Dodaj do ulubionych

ide na wojne

06.04.10, 12:00
Piszę żeby się wygadać, i żeby przeczytać też co myslą o tym inni. Długa
historia. I chodzi o stereotypowa teściową. Aż mi głupio ze mam tak
stereotypowe życie tongue_out

Zacznę od tego że jestem osobą spokojną, ugodową. I zawsze byłam przekonana że
z kazdym da się porozmawiać, dogadać. I że zawsze trzeba dążyć do zgody.

Co do rodziny mojego męża - jest zdominowana przez kobiety - matka, babka,
siostra. Jego ojca nigdy nie poznałam, po rozwodzie kilka lat temu słuch po
nim zaginął. Są to kobiety które zawsze mają rację, musza postawić na swoim.
Gdy ich poznałam, nie zrobiłam zbyt dobrego wrażenia. Głównie ze względu na
wygląd bo takie wartości się tam liczą. Bylam za gruba, miałam nie taką
fryzurę, byłam zbyt "miastowa" i nie nadawałam się dla ukochanego synka.
Już wtedy słyszałam tam wiele przykrych i chamskich komentarzy. Nie umialam na
nie reagować bo nigdy wcześniej się z takim chamstwem nie spotkałam.
Przemilczałam większość tych uwag.
Mam żal do teściowej o wiele slów, o to co powiedziała na wieść o naszych
zaręczynach, o wiele rzeczy. Czasem jej o tym mówiłam, ale ona obraca takie
rzeczy w żart.

Po ślubie przeprowadzilismy się do domu teściowej i mieszkamy wszyscy razem:
my, tesciowa, szwagierka z facetem, a za scianą w swoim domu babcia. Wiem,
wiem że to jest najgorsza rzecz jaką mogliśmy zrobić. Wiedziałam o tym od
początku. Ale nie zdołałam przekonac mojego męża. Mąż chce tu mieszkac jeszcze
rok lub dwa az bedziemy mogli wziac kredyt na własne mieszkanie. Ja wolałabym
wynajmować cokolwiek. Ale niestety kwestie finansowe są dla męża wazniejsze
niz moje nerwy w strzępkach.

Mieszkamy tu już 8 miesięcy i właściwie ciagle cos jest nie tak.
A wygląda to tak: mnie ciągle coś wnerwia i frustruje, ale rzadko się odzywam,
bo odzywanie się i tak nic nie daje.
Kilka razy zaczynałam jakies rozmowy. Coś tam się zmieniło, ale znów inne
kwestie sie popsuły. Tesciowa przestała wydzwaniac co pol godziny jak nie ma
nas w domu, to znów zaczeła wchodzić do pokoju bez pytania. Przestała sie
pytac dokąd wychodzimy, ale dytkuje mi jakie firanki mam zawiesic w swoim
pokoju. Jedna kwestia w duzych nerwach i z wielką łaską zostanie rozwiązana,
zaraz wychodzi następna. To sa ludzie kompletnie neitaktowni i niekulturalni.
Bardzo głosni i kłótliwi.

Własnie spędziliśmy u nich pierwsze świeta. Na poczatku wszyscy udawali
szczesliwa rodzinkę, wieczorem wywiązała sie kłótnia. W sumie o błahostkę, o
psa tesciowej który jest bardzo uciazliwy. Dodam ze nie ja wyszłam z
pretensjami, tylko szwagierka zaczeła sie klocic z tesciową. Gdy ja i facet
szwagierki zabralismy głos (na spokojnie, nie krzycząc) uslyszelismy od babki
ze kim my tu jestesmy zeby tak się rządzić!!! Na koneic dowiedziałam sie ze
ejstem kłótliwa i ze same ze mna problemy! Jak widac siedzenie cicho sie nie
opłacało bo i tak wszystko odczytaja po swojemu.
Na koniec powiedziałam, ze ok widze ze nie da sie porozumiec, trudno. Jeszcze
rok, poltora i sie wyprowadzimy, wiec beda mieli spokoj i beda rozwiazywac
takie kwestie po swojemu.
Dopiero to tesciowa ruszyło. Dosc szybko znalazło sie rozwiazanie problemu z psem.
Mam wrazenie ze ona dałaby wszystko i zrobiłaby wszystko byle tylko jej synek
nie wyprowadził sie z domu.

W poniedziałek przyjechała rodzina, udawalismy ze wszystko jest ok. Ale dzis
przemyslałam wszystko na spokojnie i stwierdziłam ze nie moge tak sprawy
zostawic. Za duzo zostało powiedziane.
Nie jestem na niczyjej łasce i nie musze tam mieszkac. Mieszkam tam tylko ze
wzgledu na meza. Zamierzam isc dzis do tesciowej i krótko oznajmic ze nie
zycze sobie tekstow takich jak w niedziele. Oraz ze przez grzecznosc wiele
rzeczy dotad przemilczałam, ale to się skończy.

Ufff to sie wygadałam. Dziękuję za wysłuchanie smile
Obserwuj wątek
    • elza78 Re: ide na wojne 06.04.10, 12:06
      ale skoro nie musisz tam mieszkac to wez meza i sie wyprowadzcie? to uslyszysz
      od tesciwej smile
      wprowadz sie do twoich rodzicow moze wink
      • foczkaka Re: ide na wojne 06.04.10, 12:17
        Ona tego nie powie, bo zrobiłaby wszystko zeby tylko synek z nia został. Nie
        zaproponuje mi zebym wyniosla sie sama, bo boi sie ze synek wyniesie sie ze mna.

        A moja mama niestety mieszka zbyt daleko sad
        • deodyma Re: ide na wojne 06.04.10, 12:19

          foczkaka napisała:

          > Ona tego nie powie, bo zrobiłaby wszystko zeby tylko synek z nia
          został. Nie
          > zaproponuje mi zebym wyniosla sie sama, bo boi sie ze synek
          wyniesie sie ze mna
          > .




          a co na to wszystko maz?
          • foczkaka mąż 06.04.10, 12:29
            Mąż czasem mówi że przesadzam, że powinnam po prostu nie słuchać, nie widzieć.
            Ale tak się nie da. Czasem mi przytakuje, mówi że mam rację, ale że musimy to
            jakoś przetrwać.
            Wielu tekstów czy zagrywek swojej matki nie widzi, bo jest do nich
            przyzwyczajony. Tam codzienne kłótnie, wrzaski, obrazanie są na porządku
            dziennym od zawsze. Potem jak na poskojnie o tym gadamy to on widzi ze matka
            przesadziła, ze mogł ja uciszyc czy cos. No ale tego nie zrobił.
            • deodyma Re: mąż 06.04.10, 13:43
              wyglada na to, ze jestes pozostawiona sama sobie a maz umywa od
              wszystkiego rece.
              nie zazdroszcze.
    • triss_merigold6 Re: ide na wojne 06.04.10, 12:07
      Wierzysz w to, że Twój mąż będzie chciał się w przyszłości
      wyprowadzić?
      • foczkaka Re: ide na wojne 06.04.10, 12:16
        Tak, jesli tylko nasza sytuacja finansowa będzie w miare stabilna, to na pewno.
        Po prostu ja jestem gotowa zaryzykowac zycie bardzo bardzo skromne, z trudem
        wiążac koniec z koncem, byle tylko miec spokoj, on - nie.
        • lubie.garfielda Re: ide na wojne 06.04.10, 12:26
          uważaj, bo jeśli się szuka przeszkód to zawsze się je znajdzie. Dobrze urobiony
          synek nie tak łatwo wyfrunie z ciepłego rodzinnego gniazdka.

          Odpuść sobie teściową a zacznij pracować nad mężem. Uświadom go, o co idzie gra.
          Tylko nie "albo ona albo ja" a delikatniej... coś w biblijnym stylu "a syn
          odejdzie od matki i ojca i pójdzie do żony bo to teraz rodzina" - nie pamiętam
          dokładnie
      • nathaliecarolina Re: ide na wojne 06.04.10, 12:18
        nie chcę ci martwić, ale najgorsze jest dopiero przed tobą. Twoja teściowa to
        typowa z kawałów, a mąż typowy mamin synek.Dopiero się zacznie jak urodzi się
        wam dziecko. Ja teściową mam ok, ale moja mama to prawdziwa hetera.
    • deodyma Re: ide na wojne 06.04.10, 12:18
      kobiety identyczne, jak w rodzinie mojego meza, ale ja kontaktow z
      nimi nie utrzymuje od sierpnia zeszlego roku.
      na szczescie mieszkamy na drugim koncu Polski, wiec tez nie musze
      ich ogladac.
      niestety, ja nie naleze do potulnych kobietek i co mysle, to powiem.
      nie owijam tez niczego w bawelne.
      tesciowa ma zal o meza o to, ze zalozyl rodzine, ze po pracy wraca
      do DRUGIEDO DOMU i do INNEJ KOBIETY a nawet o to, ze ja celowo dalam
      zrobic sobie syna, zeby tylko jej synka przy sobie zatrzymacbig_grin
      duzo by tu pisac a mnie sie po prostu nie chce.
    • mimka23 Re: co się dzieje? 06.04.10, 12:21
      Te święta zaowocowały już tyloma wątkami o sporach rodzinnych, że się normalnie zaczynam gubić. Ja tam w święta się z nikim nie pokłóciłam, poczekałam do dzisiaj, a raczej to moja mamuśka poczekała. Wywaliła do mnie że założyłam pogniecione spodnie w niedzielę...Jak ja mogłam uczynić taką gafę? Aż poszłam je obejrzeć, ale chyba coś ze wzrokiem mam, bo żadnych zagnieceń nie zobaczyłam.
      • foczkaka Re: co się dzieje? 06.04.10, 12:24
        > Te święta zaowocowały już tyloma wątkami o sporach rodzinnych, że się normalnie
        > zaczynam gubić.

        Tez o tym myslalam wczoraj, dlatego powstrzymywalam sie przed załozeniem
        kolejnego watku rodzinnego wink
        To moje pierwsze tak beznadziejne siweta sad Pierwsze u mezowej rodziny, bo na
        Boze narodzenie zwialismy do moich.
    • gazeta_mi_placi Re: ide na wojne 06.04.10, 12:25
      Uwaga od obiektywnej osoby z boku:

      > Mam żal do teściowej o wiele slów, o to co powiedziała na wieść o naszych
      > zaręczynach, o wiele rzeczy. Czasem jej o tym mówiłam, ale ona obraca takie
      > rzeczy w żart.
      >
      > Po ślubie przeprowadzilismy się do domu teściowej i mieszkamy wszyscy razem:
      > my, tesciowa, szwagierka z facetem, a za scianą w swoim domu babcia.

      Może teściowa była do Ciebie uprzedzona i Waszych zaręczyn bo już z góry wiedziała,że zamiast pójść na swoje zwalicie się jej na głowę?
      A w domu z tego co widzę to i bez Was jest tłok uncertain
      Ech,jak ludzie potrafią się upokarzać za zaoszczędzone parę stów na wynajmie samodzielnego mieszkania sad

      >Ale niestety kwestie finansowe są dla męża wazniejsze
      > niz moje nerwy w strzępkach.


      Czyli jednak nie tylko teściowa to ta "be",mąż również nie taki ideał big_grin

      >Przestała sie
      > pytac dokąd wychodzimy, ale dytkuje mi jakie firanki mam zawiesic w swoim
      > pokoju

      Swoim czy teściowej bo się pogubiłam
      Jeżeli w swoim własnym to masz 100% racji,że nie powinna dyktować.
      Ale przecież sama pisałaś,że mieszkacie u teściowej,więc już sama nie wiem....

      >W sumie o błahostkę, o
      > psa tesciowej który jest bardzo uciazliwy. Dodam ze nie ja wyszłam z
      > pretensjami, tylko szwagierka zaczeła sie klocic z tesciową. Gdy ja i facet
      > szwagierki zabralismy głos (na spokojnie, nie krzycząc) uslyszelismy od babki
      > ze kim my tu jestesmy zeby tak się rządzić!!!


      A jak Ty byś się czuła gdyby komuś w Twoim własnym domu przeszkadzało szczekanie Twojego własnego psa i musiałabyś wysłuchiwać uwag?
      W dodatku gdyby tamta osoba mieszkała u Ciebie "darmo"?




      • foczkaka Re: ide na wojne 06.04.10, 12:37
        spoko, gazeta, spodziewałam się gorszego komentarza od Ciebie wink

        Wygląda to tak, że przed slubem przez połtora roku mieszkalismy sami,
        wynajmowalismy kawalerke. Tesciowa wtedy ciagle "płakała" i namawiała mojego
        meza na powrót. Zebysmy koniecznie zamieszkali u niej, bo bedzie taniej, lepiej,
        łatwiej i w ogóle cudownie. Nie zwalilismy jej sie na głowe. Zaprosiła nas gdy
        nagle musielismy sie wyprowadzic z wynajmowanego mieszkania. Teraz tez krzywi
        sie gdy tylko usłyszy ze myslimy o własnym.
        Wciska mi głodne kawałki jak to cudownie miec przy sobie rodzinę. Jak to dobrze
        ze tu jestesmy i ona nie jest sama. Do tego jakie to cudowne mamy warunki.
        Powinnismy juz tylko narobic jej wnuków i zostac to na wieki.

        Ciasno nie jest, bo dom jest duzy. Moze nie do konca przystosowany, ale przy
        odrobinie dobrej woli moglibysmy wszyscy tam mieszkac w ogole nie wchodzac sobie
        w droge. O ile ktos ta dobra wole ma uncertain

        Wiem ze moj maz tez jest winien zaistniałej sytuacji. Do niego tez mam troche
        zalu. I nie wiem juz jak go przekonywac i jak z nim rozmawiac.

        A pokój chyba mogę uważac za swój, skoro teściowa nam go dała i "całym sercem"
        namawia abysmy w nim zostali.
        • foczkaka Re: ide na wojne 06.04.10, 12:51
          Aha, i nie mieszkamy tam za darmo. Ponosimy wiekszosc kosztów utrzymania domu.
          • gazeta_mi_placi Re: ide na wojne 06.04.10, 13:11
            Ale to chyba mimo wszystko nie są to koszty rzędu samodzielnego wynajmu mieszkania gdzie oprócz kosztów typu prąd/śmieci/woda trzeba często minimum odpalić z 1000zł właścicielowi.
            • foczkaka Re: ide na wojne 06.04.10, 13:18
              No tak, i co z tego. Przecież w ogóle nie w tym problem. Tesciowa w zyciu nie
              wziełaby od nas pieniędzy. Musze walczyc o to zeby nie robiła nam zakupow i zeby
              dała zapłacic za rachunki.
              Ona CHCE miec synka na utrzymaniu. Chce go karmic i za niego płacic. A że synek
              ma żone to trudno, drobny szczegół.
              • aurita Re: ide na wojne 06.04.10, 13:38
                a synek chce byc utrzymywany przez mamusie.. a ze zonie zle to trudno, drobny
                szczegol...
    • aurita Re: ide na wojne 06.04.10, 12:29
      Wyprowadz sie. Jezeli maz nie chce to wyprowadz sie sama.
    • kali_pso Re: ide na wojne 06.04.10, 12:58
      Jego ojca nigdy nie poznałam, po rozwodzie kilka lat temu słuch po
      nim zaginął


      W kontekście tego wszystkiego, co opisałaś- jakoś mnie to nie dziwiwink
      p
      Może ucieka do dnia dzisiejszego?......hehehehehehhehe

      Współczuję i trzymam kciuki za Twoją walkę.
    • iminlove Re: ide na wojne 06.04.10, 13:23
      Ale dlaczego Ty w zasadzie walczysz z teściową? Ona nie jest Twoim
      problemem. Twoim 'problemem' jest obecnie Twój mąż - to z nim tam
      mieszkasz i to od niego powinnaś wymagać ułożenia wszystkiego tak,
      aby było dobrze. Więcej - to od niego musisz wymagać szybkiej
      wyprowadzki.
      • foczkaka Re: ide na wojne 06.04.10, 13:27
        Hm z mężem tez walcze. Nie ma dnia zebym nie wspomniała o mieszkaniu.
        Ale teściowa to inna sprawa. Doszłam do wniosku że siedzenie cicho nie przynosi
        nic dobrego. Musze jej wyznaczyc granice. A co za tym idzie nasze stosunki nie
        beda juz nawet poprawne.
        • deodyma Re: ide na wojne 06.04.10, 13:47
          to moze postaw sprawe na ostrzu noza i powiedz, ze jesli sie nie
          wyprowadzicie razem, Ty wyprowadzisz sie sama a on niech siedzi z
          mamusia.
        • iminlove Re: ide na wojne 06.04.10, 13:55

          Ale powtarzam - to z mężem jesteś w związku. Nie ma sensu kotłować
          się z teściową - wymagaj od męża. Postaw sprawę na ostrzu noża jeśli
          trzeba...
    • yoko0202 ty nie masz problemu z teściową 06.04.10, 14:45
      tylko z mężem, który leje na Twoje samopoczucie w tym domu.
    • nathaliecarolina konflkit nie unikniony 06.04.10, 14:55
      mąż jest postawiony między młotem, a kowadłem, więc żeby uniknąć konfliktu woli
      sprawę bagatelizować.Jeśli nie możecie mieszkać z twoimi rodzicami to musisz
      wyznaczyć granice, ale to będzie trudne. Skończy się mega aferą, teściowa pewno
      się popłacze i coś wspomni że ona taka strasznie chora, a ty taka jej
      niewdzięczna, tylko się nie nakręcaj bo nerwy to zły doradca. Trzymam kciuki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka