Dzisiaj byłam z córcią na szczepieniu (skończyła rok)i dziewczyny
byłam w szoku zachowaniem i postawą pani doktor.Jak byłam jeszcze na
poczekalni to pielęgniarka zaniosła wielmożnej pani dr. gorący
kubek,chyba barszcz z grzankami bo tak zapachniało i kolejka prawie
stanęła w miejscu.Ja z Małą spacerowałam po przychodni bo przecież
ona wszystko musi widzieć jak wracałam pod gabinet pani dr. to ta
sama osoba wciąż czekała, więc pytam o co chodzi? Dzieci zaczęło
przybywać prawie wszystkie kaszlące, z katarem itd. a my matki z
dziećmi oczekującymi na szczepienie w jednej kolejce bo u nas nie ma
podziału na dzieci zdrowe i chore wszyscy w jednym korytarzu.Pytam
pielęgniarkę czy jeszcze długo będziemy czekać, pielęgniarka na to
że pani dr. wypełnia bardzo pilne dokumenty do sanepidu i musimy
czekać.Jedna z matek wkroczyła z nerwami do dr. no i w końcu
ruszyło.Wchodzimy z Alicją a pani dr.pierwsze co pyta " w domu
wszyscy zdrowi nikt nie kaszle, smarka itd.?", ja odpowiadam, że
wszyscy zdrowi, ona "pani Jolu szczepić".Moja reakcja natychmiastowa
i zapytałam dlaczego jej nawet nie zbada, czy wszystko ok.Poprosiłam
ją aby mipowiedziała coś o tej szczepionce bo tyle osób rezygnuje ze
szczepienia, ona do mnie , że mogę pisać oświadczenie i nie będzie
pielęgniarka szczepić. W zasadzie to wszystko mówiła w biegu.
Dziewczyny czegoś tutaj nie rozumiem czy ta pani za karę została
lekarzem, bo robi taką łaskę , aby udzielić informacji matce o
dziecku.Nie no kobieta doprowadziła mnie do takich nerwów , że
jeszcze chwilę a bym ją opi.......
Nie wiem po co ludzie robią coś co ich denerwuje, do czego nie mają
cierpliwości i zaangażowania.Dla mnie to jakieś dziwne zachowanie,bo
pracuję w szkole i nawet jeśli mam długą przerwę (20 min.)i zaparzam
sobie kawę i mam zamiar zjeść kanapkę a w tym momencie do drzwi puka
rodzic dziecka to odkładam wszystko i udzielam rodzicom informacji,
o które mnie pytają. Nie ważne jest to ,że miałam ochotę chwilę
posiedzieć i zatopić się w smaku kawy - dziecko i jego rodzic są dla
mnie najważniejsi, bo jestem w pracy i to należy do moich
obowiązków.Tego samego oczekuję od innych ludzi niby wykonujących
tak odpowiedzialny zawód.
Mam prawo wiedzieć wszystko o moim dziecku jeśli pytam jak i zresztą
każda tutaj z nas. Uffff, ale mnie wnerwiła.Kobitki przepraszam,że
takie długie no ale komu mogę się wyżalić jak nie Wam