Dodaj do ulubionych

mama...ok a tata?

07.02.10, 17:56
Cześć. jestem tu nowa muszę się z kimś podzielić tym co mnie gnębi
bo zwariuję. Termin porodu mam na połowę maja, a mój facet planuje
wyjazd na żagle w lipcu - sam, jak co roku z resztą na 10dni.
Ja nie wyobrażam sobie, zostać sama z 2 miesięcznym dzieckiem tym
bardziej, że grozi i cesarka. Co myślicie?
Obserwuj wątek
    • gaga_73 Re: mama...ok a tata? 07.02.10, 18:48
      Faktycznie trochę wcześnie się wybiera. Mój mąż jedzie na Mazury pod koniec sierpnia a ja rodzę w połowie marca. Ale to 2 dziecko. Myślę, ze jeśli masz mamę, siostrę,itp do pomocy to sobie poradzisz a facet trochę odetchnie i nabierze sił żeby pomagać przy dzidzi smile
      • sylwana18 Re: mama...ok a tata? 08.02.10, 00:58
        Witaj!Spoko! Prawdopodobnie jak zobaczy dzidzie ,to wogole nigdzie
        nie bedzie jechal.A na razie niech planuje!Pozdrawiam
        • grejdi Re: mama...ok a tata? 08.02.10, 07:40
          U nas podobnie - ale wyjazd służbowy męża na targi, na tydzień. Rodzę w
          kwietniu, on ma delegacje w maju - jakoś będę musiała dać radę. Nie mam wyjścia.
          Dodam, nie mogę liczyć na pomoc innych.
          • ct19 Re: mama...ok a tata? 08.02.10, 14:18
            "wyjazd służbowy męża na targi"
            twoj mąż jedzie do pracy, a jej na wakacje.
        • Gość: agus79 Re: mama...ok a tata? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 07:42
          Mój mąż nie wyobraża sobie jechac samemu na tak długo, zresztą ja
          tez nie. Na urlop zawsze wybieramy sie razem - całą rodziną. Wydaje
          mi sie że powinnaś porozmawiać z nim o swoich obawach.
          • moreno68 Re: mama...ok a tata? 08.02.10, 08:41
            Na urlopy zawsze wyjeżdzamy razem -taki model związku.Porozmawiaj o
            swoich obawach z mężem , w końcu jakiś etap życia,,kawalerskiego,,
            się kończy.
            • paniluna Re: mama...ok a tata? 08.02.10, 10:40
              Ciesz się, że to tylko wakacje 10 dniowe. Mój mąż jest marynarzem i może go nie
              byc na samym początku. A z 2 - miesięcznym maluchem załapiesz już kontakt i
              sobie poradzicie. Będzie dobrze.
              • ct19 Re: mama...ok a tata? 08.02.10, 12:02
                zostaw palanta z dzieckiem i sama jedz na wakacje.

                sory za palanta-ale tak sie zachowuje...
              • attiya Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 07:39
                paniluna napisała:

                > Ciesz się, że to tylko wakacje 10 dniowe. Mój mąż jest marynarzem i może go nie
                > byc na samym początku. A z 2 - miesięcznym maluchem załapiesz już kontakt i
                > sobie poradzicie. Będzie dobrze.

                ale twój mąż będac marynarzem jest w pracy a jej jedzie się byczyć
                no w sumie nie dziwię się, pewnie ów misio po porodzie będzie straszliwie
                zmęczony i musi pan przecież odpocząć....
                a pani niech sobie tyra
    • lianis Re: mama...ok a tata? 08.02.10, 13:06
      czesto dla mezczyzny dziecko dopoki nie przyjdzie na swiat jest abstrakcja, piszesz ze maz co roku wyjezdzal sam wiec nie mozesz miec do niego pretensji ze teraz tez planuje, tak ustaliliscie kiedys tam i taki uklad wam odpowiadal, jesli masz swoje obawy, chcesz ten uklad zmienic to musisz z nim porozmawiac o tym a nie pisac na forum. Bedzie dobrze.
      Ps. Nazywanie kogos palantem tylko dlatego ze zamierza realizowac swoj coroczny plan urlopowy ktory do tej pory wszystkim odpowiadal jest dosc niegrzeczne.
      • ct19 Re: mama...ok a tata? 08.02.10, 14:21
        mnie sie wydaje ze pojawienie sie dziecka zmienia zycie OBOJGA
        rodzicow, a nie tylko matki.
        Sory ale dla mnie facet ktory zostawia kobiete sama w domu z takim
        malenstwem zeby sam sobie mogl jechac na wakacje to palant...
        nazywajmy rzeczy po imieniuuncertain
        • kingadaw Re: mama...ok a tata? 08.02.10, 22:46
          podpisuję się!
        • attiya Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 07:42
          dokładnie ct19 - ujęłaś to idealnie smile
      • attiya Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 07:40
        jeśli pan nie ma wyobraźni bo jemu nadal sie zdaje, że jest kawalerem to cóż tu
        można napisać...
    • Gość: boo-boo Re: mama...ok a tata? IP: *.2-4.cable.virginmedia.com 08.02.10, 13:15
      Jak dla mnie trochę to dziwne- ty mogłaś poświęcić te 9 miesięcy ze swojego
      życiorysu i wyrzec się na ten czas pewnych rzeczy, a on nie może zrezygnować z
      wyjazdu na żagle?
      To już nawet nie jest sprawa tego,że masz planowaną cesarkę i boisz się tego czy
      sobie sama poradzisz przez 10 dni z 2 miesięcznym dzieckiem bo nie wątpię,że
      sobie poradzisz tylko decydując się na dziecko trzeba trochę przewartościować
      swój świat-pozmieniać pewne rzeczy w życiu (nie mam na myśli rezygnacji ze
      wszystkiego oczywiście).
      Ja nie mam w planach cesarki, termin porodu terminem, a życie pokaże swoje- mój
      facet powiedział,że na 2 miesiące przed terminem on niczego nie planuje-żadnych
      wyjazdów. W pracy mu coś przebąkiwali o szkoleniu zagranicznym które im się
      szykuje na przestrzeni mojego ostatniego miesiąca ciąży i 2 miesiące po- zależy
      jak to wypadnie to stwierdził,że prędzej się zwolni jak gdzieś w tym czasie
      pojedzie.
      Jakoś mi to wygląda na to,że do twojego nie dociera,że będzie ojcem-rodzicem.
      Weź mu powiedz,że jak już wróci to ty jedziesz na 10 dni do hotelu SPA z
      koleżanką.....
    • mama-008 Re: mama...ok a tata? 08.02.10, 13:43
      a dlaczego masz mu czegoś zabraniac?
      myślę, że gorzej to wyjdzie jak zrobisz mu awanturę, on sie zgodzi
      nie jechac ale i tak po pewnym czasie wrócicie do tematu i bedzie
      jeszcze gorzej bo zacznie sie jakies głupie wypominanie z jegop
      strony.
      spokojnie, dasz sobie rade sama z 2 mies dzieckiem które tylko je,
      spi i srawink
      swoją droga nie ma szans juz na zmianę zachowan partnera - skoro sam
      zdecydował ze jedzie mimo iz wie ze bedziecie juz mieli bobasa w
      domu malutkiego, to on sam powinien wiedziec co jest wazniejsze i
      znac priorytety - żagle czy dziecko.
      Tobie jedynie moge współczć faceta, bo kazdy normalny dorosły świezy
      tatus wiedział by jak postąpic i wiedziałby gdzie jest jego miejsce -
      przy zonie i dziecku.
      a jak ma juz parcie na wyjazd to co za problem spakowac sie do auta
      i pojechac nad morze czy mazury we 3jkę?
      pogadaj z nim i powiedz co czujesz a nie pytaj sie na forum obcych
      babsmile
      • agar2208 Re: mama...ok a tata? 08.02.10, 14:03
        Spokojnie możesz zostac sama z 2 miesięcznym dzieckiem i to nawet po cc (sama
        miałam cc).
        Jednak ze strony Twojego partnera to bardzo nie ładnie.
      • smaczek_36 Re: mama...ok a tata? 10.02.10, 21:11
        dzięki za posta. Gadałam z nim, myślisz, że nie, ale mam wrażenie,
        że gadamy o 2 różnych rzeczach. A pytałam "obce baby" na forum bo
        hasło żagle w tym wypadku wywołuje u mnie dreszcze i chciałam
        wiedzieć co inne kobiety myślą o tej sprawie, bo ja sobie nie
        wyobrażam zostać sama tym bardziej, że jest to jego pierwsze
        dziecko...
    • mrowka75 Re: mama...ok a tata? 08.02.10, 17:11
      no cóż, mi to solidarnie z Tobą - nóż w kieszeni się otworzył, ale
      pewnie pojawią sie też głosy, żebyś dała żyć facetowi. ja bym może
      się zgodziła pod warunkiem absolutnego rewanżu, w bliższym lub
      dalszym okresie.
      • gaga_73 Re: mama...ok a tata? 08.02.10, 18:55
        Zgadzam się. Jak tylko przestaniesz karmić lub też nie będziesz karmić, SPA z koleżanką na 10 dni to rewelacyjny pomysł.
    • sugarka Re: mama...ok a tata? 08.02.10, 19:36
      A moze tata przesunie zagle? Po prostu powiedz mu to co nam
      napisalas, ze sobie tego nie wyobrazasz i porozmawiajcie. A moze
      ukochany po prostu skroci wakacje z 10 do np. 5 dni.

      Powodzenia
      • elske Re: mama...ok a tata? 08.02.10, 23:23
        Ja nie widzę problemu, skoro wyjeżdża każdego roku.Lato, wakacje, tez możesz w
        tym czasie wyjechac (nie wiem, do rodziny np.).

        Kiedy moj syn miał 3 mies , a starsza córka 3,5 roku, mój mą pojechał na 5 dni
        urlopu do kuzyna w Szwecji (ja mieszkam w Norwegii).Zstałam z dziecmi sama ,mąz
        sam skocił pobyt o 1 dzień, bo tęsknil. 3 mies pozniej ja i dzieci pojechalismy
        na 2 mies do Polski do rodziny ,a on zostal w domu .
        Dogadajcie sie jakos.On jedzie na żagle , ale pozniej on zajmuje sie dzieckiem
        żebys ty miała czas tylko dla siebie.
        • marcysia51 Re: mama...ok a tata? 08.02.10, 23:30
          Ja mojego nigdzie nie moge wypchnąć z domu.Teraz pojechła ze starszym na tydzien
          nad morze.A ja w wakacje pojade z młodszym w góry smile
        • alicja_ala Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 10:03
          lalka , a nie widzisz roznicy, on pojecal sam, ty zostalas z
          dziecmi, ty pojechalas z dziecmi , on zostal znowu sam- to chyba
          chlopu dwa razy udalo sie odpoczac, a tobie?
          • attiya Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 10:10
            no chyba nie widzi smile
            może właśnie to, że bez faceta wyjechała dla niej najbardziej liczył się smile
          • kali_pso Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 10:22

            No nie do końca- wyjazd do rodziny, dawno niewidzianej to z reguły
            świetny wypoczynek- babcie, ciocie, itp. już zadbają, aby
            zaanektować dzieci i wypocząć można. No ale to trzeba mieć RODZINĘ,
            a nie zbiór spokrewnionych osóbwinkp
          • daga_j Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 14:03
            Hi hi, dobre myślenie. U mnie niestety jest tak samo, mąż pracuje, ja nie, więc
            jeśli chcę częściej gdzieś wyjechać niż jest jego urlop to biorę dzieci i jadę
            (do mojej rodziny), więc on ma też "odpoczynek" po pracy wraca i robi co chce, a
            ja sama wszystko przy dzieciach. (dzieci przyzwyczajone, że to mama czy tata
            kąpią, kładą spać więc moja rodzina mi w tym nie pomoże)
            Nie wiem jak to jest mieć cały dzień i noc (a co dopiero kilka!!) bez dzieci i
            bez małżonka, tak sama sobie. No ciekawe jak to jest? smile
            • modrooczka Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 14:12
              Zostać z dzieckiem można, ale po co? jeśli to nie jest koniecznosc (wyjazd
              sluzbowy) to dlaczego on ma jechac na wakacje a Ty zapitalać jeszcze dwa razy
              tyle co zwykle? Masz Piotrusia Pana w domu i jak go szybko nie wychowasz to
              czarno to widze.
    • aandzia43 Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 00:25
      Myślimy, że jesteś następną kandydatką na Siłaczkę. I jest nam z
      tego powodu bardzo smutno.
      • smaczek_36 Re: mama...ok a tata? 10.02.10, 21:15
        dobre, dobre, ale dzięki nie skorzystam już raz byłam...
    • attiya Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 07:36
      popatrz na moją sygnaturkę, co Triss powiedziała i będziesz miała odp
      kawaler się znalazł
    • donna28 Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 07:58
      Sama wysłałam męża na parudniowy wyjazd do kumpla, który się wybudował i robił
      wieeeelką parapetówę dla znajomych z całej Polski co to się długo nie widzieli.
      Było to na początku sierpnia, Inga miała jakoś 2-3 miesiące. Byłam po cc,
      karmiłam piersią, dziecko kolkowe, nieśpiące. W ogóle nie widzę problemu,
      poradziłam sobie świetnie. Paskudnie bym sie czula odbierajac mezowi rozrywke
      bez zadnego konkretnego powodu. Bez przesady, sa na tym swiecie matki, ktore
      przez cale zycie dziecka sa same i zyja.
      Chociaż 10 dni to jednak troche dużo, może skróciłby jakoś wyjazd (chyba że cały
      okres spędzają na pełnym morzu albo jeziorze), zawsze można gdzieś dobić
      wcześniej i wrócić.
      • ledzeppelin3 Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 10:31

        W ogóle nie widzę problemu,
        > poradziłam sobie świetnie. Paskudnie bym sie czula odbierajac mezowi rozrywke
        > bez zadnego konkretnego powodu. Bez przesady, sa na tym swiecie matki, ktore
        > przez cale zycie dziecka sa same i zyja.


        A potem się jedna z drugą dziwi, że jak to, poświęciłam mu całe życie, zadnych
        przyjemności nie miałam, a on i tak mnie zostawił dla suki, u której chodzi jak
        w zegarku tongue_out
    • volta2 Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 08:28
      to zależy czy te żagle - bo zawsze tak robił - wyjazd z kumplami i
      tyle, czy może to jednak pasja?
      bo jeśli te żagle, to coś o czym on myśli cały rok, gada, planuje,
      oszczędza?, to ja bym nie blokowała tego. sama mam pasję i rozumiem,
      co znaczy sezonowość, nie moża czekać itp.

      poza tym może jeszcze gość zmieni decyzję jak zobaczy dziecko?

      druga sprawa - liczyłambym na rewanż.

      trzecia sprawa - dwumiesięczniak zwylke jest dużo prostszy w
      obsłudze niż półroczniak, więcej śpi chociażby.

      czwarta sprawa - ma facet zadeklarować, że gdyby coś się
      działo/szpital, omdlenie? to wróci najszybciej jak to możliwe

      piąta sprawa - o cesarce zapomnisz po miesiącu - bo dziecko nie
      będzie się przejmować twoimi boleściami. co dopiero po dwóch?
    • moofka Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 09:47
      nie mozecie jechac razem?
      juz bedzie po pologu
      a takie male dziecko jest w podrozy nieupierdliwe
    • kali_pso Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 10:20

      Czysto teoretycznie rozważam, bo mój nie ma wyjazdowego hobbywink

      - czy ktoś nie mógłby na te 10 dni do Ciebie przyjechać- mama,
      tesciowa, przyjaciółka- jeśli lepiej czułabyś się z kims obok w tym
      okresie?

      - może TY mogłabyś na ten czas pojechać z dzieckiem do rodziny?

      - weź pod uwagę jedno- jesli on pojedzie, będzie Ci winny przysługęwink

      Jesli jednak zgodzisz się- czy nie będzie to powód do wypominania do
      końca Waszego życia? Jesli czujesz wewnetrzną niechęć i opór to
      pogadaj z nim, przedstaw swoje argumenty, nie rób nic na złość ani
      przeciw sobie. O ile tylko nie będziesz działać na zasadzie "Jak ja
      nie mogę to dlaczego on ma się bawić"winkp- będzie ok.
    • 18_lipcowa1 Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 10:22
      Niech przestanie planować.
      • ledzeppelin3 Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 10:28
        Dziwny facet. Mam nadzieję, że mu przejdzie. Dlaczego ma do Ciebie przyjeżdżać
        ktokolwiek? To jego dziecko. Nie widzę powodu, dla którego miałabyś zostać sama
        2miesięczniakiem, podczas gdy pan realizowałby swoje hobby. Możecie spokojnie
        jechać gdzieś wszyscy razem z dwumiesięcznym dzieckiem albo w sierpniu. Niech do
        pana dotrze, że jesteście rodziną i czasy samotnego wilka morskiego mogą
        poczekać. Spokojnie mogą. Nie jest tak, że mu MUSISZ pozwolić, bo inaczej go
        ograniczysz/on cie zdradzi/. Nie daj się wpędzić w poczucie winy.
        • lila1974 Re: mama...ok a tata? 11.02.10, 14:29
          Oczywiście, że nie musi i nikt tego nie wymaga.

          Małżeństwo polega jednak na czymś innym niż wydawanie sobie rozkazów i
          stawianiem spraw na ostrzu noża.

          Chciałaby, aby mąż z nią został, to niech mu to uświadomi - decyzja i tak należy
          do niego.

          Wnioski to bym wyciągała z przebiegu negocjacji smile
    • franczii Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 10:46
      ja tez bym nie chciala zostac sama z 2miesiecznym. Nie wyobrazam sobie zeby mnie
      zostawil na 10 dni. Nie wyobrazam sobie zeby planowal wyjazd na wakacje jak co
      roku, jakby nigdy nic. A czy zapytal sie ciebie co o tym sadzisz? A potem
      jeszcze gdzies pojedziecie razem? Czy tylko jego wypoczynek jest w planach?
    • mrowkojad2 Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 13:57
      Moja córka dziś kończy właśnie 2 miesiące, nie wyobrażam sobie, żebym miała
      zostać z nią sama na tydzień czy dwa bez pomocy. Tu nie chodzi nawet o
      opiekowanie się takim maluchem, bo z tym można jakoś sobie poradzić, ale o
      potrzebę jakiejś autonomii, odsapnięcia od dziecka chociaż na godzinę lub dwie.
      Mój niemąż w zeszłym tygodniu miał służbową kolację zaraz po pracy i wrócił ok
      24.00, więc byłam z małą cały dzień sama i myślałam, że sczeznę, a to raptem
      kilkanaście godzin.
    • lykaena Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 14:14
      Myślę, że powinnaś porozmawiać z mężem.
      Pomimo,że to jakaś jego tradycja to jak rodzi mu się dziecko to może zrobić
      wyjątek i zostać w domu.
      Nie bardzo za to rozumiem Twój argument o tym,że będziesz 2 miesiące po cesarce
      - nie będziesz niepełnosprawna.
      • modrooczka Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 14:25
        Pomimo,że to jakaś jego tradycja to jak rodzi mu się dziecko to może zrobić
        > wyjątek i zostać w domu.

        Taaa... Ja w czasach panieńskich miałam taką "tradycję" żeby przynajmniej jeden
        weekend w miesiącu spędzać poza miastem, najlepiej w górach. Zgadnij co się
        stało z "tradycją" po urodzeniu dzieci? Otóż "tradycja" czeka sobie na
        odświeżenie, kiedy będę w wieku emerytalnym.
        • lykaena Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 14:31
          No,ale jak się to ma do mojej wypowiedzi i w ogóle do problemu autorki ?
          Myślę,że jej chodziło tylko o ten jeden mężowski wyjazd w roku urodzenia dziecka.
          A co później będą robić to już nie nam zgadywać.
          A jak mąż ma w doopie dziecko to niech jedzie i w tym roku.
    • wimperga Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 14:52
      Myślimy, że planować to sobie może. A jak będzie z realizacją to zobaczycie. Ja
      raczej z tych bardziej niezorganizowanych i średnio dawałam sobie radę z
      niemowlakiem (inna sprawa, że całe dnie byłam sama bo mąż pracował ale wieczorem
      i w nocy miał pole do popisu) a później z dwójką małych dzieci (rok po roku) ale
      może właśnie dzięki temu, że zajmował się dziećmi tak jak ja i to od początku
      ich życia ma z nimi doskonały kontakt. Teraz, kiedy dziewczyny są starsze mój
      mąż realizuje swoje pasje - nurkowanie, paralotniarstwo.
      • loorien Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 15:17
        są różni mężczyźni niestety,ja tez mam egzemplarz ktory ma wielka
        potrzebe wyjazdow w góry, nawet w zimie z namiotem i to w
        najwiekszej dziczy takze zagranicą. Kiedys czytalam wywiad z jakims
        himalaistą, ktory specjalnie nie zalozyl rodziny zeby nikogo sobą
        nie meczyc i to jest uczciwe. Ja niestety mialam klapki na oczach
        probowalam walczyc ustawiac mojego meza, ale nic to nie daje. On sie
        stara, radykalnie zmniejszyl ilosc wyjazdow, ale brakuje mu gor jak
        powietrza. I wlasnie wczorj wrocil z 5-dniowej wyprawy. Ja w domu z
        3 latkiem chorym i 3-miesieczną córka dalam rade chodz bylo ciezko.
        Teraz wiem ze bedzie codziennie zostawal wieczorem a ja moge
        wyskoczyc na fitnes czy do koleznki, jk przestane karmic to i
        samotny wyjzd z kolezankami wchodzi w gre. Są rózne recepty na
        szczescie rodzinne., nie tylko 24 godziny na dobe non stop razem
        • volta2 Re: mama...ok a tata? 11.02.10, 12:48
          nawet w zimie z namiotem i to w
          > najwiekszej dziczy takze zagranicą

          czy my mamy tego samego męża?
          mój właśnie wrócił żywy z takiego łikendu zimoweog z namiotem.
          bałam sie, że go wilki zjedzą - tu ludzie w górach bez broni nie
          chodzą. a on miał tylko petardy.

    • mondovi Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 15:08
      dwumiesięczne dziecko nie jest trudne samo w sobie. trudne są emocje. mój
      partner miał planowany wyjazd od dawna, syn wtedy miał dwa tygodnie. mąż wrócił
      po trzech dniach, zamiast po 3 tygodniach, bo nie wytrzymał.
    • triss_merigold6 Re: mama...ok a tata? 09.02.10, 16:47
      Jest to opcja należąca do kategorii PO MOIM TRUPIE.
      • attiya Re: mama...ok a tata? 14.02.10, 08:43
        Triss - myślę, że Twoja wypowiedź w mojej sygnaturce idealnie nam to przedstawia smile
    • mama_potworkow Re: mama...ok a tata? 11.02.10, 12:32
      Gdy młodszy syn miał 2,5 miesiąca mąż wziął starszego (3 lata) nad
      morze na przeszło tydzień. On wypoczął (jeden i drugi), mąż
      powiedział, że to super móc przeżyć takie "męskie" wakacje z synem.
      A my z młodszym mieliśmy się tylko dla siebie i też bardzo miło to
      wspominam. Prawda jest taka, że często przy pierwszym dziecku
      przechodzi się trudniej przez codzienne sytuacje. Jeśli nie czujesz
      się wykorzystywana, to niech jedzie, ale jeśli wiesz, że będziesz
      miała do niego o to żał, to lepiej mu to teraz powiedzieć. Jak
      zareaguje mąż to zależy z jakim szacunkiem Cię traktuje.
    • mniemanologia Re: mama...ok a tata? 11.02.10, 13:52
      Ja bym swojemu pozwoliła. Inna sprawa - że mój by po prostu nie
      pojechał smile
    • lila1974 Re: mama...ok a tata? 11.02.10, 13:54
      Osobiście nie widzę powodu do paniki, ze się zostaje w domu z 2
      miesięcznym dzieciaczkiem, ale to ja smile

      Poza tym lubię ludzi z pasją.

      Natomiast zupełnie inną kwestią jest to, czy mąż stawia sprawę na
      zasadzie "nie życzę sobie sprzeciwów", czy deklaruje, że w razie
      jakichkolwiek problemów ze zdrowiem twoim lub malucha gotowy jest
      zostać.
      • triss_merigold6 Re: mama...ok a tata? 11.02.10, 14:00
        Pasja piękna rzecz ale niekoniecznie pan musi ją realizować
        kilkudniowo podczas gdy w domu zostaje pani z dwumiesięcznym
        dzieckiem.

        Ja bym zrobiła piekło za sam pomysł, w d... mam bycie wyrozumiałą
        siłaczką.
        • lila1974 Re: mama...ok a tata? 11.02.10, 14:21
          Siłaczką? Nie, nie poczuwam się.

          Natomiast nie jestem też pipcią, która uważa, że mąż musi przy niej spędzać
          każdą minutę życia.

          A swoją drogą od jakiego wieku dziecka ów mąż dostałby od Ciebie błogosławieństwo?
          • triss_merigold6 Re: mama...ok a tata? 11.02.10, 14:35
            Oczekuję, że facet będzie dotrzymywał mi towarzystwa. Od tego m.in.
            jest.
            Nie tyle o wiek dziecka chodzi co o sam fakt, że pani jeszcze nie
            urodziła a pan śmie planować SWÓJ SAMOTNY wyjazd jak gdyby nigdy
            nic.
            Zgodziłabym się przy starszym niemowlaku pod warunkiem rekompensaty
            tzn. mojego wyjazdu na kilka dni bez dziecka.
            • lila1974 Re: mama...ok a tata? 11.02.10, 14:44
              I OK masz swoje poglądy i ja to szanuję.
              Autorce nie nakazuję - masz mu pozwolić jechać, prawda?

              Wyraziłam li i jedynie swój punkt widzenia, że tak odmienny od twojego ... no
              cóż. Bawi mnie jedynie Twoje stwierdzenie, że osoba mojego pokroju na bank musi
              być ową wspomnianą "siłaczką", która umartwia się i poświęca byle męzowi nieba
              uchylić.

              Tak trudno zrozumieć, że są pary, które funkcjonują nieco inaczej niż Ty i nikt
              się jakoś szczególnie pokrzywdzony nie czuje?
    • sandorianka Re: mama...ok a tata? 12.02.10, 23:50
      SAM? Jak sam? Z jakiej racji sam?
      Tobie się wczasy nie należą?
      Nie rozumiem. Jesteście razem a on wczasuje się sam?
      Od Ciebie robi sobie wolne, bierze urlop czy jak to sobie nazywa, odpoczywa od
      Ciebie jak od pracy, bycie razem to jakaś ciężka robota, że sobie musi
      odpoczynek organizować.
      Dla mnie to jakaś paranoja, przepraszam ale nie wyobrażam sobie czegoś takiego,
      on się będzie relaksował, a Ty będziesz sama przy dziecku zapierniczać.
      Świetnie się tu sprawdza powiedzenie, zrobić i uciec, to to niektórzy faceci
      potrafią.
    • bombalska Re: mama...ok a tata? 14.02.10, 02:09
      Gdyby Cie naprawde kochal, to by nie myslal o zaglach wtedy, kiedy bedziesz go
      potrzebowac. Rzecz nie polega na tym, ze on ma jechac na wakacje, a do pomocy ma
      przyjechac Twoja mama. Do licha, to jego dziecko czy Twojej mamy??! Ostatecznie
      dziecko raz w zyciu jest niemowlakiem i wymaga 24 godz. opieki. I dziecko jest
      wtedy priorytetem. Co z tego, ze sobie poradzisz? Jasne, ze sobie poradzisz, ale
      chodzi o jakies zasady.
      Wlasnie przerabiam ten temat u siebie. Mnie maz zostawil z 2 mies dzieckiem i
      pojechal na narty na 3 tyg. Oczywiscie jestesmy tak pokloceni, ze juz nie
      potrafimy ze soba normalnie rozmawiac. Zaluje, ze od samego poczatku sie nie
      przeciwstawilam temu wyjazdowi, bo potem na moja propozycje, ze pojade z nim i z
      Malym zareagowal oburzeniem. Ze po co?! Ze on tam bedzie w pracy, bo jest
      instruktorem, a nie na wakacjach, ze co ja sobie w ogole wyobrazam?! itd.
      Generalnie probuje prysnac z domu kiedy tylko sie da i mysle, ze Twoj maz tak
      samo mysli egoistycznie. Nie godz sie na to. Jest juz duzy i czy mu sie to
      podoba czy nie jest na rowni z Toba odpowiedzialny za to dziecko.
      • mysiam Re: mama...ok a tata? 14.02.10, 09:09
        pisze ,nie czytając wcześniejszych wypowiedzi...bo jestem
        przekonana ,ze większośc jest w stylu: a to swinia,jak mogłby Cię
        tak zostawić...
        ja urodzilam w pod koniec lutego-juz w marcu mąz polecial na 5 dni
        do Amsterdamu-niby z pracy ,ale to byl wyjazd "nagroda",wiec
        teoretycznie móglby nie chac -ale dlaczego-sama kazalam!smile
        jak syn mial 3.5 miesiaca,mąż b. chcial wyjechać na męską wyprawę
        (oczywiscie mowił o tym juz duzo wcześniej-do wyboru mial 2 albo
        Alpy-wspinaczka ,albo Ukraina-tez wspinaczka)Sam nie wiedzial ,co
        wybrać -bo najchętniej pojechałby na obie...
        Ja znam mojego męza i wiedzialam ,ze to jego marzenia...wiec
        powiedzilam -jedź na obie!
        Pojechal -nie bylo go 2 x po 2 tyg. Przeżylam ,mialam sie
        dobrze,dziecko kontaktu z ojcem nie stracilotongue_out
        Zanaczam ,nie mialam żadnej pomocy na miejscu ,ale gdybym tylko
        chciala-babcia chętnie by pomogla..
        Tak wiec ,pewnie dla niektorych z Was ,moj mąż to świania a ja
        naiwna-ale coż -mi z tym dobrze
        Dodam ,ze maż wyjeżdzal jeszcze poćźniej kazdego roku na takie
        męskie wyprawy 3 tyg.
        Teraz od roku nigdzie ,bo budujemy chate ,wiec kasa potrzebna,ale
        widze jak sie męczy-on to poprostu kocha,a ja nie widze powodu ,zeby
        go w czymś ograniczać.
        • attiya Re: mama...ok a tata? 14.02.10, 11:39
          a ty pani mądralińska też gdzieś pojechałaś, czy ty po prostu lubisz w domu przy
          garach a mąż po Alpach się rozbija
          matko cóż za żona - ofkors całował cię po rękach i nogach w podzięce za tak
          łaskawą zgodę?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka