ręczniki?". Qrwa tam gdzie zawsze.

              I co mu odpowiedziałaś na to?
              • triss_merigold6 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 10:09
                Powiedziałam TAM GDZIE QRWA ZAWSZE!. Wiedział gdzie, bo nie zmieniam
                tajemniczo miejsc przechowywania ręczników/mydła/proszu/ciuchów, nie
                mam również 350m2 powierzchni chałupy z tysiącem schowków. Nie
                chciało mu się d... ruszyć, to był taki nieotwarty
                komunikat "znajdź, przynieś, podaj".
                • bri Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 10:50
                  Milusio.
    • mariolka99 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 09:46
      Przyjaciólkę facet na sali porodowej poinformował że odchodzi. Sam ją
      na to dziecko namówił, bo ona parcia na potomka szczególnego nie miała.
      Postać tragiczna w rzeczy samej, biedaczek nie podołał kilku miesiącom
      ciąży i temu że proszek do prania trzeba kupować.
      Jacy ci mężczyźni biedni i uciemiężeni!!!
      • ledzeppelin3 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 09:52
        Wstyd i hanba, że takie pierdoły opowiada "psycholog" w niby-opiniotwórczej gazecie.
        Jeszcze powinien dodać, że impotencja tez jest winą złejkobiety, misiowi nie
        staje, bo jest zmęczony, bo musi chodzić do pracy i w dodatku złakobieta obarcza
        misia jego własnymi dziećmi.
        • triss_merigold6 Socjolog 20.11.09, 09:57
          Socjolog. O dziwo jest to młody socjolog i miewał przytomne
          publikacje ale może wieloletnia współpraca z "Elle" zryła mu beret.

          Zamiast krzyczeć "Hurra! nareszcie mężczyźni mają szansę być ludźmi"
          pan ubolewa.
          • generation-me Re: Socjolog 20.11.09, 12:07
            To profesor, na UMK. Jeden z większych bufonów, jakiego znam.
    • kicia031 jestem goraca zwolenniczka rownouprawnienia 20.11.09, 09:57
      Ale wytlumaczcie mi, jak do qu... nedzy mozna rownouprawnic I dazyc
      szacunkiem mezczyne, ktory sam kreuje się na niepelnosprawnego
      debila?
      • triss_merigold6 Re: jestem goraca zwolenniczka rownouprawnienia 20.11.09, 10:01
        Nie wiem. Wtedy powinien nadawać się przynajmniej do zdalnego
        sterowania i wykonywania poleceń bez marudzenia. Jeśli się nawet do
        tego nie nadaje to spokojnie można się go pozbyć, bo generuje straty
        i zabiera cenną energię.
        Wielość ról panów przerasta? Straszne. Nie powinni więc aspirować do
        władzy czy bycia mityczną głową rodziny skoro są niewydolni.
      • zlosliwe_malpisko Re: jestem goraca zwolenniczka rownouprawnienia 20.11.09, 10:02
        kiciu, a o kim piszesz - o socjologu z wywiadu, kimś bliskim, czy
        ogólnie o gatunku męskim?
        • kicia031 Re: jestem goraca zwolenniczka rownouprawnienia 20.11.09, 10:09
          nad swoim chlopem pracuje juz od 9 lat i widze, ze czyni postepy -
          zaczyna wykonywac obowiazki ogolnozyciowe, typu przyrzadzenie
          posilku bez moich polecen - po prawie 40 latach zycia dotarlo do
          niego, ze ok 19 trzeba zrobic kolacje wink

          socjolog z artykulu kreuje wszystkich mezczyzn na debili, co mnie
          martwi, bo chyba nie wszyscy sa umyslowo uposledzeni?
          • des4 bidulki 20.11.09, 10:53
            jak was gnebią ci faceci - brudni, tępi, niechlujni, leniwi...

            nie wiedzą gdzie recznik leży i kiedy kolacje podać, tragedia...

            ale ja co do czego przyjdzie to ksiezniczki śrubki nie potrafią
            wkręcić i akumulatora naladfować...
            • chicarica Re: bidulki 20.11.09, 11:12
              O, cześć, to znów ty? Kolejny nowy nick?
              • des4 Re: bidulki 20.11.09, 11:36
                nick cioteczko wicąż ten sam, co latwo sprawdzić w
                wyszukiwarce...radzę nie zaczynać weekendowego picia w piątek przed
                południem...
                • ledzeppelin3 Re: bidulki 20.11.09, 17:24
                  .radzę nie zaczynać weekendowego picia w piątek przed
                  > południem...

                  Widać że wiesz o czym mówisz
    • martishia7 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 11:15
      Heh, zabawne, bo podobną dyskusję ostatnio prowadziłam z moim lubym. I powiem
      szczerze tak jak powiedziałam wtedy - nie zazdroszczę współczesnym mężczyznom.
      Kobietom też nie, ale o mężczyznach mowa. Już się tłumaczę dlaczego, zanim mnie
      zjesz smile

      Uważam, że żyjemy w trudnym okresie przejściowym. Nie ma sensu się rozdrabniać
      nad całą Polską, bo w zależności od geografii/środowiska/wieku/wykształcenia te
      poglądy na role w rodzinie są tak zróżnicowane, że ograniczam się tylko do
      swojego środowiska. Więc ludzi niby trochę wykształconych, niby otwartych,
      liberalnych, którzy równouprawnienie niby przyjęli do wiadomości i traktują jako
      coś oczywistego.
      Z jednej strony więc moi koledzy rozumieją, że kobieta pracuje, zarabia, a
      obowiązkami domowymi się dzielą etc, ale już czymś wstydliwym i realnym
      problemem byłoby, gdyby zarabiała więcej od nich. I powiem szczerze - chociaż
      sama tego poglądu nie podzielam, to ciężko mi się dziwić. Bo otoczenie wywiera
      taką presję, że to ON ma być głównym żywicielem rodziny, jeśli nie jedynym, to
      chociaż tym mającym większy wkład. Tego oczekują rodziny - jej i jego, taką
      presję budują inne kobiety ("no co ty, taki niezaradny, to co on może
      zaoferować? Jak on zajmie się rodziną jak ty nie będziesz pracować, jak będziesz
      na macierzyńskim i wychowawczym"). I z jednej strony niby wszyscy przytakują, że
      partnerski model jest jedyny słuszny, ale z niejakim zdziwieniem przyjęliby
      info, że po macierzyńskim pani wraca do pracy, a pan idzie na wychowawczy.
      Powiem szczerze, ze znanych mi przypadków to same kobiety wpędzają facetów w
      taką schizofreniczną sytuację. Dopóki żyją sobie jako para, to partnerstwo jest
      ok, zazwyczaj, akurat tak s^ę składa w moim otoczeniu, zarobki też są wyrównane.
      A kiedy pojawia się trzeci do pary, to i w otoczeniu nagle wykwita takie
      oczekiwanie, że ten facet teraz zrobi niewiadomo co. "Teraz jesteś głową
      rodziny, musisz ją utrzymać etc. etc., bo tego się wymaga od prawdziwego
      faceta.". Nie, ten facet nagle nic nadzwyczajnego nie zrobi, nie stanie się
      nagle kimś innym. Fakt, że kobieta ma ochotę zostać sobie kilka lat w domu z
      dziećmi niczego nie zmieni - on nie przejmie nagle obowiązku utrzymania tej
      całej zgrai. Ot ma wrażenie, że czasami kobiety chciałyby wybrać sobie to, co
      najwygodniejsze z modelu "partnerskiego" z jednoczesnym zachowaniem wszystkich
      plusów modelu tradycyjnego. No can do.
      Zdaję sobie sprawę, że to działa w drugą stronę dokładnie tak samo (tzn. mają
      oczekiwanie, że ich kobieta będzie super przedsiębiorczą, wyzwoloną doskonałą
      kuchtą wink ), ale o facetach rozmawiamy.
      • ledzeppelin3 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 11:30
        Super, że jesteś taką wyrozumiałą, współczującą, miłą dziewczyną smile
        Pewnie jesteś z tych, co mówią, ze ciąża to "niechoroba"
        • triss_merigold6 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 11:35
          A nie mówiłam, że bidusie? Pojawienie się dzieciątka zmusza do
          nowych wyzwań i obowiązków. Na przykład z tytułu większych wydatków
          rodzinnych są panowie nakłaniani do poszukania lepszej pracy. Spoko,
          są miłe i uczynne laski, które tuż po porodzie pędzą do roboty, bo
          inaczej by rodzina z głodu umarła.
          Zawsze mi się wydawało, że kluczową męską cechą powinna być
          odpowiedzialność a tu qrde ematka i socjolog wyprowadzają mnie z
          błędu.
          • martishia7 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 11:46
            Spokojnie, nie jestem jeszcze matką, dopiero powoli zabieram się do dzieła tego
            zbożnego dzieła wink
            Może usatysfakcjonuje Cię jak rozwinę. Kobiety mają równie mocno ciężej niż
            miały wcześniej i tym sposobem równowaga jest zachowana. Bo oczekuje się od
            nich, że pójdą do pracy, będą w równym stopniu dokładać się do utrzymania domu i
            jednocześnie spełniać wszystkie tradycyjne role wieloczynnościowego robota
            domowego. Wiele kobiet już odrzuciło taki układ. Bardzo słusznie.
            Ale nie o kobietach chciałaś dyskutować.

      • burza4 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 11:53
        martishia7 napisała:

        Ot ma wrażenie, że czasami kobiety chciałyby wybrać sobie to, co
        > najwygodniejsze z modelu "partnerskiego" z jednoczesnym zachowaniem
        wszystkich> plusów modelu tradycyjnego. No can do.

        mam identyczne wrażenie, tyle że w odniesieniu do mężczyzn. Żaden nie garnie się
        sam z siebie do obowiązków domowych, dobrze jak da się doń zagonić. Oczekuje
        pracy zawodowej, żeby małżonka nie była dlań ciężarem finansowym itd.

        Co do oczekiwań finansowych - uważam, że skoro ja mogłam coś osiągnąć (mając
        bardziej pod górkę niż facet, kobiety mają niższe pensje na tych samych
        stanowiskach i to nie mit niestety), to od faceta oczekuję co najmniej podobnej
        pozycji zawodowej i podobnych zarobków. Skoro mi się udało, to jemu tym bardziej
        powinno, ja nie mam żony na stanie która mnie odciąża w pierdylionie spraw
        codziennychsmile

        Facet musi mi imponować, mieć jakieś ambicje życiowe i nie spoczywać na laurach.
        Bez tego nie będzie mnie kręcił.

        a małe dziecko bardziej potrzebuje matki i nie jest to dla mnie żaden stereotyp,
        a fakt.

        • martishia7 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 11:59
          > mam identyczne wrażenie, tyle że w odniesieniu do mężczyzn. Żaden nie garnie się
          > sam z siebie do obowiązków domowych, dobrze jak da się doń zagonić. Oczekuje
          > pracy zawodowej, żeby małżonka nie była dlań ciężarem finansowym itd.

          Ależ oczywiście, że tak. Napisałam to na samym końcu mojego posta:

          Zdaję sobie sprawę, że to działa w drugą stronę dokładnie tak samo (tzn. mają
          oczekiwanie, że ich kobieta będzie super przedsiębiorczą, wyzwoloną doskonałą
          kuchtą smile), ale o facetach rozmawiamy.



        • bri Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 12:03
          >Żaden nie garnie się > sam z siebie do obowiązków domowych, dobrze
          jak da się doń zagonić

          Współczuję doświadczeń, ale znam bardzo wielu mężczyzn, których
          wcale nie trzeba zaganiać. Lubią chodzić w czystych ubraniach więc
          piorą, potrzebują jeść, więc robią zakupy i gotują, chcą mieć w domu
          prąd i wodę, więc płacą rachunki, kochają swoje dzieci, więc się
          nimi zajmują, bawią, opiekują w chorobie itp.
    • black-cat Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 11:54
      Wśród moich pacjentów jest wiele dzieci z uszkodzeniami ośrodkowego
      układu nerwowego, z niepełnosprawnością intelektualną i innymi
      schorzeniami wymagającymi terapii. 95% to dzieci wychowywane przez
      samotne matki. Bo tatusiowie, tacy biedni, nie wytrzymali napięcia i
      odeszli. Pozakładali nowe rodziny, a nowe kobiety urodziły im zdrowe
      dzieci. Brawo panowie. Nie ma to jak móc liczyć na najbliższą osobę,
      która ślubowała "na dobre i na złe". Jakoś nie szkoda mi :"tych
      współczesnych ojców, postaci tragicznych".
    • babsee Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 12:03
      Mnie zawsze rozwala jak na jakims spotkaniu na ktorym jestem sama
      pada magicne pytanie:
      a mąz da sobie rade z dzieckiem??????(nie,nie da,jest calkowicie
      niedorozwiniety)
      teraz jest jeszcze lepiej odkąd kolejny potomek sie pojawil w
      rodzinie,malusi jeszcze calkiem(5 mies).teraz jest isnty szok:
      a nie boisz sie zostawic meza z 2 dzieci?????on sobie poradzi??!!

      Pytanie pada zarowno od meżczyzn,jak i od kobiet-mlodych i
      straszych...

      Sprawa jak dla mnie dosc prosta-gdyby moj nie dawal sobie rady z
      dziecmi to nie mnożylabym sie.Bo to chyba malo skomplikowane ze
      pacholeta wychowują OBOJE RODZICE.
      Nie wymaga ode mnie wiec tlumaczenia ow wszystkim zaskoczonym.To
      raczej ja jestem zaskoczona takim pytaniem.
    • babsee Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 12:05
      Ujęcie ojca jako "postaci tragicznej"bardziej kojarzy mi sie z
      Werterem nizli z facetem ktory ma sobie najzwyczaniej w zyciu dawac
      rade.jakos pan zle to ująl.
    • attiya Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 12:18
      biedne misie
      pamiętaj Triss że te wstrętne sfeminizowane baby jeszcze orgazma w łóżku chcą -
      to się nazywa podłość !
    • chicarica Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 12:31
      Smutna prawda jest taka, że ŻYCIE od nas wymaga coraz więcej. Od wszystkich,
      mężczyzn i kobiet. Ciekawe natomiast, że jakoś nie widzę artykułów w których
      załamuje się ręce nad tymi biednymi, zaoranymi kobietami. One mają zacisnąć zęby
      i ciągnąć ten wózek, a przy tym pięknie pachnieć, wyglądać, być promienne i
      chętne do seksu, bo jak nie to biedny sfrustrowany miś posunie koleżankę z pracy.
      • attiya Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 12:39
        ktoś kiedyś w sygnaturce miał opis, że urodź dziecko kobieto, skacz przy nim,
        sama mu wszystko gotuj, rób słoiki, sama wcześniej te warzywa i owoce zasadź,
        bądź super-hiper kochanką, skończ ze trzy fakultety, miej ze dwa etaty, w domu
        czysto i codziennie obiad z trzech dań plus ciasto, bądź zadbana....I na koniec
        coś w tym rodzaju, że pop....ło cię gazeto smile
        Czyli ty kobieto rób WSZYSTKO a miś niech choć do pracy pójdzie smile
        • chicarica Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 12:50
          To moja idolka, ledzeppelin, była autorką tego tekstu.
          • attiya Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 13:09
            dobre smile
            powinnam sobie to jako sygnaturkę umieścić smile
            choć pamietam, że w jakimś temacie się nie zgadałyśmy - ale jka to na forum....
      • ledzeppelin3 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 18:14
        Mieć maleńką dupkę jak 12-letni chłopczyk, wydepilowaną cipkę i nawet nie wolno
        używać kostki rosołowej bo szkodzi
        A weź byle gó...ane pisemko dla mamusi z dzieckiem- pomidora każą matce w
        doniczce sadzić, bo ze sklepu szkodzi
        I pieluchy tetrowe, bo pampersy trują
        I mieć "dobre stosunki" z rodziną męża bo jak nie to widać masz problem ze sobą
        I nawet "wyzwolona" Wyborcza promuje plastykę pochwy po porodzie, bo pan mógłby
        satysfakcji nie osiągnąć i pójść do nieródki
    • lolinka2 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 13:01
      triss, zasadniczo się z tobą zgadzam, z jednym wszakże zastrzeżeniem:
      ty poza prezentacją wizji masz też z góry założony koncept jej
      realizacji i biada wprowadzającym we WŁASNYCH życiorysach WŁASNE
      modyfikacje tej wizji.

      nie lubię pomysłu tatusia-bidusia, nie uważam mężczyzn za płeć
      słabszą, głupszą czy niepełnosprawną z założenia, nie lubię, gdy ktoś
      mówi o tym, że facet ma "pomagać" kobiecie w tym czy owym, zakładając
      z góry że kobieta ponosi kluczową odpowiedzialność za cały szereg
      różnych dziedzin (odgórnie narzuconych), i nie lubię, gdy się mówi że
      kobieta "pomaga" w utrzymaniu domu (czyli znów: sztywny podział ról,
      odgórnie). Wierzę natomiast mocno w podział kompetencji m. partnerami
      (małżonkami, czy jak ich zwał). Taki przemyślany, uzgodniony,
      przedyskutowany, dopasowany do indywidualnej sytuacji. Taki, który
      powoduje, że żadna ze stron nie czuje się obciążona czymś, czego nie
      chce czy wykorzystywana. I tu się nam, triss, poglądy rozjeżdżają, bo
      choćby ci zaręczano że iksom lub igrekom ich sytuacja odpowiada
      (obojgu po równo, patologie wykluczamy) ale nie kultywują jedynego-
      słusznego-modelu-triss-merigold6, to uznasz faceta za
      wykorzystującego kobietę na bank (odwrotnie raczej nie...)!

      Ciekawe, co miałby na ten temat do powiedzienia Freud?
      • asocial Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 14:45
        a oc dopiero bedzie, jak sobie przypomnimy, ze jak facet u triss pozmywa
        naczynia to ´´nalezy pochwalic a potem dyskretnie poprawic´´. nijak sie to ma do
        ss-owskich pogladow prezentowanych tutaj.
        ja tez sie zasadniczo zgadzam w wielu sprawach z triss, ale ostatnio zalatuje mi
        to rezimem i dyktatura.
        • triss_merigold6 Eee sprostowanie 20.11.09, 15:56
          Wydaje mi się, że o poprawianiu po zmywaniu nie wspominałam, bo tego
          nie robiłam. To raczej domena rad na forum "Młode mężatki" - pochwal
          jak świetnie sobie poradził i dyskretnie popraw.
          Gdzie reżim i dyktatura, chciałam podyskutować nad tezami z wywiadu,
          IMO dość komicznymi.
    • sapalka1 Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 13:01
      "kobiety (nieliczna reprezentacja kobiet raczej)
      zaczęły wymagać od panów dokłądnie tyle ile od siebie i panowie nie
      ogarniają"
      - wydaje mi się, że nadal wymagają mniej niż od siebie, tylko po prostu więcej
      niż dawniej.
      Najgorsze, że taki biedniusi tatuś jest wychwalany pod niebiosa przez otoczenie
      i uznawany niemal za bohatera. Kobieta zaś bywa jeszcze postrzegana jako ta,
      która wykorzystuje i nie wypełnia swych obowiązków.
      • lila1974 jak w kawale 20.11.09, 13:20
        Rozmawiają dwie kobiety:
        - O! Mówię pani, jakiego ta moja córka ma dobrego męża. Pracuje, dobrze zarabia,
        sprząta, gotuje ... za to synowi się nie ułożyło - synowa taka leniwa, że syn
        nie dość, ze pracuje, zarabia, to jeszcze musi sprzątać i gotować.

        tongue_out
    • kali_pso Re: Tatusie bidusie- a czemu nie?;) 20.11.09, 13:26

      No nie wiem.
      Naprawdę nie uważasz, że im może być trudno?
      Całe wieki przekazywano im w dziedzictwie kulturowym czy mleku
      matki, że są stworzeni do innych, wyższych celów. tak, jak kobietom
      wmawiano, że sa gorszym facetem. Kobietom było trudno wyzwolic sie z
      tej narzuconej im postaci- czy facetom nie może byc tak samo trudno
      pozbyc się swoich nad-ról?
      Bądźmy sprawiedliwe. Obydwu płciom jest trudno, ale myslę sobie, że
      jednak kobietom łatwiej odnaleźc się w nowej sytuacji- kobiety,
      która nietylko wychowuje dzieci ale i robi karierę itp. Bo my
      walczymy o to, czego nie miałyśmy. Mężczyźni, niektórzy
      przynajmniej, walczą o zachowanie dotychczasowego status qou- nie
      tak łatwo pogodzić sie z utrata czegoś co się miało na wyłączność.
      Dlatego część kobiet zadowala się nawet małymi zmianami, bo to i tak
      więcej niz miały ich prababkiwink

      Czasu po prostu potrzeba.....i tak wiele się zmieniło.
      • martishia7 Re: Tatusie bidusie- a czemu nie?;) 20.11.09, 13:53
        > Całe wieki przekazywano im w dziedzictwie kulturowym czy mleku
        > matki, że są stworzeni do innych, wyższych celów. tak, jak kobietom
        > wmawiano, że sa gorszym facetem.

        O tym mówię, o tym też mówił też wywiadowany socjolog <bo wzięłam i wygrzebałam
        ten wywiad ze sterty wczorajszej makulatury>. Nie rozpędzając się już w sytuacje
        wielopokoleniowe i wielowiekowe, spójrzmy tylko na pokolenie ich ojców. W owych
        czasach było tak, że kobiety owszem poszły do pracy, ale jednocześnie zachowując
        niemalże niezmieniony bagaż obowiązków domowych i okołodomowych. W tym czasie
        panowie mniej więcej byli i pachnieli w ramach tradycyjnego podziału obowiązków.
        Następnie Panie doszły do wniosku, że może trochę same sobie strzeliły w stopę
        wywalczając sobie prawo do kariery, zachowując jednocześnie pełen bagaż
        obowiązków pozapracowych i uznały, że czas część z nich przenieść na brzydką
        połowę związku. Bardzo słusznie z resztą. I faceci którzy w domu nie napatrzyli
        się na pewne wzorce, bo przecież u nich mama pracowała i robiła wszystko inne i
        było dobrze, muszą odnaleźć się w nowej rzeczywistości nie mając ku temu wielu
        umiejętności <bo mamusie nie uznały za zasadne ich wpoić>.
        Uważam, że dlatego jakieś minimum wyrozumiałości się należy, szczególnie jeżeli
        pan przejawia chęć odnalezienia się w nowej sytuacji. Prawdziwy problem się
        pojawia, jak takiej chęci nie przejawia (been there, done that; dość powiedzieć
        że został eksem).
      • kawka74 Re: Tatusie bidusie- a czemu nie?;) 20.11.09, 16:22
        Oczywiście, że może (i pewnie jest) im trudno, ale kobietom też było/jest trudno, więc mamy remis ;p Pora się przystosować, panowie, nieprzystosowane jednostki giną.
        Mnie ujął ton tej wypowiedzi - bezbrzeżne zdumienie i żal. A mogłoby się wydawać, że socjolog powinien być nieco lepiej zorientowany.
    • aromat_jabola Moje kochane Gąski! 20.11.09, 13:26
      Poczekajmy aż wybychnie wojna (oby nigdy!)
      Dowiecie się, do czego jeszcze są faceci... wink
      • attiya Re: Moje kochane Gąski! 20.11.09, 13:32
        chyba się zapomniało, że i w wojnach kobiety brały udział
        a żeby se taki jeden z drugim mógł postrzelać to ktoś musiał w domu zostać i
        przejąć obowiązki mężczyzny.
        Tylko jakoś mi się nie widzi, że jak to działa w drugą stronę - gdy misiu musi
        owe obowiązki przejąć to zdarza sie to jednemu no nie wiem....na sto? Tysiąc?
        • lila1974 W jakim ja świecie żyje? 20.11.09, 13:40
          Jak spojrzę dokoła, to widzę całkiem fajne rodziny - nie widze tych frustratów,
          co to się nie potrafią odnaleźć w nowej rzeczywistości ... i w sumie nie taka
          ona nowa m.in. mam na myśli pokolenie moich rodziców i teściów.
      • chicarica Re: Moje kochane Gąski! 20.11.09, 13:39
        Wojny wywołują faceci, więc i oni na wojnie walczą.
        Niestety, wciągają w to również kobiety - także w bezpośrednią walkę.
        Mało tego, kobiety wtedy zastępują facetów w ich życiowych rolach.
        Druga wojna światowa mocno przyczyniła się do aktywizacji zawodowej kobiet.
      • takijestlos wieczna g 20.11.09, 13:40
        >nie ukrywalas i nie ukrywasz nie
        masz wgranej wersji demo obliczonej na uwiazanie faceta. tez nie
        ukrywalam i nie bede ze nie mam potrzeby dbania o ognisko,
        >nie umiem gotowac za to potrzebuje jak tlenu samotnych wyjazdow

        Gdzie Ty zyjesz? To kolejny mit. Są faceci, którym nawet jak kawa
        na ławę wyłożysz, to i tak z czasem zatęsknią do pełnej obsługi,
        wygarną i uciemięzonego misia zaczną grać, a gdy jeszcze pana
        socjologa poczytają, to juz wogóle stwierdzą, że czas heter
        nastał ...wink



        w gory i
        konsultacje odnosnie tych wyjazdow nie przeprowadzam na
        poziomie "czy
        ty sie kochanie zgadzasz ze ja pojade" tylko "kiedy mam planowac
        wyjazd zeby tobie bylo najwygedniej wszystko poogarniac".

        Sporo kobiet jednak wgrywa wersje demo, jak nie ma dziecka i sa dwie
        dorosle osoby zapracowane to umowmy sie nawet robiac za dwoch to
        jest
        godzinka firnesu na szmacie dziennie- starcza czasu by poprawic
        makijaz i z misiem obejrzec film albo do klubu skoczyc. Jak pojawia
        sie dziecko- tego wrsja demo nei obejmuje i mis zdziwiony ze ona
        wymaga a ona cala zadziwiona ze on nie robi na jednej nozce.
      • bri Re: Moje kochane Gąski! 20.11.09, 13:41
        Twoim zdaniem mężczyźni przydają się tylko w czasie wojny? Misiu,
        naprawdę, możesz coś dla nas zrobić, także w czasach pokoju wink
      • brak.polskich.liter Re: Moje kochane Gąski! 20.11.09, 13:41
        aromat_jabola napisał:

        > Poczekajmy aż wybychnie wojna (oby nigdy!)
        > Dowiecie się, do czego jeszcze są faceci... wink

        Wiemy, wiemy.
        Gwalty wojenne to wszak domena biednych misiow-pysiow, czyz nie?
      • wieczna-gosia Re: Moje kochane Gąski! 20.11.09, 13:58
        nie nie misiu- wtedy jak zwykle faceci pojda w cholere a kobiety jak
        zwykle nie beda braly udzialu w wojnie w zwiazku z tym beda
        kombinowaly skad wziac jedzenie i za co, bede sie sprzedawaly jako
        prostytutki i oddawaly zycie za dzieci.
    • nangaparbat3 jak pawiany walczące o sznurek 20.11.09, 13:47
      A ja mysle, ze rzecz w tym, ze zyjemy w systemie, ktory zbyt wiele wymaga od
      wszystkich, zycia na do obledu nakręconych obrotach, glównie po to, zeby
      kupowac, kupowac, kupowac - nie wyrabiamy sie, ani my, kobiety, ani męzczyźni,
      zamiast zmieniac system, zwalamy jedni (jedne) na drugich (drugie). A wszyscy
      razem na dzieci i staruszków.
    • madami Re: Tatusie bidusie 20.11.09, 14:12


      > "(...) Współczesny ojciec jest postacią tragiczną, ponieważ wymaga
      > się od niego wszystkiego.

      Faktycznie wszystkiego, biedne bidulki a te kobiety nienasycone chcę WSZYSTKIEGO!!!!

      Kiedy kobiety po urodzeniu dziecka WRACAJĄ
      > DO PRACY, mężczyźni nie tylko muszą dokładać zasobow do wspólnego
      > garnka. Kobiety wymagają, by zarabiali od nich więcej, co generuje
      > kolejne godziny spędzone w pracy.

      Moze chodzi o to aby panowie zamiast zobie bimbać w pracy, wisieć na forach i
      portalach społecznościowo - randkowych wzięli się w końcu do roboty. Nie trzeba
      spedzać w pracy 10 godzin dziennie - wystarczy się tylko odpowiednio zorganizować.

      A z drugiej strony kobiety
      > wymagają tez, by mężczyzna POMAGAŁ im w opiece nad dzieckiem,
      > zwłaszcza tym najmniejszym. Oczekują, żeby był cały czas przy nich
      > obecny - przez dziewięć miesięcy ciąży i w trakcie porodu. A poza
      > tym, żeby cały czas, pracując i POMAGAJĄC w opiece nad dzieckiem,
      > tryskał energią". - cytat wywiadu z socjologiem Szlendakiem z
      > dodatku do "GW".
      >

      Dziecko jest też faceta, co to znaczy pomagac? Facet raczek nie ma? Z założenia
      jest przygłupem, który nie jest w stanie nauczyć się obsługi higienicznej
      dziecka? Dziecko to sprawa OBOJGA, nie tylko kobiety i to jest główna zmiana
      sposobu myślenia i bardzo dobrze.
    • kicia031 A gdzie ta wybitna wypowiedz jest? 20.11.09, 16:11
      Mozem slepa, ale zajrzalam do czwartkowego Df i gw i jakos nie widze?
      • bi_scotti Zemsta nadchodzi ;))) 20.11.09, 16:37
        Od 1 pazdziernika moj sredni syn mieszka ze swoja umilowana. Role sa
        ewidentnie kompletnie odwrotne od tradycyjnych, czego zreszta
        wszyscy sie spodziewalismy, bo dziewcze studiuje Women's Studies i
        jest "partnerskie inaczej" wink Ja sie nie wtracam, nie moje to zycie
        ale "podgladam" inne pary z towarzystwa moich dzieci i widze
        wyraznie, ze to dziewczyny sa w nich najczesciej samolubne,
        zorientowane na kariere, skupione na wlasnym rozwoju akademicko-
        zawodowym przy jednoczesnym przywiazywaniu wielkiej wagi do wygladu,
        zarobkow, ciuchow. A to wszystko zajmuje czas i facet staje sie
        jakims tam dodatkiem. Podobnie zreszta zachowuje sie moja corka choc
        Ona jest juz troche strasza i powoli, powoli zaczyna do Niej
        docierac, ze partnertswo ukladu nie jest rownoznaczne z tym, ze para
        zawsze (!) postepuje wedlug Jej planow. Ja mam poczucie, ze moje
        pokolenie zaszeczpilo "Girl Power" w naszych corkach do tego stopnia
        jak kiedys mamusie "fortyfikowaly" ego swoich synow. Wiec, Triss,
        nie boj zaby - zemsta nadchodzi na wysportowanych nogach w
        eleganckich, drogich szpilkach z dyplomami i WYMAGANIAMI smile My juz
        pewnie jak dinozaury z tymi dylematami, ze faceci tylko "pogajaja" w
        domu. Nastepny etap to facetowi w pracach domowych pomagaja pani do
        sprzatania i niania wink
        • verdana Re: Zemsta nadchodzi ;))) 20.11.09, 16:54
          Zasadniczo to się zgadzam, z jednym, ale istotnym zasytrzezeniem.
          Jeśli facet ma nie "pomagac" w domu, tylko w nim pracowac, bo to
          JEGO dom, jesli ma nie "pomagac" przy dziecku, tylko się nim zająć,
          bo to jego dziecko - to niech bedzie rownouprawnienie obustronne.
          Czyli - jesli obie strony wkladają w dom i dzieci tyle samo wysilku,
          to mowy nie ma o tym, aby to facet miał byc odpowiedzialny przede
          wszystkim za utrzymanie domu. Obie strony sa odpowiedzialne w równym
          stopniu.
          A obawiam się, że tak jednak nie jest. Facet ma awansować,
          imponować, zarabiać - bo inaczej, jak czesto czytam "po co ci ktos
          taki". A jedynego faceta, ktory tego od zony wymagal na innym forum,
          wdeptano w ziemię. Bo ona ma dziecko. No, facet tez ma dziecko, o
          ile mamy rownouprawnienie...
          • lolinka2 Re: Zemsta nadchodzi ;))) 20.11.09, 17:58
            kilka postów wyżej pisałam o czymś podobnym, verdano. Popieram.
          • triss_merigold6 Czy masz na myśli pana 20.11.09, 18:33
            Czy masz na myśli pana, który zrobił dziecko 22-letniej bezrobotnej
            studentce i oczekiwał, że 2 tygodnie po cesarskim cięciu będzie
            rekinem biznesu zarabiającym mnóstwo pieniędzy na klejeniu tipsów i
            rzęs? Tak wątek na chyba z 400 postów był na forum "życie rodzinne".
            Wypadałoby kobiecie tuż po porodzie dać trochę czasu ze względów
            fizjologicznych chociażby.

            Odnoszę się do wywiadu z socjologiem Szlendakiem - pisze on o
            kobietach, które PRACUJĄ ZAWODOWO i są coraz bardziej niezależne
            ekonomicznie więc ich panów mężów/partnerów przymus bycia jedynym
            odpowiedzialnym za finanse nie dotyczy. Kobiety te wymagają
            dokładnie tyle ile dają z siebie w zakresie czasu i wysiłku a
            panowie odbierają to jako niezasłużonego kopa od losu.
            • bi_scotti Re: Czy masz na myśli pana 20.11.09, 19:50
              Watek sie juz chyba rozwinal troche poza cytowany fragment wywiadu.
              Mnie sie zdaje, ze przegiecie w zadna strone nie jest zdrowe i ze
              wzajemna (!) nauka FAKTYCZNEGO PRATNERSTWA jest wyzwaniem wlasciwie
              dla kazdej pary.
              Wydaje mi sie tez, ze w ostatnich latach bardzo zmienilo sie
              wychowanie dziewczynek i widac to po sukcesach akademickich,
              zawodowych, sportowych, biznesowych mnostwa kobiet z calego swiata.
              Przy okazji widac tez, ze "wyzwolone" kobiety zaczely/zaczynaja
              popelniac te same grzechy jakie przez pokolenia popelniali
              mezczyzni!
              Wiec nie o to chodzi zeby normalnego faceta chronic (?) przed
              wspoludzialem w codziennych obowiazkach, ale o to by pary umialy te
              obowiazki NAPRAWDE ZGODNIE i PARTNERSKO dzielic bez wzajemnego
              wykorzystywania sie i udowadniania sobie i swiatu "kto tu rzadzi"
              albo kto w mojej rodzinie "nosi spodnie".
              I pisze to z perspektywy kobiety, ktora zostawila trojke kolejnych
              niemowlat pod opieka Ich ojca i poszla pracowac na rodzine, bo tak
              bylo dla nas WSZYSTKICH najlepiej (nie tylko dla mnie!!! i nie tylko
              dla mojego meza!!!). Ale wiem tez wyraznie, ze jednak popelnilismy
              bledy wychowawcze, bo wychowalismy bardzo samodzielna, asertywna i
              pewna siebie fantastyczna mloda kobiete oraz dwoch samodzielnych,
              pracowitych, solidnych fantastycznych mlodych mezczyzn - okazuje sie
              jednak mimo naszych uczciwych wysilkow, ze kazde z Nich z osobna
              wciaz ma swoje wlasne bole i przeszkody w tworzeniu FAKTYCZNIE
              PARTNERSKICH ukladow ze swoimi ukochanymi. Pocieszam sie tylko tym,
              ze to jest Ich poczatek drogi, wzorce maja OK wiec moze znajda ten
              zloty srodek PARTNERSTWA smile Czego wszystkim nalezy zyczyc!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka