Dzieci rozwodników

12.02.10, 10:42
Na fali wątku o alimentach.
Czy któraś z Was jest dzieckiem rozwodników? Której jeden z rodziców (
najczęściej tato) odszedł i unikał płacenia alimentów? Który bardziej dbał o
swoją nową rodzinę ( żonę, dzieci)?

Jakie macie z nimi relacje?

Mój tato odszedł od mamy, alimentów nie płacił. Mama szarpała się z nim o to
przez wiele lat. A on śmiał się jej w twarz. Przyszedł moment, że byłam już
dorosła a on zechciał ze mną odnowić kontakty.
Gardzę nim do tej pory i nie istnieje on dla mnie jako człowiek tym bardziej
jako rodzic, osoba bliska. Nie pozna nigdy swoich wnuków. Nie mam taty po
prostu. O nim sobie przypominam jak muszę podać w urzędach "imię ojca".

Czy jak kiedyś mu się pogorszy sytuacja finansowa, czy może ode mnie chcieć
alimenty? Z tego co wiem, to chyba tak.
Zrobię wszystko by nie dać mu ani złotówki.
    • angazetka Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 10:50
      Mam podobnie. Rozwód był, gdy byłam malutka, ojca praktycznie nie
      pamiętałam. Objawił się dopiero kilka lat później, potem pojawiał
      się i znikał. Alimenty podobnie (nawet jeśli były, to żałosne). W
      dodatku nie spełniałam jego oczekiwań.
      Dzisiaj... nie mam siły się z nim spotykać. Za dużą krzywdę mi
      zrobił. Za bardzo spieprzył mi życie. Nie obchodzi mnie, co się z
      nim dzieje.
    • czar_bajry Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 10:56
      Czy jak kiedyś mu się pogorszy sytuacja finansowa, czy może ode mnie chcieć
      > alimenty?

      Może.
      • angazetka Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 11:06
        Ale mam nadzieję, że nie dostanie.
        • moofka Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 11:12
          sady takie glupie nie sa smile
        • gabi683 Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 12:16
          angazetka napisała:

          > Ale mam nadzieję, że nie dostanie.


          Moja kolezanka placi na ojca nieroba ,choc on jak byla dzieckiem nie
          zaplacil na nia ani zlotówki.Chory kraj zycz ci aby nie chciał
      • alabama8 Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 11:11
        Faktycznie, chciec może, ale prawdopodobnie na tym się skończy. W
        sądzie w takich sytuacjach należy powołac się na zasady
        sprawiedliwości społecznej. W wypadku kiedy ojciec który sam nie
        łożył na swoje dziecko, po latach sam upomina się o alimenty -
        bardzo wyraźnie tę zasadę łamie. Ten ojciec był tylko
        dostarczycielem materiału genetycznego w postaci spermy. Zgodnie z
        zasadą sprawiedliwości społecznej - masz prawo odpłacic mu tym
        samym - oczywiście jako kobieta spermy nie wytrzaśniesz, ale ojciec
        powinien zadowolic się podobną ilością innego płynu - może to byc
        np. ślina. smile
        • moofka Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 11:12
          ojciec
          > powinien zadowolic się podobną ilością innego płynu - może to byc
          > np. ślina. smile

          albo cieply sik
        • velluto Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 12:38
          niestety - w takich przypadkach sądy stosują zazwyczaj zasadę "panu Bogu
          świeczkę i diabłu ogarek" - i zasądzają stosunkowo niewielkie kwoty rzędu
          100-200 zł, tak żeby w miarę polubownie wyjść ze sprawy. Wychodzą z założenia,
          że dorosłego dziecka taka kwota nie zrujnuje, a ojcu coś skapnie i obie strony
          nie będą dalej przeciągać sprawy.

          Rodzicom należą się alimenty NIEZALEŻNIE od jakości ich rodzicielstwa, sąd może,
          ale nie musi brać pod uwagę "norm współżycia społecznego"
          • sturbow Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 12:59
            > Rodzicom należą się alimenty NIEZALEŻNIE od jakości ich rodzicielstwa, sąd może
            > ,
            > ale nie musi brać pod uwagę "norm współżycia społecznego"

            Czyli może być tak, że szanowny tatuś przez lata gwałci córkę, zaraża ją chorobą
            weneryczną i zapładnia, po czym dopiero wtedy sprawa się wydaje. Tatuś trafia do
            pierdla na długie lata. Po długich latach wychodzi, do pracy raczej nei pójdzie
            i wtedy idzie do sądu po alimenty od córki. Sąd uznaje, że na rodziców TRZEBA
            łożyć, więc gwałcona przez lata córka musi utrzymywać swojego kata. Masakra.
            • a1ma Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 14:12
              Nie sądzisz, że gwałt i wieloletnie poniżenie to większa przewina niż
              niepłacenie alimentów? uncertain
    • becitka87 Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 12:05
      Ja jestem dzieckiem rozwodników. Za mojego ojca alimenty płaciło państwo bo się
      zatrudniał tylko na czarno. Z jakieś 5 lat temu miałam z nim i jego nową rodziną
      kontakt, a teraz mijamy się na ulicy jakbyśmy się nie znali. Za dużo krzywdy nam
      zrobił i nie chce mieć z tym człowiekiem nic wspólnego.
      • moofka Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 12:10
        swoja droga ciekawe czy tacy pozal sie boze tatusiowie maja poczucie ze
        sa gnidami?
        czy dosiega ich karma predzej czy pozniej
        • zazuzina Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 12:49
          alimenty swoją drogą ale moja koleżanka ostatnio dostała wezwanie do
          zapłaty ze szpitala, szanowny tatusiek zostawił ją z matką nie
          widziała go ze 20 i parę lat a że pił notorycznie i nigdzie nie
          pracował to nie ma ubezpieczenie no i teraz wylądował w szpitalu i
          jako nieubezpiezcony nie ma czym zapłacić więc moja kumpela dostała
          zapytanie czy ureguluje sama dobrowolnie czy mają wystąpić na drogę
          sądową...
          • angazetka Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 13:02
            Horror. Niech wystepują na drogę sądową, pewnie.
            • kufferrek Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 13:11
              Jeżeli już tak by się stało, że mam sprawę o alimenty. Stanę na głowie aby
              obniżyć podstawę do obliczenia wysokości alimentów. Zrobię z siebie biedaka,
              którego stać na kilka złotych miesięcznie. Tak jak on to robił wiele lat.I będę
              mu się śmiała w twarz. I będę unikać płacenia.
              I co? Zabiorą mi prawo jazdy? Moje dane umieszczą w sieci? Wsadzą mnie do więzienia?
              Nie wierzę że społeczeństwo mnie potępi. Wręcz stanie po mojej stronie.
              • moofka Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 13:15
                a daj spokoj
                jakiejs tam bidnej renciny czy emerytury sie chyba dorobil

                nie slyszalam zeby w praktyce pokrzywdzone dziekco musialo jeszcze
                nieroba utrzymywac
                w sadach madrzy ludzie siedza badz co badz
                • kufferrek Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 13:22
                  właśnie się zastanawiam czy był taki przypadek. Czytając czasami o absurdach
                  prawnych nie zdziwiłabym się..smile

                  Na razie rozważam to czysto hipotetycznie, choć nie ukrywam jak sobie
                  wyobraziłam to mi się ciśnienie podniosłouncertain
                  • velluto Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 16:26
                    kufferrek napisała:

                    > właśnie się zastanawiam czy był taki przypadek. Czytając czasami o absurdach >
                    prawnych nie zdziwiłabym się..smile

                    czytałam kiedyś wątek dziewczyny w takiej sytuacji, której łaskawy sąd kazał na
                    tatusia płacić - 100 zł na otarcie łez. Dlatego wspomniałam, że często sąd
                    usiłuje wybrnąć ze sprawy po najmniejszej linii oporu - na zasadzie ojciec cos
                    ugrał, dziewczyna przez 100 zł zbytnio nie zbiednieje.
              • kotka.zielonooka Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 13:22
                Jestem dzieckiem rozwodników. To mama odeszła - nie wytrzymywala z ojcem i jego
                trudnym charakterem oraz piciem (nie wiem czy ojciec jest/był alkoholikiem -
                chyba nie ale zdarzaly mu sie wyskoki (ja tego nie pamietam - na szczescie). Ale
                bardziej - chodzi o trudny charakter - mysle ze ojciec ma cos w rodzaju ADHD
                (albo jakas psychoze maniakalna) - nie usiedzi na miejscu, tysiac pomyslow na
                minute, szalone pomysły - szalone, nieodpowiedzialne dzialania - nie mozna na
                nim polegac w zadnej sprawie (choc ogolnie jest to dobry człowiek smile)

                Mialam wtedy ok 3-4 lata, przez wiele lat nie mialam kontaktu z ojcem. Mama
                wyszla drugi raz za maż (za przeciwienstwo mojego ojca - faceta cichego, bardzo
                ulozonego, "zamknietego w sobie" ,totalnego abstynenta,) - wiec nie dochodzila
                alimentow, bo wolala ich nie miec niz sie kontaktowac z ojcem - ojciec bardzo
                odejscie przezyl i chyba (nie wiem) to spowodowalo ze sie w ogole wycofal.


                Po wielu latach - bylam juz nastolatka (liceum) kontakt sie odnowil - ojciec
                zaczal cos placic (nieformalnie) , ale wiezi miedzy nami nie ma - traktuje go
                jako jakas dalsza - mocno meczacą i upierdliwą - osobe z rodziny . Do dzis sie
                dziwie mamie ze te pare lat z nim wytrzymala (ja nie wytrzymuje godziny i mam
                ochote czymsc w niego rzucić smile) Mysle ze najlepsza rzecza jaka zrobila byl
                rozwód smile

                ps. z ciekawosci pytam - jesli doszlo by do sytuacji (odpukac!) ze to ojcec
                wymaga alimentów np. ode mnie czy to iz nigdy ich nie placil jak ja powinnam je
                dostawac (co mozna udowodnic) - jest argumentem by taki obowiazek wobec mnie
                uchylic?
                • kotka.zielonooka Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 13:23
                  juz doczytalam ze padlo to pytanie.... ale odpowiedzi jak widze podzielone smile
                  • balonika Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 13:32
                    Tez jestem dizeckiem rozwodników. Ojciec odszzedł, gdy mialam poł
                    roku. Alimenty ściągane byly przez komornika, a potem specjalnie
                    rzucil prace, by ich nie placic i nie placil przez 6 lat. narósł
                    dług. Zaczęłam naciskac. Zapadly wyroki za niepalcenie i udalo sie
                    sciagnac bajońską kwote. Zacząl systematycznie placic. pLACI NA MNIE
                    DO dzis i grozi, ze ja tez bede palciła. DoDATKOWO przestal zalegac,
                    jest na bieżaco. Niestety nie chca mi podwyzyszyc alimentow, mimo ze
                    stuydiuje dziennie, bo on sie miga. Nie ma dodchodw, jest na
                    utrzymaniu jakiejs kobiety, z inna ma 2 dzieci nieślubnych itp...

                    I iwecie co? Jest okropnie meczacy! Nie iwem jak mozna z nim
                    wytrzymac. nie da sie tego znieśc. Jest albo piajny, an a trzezwo to
                    gada takei rzeczy, ze czloweik sie tak zmevzy, ze musi wyjśc! Taki
                    ma dar! Chce zamęczac. Odezwla sie do mnie-beposrednio jak tylko
                    wnioslam o podwyzszenie. Nie konktauje się. Nie ma go na psrawach..
                    Nie wyborazam sobie meic z nim kotaktu, nie dizwie sie matce. No nie
                    dizwei sie.
                    Dla mnie to szuja.
          • mruwa9 Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 14:05
            zazuzina napisała:

            > alimenty swoją drogą ale moja koleżanka ostatnio dostała wezwanie
            do
            > zapłaty ze szpitala, szanowny tatusiek zostawił ją z matką nie
            > widziała go ze 20 i parę lat a że pił notorycznie i nigdzie nie
            > pracował to nie ma ubezpieczenie no i teraz wylądował w szpitalu i
            > jako nieubezpiezcony nie ma czym zapłacić więc moja kumpela
            dostała
            > zapytanie czy ureguluje sama dobrowolnie czy mają wystąpić na
            drogę
            > sądową...



            znajoma miala identyczna sytuacje, ex - alkoholik, gdzies sobie leb
            rozwalil po piijanemu , w szpitalu podal swoja byla zone i syna,
            uczacego sie, jako osoby, ktore ureguluja rachunek za leczenie
            nieubezpeiczonego. Znajoma ze swoim synem napisali odwolanie dos
            zpitala, ze z eksem nie maja zadnych zwiazkow, ze nigdy nie placil
            alimentow i ze nie zaplaca. za leczenie zaplacila påomoc spoleczna
            albo szpital, tak czy owak- podatnik.
    • kawka74 Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 13:39
      Mój ojciec - szczęśliwie dla mnie i matki - wyniósł się razem ze swoimi skłonnościami do alkoholu. Nowa żona wytrzymała z nim znaczniej krócej, szybciej się, widać, zorientowała, na kogo trafiła.
      Alimenty płacił (pozwałam go do sądu stwierdziwszy, że nie będę liczyć na jego łaskę i niełaskę, wolę mieć na to papier), ale był przekonany o swojej ciężkiej krzywdzie, o tym, że z matką całe życie nie robiłyśmy nic innego, jak tylko czatowałyśmy na jego pieniądze (jakby był jakimś cholernym Onassisem), więc wyniósł się, bo musiał się, jak stwierdził, odkuć finansowo. Po kilku latach nastąpiła piękna chwila, kiedy to mój odkuty finansowo tatuś został bez domu, bez pieniędzy, z pożyczką na karku, i groził samobójstwem.
      W tej chwili ma emeryturę, mieszka w wynajętym pokoju i jest dość poważnie chory. Przykro mi, ale nic mnie to nie rusza. Alimentów ode mnie raczej nie zażąda, jeszcze mu została odrobina wstydu.
    • hamerykanka Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 15:57
      Rodzice nie musza byc rozwodnikami zeby ojciec byl gnida. Moj ojciec
      wlasnie taki jest, zawsze traktowal mnie jak bloto na butach.
      Stanowilam dla niego konkurencje (?) do wydatkow. I tak,z
      najbardziej niezapomnianych przypadkow, kiedy cala klasa szykowala
      sie do studniowki, kiedy poprosilam niesmialo o pozwolenie
      uczestnictwa i kupno sukienki, uslyszalam ze "taak, kupimy cie
      sukienke i bedziemy glodem przymierali. Idz na te p...studiowke i
      baw sie dobrze kiedy my bedziemy zdychali z glodu". Nie poszlam...
      Innym razem, juz jako studentka przed magisterka, poprosilam
      rodzicow o kupno komputera, aby moc pisac prace no i nauczyc si
      edobrze obslugi zeby moc latwiej znalezc prace. Od kochanego tatusia
      uslyszalam"moze bys d...zarobia pod latarnia".
      Dodam ze z glodu nie umieralismy, ot przecietna polska rodzina...
      Za to on uwaza ze ja powinnam wysylac pieniadze "bo przeciez
      jestesmy rodzina", a najlepiej jakbym zabrala ich do siebie do
      Stanow....juz lece...sad
    • freederike Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 17:34
      u mnie poszło jeszcze dalej, bo nie dość, że nigdy nie zapłacił, to
      jeszcze jak zmarła jego matka - źródło dochodów, to mnie podał o
      alimenty big_grin
      Zabawy było co niemiara, bo facet miał rozwód z orzeczeniem o winie,
      ograniczeniem praw rodzicielskich, zakazem zbliżania się do nas,
      wyrok za znęcanie i wyrok za niepłacone alimenty (wystąpiłąm o nie
      sama w wieku 17 lat). Mina sędziny bezcenna. Mnie nawet nie tknęło,
      jak nie pamiętał na sali daty moich urodzin, utwierdziałam się tylko
      w przekonaniu, że nie zasłuzył na miano ojca.
    • e.mama.s Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 17:45
      Ja też swoim ojcem gardzę. Też nie dostawałam alimentów i przenigdy
      nie będę na niego płacić, wolałabym dać na unicef.
    • gku25 Re: Dzieci rozwodników 12.02.10, 20:50
      Jestem takim właśnie dzieckiem. Mój niby tatuś dla mnie nie istnieje, tym
      bardziej że miał odebrane prawa rodzicielskie. Najgorsze jest że ta gnida wciąż
      żyje i od czasu do czasu uprzykrza życie mi i mojej siostrze wyssanymi z palca
      zarzutami-sprawy w sądzie co jakiś czas nam zakladauncertain
Inne wątki na temat:
Pełna wersja