Dodaj do ulubionych

Dziecko w markecie budowlanym

10.02.10, 10:39
Jakiś czas temu musiałam zrobić zakupy w składzie remontowo budowlanym. W tym celu zabrałam dziecko (4 l); nie miałam z kim zostawić.
Idąc i szukając alejką produktów odpowiadałam na pytania, generalnie szliśmy sobie i rozmawialiśmy. Dziecko podeszło w pewnej chwili do 5 ustawionych obok siebie szafek a na nich umywalek łazienkowych. Złapało środkową i pociągnęło do siebie. A ta umywalka ŁUUP! i się przewróciła, oczywiście tłukąc się i robiąc mnóstwo hałasu. W momencie jak widziałam, że umywalka się przechyla chciałam w pierwszym odruchu ją złapać a w następnym już zdążyłam odsunąć dziecko, bo stało w polu upadku, na szczęście mi się udałosmile.
Dzieciak się wystraszył śmiertelnie, zleciała się obsługa i klienci. Ja zszokowana, tuląc dzieciaczka zaczęłam przepraszać, a panowie z obsługi powiedzieli mi że wrzucą w straty stłuczoną umywalkę. Sprawdzili resztę umywalek na ekspozycji-wszystkie były przymocowane oprócz oczywiście tej, która została strącona, i tylko tą jedną moje dzsiecko złapało, jak pech to pech...

I tak się zastanawiam i pytające wątpliwości:
1. nie zabierać dziecka do takich składów? ( nie ma zakazu przychodzenia z dziećmi na drzwiach)
2. Czyja to wina? dziecka, że złapało, czy pracowników, którzy niestarannie przygotowali ekspozycje?
3. W ogóle to powinnam przepraszać? czy zrobić karczemną awanturę za narażenie zdrowia dziecka?
4. A co by było, gdyby ta ciężka umywalka spadła na 4letnie dziecko?
Obserwuj wątek
    • matsuda pkt 3 10.02.10, 10:42
      to wina sklepu.
      • a1ma Re: pkt 3 10.02.10, 10:44
        > Złapało środkową i pociągnęło do siebie.

        matsuda napisała:
        > to wina sklepu.

        Kolejna nawiedzona mamuśka... puknijcie się w głowę. Może być o umywalkę.
      • papalaya Re: pkt 3 10.02.10, 10:47
        Jaka wina sklepu? W takich miejscach, jednak dobrze mieć dzieckio
        pod kontrolą, czesto produkty, np. te bedace na promocji, wystawione
        sa w alejkach w stosach, podobnie na półkach np. puszki ustawione są
        jedne na drugich, wystarczy, żeby dziecko podbiegło i ruszyło te od
        spodu.

        W Makro jest np. zakaz przychodzenia z dziećmi do 12 lat w dzień
        powszedni, a w weekendy muszą być pod scisla kontrola opiekunów.
    • a1ma Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 10:42
      Żartujesz, prawda??
      Zabierz jeszcze dzieciaka na rusztowanie i zapytaj potem na forum, komu masz
      wytoczyć sprawę o to, że spadło.

      Powinnaś była zaproponować pokrycie strat (miło, że Ci nie kazali, ale mieli do
      tego pełne prawo) i przeprosić, a następnie walnąć się w głowę za narażenie
      zdrowia i życia własnego dziecka.
      • lila1974 Nie, nie powinna pokrywac strat 10.02.10, 11:04
        za towar źle zabezpieczony odpowiada sklep.

        Inną kwestią jest to, że dziecko powinno być trzymane za rękę - taki znaczek
        jest umieszczony np. w Castoramie.
        • a1ma Re: Nie, nie powinna pokrywac strat 10.02.10, 11:07
          Towar nie był źle zabezpieczony, jeśli umywalka była umieszczona stabilnie na
          szafce. Dorośli raczej nie łapią i nie ciągną umywalek, więc gdyby dziecko było
          pilnowane - nic by się nie stało.
          • lila1974 a1ma jak się nie znasz 10.02.10, 11:10
            to się nie wypowiadaj.

            Wytyczne np. w Castoramie są jasne - umywalka powinna była być
            przytwierdzona - nie położona.
            • a1ma Re: a1ma jak się nie znasz 10.02.10, 11:13
              Gdyby dzieciak ściągnął puszkę z farbą z półki, to też byłaby wina sklepu?
              • lila1974 Re: a1ma jak się nie znasz 10.02.10, 11:17
                Gdyby ściągnął puszkę z półki i ją rozwalił to byłaby ewidentna wina rodziców.

                Te sytuacje w niczym nie są do siebie podobne.
                • a1ma Re: a1ma jak się nie znasz 10.02.10, 11:34
                  Aha, bo dzieciak wybrał sobie akurat tę umywalkę i uważasz, że gdyby w zasięgu
                  jego wolnej ręki stała akurat piramida puszek z farbą - to tych by na pewno nie
                  strącił, bo one przecież ustawione przepisowo. Trafiło akurat na umywalkę, mogło
                  trafić na cokolwiek. Dzieciak nie był odpowiednio pilnowany.
                  • lila1974 Re: a1ma jak się nie znasz 10.02.10, 11:40
                    Najpierw trzeba wiedzieć, jak dany towar może być ustawiony, żeby w ogóle
                    zabierać głos w dyskusji.

                    Być może dziecko nie było należycie dopilnowane - tego nie wiem. Może było a
                    jednak udało mu się przechytrzyć rodzica.

                    W tym konkretnym przypadku jest to nie istotne.
                    • a1ma Re: a1ma jak się nie znasz 10.02.10, 11:42
                      > Być może dziecko nie było należycie dopilnowane - tego nie wiem. Może było a
                      > jednak udało mu się przechytrzyć rodzica.

                      Może, może.
                      Nadal to jednak kwestia między dzieckiem a rodzicem, a nie między klientem a
                      sklepem.
                      • lila1974 W tym konkretnym 10.02.10, 13:41
                        przypadku jednak sklepem i w sumie powinni się cieszyć, że się skończyło
                        potłuczoną umywalka a nie potłuczonym dzieckiem ... odszkodowanie murowane.
                        • a1ma Re: W tym konkretnym 10.02.10, 13:53
                          Tak, masz rację, to sklep się powinien cieszyć, że uniknął odszkodowania.
                          Nie matka, że uniknęła rozbitej głowy dziecka.
                          • lila1974 Re: W tym konkretnym 10.02.10, 14:00
                            Matka zapewne się cieszy i sklep również, tego jestem pewna.

                            Znam tego rodzaju sytuacje ... właściwie wszystkie dotyczą dorosłych, w
                            niektórych głupota klienta aż powalała z nóg, ale i tak był na prawie, bo towar
                            był albo niezabezpieczony, albo źle zabezpieczony, albo niewystarczająco - efekt
                            - odszkodowanie.
                  • estragonka Re: a1ma jak się nie znasz 10.02.10, 11:49
                    a1ma napisała:

                    > Aha, bo dzieciak wybrał sobie akurat tę umywalkę i uważasz, że gdyby w zasięgu
                    > jego wolnej ręki stała akurat piramida puszek z farbą - to tych by na pewno nie
                    > strącił, bo one przecież ustawione przepisowo.

                    tia, a ze dzieciak moze tez stracic ustawione puszki z groszkiem w supermarkecie
                    to tez nie powinien chodzic do takich sklepow....
                    • yoma Re: a1ma jak się nie znasz 10.02.10, 11:51
                      Bo nie powinien. Do wietrzenia dziecka jest park, nie supermarket.
                      • estragonka Re: a1ma jak się nie znasz 10.02.10, 12:14
                        yoma napisała:

                        > Bo nie powinien. Do wietrzenia dziecka jest park, nie supermarket.

                        jasne yoma, to ja jako samotna matka powinnam zyc powietrzem albo trawa skoro do
                        sklepu z dzieckiem wejsc nie moge, a w osiedlowych z 'pania za lada' nie
                        wszystko dostane..

                        kazdy kij ma dwa konce, zloty srodek tutaj tez mozna znalezc
                        • yoma Re: a1ma jak się nie znasz 10.02.10, 13:18
                          Wszystko możesz, tylko nie miej pretensji do sklepu, że twój dzieciak strącił
                          groszek.

                          A że jestem przeciwna ciąganiu dzieci do sklepów, to inna sprawa. Żadna frajda
                          ani dla dzieci, ani dla matek, ani dla innych klientów.
                      • franczii Re: a1ma jak się nie znasz 10.02.10, 13:26
                        Naprawde ? no co ty nie wiedzialam. Wyobraz sobie ze my do sklepu chodzimy na
                        zakupy a nie wietrzyc sie. A moje dziecko mi w zakupach pomaga.
                      • lila1974 bzdety 10.02.10, 13:42

                    • a1ma Re: a1ma jak się nie znasz 10.02.10, 11:53
                      Napisała wyżej - nie oznacza to, że nie może chodzić. Oznacza, że rodzice
                      powinni go skutecznie pilnować. A jeśli nie upilnują - to przeprosić i
                      naprawić szkody.
                      • estragonka Re: a1ma jak się nie znasz 10.02.10, 12:01
                        a1ma napisała:

                        > Napisała wyżej - nie oznacza to, że nie może chodzić. Oznacza, że rodzice
                        > powinni go skutecznie pilnować. A jeśli nie upilnują - to przeprosić i
                        > naprawić szkody.

                        ale rzucilas sie na ten market budowlany jakby to bylo jedyne miejsce gdzie
                        dzieciak moze cos zrobic. tak samo moze zrobic w spozywczaku, warzywniaku czy
                        sklepie zoologicznym.

                        na marketach nawet budowlanych zakazu wstepu z dziecmi raczej nie ma. czyli
                        sklep jak kazdy tylko z nieco innym asortymentem niz chleb i kukurydza w puszkach .
                        • a1ma Re: a1ma jak się nie znasz 10.02.10, 12:27
                          Niczego się nie uczepiłam. W markecie, w zoo i na placu zabaw też - dzieciaka
                          trzeba pilnować. Z tym, że rozsądny rodzic chyba zdaje sobie sprawę, że jednak w
                          markecie budowlanym można się bardzie spodziewać zagrożenia, niż na placu zabaw,
                          bo nie jest to miejsce z definicji przeznaczone dla dzieci. Co nie znaczy, że
                          dzieci tam pod żadnym pozorem wprowadzać nie można - owszem, można, ale na
                          własną odpowiedzialność.
                      • lila1974 Re: a1ma jak się nie znasz 10.02.10, 13:44
                        Wyobraź sobie, że nawet prawodawca wykazuje w tym względzie więcej wyobraźni niż ty.
            • cynamonowy_chochlik Re: a1ma jak się nie znasz 10.02.10, 11:15
              Akurat TA umywalka pewnie powinna być przytwierdzona, bo to wystawa. Natomiast
              obok TEJ umywalki zapewne leży 100 umywalek nieprzytwierdzonych, położonych
              jedna na drugiej, żeby klienci mogli je sobie brać i kupować. Rozumiem, że ta
              reszta też powinna być przytwierdzona, a może najlepiej umieszczona za kratami?
              • lila1974 Re: a1ma jak się nie znasz 10.02.10, 11:19
                Umywalki nie są ustawiane w stosy ponieważ taki stos jest niestabilny.
                Są umieszczone na półkach, każda osobno.

                Jeśli klient wziąłby taką umywalkę i upuścił, to on byłby winny.
                Gdyby umywalka leżała byle jak i poleciała na klienta, bo o nią zahaczył - winny
                byłby sklep.
                • a1ma Re: a1ma jak się nie znasz 10.02.10, 11:37
                  Dzieciak nie zahaczył, tylko złapał i pociągnął.
                  Widzisz różnicę?

                  Gdyby zahaczył - pełna zgoda, wina sklepu, źle zabezpieczył towar. Ale tu było
                  celowe działanie, umywalki na półkach umieszczane są tak, żeby można je było z
                  nich zdjąć. Jeśli pociągniemy - to spadnie. Jeśli zrobi to dziecko - to jasne,
                  że niecelowo, ale wyrządzi szkody, za które rodzice powinni zapłacić.
                  • lila1974 gdyby towar był zabezpieczony 10.02.10, 13:52
                    tak, jak to wynika z bhp i zarządzeń wewnętrznych dzieciak mógłby się nawet na
                    ten sprzęt wdrapać i nic by się nie stało.

                    Strzępisz język po próżnicy, bo co do meritum nie masz racji.
                    • jamesonwhiskey Re: gdyby towar był zabezpieczony 10.02.10, 15:47
                      > tak, jak to wynika z bhp i zarządzeń wewnętrznych dzieciak mógłby się nawet na
                      > ten sprzęt wdrapać i nic by się nie stało.

                      towar wystawiony w sklepie nie sluzy zeby po nim lazic


                      > Strzępisz język po próżnicy, bo co do meritum nie masz racji.


                      to ty sie tu podniecasz niewiadomo czym
                      widocznie towar byl dobrze zabezpieczony skoro sobie szafki staly ludzie (nie
                      rozwydrzone bachory) ogladali i nikomu nic nigdzie nie spadlo


                      • lila1974 Re: gdyby towar był zabezpieczony 10.02.10, 17:26
                        Widocznie nie był skoro spadł.
              • kufferrek Re: a1ma jak się nie znasz 10.02.10, 11:23
                Było tylko 5 umywalek na szafkach. to był róg alejki i nie było miejsca na nic
                innego. umywalki do sprzedaży w/g wzoru były na magazynie, albo gdzie indziej.
                Nie obok.
                Gdyby tak stały jak piszesz pewnie byłyby poobtłukiwane. A to duze straty.
          • jowita771 Re: Nie, nie powinna pokrywac strat 10.02.10, 21:57
            a1ma napisała:

            > Towar nie był źle zabezpieczony, jeśli umywalka była umieszczona stabilnie na
            > szafce. Dorośli raczej nie łapią i nie ciągną umywalek, więc gdyby dziecko było
            > pilnowane - nic by się nie stało.

            A1ma, Ty masz brzydki zwyczaj upierania się przy swoim błędnym zdaniu, już nie
            pierwszy raz Ci się zdarza. Poczytaj, dziewczyno, dowiedz się, zanim coś
            napiszesz tak kategorycznie.
            • a1ma Re: Nie, nie powinna pokrywac strat 10.02.10, 22:18
              Ale czego mam się dowiedzieć? Co poczytać?
              Nie ustalimy tutaj, jak była i czy była przymocowana.
              Faktem jest, że nie łapie się umywalek na ekspozycji i nie ciągnie. Nie
              wiemy, czy spadłaby potrącona, to jest tylko gdybanie, wiemy, że maluch ją
              złapał i pociągnął - więc wina jest po stronie rodzica. Niezależnie od tego, jak
              był ułożony towar, dziecko nie powinno go na siebie próbować ściągnąć.
    • kropkacom Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 10:46
      Pewnie większość będzie za tym że nie powinnaś brać dziecka. Moim zdaniem
      powinno być to miejsce bezpieczne dla wszystkich.
      • a1ma Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 10:48
        To jest miejsce bezpieczne, pod warunkiem, że nie łapiesz umywalek i nie
        ściągasz ich sobie na głowę.
        • wuika Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 11:01
          No chyba, że ktoś np. by się potknął, przewrócił i zrzucił sobie umywalkę na
          głowę - to się zdarza nie tylko dzieciom. Dorośli też są niezdarni i tutaj
          różnica jest tylko taka, że dziecku ta umywalka mogła zrobić większą krzywdę, bo
          zamiast np. spaść na nogę, mogła na głowę.
          Kwestią jest też umyślność jakiegoś tam działania. Tak jak dziecko nie rzuciło
          się specjalnie, żeby zniszczyć umywalkę, tak dorosły pewnie się nie przewraca. I
          za następstwa takich działań, jeśli sklep (tak ogólnie mówiąc) mógł im zapobiec
          (poprzez odpowiednie przymocowanie, etc.) odpowiada sklep.
          Może zapobiegać - odpowiednio przymocować sprzęt, dbać o jakość tych
          zabezpieczeń, etc.
          Ja bym zwróciła uwagę w sklepie, że muszą trochę więcej uwagi poświęcić kwestii
          bezpieczeństwa (możliwie bez awantur smile ). Gdyby natomiast ktoś ze sklepu
          próbował ode mnie w takiej sytuacji usiłował wyegzektować koszty tej
          nieszczęsnej umywalki - nie miałby szans.
          • a1ma Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 11:04
            > Kwestią jest też umyślność jakiegoś tam działania. Tak jak dziecko nie rzuciło
            > się specjalnie, żeby zniszczyć umywalkę, tak dorosły pewnie się nie przewraca.

            Nie chciało zniszczyć - ale "złapało i pociągnęło" - to jednak jest działanie
            celowe, w przeciwieństwie do potknięcia się. I to rodzic powinien pilnować, żeby
            nie łapało i nie ciągnęło.
            • babcia47 Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 12:23
              bez przesady..równie dobrze mogła sie oprzec o umywalke połozona na
              szafce osoba, której np. zakreciło sie w głowie..pozatym jezeli była
              na tyle niestabilna to mogła poleciec przy póbie jej dokładniejszego
              obejrzenia..a w koncu po to prezentowane są takie zestawy, zazwyczaj
              są przewidziane do częsiowego "zuzycia" bywa, ze po zakończeniu
              ewkspozycji sprzedawane po duzo nizszej cenie..dla mozliwosci
              bezpiecznego ogladania powinny byc solidnie zamocowane..przewrócic
              mogła się szafka nie dlatego ze dziecko pociągneło a dlatego, ze
              ktoś (dorosły) pociagnał za uchwyt drzwiczek od szafki by sprawdzić
              jak wygląda w środku
        • kropkacom Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 11:10
          Masz rację ale gdyby ta umywalka zrobiła krzywdę dziecku winny by był market.
          Ale oczywiście dzieci należy pilnować bez dwóch zdań.
    • amidala Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 10:47
      Nigdy w życiu nie zabrałabym małego chłopca do składu budowlanego. A już na
      pewno, gdybym była z nim sama i nie miała możliwości mieć go cały czas na oku.
      Zresztą większość tego typu miejsc zastrzega sobie dużymi literami, że nie
      ponosi odpowiedzialności za dzieci, albo w ogóle ich nie wpuszcza. I słusznie!
      Leżą tam luzem narzędzia, niektóre elektroniczne, ciężkie przedmioty, trujące
      substancje, a taki mały człowiek jest niesłychanie pomysłowy, jak widać, jeśli
      chodzi o pakowanie rączek gdzie nie powinien. Jeśli uważasz, że masz
      autentycznie podstawy do robienia awantury i grożenia sądem, to proszę
      uprzejmie, ale żeby sprawa się nie skończyła tak, że to tobie postawią zarzuty...
      • papalaya Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 10:56
        dokładnie, jeszcze kiedy idziesz do takiego sklepu kupić żarówkę,
        albo papier scierny, to jeszcze pal licho, można mieć dziecko ze
        soba i trzymać je za rekę...

        co innego jeśli idziesz wybierać płytki, deski, farby i inne
        ustrojstwa, gdzie musiesz zaangazować się w rozmowę z pracownikiem,
        wypytać, skonsultować itd...nie wyobrażam sobie taich zakupow z
        marudzacym dzieckiem trzymanym przy sobie...
        • kufferrek Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 11:05
          Właśnie takie drobiazgi kupowałam. Wybór płytek, itp, to nie raz sprawa na cały
          dzień.
          Dziecko nie marudziło, miło sobie rozmawialismy szukając odpowiedniej alejki.
          Złapało za umywalkę przechodząc koło niej.
          Szliśmy za rękę.
          • a1ma Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 11:12
            Nie chodzi o to, że nie można zabierać dziecka do marketu budowlanego. Ale
            trzeba mieć świadomość zagrożeń.
            Rozumiem, że dziecko nie zrobiło tego celowo, ale nie znaczy to, że jest to wina
            sklepu - to Ty nie zachowałaś wystarczającej ostrożności.
            Analogicznie - gdybym weszła z plecakiem do sklepu ze szkłem i strąciła
            zawartość półki - to mimo że niecelowo i że teoretycznie mogłabym twierdzić, że
            szklanki nie były właściwie zabezpieczone - przeprosiłabym i zaproponowała, że
            pokryję straty. Podobnie gdyby stratę wyrządziło moje dziecko, pies czy kot. Bo
            to ja za nich odpowiadam.
            • alicja_ala Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 12:11
              ale jezeli pozostale umywalki byly odpowiednio przymocowane, a ta
              jedna jedyna nie to jest to chyba zaniedbanie ze strony sklepu-ktos
              tego nie dopilnowal i wyglada na to ,ze jednak maja takie zasady,ze
              przymocowuja, skoro pozostale byly zamocowane, tak?pomijajac kto
              kogo i za co pociagnal...
            • funky_mamma Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 22:28
              a1ma napisała:

              > Nie chodzi o to, że nie można zabierać dziecka do marketu budowlanego. Ale
              > trzeba mieć świadomość zagrożeń.

              Taa, i rozglądać się podejrzliwie wokół siebie, czy przypadkiem źle ułożony
              worek z cementem nie spadnie ci na łeb z najwyższej półki uncertain


              > Rozumiem, że dziecko nie zrobiło tego celowo, ale nie znaczy to, że jest to win
              > a
              > sklepu - to Ty nie zachowałaś wystarczającej ostrożności.

              A gdyby zahaczyło kurtką o klamkę szafki, na której leżała nieprzymocowana
              umywalka i z impetem szarpnęło całą szafkę?


              Robiłam raz zakupy w małym sklepiku, było naprawdę ciasno, wokół mnie warzywa,
              słodycze, odchodząc od kasy wystarczyło, że zrobiłam obrót i strąciłam cały
              karton draży czekoladowych, które rozsypały się na ziemię. Nie zachowałam może
              wystarczającej ostrożności, bo powinnam przewidzieć, że w małym, poobstawianym
              towarami sklepie mogę o coś zahaczyć ale winny byl sklep, bo postawił pudełko na
              półce tak, że pół pudełka wisiało w powietrzu i to w dodatku przy samej kasie.
              Nikt mi nie kazał za to płacić, owszem było mi głupio ale to oni nie
              zabezpieczyli odpowiednio towaru. Sorry, można się czuć winnym, mieć do siebie
              pretensje, że się nie było dostatecznie ostrożnym ale to sklep ponosi winę, za
              stwarzanie zagrożenia źle zabezpieczonym towarem. Prawo jest po stronie klienta
              w tej sytuacji bez względu na to co ci się wydaje.
              • a1ma Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 22:31
                > A gdyby zahaczyło kurtką o klamkę szafki, na której leżała nieprzymocowana
                > umywalka i z impetem szarpnęło całą szafkę?

                A gdyby Wasz synek z grupą trzydziestoosobową...

                Gdyby zahaczyło, potknęło się, upadło, cement mu spadł z sufitu - byłaby
                wina sklepu.
                Ale nie zahaczyło, nie potknęło się, nie upadło, cement mu nie spadł z
                sufitu - tylko szarpnął umywalkę, no to nie dziwota, że zleciała.

                To tak trudno zrozumieć?
                Ja wiem, że czterolatek nie kuma za bardzo grawitacji, ale matki już chyba powinny?
              • a1ma Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 22:33
                > Sorry, można się czuć winnym, mieć do siebie
                > pretensje, że się nie było dostatecznie ostrożnym ale to sklep ponosi winę, za
                > stwarzanie zagrożenia źle zabezpieczonym towarem. Prawo jest po stronie klienta
                > w tej sytuacji bez względu na to co ci się wydaje.

                No to sobie bądź w prawie z rozbitą głową dzieciaka. Gratuluję, zgodnie z prawem
                masz rację!
                A może trochę wyobraźni by się przydało?
      • mika_p Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 10:58
        Market budowlany to sklep, który ma nie tylko umywalki, cement i drzwi oraz
        elektronarzędzia, ale też mase pierdółek takich jak kwiaty doniczkowe, wazoniki,
        świeczniki, zasłonki, w sezonie bombki, w innym sezonie jajka malowane. Nie
        widzę przeciwwskazań do odwiedzania takiego sklepu z dzieckiem.

        Leżące luzem narzędzia, ciężkie przedmioty i trujące substancje można znaleźć w
        każdym sklepie. Ba, może poza tymi leżącymi narzędziami,w każdym domu.
        • papalaya Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 11:04
          często owe bombki świąteczne są ustawione w formene stosiki i inne
          piramidki, wystarczy aby dzieciak podleciał...

          a ciężkie przedmioty i substancje trujące, każdy zdrowy na umyśle w
          domu trzyma daaaaaaaleko od dzieci
    • kufferrek Dodam tylko 10.02.10, 10:53
      Że z dzieckiem szłam za rękę przez cały pobyt w sklepie. nie pozwalałam
      na bieganie, skakanie, itp.
      Tak zakupy robimy zawsze. za` rękę albo w wózku sklepowym.
      • gryzelda71 Re: Dodam tylko 10.02.10, 10:55
        Masz niesamowicie silne dziecko.
      • a1ma Re: Dodam tylko 10.02.10, 10:55
        Tak się zastanawiam... wydaje mi się, że ja, dorosła osoba, nie byłabym w stanie
        jedną ręką złapać umywalki umieszczonej ponad moją głową i ściągnąć jej z półki.
        Jakim cudem dokonał tego czterolatek??
        • kufferrek Re: Dodam tylko 10.02.10, 10:58
          szafka z umywalką stala na podłodze. Złapało za krawędź umywalki i pociągnęło ją
          do siebie.
          Większość 4latków jest w stanie umyć rece w łazienkowej umywalce
    • jakostak5 Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 10:54
      > I tak się zastanawiam i pytające wątpliwości:
      > 1. nie zabierać dziecka do takich składów? ( nie ma zakazu
      przychodzenia z dzie
      > ćmi na drzwiach)
      oczywiscie ze zabierac, tylko pilnowac. w zwyklym supermarkecie tez
      trzeba, bo cos moze byc zle ustawione i zleciec na glowe.

      > 2. Czyja to wina? dziecka, że złapało, czy pracowników, którzy
      niestarannie prz
      > ygotowali ekspozycje?
      pracownikow. twoje dziecko zlapalo za umywalke, dorosly mogl chciec
      obejrzec z bliska i sie oprzec w taki sposob ze tez by polecialo.

      > 3. W ogóle to powinnam przepraszać? czy zrobić karczemną awanturę
      za narażenie
      > zdrowia dziecka?
      przepraszalas w szokuwink przepraszac nie powinnas, bo nie masz za
      co. przy takiej reakcji personelu awantury nie ma co robic, bo
      zareagowali w porzadku. moze dobrze by zrobila rozmowa z
      kierownikiem i prosba o ustalenie, kto nie dopelnil obowiazku i o
      to, zeby bylo to przypilnowane.

      > 4. A co by było, gdyby ta ciężka umywalka spadła na 4letnie
      dziecko?
      wiesz wole nie myslec co by bylo gdyby sie dziecku cos stalo. lepiej
      zeby nie. a gdyby, to sprawa sadowa na przyklad, tylko co to pomoze
      dziecku wtedy? to jest kolejny przyklad na to ze dzieci trzeba
      pilnowac. nie tylko dlatego, ze sa nieobliczalne nawet te niby
      rozsadniejsze. tez dlatego ze po prostu mozna miec pecha. twoja
      reakcja swietna.
      • a1ma Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 11:01
        > przepraszalas w szokuwink przepraszac nie powinnas, bo nie masz za
        > co. przy takiej reakcji personelu awantury nie ma co robic, bo
        > zareagowali w porzadku. moze dobrze by zrobila rozmowa z
        > kierownikiem i prosba o ustalenie, kto nie dopelnil obowiazku i o
        > to, zeby bylo to przypilnowane.

        Jasne, rodzice nie powinni odpowiadać za zachowania swoich dzieci. A już
        przepraszać za zniszczenia dokonane przez te dzieci - ależ skąd! Brawo za
        odpowiedzialną postawę.

        Zrozumiałabym, gdyby dziecko się przypadkiem oparło, potknęło o coś. Ale on
        złapał i pociągnął do siebie. Jak się zabezpieczyć Twoim zdaniem przed
        takim działaniem? Akurat ta konkretna umywalka mogła być przymocowana, ale są
        tysiące rzeczy, które przymocowane nie będą, np. ciężkie puszki z farbą,
        narzędzia - które leżą na półkach do kupienia, więc nikt ich nie będzie
        przymocowywał. Jeśli dziecko złapie i pociągnie - to mu zleci na głowę. I to nie
        jest wina rodzica, tylko sklepu?? Niepojęte.
        • papalaya ręce opadają 10.02.10, 11:10
          w marketach budowlanych gwoździe, wiertła, wkręty itp ostre artykuły
          leżą w ogólniedostepnych szufladach/koszach luzem i są sprzedawane
          na wagę...

          rozumiem, że w razie wypadku spowodowanego prze dziecko które
          takiego gwoździa weźmie do reki i się pokaleczy...pojawią się na
          forum rady aby zaskarżyć sklep???
    • gryzelda71 Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 10:54
      > 3. W ogóle to powinnam przepraszać? czy zrobić karczemną awanturę za narażenie
      > zdrowia dziecka?

      Koniecznie.

      > 4. A co by było, gdyby ta ciężka umywalka spadła na 4letnie dziecko?

      Może matka dziecka miałaby więcej wyobraźni następnym razem.

      Nie raz już było o tym,ze najwięcej wypadków ma miejsce pod troskliwa opieka
      rodziców.
    • martishia7 Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 11:09
      Ja uważam, że nie ma się co patyczkować. Na początku należy zrobić karczemną.
      Nie płacić za żadne zniszczenia. Następnie poinformować, że winni są
      zadośćuczynienie za straty moralne, spowodowane ich rażącym zaniedbaniem. Jeśli
      nie będą chcieli płacić - to pozwać.
      Przecież to absolutnie oczywiste, i jako profesjonaliści powinni o tym wiedzieć,
      że skład budowlany to miejsce do którego powszechnie przychodzi się z dziećmi, i
      to najczęściej w pojedynkę, a nie we dwójkę, żeby jedno mogło oddać się zakupom
      a drugie pilnować dzieciaczka. Wszystkie przedmioty powinny się znajdować na
      wysokości poza zasięgiem rączek dziecka. Rzeczy ostre, jak wiertarki, powinny
      leżeć na zapleczu w szafie pancernej i być wyciągane tylko na specjalne okazje.
      A no i na wszystkich rogach powinny być ochraniacze, żeby dzidzia się w główkę
      nie strzeliła.
      No ręce opadają....

      A tak poza wszystkim w sklepie nie należy się wieszać, opierać i ciągnąć za
      ekspozycję, niezależnie od tego czy się jest dzieckiem czy dorosłym.
      • papalaya Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 11:17
        powszechnie wiadomo, że skład budowlany, to nie Figlolandia dla
        dzieci, tylko miejsce gdzie przychodzi się kupowac artykuł
        budowlane...

        powszechnie wiadomo, że artykuły budowlane nie kupuje się na
        zasadzie bułek w piekarni, tylko bardzo czesto wymaga to
        obejrzenia/zastanowienia/dokonania wyboru/konsultacji z procownikiem
        sklepu...

        powszechnie wiedomo, ze w pojedynkę, z marudzacym dzieciakiem raczej
        to bedzie utrodnione...

        a taraz polecam wycieczke do takiej np. Castoramy i pooglądanie
        gdzie i jak leżą sedesy, gwoździe, deski budowlane, puszki z farbami
        i butelki z rozpuszczalnikami...polecam także przeczytanie
        wywieszonych tam wielkich napisów zalecajacych scisłą opiekę nad
        dziecmi

        po tej wycieczce prosze pomnownie przemyśleć pomysly urządzania
        karczemnej awantury kierownictwu sklepu...
    • figrut Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 11:16
      Jeśli umywalka nie miałaby możliwości spaść gdyby nie pociągnęło się za szafkę,
      to wina leży po Twojej stronie i Ty powinnaś ponieść konsekwencje nie
      dopilnowania dziecka. Jesli były poustawiane tak, że przy delikatnym dotknięciu
      ta umywalka sama by zjechała i się potłukła, wtedy wina leży po stronie sklepu.
      • lila1974 nie zupełnie 10.02.10, 11:22
        Ekspozycja ma być stabilna - na taką szafkę można by było wpaść zupełnie
        niechcący - umywalka przytwierdzona do szafki nie spadnie - nie przytwierdzona
        ma duże szanse.
        • a1ma Re: nie zupełnie 10.02.10, 11:31
          A szafkę przygwoździć do podłogi, bo przecież można wpaść i przewrócić całość, tak?
          • lila1974 Re: nie zupełnie 10.02.10, 11:41
            Prawidłowe zabezpieczenie obejmuje przytwierdzenie obu tych rzeczy do ściany.
        • madzioreck Re: nie zupełnie 10.02.10, 13:20
          lila1974 napisała:

          > Ekspozycja ma być stabilna - na taką szafkę można by było wpaść zupełnie
          > niechcący - umywalka przytwierdzona do szafki nie spadnie - nie przytwierdzona
          > ma duże szanse.

          Tak naprawdę, to nawet, jeśli umywalka byłaby przytwierdzona do szafki, to
          przewrócić mogła się całość
        • franczii Re: nie zupełnie 10.02.10, 13:23
          dokladnie tak samo uwazam, nie tylko dla bezpieczenstwa dzieci ale dla
          wszystkich kupujacych, przeciez nieprzymocowana umywalka moze spasc rowniez
          doroslemu i tez mu krzywde zrobic. Wystarczy, ze ktos ja ogladal mogl ja
          podniesc a potem zle odlozyc na miejsce a nastepnemu ogladajacemu juz moze
          spasc.
    • kufferrek 4 umywalki i szafki 10.02.10, 11:18
      Były przytwierdzone do ściany(zarówno szafka jak i umywalka), ta jedna środkowa nie.
      Jak dziecko pociągnęło runęła i szafka i umywalka.

      Wydaje mi się, że dorosły też by ją strącił. Lekka szafka nieumocowana a na niej
      ciężka umywalka, tez nieumocowana. Ta konstrukcja gdyby stala sama-pewnie sama
      by się wywróciła, natomiast stała w srodku. po obu stronach miala po 2 takie
      same umywalki z szafkami.

      Dziecko było za rękę. Nie biegało i nie wyrywało się.
      • lila1974 Nie tłumacz się 10.02.10, 11:23
        Fakty są niezaprzeczalne - umywalka nie była przymocowana i basta.
        • kufferrek Re: Nie tłumacz się 10.02.10, 11:26
          Chcę dokładnie opisać jak to wyglądało, Bo w 1 poście umieściłam niedokładne
          informacje, które mogłyby spowodować inną interpretację zdarzenia.

        • krejzimama Re: Nie tłumacz się 10.02.10, 11:26
          A dziecko nie było należycie pilnowane skoro tą umywalkę sciągnęło.
          • lila1974 rozumiem, ze Ty 10.02.10, 11:29
            wpatrujesz się w swoje dziecko jak szpak w gnat?

            Nawet dziecko, któe się trzyma za rękę jakieś tam pole manewru ma.
            • krejzimama Re: rozumiem, ze Ty 10.02.10, 11:36
              Jak sroka w pipe.
              Nie zawsze można jednoznacznie przypisać winę. Tak czytając ten opis ja byłabym
              za współwiną w tej sytuacji. Jednak zawasze, ale to zawsze uważam że ludzie
              odpowiadają za siebie i swoje dzieci.
              • lila1974 Re: rozumiem, ze Ty 10.02.10, 13:46
                Że ty byś byla ... dziewczyna w tym konkretnym przypadku była na wygranej
                pozycji właśnie przez niedopilnowanie skutecznego zabezpieczenia z winy sklepu.
      • papalaya w księgarni 10.02.10, 11:24
        też byś miała pretensje jakby dziecko wyciagnło ksiażkę z półki i
        za nią posypałaby się reszta, bo zwykle tak są upchnięte???
      • figrut Re: 4 umywalki i szafki 10.02.10, 11:28
        Miałąm niedawno remont u teściowej i przymierzaliśmy umywalkę do szafki. Nie da
        się stojącej szafki z nie przykręconą umywalką ot tak sobie dotknięciem
        przewrócić. Do sklepu meblowego też nie ma zakazu wchodzenia z dzieckiem, a
        jednak szafy nie są tam przykręcone do sciany. To samo jest w marketach - towar
        jest na półce i nie jest przykręcony. Słoik można z półki strącić przy
        normalnych zakupach i co, wtedy sklep winny ? Płaciłam już za moje dziecko w
        spożywczym (stłukł butelkę piwa strącając ją z półki) i za bombki.
        • krejzimama Re: 4 umywalki i szafki 10.02.10, 11:32
          >Płaciłam już za moje dziecko w
          spożywczym (stłukł butelkę piwa strącając ją z półki)

          Ale kierunek obiera słusznysmile
          • figrut Re: 4 umywalki i szafki 10.02.10, 14:54
            > Ale kierunek obiera słusznysmile
            Fakt tongue_out Najdroższe było z wszystkich w markecie, bo około 7zł. za butelkę, a
            butelczyna mała chyba 0.30 litra albo i mniej, nazwy nie pamiętam. Wie, że po
            byle co nie sięgać...
        • lila1974 Re: 4 umywalki i szafki 10.02.10, 11:33
          Czym innym jest strącenie czegoś z półki, co na tej półce normalnie stało, a
          czym innym strącenie czegoś, co np. źle zostało na niej umieszczone, wystaje,
          chwieje się itp.

          Gwarantuje Ci, że jak sklep, w którym robiliście zakupy wybuli odszkodowanie za
          uszczerbek na zdrowiu komuś, komu taka nieprzytwierdzona umywalka spadnie z
          szafki, to pójdzie po rozum do głowy.
          • gabi683 nie 10.02.10, 12:21
            Nie zabiera sie dzieci do takich sklepow.
            • lila1974 przesada 10.02.10, 13:50

              • gabi683 Re: przesada 10.02.10, 16:16
                lila1974 napisała:

                >

                Pozwol ze Ja bede ocenic co jest odpowienie a co nie dla moich
                dzieci.W takich sklepach poprostu jest niebezpiecznie i tyle skoro
                Ty uwazasz inaczej to Twoja sprawa.
                • lila1974 Re: przesada 10.02.10, 17:28
                  Nie napisałaś, że chodziło o Twoje dzieci, uwaga była rzucona ogólnie.

                  Nie, nie uważam, że te sklepy są bezpieczne - ale też nie potępiam w czambuł
                  rodziców, którzy jednak tam się z dzieckiem wybrali.
    • mariolka55 Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 11:22
      wina sklepu
      wypadałoby awanturę zrobić zamiast przepraszać,ja ostatnio jak chodzę po
      składach to tak sobie patrzę do góry i myslę czy to wszystko jest dobrze
      przymocowaneuncertain
      • lila1974 Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 11:25
        Awanturę?

        Owszem, należy uważać.
        Zasady bhp są jasne ... niestety, ludzie zawodni.
      • krejzimama Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 11:25
        Jak się w głowę pukniesz to cię olśni.
        • lila1974 skorzystaj z włąsnej rady 10.02.10, 11:34

          • krejzimama Re: skorzystaj z włąsnej rady 10.02.10, 11:38
            I mam cie puknąć w głowe?
    • yoma Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 11:50
      A wyobraź sobie, że się wybrałaś do psiapsióły. Miałaś przyjść bez dziecka, ale
      przyszłaś z dzieckiem, bo "nie miałaś z kim zostawić".

      Psiapsióła nie ma dziecka, ale ma np. hopla na punkcie kwiatków i kwiatki stoją
      wszędzie. W ciężkich donicach, w lekkich doniczkach, na parapetach, na
      postumentach, na ścianach.

      Dziecko podeszło w pewnej chwili do 5 ustawionych obok siebie postumentów, a na
      nich ciężkich donic. Złapało środkową i pociągnęło do siebie. A ta donica ŁUUP!
      i się przewróciła, oczywiście tłukąc się i robiąc mnóstwo hałasu.

      I tak się zastanawiasz i pytające wątpliwości:
      1. nie zabierać dziecka do takich domów? ( nie ma zakazu przychodzenia z dziećmi
      na drzwiach)*
      2. Czyja to wina? dziecka, że złapało, czy gospodyni, która niestarannie
      przygotowała ekspozycje?
      3. W ogóle to powinnam przepraszać? czy zrobić karczemną awanturę za narażenie
      zdrowia dziecka?
      4. A co by było, gdyby ta ciężka donica spadła na 4letnie dziecko?

      * PS. A przychodzić z dziećmi na oknie już wolno? smile
      • kufferrek Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 12:15
        A wyobraź sobie, że czasami są sytuacje że "nie ma z kim zostawić dziecka",
        niestety. Nie jest to argument.
        Czy doczytałaś, że dziecko ma 4 lata? Można założyć, że w ciągu tych 4 lat
        dzieckiem zajmowałam się ja matka, czy też my rodzice, oraz
        czasami-oni-dziadkowie, sąsiadki, psiapsióły.

        Jeżeli psiapsióła ma hopla na punkcie kwiatków, to z racji bycia moją psiapsiółą
        wiem o tym. Nie każę jej chować kwiatków, bo JA z
        DZIECKIEM przychodzę. I tak jak w życiu-mam psiapsióły, które nie tylko mają
        kwiatki, ale i zwierzęta domowe, akwaria z rybkami, książki, stojaki z płytami,
        wolno stojące wazony, itp. Podają też kawę (gorącą) na stół, a nawet 5 stojących
        koło siebie.
        Nie wymagam od niej/nich przymocowywania kaw, talerzy z ciastem, kwiatków na
        oknach, wazonów. Przez 4 lata życia dziecka aktywnie żyłam, chodziłam do
        znajomych, na zakupy.Żyłam.
        Twój wątek jest bezsensowny i nijak ma się do prowadzonej dyskusji.
        > * PS. A przychodzić z dziećmi na oknie już wolno? smile
        Jak się przychodzi z dziećmi na oknie???
        big_grinbig_grinbig_grin
        • yoma Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 12:23
          No i skąd ja wiedziałam, że mniej więcej tak odpowiesz? smile

          Po kolei:
          1. Czemu się tłumaczysz z tego, kto zajmuje się dzieckiem? Nikt tego nie wymagał.

          . > Jeżeli psiapsióła ma hopla na punkcie kwiatków, to z racji bycia moją psiapsiółą
          > wiem o tym. Nie każę jej chować kwiatków, bo JA z
          > DZIECKIEM przychodzę.
          Jeżeli w markecie budowlanym są umywalki, to z racji, że to market budowlany,
          wiem o tym. Nie każę im przywiązywać umywalek, bo JA z DZIECKIEM przychodzę.

          3> Twój wątek jest bezsensowny i nijak ma się do prowadzonej dyskusji.
          Głęboki sens, jak widać, nie od razu bywa zrozumiały. Poza tym jaki wątek?
          Żadnych wątków nie zakładałam smile

          4. > Jak się przychodzi z dziećmi na oknie???
          Tak samo jak z dziećmi na drzwiach ("nie było zakazu przychodzenia z dziećmi na
          drzwiach" big_grin
          • kufferrek Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 12:30
            big_grinbig_grinbig_grin
            Drzwi-i tu mnie maszsmile
            Wątek-i tu mnie maszsmile

            ja jeszcze parę takich "kwiatków" w mojej wypowiedzi bym zbalazłasmile

            Ale przykład-zły. big_grinbig_grinbig_grin
            • yoma Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 12:35
              Masz prawo tak uważać, ja uważam, że dobry smile
        • gryzelda71 Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 12:26
          Ale gdyby u przyjaciółki zbiło donicę to tez rozważałabyś czy słusznie
          przeprosiłaś zamiast zrobić karczemna awanturę?
          Dziecku nic się nie stało,ty nie zostałaś pociągnięta do pokrycia straty to
          siedzisz i wymyślasz co nie tak?
        • mariolka55 nie porównujmy 10.02.10, 12:29
          książki w księgarni i słoika w spożywczym do ciężkich sprzętów w markecie budowlanym
          bo to śmieszne jest
          skoro małe dziecko pociągnęło za szafkę czy tez umywalkę i ta spadła,to logiczne
          jest ze była zle ustawiona
          i się zsunęła (czterolatek nie ma tyle siły)
    • martishia7 Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 11:53
      A tak poza wszystkim, to wpienia mnie niesłychanie, powoli narastający trend do
      traktowania konsumenta jak debila ostatniej maści. Jeszcze trochę i będą sprawy
      jak w stanach, że ktoś się poparzył kawą w papierowym kubku i pozwał producenta,
      bo nie było napisane, że to w środku jest gorące. Skład czy market budowlany, to
      miejsce, gdzie należy się przemieszczać ostrożnie, tak samo jak sklep ze szkłem.

      Zadaniem rodzica jest pilnowanie, żeby dziecko nie czyniło szkód. Jeżeli je
      czyni, to rodzic płaci. Rozumiem, że nie da się mieć oczu dookoła głowy, ale
      właśnie takie sytuacje sprawią, że dla swojego bezpieczeństwa różne instytucje
      na wszelki wypadek nie będą wpuszczać dzieci.
      I nastanie święte oburzenie, że dzieci są w przestrzeni publicznej dyskryminowane.
      • a1ma Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 11:58
        > bo nie było napisane, że to w środku jest gorące. Skład czy market budowlany, t
        > o
        > miejsce, gdzie należy się przemieszczać ostrożnie, tak samo jak sklep ze szkłem

        No ale widzisz, że nie jest to do końca bezzasadne - przecież to wina sklepu, że
        nie napisał, że z dziećmi nie można, że nie było kartki "trzymać za rękę", że
        nie było "nie ciągnąć za ekspozycję". Sami stawiamy się w roli debili,
        amerykanizacja społeczeństwa.
      • wuika Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 12:02
        Uwielbiam tego typu hasła: będzie jak w Stanach, gdzie głupek nie pomyślał i się
        poparzył, po czym dostał kasę z Maca. Wiesz, jak wyglądała ta sprawa? Otóż Mac
        nie został pozwany za to, że ma gorącą kawę. Został pozwany za to, że ta kawa
        była za gorąca. Mac przeprowadził badania, z których wynikało, że ludzie nie
        piją kawy od razy, tylko po iluś tam minutach. Z innych wynikało, że optymalna
        temperatura to tyle i tyle, a żeby tyle wynosiła po tych konkretnych minutach,
        należało ją dodatkowo na początku podgrzać do temperatury wyższej od tej
        preferowanej (i jeszcze bezpieczną). Nie dostali po łapach za to, że kawa była
        gorąca, tylko, że klient mógł się nie spodziewać, że dostaje tę kawę za gorącą
        na to, żeby ją bezpiecznie spożyć od razu. Jest różnica, prawda? Stąd teraz te
        ostrzeżenia.
        • yoma Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 12:07
          > Otóż Mac
          > nie został pozwany za to, że ma gorącą kawę. Został pozwany za to, że ta kawa
          > była za gorąca.

          No wybacz...
        • angazetka Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 12:22
          > Wiesz, jak wyglądała ta sprawa? Otóż Mac
          > nie został pozwany za to, że ma gorącą kawę. Został pozwany za to, że ta kawa
          była za gorąca

          Kawę zalewa się wrzątkiem (albo ciut poniżej tej temperatury). Kim trzeba byc,
          żeby się tym zdziwić?
          • yoma Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 12:28
            Amerykaninem smile
            • krejzimama Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 12:41
              Nie, idiotą. Tych u nas też nie brakuje.
        • martishia7 Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 12:31
          Wiem jak wyglądała ta sprawa, i szczerze mówiąc to nie wiem czy bardziej głupia
          jest "na pierwszy rzut oka" czy po głębszym przyjrzeniu się. Kawę oraz herbatę
          się ZAPARZA. Taka jest jej natura. Jak jeszcze kilku innych rzeczy. Ludzie
          próbują zrzucać winę za własną bezmyślność na wszystkich dookoła, a system (u
          nas ustawodawca i sądy) na to pozwala.
          Za stwora przebywającego pod opieką osoby X, odpowiada osoba X. Nieważne czy
          jest to dziecko, pies, czy osoba upośledzona umysłowo. Nie jest w stanie samo
          odpowiadać za swoje czyny.

          P.S. W omawianej sprawie klient nie poparzył sobie jęzora tylko za
          przeproszeniem krocze, ponieważ postawił sobie kubek między udami i zaczął
          jechać. Pechowe gwałtowne hamowanie spowodowało poparzenia.
        • a1ma Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 12:32
          > Uwielbiam tego typu hasła: będzie jak w Stanach, gdzie głupek nie pomyślał i si
          > ę
          > poparzył, po czym dostał kasę z Maca. Wiesz, jak wyglądała ta sprawa? Otóż Mac
          > nie został pozwany za to, że ma gorącą kawę. Został pozwany za to, że ta kawa
          > była za gorąca. Mac przeprowadził badania, z których wynikało, że ludzie nie
          > piją kawy od razy, tylko po iluś tam minutach. Z innych wynikało, że optymalna
          > temperatura to tyle i tyle, a żeby tyle wynosiła po tych konkretnych minutach,
          > należało ją dodatkowo na początku podgrzać do temperatury wyższej od tej
          > preferowanej (i jeszcze bezpieczną).

          Ja zakładam, że wrzątek ma prawie 100 stopni Celsjusza. No, może ciut mniej.
          Rozumiem, że McDonalds opracował technologię podgrzewania wody powyżej 100
          stopni? Nooooo, to Nobel się należy!
          • martishia7 Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 12:39
            W sumie to da się podgrzać wodę do temperatury ponad 100 stopni. W mikrofalówce.
            Związane to jest z tym, że nie masz jednego źródła ciepła (jak podczas gotowania
            na gazie) i cząsteczki troszkę głupieją, nie wiedzą w którą stronę lecieć. Para
            wodna się nie uwalnia. Można się tym nieźle poparzyć, bo po naruszeniu
            powierzchni swobodnej wody para wodna prawdopodobnie eksploduje.
            Jak zamawiasz w knajpie grzańca i po wsadzeniu słomki "wychodzi" on z kufla, to
            na bank był robiony w mikrofali.
          • wuika Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 12:51
            Zupę w restauracji też dostajesz w temperaturze 100 stopni, czy jednak takiej, w
            której już się nadaje do jedzenia? Kawy w Macu nie zaparzasz osobiście -
            dostajesz gotową, więc nie musisz dostać wrzątku do łapek, żeby mieć możliwość
            wypicia kawy.
            • a1ma Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 12:53
              Zupy nie da się podać w temperaturze 100 stopni.
              Niemniej jednak najpierw próbuję, czy nie za gorąca. A na pewno nie stawiam jej
              sobie w kroczu podczas jazdy wink
              • dynema Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 14:00
                Moze nie masz odpowiednio wyprofilowanego krocza?
                • a1ma Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 14:01
                  To na pewno wink

      • kufferrek Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 12:24
        Wytłumacz mi teraz dlaczego z 5 umywalek jedna była nieprzymocowana? I jak ma
        się do tego oskarżenie, że konsumenci są debilami?

        Jeżeli przyszłabym do sklepu oglądać umywalki, podeszłabym do tej ekspozycji i
        zaczęłabym oglądać. Prawdopodobnie otworzyłabym szafkę w pierwszej z nich, i
        następnej, i następnej... Trafiłabym na trzecią, zakładając że jest tak samo
        przymocowana jak wcześniejsze. A ta umywalka spadłaby mi na nogi.
        To jestem debilem? I tak naprawdę dziecko nie ma tu nic do rzeczy. każdemu
        potencjalnemu klientowi mogłaby spaść umywalka ( przypominam jedyna
        nieprzymocowana
        na 5 stojących).
        Jeżeli pierwsza jest przymocowana to człowiek automatycznie zakłada, że reszta
        jest przymocowana również.
        Każdy zdrowo myślący klient nie zaklada, że na wystawie umieszczone przedmioty
        prezentują zasady rosyjskiej ruletki: albo przymocowana, albo nie? I ciekawe na
        jaką trafię? I ciekawe czy spadnie mi na nogi czy następnemu oglądającemu?
        • a1ma Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 12:29
          Czyli gdyby żadna nie była przymocowana, to już byłaby Twoja wina, że dzieciak
          ściągnął ją na siebie?
          • kufferrek Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 12:42
            Jeżeli wszystkie byłyby nieprzymocowane to znaczy że obsługa sklepu nie myśli. I
            nie zna pojęcia grawitacja.
            Gdyby żadna nie była przymocowana to przed dzieciakiem ktoś inny strąciłby je
            kilka razy, jestem tego pewna.

            Gdyby żadna nie była przymocowana, a moje dziecko:
            1. biegałoby i skakało po sklepie, a ja nie mogłabym go okiełznać-byłoby winne a
            odpowiedzialność poniosłabym ja
            2. Niczym doszlibyśmy do umywalek, a moje dziecko skakałoby i biegało-na pewno
            strąciłoby coś z półki o wiele wcześniej-puszkę farby, jakieś narzędzie
            3. Gdybym nie nauczyła dziecka zachowania w sklepie-nie szłabym do TAKIEGO
            sklepu. Podejrzewam, że nawet problem byłby w zwykłym spożywczym.

            Uważam, że idąc z dzieckiem za rękę zachowałam się rozsądnie. W Brico narzędzia
            nie leżą luzem porozrzucane, są przymocowane do ścian, półek. Umywalki również
            były przymocowane ( oprócz tej jednej słynnej już). Dlatego nie widzę winy w
            dziecku. W tym konkretnym przypadku.
        • yoma Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 12:34
          Subtelna różnica: otwierałabyś szafki czy ciągnęła za umywalkę?
        • martishia7 Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 12:35
          Spadłaby, nie spadłaby, możemy sobie gdybać. Zakładam, że gdybyś zaczęła grzebać
          w szufladach, to zrobiłabyś to z odrobinę mniejszym "entuzjazmem" niż
          czterolatek, i zorientowawszy się, że konstrukcja jest niestabilna,
          zmniejszyłabyś użytą siłę.
    • solaris31 Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 12:21
      zachowałabym się podobnie - na pewno przeprosiłabym i chciałabym
      pokryc straty.

      oczywistą wina sklepu jest to, że umywalka przytwierdzona nie była -
      owszem, złapało ja dziecko, ale mogła tez zrobic krzywde dorosłemu.
      powinna być przytwierdzona, bo to ciężki sprzęt i co do tego nie mam
      watpliwości.

      ale to i tak nie zmienia postaci rzeczy, że jak się idzie z
      dzieckiem do sklepu to ma się oczy dookoła głowy. a jak się chce w
      takim sklepie zatrzymać dłużej, to się dzieci pacyfikuje do wózka
      albo zostawia z kimś w domu.
    • a1ma fakty 10.02.10, 12:41
      Możemy wyprodukować jeszcze 1000 postów o tym, kto jest winny i czy nie powinni
      przymocować tej umywalki bardziej, ale fakty pozostają faktami - to Twojemu
      dziecku mogła stać się krzywda. Więc może zamiast zastanawiać się, komu zrobić
      awanturę, powinnaś lepiej go pilnować?

      Na tej samej zasadzie, na której nie ja wychodzę na zielonym na przejście dla
      pieszych widząc pędzącego w moją stronę tira. Chociaż mam pełne prawo i w razie
      wypadku racja byłaby po mojej stronie. Tylko co mi wtedy po tej racji?
      • kufferrek Re: fakty 10.02.10, 12:47
        Proszę więc o radęsmile
        Jak poza trzymaniem dziecka za rękę mogłabym go jeszcze pilnować? Nie mogę nosić
        tak ciężkiego dziecka ( problemy z kręgosłupem). Wózka też nie pociągnę ( w/w
        problemy). Dziecko mi się nie wyrywało.
        Muszę kupić żarówkę, i parę deko gwoździ do przybicia obrazków. Mam ze sobą
        dziecko i koszyk.

        Na tej samej zasadzie ja też przechodzę przez jezdnię i nie pcham się pod koła.
        Na tej samej zasadzie staram się uważać na siebie i dziecko.
        • a1ma Re: fakty 10.02.10, 12:57
          Może po prostu prowadzić w odległości pół metra od półek, żeby nie miało w
          zasięgu drugiej ręki nic do strącenia?
          • kufferrek Re: fakty 10.02.10, 13:03
            Może, jest to myśl.
            Ale jak zobaczy coś ciekawego po stronie przeciwnej od tej od której jest
            odciągane? Podbiegnie i znów muszę odciągać i to mocno, bo ma już bliżej. Trzeba
            pamiętać że często mijamy innych klientów. I wyjdzie na to że będę się szamotać
            z jednej strony na drugą. A ja wtedy szłam bardzo spokojnie i grzecznie,
            rozmawiając i oglądając. Tak nie do końca dobre rozwiązaniesmile
            • a1ma Re: fakty 10.02.10, 13:06
              kufferrek, nie znam Ciebie i Twojego dziecka, ale jeśli nie możesz nad nim
              zapanować i nie kontrolujesz tego, co może ściągnąć z półki jedną ręką (piszę to
              bez złośliwości, może masz wyjątkowo ruchliwe dziecko), to dla jego
              bezpieczeństwa nie chodź z nim do takich miejsc. Bo na razie próbujesz
              udowodnić, że miałaś rację, że dziecko było właściwie pilnowane - no może i
              było, ale analogicznie do wejścia na zielonym pod tira - co z tego, skoro
              nieskutecznie i mogła mu się stać krzywda?
            • an_ni Re: fakty 10.02.10, 13:21
              wyobrazam sobie ze twoj 4 latek nie zrozumial do konca i na zawsze,
              ze to bylo niebezpieczne zachowanie, ze nie nalezy tak wiecej robic
              w sklepie a juz szczegolnie w markecie budowlanym
              ze nalezy po prostu trzymac lapy przy sobie i nie biegac jak szalony
              ale spodziewalabym sie po doroslej osobie, jak chyba jestes, ze nie
              bedzie ciagnac watku na kilkadziesiat wpisow jak utrzymac dzieciaka
              w sklepie, czy trzymac prawa czy lewa reka i co zrobic jak jest
              mnostwo ciekawych rzeczy do dotkniecia oraz kto zawinil w oczywistej
              sytuacji niedopilnowania dziecka przez Ciebie
      • lila1974 wyjątkowe zadufanie 10.02.10, 13:48
        Zatem zastosuj się do swoich drogocennych wskazówek i przy swoim dziecku nawet
        nie waż się mrugnąć.
    • madami Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 14:08
      Nie zabierać dziecka do tego typu sklepów.
      • donkaczka Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 16:09
        ło matko
        ja regularnie conajmniej raz w tygodniu bywam w budowlanym z trojka dzieci zazwyczaj
        pomijajac drobne radosne pomysly, ktore odkrecalam, nigdy nie bylo ani strat ani
        afery
        ja sie zawsze rozgladam, co moga zmalowac i chyba wyjatkowo z glowa ten market
        jest, bo cos ciekawego zawsze znajda, ale nic takiego co mozna nieodwracalnie
        zniszczyc
        i mimo ze sie ganiaja na wystawie z drzwiami, testuja wszystkie lezaki po kolei,
        przynosza mi rozne skarby to zawsze obsluga zaczepia i usmiecha sie, daje
        gadzety firmowe


        dorosly tez moglby zrzucic sobie na noge taka umywalke, bez przesady
        staranie powinno byc obustronne - towar zabezpieczony, ludzie ostrozni - czy
        mali czy duzi
        tutaj pech sie zdarzyl, dobrze ze sie nic nie stalo
    • takaja3 Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 16:53
      chyba po prostu lpiej omijac takie miejsca, a jeśli juz to uwazać na
      malucha to gdyby cos sie jednak stło to nie ważne czyja to wina
      ucierpiało by dziecko
    • melmire Re: Dziecko w markecie budowlanym 10.02.10, 18:37
      W moim markecie jest przy wyjciu napisane ze jest wydzielony plac zabaw dla
      dzieci, do samego marketu wchodza tylko pod opieka i na odpowiedzialnosc
      rodzicow. Co z tego za sa tam kolorowe poduszczeczki i inne fajne drobiazgi,
      skoro sa tez i ludzie z wozkami-paletami zaladowanymi workami betonu, blachami,
      metalem? Wozkami ktorych cecha charakterystyczna jest duzy ciezar wlasciwy,
      zaslanianie widocznosci i mala manewrowalnosc? Doroslemu najwyzej posiniacza
      nogi,a dziecku?
    • havana28 Re: Dziecko w markecie budowlanym 11.02.10, 05:47
      Jako matka bym sie raczej zastanowila czy dziecko cos to zdarzenie nauczylo, czy tez uznalo, ze sciaganie rzeczy w sklepach to super zabawa. I mozna to robic bezkarnie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka