Dodaj do ulubionych

Poważny problem,skomplikowana sprawa

15.03.10, 16:17
Poradźcie, proszę, co robić?

Dwudziestoparolatek, który ponad 2 miesiące spędził niedawno w szpitalu
psychiatrycznym, urządza matce piekło na ziemi.

Do szpitala trafił, bo kilka dni nic nie jadł, nie pił, nie spał, zachowywał
się jak w skrajnej depresji, był otępiały.Miał urojenia (szatan go nękał, w
kółko powtarzał, że w internecie jest mnóstwo komentarzy i filmików, jakoby on
był pedałem, a oczywiście nic takiego nie było itd.). Tracił świadomość,
tracił kontakt z rzeczywistością.

W wypisie ze szpitala w rozpoznaniu stoi:"zespół paranoidalny".
W zaleceniach: stała opieka psychiatry, systematyczne łykanie
psychotropów,zero alkoholu.

Praktyka wygląda tak: nie zapisał się do żadnej poradni psychiatrycznej i
oczywiście na żadnej konsultacji nie był.Jest w ogóle skrajnie nieodpowiedzialny.
Leki odstawił, ale (o, zgrozo!) czasami je bierze, będąc pod wpływem alkoholu.
Pije strasznie, upija się. I tu jest gwóźdź problemu - on nie chce rzucić
picia. Kupuje alkohol za swoje, bo pracuje na budowie. Kasę dostaje. Jak
pracuje, to już inna sprawa, ma nadzwyczaj wyrozumiałego pracodawcę. Nawet,
gdy młody pijany w sztok się stawia na budowę i przesypia dniówkę, to
pracodawca go nie wyrzuca, bo pracodawca też za kołnierz nie wylewa, więc
"rozumie sytuację". O innej pracy mowy nie ma.

Chłopak robi się z dnia na dzień coraz bardziej otępiały. Wychowuje go tylko
matka, która jest na emeryturze, on jej nie słucha i nie szanuje w ogóle. W
pijanym widzie w nocy urządza jej awantury, dyskotekę (wieża na full o 2 nad
ranem, czemu nie?), ale ostatnio zdarza się, że matkę szarpie i nawet dusił
ją. Zachowuje się dziwnie. To nie jest zwykły alkoholik, to człowiek chory
psychicznie, który jednocześnie jest alkoholikiem.

Ta kobieta ma już dosyć takiego życia. Nie ma gdzie uciec, zresztą nie chce
uciekać. Tli się w niej nadzieja, że schizofrenia syna (zespół paranoidalny ma
ze schizofrenią wiele wspólnego)ustąpi, da się wyleczyć. OK, ale on się nie
leczy. Ona zdaje sobie z tego sprawę, że jak nic nie zrobi, to to się skończy
tragedią: skrzywdzi ją albo zabije, albo sam popełni samobójstwo (wykrzykiwał
matce już te wersje).

Co ona ma robić? Gdzie się udać? Czy jeśli wpadnie w szał, a ona zadzwoni na
policję, to policja go skuje i odwiezie do psychiatryka? A może w ataku jego
szału lepiej zadzwonić po karetkę? Polubownie z nim się nic nie uda załatwić.
Matka próbowała i wywołała tym tylko jego agresję. Matka nie chce
niepotrzebnej tragedii, chce mu pomóc wyrwać się z nałogu i wrócić do zdrowia.

Podpowiedzcie mi, proszę, co mam tej kobiecie doradzić. Bardzo chcę jej pomóc,
życie z tak chorym człowiekiem jest koszmarem.

Ja myślę, że jemu przydałaby się co najmniej kilkutygodniowa izolacja w
szpitalu psychiatrycznym. Taki odwyk pewnie pomógłby mu. Tylko jak to zrobić,
żeby tam trafił? Poprzednio był tak nieświadomy, że został wprowadzony do
samochodu.
Obserwuj wątek
    • majka003 Re: Poważny problem,skomplikowana sprawa 15.03.10, 20:47
      A nie można by go ubezwłasnowolnić??Zawsze mozna zadzwonić na policje i myslę że
      oni ewentualnie wezwaliby pogotowie.
    • mruwa9 Re: Poważny problem,skomplikowana sprawa 15.03.10, 21:01
      facet zagraza bezpieczenstwu wlasnemu i otoczenia. Ewidentne
      wskazania do przymusowej hospitalizacji w szpitalu psychiatrycznym.
      • ledzeppelin3 Re: Poważny problem,skomplikowana sprawa 15.03.10, 21:06
        Trzeba konsekwentnie wzywać policję.
      • zemfira_ Re: Poważny problem,skomplikowana sprawa 15.03.10, 21:09
        Jeżeli jest agresywny, trzeba zadzwonić po karetkę, powinni go zabrać
        do szpitala psychiatrycznego. Jeżeli jednak jest cwany i po
        przyjeździe karetki zachowuje się spokojnie i mówi sensownie, mogą
        odmówić.
        • 18_lipcowa1 Re: Poważny problem,skomplikowana sprawa 15.03.10, 22:08
          zemfira_ napisała:

          > Jeżeli jest agresywny, trzeba zadzwonić po karetkę, powinni go
          zabrać
          > do szpitala psychiatrycznego. Jeżeli jednak jest cwany i po
          > przyjeździe karetki zachowuje się spokojnie i mówi sensownie, mogą
          > odmówić.


          Ani karetka ani policja nie zabiorą go na prośbę matki jeśli w
          momencie ich przyjazdu będzie spokojny.
          • ledzeppelin3 Re: Poważny problem,skomplikowana sprawa 15.03.10, 22:25
            Po 3 interwencjach policja ma obowiązek sporządzić protokół, więc i przyjrzeć
            się sprawie.
          • zemfira_ Re: Poważny problem,skomplikowana sprawa 16.03.10, 10:02
            Przecież, to właśnie napisałam.
            • zemfira_ Re: Poważny problem,skomplikowana sprawa 16.03.10, 10:03
              To do Lipcowej było.
              • 18_lipcowa1 Re: Poważny problem,skomplikowana sprawa 16.03.10, 21:38
                zemfira_ napisała:

                > To do Lipcowej było.


                Dopóki spokojny nikt go nie zawinie.
    • uullaa Re: Poważny problem,skomplikowana sprawa 15.03.10, 22:26
      A jako dziecko był inny? Pewnie robaki mu mózg zżerają właśnie. Nie
      wierzycie?
    • denea Re: Poważny problem,skomplikowana sprawa 16.03.10, 09:52
      W takiej sytuacji chyba jednak najlepiej go ubezwłasnowolnić w
      trybie burza indifferent Dobrze napisać o leczeniu i obecnym trybie życia, że
      stwarza zagrożenie, że stan się pogarsza a on nie bierze leków i
      pije alkohol. Wniosek do sądu cywilnego. Informacji takich powinny
      też udzielać MOPS-y, ewentualnie mogłaby ta znajoma tam dopytać,
      chociaż do sądu może napisać przecież sama.
      I wtedy ona decyduje, że on wymaga leczenia. Biorą go na siłę i
      finito.

      Swoją drogą, straszny kanał, naprawdę współczuję sad
    • sanrio Re: Poważny problem,skomplikowana sprawa 16.03.10, 11:32
      Z tego co mi się wydaje można taką osobę w ostateczności ubezwłasnowolnić
      (ponieważ nie leczy się i nie odpowiada za swoje czyny), wydaje mi się też, że
      można że tak powiem, na siłę zabrać go do szpitala skoro stanowi zagrożenie dla
      siebie i innych (zapewne potrzeba dowodów, więc matka musiałaby się tym mocno
      zająć).
      • annakate uozp 16.03.10, 22:13
        kłania się ustawa o ochronie zdrowia psychicznego
        wychowywać matka juz go specjalnie nie wychowa, schizofrenia nie przejdzie ani
        sie nie wyleczy - to nie angina; można jedynie tłumić objawy co pozwala na w
        miarę normalne zycie
        Mozliwości sa następujące
        A. wniosek do sądu rodzinnego wg miejsca zamieszkania o przymusowe leczenie
        psychiatryczne szpitalne (art. 29 ustawy) - wniosek może złozyć matka, musi miec
        zaświadczenie od psychiatry z publicznej służby zdrowia nie starsze niż 14 dni;
        najlepiej skontaktowac się z najbliższą poradnia i dokładnie dopytać o
        procedurę, można to załatwic nawet przy braku współpracy ze strony pacjenta
        B. jesli juz ma rozpoznana chorobę psychiczna i nagle robi cos takiego, co
        zagraża jego zyciu lub zdrowiu i zyciu innych osób - wzywać pogotowie i wtedy
        jest możliwe umieszczenie w szpitalu bez zgody w tzw. trybie natychmiastowym
        (art. 23 ustawy)
        C. składac zawiadomienie na policji o znęcaniu (jeśli sprawa będzie miała nadany
        bieg możliwe, że zostanie zarządzona obserwacja w szpitalu psychiatrycznym)
        D. Ubezwłasnowolnienie w istocie nie rozwiąże żadnego z tych problemów (do
        leczenia i tak jest potrzebna zgoda pacjenta, nawewt ubezwłasnowolnionego) ale
        można spróbować
        • pesteczka5 Re: uozp 16.03.10, 22:31
          gdy będzie niebezpieczny, można wzywać karetkę i policję
          jeśli to nie wchodzi w grę, a sytuacja wygląda jak piszesz, można
          złożyć wniosek do sądu rodzinnego i uzasadnić konieczność
          przymusowego leczenia - szczegółowej instrukcji powinni udzielić w
          Ośrodku Interwencji Kryzysowej, są chyba w każdym mieście, a na
          pewno powiatowym
          • pesteczka5 Re: uozp 16.03.10, 22:31
            przepraszam, możliwe że do cywilnego, nie rodzinnego
    • reteczu Re: Poważny problem,skomplikowana sprawa 17.03.10, 15:06
      Odpowiadam teraz głównie tej osobie, która zapytała, jakim był dzieckiem? Miły,
      grzeczny, dusza towarzystwa, lubiany przez rówieśników, nauczycieli, sąsiadów,
      rodzinę.
      W podstawówce czerwone paski na świadectwach, zwycięstwa w konkursach
      przedmiotowych,recytatorskich, sportowych, uzdolniony artystycznie. Posiadł
      ogromną wiedzę z geografii, łatwo mu wszedł język angielski (bez trudu potrafi
      porozmawiać po angielsku), świetny z przedmiotów humanistycznych, przeciętny z
      matematyki.
      Gdy zaczynał gimnazjum, mówił, że skończy LO, a potem dziennikarstwo na UW i
      będzie komentatorem sportowym.
      jedyne, co można mu było wtedy zarzucić, to nadwrażliwość, przesadną
      emocjonalność (podczas oglądania meczy w tv lub oglądania filmów).


      Od początku gimnazjum zaczął się "psuć", opuścił się w nauce, stał się krnąbrny,
      niedostępny, nieposłuszny, agresywny. Wszedł w szemrane towarzystwo, zaczął się
      alkohol, epizodycznie narkotyki, ucieczki z domu do kumpli, których domy były
      pijackimi melinami, a widok użłopanych rodziców był codziennością.Rodzice tego
      chłopaka nie siedzieli bezczynnie,do psycholog, pedagoga ciągali, radzili się
      lekarzy, ale wszyscy jego zmianę osobowości odbierali jako fazę nastoletniego
      buntu.

      Z roku na rok było coraz gorzej. Złożył dokumenty do LO, ale wycofał je (zresztą
      z tak nędznymi wynikami i tak nie dostałby się tam, gdzie chciał;ale egzamin
      gimnazjalny napisał cudnie - z przedmiotów humanistycznych dostał max punktów,
      czyli 50, a z bloku matematyczno - przyrodniczego 41 punktów na 50).

      Poszedł do dziennego technikum, po 2 latach rzucił szkołę. Mama załatwiła mu
      zaoczne LO. W tym czasie zatrudnił się u tego "wyrozumiałego" pracodawcy w
      budowlance, u którego jest do dziś.
      Maturę zdał nadzwyczaj dobrze jak na jego nieuczenie się.
      Nieobecny bywa, jakby w depresji,a innym razem agresywny, z obłędem w oczach...

      To dramat dla tej kobiety. Syn zapowiadał się świetnie, a co się stało z jego
      psychiką?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka