Dodaj do ulubionych

Wyjazd meża

07.01.10, 09:49
Moj mąż wyjeżdzal na kilka dni i mial do mnie ogromne pretensje, ze
nie szykuję go na ten wyjazd. Żeby bylo ciekawiej, to byl to jego
trzeci inntegracyjny wyjazd a pretensje po raz pierwszy, W każdym
razie stwierdzil, ze dbam tylko o siebie, bo jego koledzy są
pakowani przez żonysad Na ten zarzut odpowiedzialm, ze on mnie nie
pakuje, co więcej, ja jak wyjeżdżam pakuję i siebie i dziecko, ktore
wywożę do dziadkow. Argumenty na nic się zdaly, mąż wyjechal
obrażony. Pakujecie mężow na wyjazdy?
Obserwuj wątek
    • alabama8 Re: Wyjazd meża 07.01.10, 09:56
      Kurka! Trzeba było go spakować, inwalidę jednego, wsadzając mu do
      walizki po 1 skarpetce od każdej pary, starą koszulę, piżamę
      składającą się tylko z góry od kompletu, a na górę walizy cały
      komplet pieluch i zasypkę - może któryś z kolegów go w międzyczasie
      przewinie. Czy to twoja wina, że mąż ma niepełnosprawnych kolegów?
      • sanna.i Re: Wyjazd meża 08.01.10, 14:06
        alabama8 napisała:
        , piżamę
        > składającą się tylko z góry od kompletu,

        Coś ty! Jeszcze by sierotkę biedną jakaś zbałamuciła, jakby z gołym tyłkiem
        latał tongue_out Już lepiej piżamkę w uśmiechnięte muchomorki smile
    • skanke dobre 07.01.10, 09:56
      Ty go spakujesz a on będzie rwał koleżanki
    • przeciwcialo Re: Wyjazd meża 07.01.10, 09:57
      Ja córki nastolatki nie pakuje o męzu nie wspomne.
    • mruwa9 Re: Wyjazd meża 07.01.10, 10:01
      taaa..nie zapominajac o paczce prezerwatyw...

      Niedoczekanie.. mnie wystarczy, ze pakuje siebie i dzieci, gdy mamy
      gdzies wyjechac. Meza nie pakuje nigdy. Ma dwie rece, jest dorosly i
      nie wymaga nianczenia. I jesli czegos zapomni, moze winic tylko i
      wylacznie siebie.
      • alfa36 Re: Wyjazd meża 07.01.10, 10:10
        Ufff...Czyli jestem normalna. A wogóle to nie wiem, czy to kryzys wieku środniego... w każdym razie ostatnio uslyszalam, ze porządek w domu swiadczy o gospodyni...uslyszalam to od osobistego męża, ktory jako facet po przejsciach przez kilka lat mieszkal sam wychowując male dziecko i ten sam facet mial w domu porządek, bylo ugotowane, wyprane... A po 8 latach małżnstwa ze mną wali takie teksty. Rozbabralam go czy co? A wyszlam za niego mając na uwadze jego zalety, ktorymi byly wlasnie umiejętnośc wykonywania prac domowych (do dzis swietnie gotuje, aczkolwiek coraz rzadziej).
        • cherry.coke Re: Wyjazd meża 07.01.10, 11:20
          Wg mojej normy jestes normalna. Moj nie ma wyjazdow z nocowaniem, imprezy
          integracyjne maja popoludniami na miejscu, ale na pewno nie pakowalabym go jako
          standard. Moge oczywiscie pomoc, gdy jest zalatany albo cos trzeba przygotowac
          szczegolnego, tak samo jak on pomoglby mi - ale na wyjazdy zasadniczo pakuje sie
          sam.
        • agulle Re: Wyjazd meża 07.01.10, 14:53
          alfa36 napisała: ...ostatnio uslyszalam, ze porządek w domu swiadczy
          o gospodyni...


          A ja kiedyś usłyszałam (na szczęście nie od własnego męża), że wygląd
          mężczyzny świadczy o jego kobiecie. Roześmiałam się facetowi w twarz a
          w duszy współczułam jego zonie, bo fajna koleżanka.
          Nie pakuję i nie prasuję męża, dzielimy się obowiązkami domowymi,
          pomimo, że ja "siedzę" w domu z dziećmi.
    • krejzimama Re: Wyjazd meża 07.01.10, 10:03
      A on jest jakiś niepełnospranwy ruchowo? Choć opis sugeruje ociężałość umysłową.
      Mój mąż jest zły tylko wtedy kiedy nie uda mu się wykręcić z takiego spędu.
      • arwena_11 Re: Wyjazd meża 07.01.10, 10:27
        Ja bym na pewno nie spakowała. Co to za cholerna nowa moda na
        wyjazdy integracyjne.
        Wychodzę z założenia, że prca mojego męża ma prawo do dysponowania
        jego osobą od ponidziałku do piątku w godzinach pracy ( ewentualnie
        czasami nadgodziny ). Reszta czasu należy do mnie i do dzieci.
        Mamy tak wypełnione popołudnia zajeciami dla dzieci, że jakby nie
        było męża to musiałabym prosić o pomoc moich rodziców ( bo teściowie
        to nie od tegosad ).
        Ostatnio przed świętami BN w pracy męża zorganizowano szkolenie w
        górach. Do tej pory spokojnie szkolili się na miejscu i to w
        godzinach pracy i jakoś było dobrze. Zmieniła sie dyrekcja i zaczła
        wprowadzać nowomodne zmiany. Postawiłam się i powiedziałam, że jak
        chce jechać, to musi zorganizować opiekę dla dzieci na cały tydzień,
        bo ja też wyjeżdżam. Tylko że potrzebuję 3000, bo tańszych hoteli
        już nie znalazłam. Moja mama zgodziła się zamieszkać z dziećmi, ale
        że nie jeździ samochodem, to mąż musiłby zagonić swojego ojca do
        wożenia dzieci do szkoły i na zajęcia.
        No i mąż nie pojechał na "szkolenie", bo nie było kasy na mój wyjazd
        ( a ja za niewolnicę 24/7 nie najmowałam się, bo Pan Mąż musi
        się "poszkolić" z koleżankami z pracy ).
        U nas w domu jest zasada, że albo odpoczywamy i bawimy się wszyscy,
        albo nikt. Nie ma tak, że jedna strona bawi sie kosztem drugiej ( bo
        przecież ktoś obowiązki wykonać musi ).
        Inną rzeczą jest, jak mąż ma dodatkowe zlecenia i pracuje w domu w
        weekend. Wtedy ja robię wszystko bez słowa. Ale to jest mój wkład we
        wspólną kasę.
        • mikas73 Re: Wyjazd meża 07.01.10, 11:09
          U mnie w domu panują identyczne zasady. Z wyjazdów i zabaw
          integracyjnych rezygnujemy obydwoje. Na takiej imprezie właśnie się
          poznaliśmy i raczej nie chcemy żeby druga osoba jeździła sama
          (doświadczenie 10 letnie w tego typu szkoleniach i zjazdach mamy
          obydwoje- kiedy się nie znalismy).Nigdy go nie pakuję, prasuje i
          pakuje się sam, robi to lepiej, to on nuczył mnie układać
          wyprasowane rzeczy do walizki, ja wcześniej wrzucałam co popadnie na
          wierzch, żelazko i zamykałam walizkę.Wyznał mi kiedyś, że widok
          mojej otwartej torby w pokoju hotelowym, był dla niego cięzkim
          przeżyciem smile.
        • bri Re: Wyjazd meża 07.01.10, 11:37
          > Wychodzę z założenia, że prca mojego męża ma prawo do dysponowania
          > jego osobą od ponidziałku do piątku w godzinach pracy (
          ewentualnie
          > czasami nadgodziny ). Reszta czasu należy do mnie i do dzieci.

          Eee, a co z czasem dla samego siebie? Żadne z Was takiego nie ma?
          Przecież to jakiś koszmar.
          • arwena_11 Re: Wyjazd meża 07.01.10, 14:21
            Czas dla siebie również można mieć jak najbardziej. Ale nie kosztem
            drugiej osoby.
            Ja mam czas dla siebie wieczorem jak dzieci śpią. Wtedy mogę
            poczytać książkę, porobić bombki czy coś innego. Mąż wieczorem też
            może poczytać książkę czy oglądać tv.
            Jakoś nie wyobrażam sobie tego, że on wychodzi z kolegami na piwo a
            ja zajmuję się w tym czasie domem i dziećmi. Chce wyjść ok. Ale ja
            też.
            Jak chodzę na basen to jego nie obciażam. Ja pływam godzine, a
            dzieciaki w tym czasie tez pływają z instruktorem.
            jak sie pozbywamy dzieci, bo moi rodzice chcą nam pomóc i odciążyć,
            to wolimy często zostać w domu przy winku, wypożyczyć jakis film,
            niż latać do kina. Mamy tak mało czasu dla siebie, że wykorzystujemy
            każdy moment.
            Zawsze zastanawiałam się, jak koleżanki moje mogły dopóścić do tego,
            że padają na nosy, bo dom, dzieci, praca, a Pan Mąż idzie sobie na
            siłownię. Kiedyś jednej powiedziłam, że ma to co chciała i na co sie
            zgodziła, więc niech nie marudzi, ze nie ma czasu na nic. To się
            obraziłasad

            [/b]
            • bri Re: Wyjazd meża 07.01.10, 14:42
              > Zawsze zastanawiałam się, jak koleżanki moje mogły dopóścić do
              tego, > że padają na nosy, bo dom, dzieci, praca, a Pan Mąż idzie
              sobie na > siłownię. Kiedyś jednej powiedziłam, że ma to co chciała
              i na co sie > zgodziła, więc niech nie marudzi, ze nie ma czasu na
              nic. To się > obraziłasad
              >

              > Jakoś nie wyobrażam sobie tego, że on wychodzi z kolegami na piwo
              a > ja zajmuję się w tym czasie domem i dziećmi. Chce wyjść ok. Ale
              ja > też.

              Jest jeszcze jedna opcja. Mąż dziś idzie na siłownię a Ty jutro na
              jogę. Mąż we wtorek z kolegami na piwo, a Ty z koleżankami na kawkę
              w czwartek. Czasu wolnego macie tyle samo, tyle że odpada kłopot z
              opiekunką do dzieci.

              Wychodzę także razem z mężem, ale nie wyobrażam sobie być na tyle
              ubezwłasnowolniona, żebym nie mogła wyjść sobie z domu dla rozrywki
              bez niego albo wyjechać na wyjazd integracyjny z firmą. Jak
              rozwiązujesz sprawy typu wyjście do fryzjera czy kosmetyczki, skoro
              bez niego możesz wyjść tylko do pracy albo po zakupy??? Spotykasz
              się w ogóle sam na sam z przyjaciółkami?

              > Jak chodzę na basen to jego nie obciażam. Ja pływam godzine, a
              > dzieciaki w tym czasie tez pływają z instruktorem.

              ROTFL. A co mężowi wolno robić, kiedy Ty jesteś na basenie z
              dziećmi? Przecież wtedy ma godzinę wolnego i mógłby w teorii
              przynajmniej przeznaczyć ją na jakąś samodzielną rozrywkę! wink

              • arwena_11 Re: Wyjazd meża 07.01.10, 17:15
                Jak ja jestem z dziećmi na basenie, to mąż jest w pracysmile.
                Ja większość wyjść zaliczam z dziećmi. Wieczorami po maratonie praca
                i dodatkowe zajęcia z dziećmi padam na nos. Po pracy nie może
                chodzić, ponieważ zajecia z dziećmi tak nam sie układają, że jedno
                zaprowadza np. syna na zajecia, a drugie w tym czasie przyprowadza
                córkę lub odwrotnie. W ekstremalnych sytuacjach jak ja jestem chora
                lub mąż musi wyjechać służbowo, pomagają nam moi rodzice. A jakoś
                nie widzę potrzeby proszenia rodziców o pomoc, żeby mąż mógł pójść
                na siłownie czy z kolegami na piwo. Skoro on nie ma potrzeby
                zorganizowania pomocy i zatrudnienia w tym celu swoich rodziców, to
                ja swoich obciążać jego obowiązkami nie będę.

                Koleżanki mają dzieci w wieku moich dzieci i spotykamy się z
                dziećmi. My gadamy, a dzieci sie bawią.
                • bri Re: Wyjazd meża 07.01.10, 20:07
                  Siedzenie na forum jest dozwolone? W końcu czas dla siebie masz
                  podobno dopiero jak dzieci pójdą spać? wink

                  Spotkanie z dziećmi, to nie jest spotkanie sam na sam. Poza tym
                  ponawiam pytanie - co wtedy robi Twój mąż. Co biedak robi, kiedy Ty
                  egoistycznie porzucasz go na rzecz własnej rozrywki!? wink
                  • arwena_11 Re: Wyjazd meża 08.01.10, 12:42
                    Córka chora w domu, więc jak już obrobię się z obiadem, ogarnę
                    bałagan, prnie itd to chwilka spokoju jest. Niestety od poniedziałku
                    wracam do pracy i już tak fajnie nie będzie. Inna rzecz, że
                    zwolnienie biorę ja, a nie mąż. A zaraz córkę zostawiam samą i jadę
                    po syna do szkoły. Potem szkoła muzyczna u obydwojga i kończymy o
                    19. Jakby mąż o 17 nie wrócił do domu, to córka musiałaby siedzieć
                    2h sama w domu lub musiałaby pójść do moich rodziców.

                    Marta
                    Mama Danielka ( 16-11-2000 ) i Gabi ( 05-07-2002 )
                    DZIECI ROCZNIK 2000
        • triss_merigold6 Brawo dla tej pani 07.01.10, 12:08
          Bardzo mi się podoba to co napisałaś, bardzo.
          Podpisuję się pod ideą.
    • zlosliwe_malpisko Re: Wyjazd meża 07.01.10, 10:19
      alfa36 napisała:
      Pakujecie mężow na wyjazdy?

      he he he!!!!
    • lola211 Re: Wyjazd meża 07.01.10, 10:21
      Gdyby mnie poprosil- nie ma sprawy.
    • kicia031 Re: Wyjazd meża 07.01.10, 10:23
      Nie pakuje ani chlopa, ani starszego dziecka odkad skonczylo jakies
      12 - 13 lat.

      Wszak raczek im nie upie...lo, a poza tym, skad mam wiedziec, co
      chca zabrac za soba, jaka maja wizje swojej stylizacji na
      poszczegolne dni i inne takie?

      U nas w domu nie ma sluzby, kazdy obsluguje sie sam, nawet 4-lat
      gonie do samobslugi - jak wyjezdzamy, to pakuje swoje zabawki i
      ksiazki sam.
      • lola211 Re: Wyjazd meża 07.01.10, 10:30
        A ja lubie jak facet mi pomoze,zadba, zapyta co potrzebuje na wyjazd
        i kupi czy przyniesie, zapakuje.Ja mu doradzam , co ma zabrac,
        wyprasuje, pomoge.Tak dbamy o siebie.
        • cherry.coke Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:43
          Nie no jasne! Ale to zupelnie co innego niz obowiazek kompletnego pakowania pana
          przez pania, bo co kumple powiedza.
      • thaures Re: Wyjazd meża 08.01.10, 13:40
        Podobnie- do głowy by mi nie przyszło pakować męża-tak samo jak pomysł, by on
        mnie spakował. Nasz syn odkąd skończył 13 lat też się pakuje sam- ale
        przyznam,że w zeszłe lato zajrzałam przed wyjazdem do jego torby po tym jak rok
        wcześniej okazało się, że na miesięczny wyjazd nie zabrał żadnej koszulki.
    • bea.bea Re: Wyjazd meża 07.01.10, 10:23
      nie, choć nie powiem kiedyś dałam się wmanewrować, ale...
      kiedy potem usłyszałam, że nie zapakowałam mu czegoś tam...to był mój pierwszy i
      ostatni raz...
      teraz nawet nie pyta czy..smile
      jak sobie nie weźmie gaci , to ma chłopak problem..smile
      • tacomabelle tak, pakuję 07.01.10, 10:28
        Po prostu kiepsko mu wychodzi składanie koszul i ubrań, ja to robię
        znacznie lepiej. Natomiast po mistrzowsku umie wykorzystać
        przestrzeń walizki/torby.

        Tak więc przy roznych wyjazdach jego, moich czy wspólnych, ja
        składam ubrania i pakuję do reklamowek, a on to wrzuca co
        torab/walizek.
    • 18_lipcowa1 że co???????? 07.01.10, 10:26
      Pakujecie mężow na wyjazdy?


      Męża po amputacji rąk bym spakowała, ale zdrowego chłopa???????
    • esme83 Re: Wyjazd meża 07.01.10, 10:38
      Bez sensu, przecież każdy chyba sam najlepiej wie, czego potrzebuje. Nawet w
      podbramkowej sytuacji (muszę natychmiast wyjechać, mam bardzo mało czasu itp.)
      wolałabym uniknąć pakowania przez kogoś, a co dopiero tak normalnie.
    • deodyma Re: Wyjazd meża 07.01.10, 10:45
      nie.
      maz pakuje sie wtedy z reguly sam i szczerze mowiac robi to lepiej,
      niz ja.
      gdy gdziekolwiek wyjezdzamy, maz pakuje i mnie i siebie, bo robi to
      po prostu lepiej a ja przygotowuje wszystko, co jest nam potrzebne.
      gdy ja natomiast wyjezdzalam sama, on pakowal mniesmile
    • sanrio Re: Wyjazd meża 07.01.10, 10:46
      no co Ty? Oczywiście, że nie pakuję. Pomagam mu tylko przypomnieć sobie co
      jeszcze potrzebuje zabrać, on mi zresztą też.
    • leneczkaz Re: Wyjazd meża 07.01.10, 11:14
      niedoczekanie jego.
      • tacomabelle Re: Wyjazd meża 07.01.10, 11:31
        leneczkaz napisała:

        > niedoczekanie jego.

        udane małżeństwo i fajne układy macie...
        • bswm Re: Wyjazd meża 07.01.10, 11:48
          tacomabelle napisała:

          > leneczkaz napisała:
          >
          > > niedoczekanie jego.
          >
          > udane małżeństwo i fajne układy macie...

          Dokładnie, jak czytam Wasze odpowiedzi, to jakbyście brały udział w jakichś
          zawodach kto kogo bardziej wykorzysta lub kto się nie da wykorzystać...
          U nas patrzymy jak możemy drugiej osobie życie ułatwić i oboje dużo dajemy od
          siebie. Tak chyba znacznie łatwiej wink
          I ja go pakuję z uśmiechem na ustach i dołożę coś do walizki, żeby mu się miło
          zrobiło - coś słodkiego albo nową książkę czy płytę, którą chciał kupić. Tylko
          tyle albo aż tyle...
          • tacomabelle Re: Wyjazd meża 07.01.10, 11:57
            To chyba jakoś nowa moda. Lansowanie na siłę opacznie
            rozumianego "partnerstwa" i "niezależności". Tylko "ja ja ja", a
            każdy maz to sk...syn, któremu trzeba pokazać jego miejsce aby mu za
            dobrze hnie było.

            Ja tam mężowi pakuję, nawet o zgrozo nie pytam się czy mu zapakować,
            a on o zgrozo nie prosi mnie o to. Tak samo ja nie proszę go o to
            aby przywiózł z agencji reklamowej ciężkie paczki z kalendarzami do
            mojej firmy, bo jest to zrozumiale dla niego bez pytanie, tak somo
            ja bez pytania rąbie drzewo do kominka i robi 1000 innych rzeczy.

            Na ale jak widać, niektóre nie umieja żyć bez ciąglego wychowywania
            i demonstrowania kto jest kim.

            Smutne...
            • leneczkaz Re: Wyjazd meża 07.01.10, 11:59
              Ja tam mężowi pakuję, nawet o zgrozo nie pytam się czy mu zapakować,
              > a on o zgrozo nie prosi mnie o to.

              A SKĄD WIESZ CO ON CHCE UBRAĆ??????????????????????
              • tacomabelle Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:08
                Na wyjazdy słuzbowe? Nie wymaga to specjalnej domyślności. Bo wiem
                gdzie jedzie i na jak dlugo. A jeśli chce brać ekstra stringi Borata
                i błyszczacą jedwabnką koszulę, to już samo się w to zaopatruje.
                • leneczkaz Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:15
                  No wybacz ale mój mąż ma z 15 koszul i kilka gajerów. Skąd mogę wiedzieć jakie
                  to spotkanie i jak chce się ubrać. Skąd wiem czy nie będzie części nieoficjalnej
                  i jaka będzie ta część - zabawy z paitballem czy zwiedzanie muzeum.
                  Ja nie muszę o tym wszytkim wiedzieć i myśleć, bo mój mąż ma prawie 30 lat i
                  jest normalnym dorosłym człowiekiem i potrafi spakować się SAM!
                  • tacomabelle Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:28
                    Po prostu w wyjątkowych przypadkach pytam się jakie mu zapakować, a
                    ponieważ koszule i garnitury ma w zbliżonym stylu i kolorystyce, to
                    z reguły nie musze się pytać. Po prostu mowię mu "zapakowałam ci to,
                    to i to" i zwykle jest ok.

                    A pracę ma i wyjazdy ma takie, że ani paintball ani muzeu w trakcie
                    wyjazdów mu nie grożą.

                    Moj maz tez potrafi spakować się sam, ale ja nie widze powodu dla
                    ktorego nie mialabym mu w tym pomóc, skoro to nie jest dla mnie ani
                    wysilek ani problem tym bardziej, ze napisalam, ze jasli chodzi o
                    wrzucenie i rozlozenie tego wszystkiego w torbie walizce, jest o
                    niebo lepszy ode mnie. Tak samo ja wiele rzeczy tez moge robić sama,
                    ale robi je maz bo mu wychodza lepiej i nikt nie robi z tego powodu
                    wielkiego halo.
                    • leneczkaz Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:39
                      Żeby nie tłuc piany zbyt długo. Mój mąż nie byłby szczęśliwy gdyby KTOŚ INNY go
                      spakował. Jest dorosły i robi to sam od wielu lat. Dzięki Bogu teściowa odwaliła
                      kawał dobrej roboty, więc i poprasuje sobie sam (umie, choć tego nie robi) i
                      spakuje się.. i kanapki zrobi!
                      • tacomabelle Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:41
                        A niech to robi, ja też to robię i nie doszywam do tego ideologii.
                    • cherry.coke Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:42
                      > Po prostu w wyjątkowych przypadkach pytam się jakie mu zapakować, a
                      > ponieważ koszule i garnitury ma w zbliżonym stylu i kolorystyce, to
                      > z reguły nie musze się pytać. Po prostu mowię mu "zapakowałam ci to,
                      > to i to" i zwykle jest ok.

                      Twoj maz po prostu w takim razie nie przywiazuje wagi do konkretnego wyboru
                      ciuchow. Moj przywiazuje, wiec ten system sie nie sprawdzi - pytanie o kazdy
                      element trwaloby tyle co samo pakowanie. Ja np. jestem bardzo konkretna, jesli
                      chodzi o wybor apaszek/szalikow i rajstop, ktorych mam sporo - nie ma sensu,
                      zeby maz mnie pakowal, bo on nie wie, co dokladnie chce wziac, a jak mam mu
                      opisywac, to czasowo nie ma to najmniejszego sensu.

                      Moglabym oczywiscie spakowac go "na telefon", gdyby cos sie naglego dzialo, na
                      razie takiej okazji nie bylo.
            • cherry.coke Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:05
              Alez my sie na przyklad wymieniamy roznymi zadaniami albo przyslugami. Tylko
              akurat pakowanie sie jest rzecza osobista - ja tez nie chcialabym zeby on mnie
              pakowal, bo tak naprawde tylko ja wiem, jakie ciuchy/buty/akcesoria chce wziac
              na dana okazje i dlaczego.

              Moge oczywiscie zrobic to w sytuacji awaryjnej albo w czyms pomoc. Ale pakowanie
              mezow tylko przez zony to dla mnie jakis kosmos, czy ci mezowie sa tez przez nie
              ubierani codziennie do pracy, zony wybieraja im kosmetyki itp? Skad mialabym
              wiedziec, ktory krawat czy buty z noszonych chce wziac, mam spakowac wszystkie?
              A pytanie o kazda rzecz trwa tyle co pakowanie.
        • leneczkaz Re: Wyjazd meża 07.01.10, 11:54
          Ja mam męża a nie upośledzonego fizycznie dzieciaka. Skąd mogłabym wiedzieć co
          on będzie chciał tam ubrać? On bardzo lubi sam sobie dobierać garderobę.
          Jeździmy na wspólne wczasy to wtedy pytam czy wziął to czy tamto (kąpielówki na
          przykład) ale go nie pakuję. On nie ma niedowładu i nawet nie sądzę, aby chciał
          żebym go pakowała. No chyba, że chodzi o włożenie garnituru do pokrowca. To ok,
          nie przemęczyłabym się smile

          Ale nam takie rzeczy nie przychodzą nawet do głowy. Ja pakuję się sama +
          dziecko. Mąż sam. U nas nie dyskutuje się na takie durne tematy.
          • tacomabelle Re: Wyjazd meża 07.01.10, 11:58
            No ale zamiast zapytać co mu zapakować, lepiej
            powiedzieć "niedoczekanie twoje".
            • leneczkaz Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:01
              no niedoczekanie jego. bo gdyby doszło do takiej sytuacji wyszłoby na jaw że
              jest DEBILEM Z NIEDOWŁADEM FIZYCZNO- UMYSŁOWYM
              • tacomabelle Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:09
                Fajne małżeństwo macie.
                • leneczkaz Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:17
                  No idealne. Dwoje dorosłych kochających się ludzi. Pracujących. Wychowujących
                  dziecko. Obydwoje sprawni fizycznie i psychicznie. Nie wyręczamy się sobą kiedy
                  umiemy coś zrobić sami. A miłość wyrażamy na inne sposoby niż pakowanie majtek smile
                  • tacomabelle Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:22
                    To ty rozpatrujesz pakowanie ubrań w kontekście wyrażania miłosci?
                    Bo ja traktuje to jako zwyczajną czynność, ktora wychodzi mi
                    ewidentnie lepiej niż meżowi. Tak samo jak jemu inne rzeczy wychodza
                    lepiej niz mnie. I nikt nie orbi z tego problemu.

                    Jakaś dziwna jestem, no nie?
                    • leneczkaz Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:28
                      > To ty rozpatrujesz pakowanie ubrań w kontekście wyrażania miłosci?

                      No włąśnie nie, ale Pani niżej coś pisała o 'smutnych oczach' ...

                      > Bo ja traktuje to jako zwyczajną czynność, ktora wychodzi mi
                      > ewidentnie lepiej niż meżowi.

                      A ja nie, bo mój mąż jest dorosły i pakuje się tak samo jak ja.


                      > Jakaś dziwna jestem, no nie?

                      Dokładnie.
                    • bri Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:29
                      Tak, jesteś dziwna, bo oczekujesz, że wszystkie pary muszą mieć tak
                      samo jak Wy, i że zawsze żona będzie lepiej pakować walizki.
                      Niektórzy inaczej się dzielą obowiązkami i akurat walizki mąż może
                      sobie sam pakować.
                      • tacomabelle Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:40
                        Nie, ja niczego takiego nie napisałam. Napisałam co mi lepiej
                        wychodzi i co nie sprawia mi problemu i nikomu nie narzucam tego.

                        Napisalam natomiast, ze niektorzy robia wielkie halo z niczego i
                        dorabiają to tego dęta ideologię.

                        Reszta to już twoja wyobraźnia i doszukiwanie się między linijkami
                        czego czego nie ma.
                        • bri Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:48
                          Proszę Cię, po jednym zdaniu dokonałaś oceny całego mojego
                          małżeństwa. Jeśli ktoś ma bujną wyobraźnię to właśnie Ty wink
    • madalenka25 Re: Wyjazd meża 07.01.10, 11:17
      męża spakowałam tylko raz - jak likwidowałam mieszkanie i od niego odeszłam smile
    • bri Re: Wyjazd meża 07.01.10, 11:24
      Raz pakowałam, bo wyjeżdżał nagle, a ja akurat byłam w domu. Jechał
      na wesele kolegi. Spakowałam mu wszystko oprócz butów do garnituru,
      o czym się dowiedział ubierając się na imprezę wink
    • alicja_ala Re: Wyjazd meża 07.01.10, 11:25
      a skad mam wiedziec co maz ma ochote zabrac?? czasami podpowiadam
      lub przypomne o czyms i tyle...
    • bswm Re: Wyjazd meża 07.01.10, 11:29
      Tak, jak mnie prosi, to pakuję.
      Odwożę również na lotnisko lub na dworzec jak jedzie w delegację, choć równie
      dobrze może wziąć taksówkę. Dbamy o siebie wzajemnie i w wielu sytuacjach dajemy
      to sobie do zrozumienia.
      Widziałam smutny wzrok męża koleżanki, która na wieść, że mąż ma samolot o 8
      rano, powiedziała, żeby sobie już dziś zamówił taksówkę, ona go nie zawiezie, bo
      będzie się na drugi bok w łóżku przekręcać...
      • margarettka Re: Wyjazd meża 07.01.10, 11:32

        jak jedzie w delegacje to pakuje sie sam, ale np jak wyjezdzamy do
        rodziny to ja pakuje nas wszystkich bo po prostu jestem w domu a maz w
        tym czasie pracuje, po czym wraca z pracy pakujemy tobolki i jedziemy.
      • bswm Re: Wyjazd meża 07.01.10, 11:33
        A na imprezy integracyjne wyjeżdżamy oboje, na kilkudniowe też - ufamy sobie i
        tyle.
      • mruwa9 Re: Wyjazd meża 07.01.10, 11:40
        bswm napisała:
        > Widziałam smutny wzrok męża koleżanki,

        biedny misio...trzeba go bylo pocieszyc?..
        Czym innym jest podwiezienie na lotnisko czy tym podobna pomoc
        logistyczna w zwiazku z wyjazdem, a czym innym pakowanie doroslemu
        facetowi majtek i szczoteczki do zebow. No, sorry, czy on pakuje
        Twoje staniki i kosmetyki, gdy Ty wyjezdzasz? jesli nie, to dlaczego?


        • bswm Re: Wyjazd meża 07.01.10, 11:45
          mruwa9 napisała:
          No, sorry, czy on pakuje
          > Twoje staniki i kosmetyki, gdy Ty wyjezdzasz? jesli nie, to dlaczego?

          Być może dlatego, że mi logistyka pakowania o wiele lepiej wychodzi.
          A on dba o mój samochód, myje, odśnieża, gdy jest potrzeba, dolewa płynu do
          spryskiwaczy. Ty byś spytała - a dlaczego? I czy ja dbam o jego samochód - otóż
          nie. On dba o swój i mój. Uzupełniamy się po prostu i pomagamy sobie wzajemnie,
          wykonujemy różne czynności, nie koniecznie wszystko to samo i po równo, każdy
          sobie...
          • tacomabelle Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:00
            Robisz błąd i podporządkowujesz się patrairchatowi. Tylko po równo
            jest sprawiedliwie i femynystycznie wink
          • leneczkaz Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:00
            ja sobie płynu sama dolać umiem a odśnieżam lepiej od męża. i on mi staników nie
            pakuje..
            • bswm Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:04
              leneczkaz napisała:

              > ja sobie płynu sama dolać umiem a odśnieżam lepiej od męża. i on mi staników ni
              > e
              > pakuje..

              To świetnie, ja też umiem dolać sobie płynu, ale fajnie jest wsiąść do auta,
              które jest całkowicie "odpicowane", mogę 15 minut dłużej pospać np wink
              • leneczkaz Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:06
                >mogę 15 minut dłużej pospać np wink

                ja mam niemowlo w domu, więc i tak nie pośpię wink
        • leneczkaz Re: Wyjazd meża 07.01.10, 11:58
          mruwa kurcze, może różni nas to karmienie dziecka ale z chwili na chwilę
          podziwiam Cię coraz bardziej..
      • leneczkaz Re: Wyjazd meża 07.01.10, 11:57
        > Widziałam smutny wzrok męża koleżanki, która na wieść, że mąż ma samolot o 8
        > rano, powiedziała, żeby sobie już dziś zamówił taksówkę, ona go nie zawiezie, b
        > o
        > będzie się na drugi bok w łóżku przekręcać...

        Więc pakujesz dzieciaki i odwozisz męża? Albo nie idziesz do pracy i go odwozisz?
        Lepiej.. ja mam do lotniska z 250 km. to już w ogóle wielka wycieczka pt.
        odwożenie męża big_grin
        • bswm Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:07
          Mam nienormowany czas pracy i zawożę go. Mam na lotnisko jakieś 10km, tak samo
          koleżanka, która odwraca się w łóżku na drugi bok, każdy ma takie układy jakie
          ma...
          • leneczkaz Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:09
            Ja mam pracę i rocznego syna. Mimo wszytko bym chyba odwiozła. Ale spakował by
            się sam. A lunch by zjadł na lotnisku smile
          • velluto Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:59
            ja mam lotnisko 4 km od domu a nie pamiętam kiedy ostatnio podwoziłam męża.
            Wyjeżdża przecież na parę dni na miłość boską, a nie na misję do Afganistanu. Do
            głowy by mu nie przyszło oczekiwać, że będę się zrywać z łóżka o świcie, skoro
            jedzie służobowo - i może wziąć taksówkę.

            tekst o smutnym wzroku kolegi mnie rozwalił. Nawet jeśli facet sam nie ma
            idiotycznych oczekiwań, to już znajome zadbają o to, żeby jego żona nie miała
            lepiej niż one. Szybciutko uświadomią faceta, że jest straszliwie zaniedbywany,
            bo prawdziwie kochająca żona służy swojemu panu na każde skinienie.
            • bswm Re: Wyjazd meża 07.01.10, 13:10
              velluto napisała:

              > Szybciutko uświadomią faceta, że jest straszliwie zaniedbywany,
              > bo prawdziwie kochająca żona służy swojemu panu na każde skinienie.

              śmieszny tekst, mój facet nigdy niczego ode mnie nie żądał, ani pakowania ani
              prasowania koszul ani transportu na lotnisku, zwykle mówi: daj spokój, nie
              kłopocz się, po co tyle zachodu, wezmę taksówkę, itp... ale widzę, że sprawiam
              mu przyjemność tym, że go zawiozę, a i sama mam na to ochotę.
              Nigdy nie usłyszałam, że mam zrobić to czy tamto, być może dlatego tak łatwo
              przychodzą mi takie gesty...
              • cherry.coke Re: Wyjazd meża 07.01.10, 13:13
                > śmieszny tekst, mój facet nigdy niczego ode mnie nie żądał, ani pakowania ani
                > prasowania koszul ani transportu na lotnisku, zwykle mówi: daj spokój, nie
                > kłopocz się, po co tyle zachodu, wezmę taksówkę, itp... ale widzę, że sprawiam
                > mu przyjemność tym, że go zawiozę, a i sama mam na to ochotę.

                Ale watek jest o autorce i wymaganiu, a nie o tobie (czy mnie) i luziku.

                > Nigdy nie usłyszałam, że mam zrobić to czy tamto, być może dlatego tak łatwo
                > przychodzą mi takie gesty...

                Otoz to, tez uwazam, ze to tak dziala. Ale teraz sobie wyobraz, ze jestes
                rozliczana z niedopelnienia tych obowiazkow (dawniej gestow) w imie szczujacych
                kolegow. Dalej latwo ci to przychodzi? suspicious
                • bswm Re: Wyjazd meża 07.01.10, 13:24

                  > Otoz to, tez uwazam, ze to tak dziala. Ale teraz sobie wyobraz, ze jestes
                  > rozliczana z niedopelnienia tych obowiazkow (dawniej gestow) w imie szczujacych
                  > kolegow. Dalej latwo ci to przychodzi? suspicious

                  Nie byłabym w takim związku - to po pierwsze.
                  Poza tym nawet gdybym jakimś cudem wcześniej Pana nie znała z tej strony, szybko
                  ustaliłabym granicę tego czego i od kogo może sobie wymagać. Dla mnie takie
                  zagrywki są nie do pomyślenia, a związek powinien się opierać na miłości, chęci
                  pomocy partnerowi, bliskości, a nie na obowiązkach. Obowiązki mam w pracy tongue_out I
                  za to mi grubo płacą.
      • velluto Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:00
        bswm napisała:

        > Widziałam smutny wzrok męża koleżanki, która na wieść, że mąż ma samolot o 8>
        rano, powiedziała, żeby sobie już dziś zamówił taksówkę, ona go nie zawiezie, bo
        będzie się na drugi bok w łóżku przekręcać...

        Dzisss, co za kretyn...
    • vibe-b Re: Wyjazd meża 07.01.10, 11:37
      Niby smieszne ale troche go rozumiem.
      Dorosli faceci lubia sobie dokuczac na temat zaradnosci zon innych.
      Taki obrazek z pracy u mnie: jest lunch, ludziska sie zbieraja w
      kuchni i wyjmuja jedzenie. Zagladanie do talerzy i zlosliwe
      krytykowanie: co Ci Twoja zona przygotowala? Takie zarcie???? Eeeee
      nieciekawe...i podsmiewanie sie pod nosem. Interesujace, ze tylko
      faceci sie tak popisuja.
      Jesli wiec Twoj maz wyszedl z takim oczekiwaniem, to zapewne ma za
      soba przykry incydent kiedy byl obiektem niesmacznych zartow przez
      caly wieczor, kiedy inni faceci robili mu przytyki na temat tego jak
      Ty o niego dbasz/nie dbasz.
      Wbrew pozorom mezczyzni sa baaaardzo wrazliwi na uwagi innych
      odnosnie swojej zony. Noo i nic tak nie dewastuje meskiego ego jak
      przesmiewki innych samcow.
      Moja rada: nawet jesli wydaje ci sie to idiotyczne, to zacznij go
      pakowac. Korona Ci z glowy nie spadnie.
      • bri Re: Wyjazd meża 07.01.10, 11:58
        > Moja rada: nawet jesli wydaje ci sie to idiotyczne, to zacznij go
        > pakowac. Korona Ci z glowy nie spadnie.

        Idiotyczna rada. Oczywiście zakazu pakowania nie ma, jeśli masz
        ochotę mężowi zrobić przyjemność, ale bez sensu jest stawiać się w
        sytuacji, kiedy pakowanie jego staje się Twoim stałym obowiązkiem.
        Spakujesz go raz na cztery wyjazdy - będzie wdzięczny i ładnie
        podziękuje. Będziesz go pakowała zawsze, a raz zapomnisz - będzie
        miał powód, żeby mieć pretensje.
        • tacomabelle Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:01
          Ani na chwilę nie można przestać męża wychowywać.
          • bri Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:06
            Właśnie trzeba go przestać wychowywać. Wychowuje mamusia - i mamusia
            synusia pakuje.
            • tacomabelle Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:10
              Fajna małżeństwo macie. Widziały gały co brały.
              • bri Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:11
                Że co?
          • undomestic_goddess Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:13
            Grunt to dyscyplina big_grin
        • vibe-b Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:25
          bri napisała:

          > > Moja rada: nawet jesli wydaje ci sie to idiotyczne, to zacznij
          go
          > > pakowac. Korona Ci z glowy nie spadnie.
          >
          > Idiotyczna rada.


          Powiedz to mezowi autorki.
          Czy wy baby nie kapujecie prostej rzeczy- ze jesli dla osoby, ktora
          kochamy cos(cokolwiek, chocby blahostki) ) jest wazne na tyle, ze
          nas prosi o zobienie tego- to milym gestem jest to zrobic? Wlasnie
          przed chwila maz wyszedl spod prysznica i poprosil mnie zebym mu
          wysuszyla wlosy. Tez moglabym mu odpowiedziec, zgodnie z bunczucznym
          waszym torem myslenia, zeby spadal na drzewo, ma dwie rece. Ale
          zrobilam o co prosil, odpowiedz jego "dziekuje kochanie to bylo mile"
          • cherry.coke Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:29
            Gest = okazjonalny, opcjonalny.
            Obowiazek = zawsze, rozliczany.

            Prosciej sie chyba nie da smile
          • bri Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:47
            Misiuniu, ja nigdzie nie radzę odpowiadać buńczucznym tonem. Jeśli
            ktoś się tu odzywa tonem pretensji to mąż autorki wątku. On jej nie
            poprosił o spakowanie walizki, a wyraził oburzenie, że ona go nie
            pakuje, bo żony kolegów to i tamto.

            To jest właśnie ta różnica, o której piszę. Zrobisz coś raz na jakiś
            czas - będzie docenione. Zrobisz z tego swój obowiązek - usłyszysz
            jeszcze, że mogłaś się bardziej postarać.

            IMO w małżeństwie nie ma obowiązków. Robimy dla siebie różne rzeczy,
            bo chcemy sobie pomóc, zrobić przyjemność itd. Akurat u mnie w domu
            pakowanie do tych rzeczy raczej nie należy, ale nikomu nie zabraniam
            męża pakować - jeśli ładnie poprosi i będzie umiał to docenić. Nie
            radzę natomiast dodawać tego do stałej listy zadań, tym bardziej, że
            jest to akurat czynność dość osobista.

            • cherry.coke Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:56
              > IMO w małżeństwie nie ma obowiązków. Robimy dla siebie różne rzeczy,
              > bo chcemy sobie pomóc, zrobić przyjemność itd. Akurat u mnie w domu
              > pakowanie do tych rzeczy raczej nie należy, ale nikomu nie zabraniam
              > męża pakować - jeśli ładnie poprosi i będzie umiał to docenić. Nie
              > radzę natomiast dodawać tego do stałej listy zadań, tym bardziej, że
              > jest to akurat czynność dość osobista.

              Podsumowanie watku, jak dla mnie smile
      • velluto Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:06
        w specyficznym środowisku przebywasz - u mnie nikt nie afiszuje się tym, że
        dorosłemu facetowi żona kanapki szykuje, bo niedołęstwo to żaden powód do dumy.
        Żenada, jeśli dorosły facet chce sobie image budować poprzez podkreślanie
        własnej nieporadności.

        prześmiewki innych samców działają tylko na zakompleksionych chłopaczków
        • vibe-b Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:18
          velluto napisała:

          > w specyficznym środowisku przebywasz - u mnie nikt nie afiszuje
          się tym, że
          > dorosłemu facetowi żona kanapki szykuje, bo niedołęstwo to żaden
          powód do dumy.


          Malo rozumiesz. Nie chodzi o afiszowanie sie niedolestwem- bo nikt
          nie kwestionuje chyba faktu, ze zrobienie kanapki jest latwe i kazdy
          to moze. Chodzi o co innego- o gest.
          Niedawno byla tu zazarta dyskusja "czy wasi faceci wam robia
          prezenty". Panie choralnie uznaly, ze facet, ktory nie zdobywa sie
          na takie gesty to swinia i burak; pomniejsze znaczenie mialo to,
          ze , jako ze kasa wspolna, pani moze sobie sama wziac cash i kupic
          co jej sie zywnie podoba. Chodzi o gest, kapewu?
          • leneczkaz Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:20
            Pakowanie majtów mężowy który uznaje to za sytuację NORMALNĄ to gest? On cię
            opieprzy jak tego nie zrobisz.
            Dla mojego męża to byłby żaden gest bo by się pewnie rozpakował i spakował po
            swojemu.

            Znam inne 'gesty' aby pokazać mężowy, że go kocham..
          • cherry.coke Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:23
            Chyba nie rozumiesz pojecia gestu. Oczywiscie, ze jestem w stanie go spakowac, a
            nawet naprawic zepsuta walizke i dostarczyc wszystko ekspresowo-awaryjnie pod
            wskazany adres, i robimy takie rzeczy oboje jak trzeba. To jest owszem gest, ale
            nie jest gestem standardowe pakowanie kogos zawsze jako obowiazek zony.

            Zreszta dalej nie wiem, jak sie pakuje kogos, kto nie jest dzieckiem i ma wiecej
            niz trzy zestawy ciuchow.
            • leneczkaz Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:30
              > Zreszta dalej nie wiem, jak sie pakuje kogos, kto nie jest dzieckiem i ma wiece
              > j
              > niz trzy zestawy ciuchow.

              Jeszcze jakby miał 'zestawy' to miałabym szanse trafić. Ale on ma ubrania które
              zestawia sobie min. przed wyjściem danego dnia w zależności od powagi spotkania,
              warunków, rangi itp. ...
              Z góry jestem na przegranej pozycji tongue_out
          • bri Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:27
            Gest to jest zrobić te kanapki raz na jakiś czas. Robienie kanapek
            codziennie to jest już obowiązek nie gest. Kapewu? Prezentów nie
            robi się codziennie rano kosztem własnych spokojnych pięciu minut na
            wypicie porannej kawy albo snu.
          • velluto Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:39
            co ty porównujesz? bardzo jestem ciekawa, czy któryś z gości odbiera
            codzienne robienie kanapek w kategorii "gestu", bo jak znam takie
            środowiska, to jest to raczej "obowiązek".
            • vibe-b Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:48
              velluto napisała:

              > co ty porównujesz? bardzo jestem ciekawa, czy któryś z gości
              odbiera
              > codzienne robienie kanapek w kategorii "gestu", bo jak znam
              takie
              > środowiska, to jest to raczej "obowiązek


              No to macie po prostu problem ze swoimi facetami, wspolczuje.
              Moj maz nigdy nie wyraza zadnego oczekiwania w formie "zrob to, to
              twoj obowiazek". Jest za to uprzejma prosba "kochanie czy
              moglabys...". I w takim wypadku moge i bede mu te kanapki robic
              chocby codziennie.
              (Ps. nigdy jeszcze nie zrobilam mezowi kanapek, bo ma stolowke w
              pracy. O pardon, moze raz. To byl przyklad)
        • des4 Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:19
          mnie żona robi kanapki. Skoro robi i sobie i starszemu synowi, to w
          imię czego mam je robić sobie sam??? tym bardziej, ze robi je dobrze
          i smacznie...
          • leneczkaz Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:21
            Jak robię sobie kanapki to i mężowi robię. Tak jak on mnie. Naprzemiennie jak
            tam wyjdzie.. Ale on nie WYMAGA ode mnie robienia kanapek codziennie.
            • tacomabelle Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:43
              A dlaczego podciągasz to pod kategorię "wymagania". Po prostu jest
              układ, np. jedno robi kanapki, drugie kąpie dziecko. Skad ci się
              wzięło "wymaganie"?
              • cherry.coke Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:44
                Z postu zalozycielskiego - watek jest o wymaganiu, nie o podziale obowiazkow.
      • cherry.coke Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:09
        > Dorosli faceci lubia sobie dokuczac na temat zaradnosci zon innych.

        Dorosli to na pewno nie suspicious

        > Jesli wiec Twoj maz wyszedl z takim oczekiwaniem, to zapewne ma za
        > soba przykry incydent kiedy byl obiektem niesmacznych zartow przez
        > caly wieczor, kiedy inni faceci robili mu przytyki na temat tego jak
        > Ty o niego dbasz/nie dbasz.
        > Wbrew pozorom mezczyzni sa baaaardzo wrazliwi na uwagi innych
        > odnosnie swojej zony. Noo i nic tak nie dewastuje meskiego ego jak
        > przesmiewki innych samcow.

        Kosmos, no. Moj sie moze mna pochwalic na innych frontach - jestem ponoc ciekawa
        w rozmowie, znam sie na komputerach, robie pompki (nie na kolanach) i dbam o
        siebie. Gdyby sie jakis kretyn zaczal czepiac, ze mu nie robie kanapek do pracy,
        ma mu co odpalic z nawiazka.
        • leneczkaz Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:18
          > Kosmos, no. Moj sie moze mna pochwalic na innych frontach - jestem ponoc ciekaw
          > a
          > w rozmowie, znam sie na komputerach, robie pompki (nie na kolanach) i dbam o
          > siebie. Gdyby sie jakis kretyn zaczal czepiac, ze mu nie robie kanapek do pracy
          > ,
          > ma mu co odpalic z nawiazka.

          No dokłądnie. Mój się chwali tym, że dostałam awans, obroniłam się, że jestem
          dobrą mamą dla naszego synka..
          A nie że kanapki robię i majty pakuję uncertain
    • pitahaya1 Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:05
      Przed wyjazdami integracyjnymi nie pakuję. Mam złe wspomnienia z takich
      wyjazdów. Kiedyś, jak to u Orwella było ("wszystkie zwierzęta są równe"), coś
      wspólnie ustaliliśmy odnośnie takich integracji. I jedna strona słowa
      dotrzymywała a druga...cóż..."szef każe, pracownik musi".
      W moim przypadku mąż ostro reagował na wyjazdy, mimo iż znał ludzi, z którymi
      jadę, sobie przyznał prawo i zawsze miał/ma świetne wytłumaczeniesmile

      Co nie znaczy, że zawsze sam się pakuje. Pakuję wszystkie rzeczy na wyjazdy,
      pomagam mu, gdy musi skompletować rzeczy przed jakimś ważnym wyjściem.

      Mąż mojego samochodu nie myje, płynu nie dolewa. Ja jego samochodu też nie myjęsmile
    • z-u-z-a-n-n-a Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:08
      Jak moj jeszcze nie maz by mi tak powiedzial naprawde zabilabym go smiechem smile
      Tylko,ze moj by tak nie powiedzial bo to on zazwyczaj pakuje moja walizke na
      wyjazd tzn ja odkladam na lozko ciuchy jakie chce zabrac a on je pakuje, bo ja
      ja to robie to jakos nie moge potem domknac torby smile
      • des4 Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:17
        bo lewe ręce masz, czy jesteś leniwa???
        • sanna.i Re: Wyjazd meża 08.01.10, 14:36
          Pewnie z tego samego powodu,dla którego ty nie robisz dla siebie kanapek.
      • alfa36 Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:26
        Tuż po slubie mąż zaczał szykowac kanapki... 2 razy, bo byly ... nie
        smakowaly mi. Samochod mamy jeden- jeszcze meżwski przedslubny, tyle
        ze glownie ja z niego korzystam. Naprawy wykonuje mąż, płyn też
        wlewa, sprzątam w samochodzie ja, choc robię to kilka razy w roku, w
        kazym razie nieczęsto... mi to nie przeszkadza, malżowi bardzo... no
        więc mowię mu, ze jak przeszkadza to niech umyje/ sprzątnie, w koncu
        on tez czasem wsiada do tego samochodu. Widac aż tak bardzo nie
        przeszkadza, bo nie sprząta...albo robi się coraz bardziej
        leniwy.... kiedys tak nie rzędził... no ale odkąd skonczyl 40-kę tak
        mu się porobilo. W sumie to sie cieszę, ze wyjechal, posiedzę sobie
        w necie do bolu (tez rzędzi, ze nie spię, tylko siedzę w necie),
        pobalaganimi z mlodym i nikt nam nic nie powie...Ech, czyżby to
        kryzys osmego roku po slubie?
    • man_po_prostu_man Niedobre z was żony! 07.01.10, 12:18
      Po co wychodziłyscie za maż?? Gdzie poczucie obowiązku, troski?
      Alfa36 ja sie w pełni solidaryzuję z twoim mężem. Ma chłop rację.
      • bri Re: Niedobre z was żony! 07.01.10, 12:22
        Niektórzy mężowie wolą pożegnalny seks zamiast spakowanej walizki.
        Ale to tylko Ci, którzy dorośli do mentalnej wyprowadzki od mamusi wink
        • cherry.coke Re: Niedobre z was żony! 07.01.10, 12:28
          Strzal w dziesiatke smile
      • leneczkaz Re: Niedobre z was żony! 07.01.10, 12:22
        A spakujesz mnie na mój wyjazd służbowy? Nie zapomnij o koronkowych stringach,
        biustonoszu push- up i o jakiejś sexi sukience. Bo na bank BĘDĘ SIĘ DOBRZE
        BAWIĆ! big_grinbig_grinbig_grin
        • des4 Re: Niedobre z was żony! 07.01.10, 12:30
          takie rzeczy się bierze wyjazd służbowy panienek z salonu masażu???
          • leneczkaz Re: Niedobre z was żony! 07.01.10, 12:41
            Nie, tak się odpowiada dla upośledzonego umysłowo męża który jako normę uważa,
            że żonka powinna wstać o 5-tej rano zrobić kanapy, spakować i odwieźć na autobus
            i ze łzami żegnać żywiciela który jedzie grzmocić koleżanki ...
            • des4 Re: Niedobre z was żony! 07.01.10, 12:45
              urzekła mnie twoja historia, możesz pojśc z tym do Drzyzgi...

              w smutna historię twojego meża i malzeństwa akurat wierzę...
              • leneczkaz Re: Niedobre z was żony! 07.01.10, 13:32
                to jest dokladne przeciwieństwo mojego życia. mój mąż jestem moim partnerem.
                bardzo się kochamy więc nie mamy debilnych problemów pt. 'a spakowałaś mi majtki
                i zrobiłaś kanapki?'
                dwoje dorosłuch kochających się ludzi.
                widac dla Ciebie za ciężki do ogarnięcia..
    • mama_adasia Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:32
      czasem pakuję, bo wiem że nie te rzeczy weżmie a Twój szukał.... i
      znalazł.....


      "Człowiek jest szczęśliwy na tyle na ile chce"

      Nie używam poczty gazetowej
    • joanna29 Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:44
      Widzę że często się powtarza "a skąd ja mam wiedzieć co chce
      zabrać".
      Ja pakuje męża. Nie mam najmniejszych problemów co on chce zabrać,
      bo znamy się dobrze i wiem co lubi nosic a czego nie. Obca osobę to
      bym miała problem, ale własnego chłopa żaden.
      Jakos nie mogę sobie wyobrazić jak siedzę na kanapie i patrze jak
      chłop się pakuje, a ja dla zasady tyłka nie ruszę.
      O zgrozo zdarzało mi się prowiant i kawe mu przyszykować.
      • cherry.coke Re: Wyjazd meża 07.01.10, 12:51
        > Ja pakuje męża. Nie mam najmniejszych problemów co on chce zabrać,
        > bo znamy się dobrze i wiem co lubi nosic a czego nie. Obca osobę to
        > bym miała problem, ale własnego chłopa żaden.

        Ale jesli moj ma tuzin koszul, lubi nosic szesc z nich, a spakowac ma sie dwie,
        i tak dalej? Przy czym on zna dokladniej okazje, a ja nie? Rozumiesz - moge go
        wypytac i to zrobic, tylko jaki to ma sens, skoro on zdecyduje i spakuje to raz-dwa?

        Tak to ja mu moge prowiant przygotowac, bo okazja jest jedna - zjesc smile
        Zaznaczam "moge", a nie "musze" ;P

        > Jakos nie mogę sobie wyobrazić jak siedzę na kanapie i patrze jak
        > chłop się pakuje, a ja dla zasady tyłka nie ruszę.

        To ty pakujesz, a on siedzi w takim razie, czy oboje latacie nad jedna walizka? smile
      • bswm Re: Wyjazd meża 07.01.10, 13:03
        joanna29 napisała:

        > O zgrozo zdarzało mi się prowiant i kawe mu przyszykować.

        Oszsz Ty, teraz powinnaś uderzyć się w pierś, zapłakać i wypisać się z forum, bo
        Cię zjedzą tongue_out
      • velluto Re: Wyjazd meża 07.01.10, 17:33
        joanna29 napisała:

        > Widzę że często się powtarza "a skąd ja mam wiedzieć co chce
        > zabrać".
        > Ja pakuje męża. Nie mam najmniejszych problemów co on chce zabrać,
        > bo znamy się dobrze i wiem co lubi nosic a czego nie. Obca osobę to
        > bym miała problem, ale własnego chłopa żaden.

        wiesz, zasadniczo mój mąż posiada wyłącznie rzeczy, które lubi nosić,
        "niechodzone" wyrzuca. Bez kozery mówiąc ma kilkadziesiąt krawatów, kilkanaście
        garniturów na sezon i około 60 tshirtów (liczyłam). To on zna agendę pobytu, wie
        czy i gdzie wybierze się na kolację i jakie ciuchy są stosowne na taki konkretny
        wyjazd. Wie też, które buty wolałby zabrać akurat teraz i jaki pasek z
        kilkunastu jest optymalny. Naturalnie mogę latać jak z pieprzem i podsuwać pod
        nos z pytaniem, czy akurat to chciałby zabrać, ale jaki to ma sens? organizację
        miejsca w walizce ma lepszą niż ja.

        Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, żeby dorosły, rozgarnięty facet może mieć
        problem ze spakowaniem własnych rzeczy na własny wyjazd. Rozumiem podział ról
        bo jedno lepiej upycha do walizki, ale nie rozumiem dążenia do bezsensownego
        wyręczania facetów w najprostszych rzeczach. Mam takiego kolegę - pełna obsługa,
        jak żona wyjechała, to miał problem ze znalezieniem swoich gaci we własnym domu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka