Dodaj do ulubionych

nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć?

26.01.10, 17:06
Drogie Emamy, poradźcie co zrobiłybyście w tej sytuacji:
dwa lata temu zmarł dziadek mojego TŻ, obiecał w spadku zostawić mu swoje
mieszkanie. O spisaniu testamentu nikt nie myślał, dziadek był w świetnej
formie o to mieszkanie było "kiedyśtam". Niestety dziadek zachorował i choroba
pokonała go w ciągu kilku dni.
Po jego śmierci mieszkanie odziedziczyła, bo nie było testamentu, teściowa.
Obiecała jednak, że przepisze je na syna, tak jak było mówione wcześniej.
Zamieszkaliśmy tam, zostało spłacone zadłużenie, zrobiliśmy generalny remont -
wszystko kosztowało ok 80tyś, z kredytu więc jeszcze trochę pospłacamy.....
Minęły dwa lata, w tym czasie teściowa oczywiście mieszkania nie przepisała,
nie naciskaliśmy bo na notariusza jakoś kasy nie było a TŻ stwierdził, że
własna matka go nie oszuka...
No ale niestety.
Teraz chcemy sprzedać to mieszkanie i kupić dom, rodzina nam się powiększa,
firma TŻ potrzebuje więcej miejsca (teraz wynajmujemy).
A teściówka zaczęła robić problemy.
Przepisania mieszkania odmawia, na sprzedaż się nie zgadza, zainwestowanych
przez nas pieniędzy oddać nie chce, nie ma zresztą z czego bo mieszka w domu
partnera, jest na jego utrzymaniu i do pracy się nie wybiera.
Zażądała czegoś w rodzaju renty - 500zł miesięcznie i pisemnej obietnicy (u
notariusza), że w kupionym domu będzie miała pokój z kuchnią, łazienką i
niezależnym wejściem.
Wtedy łaskawie daruje TŻ mieszkanie.
Nas nie stać będzie na płacenie jej co miesiąc, perspektywa wspólnego
mieszkania też się nie uśmiecha. Zresztą dom z miejscem dla nas, na firmę i na
teściową jest już poza naszymi możliwościami.
Jestem teraz tak wściekła, że jedyne co chcemy to odzyskać swoje pieniądze.
Proponujemy jej kupno kawalerki (akurat na tyle starczy jak się podzieli kaskę
na pół) - zastanowi się....
Twierdzi, że chce mieć pomoc na stare lata, ale szczerze mówiąc to po takim
numerze, łącznie z pisemnym zobowiązaniem do tej pomocy, to aż się odechciewa sad
Zupełnie nie wiem jak z tego wybrnąć, gdybyśmy wiedzieli, że tak to się
skończy to nie wprowadzilibyśmy się tu po prostu.

Bardzo się rozpisałam, przepraszam. Mam nadzieję, że komuś udało się doczytać
do końca.
ten wątek to żadna prowokacja itp, założyłam nowy nick na tę okazję po prostu
Obserwuj wątek
    • kawad Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 17:20
      No tak, umoczyliście sporo pieniędzy. Możecie je odzyskać chyba
      tylko na drodze sądowej (skoro teściowa taka uparta) pod warunkiem,
      że macie jak udowodnić, że to Wy płaciliście za remont itp
      (najlepsze są faktury na wasze nazwisko). Ciężko bedzie się dogadać
      z teściową.
    • przeciwcialo Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 17:23
      A sa inni spadkobiercy?
      Po drugie- to naiwność wielka ładowac pieniądze w nie swoje
      mieszkanie.
      • asiak-asiak Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 17:33
        innych spadkobierców poza teściową nie ma,
        mamy rachunki na jakieś 90% kwoty, reszta uzbierała się z "drobnicy" na którą
        nie braliśmy faktur
        w głowie mam cały czas słowa TŻ, że własna matka go nie oszuka
        nie bez powodu mówią, że najgorsze interesy robi się z rodziną
        • rudzia20 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 18:35
          Ja nawet palcem w mieszkaniu nie kiwnęłam, dopóki moi "Nie
          Teściowie" nie przepisali mieszkania. Moja Nie Teściowa to straszna
          bałaganiara, graciara itp i gdyby zobaczyła wyremontowane i
          wypicowane mieszkanie, to napewno odechciałoby się jej przepisywać.
          Taki typ.
          A Wy może w jakiś sposób postarajcie się z nią dogadać.
    • kawka74 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 17:35
      Teściowa zrobiła Was elegancko w balona.
      Nie wiem, co Ty zrobisz, wiem, co ja bym zrobiła.
      • kotka.zielonooka Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 17:41
        No niestety - sfrajerzyliscie sie i teraz dostajecie po tyłku.
        jedyna dobra rzecz ze moze nastepnym razem 3 razy pomyslicie zanim sie
        wpakujecie w takie obiecanki-cacanki.
        Uczenie sie na błedach - to tez jakis pozytyw, prawda?

        A co do samego problemu - ja bym ostro postawila sprawe na ostrzu norza -
        "mamusia" nie chce przepisac mieszkania (mimo obietnic) ? - fajnie smile- trudno
        sie mowi ale w takim razie "mamusia" bedzie łaskawa oddac 80 tys złotych jakie
        wpakowaliscie w remont.
        Jesli nie ma takiej kwoty to prosze sprzedac owe mieszkanie i z sumy jaka za nie
        dostanie - oddac to co włozyliscie

        ps. jesli mieszkaliscie w tym mieszkaniu uczciwie bylo by odliczyc jakas kwote
        eksploatacyjna - byc moze bylo by to owe 10% jakich nie ma na fakturach.

        Tyle tylko ze pewnie twoj maz nie bedzie chcial isc na udry z matka a i do ew.
        sadowej sprawy sie nie posunie.
        W tym momencie to ja bym chyba zerwala wszelkie kontakty - moze jak "mamusia"
        ochlonie i zobaczy ze przez swoje zachowanie zostala sama - to jej rozum wróci.

        A na przyszlosc - nic na "gebe" wszystko na papierze uncertain
        • asiak-asiak Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 17:49
          o kosztach eksploatacyjnych nie może być mowy
          dziadek nie chciał robić żadnych remontów i jego mieszkanie wyglądało..no cóż..
          wymieniliśmy absolutnie wszystko, okna, drzwi wew, zew, podłogi,
          zostały tylko kaloryfery w pokojach bo dobrze grzeją
      • kawka74 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 17:42
        Swoją drogą ciekawa jestem, z czego wynika takie, a nie inne postępowanie teściowej - z czystej złośliwości, skąpstwa czy strachu, że zostanie na lodzie, gdyby partner zechciał się jej pozbyć. Bo ma dokąd się przeprowadzić w razie czego? A jeśli tenże partner umrze, co z nią, gdzie zamieszka?
        A zresztą, nawet jeśli motorem działania teściowej jest strach, to i tak trzeba przyznać, że załatwiła to wyjątkowo nieelegancko.
    • sapalka1 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 17:39
      A może macie świadków, którzy mogą zeznać jaka była wola zmarłego? Chociaż po
      tak długim czasie, po śmierci dziadka - to już chyba za późno. Może jakaś
      prawniczka tutaj Ci doradzi. Tak czy inaczej proponuję konsultację z prawnikiem.
      Będziecie wiedzieli jak sprawa wygląda z punktu widzenia prawa (konkrety a nie
      podejrzenia) i w związku z tym będziecie wiedzieli jak reagować na propozycje
      teściowej. A może zadziała spokojna rozmowa w cztery oczy między matką i synem?
      Tyle, że stwoj mąż musi byc spokojny i nie bać się reakcji matki. Macie jakies
      kwity, że to wy spłaciliście mieszkanie i rachunki po remoncie? Mogą się przydać uncertain
      Kupno dwóch mieszkań mniejszych jest dobrym rozwiązaniem. Niesprawiedliwym może,
      ale najbardziej pokojowym. Co do mieszkania z teściową - nie pchałabym sie w to
      absolutnie, a po takiej akcji - tym bardziej.
    • iziula1 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 17:55

      Hmm, a gdzie będzie mieszkać teściowa po przepisaniu mieszkania?
      Na razie piszesz tylko o swoich potrzebach.
      Dziwisz się, że nie chce zostać bezdomną?
      Co do remontu-zanim zaczeliście wydawać pieniądze trzeba było
      ustalić konkrety. Teraz to aby uspokoić nerwy i złość
      zaproponowałabym rozmowe o spisaniu testamentu na rzecz syna lub
      wnuka/czki.
      • asiak-asiak Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 18:11
        napisałam niejasno trochę, już tłumaczę
        mieszkanie można sprzedać za ok 160tyś, po odjęciu naszych pieniędzy zostaje
        akurat na kawalerkę - takie ceny są w naszym mieście
        Teściowa jest po 50tce, nie pracuje ze swojego wyboru co najmniej 10 lat bo tyle
        minęło odkąd poznałam TŻ, a wiem, że wcześniej już jakiś czas nie pracowała.
        Ślubu ze swoim facetem nie ma, on nie chce a ona ubolewa, że po jego śmierci
        nawet renty nie dostanie big_grin
        Do tej pory mieliśmy normalne relacje, pomoc w razie potrzeby czy to jej, czy
        moim rodzicom wydawała mi się oczywista ale teraz mam mieszane uczucia.
        Tłumaczę sobie, że faktycznie boi się zostać na lodzie jak ją ten facet przegoni
        ale styl w jakim to próbuje załatwić pozostawia wiele do życzenia. Drugi z jej
        synów wdał się w (rozwiedzionego) ojca, bardziej interesuje go alkohol niż
        praca, to mój TŻ jest tym odpowiedzialnym który by jej pomógł, a ona mu taki
        numer....
      • kawka74 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 18:12
        Może i teściowa się boi, o czym pisałam wyżej, niemniej tak się spraw NIE załatwia. Nie robi się własnego dziecka w konia, nie zmusza podstępem do inwestycji w cudze interesy, tylko siada się na tyłku razem z innymi osobami zainteresowanymi i rozmawia.
        Też bym się, na miejscu autorki, wqrwiła.
    • karolinek Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 17:56
      Czy było przeprowadzone sądowe postępowanie spadkowe?
      Po zmarłym rodzicu dziedziczy jego małżonka 50% a resztę dzieci (jeśli są) po równo.
      Czyli po twoim teściu dziedziczy twoja teściowa i twój mąż.
      Czyli po 50%. O ile mąż nie ma rodzeństwa oczywiście.
      • karolinek Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 17:57
        Ups nie doczytałam, że to był dziadek, a nie ojciec męża.
        • kozica111 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 18:27
          Obietnice obietnicami a prawo prawem; nawet gdyby dziadek zapisał wam dom
          teściowej należałby sie zachowek;

          www.rp.pl/artykul/81965_Najblizszym_nalezy_sie_przynajmniej_zachowek.html
          Przykre jest to że wprowadziła was w błąd,z 2 strony syn nie ma moralnego kaca
          że chce totalnie "wywłaszczyć" własna matkę która nie ma dochodu i własnego kąta?
          Teściowa pewnie kombinowała tak;w życiu rożnie bywa i może ją TŻ zostawić na
          lodzie , wam schedę przepisze a wiadomo na co jak na co ale na wdzięczność
          synowej nie ma co liczyć...Poki nie było opcji sprzedaży to niebezpieczeństwa
          tez nie było, zapewne zakładała że jak cos będzie nie tak to ja do jej własnego
          domu przyjmiecie a tak postawiliście ja w niemiłej sytuacji.Osobiście się nie
          dziwie ze próbuje się zabezpieczyć.
          • asiak-asiak Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 18:35
            wiedziałam, że i takie głosy się pojawią
            nie byłoby całej tej sprawy gdyby nie to, że kiedy trzeba było długi spłacać i
            pieniążki wykładać to mówiła "tak synku oczywiście, że ci to przepiszę, przecież
            dziadek tak chciał"
            mogła od razu powiedzieć "pomieszkajcie sobie ale chałupa jest moja" albo zrobić
            cokolwiek innego niż składać fałszywe obietnice i namawiać do zamieszkania tutaj
            • asiak-asiak Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 18:48
              dodam jeszcze, że my w tej chwili chcemy odzyskać swoje pieniądze, reszta
              starczy jej na mieszkanie a ona i to nam uniemożliwia i chce pieniędzy na
              utrzymanie!! nie jest stara, chora czy bez wykształcenia, nic nie stoi na
              przeszkodzie żeby poszła do pracy
              • kozica111 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 19:04
                Ja ci pokazuje jej punkt widzenia.Jak sama będziesz po 50 na pewno będziesz gnać
                na skrzydłach do tyrki a dom przepiszesz na synową, już to widzę.
                Uważam że dom chciała przepisać ale zapewne myślała że zrobi to mając stabilną
                sytuację albo i nigdy bo w końcu skoro taka super z was rodzina to po co się w
                te zapisy bawić, tylko wy postanowiliście ją wycyckać, pozbawić praw i
                tyle.Historie o losach rodziców którzy przepisali ojcowiznę nie są wymysłami, to
                prawda.Ja na jej miejscu przepisałabym w testamencie dom na wnuka i dała wam
                prawo do mieszkania....no chyba ze wasz potomek pewnego dnia stwierdziłby ze z
                małżonkiem doszedł do wniosku że macie ledwie po 50-tce, chorzy nie jesteście,
                czy też bez wykształcenia i......
                • asiak-asiak Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 20:07
                  ech, tylko widzisz, ona nie miała nam oddać swojego majątku, tylko SAMA
                  zobowiązała się do przepisania tego co mężowi chciał dać jego dziadek, ("zapłać
                  zaległości, zrób remont o to twoje przezież")
                  ją samą nie kosztowało to absolutnie nic
                  wszelkie koszty ponieśliśmy my a teraz nie możemy nawet tego odzyskać bo jej się
                  odwidziało
                  mogła od początku powiedzieć, że to będzie jej i tyle
                  zamiast tego zafundowała sobie remoncik na koszt syna a potem jej się odwidziało ;-/
                  • kozica111 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 20:29
                    No tak, dlatego mowie że wprowadziła was w błąd.Ale nie dziwie się że jak doszło
                    co do czego przemyślała sobie wizje przyszłości i ma pietra i słusznie.Własne
                    dzieci potrafią starsza osobę odtrącić a od obcych tym bardziej nie ma co liczyć
                    na sentymenty.Ide o zakład na 100 % ze uważała ze nie będzie pomysłu dotyczącego
                    sprzedaży schedy - wy byście mieszkali a ona jakby za x lat zaczęło się coś
                    sypać miałaby gdzie wrócić a tym sposobem zamykacie jej drogę.Ty nie widzisz jej
                    /i masz takie prawo/ we wspólnym domu, to do własnego byś ja przyjęła? Raczej
                    nie i ona to wie.
                    • asiak-asiak Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 20:36
                      tylko, że ta scheda ma 44m2, dwa małe pokoje a my mamy dwoje małych dzieci,
                      • kozica111 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 20:49
                        Domyślam się że nie jest łatwo, ale co ma do tego teściowa? Ma się poświecić bo
                        wy macie dzieci?
                        No kochana wybacz, ale wyobraź sobie że ty jesteś na jej miejscu..jak jej się
                        związek zawali co zrobi? Gdzie pójdzie mieszkać, do kogo? Wyobraź sobie...ma 60
                        lat a partner ja wyrzucił ewentualnie zmarło mu się i jego spadkobiercy kazali
                        jej się wynosić...przyjmiesz ja z otwartymi rękoma? Już teraz wiesz że nic z tego.
                        To mieszkanie-MIESZKANIE JEJ OJCA, nie twojego - to jej jedyne
                        zabezpieczenie.Robotna nie jest ale wychodząc z tego założenia można powiedzieć
                        że wy tez nie skoro na własne nie zarobiliście a siedzicie U TESCIOWEJ - bo to
                        jej, jej, bez względu na to co dziadek obiecał.
                        Kawalerka jest dobrym pomysłem i zauważ że ona nie powiedziała nie, czyli uznała
                        pomysł za sensowny.
                        • azile.oli Re: kozica111 27.01.10, 08:43
                          Teściowa ma swoje lata, a zachowuje się jak małe dziecko. O swojej
                          starości należy pomyśleć wcześniej. Poszła do faceta, nic nie jest
                          tam jej, nie pracuje - na co liczy na przyszłość? Że syn ją weźmie
                          do tak małego mieszkania? Zawsze się trzeba zabezpieczyć, ale nie
                          tak głupio i nie kosztem dziecka. I nie chodzi mi o to, że miała się
                          zrzec tego mieszkania, tylko mogła wyraźnie powiedzieć, że rości
                          sobie do niego prawa. Wtedy syn nie inwestowałby pieniędzy w
                          mieszkanie, które być może nigdy nie będzie do niego należało (bo ma
                          brata, mamusia obrazi się na synowśą i drugiemu nieudacznikowi
                          przepisze). Testament zawsze można zmienić i nie jest to żadna
                          gwarancja. Darowiznę niby też można cofnąć, ale już nie tak prosto.
                          Kobieta cały czas żyje na czyjś koszt; o ile rozumiem, że może
                          chcieć tego mieszkania w wybudowanym domu to comiesięczne dawanie
                          jej kieszonkowego to już przesada. Nie mówiąc o tym, że chodzi jej
                          też o opiekę na starość. Przecież w ten sposób domaga się nie tylko
                          zwrotu mieszkania (bo w domu syna miałaby niezależne), ale także
                          alimentacji już teraz, gdy nie jest ani stara, ani chopra, a syn się
                          do jej obecnej sytuacji życiowej nie przyczynił.
                          Mało tego, właściwie chce naciągnąć własne dziecko, bo przecież po
                          remoncie ten lokal zyskał na wartości. Gdyby syn tam nie zrobił
                          remontu , to nie miałaby się do czego wprowadzić. Nie ma także
                          środków na opłacenie czynszu.
                          Postąpiła nieuczciwie. Jeśli chciała zabezpieczenia to mogła sobie
                          to mieszkanie zatrzymać. Na co liczyła? Teraz nagle doszła do
                          wniosku , że potrzebuje czegoś, w razie sytuacji awaryjnej?
                          Przecież sama tak to sobie ułożyła. Mieszka z facetem u niego, bez
                          ślubu, zrezygnowała z pracy , w nic nie inwestuje, rzeczywiście
                          sytuacja nieciekawa. Ale to nie powód , żeby wykorzystać syna. Teraz
                          powinna mieszkanie sprzedać i zwrócić młodym nakłady. Resztę niech
                          sobie bierze i robi z tym, co chce.
                          • przeciwcialo Re: kozica111 27.01.10, 15:12
                            Z drugiej strony ta kobieta mogła sie z kochasiem wprowadzić po
                            śmierci ojca i wtedy młodzi musieliby sobie cos znaleźć.
                          • kozica111 Re: kozica111 27.01.10, 18:24
                            "
                            > Teściowa ma swoje lata, a zachowuje się jak małe dziecko. O swojej
                            > starości należy pomyśleć wcześniej"

                            Lepiej pozno niz wcale.

                            "Zawsze się trzeba zabezpieczyć, ale nie
                            > tak głupio i nie kosztem dziecka. I nie chodzi mi o to, że miała się
                            > zrzec tego mieszkania, tylko mogła wyraźnie powiedzieć, że rości
                            > sobie do niego prawa."
                            Kosztem dziecka..no właśnie, pewnie by usłyszała, co mamusia będzie w 2 mieszkać?

                            "tylko mogła wyraźnie powiedzieć, że rości
                            > sobie do niego prawa. Wtedy syn nie inwestowałby pieniędzy w
                            > mieszkanie, które być może nigdy nie będzie do niego należało"

                            Racja,ale zakładam że do głowy jej nie przyszło że syn będzie chciał mieszkanie
                            zbyć.nim oficjalnie oddać w czasowe użytkowanie-formalnie, wtedy kwasów by nie było.

                            "Postąpiła nieuczciwie. Jeśli chciała zabezpieczenia to mogła sobie
                            > to mieszkanie zatrzymać."
                            ale ona je zatrzymała właśnie i proszę jaka reakcja dzieci...poszła po rozum jak
                            zaczeli jej mieszkanie sprzedawać

                            Skoro mowa o zwrocie nakładów to należy sumę pomniejszyć o okres użytkowania
                            średnio ok 1000 zł/ msc tyle kosztuje wynajem - rozliczają sie prawda?
                            • lunula Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 18:25
                              Przeczytałam cały wątek i uważam,ze syn i synowa mają słuszne pretensje.To
                              prawda-po dziadku dziedziczy jego córka-czyli w tym przypadku teściowa.Jednak
                              gdyby nie jej syn i synowa to mieszkanie nie nadawałoby się do zamieszkania, ale
                              też przede wszystkim-byłoby już własnością komornika.A to dlatego,ze teściowa
                              nie miałaby z czego opłacać czynszu bo nie pracuje gdyż tak jej wygodnie.Dzięki
                              synowi i synowej mieszkanie zostało w rodzinie.Ale to tylko dlatego,ze matka
                              oszukała własne dziecko zapewniając,ze to mieszkanie na niego zapisze.Otóż syn
                              ufając własnej matce i jej zapewnieniom,że to mieszkanie na niego
                              przepisze,spłacił dług jaki na tym mieszkaniu wisiał i regularnie ze swoja zoną
                              płaci czynsz.Prawo jest prawem,ale sumienie sumieniem.Nie mogłabym w taki sposób
                              oszukać własnego dziecka.Z tego co autorka napisała, teściowa sama zachęcała do
                              przeprowadzenia remontu i spłaty długu, bo przecież "robią to dla siebie".Koniec
                              końców dług spłacony, remont zrobiony, a teściowa zmieniła zdanie.Nikt jej nie
                              chciał zostawiać bez niczego.Chodziło tylko o przepisanie mieszkania.A że syn i
                              synowa chcieli je sprzedać-z tego co autorka pisze teściowa o tym wiedziała
                              przed remontami.Logiczne ze jak jest możliwość i rodzina się powiększa to szuka
                              się czegoś większego.Nikt nie mówił o pozostawieniu teściowej na
                              lodzie.Zaproponowali jej kupno mniejszego mieszkania, które moze łatwiej byłoby
                              jej utrzymać, skoro tego i tak nie była w stanie.Jednak teściowa postawiła swoje
                              warunki.Zgodzi sie na sprzedaż mieszkania gdy syn zapewni jej opiekę,mieszkanie
                              i pensję 500 zł(dla mnie to ogromna kwota w przypadku gdy sa dzieci).Czyli gdy
                              jednym zdaniem-syn się zgodzi aby jego własna matka się na nim uwiesiła do konca
                              jej życia.Autorka wyraźnie napisała,że nie stać ich na to,a teściowa tez o tym
                              na pewno wie.Poza tym nie dziwie się,ze nie chcą z teściową póki co mieszkać-też
                              bym unikała.Można owszem na starość się zająć,ale z jakiej racji już teraz
                              mieszkać razem?Gdy teściowa jest sprawna?I jeszcze teściowej dawać wypłatę??Po
                              to się chyba bierze ślub,żeby "odpępowić się" m.in od rodziców.I każdy ma prawo
                              do własnego życia, niekoniecznie z teściową za ścianą.Dodatkowo jest drugi syn,
                              który jak już teraz widać , "załapałby się" na 50% wyremontowanego mieszkanka,
                              gdyby nie daj Boże teściowej coś się stało.Ten syn, który zainwestował wierząc
                              swojej mamie, wyszedł na frajera.Mamiony obietnicami,ze to za chwilę będzie jego
                              zainwestował sporą kwotę.Został oszukany.I został na lodzie.Bez
                              pieniędzy.Myślę,ze teściowa zrobiła to z premedytacją bo tak było jej po prostu
                              wygodnie.Zgadzała się na wszystko bo wiedziała,ze inaczej straci mieszkanie gdy
                              wejdzie komornik.A potem jakoś to "wygładzi".Teraz mieszkanie spłacone, czynsz
                              płacony regularnie.Teściowej za przeproszeniem odeszły strupy od d.. i zaczęła
                              stawiać warunki.Rozwiązanie widzę takie,żeby nie przedłużać: przeprowadzić się
                              do mieszkania wynajętego i przestać płacić czynsz matce.Skoro taka zaradna niech
                              sobie radzi dalej.Mieszkanie pewnie przepadnie na rzecz komornika bo ona nie
                              będzie mieć pieniędzy na płacenie czynszu i dług znowu urośnie, ale ja bym tak
                              to zostawiła.Trudno.80 tysięcy to duża kwota ale w perspektywie lat robi się
                              mniejsza.Można ją odpracować choć to wyrzeczenia-dałabym spokój i nie
                              pozywałabym do sądu.Za to trzymałabym rachunki.Z taką mamuśką urwałabym też
                              kontakt.I żadnej opieki czy pomocy-ma drugiego syna niech się zajmie.Gdyby po
                              pewnym czasie w miarę wzrostu kolejnego długu za czynsz zaczęła napomykać z
                              propozycjami przeprowadzki do jej mieszkania wyśmiałabym ją.Gdy straci
                              mieszkanie dopiero realnie odczuje to zagrożenie, o którym jej obrończynie tyle
                              tu napisały.Nagle zostanie bezdomna.I bez rodziny-bo ja na miejscu jej syna
                              wypięłabym się.Może to okrutne takie rozwiązanie,ale myślę ze terapie szokowe
                              zawsze najlepiej działają
                            • lunula Re: kozica111 27.01.10, 18:30

                              > Racja,ale zakładam że do głowy jej nie przyszło że syn będzie chciał mieszkanie
                              > zbyć.nim oficjalnie oddać w czasowe użytkowanie-formalnie, wtedy kwasów by nie
                              > było.

                              > Skoro mowa o zwrocie nakładów to należy sumę pomniejszyć o okres użytkowania
                              > średnio ok 1000 zł/ msc tyle kosztuje wynajem - rozliczają sie prawda?


                              Na razie sprawa wygląda tak: teściowa mieszkanie dostała za free w ramach
                              spadku.Jednak był mały feler, bo ciążył na nim dług.Syn w dobrej wierze ten dług
                              spłacił i regularnie ze swoją żoną( ta okropną synową) płacili czynsz-inaczej
                              mieszkanie by przepadło na rzecz komornika.Nie widzę więc powodu, dla którego
                              syn byłby coś winien swojej matce-pijawce.Jego koszty od samego początku
                              przerosły koszty użytkowania.I matka na tym skorzystała.Bo z tego co autorka
                              pisała-mieszkanie wcześniej nie nadawało się do normalnej egzystencji.Remont
                              podniósł jego wartość także na rynku nieruchomości
                              • lunula Re: kozica111 27.01.10, 18:32
                                lunula napisała:

                                >
                                > > Racja,ale zakładam że do głowy jej nie przyszło że syn będzie chciał mies
                                > zkanie
                                > > zbyć.nim oficjalnie oddać w czasowe użytkowanie-formalnie, wtedy kwasów b
                                > y nie
                                > > było.


                                Jeszcze do tego się odniosę, bo w poprzednim poście "zjadło" mi tekst: teściowa
                                jeszcze przed remontami i spłatą zadłużenia wiedziała,ze mieszkanie będzie
                                sprzedane.Tak więc oszukała syna bez dwóch zdań
                            • attiya Re: kozica111 27.01.10, 18:33
                              nie wszędzie
                              Na Podlasiu kosztuje to średnio od 400 do 1000 i więcej zł
                              No chyba nie myślisz, że malutkim mieście na ścianie wschodniej tyle to kosztuje
                            • kawka74 Re: kozica111 27.01.10, 18:37
                              Racja,ale zakładam że do głowy jej nie przyszło że syn będzie chciał mieszkanie
                              > zbyć

                              wtedy też pojawił się pomysł, że mieszkanie które wedle słów dziadka a potem i teściowej miało przypaść mężowi, w "lepszych czasach" sprzedamy i kupimy dom z miejscem na działalność firmy.
                              Teściowa o tych planach wiedziała od początku.
                    • chloe30 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 20:43
                      kozica111 napisała:

                      > NoIde o zakład na 100 % ze uważała ze nie będzie pomysłu dotycząceg
                      > o
                      > sprzedaży schedy - wy byście mieszkali a ona jakby za x lat zaczęło się coś
                      > sypać miałaby gdzie wrócić a tym sposobem zamykacie jej drogę.

                      Czy byłabyś łaskawa czytać uważnie?? Bo ja nie autorka, ale szlag mnie trafia.
                      Oni chcą tylko odzyskać swój wkład, pieniądze włożone w remont. Za resztę pijawa
                      może sobie kupić kawalerkę i siedzieć tam z gachem albo bez.
                      ALe pijawie pensja sie marzy.
                      No szlag.
                      • kozica111 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 20:53
                        "Czy byłabyś łaskawa czytać uważnie?? Bo ja nie autorka, ale szlag mnie trafia.
                        > Oni chcą tylko odzyskać swój wkład, pieniądze włożone w remont. Za resztę pijaw
                        > a
                        > może sobie kupić kawalerkę i siedzieć tam z gachem albo bez.
                        > ALe pijawie pensja sie marzy.
                        > No szlag."

                        Naiwna jesteś na maksa- i autorka się do tego nie przyzna ale dobrze wie ze mam
                        racje- składając teściowej propozycje zwrotu wkładu od razu wiedzieli że w życiu
                        nie będzie w stanie takiej kwoty ani mniejszej wyłożyć.
                        Chodziło o wysiudanie mamy z praw ale nie wyszło.Dla mnie problemu nie ma- niech
                        sprzedają i dzielą się kasą.Pijawa- mądra kobieta i tyle.
                        • chloe30 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 20:57
                          kozica111 napisała:

                          >
                          > Naiwna jesteś na maksa- i autorka się do tego nie przyzna ale dobrze wie ze mam
                          > racje- składając teściowej propozycje zwrotu wkładu od razu wiedzieli że w życi
                          > u
                          > nie będzie w stanie takiej kwoty ani mniejszej wyłożyć.

                          I nie musi!!!
                          Jak sprzedadzą mieszkanie to oni odzyskają swoje a teściowej starczy na kawalerkę.
                          W realność wyliczeń nie wnikam, nie wiem gdzie się akcja dzieje ani nic.
                          Teściowa żądając pensji dla siebie pokazała że jest wstrętną pijawą i pewnie od
                          początku miała taki plan.
                          • kozica111 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 21:55
                            Akurat pomysł z kawalerką poparłam.Chodzi o to ze dorośli ludzie wzajemnie sobą
                            manipulują i pogrywają na poczuciu winy.Z pensja przegięcie widać w tej panice
                            trochę przedobrzyła.
                            • sanna.i Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 19:24
                              Ta "mądra kobieta", która okradła syna na 80 tys. i tak koniec końców zostanie
                              sama, bo nie sądzę, żeby syn chciał z nią jakieś kontakty utrzymywać. Gach ją
                              pogoni w trzy wiatry, a ona zostanie w tym mieszkaniu, którego nie bedzie miała
                              za co utrzymać, bo pracy nie ma. Współczuję autorce. Radzę zebrać
                              rachunki,wystąpić na drogę sądową o zwrot poniesionych kosztów i zerwać z taką
                              "mamusią" jakiekolwiek kontakty.Nie miałabym najmniejszych oporów.
                        • madzioreck Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 21:49
                          kozica111 napisała:

                          > Naiwna jesteś na maksa- i autorka się do tego nie przyzna ale dobrze wie ze mam
                          > racje- składając teściowej propozycje zwrotu wkładu od razu wiedzieli że w życi
                          > u
                          > nie będzie w stanie takiej kwoty ani mniejszej wyłożyć.

                          No jednak nie doczytałaś - teściowa nie chce sprzedać mieszkania. Nie zgadza się
                          na sprzedaż.
                          • kozica111 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 21:58
                            "Proponujemy jej kupno kawalerki (akurat na tyle starczy jak się podzieli kaskę
                            na pół) - zastanowi się...."

                            Skoro sie zastanowi tzn że kwestia sprzedaży nie jest przesądzona, czyz nie?
                            Ja nie podniecam się lecąc na oślep po pojedynczych zdaniach tylko czytam
                            wyłapując sens całości wypowiedzi.. Ty przeczytałaś zapewne wstęp, doczytaj do
                            końca.
                            • madzioreck Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 22:16
                              Przeczytałam, sens całości wypowiedzi wyłapałam taki, że teściowa wycofała się z
                              danego słowa i robi trudności ze sprzedażą, a zastanawiać się można długo.
                        • kitty4 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 07:39
                          Też uważam że mądra kobieta z teściowej autorki wątku. Mnie
                          niestety życie nauczyło różnego do niego podejścia - po takich
                          tekstach "synowej" i syna poczekałam bym do końca okresu ochronnego,
                          czyli okolice kwietnia - a potem zażądała bym natychmiastowej
                          wyprowadzki z mojej własności - podejrzewam że "dzikich" lokatorów.
                          I poczekała bym, co też ta "mądra synowa" wymyśli w takiej
                          sytaucji.
                          A jak by się nie chcieli wyprowadzić - przyszła bym z policją
                          lub z panami którzy potrafią perswadować, że zajmowanie cudzej
                          własności jest "be".
                          I tyle.
                          • azile.oli Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 08:52
                            syn i synowa pracuja, więc najwyżej się wyprowadzą i coś wynajmą.
                            Tylko ciekawa jestem, co mamusia zrobi , jak pan ją wykopie. Jęśli
                            nie ma dochodów, nie utrzyma mieszkania. I ciekawe, kto się nią
                            zajmie na starość?
                            Takie postępowanie względem własnego dziecka jest paskudne. Oni tam
                            włożyli swoje pieniądze, pospłacali długi, więc mamusia skorzysta na
                            łatwowierności syna.
                          • kawka74 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 09:07
                            Ale już nie jest be remontowanie swojej własności cudzymi rękami i za cudze pieniądze?
                            Już, na litość, przestańcie się tak głupio użalać nad teściową.
                          • velluto Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 10:57
                            kitty4 napisała:

                            > zażądała bym natychmiastowej> wyprowadzki z mojej własności - podejrzewam że
                            "dzikich" lokatorów.
                            > I poczekała bym, co też ta "mądra synowa" wymyśli w takiej
                            > sytaucji.

                            Mądra synowa poszłaby do sądu i zażądała zwrotu nakładów na mieszkanie. A urocza
                            teściowa, bez dochodów dostałaby do spłaty 80 tys., z szybko rosnącymi
                            odsetkami, no i rosnącym zadłużeniem lokalu bo kto płaciłby czynsz? w rezultacie
                            wkroczyłby komornik, i teściowa zostałaby bez mieszkania, bez kasy i bez
                            kogokolwiek, kto pomógłby jej na starość. Śmiem twierdzić, że ona bardziej
                            potrzebuje ich, niż oni jej
                            • skanke na jakiej podstawie? 27.01.10, 11:21
                              sąd by orzekł zwrot 80 tyś??? nie wprowadzaj nikogo w błąd!! nie ma takiej
                              opcji! to w dalszym ciągu mieszkanie teściowej!!!
                              • chicarica Re: na jakiej podstawie? 27.01.10, 12:28
                                Na podstawie faktur udowadniających nakłady poniesione na rzecz majątku
                                teściowej. Zdarza się często np. przy rozwodach, jeśli mieszkanie nie wchodzi w
                                skład wspólnoty majątkowej, ale strona nie będąca właścicielem poniosła w
                                okresie trwania małżeństwa wydatki na rzecz tego mieszkania.
                                NA SZCZĘŚCIE prawo przewiduje sytuacje, w których ktoś chce sobie czyimiś rękami
                                i pieniędzmi coś wyremontować a potem kopnąć finansującego w d... .
                            • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 11:28
                              Niby na jakiej podstawie zwrot kosztów remontu?
                              Czy teściowa prosiła o remont, zlecała jego wykonanie?
                              Nie, remont wykonali najemcy dla poprawienia własnego komfortu. Mieszkanie
                              użytkowali nieodpłatnie.

                              Fakt, teściowa załatwiła sprawę nieładnie, ale niestety, formalnie nic nie można
                              jej zarzucić.

                              I wcale jej się nie dziwię, że nie chce się mieszkania pozbywać, jeśli jest
                              jedynym jej lokum. Na kawalerkę też bym się nie zgodziła. Można ewentualnie
                              mieszkanie wynajmować, a z czynszu spłacić część wkładu w remont - różnicę
                              między kosztem remontu a wartością użytkowania mieszkania przez cały czas, kiedy
                              było użytkowane nieodpłatnie.
                              • kitty4 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:03
                                Na jakiej podstawie - uprzejmie zapytuję - sąd miałby zasądzić
                                zwrot kosztów remontu ? Jeśli syn z "uroczą synową" mają podpisaną
                                umowę najmu , lub zlecenia ze strony teściowej remontu w zamian za
                                uzytkowanie leokalu - to podejrzewam że na pewno by coś w sądzie
                                wywalczyli.
                                Ale jeśli nie mają żadnych dokumentów pisemnych - to chyba
                                cóż....podnieśli standard mieszkania teściowej zupełnie za darmo dla
                                niej.
                                no i niech autorka wątku się wyprowadza i wynajmuje - co za
                                problem ? Teściowa mieszkanie wynajmie - przynajmniej opłaci czynsz
                                i inne świadczenia. A jeśli dojdzie do tego że będzie musiała wrócić
                                do niego - ma kilka możliwości - zamiana /sprzedaż. itp.
                                • velluto Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:22
                                  1. Umowa ustna ma taką samą wartość dowodową jak pisemna.
                                  2. Autorka wspominała, że na cały remont mają faktury na siebie, opłacanie
                                  czynszu i długów po dziadku też mogą udokumentować
                                  2. Zwrot nakładów na majątek teściowej można w tym przypadku bez większego trudu
                                  wywalczyć w sądzie - choćby na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu.
                                  Poszukaj sobie w googlach, możesz się zdziwić

                                  • skanke to są tylko przepisy 27.01.10, 12:29
                                    -realnie nic nie wywalczą, chyba ze ze doskonałą=drogą papugą.
                                    • chicarica Re: to są tylko przepisy 27.01.10, 13:04
                                      Za którą zapłaci teściowa...
                                  • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:32
                                    Ale trzeba by jeszcze udowodnić, że to teściowej zależało na remoncie. Bo jak to
                                    sobie wyobrażasz - od obcych ludzi też mogę wynająć mieszkanie, wyremontować bez
                                    ich wiedzy, a następnie zażądać zwrotu poniesionych kosztów?
                                    Jeśli teściowej na remoncie nie zależało (a skoro to oni tam mieszkali, to
                                    raczej oczywiste), to mogą sobie zabrać teraz te podłogi i drzwi - tylko tyle.
                                    Żadnych pieniędzy raczej nie dostaną, a już na pewno nie na drodze sądowej.
                                    • joanna35 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:57
                                      a1ma napisała:

                                      > Ale trzeba by jeszcze udowodnić, że to teściowej zależało na
                                      remoncie. Bo jak t
                                      > o
                                      > sobie wyobrażasz - od obcych ludzi też mogę wynająć mieszkanie,
                                      wyremontować be
                                      > z
                                      > ich wiedzy, a następnie zażądać zwrotu poniesionych kosztów?
                                      Ale to nie byli obcy ludzie i choć nie znam się na prawie to wątpię,
                                      żeby ten aspekt sprawy nie został wzięty pod uwagę.
                                      • skanke to mówię Tobie, że nie mają szans 27.01.10, 12:59
                                        o sądzie niech zapomną to poniosą tylko koszty.
                              • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 13:26
                                zapewne będziesz taką samą teściową jak teściowa autorki wątku
                                • joanna35 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 13:33
                                  attiya napisała:

                                  > zapewne będziesz taką samą teściową jak teściowa autorki wątku
                                  To jaką jest teściową jest tu mało istotne, ważniejsze jest jakim
                                  jest człowiekiem i matką.
                                  • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 13:39
                                    też fakt smile
                                • skanke jeśli tylko syn uraczy mnie taką synową... 27.01.10, 13:35
                                  a co Tobie do mnie? skąd ta osobista wycieczka? wiem jak to wygląda i dlatego
                                  odradzam sąd.
                                  • joanna35 Re: jeśli tylko syn uraczy mnie taką synową... 27.01.10, 13:39
                                    To chyba nie było do Ciebie.
                                    A w temacie - co masz do synowej? Dziewczyna tylko opisała problem.
                                    Rozumiem, że po piersze Ty rozdajesz na prawo i lewo datki w
                                    wysokości 80 tyś., a po drugie nie widzisz nic karygodnego z
                                    moralnego punktu widzenia w zachowaniu teściowej i bez najmniejszych
                                    skrupułów potraktowałabyś tak swoje dziecko?
                                  • attiya Re: jeśli tylko syn uraczy mnie taką synową... 27.01.10, 13:42
                                    skanke napisała:

                                    > a co Tobie do mnie? skąd ta osobista wycieczka? wiem jak to wygląda i dlatego
                                    > odradzam sąd.
                                    hmmm ale to nie było do Ciebie smile tak właśnie patrzę i przecież to nie pod Twój
                                    post się moja wypowiedź podpięła smile
                                    Chyba, żem źle widzę smile
                          • maadzik3 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 13:03
                            Eksmisja rodziny z nieletnimi jest sprzeczna z prawem. A zwrot nakladow na cudza
                            rzecz sie nalezy (znaczy tesciowa wykwaterowujac ich i tak te 80 tys. musi
                            zwrocic). To w kwestiach prawnych. Tytul prawny tez da sie udowodnic bo w
                            najblizszej rodzinie uzyczenie na x lat ktore juz minely bez protestow to umowa
                            per facta concludenta.
                          • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 13:38
                            w takim wypadku teściowa raz na zawsze zamknęłaby sobie drogę jakiejkolwiek
                            pomocy w przyszłości. Bo któż pomógłby takiej matce, która własnego syna i wnuki
                            z domu wyrzuca? I kto jej wtedy na starość pomoże? Drugi syn - niebieski ptak?
                            Za czynsz placić nie będzie, syn zacznie się z nią w sądzie sądzić. Sąd zapewne
                            zarządzi zwrot owej kwoty z odsetkami. Mieszkanie trzeba będzie sprzedać. Kasę
                            pijawa szybko rozpuści. I zostanie jej noclegownia w przyszłości.
                • ally Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 10:28
                  > Ja ci pokazuje jej punkt widzenia.Jak sama będziesz po 50 na pewno będziesz gna
                  > ć
                  > na skrzydłach do tyrki a dom przepiszesz na synową, już to widzę.

                  50 lat to niewiele, spokojnie można pracować. abstrahując od sprawy domu,
                  teściowa jest zwykłym leniem.
                • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 13:54
                  dziś powinno się pracować do 65-go roku życia
                  więc ma przed sobą ponad 10 lat pracy
                  Co nie zmienia też faktu, że 50-tka to nie koniec życia, nieprawdaż?
                  Poza tym sory ale mieszkanie po matce należy sie synowi, poza tym to nie coś
                  czego teściowa się dorobiła. Ona to mieszkanie dostała od ojca. Czyli w sumie
                  też można było ją pominąć i mieszkanie wnukowi zapisać z pominięciem teściowej
                  • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 13:58
                    Osobliwa logika.
                    Jeśli teściowej się nie należy, to tym bardziej nie należy się wnukowi. Ona
                    odziedziczyła je po własnym ojcu.

                    > Poza tym sory ale mieszkanie po matce należy sie synowi

                    PO matce - oczywiście.
                    Ale póki matka żyje, to może równie dobrze mieszkanie sprzedać, a forsę
                    przepuścić w kasynie i nikomu nic do tego.
                    • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 14:03
                      ofkors, że może
                      tylko tym bardziej chyba zamyka sobie furtkę do tego aby w przyszłości ktoś się
                      nią zajął.
                      Poza tym chcę przypomnieć, że była mowa o zakupie dwóch małych mieszkań. Jedno z
                      nich byłoby własnością teściowej. Więc na lodzie nie zostałaby.
                      • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 14:12
                        Czyli teściowa ma zamienić duże mieszkanie na małe. Interes życia, jak ktoś tu
                        napisał wink
                        A potem i tak zostawi to małe w spadku synkowi, prawda?
                        • joanna_poz Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 14:17
                          to niech nic nie zamienia, tylko odda synowi i synowej 80 tys.
                          proste.
                          • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 14:21
                            Ale dlaczego miałaby oddawać?
                            Oni inwestowali w podwyższenie standardu swojego życia w tym mieszkaniu. Nie
                            sądzę, żeby uzgadniali z matką kwoty, które wydają. Nie prosiła ich o to, nie
                            robili tego dla niej. A po jej śmierci i tak mieszkanie będzie ich, więc de
                            facto wyremontowali mieszkanie dla siebie.

                            Nie przeczę, że teściowa zachowała się nie fair, nie klarując sytuacji. Ale
                            serio - naprawdę mogło przecież tak być, że ona żyła w przekonaniu, że owszem,
                            przekaże to mieszkanie synowi, ale W SPADKU. Wcześniej nie było mowy o
                            sprzedaży. Należało to wyjaśnić PRZED remontem. Teraz to trochę za późno.
                            • chloe30 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 14:27
                              a1ma napisała:

                              > Ale dlaczego miałaby oddawać?
                              > Oni inwestowali w podwyższenie standardu swojego życia w tym
                              mieszkaniu. Nie
                              > sądzę, żeby uzgadniali z matką kwoty, które wydają.

                              Bo byli przekonani że inwestuja w swoje.

                              owszem,
                              > przekaże to mieszkanie synowi, ale W SPADKU.

                              Mąz autorki ma jeszcze brata, więc i ten skorzysta na ich naiwności,
                              bo spadek będzie dzielony.

                              Wcześniej nie było mowy o
                              > sprzedaży. Należało to wyjaśnić PRZED remontem. Teraz to trochę za
                              późno.
                              >
                              Tak teraz za późno, niech się pijawa udławi swoim mieszkaniem, ale w
                              moim domu jej noga by nie postała.
                            • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 14:28
                              hipotetycznie
                              mieszkanie mógł dziadek jednak wnukowi zapisać
                              i też wtedy nic nie miałaby
                              upieranie się jej i twoje jednocześnie, że nic nikomu nie musi oddawać ukazuje i
                              ją i Ciebie w niezbyt dobrym świetle.
                              Poza tym zawsze mówię, że jak ktoś czegoś nie łapie to szybciej czy później na
                              pewno w takiej sytuacji będzie.
                            • joanna_poz Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 14:31
                              > Ale dlaczego miałaby oddawać?
                              > Oni inwestowali w podwyższenie standardu swojego życia w tym
                              mieszkaniu

                              szczególnie spłacając nieswoje długi zainwestowali w podwyższenie
                              standardu swojego zyciasmile no tym to raczej obniżyli swój standard.
                              • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 14:32
                                Spłacając długi - faktycznie, jedyne co zyskali to fakt, że mieszkanie nie
                                zostało zlicytowane i kiedyś będą mogli je odziedziczyć wink
                                • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 14:34
                                  wydajac te ponad 80 tysięcy mogli trochę dołożyć i mieć swoje
                                  no ale często jest tak, że w dobrej wierze chcesz komuś nieba uchylic.....i
                                  jeszcze to, że z rodziną to na zdjęciu....
                                • joanna_poz Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 14:39
                                  odziedziczą guzik z pentelką, a nie mieszkanie.
                                  bo teściówka nie mając dochodów zadłuzy je ponownie i albo ją
                                  zlicytuje komornik, albo dzieci odziedziczą długi.
                                • mojamalakoza Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 07:33
                                  Pod warunkiem że mamusia tego mieszkania wcześniej nie sprzeda a pieniędze może
                                  przepuścić w kasynie i nic wtedy nie dostaną.
                        • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 14:25
                          boli Cię?
                          Do grobu przecież nie zabierze tego?
                          Poza tym duże to mam ja smile
                          No i skąd wiesz, ze tam gdzie teraz mieszka to ma takie niby przestrzenie życiowe?
                          • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 14:31
                            No właśnie ani trochę mnie nie boli wink
                            Ona dostała w spadku, oni też kiedyś dostaną. Normalna kolej rzeczy. Ale nie
                            trzeba już, natychmiast! matkę wywalić z ojcowizny, sprzedać, kupić jej
                            ewentualnie jakąś klitkę, a za różnicę postawić sobie dom - i najlepiej niech
                            się teściowa trzyma z daleka! To jest fair?
                            • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 14:35
                              tak, z takim podejsciem jak twoje to faktycznie zawsze wszystko będzie nie tak
                              jak trzeba
                            • joanna35 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 14:36
                              Bo masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem, albo swój ciągnie do
                              swego.
                            • mojamalakoza Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 07:46
                              a1ma napisała:


                              > Ona dostała w spadku, oni też kiedyś dostaną.

                              Ona dostała zadłużone w spadku, syn i synowa oddłużyli je i wyremontowali, a
                              później znowu będą musieli oddłużyć bo dostaną w spadku zadłużone mieszkanie.
                              Teściowa nie ma dochodu więc opłacać tego mieszkania nie będzie, oni chcą się
                              wyprowadzić do większego więc mają wyjście albo opłacać za mamusię mieszkanie
                              albo pozwolić aby się znów zadłużyło.

                              Ale nie
                              > trzeba już, natychmiast! matkę wywalić z ojcowizny, sprzedać, kupić jej
                              > ewentualnie jakąś klitkę, a za różnicę postawić sobie dom - i najlepiej niech
                              > się teściowa trzyma z daleka! To jest fair?
                              >
                              Tak oczywiście za pieniądze ze sprzedaży 40 paro metrowego mieszkania kupią
                              kawalerkę i postawią dom, może jeszcze nawet coś na życie zostanie.
              • bellinetta Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 19:04
                Twoja teściowa to leniuch, nierób i pijawka.
                Umowy ustne sa tak samo wiążące jak pisemne. Pójdz do adwokata o poradę,
                zoabczysz co ci powie. Pozniej umowcie się z tesciową i zaproponujcie wyjscie z
                sytuacji, jeżeli się nie zgodzi przedstawcie jej ze sprawę będziecie kontynuowac
                w sądzie.
                Twoj mąz ma jeszcze brata, wiec po zejsciu tesciowej, bedzie je dzieciczyl w
                100% tylko w momencie jak spłaci połowę mieszkania na korzyść brata.
    • madzioreck Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 26.01.10, 20:45
      No to zostaje Wam sąd, skoro macie faktury.
    • fajka7 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 00:41
      A ja to widze tak:
      Wyscie sie kompletnie zwolnili z myslenia, jak dzieci.
      Dziadek moze i cos tam obiecal, ale widocznie sam gleboko do sprawy
      nie podchodzil, skoro nie zalatwil formalnosci. Jesli rzeczywiscie
      chce sie nieruchomosc wnukom zapisac, to sie to robi, a nie o tym
      gada. Szczegolnie, gdy jest sie juz dziadkiem.
      Moze i nie zdazyl, a moze taka mial po prostu wstepna wizje- w
      kazdym razie zawieszanie sie na tym jest bez sensu.
      Dziadek zmarl, mieszkanie odziedziczyla tesciowa i po temacie.
      Bo co Wyscie mysleli sobie pakujac te 80 kawalkow w remont i
      wiedzac, ze tesciowa mieszka u swojego faceta bez slubu?
      Jak mozna bylo o tym nie porozmawiac?
      Przeciez on nie musi jej wyrzucac, wystarczy, ze on umrze przed nia
      i pojawia sie jego spadkobiercy.
      I naprawde zalozyliscie, ze tu nie ma zadnego tematu do obgadania,
      bo "dziadek obiecal"?
      Co z tego, ze ona to potwierdzala? Moze by i tak chciala, ale
      rzeczywistosc zweryfikowala jej myslenie, ale to Wy powinniscie
      wziac to pod uwage, ze mama sklada nierealne kompletnie zobowiazania.
      Bo to Wy wkladaliscie te pieniadze po to, zeby to mieszkanie
      sprzedac- w calosci, bo Wy chcecie dom, bo dzieci, bo firma.
      Teraz tak kombinujcie, zeby zaproponowac mamie jakies lokum na
      wszelki wypadek i odzyskac chociaz czesc pieniedzy.
      Wynajmijcie to mieszkanie- niech najemca Wam placi i przez kilka lat
      odzyskacie kase, a mama nadal bedzie miala mieszkanie.
      Byc moze mama moze mieszkanie przepisac na Was, ale z dozywociem dla
      siebie- wtedy formalnie bedzie Wasze (dla dzieci?), ona bezpieczna,
      ale brat sie do niego nie dobierze.
      Lub pracujcie nad sprzedaza i podzialem kasy.
      Cokolwiek dziadek nie opowiadal, jak najbardziej wyglada na to, ze
      tesciowej ten majatek przynajmniej w jakiejs czesci sie po prostu
      nalezy, wiec trzeba szukac rozsadnej opcji podzialu i nie ma sie co
      wsciekac, bo sami sobie to zalatwiliscie.
      • marianna_listopadowa Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 07:44
        > Wynajmijcie to mieszkanie- niech najemca Wam placi i przez kilka lat
        > odzyskacie kase, a mama nadal bedzie miala mieszkanie.

        taa, z dwójką małych dzieci i utopionymi 80 tys. będą bulić za najem mieszkania
        oraz lokalu pod firmę i czekać cierpliwie aż im się za kilka lat najem zwróci.
        kolejny sposób na utopienie kasy. a w międzyczasie teściowej się odmieni jeszcze
        ze sto razy, albo się babce umrze i do zysków z najmu się zacznie wtrącać drugi
        syn teściowej. wtedy to już nigdy nie odzyskają tych pieniędzy, bo bieżące
        wydatki przekroczą wysokość nakładów poczynionych na remont spornego mieszkania.
    • alba27 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 08:10
      Przepraszam, że to napiszę ale za głupotę się płaci. NIe pakuje się
      kasy w mieszkanie, które nie należy do nas, teściowa was oszukała,
      ale tak bywa, od zawsze ludzie oszukiwali innych ludzi, trzeba
      przyjąć za fakt, że mieszkania nie macie. Teściowej się nie dziwię,
      jak jej z facetem nie wyjdzie to gdzie pójdzie pod most? Baba nie
      zapracowała sobie na emeryturę a teraz trzęsie portkami.
      Możecie powiedzieć teściowej, że skoro mieszkanie jest jej to
      przestajecie płacić czynsz i oddacie mieszkanie z takim samym
      zadłużeniem z jakim je przyjeliście , uświadomcie jej, że jak nie
      będzie go opłacać to wkroczy komornik. Ma też drugi wybór, zgodzić
      się na kawalerce i tu jeszcze może zarobić bo może ją wynajmować a w
      razie czego jest zabezpieczona jak ją partner z domu wyprosi.
      • volta2 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 09:35
        Ma też drugi wybór, zgodzić
        > się na kawalerce i tu jeszcze może zarobić bo może ją wynajmować a
        w
        > razie czego jest zabezpieczona jak ją partner z domu wyprosi.


        najlepsza rada, jaką w tym wątku przeczytałam.
        prawnie i moralnie babce coś w zw. z tym mieszkaniem się należy.
        kobita do tej pory o siebie nie zadbała, zatem w waszym przypadku
        najlepiej sprzedać to mieszkanie i przekonać teściową do zakupu
        małej kawalerki.
        dochód - choćby i nieduży będzie zamiast alimentacji z waszej strony
        wy odbierzecie kasę za remont, dobierzecie kredytu i finito.

        cieszcie się, że was za wynajem nie chce podsumować, bo ja przy
        swojej złośliwości to bym powiedziała, że te pieniądze co na remont
        wydaliście to się zamortyzowały przez ten czas, co tam mieszkaliśmy -
        więc nic się wam nie należy, albo bardzo niewiele.

        argument o tym, że mieszanie jest małe, że macie dzieci jest tak
        samo nietrafiony jak to, że ona może se iść do pracy...tiaaaa
        albo że sama o siebie nie zadbała - tak samo, jak i wy o siebie.
        a remtont nie był robiony dla niej, tylko dla was.
        • edit38 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 10:01
          volta2 napisała:

          > Ma też drugi wybór, zgodzić
          > > się na kawalerce i tu jeszcze może zarobić bo może ją wynajmować a
          > w
          > > razie czego jest zabezpieczona jak ją partner z domu wyprosi.
          >
          >
          > najlepsza rada, jaką w tym wątku przeczytałam.


          Też tak uważam. Oczywistym jest że teściowa Was oszukała i to potępiam ale z
          drugiej strony nie dziwię się jej że chce zadbać o siebie. Przegięła natomiast z
          tą kasą okrutnie- macie zapewnić jej lokum, opiekę, może nawet wyżywienie i
          jeszcze kasę wyłożyć.
          Nie da się ukryć że sami sobie jesteście winni przez naiwność.
          Chociaż nie dziwię się że nie byliście podejrzliwi wobec najbliższej rodziny -
          ja również moim rodzicom ufam.
        • asiak-asiak Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 10:11
          volta2 napisała:

          > Ma też drugi wybór, zgodzić
          > > się na kawalerce i tu jeszcze może zarobić bo może ją wynajmować a
          > w
          > > razie czego jest zabezpieczona jak ją partner z domu wyprosi.
          >
          >
          > najlepsza rada, jaką w tym wątku przeczytałam.

          toż to właśnie jej proponujemy a ona kręci nosem
          chce i pieniędzy teraz i mieszkania i opieki na potem
          jeden frajer ją teraz utrzymuje a drugiego stara się zorganizować na zaś

          jesteśmy już tak zmęczeni tą sytuacją, że jeśli nie przystanie na naszą
          propozycję, będziemy z pomocą prawnika dochodzili odzyskania swoich środków
          a ona niech wtedy robi co chce, i liczy na siebie lub innego naiwnego, tylko sąd
          zmusiłby nas wtedy do pomocy jej, ale mam nadzieję, że ta sytuacja zostanie
          wzięta pod rozwagę
          • asiak-asiak Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 10:14
            i jeszcze odnosząc się do jednej z wypowiedzi powyżej
            lokatorzy wcale nie "dzicy", zameldowani na stałe i z potwierdzeniem opłacenia
            każdego rachunku
          • skanke powiedz, co chcesz osiagnąć przed sądem? 27.01.10, 10:27
            i w jaki sposób? posiadanie rachunków to jest jedynie dowód na poniesione
            koszta. w jaki sposób zamierzacie udowodnić, że np. nie była to rekompensata za
            niepłacenie czynszu?. przeciez nikt wam nie kazał remontować tego
            mieszkania-zrobiliście to z własnej woli i nic nie ugracie. albo weźmiecie
            niesamowitego prawnika, albo przegracie, tak czy owak stracicie kupę kasy w
            sądzie. trudno jeśli teściówka nie zmieni zdania jesteście utopieni.
            • asiak-asiak Re: powiedz, co chcesz osiagnąć przed sądem? 27.01.10, 10:35
              sąd to ostateczność, raczej dałabym sobie spokój
              myślałam raczej o poradach prawnika, mediacji itp
              a 80 tyś za 20mcy najmu to przesada smile
    • bellinetta Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 10:06
      Jak teraz nei zalatwicie definitywnie tej sprawy to będzie się ciągnęla za wami
      jeszcze baraaaardzo długo. Widac ze pijawka, wcale nie ma zamiaru wziąsc się do
      roboty, tylko chce na was żerowac. Ma 50 lat moze spokojnie pracować.

      Wynajac mieszkanie? a kto będzie się tym zajmowal? I jak podzielicie pieniądze w
      wynajmu?
      Wynanająć mozna, tylko nie dojdziecie do porumienia. Pijawka będzie chciała
      tylko pieniądze, a wszystkie sprawy związane za wynajem spadną na was. Z
      tesciowa beda awntury, nie dogodzisz jej finansowo, bedzie uwazala ze ja
      oszukujecie i nic do niej nei przemowi. Zakonczyć z nią teraz sprawy wszystkei
      bo bedzie gorzej.
      • torba_podrozna Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 10:51
        Jednego nie rozumiem. Gdzie tesciowa i jej dwoch synow mieszkalo
        zanim ona sie wyprowadzil do faceta? Nie mieli wlasnego mieszkania
        czy po prostu wynajmowali cale zycie?
        • asiak-asiak Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 10:55
          z ojcem,
          drugi syn wciąż z nim mieszka, a my wcześniej przez kilka lat na wynajmowanym
          • bellinetta Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 11:01
            asiak-asiak napisała:

            > z ojcem,
            > drugi syn wciąż z nim mieszka, a my wcześniej przez kilka lat na wynajmowanym


            A czy ojciec i syn pracują, albo kiedykolwiek pracowali? a mieszkają gdzie, we
            własnym czy w wynajmowanym mieszkaniu?
            • asiak-asiak Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 11:14
              zajmują mieszkanie należące do ojca, on sam pracuje, syn różnie, trochę tu
              trochę tam ale nigdzie na dłużej, w dużej mierze ojcieg go utrzymuje
        • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:28
          u ex męża kobiety
    • an_ni Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 10:44
      byliscie zachlanni, nierozmyslnie zainwestowaliscie to teraz macie
      niejasnosci i problem
    • kachwi1 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 10:50
      hm, tak to jest, jak się rości prawa do czegoś, co nie jest waszą
      własnością. skoro to jest mieszkanie teściowej (mówiąc "obiecała"
      zachowujesz się jak dziecko) to tylko możecie podziękować, że Wam
      pozwala tam mieszkać. od tego, co wydaliście na remont, odejmijcie
      tyle, ile płacilibyście za wynajem takiego mieszkania. i tyle wam
      się należy ze sprzedaży, jeśli teściowa się zgodzi na tę sprzedaż. a
      nie musi - przecież to jej mieszkanie, tak? o co wam w ogóle chodzi?
      jakoś nie mogę zrozumieć waszych pretensji. ale to teraz nagminne -
      dostałem od kogoś, i jeszcze źle. zaróbcie, kupcie swoje, i wtedy
      nikomu nic do tego.
      • azile.oli Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 11:26
        Przyznam, że jak czytam niektóre wypowiedzi , broniące teściowej, to
        mam mieszane uczucia. Bo rozumiem, że synowa może nie mieć zaufania
        do teściowej i na odwrót, ale nie zapominajmy, że mieszkanie matka
        obiecała synowi, swojemu dziecku. Nie wiem, jak można żyć, jeśli nie
        można ufać własnej matce. Jak można obiecać coś, a potem się wycofać
        i na dodatek chcieć czerpać z tego korzyści. Czy tak trudno było
        powiedzieć: ''Synu, możecie mieszkać, ale musicie się liczyć z tym,
        że mogę tego mieszkania potrzebować''. Uczciwie i prosto. A nie
        czekać, aż syn spłaci zadłużenie i wyremontuje. Niech będzie, że
        remontował dla siebie, ale płacił czynsz, na co teściowej nie byłoby
        stać i straciłaby to mieszkanie. Syn mógł się tam przecież nie
        przeprowadzać, wynajmować gdzie indziej, ale nie remontować i
        pieniądze odkładać. Ale teściowa sobie wykombinowała, że niech
        mieszkają, na wieki w tych 40 metrach, a jak ją pan kopnie , to
        wróci do swojego, syn i synowa będą się nią opiekowali, a ona będzie
        stawiać warunki, bo to przecież jej.
        Faktem jest, że nie należy inwestować pieniędzy w coś, co formalnie
        nie jest nasze. Ale przykre, że nie można mieć zaufania do matki.
        Miałam podobną sytuację. Teściowa miała duży dom, do którego po
        ślubie się wprowadziliśmy. Część domu po ojcu należała też do męża,
        a część do jego brata. Zamieszkaliśmy tam na prośbę teściowej, która
        sama nie była w stanie utrzymać nieruchomości. Po roku się
        wyprowadziliśmy, bo teściowa zaczęła się domagać sporych inwestycji
        remontowych przy jednoczesnym twierdzeniu, że swoją część da
        wnuczkom (córkom drugiego syna). Mąż stwierdził, że nie będzie
        wkładał pieniędzy w cudze i teściowa dom musiała sprzedać.
        • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 11:29
          > Niech będzie, że
          > remontował dla siebie, ale płacił czynsz, na co teściowej nie byłoby
          > stać i straciłaby to mieszkanie.

          Myślisz, że czynsz za wynajem mieszkania nie pokryłby opłat?
          • iwi.k1 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 19:22
            Ludzie, czytajcie ze zrozumieniem!!! jak już musicie się odezwać.
            MIESZKANIE PRZED REMONTEM NIE NADAWAŁO SIĘ DO ZAMIESZKANIA. z czego
            by je wyremontowała??
        • mojamalakoza Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:05
          Podpisuję się pod każdym słowem tej wypowiedzi.
      • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:25
        kachwi1 napisała:

        > nie musi - przecież to jej mieszkanie, tak? o co wam w ogóle chodzi?
        >
        bzdura
        nie jej tylko jej ojca czyli w sumie ona nie dorobiła się tego mieszkania tylko
        je odziedziczyła
        • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:29
          No i co z tego, że odziedziczyła?
          A autorka wątku to niby na nie zapracowała?

          Mieszkanie teściowej jest jej i kropka.
          Teściowa zachowała się bardzo nie fair, prawdopodobnie ze strachu, że synowa nie
          będzie skłonna pomóc jej bez zapisów notarialnych. Smutne.

          Gdybym znalazła się na miejscu autorki, to pewnie w tym momencie wyprowadziłabym
          się po prostu i zostawiła mieszkanie teściowej.
          Ile lat tam mieszkaliście nie płacąc czynszu? Ile w ten sposób
          zaoszczędziliście? Pewnie nie 80 tys., ale z drugiej strony - Wasz standard
          życia też się podniósł. A w efekcie i tak kiedyś to mieszkanie pewnie
          odziedziczy mąż.
          • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:37
            doczytałam
            dla syna należy się zachowek
            poza tym autorka z mężem płacili czynsz a kto ten czynsz płaciłby gdyby ie oni?
            Przecież teściowa nie ma żadnych dochodów. Oki, mogłaby wynająć. Ale nie
            wynajęła. Opłata za wynajem? W mieście autorki wątku może z 500 zł.
            Mieszkają około dwóch lat zapewne - bo tyle nie żyje dziadek męża autorki. To
            jest powiedzmy 10 tysięcy zł.A oni włożyli 80 tysięcy zł. Poza tym spłacają
            kredyt. I znowu - kto spłacałby go gdyby nie autorka wątku z mężem.
            Także jakby na to nie patrzeć to teściowa jest im trochę winna. A są kwity, f-ry
            itd.
    • alicja_ala Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 11:29
      ja sie tesciowej nie dziwie, moze chlapnela niepotrzebnie-fakt,
      robi z geby cholewe, ale tak z drugiej strony-piszesz,ze mieszka u
      partnera, ktory ja utrzymuje, moze nie uklada sie miedzy nimi
      najlepiej, moze dotarlo do niej,ze co zrobi jak ja partner w tylek
      kopnie, pod most pojdzie...nie dziwie sie ze poprosila o zapis,ze
      bedzie miala u was w domu pokoj-wiele ludzi tak robi-zabezpiecza
      sie.Co do tych 500 zl to tesciowa ma jakas rente, emeryture?

      Zresztą dom z miejscem dla nas, na firmę i na
      > teściową jest już poza naszymi możliwościami.

      Moze widzi,ze raczej nie bedzie mogla na was liczyc na te stare lata-
      o wam juz sie odechciewa, bo babcia ma "jakies wymagania".A malo to
      ludzi siedzi na dworcu bo mieszkanie przepisalo...

      ani odrobine sie kobiecie nie dziwie...
      • alicja_ala Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 11:41
        a tak z drugiej strony to coz to za problem zapewnic mamie na pismie
        ten pokoj...jest duze prawdopodobienstwo,ze nigdy z tego nie
        skorzysta...a te 5 stow, taki majatek?Moze da rade urwac ze dwie i
        sie z babcia dogadacie.
        • asiak-asiak Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 11:53
          nie pokój, tylko pokój, łazienka i kuchnia - z osobnym wejściem, takie
          niezależne mieszkanie ale przy domu.
          dom, który spełni wszystkie te wymagania kosztuje niestety więcej niż możemy
          sobie pozwolić, po prostu rata kredytu już będzie za duża, plus jeszcze kasa dla
          teściowej to ponad nasze finansowe możliwości
          dlatego chcemy kupić dla niej kawalerkę, niech ją sobie chociażby wynajmuje
          teraz dochodów nie ma żadnych, za dwa lata jakieś świadczenie przedemerytalne
          będzie miała czy jakoś tak ale szczegółów nie znam
          kurcze, a jak jej z tym facetem nie wyjdzie, przyjdzie mieszkać do nas, bo
          przecież chce mieć na piśmie nasze zobowiązanie do tego, i jeszcze potem znów z
          kimś zwiąże ale wtedy pan zamieszka z nią?
          nie za dużo tego dobrego?
          • skanke chcecie jej kupić kawalerkę za jaj kasę 27.01.10, 12:19
            pasujecie do siebie!! miało być tak pięknie, prawda? teściowa okazała się
            sprytniejsza!
            • asiak-asiak Re: chcecie jej kupić kawalerkę za jaj kasę 27.01.10, 12:30
              nie jej kupić za jej kasę tylko odzyskać swoją, a reszta starczy akurat na kawalerkę
              • skanke ale sprzedając JEJ kawalerkę! 27.01.10, 13:01
        • chloe30 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:04
          alicja_ala napisała:

          > a tak z drugiej strony to coz to za problem zapewnic mamie na
          pismie
          > ten pokoj...jest duze prawdopodobienstwo,ze nigdy z tego nie
          > skorzysta...a te 5 stow, taki majatek?Moze da rade urwac ze dwie i
          > sie z babcia dogadacie.

          Słuchaj, skoro to nie majątek, a płacic te 5 stów to takie fajne
          jest to ja ci podam numer konta.
          Że niby za co miałabyś mi płacić??
          Za to samo za co autorka teściowej - za g**o.
          • alicja_ala Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:07
            matka moja ani tesciowa nie jestes...
            ja swojej mamie moge placic nawet na gownosmile moj ojciec daje swojej
            mamie co miesiac pieniadze, babcia ma emeryture ale skromna,wiec
            uwazam,ze rodzicom trzeba pomagac
            • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:11
              Dokładnie.
              Zwyczajnie wesprzeć rodziców, którzy średnio radzą sobie finansowo.
              Ale najwyraźniej niektórym to się nie mieści w głowie.
              Mnie się na przykład nie mieści sytuacja, w której moja mama lub teściowa tak
              bardzo wątpiłyby w nasze poczucie wdzięczności i obowiązku wobec nich na stare
              lata, że kazałyby sobie dać zobowiązanie notarialne na piśmie. Chore.

              Do autorki wątku - a jeśli teściowa teraz zgodzi się na wszystko i zostanie bez
              dachu nad głową, to co? Nie wpuścisz jej do domu?
              • chloe30 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:25
                a1ma napisała:

                > Dokładnie.
                > Zwyczajnie wesprzeć rodziców, którzy średnio radzą sobie finansowo.
                > Ale najwyraźniej niektórym to się nie mieści w głowie.
                >
                Owszem, nie mieści mi się głowie alimentacja 50letniej w pełni
                sprawnej pijawy.
              • asiak-asiak Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:25
                pomoc rodzicom jest dla mnie czymś oczywistym
                zakładając nawet, że nie było by tego mieszkania ani całej historii z nim
                związanej, gdyby facet pewnego dnia się z nią rozstał to pomoglibyśmy jej jakoś,
                chociażby opłacając wynajem np
                a teraz, w sytuacji kiedy ona naraziła nas na koszty i robi trudności odmawiając
                sensownego dla obu stron kompromisu, chce sobie na papierze zapewnić utrzymanie
                i lokum
                po takim numerze domyśla się pewnie, że syn nie będzie palił się do pomocy
              • bellinetta Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:34
                Widzisz, autorka wątku i jej mąż, pomogliby tesciowej w razie potrzeby i mysle,
                ze nawet by jej jakąs tam sumę dawali , zeby jej pomóc.

                Tylko, ze trzeba byc uczciwym wobec wlasnego dziecka i uczciwie porozmawiac.
                Mogla przeciez powiedziec, że rozumie że dziadek chcial im to mieszkanie
                przepisac, ale ona jest w takiej sytuacji i nie bedzie miala, gdzie mieszkac,
                czy mogli by jej pomoc.

                Co uważasz że wtedy by nei spalcili zadluzenia mieszkania i nie zrobili remontu?
                moze nie, az tak kosztownego, ale żeby mogli mieszkac.

                Po wyprowadzce mogla by tesciowa wynajmowac mieszkanie i miec dla siebei
                pieniadze. Jako dobra babcia, moglaby sie zainteresowac wnukami, drugim synem.
                Uważasz ze na starość, jakby potrzebowala opieki, z wielka chęcia babci by
                pomogli i penie moglaby bez żadnych problemow z nimi zamieszakc.

                Trzeba sobei życiem, dobrocią i uczicowścia do dziecka zasłużyć na milość i
                szacunek. A to ma być dobra mama, kochana babcia, to jest pijawka. I co chce na
                pismie, to żeby się nią syn zajmował. To juz świadczy o matce jaka to ona była i
                jest dla własnego syna.

                Leń i nierób, będzie teraz szantazowal uczuciowo syna, bo inaczej nie potrafi
                znależć u niego milosci i opieki. Pijawka jedna, niech sie lepiej nad soba
                zastanowi.
            • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:21
              a może zwyczajnie teściowa zamiast siedzieć na utrzymaniu pana konkubenta albo
              syna zwyczajnie jakowąś pracę sobie znalazła i wypracowała emeryturę?
              Z wypowiedzi autorki wynika, że aktualnie nie ma prawa nawet do zasiłku
              przedemerytalnego. Więc i nic dziwnego, że szuka naiwnego.
              Poza tym była sprawa spadkowa? Może sąd podzieli to meiszkanie między
              spadkobierców, bo do masy spadkowej wnukowie też się chyba wliczają?
              • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:24
                Nie, wnuki nie mają prawa do spadku.
                Może teściowa to właśnie cały czas miała na myśli - mieszkanie będzie syna, ale
                po jej śmierci, dostanie je w spadku.
                • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:27
                  może tak smileaż tak na sprawie spadkowym nie znam się
        • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:13
          alicja_ala napisała:

          > a tak z drugiej strony to coz to za problem zapewnic mamie na pismie
          > ten pokoj...jest duze prawdopodobienstwo,ze nigdy z tego nie
          > skorzysta...a te 5 stow, taki majatek?Moze da rade urwac ze dwie i
          > sie z babcia dogadacie.

          no wiesz - autorka watku raczej w warszawie nie mieszka
          poza tym w takich Suwałkach czy Olsztynie to nie jest to mała kwota
          • alicja_ala Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:16
            zdaje sobie sprawe,ze te 500zl to spore obciazenie, ale mozna sie
            potargowac z mama, moze na pol 250-juz brzmi lepiej...
            • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:23
              alicja_ala napisała:

              > zdaje sobie sprawe,ze te 500zl to spore obciazenie, ale mozna sie
              > potargowac z mama, moze na pol 250-juz brzmi lepiej...

              ale za co ma jej płacić?
              pani niech idzie do pracy bo jeszcze nie jest w wieku emerytalnym.
              Najlepiej siedzieć na utrzymaniu konkubenta a później syna
              Poza tym no sory - co to za matka, która chce zaświadczeń u notariusza?
              Na miejscu autorki próbowałabym odzyskać kasę, brać mały kredyt i kupic coś
              własnego . I wypiąć się na taką matkę/teściową. Niech drugi synek- niebieski
              ptak sie nią zajmie
              • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:33
                > Poza tym no sory - co to za matka, która chce zaświadczeń u notariusza?

                Co to za dziecko, od którego trzeba brać zaświadczenie u notariusza???
                • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:39
                  czyli suma summarum to matka jest taka a nie inna bo tak go wychowała...
                • joanna35 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:43
                  a1ma napisała:

                  > > Poza tym no sory - co to za matka, która chce zaświadczeń u
                  notariusza?
                  >
                  > Co to za dziecko, od którego trzeba brać zaświadczenie u
                  notariusza???
                  Dziecko? Nigdzie nie jest napisane, że syn postanowił się wypiąć na
                  cwaną mamusię. Wg. mnie propozycja załatwienia sprawy przyszłości
                  teściowej u notariusza pokazuje, że po pierwsze doskonale wie, że
                  zachowała się jak ostatnia......... i boi się konsekwencji(jaką
                  miarką mierzysz taką ci odmierzą), po drugie, że jest mądrzejsza, bo
                  ma mniej zaufania do świętych więzów rodzinnych niż jej własne
                  dziecko, a po trzecie, że jest bardzo zdeterminowanym pasożytem.
                  • kawka74 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:52
                    Otóż to.
                    Ale, jak zwykle, trzeba spojrzeć na sprawę od dupy strony i powspółczuć mamusi, która na pewno jest bez winy, to tylko zła synowa mąci i buntuje syna, który w pierwszym możliwym momencie odda matkę do domu starców.
                    Ja rozumiem, że kobieta nie chce zlądować na bruku, ale, do cholery, powinna zabezpieczyć się w lepszym stylu, bez oszukiwania własnego syna.
                • edit38 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 09:28
                  a1ma napisała:

                  > > Poza tym no sory - co to za matka, która chce zaświadczeń u notariusza?
                  >
                  > Co to za dziecko, od którego trzeba brać zaświadczenie u notariusza???
                  >

                  Czyli co by nie zrobili i tak będą beee. Gdy zaufali matce/teściowej to byli
                  naiwni że nie spisali tego na papierze tylko na gębę spłacili i wyremontowali
                  mieszkanie. Teraz gdy matka/teściowa chce takich zapewnień (strasznie
                  wygórowanych) na piśmie to też oni są bee bo nie można im ufać i kobieta musi
                  się asekurować, gdyby wtedy żądali pisemnego potwierdzenia słów że mieszkanie
                  zostanie na nich przepisane też z pewnością byli by niedobrzy bo rodzinie
                  najbliższej nie ufają.
              • joanna_poz Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:39
                > ale za co ma jej płacić?
                > pani niech idzie do pracy bo jeszcze nie jest w wieku emerytalnym.
                > Najlepiej siedzieć na utrzymaniu konkubenta a później syna

                dokładnie.
                nawet sądownie nie wygra sprawy o alimenty od syna, bo sąd ją
                wyśmieje.
                • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:43
                  Teściowa ma mieszkanie.
                  Może je sprzedać i być rentierką.
                  I nikomu nic do tego, to nie ona wyciąga rękę po cudze pieniądze, to synowa ma
                  do niej interes i chce zmusić ją do sprzedaży jej mieszkania! Niby jakim prawem?
                  Może się nie zrozumieli, może teściowa nigdy nie zakładała, że mieszkanie zechcą
                  sprzedać, może miało być "ich" po jej śmierci. Też bym się wkurzyła, gdyby ktoś
                  najpierw korzystał z mojej uprzejmości (mieszkanie za darmo), a potem jeszcze
                  chciał rozporządzać moją własnością.

                  Coś jak przejęte przez skarb państwa majątki arystokracji -najpierw
                  skonfiskowali, a teraz nie oddadzą, bo "ponieśli nakłady na utrzymanie" wink No
                  halo. Trzeba było nie ponosić, tylko mieszkać u siebie.
                  • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 13:11
                    ty tak naprawdę?
                    znając życie do tej pory mieszkanie zająłby komornik, bo z czego mamusia za
                    czynsz płaciłaby i czego dług spłaciłaby
                    I nie pisz mi, że wynajęłaby - dla niektórych pewne sprawy są powyżej ich możliwosci
                    Poza tym jak syn z kobietą dług spłacali to teściowa jakoś nie miała nic przeciw
                    temu? Pomijam emont i płacenie czynszu
                    No ale jak Kawka napisała i chyba Joanna smile Lepiej jest widzieć złą zynową
                    • asiak-asiak Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 13:32
                      Wiecie co jest najgorsze w tej sytuacji?
                      zanim zaczęliśmy w to wszystko inwestować namawiałam męża żeby spisał z matką
                      umowę, choćby taką między nimi bez notariusza (to było jeszcze wtedy kiedy
                      mówiła, że przekaże mieszkanie synowi), planowaliśmy, że w zamian pomożemy jej
                      kiedy będzie taka potrzeba.
                      Tylko, kurcze, rozmawialiśmy o pomocy na stare lata kiedy sił i zdrowia zaczyna
                      brakować, a nie o wzięciu sobie na utrzymanie 54letniej baby, której pracować
                      się nie chce.
                      TŻ stwierdził, że z kim jak z kim ale z własną matką nie musi rozliczać się jak
                      z obcymi.
                      Wiem, że pamięta dobrze swoje słowa i widzę jak boli go, że jednak się pomylił.
                      ja jestem zła bo czuję się oszukana, mężowi jest znacznie trudniej bo to jego matka.
                      • joanna35 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 13:41
                        > Wiem, że pamięta dobrze swoje słowa i widzę jak boli go, że jednak
                        się pomylił.
                        > ja jestem zła bo czuję się oszukana, mężowi jest znacznie trudniej
                        bo to jego m
                        > atka.
                        I dziwię się, że plujace jadem forumki nie potrafią zrozumieć tej
                        prostej zależności.
                        • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 13:47
                          i nie zrozumieją...
            • velluto Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:30
              brzmieć może i brzmi lepiej, ale nie zmienia sytuacji:
              - mieszkanie jest warte 160 tys., połowa teściowej (przy założeniu, że 80 tys.
              za remont powinna oddać).

              - teściowa "daje" mieszkanie, czyli 80 tys, za to żąda niezależnego mieszkania w
              domu - czyli równowartości tego co "dała" (pominę już sam taki lokal jest wart
              więcej niż w bloku),
              - nawet jak spuści z tonu i przystanie na 250 zł miesięcznie to da to w
              perspektywie 30 lat kolejne 90 tys
              - mają się nią opiekować
              - ryzykują, że wprowadzi do ich domu partnera (albo i męża), czyli potencjalnie
              da im obce sąsiedztwo
              - aha - i za to wszystko powinni być dozgonnie wdzięczni

              interes stulecia, zaiste...
              • alicja_ala Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:33
                to niech da im na papierze ofcors u notariusza,ze zejdzie za 20 lat
                i nie bedzie sprowadzala chlopowsmile
                ok ja bastuje, dobrze ,ze to nie moj problem, sama sobie na
                mieszkanie zapracowalam i nadal pracuje i na spadki nie licze...poza
                tym tak nawiasem to mieszakanie bedzie synka jak mamusia zejdzie-
                moze o to chodzilo, jak mowila,ze bedzie dla nich:p
              • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:40
                czyli podsumowując wie matka jak się ustawic smile
              • bellinetta Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:53
                velluto napisała:

                > - ryzykują, że wprowadzi do ich domu partnera (albo i męża), czyli potencjalnie
                > da im obce sąsiedztwo
                > - aha - i za to wszystko powinni być dozgonnie wdzięczni
                >
                > interes stulecia, zaiste...


                ależ ona wprowadzi się z potencjalnym meżęm. Przecież nie ma dochodów, a teraz
                jest z konkubentem, który nie chcę się z nią ożenić (swoją drogą nie dziwie mu
                się) i nie będzie miala po nim emerytury- jeżli on pierwszy zejdzie smile
                Szuka sobie idioty , ktory się z nią ożeni i niechybnie pózniej z nim zamieszka
                w domu swojego syna smile

    • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:40
      A swoją drogą - co to za remont w mieszkaniu czterdziestometrowym za 80 tys??
      • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:46
        a1ma napisała:

        > A swoją drogą - co to za remont w mieszkaniu czterdziestometrowym za 80 tys??
        >
        jeśli mieszkanie nie remontowane od 40-50 lat
        to wszystko - kanalizacja, rury, podłogi, nawet wylewki, okna, drzwi, malowanie
        ścian, wymiana zapewne kuchenki, umywalek, ubikacja - chciałabyś korzystać z
        takiej 40-toletniej? Elektryka zapewne. Wanna/prysznic. klepka na być być na
        panele. Malowanie ścian. I się zbiera...
        • joanna35 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:52
          Poza tym , o ile dobrze zrozumiałam , w tej kwocie mieszczą się
          jeszcze długi dziadka.
          • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 13:07
            O fakt - zapomniałam smile
            i kredyt jeszcze smile
      • asiak-asiak Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 12:58
        już wyjaśniam, żeby nie było że marmurami się tu obłożyliśmy
        zadłużenie plus odsetki to 37tyś z tej kwoty, reszta to koszt doprowadzenia
        mieszkania do zupełnie przeciętnego standardu
        wcześniej tu naprawdę źle było, blok jest z lat 50 czy 60, od wielu lat nic nie
        było robione i teraz generalny remont był po prostu konieczny, no i opłacić
        trzeba było robotników którzy ten remont robili, własnymi siłami trwałoby to
        znacznie dłużej a czynsz itp od samego początku płaciliśmy my.
      • chicarica Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 14:03
        Różnica między remontem małego a dużego mieszkania nie jest duża.
        Kuchnię, łazienkę i instalacje trzeba zrobić i tak. Na wykończenie mieszkania ze
        stanu developerskiego do stanu do zamieszkania wydałam, lekko licząc, 60 tys. a
        marmurów i designerskich kuchni w nim nie mam. Dodatkowo - nie trzeba było robić
        instalacji elektrycznej (tylko drobne przeróbki), wodno-kanalizacyjnej,
        wymieniać okien, robić wylewek, tynki tylko pokrywaliśmy gładzią - to wszystko
        trzeba zrobić w mieszkaniu starym, bo nie ma sensu np. robić gładzi i malować
        ścian, nie zrobiwszy remontu instalacji elektrycznej. Jeśli w kwocie 80 tys.
        była jeszcze spłata długów, to śmiem twierdzić, że autorka wątku wcale nie
        zrobiła w mieszkaniu żadnych luksusów, a tylko bardzo podstawowe rzeczy,
        umożliwiające w ogóle zamieszkanie w zapuszczonym mieszkaniu, a do tego pewnie
        włożyli w to z mężem mnóstwo pracy własnej.
    • aurita czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 13:24
      Syn ma takze udzial w tym mieszkaniu. Dzieci dziedzicza po rodzicach!
      • attiya Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 13:30
        raczej ma prawo tylko do zachowku ponieważ był to dziadek męża autorki
        (uwielbiam te koneksje rodzinne) a nie jego ojciec, który ma się dobrze smile
      • aurita Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 13:35
        sorki doczytalam ze to dziadek byl a nie ojciec...

        Swoja droga jakim cudem ze sprzedazy 44 m2 mieszkania ma starczyc na kawalerke i
        80 tysiecy (plus oplaty notarialne?)
        • attiya Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 13:48
          Są takie regiony gdzie faktycznie tyle kosztuje
          np Podlasie
          • a1ma Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 13:53
            Jasne. Podlasie to taki fenomen w skali Polski, gdzie 44m2 kosztuje 160 tys., a
            kawalerka - ile może mieć, 36m2? - 80 tys.
            • attiya Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:01
              36 m2? jak byłam mała to mieszkałam z rodzicami w takim mieszkaniu
              2 pokoje
              Kawalerka to plus minus 22 m - w takiej jakiś czas mieszkałam wynajmując ją
              Koleżanka kupiła sobie pół roku temu kawalerkę 25 m2
              Czy Podlasie jest tym fenomenem - nie wiem - ale ceny stamtąd znam bo tam
              mieszkałam. Poza tym np w Przemyślu są jeszcze tańsze.
              Oczywiście cały czas pisze o mieszkaniach z rynku wtórnego.
              • a1ma Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:10
                Wybacz, ale próba upchnięcia teściowej na 22m2 to już jest bezczelność.
                22m2 to ma jeden pokój normalnej wielkości, a nie mieszkanie.
                Jasne, że można sobie tak pomieszkiwać na studiach, ale niby dlaczego na starość
                ktoś miałby się zgodzić na takie warunki??

                Co do cen - nie chodzi mi o to, czy tanio, czy drogo.
                Ale nawet jeśli tanio - to ile - ok. 2,5 tys za m2?
                To normalna kawalarka będzie kosztować jakieś 85-90 tys.
                Do tego należy doliczyć dług (80 tys.) i opłaty okołosprzedażowe (pewnie ok. 5
                tys.) W sumie mamy ok. 170 tys. - za tyle miałoby się sprzedać mieszkanie 44m2,
                czyli po prawie 4 tys. za m2.

                Nie da się kupić mieszkania mniejszego o 20% dwa razy taniej, chyba że
                faktycznie dla teściowej planowana jest kawalerka z prysznicem w kuchni, do remontu.
                • attiya Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:23
                  och przestań tak się nad teściową użalać
                  ludzie w takim metrażu żyją po kilka osób i nie narzekają
                  wielkopańskie maniery to chyba nie dal owej kobiety
                  poza tym jakby chciała lepiej mieszkać to niech zacznie w końcu pracować
                  Bo na to wygląda, ze do tej pory pani nie za wiele w życiu osiągnęła
                  -poza odziedziczonym po ojcu mieszkaniem.
                  Czyli pracą zbyt sie nie parała
                  • a1ma Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:28
                    No i co z tego??
                    Odziedziczyła, jest jej.
                    Oni też kiedyś odziedziczą.

                    Wkurza mnie straszliwie podejście - "spłacić syna". Ta pani nie ma żadnego
                    obowiązku spłacania dorosłego syna, niech sobie radzi sam, ona też póki co jakoś
                    sobie radzi.

                    Na razie to oni chcą zbudować dom kosztem pogorszenia statusu jego matki.
                    • attiya Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:30
                      tak - teoretycznie nic nie musi
                      znam takie podejście
                      tylko niech się później kobieta nie dziwi, jak na starość sama zostanie
                      coś w tym musi byc, skoro drugi syn z ojcem mieszka a mąż dał od niej nogę
                      • joanna_poz Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:35
                        nie sama.
                        na starość zostanie z mieszkaniem. które szybciutko zadłuży
                        zważywszy na brak dochodów.
                        • attiya Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:36
                          haha no fakt - zapomniałam, że pani żyje na garnuszku konkubenta smile
                          • a1ma Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:39
                            Niech się cieszą, że konkubenta, bo jak pani jednak za pana wyjdzie, to w razie
                            jej ewentualnej wcześniejszej śmierci on miałby prawo do 50% tego nieszczęsnego
                            mieszkania wink
                            • attiya Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:45

                              mieszkanie odziedziczone po rodzicach nie wchodzi do masy spadkowej
                              tylko to wszystko co pochodzi ze wspólnego dorobku wchodzi do wspólnoty małżeńskiej
                              no i pan musi panią o rękę poprosić a z tego co autorka pisze to on jakoś tak
                              się nie pali do tego
                              • a1ma Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:47
                                Racja, racja.
                                Ale jeśli sprzedadzą je i kupią sobie własne gniazdko? wink

                                No nieważne, chyba masz rację, na ślub się tam nie zanosi.
                              • iwles Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:48

                                > mieszkanie odziedziczone po rodzicach nie wchodzi do masy spadkowej
                                > tylko to wszystko co pochodzi ze wspólnego dorobku wchodzi do wspólnoty małżeńs
                                > kiej



                                chyba mylisz dwa różne pojęcia: masa spadkowa i wspólność małżeńska. Mieszkanie
                                odziedziczone po rodzicach nie wchodzą do wspólnoty malżeńskiej i nie podlegają
                                podziałowi np. przy rozwodzie. Natomiast po śmierci - jak najbardziej wchodzi do
                                masy spadkowej.
                                • a1ma Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:55
                                  Jeśli byłoby inaczej, to dlaczego dwudziestoletnie cizie wychodziłyby za
                                  majętnych osiemdziesięciolatków? wink
                                • attiya Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 15:57
                                  fakt - zgadza się
                                  czyli tak źle i tak niedobrze...
                      • przeciwcialo Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 15:22
                        Nie zostanie sama, ma mieszkanie na które chrapke ma syn. Jak bedzie
                        sie nia zajmował to np. na parafie przepisze.
                    • dziewczyna_kolegi Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:34
                      Szkoda tylko że jak trzeba było spłacić zadłużenie i wyremontować,
                      to tesciowa siedziała cicho, a na gotowe to pierwsza.

                      Autorce wątku serdecznie współczuję teściowej ;/
                      Będziecie mieli nauczkę na przyszłość.
                    • marianna_listopadowa Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:42
                      a1ma, co ty bredzisz?

                      spłata się synowi należy jak psu buda i to jest FAIR. nie fair było wprowadzenie syna i synowej w błąd, pozwolenie na spłatę zadłużenia (a skoro to mieszkanie teściowej to dlaczego ONA nie spłaciła zadłużenia? autorka napisała, że wynisło ono 37 tysięcy złotych, to o wiele więcej, niż ewentualne koszty wynajęcia mieszkania od kogoś innego), wyremontowanie (gdyby teściowa chciała mieszkanie wynajmowac komuś musiałaby ponieść kolejne koszty na doprowadzenie mieszkania do stanu używalności, nory nikt nie weźmie)

                      gdyby mamuśka od razu powiedziała, jakie ma zamiary to syn z rodziną mógłby wynająć sobie niezadłużone, odnowione mieszkanie i nie musiałby brać na ten cel kredytów, mogliby oszczędzać na własny dom. ale dzięki mamuśce mają 80 tysięcy jak psu w zad, kupę nerwów i odłożenie kwestii własnego M na parę lat. teściowa ma zaś odremontowane mieszkanko, zero długów i możliwość podnajęcia mieszkania komuś innemu. i to wszystko bez kiwnięcia palcem!


                      a prezentowane przez autorkę rozwiązanie - zamiana mieszkania na mniejsze i spłata poniesionych przez nich kosztów NIE JEST pogorszeniem statusu teściowej. dlaczego? bo nadal będzie mieć własne mieszkanie, ponadto mniejsze lokum łatwiej utrzymać dla osoby, której przyszłe dochody kształtują się baaardzo marnie
                      • a1ma Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:46
                        > gdyby mamuśka od razu powiedziała, jakie ma zamiary

                        Zgadzam się.
                        Jeśli to było z premedytacją, to świństwo. Ale może ona po prostu założyła, że
                        oni to mieszkanie po niej kiedyś odziedziczą i tyle? A teraz sytuacja nagle się
                        zmienia i ona ma zostać bez niczego.
                        Zgaduję, że oni też nie przedstawili jej jasno swoich planów - remont, potem
                        sprzedaż, kupno mniejszego dla mamy i budowa domu za różnicę + kredyt.
                        Wina za niedogadanie się leży po obu stronach.
                        • marianna_listopadowa Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 15:18
                          a1ma, ale autorka już w pierwszym poście zaznaczyła, że teściowa od początku
                          mówiła, że mieszkanie synowi przepisze. potem jest jeszcze "nie byłoby całej tej
                          sprawy gdyby nie to, że kiedy trzeba było długi spłacać i pieniążki wykładać to
                          mówiła "tak synku oczywiście, że ci to przepiszę, przecież dziadek tak chciał".
                          mogła od razu powiedzieć "pomieszkajcie sobie ale chałupa jest moja" albo zrobić
                          cokolwiek innego niż składać fałszywe obietnice i namawiać do zamieszkania tutaj"

                          więc chęć zamiany lokum na większe nie jest dla teściowej nagłą zmianą
                          sytuacji
                          . ba, od samego początku tej historii (tj. od momentu obietnicy
                          przepisania mieszkania na syna) teściowa miała pozostać "bez niczego". a plany
                          powiększającej się rodziny - jak najbardziej zrozumiałe i możliwe do
                          przewidzenia. teściowa w całej tej sytuacji KRĘCI. Jedynym przewinieniem
                          autorki wątku i jej męża jest zaufanie kochającej mamuśce
                          • a1ma Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 15:26
                            Myślę, że nie tylko zaufanie, ale też niepostawienie sprawy jasno. Nie wiemy,
                            czy była mowa o przepisaniu, czy o pozostawieniu w spadku. A nawet jeśli
                            przepisanie - to kiedy? Zabrakło konkretów.

                            A swoją drogą - to trochę dziwna sytuacja, kiedy ojciec pomija w spadku swoją
                            córkę (teściowa) bez dachu nad głową i chce darować mieszkanie wnukowi.
                            • dziewczyna_kolegi Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 15:30
                              To chyba masz odpowiedź, pewnie wiedział, że wnuk się lepiej zajmie
                              niż córka uncertain
                            • derena33 Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 15:44
                              Tez ojciec nie pominal swojej corki, a po prostu nie napisal
                              testamentu.
                              Nawet jakby napisal to corce nalezalby sie zachowek w wysokosci
                              polowy naleznego spadku, czyli polowa mieszkania. Skad
                              wszystkiewiecie jak bylo skoro synowa nawet nie potrafi powiedziec
                              czy tesciowej nalezy sie dodatek przedemerytalny czy nie ( chyba nie
                              ma miedzy nimi zyczliwosci i szczerosci), a jej syn tak naprawde nie
                              jest mezem synowej tylko towarzyszem zycia.
                              Moze tesciowa boi sie obcej niezyczliwej sobie kobiety, ktora jej
                              los ma gleboko w d.. i nie ma do niej zaufania?

                              A jezeli chodzi o prace dla 50latek na w malych miejscowosciach w
                              Polsce, to chyba zartujecie sobie. tam jest najwieksze bezrobocie, a
                              kobieta w tym wieku nie ma prawie zadnych szans na zatrudnienie.
                              • joanna_poz Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 15:50
                                > Moze tesciowa boi sie obcej niezyczliwej sobie kobiety, ktora jej
                                > los ma gleboko w d.. i nie ma do niej zaufania?

                                no póki co to teściowa dowiodła, że ma głeboko w d.... własnego syna
                                i własne wnuki.
                    • velluto Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 15:12
                      a1ma napisała:

                      > Wkurza mnie straszliwie podejście - "spłacić syna". Ta pani nie ma żadnego>
                      obowiązku spłacania dorosłego syna, niech sobie radzi sam, ona też póki co
                      jakoś> sobie radzi.

                      chodzi przecież jedynie o zwrot tego co syn wpakował w to mieszkanie, mamiony
                      obietnicą darowizny. To, co wpakował w to mieszkanie należy mu się jak psu buda
                      • a1ma Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 15:21
                        > chodzi przecież jedynie o zwrot tego co syn wpakował w to mieszkanie, mamiony
                        > obietnicą darowizny. To, co wpakował w to mieszkanie należy mu się jak psu buda

                        O ile faktycznie była mowa o darowiźnie.
                        A nie o spadku.
                        • asiak-asiak Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 15:55
                          od początku była mowa o darowiźnie
                          odkładane to było tylko dlatego, że nie mieliśmy za bardzo dodatkowej kasy na
                          notariusza
                          kiedy wprowadzaliśmy się tutaj akurat jedno dziecko było małe, drugie w drodze i
                          nie chcieliśmy za bardzo ryzykować kredytu na 30 lat, firma męża dopiero się
                          rozkręcała a ja też nie byłam pewna co będzie kiedy pojawi się drugie dziecko.
                          wtedy też pojawił się pomysł, że mieszkanie które wedle słów dziadka a potem i
                          teściowej miało przypaść mężowi, w "lepszych czasach" sprzedamy i kupimy dom z
                          miejscem na działalność firmy.
                          Teściowa o tych planach wiedziała od początku.
                          • edit38 Re: czy tesciowa splacila syna? 28.01.10, 10:37
                            Problem polega na tym że poniektórzy z góry zakładają że wszystko co piszesz to
                            bzdury. Pewnie było tak że podstępem zmusiliście teściową aby pozwoliła Wam
                            tymczasowo pomieszkać w tym mieszkaniu(oczywiście to ty jej syna do tego
                            namówiłaś bo przecież synowe są wredne) Nigdy nie było zapewne mowy o
                            przepisaniu tego mieszkania na Was
              • aurita Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:28
                skoro metr mieszkania 44 metrowego kosztuje ok 3,6 tys to nie ma mowy aby
                kawalerke ok 25 m kupic za mniej niz 100 tys.
                Kawalerki sa zawsze drozsze...

                no ale nasze rozmowy nie rozwiazuja problemu autorki.
                • attiya Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:32
                  A jesteś pewna, że w takim przykładowo Michałowie czy Gródku na Podlasiu m tyle
                  kosztuje?
                  Mieszkania z drugiego sortu mające po 40-50 lat tyle właśnie w małych
                  miejscowościach na wschodzie i północy Polski kosztują.
                  • a1ma Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:35
                    Matko.
                    Nie chodzi o to, ILE.
                    Bo jeśli metr kawalerki jest tani, to metr tego 44m też się drogo nie sprzeda. I
                    nijak za 44m nie kupisz 36 w tym samym standardzie +85 tys.

                    To znaczy owszem, kupisz, za 10 tys. / m2 - sprzedajesz za 440 tys., kupujesz za
                    360 tys.
                    Im tańsze, tym gorzej, o mniejsza różnica, a dług w gotówce nie maleje.
                    • attiya Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:42
                      hmmm
                      może autorka wątku chce wziąć mały kredyt w banku aby kupić większe....ważne
                      jest chyba to, że jednak chcą zapewnić teściowej jakieś lokum
                      No chyba sobie nie wyobrażasz, że kupią jej apartament na 20 piętrze w Mariocie?!
                      Sory ale gdzie wcześniej teściowa mieszkała? albo u ojca w zrujnowanym
                      mieszkaniu? Albo z eks mężem grom wie gdzie? Teraz mieszka u konkubenta -też nie
                      wiadomo w jakich warunkach. Lepsze małe ale własne niż iść na udry z dziećmi.
                  • aurita Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:40
                    nie wiem ile kosztuje ale opieram sie na tym co mowila autorka: 160 tys/44 to
                    wlasnie 3,6 tys/m2

                    Swoja droga jak ktos slusznie zauwazyl tesciowa przy braku dochodow zadluzy to
                    mieszkanie raz dwa i nic nie bedzie do dziedziczenia.
                    • a1ma Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:44
                      > Swoja droga jak ktos slusznie zauwazyl tesciowa przy braku dochodow zadluzy to
                      > mieszkanie raz dwa i nic nie bedzie do dziedziczenia.

                      Za 10 lat pozwie synków o alimenty i jakoś to będzie wink



                      Przepraszam, to tylko żart.
                      Tak serio to współczuję autorce wątku, bo po prostu głupio wtopili te 80 tys. -
                      gdyby to było któreś tam mieszkanie teściowej, to można by zaufać, że wszystko
                      będzie ok, ale tak? Jak to sobie wyobrażali, że ona gdzie pójdzie? Zabrakło
                      wyobraźni, a teraz lament. No cóż, nauczka na przyszłość i tyle.

                      A z konstruktywnych rozwiązań - mieszkanie wynająć, wziąć kredyt na dom większy
                      o te 80 tys. i dodatkowe zadłużenie spłacać z czynszu, który będą płacić
                      najemcy. I modlić się, żeby konkubent nie wyrzucił teściowej ani się z nią nie
                      ożenił wink
                      • joanna_poz Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:49
                        > Za 10 lat pozwie synków o alimenty i jakoś to będzie wink

                        w tej sytuacji wygranie sprawy o alimenty - na szczęscie dla autorki
                        wątku - teściowej nie grozi.
                        • a1ma Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:51
                          Chyba żartujesz.
                          Dlatego, że nie chciała oddać im połowy swojego majątku za życia??
                          Jak najbardziej wchodzi w grę, gdyby pozostała bez środków do życia, a to dość
                          prawdopodobne, jeśli od iluś lat nie zarabia.
                          • joanna_poz Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:55
                            > Dlatego, że nie chciała oddać im połowy swojego majątku za życia??


                            za to nie.

                            > Jak najbardziej wchodzi w grę, gdyby pozostała bez środków do
                            życia, a to dość
                            > prawdopodobne, jeśli od iluś lat nie zarabia.

                            nie zarabia i zubaża się na wlasne życzenie. a to nie jest powód do
                            alimentów.
                            • a1ma Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:57
                              Mylisz się.
                              Nie ma znaczenia, jaki jest powód, jeśli rodzic znajdzie się w skrajnym
                              niedostatku, to dzieci mają obowiązek alimentacyjny.
                              Oczywiście teraz pani może pójść do pracy, ale za 10-15 lat, kiedy osiągnie wiek
                              emerytalny, nie będzie to już żadną przeszkodą.
                              • joanna_poz Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 15:04
                                to Ty się mylisz.
                                tak się składa, że mój partner życiowy wygrał w dwóch instancjach
                                sprawę o alimenty ze swoją "sprytną" mamą, której też się wydawało,
                                że można pół życia bumelować i zyć na cudzy koszt.
                                • a1ma Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 15:06
                                  A mama jest w wieku emerytalnym?
                                  Czy może pracować?
                                  • joanna_poz Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 15:10
                                    teoretycznie może. ale woli nie pracować.
                                    • a1ma Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 15:12
                                      Jeśli może, to jasne, że nie dostanie alimentów.
                                      Ale jeśli przestanie móc, bo przekroczy wiek emerytalny, to może być już mniej
                                      ciekawie.
                                      • joanna_poz Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 15:17
                                        ta pani ma trochę więcej "za uszami", niż tylko niechęć do pracy,
                                        więc nic nie zwojuje również potem.
                                        • aurita Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 15:54
                                          mam inne rozwiazanie: pani trafi do domu opieki spolecznej a syn bedzie
                                          finansowal jej pobyt? a do mieszkania za jej zycia nikt sie nie dobierze...

                                          joanna_poz: czy mozesz mi powiedziec czy sad uwzglednia np porzucenie dziecka?
                                          bo moj glupi chlop placi na swojego tatusia...
                                          • joanna_poz Re: aurita 29.01.10, 09:54
                                            > joanna_poz: czy mozesz mi powiedziec czy sad uwzglednia np
                                            porzucenie dziecka?
                                            > bo moj glupi chlop placi na swojego tatusia...

                                            aurita, jak najbardziej uwzględnia.
                                      • kawka74 Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 18:08
                                        I teraz powstaje pytanie, czy niedostatek jest wynikiem przyczyn obiektywnych, czy też nieróbstwa mamusi. Jeśli to drugie, szanse na alimenty maleją.
                                        Jeśli matka nie dopełniała swoich obowiązków wobec dzieci, także ma marne szanse.
                                        Sama niezdolność do pracy to za mało, żeby nałożyć obowiązek alimentacyjny na dziecko.
                              • attiya Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 17:51
                                a1ma napisała:

                                > Mylisz się.
                                > Nie ma znaczenia, jaki jest powód, jeśli rodzic znajdzie się w skrajnym
                                > niedostatku, to dzieci mają obowiązek alimentacyjny.

                                jeśli pani nie łożyła na synów, nie opiekowała się nimi, jeśli coś było nie
                                teges w małżeństwie - rozwiodła się z mężem i wcale nie musiała to byc jego wina
                                - to łatwo syn udowodni w sądzie, że wcale płacić nie musi

                                > Oczywiście teraz pani może pójść do pracy, ale za 10-15 lat, kiedy osiągnie wie
                                > k
                                > emerytalny, nie będzie to już żadną przeszkodą.
                                >
                          • przeciwcialo Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 15:29
                            nikt nie wie jakie były warunki w rodzinie, dlaczego nie pracowała,
                            wychowała dzieci, moze maż zarabiał. A że mu sie potem zona
                            odwidziala....
                            • attiya Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 17:47
                              a dlaczego teraz nie pracuje tylko jest na utrzymaniu konkubenta? I dlaczego ów
                              nie chce z nią ślubu brać? Coś na rzeczy musi być jednak...
                      • joanna35 Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:51
                        > Tak serio to współczuję autorce wątku, bo po prostu głupio wtopili
                        te 80 tys. -
                        > gdyby to było któreś tam mieszkanie teściowej, to można by zaufać,
                        że wszystko
                        > będzie ok, ale tak? Jak to sobie wyobrażali, że ona gdzie pójdzie?
                        Zabrakło
                        > wyobraźni, a teraz lament. No cóż, nauczka na przyszłość i tyle.
                        >
                        > A z konstruktywnych rozwiązań - mieszkanie wynająć, wziąć kredyt
                        na dom większy
                        > o te 80 tys. i dodatkowe zadłużenie spłacać z czynszu, który będą
                        płacić
                        > najemcy. I modlić się, żeby konkubent nie wyrzucił teściowej ani
                        się z nią nie
                        > ożenił wink
                        >
                        Dzięki za przywrócenie wiary w człowieka i jego zdrowy rozsądeksmile
                    • attiya Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:47
                      no ale jakby teściowa przystała na rozwiązanie syna - czyli zamiana na dwa
                      mniejsze, plus pewnie dopłata do tego, co syn z synową kupią - to w sumie to już
                      problem teściowej czy coś zostawi czy nie...
                      • a1ma Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 14:49
                        No jasne, zamienić większe na mniejsze to czysty zysk! wink
                        • attiya Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 17:00
                          z całym szacunkiem ale gdyby to było mieszkanie powiedzmy 80-cio metrowe to
                          jestem w stanie zrozumieć niechęć do przeprowadzki do 25-cio metrowego
                          ale z 44 na 25 to chyba nie jest aż tak wielki kłopot i nieszczęście
                        • edit38 Re: czy tesciowa splacila syna? 28.01.10, 11:01
                          Na pewno to nie jest zysk ale ludzie których nie stać na utrzymanie większego
                          mieszkania (a teściowej nie stać skoro nie ma dochodów) sami szukają mniejszych
                          mieszkań aby im się łatwiej żyło.
        • przeciwcialo Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 15:18
          Tez mnie to zastanawia.
          • mkmilusia Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 16:13
            Wydaje mi się, że jedyne czego możecie żądać od teściowej to zwrotu kwoty jaką
            wydaliście na spłatę długów dziadka. Jeśli ona była jedyną spadkobierczynią to
            jej obowiązkiem było /jeśli nie odrzuciła spadku/zapłacić jego zobowiązania. I
            tyle. Jej propozycja zamieszkania razem, ale z niekrępującym wejściem nie jest
            taka głupia, pod warunkiem, że zabezpieczycie się przed sprowadzeniem przez nią
            konkubenta. A płacenie jej jakiejś renty, w sytuacji kiedy kobieta jest w pełni
            sprawna, to chyba przesada.
            • asiak-asiak Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 16:24
              my możemy sobie pozwolić na niewielki dom dla rodziny 2+2 i wydzielenie z niego
              części na działalność, lub dobudowanie czegoś.
              Dom dla nas i dla potrzeb firmy z dodatkowym mieszkankiem jest znacznie trudniej
              znaleźć (szczególnie z ograniczonym budżetem)
              a jeszcze do tego płacić jej co miesiąc jest finansowo niewykonalne dla nas w
              tej chwili
              Ten pokój dla niej ma być na kiedyś tam, ale osobne wejście, klucze już
              teraz.... (czyli nawet odpadałaby ewentualność podnajęcia tego komuś żeby mieć
              kasę dla teściowej chociażby)
              • attiya Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 17:02
                a corocznych wczasów na Hawajach pani teściowa nie zażyczyła sobie?
                za kto będzie płacił za zużycie wody, prądu, gazu itd? Bo pani dochodów nie ma.
                Ex gratia korzystanie ze wszystkiego, pewnie jeszcze ją nakarm i daj co miesiąc
                500 zł
                No nieźle sobie to pani zażyczyła
                • bellinetta Re: czy tesciowa splacila syna? 27.01.10, 17:07
                  Tesciowa od początku znała wasze zamiary i co mówiła? zgadzała sie wtedy na nie?
                  czy nie?
                  Przecież zdawała sobei sprawę, że nie bedzie w tym mieszkaniu mieszkała. Miała
                  jakąs alternetywe dla siebie?

                  Bo jak nic nie mówiła, to od początku wiedziała, co dalej zrobi, czyli poczeka
                  na spłatę długów, remont i kopnie was w dupe.
        • mojamalakoza Re: czy tesciowa splacila syna? 28.01.10, 08:22
          Nie widzę większego problemu
          To są ogłoszenia ze śląska mieszkań 44 metrowych

          http://mieszkania.nportal.pl/?rynek_n=0&id_wojewodztwo=12&id_powiat=&miejscowosc_like=&dzielnica_like=&ulica_like=&powierzchnia_gt=44&powierzchnia_lt=44&cena_gt=&cena_lt=&cena_m2_gt=&cena_m2_lt=&x=34&y=12&liczba_pokoi_gt=1&liczba_pokoi_lt=&numer_pietra_gt=&numer_pietra_lt=&rok_budowy_gt=&rok_budowy_lt=&data_dodania_gt=&formSent=2&typ_transakcji_n=1

          ceny od 60 do ponad 300 tys. a to kawalerki za 80 tys można kupić takie w którym da się mieszkać

          http://mieszkania.nportal.pl/?rynek_n=0&id_wojewodztwo=12&id_powiat=&miejscowosc_like=&dzielnica_like=&ulica_like=&x=27&y=14&powierzchnia_gt=&powierzchnia_lt=&cena_gt=&cena_lt=&cena_m2_gt=&cena_m2_lt=&liczba_pokoi_gt=1&liczba_pokoi_lt=1&numer_pietra_gt=&numer_pietra_lt=&rok_budowy_gt=&rok_budowy_lt=&data_dodania_gt=&formSent=2&typ_transakcji_n=1&desc=0&order_by=cena
          • mojamalakoza Re: czy tesciowa splacila syna? 28.01.10, 08:27
            to było do pytania "Swoja droga jakim cudem ze sprzedazy 44 m2 mieszkania ma
            starczyc na kawalerke i
            80 tysiecy (plus oplaty notarialne?) "
            ale tak podpięło że nie widać.
    • liwia_augusta Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 17:46
      Nie wiem, czy Wasza teściowa jest nieuczciwa, z tego, co piszesz, po
      odjęciu twoich negatywnych emocji, raczej nie.
      Rozumiem, że dziadek twojego męża był ojcem twojej teściowej.
      Zgodnie z prawem to Ona dziedziczy po swoim ojcu, chyba, że został
      sporządzony testament. Testamentu dziadek nie sporządził, a więc
      dziedziczy Córka. Dziadek mógł opowiadać różne rzeczy, ale skoro nie
      spisał testamentu, nie miał zamiaru przepisać tego mieszkania na
      wnuka.
      Powinnaś podziękować teściowej,że tak długo pozwoliła Wam mieszkać w
      swoim mieszkaniu, bo przecież spkojnie mogła to mieszkanie wynająć i
      zarabiać na tym. Rozumiem, że Wy czynszu nie płaciliście ?
      A to, że zainwestowaliście w to mieszkanie 80 tys. to wasza sprawa.
      Teściowa nie musi Wam tych pieniędzy zwracać. I to ona jest
      właścicielką.
      Dziwię się, że ci wszyscy starsi ludzie tak łatwo dają się
      manipulować i zastraszać. Wprowadziliście się do mieszkania po
      dziadku i już wszystko Wasze ? - śmieszne.
      • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 17:50
        liwia_augusta napisała:

        > Rozumiem, że Wy czynszu nie płaciliście ?

        płacili - przez prawie dwa lata

        > A to, że zainwestowaliście w to mieszkanie 80 tys. to wasza sprawa.

        jasne. Poza tym w tej kwocie był dług jej ojca a skoro ona przyjęła spadek to z
        całym dobrodziejstwem inwentarza. Czyli to ona powinna go spłacić. Łaski nie
        robi. I na początek tę kwotę zwrócić. Plus odsetki Dlaczego by nie.

        > Teściowa nie musi Wam tych pieniędzy zwracać. I to ona jest
        > właścicielką.
        > Dziwię się, że ci wszyscy starsi ludzie tak łatwo dają się
        > manipulować i zastraszać. Wprowadziliście się do mieszkania po
        > dziadku i już wszystko Wasze ? - śmieszne.

        Nie wiedziałam, że 50-cioletnia kobieta to już taka stara jest i stojąca nad
        grobem.
        • przeciwcialo Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 18:05
          Wynajmujac mieszkanie płaciliby czynsz i odstępne.
          • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 18:31
            to trzeba było od początku powiedzieć synowi, że zależy jej na kasie za wynajem
            poza tym kto wynająłby mieszkanie w stanie takim jakim go zostawił dziadek a ze
            słów autorki wynika, że ósmy cud świata to nie był. Także chyba lepiej, że syn
            mieszkał tam, płacił za czynsz, spłacił dług, mieszkanie wyremontował. Chyba, że
            mamusia od początku zakładała taki scenariusz a na koniec wyrzucenie syna z wnukami.
            No i proszę te wszystkie, które tak uparcie piszą o tym jak to synek nie płacił
            za wynajem. Wy tak wszystkie rodzicom za wynajem płaciłybyście. I tak ot lekką
            ręką odpuściłybyście jakby Wasz dziadek chciał Wam - ciekawe dlaczego tak było u
            autorki wątku, może dziadek od razu zakładał, że oddanie mieszkania w ręce córki
            skończy się katastrofą - zapisać mieszkanie a później okazało się, że nic z tego.
          • jolunia01 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 03.04.18, 15:56
            No, znając realia miasteczek na ścianie wschodniej wątpię, czy przez dwa lata wydaliby na wynajmowane lokum więcej niż wynosiło zadłużenie mieszkania po dziadku. A zamiast brać kredyt na remont i jeszcze się napracować i namęczyć przy tym, mogliby odkładać na swój dom.
      • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 22:06
        liwia_augusta, uff!
        Już myślałam, że wszędzie tylko kruki i wrony wink

        Podpisuję się pod każdym słowem.
    • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 20:24
      Cała dyskusja nie bardzo ma sens i chyba się nie dogadamy, bo rzecz się rozbija
      o nasze indywidualne relacje rodzinno-finansowe. Ja kompletnie nie rozumiem
      podejścia autorki, bo akurat ja, w sytuacji, kiedy moja babcia miała
      przeprowadzić się z innego miasta (żebyśmy mogli jej pomagać na co dzień, żeby
      była bliżej), poszłam do banku, wzięłam kredyt i kupiłam jej mieszkanie, po czym
      zrobiłam w nim generalny remont i kupiłam meble jakie wybrała - też nie biorąc
      od nikogo ani grosza. Bo wiedziałam, że ona nie ma, to skąd ma mi dołożyć? Gdyby
      chodziło o moją mamę (lub rodziców męża), to zastanawiałabym się jeszcze krócej.
      Bo to najbliższa rodzina, tu pieniądze nie mają żadnego znaczenia. Oddam
      wszystko, co mam, tak jak i mnie by dano w potrzebie. To dla mnie oczywiste.

      A tu - matka nie ma gdzie mieszkać, a syn się z nią będzie ciągał po sądach o
      zwrot kosztów remontu. Ludzie. Mnie się to w głowie nie mieści.
      • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 21:00
        sory - hojność hojnością ale ów syn ma dwoje dzieci i zonę. I uważasz, że w
        dzisiejszych, tak trudnych czasach można sobie ot tak lekką ręką darować 80 tys
        zł plu płacenie za kogoś przez dwa lata czynszu? Czy Ci się zdaje, że ludzie na
        pieniądzach śpią? Obraz matki vel teściowej nie przedstawia się imponująco tym
        bardziej, że syn z żoną chcieli kupić jej mniejsze mieszkanie. W dzisiejszych
        czasach niektórzy naprawdę mieszkają w trzy pokolenia w jednym mieszkaniu. A tu
        syn wcale matki na bruk wyrzucać nie chciał, pada propozycja zamiany na dwa
        mniejsze.
        Dziwię się Tobie, że ktoś ma zrezygnować z 80 tyś plus czynsz. Tę kwotę wyłożyła
        też autorka wątku, która przecież nie jest spokrewniona z nią. W dobrej wierze.
        Fakt, naiwnie postąpili ale to nie zwalnia teściowej przed uczciwym załatwieniem
        tej sprawy a raczej jej dokończeniem.
        Czy mając syna i dwoje wnuków śmiałabys im w pewnym sensie ukraść tyle
        pieniędzy? Dla niektórych jest to naprawdę duża suma.
        • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 21:14
          Czy syn to bliższa rodzina niż matka?
          Ja traktuję te relacje tak samo. Od ust synowi nie odejmuje, bez przesady.
          Jak napisałam wyżej - wydałam kilka razy więcej, niż te 80 tys., właśnie po to,
          żeby zapewnić dach nad głową mojej babci. Bez pytania, kto i kiedy mi odda, bez
          proszenia nikogo o zwrot, bo taka była potrzeba, po prostu. A rodzice to
          przecież jeszcze bliższa rodzina. Nie wyobrażam sobie nalegać na sprzedaż
          mieszkania, które stanowi jedyne zabezpieczenie mojej mamy, bo chcę sobie dom
          budować. Jak dla mnie coś tu nie gra.
          I nie ważne, kto postąpił nie fair. Mamie, babci, siostrze, dzieciom, mężowi -
          najbliższej rodzinie darowałabym taką "przewinę" bez mrugnięcia okiem i oddała
          każde pieniądze, bo żadne nie są dla mnie warte tych relacji. Może to brzmi
          głupio i patetycznie, wybacz, ale tak mnie wychowano i nie mieści mi się w
          głowie wyrzucanie matki z jej mieszkania do jakiejś klitki, wyliczanie jej tego
          remontu i jeszcze ciąganie jej po sądach. Gdybym na miejscu męża autorki nawet
          dostała to mieszkanie w spadku po dziadku, to zrzekłabym się go na rzecz matki i
          wyremontowała je dla niej, jeśli jej nie byłoby stać. Czy oni w ogóle się
          martwią, gdzie będzie mieszkać matka? Jak ona się czuje wobec tej propozycji
          sprzedaży? Fakt, mówiła, że przepisze, ale na miejscu syna odpowiedziałabym,
          żeby się nie wygłupiała i nic nie przepisywała, to mieszkanie jej ojca i jej się
          należy, a mnie może je ewentualnie zapisać w testamencie. Syn od początku
          zachował się moim zdaniem nie fair.
          • lunula Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 21:26
            a1ma napisała:

            > Czy syn to bliższa rodzina niż matka?
            > Ja traktuję te relacje tak samo. Od ust synowi nie odejmuje, bez przesady.
            > Jak napisałam wyżej - wydałam kilka razy więcej, niż te 80 tys., właśnie po to,
            > żeby zapewnić dach nad głową mojej babci. Bez pytania, kto i kiedy mi odda, bez
            > proszenia nikogo o zwrot, bo taka była potrzeba, po prostu. A rodzice to
            > przecież jeszcze bliższa rodzina. Nie wyobrażam sobie nalegać na sprzedaż
            > mieszkania, które stanowi jedyne zabezpieczenie mojej mamy, bo chcę sobie dom
            > budować. Jak dla mnie coś tu nie gra.
            > I nie ważne, kto postąpił nie fair. Mamie, babci, siostrze, dzieciom, mężowi -
            > najbliższej rodzinie darowałabym taką "przewinę" bez mrugnięcia okiem i oddała
            > każde pieniądze, bo żadne nie są dla mnie warte tych relacji. Może to brzmi
            > głupio i patetycznie, wybacz, ale tak mnie wychowano i nie mieści mi się w
            > głowie wyrzucanie matki z jej mieszkania do jakiejś klitki, wyliczanie jej tego
            > remontu i jeszcze ciąganie jej po sądach. Gdybym na miejscu męża autorki nawet
            > dostała to mieszkanie w spadku po dziadku, to zrzekłabym się go na rzecz matki
            > i
            > wyremontowała je dla niej, jeśli jej nie byłoby stać. Czy oni w ogóle się
            > martwią, gdzie będzie mieszkać matka? Jak ona się czuje wobec tej propozycji
            > sprzedaży? Fakt, mówiła, że przepisze, ale na miejscu syna odpowiedziałabym,
            > żeby się nie wygłupiała i nic nie przepisywała, to mieszkanie jej ojca i jej si
            > ę
            > należy, a mnie może je ewentualnie zapisać w testamencie. Syn od początku
            > zachował się moim zdaniem nie fair.

            tyle,ze nie każdego stać na takie wydatki tak o..Na takie prezenty..a jeśli
            ktokolwiek w opisanej przez autorkę wątku sytuacji zachował sie nie fair to
            tylko teściowa.Mozna bez ogródek powiedzieć,ze wyłudziła ona od syna pieniądze
            dla własnej wygody(a wyłudziła je na remont i na spłatę długów).Oni akurat się
            martwili gdzie teściowa będzie mieszkać-nie zamierzali je wyrzucić na bruk lecz
            chcieli zamienić mieszkanie na mniejsze, o czym ona wiedziała jeszcze przed
            remontami.Tego mieszkania co jest teraz nie jest ona w stanie utrzymać.To chyba
            logiczne,ze z mniejszym mogłoby byc łatwiej.szczególnie,ze ona i tak mieszka z
            facetem.Naprawdę nikt jej na bruk nie wyrzucał
            • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 21:34
              IMHO oni nie powinni byli nigdy przyjmować od matki tego mieszkania, tylko
              wyremontować go dla niej (może nie w tak wypasionym wariancie, minimalnym
              kosztem) i spłacić długi. Ja bym tak zrobiła.

              A skoro myśleli tylko o sobie - to trudno się dziwić, że matka też się
              zorientowała, że musi zadbać o siebie, bo na syna liczyć nie może, a na synową
              tym bardziej.
              • lunula Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 21:42
                a1ma napisała:

                > IMHO oni nie powinni byli nigdy przyjmować od matki tego mieszkania, tylko
                > wyremontować go dla niej (może nie w tak wypasionym wariancie, minimalnym
                > kosztem) i spłacić długi. Ja bym tak zrobiła.
                >
                > A skoro myśleli tylko o sobie - to trudno się dziwić, że matka też się
                > zorientowała, że musi zadbać o siebie, bo na syna liczyć nie może, a na synową
                > tym bardziej.
                >

                Ty chyba w jakimś innym świeci żyjesz- w imię czego i za co mieliby to
                robić??Oni mają swoja rodzinę i swoje dzieci.I nie zarabiają widocznie
                kokosów,żeby jeszcze teściowej prezenty finansowe robić.I kto mówił,ze nie
                mogłaby liczyć na syna i synową-przeca oni chcieli się nią zająć na starość.I
                nie widzieli w tym problemu.I nikt nie myślał tylko o sobie-chodziło o
                kompromis i dotrzymanie obietnic przede wszystkim.Oni myśleli całościowo-nikt
                teściowej nie wyrzucał.A skoro i tak nie była w stanie opłacić tego mieszkania
                44 m, to może choć mniejsze byłaby w stanie, a za to miałaby na starość kąt u
                syna i synowej w domu.Po takim przewale to bym jej do domu nie wpuściła tylko
                wysłała do drugiego synka,żeby się nią zajął gdyby tej pomocy potrzebowała.Bo
                jeszcze by na głowę jakiegoś gacha na domiar sprowadziła bez zażenowania.Nie
                robi się tak własnym dzieciom.Tyle
                • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 21:46
                  > Ty chyba w jakimś innym świeci żyjesz- w imię czego i za co mieliby to
                  > robić??

                  Faktycznie, chyba żyję w innym świecie, bo dla mnie to oczywiste.
                  • lunula Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 21:49
                    a1ma napisała:

                    > > Ty chyba w jakimś innym świeci żyjesz- w imię czego i za co mieliby to
                    > > robić??
                    >
                    > Faktycznie, chyba żyję w innym świecie, bo dla mnie to oczywiste.
                    >

                    Dla Ciebie oczywiste, dla innych mniej oczywiste i to całkiem z prozaicznych
                    powodów: brak środków finansowych.Nie każdego stać na takie prezenty.I jeszcze
                    pensję płacić..ho ho..to już trzeba być krezusem.
                  • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 21:54
                    a1ma napisała:

                    > > Ty chyba w jakimś innym świeci żyjesz- w imię czego i za co mieliby to robić??
                    >
                    > Faktycznie, chyba żyję w innym świecie, bo dla mnie to oczywiste.
                    >

                    naprawdę? no patrz a dla 95 procent biorących udział w tej dyskusji nie jest to
                    oczywiste
                    • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 22:02
                      Fakt. To smutne.
                      • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 22:58
                        a1ma napisała:

                        > Fakt. To smutne.
                        >
                        nie, to normalne
              • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 21:51
                a1ma napisała:

                > IMHO oni nie powinni byli nigdy przyjmować od matki tego mieszkania, tylko
                > wyremontować go dla niej (może nie w tak wypasionym wariancie, minimalnym
                > kosztem) i spłacić długi. Ja bym tak zrobiła.
                >
                to sobie tak rób - sory ale naprawdę piszesz jakieś niestworzone rzeczy
                jeśli juz coś to matka powinna zadbać o wnuki i syna - taka kolej rzeczy a
                przynajmniej nie podkładać mu kłód pod nogi....Jeśli zdecydowała się to
                mieszkanie zatrzymać, to jej problem czy ją stać będzie i w jakim syfie żyć
                będzie. Poza tym jeśli do tej pory nie dorobiła się swojego lokum to tylko o
                niej źle świadczy i tyle.

                > A skoro myśleli tylko o sobie - to trudno się dziwić, że matka też się
                > zorientowała, że musi zadbać o siebie, bo na syna liczyć nie może, a na synową
                > tym bardziej.
                >
                o sobie to myśli tylko matka. Jak pisałam jak się dzieciom nie pomaga to się nie
                przeszkadza. Coś na rzeczy jest skoro maż odszedł...
                Poza tym to jakaś chyba nowa świecka tradycja, że to dzieci rodzicom fundują
                mieszkania i darują lekką ręką długi w wysokości 80 i więcej tysięcy
                Aha poza tym część tego długu to dług synowej a to już nie rodzina więc pani
                pseudo matka zwrócić go powinna - koniecznie z odsetkami
                • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 21:59
                  No widzisz, mnie inaczej wychowano. Pomoc rodziców nie działa w jedną stronę i
                  nie kończy się w momencie "założenia nowej rodziny". Po prostu - ten, kto ma
                  akurat więcej pomaga drugiemu, któremu wiedzie się gorzej. Mnie rodzice pomagali
                  przez dwadzieścia kilka lat, teraz ja pomagam rodzicom. Ale kto wie, jak się
                  ułoży życie, może jeszcze będę potrzebować ich wsparcia finansowego.

                  Ale każdy robi, jak uważa. Można mieszkać w domu z ogrodem za kilkaset tysięcy,
                  a matkę odwiedzać w 22m kawalerce, czemu nie. Kwestia sumienia.
                  • e.mama.s Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 22:05
                    nie też tak wychowano, że zawsze mama będzie mogła liczyć na moją
                    pomoc. Jest rożnica miedzy moją mamą a tą teściową, że moje nigdy by
                    nie zażądała adnotacji u notariusza.
                    • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 22:09
                      Ale zauważ, jaka była pierwsza propozycja "dzieci" - mama ma przepisać
                      mieszkanie, bo im na dom potrzeba. I tyle. Sama ma zostać z niczym, bo "dziadek
                      mówił". Kawalerka pojawiła się dopiero później, jako próba kompromisu z ich strony.
                      • lunula Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 22:12
                        a1ma napisała:

                        > Ale zauważ, jaka była pierwsza propozycja "dzieci" - mama ma przepisać
                        > mieszkanie, bo im na dom potrzeba. I tyle. Sama ma zostać z niczym, bo "dziadek
                        > mówił". Kawalerka pojawiła się dopiero później, jako próba kompromisu z ich str
                        > ony.
                        >

                        Ale nie z niczym bo właśnie z kawalerką i z tego co autorka napisała od początku
                        była o tym mowa.I nie,ze mama ma przepisać mieszkanie tylko teściowa sama
                        zachęcała do zamieszkania w nim i poczynienia inwestycji z podkreślaniem,ze lada
                        chwile je na syna przepisze.I że cokolwiek w nim robi robi dla siebie.Skoro
                        jednak od początku wiedziała,ze mieszkanie stanie się jego po jej śmierci to
                        powinna wiedzieć też,ze 50 % mieszkania przypadnie drugiemu synowi, który być
                        może na oczy go nawet nie widział-taki mały bonusik
                        • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 22:19
                          Nie.
                          Najpierw było, że teściowa ma przepisać, bo tak obiecał dziadek. Gdzie sama
                          zamieszka w razie rozstania z partnerem - to jej problem.
                          Teściowa się ociągała, stawiała warunki - więc rzucono jej ochłap w postaci
                          kawalerki. Piękne.

                          A co do spadku - istnieją testamenty, w których można wskazać spadkobiercę.
                          Dziedziczenie nie musiało się odbyć na zasadach ustawowych. Tak, wiem, jest
                          zachowek. Trudno. Brat też rodzina i też mu się coś po matce należy.
                          • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:02
                            widocznie dziadek uznał, że córka nie zasłużyła na mieszkanie
                            coś w tym jednak jest...
                  • lunula Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 22:17
                    a1ma napisała:

                    > No widzisz, mnie inaczej wychowano. Pomoc rodziców nie działa w jedną stronę i
                    > nie kończy się w momencie "założenia nowej rodziny". Po prostu - ten, kto ma
                    > akurat więcej pomaga drugiemu, któremu wiedzie się gorzej. Mnie rodzice pomagal
                    > i
                    > przez dwadzieścia kilka lat, teraz ja pomagam rodzicom. Ale kto wie, jak się
                    > ułoży życie, może jeszcze będę potrzebować ich wsparcia finansowego.
                    >
                    > Ale każdy robi, jak uważa. Można mieszkać w domu z ogrodem za kilkaset tysięcy,
                    > a matkę odwiedzać w 22m kawalerce, czemu nie. Kwestia sumienia.
                    >

                    No to w takim razie w czym wymieniona teściowa pomogła swojemu synowi?Bo nie
                    zauważyłam,żeby cokolwiek było na ten temat-na razie jest taki jej obraz,ze nie
                    pracuje, ale za to wysuwa roszczenia i wszyscy za nią wszystko płacą.Matka w tej
                    kawalerce pewnie i tak by nie mieszkała biorąc pod uwagę,ze mieszka z pewnym
                    panem co się żenić nie chce.I mogłaby ją spokojnie wynajmować.A na starość
                    miałaby kąt u syna i synowej.Jednak takie roszczenia jakie wysunęła każdego by
                    przerosły: ja bałabym się ją przyjąć pod swój dach
                    • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 22:21
                      > No to w takim razie w czym wymieniona teściowa pomogła swojemu synowi?

                      Zakładam, że go urodziła, wychowała i utrzymywała przez jakieś 20 lat. To mało?
                      • lunula Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 22:26
                        a1ma napisała:

                        > > No to w takim razie w czym wymieniona teściowa pomogła swojemu synowi?
                        >
                        > Zakładam, że go urodziła, wychowała i utrzymywała przez jakieś 20 lat. To mało?
                        >

                        No niesamowite...urodziła dziecko i jeszcze je utrzymywała.A teraz ono ma jej
                        podziękować za to poświecenie uncertain
                        • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 22:43
                          Czy bardziej niesamowite od poczucia obowiązku dziecka do zapewnienia matce
                          godziwych warunków życia na starość? Czy mniej?
                          • lunula Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 22:52
                            a1ma napisała:

                            > Czy bardziej niesamowite od poczucia obowiązku dziecka do zapewnienia matce
                            > godziwych warunków życia na starość? Czy mniej?
                            >

                            Czyli jest ok,ze matka oszukała własne dziecko-bo dziecko i tak ma obowiązki a
                            matka nie.Matka może wszystko bo jest matką.Tyle,ze jak widać to matka swoim
                            postępowaniem robi wszystko,żeby tych godnych warunków na starość nie mieć.A sam
                            fakt urodzenia i wychowania dziecka jeszcze o niczym nie świadczy.Trzeba jeszcze
                            coś temu dziecku przekazać-jakieś wartości.Pokazać jak żyć.Być przykładem.I dać
                            coś od siebie.Tu widać,ze matka ograniczyła się do reprodukcji i tylko za to,ze
                            urodziła rości sobie prawo do tego,żeby syn się nią zajął.I jeszcze jej pensję
                            płacił.Super
                            • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 22:57
                              Tak, ja wiem, że idealna teściowa to taka, która da w prezencie ślubnym
                              mieszkanie, pójdzie na wcześniejszą emeryturę żeby zająć się (nieodpłatnie
                              oczywiście, bo to rodzina!) wnukami i najlepiej, żeby odwiedzała nas raz w roku,
                              bez noclegu. Wtedy może liczyć ewentualnie na ciepły kąt na starość, o ile
                              oczywiście nie będzie zbyt uciążliwa.

                              Wybacz ironię, ale mnie już ręce opadły.
                              Nikt Ci nic z gardła nie wyrwie, nie chcesz, nie dawaj. Dzieci Ci kiedyś odpłacą
                              tym samym, na zdrowie.
                              • lunula Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:02
                                a1ma napisała:

                                > Tak, ja wiem, że idealna teściowa to taka, która da w prezencie ślubnym
                                > mieszkanie, pójdzie na wcześniejszą emeryturę żeby zająć się (nieodpłatnie
                                > oczywiście, bo to rodzina!) wnukami i najlepiej, żeby odwiedzała nas raz w roku
                                > ,
                                > bez noclegu. Wtedy może liczyć ewentualnie na ciepły kąt na starość, o ile
                                > oczywiście nie będzie zbyt uciążliwa.
                                >
                                > Wybacz ironię, ale mnie już ręce opadły.
                                > Nikt Ci nic z gardła nie wyrwie, nie chcesz, nie dawaj. Dzieci Ci kiedyś odpłac
                                > ą
                                > tym samym, na zdrowie.
                                >

                                Ale nikt jej nie kazał nic dawać.Sama zachęcała do zamieszkania w tym mieszkaniu
                                i sama uczestniczyła w rozmowach o jego sprzedaży.Wystarczyło tylko żeby była
                                szczera i nie oszukiwała własnego dziecka.Wystarczyło,żeby od początku
                                powiedziała,ze mieszkanie to dostaną dopiero po jej śmierci.Wtedy nie
                                inwestowaliby w nie pieniędzy.Mieszkanie pewnie by przepadło,z racji tego,że nie
                                miałby kto czynszu płacić,ale sytuacja byłaby jasna i nikt by nikogo nie
                                oszukał.A tak mieszkanie wyremontowane i nagle obietnice stały sie nieważne.Tego
                                nie rozumiem.
                                • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:06
                                  Już mi się nie chce dalej tłumaczyć, wiecie?
                                  Najlepiej do sądu z tą bezczelną teściową, a potem zerwać wszelkie kontakty.
                                  Niech se robi, co chce. W końcu OBIECAŁA!!!
                                  • e.mama.s Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:08
                                    No ja ci się dziwię ,że tak dlugo wytrzymałaś i dziewczyny też. Ile
                                    ludzi tyle opini każdy postępuje wg własnego sumienia.
                                  • lunula Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:09
                                    a1ma napisała:

                                    > Już mi się nie chce dalej tłumaczyć, wiecie?
                                    > Najlepiej do sądu z tą bezczelną teściową, a potem zerwać wszelkie kontakty.
                                    > Niech se robi, co chce. W końcu OBIECAŁA!!!
                                    >


                                    I to jest chyba najlepsze wyjście z tej sytuacji.
                                  • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:11
                                    a1ma napisała:

                                    > Już mi się nie chce dalej tłumaczyć, wiecie?
                                    > Najlepiej do sądu z tą bezczelną teściową, a potem zerwać wszelkie kontakty.
                                    > Niech se robi, co chce. W końcu OBIECAŁA!!!
                                    >

                                    no bo jak można wytłumaczyć coś co nie jest normalne...
                                    • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:17
                                      Normalne jest jak widzę dbać tylko o własny tyłek i do celu dążyć po trupach.
                                      Choćby własnych rodziców.
                                      Cóż, w takim razie chętnie pozostanę sobie nienormalna.
                                      • e.mama.s Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:21
                                        nie nie nienormalna tylko wymarłym gatunkiem
                                      • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:24
                                        o matko...pop swojo a cziort swojo
                                        zaraz pewnie usłyszymy o liczbie trupów
                              • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:06
                                tylko, że ta teściowa nic na razie synowi nie dała
                                ups no zapomniałam - mieszkanie, któego nie dorobiła się, tylko w spadku dostała
                                czyli mój obraz teściowej to taki, że wpierw u męża mieszkała, mąż pewnie w
                                pewnym momencie powiedział - pas - a mamusia sobie konkubenta znalazła i tak
                                wiele sobą reprezentuje, że ten nawet nie chce z nią zalegalizować związku
                                • lunula Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:11
                                  attiya napisała:

                                  > tylko, że ta teściowa nic na razie synowi nie dała
                                  > ups no zapomniałam - mieszkanie, któego nie dorobiła się, tylko w spadku dostał
                                  > a
                                  > czyli mój obraz teściowej to taki, że wpierw u męża mieszkała, mąż pewnie w
                                  > pewnym momencie powiedział - pas - a mamusia sobie konkubenta znalazła i tak
                                  > wiele sobą reprezentuje, że ten nawet nie chce z nią zalegalizować związku


                                  Ale teściowa nawet i tego mieszkania nie dała synowiwink
                                  • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:13
                                    haha no właśnie smile
                      • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:03
                        a1ma napisała:

                        > > No to w takim razie w czym wymieniona teściowa pomogła swojemu synowi?
                        >
                        > Zakładam, że go urodziła, wychowała i utrzymywała przez jakieś 20 lat. To mało?
                        >
                        ten syn ma jeszcze ojca, więc sama go nie wychowywała
                  • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:00
                    patrz pani, to ja chyba coś przegapiłam
                    to autorka mówisz mieszka w domu z ogrodem?
                    • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:07
                      Jeszcze nie.
                      Dopiero jak wykopie teściową do kawalerki.
                      • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:11
                        gdyby nie ojciec teściowej to nadal nie miałaby gdzie mieszkać
                        no chyba, że u konkubenta
                  • jowita771 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 11:28
                    > Po prostu - ten, kto ma
                    > akurat więcej pomaga drugiemu, któremu wiedzie się gorzej.

                    Ale tu teściowa jest właścicielką mieszkania, które oni mieliby, według Twojej
                    teorii, doprowadzić do stanu używalności w prezencie, bo im się wiedzie lepiej.
                    Tylko coś kiepsko to lepiej wygląda, bo oni własnego mieszkania nie mają.
              • jowita771 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 11:25
                a1ma napisała:

                > IMHO oni nie powinni byli nigdy przyjmować od matki tego mieszkania, tylko
                > wyremontować go dla niej

                Weź pod uwagę, że matka jest sprawna, zdolna do pracy. Utrzymywać trzeba przede
                wszystkim własne dzieci, rodziców dopiero w następnej kolejności.
                • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 11:39
                  dokładnie
                  a nie leniwą matkę
                  no ale koleżanka to i sprawnego lenia utrzymywałby przecież więc jej nie
                  przetłumaczysz
              • edit38 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 11:46
                a1ma napisała:

                > IMHO oni nie powinni byli nigdy przyjmować od matki tego mieszkania, tylko
                > wyremontować go dla niej (może nie w tak wypasionym wariancie, minimalnym
                > kosztem) i spłacić długi. Ja bym tak zrobiła.
                >
                Tak oczywiście powinni wyremontować mieszkanie, spłacić długi i przez cały ten
                czas opłacać to mieszkanie aby się znowu nie zadłużyło (teściowa nie a na
                utrzymanie mieszkania) a sami z dziećmi powinni iść do jakiejś wynajmowanej
                kawalerki bo na więcej najprawdopodobniej ich by nie było stać opłacając
                teściowej mieszkanie i spłacając kredyt który zaciągnęli na remont i spłatę
                zadłużenia. A na starość gdy jej facet wykopałby ją lub gdyby zmarł przed nią i
                zostałaby zupełnie bez środków do życia powinni jeszcze ją utrzymywać bo
                1) syn ma obowiązek alimentacyjny wobec matki
                2) każde dziecko powinno sobie i swojej rodzinie od ust odjąć aby rodzic który
                nie chciał zapracować na emeryturę miał za co godnie żyć.
                • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 12:07
                  Nie, mozna bylo odmowic oddluzenia, mowiac, ze ich na to nie stac i
                  mieszkanie tesciowa musialaby sprzedac.

                  Autorka zostalaby BEZ DLUGOW. Za zaoszczedzone pieniadze mogli
                  kupic, albo wynajac sobie inne mieszkanie.
                  • lunula Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 12:09
                    d.o.s.i.a napisała:

                    > Nie, mozna bylo odmowic oddluzenia, mowiac, ze ich na to nie stac i
                    > mieszkanie tesciowa musialaby sprzedac.
                    >
                    > Autorka zostalaby BEZ DLUGOW. Za zaoszczedzone pieniadze mogli
                    > kupic, albo wynajac sobie inne mieszkanie.
                    >


                    Nadal nie rozumiesz-owszem można było nie oddłużac mieszkania.Zrobili to,bo SYN
                    ZAUFAŁ WŁASNEJ MATCE, KTÓRA GO OSZUKAŁA
              • jolunia01 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 03.04.18, 16:01
                a1ma napisała:
                >...oni nie powinni byli nigdy przyjmować od matki tego mieszkania, tylko
                wyremontować go dla niej (może nie w tak wypasionym wariancie, minimalnym
                kosztem) i spłacić długi. <

                Ciekawe stanowisko. Darować pazernemu nierobowi kilkadziesiąt tysięcy (na spłatę długów) i kolejne kilkadziesiąt na podniesienie standardu życiowego leniwej hieny.
            • lunula Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 21:35
              i jeszcze jedna bardzo ważna kwestia: tego mieszkania.Gdyby nie syn i synowa,
              już by go nie było, bo by je komornik zlicytował.Więc i tak mamuśka by
              wylądowała na bruku.Ta teściowa nie włożyła w to mieszkanie ani grosza.Fakt-jest
              jej.I co z tego.Gdyby syn przestał płacić znowu przestanie być jej, bo komornik
              je zajmie.I ja bym płacić na miejscu syna przestała-w końcu założył własna
              rodzinę.I to o własne dzieci powinien się przede wszystkim martwić.Ciekawe czy
              mamuśka z takimi samymi roszczeniami wystąpiła do drugiego synusia-pewnie nie bo
              nie opłaca się..w końcu to "niebieski ptak".Ale skoro matka jak taka cwana niech
              wycycka swojego gacha, albo byłego męża.Swoją drogą fajnie tak żyć: nie
              pracować, najpierw żyć na utrzymaniu męża,narobić dzieci, a gdy te dorosną
              -grając na uczuciach od nich zażądać pensji co miesiąc , dachu nad głową i
              opieki.No życie jak w Madrycie uncertain
              • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 21:44
                Wiecie, życzę Wam jak najlepiej, szczerze, ale mam nadzieję, że uda mi się
                wychować moje dzieci tak, jak ja zostałam wychowana, a nie jak Wy.

                Własnej matce oddam wszystko, jak będzie trzeba. Bo ona przez 20 lat dawała mi
                wszystko, czego ja potrzebowałam i jeszcze więcej. I to się jej po prostu
                należy. Choćby zdecydowała, że od jutra rzuca pracę, choćby piła, grała w
                ruletkę albo w totolotka. I bez łaski, bo to mój obowiązek.
                • orien dziekuje ci, a1ma 27.01.10, 21:57
                  ze zwrocilas mi wiare w ludzi...
                  • a1ma Re: dziekuje ci, a1ma 27.01.10, 22:00
                    smile
                • ciociacesia ty tak serio? 28.01.10, 08:56
                  bedziesz płacic bez słowa długi matki kosztem własnych dzieci?
                  • a1ma Re: ty tak serio? 28.01.10, 09:11
                    Dzieci nie mam, ale płacę, kosztem swoim i męża.
                    Co w tym dziwnego?
                    Mama też spłaciłaby moje długi, gdyby była taka potrzeba.

                    Zdumiewa mnie w ogóle argument "kosztem dzieci" - dzieci to bliższa rodzina niż
                    matka?
                    • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 09:27
                      a1ma napisała:

                      > Dzieci nie mam, ale płacę, kosztem swoim i męża.
                      > Co w tym dziwnego?
                      > Mama też spłaciłaby moje długi, gdyby była taka potrzeba.
                      >
                      > Zdumiewa mnie w ogóle argument "kosztem dzieci" - dzieci to bliższa rodzina niż
                      > matka?
                      >
                      dziewczyno
                      i o czym my tu rozmawiamy
                      pogadamy za 5 lat jak będziesz miała z dwójkę albo trójkę dzieci i Ci się zmieni
                      myślenie o 180 stopni
                      najgorzej jak na dany temat wypowiadają się osoby nie za bardzo zorientowane w
                      temacie
                      • a1ma Re: ty tak serio? 28.01.10, 09:30
                        Nie sądź wszystkich swoją miarką.
                        To, że Tobie nie mieści się w głowie, nie znaczy jeszcze, że to niemożliwe.
                        • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 09:33
                          a ty nie teoretyzuj
                          i nie pouczaj kogoś kto jest odpowiedzialny za dwójkę dzieci skoro sama nie
                          jesteś w takiej sytuacji
                          • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 09:38
                            Nie czepiaj sie tych dzieci. Z dziecmi, czy bez rodzicow pod most sie nie
                            wyrzuca, tylko znajduje rozwiazanie najlepsze dla wszystkich.
                            Gdyby zamiast nastawiac sie na to mieszkanie, zaoszczedzili z 50 tys. zamiast
                            robic ten remont to juz mogliby z kredytem kupic mieszkanie dla siebie i dzieci.
                            Nikt nie kaze im glodzic dzieciakow.
                            • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 09:47
                              d.o.s.i.a napisała:

                              > Nie czepiaj sie tych dzieci. Z dziecmi, czy bez rodzicow pod most sie nie
                              > wyrzuca, tylko znajduje rozwiazanie najlepsze dla wszystkich.

                              dlaczego mam się nie czepiać?
                              dziewczę teoretyzuje, a nic mnie bardziej nie irytuje niż mądrzenie się gdy
                              samemu nie ma się dzieci

                              > Gdyby zamiast nastawiac sie na to mieszkanie, zaoszczedzili z 50 tys. zamiast
                              > robic ten remont to juz mogliby z kredytem kupic mieszkanie dla siebie i dzieci
                              > .
                              > Nikt nie kaze im glodzic dzieciakow.
                              >
                              >
                              nie 50 tylko 80 - jak tak lekką ręką kwotę zmniejszasz to zawsze możesz dołożyć
                              te 30 tyś autorce watku
                              • a1ma Re: ty tak serio? 28.01.10, 09:50
                                > dlaczego mam się nie czepiać?
                                > dziewczę teoretyzuje

                                <lol>

                                Wiesz, mogę się założyć, że z racji rocznika powinnaś się do mnie zwracać
                                bardziej "proszę pani" niż per dziewczę. Ale nie ma to jak być poważną dzieciatą
                                matroną, nie? wink

                                Ale dzięki, poprawiłaś mi podły od rana humor tym dziewczęciem smile
                                • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 09:54
                                  proszę bardzo
                                  mi tez poprawia się humor jak ktoś jest ekspertem w temacie, któy go życiowo nei
                                  dotknął
                                  to tak jak ksiądz prowadzi wykłady "Nauki przedmałżeńskie"
                          • a1ma Re: ty tak serio? 28.01.10, 09:39
                            Ooo, mój ulubiony argument "zobaczysz, jak urodzisz" wink
                            Jakoś nie wierzę, żeby z tego tytułu zmieniły mi się zasady moralne. Mojej babci
                            się jakoś nie zmieniły, mojej mamie nie, teściowej taż jakoś udało się
                            przetrwać... Nie wszystkim ciąża rzuca się na mózg, serio, serio.
                            • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 09:48
                              a mnie bardzo spodoba się jak najwięcej do powiedzenia mają osoby nie znające tematu
                              och, jakie one mundre wtedy są

                              • a1ma Re: ty tak serio? 28.01.10, 09:51
                                Przypominam, że tematem jest mieszkanie, nie rozmnażanie.
                                Na pewno masz więcej do powiedzenia na temat?
                                • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 10:13
                                  a ty długo będziesz się chwalić kasą? I tym co komu kupiłaś?
                                  • a1ma Re: ty tak serio? 28.01.10, 10:17
                                    Wybacz, ale nie mam jak się pochwalić, co komu ukradłam.
                                    • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 10:27
                                      a1ma napisała:

                                      > Wybacz, ale nie mam jak się pochwalić, co komu ukradłam.
                                      >
                                      coś sugerujesz?
                                      jeśli nie to nie pisz takich rzeczy
                          • a1ma Re: ty tak serio? 28.01.10, 09:43
                            A co do teoretyzowania - kupiłaś kiedyś komuś z rodziny mieszkanie? Nie?
                            No to nie teoretyzuj, pogadamy jak kupisz wink
                            • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 09:50
                              mieszkanie? no co ty - to nie na topie
                              obecnie kupuje się co najmniej wyspę z willą
                  • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 09:34
                    Dlugi matki, czy dlugi tego dziadka "co to obiecywal"?...

                    Aha. Wiec podsumujmy. Czyli mieszkanie po dziadku to cacy, a juz dlugi po
                    dziadku to niech placi wredna tesciowa, tak?

                    I tak, dlugi matki (zwlaszcza te nie zaciagniete przez nia) bede placila do
                    konca zycia. A jak bedzie trzeba to i mieszkanie kupie i samochod i dam na zycie.
                    • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 09:38
                      d.o.s.i.a napisała:

                      > Dlugi matki, czy dlugi tego dziadka "co to obiecywal"?...
                      >
                      > Aha. Wiec podsumujmy. Czyli mieszkanie po dziadku to cacy, a juz dlugi po
                      > dziadku to niech placi wredna tesciowa, tak?
                      >
                      > I tak, dlugi matki (zwlaszcza te nie zaciagniete przez nia) bede placila do
                      > konca zycia. A jak bedzie trzeba to i mieszkanie kupie i samochod i dam na zyci
                      > e.
                      >
                      weź sobie KC i poczytaj
                      jak się przejmuje spadek to z dobrodziejstwem inwentarza
                      czyli mieszkanie plus długi
                      albo nic
                      także syn z synową przysługę i to ogromną jej zrobili bo inaczej szybciej czy
                      później komornik zająłby mieszkanie
                      weźcie zacznijcie czytać ze zrozumieniem
                      albo sięgnijcie po KC
                      • a1ma Re: ty tak serio? 28.01.10, 09:41
                        Z rodzicami się rozliczasz w oparciu o KC?
                        Płacisz za użytkowanie lokalu (lub płaciłaś - od 18 roku życia do wyprowadzki)?
                        A jeśli nie płacisz - to odprowadzasz podatek od korzyści majątkowej jaką jest
                        bezpłatne użytkowanie?
                        Nie rozśmieszaj mnie.
                        • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 09:51
                          a1ma napisała:

                          > Z rodzicami się rozliczasz w oparciu o KC?
                          > Płacisz za użytkowanie lokalu (lub płaciłaś - od 18 roku życia do wyprowadzki)?
                          > A jeśli nie płacisz - to odprowadzasz podatek od korzyści majątkowej jaką jest
                          > bezpłatne użytkowanie?
                          > Nie rozśmieszaj mnie.
                          >
                          czytaj ze zrozumieniem -tego już w podstawówce uczą
                          mówimy o przyjęciu spadku z zadłużeniem - łapiesz?
                        • jmama Re: ty tak serio? 28.01.10, 10:02
                          bezpłatne użytkowanie u rodziny jest zwolnione z podatku
                      • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 09:59
                        > jak się przejmuje spadek to z dobrodziejstwem inwentarza
                        > czyli mieszkanie plus długi

                        Czyli uwazasz, ze tesciowa powinna dlugi splacic, a mieszkanie oddac juz oddluzone?

                        No nie rozsmieszaj mnie nawet.

                        I rozumiem, ze jakby Twoja matka cos odziedziczyla z dlugami, to nie pomoglabys
                        w splacie? O matko.
                        • jmama Re: ty tak serio? 28.01.10, 10:06
                          nie ma to jak wszystko poprzekręcać:
                          -jeżeli matka chciała to mieszkanie dla siebie to spłata zadłużenia to jej
                          problem - czy syn jej w tym pomoże to inna sprawa, jak będzie miał/chciał itp to
                          pomoże.
                          -jeżeli mieszkanie miało być dla syna i synowej to oni wzięli na siebie
                          spłacenie tego zadłużenia - ot cała filozofia

                          nie zmusza się kogoś podstępem do spłaty własnych zadłużeń - bo jeżeli przyjęła
                          spadek i chciała to mieszkanie dla siebie to długi dziadka są jej długami a nie
                          syna.
                          • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 11:32
                            > -jeżeli matka chciała to mieszkanie dla siebie to spłata
                            zadłużenia to jej
                            > problem - czy syn jej w tym pomoże to inna sprawa, jak będzie
                            miał/chciał itp t
                            > o
                            > pomoże.
                            > -jeżeli mieszkanie miało być dla syna i synowej to oni wzięli na
                            siebie
                            > spłacenie tego zadłużenia - ot cała filozofia


                            No, ale przeciez summa sumarum syn odziedziczy to mieszkanie. Wiec
                            chyba przyzwoitosc nakazuje, aby w mieszkanie zainwestowac. Zreszta
                            o jakim dlugu mowimy? 100 tys.? 200 tys.? czy moze pare tysiecy?
                            Skoro to ostanie to przeciez mieszkali przez 2 lata za darmo wiec
                            akurat sa kwita, prawda?
                            • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 11:40
                              d.o.s.i.a napisała:

                              >Zreszta o jakim dlugu mowimy? 100 tys.? 200 tys.? czy moze pare tysiecy?
                              > Skoro to ostanie to przeciez mieszkali przez 2 lata za darmo wiec
                              > akurat sa kwita, prawda?

                              no ja cię proszę - dla ciebie prawie 40 tys długu ze spółdzielni to parę tysięcy zł?
                              Co mają powiedzieć Ci, dla których spłata zadłużenia w spółdzielni wynosi 2
                              tysiące i spłacają je latami po 20-30 zł.
                              • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 11:52
                                > no ja cię proszę - dla ciebie prawie 40 tys długu ze spółdzielni
                                to parę tysięc
                                > y zł?


                                Skoro bylo to 40 tys. dlugu to trzeba bylo to mieszkanie sprzedac
                                wtedy. Koniec kropka.
                                • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 11:56
                                  przecież teściowa nie chciała sprzedać mieszkania
                                • asiak-asiak Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:00
                                  rozjaśnię ci jeszcze trochę naszą sytuację
                                  kredyt zaciągnięty na te długi i remont kosztuje nas co miesiąc 1500zł, drugie
                                  tyle płacimy za wynajmowanie lokalu na firmę
                                  jeśli dołożymy do tego jeszcze trochę wyjdzie tyle co rata za zakup niewielkiego
                                  domu

                                  i do wyboru mamy 3,5 tyś raty plus 5 stówek dla mamusi
                                  wyprowadzkę do wynajętego za 1,2-1,5tyś mieszkania plus te 3tyś raty i za najem
                                  lokalu
                                  czy tak ciężko ci zrozumieć, że wyjście nr jest absolutnie nie do przyjęcia a na
                                  opcję nr 1 też nas nie stać??!!
                                  chcemy odzyskać to co wyłudziła, nawet jakby odjąć czynsz za "najem "od niej to
                                  i tak zostanie jeszcze z 70 tyś.
                                  • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:23
                                    Nie wyludzila, bo sami sobie ten remont sprawiliscie, na wlasna
                                    zgube. Ona miala prawa nawet nie wiedziec ile ten remont kosztowal.
                                    Albo glupio jej bylo zaprotestowac.

                                    O ile sie orientuje, to dalej mozecie w tym mieszkaniu mieszkac,
                                    tak? To mieszkajcie.
                            • lunula Re: ty tak serio? 28.01.10, 11:44

                              > No, ale przeciez summa sumarum syn odziedziczy to mieszkanie. Wiec
                              > chyba przyzwoitosc nakazuje, aby w mieszkanie zainwestowac. Zreszta
                              > o jakim dlugu mowimy? 100 tys.? 200 tys.? czy moze pare tysiecy?
                              > Skoro to ostanie to przeciez mieszkali przez 2 lata za darmo wiec
                              > akurat sa kwita, prawda?

                              Tyle,że jest jeszcze drugi syn, który odziedziczy 50% mieszkania, w które nie
                              włożył ani jednej złotówki.I nikt za darmo w tym mieszkaniu nie mieszkał,no
                              chyba,że 80 tysięcy jakie zostało włożone+comiesięczne opłaty czynszu to jest
                              dla ciebie za darmo
                              • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 11:57
                                A czy tesciowa prosila sie o remont mieszkania?
                                • monika_a_b Re: ty tak serio? 28.01.10, 15:58
                                  Tyle teoretyzujesz, a nie doczytałaś, że mieszkanie było w stanie
                                  niezamieszkalnym? Remont był potrzebny na gwałtu rety, teściowa o
                                  wszelakich planach syna i synowej wiedziała od początku, do remontu
                                  nakłaniała, niestety oni nie wiedzieli o jej własnych niecnych
                                  zamiarach i dali się je podejść. W końcu matka własnego syna nie
                                  oszuka... taaaa... Podła ta teściówka, to jasne... sad
                        • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 10:14
                          d.o.s.i.a napisała:

                          > > jak się przejmuje spadek to z dobrodziejstwem inwentarza
                          > > czyli mieszkanie plus długi
                          >
                          > Czyli uwazasz, ze tesciowa powinna dlugi splacic, a mieszkanie oddac juz oddluz
                          > one?
                          >

                          trzeba było nie przyjmować spadku

                          > No nie rozsmieszaj mnie nawet.
                          >
                          > I rozumiem, ze jakby Twoja matka cos odziedziczyla z dlugami, to nie pomoglabys
                          > w splacie? O matko.
                          >
                          >
                          moja matka jest o 180 stopni różna od teściowej autorki wątku
                          • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 11:35
                            > trzeba było nie przyjmować spadku

                            No wlasnie! Tesciowa wtedy mieszkanie musialaby sprzedac, kupilaby
                            sobie wlasne i tyle. Tyle, ze synowej by taki kasek przeszedl sprzed
                            nosa big_grin Bo woli teraz rzucic jalmuzna w postaci kawalerki.

                            > moja matka jest o 180 stopni różna od teściowej autorki wątku

                            A Ty wiesz wszystko o tesciowej autorki, bo ta napisala jedno zdanie
                            o tym jak to tesciowa smie miec konkubenta i nie pracowac.
                            • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 11:43
                              tak, i zamiast ładować kasę w mieszkanie, ta para dawno już dorobiłaby się
                              swojego - no cóż należy tylko współczuć, że syn zawierzył rodzonej matce
                              Poza tym - może wyczytałaś w tekście - choc wątpię, bo ty tylko czytasz to co
                              wygodne ci - że autorka z partnerem nadal spłacają zaciągnięty kredyt na
                              zadłużenie tego mieszkania
                              • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 11:54

                                > Poza tym - może wyczytałaś w tekście - choc wątpię, bo ty tylko
                                czytasz to co
                                > wygodne ci - że autorka z partnerem nadal spłacają zaciągnięty
                                kredyt na
                                > zadłużenie tego mieszkania



                                Tym bardziej w glowie mi sie nie miesci, splacac mieszkanie i
                                remontowac rudere zaciagajac na to kredyt, zamiast zostawic to
                                mieszkanie w cholere tesciowej niech sobie robi z nim co chce.
                                Przeciez nawet przy najlepszych intencjach tesciowej to nie mialo
                                zupelnie sensu, bo ta kasa i tak im sie nigdy nie zwroci, nawet jak
                                tesciowa im odda to mieszkanie za darmo.
                                • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:14
                                  tak, tu przyznam Ci rację
                                  brakowało tu jeszcze jednego małego trybiku
                                  teściowa powinna sprawę jasno postawić od samego początku - nie, nie daję
                                  mieszkanie, może zrobię z nim to a moze tamto
                                  i sprawa byłaby jasna
                                  • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:35
                                    Tylko, ze wtedy od razu ustawilaby sie na pozycji "wrednej
                                    tesciowej". Moze nie chciala? Moze nie przyszlo jej do glowy, ze tak
                                    bedzie sie mlodym spieszyc, zeby przepisywala za darmo? Pewnie sie
                                    zdziwila mocno jak sie okazalo, ze synowa nawet nie myslala o
                                    rekompensacie i nagle laskawie rzuca propozycja kawalerki... Moze
                                    tez zaufala synowi i myslala, ze oni kupia jej zastepcze mieszkanie
                                    bez lask i fochow? Jak widac sie rozczarowala i teraz przyjela
                                    pozycje obronna.

                                    Przeciez samodzielne jednopokojowe mieszkanie przy domu bedzie ich
                                    kosztowalo duzo mniej niz zysk ze sprzedazy tego mieszkania. A
                                    jednak autorka nie godzi sie na takie rozwiazanie...
                                    • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:46
                                      dobrze ale po odjęciu tego długu i kosztów remontu zysk to drugie 80 tysięcy za
                                      które chcą kawalerkę kupić
                                      wiem, że to nie jest szczyt marzeń ale to zawsze coś....
                                    • lunula Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:46
                                      Przeciez samodzielne jednopokojowe mieszkanie przy domu bedzie ich
                                      > kosztowalo duzo mniej niz zysk ze sprzedazy tego mieszkania. A
                                      > jednak autorka nie godzi sie na takie rozwiazanie...
                                      >

                                      I ja się autorce nie dziwię-też nie chciałabym żyć z teściową za ścianą.Ani
                                      nawet z moimi rodzicami.Po to się bierze ślub,żeby iść na swoje.Autorka
                                      pisała,że owszem-teściowa mogłaby u nich zamieszkać ale dopiero jak będzie taka
                                      konieczność-czyli wtedy gdy nie będzie juz w pełni sprawna.Jednak teściowa już
                                      teraz zażyczyła sobie mini mieszkania przy domu i pensji od nich 500 zł.Super
                                      • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:06
                                        > konieczność-czyli wtedy gdy nie będzie juz w pełni sprawna.Jednak
                                        teściowa już
                                        > teraz zażyczyła sobie mini mieszkania przy domu i pensji od nich
                                        500 zł.Super


                                        A oni sobie zazyczyli mieszkania bez rekompensaty. Super.
                                        • mojamalakoza Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:28
                                          d.o.s.i.a napisała:

                                          >
                                          >
                                          > A oni sobie zazyczyli mieszkania bez rekompensaty. Super.
                                          >
                                          Nie zażyczyli sobie tylko teściowa im to obiecywała oto słowa autorki "nie
                                          byłoby całej tej sprawy gdyby nie to, że kiedy trzeba było długi spłacać i
                                          pieniążki wykładać to mówiła "tak synku oczywiście, że ci to przepiszę, przecież
                                          dziadek tak chciał"
                                          mogła od razu powiedzieć "pomieszkajcie sobie ale chałupa jest moja" albo zrobić
                                          cokolwiek innego niż składać fałszywe obietnice i namawiać do zamieszkania tutaj"
                                          Nigdzie też nie wspominała że nie mieli zamiaru zapewnić mieszkania i opieki gdy
                                          zajdzie taka potrzeba.
                                          Tyle tylko że niektórzy z góry zakładają że dziewczyna kłamie że teściowa nic im
                                          nie obiecywała a oni już dawno uknuli sobie plan że jak mieszkanie będzie ich to
                                          się na matkę wypną.
                                          • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:33
                                            Od wielu postow pisze, ze kazdy nromalny czlowiek by zalozyl, ze
                                            mieszkanie JEST tesciowej i nalezyc sie bedzie PO JEJ SMIERCI OBU
                                            synom, bez wzgledu na to co opowiadal dziadek.
                                            • paszczakowna1 Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:47
                                              > Od wielu postow pisze, ze kazdy nromalny czlowiek by zalozyl, ze
                                              > mieszkanie JEST tesciowej i nalezyc sie bedzie PO JEJ SMIERCI OBU
                                              > synom, bez wzgledu na to co opowiadal dziadek.

                                              Po pierwsze, istnieje coś takiego jak testament ustny. Jeśli dziadek opowiadał
                                              to w uzasadnionej obawie śmierci i w obecności co najmniej trzech zdolnych do
                                              czynności prawnych świadków, to K.c. głosi, że jest to równoważne testamentowi.
                                              Mogł mąz autorki wnosić o przejęcie spadku. Jego matce (jako spadkobiercy
                                              ustawowemu) nalezala by sie polowa spadku, czyli {120 tys (TYLE wedlug autorki
                                              wynosila wartosc mieszkania przed remontem) - 40 tys dlugu} = 40 tys. (Nie
                                              wnikajac w problemy ze sprzedaza zadluzonego mieszkania.) I nie miala by nawet
                                              tej kawalerki.

                                              Jesli sprawy o testament ustny nie daloby sie wygrac, to tesciowa mialaby warte
                                              120 tys mieszkanie z 40 tys dlugu, czyli cos wartego w najlepszym razie 80 tys,
                                              pod warunkiem, ze jakos by sie udalo dokonac sprzedazy. (Zaznaczam, ze nie wiem
                                              jak.) I tyle wlasnie, CALOŚĆ spadku, chce autorka oddac tesciowej, zachowujac
                                              tylko zainwestowane 80 tys - moim zdaniem, bardzo przyzwoicie, i oskarzanie jej
                                              o chciwosc i chec wykorzystania tesciowej jest obrzydliwe.

                                              Jesli zas chodzi o wartosc mieszkania, autorka pisala o 160 tys w chwili obecnej
                                              (po remoncie).

                                              "mieszkanie można sprzedać za ok 160tyś, po odjęciu naszych pieniędzy zostaje
                                              akurat na kawalerkę - takie ceny są w naszym mieście"
                                              • a1ma Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:52
                                                Z tym, że tu nie chodzi o to, ile, ale o sposób załatwienia sprawy - kawalerka
                                                została zaproponowana dopiero kiedy teściowa nie zgodziła się zostać z niczym.

                                                Pewnie gdyby od początku syn ustalił z matką, że skoro realna wartość spadku
                                                wynosi 80 tys., to należy się zastanowić - czy dziś sprzedać ruderę i kupić
                                                mamie kawalerkę (którą łatwiej będzie utrzymać i nie trzeba remontować), czy
                                                może oni mogliby zainwestować w to mieszkanie, a jej 80 tys. spadku oddać
                                                w chwili sprzedaży, resztę zachowując dla siebie, to sprawa wyglądałaby zupełnie
                                                inaczej.

                                                A tak - chytry dwa razy traci wink
                                              • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:55
                                                > Jesli zas chodzi o wartosc mieszkania, autorka pisala o 160 tys w
                                                chwili obecne
                                                > j
                                                > (po remoncie).
                                                >
                                                > "mieszkanie można sprzedać za ok 160tyś, po odjęciu naszych
                                                pieniędzy zostaje
                                                > akurat na kawalerkę - takie ceny są w naszym mieście"


                                                Czyli wracamy do punktu wyjscia (czyli to co napisalam sto
                                                piecdziesiat postow temu). Kto remontuje i oddluza mieszkanie za
                                                100% jego pierwotnej wartosci???

                                                Dlaczego nie kupia tesciowej tej cholernej kawalerki? I w ogole w
                                                czym problem??
                                                • jmama Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:59
                                                  1) gdyby teściowa przepisała im mieszkanie, tak jak obiecywała i nie domagała
                                                  się niczego to sprzedając teraz mieszkanie byliby do przodu 80 tys.
                                                  2) skoro teściowa nagle nie chce dotrzymać słowa to oni chcą po prostu odzyskać
                                                  to co włożyli czyli 160-80=80 czy zostaje te drugie 80 tys. za które chcą jej
                                                  kupić kawalerkę.
                                                • lunula Re: ty tak serio? 28.01.10, 14:07

                                                  >
                                                  > Dlaczego nie kupia tesciowej tej cholernej kawalerki? I w ogole w
                                                  > czym problem??
                                                  >

                                                  Ano w tym problem,że żeby kupić tą cholerną kawalerkę trzeba sprzedać
                                                  mieszkanie.Wtedy oni by odzyskali to co włożyli w remont i oddłużenie, a
                                                  teściowa miałaby gdzie mieszkać.Tyle,że teściowa nie zgadza się na takie
                                                  rozwiązanie.I domyślam się dlaczego.Bo pewnie zakupioną kawalerkę trzeba by było
                                                  też remontować,a ona już przecież ma za free wyremontowane mieszkanie
                                                • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 14:07
                                                  d.o.s.i.a napisała:

                                                  >
                                                  > Dlaczego nie kupia tesciowej tej cholernej kawalerki? I w ogole w
                                                  > czym problem??
                                                  >
                                                  bo teściowa nie chce się zgodzić
                            • paszczakowna1 Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:31
                              > > trzeba było nie przyjmować spadku
                              >
                              > No wlasnie! Tesciowa wtedy mieszkanie musialaby sprzedac, kupilaby
                              > sobie wlasne i tyle. Tyle, ze synowej by taki kasek przeszedl sprzed
                              > nosa big_grin Bo woli teraz rzucic jalmuzna w postaci kawalerki.

                              Weź, dziewczyno, włącz myślenie albo kalkulator. Mieszkanie warte teraz 160 tys,
                              si? Remont i długi razem 80 tys, si? Czyli ile było warte zadłużone mieszkanie
                              do remontu w chwili przejścia spadku? Ano dokładnie tyle (80 tys, pomijam
                              wahania na rynku nieruchomości i inflację), żeby kupić sobie za nie kawalerkę.

                              Dlaczego wtedy ta kawalerka byłaby OK, a teraz nie jest?
                              • a1ma Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:37
                                > Dlaczego wtedy ta kawalerka byłaby OK, a teraz nie jest?

                                Dlatego, że najpierw syn z synową podjęli próbę puszczenia teściowej z niczym, a
                                jak ta się postawiła - to łaskawie zaproponowali kawalerkę.
                                • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:40
                                  a1ma napisała:

                                  > > Dlaczego wtedy ta kawalerka byłaby OK, a teraz nie jest?
                                  >
                                  > Dlatego, że najpierw syn z synową podjęli próbę puszczenia teściowej z niczym,
                                  > a
                                  > jak ta się postawiła - to łaskawie zaproponowali kawalerkę.
                                  >
                                  a ta swoje...
                                  • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:59
                                    > a ta swoje...


                                    A Ty swoje. Przeciez tak wlasnie dokladnie bylo. Tesciowa miala
                                    oddac za darmo ojcowizne.
                                    • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:03
                                      nie pisz już nic więcej
                                      poza tym jest Was tylko dwie...
                                      na szczęście
                                • lunula Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:42
                                  a1ma napisała:

                                  > > Dlaczego wtedy ta kawalerka byłaby OK, a teraz nie jest?
                                  >
                                  > Dlatego, że najpierw syn z synową podjęli próbę puszczenia teściowej z niczym,
                                  > a
                                  > jak ta się postawiła - to łaskawie zaproponowali kawalerkę.
                                  >

                                  Ale ty nie widzisz,ze teściowa i tak zostałaby z niczym?Bo nie miałby kto
                                  spłacić długu za mieszkanie?Naprawdę wystarczyło,żeby postawiła sprawę jasno,że
                                  mieszkanie owszem dostaną,ale dopiero po jej śmierci.Być może wtedy spłaciliby
                                  tylko zadłużenie,żeby mieszkanie zatrzymać ale w remonty by się nie pchali.Albo
                                  nie spłaciliby nic i mieszkanie by przepadło, a teściowa byłaby z niczym.Chyba
                                  lepiej mieć kawalerkę niż nie mieć nic.Szczególnie,że gdy syn płacić przestanie
                                  mieszkanie przejmie komornik.I teściowa nie będzie miała gdzie mieszkać
                                  • a1ma Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:55
                                    Dobrze, ale nad tym należało się zastanowić od samego początku - gdzie teściowa
                                    planuje mieszkać, za co utrzymać mieszkanie - i na tej podstawie podjąć wspólną
                                    decyzję.
                                    Fakt, zabrakło twardej deklaracji ze strony teściowej, ale mam wrażenie, że
                                    synowi i synowej było wygodniej nie robić tych ustaleń, mając nadzieję, że jeśli
                                    wyremontują i spłacą, to będzie w całości ich. Moim zdaniem wina leży po dwóch
                                    stronach - teściowa zbyt pochopnie zadeklarowała, oni zbyt pochopnie na
                                    deklarację przystali, bez zastanowienia się nad konsekwencjami.
                                  • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:04
                                    > Ale ty nie widzisz,ze teściowa i tak zostałaby z niczym?

                                    A oni na to ochoczo przystali, w ogole nie myslac co z nia bedzie.


                                    > Naprawdę wystarczyło,żeby postawiła sprawę jasno,że
                                    > mieszkanie owszem dostaną,ale dopiero po jej śmierci


                                    Kazdy normalny czlowiek by na to sam wpadl. Kazdy pomyslalby o matce
                                    w pierwszej kolejnosci, a nie wymuszal przepisanie mieszkania,
                                    wiedzac, ze ona zostaje z niczym.
                                • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:54
                                  > Dlatego, że najpierw syn z synową podjęli próbę puszczenia
                                  teściowej z niczym,
                                  > a
                                  > jak ta się postawiła - to łaskawie zaproponowali kawalerkę.


                                  Dokladnie. TU JEST SEDNO.
                              • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:50
                                > si? Remont i długi razem 80 tys, si? Czyli ile było warte
                                zadłużone mieszkanie
                                > do remontu w chwili przejścia spadku? Ano dokładnie tyle (80 tys,
                                pomijam
                                > wahania na rynku nieruchomości i inflację), żeby kupić sobie za
                                nie kawalerkę.
                                >
                                > Dlaczego wtedy ta kawalerka byłaby OK, a teraz nie jest?



                                Skoro tak, to przeciez oni i tak wyjda na zero. Wtopili 80 tys.,
                                odzyskaja 80 tys. Gdzie tu sens, gdzie logika? Po co remontowali to
                                mieszkanie? Remontowac mieszkanie za 100% jego pierwotnej wartosci,
                                nie miesci mi sie w glowie.
                                • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:05
                                  pierwotna wartość mieszkania to 160 tyś
                                  • a1ma Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:08
                                    attiya napisała:

                                    > pierwotna wartość mieszkania to 160 tyś

                                    Jeśli tak, to znaczy, że teściowa odziedziczyła po swoim ojcu 160tys. - 37tys.
                                    zadłużenia = 123tys.
                                    To może niech syn z synową po prostu zapłacą jej te 123tys. i odkupią
                                    mieszkanie? Wtedy będą mogli sprzedać i w ogóle wolna amerykanka.
                                    • lunula Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:13
                                      a1ma napisała:

                                      > attiya napisała:
                                      >
                                      > > pierwotna wartość mieszkania to 160 tyś
                                      >
                                      > Jeśli tak, to znaczy, że teściowa odziedziczyła po swoim ojcu 160tys. - 37tys.
                                      > zadłużenia = 123tys.
                                      > To może niech syn z synową po prostu zapłacą jej te 123tys. i odkupią
                                      > mieszkanie? Wtedy będą mogli sprzedać i w ogóle wolna amerykanka.
                                      >

                                      No akurat jeśli mieliby je od teściowej odkupić to nie za 123 tysiące, lecz za
                                      43 tysiące-chyba logiczne,że włożone 80 tysięcy w mieszkanie należałoby
                                      odliczyć??Oni mają na to na szczęście rachunki
                                      • a1ma Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:19
                                        lunula napisała:

                                        > a1ma napisała:
                                        >
                                        > > attiya napisała:
                                        > >
                                        > > > pierwotna wartość mieszkania to 160 tyś
                                        > >
                                        > > Jeśli tak, to znaczy, że teściowa odziedziczyła po swoim ojcu 160tys. - 3
                                        > 7tys.
                                        > > zadłużenia = 123tys.
                                        > > To może niech syn z synową po prostu zapłacą jej te 123tys. i odkupią
                                        > > mieszkanie? Wtedy będą mogli sprzedać i w ogóle wolna amerykanka.
                                        > >
                                        >
                                        > No akurat jeśli mieliby je od teściowej odkupić to nie za 123 tysiące, lecz za
                                        > 43 tysiące-chyba logiczne,że włożone 80 tysięcy w mieszkanie należałoby
                                        > odliczyć??Oni mają na to na szczęście rachunki

                                        No i co z tego, że mają rachunki, jeśli remont nie podwyższył wartości mieszkania?
                                        Poza tym osobliwa logika - już dwa razy policzyłaś zadłużenie na korzyść syna i
                                        synowej i nagle z odziedziczonych 123tys. mają się zrobić 43 tys., dobre wink

                                        Jeśli teściowa odziedziczyła mieszkanie warte 160tys., zadłużone na 37tys., to
                                        netto spadek wyniósł 123tys. - tak?

                                        Co się potem działo, to już inna sprawa, ale skoro synowa nie chce krzywdy
                                        teściowej, tylko odzyskać swoje pieniądze, to niech zaproponuje teściowej
                                        sprzedaż mieszkania i zwrot tych 123tys. (które odziedziczyła po własnym ojcu,
                                        niezależnie od czyjegokolwiek wkładu), resztę mogą sobie zatrzymać. To chyba
                                        będzie fair?
                                      • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:20
                                        > No akurat jeśli mieliby je od teściowej odkupić to nie za 123
                                        tysiące, lecz za
                                        > 43 tysiące-chyba logiczne,że włożone 80 tysięcy w mieszkanie
                                        należałoby
                                        > odliczyć??Oni mają na to na szczęście rachunki


                                        O czym Ty mowisz??? Mieszkanie bylo warte 160 tys minus zadluzenie
                                        37 tys. Wiec 123 tys. A kto potem robil remonty i za ile je teraz
                                        chce sprzedac to jest inna kwestia.
                                        • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:21
                                          Albo sprzedac mieszkanie teraz, zabrac swoje 80 tys. i isc na swoje.
                                          A reszte oddac tesciowej.
                                          • a1ma Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:24
                                            Nie, nie "resztę", bo włożenie w mieszkanie 43 tys. na remont wcale nie musi
                                            podwyższać jego rynkowej wartości o te 43 tys.
                                            Teściowa powinna dostać tyle, ile odziedziczyła.
                                    • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:18
                                      jeszcze odejmij od tego 40 tyś plus ta drobnica o której pisze na początku autorka
                                      • a1ma Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:22
                                        Ustalmy najpierw, ile wyniosła wartość spadku.
                                        Taką kwotę powinna dostać teściowa, niezależnie od tego, co się potem działo z
                                        mieszkaniem. Wtedy będzie uczciwie.
                                        • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:29
                                          uczciwie byłoby od tej kwoty odjąć zadłużenie, nieprawdaż?
                                          • a1ma Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:32
                                            Oczywiście.
                                            Odejmuję zadłużenie, chcę policzyć wartość spadku netto, za którą syn z synową
                                            mogą uczciwie odkupić mieszkanie od teściowej, jeśli zależy im na tym, żeby je
                                            później sprzedać.
                                            • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:36
                                              o tym też teściowa nie chce słyszeć
                                          • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:34
                                            Pierwotna wartosc mieszkania - zadluzenie = naleznosc dla tesciowej.
                                  • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:14
                                    > pierwotna wartość mieszkania to 160 tyś

                                    Aha, czyli za mieszkanie o wartosci 160 tys. oni z laska "odpalaja"
                                    tesciowej kawalerke za 80 tys.? big_grin big_grin big_grin

                                    Toz, gdyby je wtedy sprzedala to mialaby 160-40=140 tys.
                                    I kto tu kogo chce wykiwac?

                                    A co z drugim bratem?
                                    • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:16
                                      Oczywiscie 160-40 = 120, a nie 140.
                                    • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:20
                                      d.o.s.i.a napisała:

                                      > > pierwotna wartość mieszkania to 160 tyś
                                      >
                                      > Aha, czyli za mieszkanie o wartosci 160 tys. oni z laska "odpalaja"
                                      > tesciowej kawalerke za 80 tys.? big_grin big_grin big_grin
                                      >

                                      tak bo tyle włożyli więc tylko połowa powinna być oddana

                                      > Toz, gdyby je wtedy sprzedala to mialaby 160-40=140 tys.
                                      > I kto tu kogo chce wykiwac?
                                      >

                                      haha a co z matematyki miałaś?

                                      > A co z drugim bratem?
                                      >

                                      mieszka u tatusia
                                      • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:28
                                        Dziecko drogie. Z matematyki to Ty chyba lezysz i kwiczysz.

                                        160 tys. (wartosc mieszkania wtedy) - 40 tys = 120 tys.
                                        Tyle nalezalo sie tesciowej WTEDY, gdyby chciala je sprzedac.

                                        Tymczasem oni sie wprowadzili, zrobili remont i splacili dlugi za 80
                                        tys. Jezeli cokolwiek im sie nalezy to zwrot tych 80 tys. I ani
                                        grosza ponad to. Bez wzgledu na to jaka jest wartosc mieszkania
                                        teraz.

                                        A oni jej laskawie chca odpalic 80 tys. na kawalerke. Czyli 40 tys.
                                        mniej niz dostalaby 2 lata TEMU. Paniala? W dodatku zarobili, bo
                                        przez dwa lata nie musieli placic nigdzie czynszu, a ponadto
                                        zarobili na remoncie (jesli wartosc mieszkania wzrosla dzieki niemu)
                                        wykorzystujac jej wlasnosc. Teoretycznie powinni jej jeszcze odpalic
                                        procent z zysku, bo gdyby nie ten remont to wartosc mieszkania by
                                        nie wzrosla smile


                                        ---------

                                        A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                        jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                        • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:34
                                          sama trochę niżej przyznałaś się do błędu haha
                                          poza tym na razie teściowa wcale nie zamierza ani zwracać tych pieniędzy ani
                                          rozszerzyć współwłasności a należałoby się to zrobić ani sprzedać mieszkania
                                          czym dłużej to ciągnie tym mniejsze zaufanie do niej
                                        • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:35
                                          poza tym 10 razy pisałam ci, ze na remont wydano 40 tyś a ty opiat w kółko 80 i
                                          80...
                                          • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:40
                                            Jezu, to juz chyba najwiekszy jelop by zrozumial, ze piszac remont
                                            za 80 tys. mam na mysli i remont i oplaty. Czy za kazdym razem mam
                                            pisac "remont oraz splata zadluzenia mieszkania" skoro zostalo to
                                            juz 100 razu utalone?????!!!! 80 tys. - tyle ile w sumie wladowali w
                                            mieszkanie, moze byc?
                                            • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:48
                                              nie
                                              jeśli uparcie piszesz, że 80 tyś na remont i matko co oni tam robili, ze tyle
                                              kasy wydali to nie pisz mi z łaski swojej, co ty jeszcze na myśli miałaś pisząc to
                                              każdy tak może napisać
                                        • monika_a_b Re: ty tak serio? 28.01.10, 16:12
                                          Przecież oni płacili czynsz przez cały czas! Czyjże w końcu ze
                                          zrozumieniem...
                                    • edit38 Re: ty tak serio? 29.01.10, 06:21
                                      d.o.s.i.a napisała:

                                      > > pierwotna wartość mieszkania to 160 tyś
                                      >
                                      A czy ktoś mógłby mi wskazać gdzie autorka napisała ze mieszkanie w chwili
                                      przejęcia spadku warte było 160 tys?
                                      Ja jak na razie wywnioskowałam że mieszkanie teraz można sprzedać za 160 tys. o
                                      wartości pierwotnej wg mnie autorka nie wspominała.
                            • mojamalakoza Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:20
                              d.o.s.i.a napisała:

                              >
                              > No wlasnie! Tesciowa wtedy mieszkanie musialaby sprzedac, kupilaby
                              > sobie wlasne i tyle. Tyle, ze synowej by taki kasek przeszedl sprzed
                              > nosa big_grin Bo woli teraz rzucic jalmuzna w postaci kawalerki.
                              >
                              Dziewczyna pisała przecież że po "władowaniu" 80 tys to mieszkanie jest warte
                              około 160 tys. Ile więc dostałaby za to mieszkanie? Co najwyżej 80-90 tys. Co
                              mogłaby za to kupić? Co najwyżej kawalerkę - czyli to samo co chce jej kupić ta
                              zła synowa z synem.
                              • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:29

                                > Dziewczyna pisała przecież że po "władowaniu" 80 tys to mieszkanie
                                jest warte
                                > około 160 tys.


                                No to jak w koncu bylo. 160 przed, czy po. Bo jak napisalam po to
                                mnie zakrzyczala jedna z druga. TEraz Ty krzyczysz.
                                • lunula Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:32
                                  d.o.s.i.a napisała:

                                  >
                                  > > Dziewczyna pisała przecież że po "władowaniu" 80 tys to mieszkanie
                                  > jest warte
                                  > > około 160 tys.
                                  >
                                  >
                                  > No to jak w koncu bylo. 160 przed, czy po. Bo jak napisalam po to
                                  > mnie zakrzyczala jedna z druga. TEraz Ty krzyczysz.

                                  Było napisane,ze PIERWOTNA cena to 160 tys.Czyli wygląda,że przed
                                  remontem.Remont podniósł wartość mieszkania.Tak napisała autorka.
                                  • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:37
                                    tak, zgadza się
                                    pierwotna wartość to 160 tysięcy
                                  • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:38
                                    > Było napisane,ze PIERWOTNA cena to 160 tys.Czyli wygląda,że przed
                                    > remontem.Remont podniósł wartość mieszkania.Tak napisała autorka.

                                    Ok. Czyli podsumowujac: 123 tys. naleza sie tesciowej. Splacic
                                    tesciowa i brac mieszkanie.
                                    Jesli cena mieszkania w miedzyczasie wzrosla to autorka ma zysk -
                                    podziekowac tesciowej za to, ze dzieki niej autorka mogla jeszcze
                                    dodatkowo zarobic.
                                  • mojamalakoza Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:44
                                    lunula napisała:


                                    >
                                    > Było napisane,ze PIERWOTNA cena to 160 tys.Czyli wygląda,że przed
                                    > remontem.Remont podniósł wartość mieszkania.Tak napisała autorka.

                                    Przyznam że ja to zrozumiałam inaczej. Czytałam to wczoraj więc może źle
                                    zapamiętałam a teraz nie chce mi się już grzebać w tym co przeczytałam.
                                    • mojamalakoza pokusiłam się jednak i poszukałam 28.01.10, 13:48
                                      napisałam niejasno trochę, już tłumaczę
                                      mieszkanie można sprzedać za ok 160tyś, po odjęciu naszych pieniędzy zostaje
                                      akurat na kawalerkę - takie ceny są w naszym mieście

                                      Jednak aktualna cena to 160- chyba że jakoś ociężała myślowo dziś jestem.
                                • mojamalakoza Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:38
                                  d.o.s.i.a napisała:


                                  >
                                  > No to jak w koncu bylo. 160 przed, czy po. Bo jak napisalam po to
                                  > mnie zakrzyczala jedna z druga. TEraz Ty krzyczysz.


                                  Nie zauważyłam abym krzyczała, po prostu stwierdziłam fakt. Nie doczytałam też
                                  aby ktoś zakrzyczał Cię że to mieszkanie było warte 160 po a nie przed
                                  (dziewczyna pisze że mogą dostać 160 więc po)ale jeszcze mi dużo do przeczytania
                                  zostało a przyznam że już zaczynam mieć dosyć tego wątku (nie lubię takich kolosów)
                                  • mojamalakoza Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:40
                                    mojamalakoza napisała:

                                    . Nie doczytałam też
                                    > aby ktoś zakrzyczał Cię że to mieszkanie było warte 160 po a nie przed

                                    Coś chyba zaciemniłam ale chodziło o to że mieszkanie teraz jest warte 160
                            • jolunia01 Re: ty tak serio? 03.04.18, 16:10
                              d.o.s.i.a napisała:

                              > > trzeba było nie przyjmować spadku
                              >
                              > No wlasnie! Tesciowa wtedy mieszkanie musialaby sprzedac, kupilaby
                              > sobie wlasne i tyle.

                              Dosia, coś ci się pozajączkowało. Gdyby uwaga: TEŚCIOWA autorki wątku nie przyjęła spadku, to nie miałaby czego sprzedawać, więc niczego by sonie NIE kupiła.

                              > Tyle, ze synowej by taki kasek przeszedl sprzed
                              > nosa :
                              Ten kąsek to wieeelka skarbonka? Fascynujące.


                              D Bo woli teraz rzucic jalmuzna w postaci kawalerki.

                              Jakby mi ktoś ZA NIC dawał kawalerkę, to ja bym brała bez marudzenia.
                        • jowita771 Re: ty tak serio? 28.01.10, 11:37
                          > Czyli uwazasz, ze tesciowa powinna dlugi splacic, a mieszkanie oddac juz oddluz
                          > one?

                          Ale teściowa zrobiła coś wręcz przeciwnego - mieszkanie wzięła, a dług spłacił
                          syn. I to jest w porządku, tylko odwrotnie byłoby świństwo?
                          • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 11:51
                            > Ale teściowa zrobiła coś wręcz przeciwnego - mieszkanie wzięła, a
                            dług spłacił
                            > syn. I to jest w porządku, tylko odwrotnie byłoby świństwo?


                            No, ale przeciez syn je odziedziczy, tak? No to w jego interesie
                            bylo to splacic. Zreszta, powtarzam. Panstwo mieszkali w tym
                            mieszkaniu za darmo przez dwa lata, wiec jakikolwiek by ten dlug nie
                            byl to tesciowa jest z nimi kwita.
                            • lunula Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:07

                              >
                              > No, ale przeciez syn je odziedziczy, tak? No to w jego interesie
                              > bylo to splacic. Zreszta, powtarzam. Panstwo mieszkali w tym
                              > mieszkaniu za darmo przez dwa lata, wiec jakikolwiek by ten dlug nie
                              > byl to tesciowa jest z nimi kwita.

                              Odziedziczy je DWÓCH SYNÓW, z czego ten drugi nie włożył w to mieszkanie nic.I
                              jeszcze raz powtarzam-nikt za darmo nie mieszkał.Mieszkali bo po pierwsze
                              oddłużyli je(kwota ok 40 tys.), regularnie płacili czynsz(czego teściowa i tak
                              by nie robiła bo nie ma za co), a przede wszystkim doprowadzili je do stanu
                              używalności(wcześniej nie nadawało się do zamieszkania bo przez 40 lat nic w nim
                              nie było robione)
                              • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:30
                                To dlaczego nie przepisali tego mieszkania od razu???! Dlaczego
                                zgodzili sie na splate dlugow?

                                Czy oni w ogole pomysleli, ze tak naprawde to jeszcze musza splacic
                                drugiego brata jesli chca to mieszkanie przepisac na siebie? No
                                chyba, ze takze licza, ze tamten sie "zrzeknie", a moze jeszcze za
                                remont odda big_grin

                                Prawo jest prawem. Nawet jesli dziadek przepisalby mieszkanie, to
                                musialby zrobic to splaciwszy uprzednio tesciowa (bo ta moglaby cos
                                takiego przed sadem podwazyc, bo nie mozna kogos tak po prostu sobie
                                wydziedziczyc). Jezeli teraz tesciowa mialaby przepisac, to trzeba
                                bedzie splacic drugiego wnuka dokladnie na tej samej zasadzie (nie
                                moze go wydziedziczyc). To naprawde nie dziala na zasadzie "bo
                                dziadek mial zyczenie".
                                • lunula Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:38
                                  d.o.s.i.a napisała:

                                  > To dlaczego nie przepisali tego mieszkania od razu???! Dlaczego
                                  > zgodzili sie na splate dlugow?
                                  >
                                  > Czy oni w ogole pomysleli, ze tak naprawde to jeszcze musza splacic
                                  > drugiego brata jesli chca to mieszkanie przepisac na siebie? No
                                  > chyba, ze takze licza, ze tamten sie "zrzeknie", a moze jeszcze za
                                  > remont odda big_grin
                                  >
                                  > Prawo jest prawem. Nawet jesli dziadek przepisalby mieszkanie, to
                                  > musialby zrobic to splaciwszy uprzednio tesciowa (bo ta moglaby cos
                                  > takiego przed sadem podwazyc, bo nie mozna kogos tak po prostu sobie
                                  > wydziedziczyc). Jezeli teraz tesciowa mialaby przepisac, to trzeba
                                  > bedzie splacic drugiego wnuka dokladnie na tej samej zasadzie (nie
                                  > moze go wydziedziczyc). To naprawde nie dziala na zasadzie "bo
                                  > dziadek mial zyczenie".
                                  >


                                  Nie przepisali od razu bo brakowało pieniędzy na notariusz.A gdy pojawiły się,
                                  po niedługim zresztą czasie-teściowa zmieniła zdanie.Bo dług juz był spłacony i
                                  mieszkanie odremontowane, czyli osiągnęła co chciała.Tu naprawdę chodzi tylko o
                                  kwestie zaufania do własnej matki.Uznali,ze skoro powiedziała,ze przepisze jak
                                  znajdą sie pieniądze na notariusz to znaczy,ze zrobi to.Okazało sie,że nie
                                  zamierzała tego zrobić, tylko jakoś zapomniała o tym wspomnieć.
                                  • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:57
                                    Hmmm. Mieli 80 tys. na oddluzenie i remont mieszkania wartego 80
                                    tys. A nie mieli kasy na notariusza. Ile, 2 tys.?
                                    Dziwne, conajmniej.
                                    • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:06
                                      uwaga pisze po raz kolejny
                                      wartość mieszkania - 160 tys
                            • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:18
                              autorka wyżej napisała, że po odjęciu kwoty za wynajem zostaje jeszcze 70 tyś zł
                              w małych miejscowościach wynajmuje się za 400-600 zł
                              z własnego doświadczenia wiem
                              mieszkam pod W-wą
                              siostra wynajmuje w swoim domu taki pół parter - pokoik z kuchnią i łazienka i z
                              oddzielnym wyjściem - 700 zł - a to jest w skali niecałych dwóch lat 14 tyś -
                              czyli 80 tyś z groszem minus ta kwota -a to jest prawie W-wa - to raczej nikt tu
                              nie jest kwita
                              • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:39
                                Ale te 80 tys. to nie byla kwota zadluzenia tylko remontu. Nie
                                doczytalam jak bardzo bylo to mieszkanie zadluzone.
                                • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:43
                                  d.o.s.i.a napisała:

                                  > Ale te 80 tys. to nie byla kwota zadluzenia tylko remontu. Nie
                                  > doczytalam jak bardzo bylo to mieszkanie zadluzone.
                                  >
                                  >
                                  nie
                                  niżej już napisałam
                                  połowa tego to dług plus opłaty w sądzie, u notariusza
                                  druga połowa to remont całego mieszkania - pośrednio w tym siedzę więc wierz mi,
                                  że 44 m 2 wyremontować za tyle to sukces
                            • monika_a_b Re: ty tak serio? 28.01.10, 16:14
                              Zreszta, powtarzam. Panstwo mieszkali w tym
                              > mieszkaniu za darmo przez dwa lata

                              No to ja znów to powtórzę: państwo PŁACILI czynsz przez te 2 lata.
                            • edit38 Re: ty tak serio? 29.01.10, 06:31
                              d.o.s.i.a napisała:

                              >
                              >
                              > No, ale przeciez syn je odziedziczy, tak?

                              Tak odziedziczy ale na spółkę z bratem. Poza tym jeśli oni sie z tego mieszkania
                              teraz wyprowadzą to najprawdopodobniej odziedziczą mieszkanie zadłużone wiec
                              znowu będą musieli je spłacić.

                              No to w jego interesie
                              > bylo to splacic.

                              No to w takim razie każde dziecko powinno kupić rodzicom mieszkanie lub
                              wybudować dom bo to przecież w ich interesie jest przecież je potem odziedziczą.

                              Zreszta, powtarzam. Panstwo mieszkali w tym
                              > mieszkaniu za darmo przez dwa lata, wiec jakikolwiek by ten dlug nie
                              > byl to tesciowa jest z nimi kwita.

                              Nie mieszkali za darmo bo opłacali czynsz. Nie płacili może odstępnego teściowej
                              ale gdyby oni tam nie mieszkali to to mieszkanie nie należałoby już by do tej
                              rodziny bo zabrałby je komornik.
                            • jolunia01 Re: ty tak serio? 03.04.18, 16:13
                              d.o.s.i.a napisała:

                              > No, ale przeciez syn je odziedziczy, tak? No to w jego interesie
                              > bylo to splacic.

                              Też mi atrakcja. Znaczy kupił sobie i za ileś lat, jak pijawka zejdzie, będzie je miał.

                              > Panstwo mieszkali w tym mieszkaniu za darmo przez dwa lata, wiec jakikolwiek by ten dlug
                              > nie byl to tesciowa jest z nimi kwita.

                              No, raczej nie jest. Jak rozliczyć poniesione nakłady to spokojnie mogliby w Warszawie przez te dwa lata wynajmować, zapewne z resztą w lepszym stanie.
                    • ciociacesia Re: ty tak serio? 28.01.10, 11:11
                      rozdzielmy dwie sprawy - oni długi juz spłacili i remont zrobili za swoje (w
                      sensie wzieli na to kredyt)
                      a teraz okazuje sie ze mieszkanie nie jkest ich i nie bedzie. przeciez nie
                      upominaliby sie o te 80 tys gdyby mieszkanie po dziadku było ich tak jak było
                      mówione od poczatku

                      ale serio tak ochoczo bedziesz spłacac długi matki jak jej sie uwidzi rzucic
                      prace i grac w ruletke? majac malutkie dziecko na utrzymaniu, brak własnego
                      mieszkania i kredyt do spłacenia? bo wiesz, ja cos o tym wiem i puki moge to sie
                      do rat kredytu dorzucam, tylko ze niedługo okaze sie ze musze dziecko oddac do
                      całodobowego złobka a sama isc na dwa dodatkowe etaty zeby starczyło, bo sie
                      tacie hazardu zachciało
                      • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 11:45
                        Jakos nie slyszalam, zeby ta tesciowa grala w ruletke. Chcieli
                        odziedziczyc mieszkanie po niej, to trzeba bylo splacic dlugi, zeby
                        mieszkanie nie przepadlo. Nie chcieli splacac dlugow, to niech nie
                        oczekuja mieszkania. Proste jak konstrukcja cepa.
                        • asiak-asiak Re: ty tak serio? 28.01.10, 11:52
                          widzę dosiu, że rozkręciłaś się i plujesz jadem
                          przeczytaj wszystkie moje wypowiedzi w tym wątku to może coś ci się rozjaśni
                        • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:23
                          proste jak się widzi to co chce się widzieć
                          dlaczego do tej pory teściowa niczego się nie dorobiła, tylko cały czas mieszka
                          w "czyimś"? w domu męża, konkubenta teraz w mieszkaniu ojca....leniwe to to i tyle
                          • a1ma Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:25
                            Bezczelna jesteś, wiesz?
                            No i co z tego, że jakaś kobieta jest leniwa? Po Twoje ręki nie wyciąga, nikogo
                            nie okrada, niech sobie żyje, jak chce.
                            • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:30
                              hahahaha
                              naprawdę?
                              i co jeszcze?
                              smile
                              argumentów brak?
                              • a1ma Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:39
                                Ale jakich argumentów? Jak możesz pisać o obcej kobiecie, którą znasz z jednego
                                zdania, że jest leniwa? Skąd możesz to wiedzieć? Gdyby napisała to autorka, to
                                co innego, ale Ty?
                                Naprawdę, możemy mieć inne zdanie w dyskusji, każdy robi, jak uważa, ale
                                zachowajmy pewien poziom kultury wypowiedzi.
                                • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:42
                                  a1ma napisała:

                                  > Ale jakich argumentów? Jak możesz pisać o obcej kobiecie, którą znasz z jednego
                                  > zdania, że jest leniwa? Skąd możesz to wiedzieć? Gdyby napisała to autorka, to
                                  > co innego, ale Ty?

                                  a ty jak na podstawie jakiegoś wymysłu bo nawet nie zdania mozesz obrażać
                                  autorkę pisząc o niej takie bzdety?

                                  > Naprawdę, możemy mieć inne zdanie w dyskusji, każdy robi, jak uważa, ale
                                  > zachowajmy pewien poziom kultury wypowiedzi.
                                  >
                                  o to to - myślę, że weźmiesz tę radę do serca
                            • monika_a_b Re: ty tak serio? 28.01.10, 16:23
                              Leniwa i bezczelna to jest ta teściówka - nie dość, że oszukała
                              własnego syna (tak, synuś, remont rób), to teraz stawia takie
                              warunki (m.in. comiesięczne płacenie jej 500 zeta), że syn, który ma
                              na głowie dwójkę małych dzieci i swoją firmę, po prostu nie jest w
                              stanie jej tego zapewnić! I te jej wymysły finansowe to OKRADANIE
                              syna i jego rodziny. A paniusi rączek się nie chce brudzić pracą...
                              Brak słów na taką osobę...
                          • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:43

                            > dlaczego do tej pory teściowa niczego się nie dorobiła, tylko cały
                            czas mieszka
                            > w "czyimś"?


                            Ale autorka tez chciala mieszkac w "czyims" big_grin
                            • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:47
                              gdyby nie władowali tych 80tys to mieszkałaby w swoim
                              tak, brak konkretnych rozwiązań zaowocował tym, że kasę wydali, płacą kredyt a
                              mieszkają w "nieswoim"
                              • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:07
                                I czyja to wina?
                                • attiya Re: ty tak serio? 28.01.10, 13:10
                                  nieuczciwej teściowej
                                • edit38 Re: ty tak serio? 29.01.10, 06:45
                                  d.o.s.i.a napisała:

                                  > I czyja to wina?
                                  >
                                  >
                                  Ich bo zaufali matce która mówiła jedno a zrobiła drugie.
                          • a1ma Re: ty tak serio? 29.01.10, 11:52
                            attiya napisała:

                            > proste jak się widzi to co chce się widzieć
                            > dlaczego do tej pory teściowa niczego się nie dorobiła, tylko cały czas mieszka
                            > w "czyimś"? w domu męża, konkubenta teraz w mieszkaniu ojca....leniwe to to i t
                            > yle

                            Ja rozumiem, że Ty na teściową już dawno wyrok wydałaś - ale czy doczytałaś
                            może, że jej mąż był alkoholikiem? Czy to trochę zmienia pozycję teściowej jako
                            "pazernej pijawki" żerującej na mężu (alkoholiku), czy ani odrobinę?

                            Czy może zaraz dowiemy się, że teść autorki pewnie dlatego właśnie się rozpił,
                            że miał JĄ, wcielenie zła wszelkiego za żonę? big_grin
                            • attiya Re: ty tak serio? 29.01.10, 13:30
                              tylko ciekawe dlaczego synowie zostali przy ojcu? Może aż takim alkoholikiem nie
                              był jednak...
                              Poza tym nie zadłużył domu rodziców, nadal w nim mieszka, zapewne pracuje, wręcz
                              musiał pracować skoro zapewne wykształcił synów, płacił za ich utrzymani itd
                              • a1ma Re: ty tak serio? 29.01.10, 13:36
                                attiya napisała:

                                > tylko ciekawe dlaczego synowie zostali przy ojcu? Może aż takim alkoholikiem ni
                                > e
                                > był jednak...
                                > Poza tym nie zadłużył domu rodziców, nadal w nim mieszka, zapewne pracuje, wręc
                                > z
                                > musiał pracować skoro zapewne wykształcił synów, płacił za ich utrzymani itd

                                Padłam big_grin
                                Takiego wybielania alkoholizmu jeszcze nie widziałam, brawo!
                                Oczywiście wiesz, czy teść zadłużył dom (a teściowa zadłużyła cokolwiek??), czy
                                pracuje, wy wykształcił synów. Fakt, że partner autorki jest DDA, czyli jednak
                                JAKOŚ się to na nim odbiło to też pewnie wina matki, która nie umiała go ochronić.

                                Twoja podwójna moralność jest powalająca.
                                Napiszesz COKOLWIEK, żeby tylko Twoja teoria trzymała się kupy, prawda?
                                • attiya Re: ty tak serio? 29.01.10, 17:38
                                  nawet alkoholik zasługuje na szacunek szczególnie jak pracuje, opiekuje się
                                  dziecmi i stara się wyjść z nałogu, nieprawdaż?
                                  • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 29.01.10, 17:44
                                    > nawet alkoholik zasługuje na szacunek szczególnie jak pracuje,
                                    opiekuje się
                                    > dziecmi i stara się wyjść z nałogu, nieprawdaż?

                                    Oczywiscie. A jak WSZYSCY dobrze wiemy, ojciec meza autorki byl
                                    DOBRYM alkoholikiem. Troskliwym ojcem, kochajacym mezem. Autorka o
                                    tym nie pisalam, co prawda, ale to przeciez OCZYWISTE!
                                    A maz autorki jest DDA, co jak WSZYSCY dobrze wiemy oznacza:
                                    szczesliwe i spelnione dziecko cudownych rodzicow.

                                    Dawaj Attiya, dawaj.
                              • d.o.s.i.a Re: ty tak serio? 29.01.10, 13:58

                                > tylko ciekawe dlaczego synowie zostali przy ojcu? Może aż takim
                                alkoholikiem nie był jednak...


                                A ta dalej...
                                • attiya Re: ty tak serio? 29.01.10, 17:38
                                  jeszcze piszesz?
                        • edit38 Re: ty tak serio? 29.01.10, 06:41
                          d.o.s.i.a napisała:

                          Chcieli
                          > odziedziczyc mieszkanie po niej, to trzeba bylo splacic dlugi, zeby
                          > mieszkanie nie przepadlo. Nie chcieli splacac dlugow, to niech nie
                          > oczekuja mieszkania. Proste jak konstrukcja cepa.
                          >
                          >

                          Oni nie chcieli odziedziczyć mieszkania, teściowa obiecała że je na nich
                          przepisze (czyli nie odziedziczą po śmierci ale w każdej chwili) Gdyby wiedzieli
                          że teściowa ma inne zamiary niż mówi to podejrzewam że daliby sobie spokój z tym
                          mieszkaniem a te 80 tyś zainwestowaliby w co innego.
                    • mojamalakoza Re: ty tak serio? 28.01.10, 12:59
                      d.o.s.i.a napisała:

                      >
                      > Aha. Wiec podsumujmy. Czyli mieszkanie po dziadku to cacy, a juz dlugi po
                      > dziadku to niech placi wredna tesciowa, tak?
                      >

                      Z opisywanej przez autorkę sytuacji wychodzi że wg teściowej długi dziadka
                      powinien spłacić syn tak samo on powinien to mieszkanie utrzymywać do chwili aż
                      ona zechce w nim zamieszkać (co najmniej do tego momentu bo najlepiej to aż do
                      jej śmierci bo przecież jej nie stać na utrzymanie mieszkania) a mieszkanie
                      należy się jej.
                      Po jej śmierci synowi należy się tylko połowa mieszkania bo druga połowa jest
                      drugiego syna.
                • velluto Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 10:24
                  a1ma napisała:

                  > Własnej matce oddam wszystko, jak będzie trzeba. Bo ona przez 20 lat dawała
                  mi> wszystko, czego ja potrzebowałam i jeszcze więcej. I to się jej po prostu>
                  należy. Choćby zdecydowała, że od jutra rzuca pracę, choćby piła, grała w
                  ruletkę albo w totolotka. I bez łaski, bo to mój obowiązek.

                  skoro nie pomujesz różnicy pomiędzy pomocą, a wykorzystywaniem - to jesteś po
                  prostu przeraźliwie głupia. Twoje prawo, ale nie pojmuję czemu uważasz, że każdy
                  inny też powinien?
                  • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 11:42
                    A w ktorym momencie tesciowa wykorzystala tych panstwa?
                    Wykorzystywala gdy pozwalala mieszkac w mieszkaniu za darmo? A moze
                    wtedy gdy mlodzi stwierdzili, ze zrobia sobie generalny remont (o
                    kosztach ktorego ona mogla nawet nie wiedziec). No jakos sie nie
                    moge doszukac...
                    • lunula Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 11:55
                      d.o.s.i.a napisała:

                      > A w ktorym momencie tesciowa wykorzystala tych panstwa?
                      > Wykorzystywala gdy pozwalala mieszkac w mieszkaniu za darmo? A moze
                      > wtedy gdy mlodzi stwierdzili, ze zrobia sobie generalny remont (o
                      > kosztach ktorego ona mogla nawet nie wiedziec). No jakos sie nie
                      > moge doszukac...
                      >

                      Teściowa doskonale wiedziała jaki jest stan finansowy mieszkania-wiedziała,ze
                      jest zadłużone.I to nie tak,że pozwalała mieszkać-oni mieli gdzie
                      mieszkać.Wynajmowali po prostu.Sama ich do tego mieszkania namówiła mamiąc
                      obietnicami,że je przepisze i ze konieczne remonty robią juz we własnym
                      mieszkaniu.Dla siebie.Bo taka była wola dziadka.Ja bym własnej matce zaufała.Po
                      tym jak został spłacony dług i mieszkanie się oddłużyło, nagle sie okazało,ze
                      matka nic nie zamierza przepisywać.I okazało się,ze remont, który miał byc dla
                      nich został zrobiony w prezencie dla niej i dodatkowo drugiego syna, który po
                      ,nie daj Boże, śmierci teściowej, odziedziczy 50%.Naprawdę nie każdego stać na
                      taki prezent.Teraz syn i synowa zostali z długiem(bo na oddłużenie mieszkania
                      wzięli kredyt), a mamusia się pewnie śmieje z naiwności swojego synka.Niestety
                      to jest wykorzystywanie.Skoro matka wiedziała od początku,ze na mieszkaniu ciąży
                      dług, którego ona nie będzie w stanie spłacić i wiedziała,ze synowi nie
                      przepisze, a utrzymywać też nie będzie miała z czego bo przecież nie pracuje,
                      mogła się po prostu zrzec spadku.A tak jeszcze jej się udało naciągnąć syna na
                      opłacenie sprawy spadkowej, bo przecież "robi to dla siebie".Oszustka i
                      tyle.Gdyby moja matka mnie tak zrobiła mogłaby zapomnieć,ze się nią zajmę na
                      starość.I po stracie mieszkania, co w przypadku teściowej autorki nastąpi
                      niechybnie, na pewno nie miałaby wstępu do mojego domu.
                      • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 12:18
                        No i tu sie roznia nasze wersje. Bo mnie sie wcale nie wydaje,
                        jakoby tesciowa ich tak zarliwie namawiala na splacanie dlugow,
                        remonty za 80 tys. Pewnie powiedziala: chcecie mieszkanie to
                        splaccie dlugi. A ile kosztowal remont to pewnie pojecia nie miala.
                        Zapewne rowniez nie planowala oddac mieszkania za darmo. Bardziej
                        wydaje mi sie, ze oni na to mieszkanie mieli oko i tyle. I sami, na
                        wlasna odpowiedzialnosc wjechali tesciowej z ekipa remontowa do
                        mieszkania, liczac, ze tym samym wymusza przepisanie mieszkania (bo
                        przeciez tyle wladowali kasy). Z wypowiedzi autorki wynika jasno, ze
                        po dwoch latach w ogole ich olsnilo, ze moze wypadaloby tesciowej
                        cos w zamian zaproponowac, znaczy wczesniej w ogole nie brali tego
                        pod uwage, tylko zakladali, ze tesciowa za darmo odda. A nawet z
                        dlugami to mieszkanie na pewno bylo cos warte.
                        • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 12:33
                          d.o.s.i.a napisała:

                          > No i tu sie roznia nasze wersje. Bo mnie sie wcale nie wydaje,
                          > jakoby tesciowa ich tak zarliwie namawiala na splacanie dlugow,
                          > remonty za 80 tys.

                          widzisz dziewczyno, Ty nadal nie przeczytałaś dokładnie wszystkiego.
                          Remont nie kosztował 80 tys. Dług plus opłaty u prawnika i opłaty sądowe po
                          sprawie spadkowej to niecałe 40 tys. Następne 40 tyś to ten remont - i wg słów
                          autorki nie jakieś luksusy tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Robiłaś kiedys remont
                          całego mieszkania? Powtarzam - CAŁEGO MIESZKANIA?
                          Pewnie powiedziala: chcecie mieszkanie to
                          > splaccie dlugi. A ile kosztowal remont to pewnie pojecia nie miala.
                          > Zapewne rowniez nie planowala oddac mieszkania za darmo. Bardziej
                          > wydaje mi sie, ze oni na to mieszkanie mieli oko i tyle. I sami, na
                          > wlasna odpowiedzialnosc wjechali tesciowej z ekipa remontowa do
                          > mieszkania, liczac, ze tym samym wymusza przepisanie mieszkania (bo
                          > przeciez tyle wladowali kasy). Z wypowiedzi autorki wynika jasno, ze
                          > po dwoch latach w ogole ich olsnilo, ze moze wypadaloby tesciowej
                          > cos w zamian zaproponowac, znaczy wczesniej w ogole nie brali tego
                          > pod uwage, tylko zakladali, ze tesciowa za darmo odda. A nawet z
                          > dlugami to mieszkanie na pewno bylo cos warte.
                          >
                          >
                        • monika_a_b Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 16:28
                          Dosiu - Asiak wielokrotnie napisała, że oni tam płacili za czynsz,
                          więc niczego za darmo nie mieli, a remont był potrzebny i teściowa
                          ich do tego namawiała.
                          • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 16:32
                            Czynsz to zazwyczaj ulamek kosztow wynajmu.

                            Wprowadzili sie do tesciowej na wlasna odpowiedzialnosc.
                            • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 16:35
                              ty też pewnie od własnych dzieci brałabyś za wynajem...
                              • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 16:36
                                > ty też pewnie od własnych dzieci brałabyś za wynajem...


                                O prosze jaki kolejny trafiony argument smile

                                To moze jeszcze napisz o tym, ze i ja mieszkam u konkubenta i jak to
                                o mnie swiadczy...
                                • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 16:45
                                  jak się pisze, że ktoś śmiał nie płacić za wynajem i w kółko to powtarzać w co
                                  drugim poście...cholernie musi cię to boleć
                                  • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 16:49
                                    Nie placili za wynajem. Placili czynsz, a to jest roznica.
                                    • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 16:52
                                      d.o.s.i.a napisała:

                                      > Nie placili za wynajem. Placili czynsz, a to jest roznica.
                                      >
                                      i tak cię boli, że za ten wynajem nie płacili?
                                      • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 16:59
                                        A gdzie napisalam, ze boli??
                                        • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 17:15
                                          to odpuść sobie
                          • attiya monika_a_b 28.01.10, 16:35
                            szkoda pisania - dosia wie lepiej
                        • edit38 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 07:22
                          d.o.s.i.a napisała:

                          > No i tu sie roznia nasze wersje. Bo mnie sie wcale nie wydaje,
                          > jakoby tesciowa ich tak zarliwie namawiala na splacanie dlugow,
                          > remonty za 80 tys. Pewnie powiedziala: chcecie mieszkanie to
                          > splaccie dlugi. A ile kosztowal remont to pewnie pojecia nie miala.
                          > Zapewne rowniez nie planowala oddac mieszkania za darmo. Bardziej
                          > wydaje mi sie, ze oni na to mieszkanie mieli oko i tyle. I sami, na
                          > wlasna odpowiedzialnosc wjechali tesciowej z ekipa remontowa do
                          > mieszkania, liczac, ze tym samym wymusza przepisanie mieszkania (bo
                          > przeciez tyle wladowali kasy).

                          No właśnie dlatego jest ta cała dyskusja. Niektórzy z góry zakładają że autorka
                          kłamie od samego początku. Ja słyszałam/czytałam tylko wersję jednej strony i
                          zakładam że ona jest prawdziwa. Gdybym czytała tylko wypowiedź teściowej to
                          wtedy nie widziałabym powodu aby jej nie wierzyć. Gdybym znała relacje obu stron
                          i różniły by się one to wtedy mogłabym oceniać kto kłamie a kto mówi prawdę.

                    • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 12:29
                      naprawdę wierzysz, że teściowa nie wiedziała jaki jest stan tego mieszkania? I
                      że żeby w nim mieszkać to trzeba go wyremontować - a robiono najpotrzebniejsze
                      rzeczy, nie luksusy.
                      Naprawdę jesteś tak naiwna, żeby to gorzej nie określić, że wierzysz, ze
                      teściowa ani razu tam nie zajrzała przed remontem, przed śmiercią ojca po jego
                      śmierci itd?
                      • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 12:45
                        > naprawdę wierzysz, że teściowa nie wiedziała jaki jest stan tego
                        mieszkania? I że żeby w nim mieszkać to trzeba go wyremontować


                        A czy ich zmuszala do mieszkania?

                        - a robiono najpotrzebniejsze
                        > rzeczy, nie luksusy.

                        No wiesz, mieszkanie 44 metry, 80tys. za remont. To chyba nie byly
                        najpotrzebniejsze rzeczy.
                        • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 12:49
                          d.o.s.i.a napisała:

                          >
                          > No wiesz, mieszkanie 44 metry, 80tys. za remont. To chyba nie byly
                          > najpotrzebniejsze rzeczy.
                          >
                          pisze ci któryś tam raz - 40 tyś za remont, nie 80
                          i nie dziwota, że 10 osób cały czas w kółko te same argumenty powtarza a do
                          ciebie i almy to nie dociera
                    • edit38 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 06:48
                      d.o.s.i.a napisała:

                      > A w ktorym momencie tesciowa wykorzystala tych panstwa?

                      W tym kiedy synowi powiedziała: tak synu remontuj i spłacaj dług bo to
                      mieszkanie przepiszę na Ciebie bo taka była wola dziadka.
          • jmama Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 21:27
            a gdyby nie było Cię stać na wzięcie tego kredytu i jego spłacanie to też byś
            była taka wspaniałomyślna? Autorkę nie stać na to żeby podarować teściowej 80
            tys. bo też chce mieć gdzie mieszkać więc oczekiwanie od niej, że przymknie oko
            na te pieniądze i zacznie oszczędzać od nowa jest dla mnie nie do pomyślenia.
            Poza tym oni nie chcą wyrzucić teściowej na bruk, ona ma gdzie mieszkać i to, że
            konkubent ją zostawi to tylko hipotetyczne rozważania.
            • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 21:37
              Z tym, że autorkę stać, bo kredyt już wzięła.
              A teraz jest dylemat - mniejszy czy większy dom.
              Wobec dylematu matki, która może na starość wylądować pod mostem albo w 22m
              kawalerce (hahaha!), to śmieszne.
              • lunula Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 21:47
                a1ma napisała:

                > Z tym, że autorkę stać, bo kredyt już wzięła.
                > A teraz jest dylemat - mniejszy czy większy dom.
                > Wobec dylematu matki, która może na starość wylądować pod mostem albo w 22m
                > kawalerce (hahaha!), to śmieszne.

                Teściowej nikt pod most nie wysyłał-wystarczy przeczytać co autorka o tym
                napisała.Tyle,ze nawet na tą proponowaną kawalerkę jej nie stać-bo nie pracuje i
                nie zamierza.A kredytu nie myl z zarobkami-bo to nie jest dochód tylko coś co
                trzeba co miesiąc oddawać.A z roszczeniami teściowej,żeby i jej co miesiąc 500
                zł pensji płacić to się robi całkiem spory wydatek.I wierz mi,ze jest spora
                różnica czy mniejszy czy większy dom, szczególnie z roszczeniami jakie teściowa
                złożyła-osobne wejście, łazienka i pokój-mini mieszkanko w domu+
                utrzymanie+pensja+możliwość sprowadzenia gacha na głowę
                >
                • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 21:53
                  Pytałaś mnie, co byłoby, gdyby nie było mnie stać na kredyt. Sytuacja jest
                  analogiczna.

                  A co do kawalerki - to dlaczego do cholery wszyscy są tacy chętni do
                  rozporządzania nie swoim majątkiem??
                  Może teściowa sprzedałaby to mieszkanie, kupiła kawalerkę, a różnicę wpłaciła na
                  lokatę i z tego opłacała czynsz. Ale to już jej sprawa i jej decyzja. A nie
                  wspaniałomyślnej synowej, która decyduje, że mamusia ma oddać większe, brać
                  mniejsze i jeszcze podziękować, że nie wywalili jej na bruk, bo przecież
                  "dziadek wnuczkowi obiecał!".
                  • e.mama.s Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 21:57
                    Wiesz, ta jej oferta,ze chce co miesiąc 500 złoty nie najlepiej
                    świadczy o jej uczciwości.
                  • lunula Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 22:09
                    a1ma napisała:

                    > A co do kawalerki - to dlaczego do cholery wszyscy są tacy chętni do
                    > rozporządzania nie swoim majątkiem??
                    > Może teściowa sprzedałaby to mieszkanie, kupiła kawalerkę, a różnicę wpłaciła n
                    > a
                    > lokatę i z tego opłacała czynsz. Ale to już jej sprawa i jej decyzja. A nie
                    > wspaniałomyślnej synowej, która decyduje, że mamusia ma oddać większe, brać
                    > mniejsze i jeszcze podziękować, że nie wywalili jej na bruk, bo przecież
                    > "dziadek wnuczkowi obiecał!".
                    >


                    Ale teściowa i tak tego swojego majątku nie utrzyma bo nie ma za co.I to
                    teściowa rozporządziła nie swoimi pieniędzmi na własna korzyść oszukując syna.I
                    to syn się przede wszystkim czuje oszukany-bo zaufał własnej matce, a nie
                    synowa(to,ze to ona założyła wątek nie świadczy o niczym).I czemu tak sie
                    przyczepiłaś tego wywalenia na bruk-nikt nie zamierzał tego robić.Chodziło o
                    kompromis i dotrzymanie danego słowa
                    • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 22:12
                      Nie, kawalerka pojawiła się później, kiedy nie zgodzili się na pokój z osobnym
                      wejściem.

                      Pierwsza propozycja to było przepisanie mieszkania na nich i koniec. A teściowa
                      zostawała z niczym, bo przecież "dziadek obiecał". Gdybym usłyszała taką
                      propozycję to wybacz, ale też nie byłabym skłonna do dalszej rozmowy na ten temat.
                      • kawka74 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 22:22
                        > Pierwsza propozycja to było przepisanie mieszkania na nich i koniec.

                        A teściowa wiedziała o tym od początku, zatem od razu mogła powiedzieć, że się nie zgadza, prawda? Ale wygodniej było poczekać z listą życzeń, aż syn z synową zapłacą i wyremontują.
                        Wiara w to, że wszystkie matki są święte, czasem mnie poraża.
                      • edit38 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 07:54
                        a1ma napisała:


                        > Pierwsza propozycja to było przepisanie mieszkania na nich i koniec. A teściowa
                        > zostawała z niczym, bo przecież "dziadek obiecał". Gdybym usłyszała taką
                        > propozycję to wybacz, ale też nie byłabym skłonna do dalszej rozmowy na ten tem
                        > at.
                        >
                        Po co jej mieszkanie które trzeba utrzymywać (przy braku dochodu) jeśli ma się
                        gdzie mieszkać. Autorka nie wspomniała nigdzie że nie przyjęliby pod swój dach
                        matki jeśli zaszłaby taka potrzeba. Napisała tylko że teraz po tym jak się
                        teściowa zachowała to ona nie chce jej pod swoim dachem i dlatego chcą jej
                        kawalerkę kupić.
                        Nikt nikogo na bruk nie wyrzuca, to są tylko domysły tych którzy zakładają że
                        autorka kłamie.
                  • marianna_listopadowa Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 22:20
                    a1ma, ale teściowa próbuje rozporządzać majątkiem syna
                    - nie zwróciła synowi kasy za spłatę zadłużenia mieszkania
                    - nie zwróciła synowi nakładów poniesionych na remont (kwestia kosztów remontu
                    znacznie przekracza koszty najmu mieszkania na wolnym rynku - nie wiemy gdzie
                    mieszkanie jest, ale po informacjach podanych przez autorkę możemy tak założyć)
                    - domaga się oddzielnego mieszkania w przyszłym domu autorki wątku
                    - domaga się wypłaty 500 złotych "kieszonkowego"

                    i jakoś nie widzę tutaj aby synowa i syn szarogęsili się w kwestiach finansowych
                    teściowej - wałkowana przez ciebie kwestia zamiany mieszkania na inne jest w
                    stanie zaspokoić potrzeby obu stron - matka będzie miała zabezpieczenie w formie
                    mieszkania, rodzina autorki - odzyska swoje pieniądze. a jak unormują im się
                    sprawy majątkowe to jest szansa na powrócenie do normalnych stosunków
                    rodzinnych. bo ciężko tworzyć zgraną rodzinę z kimś, kto cię dyma przez dwa lata
                  • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:09
                    mamusi nic na głowę się nie zawali jak w mniejszym będzie mieszkać
                    nie ona pierwsza i nie ostatnia
                  • edit38 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 07:48
                    a1ma napisała:


                    > Może teściowa sprzedałaby to mieszkanie, kupiła kawalerkę, a różnicę wpłaciła n
                    > a
                    > lokatę i z tego opłacała czynsz.

                    Może by i tak zrobiła, jej prawo. Ale trzeba było synowi i synowej prawdę
                    powiedzieć jakie sie ma plany a nie mydlić oczy obietnicami że się wypełni wolę
                    dziadka i mieszkanie przepisze na nich.
                • e.mama.s Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 21:55
                  osobne wejście, łazienka i pokój-mini mieszkanko w domu+
                  utrzymanie+pensja+możliwość sprowadzenia gacha na głowę

                  plus (z racji mieszkania w jednym domu) całodobowa opieka na starość
                  teściowej i gacha.
                • jmama Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 22:19
                  właściwie to skoro teściowa zażyczyła sobie w przyszłym domu syna: pokoju,
                  kuchni, łazienki i osobnego wejścia to ta kawalerka powinna jej pasować bo to
                  przecież na jedno wychodzi.
                  • edit38 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 08:02
                    jmama napisała:

                    > właściwie to skoro teściowa zażyczyła sobie w przyszłym domu syna: pokoju,
                    > kuchni, łazienki i osobnego wejścia to ta kawalerka powinna jej pasować bo to
                    > przecież na jedno wychodzi.

                    No nie dokładnie, za kawalerkę musiałaby płacić a mieszkanie w domu syna miałaby
                    za darmo a do tego jeszcze za ścianą byli by ludzie którzy byliby 24h/dobę na
                    zawołanie. Kobieta chce się dobrze urządzić na starość, darmowe mieszkanie,
                    utrzymanie, opieka i jeszcze kieszonkowe w niemałej kwocie.
                    • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 12:34
                      > zawołanie. Kobieta chce się dobrze urządzić na starość, darmowe
                      mieszkanie,
                      > utrzymanie, opieka i jeszcze kieszonkowe w niemałej kwocie.


                      A oni to sie nie chcieli dobrze urzadzic? Zgarnac mieszkanie po
                      dziadku, najlepiej za darmo, albo "pokoj i pomoc w miare mozliwosci"
                      dla tesciowej? Co wiecej, ja coraz mniej wierze, ze nawet ten pokoj
                      zostal zaproponowany...
                      • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 13:24
                        cóż
                        lepiej niech się urządza zaradny syn z zaradną synową i dwójką dzieci a nie
                        leniwa, żerująca na wszystkich synowa
                        syn z żoną przynajmniej widać, że chcą do czegoś dojść, nie siedzą na utrzymaniu
                        nikogo i dorabiają się
                        broń mnie panie boże przed takimi ludźmi jak ta teściowa
                        • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 13:32
                          attiya napisała:

                          > cóż
                          > lepiej niech się urządza zaradny syn z zaradną synową i dwójką dzieci a nie
                          > leniwa, żerująca na wszystkich synowa
                          > syn z żoną przynajmniej widać, że chcą do czegoś dojść, nie siedzą na utrzymani
                          > u
                          > nikogo i dorabiają się
                          > broń mnie panie boże przed takimi ludźmi jak ta teściowa

                          Jaki piękny obrazek dorobkiewiczostwa po trupach, po prostu modelowy big_grin
                          Faktycznie, widać jak na dłoni, że chcą do czegoś dojść. I to jak!
                          Piękny cel życiowy: DOROBIĆ SIĘ. Nic, tylko pogratulować priorytetów.
                          • jmama Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 13:37
                            a motto teściowej to z pewnością: jak się dorobić byle się nie narobić i wydoić
                            do cna naiwniaków co to własnej matce/teściowej zaufali.
                          • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 17:35
                            lepiej się dorabiać własną, ciężką pracą niż przejmować czyjeś spadki
                            • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 17:41

                              > lepiej się dorabiać własną, ciężką pracą niż przejmować czyjeś
                              spadki


                              OTOZ TO! Otoz to. Nareszcie zaczynasz lapac. Zwlaszcza "przejmowac
                              spadki nie ogladajac sie na innych".
                        • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 13:53
                          > lepiej niech się urządza zaradny syn z zaradną synową i dwójką
                          dzieci a nie
                          > leniwa, żerująca na wszystkich synowa

                          I wlasnie o tym pisalam. Cwaniactwo, bo "ja przeciez bardziej
                          zasluguje i mam dzieci, a ona to len". ZENADA.
                          • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 17:35
                            dobre motto dla teściowej smile
                      • edit38 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 13:44
                        d.o.s.i.a napisała:

                        Co wiecej, ja coraz mniej wierze, ze nawet ten pokoj
                        > zostal zaproponowany...
                        >

                        I tu jest pies pogrzebany. Ty (i nie tylko Ty) zakładasz że każde słowo autorki
                        to kłamstwo, Nie ważne co się tu napisze Wy i tak wiecie swoje to wszystko to
                        kłamstwo
                        Nie znasz ani autorki ani jej teściowej, nie wiesz nawet co ta
                        teściowa powiedziałaby gdyby uczestniczyła w tej dyskusji (nawet jeśli
                        potwierdziłaby każde słowo swojej synowej) to i tak wiesz że autorka kłamie.
                        • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 14:10

                          > I tu jest pies pogrzebany. Ty (i nie tylko Ty) zakładasz że każde
                          słowo autorki
                          > to kłamstwo


                          Nie zakladam. Spytalam konkretnie, aby szczerze odpowiedziala co
                          zaproponowali tesciowej jak sie do mieszkania wprowadzali.
                          Odpowiedziala, ze dopiero jak sie wyprowadzali zaproponowali "pomoc
                          na miare mozliwosci". I tej wersji sie trzymam.


                          > kłamstwo[/b] Nie znasz ani autorki ani jej teściowej, nie wiesz
                          nawet co ta
                          > teściowa powiedziałaby gdyby uczestniczyła w tej dyskusji


                          Wy tez nie znacie. Jednakze nie macie oporow wyzwac tesciowej od
                          najwiekszego smiecia w historii.
              • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:08
                cóż w tym śmiesznego? niektórzy nie mają nawet kawalerki
                poza tym oświeć mnie - kto tu ma dom z ogrodem?
                • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:12
                  No i co z tego?
                  Może wrócimy do kwaterunków przymusowych, jedni mają, a inni nie, skandal!

                  Jeszcze nikt nie ma domu, bo teściowa się stawia. Bezczelna, no!
                  Ale babę się spacyfikuje i już można realizować swoje marzenia o domu. BEZ
                  osobnego wejścia.
                  • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:16
                    no no no
                    nie twórz nowej historii oczywistego zdarzenia
                    bo nikt domu jeszcze nie ma a ty już tragedie a la Antygona napisałaś
                  • azile.oli Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 09:58
                    Jak na razie, to teściowa nie jest w żaden sposób pokrzywdzona, bo
                    ona nie dała nic. Syn wyremontował mieszkanie, spłacił długi, ale
                    mieszkanie jest nadal matki i nikt jej nie zmusi, żeby przepisała
                    czy zgodziła się na zamianę.
                    Jak do tej pory kobieta ma czysty zysk, pokrzywdzony finansowo jest
                    syn, a to, że matka nie ma własnych dochodów, to nie jego wina.
                    Widać, że młodych nie stać na szastanie pieniędzmi i kupowanie
                    rodzicom mieszkań, mają dwoje dzieci i ich nadrzędnym obowiązkiem
                    jest zapewnienie godziwego życia tym dzieciom. Bo są nieletnie, do
                    pracy pójść nie mogą, w przeciwieństwie do babci.
                    Jak będziesz miała swoje dzieci, to zobaczysz, czy najpierw
                    zaspokoisz ich potrzeby, czy swoich rodziców 9jeszcze młodych).
                    Zazwyczaj jest tak, że miłość matki do dziecka jest nieporównywalna
                    z żadnym innym uczuciem i niestety, z bólem serca, jak będziesz
                    miała w domu chore dziecko, to nie polecisz w tym czasie do chorej
                    matki. Człowiek stara się pomóc, ale jak się nie da pogodzić
                    obowiązków, to tkwi się przy dziecku.
                    Bardzo kocham swoją matkę, ale nie da się porównać tej miłości z
                    miłościa do dzieci. I wcale nie oczekuję, że ja będę dla nich
                    najważniejsza. Największym sukcesem będzie dla ,mnie jeśli one będą
                    tak kochać swoje dzieci. A ja jestem dorosłą osobżą, która odpowiada
                    za swoje czyny i wybory życiowe i nie wymagam, żeby dzieci mnie
                    niańczyły, albo wypłacały pensję. Trzeba być kompletnym samolubem,
                    żeby mieć w doopie dwoje wnuków, a o opiekę dzieci zabiegać na
                    papierze. Miłość, którą dostałam od matki, przekazuję swoim dzieciom.
                    A, myśmy z mężem też kupili mieszkania teściowej i mojej mamie. Ale
                    one formalnie są naszą własnością, bo jest rodzeństwo i nie chcę
                    nieporozumień.
                    • attiya azile 28.01.10, 10:09
                      no wiesz ale wg niektórych tu osób to jest zasr.ny obowiązek syna remontować
                      mieszkania rodziców, kupować im te mieszkania, spłacać ich długi itd itd....
                      i nie wytłumaczysz prostych prawidłowości życiowych tylko dlatego, że jedna z
                      drugą panie się uparły i już
                      I tak ma być
                      • a1ma Re: azile 28.01.10, 10:18
                        attiya napisała:

                        > no wiesz ale wg niektórych tu osób to jest zasr.ny obowiązek syna remontować
                        > mieszkania rodziców, kupować im te mieszkania, spłacać ich długi itd itd....

                        Dokładnie tak smile
                        A jeśli w "Twoim" świecie jest inaczej - to już Twój problem.
                        • attiya Re: azile 28.01.10, 10:28
                          a1ma napisała:

                          > attiya napisała:
                          >
                          > > no wiesz ale wg niektórych tu osób to jest zasr.ny obowiązek syna remonto
                          > wać
                          > > mieszkania rodziców, kupować im te mieszkania, spłacać ich długi itd itd.
                          > ...
                          >
                          > Dokładnie tak smile
                          > A jeśli w "Twoim" świecie jest inaczej - to już Twój problem.
                          >
                          komentarz godny Nobla
                        • jmama Re: azile 28.01.10, 10:33
                          w moim świecie np najważniejsze jest zapłacenie własnych rachunków, wyżywienie
                          siebie, męża, dzieci, ubranie nas i zapewnienie wszystkich podstawowych rzeczy i
                          dopiero jak nam coś zostaje to mogę pomóc np.rodzicom jeżeli będą tego potrzebować.
                        • monika_a_b Re: azile 28.01.10, 16:40
                          a1ma napisała:

                          > attiya napisała:
                          >
                          > > no wiesz ale wg niektórych tu osób to jest zasr.ny obowiązek
                          syna remonto
                          > wać
                          > > mieszkania rodziców, kupować im te mieszkania, spłacać ich długi
                          itd itd.
                          > ...
                          >
                          > Dokładnie tak smile
                          > A jeśli w "Twoim" świecie jest inaczej - to już Twój problem.
                          >


                          To znaczy wg. Ciebie, że w pierwszej kolejności powinno się zadbać o
                          matkę, która jest w stanie sama o siebie zadbać, ale jej się
                          zwyczajnie nie chce, a nie o własne nieletnie dziecko, które nie
                          jest w stanie o siebie zadbać, nawet gdyby chciało??? Jeśli tak
                          myślisz to faktycznie masz problem... Wtedy takie gadanie to jak ze
                          ślepym o kolorach, bo w końcu Ty dzieci nie masz, prawda?
                      • d.o.s.i.a Re: azile 28.01.10, 11:33
                        Nie, to nie jest zasrany obowiazek. To sie nazywa przyzwoitosc.
                        • attiya Re: azile 28.01.10, 11:44
                          d.o.s.i.a napisała:

                          > Nie, to nie jest zasrany obowiazek. To sie nazywa przyzwoitosc.
                          >
                          >
                          hahaha
                          nie pisz już więcej
                          • a1ma Re: azile 28.01.10, 11:46
                            attiya napisała:

                            > d.o.s.i.a napisała:
                            >
                            > > Nie, to nie jest zasrany obowiazek. To sie nazywa przyzwoitosc.
                            > >
                            > >
                            > hahaha
                            > nie pisz już więcej

                            Faktycznie, nie ma już po co pisać.
                            Przyzwoitości nikogo przez forum się nie nauczy.
                            • attiya a1ma 28.01.10, 11:50
                              przyzwoitość to jedno ale zmienianie faktów i naciąganie ich to też inna sprawa
                              Autorka jest nad podziw przyzwoita bo ja już dawno poszłabym do sądu
                              • d.o.s.i.a Re: a1ma 28.01.10, 12:09
                                > Autorka jest nad podziw przyzwoita bo ja już dawno poszłabym do
                                sądu


                                Z czym? Z obietnica dziadka?
                                • attiya Re: a1ma 28.01.10, 12:34
                                  aby odzyskać te 80 tyś zł
          • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 21:28
            jak to się nie martwią? Przecież cały czas jak krowie na miedzy - autorka
            napisała, że chcą na dwa mieszkania zamienić. Ile razy można to samo pisać?
            Poza tym sory pisanie, ze sie coś darowałoby komuś jest nie na miejscu. Obyś nie
            musiała się kiedyś o tym przekonać
            • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 21:36
              Chcą zamienić JEJ mieszkanie na mniejsze!!!
              A ona MOŻE się na to nie zgodzić!
              Ile razy można to samo pisać??
              • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 21:56
                a ile można pisać, że co z tego?
                przecież skoro do tej pory nie dorobiła się swojego i kątem u innych mieszkała
                to co za różnica gdzie teraz będzie. Ważne aby we własnym mieszkać
                • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 22:04
                  Jasne. Może najlepiej ją ubezwłasnowolnić i decydować za nią, co dla niej będzie
                  lepsze? No bo co jej za różnica właściwie, ważne, żeby młodzi pobudowali sobie
                  dom z miejscem na firmę!
                  • marianna_listopadowa Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 22:25
                    a1ma, utwierdzam się w przekonaniu że ty jednak nie chcesz zrozumieć.

                    gdzie tu kto pisał o ubezwłasnowolnieniu?

                    matka jest WINNA pieniądze synowi. nie pracuje, więc raczej nie dysponuje od
                    ręki kwotą kilkudziesięciu tysięcy złotych. a oddać kesz MUSI. sprzedaż
                    mieszkania jest najlepszym wyjściem dla obu stron.

                    zawsze mamusia może wziąć też kredyt na spłatę syna - jako zabezpieczenie
                    mieszkanko na przykład. też fajna opcja. tylko raczej bank je przejmie, skoro
                    mamunia średnio będzie miała kasę na spłatę kredytu.

                    albo partner niech jej pożyczy.

                    albo w totka wygra.

                    COKOLWIEK, ale niech spłaci syna.
                    • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 22:44
                      Nie jest mu winna żadnych pieniędzy.
                      Chyba że mu ten remont zleciła i zatwierdzała wydatki.
                      • lunula Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 22:57
                        a1ma napisała:

                        > Nie jest mu winna żadnych pieniędzy.
                        > Chyba że mu ten remont zleciła i zatwierdzała wydatki.
                        >


                        Nic nie zleciła i nic nie zatwierdzała.Wystarczy,że wykorzystała fakt,że jest
                        matką, której syn ufa, wprowadziła tegoż w błąd.Zapewniła go,ze przepisze na
                        niego mieszkanie i zachęciła do inwestycji wiedząc,ze nie zrobi tego co
                        obiecała.Wykorzystała po prostu perfidnie własne dziecko.Gdyby syn od początku
                        wiedział,ze mieszkania nie dostanie zainwestowałby te pieniądze w co
                        innego.Matka i tak by pewnie miała u nich na starość kąt, ale przynajmniej
                        sprawa byłaby jasna.Tyle,że matce było wygodnie oszukać bo i tak by to
                        mieszkanie straciła, bo było zadłużone.
                        • miedzymorze Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:34
                          Wziąć ze spółdzielni czy skądś tam dowód spłaty zadłużenia, przelew czy coś, żeby było widać, że to wy uregulowaliście.

                          1. Przestać płacić czynsz, jak ktoś coś będzie chciał w tej sprawie - przekazać telefon do WŁAŚCICIELKI.big_grin
                          2. Nie podpisywać absolutnie żadnych zobowiązań wobec teściowej
                          3. Zapewnić sobie inne lokum (albo zbudować mniejsze, albo kupić)
                          4. wyprowadzić się.

                          W razie pretensji przypomnieć że po dziadku odziedziczyła mieszkanie zadłużone i niewyremontowane.

                          pozdr,
                          mi
                          • modrooczka Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 00:01
                            Dziwna ta cała dyskusja. Dlaczego tak was oburza, że "dziadek mówił"? Mieszkanie
                            było własnością dziadka i gdyby spisał porządnie testament to uczynilby wnuka
                            spadkobiercą i koniec. Jego własność i miał prawo. Nikt nie ma obowiązku
                            przepisania mieszkania na swoje dzieci. Tak się stało że zadziałała ustawa. No i
                            co z tego? Wszyscy wiedzieli jaka jest wola zmarłego. Szkoda że teściowa jej nie
                            uszanowała. Miałam w rodzinie identyczną sytuację. Dziadek chciał mi dać
                            mieszkanie, mówił o tym wiele razy. Tak się stało że źle spisał testament, bo
                            nie umiał tego zrobić. Mój ojciec i ciotka notarialnie zrzekli się praw do
                            mieszkania, bo wiedzieli że dziadek przeznaczył je dla mnie. Oczywiście mogli je
                            podzielić między siebie i guzik bym dostała, ale dziadek MÓWIŁ, że chce mi dać
                            to mieszkanie i oni to uszanowali. Proste? A dla niektórych takie trudne...
                            • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 00:02
                              Rozumiem, że ojciec i ciotka mieli gdzie mieszkać?
                              • modrooczka Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 00:12
                                A co to ma do rzeczy? Gdyby nie miał gdzie mieszkać to może bym mu udostępniła
                                to mieszkanie albo inaczej pomogła. Przez kilka lat po śmierci dziadka
                                mieszkałam jeszcze w domu, rodzice wynajmowali to mieszkanie, częśc kasy ojciec
                                dawał ciotce bo miała trudną sytuację. Kiedy skończyłam 18 lat dał mi papiery i
                                powiedział: rób z tym co uważasz, jesteś dorosła, dziadek przeznaczył to dla
                                ciebie. Dopóki nie wyszłam za mąż oddawałam rodzicom kasę z wynajmu. Potem się
                                tam wprowadziłam z mężem i tyle.
                                Jakbym potrzebowała pomocy to rodzice mi jej udzielą. Jak oni bedą potrzebować
                                też jej udzielę. A jak swoje mieszkanie zapisza na któreś z wnuków a nie na mnie
                                to z pewnością nie będę obalać sądownie ich testamentu, albo odbierać dziecku
                                prezentu od dziadków. Tak zostałam nauczona i tyle.
                                • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 00:18
                                  No też właśnie teściowa dokładnie to zrobiła - zapewniła, że oczywiście,
                                  mieszkanie będzie syna, jak chciał dziadek. I W TYM MOMENCIE powinno nastąpić
                                  zapewnienie syna, że dopóki matka będzie potrzebowała mieszkania, to zawsze może
                                  w nim mieszkać. Remont można było zrobić niezależnie od tego, kto będzie
                                  korzystał z mieszkania. A nie - "no to przepisuj, ale JUŻ, bo nam na dom brakuje".
                                  • modrooczka Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 00:22
                                    Ona zapewniła że przepisze a teraz stawia warunki i odgrywa pokrzywdzoną. Teraz
                                    juz nie chce przepisać. Widzisz różnicę? Będzie ją własny ojciec po nocach straszył.
                                    • modrooczka Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 00:23
                                      Dobra, idę spać, nie dopiszcie 100 postów bo nie dam rady jutro przeczytac smile
                                    • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 00:28
                                      No, ale moze ona sie nie spodziewala, ze oni tak szybko beda chcieli ja
                                      "wyprowadzic"... Ja tez bym sie chyba zdziwila zdeczka.
                                      • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 07:55
                                        ale kto kogo chciał "wyprowadzic"?
                                        zamiana na dwa mniejsze mieszkania to wyprowadzenie?
                                        • asiak-asiak Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 08:36
                                          przeczytałam wszystkie wasze komentarze
                                          i chcę coś wyjaśnić
                                          kiedy zmarł dziadek, teściowa zobowiązała się, że przepisze mieszkanie na męża,
                                          nikt jej o to nie prosił ani nie domagał się tego
                                          potem wyszło na jaw zadłużenie
                                          wtedy teściowa stwierdziła, że skoro my weźmiemy mieszkanie to dług i remont są
                                          naszym zmartwieniem, ok niech będzie
                                          wiedziała od początku, że zamierzamy je sprzedać, nie dołożyła ani złotówki
                                          (nawet za sprawę spadkową zapłacił mój mąż) i nie rościła sobie praw do tego
                                          mieszkania
                                          wcześniej my mieszkaliśmy w wynajmowanym mieszkaniu i było ok, mogliśmy sobie
                                          dalej tak wynajmować i czekać na stabilniejszą sytuację
                                          propozycja teściowej była bardzo korzystna więc zgodziliśmy się na nią, w
                                          rozmowie padało, że pomożemy jej na starość chociaż nie zostało to sprecyzowane
                                          na wszystko wzięliśmy kredyt (to było w okresie kiedy ceny mieszkań poszły mocno
                                          w górę, dlatego wstrzymywaliśmy się z zakupem własnego).
                                          teraz chcemy kupić dom (nie, nie wielki z ogrodem) i zaczęły się problemy
                                          teściowa wycofała się ze wszystkich obietnic
                                          gdybyśmy nie wydali takiej dużej kwoty to po prostu wyprowadzilibyśmy się
                                          stamtąd i koniec, tylko że zostaje jeszcze kredyt....
                                          mam gdzieś obietnice teściowej, chcemy zwrotu naszych pieniędzy i tyle
                                          gdyby kiedykolwiek zostało powiedziane "możecie tu mieszkać, ale ja tego nie
                                          sprzedam" to nie zamieszkalibyśmy tam!!
                                          a teraz co? wyprowadzimy się, będziemy płacić komuś za wynajem i jeszcze spłacać
                                          kredyt?
                                          tego mieszkania, ona wynajmować nie chce, nie pracuje więc i kredytu nie
                                          dostanie i nas nie spłaci, a nas nie stać na taką filantropię żeby zapomnieć o
                                          tych wydatkach, tym bardziej, że bankowi musimy jeszcze przez ponad trzy lata
                                          płacić.
                                          • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 08:41
                                            jak zauważyłaś znakomita większość doskonale Cię rozumie i popiera
                                            pomijam jakieś dziwne filantropijne pomysły o finansowaniu kogoś bo tak, bo się
                                            należy, bo ja to...
                                            Nie ustawajcie w swoich dążeniach i powodzenia smile
                                            • asiak-asiak Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 08:47
                                              jasne, że bliskim osobom się pomaga, ale na miarę swoich możliwości
                                              ona w tej chwili zrobiła nas w balona i stawia warunek:
                                              albo mieszkanko przy domu plus kasa co miesiąc
                                              albo nic, no rewelacja...
                                              • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 09:30
                                                w takim razie uświadomcie jej, że pójście na udry nic nie da, bo kto wtedy jej
                                                na starość pomoże....iść w zaparte to może iść pan Kulczyk ale nie ona
                                                mieszkajaca z łasku i konkubenta, kobieta rozwiedziona i bez prawa do emerytury
                                                oraz nie pracująca
                                              • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 09:32
                                                Nie, to wy sami z siebie zrobiliscie balona, ladujac 80tys. w mieszkanie, z
                                                ktorego i tak po 20 miesiacach chcecie sie teraz wyprowadzic.
                                    • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 00:31
                                      Wydaje mi się, że wobec takie postawy dzieci po prostu się przestraszyła, że
                                      naprawdę nie będzie miała gdzie się podziać. Przecież nie korzysta aktualnie z
                                      tego mieszkania, więc nie ubyłoby jej, teoretycznie przepisanie na syna nic by
                                      nie zmieniło, o ile mogłaby na tego syna później liczyć. Potwierdza to też
                                      żądanie zabezpieczeń notarialnych - kobieta zorientowała się, że na dobrą wolę
                                      syna i synowej liczyć nie może i musi zadbać o swój dach nad głową. Wiesz, dużo
                                      łatwiej jest zrezygnować nawet z tych kilkuset złotych miesięcznie, które można
                                      by mieć z najmu, ale jeśli to jest jedyne lokum na starość - to już zaczyna być
                                      mniej ciekawie.

                                      Oczywiście, że co do zasady powinna to mieszkanie natychmiast przepisać na syna,
                                      ale szczerze mówiąc, w jej sytuacji trudno się dziwić, że ma obawy.
                                      • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 00:51
                                        A ja uwazam, ze takie domaganie sie przepisywania "bo dziadek powiedzial"
                                        oznacza brak klasy i tyle. Wprowadzanie sie jak na swoje, robienie remontow,
                                        potem jakies szopki, zeby sprzedawac. No, nie moj styl.

                                        To nie jest obca baba, tylko MATKA, przypominam.

                                        Ja w tej sytuacji nawet bym nie wspomniala, nie pomyslala, ze "dziadek obiecal".
                                        Przez gardlo by mi nie przeszlo. Owszem, milo, ze "dziadek obiecal", ale come
                                        on! To narazie mieszkanie matki, i tyle.

                                        Napisze co ja bym zrobila w tej sytuacji:
                                        - po pierwsze, w ogole bym sie nie "przyzwyczajala" do mieszkania, ani na nie
                                        nie nastawiala zbytnio, tylko poszukala innego lokum. Wstyd by mi bylo trabic,
                                        ze to moje i prosze mi dac.
                                        - uznalabym, ze wola dziadka sie spelni, jak matka SAMA z taka inicjatywa
                                        wyjdzie. Do tego czasu cicho sza.
                                        - gdyby mieszkanie bylo zadluzone, dlug bym splacila, bo to moja matka i dla
                                        mnie to oczywiste.
                                        - gdyby mama chciala tam mieszkac, zrobilabym jej remont. Bo moja matka nie
                                        bedzie mieszkala w zlych warunkach.
                                        - gdyby nie mieszkala, a zgodzilaby sie, zebym ja tam mieszkala, zrobilabym
                                        remont, chocby z racji kasy zaoszczedzonej z wynajmu i dla wlasnej wygody.

                                        Ale to ja. Ale ja pazerna z natury nie jestem smile

                                        A zeby bylo pikantniej, w nawiazaniu do mieszkania cioci, o ktorym pisalam
                                        wczesniej - mieszkania nie chcialam (rodzice zmusili mnie niemal do podpisania
                                        aktu notarialnego), bo jakos nie wydawalo mi sie, ze na nie zasluzylam. A
                                        poniewaz "latwo przyszlo" i tak naprawde nigdy go nie bralam pod uwage, to
                                        chcialam je oddac gminie na mieszkanie dla doroslych wychowankow domu dziecka.
                                        Rodzice mnie odwiedli od tego zamiaru, he he smile Jakos nigdy w zyciu nie
                                        nastawialam sie na spadek.
                                        • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 07:58
                                          czyli jesteś pazerna jak autorka wątku i jej mąż
                                          autorko - piszę to z podtekstem, mam nadzieję, że załapiesz
                                          skoro mieszkanie zostawiłaś to w niczym się nie różnisz od autorki wątku
                                        • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 09:10
                                          > Napisze co ja bym zrobila w tej sytuacji:
                                          > - po pierwsze, w ogole bym sie nie "przyzwyczajala" do mieszkania, ani na nie
                                          > nie nastawiala zbytnio, tylko poszukala innego lokum. Wstyd by mi bylo trabic,
                                          > ze to moje i prosze mi dac.
                                          > - uznalabym, ze wola dziadka sie spelni, jak matka SAMA z taka inicjatywa
                                          > wyjdzie. Do tego czasu cicho sza.
                                          > - gdyby mieszkanie bylo zadluzone, dlug bym splacila, bo to moja matka i dla
                                          > mnie to oczywiste.
                                          > - gdyby mama chciala tam mieszkac, zrobilabym jej remont. Bo moja matka nie
                                          > bedzie mieszkala w zlych warunkach.
                                          > - gdyby nie mieszkala, a zgodzilaby sie, zebym ja tam mieszkala, zrobilabym
                                          > remont, chocby z racji kasy zaoszczedzonej z wynajmu i dla wlasnej wygody.

                                          Zrobiłabym dokładnie to samo.
                                          • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 09:32
                                            nie masz dwójki dzieci jak autorka wątku
                                            nie odzywaj się
                                          • triss_merigold6 Nie masz dzieci 28.01.10, 10:01
                                            Nie masz dzieci więc nie jesteś w stanie ogarnąć problemu autorki
                                            wątku i jej męża. Utopili w CUDZYM mieszkaniu kasę, którą mogli
                                            przeznaczyć na kupno mieszkania/domu dla siebie i DZIECI.

                                            Teściowa jest zdrowa, bezrobotna na własne życzenie od dawna, żyje w
                                            konkubinacie, sama i tak nie jest w stanie się utrzymać (bo na
                                            własne życzenie nie pracuje) i jest to jej cholerny problem.
                                            • a1ma Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 10:04
                                              Jeśli mieszkanie matki (które kiedyś pewnie odziedziczy syn!) jest da Ciebie
                                              CUDZE, to się nie dogadamy.
                                              • triss_merigold6 Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 10:07
                                                Oczywiście, że jest CUDZE. 50-letnia baba może żyć jeszcze 40 lat
                                                lekkim twistem więc kwestia szybkiego spadku jest mocno dyskusyjna.
                                                Każda nieruchomość, którą nie mogę dysponować dowolnie (zgodnie z
                                                prawem) - sprzedać, wynająć, zastawić etc. jest dla mnie CUDZA.
                                                Inwestować mogę w swoje + dla dziecka tylko i wyłącznie.
                                                • d.o.s.i.a Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 11:32

                                                  > Oczywiście, że jest CUDZE. 50-letnia baba może żyć jeszcze 40 lat
                                                  > lekkim twistem więc kwestia szybkiego spadku jest mocno
                                                  dyskusyjna.


                                                  W takich samych kategoriach traktujesz wlasnych rodzicow? Gratulacje.
                                                  • triss_merigold6 Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 11:45
                                                    Moja matka nie żyje a ojciec na szczęście jest pracowitym i
                                                    rozsądnym człowiekiem, który po 40 latach służby otrzymuje godziwą
                                                    emeryturę więc nie mam potencjalnego problemu z nierobami
                                                    pasożytami.
                                              • attiya Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 10:17
                                                nie dogadamy się bo masz zbyt małą wyobraźnię, żeby krok dalej wyjść i problem
                                                zrozumieć
                                                na razie tkwisz na etapie "bo ja to kupiłam/spłaciłam..."
                                                • triss_merigold6 Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 10:22
                                                  Nie nieograniczonych zasobach to luzik, może kupować, spłacać
                                                  filantropijnie i z dobrego serduszka.
                                                  Tak się jednak składa, że autorka z mężem nie posiadają
                                                  nieograniczonych zasobów i inwestowali pod pewnym warunkiem.
                                                  BTW przy ograniczonych zasobach bezwględne pierwszeństwo ma dobro
                                                  własnych dzieci a nie idee fixe rodzica, któremu nie chce się
                                                  pracować.
                                                  Niemniej rozumiem, że bezdzietna samotna kobieta tego nie ogarnia.
                                                  • attiya Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 10:25
                                                    triss_merigold6 napisała:

                                                    >
                                                    > Niemniej rozumiem, że bezdzietna samotna kobieta tego nie ogarnia.
                                                    też to rozumiem smile
                                                  • a1ma Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 10:28
                                                    Po pierwsze: nikt nie ma nieograniczonych zasobów. Wyjątki potwierdzają regułę.
                                                    Po drugie: pisałam gdzieś, że jestem samotna? Wydawało mi się, że wręcz odwrotnie.
                                                    Po trzecie: oczywiście, że pierwszeństwo mają niepełnoletnie dzieci, ale nie
                                                    kiedy rozporządzamy majątkiem matki. Mimo wszystko prawo własności wciąż
                                                    obowiązuje i nawet dla dobra dzieci, o ile w grę nie wchodzi ich przeżycie, a
                                                    tylko poprawienie warunków mieszkaniowyc, nie jest dopuszczalne zagarnianie
                                                    cudzego majątku.

                                                    EOT
                                                  • d.o.s.i.a Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 11:39
                                                    > Tak się jednak składa, że autorka z mężem nie posiadają
                                                    > nieograniczonych zasobów

                                                    Utopili 80tys. w nieswoje mieszkanie, w ktorym i tak nie mieli
                                                    zamiaru mieszkac (po cholere???). Teraz buduja dom. Nie, nie sadze,
                                                    zeby zyli na granicy biedy.
                                                  • asiak-asiak Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 11:44
                                                    wkleję tutaj to co napisałam wcześniej bo mam wrażenie, że gdzieś umknęło

                                                    przeczytałam wszystkie wasze komentarze
                                                    i chcę coś wyjaśnić
                                                    kiedy zmarł dziadek, teściowa zobowiązała się, że przepisze mieszkanie na męża,
                                                    nikt jej o to nie prosił ani nie domagał się tego
                                                    potem wyszło na jaw zadłużenie
                                                    wtedy teściowa stwierdziła, że skoro my weźmiemy mieszkanie to dług i remont są
                                                    naszym zmartwieniem, ok niech będzie
                                                    wiedziała od początku, że zamierzamy je sprzedać, nie dołożyła ani złotówki
                                                    (nawet za sprawę spadkową zapłacił mój mąż) i nie rościła sobie praw do tego
                                                    mieszkania
                                                    wcześniej my mieszkaliśmy w wynajmowanym mieszkaniu i było ok, mogliśmy sobie
                                                    dalej tak wynajmować i czekać na stabilniejszą sytuację
                                                    propozycja teściowej była bardzo korzystna więc zgodziliśmy się na nią, w
                                                    rozmowie padało, że pomożemy jej na starość chociaż nie zostało to sprecyzowane
                                                    na wszystko wzięliśmy kredyt (to było w okresie kiedy ceny mieszkań poszły mocno
                                                    w górę, dlatego wstrzymywaliśmy się z zakupem własnego).
                                                    teraz chcemy kupić dom (nie, nie wielki z ogrodem) i zaczęły się problemy
                                                    teściowa wycofała się ze wszystkich obietnic
                                                    gdybyśmy nie wydali takiej dużej kwoty to po prostu wyprowadzilibyśmy się
                                                    stamtąd i koniec, tylko że zostaje jeszcze kredyt....
                                                    mam gdzieś obietnice teściowej, chcemy zwrotu naszych pieniędzy i tyle
                                                    gdyby kiedykolwiek zostało powiedziane "możecie tu mieszkać, ale ja tego nie
                                                    sprzedam" to nie zamieszkalibyśmy tam!!
                                                    a teraz co? wyprowadzimy się, będziemy płacić komuś za wynajem i jeszcze spłacać
                                                    kredyt?
                                                    tego mieszkania, ona wynajmować nie chce, nie pracuje więc i kredytu nie
                                                    dostanie i nas nie spłaci, a nas nie stać na taką filantropię żeby zapomnieć o
                                                    tych wydatkach, tym bardziej, że bankowi musimy jeszcze przez ponad trzy lata
                                                    płacić.
                                                  • attiya D.o.s.i.a 28.01.10, 11:49

                                                    teraz chcemy kupić dom (nie, nie wielki z ogrodem)

                                                    a gdzie przeczytałaś, że budują dom, skoro autorka wyraźnie pisze, że CHCĄ ten
                                                    dom budować a nie budują
                                                    Wiesz jak się nazywa to co Ty piszesz?
                                                    nie pisz już takich banialuk więcej
                                                  • d.o.s.i.a Re: D.o.s.i.a 28.01.10, 12:08
                                                    A jakie to ma znaczenie, czy chca, czy buduja?
                                                  • lunula Re: D.o.s.i.a 28.01.10, 12:10
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > A jakie to ma znaczenie, czy chca, czy buduja?
                                                    >
                                                    >
                                                    Do "chcenia" nie trzeba mieć pieniędzy, a do "budują" trzeba.A tych nie mają bo
                                                    utopili je w mieszkanie
                                                  • attiya Re: D.o.s.i.a 28.01.10, 12:36
                                                    pomyśl
                                                  • d.o.s.i.a Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 11:56
                                                    > kiedy zmarł dziadek, teściowa zobowiązała się, że przepisze
                                                    mieszkanie na męża,
                                                    > nikt jej o to nie prosił ani nie domagał się tego
                                                    > potem wyszło na jaw zadłużenie
                                                    > wtedy teściowa stwierdziła, że skoro my weźmiemy mieszkanie to
                                                    dług i remont są
                                                    > naszym zmartwieniem, ok niech będzie


                                                    I w tym momencie trzeba bylo mieszkanie przepisac, albo grzecznie
                                                    podziekowac. I tyle w temacie.

                                                    Na marginesie, ile tego dlugu bylo?
                                                  • attiya Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 12:38
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    >
                                                    >
                                                    > Na marginesie, ile tego dlugu bylo?
                                                    >
                                                    z opłatami sądowymi, prawniczymi itp prawie 40 tyś zł
                                                  • d.o.s.i.a Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 12:58
                                                    Mieszkanie warte 80 tys. z 40 tys dlugu? I oni TOTO chcieli
                                                    wziac? big_grin Rewelka.
                                                  • lunula Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 13:02
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > Mieszkanie warte 80 tys. z 40 tys dlugu? I oni TOTO chcieli
                                                    > wziac? big_grin Rewelka.
                                                    >
                                                    >

                                                    d.o.s.i.a-rozwaliłaś mnie na łopatki.Ty nie czytałaś tego co autorka napisała
                                                    prawda??Bo gdybyś to zrobiła to byś wiedziała,ze mieszkanie jest warte dwa razy
                                                    tyle, czyli 160 tys.
                                                  • a1ma Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 13:04
                                                    Przed czy po remoncie wartym 43 tys.?
                                                  • attiya Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 13:12
                                                    a1ma napisała:

                                                    > Przed czy po remoncie wartym 43 tys.?
                                                    >
                                                    mieszkanie przed remontem było warte 160 tyś
                                                    być może wartość tego mieszkania teraz wzrosła ale o rzeczoznawcy w tym tekście
                                                    nic nie było mowy
                                                  • d.o.s.i.a Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 13:11
                                                    Nie, to Ty nie czytasz. Mieszkanie jest warte 160 tys TERAZ, czyli
                                                    po remoncie i splacie zadluzenia, ktore kosztowalo 80 tys. Znaczy
                                                    piewrotna wartosc mieszkania to bylo 80 tys. wlasnie.
                                                  • jmama Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 13:14
                                                    tu się zgadzam, też zrozumiałam, że po remoncie mieszkanie jest warte 160 tys.
                                                  • attiya Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 13:17
                                                    no chyba nie myślisz, że mieszkanie dwa lata temu 80 tyś kosztowało?
                                                  • a1ma Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 13:20
                                                    > attiya napisała:
                                                    >
                                                    > > pierwotna wartość mieszkania to 160 tyś

                                                    attiya napisała:

                                                    > no chyba nie myślisz, że mieszkanie dwa lata temu 80 tyś kosztowało?

                                                    No to ile w końcu?
                                                    Ile warte było mieszkanie w chwili, kiedy odziedziczyła je teściowa?
                                                  • attiya Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 13:25
                                                    to chyba pytanie do autorki wątku
                                                    w ciągu dwóch lat ceny aż tak bardzo nei wzrosły
                                                    w międzyczasie mieszkania jeszcze taniały
                                                  • jmama Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 13:20
                                                    chodzi mi o to, że miało spory dług, nie nadawało się do mieszkania bez
                                                    generalnego remontu - wtedy owszem mogło być warte 80 tys.
                                                  • jmama Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 13:22
                                                    moja kuzynka kupiła rok temu takie mieszkanie ok. 37m2 za 70 tys., bez długów
                                                    ale za to do kapitalnego remontu (czyli jak u autorki)
                                                  • asiak-asiak wyjaśnienie 28.01.10, 13:36
                                                    dopytałam męża bo nie znałam szczegółów
                                                    moja teściowa jest rolniczką smile
                                                    tzn po rozwodzie dostała od męża kawałek ziemi na wsi, rośnie tam sobie trawka,
                                                    a jej facet opłaca jej składkę KRUS czyli jakieś 300zł na kwartał
                                                    za niecałe dwa lata będzie mogła przejść na świadczenie przedemerytalne, później
                                                    emeryturka z krusu (o ile się nie mylę to wyższa niż ta zusowa)
                                                    teraz jak sobie to poukładałam w całość wychodzi, że
                                                    skoro nie miała kasy na dług i remont (konieczny) to wykorzystała syna (tak tak,
                                                    mnie też bo mamy wspólną kasę na którą oboje pracujemy)
                                                    "przetrzyma" z facetem jeszcze te dwa lata aż będzie miała własną kasę
                                                    a potem hop do mieszkania tutaj lub tego przy domu, plus oczywiście "renta" od nas
                                                    taaa, pijawa była cwańsza od nas i wykombinowała sobie interes życia

                                                    w naszym (naiwnym) wyobrażeniu, miała dostać pokój plus opiekę za friko, ale
                                                    dopiero jak nie będzie sobie radzić

                                                    co do brata męża, on mieszka z ojcem, gorzej mu się układa w życiu i mój m.
                                                    obiecał mu, że w razie śmierci ojca nie będzie chciał połowy mieszkania w
                                                    spadku, brat natomiast nie chce nic z tego mieszkania po dziadku
                                                  • d.o.s.i.a Re: wyjaśnienie 28.01.10, 13:42
                                                    > taaa, pijawa była cwańsza od nas i wykombinowała sobie interes
                                                    życia

                                                    Wy jej, dzieci, oddajcie te 120 tys. i dajcie spokoj ok?


                                                    > co do brata męża, on mieszka z ojcem, gorzej mu się układa w życiu
                                                    i mój m.> obiecał mu, że w razie śmierci ojca nie będzie chciał
                                                    połowy mieszkania

                                                    Obiecanki cacanki...

                                                    w> spadku, brat natomiast nie chce nic z tego mieszkania po dziadku

                                                    aha...
                                                  • attiya Re: wyjaśnienie 28.01.10, 13:50
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > > taaa, pijawa była cwańsza od nas i wykombinowała sobie interes
                                                    > życia
                                                    >
                                                    > Wy jej, dzieci, oddajcie te 120 tys. i dajcie spokoj ok?
                                                    >
                                                    >
                                                    > > co do brata męża, on mieszka z ojcem, gorzej mu się układa w życiu
                                                    > i mój m.> obiecał mu, że w razie śmierci ojca nie będzie chciał
                                                    > połowy mieszkania
                                                    >
                                                    > Obiecanki cacanki...
                                                    >
                                                    > w> spadku, brat natomiast nie chce nic z tego mieszkania po dziadku
                                                    >
                                                    > aha...
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    smile smile smile
                                                  • edit38 Re: wyjaśnienie 29.01.10, 10:00
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > > co do brata męża, on mieszka z ojcem, gorzej mu się układa w życiu
                                                    > i mój m.> obiecał mu, że w razie śmierci ojca nie będzie chciał
                                                    > połowy mieszkania
                                                    >
                                                    > Obiecanki cacanki...
                                                    >
                                                    No i to potwierdza to co pisałam wcześniej AUTORKA KŁAMIE CAŁY CZAS.
                                                    Zapewne autorka z mężem powinni notarialnie obiecać bratu że nie będą chcieć
                                                    połowy mieszkania po ojcu bo przecież to oszuści są.
                                                  • edit38 miało być 29.01.10, 10:02
                                                    No i to potwierdza to co pisałam wcześniej wg niektórych AUTORKA KŁAMIE CAŁY CZAS.
                                                  • d.o.s.i.a Re: miało być 29.01.10, 12:44
                                                    Ja nie mowie, ze klamie. Ja mowie, ze moze naciagac prawde na swoj
                                                    uzytek. Teraz moze zapewniac, ze o tesciowej mysleli, ze od razu
                                                    zaproponowali pokoj w ich domu i pomoc. Tylko, ze z pierwszego postu
                                                    wynika, ze o zabezpieczenie tesciowa sie sama upomniala. Teraz to
                                                    autorka moze sobie napisac cokolwiek. We mnie ziarno niepewnosci
                                                    zasiala. I, jak pisze od poczatku, dla mnie to wyglada na to, ze
                                                    przyjeli mieszkanie bez zadnej refleksji i spytania tesciowej co z
                                                    nia.

                                                    W rzeczywistosci tesciowa moze byc normalna, przemila kobieta, ktora
                                                    synowi nieba by przychylila. Pozwolila mu mieszkac w domu dziadka.
                                                    Tylko gorzko sie rozczarowala gdy okazalo sie, ze oni z tej pomocy
                                                    chca skorzystac, bez zadnej wzajemnosci.

                                                    NIe dowiemy sie tego, bo znamy tu tylko jedna wersje wydarzen. W
                                                    dodatku z wypowiedzi autorki uderza niechec do tesciowej. I tyle.
                                                  • attiya Re: miało być 29.01.10, 13:27
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    >
                                                    > W rzeczywistosci tesciowa moze byc normalna, przemila kobieta, ktora
                                                    > synowi nieba by przychylila.

                                                    hahaha jasne - i całe życie siedzi na utrzymaniu innych, żeruje i patrzy od kogo
                                                    by tu jeszcze co wyciągnąć

                                                    Pozwolila mu mieszkac w domu dziadka.

                                                    ło matko !

                                                    > Tylko gorzko sie rozczarowala gdy okazalo sie, ze oni z tej pomocy
                                                    > chca skorzystac, bez zadnej wzajemnosci.
                                                    >

                                                    no, no - pałacu w zamian jej nie zbudowali

                                                    > NIe dowiemy sie tego, bo znamy tu tylko jedna wersje wydarzen. W
                                                    > dodatku z wypowiedzi autorki uderza niechec do tesciowej. I tyle.
                                                    >
                                                    >
                                                    coś widocznie na rzeczy jest
                                                  • d.o.s.i.a Re: miało być 29.01.10, 13:57
                                                    Attiyo. Koncze juz dyskusje z Toba, bo nie bede dyskutowac z
                                                    przekupa, ktora w swojej ograniczonosci dzieli swiat na czarne i
                                                    biale. Zle tesciowe (na pewno cos jest na rzeczy i z definicji feler
                                                    maja) i robotne synowe (no bo przeciez dzieciate).

                                                    Wykazalas sie w tym watku bardzo duza doza zlosliwosci i uprzedzen
                                                    dla tesciowej, tylko dlatego, ze ta z jakichs powodow w zyciu nie
                                                    pracowala. Nie znajac kobiety, nie majac zadnych innych danych.

                                                    Twoje poglady na osobe tesciowej i przypisywanie jej samych
                                                    negatywnych cech sa po prostu obrzydliwe. I nie ma sensu z nimi
                                                    dyskutowac.
                                                  • asiak-asiak Re: miało być 29.01.10, 14:05
                                                    dosiu, ty za to wykazałaś się zadziwiającą zapalczywością w tym wątku
                                                    szkoda, że przy okazji nie zadałaś sobie trudu żeby przeczytać wszystko co
                                                    napisałam, bo starałam się na bieżąco dopowiadać brakujące informacje
                                                    tobie to nie było potrzebne, zamiast czytać dopowiedziałaś sobie wszystko tak
                                                    aby pasowało do twojego scenariusza
                                                    zresztą najwyraźniej kręci cię siedzenie na okrągło na forum (trzeci dzień w tym
                                                    wątku? a piszesz non stop), wystarczy zerknąć na chwilę do wyszukiwarki i
                                                    okazuje się, że wyzłośliwiasz się na każdy niemal temat

                                                  • attiya DOSIA 29.01.10, 17:25
                                                    Dosiu. Koncze juz dyskusje z Toba, bo nie bede dyskutowac z
                                                    przekupa, ktora w swojej ograniczonosci dzieli swiat na czarne i
                                                    biale. Zle synowe (na pewno cos jest na rzeczy i z definicji feler
                                                    maja) i robotne tesciowe .

                                                    Wykazalas sie w tym watku bardzo duza doza zlosliwosci i uprzedzen
                                                    dla synowej, tylko dlatego, ze ta z jakichs powodow chciała normalnie życ i
                                                    pracowac. Nie znajac kobiety, nie majac zadnych innych danych.

                                                    Twoje poglady na osobesynowej i przypisywanie jej samych
                                                    negatywnych cech sa po prostu obrzydliwe. I nie ma sensu z nimi
                                                    dyskutowac.
                                                  • d.o.s.i.a Re: DOSIA 29.01.10, 17:30
                                                    Prosze. Sama nie umialas napisac, biedactwo?
                                                  • attiya Re: DOSIA 29.01.10, 17:33
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > Prosze. Sama nie umialas napisac, biedactwo?
                                                    >
                                                    >
                                                    no chyba nie myslisz, że ktoś za mnie stuka w klawiaturę
                                                  • edit38 Re: miało być 29.01.10, 13:52
                                                    d.o.s.i.a napisała:


                                                    >
                                                    > NIe dowiemy sie tego, bo znamy tu tylko jedna wersje wydarzen.

                                                    Ale Tobie nie potrzebne "zeznania" drugiej strony bo Ty i tak wiesz swoje

                                                    W
                                                    > dodatku z wypowiedzi autorki uderza niechec do tesciowej. I tyle.
                                                    >
                                                    >
                                                    Gdyby Ciebie ktoś wprowadził w błąd (świadomie i z premedytacją) to nie czułabyś
                                                    niechęci do tej osoby?
                                                    No ale Ty wiesz że to co pisze dziewczyna jest kłamstwem.
                                                  • d.o.s.i.a Re: miało być 29.01.10, 14:12

                                                    > No ale Ty wiesz że to co pisze dziewczyna jest kłamstwem.

                                                    Nigdzie nie napisalam, ze klamie. Trzymam sie tylko tego co napisala
                                                    tu na forum.
                                                  • lunula Re: wyjaśnienie 28.01.10, 13:43
                                                    asiak-asiak napisała:

                                                    > dopytałam męża bo nie znałam szczegółów
                                                    > moja teściowa jest rolniczką smile
                                                    > tzn po rozwodzie dostała od męża kawałek ziemi na wsi, rośnie tam sobie trawka,
                                                    > a jej facet opłaca jej składkę KRUS czyli jakieś 300zł na kwartał
                                                    > za niecałe dwa lata będzie mogła przejść na świadczenie przedemerytalne, późnie
                                                    > j
                                                    > emeryturka z krusu (o ile się nie mylę to wyższa niż ta zusowa)
                                                    > teraz jak sobie to poukładałam w całość wychodzi, że
                                                    > skoro nie miała kasy na dług i remont (konieczny) to wykorzystała syna (tak tak
                                                    > ,
                                                    > mnie też bo mamy wspólną kasę na którą oboje pracujemy)
                                                    > "przetrzyma" z facetem jeszcze te dwa lata aż będzie miała własną kasę
                                                    > a potem hop do mieszkania tutaj lub tego przy domu, plus oczywiście "renta" od
                                                    > nas
                                                    > taaa, pijawa była cwańsza od nas i wykombinowała sobie interes życia
                                                    >
                                                    > w naszym (naiwnym) wyobrażeniu, miała dostać pokój plus opiekę za friko, ale
                                                    > dopiero jak nie będzie sobie radzić
                                                    >
                                                    > co do brata męża, on mieszka z ojcem, gorzej mu się układa w życiu i mój m.
                                                    > obiecał mu, że w razie śmierci ojca nie będzie chciał połowy mieszkania w
                                                    > spadku, brat natomiast nie chce nic z tego mieszkania po dziadku

                                                    No to musiała dostać minimum hektar-bo taki jest wymóg,żeby można było płacić
                                                    KRUS.Nieźle się ustawiławinkSzkoda,ze Waszym kosztem-ma teraz za darmo hektar
                                                    pola, własne mieszkanie i do tego wyremontowane i oddłużone przez oszukanych
                                                    syna i synową.A oni niech się martwią dalej.Rany-nie chciałabym mieć z nia nigdy
                                                    więcej nic do czynienia
                                                  • d.o.s.i.a Re: wyjaśnienie 28.01.10, 13:51
                                                    > KRUS.Nieźle się ustawiławinkSzkoda,ze Waszym kosztem-ma teraz za
                                                    darmo hektar
                                                    > pola, własne mieszkanie i do tego wyremontowane i oddłużone przez
                                                    oszukanych
                                                    > syna i synową.

                                                    Zaraz zaraz. Odwracasz kota ogonem. Teraz to tesciowa zla bo jeszcze
                                                    smie miec hektar pola??!! A to zlodziejka jedna. Powinna oddac
                                                    synowej, bezwzglednie!

                                                    Mieszkanie, owszem ma. Ale oni dostana je w spadku, rozumiesz?
                                                    Zainwestowali we wlasny spadek. Glupio przeinwestowali, ale zrobili
                                                    to na wlasna prosbe, bo tesciowa nie kazala im sie do niego
                                                    wprowadzac.

                                                    Szkoda im bylo 2 tysiaki na notariusza, zeby mieszkanie przepisac?
                                                    Ich broszka. Dla mnie to dwa cwaniaki, ktore chcialy tesciowa puscic
                                                    z torbami, a ktore teraz sie dziwia wielce, ze tesciowa sie nie daje
                                                    tylko slusznie upomina sie o to co jej sie prawnie nalezy.

                                                    Przeciez ona nie mowi, ze nie godzi sie na sprzedaz mieszkania. Ona
                                                    chce odzyskac swoj spadek. JEDYNIE! W czym problem, zeby jej te 120
                                                    tys. odpalic ze sprzedazy? Tez bym sie nie zgodzila na sprzedaz,
                                                    gdyby mi synowa wyskoczyla z jalmuzna 80 tys...
                                                  • attiya Re: wyjaśnienie 28.01.10, 14:00
                                                    gdyby teściowa powiedziała "tak" to wyskoczyliby z tymi dwoma tysiącami
                                                    poza tym sory a czego mają odpalić? no prosze....
                                                  • d.o.s.i.a Re: wyjaśnienie 28.01.10, 14:08
                                                    To trzeba bylo wtedy twardo powiedziec: oddluzymy mieszkanie jak
                                                    dostaniemy akt notarialny do reki.
                                                  • attiya Re: wyjaśnienie 28.01.10, 14:21
                                                    no i ich wina, że nie powiedzieli
                                                  • edit38 Re: wyjaśnienie 29.01.10, 11:25
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > To trzeba bylo wtedy twardo powiedziec: oddluzymy mieszkanie jak
                                                    > dostaniemy akt notarialny do reki.
                                                    >
                                                    >
                                                    No i tu chyba wszyscy się zgodzą że tak powinni zrobić. Tylko że oni naiwni
                                                    zaufali teściowej. Mnie też nie przyszłoby do głowy aby z tak bliską osobą
                                                    wszystkie ustalenia robić w obecności notariusza.
                                                  • attiya Re: wyjaśnienie 29.01.10, 13:19
                                                    edit38 napisała:

                                                    > d.o.s.i.a napisała:
                                                    >
                                                    > > To trzeba bylo wtedy twardo powiedziec: oddluzymy mieszkanie jak
                                                    > > dostaniemy akt notarialny do reki.
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > No i tu chyba wszyscy się zgodzą że tak powinni zrobić. Tylko że oni naiwni
                                                    > zaufali teściowej. Mnie też nie przyszłoby do głowy aby z tak bliską osobą
                                                    > wszystkie ustalenia robić w obecności notariusza.


                                                    tak, wszyscy oprócz dosi i a1my smile
                                                  • a1ma Re: wyjaśnienie 29.01.10, 13:27
                                                    No i wracamy do punktu wyjścia - bo mnie by nie przyszło do głowy zostawić matki
                                                    czy teściowej bez żadnego mieszkania.
                                                    Jeśli faktycznie nie byłoby mnie stać na oddłużenie i remont dla niej, to
                                                    zaproponowałabym chociaż pomoc przy sprzedaży rudery i kupieniu w zamian
                                                    zadbanej kawalerki dla mamy. Na pewno nie chciałabym zrobić z tej okazji
                                                    interesu jej kosztem.
                                                  • d.o.s.i.a Re: wyjaśnienie 29.01.10, 13:54
                                                    A1ma. Zaraz Ci ktos napisze, ze pogadamy jak bedziesz miala dzieci smile

                                                    Widocznie jak sie ma dzieci to juz wtedy kazde swinstwo ujdzie...
                                                  • attiya Re: wyjaśnienie 29.01.10, 17:27
                                                    a ty jeszcze plujesz jadem?
                                                  • d.o.s.i.a Re: wyjaśnienie 29.01.10, 13:49
                                                    > > No i tu chyba wszyscy się zgodzą że tak powinni zrobić. Tylko że
                                                    oni naiw
                                                    > ni
                                                    > > zaufali teściowej. Mnie też nie przyszłoby do głowy aby z tak
                                                    bliską osob
                                                    > ą
                                                    > > wszystkie ustalenia robić w obecności notariusza.
                                                    >
                                                    >
                                                    > tak, wszyscy oprócz dosi i a1my smile



                                                    Czy Ty wiesz chociaz co komentujesz. Przeciez napisalam, ze powinien
                                                    byc akt notarialny.
                                                  • jmama Re: wyjaśnienie 29.01.10, 16:22
                                                    no właśnie, czytanie tekstu ze zrozumieniem naprawdę bardzo się przydaje smile
                                                  • attiya Re: wyjaśnienie 29.01.10, 17:28
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > > > No i tu chyba wszyscy się zgodzą że tak powinni zrobić. Tylko że
                                                    > oni naiw
                                                    > > ni
                                                    > > > zaufali teściowej. Mnie też nie przyszłoby do głowy aby z tak
                                                    > bliską osob
                                                    > > ą
                                                    > > > wszystkie ustalenia robić w obecności notariusza.
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > tak, wszyscy oprócz dosi i a1my smile
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > Czy Ty wiesz chociaz co komentujesz. Przeciez napisalam, ze powinien
                                                    > byc akt notarialny.

                                                    przeciez autorka napisała ze mial byc
                                                    matko takim to i ręcznie sie nie przetłumaczy
                                                  • azile.oli Re: d.o.s.i.a 28.01.10, 17:13
                                                    Mieszkania w spadku nigdy nie można być pewnym. Pani może milion
                                                    razy zmieniać testament, może zapisać swojemu facetowi, może
                                                    sprzedać i w syn dostanie w najlepszym wypadku zachowek, a w
                                                    najgorszym - nic.
                                                    Tylko w optymistycznej wersji kobieta mieszkanie zapisze w
                                                    testamencie temu synowi. Ale ja bym do niej zaufania nie miała.
                                                  • kawka74 Re: wyjaśnienie 28.01.10, 13:43
                                                    Nie wyjaśniaj, bo i tak Ci koleżanki nie uwierzą, żeś nie pazerna pijawa.
                                                    Współczuję, naprawdę, bo sytuacja niekomfortowa i ze względów finansowych, i ze względów rodzinnych.
                                                  • bellinetta Re: wyjaśnienie 28.01.10, 13:56
                                                    asiak-asiak napisała:

                                                    > dopytałam męża bo nie znałam szczegółów
                                                    > moja teściowa jest rolniczką smile
                                                    > tzn po rozwodzie dostała od męża kawałek ziemi na wsi, rośnie tam sobie trawka,
                                                    > a jej facet opłaca jej składkę KRUS czyli jakieś 300zł na kwartał
                                                    > za niecałe dwa lata będzie mogła przejść na świadczenie przedemerytalne, późnie
                                                    > j
                                                    > emeryturka z krusu (o ile się nie mylę to wyższa niż ta zusowa)
                                                    > teraz jak sobie to poukładałam w całość wychodzi, że
                                                    > skoro nie miała kasy na dług i remont (konieczny) to wykorzystała syna (tak tak
                                                    > ,
                                                    > mnie też bo mamy wspólną kasę na którą oboje pracujemy)
                                                    > "przetrzyma" z facetem jeszcze te dwa lata aż będzie miała własną kasę
                                                    > a potem hop do mieszkania tutaj lub tego przy domu, plus oczywiście "renta" od
                                                    > nas
                                                    > taaa, pijawa była cwańsza od nas i wykombinowała sobie interes życia
                                                    >
                                                    > w naszym (naiwnym) wyobrażeniu, miała dostać pokój plus opiekę za friko, ale
                                                    > dopiero jak nie będzie sobie radzić
                                                    >
                                                    > co do brata męża, on mieszka z ojcem, gorzej mu się układa w życiu i mój m.
                                                    > obiecał mu, że w razie śmierci ojca nie będzie chciał połowy mieszkania w
                                                    > spadku, brat natomiast nie chce nic z tego mieszkania po dziadku


                                                    I sprawa się wyjasnia, pijawa będzie miala na utrzymanie mieszkania, ale dopiero
                                                    za 2 lata. A dlaczego chce teraz te 500 zl , bo przez te brakujace 2 lata musi
                                                    placic oplaty, zeby nie zadluzyc mieszkania.

                                                    A skoro jest taka cwana, to jak emerytura krus wyjdzie jej mala,(bo moze wyjda
                                                    jej duze koszty utrzymania) to poleci do sadu o przyznanie jej alimetow od was.
                                                    Bedzie was jeszcze dlugo naciagać.


                                                    Ale jeszcze jest jedna sprawa, skoro tesciowa tak to sobie wymyslila i
                                                    wprowadzala was umyślnie w blad, to znaczy że dziłała z premedytacja i w złej
                                                    wierze. Bo od poczatku nie chciała wam tego mieszkania przepisac, tylko zalezalo
                                                    jej na remoncie i oddluzeniu.

                                                  • paszczakowna1 Re: wyjaśnienie 28.01.10, 14:38
                                                    > "przetrzyma" z facetem jeszcze te dwa lata aż będzie miała własną kasę
                                                    > a potem hop do mieszkania tutaj lub tego przy domu

                                                    To zaproponujcie kompromis - przetrzymacie jeszcze te dwa lata, bedziecie
                                                    mieszkac w spornym mieszkaniu, placic czynsz, ale niech ona sie zobowiaze
                                                    (notarialnie najlepiej), ze wasze 80 tys wtedy zwroci z odsetkami 1.5% ponad
                                                    inflacje rocznie (sprzeda mieszkanie sama, czy pojdzie z licytacji komorniczej,
                                                    jej sprawa). Moze sie zgodzic, bo za 2 lata bedzie miala jakies srodki
                                                    utrzymania i bedzie mogla ewentualna kawalerke utrzymac. Albo wlozy pozostala
                                                    kwote na lokate i bedzie mieszkac z partnerem, albo spali w kominku, jej sprawa.

                                                    Jesli nie - powiedzcie, ze oddajecie sprawe do sadu, wyprowadzacie sie z
                                                    mieszkania, i tyle na tym zyska, ze mieszkanie znow bedzie zadluzone.
                                                  • lunula Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 13:22
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > Nie, to Ty nie czytasz. Mieszkanie jest warte 160 tys TERAZ, czyli
                                                    > po remoncie i splacie zadluzenia, ktore kosztowalo 80 tys. Znaczy
                                                    > piewrotna wartosc mieszkania to bylo 80 tys. wlasnie.
                                                    >
                                                    >


                                                    No dobrze.Załóżmy hipotetyczną sytuację.Kupuję np mieszkanie do remontu-załóżmy
                                                    50 metrów za 150 tysięcy.Jest to cena rynkowa.I zaczynam remontować.Wkładam w
                                                    remont załóżmy 40 tysięcy.I nagle sie okazuje ,ze muszę mieszkanie
                                                    sprzedać.Zgadnij za jaką kwotę je sprzedam??Fajnie by było doliczyć koszty
                                                    remontu do ceny.I mogłabym to zrobić, tyle,ze wtedy nikt nie kupi.Bo wartosć
                                                    rynkowa jest inna.Mogę owszem podnieść o 10-15 tysięcy.Ale to maks.Bo ludzie
                                                    potrafię liczyć.O wartości mieszkania nie decyduje tylko kwota włożona w
                                                    remont.Ale też miejsce gdzie sie znajduje i ogólnie funkcjonalność.Tak wiec nie
                                                    pisz,ze przed remontem mieszkanie było warte 80 tysięcy, a potem sobie autorka
                                                    doliczyła remont i nagle wartość skoczyła podwójnie-nigdy tak nie jest.Było może
                                                    warte mniej-może jakieś 140 tys.Ale na pewno nie 80
                                                  • a1ma Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 13:31
                                                    lunula napisała:

                                                    Tak wiec nie
                                                    > pisz,ze przed remontem mieszkanie było warte 80 tysięcy, a potem sobie autorka
                                                    > doliczyła remont i nagle wartość skoczyła podwójnie-nigdy tak nie jest.Było moż
                                                    > e
                                                    > warte mniej-może jakieś 140 tys.Ale na pewno nie 80

                                                    Dokładnie tak.
                                                    Możemy pewnie założyć, że jakieś 140 tys.
                                                    Minus zadłużenie - czyli teściowa odziedziczyła spadek wartości 103 tys. (po
                                                    odjęciu zadłużenia).
                                                    Rozwiązanie: niech syn z synową spłacą te 103 tys. i dalej dowolnie dysponują
                                                    mieszkaniem.
                                                  • d.o.s.i.a Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 13:31
                                                    Slonce, ale przepraszam, to tesciowa ma odpowiadac, za to, ze ONI
                                                    utopili 80 tys. w mieszkanie, ktore bylo ledwo co warte i ktorego
                                                    wartosc nie wzrosla? A jakby utopili 500 tys. w rudere to tez by
                                                    miala oddawac? No pomysl.
                                                  • a1ma Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 13:39
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > Slonce, ale przepraszam, to tesciowa ma odpowiadac, za to, ze ONI
                                                    > utopili 80 tys. w mieszkanie, ktore bylo ledwo co warte i ktorego
                                                    > wartosc nie wzrosla? A jakby utopili 500 tys. w rudere to tez by
                                                    > miala oddawac? No pomysl.
                                                    >
                                                    >

                                                    Do-kła-dnie wink

                                                    Nie ma żadnego znaczenia, ile włożono w mieszkanie, ma znaczenie tylko to, ile
                                                    teściowa odziedziczyła - czyli wartość mieszkania - zadłużenie w chwili
                                                    otrzymania spadku.
                                                    Uczciwie można zaproponować jej odkupienie mieszkania za taką kwotę (czyli jeśli
                                                    pierwotna wartość wynosiła 160 tys., to za 123 tys.). Przy czym ona nie musi się
                                                    na to zgodzić, ale wtedy faktycznie powinna zwrócić koszty poniesione przez syna
                                                    i synową - ale znów, nie całe koszty, tylko tyle, o ile ich inwestycje podniosły
                                                    wartość mieszkania (czyli 37 tys. zadłużenia na pewno, plus jeśli mieszkanie
                                                    jest warte dziś np. 180 tys. to 180 - 160 = 20 tys.).
                                                  • jmama Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 13:50
                                                    a dlaczego nie bierzecie pod uwagę, że ona im obiecała, że przepisze mieszkanie
                                                    a nie sprzeda? nie widzicie żadnej różnicy?
                                                  • d.o.s.i.a Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 13:58

                                                    > a dlaczego nie bierzecie pod uwagę, że ona im obiecała, że
                                                    przepisze mieszkanie
                                                    > a nie sprzeda? nie widzicie żadnej różnicy?


                                                    Nie smiem oczekiwac od ludzi, ktorych na to nie stac, aby
                                                    dotrzymywali jakichkolwiek obietnic. Jedyne co moge zrobic, to
                                                    usmiechnac sie, ladnie podziekowac i powiedziec "nie trzeba".
                                                  • jmama Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 14:03
                                                    ale autorki nie stać na to "nie trzeba", władowali kasę właśnie po to, że im trzeba.
                                                  • d.o.s.i.a Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 14:10
                                                    Czyli, jednym slowem: ich interes wazniejszy od interesu tesciowej i
                                                    nalezy jej zabrac. "Bo przeciez obiecala". A ze pod most pojdzie?
                                                    Kogo to obchodzi. Wstyd mi by bylo, po prostu.
                                                  • attiya Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 14:22
                                                    dokładnie...cóż takie życie - a myslę, że jakby wiedzieli, że tak to się skończy
                                                    to na pewno inaczej rozegraliby to
                                                  • modrooczka Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 14:21
                                                    Nawiazując to tego co napisała wcześniej: obrończynie teściowej, jeśli
                                                    posiadacie cokolwiek swojego, czy chciałybyście, żeby zamiast osób wskazanych
                                                    przez was w testamencie rzucił się na to ktoś inny? Można sobie życzyć, żeby
                                                    wszystko poszło na cele charytatywne, albo przepisać na biedną sąsiadkę. Dobrze
                                                    jeśli rodzina umie to uszanować a nie kompromituje się w sądach wojnami o
                                                    zachowek. Gdyby nie nagła choroba, mieszkanie nigdy nie należałoby do teściowej,
                                                    najwyżej wywalczyłaby w sądzie zachowek. Tesciowa zyje jak konik polny, nie ma
                                                    nic swojego. Nie mieszkala w tym mieszkaniu, nie bylo jej, wiec argument ze ją
                                                    wyrzucają jest z choinki. Teściowa podważa wolę zmarłego a jak dla mnie to
                                                    świństwo. Piszecie, ze mieszkanie po dziadku i tak odziedziczą synowie. A kto
                                                    powiedział ze odziedziczą? Jeśli mieszkanie jest na nią to może zapisac komu
                                                    chce. Nie każdy testament jest sprawiedliwy i nie należy zyc licząc na spadek po
                                                    kims. A jak juz ktos inny go dostanie to usiłować wydrzec mu prezent z gardla.
                                                    Jak wasze dzieci odziedzicza coś po dziadkach to też im zabierzecie?
                                                  • d.o.s.i.a Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 14:40
                                                    > A jak juz ktos inny go dostanie to usiłować wydrzec mu prezent z
                                                    gardla.


                                                    Chyba bym sie zadlawila wydzierajac tesciowej mieszkanie warte marne
                                                    80 tys. gdybym wiedziala, ze ona zostanie z niczym. Wstyd, po prostu
                                                    wstyd. Nie miesci mi sie w glowie, zeby ktos z mojej rodziny domagal
                                                    sie tak zawziecie natychmiastowej realizacji zyczen np. mojego
                                                    dziadka, wiedzac, ze ktos inny jest w potrzebie.

                                                    Tesciowa nie wywalczylaby w sadzie zachowku, bo dziadek jej nie
                                                    wydziedziczyl. Wywalczyla by SPADEK.
                                                  • attiya Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 14:52
                                                    a gdzie teściowa wcześniej mieszkała?
                                                  • asiak-asiak Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 15:01
                                                    teściowa po ślubie zamieszkała z mężem i jego rodzicami, potem oni zmarli, z
                                                    mężem się rozwiodła (wyprowadziła się do faceta zanim mąż wystąpił o rozwód)
                                                  • attiya Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 15:11
                                                    piękny obraz teściowej nam się tu rysuje
                                                  • edit38 Re: Nie masz dzieci 29.01.10, 12:49
                                                    d.o.s.i.a napisała:


                                                    > Tesciowa nie wywalczylaby w sadzie zachowku, bo dziadek jej nie
                                                    > wydziedziczyl. Wywalczyla by SPADEK.
                                                    >
                                                    Gdyby dziadek ją wydziedziczył to nie należałoby się jej nic. Zachowek się
                                                    należy gdy jest testament w którym dana osoba jest pominięta. Nie znam się na
                                                    prawie a już na pewno na prawie spadkowym ale sobie troszkę tutaj poczytałam
                                                    www.gazetapodatnika.pl/artykuly/zachowek-a_614.htm
                                                    pisze tu coś takiego

                                                    Nie mają prawa do żądania zachowku:
                                                    * małżonek, gdy spadkodawca wystąpił o rozwód z winy tego małżonka,
                                                    * osoba, która na mocy umowy zrzekła się dziedziczenia,
                                                    * osoba, która odrzuciła spadek (czyli nie chciała dziedziczyć i dostać
                                                    spadku)*,
                                                    * osoba, która została uznana za niegodną,
                                                    * osoba, która została wydziedziczona**.


                                                  • d.o.s.i.a Re: Nie masz dzieci 29.01.10, 13:11
                                                    A na jakiej podstawie tesciowa miala byc wydziedziczona?
                                                    Wydziedziczyc, w swietle prawa, jest b. trudno i mozna to zrobic
                                                    tylko w wypadku, gdy osoba wydziedziczana ma sporo grzechow na
                                                    sumieniu. Np. gdyby tesciowa znecala sie nad ojcem. W zadnym innym
                                                    przypadku o wydziedziczeniu nie moze byc mowy. Napewno nie w
                                                    sytuacji gdy dziadek chce po prostu oddac mieszkanie wnukowi. To nie
                                                    takie proste.
                                                  • attiya Re: Nie masz dzieci 29.01.10, 13:21
                                                    coś na rzeczy musiało byc skoro dziadek chciał wnukowi dać mieszkanie z
                                                    pominięciem cóki
                                                  • d.o.s.i.a Re: Nie masz dzieci 29.01.10, 13:50
                                                    > coś na rzeczy musiało byc skoro dziadek chciał wnukowi dać
                                                    mieszkanie z
                                                    > pominięciem cóki

                                                    No, tak, to juz zesmy przeciez ustalily. Tesciowa miala FELER.
                                                  • attiya Re: Nie masz dzieci 29.01.10, 17:29
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > > coś na rzeczy musiało byc skoro dziadek chciał wnukowi dać
                                                    > mieszkanie z
                                                    > > pominięciem cóki
                                                    >
                                                    > No, tak, to juz zesmy przeciez ustalily. Tesciowa miala FELER.
                                                    >
                                                    nareszcie zaczynasz łapać
                                                  • edit38 Re: Nie masz dzieci 29.01.10, 13:23
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > A na jakiej podstawie tesciowa miala byc wydziedziczona?

                                                    Rozumiem że to do mnie, tak?
                                                    Nigdzie nie napisałam że teściowa miałaby być wydziedziczona to był komentarz do
                                                    zdania " Tesciowa nie wywalczylaby w sadzie zachowku, bo dziadek jej nie
                                                    wydziedziczyl
                                                    . Wywalczyla by SPADEK. "
                                                    No ale jak się innym w usta wciska słowa których nie wypowiedzieli...
                                                  • attiya Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 14:02
                                                    będziesz taka sama na starość jak synowa autorki
                                                  • lunula Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 13:39
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > Slonce, ale przepraszam, to tesciowa ma odpowiadac, za to, ze ONI
                                                    > utopili 80 tys. w mieszkanie, ktore bylo ledwo co warte i ktorego
                                                    > wartosc nie wzrosla? A jakby utopili 500 tys. w rudere to tez by
                                                    > miala oddawac? No pomysl.
                                                    >
                                                    >

                                                    Tyle,ze te pieniądze trzeba było utopić,żeby w ogóle tam zamieszkać.Najpierw
                                                    spłata długu-ok 40 tys.Potem konieczny remont-drugie tyle.Autorka napisała
                                                    wyraźnie,ze zrobili tylko potrzebne rzeczy.I wierzę,ze mogło to tyle kosztować
                                                    bo mieszkanie nie było remontowane od 40 lat.I właśnie po remoncie wartość
                                                    wzrosła.Gdyby się okazało,że konieczne jest włożenie 500 tys,żeby przywrócić do
                                                    stanu używalności, to owszem-oddać by musiała
                                                  • a1ma Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 13:41
                                                    > wzrosła.Gdyby się okazało,że konieczne jest włożenie 500 tys,żeby przywrócić do
                                                    > stanu używalności, to owszem-oddać by musiała

                                                    Paradne smile
                                                    Gdyby jakiś idiota wyłożył 500 tys., żeby otrzymać nieruchomość wartą 200 tys.,
                                                    to ona miałaby odkupić to za 500 tys?
                                                    To nie lepiej było mieszkanie spalić w cholerę? wink
                                                  • d.o.s.i.a Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 13:45

                                                    > Paradne smile
                                                    > Gdyby jakiś idiota wyłożył 500 tys., żeby otrzymać nieruchomość
                                                    wartą 200 tys.,
                                                    > to ona miałaby odkupić to za 500 tys?
                                                    > To nie lepiej było mieszkanie spalić w cholerę? wink
                                                    >


                                                    Paradne, paradne big_grin
                                                  • lunula Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 13:48
                                                    a1ma napisała:

                                                    > > wzrosła.Gdyby się okazało,że konieczne jest włożenie 500 tys,żeby przywró
                                                    > cić do
                                                    > > stanu używalności, to owszem-oddać by musiała
                                                    >
                                                    > Paradne smile
                                                    > Gdyby jakiś idiota wyłożył 500 tys., żeby otrzymać nieruchomość wartą 200 tys.,
                                                    > to ona miałaby odkupić to za 500 tys?
                                                    > To nie lepiej było mieszkanie spalić w cholerę? wink
                                                    >

                                                    Była mowa o koniecznych kosztach remontu.I nie było nigdzie napisane,zeby
                                                    wkładać 500 tys w mieszkanie warte 200 tys.Bo tego rzeczywiście nikt by normalny
                                                    nie zrobił.Zapytałaś,czy gdyby w ruderę(nie określiłaś jaką) trzeba by było
                                                    włożyć 500 tys to czy teściowa musiałaby oddać.Nie napisałaś w ruderę o jakiej
                                                    wartości.Założyłam sytuację hipotetyczną i w takim kontekście
                                                    odpowiedziałam.Oczywiste,ze w mieszkanie autorki nie włożyłabym takiej kwoty.Bo
                                                    to bez sensu.Bo wartość mieszkania nie wzrasta po remoncie o ta kwotę jaka była
                                                    wyłożona.Nie zrozumiałyśmy się wzajem akurat w tym poście.
                                                  • attiya Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 14:03
                                                    niektórzy zabraliby do grobu aby innym nie dać
                                                  • d.o.s.i.a Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 13:44
                                                    Lazimy w kolko. Oni nie mieli OBOWIAZKU tam mieszkac! Zamieszkali bo
                                                    chcieli, a nie dlatego, ze tesciowa ich do tego zmusila.
                                                  • attiya Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 14:05
                                                    bzdura
                                                    wynajmowali mieszkanie
                                                    mogli to nadal robić
                                                    bez łaski mamusi poradzili sobie
                                                    ich jedyny błąd, to to, że jej zaufali
                                                  • d.o.s.i.a Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 14:12
                                                    Nie zaufali, tylko uznali, ze im sie nalezy. Oraz pozalowali 2
                                                    tysiaki na notariusza.
                                                  • attiya Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 14:24
                                                    skoro wydali ponad 80 tysięcy to i dwa znalazłoby się na tego notariusza
                                                  • a1ma Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 14:43
                                                    No właśnie. Dlaczego więc się nie znalazło?
                                                    Dlatego, że jeśli od razu by wyjaśnili kwestię sprzedaży, to mogli się
                                                    dowiedzieć, że nie ma takiej opcji, a teściowa planuje zapisać mieszkanie w
                                                    testamencie lub przepisać je za 20 lat. I wtedy odeszliby z kwitkiem, a nie
                                                    mieli argumentu zainwestowania w mieszkanie. A tak, metodą faktów dokonanych -
                                                    można postawić teściową pod ścianą, bo wiadomo przecież, że nie ma z czego
                                                    spłacić tego remontu i zadłużenia. Na co liczyli? Że teściowa odda im ciepłą
                                                    rączką 80 czy 100 tys.? Jeśli tak, to niech oni teraz wykażą się taką samą
                                                    wspaniałomyślnością i oddadzą jej te włożone w spłatę zadłużenia i remont.
                                                  • attiya Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 14:53
                                                    przeczytaj wypowiedzi autorki to będziesz miała odpowiedź
                                                  • edit38 Re: Nie masz dzieci 29.01.10, 13:03
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > Lazimy w kolko. Oni nie mieli OBOWIAZKU tam mieszkac! Zamieszkali bo
                                                    > chcieli, a nie dlatego, ze tesciowa ich do tego zmusila.
                                                    >
                                                    >
                                                    Zmusić a zachęcać to jest różnica.
                                                  • attiya Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 13:02
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > Mieszkanie warte 80 tys. z 40 tys dlugu? I oni TOTO chcieli
                                                    > wziac? big_grin Rewelka.
                                                    >
                                                    brałaś coś dzisiaj?
                                                  • attiya Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 11:46
                                                    cały czas przeinaczasz fakty - dawaj tu cytat gdzie jest napisane, że budują dom
                                                    - może ja akurat coś przeoczyłam
                                                    poza tym spłacają jeszcze kredyt na zaciągnięty dług - mało?
                                            • d.o.s.i.a Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 11:25
                                              > wątku i jej męża. Utopili w CUDZYM mieszkaniu kasę, którą mogli
                                              > przeznaczyć na kupno mieszkania/domu dla siebie i DZIECI.

                                              Ktos im KAZAL topic? Uznali mieszkanie za swoje, choc nie bylo ich.
                                              Przez mysl nie przeszlo im, co z tesciowa. Dopiero po 2 latach ich
                                              olsnilo, ze moze wypadaloby choc jakas kawalerke zaproponowac. Dla
                                              mnie bezczelnosc, cynizm i pazernosc.
                                              • triss_merigold6 Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 11:31
                                                Dla mnie wręcz przeciwnie. Gdyby nie spłacili długu to mieszkanie
                                                stałoby się własnością komornika i teściowa g.... by miała a nie
                                                lokal, bez względu na wielkość - to czy kawalerka.
                                              • attiya Re: Nie masz dzieci 28.01.10, 11:33
                                                uwielbiam ten prawy gniew jedynie sprawiedliwych
                                                i jak się dodaje kolejne, wymyślone już przez siebie zwrotki
                                                taki głuchy telefon, gdzie na końcu wychodzi zupełnie inna i nieprawdopodobna
                                                historia
                                        • edit38 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 09:09
                                          d.o.s.i.a napisała:

                                          > A ja uwazam, ze takie domaganie sie przepisywania "bo dziadek powiedzial"
                                          > oznacza brak klasy i tyle.

                                          Oni się niczego nie domagali. Teściowa sama powiedziała żeby spłacili dług i
                                          wyremontowali mieszkanie bo zgodnie z wolą dziadka to ich własność.


                                          >
                                          > To nie jest obca baba, tylko MATKA, przypominam.
                                          >
                                          No właśnie to jest matka która świadomie wprowadziła syna w błąd zapewniając że
                                          inwestuje w swoją własność.
                                          Jedynym ich "przewinieniem" było inwestowanie w mieszkanie tylko na podstawie
                                          ustnych zapewnień że mieszkanie zostanie PRZEPISANE na nich.
                                      • edit38 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 08:58
                                        a1ma napisała:

                                        > Wydaje mi się, że wobec takie postawy dzieci po prostu się przestraszyła, że
                                        > naprawdę nie będzie miała gdzie się podziać. Przecież nie korzysta aktualnie z
                                        > tego mieszkania, więc nie ubyłoby jej, teoretycznie przepisanie na syna nic by
                                        > nie zmieniło, o ile mogłaby na tego syna później liczyć. Potwierdza to też
                                        > żądanie zabezpieczeń notarialnych - kobieta zorientowała się, że na dobrą wolę
                                        > syna i synowej liczyć nie może i musi zadbać o swój dach nad głową.

                                        Na pomoc syna i synowej liczyć nie może bo ich oszukała/świadomie wprowadziła w
                                        błąd. Wie to doskonale i dlatego żąda zapewnień notarialnych. Gdyby zachowała
                                        się tak jak od początku mówiła na pomoc mogłaby liczyć.

                                  • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 07:53
                                    weź zacytuj gdzie tak było powiedziane
                                • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 00:22
                                  > ciebie. Dopóki nie wyszłam za mąż oddawałam rodzicom kasę z wynajmu. Potem się
                                  > tam wprowadziłam z mężem i tyle.

                                  I rozumiem, ze tak samo bys zrobila, gdyby mieszkanie nie bylo jeszcze
                                  przepisane na Ciebie, a ciotka w trudnej sytuacji mieszkala w tym mieszkaniu?
                                  Rozumiem, ze wprowadzilabys sie do niej, wyremontowalabys mieszkanie, a po 20
                                  miesiacach uprzejmie kazala sie jej wyprowadzic, albo oddac 80tys. za remont? I
                                  zadalabys przepisania mieszkania na Ciebie, mimo, ze prawnie nalezaloby ono do niej?
                              • jolunia01 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 03.04.18, 16:29
                                a1ma napisała:

                                > Rozumiem, że ojciec i ciotka mieli gdzie mieszkać?

                                No, a "pani teściowa" autorki wątku miałaby gooowno nie mieszkanie, gdyby nie okłamała i nie okradła syna nakłaniając go do spłaty JEJ zadłużenia. Tak, to było JEJ zadłużenie, skoro spadek przyjęła.
                            • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 00:13
                              Proste, oczywiscie. Siup tesciowa pod most, bo przeciez "dziadek powiedzial".
                              Prosciutkie jak drut.

                              Gdyby mieli troche klasy to powiedzieliby "mamo, wiemy, ze dziadek chcial
                              przepisac mieszkanie na wnuczka, ale nie mozemy sie przeciez zgodzic, zeby mama
                              miala sie z tego mieszkania wyprowadzac niewiadomo gdzie i zostac z niczym.
                              Mieszkanie jest mamy i dopoki mama nie zdecyduje inaczej, bedzie mama tu
                              mieszkala." I ustalic, ze albo mieszkaja gdzie indziej, albo razem, a potem
                              przeprowadzaja sie do domu razem z tesciowa, a mieszkanie sprzedaja.

                              Dla mnie to oczywiste, ze obietnica przepisania mieszkania nastapi w blizej
                              nieokreslonej przeszlosci, prawdopodobnie po smierci tesciowej. Nawet by mi
                              przez mysl nie przyszlo, zeby sie "przyzwyczajac" do tego mieszkania, bo
                              "dziadek powiedzial" i natychmiast trzeba zrealizowac jego wole.

                              Ja mam b. podobna sytuacje. Mam mieszkanie po cioci (nawet notarialnie
                              przepisane), ale nie mieszkam w nim, ani go nie sprzedaje. Wynajmuje je, caly
                              dochod oddajac... rodzicom. Dziwne prawda? Co wiecej, gdyby rodzice nie mieli
                              gdzie mieszkac, byloby to oczywiste, ze mieszkaliby w tym mieszkaniu.
                              • modrooczka Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 00:18
                                I to jest dosiu inna sytuacja. Mieszkanie jest twoje, bo ci je dała ciocia, a ty
                                udostepniasz zyski z niego rodzicom, bo tak chcesz. I to jest ok. Ale wyrzucenie
                                woli zmarlego do kosza, bo tesciowa tak zdecydowala nie jest ok. Skad wiesz, ze
                                autorka postu i jej maz nie udostepniliby tesciowej tego mieszkania albo czesci
                                pieniedzy, gdyby nie miala gdzie mieszkac?
                                • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 00:26
                                  > woli zmarlego do kosza, bo tesciowa tak zdecydowala nie jest ok. Skad wiesz, ze
                                  > autorka postu i jej maz nie udostepniliby tesciowej tego mieszkania albo czesci
                                  > pieniedzy, gdyby nie miala gdzie mieszkac?


                                  No, ale wlasnie oni wcale nie maja jej zamiaru udostepnic tego mieszkania. Ma je
                                  przepisac i sprzedac, juz teraz, bo im na dom brakuje. A mieszkanie JEST jeszcze
                                  prawnie jej. Uwazam, ze w tym przypadku zyczenie dziadka to jedno, a ludzka
                                  przyzwoitosc to drugie.
                                  Myslisz, ze dziadek zyczylby sobie, zeby jego corka nie miala gdzie mieszkac?
                                  • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 08:01
                                    ty dośka ja Cię proszę
                                    czytaj ze zrozumieniem
                                    autorka z mężem chcieli to mieszkanie sprzedać, kupic dwa mniejsze albo jedno
                                    mniejsze dla teściowej i ewentualnie z pozostałych pieniędzy zbudować dom - w
                                    domyśle pewnie z kredytem
                                    • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 09:29
                                      > autorka z mężem chcieli to mieszkanie sprzedać, kupic dwa mniejsze albo jedno
                                      > mniejsze dla teściowej i ewentualnie z pozostałych pieniędzy zbudować dom - w
                                      > domyśle pewnie z kredytem


                                      No ok. Ale w rzeczywistosci proponuja jalmuzne (kawalerka), na zasadzie "a
                                      niechze sie odwali", mimo, ze mieszkanie tak naprawde nie jest ich i wymuszaja
                                      decyzje na tesciowej, ktora zostanie z figa.
                                      • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 09:35
                                        jałmużna to byłaby jak kobiecie powiedzieli że może jej dadzą łóżko do spania
                                        albo i nie
                                        sory, naprawdę sądzisz, że każdego stać dziś nawet na kawalerkę?
                                        • triss_merigold6 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 10:04
                                          Ale niepracującej teściowej, bez prawa do emerytury czy renty nie
                                          stać na utrzymanie mieszkania. Ani większego ani nawet kawalerki. I
                                          jest to jej problem a nie syna i synowej. Może pracować? Może. To
                                          proszszsz...
                                          • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 10:20
                                            no ale po co pracować skoro chce podłapać kolejnych utrzymujących ją
                                            wpierw mąż ale ten dał nogę bo pewnie zobaczył w byłej małżonce pasożyta
                                            teraz konkubent, który dziwnym trafem nie chce się z nią ożenić - czuje pewnie,
                                            że konkubina to niezły numer
                                            no i syn, który powoli tez zaczyna całą sprawę ogarniac...
                                            • triss_merigold6 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 10:24
                                              To najwyżej zamieszka w noclegowni. Jej problem.
                                              • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 11:40
                                                > To najwyżej zamieszka w noclegowni. Jej problem.

                                                Alez ona nie musi. Odziedziczyla po ojcu mieszkanie...
                                                • triss_merigold6 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 11:43
                                                  Nie utrzyma tego mieszkania. Nie pracuje, nie ma renty, wypracowanej
                                                  emerytury ani nie dostanie renty po konkubencie. Zadłuży najwyżej.
                                                  • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 11:55
                                                    > Nie utrzyma tego mieszkania. Nie pracuje, nie ma renty,
                                                    wypracowanej
                                                    > emerytury ani nie dostanie renty po konkubencie. Zadłuży najwyżej.


                                                    No i jej sprawa. Tylko synowa sie wscieknie, ze kasek przejdzie
                                                    przed nosem nie? wink
                                                  • triss_merigold6 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 11:59
                                                    Jakbym utopiła 80 tysięcy też bym była wsciekła. Synowi zapewne
                                                    będzie nieco głupio, że go rodzona matka orżnęła na kasę ale spoko.
                                                    Oni się odkują, spłacą kredyt, poradzą sobie. A kochanej mamuni za
                                                    próg nie należy wpuszczać i tyle. Niech się nią drugi syn zajmuje.
                                                  • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 12:21
                                                    > Jakbym utopiła 80 tysięcy też bym była wsciekła.

                                                    Zrobili to z wlasnej, nieprzymuszonej woli. Tesciowa im remontu
                                                    robic nie kazala.
                                                  • lunula Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 12:00
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > > Nie utrzyma tego mieszkania. Nie pracuje, nie ma renty,
                                                    > wypracowanej
                                                    > > emerytury ani nie dostanie renty po konkubencie. Zadłuży najwyżej.
                                                    >
                                                    >
                                                    > No i jej sprawa. Tylko synowa sie wscieknie, ze kasek przejdzie
                                                    > przed nosem nie? wink
                                                    >
                                                    >
                                                    Tyle,że od momentu, gdy syn i synowa włożyli w to mieszkanie kupę kasy przestała
                                                    to być sprawa tylko teściowej.I tu nie chodzi o kąsek-chodzi tylko o odzyskanie
                                                    własnych ciężko zarobionych pieniędzy.Oni nadal spłacają dług w banku bo wzięli
                                                    kredyt.Teściowa ich perfidnie oszukała i wyłudziła korzyści dla siebie.Nie
                                                    czaisz tego??
                                                  • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 12:22
                                                    Nie nie czaje. Bo w zadnym momencie nie jest napisane, ze tesciowa
                                                    kazala im robic remont za 80 tys.
                                                    Chcieli to zrobili, ale niech teraz nikogo tym nie szantazuja.
                                                  • lunula Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 12:32
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > Nie nie czaje. Bo w zadnym momencie nie jest napisane, ze tesciowa
                                                    > kazala im robic remont za 80 tys.
                                                    > Chcieli to zrobili, ale niech teraz nikogo tym nie szantazuja.
                                                    >
                                                    Sam remont nie kosztował 80 tysięcy-w tej kwocie jest jeszcze oddłużenie
                                                    mieszkania(ok 40 tys.)Nikt im owszem nie kazał robić remontu.Teściowa sama po
                                                    śmierci swojego ojca zobowiązała się to mieszkanie na syna przepisać gdyż taka
                                                    była wola zmarłego.Tyle,że wymagało ono właśnie oddłużenia i remontu,żeby w
                                                    ogóle można było w nim mieszkać.Nikt jej o nic nie prosił-sama wystąpiła z tą
                                                    propozycją, na co syn i synowa się zgodzili.Tu nie chodzi o szantaże czy coś w
                                                    ten deseń.Tu chodzi o dotrzymanie danego słowa.Teściowa cały czas powtarzała,ze
                                                    mieszkanie lada chwila przepisze, a te remonty robią dla siebie.Teraz się
                                                    okazało,że robili je przede wszystkim dla niej i drugiego syna.Gdyby nie oni ona
                                                    by je i tak straciła, bo komornik by je zajął.W sumie można było tak zostawić i
                                                    nie przejmować się.Teściowa wtedy nie miałaby gdzie mieszkać i tak(tzn ma gdzie
                                                    mieszkać bo mieszka u konkubenta) ale choć stosunki z synem miałaby lepsze.A
                                                    wystarczyło tylko od początku sprawę postawić jasno:powiedzieć synowi,że nic nie
                                                    będzie przepisywać.Nie widzisz,ze nadużyła jego zaufania?Że oszukała go??
                                                  • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 12:51
                                                    A Ty nie widzisz, ze oni oszukali tesciowa, bo nagle sie okazalo, ze
                                                    o marna kawalerke to ona musi zebrac, bo im sie uwidzialo, ze ona
                                                    odda za darmo?

                                                    Przeciez mieszkanie przy rodzinie bedzie ich mniej kosztowalo niz
                                                    kupno tej kawalerki, wiec o co teraz halo?
                                                  • asiak-asiak Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 12:33
                                                    halo, ocknij się i przeczytaj wszystko uważnie zanim znów coś napiszesz
                                                    z tych 80tys prawie połowa to był ten nieszczęsny dług
                                                    a reszta to koszty remontu,
                                                    widać, że nie robiłaś nigdy żadnego generalnego remontu mieszkania w którym
                                                    zrobić trzeba było wszystko,
                                                    ta kwota, którą wydaliśmy to naprawdę plan minimum, a tobie zdaje się, że za
                                                    taką kwotę pałac można postawić
                                                  • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 12:52
                                                    Asiak. A jak mieliscie zamiar zalatwic sprawe drugiego syna?
                                                  • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 12:54
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > Nie nie czaje. Bo w zadnym momencie nie jest napisane, ze tesciowa
                                                    > kazala im robic remont za 80 tys.
                                                    > Chcieli to zrobili, ale niech teraz nikogo tym nie szantazuja.
                                                    >
                                                    weź przestań o tych 80 tyś na remont pisać bo nudna sie stajesz....i autorka i
                                                    inne osoby w kółko piszą Ci o 37 plus opłaty za kredyt i reszta na remont a ty
                                                    jak hmmm żeby nie przesadzić w słownictwie 80 i 80....
                                                  • jmama Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 13:12
                                                    a Ty dalej swoje. Remont nie za 80 ale 40 tys. reszta to długi.
                                                    Może i remontu robić nie kazała ale stwierdziła, że skoro mieszkanie będzie ich
                                                    to te długi i remont, który trzeba było zrobić aby tam zamieszkać, jest syna
                                                    sprawą a nie jej. Dla mnie jest to jednoznaczne za słowami: mieszkanie jest
                                                    wasze to inwestujcie.
                                                  • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 12:52
                                                    nie Lunula, nie czai
                                                    tyle osób jej to pisze a ona dalej swoje...
                                                  • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 12:51
                                                    ale ty zawsze takie cuda piszesz czy tylko dziś sie naćpałaś
                                                    bo sory ale takich cudów to normalny człowiek nie pisałby...
                                                • lunula Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 11:46
                                                  d.o.s.i.a napisała:

                                                  > > To najwyżej zamieszka w noclegowni. Jej problem.
                                                  >
                                                  > Alez ona nie musi. Odziedziczyla po ojcu mieszkanie...
                                                  >
                                                  >

                                                  Ależ będzie musiała gdy syn przestanie płacić czynsz i po pewnym czasie
                                                  mieszkanie i tak zabierze komornik za długi
                                                  • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 12:05
                                                    Nie slonce, bo ona wtedy to mieszkanie wynajmie, albo sprzeda i kupi
                                                    sobie mniejsze.
                                                  • lunula Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 12:12
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > Nie slonce, bo ona wtedy to mieszkanie wynajmie, albo sprzeda i kupi
                                                    > sobie mniejsze.
                                                    >
                                                    >
                                                    gdybyś czytała wszystkie posty to byś wiedziała,że mieszkania nie wynajmie, ani
                                                    nie sprzeda.Bo już była na ten temat rozmowa.Za to poraz kolejny je zadłuży nie
                                                    płacąc czynszu.I wtedy zostanie bez mieszkania i bez rodziny-bo ja bym takiej
                                                    matki pod swój dach nie przyjęła
                                                • jowita771 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 12:03
                                                  > Alez ona nie musi. Odziedziczyla po ojcu mieszkanie...
                                                  >

                                                  Tylko, że jeszcze rachunki trzeba opłacać, bo jak nie, to mieszkanie długo jej
                                                  własnością nie będzie. Pomijam fakt, że odziedziczyła mieszkanie z długiem,
                                                  który spłacił syn. Skoro mieszkanie chce zatrzymać, to synowi powinna oddać to,
                                                  co wyłożył ZA NIĄ na spłacenie długu.
                                                • jolunia01 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 03.04.18, 16:31
                                                  d.o.s.i.a napisała:

                                                  > > To najwyżej zamieszka w noclegowni. Jej problem.
                                                  >
                                                  > Alez ona nie musi. Odziedziczyla po ojcu mieszkanie...

                                                  Dosia, na miłość boską, przeczytaj ZE ZROZUMIENIEM proste zdanie. Kobieta odziedziczyła dług opakowany w nieremontowany od dziesięcioleci lokal.
                                                  • ichi51e Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 03.04.18, 18:51
                                                    zaraz oni wlozyli 80k i wszystko posplacali plus wyremontowali mieszkanie raczej bylo warte wiecej.
                                            • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 11:38
                                              Wow. Prosze jak to lud od razu potrafi dokonac analizy czyjejs
                                              osobowosci na podstawie jednego, jedynego zdania, przeczytanego na
                                              forum... Zla tesciowa, nie pracuje, smie miec konkubenta. Na pewno
                                              jeszcze synowej cukier wyzera z szafek, a dzieciom kradnie kredki.
                                              • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 11:55
                                                d.o.s.i.a napisała:

                                                > Wow. Prosze jak to lud od razu potrafi dokonac analizy czyjejs
                                                > osobowosci na podstawie jednego, jedynego zdania, przeczytanego na
                                                > forum... Zla tesciowa, nie pracuje, smie miec konkubenta. Na pewno
                                                > jeszcze synowej cukier wyzera z szafek, a dzieciom kradnie kredki.
                                                >
                                                Ty natomiast na podstawie tego ponoc jednego zdania też przeanalizowałaś
                                                charakter autorki wątku
                                                I po prawdzie na temat teściowej autorka napisała więcej niz jedno zdanie
                                                NACIĄGASZ FAKTY
                                                przeinaczasz je

                                                • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 12:12
                                                  W ktorym momencie analizuje charakter autorki?
                                                  Analizuje sytuacje i bezsens tego co zrobili z mezem. Owszem wkurza
                                                  mnie, bo z jej wypowiedzi wynika cwaniactwo zwykle - myslala, ze
                                                  tesciowa odda mieszkanie nie chcac za to ani grosza, i przez mysl
                                                  jej nie przeszlo, ze to chyba cos nie halo...
                                                  • jmama Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 13:18
                                                    no właśnie napisałaś, że synowa to cwaniara która chciała wydrzeć mieszkanie
                                                    biednej teściowej.

                                                    poza tym albo się komuś coś przepisuje albo sprzedaje.
                                        • unna Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 15:01
                                          Wasza sytuacja jest co najmniej nieciekawa. Po pierwsze, to zwrotu
                                          nienależnego świadczenia nie można żądać, jeśli świadczenie czyni zadość
                                          zasadom współżycia społecznego. Okiem teoretyka to świadczenie jest
                                          obojętne z widoku zasad współżycia społecznego, ale jeśli traficie na
                                          czułego sędziego, który zobaczy w oczach mamy łzy nadziei na
                                          „sprawiedliwość”, to wyrok może być dla was brzemienny w
                                          skutkach. Sąd może uznać, że wasze nakłady na remont, czy na spłatę
                                          zadłużenia czyniły zadość obowiązkom rodzinnym i taka suto
                                          zapłacona suma przez syna, była niczym w porównaniu z mamy
                                          wdzięcznością. Poza tym, praktycznie wszystkie
                                          darowizny wewnątrz rodziny, czy to dziadków na rzecz wnuków, czy rodziców na
                                          rzecz dzieci, w przypadku nieruchomości zamieszkanych przez darczyńców, są
                                          obciążone służebnością. Nikt rozsądny nie przekazuje drugiej osobie jedynego
                                          miejsca, gdzie w razie katastrofy życiowej może zamieszkać, bez zabezpieczenia.
                                          Rozwód, też teściową czegoś nauczył, bo byłe mieszkanie, należy do exa, a ona
                                          musiała się z niego wyprowadzić. Być może, myśli też o drugim dziecku, któremu
                                          należy się połowa jej spadku bez względu na to, czy to łajza, czy też nie.
                              • edit38 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 13:32
                                d.o.s.i.a napisała:


                                >
                                > Gdyby mieli troche klasy to powiedzieliby "mamo, wiemy, ze dziadek chcial
                                > przepisac mieszkanie na wnuczka, ale nie mozemy sie przeciez zgodzic, zeby mama
                                > miala sie z tego mieszkania wyprowadzac niewiadomo gdzie i zostac z niczym.

                                Przepraszam ale z jakiego mieszkania ona ma sie wyprowadzać? Przecież ona tam
                                nie mieszkała.

                                > Mieszkanie jest mamy i dopoki mama nie zdecyduje inaczej, bedzie mama tu
                                > mieszkala." I ustalic, ze albo mieszkaja gdzie indziej, albo razem, a potem
                                > przeprowadzaja sie do domu razem z tesciowa, a mieszkanie sprzedaja.

                                Nigdzie autorka nie pisała że nie zapewniliby dachu pod głową jeśli teściowa
                                zostałaby wyrzucona przez swojego faceta lub jego spadkobierców. To już są tylko
                                Wasze domysły.
                                >
                                > Dla mnie to oczywiste, ze obietnica przepisania mieszkania nastapi w blizej
                                > nieokreslonej przeszlosci, prawdopodobnie po smierci tesciowej.

                                Tak oczywiście a kto niby miałby to mieszkanie przepisać po śmierci duch
                                teściowej. Przepisuje się majątek przed śmiercią a jeśli się togo nie chce
                                zrobić to potem jest sprawa spadkowa.

                                Nawet by mi
                                > przez mysl nie przyszlo, zeby sie "przyzwyczajac" do tego mieszkania, bo
                                > "dziadek powiedzial" i natychmiast trzeba zrealizowac jego wole.

                                Nie tylko dziadek ale i sama teściowa tak mówiła zachęcając ich do remontu i
                                oddłużenia mieszkania.
                                >
                      • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:21
                        jest jest
                        poczytaj sobie kodeks cywilny
                        spytaj się prawnika skoro nam nie wierzysz
                      • azile.oli Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 16:55
                        Jest mu winna. Jeśli nie za eremont (choć uważam, że też), to
                        przynajmniej za spłatę długu. Skoro to jej mieszkanie to dług też
                        był jej.
                        A wogóle to paskudne jest naciąganie syna, który ma dwójkę dzieci
                        na utrzymaniu i im się nie przelewa. Mogła sobie mieszkanie zostawić
                        i nie mówić, że przepisze.
                      • edit38 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 08:29
                        a1ma napisała:

                        > Nie jest mu winna żadnych pieniędzy.
                        > Chyba że mu ten remont zleciła i zatwierdzała wydatki.
                        >
                        No oczywiście powinni podpisać pisemną umowę na remont mieszkania, wszystkie
                        zlecenia powinny być w formie pisemnej i każdy wydatek pisemnie zatwierdzony bo
                        przecież tak się sprawy w rodzinie załatwia.
                        Zlecenia nie mieli ale mieli zapewnienie (matki/teściowej której ufali) że
                        inwestują w swoje.
                    • kitty4 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 08:20
                      " oddać kesz MUSI." - a niby dlaczego ? Jak ją syn z cudowną synową
                      do tego zmusi ? Z gardła jej wyrwie ?
                      Ta teściowa nic nie musi - a tym bardziej nie musi oddać
                      pieniędzy jakie ONI zainwestowali, (podejrzewam że z własnej woli),
                      aby podnieść standard mieszkania w którym mieszkają - "na dziko". Bo
                      czy są zameldowani ? a może posiadają umowę najmu ? Ze słów autorki
                      wątku nie wynika nic takiego. A więc z mojego pojmowania wynika - że
                      szanowna teściowa nic nie musi.
                  • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:19
                    i chwała im za to, że chcą sami się dorabiać a nie czekać aż ktoś im da - tak
                    jak dziadek córce....
                • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:18
                  żeby we własnym mieszkać, to też trzeba trochę wysiłku w życiu, nieprawdaż
                  Nic nikomu nie jest łatwo dane a pani teściowa widocznie ynteres życia chce zrobić
                  • a1ma Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:20
                    Ale po co się wysilać?
                    Można też bezczelnie zabrać matce spadek po jej rodzicach, bo przecież na niego
                    nie zapracowała, więc jej się nie należy, nie?
                    • attiya Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:22
                      niewłaściwie interpretujesz fakty
                      nikt nikomu nic nie zabiera
    • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 27.01.10, 23:24
      Przepraszam, ze sie wtrace.

      A gdzie byliscie jak tesciowa obiecywala, ze mieszkanie przepisze?
      Rozmawialiscie jak to bedzie w praktyce wygladalo? Bo jakos nie doczytalam sie,
      zebyscie Wy ustalali co jej w zamian za to mieszkanie dacie.

      Dla mnie to wyglada tak, ze obiecywala, a Wy od razu uznaliscie, ze to juz Wasze
      (stad ten remont), a o tesciowej nawet slowkiem sie nie zajakneliscie. No bo
      pewnie miala za darmo oddac synusiowi, prawda?

      Prawda jest taka, ze mieszkanie prawnie jest jej, bo spadek nalezal do niej. A
      wy zasadziliscie sie na to mieszkanie jakby Wasze bylo. No bo przeciez Wam to
      sie nalezy, a tesciowa zla. I w dodatku nie pracuje, obibok jeden. To sie jej
      nie nalezy, tak?

      Wyremontowaliscie mieszkanie, w porzadku, akurat na starosc wspomogliscie
      tesciowa, ladnie z Waszej strony. Chwala Wam za to. Ale nie oczekujcie
      wdziecznosci, bo sie ona Wam nie nalezy.
      • chloe30 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 11:09
        d.o.s.i.a napisała:

        > > Wyremontowaliscie mieszkanie, w porzadku, akurat na starosc
        wspomogliscie
        > tesciowa, ladnie z Waszej strony. Chwala Wam za to. Ale nie
        oczekujcie
        > wdziecznosci, bo sie ona Wam nie nalezy.
        >

        Naprawdę?? Za pomoc wdzięcznośc się nie należy??? Wy naprawde w
        innym świecie żyjecie.
        Tylko ciekawe, że w druga stronę to działa inaczej - rodzicom należy
        byc wdzięcznym i buty lizac do końca.


        >
    • mojamalakoza Myślę sobie że 28.01.10, 07:35
      jeśli autorka napisałaby 2 lata temu taki post
      ”Dziadek męża obiecał nam swoje mieszkanie ale nie zdążył przepisać, mieszkanie
      odziedziczyła teściowa, która mówi że mieszkanie powinno być nasze bo taka była
      wola dziadka. Powiedziała że mamy tam mieszkać i traktować to mieszkanie jak
      swoje a gdy wyjdziemy na czysto finansowo (notariusz kosztuje) to nam to
      mieszkanie przepisze. Mieszkanie jest zadłużone i wymaga generalnego remontu.
      Aby tam mieszkać musimy w nie włożyć 80 tys. Zaproponowaliśmy teściowej aby
      spisać umowę że my wyremontujemy mieszkanie i spłacimy zadłużenie aby móc tam
      mieszkać a po 2-3 latach ona to mieszkanie przepisze na nas. Teściowa rozpłakała
      się że ma tak wyrodnego syna (na pewno to ja go do tego namówiłam) że nie ma
      zaufania do rodzonej matki która go wychowała najlepiej jak potrafiła. Teraz
      jest na nas ciężko obrażona. Czy to naprawdę takie wielkie żądanie? My chcemy
      mieć tylko pewność że pieniądze będziemy ładować w swoje mieszkanie.”
      To większość z tych które teraz twierdzą że autorka z mężem są sami sobie winni,
      że teściowa nie ma obowiązku przepisać mieszkania, że teściowa to mądra kobieta
      a synowa to naiwna idiotka która wyciąga rękę po cudze, wtedy też
      wypowiedziałoby że autorka jest podła, że jak można być tak podejrzliwym w
      stosunku do najbliższych osób.
      Może się mylę ale czytam to forum już jakiś czas i widzę że wiele osób lubi
      „dowalić” innym i każda okazja aby to zrobić jest dobra. A tak w ogóle to
      dlaczego wszystkie wyzywają na tą wstrętną synową a nikt słowem nie odezwie się
      na temat syna. Przecież to mieszkanie ma być na syna/syna i synową a nie na
      synową, pewnie chodzi o to że syn przecież jest „odpowiednio kierowany” przez tą
      okrutną synową.
      • bellinetta Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 09:52
        skad teściowa weźmie pieniądze na utrzymanie tego mieszkania, skoro:
        - nie ma zadnych dochodów, nie pracuje
        - nie ma prawa do zasilku przedemerytalnego i emerytury
        - mieszkania tego nie chce wynająć, ani sprzedać

        Jakie Wy macie pomysłay dla tesciowej?

        Czyli nie bedzie płacial za to mieszkanie czynszu, znowu mieszkanie będzie
        zadłuzone i komornik je przejmie. Pieniądze wlożone w remont przepadną.

        Ja uważam ze sprzedanie tego mieszkania i kupienie tesciowej kawalerki, byloby
        dobrym wyjsciem. Babsztyl zglosił by się do Urzędu Pracy, napoczątku dostałaby
        zasiłek, pózniej moze jakąs prace. Moze nei bylaby to praca wielkich lotów, ale
        starczyłaoby na utrzymanie siebie i kawalerki.
        • triss_merigold6 Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 10:02
          Nie dostałaby żadnego zasiłku w UP, bo nie pracuje od dawna. Mogłaby
          się najwyżej do MOPS zgłosić, po pomoc socjalną. Co skądinąd uważam
          za demoralizujące, 50-letnia zdrowa baba może przynajmniej sprzątać
          mieszkania albo dziećmi się zajmować jako opiekunka.
          • bellinetta Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 10:10
            triss_merigold6 napisała:

            > Nie dostałaby żadnego zasiłku w UP, bo nie pracuje od dawna. Mogłaby
            > się najwyżej do MOPS zgłosić, po pomoc socjalną. Co skądinąd uważam
            > za demoralizujące, 50-letnia zdrowa baba może przynajmniej sprzątać
            > mieszkania albo dziećmi się zajmować jako opiekunka.


            Ale od czegos trzeba zaczac i najlepiej od zarejestrowania się w UP.
            Przynajmniej będzie miała prawo do opieki lekarskiej i znajdą jej jakąś pracę
            skoro sama jej nie szuka.
            Pewnei ze jako opiekunka mogłaby pracować, ale nie każdy sie do tego nadaje. Ona
            ze swoim podejsciem do życia, moze nie byc do tego stworzona smile
            • triss_merigold6 Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 10:19
              Ubezpieczenie oczywiście ważne, masz rację.
              Z opisów to pani nie wydaje się stworzona do jakiejkolwiek pracy,
              co, powtarzam, jest JEJ problemem a nie syna i synowej.
              Jeśli nie uda im się odzyskać pieniędzy włożonych w spłatę długu i
              remont to trudno, niech zacisną zęby, przecierpią finansowo a
              kontakt z mamunią ograniczą do wysyłania kartek raz do roku. Za próg
              bym baby nie wpuściła,za duże ryzyko, że jak wejdzie to się zalęgnie
              na dłużej.
          • d.o.s.i.a Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 11:29
            > Nie dostałaby żadnego zasiłku w UP, bo nie pracuje od dawna.
            Mogłaby
            > się najwyżej do MOPS zgłosić, po pomoc socjalną. Co skądinąd
            uważam
            > za demoralizujące, 50-letnia zdrowa baba może przynajmniej
            sprzątać
            > mieszkania albo dziećmi się zajmować jako opiekunka.



            To co robi (albo nie robi) tesciowa to jej prywatna sprawa, a nie
            biznes jej synowej. Mieszkanie jest tesciowej. Mogli mieszkania nie
            splacac (na marginesie jaki dlug zostawil dziadek? 80 tys?) i
            musialaby je sprzedac, albo wynajac i w ten sposob zadbalaby o swoje
            sprawy bez niczyjej niedzwiedziej przyslugi.
            • attiya Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 11:35
              a poza tym masz jakąś radę dla tej kobiety?
              czy też uważasz, że powinna byczyć się za cudzą kasę?
              Czy w końcu coś sensownego napiszesz?
              bo przedmówczyni zadała pytanie jakie rozwiązanie proponujemy dla teściowej -w
              sumie młodej jeszcze babki
              a ty w kółko te samie kawałki piszesz
              • d.o.s.i.a Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 11:49
                Tesciowej proponujemy, ze rezygnujemy z mieszkania, przeprowadzamy
                sie na swoje. I jezeli bedzie mila, to chcielibysmy koszty remontu
                odzyskac z wynajmu mieszkania.

                A jak tesciowa zaproponuje, zeby je sprzedac i odpalic nam troche
                kasy, to sie ladnie ucieszymy.
                • attiya Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 11:53
                  my piszemy tutaj co powinna zrobić teściowa będąc nadal młodą kobietą -
                  pomijając mieszkanie
                  Czyli co? Nadal ma takie bezrobocie siedzieć i liczyć, że ktoŚ ją będzie w
                  przyszłości utrzymywał?
                  Właśnie tacy kombinatorzy u nas żyją za free anormalni ludzie często kasy na
                  życie nie maja - wystarczy luknąć w Mops-ie kto tam pobiera zasiłki...
                  • a1ma Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 12:02
                    attiya napisała:

                    > my piszemy tutaj co powinna zrobić teściowa będąc nadal młodą kobietą -
                    > pomijając mieszkanie

                    O właśnie, właśnie.
                    Czy to teściowa pytała Cię o radę?
                    Czy może pytała autorkę?
                    Jakim prawem chcesz mówić dorosłej kobiecie, co ma zrobić?

                    Nawet autorka pytała tylko co ONI mają zrobić ("jak wybrnąć"), a nie co ma
                    zrobić teściowa, więc może zachowaj swoje dobre rady dla siebie.
                    • attiya Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 12:59
                      a1ma napisała:

                      >
                      >
                      > Nawet autorka pytała tylko co ONI mają zrobić ("jak wybrnąć"), a nie co ma
                      > zrobić teściowa,

                      dobrze, że oprócz takich rodzynków jak twoje rady są tu jeszcze inne - NORMALNE
                      i wyważone
                  • bellinetta Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 12:03
                    attiya napisała:

                    > my piszemy tutaj co powinna zrobić teściowa będąc nadal młodą kobietą -
                    > pomijając mieszkanie
                    > Czyli co? Nadal ma takie bezrobocie siedzieć i liczyć, że ktoŚ ją będzie w
                    > przyszłości utrzymywał?
                    > Właśnie tacy kombinatorzy u nas żyją za free anormalni ludzie często kasy na
                    > życie nie maja - wystarczy luknąć w Mops-ie kto tam pobiera zasiłki...

                    Byłam wolontariuszka i wiem o czym piszesz. To jest naprawde smutne, jak ludzie
                    mając kilkoro dzieci, oboje pracują i nie starcza im na żywność. Nie są leniami
                    jak tesciowa autorki wątku, tylko pracują i probują swoim dzieciom zapewnić
                    podstawowe potrzeby.
                • bellinetta Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 11:57
                  d.o.s.i.a napisała:

                  > Tesciowej proponujemy, ze rezygnujemy z mieszkania, przeprowadzamy
                  > sie na swoje. I jezeli bedzie mila, to chcielibysmy koszty remontu
                  > odzyskac z wynajmu mieszkania.
                  >
                  > A jak tesciowa zaproponuje, zeby je sprzedac i odpalic nam troche
                  > kasy, to sie ladnie ucieszymy.
                  >
                  >


                  Tesciowa tego mieszkania nie chce sprzedawac, ani nikomu wynajmowac. Co
                  proponujesz jej, żeby utrzymała mieszkanie?
                  Skoro to jej "dach" nad głową, to jak ten "dach" utrzyma bez ponownego
                  zadłuzenia i komornika.
                  • d.o.s.i.a Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 12:20
                    > Tesciowa tego mieszkania nie chce sprzedawac, ani nikomu
                    wynajmowac. Co
                    > proponujesz jej, żeby utrzymała mieszkanie?

                    No to skoro nie chce to nikt jej nie zmusi. Jej sprawa, a nie
                    synowej.
                    • gabrielle76 Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 12:30
                      d.o.s.i.a napisała:

                      > > Tesciowa tego mieszkania nie chce sprzedawac, ani nikomu
                      > wynajmowac. Co
                      > > proponujesz jej, żeby utrzymała mieszkanie?
                      >
                      > No to skoro nie chce to nikt jej nie zmusi. Jej sprawa, a nie
                      > synowej.
                      >
                      >
                      Skoro to jej sprawa to niech odda synowi 80 tys włożone w remont
                      • d.o.s.i.a Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 12:46
                        > Skoro to jej sprawa to niech odda synowi 80 tys włożone w remont


                        Alez ona o ten remont nie prosila, zrozum.
                        • lunula Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 12:53
                          d.o.s.i.a napisała:

                          > > Skoro to jej sprawa to niech odda synowi 80 tys włożone w remont
                          >
                          >
                          > Alez ona o ten remont nie prosila, zrozum.
                          >
                          >


                          No nie prosiła o remont.Zrobili go tylko dlatego,ze wprowadziła ich w błąd, a
                          remont był konieczny.Skoro jednak na remoncie już stracili to trudno.Ich wina,ze
                          zaufali matce.Jednak ona i tak powinna im w takim razie oddać koszty , które
                          ponieśli spłacając za nią zadłużenie(ok 40 tys).Bo nie zrobiliby tego gdyby ich
                          nie oszukała.Ja bym oddała sprawę do sądu i podejrzewam,ze i tak mieszkanie
                          musiałby zostać sprzedane.Bo myslę,ze sprawę by wygrali
                        • attiya Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 13:01
                          ty zapewne jak ta teściowa nie oddałabyś tych pieniędzy synowi?
                          • d.o.s.i.a Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 13:10
                            A czy ja prosilam o remont?
                            • attiya Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 13:13
                              d.o.s.i.a napisała:

                              > A czy ja prosilam o remont?
                              >
                              >
                              Ty?
                              Nie
                        • gabrielle76 Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 14:24
                          .o.s.i.a napisała:

                          > > Skoro to jej sprawa to niech odda synowi 80 tys włożone w remont
                          >
                          >
                          > Alez ona o ten remont nie prosila, zrozum.
                          >
                          >


                          A Ty zrozum że autorka z mężem nie robiliby tego remontu gdyby tesciowa ich nie
                          oszukała i nie obiecała ze mieszkanie bedzie ich, najnormalnie bezczelne babsko
                          ich wykorzystało i tyle
                          • d.o.s.i.a Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 14:33
                            > A Ty zrozum że autorka z mężem nie robiliby tego remontu gdyby
                            tesciowa ich nie
                            > oszukała i nie obiecała ze mieszkanie bedzie ich, najnormalnie
                            bezczelne babsko
                            > ich wykorzystało i tyle


                            A Ty zrozum, ze mogli spisac akt notarialny.
                            • asiak-asiak to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 14:39
                              że nie było nam "szkoda kasy na notariusza" tylko po pierwsze:
                              mieliśmy na głowie spłaty kredytu, opłacanie remontowanego mieszkania i
                              utrzymanie tego w którym wtedy mieszkaliśmy

                              trzeba było niezłej gimnastyki żeby to ogarnąć i dlatego notariusza odkładaliśmy
                              na potem
                              do głowy nam wtedy nie przyszło, że mamusia wycofa się z danego słowa, tzn
                              owszem mi przyszło, ale mąż jej wierzył (dziwne, prawda - własnej matce uwierzyć
                              na słowo)
                              • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 14:42
                                > że nie było nam "szkoda kasy na notariusza" tylko po pierwsze:
                                > mieliśmy na głowie spłaty kredytu, opłacanie remontowanego
                                mieszkania i
                                > utrzymanie tego w którym wtedy mieszkaliśmy


                                Notariusz, to raptownie dwa dni zalatwiania.


                                > do głowy nam wtedy nie przyszło, że mamusia wycofa się z danego
                                słowa

                                OK. To powiedz szczerze. W KTORYM MOMENCIE zaproponowaliscie
                                tesciowej mieszkanie zastepcze?
                                • triss_merigold6 Ja rozumiem, Ty przyzwyczajona 28.01.10, 14:46
                                  Ja nawet Twoją upartą postawę w tym wątku zaczynam rozumieć. Rodzice
                                  się na Ciebie wypięli kompletnie więc atakujesz każdego kto śmie w
                                  ogóle zauważyć, że mamunia z tatuniem nie są święci. Taka redukacja
                                  dysonansu poznawczego + podejście "skoro mnie wyd.... to niech inni
                                  też zostaną wyd.... i to bez słowa skargi".
                                • asiak-asiak Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 14:51
                                  pod koniec roku
                                  zrobiliśmy podsumowanie kosztów i wyszło nam, że jak się pozbędziemy kredytu i
                                  wynajmowanego lokalu to dokładając trochę możemy kupić niewielki dom
                                  mąż powiedział teściowej o chcemy zrobić (widziała już wcześniej, tylko,
                                  podobnie jak my nie wiedziała kiedy), zaproponowaliśmy jej, że w akcie darowizny
                                  będzie zrobiony zapis, że w razie potrzeby pomożemy jej finansowo i
                                  niematerialnie na miarę swoich możliwości
                                  teściowa na to przystała a potem zmieniła zdanie
                                  zażądała 500zł renty co miesiąc i pokoju z kuchnią i łazienką z osobnym wejściem
                                  sprawdziliśmy ceny domów w które pomieściłyby nas, firmę i teściową - okazały
                                  się zbyt drogie dla nas, a doliczając tą "rentę" kompletnie poza zasięgiem
                                  finansowym
                                  zaproponowaliśmy sprzedaż tego mieszkania, kupno mniejszego i zwrot naszych
                                  nakładów, na razie ma gdzie mieszkać więc mogłaby je wynająć
                                  no i zaczęły się schody, a właściwie mur,
                                  • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 15:03
                                    > zrobiliśmy podsumowanie kosztów i wyszło nam, że jak się
                                    pozbędziemy kredytu i
                                    > wynajmowanego lokalu to dokładając trochę możemy kupić niewielki
                                    dom
                                    > mąż powiedział teściowej o chcemy zrobić (widziała już wcześniej,
                                    tylko,
                                    > podobnie jak my nie wiedziała kiedy), zaproponowaliśmy jej, że w
                                    akcie darowizn
                                    > y
                                    > będzie zrobiony zapis, że w razie potrzeby pomożemy jej finansowo i
                                    > niematerialnie na miarę swoich możliwości


                                    Czyli w ogole nie pomysleliscie o rekompensacie dla tesciowej, tylko
                                    jakies mgliste "pomozemy finansowo i niematerialnie na miare
                                    mozliwosci". Podczas gdy wiecie, ze tesciowa praktycznie nie ma
                                    srodkow do zycia i gdzie mieszkac. Paradne smile Nic dziwnego, ze
                                    tesciowa sie przestraszyla, ze z niczym zostanie. Tez bym sie
                                    przestraszyla.

                                    Innymi slowy nie mysleliscie nawet, zeby zwrocic tesciowej te 80
                                    tys., a tymczasem oburzacie sie, ze ona je chce od Was wyludzic.
                                    Trafil swoj na swego. A tesciowej sie nie dziwie, bo jak znam zycie
                                    to zostalaby z niczym...
                                    • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 15:09
                                      zaproponowaliśmy jej, że w akcie darowizny
                                      > będzie zrobiony zapis, że w razie potrzeby pomożemy jej finansowo i
                                      > niematerialnie na miarę swoich możliwości

                                      Czyli w ogole nie pomysleliscie o rekompensacie dla tesciowej, tylko
                                      > jakies mgliste "pomozemy finansowo i niematerialnie na miare
                                      > mozliwosci".


                                      umiesz dośka czytać ze zrozumieniem?
                                      to przeczytaj to ze 100 razy - tam na samej górze mojej wypowiedzi
                                      w kacie darowizny miał być zrobiony zapis, że w razie potrzeby pomogą jej
                                      a zapis notarialny wierz mi - zobowiązuje
                                      • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 15:47
                                        > w kacie darowizny miał być zrobiony zapis, że w razie potrzeby
                                        pomogą jej
                                        > a zapis notarialny wierz mi - zobowiązuje


                                        Wlasnie w tym sek, ze "pomoga" moze znaczyc co innego w jezyku
                                        autorki, a co innego w jezyku tesciowej. Kupiliby jej mieszkanie w
                                        ramach pomocy? To dlaczego tego zapisu nie zapronowali w akcie
                                        notarialnym, tylko jakies takie niedopowiedzenia. Co znaczy "pomoc"?
                                        Dac na chleb, czy zapewnic lokum?
                                        • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:05
                                          sory ale zapis notarialny to nie same słowa, że pomogą to raza
                                          musisz się zobowiązać do konkretnych działań, do zapewnienia, że zrobisz to, to
                                          i to, dasz jej to i tamto,lokum w postaci pokoju z wyposażeniem itd itd...
                                          zobowiązanie w akcie notarialnym to nie obietnica rzucona w kosmos
                                          • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:09
                                            Ale oni takiego zapisu nie zaproponowali. Wiec tesciowa chce go po
                                            prostu doprecyzowac. Coz w tym strasznego?
                                            • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:11
                                              d.o.s.i.a napisała:

                                              > Ale oni takiego zapisu nie zaproponowali. Wiec tesciowa chce go po
                                              > prostu doprecyzowac. Coz w tym strasznego?
                                              >
                                              >
                                              no chyba nie myslisz, że dziewczyna poda nam tu przykład aktu notarialnego dla
                                              twojej przyjemności?
                                              Żaden normalny notariusz nie podpisze aktu "w miarę możliwości"
                                              • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:18
                                                Ale jak konkretnie pytalam co zaproponowali tesciowej w zamian.
                                                • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:23
                                                  autorka pisze to nie od dziś - wczytaj sie w jej wypowiedzi, tobie też widzę
                                                  niżej odpowiedziała na to pytanie, więc po co dublujesz je?
                                    • iwles Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 15:32

                                      d.o.s.i.a napisała:
                                      > Podczas gdy wiecie, ze tesciowa praktycznie nie ma
                                      > srodkow do zycia i gdzie mieszkac.


                                      no, teściowa też dobra. Jej jedynym zabezpieczeniem posiadania mieszkania była
                                      smierć ojca. Ciekawe na czyją śmierć teraz liczy, chcąc miec zabezpieczone
                                      środki na utrzymanie uncertain
                                      • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 15:50
                                        > no, teściowa też dobra. Jej jedynym zabezpieczeniem posiadania
                                        mieszkania była smierć ojca.

                                        A, przepraszam, w druga strone to nie obowiazuje? Czy chcesz
                                        powiedziec, ze jedynym zabezpieczeniem posiadania autorki i jej syna
                                        byla smierc dziadka?


                                        Ciekawe na czyją śmierć teraz liczy, chcąc miec zabezpieczone
                                        > środki na utrzymanie uncertain

                                        A na czyja smierc liczy jej syn?
                                        • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:06
                                          syn z synową wynajmowali, nie mieszkali u konkubenta za hmmm łóżko?
                                          • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:09
                                            > syn z synową wynajmowali, nie mieszkali u konkubenta za hmmm łóżko?


                                            ???!!!
                                            • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:13
                                              nie łapiesz? skoro konkubent nie chce brać z nią ślubu to jakiś feler w niej
                                              musi być....Przez tyle lat trwania małżeństwa niczego się nie dorobiła, nie ma
                                              mieszkania, domu, niczego. A syn z synową inwestują, mają firmę, na siebie
                                              zarabiają.
                                              • bellinetta Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:19
                                                attiya napisała:

                                                > nie łapiesz? skoro konkubent nie chce brać z nią ślubu to jakiś feler w niej
                                                > musi być....

                                                ... no jeszcze ten konkubent płaci 300zł na KRUS smilesmile
                                                • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:23
                                                  bellinetta napisał:

                                                  > attiya napisała:
                                                  >
                                                  > > nie łapiesz? skoro konkubent nie chce brać z nią ślubu to jakiś feler w
                                                  > niej
                                                  > > musi być....
                                                  >
                                                  > ... no jeszcze ten konkubent płaci 300zł na KRUS smilesmile

                                                  oj, no tak zapomniałam smile
                                              • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:23

                                                > nie łapiesz? skoro konkubent nie chce brać z nią ślubu to jakiś
                                                feler w niej
                                                > musi być....

                                                Ja pierd...le. Skad Ty sie urwalas z takimi pogladami?

                                                > Przez tyle lat trwania małżeństwa niczego się nie dorobiła, nie ma
                                                > mieszkania, domu, niczego.

                                                Bo moze cale zycie harowala w domu i wychowywala synkow? Czy
                                                wszystkim dziewczynom z tego forum, ktore robia to samo, tez
                                                powiesz, ze sa do niczego i niczego sie nie dorobily??!!

                                                A mieszkanie, owszem, ma. Po ojcu, podobnie jak cale miliony
                                                Polakow, ktorzy dziedzicza po rodzicach.


                                                > mieszkania, domu, niczego. A syn z synową inwestują, mają firmę,
                                                na siebie
                                                > zarabiają.

                                                To niechze juz dadza spokoj z tym mieszkaniem.
                                                • a1ma Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:25
                                                  > Bo moze cale zycie harowala w domu i wychowywala synkow? Czy
                                                  > wszystkim dziewczynom z tego forum, ktore robia to samo, tez
                                                  > powiesz, ze sa do niczego i niczego sie nie dorobily??!!

                                                  I jeszcze, że mąż im mieszkać pozwala "za łóżko".
                                                  Czyli zwyczajnie - prostytutki.
                                                  • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:26
                                                    a1ma napisała:

                                                    > > Bo moze cale zycie harowala w domu i wychowywala synkow? Czy
                                                    > > wszystkim dziewczynom z tego forum, ktore robia to samo, tez
                                                    > > powiesz, ze sa do niczego i niczego sie nie dorobily??!!
                                                    >
                                                    > I jeszcze, że mąż im mieszkać pozwala "za łóżko".
                                                    > Czyli zwyczajnie - prostytutki.
                                                    >
                                                    smile smile smile
                                                  • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:29
                                                    Rozumiem, ze bawia Cie wlasne insynuacje i zagladanie ludziom do
                                                    lozka?
                                                  • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:41
                                                    ciebie za to pewnie bawiłoby branie kasy od dzieci za wynajem mieszkania
                                                  • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:43
                                                    O prosze, znowu fajny argument smile
                                                  • zawszemagda DOŚKA idź koszule poprać 29.01.10, 13:57
                                                    Bo z twojego "nie rozumiem" to się zrobiło 800 postów, a ty nadal nie rozumiesz.
                                                    Nie masz naprawdę nic lepszego do roboty tylko się przekrzykiwać post po
                                                    poście?? Podziwiam twoją determinację w pełnieniu roli obrońcy uciśnionej
                                                    teściowej, strasznie cię ten temat zabolał, ciekawe dlaczego?
                                                  • d.o.s.i.a Re: DOŚKA idź koszule poprać 29.01.10, 14:13

                                                    > teściowej, strasznie cię ten temat zabolał, ciekawe dlaczego?

                                                    Bo nienawidze cwaniactwa.
                                                  • dynema Re: DOŚKA idź koszule poprać 29.01.10, 14:31
                                                    Wiekszosc tez nie, dlatego nie pasuje im jak rentierka, bez kosztow
                                                    utrzaymania, wlascicielka kilku nieruchomosci okrada swojego
                                                    obciazonego kredytami syna z oszczednisci jego zycia, zerujac na
                                                    jego zaufaniu.

                                                    Ale tak, Ty wiesz lepiej, przeciez autorka watku napisala ze
                                                    zgwalcila wielokrotnie swoja tesciowa, po czym jak jej maz pobil
                                                    konkubenta, ich dzieci ladowaly bizuterie i wyniosly babci wszystkie
                                                    pary majtek, teraz, jak oczywiscie rowniez bylo napisane w watku,
                                                    uciakaja przez Indie a przewodzi im ET krzyczac: 'tesciowa GO HOME'
                                                  • d.o.s.i.a Re: DOŚKA idź koszule poprać 29.01.10, 14:43
                                                    > Wiekszosc tez nie, dlatego nie pasuje im jak rentierka, bez
                                                    kosztow
                                                    > utrzaymania, wlascicielka kilku nieruchomosci okrada swojego
                                                    > obciazonego kredytami syna z oszczednisci jego zycia, zerujac na
                                                    > jego zaufaniu.


                                                    Bez kosztow utrzymania? Wlascicielka kilku nieruchomosci? A gdzies
                                                    Ty to znowu wyczytala???

                                                    Toz od poczatku rozbija sie wszystko o to, ze ta kobieta nic nie ma!
                                                    A jak nie ma, to znaczy len i feler, i zlodziejka. I trzeba jej
                                                    jeszcze odebrac, zeby bron boze nie miala.

                                                    A oszczednosci zycia to pan swoje sam zaprzepascil, bo sie
                                                    wprowadzil jak na swoje w ogole nie myslac o matce. I na jakiej
                                                    podstawie mam mu teraz wspolczuc?
                                                  • dynema Re: DOŚKA idź koszule poprać 29.01.10, 14:55
                                                    Dlaczego nie czytasz postow?

                                                    Tesciowa ma :

                                                    1) Ziemie
                                                    2) Mieszkanie

                                                    Nie pracuje, jest na utrzymaniu konkubenta, ktory placi za nia nawet
                                                    KRUS.

                                                    Ja mojemu dziecku nie kradne ze skarbonki kieszonkowego, ktore mu
                                                    sama dalam, bo frajer pozostawil skarbonke na terenie mojej
                                                    nieruchomosci.
                                                  • attiya dynema :-) 29.01.10, 17:21
                                                    dynema napisał:

                                                    > Dlaczego nie czytasz postow?
                                                    >
                                                    > Tesciowa ma :
                                                    >
                                                    > 1) Ziemie
                                                    > 2) Mieszkanie
                                                    >
                                                    > Nie pracuje, jest na utrzymaniu konkubenta, ktory placi za nia nawet
                                                    > KRUS.
                                                    >
                                                    > Ja mojemu dziecku nie kradne ze skarbonki kieszonkowego, ktore mu
                                                    > sama dalam, bo frajer pozostawil skarbonke na terenie mojej
                                                    > nieruchomosci.

                                                    pięknie to napisałaś smile
                                                  • attiya cudne :-) n/t 29.01.10, 17:20
                                                    dynema napisał:

                                                    > Wiekszosc tez nie, dlatego nie pasuje im jak rentierka, bez kosztow
                                                    > utrzaymania, wlascicielka kilku nieruchomosci okrada swojego
                                                    > obciazonego kredytami syna z oszczednisci jego zycia, zerujac na
                                                    > jego zaufaniu.
                                                    >
                                                    > Ale tak, Ty wiesz lepiej, przeciez autorka watku napisala ze
                                                    > zgwalcila wielokrotnie swoja tesciowa, po czym jak jej maz pobil
                                                    > konkubenta, ich dzieci ladowaly bizuterie i wyniosly babci wszystkie
                                                    > pary majtek, teraz, jak oczywiscie rowniez bylo napisane w watku,
                                                    > uciakaja przez Indie a przewodzi im ET krzyczac: 'tesciowa GO HOME'
                                                  • attiya nareszcie :-) 29.01.10, 17:19
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    >
                                                    > > teściowej, strasznie cię ten temat zabolał, ciekawe dlaczego?
                                                    >
                                                    > Bo nienawidze cwaniactwa.
                                                    >

                                                    no nareszcie napisałaś dobrze smile
                                                    my w tym wątku też nie lubimy takiego cwaniactwa jakie reprezentuje teściowa
                                                    autorki wątku
                                                  • attiya Re: DOŚKA idź koszule poprać 29.01.10, 17:17
                                                    wiesz dlaczego? smile
                                                    moja mama kiedys zawsze tak mówiła, że "głupi głupiego zawsze bronić będzie:
                                                  • d.o.s.i.a Re: DOŚKA idź koszule poprać 29.01.10, 17:24
                                                    O prosze. Znowu przytaczasz czyjas opinie...

                                                    To ja Ci dopowiem: pazerny pazernego zawsze zrozumie. I jak Ci sie
                                                    podoba? wink
                                                  • attiya Re: DOŚKA idź koszule poprać 29.01.10, 17:33
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > O prosze. Znowu przytaczasz czyjas opinie...
                                                    >
                                                    > To ja Ci dopowiem: pazerny pazernego zawsze zrozumie. I jak Ci sie
                                                    > podoba? wink
                                                    >
                                                    >
                                                    oczywiście, że mi sie podoba pazerna Dosiu
                                                  • iwles d.o.s.i.a i attyia 29.01.10, 17:36

                                                    dyskusja wasza robi się prywatna i nie ma już nic wspólnego z tematem wątku, dlatego proszę ją dokończyć na priv.


                                                  • attiya Re: d.o.s.i.a i attyia 29.01.10, 17:39
                                                    iwles napisała:

                                                    >
                                                    > dyskusja wasza robi się prywatna i nie ma już nic wspólnego z tematem wątku, dl
                                                    > atego proszę ją dokończyć na priv.
                                                    >
                                                    >
                                                    oki
                                                  • d.o.s.i.a Re: d.o.s.i.a i attyia 29.01.10, 17:48
                                                    Iwles, Ty mnie lepiej zabanuj, bo jak czytam te mysli wzlotne
                                                    Attiyi, to mimo, ze mialam juz dawno nie odpowiadac, nie moge sie
                                                    powstrzymac.
                                                  • d.o.s.i.a Re: DOŚKA idź koszule poprać 29.01.10, 17:40

                                                    > oczywiście, że mi sie podoba pazerna Dosiu

                                                    Wow. Teraz to i ja jestem pazerna big_grin
                                                    Attiyo, prosze o wiecej madrych mysli!
                                                • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:25
                                                  stwierdzam fakt
                                                  no, na pewno harowała, obawiam się, że autorka może coś na ten temat
                                                  napisać....na temat jej harowania,,,,
                                                  • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:28
                                                    Tak, tak, Ty jestes doskonale poinformowana w tym temacie widze.
                                                  • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:32
                                                    tak, bo uważnie czytam to co pisze autorka wątku
                                                  • asiak-asiak Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:40
                                                    teściowa, kiedy synowie byli mali, pracowała, jej mąż też
                                                    kiedy obaj mieli po kilkanaście lat, po utracie pracy już nie szukała następnej
                                                    podobno niejednokrotnie kłóciła się o to z mężem, mieszkali kątem u teściów,
                                                    kasy było mało a ona pracować nie chciała
                                                    potem kupili kawałek ziemi na wsi (niewielki), teściowa została rolniczką
                                                    od tamtej pory nie pracuje
                                                  • bellinetta Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 17:17
                                                    asiak-asiak napisała:

                                                    > teściowa, kiedy synowie byli mali, pracowała, jej mąż też
                                                    > kiedy obaj mieli po kilkanaście lat, po utracie pracy już nie szukała następnej
                                                    > podobno niejednokrotnie kłóciła się o to z mężem, mieszkali kątem u teściów,
                                                    > kasy było mało a ona pracować nie chciała
                                                    > potem kupili kawałek ziemi na wsi (niewielki), teściowa została rolniczką
                                                    > od tamtej pory nie pracuje

                                                    No czyli pasożyt pierwszej wody, nalepiej grac na uczuciach syna, wykorzystac
                                                    jego rodzine i zyc na koszt innych. Typowe u nierobów.
                                                • premeda Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 29.01.10, 11:34
                                                  > Bo moze cale zycie harowala w domu i wychowywala synkow? Autorka
                                                  wyraźnie wcześniej napisała, że synowie po rozwodzie zostali z byłym
                                                  mężem teściowej. Zresztą konubenta wychowywanie przez konkubinę jej
                                                  dzieci z pierwszego związku nie powinno obchodzić.
                                    • asiak-asiak Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 15:48
                                      dosiu, mam wrażenie, że muszę tłumaczyć wszystko dwa razy, drugi specjalnie dla
                                      ciebie
                                      to: > jakieś mgliste "pomożemy finansowo i niematerialnie na miare
                                      > mozliwosci"

                                      ileś postów temu pisałam, że miał to być pokój w naszym domu, ale będący jego
                                      częścią, nie niezależny, albo opłacanie wynajmowanego mieszkania a na rachunki i
                                      utrzymanie miałaby przecież z emerytury, a gdyby jej brakowało pieniędzy to też
                                      nie zostałaby bez pomocy

                                      co do mieszkania zaproponowanego jej
                                      przeglądałam najpierw ogłoszenia, cen nie wzięłam z kosmosu tylko porównując
                                      podobne oferty, kilka ulic dalej jest kawalerka, na
                                      parterze, po remoncie - można się od razu wprowadzać lub wynająć nic nie inwestując

                                      a ona na wszystko konsekwentnie się nie zgadza, żąda rent i zabezpieczeń na piśmie
                                      i ty się dziwisz, że jak ktoś okazuje się mieć takie nastawienie, to ja już nie
                                      chcę mieć z nią do czynienia?
                                      • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 15:59
                                        Asiak, ale Ty nie rozumiesz o co mi chodzi. Piszesz, ze nie
                                        zaproponowaliscie tej kawalerki od razu, wiec nie odwracaj kota
                                        ogonem. Zobowiazaliscie sie do "pomocy tesciowej w ramach
                                        mozliwosci". Ani slowa o zastepczym mieszkaniu. Ona mogla to
                                        zrozumiec: dadza pare prezentow na swieta, a potem umyja rece i
                                        powiedza, ze nie maja, bo dzieci maja potrzeby i dom w budowie itp.
                                        itd.

                                        Napisalas, ze dopiero wtedy tesciowa upomniala sie o niezalezny
                                        pokoj w Waszym domu, na co Ty sie nie chcesz zgodzic i w zamian, na
                                        odczepnego, znalazlas jej kawalerke.

                                        Nie dziw sie, ze tesciowa po takich deklaracjach (a raczej ich braku
                                        z Waszej strony) zaczela sie bronic i grymasic. Zwyczajnie boi sie,
                                        ze zostawicie ja na lodzie. Ja ja jak najbardziej rozumiem. Nawet
                                        jesli miala najlepsze intencje i byla przekonana, ze przepisze Wam
                                        mieszkanie, to na bank zaliczyla porzadny opad szczeny gdy uslyszala
                                        co proponujecie jej w zamian ("pomoc w miare mozliwosci").
                                        • asiak-asiak Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:08
                                          i tu wychodzi, że słowem pisanym nie tak łatwo się porozumieć
                                          pokój+pomoc miały być zapisane od razu w darowiźnie
                                          to ona wykoncypowała sobie niezależne mieszkanko+rentę
                                          jej oczekiwania przerastają nasze możliwości finansowe i nie oszukujmy się to
                                          większy koszt niż gdyby oddała nam całe mieszkanie , tzn
                                          droższy dom plus renta przez wiele lat to znacznie więcej niż zysk ze sprzedaży
                                          mieszkania, a jeszcze odejmując nasz wkład to już całkiem nieadekwatne
                                          • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:16

                                            > pokój+pomoc miały być zapisane od razu w darowiźnie

                                            Napisalas tylko o pomocy, a nie pokoju. Zreszta naprawde tylko o
                                            takiej rekompensacie mysleliscie? Tesciowa miala oddac mieszkanie w
                                            zamian za pokoj? Hmmm.

                                            > to ona wykoncypowała sobie niezależne mieszkanko+rentę

                                            Tez bym sobie wykoncypowala. Wszakze ze sprzedazy mieszkania mialaby
                                            dokladnie to samo. Mniejsze mieszkanie + kase.

                                            Nie rozumiem, ze dorosli ludzie nie umieja sie dogadac. Policzyc,
                                            ile sie tesciowej nalezy, co teraz tym fantem zrobic. Jesli uwazasz,
                                            ze tesciowa ma wygorowane wymagania, ktore przekraczaja wartosc
                                            mieszkania to jej o tym powiedz.

                                            Przeciez wiadomo bylo od poczatku, ze kokosow z tego mieszkania nie
                                            bedzie, bo przeciez trzeba sie zatroszczyc o tesciowa. Wiec po co
                                            ten remont byl? Przeciez wiecej byscie odlozyli dalej wynajmujac
                                            mieszkanie. W jaki sposob liczyliscie, ze wyjdziecie na tym z
                                            zyskiem, to przysiegam, nie wiem.
                                        • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:09
                                          wymyślasz, dopowiadasz to co ci wygodne, ktoś wykłada Ci kawę na ławę a ty
                                          odwracasz kota ogonem
                                          obawiam się, że takim jak ty to ręcznie nie przetłumaczyło by się
                                          • a1ma Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:18
                                            attiya napisała:

                                            > wymyślasz, dopowiadasz to co ci wygodne, ktoś wykłada Ci kawę na ławę a ty
                                            > odwracasz kota ogonem
                                            > obawiam się, że takim jak ty to ręcznie nie przetłumaczyło by się

                                            BOSKIE big_grin

                                            attiya, a czy dopuszczasz możliwość, że inni mogą pozostać przy swoim zdaniu,
                                            czy też nie odpuścisz, póki nie przekonasz ich do swoich "racji"?
                                            • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:29
                                              a1ma napisała:

                                              > attiya napisała:
                                              >
                                              > > wymyślasz, dopowiadasz to co ci wygodne, ktoś wykłada Ci kawę na ławę a t
                                              > y
                                              > > odwracasz kota ogonem
                                              > > obawiam się, że takim jak ty to ręcznie nie przetłumaczyło by się
                                              >
                                              > BOSKIE big_grin
                                              >
                                              > attiya, a czy dopuszczasz możliwość, że inni mogą pozostać przy swoim zdaniu,
                                              > czy też nie odpuścisz, póki nie przekonasz ich do swoich "racji"?
                                              >
                                              no fakt - boskie smile
                                              fakt, boskie - 98 procent łapie a wy dwie nie....coś z wami nie teges musi
                                              być....i te uparte bronienie teściowej...
                                              • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:33

                                                > fakt, boskie - 98 procent łapie a wy dwie nie....coś z wami nie
                                                teges musi
                                                > być....

                                                A Ty juz naprawde nie masz zadnych argumentow? I kto to jest to 98
                                                procent?
                                                • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:36
                                                  poczytaj wątek i zobacz jak dużo osób myśli jak ty - ułamek
                                                  • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:38
                                                    Tak, tak, poprawiaj sobie humor w ten sposob smile
                                                  • a1ma Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:41
                                                    attiya napisała:

                                                    > poczytaj wątek i zobacz jak dużo osób myśli jak ty - ułamek

                                                    <lol>

                                                    No i co z tego?
                                                    To jakaś nobilitacja - myśleć tak samo, jak większość?
                                                    Bo jak nie, to sąd skorupkowy i mnie zabanują na gazecie? big_grin

                                                    Wiesz, mnie akurat wcale nie przeszkadza, że myślę samodzielnie, a nie zawsze
                                                    tak samo, jak 98% społeczeństwa.

                                                    A Tobie życzę Zawsze Słusznych Poglądów.
                                                    Żebyś przypadkiem nie odstawała od stada!
                                                  • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:43
                                                    co innego samodzielne myślenie a co innego myślenie tak jak ci, co myślą dobrze
                                                    i słusznie
                                              • a1ma Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:35
                                                A musimy, tak?
                                                Wszyscy muszą się zgodzić z Twoim zdaniem, nie można uważać inaczej? Bo nie
                                                zaśniesz w nocy?

                                                A tak na marginesie - nawet gdybym była założycielką wątku, to wkurzyłabym się,
                                                że ktoś publicznie pozwala sobie nazywać moją teściową leniem i insynuować, że
                                                mieszka u konkubenta za łóżko.
                                                Ale słusznie mówią - boże chroń przed przyjaciółmi, bo przed wrogami obronię się
                                                sam.
                                                • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:39
                                                  tak bardzo boli, że ktoś ma inne zdanie niż tysmile
                                                  i że się nie zgadza z takim życiowym podejściem gdzie dzieci muszą za wynajem
                                                  płacić rodzicom, płacić im pensję i zapewniać im jeszcze mieszkania bo sami
                                                  przebimbali życie
                                        • azile.oli Re: dosia zrozum... 29.01.10, 09:34
                                          Zrozum kobieto jedno. W akcie notarialnym nie ma ogólników. Więc
                                          bredzenie o prezencie na święta jest idiotyczne. Musiałby być
                                          konkretny zapis o formie pomocy.
                                          Co do wyłożonych pieniędzy - teściowa nie namawiała ich do remontu,
                                          ale do opłacenia sprawy spadkowej i spłaty długu - tak.
                                          Jeśli zaś chodzi o ten remont, to gdyby go nie zrobili, to do tej
                                          pory mogły by już na ullicę wylatywać okna. I odpowiadałaby za to
                                          teściowa.
                                          Jedyny błąd to fakt, że syn zaufał matce. Ale przyzwoitoość
                                          nakazuje, aby oddać dziecku przynajmniej te pieniądze, na które
                                          ewidentnie go naciągnęła. Syn nie jest krezusem, który złośliwie
                                          dręczy matkę. Ma dzieci. I to jest okradanie własnych wnuków.
                                          A twierdzenie, że po śmierci matki odziedzicząś mieszkanie jest z
                                          gruntu chybione. Do tego czasu ona może je sprzedać, mogą jej zabrać
                                          za długi, przepisać na kochasia. I wtedy nie będzie nic do
                                          dziedziczenia.
                                          Trzeba nie mieć serca, żeby żądać od niezamożnego dziecka 500 zł.
                                          Rozumiem, że ewentualnego zabezpieczenia lokum. Ale nie pieniędzy.
                                          Oni chcą teraz tylko zwrotu kosztów. Bez sprzedaży mieszkania jest
                                          to niemożliwe.
                                          Jak można tak traktować dziecko i jeszcze oczekiwać opieki na
                                          starość. Gdybym była tak roszczeniową i bezwzględną matką za skarby
                                          świata nie poszłabym na starość do dzieci. Ale na niezależność
                                          trzeba sobie zapracować.
                                          Ci młodzi są niezależni, chcą tylko zwrotu swoich pieniędzy.
                                          Matka mogła jasno postawić sprawę i by się nie przeprowadzali. Pod
                                          mostem nie mieszkali. Ale wtedy to mieszkanie po dziadku by
                                          przepadło i śmiem twierdzić, że większą stratę poniosłaby teściowa.
                                          Bo gdyby nie syn , nie miałaby nic.
                                          • jmama Re: dosia zrozum... 29.01.10, 09:56
                                            pięknie napisane, mogę się tylko podpisać.
                                      • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:07
                                        my wszystkie to doskonale rozumiemy
                                        no oprócz dosi i a1my
                                  • bellinetta Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 15:05
                                    asiak-asiak napisała:

                                    > zaproponowaliśmy sprzedaż tego mieszkania, kupno mniejszego i zwrot naszych
                                    > nakładów, na razie ma gdzie mieszkać więc mogłaby je wynająć
                                    > no i zaczęły się schody, a właściwie mur,

                                    Niech syn z nią porozmawia, o sprzedaży mieszkania. Inaczej nei odzyskacie
                                    żadnych pieniędzy. A pijawka na pewno ma jakis jeszcze plan skoro raz sie zgadza
                                    raz nie, cos jeszcze od was chce
                                    • a1ma Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 15:18
                                      Dokładnie - porozmawiajcie.
                                      Jeśli zaproponujecie jej konkret, ładną (nie do remontu!) kawalerkę, może w
                                      gorszej lokalizacji, ale za to z niższymi opłatami, to pewnie się zgodzi.
                                      • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 15:52
                                        Mysle, ze gdyby od razu zaproponowali, to by sie zgodzila. A oni
                                        tymzcasem zaproponowali blizej nieokreslona "pomoc w ramach
                                        mozliwosci". Byc moze tesciowa im takze ufala, ze nie zostawia jej
                                        na lodzie, a tu taka niespodzianka...
                                        • asiak-asiak Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 15:58
                                          oczywiście, że w miarę możliwości
                                          nie wyobrażam sobie zdeklarowania np konkretnej kwoty przy kredycie na 30 lat. A
                                          co jeśli nagle jedno z nas zachoruje, straci pracę itp?
                                          będę kombinować nie tylko jak uzbierać kaskę na ratę dla banku ale i komornika
                                          nasłanego przez kochaną mamusię wyglądać?
                                          • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:01
                                            > nie wyobrażam sobie zdeklarowania np konkretnej kwoty przy
                                            kredycie na 30 lat.

                                            Ale trzeba bylo zadeklarowac porzadne mieszkanie zastepcze, albo
                                            pokoj w domu. Od razu. Wilk bylby syty i owca cala.
                                            • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:15

                                              d.o.s.i.a napisała:

                                              > > nie wyobrażam sobie zdeklarowania np konkretnej kwoty przy
                                              > kredycie na 30 lat.
                                              >
                                              > Ale trzeba bylo zadeklarowac porzadne mieszkanie zastepcze, albo
                                              > pokoj w domu. Od razu. Wilk bylby syty i owca cala.
                                              >
                                              >
                                              przecież zaproponowali
                                              ty weź już przestań dziewczyno
                                              wszyscy rozumieją tylko ty jedna nie łapiesz? Widocznie coś z tobą nie teges
                                              • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:24
                                                > przecież zaproponowali

                                                NIE zaproponowali.


                                                > ty weź już przestań dziewczyno
                                                > wszyscy rozumieją tylko ty jedna nie łapiesz? Widocznie coś z tobą
                                                nie teges

                                                Tak, tak, argumetnow nie mamy?
                                                • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:32
                                                  d.o.s.i.a napisała:

                                                  > > przecież zaproponowali
                                                  >
                                                  > NIE zaproponowali.
                                                  >

                                                  no fakt, Ty wiesz lepiej

                                                  >
                                                  > > ty weź już przestań dziewczyno
                                                  > > wszyscy rozumieją tylko ty jedna nie łapiesz? Widocznie coś z tobą
                                                  > nie teges
                                                  >
                                                  > Tak, tak, argumetnow nie mamy?
                                                  >
                                                  >
                                                  >
                                                  ja nie muszę mieć argumentów - mądre i z sensem wyjaśnienia autorki wątku są
                                                  ponad to wszystko
                                                  natomiast powtarzanie przez was po ileś tam razy tych samych pytań do autorki i
                                                  innych forumek wyraźnie pokazuje, że lepiej po raz enty napisać to samo
                                                  jednocześnie wiedząc, że nie ma się i racji i argumentów
                                                  • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:35
                                                    > no fakt, Ty wiesz lepiej

                                                    Nie, autorka napisala dokladnie co jej zaproponowali. Napisala, ze
                                                    zaproponowali "pomoc w ramach mozliwosci", potem uzupelnila to
                                                    jeszcze o pokoj (niesamodzielny).
                                                  • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:41
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > potem uzupelnila to
                                                    > jeszcze o pokoj (niesamodzielny).
                                                    >
                                                    a to taki przejściowy pokój - między kuchnią a salonem?
                                                    haha
                                                    w jakim sensie niesamodzielny?
                                                  • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:43
                                                    Bez kuchni i wlasnego wejscia. Nie zrozumialas?
                                                  • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:49
                                                    ubyłoby jakby korzystała z kuchni synowej?
                                                    A synowej na pewno nie ubyłoby jakby postawiła przed teściową talerz zupy...w
                                                    końcu po co 60 czy 70-cioletniej kobiecie kuchnia? Chyba lepiej jak synowa zadba
                                                    o nią i będzie jej gotować
                                                  • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:51
                                                    > ubyłoby jakby korzystała z kuchni synowej?
                                                    > A synowej na pewno nie ubyłoby jakby postawiła przed teściową
                                                    talerz zupy...w
                                                    > końcu po co 60 czy 70-cioletniej kobiecie kuchnia? Chyba lepiej
                                                    jak synowa zadb a o nią i będzie jej gotować


                                                    Rozumiem, ze tesciowa ma tanczyc, jak synowa zagra? Przypominam, ze
                                                    mieszkanie nalezy do tesciowej, a nie synowej i nalezy jej sie
                                                    dokladnie tyle ile odziedziczyla po ojcu, a nie tyle ile z laski da
                                                    synowa.
                                                  • dynema Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 17:07
                                                    A po ojcu odziedziczyla 80 tys. (120 tys zaniedbanego
                                                    mieszkania-40 tys dlugu) czyli dokladnie tyle ile chce jej dac
                                                    syn. Tyle postow a ty nadal zalozycielskiego postu nie
                                                    przeczytalas?)
                                                  • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 17:13
                                                    A Ty nie doczytalas, ze syn wcale nie mial zamiaru jej tego dac?
                                                    Tylko pokoj w domu i pomoc finansowa?
                                                  • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 17:15
                                                    albo zamiana mieszkań na dwa małe
                                                    tego ty z kolei nie doczytałaś
                                                  • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 17:24
                                                    Sluchaj, nie byloby tych szopek, gdyby syn od razu zaproponowal
                                                    tesciowej godna rekompensate rownowarta wartosci spadku. Nie zrobili
                                                    tego, tesciowa sie prawdopodobnie przestraszyla, ze zostanie na
                                                    ulicy i stad problem.

                                                    Ciezko to bedzie okrecic teraz.
                                                  • dynema Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 17:29
                                                    Przeciez zaproponowali jej calosc wartosci spadku(80tys.)
                                                    Przeczytaj pierwszy post!
                                                  • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 17:32
                                                    To Ty doczytaj, ze NIE OD RAZU zaproponowali.

                                                    I nie powinno byc to 80 tys. tylko cena mieszkania minus ich koszty.
                                                    Gdyby od razu tak postawili sprawe nie sadze, zeby kobieta
                                                    protestowala.
                                                  • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 17:38
                                                    Wroc. Nie cena mieszkania minus koszty, tylko dokladnie tyle ile
                                                    uzyskalaby ze sprzedazy tego mieszkania dwa lata temu (plus
                                                    inflacja) minus dlug. A ile mlodzi wladowali w mieszkanie i za ile
                                                    je sprzedadza to nie powinno jej obchodzic.

                                                    Jezeli mieszkanie dzisiaj kosztuje 160 tys. to nie sadze, zeby przed
                                                    remontem (40 tys.) kosztowalo tylko 120 tys, bo z reguly remont nie
                                                    podwyzsza tak ceny mieszkania. Wiec nalezy przyjac, ze bylo to
                                                    pewnie z 90-100 tys. Dzisiaj pewnie ze 110-120 tys. I tyle kobieta
                                                    powinna dostac.
                                                  • dynema Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 17:55
                                                    1)Im bardziej mieszkanie zaniedbane , tym bardziej remont podwyzsza
                                                    jego wartosc, ergo wstawienie okien podwyzsza duzo, a zamiana
                                                    prysznica na kosztujacy 50tys zloty nie znajdzie takiego
                                                    odzwierciedlenia w cenie. Tutaj podnioslo duzo.

                                                    2) Jakim cudem mieszkanie nie remontowane byloby warte obecnie 120
                                                    tys? Przeciez dodajac dlug 40 tys. daje to 160 tys!! Czyli twierdzisz
                                                    ze generalny remont mieszkania nie dodal NIC do wartosci???
                                                  • dynema Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 17:57
                                                    zaczne pisac PLN wink
                                                  • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 17:59
                                                    Dodal, ale nie 40 tys.
                                                  • dynema Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 18:09
                                                    A dlaczego nie? Moja znajoma zawodowo sie zajmuje remontem domow,
                                                    kupuje, remontuje i sprzedaje za wiecej niz cena kupna plus remont.
                                                  • araceli Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 17:39
                                                    d.o.s.i.a napisała:
                                                    > I nie powinno byc to 80 tys. tylko cena mieszkania minus ich koszty.

                                                    Przecież to co proponuje autorka postu to JEST cena mieszkania - koszty!!!

                                                    Jak bardzo opornym trzeba być, żeby prowadzić dyskusję na ponad 600 postów i w ogóle nie czytać do czego się odnosisz?????
                                                  • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 20:20
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > Sluchaj, nie byloby tych szopek, gdyby syn od razu zaproponowal
                                                    > tesciowej godna rekompensate rownowarta wartosci spadku. Nie zrobili
                                                    > tego, tesciowa sie prawdopodobnie przestraszyla, ze zostanie na
                                                    > ulicy i stad problem.
                                                    >
                                                    > Ciezko to bedzie okrecic teraz.
                                                    >
                                                    >
                                                    ciężko?
                                                    to jest teraz nie do odkręcenia...
                                                  • asiak-asiak Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 16:57
                                                    a jak inaczej określić pokój będący częścią domu, tak samo jak sypialnia, pokój
                                                    dla dzieci?
                                                    bez osobnego wejścia z zewnątrz
                                                  • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 17:04
                                                    No, normalny pokoj.

                                                    Asiak. Ja na miejscu tesciowej tez bym sie nie zgodzila na ten
                                                    pokoj. Niestety. Dla mnie to nie rozwiazanie, niestety.

                                                    Zaproponujcie jej rozwiazanie, ktore finansowo bedzie dokladnie
                                                    odpowiadalo wartosci mieszkania teraz po sprzedazy minus kasa, ktora
                                                    wlozyliscie. Jesli uwazacie, ze dzieki remontowi wartosc mieszkania
                                                    wzrosla, umowcie sie, ze ta roznica jest wasza. Ale pamietajcie, ze
                                                    wartosc mieszkania bez remontu tez mogla wzrosnac i tesciowa powinna
                                                    tez dostac rekompensate z tego tytulu.

                                                    I tyle. Zapomnijcie o tym mieszkaniu bo ono nigdy tak naprawde nie
                                                    bylo wasze i nie psujcie sobie dalej krwi. To jest jedyne rozsadne
                                                    rozwiazanie. Nie kreccie, nie manewrujcie, a tesciowa sie zgodzi.
                                                  • dynema Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 17:11
                                                    przeciez juz w pierwszym poscie padlo ze tesciowa sie nie
                                                    zgadza na sprzedaz- dlatego powstal caly post!
                                                  • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 17:18
                                                    A doczytalas dlaczego sie nie zgadza?
                                                  • asiak-asiak Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 17:17
                                                    kobieto!!
                                                    toż to właśnie chcemy zrobić!! a ona nie chce!!
                                                    nie wiem ile to mieszkanie było warte te dwa lata temu, nie nie sprawdzałam, ale
                                                    naprawdę była to rudera (mam zdjęcia na pamiątkę smile
                                                    w tym czasie mieszkania chyba nawet potaniały

                                                    powtórzę jeszcze raz swoje wyliczenia
                                                    160tyś - za tyle można sprzedać mieszkanie teraz
                                                    80tyś - tyle zainwestowaliśmy swoich pieniędzy, prawie połowa tej kwoty poszła
                                                    na spłatę długu, reszta na remont. Wszystko było na kredyt więc i dla banku
                                                    więcej trzeba oddać ale tego już nie liczę.
                                                    160-80=80
                                                    za pozostałe 80tyś można kupić kawalerkę, nawet gdyby było to parę tyś więcej to
                                                    wolę dołożyć i uwolnić się o tej sprawy, teściowej i jej roszczeń

                                                    tylko, że ona woli i "rentę" i mieszkanie
                                                    a gdybyśmy te dwa lata temu wiedzieli, że tak będzie to nie chcielibyśmy mieć ze
                                                    sprawą nic wspólnego

                                                    rozwiązanie ze sprzedażą pozwoli nam odzyskać włożone pieniądze, zysku w tym nie
                                                    będzie żadnego.
                                                    Gdyby nie ten kredyt, albo gdybyśmy mieli lepszą kondycję finansową olałabym
                                                    sprawę, ale NAS NA TO NIE STAĆ!
                                                  • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 17:26
                                                    Chcecie to zrobic teraz, gdy juz wyprowadziliscie tesciowa z
                                                    rownowagi. Bo najpierw mieliscie chrapke na mieszkanie i
                                                    mysleliscie, ze za pokoj i talerz zupy tesciowa mieszkanie
                                                    zwyczajnie odda. No to pomyliliscie sie.
                                                  • asiak-asiak Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 17:41
                                                    nie "mieliśmy chrapke"
                                                    tylko naiwnie i optymistycznie założyliśmy, że się teściowej z tym facetem ułoży
                                                    (dwa lata temu to było)
                                                    piszecie o nim konkubent i to jakoś tak negatywnie brzmi, ale to normalny facet jest
                                                    czy to takie dziwne, że skoro, dziadek chciał, teściowa obiecała, że jego wolę
                                                    spełni, nie była głodna, bezdomna itp tylko mieszkała z facetem z którym jej się
                                                    dobrze układało i popierała nasze plany, to zdecydowaliśmy się przyjąć to
                                                    mieszkanie? mieliśmy dobre relacje i nie spodziewaliśmy się takiego obrotu spraw.
                                                    owszem naiwni byliśmy i widocznie już nie ma takiej sielanki w tym związku,
                                                    dlatego teściowa szuka zabezpieczenia, ale jej oczekiwania są naprawdę zbyt duże.
                                                    Dlaczego tylko my mamy ponieść konsekwencje finansowe jej obietnic?
                                                    Na pieniądzach nie śpimy, wiedziała, że dla nas to spore wydatki. Dlaczego ona
                                                    ma teraz dostać wszystko a my zostać z długiem?
                                                    Skoro nie chce dotrzymać słowa to niech przynajmniej zrekompensuje nam straty,
                                                    myślę, że to uczciwe rozwiązanie.

                                                    ps dla tych, którzy tak głośno krzyczą, że powinniśmy jej płacić za wynajem
                                                    to mieszkanie mimo, że małe jest drogie w utrzymaniu, za najem możnaby żądać
                                                    najwyżej 500zł, jeśli liczyć zwrot za najem za te dwa lata to może policzmy i
                                                    odsetki od kredytu który wzieliśmy? teściowa dobrze wiedziała, że gotówki nie mamy
                                                  • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 17:57
                                                    Asiak, ale ja Cie nawet rozumiem. Tylko, ze ani Wy, ani ona nie
                                                    chcecie zostac teraz z dlugiem. Smiem twierdzic, ze to ona jest w
                                                    duzo trudniejszej sytuacji niz Wy, wiec Twoj maz jako jej syn
                                                    powinien o tym pomyslec. Gdybyscie od razu odmowili przyjecia
                                                    mieszkania to mysle, ze nie byloby tej draki.
                                                  • asiak-asiak Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 18:03
                                                    a z jakim długiem ona zostanie twoim zdaniem?
                                                    dostane kawalerkę, może ją wynająć i jeszcze na tym zarobić, ma przecież gdzie
                                                    mieszkać
                                                  • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 18:06
                                                    Nie, w sensie, ze z dlugiem, ale ja naprawde nie wiem, czy ta
                                                    kawalerka odzwierciedla wartosc spadku. I tyle.
                                                  • asiak-asiak Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 18:24
                                                    spadek to była zadłużona nora, nie dało się w niej mieszkać
                                                    od nowa zrobiliśmy inst elektryczną bo miała 50 lat, rury wymieniliśmy na nowe,
                                                    okna z roletami zew bo to parter i okolica niezbyt ciekawa,
                                                    drzwi antywł, drzwi wew nowe podłogi, ściany drapane niemal do cegieł i na to
                                                    nowe tynki i gładzie, nowa łazienka, piecyk gazowy.... to mało??
                                                    wierz mi, że wartość mieszkania po remoncie wzrosła na pewno, o ile nie wiem
                                                    poza tym, przez te dwa lata ceny mieszkań spadły
                                                    odpowiedz mi, dlaczego, twoim zdaniem, teściowa ma dostać coś więcej? my chcemy
                                                    tylko wyjść bez straty.
                                                    niech poniesie odpowiedzialność za niedotrzymanie obietnicy, zrobiła nam podły
                                                    numer i poza stratą nerwów, zaufania nie chcę stracić dodatkowo dużych (dla
                                                    mnie) pieniędzy
                                                  • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 18:44
                                                    To rzeczywiscie przykre, ale w tej sytuacji ja sie Wam naprawde
                                                    dziwie, ze chcieliscie ta nore i ja oddluzaliscie i remontowaliscie.
                                                    Trzeba bylo to sprzedac w cholere i tyle by tesciowa dostala. Tym
                                                    bardziej, ze nie chcecie tam wiecej mieszkac. Bardziej by sie Wam
                                                    oplacalo mieszkac w wynajmowanym.

                                                    Poza tym, jak sie wprowadzaliscie to zadne z Was nie pomyslalo wtedy
                                                    co z tesciowa, prawda?
                                                  • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 18:55

                                                    > Poza tym, jak sie wprowadzaliscie to zadne z Was nie pomyslalo
                                                    wtedy
                                                    > co z tesciowa, prawda?
                                                    >


                                                    Chcialam wytlumaczyc, ze to w sensie, ze nie mysleliscie o tym, ze
                                                    ta zadluzona nora to jedyne co tesciowa dostala w spadku po wlasnym
                                                    ojcu. I ta zadluzona nora to jedyne co ma i jej jedyne miejsce
                                                    zamieszkania. Nie mieliscie zadnych, ale to zadnych oporow, zeby
                                                    godzic sie na to, ze ona Wam to tak po prostu odda, odstapi,
                                                    przepisze? Ani tyci nie pomysleliscie, ze moze troche nie wypada nie
                                                    zapytac "a gdzie mama bedzie mieszkala, jak odstapi nam mama to
                                                    mieszkanie"?

                                                    O ile rozumiem to, ze wtopiliscie kase i jest Wam przykro, bo
                                                    tesciowa nie dotrzymala slowa, to zdumiewa mnie, ze tak latwo Wam
                                                    przyszlo przyjac jej oferte.
                                                  • a1ma Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 29.01.10, 08:02
                                                    Nie mieliscie zadnych, ale to zadnych oporow, zeby
                                                    > godzic sie na to, ze ona Wam to tak po prostu odda, odstapi,
                                                    > przepisze? Ani tyci nie pomysleliscie, ze moze troche nie wypada nie
                                                    > zapytac "a gdzie mama bedzie mieszkala, jak odstapi nam mama to
                                                    > mieszkanie"?


                                                    Ddokładnie o to chodzi.
                                                    Niby formalnie ok, ale jakoś tak - niesmacznie.
                                                  • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 29.01.10, 09:03
                                                    a mamusia się pytała gdzie syn z synową i wnukami mieszkać będą?
                                                    To ponoć rodzice zawsze starają się by dzieciom było jak najlepiej, pomagają im,
                                                    dorzucają się do kupna mieszkania, budowy domu - ofkors normalni rodzice i w
                                                    normalnych układach - tu widać pani sie coś w głowie odwróciło...
                                                  • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 29.01.10, 12:37
                                                    > a mamusia się pytała gdzie syn z synową i wnukami mieszkać będą?


                                                    Najwidocznie tak, skoro pozwolila na przeprowadzke do domu dziadka i
                                                    potwierdzila, ze mieszkanie bedzie przepisane...
                                                    A im bardzo latwo przyszlo skorzystac z okazji. Ale juz o odwdziece
                                                    jakos nie mysleli. I tu sie tesciowa przejechala niestety.
                                                    Uwazam, po prostu, ze panstwo zachowali sie bardzo egoistycznie i
                                                    tyle.
                                                  • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 29.01.10, 13:16
                                                    czort swojo a pop swojo
                                                  • attiya Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 20:42
                                                    asiak-asiak napisała:

                                                    >
                                                    > ps dla tych, którzy tak głośno krzyczą, że powinniśmy jej płacić za wynajem to
                                                    mieszkanie mimo, że małe jest drogie w utrzymaniu, za najem możnaby żądać
                                                    najwyżej 500zł, jeśli liczyć zwrot za najem za te dwa lata to może policzmy i
                                                    odsetki od kredytu który wzieliśmy? teściowa dobrze wiedziała, że gotówki nie mamy


                                                    słusznie
                                                    od prawie 40 tyś za zadłużenie i inne opłaty odsetki wcale małe nie będą
                                                  • araceli Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 17:43
                                                    d.o.s.i.a napisała:
                                                    > mysleliscie, ze za pokoj i talerz zupy tesciowa mieszkanie
                                                    > zwyczajnie odda

                                                    Boszzz - to mieszkanie pewnie NIE BYŁO warte nawet tego pokoju i talerza zupy!! Gdyby nie syn i synowa to W OGÓLE by go nie miała bo zająłby komornik.
                                                  • d.o.s.i.a Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 17:58
                                                    > Boszzz - to mieszkanie pewnie NIE BYŁO warte nawet tego pokoju i
                                                    talerza zupy!!
                                                    > Gdyby nie syn i synowa to W OGÓLE by go nie miała bo zająłby
                                                    komornik.

                                                    Chyba jednak bylo warte, skoro zdecydowali sie w nie wladowac tyle
                                                    kasy...
                                                  • bellinetta Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 18:24
                                                    Caly w tym abaras, zeby dojsc do porozumienia, w sytuacji, kiedy tesciowa
                                                    nieuczciwie od poczatku zagrala, a oni naiwnie we wszystko jak dzieci uwierzyli.
                                                    Obie strony od poczatku, powinny wszystko notarialnie zalatwic, takie
                                                    zaniechanie wlasnie tworzy, tego typu sprawy. A teraz trzeba to wszystko ogarnąc
                                                    i zalatwic, nikt nie chce byc na tym stratny i tyle smile
                                                  • sanna.i Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 28.01.10, 18:30
                                                    Czytam to i czytam, i stwierdzam, że mało jest tak opornych na informacje i
                                                    irytujących osób jak niejaka d.o.s.i.a. Autorko wątku, olej tę panią, bo oprócz
                                                    robienia zamieszania, niczego nie wnosi do sprawy.Po prostu nie odpowiadajcie na
                                                    te debilne posty.
                                                    Moja rada dla was: kontakt z dobrym prawnikiem. Jeśli można coś odzyskać - do
                                                    sądu, z rachunkami itp. Z teściową urwać wszelkie kontakty i absolutnie nie
                                                    zawierać z nią żadnych umów na gębę. Już raz pokazała jakiego pokroju jest
                                                    osobą, nie dajcie się wmanipulować po raz drugi. Zero wyrzutów sumienia,
                                                    walczcie o to co wasze i zróbcie chciwej teściowej pa pa.Warto porozmawiać z
                                                    prawnikiem jak się zabezpieczyć przed ewentualnymi roszczeniami teściowej w
                                                    przyszłości (alimenty).Innymi słowy, wysupłajcie tę niewielką kwotę na wizytę u
                                                    dobrego prawnika.Powodzenia.
                                                  • joanna35 Re: to może ty, dosiu, w końcu zrozum 29.01.10, 18:58
                                                    Warto porozmawiać z
                                                    > prawnikiem jak się zabezpieczyć przed ewentualnymi roszczeniami
                                                    teściowej w
                                                    > przyszłości (alimenty).

                                                    Myślę, że nie tylko o tym warto porozmawiać, także o tym jak się
                                                    zabezpieczyć przed teściowej długami, bo moim skromnym zdaniem
                                                    jedynie to otrzymacie w spadku po teściowej, o ile nie ruszy się w
                                                    końcu do jakiejś pracy.
        • attiya Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 10:24
          nie wiem jakie ma wykształcenie
          ale żadna praca nie hańbi
          może iść pracować w sklepie, zieleń miejska, sprzątanie, może pilnowanie dzieci,
          może ma jakieś wyższe niż podstawowe więc może biuro?
          może jest krawcową wiec szwaczka, produkcja - ostatnio szukali w Wedlu
          pracowników na taśmę - tak wiem - oni nie mieszkają w W-wie ale daję przykład,
          że jak się chce to można znaleźć pracę
          może dalej z konkubentem mieszkać, chodzic do pracy, kawalerkę wynająć - wtedy
          dochód z kawalerki odkładać na kiedyś tam, kasa z pracy na bieżące potrzeby,
          chyba że konkubent nadal będzie ją sponsorował wiec i te pieniądze można odłożyć
          • gabrielle76 Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 12:29
            niezłe zółko z tej teściówki uncertain leniwa i pazerna, nie wyobrażam sobie takie
            numeru wyciąc własnemu dziecku. Sprzedanie tego mieszkania to najlepsze wyjscie,
            autorka z mężem odzyskaja kase za zrobiony remont, a teściówka bedzie miałą
            gdzie mieszkać. NO i ja osobiscie zerwałabym kontakt z tak wstretnym czlowiekiem
          • saraanna Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 13:02
            Czytam i czytam i oczom nie wierze,jak latwo mozna kogos
            oceniac,znajac sprawe z jednej strony-synowej ,bez wysluchania racji
            z drugiej strony.A co do zycia tesciowej,to co was to obchodzi,ze
            konkubent ja utrzymuje,a moze maja taki uklad,ze on zarabia kase a
            ona zajmuje sie domem-sprzata,gotuje,prasuje-ile z was jest w takim
            samym ukladzie,ze maz,konkubent,narzeczony pracuje a wy zajmujecie
            sie domem-to znaczy ,ze tez jestescie pijawkami, jak oceniana wyzej
            tesciowa? A co do meritum sprawy to synowa jest tu osoba postronna,a
            dogadac sie z tesciowa powinien jej wlasny syn.Usiasc jak syn z
            matka i sprawe rozwiazac ,tak aby wszyscy byli zadowoleni,bez
            udzialu osob postronnych-synowych,szwagrow,wujkow itd.,jak sie chce
            to wszystko mozna zalatwic i znalesc rozwiazanie.
            • chloe30 Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 13:13
              saraanna napisała:

              >A co do meritum sprawy to synowa jest tu osoba postronna,

              Nie niuniu, kolejna co by teściowej ostatnie gacie oddała - synowa
              nie jest postronna poniewaz to również JEJ - synowej - forsa została
              utopiona i równiez ja teściowa chce okraść.
            • attiya Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 13:14
              nie jest osobą postronną ponieważ razem z mężem w remont i oddłużenie mieszkania
              włożyli ponad 80 tyś zł
              • jmama Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 13:30
                jeśli synowa i syn nie są traktowani łącznie, jak małżeństwa to teściowa jest
                winna 40 tys. synowej i 40 tys. synowi.
                • attiya Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 13:38
                  dokładnie smile
        • rita75 Re: Obronczynie tesciowej.. 28.01.10, 17:28
          Babsztyl zglosił by się do Urzędu Pracy, napoczątku dostałaby
          > zasiłek,

          Czy coś zmienilo? By dostac zasilek, trzeba przedtem pracowac.
    • martabmw Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 14:04
      Rozumiem rozgoryczenie założycielki wątku, stracili pieniądze i nie jest to suma
      mała, dla niektórych wręcz ogromna. Błąd popełniliście remontując nie własne
      mieszkanie i teraz jest po ptakach. Trzeba było poczekać z przepisaniem
      mieszkania a później je remontować, mówi się trudno. Dziadek chciał przepisać,
      nie zdążył, pech stało się i nie ma co tego roztrząsać. W obecnej sytuacji
      pozostają Wam dwa wyjścia.

      1. Wersja łagodna. Zacisnąć zęby, przetrawić stratę i wyciągnąć nauczkę na
      przyszłość. U notariusza nie zgadzać się na żadne świadczenia dla matki. Jeżeli
      stawia sprawę na ostrzu noża, niech dochodzi alimentów sądownie. Przy dwójce
      Waszych dzieci raczej nie uzyska kwoty 500 tylko mniejszą. Będzie musiała pozwać
      obu synów a to zmusi ją do obniżenia roszczeń. Na chłopski rozum teraz żaden sąd
      nie przyzna 50 letniej ZDROWEJ kobiecie alimentów, za dziesięć lat może być
      różnie, ale o te kilka lat jesteście do przodu. Przestać raz na zawsze płacić
      rachunki.

      2. Wersja ostra. Macie rachunki za remont, macie kwity spłaty długu w
      spółdzielni? Można próbować odzyskać dług w sądzie, bo to nie jest 800 zł, na
      które można machnąć ręką. W tej opcji liczyłabym się z dużym pogorszeniem
      kontaktów rodzinnych. Nawet jeżeli wyrok byłby dla Was korzystny, to i tak czeka
      Was szarpanina z komornikiem, bo jak rozumiem mama nie będzie miała z czego Was
      spłacać.


      Współczuję Ci i jestem w stanie Cię zrozumieć, bo sama broniłam się rękami i
      nogami przez kupnem mieszkania wspólnie z teściową. Stanęło na kupnie mieszkania
      dla mamy na tym samym osiedlu i wszystkich to rozwiązanie zadowala.
      Udostępnienie teściowej pokoiku przy Waszym domu zrodzi dalsze konflikty, więc
      też bym się w to nie pchała. Teściowa raczej należy do osób, które po wzięciu
      palca wezmą całą rękę. Dużo spokoju i rozwagi w działaniach życzę.
    • migotka-2 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 16:42
      Ja zrozumiałam tak:
      Było sobie obiecane mieszkanie
      Dziadek-właściciel zmarł nie dopełniając formalności
      Jak okazało się, że lokum wymaga nakładów finansowych to kobieta mieszkaniem nie
      była zainteresowana (nawet sprawę spadkową opłacił syn)
      obietnicami przepisania mieszkania wydębiła od syna i synowej kasę na
      formalności, długi i doprowadzenie mieszkania do stanu używalności.
      Jeśli byłaby ta pani uczciwa powiedziałaby: prawo jest po mojej
      stronie chcę to mieszkanie. I niech się buja z problemami, a młodzi wiją sobie
      gniazdko.
      Postawa teścowej to postawa roszczeniowa, kobieta nie myśli o swoim synu i
      wnukach tylko o tym jak ugrać dla siebie najwięcej kosztem reszty rodziny!
      I przepraszam płacenie kieszonkowego to pomoc? dla mnie to fanaberie.
      I do wszystkich obrończyń uciśnionej teściowej? Jeśli źle jej się wiedzie to
      pierwszym do alimentacji jest mąż , jednak przypominam, że ten utrzymuje
      wspólnego syna, więc doopa. To kobitka pędem do synka ( pewnie miękki to można
      go urobić).
      Do roboty niech się weźmie, bo póki co to nie pomoc a nieuzasadnione roszczenia.
      I jak najbardziej upominałabym się o zwrot poniesionych kosztów, bo inaczej to
      rodzina autorki będzie długo jeszcze mieszkała na wynajętym.

      • asiak-asiak Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 28.01.10, 17:04
        mój mąż jest DDA (ale o ojca chodziło, w przeszłości,na szczęście)
        ma totalne poczucie odpowiedzialności za rodziców, nie odmówiłby im niczego,
        nawet swoim kosztem
        przyzwyczaili się do tego oboje bardzo, mogłabym przytoczyć wiele historyjek o
        tym jak nastoletni syn zajmował się tym, czym powinna głowa rodziny ale nie będę
        robić tego tutaj
        mamusi jest nim bardzo łatwo manipulować
        na szczęście mąż widzi ten problem, trochę w tym pomocy psychologa, pojawienie
        się własnych dzieci też bardzo na to wpłynęło
      • bellinetta odzyskanie kasy 28.01.10, 17:07
        Autorka pisała, że babsztyl ma ziemie i jeszcze ma płacic Krus przez dwa lata,
        zeby nabyc prawa do emerytury. No wlasnie to jak nabedzie te prawa, to moze
        sprzedac ziemie. Nie wiem ile to wyniesie, ale jest wyplacalna. Tesciowa bedzie
        miala z czego spalacic naleznosc za spłacenie długu i remont mieszkania. Na
        pewno to nie bedzie calosc ale jakas tam suma bedzie.

        Dowiedzcie się u prawnika jak ta sprawę zalatwic i porozmawiajcie z tesciowa.
        • d.o.s.i.a Re: odzyskanie kasy 28.01.10, 17:17
          > babsztyl ma ziemie

          I tak oto, z normalnej osoby, ktora obiecujac synowi mieszkanie
          myslala o wlasnej przyszlosci (normalne), zrobil sie babszytyl co ma
          ziemie, prostytutka mieszkajaca z konkubentem za lozko, oszustka z
          felerem, nierob i zlodziej. A wszystko dlatego, ze wspanialomyslnie
          nie oddala mieszkania i nie chciala sie zgodzic na mieszkanie w
          pokoju przy synu i blizej nieokreslona pomoc od synowej.

          Czego to forumki nie wymysla crying
          • bellinetta Re: odzyskanie kasy 28.01.10, 17:20
            d.o.s.i.a napisała:

            > > babsztyl ma ziemie
            >
            > I tak oto, z normalnej osoby, ktora obiecujac synowi mieszkanie
            > myslala o wlasnej przyszlosci (normalne), zrobil sie babszytyl co ma
            > ziemie, prostytutka mieszkajaca z konkubentem za lozko, oszustka z
            > felerem, nierob i zlodziej. A wszystko dlatego, ze wspanialomyslnie
            > nie oddala mieszkania i nie chciala sie zgodzic na mieszkanie w
            > pokoju przy synu i blizej nieokreslona pomoc od synowej.
            >
            > Czego to forumki nie wymysla crying
            >
            >

            Typowy pasozyt żerujący na synu
            • d.o.s.i.a Re: odzyskanie kasy 28.01.10, 17:27
              A rzeczywiscie o tym pasozycie zapomnialam.
              • bellinetta Re: odzyskanie kasy 28.01.10, 18:19
                Można by jeszcze sporo pisac..
          • attiya Re: odzyskanie kasy 28.01.10, 17:22
            niuniu
            "prostytutka" to ty napisałaś
            nie wkładaj innym osobom w usta słów które nie zostały wypowiedziane
            • d.o.s.i.a Re: odzyskanie kasy 28.01.10, 17:28
              Niuniu. A kto sugerowal, ze kobieta zyje u konkubenta za "hmmm"
              lozko...?
              • bellinetta Re: odzyskanie kasy 28.01.10, 18:20
                no co ty, igraszki nazywasz tak brzydko, afeee.. Dosiu smile
              • attiya Re: odzyskanie kasy 28.01.10, 20:33
                żyje u konkubenta za łóżko do spania - czyli wikt i opierunek
      • bellinetta Wnioski 28.01.10, 17:43
        Po tej calej ogromnej dyskusji, co zamierza autorka ? czy to w czyms pomoglo?
        • stinefraexeter Re: Wnioski 29.01.10, 10:39
          Po ponad 700 postach nie sposób nie stwierdzić, że obie strony są winne.

          Teściowa nie powinna była składać obietnic bez pokrycia. Mam wrażenie, że mówiła
          byle co, byle tylko nie zaprzątać sobie głowy niewygodnymi sprawami.
          Autorka zaś i jej konkubent (jakby nie patrzeć) nie są jednak bez winy. Zgadzam
          się z dosią i drugą forumowiczką, że ich postępowanie od samego początku było,
          delikatnie mówiąc, naiwne i niewłaściwe. Też mnie zastanowiło postanowienie te
          dwa czy trzy lata temu, że "mieszkanie będzie nasze", chociaż był to w zasadzie
          jedyny majątek tej kobiety. Trochę to... niesmaczne. Włożyli pieniądze w nie
          swoje - nie wiem jak to nazwać. Głupotą? A potem, jak trochę się odkuli,
          stwierdzili, że warto by mieszkanie sprzedać, bo im się zamarzył dom. A co z
          "teściową"? Gdzie ona ma mieszkać?

          Żeby nie było: wiem, że zaproponowali kawalerkę, wiem, że spłacili długi... Tyle
          tylko, że cały pomysł od samego początku był niesmaczny i niestosowny.
          W sumie jedyny wniosek, jaki mi się nasuwa z tej całej historii, to fakt, że
          jest to rodzina, w której każdy myśli tylko i wyłącznie o sobie. Teściowa zwodzi
          obietnicami, synek z partnerką rozporządzają nie swoim... Każdy walczy o
          przetrwanie. Obie strony są winne i obie są zarazem ofiarami - swojej pazerności
          i kombinatorstwa.
          • azile.oli Re: Wnioski 29.01.10, 12:38
            Nie piszmy, że zachowali się niesmacznie. Gdyby nie oni,
            ta ''biedna'' kobieta, której chcą zabrać jedyne co ma, nie mialaby
            niczego, bo zabrałby to komornik. A tak baba ma majątek, a odzyskać
            wyłożoną kasę synowi będzie bardzo trudno.
            Jak miała to mieszkanie, to mogła nim rozporządzać. Ale3 go nie
            miała i bez syna nie miałaby nic.
            • d.o.s.i.a Re: Wnioski 29.01.10, 12:47
              Nie mialaby niczego. Mialaby zadluzone mieszkanie, ktore mogla
              sprzedac, albo wynajac.
            • stinefraexeter Re: Wnioski 29.01.10, 14:26
              To nie do końca tak. Mogłaby wówczas sprzedać swoje mieszkanie i kupić sobie coś
              mniejszego, mogła wynająć, itp.
              Syn z partnerką zamieszkali, opłacili co trzeba, zupełnie nie wiem po co.
              Jeszcze sądziłam, że może teściowa sądziła, że oni tam będą mieszkać docelowo i
              ona by im po prostu tego mieszkania użyczała. Ale tu się okazuje, że od początku
              były plany sprzedaży NIESWOJEGO mieszkania i inwestycji w budowę domu. To jest
              jakieś dziwne myślenie, które zakrawa o kombinatorstwo i głupotę w jednym.

              Nie bronię teściowej. Obie strony są chyba siebie warte.
              • asiak-asiak Re: Wnioski 29.01.10, 14:41
                ostatni raz spróbuję rozjaśnić wam sytuację, wątek tak się rozrósł, że może moje
                posty gdzieś umykają
                ZANIM spłaciliśmy dług i wprowadziliśmy się tutaj teściowa zobowiązała się, że
                przepisze mieszkanie mężowi, zgodnie z tym co chciał dziadek
                dlatego była ta spłata i remont
                nie spisaliśmy żadnej umowy bo nie spodziewaliśmy się, że własna matka, po tak
                jasnej deklaracji, może robić jakieś trudności
                od początku wiedziała też, że sprzedamy to mieszkanie i kupimy dom,
                i jak przyszło co co czego to okazuje się, że danego słowa nie dotrzyma
                co więcej, ma bardzo konkretne oczekiwania i to ponad nasze możliwości
                na każdą sensowną próbę osiągnięcia porozumienia idzie w zaparte, nie i nie
                czyli:
                albo będziesz mnie do końca życia utrzymywał i zapewniał dach nad głową, albo
                nie odzyskasz nic

                na "odzyskasz nic" mogłabym się zgodzić i odpuścić, nie oglądać tej baby więcej
                na oczy , ale wtedy zostajemy bez mieszkania, będziemy musieli coś wynająć, ale
                za to z kredytem do spłaty przez jeszcze trzy lata

                jezu, jaśniej już nie mogę, poddaję się
                • dynema Re: Wnioski 29.01.10, 15:05
                  Spokojnie, Dosia jest chyba z rodziny z powaznymi problemami. Ja nie
                  wyobrazam sobie okrasc dziecka, czy rodzicow z 'ich' wlasnosci, na
                  kogokolwiek by nie byla zapisana, i pewnie wiekszosc sie zgodzi.

                  Jedyne co mozesz zrobic to probowac sie dogadac z tesciowa i
                  odzyskac te 80tys. kupujac jej kawalerke. Jesli nie uda sie nic
                  dogadac, to wtedy trzeba sprawe oddac do sadu. Dobrze ze macie
                  wszystkie rachunki,ale i tak najlepiej sie skontaktowac z
                  prawnikiem. Tesciowa chce sie wzbogacic w zlej wierze, a dodatkowo
                  istnieje testament ustny dziadka plus ustna umowa z tesciowa, ktore
                  sa rownowazne tym na pismie, tylko nalezy przedstawic swiadkow tych
                  rozmow.
                • iwles asiak-asiak 29.01.10, 15:58


                  kto ma rozum na miejscu - rozumie Ciebie, innymi się po prostu nie przejmuj !


                  a dyskusja od co najmniej pięciuset postów jest wg mnie jałowa i nic innego,
                  poza zawyżaniem licznika forumowego, nie wnosi.
                • d.o.s.i.a Re: Wnioski 29.01.10, 16:21
                  > jezu, jaśniej już nie mogę, poddaję się


                  Czyli przyznajesz, ze nie bylo mowy o rekompensacie dla tesciowej w
                  momencie przeprowadzki. Znaczy, nie pomysleliscie o niej? Tak, czy
                  nie?
                  To teraz zapytam bardzo konkretnie. Kto zaproponowal przeprowadzke
                  do domu dziadka. I kto zaproponowal remont.
                  • jmama Re: Wnioski 29.01.10, 16:24
                    przeczytaj posty samej autorki to się dowiesz, że już kilka razy odpowiedziała
                    na Twoje pytania.
                    • d.o.s.i.a Re: Wnioski 29.01.10, 16:29
                      > przeczytaj posty samej autorki to się dowiesz, że już kilka razy
                      odpowiedziała
                      > na Twoje pytania.


                      Na te akurat jeszcze nie odpowiedziala.
                      Pytalam sie juz 4 razy CO zaproponowali tesciowej ZANIM wprowadzili
                      sie do mieszkania. Nie odpowiedziala. Wnioskuje po unikach, ze nie
                      zaproponowali nic. I w ogole nie spytali co z nia. Wiec nie pisz mi
                      laskwie, ze autorka odpowiedziala, bo nie odpowiedziala.

                      A teraz pytam kto zaproponowal przeprowadzke do mieszkania dziadka,
                      oraz kto zaproponowal remont. Na te pytania autorka nie odpowiadala.
                      • attiya Re: Wnioski 29.01.10, 17:12
                        przeczytaj od początku
                  • attiya Re: Wnioski 29.01.10, 17:12
                    d.o.s.i.a napisała:

                    > > jezu, jaśniej już nie mogę, poddaję się
                    >
                    >
                    > Czyli przyznajesz, ze nie bylo mowy o rekompensacie dla tesciowej w
                    > momencie przeprowadzki. Znaczy, nie pomysleliscie o niej? Tak, czy
                    > nie?
                    > To teraz zapytam bardzo konkretnie. Kto zaproponowal przeprowadzke
                    > do domu dziadka. I kto zaproponowal remont.
                    >
                    >
                    weź już panna przestań te głupoty pisać
                    jak to było?
                    koncz Waść, wstydu oszczędź
                • stinefraexeter Re: Wnioski 29.01.10, 18:31
                  asiak-asiak napisała:

                  > ostatni raz spróbuję rozjaśnić wam sytuację, wątek tak się rozrósł, że może moj
                  > e
                  > posty gdzieś umykają

                  Ja dobrze zrozumiałam, jak było. I zgadzam się, że teściowa was wystawiła do
                  wiatru. Natomiast uważam, że sami się o to prosiliście.

                  Zawieranie umowy na gębę to jedna sprawa. Ale pakowanie tyle pieniędzy w
                  mieszkanie, które i tak miało zostać sprzedane, przerasta już moje zdolności
                  rozumowania. Po co to wam było? Nie lepiej było mieszkać, gdzie mieszkaliście,
                  nawet wynajmując i od razu inwestować w dom? No i, last but not least,
                  planowanie całej inwestycji, która w założeniu miała pozostawić teściową bez
                  lokum (pomysł z kawalerką pojawił się dopiero później) również nienajlepiej
                  świadczy o waszej wyobraźni. Jak wy to widzieliście? Że ona sprzedaje mieszkanie
                  i wam oddaje pieniądze, a sama dalej pomieszkuje u faceta? Nie ma znaczenia, co
                  ona mówiła i obiecywała. Każda zdroworozsądkowa osoba zaczęła by mieć w tym
                  momencie wątpliwości, czy (a) to naprawdę w porządku, (b) aby mamusia w
                  ostatniej chwili nie zmieni zdania, skoro ma najwyraźniej pozostać na lodzie.
                  No kurczę, ona na tym wszystkim skorzystała, wy zaś jesteście stratni, ale
                  rozegraliście to od samego początku tak głupio, że w zasadzie sami jesteście
                  sobie winni.
                  • d.o.s.i.a Re: Wnioski 29.01.10, 18:49
                    > rozumowania. Po co to wam było? Nie lepiej było mieszkać, gdzie
                    mieszkaliście, nawet wynajmując i od razu inwestować w dom?


                    Ja tez juz o to wczesniej pytalam. Sa dwa wyjscia. Pierwsze -
                    naprawde rozum mieli gdzie indziej, bo dla mnie remontowanie rudery
                    w dodatku koszmarnie zadluzonej to szalenstwo. Drugie wyjscie -
                    mieszkanie wcale nie bylo taka rudera i jednak oplacalo sie je
                    wyremontowac. A jezeli to drugie, to ta kawalerka, albo pokoj dla
                    tesciowej to mogl byc naprawde ochlap. Ale przeciez sie nie dowiemy
                    jak bylo naprawde.
          • d.o.s.i.a Re: Wnioski 29.01.10, 12:51
            Swietne podsumowanie. Mysle, ze nic wiecej w tym watku nie da sie
            powiedziec.

            Uderza mnie to, ze pare forumek w tym watku wydaje sie zyc zgodnie z
            zasada "najwazniejsze moje przetrwanie, byle po trupach". Zawsze sie
            znajdzie argument na to, zeby wycyckac druga osobe. Bo przeciez ja
            jestem wazniejszy, bo przeciez to ja mam dzieci, bo przeciez tamta
            to leniwa, wiec ja bardziej zasluguje, to jej zabiore. Nigdy nie
            lubilam takiej postawy zyciowej, pazernosci w zyciu codziennym.
            Brzydze sie taka postawa i ciesze, ze w mojej rodzinie te sprawy
            zalatwia sie w diametralnie inny sposob.

            Ale jak widac taka postawa czesto budzi poklask.
            • attiya Re: Wnioski 29.01.10, 13:14
              rewelacja
              ty ofkors do wszystkiego sama doszłaś, co?
              • d.o.s.i.a Re: Wnioski 29.01.10, 13:23
                Slonko. Mylisz pojecia. Uwazasz, ze "z pomoca innych" jest
                rownoznaczne z "po ich trupach"?

                Wiele razy napisalam w tym watku, ze czasami czyjs interes trzeba
                postawic ponad wlasny, nawet jezeli obiektywnie cos nam sie nalezy,
                albo cos nam ktos obiecal. Dlatego ja nie zgodzilabym sie na
                przepisanie na mnie mieszkania po dziadku, gdybym wiedziala, ze jest
                to jedyny majatek mojej matki. I nie mialoby znaczenia jak mocno
                dziadek by mi to mieszkanie obiecywal i przy ilu swiadkach. Ani
                nawet gdyby matka mocno nalegala i wciskala mi to mieszkanie. NIE
                PRZYJELABYM. Rozumiesz? Po co pytam. Pewnie, ze nie rozumiesz. A to,
                ze prawdopodobnie, gdyby mnie bylo stac, jeszcze bym jej to
                mieszkanie wyremontowala, to Ci sie w glowie nie miesci, co juz
                wielokrotnie tu udowodnilas.

                W tym watku najwazniejszym argumentem jest to, ze "dziadek obiecal".
                Wiec tesciowa miala pasc na kolana, pogodzic sie z wola ojca (bez
                wzgledu na to, ze oto wlasnie niezgodnie z prawem ja wydziedziczyl)
                i oddac mieszkanie synowi. A syn, bez mrugniecia okiem dar przyjal,
                bo przeciez "dziadek mowil". A tesciowa? Pies z tesciowa. Kto by
                myslal o tesciowej.
                • attiya Re: Wnioski 29.01.10, 13:32
                  jeśli taka była wola jej ojca to tak, powinna była się z tym pogodzić
                  tyle, słonko
            • chloe30 Re: Wnioski 29.01.10, 13:16
              d.o.s.i.a napisała:

              >> Brzydze sie taka postawa i ciesze, ze w mojej rodzinie te sprawy
              > zalatwia sie w diametralnie inny sposob.
              >
              Czytam i czytam i się hamuje, no ale teraz po prostu Twoje
              hipokryzja sięgnęła szczytu.
              Mam ci przypomniec posta, w którym żalisz sie na rodziców, którzy
              zostawili cię bez środków do życia na studiach??? I mam ci
              powiedzieć, że z tego powodu szlag cie trafia na myśl, że ktoś (np
              autorka wątku) mógłby miec w życiu lżej, więc broniśz teściowej
              wbrew logice.

              >
              • attiya chloe30 29.01.10, 13:35
                chloe30 napisała:

                > d.o.s.i.a napisała:
                >
                > >> Brzydze sie taka postawa i ciesze, ze w mojej rodzinie te sprawy
                > > zalatwia sie w diametralnie inny sposob.
                > >
                > Czytam i czytam i się hamuje, no ale teraz po prostu Twoje
                > hipokryzja sięgnęła szczytu.
                > Mam ci przypomniec posta, w którym żalisz sie na rodziców, którzy
                > zostawili cię bez środków do życia na studiach??? I mam ci
                > powiedzieć, że z tego powodu szlag cie trafia na myśl, że ktoś (np
                > autorka wątku) mógłby miec w życiu lżej, więc broniśz teściowej
                > wbrew logice.
                >
                Chloe - to wszystko wyjaśnia - zaraz sobie luknę tu i ówdzie smile
                to powinno jeszcze bardziej rozjaśnić mi myślenie
                czyli coś w rodzaju jak pies ogrodnika - ja nie mam a ci co mają to źli ludzie smile
                • a1ma Re: chloe30 29.01.10, 13:39
                  > Chloe - to wszystko wyjaśnia - zaraz sobie luknę tu i ówdzie smile

                  Absolutnie, WSZYSTKO big_grin

                  > to powinno jeszcze bardziej rozjaśnić mi myślenie

                  Trzymam kciuki.
                  • attiya Re: chloe30 29.01.10, 13:45
                    trzymaj, trzymaj te kciuki, mniej takich cudów będziesz pisać
                    smile smile smile
              • d.o.s.i.a Re: Wnioski 29.01.10, 13:36
                O widze, ze lekcje odrobilas smile
                A ja Ci napisze. Co ma piernik do wiatraka???

                Metody wychowawcze moich rodzicow i ich przekonania nie wplynely na
                degeneracje mojego charakteru i wciaz wiem co jest przyzwoite, a co
                nie. Uwazasz, ze powinnam sie mscic na rodzicach, bo zmusili mnie do
                doroslosci? Tak, mam zal, ale to zupelnie inna sprawa i spraw
                majatkowych w to nie mieszajmy!

                Napisalam juz wczesniej, ze odmowilam mieszkania po cioci, bo
                chcialam je przekazac rodzicom, a nawet na cele charytatywne.
                Poniewaz jednak w zyciu im nic nie brakuje i maja gdzie mieszkac,
                mieszkanie w koncu przyjelam. Jednakze caly wplyw z wynajmu idzie do
                rodzicow. Zdziwiona? Ale nigdy bym go nie przyjela gdyby moi rodzice
                nie mieli gdzie mieszkac.

                I powiem Ci wiecej. Oplacam moim rodzicom wiele oplat, dorzucam sie
                do mebli w ich nowym domu (bo np. mama zamarzyla o starej drogiej
                szafie), place za telefony, dalam kilka (bezzwrotnych) pozyczek, gdy
                konczyly im sie pieniadze na wykonczenie. NIgdy przez mysl mi nie
                przyszlo, ze oni mi to zwroca, ze odziedzicze po nich dom, czy
                cokolwiek.
                • attiya Re: Wnioski 29.01.10, 13:39
                  aj waj
                  jaka ty dobra
                  ale nie do końca bo jednak powinnaś oddać te mieszkanie rodzicom - w końcu
                  między tobą a ciotką byli na pewno inni spadkobiercy
                  źłe postąpiłaś, oj źle
                  • d.o.s.i.a Re: Wnioski 29.01.10, 14:03
                    > ale nie do końca bo jednak powinnaś oddać te mieszkanie rodzicom -
                    w końcu
                    > między tobą a ciotką byli na pewno inni spadkobiercy
                    > źłe postąpiłaś, oj źle


                    O prosze, kolejny przyklad dorabiania rzeczywistosc smile Tak, Ty na
                    pewno wiesz jak wygladala sprawa spadkowa mojej cioci i jacy byli
                    inni spadkobiercy big_grin big_grin big_grin
                    • attiya Re: Wnioski 29.01.10, 15:07
                      no niunia - przez cały watek dorabiasz rzeczywistość
                      i zdziwiona jesteś, że inni to robią?
                      haha
                • jmama Re: Wnioski 29.01.10, 13:42
                  ale robisz to wszystko bo Cię na to stać prawda?gdybyś ledwo wiązała koniec z
                  końcem to byś taka chętna do pomocy- ściśle materialnej pomocy- nie była. A
                  tutaj autorkę i jej męża nie stać na spłacanie za teściową długów i remont
                  mieszkania w prezencie bo oni sami swojego lokum nie mają.
                  • attiya Re: Wnioski 29.01.10, 13:46
                    najłatwiej wtedy doradzać innym, żeby wszystko oddali bo ponoć tak trzeba smile
                    • d.o.s.i.a Re: Wnioski 29.01.10, 14:11

                      > najłatwiej wtedy doradzać innym, żeby wszystko oddali bo ponoć tak
                      trzeba smile


                      Prosze. I w dalszym ciagu nie kumasz. Nie mowie, zeby wszystko
                      oddali, tylko, zeby nie brali jak inni sa w wiekszej potrzebie. Ale
                      i tak nie zrozumiesz, prawda?
                      • attiya Re: Wnioski 29.01.10, 15:08
                        no, ty za to kumasz - to wystarczy
                  • d.o.s.i.a Re: Wnioski 29.01.10, 14:05

                    > ale robisz to wszystko bo Cię na to stać prawda?

                    A jaka to roznica czy mnie stac, czy nie? Gdyby mnie nie bylo stac
                    moze nie remontowalabym rodzicom tego czy owego, ale w dalszym ciagu
                    nie przyjelabym mieszkania po dziadku, gdyby byl to jedyny majatek
                    moich rodzicow. ROZUMIESZ?
                    • jmama Re: Wnioski 29.01.10, 16:04
                      ja rozumiem ale ty raczej nie. Dorabiasz do wszystkiego jakieś ideologie i
                      idziesz w zaparte.

                      Współczuję Twoim ewentualnym dzieciom bo rozumiem, ze gdyby któremuś z nich
                      dziadek obiecał, (tylko obiecał ale wszyscy byliby tego w rodzinie świadomi)
                      swoje mieszkanie, z którym nota bene może zrobić co zechce bo jest po prostu
                      jego, niezależnie od stanu posiadania swoich dzieci, to Ty jako kochana mamusia
                      powiedziałabyś: a figę, trzeba było nakłonić dziadka do przepisania za życia -
                      teraz jest moje. Gratulacje, postawa na medal.
                      • d.o.s.i.a Re: Wnioski 29.01.10, 16:22
                        > Współczuję Twoim ewentualnym dzieciom bo rozumiem, ze gdyby
                        któremuś z nich
                        > dziadek obiecał, (tylko obiecał ale wszyscy byliby tego w rodzinie
                        świadomi)
                        > swoje mieszkanie, z którym nota bene może zrobić co zechce bo jest
                        po prostu
                        > jego, niezależnie od stanu posiadania swoich dzieci, to Ty jako
                        kochana mamusia
                        > powiedziałabyś: a figę, trzeba było nakłonić dziadka do
                        przepisania za życia -
                        > teraz jest moje. Gratulacje, postawa na medal.


                        Ja moje dzieci wychowam, tak, ze nie zostawia mnie na lodzie i w
                        przytulku, zabierajac jedyne lokum jakie mam. Wychowam je tak, zeby
                        umialy pomyslec nie tylko o sobie.
                        • attiya Re: Wnioski 29.01.10, 17:13
                          strach pomyśleć jak je raczej wykiwasz
                • chloe30 Re: Wnioski 29.01.10, 13:42
                  d.o.s.i.a napisała:

                  > > A ja Ci napisze. Co ma piernik do wiatraka???

                  A ja ci napisdzę, że z Tobą dyskutować nie zamierzam. Szkoda mi
                  czasu. Po prostu pisanie o cudownej rodzinie w opozycji do faktów
                  przerosło moja wytrzymałość.
                  Jesteś hipokrytką i koniec.
                  >
                  • d.o.s.i.a Re: Wnioski 29.01.10, 14:07

                    > Jesteś hipokrytką i koniec.


                    Prosze bardzo jak ladnie szybko zabraklo argumentow. I caly research
                    na nic i wyciaganie starych watkow i szukanie skaz na charakterze.

                    I ciekawa teoria. Jestem hipokrytka, bo przeciez powinnam sie na
                    rodzicach mscic, a sie nie mszcze. Normalnie szczyt
                    hipokryzji! big_grin big_grin big_grin
                    • chloe30 Re: Wnioski 29.01.10, 14:19
                      Nie zabrakło mi argumentów, ale nie mam cierpliwości innych
                      dziewczyn z tego wątku żeby dyskutowac z betonem.
                      Naprawdę na tłumaczenie czegokolwiek Tobie szkoda czasu.

                      Koncząc:
                      To ile teraz pomagasz rodzicom jest zapewne tak samo dobrowolne, jak
                      ten chleb z vegetą na studiach.
                      No i żal, że ktos mógłby cos DOSTAĆ. Ach jaki straszny żal...
                      • stinefraexeter Re: Wnioski 29.01.10, 14:38
                        Abstrahując od tego po czyjej stoi się stronie, uważam, że:

                        - nazywanie kogoś betonem tylko dlatego, że się z nami nie zgadza i na dodatek w
                        dyskusji, która nie dotyczy żadnej z was

                        - wyciąganie faktów z życia prywatnego z innych wątków

                        jest prymitywne i niegrzeczne.
                        Nie wiem skąd to zacietrzewienie w sprawie, w której w ogóle nie bierze się udziału.
                      • d.o.s.i.a Re: Wnioski 29.01.10, 14:40
                        > Koncząc:
                        > To ile teraz pomagasz rodzicom jest zapewne tak samo dobrowolne,
                        jak ten chleb z vegetą na studiach.
                        > No i żal, że ktos mógłby cos DOSTAĆ. Ach jaki straszny żal...


                        Za przeproszeniem, pieprzysz jak potluczona. Nie zaluje komus,
                        rozumiesz? Ciesze sie, ze dostali. Nie rozumiem, ze wzieli.
                        • chloe30 Re: Wnioski 29.01.10, 15:11
                          smile
                          tak Dosiu, i jeszcze 700 postów więcej powtórzysz to samo, ja wiem.
                          No co zrobić.
            • azile.oli Re: Wnioski 29.01.10, 13:19
              Ale czy ty nie widzisz, że to teściowa ''wycyckała'' dzieci. Jak na
              razie mieszkanie jest jej, oddłużone, wyremontowane, może z nim
              zrobić, co chce. Synowi będzie bardzo trudno odzyskać kasę.
              Natomiast pisząc w poprzednim poście , że mogła mieszkanie
              wynająć , lub sprzedać chyba kpisz. Już widzę te tłumy chętnych,
              pchające się do zdemolowanej i zadłużonej rudery.
              Nawet, gdyby naiwniak się znalazł, to wiele by za to mieszkanie nie
              wzięła, na pewno nie tyle, żeby zapewnić sobie na starość lokum.
              • stinefraexeter Re: Wnioski 29.01.10, 14:35
                Masz rację, teściowa wycyckała dzieci, ale na ich własne życzenie.

                Zupełnie nie wiem po co syn z partnerką włożyli tyle kasy w te mieszkanie.
                Jeszcze bym rozumiała, gdyby mieli tam mieszkać docelowo i
                ona by im po prostu tego mieszkania użyczała, by zostało w rodzinie, itd. Ale tu
                się okazuje, że od początku
                były plany sprzedaży NIESWOJEGO mieszkania i inwestycji w budowę domu. To jest
                jakieś dziwne myślenie, które zakrawa o kombinatorstwo i głupotę w jednym.
                A najlepsze w tym wszystkim, że kredyt na 80tys wzięli raz dwa, lecz na
                notariusza "już nie mieli czasu". Trochę jak z tym dziadkiem, który się
                naobiecywał, lecz o testament nie zadbał.

                Nie bronię teściowej. Obie strony są siebie warte. Walczące o swój kawałek,
                kombinujące na całego. Tyle tylko, że w przypadku autorki ijej faceta
                zdecydowanie zabrakło rozwagi.
                • dynema Re: Wnioski 29.01.10, 14:50
                  Widzisz, dla Ciebie to jest 'nieswoje' mieszkanie, a w mojej
                  rodzinie jest tak, ze jakbym powiedziala synowi czy corce: ' to
                  mieszkanie co ci dziadek zapisal jest twoje, splacaj je, remontuj i
                  mieszkaj'.To ja bym w zadne sposob nie czula ze jest w jakikolwiek
                  sposob moje, chocby i bylo na mnie zapisane.

                  I tak jest w kazdej normalnej rodzinie, nie bede sie bawic w
                  psychologie, ale jakis wplyw na tesciowa zycie z alkoholikiem pewnie
                  mialo, normalne to w kazdym razie nie jest.
                  • stinefraexeter Re: Wnioski 29.01.10, 15:05
                    Wiesz, w mojej rodzinie też nie ma takiego rozróżnienia. Tyle tylko, że nie
                    wyobrażam sobie rozporządzania moim/niemoim mieszkaniem rodziców w sytuacji, gdy
                    jest to ich jedyne lokum. Obie strony chciały siebie "wycyckać" i to teściowa
                    okazała się sprytniejsza. No, nieciekawa rodzinka, jakby nie patrzeć.
                    • ledzeppelin3 Re: Wnioski 29.01.10, 16:35
                      Dosia, spójrzmy prawdzie w oczy. Bierzesz porządnie w doopę. Naprawdę porządnie.
                      Długotrwałe samoumartwianie niszczy psychikę. Zaparcie, z jakim bronisz
                      teściowej jest naprawdę twoją rozpaczliwą obroną sensu swojego życia. A ono NIE
                      MA sensu. Nie ma sensu fundowanie rodzicom-pijawom fajnego życia. Co na to twoje
                      dzieci?> Gdy widza, jak ich matka się upadla, żeby tylko zasłuzyć na miano
                      grzecznej, dobrej córeczki? Chcesz, żeby one w przyszłości tez tak brały w
                      doopę, jak ty? To dawaj dobry przykład dalej.


                      I dalej zaprzeczaj, że ktoś jest świnią i dyma swoje dzieci. Zaprzeczaj, bo
                      inaczej musiałabyś przyznać że twoje "szlachetne poczyniania" wynikają wyłącznie
                      z przemocy rodziców wobec ciebie, z przemocy, której jestes ofiarą. I której
                      ofiarami będa twoje dzieci.
                      • d.o.s.i.a Re: Wnioski 29.01.10, 16:46
                        ledzeppelin3 napisała:

                        > Dosia, spójrzmy prawdzie w oczy.


                        Boze, co za belkot.


                        > MA sensu. Nie ma sensu fundowanie rodzicom-pijawom fajnego życia.


                        Wow. Teraz to jeszcze moi rodzice sa pijawkami w tym watku? big_grin big_grin big_grin
                        Chyle czola, naprawde chyle czola przed wypocinami Twojego umyslu.
                        • attiya Re: Wnioski 29.01.10, 17:15
                          coś musi być na rzeczy skoro tyle osób tobie mówi, że coś z tobą nie tak
                          • d.o.s.i.a Re: Wnioski 29.01.10, 17:22

                            attiya napisała:

                            > coś musi być na rzeczy skoro tyle osób tobie mówi, że coś z tobą
                            nie tak


                            Tak, tak wiem. Mam feler zapewne...
                            Ciekawe, ze czesto uzywasz argumentu "tyle osob mowi". Czyzbys nie
                            miala zaufania do swoich wlasnych przemyslen i musiala sie podpierac
                            tym co inni mowia? W sumie sie nie dziwie, bo w tym watku rzuca sie
                            w oczy, ze jestes zdecydowanie najmniej lotna z moich oponentek.
                            Sorry, ale nie moglam sie powstrzymac. Na kazdy argument, albo
                            odpowiadasz nielogicznie (patrz dyskusja o dawaniu i braniu, w
                            ktorej nawet nie probowalam Ci juz nic tlumaczyc, bo i tak
                            rozumialas nie tak jak trzeba), albo piszesz "cos z nia nie
                            tak", "cos jest na rzeczy". Glowa, uzyj czasem glowy Attiyo.
                            • attiya Re: Wnioski 29.01.10, 17:31
                              spokojnie Dosiu - z moją głową wszystko oki
                              po prostu czasem, żeby do kogoś czyli do Ciebie cos dotarło to trzeba się zniżyć
                              do poziomu takiej oponentki jak ty
                      • stinefraexeter Re: Wnioski 29.01.10, 17:55
                        ledzeppelin3 napisała:

                        > Dosia, spójrzmy prawdzie w oczy

                        Sorry, nie jestem dosia. wink
          • jolunia01 Re: Wnioski 03.04.18, 16:50
            stinefraexeter napisała:

            > ... mnie zastanowiło postanowienie te dwa czy trzy lata temu, że "mieszkanie będzie nasze",
            > chociaż był to w zasadzie jedyny majątek tej kobiety...

            Następna, która widzi jakiś majątek. Uświadom sobie, że bezrobotna teściowa autorki wątku, będąca na utrzymaniu konkubenta, nie miała żadnego "majątku", bo trudno za majątek uznać dług odziedziczony po ojcu. Gdyby nie syn, który wraz z małżonką ten dług spłacili, to pani nie miałaby nie tylko tego mieszkania, ale i szans na jakiekolwiek inne.
            • ras.szamra Re: Wnioski 03.04.18, 18:31
              Myślę, że przez 8 lat jakoś rozwiązali już te sprawę. Po co odkopujesz jakieś starocia?
    • tylkotroche Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 17:04
      1: d.o.s.i.a cos ci chyba zalega. Kobieta pisze jasno jaka była umowa i nie czepiaj sie jej juz.

      2. Przykro mi z tego powodu, tak sobie tylko mysle, że paręnaście lat temu chyba jakieś natchnienie miałam:

      W trudnych chwilowo momentach życia rozmawiałam z moja mama o moich planach na przyszłość - konieczna przeprowadzka, średnia sytuacja finansowa itp.
      mam, właścicielka 2 niezłych mieszkań powiedziała mi, że mogę zamieszkać w jednym z nich i ono jest dla mnie ( brak rodzeństwa ) - kupione za pieniądze mojej babci, która w ustnym testamencie powiedziała, że ponieważ dała pieniądze mojej manie na to mieszkanie to on jest po połowie dla mnie i mojej mamy. ( zapisane oficjalnie na mamę)

      Natchnęło mnie i powiedziałam, że to super propozycja , ale zamieszkam, jak je na mnie przepisze. Ok, umówiłyśmy się u notariusza. W trakcie spotkania u notariusz mam zażądała klauzuli, że nie będę mogła nigdy sprzedać tego mieszkania. Pani notariusz odpowiedziała, że nie jest to możliwe. Mama wyszła od notariusza i już.

      Powiedziałam mamie, że ma mi powiedzieć o co jej chodzi, jak nie chce dać mi tego mieszkania, to nie, jakoś sobie poradzę.
      odpowiedziała wtedy, ze ona woli sprzedać i dać mi pieniądze. OK, pieniądze piechota nie chodzą chętnie przyjmę.
      Sprzedała i powiedziała, że zgodnie z obietnica pieniądze są na koncie, z którego mogę korzystać - bo ono jest założone na nas dwie i tam je wpłaciła. Poszłam do banku i zorientowałam się, że jest dostępna tylko połowa, a druga jest na lokacie na nazwisko mojej mamy.
      To już stwierdziłam, że olewam - polowe przelałam na swoje konto, tak jak babcia podzieliła: dla mnie, a prezent-nie-prezent od mojej mamy olałam. Nigdy już nic od niej nie dostałam. konta nie dotykałam. Wcześniej, od czasu wyprowadzki z domu na swoje nie dostała ani żadnego prezentu ani grosza.

      Po latach myślę, że to opatrzność nade mną i babcia czuwały. Kasę po babci dostałam a nie wkopałam się w remont nie swojego mieszkania.

      Resztę spadku olewam. -
      Tak aby było weselej - zostały sfałszowane dokumenty, tak aby mój tata, który zmarł wcześniej - nigdy nie figurował jako współwłaściciel tego mieszkania - wtedy miałabym prawo do części spadku po nim... smile

      Tak to bywa w rodzinie...
      A wystarczyło powiedzieć : nie dam radź sobie sama. Zresztą mama sama zaproponowała pomoc na początku!




      • stinefraexeter Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 18:00
        Ty miałaś głowę na karku i dobrze. Rodzina z tego wątku ma zaś dziwnie
        beztroskie podejście do spraw najważniejszych. Dziadek się naobiecywał, ale o
        testament nie zadbał, bo i po co? Niech się sami martwią i dogadują... W remont
        się ładuje kupę kasy, ale na notariusza już czasu nie ma, znów, no bo po co...
        Wszystko jest ładnie, pięknie i jak w rodzinie, kiedy żyję się dniem powszednim.
        Jednak kiedy przychodzi do poważnych działań, jak sprzedaż nieruchomości,
        dziedziczenie, to okazuje się, że główni zainteresowani nie potrafili o siebie
        zadbać i teraz mogą co najwyżej pluć sobie w brodę.

        Na własne życzenie wkopali się w tarapaty.
        • joanna35 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 18:22
          Owszem, miała głowe na karku, ale nie zmienia to faktu, ze i tak
          cała historia jest bardzo przykra. Na litość boską, to komu mamy
          ufać jak nie najbliższym?
          • stinefraexeter Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 18:36
            Nikomu. Szczerze.

            Co innego żyć sobie w mieszkaniu mamusi lub tatusia przez dwadzieścia lat i co
            innego próbować je sprzedać. To są naprawdę poważne decyzje i wcale nie takie
            łatwe do przeprowadzenia (koszty, notariusz, księgi wieczyste..). Niektórych
            oblatuje strach przed utratą majątku. Łatwo jest obiecywać, łatwo nawet użyczać
            własnego mieszkania jak w przypadku autorki. Ale sprzedaż, dziedziczenie... -
            kiedy majątek zmienia właściciela, to są to poważne zmiany i nigdy przenigdy nie
            powinno się ich zawierać na gębę.

            Gdyby autorka i jej facet od razu udali się do notariusza, to może nie byliby
            teraz stratni 80 tys.
            To nie jest tak, że bronię teściowej. Natomiast jakoś nie potrafię współczuć
            ludziom, którzy na własne życzenie pakują się w takie tarapaty.
            • tylkotroche Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 18:56
              Tak mi się coś jeszcze z dawnych lat przypomniało. Dotyczyło to bliskiej mi osoby.
              Dawno temu kiedy były spółdzielnie mieszkaniowe i dzieciom zakładało się książeczki mieszkaniowe "z wkładem" pewna mam założyła na nazwiska swoich dzieci 2 książeczki i systematycznie wpłacała po niewielkich kwotach - ale zawsze będą miały szanse na mieszkanie, bo będą członkami spółdzielni.
              Na początku lat 90, kiedy dzieci były już dawno pełnoletnie, wszystko się pozmieniało i okazało się, że owe książeczki do niczego nie upoważniają i można jedynie "wyciągnąć" ów wkład pieniężny o niewielkiej wartości - w/g dzisiejszych cen ok 2000-2500 PLN na książeczce ( za parę ładnych lat oszczędzania). No trudno, bywa. Owa mama i dzieci postanowiła zlikwidować te książeczki. Udali się do spółdzielni (prawnie właścicielami książeczek i wkładu były dzieci!). Zlikwidowali książeczki i mama zażądała, że te pieniądze maja być przeniesione na lokaty bankowe.
              Syn owej mamy się zapytał, zaraz to ja jestem właścicielem, latami mówiłaś, że to zbierasz na moje mieszkanie - pal diabli mieszkanie - takie czasy, że nie wypaliło - ale do tych pieniędzy tez nie chcesz mi dać?
              na to mama ; chce dać, ale ponieważ to ja na to odkładałam to chcę dać, ale tak, żebyś nie mógł z tego korzystać.
              Słyszałam dokładnie te słowa na własne uszy!!!!!!

              I chyba to było najbardziej uczciwe podsumowanie takich przepychanek majątkowych w rodzinach.
              "Pewnie, że ci dam, jaka ja jestem dobra i wspaniała mamusia !!!
              Ale wara ci od jakichkolwiek samodzielnych decyzji i korzyści! "

              Dać ale nie dać. Dla mnie coś okropnego.


              • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 19:06
                Tylkotroche. Ale to mieszkanie dawal DZIADEK, a nie tesciowa. Wiec
                to jest troche inna sytuacja.

                Innymi slowy, z lekka wydziedziczyl wlasna corke, a dal wnukowi. I
                to tak dal, ze wlasciwie to nie dal. Znaczy tak sobie tylko gadal,
                bo formalnie nic nie zrobil.

                Wszyscy w tym watku psiocza, ze tesciowa zabiera synkowi choc
                obiecala. Ale to nie ona obiecala, tylko dziadek. Dlaczego nikt nie
                zwrocil uwagi na to, ze ona zostala postawiona przed faktem
                dokonanym, wydziedziczona przez wlasnego ojca (nieprawnie zreszta,
                bo dziadek formalnie nie mial prawa oddac mieszkania wnukowi bez jej
                zgody) i czego by nie zrobila to wyszlaby na zolze. Nie da, zle, bo
                wbrew woli dziadka. Da, to bedzie pokrzywdzona przez wlasnego ojca,
                bo biedaczek zapomnial, ze ma corke.

                Ja uwazam, ze w tej sytuacji wnuczek powinien stanac po stronie
                matki i zrezygnowac z "daru" dziadka na jej rzecz. Dla mnie to jest
                szlachetne postepowanie. I ja bym tak postapila.

                Inni uwazaja, ze trzeba walczyc o swoje chocby kosztem matki, bo
                przeciez jak obiecane to obiecane i trzeba brac, chocby po trupie
                matki. I oni tak zrobili.

                I tu jest sedno dylematu. Rozne wartosci wyznajemy.
                • joanna35 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 19:16
                  Dosiu, to niekoniecznie musi być inny system wartości. Nie wiemy,
                  być może sami zainteresowani nie wiedzą - i już sie raczej nie
                  dowiedzą - dlaczego dziadek tak postanowił. Może bardziej cenił
                  wnuka niż własną córkę? Może patrząc na życie wnuka i córki doszedł
                  do skądinąd słusznego wniosku, że tylko on jest w stanie to
                  mieszkanie zatrzymac i utrzymać? A może za życia to wnuk się
                  dziadkiem bardziej interesował niż córka?
                • tylkotroche Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 19:18
                  Dlaczego nikt nie zwrocil uwagi na to, ze ona zostala postawiona przed faktem dokonanym, wydziedziczona przez wlasnego ojca (nieprawnie zreszta, bo dziadek formalnie nie mial prawa oddac mieszkania wnukowi bez jej zgody)

                  Jeżeli chodzi o kodeks prawny to się nie wypowiadam - nie znam się.
                  Moralnie - nie ma żadnego prawa do czegoś co nie jest jej.
                  Dziadek równie dobrze mógł zostawić mieszkanie młodej kochance i nic nikomu z rodziny do tego... To jest JEGO mieszkanie - bo on na nie zarobił. A nie córka.

                  Jedynie co nie dopatrzył, faktycznie trzeba było napisać i tyle.


                  Jeżeli chodzi o twoje podejście do - dać i brać - własnie założyłam watek.



                  • stinefraexeter Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 19:25
                    No, nie do końca tak jest. Bez wchodzenia w szczegóły: dzieci mają zawsze prawo
                    do zachowku po zmarłym rodzicu. Nawet jeśli zmarły nic im nie zapisze w
                    testamencie. Więc w zasadzie w prawie polskim takie totalne "wydziedziczenie"
                    znane z filmów nie istnieje. Czyli nawet gdyby dziadzio sporządził testament, to
                    i tak teściowej należałby się jakiś tam procent wartości majątku i spadkobiercy
                    musieliby go jej wypłacić (najprawdopodobniej poprzez sprzedać mieszkania i
                    oddanie określonej sumy teściowej).
                  • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 20:46
                    > Dziadek równie dobrze mógł zostawić mieszkanie młodej kochance i nic nikomu z r
                    > odziny do tego... To jest JEGO mieszkanie - bo on na nie zarobił. A nie córka.
                    >


                    No, ale mimo wszystko prawo obowiazuje. Jesli corka nie byla wyrodna, znecajaca
                    sie corka, to zgodnie z prawem dziadek nie mogl jej wydziedziczyc, nawet jesli
                    chcial zapisac mieszkanie dla biednych dzieci.

                    Latwo sie mowi: oddaj, bo moralnie Ci sie nie nalezy, choc prawnie jak
                    najbardziej. Dlaczego wymagamy wspanialomyslnosci od tesciowej, a nie od wnuczka?
                    • joanna35 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 21:47
                      Dlaczego Ty wymagasz wspaniałomyślności od wnuczka nie od teściowej?
                      Dlaczego krytykujesz wnuczka za coś co akceptujesz u teściowej?
                      • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 21:50
                        Bo tesciowa jest w gorszej sytuacji. A syn sobie radzi.
                        • joanna35 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 21:54
                          Dosiu wg. mnie teściowa swoim zachowaniem względem syna sama sobie
                          kopie grób.
                    • tylkotroche Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 30.01.10, 03:03
                      No, ale mimo wszystko prawo obowiazuje. Jesli corka nie byla wyrodna, znecajaca sie corka, to zgodnie z prawem dziadek nie mogl jej wydziedziczyc, nawet jesli chcial zapisac mieszkanie dla biednych dzieci.

                      Jak już pisałam - być może takie jest prawo pisane - nie wiem.
                      Moralnie jest to dla mnie bzdura.
                      Jak coś się ma to się o tym decyduje - a nie komunistyczne prawo, ze niby mam, ale kto to po mnie dostanie to niby prawo wie lepiej...

                      Prawo nagradzające leni i nierobów - chcesz mieć mieszkanie, nikt ci nie chce dać, to sobie leniu zarób a nie
                      MI SIĘ NALEŻY!
                • stinefraexeter Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 19:21
                  A to ja aż tak szlachetna bym nie była, bo tak naprawdę oni nie mają CZEGO
                  oddawać... Mieszkanie nie jest ich i nigdy nie było.

                  To znaczy, jak już pisałam nie raz, w ogóle bym się nie pakowała w to
                  mieszkanie. Planowali dom, więc domem należało się zająć, a nie opieraniem
                  wszystkich swoich planów na obietnicy mamusi. To jest więcej niż nieracjonalne i
                  mam wrażenie, że autorka coś przed nami ukrywa. Po drugie, znów, robienie planu
                  pięcioletniego opartego na założeniu, że mamusia pozbędzie się swojego jedynego
                  lokum, jest jak budowanie zamków z piasku. Co to w ogóle za pomysł? Każdy by się
                  zaczął martwić, że mamcia może (i słusznie!) jeszcze raz przemyśleć całą sprawę.
                  • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 20:50
                    > mam wrażenie, że autorka coś przed nami ukrywa.

                    Ja tez mam takie wrazenie. Nie odpowiedziala nigdy na pytanie czyj to byl
                    wlasciwie pomysl ta cala przeprowadzka i remont. Czy tesciowa im to sama
                    zaproponowla, czy tylko machnela reka na zasadzie "robcie co chcecie". Nie
                    odpowiedziala jakie ustalenia poczyniono wzgledem tesciowej w momencie
                    przeprowadzki (nie w momencie checi sprzedazy).

                    Podejrzewam (choc moge sie mylic, oczywiscie), ze oni sie mogli wprowadzic do
                    tego mieszkania na zasadzie: dziadek umarl, a Ty mama przeciez w mieszkaniu nie
                    mieszkasz, a dziadek i tak obiecywal, ze bedzie moje, no to my sie wprowadzamy.
                    I co miala kobieta powiedziec? Ano, przytaknela...
              • stinefraexeter Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 19:17
                Wiesz, mówimy o sporych sumach (nawet te dwa tysiaki), jak i ogromnych sumach
                (wartość mieszkania). Tu już dawanie nie przychodzi tak łatwo. Albo inaczej: co
                innego odkładać na mieszkanie dla dziecka, co innego dać mu gotówkę na
                "przehulanie" (najprawdopodobniej). Tutaj odnoszę się do powyższej historii.
                Zresztą kto nie słyszał o standardowym "odkładaniu na college dla dzieci" w
                stanach wink

                W ogóle zaś opieranie wszystkich swoich planów i pretensji na tym, że
                "dziadek/mama/stryjek obiecał" jest, bądźmy szczerzy, beznadziejnie głupie.
                Hojny dziadek jakoś do podpisywania dokumentów nie był skory. A co by się stało,
                gdyby teściowa nagle zmarła? Nagle pojawiłby się na horyzoncie brat, również z
                prawami do mieszkania. Lub co by się stało, gdyby nagle teściowa i jej facet się
                rozeszli, facet zmarł, whatever? Wróciłaby do własnego mieszkania, do syna i
                jego rodziny... Kurczę, przyznaję się, że nie pojmuję, jak można robić tak
                wielkie plany w oparciu o czyjeś obietnice. Nawet przy najlepszych chęciach
                (dziadek), obietnice nie wystarczą.

                No i pytałam już wcześniej: po co było ładować 80 tys w mieszkanie nieswoje
                (jakby nie było), które I TAK PLANOWALI SPRZEDAĆ. Nie rozumiem tego. To już nie
                lepiej było od razu inwestować we własny dom?

                Teściowa jest z całej tej trójki najcwańsza, więc jej się udało. Zaś pozostała
                dwójka - szkoda gadać.
                • tylkotroche Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 19:29
                  "przehulanie" (najprawdopodobniej).

                  lepiej nie zakładać.
                  Moja babcia mnie uczyła - chcesz to dajesz, nie chcesz to nie dajesz. Ale jak dałeś to już nie twoje.
                  A kto daje i odbiera ten się w piekle poniewiera.
                  I ja robię tak samo.

                  • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 20:52
                    Tyle tylko, ze to nie tesciowa dala, tylko dziadek. Jednym slowem, niezla
                    przysluge jej wyswiadczyl...
                    • an20 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 21:26
                      W polskim prawie funkcjonuje jak najbardziej wydziedziczenie smile trzeba je
                      wyraznie zaznaczyc, czyli jezeli w napisanym albo w mówionym (tu gorzej bo
                      musza byc swiadkowie)testamencie będzie wyszczególnione "osoby imie i nazwisko
                      wydziedziczam, a cały moj majątek przejumje ....". W ten sposob zadziała
                      wydziedziczenie.

                      Jezeli dziadek ominąl swoja corkę(widocznie mial swoj powod)i mieszkanie
                      przekazal wnukowi, w testamencie mowionym wystrczy powolac swiadków na to i
                      testament bedzie zrealizowany. Z tego co widac wnuk realizuje "testament".
                      Corka/tesciowa ma jakąs część tego mieszkania (chodzi o zachowek), tylko koszty
                      tego mieszkania będą oszacowane w stanie obecnym, kiedy zmral dziadek, czyli
                      przed remontem i splata długów. Tesciowa za wiele nie dostanie. A jak sadze
                      relacje miedzy nimi sa ostre.

                      W takiej sytuacji najlepiej dla tesciowej bedzie przyjąc propozycje o sprzedaniu
                      i podzieleniu majątku.

                      Jeżeli syn/wnuk skieruje sprawe do sądu, tesciowa dostanei wlasnei ta poczatkowa
                      mala sume.

                      No ale najlepiej u prawnika zrobic dokladny spis wszystkiego wtedy, adwokat
                      wyjasni jakie to beda sumy. lepiej bedzie dojsc do porozumienia bez sprawy
                      sadowej smile życzę dużo rozsądku i emocje w takich sprawach sa niewskazane.
                      • d.o.s.i.a Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 21:33
                        An20. Probowalas kiedys kogos wydziedziczyc? Nie jest to takie proste. I
                        zdecydowanie sad by na to nie poszedl, skoro dziadek nawet testamentu nie spisal.
                        • an20 Re: nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? 29.01.10, 21:51
                          d.o.s.i.a napisała:

                          > An20. Probowalas kiedys kogos wydziedziczyc? Nie jest to takie proste. I
                          > zdecydowanie sad by na to nie poszedl, skoro dziadek nawet testamentu nie spisa
                          > l.
                          >
                          >

                          Owszem, jest to jak najbardziej mozliwe. W testamencie musi paść słowo
                          "wydziedziczam" i musi byc imię i nazwisko osboby, której się to tyczy.
                          Kłopoty, sa jak nei ma tego formalnie spisanego, a słowa padły przy świadkach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka