Dodaj do ulubionych

Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo...

03.02.10, 20:57
No właśnie-wg mojego małżonka to pieniactwo i udowadnianie sobie, że
jest się lepszym od innych:
1.Opier…m na parkingu pod blokiem dwóch łepków, którzy nie dość, że
zaparkowali na miejscu dla inwalidy, to jeszcze po tym, jak wysiedli
obrócili znak, żeby nie było widać tabliczki(widziałam osobiście);
poinformowałam ich, że jeśli w tej chwili nie przeparkują i nie
odwrócą znaku z powrotem dzwonię po straż miejską-oczywiście
pyskówka na pół osiedla. Reakcja męża: Po co się wtrącasz?! Podpalą
nam mieszkanie/pobiją/zaatakują dzieci itp.

2.W sylwestra dzwoniłam po straż miejską, żeby zrobili porządek z
grupą smarkaczy, którzy w ramach wczesnej sylwestrowej zabawy
chodzili po osiedlu, wyciągali śmieci ze śmietników i rozrzucali je
po pobliskim lasku, wynieśli do niego także kontener na odpady
plastikowe-do dziś nie wrócił na miejsce, bo nie ma kto go zatargać
z powrotem, więc segregacja śmieci na razie ciągle odpada. Reakcja
męża: Po co dzwonisz?! Podajesz dane osobowe/moje nazwisko/będziemy
mieli kłopoty!

3.Zwróciłam uwagę sąsiadowi, który nogą zagrzebywał w śniegu świeżo
zrobioną przez swojego pieska kupę, że parę metrów dalej na
śmietniku ma pojemniczek z woreczkami na psie odchody, więc nie
powinien zagrzebywać kupy w śniegu, tylko ładnie zgarnąć i wyrzucić,
zwłaszcza jeśli ma warunki-( nie widziałam na innych osiedlach
pojemników z woreczkami, u nas zrobili, tylko, że nikt z nich nie
korzysta), reakcja sąsiada: no przecież pod śniegiem nie widać a
zanim stopnieje to się rozłoży. Reakcja męża: Zadzierasz nosa!
Wydaje ci się ,że jesteś w pracy i możesz wszystkich wokół pouczać!
itp.(jestem nauczycielką).

4.W ciągu minionego roku kilka razy dzwoniłam na policję,
informując o żle zaparkowanych autach- tzn. blokujących dojazd do
klatek w razie gdyby musiały interweniować służby ratunkowe lub
parkujących bez uprawnień na miejscach dla inwalidów(a u nas jest
sporo niepełnosprawnych na osiedlu, jeżdżą autami i naprawdę te
miejsca wykorzystują).

Oczywiście za każdym razem pyskówka z mężem o podawanie danych
(zawsze pytają, a ja nie widzę powodu dla którego miałabym zmyślać),
wtrącanie się w nie swoje sprawy. Generalnie mąż stwierdził, że
jestem nawiedzona, zachowuję się jak Miauczyński z Dnia Świra i
utrudniam ludziom życie oraz , że nie życzy sobie ,żebym podawała
nazwisko i adres jak dzwonię na policję(mam zmyślać) A ja uważam,
że nie można godzić się na bezprawie, łamanie ogólnie obowiązujących
przepisów, naginanie ich do swoich potrzeb i bezmyślność;
doprowadza mnie to do dzikiej furii i nie umiem nie reagować.
Słucham głosów, tak z ciekawości: kto podziela moje racje, kto
mojego małzonka? Bo moze faktycznie jestem zarozumiała i świrnięta?
Obserwuj wątek
    • rozamund Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 21:05
      Uważam, że masz rację. Regularnie dzwonię do Straży Miejskiej z doniesieniem na sąsiadów, którzy spalają w piecu CO plastik i śmieci. Szkoda tylko, że jakoś nie odnosi to rezultatu...
      • montechristo4 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 21:24
        powiedz mężowi, że gdyby mniej było tchórzy z klapkami na oczach, a
        więcej takich ludzi jak Ty - świat byłby lepszy.
        Ale coś w tym jest - ja też reaguję, a mój mąż - tak jak Twój -
        mowi, że niepotrzebnie się wsadzam nos w nieswoje sprawy.
        Jemu nie przeszkadza sąsiad wywożący śmieci do lasu. A mnie jednak
        tak.
        • a-m75 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 11:38
          Przede wszystkim to nie jest "donoszenie". W krajach znacznie lepiej
          prosperujacych od naszego, jest to lojalnym obowiazkiem kazdego
          obywatela ZGŁOSZENIE nieprawidłowości, jaką napotykamy.
          Chciałabym aby i u nas obowiązywała podobna zasada. spokój by
          zapanował. Młodzież nie roznosiłaby autobusu, przy jednoczesnym
          braku reakcji pasażerów.
          Bardzo dobrze robisz! I gratuluję odwagi... ja się jednak nieco boję.
          • rikol Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 14:53
            Ja tez mysle, ze gdyby ludzie nie bali sie dyscyplinowac chamow, to swiat bylby
            lepszy. Jesli w autobusie jest dwoch, ktorzy sluchaja glosno muzyki, to
            przeszkadza to reszcie, czyli kilkudziesieciu osobom. Te kilkadziesiat osob
            mogloby rozniesc wspomniana dwojke na strzepy, a przynajmniej ich wyrzucic z
            tego autobusu. nie robia tego bo sie boja. Dlatego chamstwo rzadzi.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Mąż prosto z PRL 05.02.10, 16:47
              Mąż typowy PRL-owski Polak.
              Takich ludzi wysyłałabym na rok na roboty do Niemiec. smile
              Nauczyłby się, że prawo jest po to, żeby ludzie sobie nawzajem nie utrudniali życia.
              • 19dawid80 Re: Mąż prosto z PRL 05.02.10, 18:54
                Ja już nie reaguję jak jeden człek robi krzywdę drugiemu człekowi...Jakieś 6-7
                lat temu stanąłem w obronie chłopaka, którego zaczepiało dwóch karków. Atakowany
                chłopak wyrwał się typom i uciekł a mnie karki potraktowali kosą pod żebra.
                Widzieli to inni ludzie, karki uciekli, a większość ludzi odwróciła głowę w
                drugą stronę. Tylko jedna, przytomna osoba zadzwoniła na Policję i Pogotowie.
                Ot, smutne ale prawdziwe.
              • smutas Re: Mąż prosto z PRL 11.02.10, 16:48
                Zachowanie meza ma jedna ceche zwiazana z PRL -> lojalnosc wieksza wobec
                sasiada- chocby chama i pijaka - niz wobec Panstwa. Przykro mowic, ale gdyby
                policja REAGOWALA na wandalizm, huliganstwo, a te reakcje byly dotkliwe dla
                portfela i nieuchronne, to i "maz" by nie mial by problemu by zadzwonic w
                sprawie zaparkowanego samochodu na miejscu dla inwalidy. Bo wiedzialby, ze
                sprawa zostanie szybko i sprawnie zalatwiona.
        • piatek_13-go Macie rację, ale mężowie niestety też... 12.02.10, 22:06
          Chocby nie wiem ile razy w ciagu dnia ktos skladal donosy na wszystko, to
          praktycznie nic nie da !
          Gdy bylam "malolatką" i powiedzmy ze zadawalam sie z tzw. blokersami ( ale
          raczej tymi grzeczniejszymi) i gdy podchodzila straz miejska/policja bo ktorys
          kolega trzymal piwo w reku to ZAWSZE mowili, ktora sasiadka zlozyla donos ! Fakt
          faktem, ze one mialy szczescie ze donosily na i tak dosyc grzeczne istoty to i
          szyby w oknach mialy cale, ale co jak jakis bural sie wpieni i Wam szyby
          powybija/poprzebija opony itd ?
          Zaznaczam- policja sama sobie winna !
    • ardzuna Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 21:18
      Ja też kilka razy dzwoniłam na straz miejską, jak jeden talent z
      drugim centralnie zablokował chodnik dla pieszych, który jest
      ograniczony kołkami ale i tak się można przecież spróbować wcisnąć.
      Uważam, że to jest ok - chcesz zeby twoje otoczenie wypełniało
      jakieś standardy - musisz zacząć od własnej aktywności.
    • eilian Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 21:20
      Robię tak samo jak Ty. Ale mój mąż raczej mnie popiera, ew. działamy wspólnie.
      Mam nadzieję, że takich osób będzie coraz więcej i w końcu doczekamy się
      społeczeństwa obywatelskiego...
    • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 21:27
      Jak dla mnie to racje ma maz- nie ma to jak nawiedzony praworzadny
      obywatel szukajacy wszedzie zaczepki.
      • figrut Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 21:37
        lola211 napisała:

        > Jak dla mnie to racje ma maz- nie ma to jak nawiedzony praworzadny
        > obywatel szukajacy wszedzie zaczepki.
        Podpiszę się pod Lolą. Są sprawy które można załatwić z uśmiechem i bez wrzasku,
        a także takie, na które można nieco oko przymknąć. Interweniuję zawsze gdy się
        komuś wielka krzywda dzieje.
        • krejzimama Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 21:45
          Prawo jest prawem i należy je bezwględnie przestrzegać. Przymykanie oczu
          prowadzi do anarchii. Wiecie od czego zaczyna się robić slums w okolicy?
          Od jednej wybitej szyby i od tego że nikt na to nie zareaguje.
          Poczytajcie o Giulianim burmistrzu NY.
          • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 21:50
            Prawo bywa głupie.
            Nie ma nic gorszego nic slepe przestrzeganie przepisow.
            Gdyby tak prawa sie trzymac, to nadal tkwilibysmy w glebokiej
            komunie.
            • krejzimama Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 21:55
              Nie porównuj państwa totalitarnego z wolnym i demokratycznym krajem w jakim
              teraz żyjemy.
              Jeśli nie podoba ci przepis prawa to masz wszelkie możliwości by go zmienić.
              Natomiast dopóki obowiązuje to masz obowiązek go przestrzegać.
              • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 10:14
                >z wolnym i demokratycznym

                W teorii.

                Prawo jest stanowione dla grupki kolesi i ich interesow glownie.Nie
                mam na mysli pierdól typu psie gowna i parkowanie w niedozwolonym
                miejscu, tylko powazne sprawy.

                >Natomiast dopóki obowiązuje to masz obowiązek go przestrzegać.
                Jak napisalam- gdyby tak postepowac jak sugerujesz nic by sie w
                Polsce nie zmienialo od lat.Skoro prawo jest prawem i nalezy go
                przestrzegac, to konsekwentnie nalezy tak postepowac bez wzgledu na
                ustroj.

                > Jeśli nie podoba ci przepis prawa to masz wszelkie możliwości by
                go zmienić.

                Tak? Jakos nie widze mozliwosci w praktyce zmiany prawa dajmy
                na to podatkowego, spoldzielczego,kwestii zusów i nfzetów- absurdów
                i oczywistych niekorzystnych rozwiazan dla obywateli.Mozesz sie
                oczywiscie upajac faktem, ze zyjesz w kraju, gdzie swoim glosem masz
                wplyw na cokolwiek, ale jak widac jest tylko TEORIA.
                • ardzuna Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 20:51
                  lola211 napisała:

                  > Prawo jest stanowione dla grupki kolesi i ich interesow
                  glownie.Nie
                  > mam na mysli pierdól typu psie gowna i parkowanie w niedozwolonym
                  > miejscu, tylko powazne sprawy.

                  Jak wiesz cos na ten temat, to migiem do CBA. Jak nie wiesz, to nie
                  opowiadaj.

                  > Tak? Jakos nie widze mozliwosci w praktyce zmiany prawa
                  dajmy
                  > na to podatkowego, spoldzielczego,kwestii zusów i nfzetów-
                  absurdów
                  > i oczywistych niekorzystnych rozwiazan dla obywateli.Mozesz sie
                  > oczywiscie upajac faktem, ze zyjesz w kraju, gdzie swoim glosem
                  masz
                  > wplyw na cokolwiek, ale jak widac jest tylko TEORIA.

                  To zalezy, gdzie sie uplasujesz i jak bardzo będziesz zabiegać.
                  • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 12:12
                    > Jak wiesz cos na ten temat, to migiem do CBA. Jak nie wiesz, to
                    nie
                    > opowiadaj.

                    CBA?
                    Wystarczy, ze zainicjowalam 2 sprawy w prokuraturze dotyczace
                    instytucji panstwowych.Doskonale wiem, jak to sie odbywa.Ludzie sa
                    cholernie naiwni, dlaczego mnie to ciagle jeszcz dziwi?
                    • sokolasty Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 12:45
                      Prawo jest prawem i należy je bezwględnie przestrzegać.

                      Zostawiłby jednak margines, taki na 0,26% (czyli 100% - 6 sigma) sytuacji. Nie każdego prawa da się bezwzględnie przestrzegać.
                      • krejzimama Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 13:04
                        Oczywiście, że są sytuacje kiedy w imię wyższego dobra trzeba złamać jakiś
                        przepis. Powiedzmy wywalić drzwi i wejść do mieszkania by udzielić komuś pomocy.
                        Jest teoretycznie włamanie lub/i naruszenie miru domowego, ale sytuacja daje
                        podstawy by tak zrobić.

                        Jednak ni cholery nie potrafie zrozumiec parkowania zdrowego człowieka.na
                        kopercie bo nie chce sie przejsc 200 czy 500 metrów.
                        • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 20:08
                          Jednak ni cholery nie potrafie zrozumiec parkowania zdrowego
                          człowieka.na
                          > kopercie bo nie chce sie przejsc 200 czy 500 metrów.

                          A ja jestem w stanie zrozumiec, ze człowiek moze miec ku temu 1000
                          powodow.Tak samo jak ten, ktory wali innego drzwiami naruszajac
                          nietykalnosc osobista.
                    • ardzuna Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 20:27
                      lola211 napisała:

                      > > Jak wiesz cos na ten temat, to migiem do CBA. Jak nie wiesz, to
                      > nie
                      > > opowiadaj.
                      >
                      > CBA?
                      > Wystarczy, ze zainicjowalam 2 sprawy w prokuraturze dotyczace
                      > instytucji panstwowych.Doskonale wiem, jak to sie odbywa.

                      A więc do dzieła jak coś wiesz. Jak już coś zainicjowałaś, masz
                      doświadczenie i wprawę.
                  • cherry.coke Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 12:16
                    > lola211 napisała:
                    >
                    > > Prawo jest stanowione dla grupki kolesi i ich interesow
                    > glownie.Nie
                    > > mam na mysli pierdól typu psie gowna i parkowanie w niedozwolonym
                    > > miejscu, tylko powazne sprawy.
                    >
                    > Jak wiesz cos na ten temat, to migiem do CBA. Jak nie wiesz, to nie
                    > opowiadaj.

                    Problem nie jest w tym, ze ktos lamie prawo - oczywiscie, ze lamia, na gorze i
                    na dole.

                    Problem jest wtedy, kiedy uwazam, ze ja tez moge, skoro inni to robia. Klasyczne
                    rownanie w dol.
                    • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 12:20
                      Alez sie tych przepisow nalamalam, cud ze jeszcze na wolnosci chodze.
                      Proponuje ponownie- kodeks wykroczen w dlon i rachunek
                      sumienia.Nawet nie wiesz, ile przepisow w zyciu naruszylas.
                      • cherry.coke Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 13:14
                        > Alez sie tych przepisow nalamalam, cud ze jeszcze na wolnosci chodze.
                        > Proponuje ponownie- kodeks wykroczen w dlon i rachunek
                        > sumienia.Nawet nie wiesz, ile przepisow w zyciu naruszylas.

                        Watpie. Niemniej jest miedzy nami zasadnicza roznica. Ty uwazasz, ze wolno ci
                        lamac przepisy, bo ktos inny tak robi. Ja nie.
                        • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 20:10
                          Ty uwazasz, ze wolno ci
                          > lamac przepisy, bo ktos inny tak robi. Ja nie.

                          A nie.Ja lamie przepisy, gdy zmuszaja mnie ku temu okolicznosci -
                          tylko i wyłacznie.
                    • jochweta Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 06.02.10, 09:29
                      Prawo jako zbiór przepisów jest martwe tak długo dopóki nie zacznie być
                      stosowane przez ludzi. Stosowanie prawa natomiast może być dobre lub złe - to
                      zależy od ludzi.
                      Inna kwestią jest czy zakopywanie w śniegu psiej kupy lub parkowanie samochodu w
                      sposób utrudniający normalne, swobodne poruszanie się innym ludziom należy
                      rozpatrywać tylko w kategoriach przestrzegania/łamania prawa czy też w
                      kategoriach zwykłego chamstwa, arogancji, bezmyślności?
                      Człowiek, który parkuje tak, że zastawia przejście też będzie się irytował i
                      rzucał gromami gdy sam stanie (jako pieszy) przed innym idiotą zawalidrogą,
                      właściciel pieska też będzie psioczył na nieposprzątane kupki, w które wdepnął.
                      Prawo prawem, ale w normalnym życiu, w sprawach i małej i dużej wagi warto
                      pamiętać o innych ludziach, o zdrowym rozsądku i o starym ale jarym: nie rób
                      drugiemu co Tobie niemiłe
                      tak myślę smile
                • trinte Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 11:25
                  Jest taka możliwość, nazywa się "wybory"...
                  • truscaveczka Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 11:53
                    E, co ty takie trudne słowa mówisz. Kto to rozumie?
                    • trinte Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 13:31
                      > E, co ty takie trudne słowa mówisz. Kto to rozumie?

                      Eh...
                  • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 12:22

                    Nie rozsmieszaj mnie.
                    Skoro wybory zalatwiaja wszystko, to dlaczego ciagle mamy tyle
                    przepisow ewidentnie naruszajacych interesy obywateli i robiacych
                    ich w bambuko?
                    • trinte Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 13:31
                      Bo uchwalili je ludzie, na których głosowali inni? A reszta miała to w doopie
                      (vide: frekwencja w ostatnich wyborach samorządowych i parlamentarnych)?

                      Poza tym istnieje coś takiego jak bierne i czynne prawo wyborcze czyli, żeby coś
                      zmienić, oprócz tego, że na kogoś głosujesz, możesz jeszcze dać się wybrać.
                      • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 20:13
                        > Bo uchwalili je ludzie, na których głosowali inni? A reszta miała
                        to w doopie
                        > (vide: frekwencja w ostatnich wyborach samorządowych i
                        parlamentarnych)?
                        >
                        Ja glosuje, wygrywa nie ta opcja, ktora wybieram, wiec o jakim
                        wplywie na prawodawstwo mowimy? Hipotetycznym tylko i wylacznie.

                        >możesz jeszcze dać się wybrać.

                        Do tego trzeba chciec bawic sie w polityke- ja sie brzydze, nie
                        zamierzam.

            • zuzia.zet Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 09:07
              lola211 napisała:

              > Prawo bywa głupie.
              >

              Masz rację, bywa, nawet bardzo głupie.

              Ale wracając do meritum - które z praw, w obronie których stanęła założycielka wątku, uważasz za głupie i niewarte jej interwencji?
              • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 10:17
                Za glupi uwazam przede wszystkim sposob zalatwiania takich
                spraw.Typowe pieniactwo wlasnie.

                Ja po prostu dzwonie pod 112, nie trzeba wcale podawac swoich danych-
                i tyle.Nie zdarzylo sie, by nie interweniowali.A autorka watku
                czuje sie w obowiazku samodzielenie pouczac wszystkich wkolo.Dojdzie
                do tego, ze podpala jej drzwi albo dostanie w łeb, jak trafi na
                idiote.
                • krejzimama Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 10:48
                  Jak ty byś się odnalazła w krajach takich jak Niemcy, Szwajcaria czy Austria?
                  Normalne jest że zwraca się uwagę ludziom którzy łamią przepisy i zasady życia
                  społecznego.
                  • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 10:50
                    Dostosowalabym sie zapewne do warunkow.
                    • freederike Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 12:03
                      No właśnie, może i u nas warto wprowadzić takie prawo, może
                      większość też się dostosuje. Tylko co z mentalnością ludzi, którzy
                      donosicielstwo mylą ze społeczną odpowiedzialnością.
                      • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 12:42
                        Ja nie ma oporów przed wezwaniem słuzb, o ile uznam, ze sytuacja
                        tego wymaga.Przypadek blokowania przejazdu czy zaslaniania jakis
                        tablic bylaby dla mnie uzasadniona.Natomiast w polkich warunkach nie
                        zamierzam kazdemu, kto naruszy jakis przepis, a jest to na porzadku
                        dziennym, zwracac uwagi.Nie mam belferskich zapedow, po prostu.Nie
                        chodzi tylko o obawy, choc te sa, nie przecze- po co mi stres i
                        koszta w zwiazku z uszkodzonym samochodem? Chodzi tez o brak
                        poczucia misji.
                        • cherry.coke Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 12:59
                          > Natomiast w polkich warunkach nie
                          > zamierzam kazdemu, kto naruszy jakis przepis, a jest to na porzadku
                          > dziennym, zwracac uwagi.

                          I dlatego te warunki sa, jakie sa.

                          Poza tym autorka watku nie zwraca zdaje sie uwagi wszystkim napotkanym
                          przypadkom, z pewnoscia natyka sie na znacznie ich wiecej. Wszystkie przypadki
                          sa uzasadnione z gradacja akcji - sasiadowi od kupy na przyklad zwrocila uwage,
                          a nie wzywala policje.
                        • freederike Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 17:22
                          Chodzi tez o brak
                          > poczucia misji.
                          Ja nie widzę tego w kategoriach misji, tylko odpowiedzialności
                          społecznej.
                  • freederike dokładnie 04.02.10, 12:00
                    Normalne jest że zwraca się uwagę ludziom którzy łamią przepisy i
                    zasady życia
                    społecznego.

                    W Polsce nie do pomyślenia, tu jak sąsiad zwróci uwagę to w łeb
                    zarobi na oczach pozostałych sąsiadów. W Niemczech sąsiad przez
                    tydzień unikałby wzroku innych, bo kichy narobił i jeszcze ktoś to
                    widział...
                    • lola211 Re: dokładnie 04.02.10, 13:01
                      Oj tak, znane jest w swiecie to niemieckie zamilowanie do porzadku,
                      kiedys chcieli swiat oczyscic z nizszych ras.Macie sie na kim
                      wzorowac, faktycznie.
                      • cherry.coke Re: dokładnie 04.02.10, 13:03
                        Tak, a Szwedzi zrobili potop szwedzki, a Holendrzy... czym podpadaja ci Holendrzy?
                        • lola211 Re: dokładnie 04.02.10, 13:05
                          No wlasnie jest tyle innych wzorców, po kiego powoływac sie Niemców?
                          • cherry.coke Re: dokładnie 04.02.10, 13:07
                            Bo moga sobie radzic w jakiejs dziedzinie?
                          • freederike Re: dokładnie 04.02.10, 17:26
                            lola211 napisała:

                            > No wlasnie jest tyle innych wzorców, po kiego powoływac sie
                            Niemców?


                            Bo się uświadczyło ich zamiłowania do porządku, a we wspomnianej
                            Szwecji nigdy nie było? Bo bazuję na swoim doświadczeniu?
                        • myelegans Re: dokładnie 04.02.10, 17:48
                          cherry.coke napisała:

                          > a Holendrzy... czym podpadaja ci Holendr
                          > zy?

                          skolonizowali troche swiata
                        • viking2 Re: dokładnie 09.02.10, 03:46
                          cherry.coke napisała:

                          > Tak, a Szwedzi zrobili potop szwedzki, a Holendrzy... czym podpadaja ci Holendr
                          > zy?

                          Noo, jakby tu powiedziec... Oni zrobili potop holenderskismile
                • trinte Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 11:28
                  Wytłumacz mi proszę, jakim cudem dzwoniąc pod 112 czyli numer alarmowy
                  (obsługiwany w kraju przeważnie przez straż pożarną) nie podajesz danych?
                  Jest to przecież podstawa przyjęcia zgłoszenia? Powiadamiałam w życiu wiele
                  służb i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, żeby dyżurny nie zapytał mnie o dane?
                  Poza tym, dlaczego dzwonisz pod 112 a nie pod numery konkretnych służb -
                  blokujesz w ten sposób numer.
                  • kretynofil To bardzo proste... 05.02.10, 12:13
                    ...nigdy na 112 nie dzwonila wink
                    • trinte Re: To bardzo proste... 05.02.10, 13:10
                      Tak właśnie sobie pomyślałam...
                  • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 12:16
                    Dzwonie pod 112, bo ten nr pamietam.Nie mam notatnika z zapisanymi
                    numerami do słuzb wszelkiego rodzaju- dlatego.Po to ten nr jest, by
                    sie nie zastanawiac, czy mam dzwonic na policje czy SM.Dane moge
                    sobie podac fikcyjne, albo tlumacze ze nie podam bo chce pozostac
                    anonimowa, moge podac swoj nr telefonu,pewnie zreszta im sie
                    wyswietla.
                    • krejzimama Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 12:25
                      >Dzwonie pod 112, bo ten nr pamietam.Nie mam notatnika z zapisanymi
                      >numerami do słuzb wszelkiego rodzaju

                      Tego uczą w przedszkolu, przypominaja w podstawówce.
                      997 - Policja
                      998 - Straż Pożarna
                      999 - Pogotowie ratunkowe

                      Numer 112 jest numerem alarmowym który należy stosować w wyjątkowych przypadkach
                      gdzie zagrozone jest ludzkie życie bądz może dojść do naprawde powaznej katastrofy.
                      • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 12:39
                        Wytlumacze ci jak dziecku.Po to wlasnie jest 112, by dyzurny ocenil,
                        ktora sluzba ma sie zajac danym przypadkiem.Nie musze znac
                        kompetencji SM ani policji i wiedziec, ktory przypadek podlega pod
                        ktorych.Ddy na ulicy mlody chlopak slanial sie pod sklepem to na
                        moje oko byl nacpany.Ale ja nie jestem od tego, by wlasciwie ocenic
                        co mu bylo.Moze byl pijany.Mam dzwonic pod 999 czy pod 997, zeby go
                        na izbe zawiezli? Z komórki wybieram 112 i opisuje sytuacje, a miły
                        pan po drugiej stronie podejmuje decyzje co z tym fantem zrobic.
                        • krejzimama Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 12:46
                          Ale ty nie potrafisz podjąć decyzji innej poza zajeciem miejsca dla
                          niepełnosprawnego? W opisanym przypadku slanianie się jasno pokazuje ze
                          potrzebna jest interwencja medyczna. Przypominam numer - 999.
                          • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 12:48
                            Jak ktos sie nachleje, to tez sie słania.Wysylac karetke po pijaka,
                            a w tym czasie ktos umrze na zawal? Włacz myslenie- nie boli.
                            • krejzimama Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 13:00
                              POminę twoje osobiste wycieczki. Bo nawet nie mozna powaznie traktowac rad o
                              włączaniu myslenia od osoby która nie widzi problemu w zajmowaniu miejsc
                              niepełnosprawnym.

                              Ale wytłumacz mi jak rozwiązałas to dzwoniąc na 112? Osoba po drugiej stronie
                              słuchawki telepatycznie połaczyła sie ze słanaiającym i wyczuła czy jest on
                              chory czy nawalony? Skoro potrafiłas mu to opisac znaczy ze potrafiłas tez jasno
                              ocenić czy jest pijany czy nie i podjac decyzje czy zadzwonić na policje czy
                              pogotowie.
                              • cherry.coke Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 13:04
                                > Ale wytłumacz mi jak rozwiązałas to dzwoniąc na 112? Osoba po drugiej stronie
                                > słuchawki telepatycznie połaczyła sie ze słanaiającym i wyczuła czy jest on
                                > chory czy nawalony? Skoro potrafiłas mu to opisac znaczy ze potrafiłas tez jasn
                                > o
                                > ocenić czy jest pijany czy nie i podjac decyzje czy zadzwonić na policje czy
                                > pogotowie.

                                Krejzi daj Loli spokoj akurat z tym. Pewnie, ze dyspozytor 112 przez telefon
                                dowie sie od zglaszajacego tylko tyle, co on wie, ale to dyspozytor wie, czy w
                                terenie blisko ma akurat karetke czy radiowoz i to on moze zdecydowac, jak
                                polaczyc niejasny przypadek z dostepnymi zasobami.
                                • krejzimama Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 13:07
                                  OK, masz racje. Przyjmuję ten argument.
                                  • ardzuna Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 20:44
                                    To ja może wyjaśnię. 112 to europejski zintegrowany numer alarmowy,
                                    który powstał po to zeby obywatel UE nie musiał sie zastanawiać pod
                                    co dzwonić tylko w nagłych przypadkach mógł zadzwonić pod jeden
                                    numer w kazdym kraju. Nie musi się wtedy zastanawiac czy zadzwonić
                                    na policję czy straż, a jak jest wypadek po którym samochód się pali
                                    to przeciez musiałby zadzwonić i tu i tu.
                                    www.112.gov.pl/portal/112/
                                    www.112.gov.pl/portal/112/269/397/KIEDY_DZWONIC_NA_112.html
                              • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 20:16
                                jasnektóra nie widzi problemu w zajmowaniu miejsc
                                > niepełnosprawnym.
                                >
                                No jasne, lepiej byc bandyta i stosowac przemoc wobec innych jak ty
                                i twoj facio.
                            • lamerka Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 15:36
                              Pijak rowniez moze byc chory.
                        • trinte Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 13:17
                          W takim razie, bądź uprzejma podać województwo, w którym na ów numer dzwoniłaś -
                          myślę, że ichnie Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego będzie bardzo
                          zainteresowane, który z pracowników zachował w tak nieprofesjonalny sposób - 112
                          to nie jest informacja, tego numeru się nie blokuje.

                          Z komórki wybieram 112 i opisuje sytuacje, a miły
                          > pan po drugiej stronie podejmuje decyzje co z tym fantem zrobic.
                          Piszesz, o sytuacji, jaka być powinna istnieć, ale jeszcze w Polsce jej nie ma,
                          gdyż nie ruszyły centra powiadamiana ratunkowego. Dlatego dalej jestem ciekawa,
                          gdzie to tak w awangardzie są?
                          • jolunia01 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 15:41
                            trinte napisała:

                            >... w Polsce jej nie ma, gdyż nie ruszyły centra powiadamiana
                            > ratunkowego. Dlatego dalej jestem ciekawa, gdzie to tak w
                            > awangardzie są?

                            Nie wiem skąd pisała osoba, od której chcesz tych informacji, ale
                            zawiadamiam cię, że np. w podkarpackim - w powiecie lubaczowskim -
                            to działa od kilku lat.
                            • trinte Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 07.02.10, 18:58
                              Skoro działa jedynie w powiecie - jest to centrum powiatowe i świadczy o
                              świetnej współpracy służb powiatowych, czego szczerze gratuluję i zazdroszczę.
                              Niestety, w Polsce, ogólny system powiadamiania ratunkowego jako taki nie
                              funkcjonuje, pomimo wymogów nałożonych ustawowo (bodajże w 2006r.), czego
                              efekty, co jakiś czas przetaczają się przez media.
                          • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 20:18
                            Nie kompromituj sie swoja niewiedza.
                            • trinte Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 07.02.10, 19:01
                              Skarbie, aż mnie korciło aby zrobić wycieczkę osobistą dotyczącą cudzej
                              niewiedzy (już unaocznionej na tym forum), ale się powstrzymam - akurat jeśli o
                              cpr chodzi, to zapewniam Cię, iż wiedzę mam zapewne większą niż Twoja.
                              I to zapewnienie musi ci na razie wystarczyć.
                              wink)

                              p.s. nie będę już dalej kontynuowała tej dyskusji - jest bezcelowa
                    • trinte Zatem pozwól, że Ci pomogę 05.02.10, 13:09
                      997 - policja
                      998 - straż pożarna
                      999 - pogotowie
                      986 - straż miejska

                      Pierwszych trzech nauczono mnie jeszcze w przedszkolu

                      albo tlumacze ze nie podam bo chce pozostac
                      > anonimowa,
                      To dziwne, bo dyżurny ma obowiązek poinformować Cię wtedy o odpowiedzialności
                      karnej jak również o możliwości odmowy przyjęcia zgłoszenia.
                    • lamerka Jak dzwonisz anonimowo to nie jest juz pieniactwo? 05.02.10, 15:34
                      Moim zdaniem, jesli cos robie, to powinnam umiec sie pod tym
                      podpisac z imienia i nazwiska.
                      A Ty dzwonisz ANONIMOWO (o ile w ogole dzwonisz), albo ZMYSLASZ dane
                      osobowe.
                      Wstydzilabym sie przyznac publicznie do czegos takiego.
                      To bardzo kiepsko o Tobie swiadczy.

                  • rikol Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 14:47
                    Mozna tak zrobic, policja i tak przyjezdza.
                    • trinte Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 15:06
                      rikol napisała:

                      > Mozna tak zrobic, policja i tak przyjezdza.

                      Zalezy od wagi zgłoszenia.
            • trinte Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 11:24
              > Prawo bywa głupie.
              > Nie ma nic gorszego nic slepe przestrzeganie przepisow.

              No to życzę powodzenie, jeśli Tobie lub komuś z Twoich bliskich coś się stanie,
              a ratownicy medyczni będą musieli zasuwać przez zaspy z noszami, bo jakiś
              inteligentny inaczej zastawi wjazd autem, albo spali Ci się mieszkanko, bo straż
              pożarna nie będzie miała jak podjechać, a uprzątnięcie auta trochę zajmie.

              Głupotą to jest brak wyobraźni, a nie dbanie o to, byśmy żyli w porządnym państwie.

              Tak na marginesie - właśnie pozostałością po komunie jest myślenie, że "wspólne"
              znaczy niczyje więc nie trzeba o to dbać. "Wspólne" to znaczy również Twoje.
              • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 12:18
                Zyczyc sobie mozesz.U mnie akurat nie ma mozliwosci takiego
                zastawienia drogi, by straz nie mogla dojechac.No moze jakby tir
                stanal na srodku jezdni.Ale jak tu mieszkam ani jednego tira tu nie
                widziałam.
                • trinte Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 13:22

                  > Zyczyc sobie mozesz.U mnie akurat nie ma mozliwosci takiego
                  > zastawienia drogi

                  Rozumiem zatem, że jeśli rzecz Ciebie personalnie nie dotyczy, to problem nie
                  istnieje.
                  To wiele wyjaśnia...
            • gregmi do szkoly 06.02.10, 04:50
              > Prawo bywa głupie.
              > Nie ma nic gorszego nic slepe przestrzeganie przepisow.
              > Gdyby tak prawa sie trzymac, to nadal tkwilibysmy w glebokiej
              > komunie.

              do szkoly idz, nieuku, ale normalnej, a nie wuml-u
              gdyby prawo bylo przestrzegane, komuny nigdy by nie bylo
            • tapatik Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 11.02.10, 08:08
              lola211 napisała:

              > Prawo bywa głupie.
              > Nie ma nic gorszego nic slepe przestrzeganie przepisow.

              Czy uważasz, że prawo zabraniające wandalizmu, nakazujące sprzątanie gówien po
              własnym psie, parkowanie wyłącznie w miejscach dozwolonych jest głupie?
              Wyobraź sobie, że masz atak serca. Jedzie do Ciebie karetka, ale nie może
              podjechać bezpośrednio pod klatkę, bo ktoś zaparkował tam swój samochód.

              > Gdyby tak prawa sie trzymac, to nadal tkwilibysmy w glebokiej
              > komunie.

              Poproszę o uzasadnienie tej opinii.
              • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 11.02.10, 17:37
                Jak napisałam- bywa głupie.Bo bywa.
                Jesli zakazy sa tam, gdze powinny naprawde byc, to brawo.Ale czesto
                sa ustanawiane bez sensu.A raczej- oprócz zakazu nie robi sie nic,
                by mieszkancom ułatwic niełamanie tychze.
                Mozemy sie poobstawiac samymi zakazami i wlepiac mandaty.Tylko czy
                to tak wlasnie ma wygladac?
              • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 11.02.10, 17:39
                > > Gdyby tak prawa sie trzymac, to nadal tkwilibysmy w glebokiej
                > > komunie.
                >
                > Poproszę o uzasadnienie tej opinii.

                Gdyby w czasach socjalizmu kazdy przestrzegal obowiazujacego prawa,
                nie byłoby Solidarnosci, strajków, walk w stanie wojennym i w koncu
                zmiany systemu.
                • cherry.coke Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 11.02.10, 18:25
                  > Gdyby w czasach socjalizmu kazdy przestrzegal obowiazujacego prawa,
                  > nie byłoby Solidarnosci, strajków, walk w stanie wojennym i w koncu
                  > zmiany systemu.

                  Nie ma to jak ruch oporu przez parkowanie na kopertach.
                  • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 11.02.10, 18:39
                    Nie ma to jak niezrozumienie ZASADY.
          • figrut Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 21:56
            Prawo... W mojej rodzinnej miejscowości jest zakaz postoju pod klatką schodową.
            Sąsiad z klatki obok ma syna którego wozi na rehabilitację. Gdyby sąsiedzi byli
            pieniaczami, musiałby swojego syna ciągnąć do samochodu na parkingu prosząc
            innego silnego sąsiada o pomoc, bo sam nie byłby w stanie go poprowadzić. Na
            chwilę obecną wyjeżdża z garażu, grzeje samochód, podjeżdża pod klatkę, ubiera
            syna i z drugiego piętra sprowadza go na dół. Trwa to jakieś 20-30 minut.
            Takich sytuacji jest wiele i w każdej chodzi o coś innego. Gdyby nie życzliwość
            ludzka, według prawa ludzie w potrzebie winni być cały czas karani za łamanie
            przepisów. Dla wielu życie stałoby się stokrotnie bardziej uciążliwe, niż dla
            sąsiadów którzy na niektóre łamanie przepisów przymykają oko bo mają serce.
            • krejzimama Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 22:01
              Zatem należy zwrócić się do administracji z prośba o takie oznaczenie by
              niepełnosprawni i ich opiekunowie mogli stawać w tym miejscu.
              • figrut Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 22:08
                Administracja twierdzi, że wystarczy możliwość przejazdu pod blokiem na tę
                okoliczność. Nikt nie wziął jednak pod uwagę faktu, że zimą wszystko trwa
                dłużej, a gdy matka w pracy, ojciec musi przyprowadzić, nagrzać samochód, ubrać
                chłopaka przed wyjściem aby się nie zapocił. Latem takiego problemu nie ma.
                Sąsiedzi przed blokiem, więc zawsze znajdzie się ktoś uczynny, a chłopak nie
                musi być ciepło ubrany przed wyjściem..
                • krejzimama Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 22:13
                  No to pretensje do administracji. To tylko od nich zależy czy pójdą człowiekowi
                  na rękę czy nie. Poza tym nie można negować sensowności przepisów połsugując sie
                  jednostkowymi przypadkami które są promilem w skali kraju. Dura lex sed lex.
                  • figrut Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 22:19
                    > No to pretensje do administracji. To tylko od nich zależy czy pójdą człowiekowi
                    > na rękę czy nie. Poza tym nie można negować sensowności przepisów połsugując si
                    > e
                    > jednostkowymi przypadkami które są promilem w skali kraju. Dura lex sed lex.
                    Administracja prawo ustanowiła, ale dzięki temu, że sąsiedzi się nie rzucają,
                    nie jest ono egzekwowane (jednym słowem administracja widzi, ale udaje, że nie
                    widzi). Sama piszesz, że twarde prawo, ale prawo, czyli nie powinno być wyjątków...
                    • krejzimama Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 22:21
                      >nie jest ono egzekwowane (jednym słowem administracja widzi, ale udaje, że nie
                      widzi)

                      To jest najgorsze podejscie jakei moze byc. Uczy braku szacunku dla prawa. Każde
                      uajwnione naruszenie przepisów powinno być ukarane w adekwatny sposób.
                      • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 10:34
                        W pierwszym rzedzie to prawo ma byc madre i zyciowe, wowczas i
                        szancunek bedzie.A jak sie tworzy absurdy to wcale nie dziwne, ze
                        ludzie przepisy lamia nagminnie.Vide-nasze drogi i bardzo czesto
                        ograniczenia predkosci zupelnie od czapy.Po to , by nastukac kase z
                        mandatow.
                        • krejzimama Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 10:46
                          Należy zgłosić sprawę do zarządcy drogi lub/i policji drogowej.
                          • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 13:03
                            A tam cie bardzo ladnie, oglednie, spuszcza na drzewo.
                            • cherry.coke Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 13:06
                              Jednego spuszcza, drugiego spuszcza, szesciu juz nie spuszcza. To sie nazywa
                              spoleczenstwo obywatelskie.
                              • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 12:24
                                Bla bla bla..
                                Sprobuj cos takiego przeprowadzic w praktyce, to zobaczysz jak to
                                wyglada.
                          • ewrzostar Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 09.02.10, 14:43
                            Znam przypadek malutkiej, urokliwej uliczki w miescie, na ktorej pelno jest
                            kancelarii, agencji reklamowych i ogolnie biur. W dni robocze nie ma jak i gdzie
                            parkowac. Chamy zastawiaja nawet waziutenkie miejsca miedzy drzewami, wjazdy i
                            maciupkie chodniki. Jest to waziutenka, jednokierunkowa uliczka i do tego -
                            willowa!
                            Mieszkancy sie skrzykneli, zlozyli podpisy, zglosili sie do gminy, poprosili
                            straz miejska i policje o intwerwencje. Od tej pory:
                            a) stoi tabliczka z napisem: po stronie nieparzystej moga parkowac tylko
                            wlasciciele posesji (po parzystej nie ma zakazu)
                            b) straz miejska i policja ma wykaz numer rejestracyjnych samochodow
                            mieszkancow. Jesli ma jakiekolwiek watpliwosci - wystarczy dowod lub prawko z
                            meldunkiem
                            c) regularnie scigani i karani sa kierowcy samochodow parkujacych nielegalnie

                            Na bezprawie prawem. Da sie? Da sie.
                            Trzeba tylko obywatelskiej solidarnosci i rozsadku.

                            Inny przyklad podobnej uliczki - mieszkancy przebijali kierowcom opony. To
                            okazalo sie mniej niz nieskuteczne, bo zostali ukarani grzywna za niszczenie
                            mienia. Na bezprawie bezprawiem - pieniactwo.

                            Moim zdaniem maz autorki jest klasycznym wychowankiem PRLu.
                            • vandikia Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 10.02.10, 12:33
                              No ok a ja przy takiej uliczce pracuję. Nie zastawiam na chama
                              chodnika ale przepis, że po parzystej stronie mieszkańcy jest dla
                              mnie niejasny, bo przeciez mieszkańcy chyba też w większości pracują?
                              Czyli połowa miejsc parkingowych ma być pusta w ciągu dnia tylko
                              dlatego, że jest przepis?
                              A co mają zrobić ludzie przymuszeni do dojeżdżania samochodem i
                              pracujący tam?
                              • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 11.02.10, 18:13
                                > Czyli połowa miejsc parkingowych ma być pusta w ciągu dnia tylko
                                > dlatego, że jest przepis?

                                Pewnie tak.Przepis jest najwazniejszy-a ze absurdalny to co z
                                tego.Reszta niech sie martwi-autobusem dojezdza np.
                              • ewrzostar Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 12.02.10, 13:08
                                Chodzilo o jakikolwiek kompromis - zeby parkowac mogli wszyscy bez pchania sie w
                                trawnik. A wiec mieszkancy po nieparzystej, goscie po parzystej (te strone
                                zajmuje wielka kamienica z wlasnym parkingiem na tylach, a nie wille z wjazdami
                                - stad pomysl).
                                Mieszkancy owszem pracuja, ale zauwaz ze to uliczka willowa, przedwojenna.
                                Mieszka tam duzo starszych ludzi, pracujacych tez na miejscu, no i rodziny z
                                dwoma samochodami naraz.
                • trinte Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 11:34
                  Bo chodzi również o zdrowy rozsądek i odrobinę wyobraźni. W sytuacjach opisanych
                  przez autorkę wątku jej reakcje wydają mi się uzasadnione.

                  Zresztą wszystko zależy od sytuacji, w mnie n a osiedlu aktualnie nikt nie
                  zwraca uwagi, na to czy samochód zaparkowany jest super-hiper-prawidłowo, bo po
                  prostu jest tyle śniegu, że nie byłoby to możliwe. Za to latem, za parkowanie na
                  trawniku lub chodniku, mandaty sypią się gęsto.
            • figrut Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 22:04
              Sąsiadka z domu obok. Sypie śnieg, każdy właściciel posesji winien odśnieżyć
              chodnik przed swoim domem. Sąsiadka ma lat 69, męża leżącego od lat 2,5 którym
              się zajmuje. Według prawa wczoraj powinna odśnieżyć chodnik na długości swojego
              domu, ale odśnieżyła tylko raz około południa. Gdyby sąsiedzi byli pieniaczami,
              donieśliby na kobietę, że nie wywiązuje się z obowiązków administratora budynku,
              bo jej chodnik jest zasypany śniegiem. Śnieg mokry i ciężki, nie stać jej na
              opłacenie kogoś, kto odśnieży za nią. Sąsiedzi pomagają, ale czasami też nie
              dajemy rady jak i u nas wszystko zasypane. Według prawa powinny się u niej
              mandaty sypać, ale na szczęście sąsiadzi donosów nie piszą.
              • krejzimama Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 22:09
                Znając jej sytuacje powinniście jej pomóc w wypełnieniu tego obowiązku.
                A gdzie ich rodzina? Jeśli ze względu na wiek i stan zdrowia nie istnieje
                zwolnienie z tego obowiązku to cały czas są odpowiedzialni za jego wypełnienie.
                • figrut Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 22:28
                  > Znając jej sytuacje powinniście jej pomóc w wypełnieniu tego obowiązku.
                  My możemy jej pomóc, ale nie musimy, nie mamy obowiązku, nie ciśnie nas prawo
                  ani regulamin, a co najwyzej człowieczeństwo. Rodzina również może przyjechać i
                  pomóc, ale też nie musi. Widzisz, my MOŻEMY tak samo, jak MOŻEMY donieść, ale
                  nie musimy donosić. Właściciel budynku nie jest zwolniony z obowiązku
                  odśnieżania. Zakłada się, że może kogoś do tych prac wynająć, tylko nie zawsze
                  jest za co.
                • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 10:37
                  Co ty chrzanisz.Ma obowiazek miec w ogole rodzine? A moze ja ma,
                  tylko sto km dalej? A moze nie utrzymuje z nia stosunkow?
                  • krejzimama Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 10:45
                    To wszystko nieważne. Wazne jest że mają obowiązek chodnik odśniezyć.
                    Jesli stan zdrowia nie pozwala na zajęcie się domem to sprzedac i kupic
                    mieszkanie w bloku.
                    • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 10:58
                      Takie rady mozesz sobie wsadzic gleboko.Dla ciebie przepis jest
                      wazniejszy od czlowieka.Niczym sie nie roznisz od komunistów.
                      • krejzimama Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 11:07
                        Nie, chcę by Polska była państwem prawa takim jak Szwajcaria. Gdzie obywatel
                        reaguje na jego łamanie, gdzie jeśli widzi błędy w prawie stara się by zostały
                        zmienione. Jednak dopóki obowiązują to ich przestrzega.

                        Komuniści akurat prawo mieli głęboko w dupie. Oni przyczynili się do tego jak
                        teraz do niego podchodzą co niektórzy przestrzegając to co im pasuje i jest na
                        ręke. Więc raczej twoje podejście jest bliższe komunizmowi. Twoje podejście do
                        państwa i prawa to podejście poddanej która chce je oszukać a nie podejście
                        obywatelki który czuje że jest jego ważną częścią.
                        • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 12:51
                          > Nie, chcę by Polska była państwem prawa takim jak Szwajcaria

                          No to sie raczej nie doczekasz.Nie w twoim zyciu.Musialaby zaistniec
                          rewolucja mentalna, zaczynajac od gory.

                          Twoje podejście do
                          > państwa i prawa to podejście poddanej która chce je oszukać a nie
                          podejście
                          > obywatelki który czuje że jest jego ważną częścią.

                          Moje podejscie jest takie- przestrzegam przepisow na ile sie da.A
                          lamie je wowczas, gdy uwazam je za nierealne do przestrzegania w
                          mojej osobistej sytuacji.Narazam sie na konsekwencje- moj wybór.

                          Kiedy remontowano kolo mnie ulice z dnia na dzien postawiono zakaz
                          zatrzymywania sie w miejscu, gdzie od lat ludzie parkuja auta.Zakaz
                          calkowicie bezsensowny, bo te auta nie blokowaly przejazdu, nie
                          staly na ulicy.Ktos sobie tak wymyslil i zaraz pojawila sie straz
                          wlepiajac mandaty.Znak postawiony byl z innej strony niz wjazd do
                          parkowania, nikt nawet nie mial swiadomosci ze sie tam nagle
                          pojawil.Nie dano kierowcom zadnej alternatywy- gdzie mieli stawiac
                          swoje samochody? Pięc ulic dalej komus zajmujac miejsca pod oknem i
                          narazajac sie na uszkodzenie pojazdu?Nikt tego przepisu nie
                          zamierzal przestrzegac i auta nadal tam stawiano.Ludzi zmuszono do
                          lamania prawa.
                          • cherry.coke Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 12:56
                            > No to sie raczej nie doczekasz.Nie w twoim zyciu.Musialaby zaistniec
                            > rewolucja mentalna, zaczynajac od gory.

                            Tak tak, koniecznie trzeba poczekac na przyklad z gory. Bo zaczynajac zmiane
                            mentalna od siebie mozna sie zmeczyc.
                            • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 13:08
                              Tak, trzeba poczekac.Wiekszosc ludzi bedzie miec w d.pie przepisy
                              wiedzac, ze sa one tylko dla nich, bo tych na gorze nie dotycza.To
                              sytuacja demoralizujaca.
                              Mozesz sobie walczyc z calym spoleczenstwem, nic nie wskorasz, za
                              krótkie nogi.
                              • cherry.coke Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 13:18
                                Twoje podejscie jest kwintesencja tego, dlaczego w kraju jest jak jest. Zamiast
                                zrobi cos samemu, pogadac z sasiadami, zeby chamskich lebkow czy zastawiaczy
                                wszyscy gonili solidarnie, lepiej pietrowo uzasadniac, czemu jest to niemozliwe
                                i czekac na przyklad z gory (czytaj cud).
                                • kretynofil W tym jest rozsadek... 05.02.10, 12:23
                                  > lepiej pietrowo uzasadniac, czemu jest to niemozliwe i czekac na
                                  przyklad z gory (czytaj cud).

                                  Alez lola na nic nie czeka. Ona doskonale zdaje sobie sprawe z tego
                                  ze zmiany "odgorne" sa niemozliwe, a wsrod politykow zawsze znajdzie
                                  sie jakis oszust czy zlodziej, ktorego bedzie mozna stawiac za
                                  przyklad i sie usprawiedliwiac.

                                  A Ty sie z nia nigdy nie dogadasz - z prostego powodu. Ty myslisz ze
                                  oboje rozmawiacie na ten sam temat: "co powinno sie stac, zeby Polska
                                  sie zmienila z kraju dla kretaczy i cwaniakow w kraj przyjazny
                                  obywatelom". To, czego nie rozumiesz, to to ze lola nie chce zadnych
                                  zmian. Ona jest po prostu typowym polaczkiem, cwanym i "zaradnym",
                                  ktoremu obecny uklad bardzo odpowiada - a jakiekolwiek przejawy
                                  swiadomosci obywatelskiej nie sa jej na reke, bo ona moze tylko na
                                  tym stracic.

                                  A co do jej dygresji na temat komuny - to usmialem sie zdrowo, bo
                                  wlasnie dlatego komuna u nas "nie wyszla", bo ludzie o mentalnosci
                                  loli nadawali ton spolecznej mentalnosci. I komicznym jest to ze dla
                                  niej "komuna" jest symbolem praworzadnosci i odpowiedzialnosci
                                  spolecznej wink
                                  • krejzimama Re: W tym jest rozsadek... 05.02.10, 12:27
                                    Idealnie to ująłeś.

                                    > A co do jej dygresji na temat komuny - to usmialem sie zdrowo, bo
                                    > wlasnie dlatego komuna u nas "nie wyszla", bo ludzie o mentalnosci
                                    > loli nadawali ton spolecznej mentalnosci. I komicznym jest to ze dla
                                    > niej "komuna" jest symbolem praworzadnosci i odpowiedzialnosci
                                    > spolecznej wink

                                    To samo miałam napisać.
                                  • cherry.coke Re: W tym jest rozsadek... 05.02.10, 12:30
                                    No wiem wiem. I tez wiem, ze ten typ zachowan, to wlasnie rodzime pojmowanie
                                    komuny - wazne co moje, a reszta wspolne czyli niczyje, chrzanimy. Tylko komuny
                                    juz nie ma, a postawa zostala.
                                    • rikol Re: W tym jest rozsadek... 05.02.10, 14:52
                                      Przeciez istota komuny jest poczucie wspolnoty: mieszkac w komunie na przyklad.
                                  • lola211 Re: W tym jest rozsadek... 05.02.10, 12:41
                                    Ładnie napisane, tyle ze niecelnie.
                                • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 12:28
                                  Ja wiem lepiej jak u mnie jest.A jest porzadek, bo wlasnie mamy
                                  kilku spolecznikow w kamienicy i walczy sie z roznymi sytuacjami.Ale
                                  nie geba i ustawianiem do pionu tylko na spokojnie.
                                  • rikol Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 14:56
                                    Widocznie spolecznikom sie chce, a tobie nie. A najlepsze jest, jak ludzie kupia
                                    drzewka, posadza, zeby ladnie bylo, a potem sasiedzi ukradna i na swoja dzialke
                                    wyniosa. Oczywiscie potem narzekaja jak jest brzydko i ze nikt o to nie dba.
                                    • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 20:19
                                      Wystarczy, ze moj facet dziala.Jeden zaangazowany w rodzinie
                                      wystarczy.
                              • ardzuna Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 20:51
                                lola211 napisała:

                                > Tak, trzeba poczekac.Wiekszosc ludzi bedzie miec w d.pie przepisy
                                > wiedzac, ze sa one tylko dla nich, bo tych na gorze nie dotycza

                                Które przepisy nie dotyczą tych, co są na górze?
                                • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 12:42
                                  Pierwszy przyklad z brzegu z mojego podwórka.
                                  Wiesz ze mozna pobic faceta, ktory nastepnie umrze i nie poniesc
                                  zadnych konsekwencji? Wystarczy byc radnym.
                                  • cherry.coke Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 12:49
                                    Lola, alez oczywiscie ze to sie zdarza i jest szokujace.

                                    Tylko czy ty z tego powodu zaczynasz bic, spidowac albo chocby parkowac na
                                    kopertach? Skoro ci ten sukinsyn taki przyklad z gory daje?
                                  • ardzuna Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 20:23
                                    lola211 napisała:

                                    > Pierwszy przyklad z brzegu z mojego podwórka.
                                    > Wiesz ze mozna pobic faceta, ktory nastepnie umrze i nie poniesc
                                    > zadnych konsekwencji? Wystarczy byc radnym.

                                    Tak można w Rosji. U nas w Polsce nie można, a jeśli gdzieś się
                                    wytworzył patologiczny układ lokalny o którym wiesz, to masz
                                    obowiązek zrobic coś - np. jak nie chcesz donieść na policję, to
                                    przynajmniej zainteresować tym prasę. Byłby skandal na całą Polskę.
                                    • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 06.02.10, 17:49
                                      Alez to byla medialna sprawa.Przycichlo jak sprawa trafila do
                                      prokuratury.I juz cicho sza.
                              • truscaveczka Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 11:57
                                Lolka, weź pomyśl, co ty mówisz. Znaczy ze co? Że szary obywatel ma
                                nie segregować śmieci, nie sprzątać po psie, nie wzywać karetki do
                                leżącego na chodniku człowieka, nie wzywać policji gdy ktoś demoluje
                                plac zabaw, nie kupować lokalnych produktów, nie oszczędzać wody,
                                nie.... tylko czekać aż zmiany zaczną iść od góry?
                                To Ty możesz coś zrobić dla świata. jak wszyscy będą myśleli Twoim
                                sposobem to żadne zmiany nie zajdą, bo każdy będzie czekał aż rząd za
                                niego problemy rozwiąże.
                                • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 12:34
                                  Nie- ja tylko uzmyslawiam niektorym, ze prawo moze byc niezyciowe,
                                  nie przystajace do warunkow i absurdalne, a w zwiazku z tym postawa-
                                  przepisów nalezy bezwzglednie przestrzegacjest dyskusyjna.
                                  Oraz ze dopoki spoleczenstwo bedzie widzialo, ze mozna w majestacie
                                  prawa przepisy lamac(co politykom uchodzi bardzo czesto na sucho)
                                  samo nie bedzie praworzadne i trudno sie temu dziwic.

                                  PS.Sprzatam po psie, wzywam sluzby,nie smiece w miejscach
                                  publicznych, itd.
                                  • cherry.coke Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 12:39
                                    > Nie- ja tylko uzmyslawiam niektorym, ze prawo moze byc niezyciowe,
                                    > nie przystajace do warunkow i absurdalne, a w zwiazku z tym postawa-
                                    > przepisów nalezy bezwzglednie przestrzegacjest dyskusyjna.

                                    Ale wiesz, ci ktorych zglosilas do prokuratury (nawiasem mowiac - brawo! 10
                                    punktow dla ciebie) tez pewnie tak mysleli.

                                    Bo skad wiadomo, ze rzemyczek cacy, a koniczek be, jesli kazdy interpretuje
                                    prawo po swojemu?

                                    > Oraz ze dopoki spoleczenstwo bedzie widzialo, ze mozna w majestacie
                                    > prawa przepisy lamac(co politykom uchodzi bardzo czesto na sucho)
                                    > samo nie bedzie praworzadne i trudno sie temu dziwic.

                                    Ja sie dziwie. I pomimo ze politycy w obu znanych krajach wyprawiaja cuda na
                                    kiju, ja sie zeszmacic nie dam. Najwyzej pojde na emigracje wewntrzna, ale krasc
                                    nie zaczne, bo inni kradna na potege.

                                    > PS.Sprzatam po psie, wzywam sluzby,nie smiece w miejscach
                                    > publicznych, itd.

                                    Super, i badz z tego dumna. Zobacz jak fajnie byloby, gdyby wszyscy tak robili.
                                    • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 12:47
                                      Dyskusja zaczela sie lamania przepisów w zakresie parkowania
                                      samochodu, tyle mam na sumieniu.Zobacz na jakie tory zeszła.

                                      Mozna w majestacie prawa krasc miliony, a rozliczac ludzi z krzywo
                                      postawionego samochodu.Bardzo to na reke politykom i calej reszcie-
                                      traktujacych spoleczenstwo jak stado baranów.
                                      • cherry.coke Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 12:53
                                        > Dyskusja zaczela sie lamania przepisów w zakresie parkowania
                                        > samochodu, tyle mam na sumieniu.Zobacz na jakie tory zeszła.

                                        Zeszla na tory "spoleczenstwo obywatelskie vs Dziki Zachod".

                                        > Mozna w majestacie prawa krasc miliony, a rozliczac ludzi z krzywo
                                        > postawionego samochodu.Bardzo to na reke politykom i calej reszcie-
                                        > traktujacych spoleczenstwo jak stado baranów.

                                        W moich oczach te dwa fakty nie usprawiedliwiaja sie nawzajem, ani w jedna ani w
                                        druga strone. To tak jakby kradnacy polityk mowil, ze on kradnie, bo przeciez
                                        wszyscy kradna, on tylko ma wieksze mozliwosci.
                                  • kretynofil Hihihihi :) 05.02.10, 12:41
                                    > wzywam sluzby (...)

                                    ...telepatycznie - bo nie pamietam numeru 997 wink

                                    Buachachachacha wink
                                  • ardzuna Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 20:39
                                    lola211 napisała:

                                    > Nie- ja tylko uzmyslawiam niektorym, ze prawo moze byc niezyciowe,
                                    > nie przystajace do warunkow i absurdalne, a w zwiazku z tym
                                    postawa-
                                    > przepisów nalezy bezwzglednie przestrzegacjest dyskusyjna.

                                    Słusznie, dlatego powstała postawa tzw nieposłuszeństwa
                                    obywatelskiego. Praworzadny obywatel albo przestrzega przepisów,
                                    albo jeśli uważa, ze są niesłuszne i gra jest warta świeczki nie
                                    przestrzega ich z otwartą przyłbicą i jest gotów do poniesienia w
                                    związku z tym wszelkich konsekwencji prawnych.
                                    • cherry.coke Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 21:03
                                      Tylko gwoli uscislenia nieposluszenstwo obywatelskie nie polega na parkowaniu na
                                      kopercie na zasadzie "jak mnie zlapia, to przyjme mandat". To juz Lola uprawia.
                                      Polega na oflagowaniu samochodu "koperty sa zle, zlewam je" i jezdzeniu tak po
                                      miescie.
                                      • ardzuna Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 21:34
                                        Niedokładnie.
                                        pl.wikipedia.org/wiki/Obywatelskie_niepos%C5%82usze%C5%84stwo
                                • lamerka Nie wymagaj od lolki zbyt wiele... 05.02.10, 15:37
                                  j/w
                        • elle444 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 17:56
                          A ja bym właśnie nie chciała, żeby Polska była Szwajcarią. Tam
                          właśnie przestrzegają przepisów i swoich norm w sposób bezduszny.
                          Jak się spóźnisz 5 min do restauracji, to nie masz już stolika. Po
                          godz. 21 ludzie już nie wychodzą z domów. O 22 godzina policyjna,
                          nie ma mowy zeby rozgadana młodzież mogła przejść ulica nie
                          niepokojona przez policję. Nie ma mowy zeby dziecko zapłakało. To
                          jest kraj wyłącznie dla przewrażliwionych emerytów.
                          W Polsce jest inaczej i Ty chyba jesteś po prostu niedostosowana.
                          Cóż to za pomysł, żeby przestrzegać przepisów tylko dla tego że są.

                          Każdy kraj ma swoje normy i swój stosunek do prawa. Np. w takiej
                          Hiszpani o godz. 22 całe rodziny wylegaja na spacer. A Ty byś pewnie
                          i Hiszpanię zmieniła w Szwajcarię. Zawracasz rzekę kijem.
                        • jochweta Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 06.02.10, 09:39
                          bezmyślne wykonywanie nakazów może być niebezpieczne
                          przyładem mogą być hitlerowskie Niemcy i ustawy norymberskie - obowiązujące
                          prawo doprowadziło do Shoah i potworności IIWŚ, właśnie dlatego, że Niemcy byli
                          tacy ślepo praworządni. Zawsze na pierwszym miejscu musi stać dobro człowieka, a
                          stosowanie prawa nie może być sposobem na represjonowanie obywateli.
                          przykład z odśnieżaniem ulicy jest boski: ulice i chodniki stanowią własność
                          Skarbu Państwa lub Gminy i właściciel tej nieruchomości obowiązek o dbałość za
                          swój grunt przerzucił na obywateli - to jest skandal! PO to suweren rezygnuje ze
                          swojej wolności, żeby władza przejęła część odpowiedzialności, jeżeli władza
                          bierze tylko majątki, przywileje, i inne dodatkowe apanaże, przy tym zasłania
                          się immunitetem i zwala odpowiedzialność na Wyborców to według mnie nie jest OK
                      • cherry.coke Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 11:35
                        > Takie rady mozesz sobie wsadzic gleboko.Dla ciebie przepis jest
                        > wazniejszy od czlowieka.Niczym sie nie roznisz od komunistów.

                        Za komunizmu wszyscy mieli w zopie przepisy, bo to byly cudze przepisy. Teraz
                        maja je dalej, bo nie rozumieja, ze juz nie sa cudze.

                        To brak szacunku dla prawa i wybiorcze "bo ja wiem lepiej, przeciez to glupie"
                        jest komunistyczne.
        • raczek47 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 21:52
          Dlaczego mam przymykać oko,gdy dwóch osiłków zajmuje miejsce
          niepełnosprawnemu i po chamsku odwraca znak? Albo dlaczego mam
          przymykać oko na to,ze ktoś blokuje dojazd do mojej klatki, bo mu
          się rano nie chce isc kilkadziesiąt metrów dalej na parking.Jeśli
          się zyje na dużym osiedlu między ludźmi to chyba powinno się jakichs
          zasad współzycia przestrzegać i ułatwiać sobie to wspólne
          funkcjonowanie?Ja to tak rozumiem.
          • figrut Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 22:10
            Nie, Ty nie masz przymykać oka na wszystko, ale przyda się posiadać serce, a nie
            tylko listę punktów co zgodne z prawem, a co nie w głowie.
            • daisy Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 22:20
              Hihi, do serca przytul osiłka
              i jeszcze go po główce łysej pogłaszcz, że tak sprytnie wymyślił z tym znakiem
              "miejsce dla inwalidy".
              A inwalida niech lepiej w chałupie siedzi i ludziom głowy nie zawraca.

              Ej, ludzie, ludzie.
            • cherry.coke Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 11:36
              Serce dla osilkow-chamow blokujacych inwalide. To co masz dla inwalidy?
            • trinte Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 11:47
              Ale co ma wspólnego owe serce założycielki wątku z głupotą i chamstwem innych?!
              Z głupotą i chamstwem należy walczyć, a nie okazywać mu serce, bo się jeszcze
              rozrośnie!
        • zenia78 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 10:23
          a poza tym dzwonieniem to cos jeszcze robisz???Chyba Ci czasu nie starcza na
          inne zajecia???

          Tak sobie mysle odnosnie przypadku pierwszego...z tym parkingiem dla
          niepelnosprawnych...po co ryja na pol osiedla drzec.Zadzwonic od raz( jesli masz
          potrzebe) i po klopocie...70% czasu zaoszczedzone.
      • princessofbabylon Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 09.02.10, 00:28

        lola211 napisała:

        > Jak dla mnie to racje ma maz- nie ma to jak nawiedzony praworzadny
        > obywatel szukajacy wszedzie zaczepki.

        Jakiej zaczepki? Mnie, podobnie jak autorkę wątku, krew zalewa jak widzę
        niestosowanie się do powszechnie przyjętych zasad. Nie mówię o bzdurach, ale o
        rażących występkach. Szlag mnie trafia jak widzę np oszołomów zastawiających
        samochodami chodniki, albo parkujących na miejscach dla inwalidów. Taki bystry
        jest bo sam chodzi, nie jest jest przykuty do wózka i jest w stanie sam obie
        dupę podetrzeć jeszcze. Więc utrudnia życie innym. Ale spoko, można przymknąć
        oko. Tak samo jak na to, że nudzący się gó...arz wieczorową porą zamiast
        siedzieć w chacie demoluje nawet głupi śmietnik. Po co zawiadamiać kogoś? Niech
        sobie go spali. A jak zobaczy, ze nic mu za to nie grozi (no bo przecież żaden
        nawiedzony praworządny obywatel tego nie zgłosi), to w końcu takiemu obywatelowi
        podpali garaż. Wtedy obywatel będzie klął na czym świat stoi i nagle stanie się
        praworządny. I poleci po SM.
        Kiedy ludzie w końcu się nauczą, że porządek musi być?
    • korneliap ha ha 03.02.10, 21:28
      ale się uśmiałam

      Zachowujesz się dokładnie jak mój mąż smile
      Ale mi to nie przeszkadza
    • bswm Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 21:33
      Może jesteś moją sąsiadką pieniaczką, która lata z aparatem po osiedlu i robi
      zdjęcia "różnych wykroczeń" - a to sąsiad ma coś nieładnego na balkonie, a to
      samochód Edenu ułamał gdzieś jakiś plastik i potem dzwoni do wspólnoty, do
      straży miejskiej, na policję.
      Masakra, totalna niewybzykana furiatka, wszyscy mają z niej niezły ubaw tongue_out
    • krejzimama Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 21:42
      Bardzo pozytywne zachowanie. Takie właśnie z pozoru drobne wykroczenia
      uprzykrzają wszystkim życie. Musimy się zastanowić czy chcemy żyć w państwie w
      którym respektuje się prawo czy we wschodnim burdelu gdzie ma się je w dupie.
      Czy chcemy żyć jak Szwajcarzy czy jak Rosjanie.
    • evrin Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 21:45
      W waszym małżenstwie na powyzszych przykladach widac, ze to Ty masz jaja. Wybacz ale dla mnie taki facet to porażka, moj maz jest taki jak Ty, ja tez sie staram smile Mozna byc bardziej neismialym ale negowanie Twoich prawidlowych reakcji to tchórzostwo. Ciekawe, czy w Twojej obronie by stanął? czy moze nie "awanturowalby" sie... smutne sad
    • d.o.s.i.a Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 21:49
      Opisane sytuacje, w moim mniemaniu nie swiadcza o pieniactwie. Nie wiem, moze
      mezowi bardziej chodzi o tembr glosu, a nie zasadnosc sytuacji. Moze czasem zbyt
      chetnie bierzesz sie za "opie...nie" zamiast zglosic zastrzezenia bardziej
      naturalnym tonem - ludzie z reguly glupieja w odpowiedzi na mily ton glosu, a
      wlaczaja tryb obrony gdy ktos na nich od razu krzyczy. Moze to w tym tkwi meza
      problem?

      Bo jezeli zwracasz uwage spokojnie i kulturalnie i dzwonisz na policje nie
      krzyczac od razu w sluchawke i nie domagasz sie, zeby przyjechali "natychmiast i
      ze zadasz, ze w tej chwili", to maz chyba ma problem. Tchorzem jest smile


      ---------

      A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
      patetycznie i lekko mrocznawo.
    • e.mama.s Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 21:50
      Myślę, ze to takie nasze zboczenie zawodowe smile
      To cała Polska właśnie - niektórzy nawet boją się poprosić a co
      dopiero zwrocić uwagę łamiącym przepisy.
    • daisy Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 21:53
      Uważam, że jesteś odważna i słusznie postępujesz. Niestety w Pl najczęściej
      spotyka się tchórzostwo i mentalność Homo sovieticus...
      W Anglii na przykład takie zachowanie to norma i dlatego żyje się tam o wiele
      przyjemniej.
      Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy wolą poślizgnąć się na psim gó...e niż zwrócić
      uwagę sąsiadowi, że po swoim psie nie sprząta.
      • daisy Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 21:56
        Aha, ja notorycznie stukam ludziom w szyby samochodów i proszę o zgaszenie
        bezsensownie włączonych silników, np. na parkingu. Szlag mnie trafia, jak myślę,
        że wszystkich nas truje taki idiotyzm.
        smile
    • 18_lipcowa1 wiedziałam, że jesteś nauczycielką 03.02.10, 21:55
      zanim to sama napisałas
      • tosterowa Re: wiedziałam, że jesteś nauczycielką 03.02.10, 22:03
        ja tez;d
        i, jakkolwiek to zabrzmi, ciesze sie, ze nie jestem mezem, ani nawet sasiadka
        autorki.
        • krejzimama Re: wiedziałam, że jesteś nauczycielką 03.02.10, 22:06
          Ja chciałabym by takie postawy jak autorki były normą w społeczeństwie.
          Ale czego sie spodziewać skoro oszustwa i cwaniactwa uczy sie u nas od
          dzieciństwa. Jak widzę mamusie/tatusiów przełążacych z dziecmi na czewonym czy
          niedozwolonym miejscu to mnie nosi. A potem się dziwic że na egazminach sie
          oszukuje.
          • gabi683 Re: wiedziałam, że jesteś nauczycielką 04.02.10, 09:48
            krejzimama napisał:

            > Ja chciałabym by takie postawy jak autorki były normą w
            społeczeństwie.
            > Ale czego sie spodziewać skoro oszustwa i cwaniactwa uczy sie u
            nas od
            > dzieciństwa. Jak widzę mamusie/tatusiów przełążacych z dziecmi na
            czewonym czy
            > niedozwolonym miejscu to mnie nosi. A potem się dziwic że na
            egazminach sie
            > oszukuje.




            Zgadzam sie z Toba 100% i popieram takie zachowanie jak autorki.A co
            tego odbrego serca wez łopate i snieg sarszej Pani odgarnij.Bo Ja
            bym tak zrobila a nie gadala bym gdyby gdyby ktos tam by
            doniusł.Gadanie o przywilejach i o dobrym sercu jaks bzdura
            • figrut Re: wiedziałam, że jesteś nauczycielką 04.02.10, 10:17
              A co
              > tego odbrego serca wez łopate i snieg sarszej Pani odgarnij.Bo Ja
              > bym tak zrobila a nie gadala bym gdyby gdyby ktos tam by
              > doniusł.Gadanie o przywilejach i o dobrym sercu jaks bzdura
              Nie mam takiego obowiązku, rozumiesz ? Pomóc mogę od czasu do czasu i to robię,
              ale nie wtedy kiedy śnieg sypie cały dzień i odśnieżanie jest potrzebne minimum
              3 razy dziennie. Nie mam do odśnieżenia chodnika 4 metrowej długości, a 18
              metrowej + wjazd, sąsiadka podobnie. Są rzeczy których się nie przeskoczy, ale
              przy których nie trzeba się pienić.
              Dokarmiam koty w swoim ogródku, pozwalam im pomieszkiwać w mojej piwnicy zamiast
              zastawiać okienka w mrozy. Według prawa miejskiego powinnam zgłosić bezdomne
              koty aby je wyłapali i wywieźli do schroniska w którym 2/3 kotów zdycha w ciągu
              miesiąca (dane z najbliżeszego schroniska do którego odwożą zwierzaki z terenu
              na którym mieszkam).
              W niedzielę wiozłam matkę z dwójką dzieci bez fotelików samochodem osobowym.
              Ktoś nawiedzony mógłby zakablować mnie na policję, że wiozę dzieci bez
              specjalnego zabezpieczenia, ale sytuacja mnie do tego zmusiła (może nie sama
              sytuacja, co współczucie). Złamałam prawo zupełnie świadomie.
      • czar_bajry Re: wiedziałam, że jesteś nauczycielką 04.02.10, 10:15
        też wiedziałamsmile a do tego chyba za młodzieżą nie przepadasztongue_out
        Czasu za dużo masz że śledzisz występki sąsiadów?
        W niektórych przypadkach można zwrócić uwagę a nie wdawać się w pyskówki.
        Nie twierdzę że należy przymykać oko na łamanie prawa ale z Twojego opisu wynika
        ze Ty z lubością wyszukujesz takie przypadki.
        Może pomyliłaś się przy wyborze zawodusmile
    • sanrio Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 22:01
      O rany, no przykro mówić ale mąż ma po części rację - może nie jest to
      pieniactwo, ale jakiś problem masz...w życiu bym nie wpadła na takie rzeczy,
      dzwonić na policję i informować o źle postawionych autach?O_o czujesz się
      lepiej jak to zrobisz czy jak?
      • krejzimama Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 22:03
        Zle postawione auto blokuje przejazd innym uzytkownikom, przejscie pieszym,
        dojazd strazy i pogotowiu. POstawiony na trawniku niszczy go.
        Byc moze zajmuje 3 miejsca.
        • sanrio Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 22:09
          No ok, ale ja w życiu nie dzwoniłabym na policję żeby to zgłosić! Tak jak ktoś
          napisał wyżej - można takie sprawy załatwić kulturalnie i z uśmiechem, uderzając
          bezpośrednio w winowajcę.
          No a to zwracanie uwagi sąsiadowi o kupie? zakrawa trochę na jakąś obsesjęwink
          • krejzimama Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 22:18
            Mi sie zdarzyło kilka razy dzwonić na policję i SM w róznych sytuacjach: hałas,
            zanieczyszczanie drogi błotem z budowy, pijany kierowca. Zawsze pomogło. Psie
            gówna to wszedzie powazny problem bo własciciele tych zwierzaków to syfiarze i
            trzeba im zwracac uwage.
            • e.mama.s Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 22:25
              Kiedys bylam świadkiem jak kierowca wręcz wypadł z malucha
              wychodząc, lecę jak szlona mu pomóc a on okazuje się mocno pijany.
              Podleciało jeszcze 2 męzczyzn. Ja zaczynam dzwonić na policję a oni
              wtskoczyli na mnie: co robię, i że do domu go zawiozą(ze wsi
              znajomy). Na policję zadzwoniłam ale zostałam obsmarowana przez pól
              wsi(tam pracuję)
            • lampka_witoszowska Re: krejzi... jako włascicielka psa ci piszę :)))) 05.02.10, 04:12
              zastanowię się, czy podac cię do sądu o okrelenie, że własciciele
              psów to syfiarze smile
              mam psa, a mój kraj gwarantuje mi nietykalnośc i co tam jeszcze...
              szacunek, nieobrażanie przez kogokolwiek i możliwość posiadania psa
              na dodatek smile

              a że ostatnio właśnie w moim kraju jakaś sąsiadka nazwała
              pana "pedałem" i sąd jej nakazał zapłacić mu odszkodowanie, to
              pomódl się, żeby mi się nei chciało tak ściśle respektować prawa i
              nie domagać się odszkodowania za "syfiarza" smile
              • krejzimama Re: krejzi... jako włascicielka psa ci piszę :))) 05.02.10, 11:36
                Kto zatem odpowiada za to że trawniki, chodniki sa sralniami dla psów.
                Nie psy tylko ich własciciele. Nie będę się modlić bo w żadnego z bogów nie wierze.
                • lampka_witoszowska Re: krejzi... jako włascicielka psa ci piszę :))) 05.02.10, 15:49
                  więc masz podwójnego pecha: nie dośc, że nei masz isę do kogo
                  modlić, to jeszcze trafiłas na mnie, która nie odpowiada za
                  zanieczyszczone chodniki czy inne skwerki smile))

                  mam ogródek
                  który sprzątam

                  żółtą łopatką

                  ej, życie, życie...
                  big_grin
          • queen_elizabeth Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 08:49
            można takie sprawy załatwić kulturalnie i z uśmiechem, uderzają
            > c
            > bezpośrednio w winowajcę.

            No przecież próbowała załatwić to kulturalnie. Zwróciła uwagę
            cwaniakom. Oczywiście w odpowiedzi usłyszała bluzgi i afera na pół
            osiedla. JAK wg Ciebie można to załatwić kulturalniej niż po prostu
            zwrócić uwagę, że na miejscu dla niepełnosprawnych się nie parkuje,
            a tablic z zakazem się nie odwraca? MIała im to na grafach
            rozrysować i na pachnącej papeterii wysłać?
            • sanrio Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 10:17
              queen_elizabeth napisała:

              > można takie sprawy załatwić kulturalnie i z uśmiechem, uderzają
              > > c
              > > bezpośrednio w winowajcę.
              ...a nie dzwonić na policję.
            • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 10:30
              Juz widze to kulturalne zwrócenie uwagi..takie jednostki od razu
              wyjezdzaja z pyskiem i awantura gotowa, chocby mialy racje,
              objechany na zlosc nie sprzatnie tego g.wna czy nie przestawi auta.

              Mnie ostatnio obsobaczyl starszy jegomosc, ze parkuje samochod na
              trawniku.Sek w tym, ze wspolnota na terenie, gdzie rosnie trawa
              zrobila miejsca parkingowe.Zeby on najpierw zobaczyl, zapytal.Nie -
              od razu z morda.Spotkal sie dokladnie z takim samym odzewem z mojej
              strony.Inny przypadek- szlam z psem ulica, widze ze szuka miejsca do
              zalatwienia sie, wiec pędem wpadlam przez brame na podwórze,na trawe
              pod budynkiem.W torebce szukam papieru, gdy nagle z okna gosc
              wrzeszczy do mnie w sprawie sprzatania po psie.Noz kurde, chamie,
              wlasnie sie przymierzam, nie musisz mnie upominac.
              To sa wlasnie takie pieniacze jednostki, ktore wrecz czyhaja na
              takie sytuacje.Sądze ze im po prostu poprawia to samopoczucie, a nie
              wynika to absolutnie z troski o ogól spoleczenstwa.
              • slapcio Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 11.02.10, 19:32
                Takie jednostki? A co w opisie sytuacji pozwoliło ci osądzić jego autorkę w ten sposób?
          • trinte Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 11:51
            Zakładam, że nie rażą Cię obsrane trawniki i chodniki?
      • cherry.coke Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 11:42
        > O rany, no przykro mówić ale mąż ma po części rację - może nie jest to
        > pieniactwo, ale jakiś problem masz...w życiu bym nie wpadła na takie rzeczy,
        > dzwonić na policję i informować o źle postawionych autach?O_o czujesz się
        > lepiej jak to zrobisz czy jak?

        Nie czytalas nigdy, jak straz pozarna musiala odpychac na boki samochody
        zastawiajace drogi pozarowe, co opoznialo akcje pozarowa? Jak byly jakies ofiary
        smiertelne pozaru, bo ktos inny zamontowal jakies dodatkowe drzwi na klatce albo
        nie zostawil do nich klucza, nie pamietam?

        Chodzi o wyrobienie nawyku, a te "glupie" przepisy sa po cos.
        • sanrio Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 15:46
          no nie,nie czytałam ani nigdy czegoś podobnego nie doświadczyłam bo nigdy nie
          mieszkałam w bloku, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i ja np.nie
          interesuję się specjalnie takimi sprawami bo mnie, moich sąsiadów ani nikogo kto
          nas odwiedza nie dotyczą, pewnie jakbym mieszkała w bloku i miała co dzień
          utrudnione dojście to pewnie zrozumiałabym takie sytuacje i reakcje na nie.
          • berdyczow7 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 23:43
            To się wysil i pomyśl.
            A jak nie wiesz, o czym piszesz, to ...nie pisz?!
    • attiya Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 22:20
      nie, nie jesteś pieniaczką
      ale u nas raczej daje się zgodę na takie zachowanie jakie opisałaś w postach niż
      na odezwanie sie słowem, "bo przyjdą i coś zrobią"
      • raczek47 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 22:32
        nie, no jednak zdumiewają mnie niektóre wypowiedzi, zarzucające,że
        moje zachowanie jest szukaniem okazji, by sie lepiej poczuc, czy
        wynika ze zbyt dużej ilosci wolnego czasu i chęci zwrócenia na
        siebie uwagi-przeciez ja nie reaguję, by TYLKO MI było lepiej, ale
        by ludzie naprawdę swoją bezmyslnością czy cwaniactwem nie
        utrudniani zycia innym ludziom.I naprawdę nie szukam okazji do
        awantur, czyhając w oknie za firanką i nie potrafię zrozumieć ludzi,
        którzy oburzają sie na mnie,że proszę o interwencję w sprawie źle
        zaparkowanych aut, mniemam, ze te osoby nie musiały nigdy wzywać
        błyskawicznie żadnych służb ratunkowych i dlatego nie zdają sobie
        sprawy czym grozi np. blokada swobodnego i szybkiego wjazdu.
        • attiya Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 09:31
          hmmm przecież nie zarzuciłam Ci pieniactwa, więc dlaczego Twoja odpowiedź
          podpięta jest pod moją?
    • kotka.zielonooka Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 22:26
      A ja mam wrazenie ze twoj mąż to jakas straszna "trzesidupa" uncertain
      co on tak panikuje i pirdkuje?! jak "baba"
      • e.mama.s Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 22:29
        moj też z tych, co przepraszają, że żyją.
    • emigrantka34 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 22:28
      Co do zasady masz racje, ale duzo zalezy od tego, w jaki sposob
      zwracasz ludziom uwage.
      • phantomka Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 22:47
        Nadgorliwosc gorsza od faszyzmusmile Pewnie w wielu kwestiach masz
        racje, dzwonie na policje, kiedy widze wandalizm czy bojki.
        Dzisiaj wlasnie rozmawialam z moim niemezem na ten temat. U nas ten
        problem z kablujacymi pojawia sie z okazji parkowania aut. Co prawda
        sama nie mialam z tym problemu, ale dzisiaj kolejny raz sasiad
        ostrzegl nas, ze nawiedzone dzwonia po straz i zeby uwazac, jak sie
        stawia auta. Zeszlej wiosny straz przyjezdzala do aut, ktorych
        kawalek kola stal na czyms, co kiedys bylo trawnikiem, a teraz jest
        sra.nia dla psow. I takich wlasnie nadgorliwcow nie lubie, bo to
        czysta zlosliwosc jest. Mi tez wiele spraw przeszkadza u sasiadow,
        ale musze sie z nimi liczyc mieszkajac w bloku i juz.
        • krejzimama Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 23:02
          >Zeszlej wiosny straz przyjezdzala do aut, ktorych
          >kawalek kola stal na czyms, co kiedys bylo trawnikiem, a teraz jest
          >sra.nia dla psow.
          Teraz pomyśl co napisałaś. Dlaczego ten trawnik został zniszczony?
          Bo wcześniej nikt nie reagował jak psy na nim srały i parkowały samochody.
          Został zniszczony bo nie było takich mieszkanców jak autorka wątku a reszta
          miała w dupie prawo. Widać mieszkają tam nie ludzie co im przepis wystarczy
          tylko bydło co płotu potrzebuje.
          • phantomka Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 09:14
            Nie, ten trawnik jest w miejscu parkowania aut. To, ze jakis kretyn
            zaraz przy parkingu zrobil trawnik, to juz wina kretyna nie moja.
            Nie znasz sytuacji, nie widzialas miejsca, wiec sie nie wymadrzaj,
            jaka to ty nie jestes protrawnikowa, hehe.
            • krejzimama Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 10:52
              Ale to chyba nic takiego dziwnego że trawniki bywają przy parkingach.
              Jak wyjrzę z okna to też widzę trawnik przy parkingu(obecnie śnieżnik).
              Jakoś nikt go nie rozjezdza. Kretyni to na ten trawnik wjeżdzają. Takim chamom
              własnie stawia się płoty w postaci słupków.
            • cherry.coke Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 11:45
              A co innego ma byc kolo parkingu? Albo trawnik, albo chodnik - innych opcji
              chyba nie ma. Chodnika sie tez nie powinno zastawiac.
      • mamusia81 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 22:47
        Uważam że przesadzasz...
        Co innego gdy coś ewidentnie jest rażącym czynem na który trzeba zareagować,a co
        innego jak wszystko dookoła ci przeszkadza.
        Mam takich sąsiadów co do wszystkiego się przyczepiają- a to skrzypiące drzwi, a
        to szczekający pies itp itd i wierz mi że jest to bardzo upierdliwe.
        uważam że mąż ma rację.
        • krejzimama Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 22:57
          Masz nieprzepisową sygnaturke, że sie tak dopieprzę.
        • madzioreck Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 23:12
          Szczekający pies też jest upierdliwy. Szczególnie, jak szczeka 10 godzin, kiedy
          właściciele są w pracy, a drugiemu włącza się szczekanie w nocy.
          • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 10:49
            O, dobrze ze mi przypomnialas.Moja sasiadka ma pólhusky`ego- wyje
            czasem ze 2 godziny, gdy zostaje sam.Co prawda srednio mi to
            przeszkadza, ale moze innym bardziej.Zadzwonie zaraz , zeby sluzby
            zrobiły z tym porzadek.Najwyzej pies trafi do schronu, bo oduczyc go
            tego wycia sie nie da, ale co mi tam.Prawa trzeba przestrzegac, czyz
            nie?
            • madzioreck Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 11:01
              Fajnie, ze Ci nie przeszkadza. My dziś znów mieliśmy przerwę w spaniu między 2 a
              3 w nocy, bo piesek radośnie ujadał, kiedy sąsiadka szykowała się do pracy. O,
              jaka jestem podła i niedobra, że mi to przeszkadza.
            • cherry.coke Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 11:47
              > O, dobrze ze mi przypomnialas.Moja sasiadka ma pólhusky`ego- wyje
              > czasem ze 2 godziny, gdy zostaje sam.Co prawda srednio mi to
              > przeszkadza, ale moze innym bardziej.Zadzwonie zaraz , zeby sluzby
              > zrobiły z tym porzadek.Najwyzej pies trafi do schronu, bo oduczyc go
              > tego wycia sie nie da, ale co mi tam.Prawa trzeba przestrzegac, czyz
              > nie?

              Mozesz porozmawiac z sasiadka jako ostrzezenie. Mozesz tez zadwonic - od jednego
              zgloszenia psa jej nie odbiora, ale moze nastrasza, zeby sie nim lepiej
              zajmowala. Co za mlotek trzyma husky w bloku przez caly dzien?
              • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 13:13
                Pies to znajda, zaopiekowali sie nim lata temu.Facet w miedzyczasie
                umarl, corka wyjechala do Londynu, zostala tylko sasiadka.Pracuje.Co
                ma teraz z psem zrobic, zeby 9 godz sam w domu nie byl? Chyba tylko
                uspic albo sie go pozbyc.To ja wole zeby wył.
                • cherry.coke Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 13:16
                  Poprosic dziecko sasiada, zeby wyprowadzilo po szkole? Jak pies fajny, to
                  dzieciaki beda sie ustawiac w kolejce. U nas dzieci wyprowadzaja czasem goldena
                  sasiadki i juz usmiechaja sie do naszego labradora.
                  • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 06.02.10, 17:55
                    Ten pies wyje rano, po spacerze, gdy jego pani idzie do pracy.

                    Dzieckiem w kamienicy jest tylko moja córka- do wyprowadzenia ma
                    swojego osobistego psa, sorry bardzo, ale nie bedzie dodatkowo
                    biegac z czyims zwierzakiem, bo to moze byc przede wszystkim dla
                    niej niebezpieczne.Poza tym- nie chcialabym, aby miala klucze do
                    obcego mieszkania.
                • myelegans Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 18:26
                  lola211 napisała:
                  > ma teraz z psem zrobic, zeby 9 godz sam w domu nie byl? Chyba
                  tylko
                  > uspic albo sie go pozbyc.To ja wole zeby wył.

                  hmmm, moze dogadac sie z kims na wyprowadzanie psa w ciagu dnia.
                  Tak ludzie robia. Na prawde. A zawod wyprowadzacz psow w miescie
                  jest rozchwytywany. Psy nie wyja, bo nie jest to tolerowane, przez
                  nikogo.
                  • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 06.02.10, 18:00
                    Dalabys wolny wstep obcej osobie do wlasnego mieszkania?? Bo ja w
                    zyciu.Sasiadka pewnie rowniez.
            • trinte Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 11:59
              Najwyraźniej sąsiadka nie powinna mieć psa, skoro w taki sposób go traktuje.
              Zwierzę to nie zabawka.
              I być może mandat lekko by ją otrzeźwił.

              I nie jest to kwestia ino przestrzegania prawa, a zwykłej ludzkiej
              przyzwoitości. Powtórzę - zwierzę to nie pluszak.
        • queen_elizabeth Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 08:45
          Uważam że przesadzasz...
          > Co innego gdy coś ewidentnie jest rażącym czynem na który trzeba
          zareagować,a c
          > o
          > innego jak wszystko dookoła ci przeszkadza

          wg Ciebie parkowanie na miejscu dla niepełnosprawnych i odracanie
          znaku nie jest ewidentnie rażącym czynem? Wg Ciebie przeszkadzało to
          po prostu autorce OSOBIŚCIE? Pewnie chciała być opier... przez
          cwanych osiłków i celowo zwróciła im uwagę żeby ją zjechali. Sama
          przyjemność.
    • madzioreck Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 22:51
      Zauważyłam, że w ogóle najlepszy jest ten, kto się głupio uśmiecha, cokolwiek by
      się nie działo, a jak się człowiek odezwie, to zaraz pieniacz, wszystko mu
      przeszkadza itd. Gorzej, jak się coś stanie, wtedy jest krzyk, że znieczulica w
      społeczeństwie.
      Piętro nade mną mieszka pewna pani, z ok. 14-letnim synem psychicznie chorą
      babcią. W domu są dantejskie sceny, częściowo urządza je ta pani, waląc laską w
      drzwi, podłogę i co się da, częściowo przez ujadającego wiele godzin psa,
      częściowo przez synusia, który lubi sobie na przykład postrzelać na balkonie z
      wiatrówki tudzież urządzać w nocy z koleżkami kibolskie przyśpiewki. A maż
      wstaje do pracy często o 2:00 w nocy. Piesek biega luzem, sra oczywiście gdzie
      popadnie, a właścicielka nawet nie widzi, bo i jak, skoro pies na dworze, a ona
      w domu. Pies rzuca się na ludzi, sąsiadka rozbrajająco tłumaczy, że pies tylko
      szczeka, nie gryzie. I tak dalej, mogłabym wymieniać do rana.

      I co? Jakiekolwiek próby interwencji skończyły się tym:
      - że jak my, smarkacze, śmiemy zwracać uwagę, musimy się dostosować,
      - tylko nam tu cokolwiek przeszkadza, a moja babcia, co tu wcześniej mieszkała,
      to taka miła kobieta, i jakoś jej nie przeszkadzało (przeszkadzało, tylko wolała
      płakać niż się użerać)
      - kiedy piesek rzucił się na mojego męża i mąż sąsiadkę opieprzył, nasłała nam
      wieczorem dwóch młodocianych bandytów
      - nastawia przeciwko nam wszystkich sąsiadów, jacy to mu nieużyci, sąsiedzi
      żalą się nam, ze zastraszyła cały blok, a potem przytakują sąsiadce...

      I co, powinnam "mieć serce"? Wszystkie wybryki są tłumaczone chorą psychicznie
      osobą, która to osoba jest zostawiana albo bez opieki, albo pod opieką owego
      strzelającego z wiatrówki 14-latka. Opiekę zapewnia taką, ze babcia wzywa
      pomocy, drąc się wniebogłosy.

      Jesteśmy najgorsi, bo dwa razy wezwaliśmy policję, raz po najściu tych łebków,
      drugi raz, kiedy babcia wzywała pomocy. Ale jak stanie się nieszczęście, babcia
      sobie coś zrobi, albo na przykład dorwie się do kurków z gazem, będzie
      biadolenie, że nikt nie reagował.
      Bo to, że obrzydzają ludziom życie, to już w ogóle mało istotny szczegół.
      • ledzeppelin3 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 23:12
        Nie jesteś pieniaczka, jestes człwoiekiem, któremu zalezy na wspólnym dobru,
        jakim jest nasz świat, że się tak górnolotnie wyrażę, i oby takich ludzi jak
        njawięcej- ludzi, którym sie chce, a nie którzy widzą tylko własne 4 litery
        A mąż może po prostu jest tchórzem, zazdrości Ci jaj i chce odwrócić uwagę od
        własnego cienkiego bolizmu?
        • e.mama.s Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 03.02.10, 23:34
          Te dziewczyny, ktore się tak pienią na autorkę powinny odwiedzić
          naszych sąsiadów choćby Niemcy, Austrię. U nas w niektórych
          dzielnicach jak w chlewie.
    • minerallna Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 01:13
      Mogę tylko poprzeć Cię, choć Twoje działanie to walka z wiatrakami.
      Ludzi nie zmienisz. W domu czyściutko i piękniutko, a reszta nie moja, może być syf. Przypadłość blokowisk, nawet tych najnowszych, choć nie tylko.
      • jagabrysia2 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 02:43
        W zasadzie masz rację, ale jesteś pieniaczką... smile
        • queen_elizabeth Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 08:53
          "w zasadzie", czyli JAK? I co wg Ciebie oznacza pieniactwo?
          • jagabrysia2 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 11:05
            Czego nie rozumiesz w mojej wypowiedzi? Autorka wątku ma rację, co do zasady, bo
            na ogół reaguje, kiedy ktoś łamie przepisy. Ale jest pieniaczką, ponieważ forma
            jej reakcji, to zwykle zawiadamianie policji czy straży miejskiej. A może czasem
            wystarczyłoby zwykłe pogadanie (a nie np. krzyczenie) z kimś, kto robi coś
            niedozwolonego. Nie wszyscy są przestępcami nawet jeżeli czasem zdarzy się im
            stanąć w niedozwolonym miejscu.
            • freederike Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 12:17
              autorka wyraźnie opisała sytuację, zwróciła uwagę kulturalnie, a
              usłyszała bluzgi. Co to znaczy zwykłe pogadanie?
              - przepraszam, stanęli panowie w miejscu dla niepełnosprawnych i
              odwórcili znak...
              -sp... k...
              -przepraszam, ale chodzi mi jedynie o to...
              i tak do bólu, albo pierwszego ciosu.

              Jeszcze niegdy nie zdarzyło mi się, aby osoba, której zwracam uwagę
              zachowała się spokojnie. Nawet mamuśka tarasująca samochodem wyjście
              z osiedla i przejście dla pieszych argumentowała, że ona nie może od
              razu odjechać, bo musi dać dziecku cukierki, a ja mogę z wózkiem
              poczekać, bo moje dziecko śpi big_grin
              Argumenty się skończyły jak podjechał patrol SM.
              • lola211 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 13:17

                > autorka wyraźnie opisała sytuację, zwróciła uwagę kulturalnie, a
                > usłyszała bluzgi.

                Chyba nie doczytalam, bo w pierwszym poscie jest glownie o
                straszeniu straza i opierdzielaniu na wejsciu.

                • freederike Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 17:27
                  Chyba nie doczytalam

                  Najwyraźniej.
            • queen_elizabeth Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 13:21
              jagabrysia2 napisała:
              A może czase
              > m
              > wystarczyłoby zwykłe pogadanie (a nie np. krzyczenie) z kimś, kto
              robi coś
              > niedozwolonego.

              ooo, to byłąś przy tym? Bo skąd inaczej byś wiedziała, ze autorka
              krzyczała... Ja zrozumiałam, że że to było właśnie zwykłe pogadanie.
              Uważasz, że za zwykłe pogadanie nie sypną się bluzgi? Że bluzgi są
              tylko odpowiedzią na krzyk?


              z kimś, kto robi coś
              > niedozwolonego. Nie wszyscy są przestępcami nawet jeżeli czasem
              zdarzy się im
              > stanąć w niedozwolonym miejscu.

              jasne, odwracanie znaku z premedytacją = "czasem zdarzy się stanąc w
              niedozwolonym miejcu"
      • ardzuna Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 07:51
        minerallna napisała:

        > Ludzi nie zmienisz. W domu czyściutko i piękniutko, a reszta nie
        moja, może być
        > syf. Przypadłość blokowisk, nawet tych najnowszych, choć nie
        tylko.

        Szkoda. Nasz kraj się nie zmieni jak wszyscy będziemy tak myśleć.
    • bombastycznie Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 02:41
      ja myśle że robisz dobrze, sama sie wkurzam kiedy ktoś łamie przepisy i ma w
      nosie to ze to komuś przeszkadza, ale nie mam na tyle odwagi żeby komuś zwrócić
      uwagę, gdybym miała to bym robiła dokładnie jak Ty, dlatego uważam że nie jesteś
      nienormalna i robisz dobrze
      • ala_bama1 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 07:39
        Ja myślę że szukasz poklasku tu na forum i chcesz się dowartościować. Znam taką
        jedną (też nauczycielkę) co to trudni się podobnym procederem i opowiada na
        prawo i lewo jak to ona walczy z wszelakimi nieprawidłowościami. Tylko że akurat
        znam ją dobrze i wiem że gdyby przyjrzeć się i przeanalizować jej zachowanie to
        też sporo by się znalazło... Nie chciałabym mieć takiej sąsiadki. Bicie piany to
        dla niektórych sposób na życie
    • adsa_21 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 07:56
      bardzo dobrze robisz. olej meza,nie ma racji.
    • mara_jade73 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 08:11
      Mąż ma rację. Jesteś pieniaczką. Cieszę się, że nie mam takich
      sąsiadów.
      • premeda Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 08:37
        Z jednej strony rozumiem i popieram autorkę, z drugiej sama zostałam
        ofiarą nadgorliwego sąsiada, który sobie akurat mnie wybrał, by
        zwrócić uwagę, że parking się odśnieża, a mam najmniejsze autko na
        parkingu. Wytłumaczyłam się, że akurat my już 3 miejsca
        odśnieżyliśmy i kilka razy drogę dojazdową (mając tylko 2 samochody
        ale, że bus był na letnich oponach to namachaliśmy się łopatami
        sporo). Sąsiada moje tłumaczenie jakoś nie przekonało, bo on nas
        machających łopatami nie widział, a ja tylko wkurzyłam się, bo
        niedość, że nasze dobrze odśnieżone miejsca zaraz ktoś zastawiał, to
        jeszcze musiałam się tłumaczyć.
    • gooochab Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 08:33
      Z trzema pierwszymi przykładami zgadzam się i podam rękę... ale za parkowanie
      przed klatką...... trochę chyba przesada.

      A z tym dzwonieniem na straż miejską, to nic nie daje. Zgłosiłam wiszące ponad
      metrowe sople nad wejściem- nic. Sople same spadły. Całe szczęście, ze na
      chodnik, a nie na ludzi.
    • zuzia.zet Masz absolutną rację. Nt 04.02.10, 09:18
    • morgen_stern Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 04.02.10, 09:42
      Masz rację i się nie przejmuj.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka