Jakiś czas temu musiałam zrobić zakupy w składzie remontowo budowlanym. W tym celu zabrałam dziecko (4 l); nie miałam z kim zostawić.
Idąc i szukając alejką produktów odpowiadałam na pytania, generalnie szliśmy sobie i rozmawialiśmy. Dziecko podeszło w pewnej chwili do 5 ustawionych obok siebie szafek a na nich umywalek łazienkowych. Złapało środkową i pociągnęło do siebie. A ta umywalka ŁUUP! i się przewróciła, oczywiście tłukąc się i robiąc mnóstwo hałasu. W momencie jak widziałam, że umywalka się przechyla chciałam w pierwszym odruchu ją złapać a w następnym już zdążyłam odsunąć dziecko, bo stało w polu upadku, na szczęście mi się udało

.
Dzieciak się wystraszył śmiertelnie, zleciała się obsługa i klienci. Ja zszokowana, tuląc dzieciaczka zaczęłam przepraszać, a panowie z obsługi powiedzieli mi że wrzucą w straty stłuczoną umywalkę. Sprawdzili resztę umywalek na ekspozycji-wszystkie były przymocowane oprócz oczywiście tej, która została strącona, i tylko tą jedną moje dzsiecko złapało, jak pech to pech...
I tak się zastanawiam i pytające wątpliwości:
1. nie zabierać dziecka do takich składów? ( nie ma zakazu przychodzenia z dziećmi na drzwiach)
2. Czyja to wina? dziecka, że złapało, czy pracowników, którzy niestarannie przygotowali ekspozycje?
3. W ogóle to powinnam przepraszać? czy zrobić karczemną awanturę za narażenie zdrowia dziecka?
4. A co by było, gdyby ta ciężka umywalka spadła na 4letnie dziecko?