Dodaj do ulubionych

Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :(

21.01.10, 22:28
Przyszli dziś do nas kuzyn z żoną i siostra mojego męża. Kuzynowi
powiedzieliśmy kilka dni temu, że na pierwszą wizytę do naszego synka
zaprosimy ale kilka tygodni (tak 2-3) po narodzinach, bo to będzie dziecko
zimowe i boimy się chorób, wirusów itp. Lekarz, w szkole rodzenia i znajomi
mający dzieci zimowe sugerowali nam, żebyśmy nie zapraszali znajomych i innych
od razu po narodzinach, bo taki dzidziuś jest bezbronny i łatwo może się
rozchorować. Żeby zaprosić tylko rodziców, a reszta po jakimś czasie.
Niektórzy potrafili zrozumieć to bez problemu, ten kuzyn zrobił z tego aferę.
Najpierw powiedział moim teściom, że oni wnuczka to nie wiadomo kiedy zobaczą
bo ja nie wpuszczę (chociaż wyraźnie mu powiedziałam, że nie dotyczy to
rodziców), musiałam wyjaśniać. Dzisiaj do męża siostry powiedział "ty bratanka
to zobaczysz dopiero na wielkanoc, bo tutaj takie zasady są". Wyszła afera.
Siostra się popłakała i zrobiło się niemiło.
Rozmawiałam z nią przez telefon, powiedziałam że sytuacja była niejasna, bo
słowa te nie padły ode mnie, przeprosiłam bo faktycznie mogła się poczuć
nieswojo. Przeprosiny przyjęła, mam nadzieję że wszystko będzie dobrze. Mam
jednak żal do kuzyna, że najpierw zrobił aferę u teściów, teraz namieszał z
siostrą. On ma naturę takiego aferzysty.
Co sądzicie o zachowaniu kuzyna, o tych późniejszych odwiedzinach zimowych
dzieci - czy to fanaberia czy tak się robi? Ogólnie co sądzicie o tej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • kasia191273 Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 21.01.10, 22:32
      Wasze dziecko- Wasza sprawa- Wasza decyzja i nikomu nic do tego

      moje dziecko tez zimowe, pierwsi goscie byli w tydzien po
      narodzinach

      za to- a propos afer rodzinnych- zabronilam przyjezdzac mojej mamie,
      ktora sadzila, ze zaraz po porodzie przybedzie 'pomagac'. Mieszkamy
      z granica i nie usmiechalo mi sie miec w domu goscia (relacje z mama
      niekoniecznie takie, zeby jej obecnosci nie odczuwac jako goszczenia
      kogos), chcialam byc z dzieckiem i z mezem w te pierwsze tygodnie.
      Ile ja sie wtedy nasluchalam... Ale to wylacznie Twoja sprawa, co
      postanowisz.
    • martishia7 Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 21.01.10, 22:34
      Pomijając wirusy, to kuzyn jest bez taktu. No po prostu jak ludzie wracają do
      domu ze szpitala, babie ciekną cycki ,dupa boli tak, że siedzieć nie może, karmi
      co sekundę, jest wymęczona i chce w końcu się przespać, to doprawdy nie ma
      większej frajdy niż podejmowanie batalionów gości.
      Kuzyn jest intrygant.
    • czar_bajry Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 21.01.10, 22:35
      Durnowaty ten Twój kuzyn i tyletongue_out
      A Ty dzieckiem się ciesz a nie głupotami przejmuj nie ma obowiązku całej rodziny
      spraszać do nowo narodzonego dziecka.
      Ja urodziłam córkę 10 grudnia( 21 lat temubig_grin), zaraz po powrocie do domu
      odwiedzili dziecko dziadkowie i mój brat z rodziną a reszta obejrzała malucha w
      Boże Narodzeniesmile.
    • lykaena Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 21.01.10, 22:36
      ale o jaką sytuację chodzi, twoje dziecko ,twój dom ,twoja sprawa... a poza tym
      zimowe dziecko to hartowane właśnie jest smile
    • i_love_my_babies Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 21.01.10, 22:41
      goście ze strony mego męża zapowiedzieli się w 6. dniu po mojej
      cesarce, ale zapowiedziałam mężowi, że nie życzę sobie wizyt zaraz
      po porodzie, bo po pierwsze: to noworodek, po drugie: nasze starsze
      dziecko bardzo to przeżywa, po trzecie: czuję się jak kawał flaka i
      nie mogę wejść po schodach, więc gości obsługiwać NIE BĘDĘ.

      brat strzelił focha, ze potem to ON NIE BĘDZIE MIAŁ CZASU, i obraził
      się na parę ładnych tygodni, ale ZLAŁAM TO TOTALNIE

      i nie czułam potrzeby tłumaczyć komukolwiek, co, jak i dlaczego

      dla mnie jasne jak słońce - kobieta po porodzie musi WYPOCZYWAĆ, a
      jak ktoś tego nie rozumie, to jego problem
      • i_love_my_babies Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 21.01.10, 22:43
        dodam, że musiałam chodzić z cyckami na wierzchu, bo miałam
        pogryzione do krwi
        nic, tylko kawkę serwowaćsmile
    • miska_malcova Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 21.01.10, 23:14
      u mnie po wyjściu ze szpitala do dziś (4 tydzień) wstęp ma teściowa i mama.
      Reszcie rodziny i znajomym zapowiedziałam, że na razie wszystkie wizyty
      wstrzymane. Na całe szczęście zrozumieli.

      Czytając Wasze wypowiedzi zastanawiam się jednak skąd u ludzi taki brak
      wyobraźni? Ja po porodzie ledwo stałam, siedziałam tylko na poduszce, a bywa, że
      kobiety leżą, a tu ktoś jej się zwali na łeb i trza go obsłużyć. Jeszcze focha
      strzeli, jak usłyszy odmowę.
      Brak wyobraźni, taktu i delikatności...
      • phantomka Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 21.01.10, 23:27
        Kuzyn lekko zeswirowalsmile
        Tez mam dziecko zimowe, ja co prawda przyjmowalam gosci po wyjsciu
        ze szpitala. Z tym, ze ja sie nimi nie zajmowalam w ogole, lezalam w
        lozku, oni zobaczyli mloda i sie ulotnili do innego pokoju, bo
        chcialam odpoczywac. Nie przeszkadzali mi, nie zaprosilabym, gdybym
        nie miala na nich ochoty i to jest decyzja matki. A fochy rodziny
        musisz olac, dla zdrowotnoscismile
      • jamesonwhiskey Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 21.01.10, 23:37
        a jak sobie mysle ze macie jakas shize
        z tego co pamietam czyli wizyty u nowo narodzonego dziecka
        to bylo to rzucenie okiem 10-15 sek na spiace dziecko ,
        krotka pogawetka z mama i tyle , nikt nie oczekiwal wystawnego obiadu lub
        czegokolwiek innego , taka wizyta raczej z sympatii a i mlodzi rodzice nie
        odbierali tego jak najazdu dzikej holoty na swoj dom
        • triss_merigold6 Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 08:57
          Wiesz, nie wszyscy są na tyle taktowni, żeby ograniczyć się do
          popatrzenia na dziecko i krótkiej pogawędki.
        • chicarica Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 11:23
          Był tu chwilę temu taki wątek, że rodzina zwaliła się i siedziała do późnej nocy
          w dzień po porodzie.
          Jeśli rodzina jest na tyle taktowna, że po pierwsze - zrozumie że takie dziecko
          ogląda się chwilkę i zwija się do domu, a po drugie - nie będzie oczekiwać kawy,
          ciasta, trzydaniowego obiadu i biegania z tacą przez panią domu, to można
          zaprosić. Ale każdy najlepiej zna swoją rodzinę i wie czy może liczyć na takie
          zachowanie - jeśli nie, to nie zaprasza. Proste.
        • i_love_my_babies Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 18:44
          jamesonwhiskey napisał:

          > a jak sobie mysle ze macie jakas shize
          > z tego co pamietam czyli wizyty u nowo narodzonego dziecka
          > to bylo to rzucenie okiem 10-15 sek na spiace dziecko
          ,
          > krotka pogawetka z mama i tyle , nikt nie oczekiwal wystawnego
          obiadu lub
          > czegokolwiek innego , taka wizyta raczej z sympatii a i mlodzi
          rodzice nie
          > odbierali tego jak najazdu dzikej holoty na swoj dom

          aleś wymyśliła, szczególnie jak przygna do Ciebie 200 km, to na
          pewno zaraz się zawinie

          a w ogóle, czy mógłby mi ktoś wytłumaczyć cel takiego rzaucania
          okiem????
          bo ja tego NIE ROZUMIEM

          urodziło się dziecko, to trzeba rzucuć od razu okiem, OD RAZU, nie
          można za tydzień albo dwa
          dla mnie to chore jakieś jest
    • ardzuna Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 21.01.10, 23:36
      Przyjmowałam tłumy gości praktycznie od początku. Dziecko z lata,
      ale nie wiem czy byłoby inaczej zimą. Miło było że cała rodzina się
      zeszła żeby przywitać dziecko.
    • minerallna Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 01:00
      Od zawsze uważam że takie problemy dotyczą osób, hmmm powiedzmy że mało zdecydowanych i tkwiących w jakiś dziwnych rodzinnych układach.

      Twoje dziecko, Twoja sprawa kiedy zdecydujesz się na odwiedziny, nawet dziadków dziecka. Masz do tego prawo, a jeśli inni tego nie rozumieją to nie warto nawet dyskutować. Myślący i kulturalni ludzie wiedzą jak się zachować, a reszta powinna mało Cię obchodzić.
    • majenkir . 22.01.10, 01:19
      Bez przesady z ta "bezbronnoscia dzidziusia". Organizm noworodka po
      urodzeniu ma wlasne przeciwciala i przeciwciala matki, ktore
      utrzymuja sie jeszcze przez jakies 3 miesiace.
      • triss_merigold6 Re: . 22.01.10, 08:38
        Ale to nie znaczy, że noworodka mają oglądać, dotykać, całować,
        tłumy obcych ludzi. Może zakatarzonych, może z jakąś infekcją,
        niekoniecznie zachowujących się cicho.
        • bella.black Re: . 22.01.10, 11:49
          Tej zimy najmodniejszy prezent dla noworodka i świeżo upieczonej mamusi to
          rotawirus albo grypa. Na pewno zostanie we wdzięcznej pamięci obdarowanych.
    • truscaveczka Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 08:53
      Urodziłam w październiku. Codziennie była u mnie teściowa - a to ze
      słoikiem zupki a to coś ugotowała, a to wzięła dziecko na dwór, żebym
      się drzemnęła. Byłam przeszczęśliwa smile Oprócz niej po 6 tygodniach
      wpadła prababcia Małej, wcześniej sama z siebie nie chciała, zeby nie
      przynmieść czegoś i moja kolezanka, która też mi troszkę pomagała.
      Kuzynostwo nie jest dla mnie pokrewieństwem na tyle bliskim, zeby
      wpuszczać do noworodka takie osoby. Czas po porodzie był mój i
      dziecka a reszta się mogła w tyłek cmoknąć ze swoją chęcią
      poprzeszkadzania.
      • skanke jeżeli przy temp -10 22.01.10, 09:03
        boisz się zarazków to gratuluję!!! jeżeli ktoś będzie "chory" to na pewno nie
        zarazi dziecko, bo nie będzie to WIRUSOWE! na spacer pewnie też nie wychodzicie?
        to jest idealna pogoda na hartowanie siebie i dziecka.
        • czar_bajry Re: jeżeli przy temp -10 22.01.10, 09:21
          na spacer pewnie też nie wychodzicie
          > ?
          > to jest idealna pogoda na hartowanie siebie i dziecka.

          -10 i na spacer z noworodkiem????????? z tak małym dzieckiem do - 5 się wychodzi.
          • ma.pi Re: jeżeli przy temp -10 23.01.10, 03:53
            czar_bajry napisała:

            >
            > -10 i na spacer z noworodkiem????????? z tak małym dzieckiem do -
            5 się wychodz
            > i.

            Zartujesz smile

            To ja sie dziwie, ze moj sredni przezyl. smile
            Urodzil sie w styczniu i juz po tygodniu mial dwa obowiazkowe
            spacery na mrozie ponizej -20, bo starszego trzeba bylo do szkoly
            odprowadzac i odbierac.
            Zahartowany jak malo kto, ma juz 9 lat i tylko raz w zyciu mial
            antybiotyk, a katar czy kaszel tez raz na 2 lata go dopada.
            Gosci tez po tygodnui od wyjscia ze szpitala przyjmowalismy.

            Nie ma co sobie dorabiac teori do tego jak sie nie chce przyjmowac
            gosci, tylko poinformowac, ze jak bedziemy mieli ochote sie spotkac
            to sami zaprosimy smile
            • pyska_1983 Re: jeżeli przy temp -10 23.01.10, 08:46
              Ja przy takich temperaturach wychodzę tylko kiedy muszę. W przychodni zalecono
              wychodzenie z dzieckiem do -5*C i myślę, że nie warto ryzykować Jego zdrowiem.
              Jedne maluchy są bardziej odporne, drugie mniej, a jeśli akurat padnie na moje,
              to nie chcę sobie później w brodę pluć, że to moja wina.
              • pyska_1983 Re: jeżeli przy temp -10 23.01.10, 08:49
                A co do wizyt, to jest to Twoje dziecko, Twoje ciało i Twoja sprawa, rodzina nie
                powinna mieć pretensji, obojętnie z jakich powodów taką decyzję podejmiesz, to
                powinni to uszanować. Jesteś kobietą w połogu i Masz prawo odmówić. Twoja
                gospodarka hormonalna też musi wrócić do stanu sprzed ciąży.
        • truscaveczka Re: jeżeli przy temp -10 22.01.10, 10:46
          Ale to chyba nie do mnie wink
    • wiu Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 09:00
      Kobieta po porodzie ma ŚWIĘTE PRAWO do spokoju i intymności z
      dzieckiem i absolutnie najbliższą rodziną (mężem, mamą... - to już w
      zalezności od specyfiki tej rodziny).
      W ciągu pierwszego tygodnia czy dwóch jest zmęczona, powoli dochodzi
      do siebie, powoli "ogarnia sytuację". Jeśli wtedy mają przyjść
      goście, może pokazac się na chwilkę, posiedzieć np. kwadransik w
      salonie, a potem dyskretnie umknąc do sypialni karmić, przewijać,
      usypiać itd.
      Kulturalni ludzie szanują strefę intymną i spokój tej kobiety w
      takiej sytuacji - nie "ścigają jej", nie narzucają swojej obecności,
      raczej czekając na gest zachęcający do spotkania.
      Co można poradzić?
      1) omówić tą sprawę z mężem i oznajmić ew.zainteresowanym jeszcze
      przed porodem
      2) asertywnie i konsekwentnie odpierać "ataki"
      3) jeśli już "się stało" i niechciany gość przyszedł, wspiąc się na
      wyżyny spokoju i uchylić rabka tajemnicy, tj. pokazać dziecko
      4) ewentualnie sprytnie wciągnąć takiego gościa w jakiś uciązliwy
      obowiązek "dzieciowy" coby miał szansę się wykazac, he he - albo
      umknie albo istotnie sie przyda
      5) pamietac, że przesada w każdym kierunku jest szkodliwa
      6) przyswoić sobie niezwykle cenną umiejętność "wdupiemania"


      smile)
      • penelopa40 Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 09:15
        nie rozumiem celu i sensu wizyt u noworodka i jego matki... żeby
        pooglądać dziecko? to nie okaz archeologiczny... w dodatku kuzyn
        jakiś? facet? taki wielbiciel niemowlaków???
        moje dziecko urodziło się w styczniu, nikt oprócz matki mojej i
        matki męża nie przychodził, a i one też nie codziennie i nie w
        pierwsze dni, zresztą ja nikogo bym nie "wpuściła", znajomi wpadali
        jak dziecko miało 4-5 miesięcy mniej więcej, na spacery zaczęłam
        wychodzić po miesiącu-półtora, pzrez kilka dni wcześniej stosowałam
        tzw werandowanie...
        spacery z niemowlęciem przy - 13 uważam za absurd, śpieszę donieść,
        że dziecko moje jest zdrowe jak ryba i zahartowane, ale nie
        spacerami na mrozie w wieku 2 tygodni! ja przy minus 15 też nie
        spaceruję....
    • deodyma Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 09:42

      bo to będzie dziecko
      > zimowe i boimy się chorób, wirusów itp. Lekarz, w szkole rodzenia
      i znajomi
      > mający dzieci zimowe sugerowali nam, żebyśmy nie zapraszali
      znajomych i innych
      > od razu po narodzinach, bo taki dzidziuś jest bezbronny i łatwo
      może się
      > rozchorować. Żeby zaprosić tylko rodziców, a reszta po jakimś
      czasie.



      bez przesady....
      dziecko wcale nie jest takmie bezbronne, jakby sie to wydawalo.
      czym roznia sie np rodzice od reszty rodziny?
      od rodzicow dziecko nie zarazi sie niczym?
      z ta afera, jako rozkrecil kuzyn, tez chyba z lekka przesadzasz, bo
      w tym, co on tu mowil do meza siostry, widac ironiesmile



      -
      z moją schizofrenią nigdy nie jestem samotnabig_grin
      • purchawkapuknieta Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 11:29
        być może się nie zarazi. być może dziewczyna chce po prostu odpocząć, a teoria o
        zarazkach jest świetnym argumentem. cos w tym złego? gdybym miala mozliwość
        odpoczynku po porodzie, szczególnie drugim, to też bym taki powód podała.

        > z ta afera, jako rozkrecil kuzyn, tez chyba z lekka przesadzasz, bo
        > w tym, co on tu mowil do meza siostry, widac ironiesmile

        a to juz bomba. wiesz czemu zwykle ironia służy? big_grin
        • deodyma Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 16:49
          ze chce odpoczac, tu sie z tym zgodze, ale jak na moj gust, jest tez
          zbytnio przewrazliwiona.
          no, ale to nie moja sprawa i tyle.
    • franczii Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 09:46
      jesli chodzi bezbronnosc noworodka to mnie nikt przed odwiedzinami nie
      przestrzegal, a pediatra wrecz nas uspokoila mowiac ze dziecko ma przeciwciala
      nabyte od matki w okresie ciazy.
      Jesli chodzi o odwiedziny to rodzice decyduja i rodzina powinna to uszanowac,
      ten kuzyn to straszny awanturnik.
      Ja akurat nie mialam nic przeciwko odwiedzinom. Mlodsze jest zimowe z listopada,
      przyjechala do pomocy ciotka meza i z nami zamieszkala na przeszlo tydzien.
      Kiedy synek mial 4 dni przyjechal wujek meza, starszy pan pod 70tke, tlukl sie
      prawie 300km posiagiem z przesiadka, rozczulil mnie tymsmile zwlaszcza ze to nie
      ja sie nim musialam zajmowac bo byla ciocia do pomocywink Posiedzial 2 godziny,
      zjadl z nami obiad i pociagiem z przesiadka do domu sie potlukltongue_out
      • chicarica Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 11:28
        Są tacy goście, którzy nie tylko będą bezszelestni, herbatę zrobią sobie sami,
        ciasta nie będą się spodziewać i jeszcze przywiozą Ci obiad w słoikach, pomyją
        gary i poprasują pranie w trakcie odwiedzin, bo wiedzą że świeżo upieczona matka
        niekoniecznie ma na to czas/ siłę.
        Są tacy, którzy przyjdą, zasiądą na kanapie, zażądają demonstrowania dziecka jak
        małpy w cyrku, a do tego pełnej obsługi.
        Tych pierwszych się zaprasza - albo sami dyskretnie zorientowawszy się w
        sytuacji, wpadają pod pozorem przyniesienia zakupów na przykład.
        Tym drugim - mówi się, że przez pierwszy miesiąc nie ma odwiedzin.
        Zatem jeśli ktoś nam mówi że mamy na razie nie odwiedzać, powinniśmy zastanowić
        się czy są ku temu powody.
        • purchawkapuknieta historia z życia 22.01.10, 11:33
          moja mama wróciła po porodzie ze mną. 40 stopni gorączki, nawał pokarmu, nie
          zdążyła mnie do łóżeczka polozyć, przyszła babcia (teściowa) z córką i zażyczyły
          sobie gościny. a moja głupia (no przykro mi, ale to słowo idealnie określa)
          mamusia robiła herbatki i zabawiala rozmową.

          mam dwójkę dzieci. moja babcia i moja ciocia były u mnie raz, 6 tygodni po
          narodzinach każdego dziecka big_grin
          • chicarica Re: historia z życia 22.01.10, 12:17
            Widzisz - bo matka to jednak matka, Twoja matka w Tobie widzi swoją zmęczoną
            porodem, umordowaną nawałem pokarmu córkę. Teściowa - bywa że widzi dziecko,
            dziecko swojego syna, a Ty jesteś inkubatorem, w którym to dziecko przez 9
            miesięcy siedziało, a obecnie mleczarnią. Nie każda teściowa taka jest, na
            szczęście.
            • franczii Re: historia z życia 22.01.10, 12:26
              Np. moja taka nie jest i po pierwszym porodzie byla u nas 2 tygodnie i mnie
              poloznice obslugiwala z nalezna poloznicy troskatongue_out choc ja akurat na chodzie bylam
              A w dodatku pytala sie mnie czy moze potrzymac na rekach malego i ni dawala
              zadnej kranowy ani brudnych marchewekbig_grin
              • ledzeppelin3 Re: historia z życia 22.01.10, 14:42
                Np. moja taka nie jest i po pierwszym porodzie byla u nas 2 tygodnie i mnie
                > poloznice obslugiwala z nalezna poloznicy troskatongue_out choc ja akurat na chodzie by
                > lam
                > A w dodatku pytala sie mnie czy moze potrzymac na rekach malego i ni dawala
                > zadnej kranowy ani brudnych marchewekbig_grin

                Cieszymy się razem z Tobą.
                • franczii Re: historia z życia 23.01.10, 09:02
                  > Cieszymy się razem z Tobą.
                  >

                  Alez prosze bo i jest z czegotongue_out
    • majmajka Glowa do gory 22.01.10, 09:57
      Mysle, ze dziecie czy zimowe, czy letnie - matka jest w takim stanie, ze odwiedziny to dla niej meczarnia. Ten Twoj kuzyn to idiota pelna geba.
      A w sezonie przeziebien, katarow i innych infekcji faktycznie lepiej darowac sobie odwiedziny.
      I powiedz kuzynowi, ze 6 tyogodni trwa polog i ze kazdy glupi wie, co to oznacza. Nie przejmuj sie nim zreszta, i innymi tez.
      • jmama Re: Glowa do gory 22.01.10, 10:17
        kuzyn nienormalny i tyle.

        Ja urodziłam pod koniec marca i na początku małego widziała tylko najbliższa
        rodzina. Po prostu po wyjściu ze szpitala nie miałam najmniejszej ochoty z nikim
        się widzieć, przeszło mi to po ok.3-4 tygodniach i wtedy stopniowo co weekend
        zaczęliśmy zapraszać gości. Z dalszą rodziną, ciotkami, kuzynami itd. nie było
        najmniejszego problemu.
    • insomnia0 Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 10:23
      a co Ty się przejmujesz?? w koncu to ty ustalasz zasady.. to jest małe dziecko
      - jesli uwazasz ze tak bedzie lepiej to bedzie.
      Ja tez zapraszałam pozniej... moje dziecko dostało w 2 dniu po urodzeniu
      antybiotyk i pediatra przestrzegł mnie ze dziecko - moze byc mniej odporne.. i
      nie było wizyt... nie obchodziło mnie to co inni sobie pomyslą.
      Nie przejmuj sie..a Kuzynowi to bym powiedziała ze to nie ZOO..jak przyjdzie
      czas pozna malucha i tyle.

      ps i dziewczyno nie miej wyrzutow sumienia.
      • insomnia0 Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 10:24
        o matko ..nie wiem czemu napisałam kuzyna przez "K" .. pomyliłam siewink
    • kicia031 Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 10:25
      Pamietam, jak przy starszym 2 dni po powrocie ze szpitala zwalila
      sie niezapowiedziana rodzina, wparowali natychmiast do sypialni, a
      ja w tym czasie lezalam i wietrzylam krocze...

      Zdarzylam sie przykryc, ale przez cala (dluga) wizyte nie moglam sie
      ruszyc z lozka.
      Horror.
    • alicja_ala Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 10:31
      przeciez to Wasza decyzja kiedy macie ochote gosci widziecsmile kuzyn
      faktycznie kreci dym- durnota i tyle...
      a co do wirusow, nie wiem jak to jest, ale mnie ze szpitala
      przywiozl maz, ktory ledwo zipal, rodzilam w lutym, potem co chwile
      byl zaziebiony, a maly nic nie zlapal.Meza nie izolowalam, spal z
      nami, jadl...
      • imasumak A są takie co męża izolują? 22.01.10, 12:30
        alicja_ala napisała:

        Meza nie izolowalam, spal z nami, jadl...

        • iwles Re: A są takie co męża izolują? 22.01.10, 13:10

          chyba chodziło o (nie)izolowanie wirusów, które wiecznie
          przeziębiony mąż posiadał i którymi (wg autorki wątków) noworodek
          mógłby się zarazić wink
          • imasumak Re: A są takie co męża izolują? 22.01.10, 14:26
            Mnie po prostu zafascynowało to, że ktoś męża TEŻ nie izoluje. No rewelacja smile
        • alicja_ala Re: A są takie co męża izolują? 22.01.10, 15:17
          ba no masz... tekst z niemowlaka :

          Re: Jaka szansa że się nie zarazi?
          zona_gabaja 20.01.10, 17:47 Odpowiedz
          hej! jak mala miala jakos 4 miesiace to maz zlapal okropne grypsko,
          ktore go
          trzymalo 2 tygodnie. z tym ze maz byl odizolowany nie tylko od
          niej,ale tez od
          innych domownikow w osobnym pokoju(izolatce), przynosilam mu tylko
          jedzenie i
          sprzatalam,ale zawsze w maseczce takiej ochronnej. moze i
          przesada,ale warto
          bylo bo sie nie zarazila,ani ona ani ja.aha-no i osobne naczynia i
          sztucce.

          byc moze zafascynowana ta odpowiedzia napisalam,ze meza nie
          izolowalam:p
    • totorotot Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 11:01
      no to masz wspaniałą okazję, żeby z nawiedzonym kuzynem zerwać stosunki na amen, nie zapraszać go ani nie rozmawiać.

      Siostry nie mmasz za co przepraszac, wystarczyło powiedziec: no co ty, nie wiesz, jaki >zdzichu< jest powalony? Od kiedy wierzysz w jego brednie?
    • nihiru Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 12:37
      Od kiedy zaczęłam wchodzić na to forum, to doceniam jaką taktowną i kulturalną
      mam rodzinę i znajomychsmile

      Nie tylko nikt się nie wpraszał do oglądania małego, ale jeszcze jak
      zapraszałam, to wszyscy się upewniali czy nie za wcześnie i czy nie będą
      przeszkadzać. Jak przyszli, to nikt się nie dziwił, że nie dostał obiadu tylko
      kawę i ciastka. Jak byłam w ciąży to też nie było macania po brzuchu (no, z
      jednym wyjątkiem) ani opowieści o traumatycznych porodach. Babcie nie pouczają
      mnie, ani się nie obrażają jak mówię żeby wnuka tyle nie nosiły. Nienormalni
      jesteśmy, czy jak?smile
      • nihiru Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 12:40
        No ale uczciwie muszę przyznać, że większość ciotek/wujków/kuzynów daleko
        mieszka, więc dopominają się raczej o przesyłanie zdjęć mejlemsmile
    • sueellen Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 12:40
      Ech, rodzinka mojego faceta zwalila sie do mnie do domu w dniu wypisu i
      jednocześnie w dniu porodu. Bylam kompletnie zaskoczona tym najazdem. Zrobili
      sobie imprezke do 2 nad ranem. To nic, ze to tylko druga z rzedu nieprzespana
      noc, bo mimo ze zamknelam sie w sypialni, nie moglam spac z powodu odglosow.
      Potem zjawiali sie codziennie a na koniec zjechala tesciowa. Po 10 dniach
      męczarni zrobiłam awanturem i juz niemal od 3 tygodni mam spokój - nikt nie
      przychodzi co mnie bardzo cieszy. Niekiedy na beton musisz sięgnąć po drastyczne
      metody bo sugestie trafiają w próżnię.
    • bellinetta Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 12:53
      Ja własnei nie rozumiem, tych natrętnych odwiedzaczy noworodka. Wiadomo jak małe
      dziecko wygląda, a jak rodzice dają znac to wtedy się ich odwiedza. Moje
      dziewczynki rodzice i teście zobaczyli przez szybkę w szpitalu, i to musialo im
      wystarczyc. Oboje z mężem przez 3 miesiące sami opiekowalismy sie bliźniakami,
      uczylismy się wszystkiego o nich i o sobie. Kiedy uznaliśmy, ze nadszedl czas
      wyprawiliśmy chrzciny i dzieci zobaczyła reszta rodziny. Pozniej do pomocy
      zatrudniliśmy pielegniarkę smile
    • forumowiczka.to.ja Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 14:19
      Rozmawiałam z koleżanką, która urodziła 3 miesiące temu - oprócz rodziców
      wszyscy zaczęli ją odwiedzać 4 tygodnie po porodzie, rozmawiałam z drugą
      koleżanką, która już po terminie czeka na poród - każdemu mówiła, że zaprasza
      ale jak mała będzie miała miesiąc - nikt się nie obraził, jeszcze inna urodziła
      w tym tygodniu, jak zapytałam kiedy zamierza mieć gości powiedziała, że na razie
      zamierza odpocząć, poza tym te wirusy, więc nieprędko. Poczytałam trochę i
      stwierdzam, że nie powinnam mieć wyrzutów sumienia. Im dłużej się nad tym
      zastanawiam, tym bardziej się upewniam że nie chcę mieć z tym kuzynem nic do
      czynienia. Kurcze, żebym ja się musiała wykłócać, nie spać w nocy o moje jeszcze
      nienarodzone dziecko?! Dzięki dziewczyny, chyba wiem co z tym zrobię.
    • przeciwcialo Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 15:34
      Powiem krótko- niewychowany głupek i tyle. To ze jest rodzina nie
      znaczy że bez zaproszenia moze przychodzic kiedy mu sie podoba,
      szczególnie że o noworodka chodzi.
    • imasumak Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 16:30
      A czym Ty się przejmujesz? Nie sobie głupek gada, a siostrę też ustaw, żeby się
      nie mazała z byle powodu. Za co Ty ją przepraszałaś?
      • gabrielle76 Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 16:49
        Ty i Twój mąz decydujecie o wizytach, kuzynem bym sie w ogóle nie przejęła,
        niewychowany i tyle wink
      • forumowiczka.to.ja Re: Awantura o pierwszą wizytę u noworodka :( 22.01.10, 17:19
        Co do siostry to może trochę przegięłam, bo ona zapytała "mojemu jedynemu bratu
        urodzi się dziecko i ja go nie będę mogła zobaczyć?" i wtedy się poryczała. Mnie
        jako siostrze też by chyba było przykro, tym bardziej gdybym dowiedziała się o
        tym w taki sposób (od jakiegoś debila w chamski sposób), tym bardziej że ona i
        mój mąż dobrze ze sobą żyją i nie chciałam tego psuć. Przeprosiłam ją trochę na
        wyrost, co jej powiedziałam, ale uważam że nieładnie wyszło.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka