Dodaj do ulubionych

Dzieci wychowywane przez dziadków mają problemy...

15.02.10, 15:07
dzieciaki wychowywane przez babcie są otyłe, bo babcie myślą
jajnikami i tuczą dzieci.

Nie dotyczy to zwykle dziadków, bo skoro dożyli tego wieku,
to znaczy, że nie myślą jajnikami swoich matek i żon a zatem
nie mają szansy krzywdzić swoich wnuków.

Dlaczego teściowa to przekleństwo a teściu to równy chłop ?
Ano przez te głupie jajniki, które czynią z kobiety bezmyślne
zwierzę realizujące swoje archaiczne instynkty.
Obserwuj wątek
    • andrzejto1 kolejna "naukowa" prawda... 15.02.10, 15:39
      coppermind napisał:

      > dzieciaki wychowywane przez babcie są otyłe, bo babcie myślą
      > jajnikami i tuczą dzieci.
      >
      > Nie dotyczy to zwykle dziadków, bo skoro dożyli tego wieku,
      > to znaczy, że nie myślą jajnikami swoich matek i żon a zatem
      > nie mają szansy krzywdzić swoich wnuków.
      >
      > Dlaczego teściowa to przekleństwo a teściu to równy chłop ?
      > Ano przez te głupie jajniki, które czynią z kobiety bezmyślne
      > zwierzę realizujące swoje archaiczne instynkty.

      Myślę, że jest to kolejny argument w udowadnianiu, iż rodzina jest be, a
      wychowywanie dziecka poza wpływem państwowej indoktrynacji jest szkodliwe.
    • wjck Może nie tyle się powinni tłumaczyć u dentysty 15.02.10, 15:44
      co po prostu za nią zapłacić. Nic tak dobrze nie robi na świadomość jak
      uderzenie po kieszeni
    • bambambama Dzieci wychowywane przez dziadków mają problemy... 15.02.10, 16:02
      Dawno temu, jak wróciłem z wakacji u dziadków, mama zakazała mi korzystać z
      windy, taki spasiony wróciłem smile
    • kingusia_ka Dzieci wychowywane przez dziadków mają problemy... 15.02.10, 16:03
      niestety to prawda


      moją córkę wychowuję ja, mam taką możliwość więc jest pod moją opieką od
      urodzenia a teraz chodzi do szkoły

      zaś córkę brata wychowują teściowie i mała jest po prostu gruba
      ze zdrowego jedzenia zna chyba tylko jabłka, poza tym jej jadłospis to:
      tłuszcze, węglowodany, mnóstwo pustych kalorii, słodzików, barwników i
      wszelkiego E

      zastanawiam się, czy bratowa sama będąc przy kości i mając takich rodziców i
      dziadków nie widzi problemu, czy też nie chce widzieć?

      sama wielokrotnie się odchudzała ale nigdy nie osiągnęła zamierzonego celu a
      teraz Tuczy swoje dziecko i pozwala na to innym

      i ruch niewiele tu pomaga bo mała jest bardzo ruchliwa a przy tym wiecznie
      zmęczona, spocona i często chora na wszelakie infekcje
      • inkol8 Re: Dzieci wychowywane przez dziadków mają proble 16.02.10, 08:25
        Najlepiej zwalić obowiązek wychowania na dziadków, a potem wielkie pretensje przecież to wasze dzieci, a nie ich oni chyba swoje już wychowali, w każdym razie jak będę dziadkiem to ani mi się śni zostawać z wnukami co nie oznacza, że nie miałbym ich OD CZASU DO CZASU gdzieś zabrać czy jakieś zabawy z nimi
    • zona_mi wklejone przez moderatora 15.02.10, 16:10
      sanna.i
      Właściwie to jest tak oczywiste,że brzmi jak banał, ale moje
      obserwacje i doświadczenia potwierdzają to w 100%. Baaardzo często
      widzę u dziadków takie zachowania, jakby ich jedynym życiowym celem
      było upaść wnuka wink

      babcia47
      znów generalizowanie..choć cos jest w tym temacie..jestem fanką
      zdrowego żywienia dzieci, nauczyłam z sukcesem jeść wnuka warzywa,
      wrogiem podawania słodyczy z róznych powodów..z wnukiem na spacerach
      bywałam conajmniej, tyle ile bywał wczesniej, przed moim przyjazdem,
      cały dzien bawilismy się i to nie siedzac na podłodze..a udało mu
      się jednak przytyć dośc sporo w tym czasie..może mu bardziej
      smakowały babcine potrawy? ..bo z drugiej strony pilnowałam też
      ilości, które zaleciła synowa.. hmmm..może to miłośc babci tak
      pasie smile
    • mamabuly Re: Dzieci wychowywane przez dziadków mają proble 15.02.10, 16:18
      Oj i muszę się zgodzić niestety, choć daleka jestem od
      generalizownia.
      Za każdym razem toczę walki i nieprzekarmianie słodyczami. Nasi
      rodzice na prawdę przeginają. Wczoraj moja córka wracała od babci do
      domu. Mąż czekał na lotnisku, ok 13tej, Natalka kończyła, jak się
      okazało, trzeciego tego dnia price polo (w wydaniu XL) w oczekiwaniu
      na naleśnika z czekoladą!!!
      No k.m.!!
      To samo jest z moją mamą, wysiada z samolotu i pierwsze co wyciąga to
      wór batoników. Dostarcza takie ilości, że tego nie da się zjeść w
      kilka miesięcy!
      O tym, że u mojej mamy dziecko jest karmione jakby miało siedem
      żołądków, nie wspomnę. W dodatku jak któregoś z piętnastu posiłków
      nie zje to mama dzwoni z płaczem, że uwaga Natalka "w ogóle" nie chce
      jeść, albo "nic" nie jewinkwink
    • jozub Dzieci wychowywane przez dziadków mają problemy... 15.02.10, 17:41
      Najlepiej winą obarczyć dziadków. Nianiom przecież nie zdarza
      się "uspokajać" dziecka lizakiem. Nie wierzę w te badania, zwłaszcza
      że leniwi są także , a może przede wszystkim, rodzice. Siedzą z piwem
      przy piaskownicy i popijają. Jakoś nie widziałam babci z piwem w ręce.
      I nie jestem babcią. Pozdrawiam dziadków!
    • kawad Re: Dzieci wychowywane przez dziadków mają proble 15.02.10, 17:48
      A ja się nie zgadzam. Obaj moi synkowie są wychowywani przez babcię,
      jeden ma 6 lat a drugi 7,5. I żadem nie ma nawet grama nadwagi.
      wręcz przeciwnie. Babcia duużo czasu spędza z nimi na dworzu (zimą i
      w mrozy też, wietrzy mieszkanie, nie ma głupich pomysłów
      żywieniowych ani ubraniowych (w stylu ubierania jak na Syberię). Nie
      generalizujcie więc dziewczyny !
      • panpaniscus Re: Dzieci wychowywane przez dziadków mają proble 15.02.10, 19:00
        No ale badania i statystyki są właśnie po to, żeby generalizować. Jedna czy
        dwie babcie nie przeginające na tym punkcie wiosny nie czynią.

        Koszmar dzieciństwa: jedzenie podczas wakacji u babci. Ledwo człowiek doszedł do
        siebie po śniadaniu, było drugie śniadanie, potem obiad, potem podwieczorek,
        potem kolacja. Jako rasowy niejadek cały czas musiałam się mieć na baczności.

        Ale mam nadzieję, że to po porstu kwestia pokoleniowa - dla pokolenia naszych
        babć i mam dobre odżywienie (w domyśle: żeby nie wychudł, biedaczek) było osią
        wychowania dzieci. Wykarmić,reszta stosunkowo mniej ważna. Moja mama jak te parę
        razy do roku zostaje z moją córką to też zdaje szczegółowy raport ile i czego
        dziecko zjadło - muszę przyznać, że jej dokładność jest porażająca, ja po prostu
        nie zwracam na to dużej uwagi - jedzenie jest, chce to je, nie chce to nie je.
        Ograniczam niezdrowe pokusy (słodycze itd). i tyle.
        • babcia47 Re: Dzieci wychowywane przez dziadków mają proble 15.02.10, 19:13
          w zasadzie masz rację, bo moja mama i babcia też wyznawały
          zasadę: "chcesz? nie chcę!..no to ci zrobię"..jednak chyba obecne
          pokolenie babć nie ma takich ciągot, nie kojarzy zdrowia z
          przekarmieniem..a moze ja faktycznie sądzę według siebie..
          • zonajana Re: Dzieci wychowywane przez dziadków mają proble 15.02.10, 19:35
            Ja na wakacjach u babci, to pamietam, co najmniej kilka razy w tygdoniu
            wymiotowalam z przejedzenia...i zadne tam czekolady, ani chipsy, tego wtedy nie
            bylo, tylko wiadro gestej zupy na obiad, kopa ziemniakow i tluste kotlety,
            blehhh...i te przeslodzone herbaty tez pamietam, fuj.
            • agatsu Re: Dzieci wychowywane przez dziadków mają proble 16.02.10, 06:35
              Ciekawe, czy zrobili tez badania o zaburzeniach odzywiania u dzieci
              wychowywanych przez dziadkow. Sama tez duzo czasu spedzialam z dziadkami. Mialam
              szczescie, ze ponadprzecietnie wysportowanymi, wiec spedzalismy mnostwo czasu
              aktywnie. Tylko jesli chodzi o jedzenie, to pewnego dnia odmowilam wspolpracy.
              Podobno na jakims wyjezdzie nie dalo sie mnie nawet wprowadzic do stolowki.
              Dobrze, ze z rodzicami nie bylo zadnego problemu, nikt mnie do niczego nie
              zmuszal - inaczej skonczylabym z anoreksja wink))
    • hanalui Re: Dzieci wychowywane przez dziadków mają proble 15.02.10, 20:00
      Toz to swieta prawda, badan nie trzeba mi zadnych przedstawiac. Od
      mojej babci nawet dzies trzeba sie wycholgiwac z przejedzenia, i
      zadne NIE nie wchodzi w rachube.
      Znajome mi babcie tez przekarmiaja dzieci, znam taka co doprowadzila
      do powaznych problemow u dziecka, rodzice sprezali sie na tysiace
      badan czemu dziecko ciagle boi brzuch, wymiotuje i inne. A wyszlo ze
      babcia wciskala w malucha obiad w porcji doroslego faceta, poprawia
      to deserkiem, ciasteczkami i tez NIE nie wchodzilo w rachube.
      Sama tez pamietam koszmar dziecinstwa, wakacje u dziadkow gdzie
      siedzialo sie przy stole dotad dopoki sie nie zjadlo i wcale tego
      nie bylo malo.
      • bi_scotti Re: Dzieci wychowywane przez dziadków mają proble 15.02.10, 20:06
        Ale poczytajcie tez wpisy wszystkich mam niepokojacych sie, ze ich
        dzieci sa NIEJADKAMI. Gdzie nie spojrzec, tam watki na ten temat. I
        zamiast odpuscic, dac tym niejadkom pozyc w spokoju z minimum
        jedzenia, prawie kazda dazy do wcisniecia jeszcze jednej lyzeczki
        zupki, jeszcze jednego kawaleczka kotlecika, jeszcze jednego lyczka
        mleczka - bleee - az sie niedobrze robi jak sie to czyta! Milosc
        sprowadzona do talerza.
        Babcie maja ten syndrom, na pewno, ale mamusie wcale nie sa bez winy!
        Kto jest bez grzechu ... itd.
    • inkwizytorstarszy Re: Dzieci wychowywane przez dziadków mają proble 15.02.10, 23:01
      Do "coppermind"-święta prawda !I ostrzegam:Głupia babcia jest
      środowiskiem szkodliwym dla dziecka !!!
      • aandzia43 Re: Dzieci wychowywane przez dziadków mają proble 16.02.10, 09:28
        inkwizytorstarszy napisał:

        > Do "coppermind"-święta prawda !I ostrzegam:Głupia babcia jest
        > środowiskiem szkodliwym dla dziecka !!!

        Zgadzam się. Tak samo, jak i głupi chłop.
    • modrooczka Re: Dzieci wychowywane przez dziadków mają proble 15.02.10, 23:16
      To tylko brak szacunku babc dla własnych córek/synowych. Moja mama i teściowa
      wiedzą jak żywie dzieci, wiedzą, jakie dzieci mają problemy i kiedy chcą
      przynieść coś dobrego to przynoszą to, co ustaliłyśmy: soczki bobofruty (na co
      dzien nie kupuje, wiec to atrakcja), lody sorbety, galaretka z owocami, domowy
      kisiel z żurawin itd. Zadnej z nich nie przyszloby do głowy ganiać dziecka po
      placu zabaw z batonikiem, bo dobrze wiedzą, że dzieci jedzą 5 razy dziennie i
      wystarczy. Zadna z nich nie musi sie realizować wpychając dzieciom na siłę jedzenie.
    • dominika101 Re: Dzieci wychowywane przez dziadków mają proble 16.02.10, 08:28
      moja teściowa zajmowala się moją córką przez trzy lata
      dzięki temu córka jada np. surową pietruszkę czy selera i uważa, że to przysmak wink
      jada wszystkie warzywa i wszystkie owoce;
      nie jest otyla, ani nie ma żadnych problemów w tym zakresie
      pierwszy raz miala problemy żolądkowe jak poszla do przedszkola ( pierwsze
      wymioty i biegunka )
      ma prawie 5 lat i slodycze niespecjalnie ją interesują; nie zna batoników,
      czekolad, jak dostaje od kogoś to gryzie po czym oddaje mówiąc, że to niedobre
      pija tylko wodę i herbatę, mimo, że kiedyś próbowalam jej podawać soczki to sama
      z nich zrezygnowala
      inna sprawa, że my w domu też prawie nie jadamy slodyczy, a na warzywa i owoce
      wydajemy fortunę i to są nasze podstawowe przekąski
      więc grunt to dobre nawyki wyniesione z domu i nie trzeba będzie obwiniać
      dziadków wink
      na przykladzie mojej córki widzę, że nawet kontakt z niezdrowym jedzeniem nie
      zmienia specjalnie jej nawyków żywieniowych
      coli też próbowala i mówi, że okropna wink
    • aandzia43 Re: Dzieci wychowywane przez dziadków mają proble 16.02.10, 09:42
      Zmień leki, kolego.
      A w temacie: przekarmiające babcie wymierają. Odchodzą pokolenia
      kobiet, dla których jedyną dziedziną zycia, w której moga sie wykazać
      jest obsługa rodziny. Kobieta w średnim lub starszym wieku nie
      zafiksowana na natarczywym napychaniu kałdunów najbliższym to już
      niedługo standard. Jak się człowiek ma czym popisać, czym zająć i
      może ofiarować ludziom to i owo poza serwowaniem paszy, to nie musi
      się nerwowo narzucać z tym serwowaniem. Poczucie własnej wartości i
      spełnienie na wielu płaszczyznach daje luzik samemu zainteresowanemu
      i jego otoczeniu.
      • elske Re: Dzieci wychowywane przez dziadków mają proble 16.02.10, 11:49
        Hehe, wakacje u mojej babci:o 8.00 sniadanie, pozniej drugie sniadanie, o 12.00
        obiad z 2 dań, podwieczorek , kolacja.A w miedzy czasie:moze kanapkę, może
        kawałek ciasta? A dlaczego nic nie jesz?
        Kiedy była pora obiadu, to biegłam szybko do kuchni,zeby zdążyć zanim babcia
        nałoży obiad na talerz.Nakładała jak chłopu na roli smile.A sobie na maleńki
        talerzyksmile.
        Jak zaczęłam sama nakładać obiad dla siebie, to słyszałam że jem jak kurka, tak
        malutko i pewnie głodna bedesmile.
        Pamiętam jak moj szwagier pojechał z moja siostra na tydzien do babci , przytył
        5 kg na babcinej kuchnismile.
        • inkol8 Re: 16.02.10, 12:35
          Mam propozycje nie zostawiać dzieci u dziadków i nie zwalać wszystko na nich, a
          sami zająć się swoimi dziećmi tongue_out
      • stara_dominikowa Re: Dzieci wychowywane przez dziadków mają proble 16.02.10, 12:44
        aandzia43 napisała:
        > A w temacie: przekarmiające babcie wymierają. Odchodzą pokolenia
        > kobiet, dla których jedyną dziedziną zycia, w której moga sie wykazać
        > jest obsługa rodziny.

        Niestety, dzisiejsze babcie często prezentują postawę: obsługa rodziny +
        dziedzina własna. To pokolenie przejściowe jeszcze obsługujące ale już żyjące
        także sprawami nie związanymi z rodziną. Niestety, ta obsługa jest im niezbędna
        do szczęścia i odciążone czują się niepotrzebne. W tej sztafecie ja udziału nie
        biorę.
    • ila79 Pokolenie wojny, PRL-u, stanu wojennego... 16.02.10, 15:53
      Tak mi się wydaje, że to główne przyczyny. W czasie wojny jedzenie
      było najwyższym dobrem, w PRL-tez nieciekawie, sama pamiętam
      kilkugodzinne kolejki za chlebem. Nieraz trzeba było sie najesc na
      zapas, bo niewiadomo było, kiedy będzie nastepna okazja. Moja
      babcia, a prababcia mojego synka, powiedziała mu kiedys przy
      jedzeniu : "jak nie zjesz tej zupki, to cie przestane kochać!"
      Oczywiście wytłumaczyłam jej, że tak nie wolno, sama ją troche
      rozumiem, bo w czasie wojny cierpiała okropny głóg. To siedzi w
      psychice i koniec. Moi rodzice też się wpisują w ten schemat - cały
      czas toczę z nimi boje o słodycze, z mamą o to, żeby nie karmiła
      młodego i nie wpychała mu jedzenia. Trochę zaczynaja rozumieć, ale
      było ciężko.
    • mmm-mm Re: Dzieci wychowywane przez dziadków mają proble 17.02.10, 03:01
      Moj koszmar, jedzenie wiecej niz moge. Jak tata wychodzil z kuchni na
      papierosa to blagalam z placzem, zeby nie zjesc calego wielkiego
      talerza z zupa i drugiego dania z ogromna papka pogniecionych
      ziemniakow (lubie takie pokrojone na kawalki, takie jakie sie daje do
      gotowania) i okolo polowa kurczaka czy wielkim kotletem i oczywiscie
      do tego gotowana kapusta kiszona. FUJ! A dziadkowie to samo. I co? A
      fige! Nie przytylam ani pol kilo, przez 6 lat wazylam tyle samo i
      zawsze bylam chuda. Dopiero teraz udalo mi sie przytyc okolo 4 kilo,
      bo to byla moja swiadoma, wlasna, niczym nie wymuszona decyzja. Nadal
      jestem chuda, ale jest lepiej. Ale ile razy i jak dlugo plakalam, ile
      razy sie dlawilam przy jedzeniu, oszukiwalam z kanapkami do szkoly,
      naprosilam sie o niezjedzenie calego kotleta to moje i nie zafunduje
      tego swojemu dziecku kiedy bede je miala. Jesli dziecko jest
      niejadkiem to trzeba ustalic z lekarzem co sie da zrobic, ile powinno
      minimalnie jesc a nie tuczyc jak swinie na ubojuncertain
      • sanna.i Re: Dzieci wychowywane przez dziadków mają proble 17.02.10, 07:58
        A widzisz, ja byłam (i jestem) podobnym chudzielcem,a do rodzinnej legendy
        przeszedł mój upór.Jak słyszałam, że nie odejdę od stołu dopóki nie zjem, to
        siedziałam nad miską to skutku (nawet zasypiałam) - aż rodzice albo babcia pękła
        wink Straszyli mnie gruźlicą i wszystkimi możliwymi chorobami,a najfajniejsze jest
        to,że byłam najbardziej odporna z całej rodziny i zostało mi to do dziś. Po tych
        wszystkich "traumach" do kwestii jedzenia w przypadku mojego dziecka podchodzę z
        wielkim luzem.Chcesz to jedz, nie chcesz - nie jedz.Najczęściej chce, bo żarty
        jest wink
    • memphis90 Dzieci wychowywane przez dziadków mają problemy... 21.02.10, 22:18
      Coś w tym jest... Kiedy tylko jadę z Lilą do mojej mamy- wpada w szał
      wciskania mojemu dziecku jedzenia. Obiadek, kwadrans potem- banan, za
      chwilę ciastko, potem żelki, lizak, kolacja, owoce ze słoika. Staram
      się z tym walczyć- ale jak grochem o ścianę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka