panirogalik Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 16:40 chcę mieć pieniądze a raczej to, co za nie mogę mieć. Odpowiedz Link Zgłoś
adsa_21 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 16:42 - chce byc i jestem niezalezna finasowa - kiedy sobie kupuje kolejny ciuch czy but nie mam wyrzutów sumienia ze wydaje "cudza" kase. - moje wydatki,plany finansowe zaleza tylko i wylacznie odemnie.Nikomu nic do tego na co wydaje, ile i po co - wlasna kasa daje mi poczucie bezpieczenstwa i komfort psychiczny a takze duza satysfakcje - lubie moje kolezanki z pracy, poglebiam swoja wiedze nt kontaktow miedzyludzkich i pracy w zespole - nie moglabym siedziec w domu i nie pracowac,nie wyobrazam sobie tego. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 16:44 Ponieważ zostałam wychowana w przekonaniu, że dorosły, pełnosprawny człowiek pracuje, zwłaszcza gdy za jego wykształcenie zapłacił podatnik i nie ma szczęścia być bogatym rentierem. Odpowiedz Link Zgłoś
alanis11 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 16:56 Bo takie są oczekiwania społeczne , bo tylko człowiek pracujący zawodowo może liczyć na szacunek społeczny. Taka prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 16:59 > liczyć na szacunek społeczny. Taka prawda. W każdym razie tu na forum tak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 17:03 kropkacom napisała: > > liczyć na szacunek społeczny. Taka prawda. > > W każdym razie tu na forum tak jest. nie mam pytań Taka prawda i tacy ludzie Odpowiedz Link Zgłoś
alanis11 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 17:08 Takie sa obecnie oczekiwania społeczne ogólnie w PL , one się na przestrzeni lat zmieniły widzę to np. bo rodzinie mieszkającej na śląsku. Kiedyś te górnicze środowiska słyneły z tego że kobiety były przy mężach górnikach nie pracowały i to było aprobowane społecznie , przyjmowane jako norma teraz te młodsze pokolenia tzn mysle o kobietach są potępiane że nie idą do roboty. Moja teściowa całe życie spędziła w domu , gdyby nie renta po zmarłym męzu górniku nie miałaby z czego żyć aktualnie , swojego życia nie ocenia negatywnie gotowała zajmowała sie dziecmi norma natomiast aktualnie wiesza psy na wszystkich okolicznych młodych kobietach które nie pracują. Takie czasy. Odpowiedz Link Zgłoś
panirogalik Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 17:17 niech jeszcze wiesza psy na wszystkich młodych mężczyznach którzy nie partycypują w spełnianiu obowiązków domowych bądź też nie zatrudniają gosposi- założę się że pani nawet do łba to nie przyszło Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 17:10 Nie tylko na forum. Na skalach prestiżu gospodyni domowa nie plasuje się zbyt wysoko, chociaż szkoda, że nie różnicują one ocen kobiet zajmujących się MAŁYMI lub CHORYMI dziećmi i kobiet niepracujących zawodowo przez całe życie. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 17:18 > Nie tylko na forum. Na skalach prestiżu gospodyni domowa nie plasuje > się zbyt wysoko, To ma być argument cieniutki triss cieniutki Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 17:22 Nie rozumiem o co Ci chodzi. Kwestionujesz pozycję społeczną gospodyń domowych? Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 17:27 triss_merigold6 napisała: > Nie rozumiem o co Ci chodzi. Kwestionujesz pozycję społeczną > gospodyń domowych? wiesz jakoś mnie mało obchodzi na której pozycji się znajduje ,interesuje mnie moje prywatne życie jakich dokonaliśmy wyborów.Z perspektywy czasu wiemy że to był dobry wybór. Odpowiedz Link Zgłoś
alanis11 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 17:30 Ja też nie wiem o co chodzi , będziesz pieniaczo obwiniać przypadkowe baby na forum za to że rola gospodyni domowej nie cieszy sie społecznym szacunkiem i poważaniem? Mentalności ogółu nie zmienisz i wyobraz sobie że sama nad tym ubolewam. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 17:34 alanis11 napisała: > Ja też nie wiem o co chodzi , będziesz pieniaczo obwiniać przypadkowe baby na > forum za to że rola gospodyni domowej nie cieszy sie społecznym szacunkiem i > poważaniem? > Mentalności ogółu nie zmienisz i wyobraz sobie że sama nad tym ubolewam. Ale Ja nie chce zmieniać,każdy dokonuje wyborów i do tego świadomych. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 17:23 Wobec tego skąd co pewien czas czytam skomlenia matek pracujących że ktoś tam oczekuje żeby siedziały w domu? Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 17:31 kropkacom napisała: > Wobec tego skąd co pewien czas czytam skomlenia matek pracujących że ktoś tam > oczekuje żeby siedziały w domu? Wiesz ja to sobie myślę tak ,że One by chciały być w domu.Ale nie mogą sobie na to pozwolić,i stąd jest to oczernianie mam nie pracujących .Jak by były złem całego świata.Bo tak naprawdę nieliczne mogą sobie na to pozwolić. Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 17:46 > Wiesz ja to sobie myślę tak ,że One by chciały być w domu.Ale nie mogą sobie > na to pozwolić,i stąd jest to oczernianie mam nie pracujących .Jak by były złem > całego świata.Bo tak naprawdę nieliczne mogą sobie na to pozwolić. > oj gabi, zgadzam sie z Toba. jakis czas temu na portalu mojego miasta wypowiadala sie kobieta, ktora potepiala niepracujace kobiety. chodzilo o to, ze grupa pracujacych nasmiewa sie z tych niepracujacych i odwrotnie. rzekomo te niepracujace nabijaja sie z pracujacych, ze MUSZA pracowac a te pracujace sie wsciekaja. zapytalam ja wiec, dlaczego MUSI pracowac? czy nie starcza jej na rachunki od pierwszego do pierwszego? a moze maz na podpaski nie daje? Ty wiesz, jaka rozpetala sie burza? natychmiast pdezwaly sie kobiety niezalezne, wyksztalcone, inteligentne, tak doslownie o sobie pisaly, ktore pracuja, bo praca to ich pasja moj maz mial ubaw po pachy bo odezwalo sie sporo sporo zon z pracy mojego meza i on sam mowil, jak to panowie przechwalaja sie w pracy, ze ich zony nie widza nawet zlotowki z wyplaty a oni sami wydzielaja im kase i z kazdego grosza je rozliczaja. byli tacy, ktorzy dorabiali sobie jakas teorie do mojej osoby a jak ktoryz napisal, kim jestem i ile mam lat, zaprosilam jego i jeszcze innego do domu na kawe i co? zaraz miesiac minie od tej dyskusji a mnie na ulicy nikt nie zaczepia i na kawke nikt nie przychodzi. ot, tacy ludzie sa odwazni w realu, ze nawet geby nie potrafia otworzyc a w necie sobie uzywaja, bo sa anonimowi. chetnie bym sobie z tymi osobami w realu podyskutowala Odpowiedz Link Zgłoś
alanis11 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 17:33 Nie spotkałąm się z powyższym szczerze mówiąc. Oczekuje sie owszem że nie wrócisz do roboty w połogu ,na macierzyński ci spoełczenstwo przyzwala nawet jest skłonne cie potępić że olejesz dziecko dla pracy w pierwszych tyg jego życia ale potem wio do roboty. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 17:39 alanis11 napisała: > Nie spotkałąm się z powyższym szczerze mówiąc. > Oczekuje sie owszem że nie wrócisz do roboty w połogu ,na macierzyński ci > spoełczenstwo przyzwala nawet jest skłonne cie potępić że olejesz dziecko dla > pracy w pierwszych tyg jego życia ale potem wio do roboty. ale wyciągają na macierzyńskim kasę potem na wychowawczym ja za urodzenie dziecka i za "bycie na wychowawczym"nie dostaje nic nic od nikogo nie biorę.Państwo Polskie nie daje mi rodzinnego nie siedzę w mopr .wiec jakim ja pasożytem jestem Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 17:43 Forumki są takie kochane że o twego męża się troszczą. Na mężu przecież pasożytujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 17:48 O tak Zapomniałam że tak sadzą Ale nich i tak będzie kocham to co robię i nic nie muszę udowadniać Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 18:47 Jesteś bardzo ambitną kobietą, coraz bardziej zachwyce mnie twój iloraz inteligencji, czy nabywasz ją w oglądanych serialach na tvn? A tu są twoje słowa z wątku pt. Ile razy dziennie/tyg robicie pranie? "Wiesz nie wiem gdzie Twój M pracuje ale,ale u Nas nawet nie ma mowy aby koszula była nie wyprasowana.Codziennie czysta koszula ,oczywiście nie ta sama oraz inny krawat". Żenada, wcale się nie dziwię, że twoj mąż chce zebyś siedziała w domu, jak ma służącą za wikt i opierunek, cwana gapa z niego. On robi karierę a zonusia pierze jego brudne gacie i jeszcze się cieszy ze się spełania zyciowo, no cuż...chyba szkoda mojego czasu Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 18:50 miało być "cóż" w ostatnim wersie mojej wypowiedzi oczywiście, zeby nie było ze robię byki, zapędziłąm się Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 11:50 ivaz napisała: > Jesteś bardzo ambitną kobietą, coraz bardziej zachwyce mnie twój > iloraz inteligencji, czy nabywasz ją w oglądanych serialach na tvn? Nie oglądam no możne jeden USTA USTA polecam . > A tu są twoje słowa z wątku pt. Ile razy dziennie/tyg robicie > pranie? > "Wiesz nie wiem gdzie Twój M pracuje ale,ale u Nas nawet nie ma mowy > aby koszula była nie wyprasowana.Codziennie czysta > koszula ,oczywiście nie ta sama oraz inny krawat". Ale to jest prawda codziennie ma czysta koszule i codziennie inny krawat .Bo jest moja wizytówką.A Twój co umorusany do pracy chodzi ? Brudnej przepoconej koszuli? > Żenada, wcale się nie dziwię, że twoj mąż chce zebyś siedziała w > domu, jak ma służącą za wikt i opierunek, cwana gapa z niego. Bo jest to między innymi moja praca którą wykonuje,nie siedzę z noga na nodze.Nie jestem leserem wiesz obyś ty mila tak czysto w domu jak Ja przy czwórce dzieciKaidy mężczyzna wybiera taka kobietę jaką chce On > robi karierę a zonusia pierze jego brudne gacie i jeszcze się cieszy > ze się spełania zyciowo, no cuż...chyba szkoda mojego czasu dziewucho co Ty gadasz pierze pralka nie siedzę nad jeziorem i nie piorę ręcznie.Mi zal Twojej rodziny i nie zazdroszczę brudu który zapewne w domu posiadasz . Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Dziecko drogie 10.04.10, 18:00 Dziecko drogie kasę na macierzyńskim otrzymują tylko te, ktore odprowadzały składki. Bezrobotne, uczennice, zatrudnione na umowę o dzieło czy umowę zlecenie nie dostają żadnych pieniędzy. Odpowiedz Link Zgłoś
alanis11 Re: Dziecko drogie 10.04.10, 19:08 Triss ma rację , nie wyciągniesz tak łatwo kasy od państwa, nawet jak fikcyjnie cie ktoś zatrudni na chwile przed porodem to musisz wrzucić kasę do ZUsu ,odprowadzic składki. Odpowiedz Link Zgłoś
miska_malcova Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 18:23 gabi683 napisała: > ale wyciągają na macierzyńskim kasę pracującym należy się macierzyński jak psu buda > potem na wychowawczym urlop wychowawczy jest niepłatny... Nie masz czego zazdrościć, mało kto się na niego decyduje > ja za urodzenie > dziecka i za "bycie na wychowawczym"nie dostaje nic nic od nikogo nie > biorę. no jak nie pracujesz, to co chciałabyś dostać? Teraz za urodzenie dziecka możesz dostać becikowe > Państwo Polskie nie daje mi rodzinnego nie siedzę w mopr. a dlaczego chciałabyś je dostać? Nie przysługuje Ci i już. Ja też nie "siedzę" w MOPR, a tym, co tam "siedzą" wcale nie zazdroszczę Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 17:52 Pracuję, bo kocham to, co robię. Pracuję, bo dzięki pracy zarabiam pieniądze. Pracuję, bo moja praca mnie rozwija, kształci, daje poczucie bycia w dobrym miejscu, bo mnie tam doceniają, chwalą. Bo dzieki pracy wiem, że żyję. Bo zaspokaja moje potrzeby bycia potrzebnym. Bo daje mi satysfakcję, której nic innego nie dało mi w życiu.. Pasuje? Odpowiedz Link Zgłoś
miska_malcova Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 17:58 kali_pso napisała: > > Pracuję, bo kocham to, co robię. > Pracuję, bo dzięki pracy zarabiam pieniądze. > Pracuję, bo moja praca mnie rozwija, kształci, daje poczucie bycia w > dobrym miejscu, bo mnie tam doceniają, chwalą. Bo dzieki pracy wiem, > że żyję. Bo zaspokaja moje potrzeby bycia potrzebnym. Bo daje mi > satysfakcję, której nic innego nie dało mi w życiu.. Amen Chyba lepiej bym tego nie ujęła. Odpowiedz Link Zgłoś
x.armide Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 18:46 > A gotowac tez nie musze, bo jesli wracam wieczorem, to naturalnie > obiad juz na mnie czeka. Masz gosposie? a maz to nie moze gotowac albo dzieci? czy moze ty nie uznajesz gotowania i np prania przez dzieci? moja kolezanka zostawiala zakrwawione majtki i czekala az niepracujaca mamusia upierze To na prawde nie jest tak, ze wychodzimy z > jednej pracy i przychodzimy do drugiej. Przynajmniej nie w moim > wypadku. Czyli dom zarasta brudem? jak tys to wywnioskowala na podstawie tego fragmentu? siedzenie w domu wybilo cie z rytmu nie tylko z pisania z zachowaniem ortografi ale i myslenia logicznie? Odpowiedz Link Zgłoś
liliankaa77 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 20:02 Bo: jestem pełnosprawną, dorosłą osobą i praca jest dla mnie czymś oczywistym nie wyobrażam sobie przebywać na utrzymaniu męża (ani kogokolwiek innego)- tak jak i mąż nie wyobraża sobie przebywac na utrzymaniu moim- wynika to z takich cech jak godność, odpowiedzialność, partnerstwo itp. cenię wszechstronność- ludzie, którzy potrafią pogodzić życie zawodowe z rodzinnym tę cechę posiadają uwielbiam swoją pracę, daje mi satysfakcję, prestiż i dobre pieniądze, pozwala na rozwój osobisty A jeśli chodzi o obowiązki domowe, to jak powszechnie wiadomo, są za nie odpowiedzialni wszyscy członkowie rodziny. Owszem są desperatki, które obsługują całą rodzinę od A do Z, byle tylko mieć chłopa w domu, ale ja do nich nie należę. Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz do gabi683 10.04.10, 20:19 pamiętasz te słowa, które sama pisałaś "Moja droga a nie uważasz że własne tak kaleczysz swoje dzieci.Wybacz ale uważam że każdy powinien zarobić sam na swoje życie a nie mamusia dała ,mamusia da tak się właśnie wychowuje leserów.Jesteś dorosły zdrowy wykształcony możesz zapracować na swoje życie a nie liczyć na to że rodzice dadzą.Rodzice mogą pomuc ale nie maja takie obowiązku" link do wątku twoich słów forum.gazeta.pl/forum/w,567,107968567,108007596,Re_Przyszlosc_Waszych_dzieci_.html To są twoje własne słowa. Dlaczego ty jako zdrowy człowiek nie pracujesz na swoje życie tylko wykorzystujesz męża. Komuś to umiesz przysr... a sama jesteś takim samym leserem, nie żal ci swoich własnych dzieci. Wstydziałbys się dziewucho!!! Jesteś żenującym człowiekiem brak mi słów. Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: do gabi683 10.04.10, 21:18 ))))))))))) Ta gabi jest niesamowita. Kiedyś dawno temu mi groziła i zapowiadała, że mnie znajdzie i zmusi do przeprosin czy cos takiego Odpowiedz Link Zgłoś
gato.domestico Re: do gabi683 10.04.10, 22:58 Biedna dziewuszyna jest tak sfrustrowana ze juz sama nie wie jaka teorie dopisac do swojego "siedzenia" w domu na garnuszku meza. Wg niej kobiety pracujace to nedzary ktorych nie stac na zostanie w domu (co jest oczywistym marzeniem kazdego) Gabi zazwyczaj ludzie maja jakies AMBICJE oprocz smazenia racuchow, pucowania mebloscianki i prania gaci przez cale zycie Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: do gabi683 10.04.10, 23:06 > Biedna dziewuszyna jest tak sfrustrowana ze juz sama nie wie jaka > teorie dopisac do swojego "siedzenia" w domu na garnuszku meza. > Wg niej kobiety pracujace to nedzary ktorych nie stac na zostanie w > domu (co jest oczywistym marzeniem kazdego) Gabi Gabi jest jaka jest. Wy jej jednak panie pracujące dzielnie depczecie po piętach. Podsumowując, jedne drugich warte. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: do gabi683 11.04.10, 11:42 gato.domestico napisała: > Biedna dziewuszyna jest tak sfrustrowana ze juz sama nie wie jaka > teorie dopisac do swojego "siedzenia" w domu na garnuszku meza. Wiesz ja rozumiem ze w ciąży jesteś i że nie masz gdzie się wyżalić ,bo już mąz nie może Cię dziewucho słuchać i tak biegasz za mną > Wg niej kobiety pracujace to nedzary ktorych nie stac na zostanie w > domu (co jest oczywistym marzeniem kazdego) Gabi zazwyczaj ludzie > maja jakies AMBICJE oprocz smazenia racuchow, pucowania > mebloscianki i prania gaci przez cale zycie Taka Tobie się wydaje że mama siedząca w domu to tylko tym się zajmuje ,mylisz się mało zrycia znasz .Jak będziesz mieć dziecko to pogadamy . Odpowiedz Link Zgłoś
gato.domestico Re: do gabi683 11.04.10, 12:55 dobrze...mozemy pogadac mam nadzieje ze moje zycie nie bedzie tak wygladalo po urodzeniu dziecka bo moje zycie na dziecku , domu sie nie skonczy. Nie po to zakladalam rodzine i decydowalismy sie na dziecko aby rezygnowac z zycia - dla mnie zycie to nie tylko dom. Ale fakt nie bede z Toba dyskutowac- skoro tak sie upierasz ze jestes szczesliwa w swojej sytuacji , niech ci bedzie. Poprostu ciezko mi zrozumiec osobe ktora tak malo wymaga od zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: do gabi683 11.04.10, 13:08 Poprostu ciezko mi zrozumiec > osobe ktora tak malo wymaga od zycia. Jezeli nie zaznala innego zycia to nie ma do czego tesknic, czego wymagac ani zalowac. Proste. Kobieta ma okolo 35 lat, nastarsze dziecko 14-15. Po szkole sredniej, jesli ja w ogole skonczyla, od razu ciaza, potem druga trzecia czwarta. To jest cale jej zycie, nie zna innego, wiec nie ma sie czemu dziwic. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: do gabi683 11.04.10, 13:17 gato.domestico napisała: > dobrze...mozemy pogadac mam nadzieje ze moje zycie nie bedzie > tak wygladalo po urodzeniu dziecka bo moje zycie na dziecku , > domu sie nie skonczy. A widzisz bo moje tak samo nie kończy się na byciu w domu ,mam swoje pasje . > Nie po to zakladalam rodzine i decydowalismy sie na dziecko aby > rezygnowac z zycia - dla mnie zycie to nie tylko dom. Ale fakt nie > bede z Toba dyskutowac- skoro tak sie upierasz ze jestes szczesliwa > w swojej sytuacji , niech ci bedzie. Właśnie bo nie masz wpływu na moje życie Poprostu ciezko mi zrozumiec > osobe ktora tak malo wymaga od zycia. Nie znasz mnie jako możesz ocenić,skąd wiesz ile mi do życia jest potrzebne ? Odpowiedz Link Zgłoś
gato.domestico Re: do gabi683 11.04.10, 13:33 wlasnie doszlam do wniosku ze niektorym malo wystarcza a szkoda bo kazdy ma 1 zycie, ktore powinien jak najlepiej wykorzystac. Milego zycia- zycze. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: do gabi683 11.04.10, 13:37 gato.domestico napisała: > wlasnie doszlam do wniosku ze niektorym malo wystarcza a szkoda > bo kazdy ma 1 zycie, ktore powinien jak najlepiej wykorzystac. > Milego zycia- zycze. Właśnie ma się jedno życie i trzeba je przeżyć tak aby ludzie o Nim pamiętali.Moja droga chorując jak wół można życie przegapić i ono na pracy się nie kończy Odpowiedz Link Zgłoś
gato.domestico Re: do gabi683 11.04.10, 13:42 ale z tym wolem to do mnie czy taka wolna mysl? bo przegiecie w kazda strone jest chore. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: do gabi683 11.04.10, 13:45 gato.domestico napisała: > ale z tym wolem to do mnie czy taka wolna mysl? bo przegiecie w > kazda strone jest chore. Stwierdzenie faku Odpowiedz Link Zgłoś
gato.domestico Re: do gabi683 11.04.10, 13:57 Gabi albo wyrazaj sie precyzyjnie albo wogole. Praca zawodowa to nie tylko charowka to tez satysfakcja ( np w moim przypadku ,ale kazdy ma prace na jaka zasluguje ( wyksztalceniem, umiejetnosciami etc) Widac ze nigdy nie pracowalas albo trafilas na kiepskiego pracodawce. Ja pracuje na wlasny rachunek, zatrudniam a nie jestem zatrudniona przez kogos i bardzo sobie to chwale. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: do gabi683 11.04.10, 14:15 gato.domestico napisała: > Gabi albo wyrazaj sie precyzyjnie albo wogole. Praca zawodowa to nie > tylko charowka to tez satysfakcja ( np w moim przypadku ,ale kazdy > ma prace na jaka zasluguje ( wyksztalceniem, umiejetnosciami etc) > Widac ze nigdy nie pracowalas albo trafilas na kiepskiego pracodawce. Pracowałam i miałam fajnych pracodawców ,ale moje życie potoczyło się inaczej takiego dokonałam wyboru > Ja pracuje na wlasny rachunek, zatrudniam a nie jestem zatrudniona > przez kogos i bardzo sobie to chwale. I dobrze bo to lubisz ale mało jest kobiet takich jak Ty większość porostu musi > > > > Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: do gabi683 11.04.10, 19:29 A kto płaci za te twoje pasje, chyba sama na nie zarabiasz, kim ty bys była gdyby nie mąż Ja tez mam pasje, które dzięki Bogu finansuję sama ufff Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: do gabi683 11.04.10, 19:41 ivaz napisała: > A kto płaci za te twoje pasje, chyba sama na nie zarabiasz, kim ty > bys była gdyby nie mąż > Ja tez mam pasje, które dzięki Bogu finansuję sama ufff Wiesz co z tego że masz swoją pensje,czy to jest aż tak ważne.Zobacz co się stało,nic nie jest ważne jak życie Odpowiedz Link Zgłoś
girasole01 Re: do gabi683 10.04.10, 23:28 Nie jestem gabi, ale Ci odpisze. Czy uwazasz, ze kobieta, ktora pracuje jako gosposia albo opiekunka jest leserem i nie pracuje na swoje zycie tylko wykorzystuje ludzi, u ktorych pracuje? Pewnie nie. Dlaczego? Bo wykonuje tam prace. To dlaczego uwazasz, ze jezeli kobieta wykonuje taka sama prace, ale u siebie w domu to jest leserem i wykorzystywaczka? Mozesz odpowiedziec, ze dlatego, ze dla siebie musi, a dla innych nie musi. Ale gdyby jej nie bylo, to zamiast niej te prace musialby wykonac maz lub kto inny - skoro maz pracuje to opieke nad dziecmi musialby przejac ktos inny. Moze tez pracujacemu mezowi nie chcialoby sie sprzatac i gotowac i zatrudnilby gosposie. Placilby jej zapewne wiecej, niz wydaje "na siebie" taka przykladowa gabi. Dlaczego wiec uwazasz, ze gabi jest leserka i wykorzystywaczka? A moze to jej maz ja wykorzystuje, bo nie placi jej tyle ile placilby gosposi, gdyby jego zony nie bylo? Odpowiedz Link Zgłoś
girasole01 Re: do gabi683 10.04.10, 23:33 I zanim powiesz "ale malo kto zatrudnilby gosposie, gdyby nie mial niepracujacej zony" dodam jeszcze cos. Jasne, malo kto, bo malo kogo na to stac. Ale na takie zycie, ze prace gosposi wykonuje zona juz stac troche wiecej osob. I niektorzy tego chca. Chca przyjsc po pracy do domu i miec na stole cieply, pozywny obiad. Chca przyjsc do domu i miec w nosie sprzatanie i gotowanie. I wiedza, ze zeby tak miec musza sie dzielic z zona tym co zarobia. I to im pasuje. Jezeli wiec taki uklad pasuje i zonie, i mezowi to czego tu sie czepiac? Gdzie tu jest wykorzystywanie? Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: do gabi683 10.04.10, 23:48 nie chce mi się już pisać sto razy tego samego poczytaj wszystkie moje wypowiedzi Odpowiedz Link Zgłoś
girasole01 Re: do gabi683 11.04.10, 00:07 Przeczytalam wszystkie Twoje wypowiedzi i nigdzie nie odnosisz sie do takiego argumentu, ze kobieta pracujaca w domu wykonuje prace. OK, niech bedzie, ze odpada kwestia dzieci, bo piszesz, ze odnosisz sie tylko do tych co cale zycie pracuja w domu. Caly czas nazywasz to zerowaniem na mezu, byciem na utrzymaniu itp. Ale te kobiety na tej samej zasadzie "zeruja" na mezach jak i Ty zerujesz na pracodawcy (no chyba ze prowadzisz wlasna firme). Tak samo jestes zalezna od swojego pracodawcy jak i te panie od swoich mezow. Tak samo Twojemu pracodawcy cos moze sie stac, mozesz stracic prace. Piszesz, ze masz oszczednosci - a moze te panie tez maja. Bo ich "pracodawca" czyli ich maz, ktory chce, zeby tak wlasnie pracowaly, zabezpieczyl im przyszlosc. Na pewno sa i takie, ktore nie maja oszczednosci, ale Ty generalizujesz. Jak Ty stracisz prace mozesz szukac innej. One jak straca swoja prace tez moga szukac innej - np. jako gosposia u kogos innego. Piszesz, ze Ty nie musisz brac od meza na podpaski. Ale bierzesz od swojego pracodawcy. Tak samo jak i panie pracujace w domu. Wiec dlaczego caly czas mowisz o zerowaniu i wykorzystywaniu? Czy Ty tez wykorzystujesz swojego pracodawce? Przeciez to jest taka sama sytuacja - wykonujesz prace i dostajesz od pracodawcy pieniadze. A te panie wykonuja prace w domu (pewnie wielokrotnie mniej skomplikowana i mniej czasochlonna niz Twoja, ale jednak prace) i dostaja za to pieniadze (czy tez inne wynagrodzenie w postaci nazwijmy to zakwaterowania, wyzywienia, kieszonkowe). wiec raz jeszcze pytam - gdzie tu wykorzystywanie? Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: do gabi683 11.04.10, 00:45 Nie przychodzi mi jakoś do głowy że ktoś miałby mi placić za to, że sprzatam wlasny dom, piekę kurczaka dla swojej rodziny (I SIEBIE), zmieniam pieluche własnemu dziecku czy zmieniam pościel we wlasnym lóżku... Odpowiedz Link Zgłoś
girasole01 Re: do gabi683 11.04.10, 09:46 OK, ale gdyby Tobie sie tego nie chcialo robic, to juz Ci przychodzi do glowy, ze komus innemu mozesz za to placic? No to wyobraz sobie, ze niektorym ludziom sie nie chce tego robic i neiktorzy mezowie zamiast piec dla siebie kurczaka wola miec zone, ktora im tego kurczaka upiecze, zmieni im posciel w lozku i posprzata ich dom. I pasuje im to, ze w zamian za taka wygodne maja mniej pieniedzy. Jasne, zona robi to wszystko tez dla siebie, ale tez dla meza. Jakby pracowala, to maz polowe z tych rzeczy musialby robic sam. A nie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: do gabi683 11.04.10, 09:50 Jakby > pracowala, to maz polowe z tych rzeczy musialby robic sam. A nie > chce. No pewnie, a kto by nie chciał Taka wieloetatowa służąca za półdarmo to skarb Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: do gabi683 11.04.10, 00:46 acha z twojego postu zrozumiełam, że tój mąz jest twoim pracodawcą o to chodzi??? Czyli ty mu sprzątasz gotujesz i pierzesz a on cie za to utrzymuję i nie robi w domu nic. Wiesz ja tez wykonuje prace w domu i wiem ze to nie jest lekka praca, ale robie to dla siebie zupełnie za darmo, nie wymagam od męża zapłaty z reszta mąż tak samo ma obowiązki domowe jak i ja to nie byłoby fer mielibyśmy sobie nawzajem płacić, Chyba ze macie układ on tylko zarabia a w domu leży i pachnie, a ty w domu zajmujesz sie wszystkim. Porównianie pracodawcy do męża to chyba zły pomysł bo beze mnie (czyli bez ludzi)pracodawca by nie istniał, kazdą firmę tworzą ludzie, a nie budynki, a twój mąż w zupełności bez ciebie by sobie poradził nie byłby wtedy twoim mężem a wolnym człowiekiem. Ja cały czas myślałam ze prace domowe robi się dla siebie i swoich dzieci i nie wymaga się za to wynagrodzenia, przecież nie musisz sprzatać, mozesz zywić sie zupkami chińskimi, twojej pracy nie regulują zadne procedury, no chyba ze w postaci audytu teśćiowej, Pracując zawodowo musisz się dostoswać do regulaminu pracy, podnosic kwalifikacje bo inaczej wypadniesz z rynku nie sądze ze siedzenie w domu jest rozwijające. Z reszta wyobrażasz sobie jakby świat wyglądał gdyby ludzie przestali pracować. Odpowiedz Link Zgłoś
girasole01 Re: do gabi683 11.04.10, 09:42 Nie ivaz, nie pisalam o sobie. Pisalam o kobietach, ktore obrazasz. Mam na tyle wyobrazni, zeby moc pisac o sytuacji, ktora mnie bezposrednio nie dotyczy. Dlaczego uwazasz, ze wszyscy maja w dupie innych i pisza tylko za siebie i w swojej obronie? Ty pracujesz w domu. Poza tym pracujesz u pracodawcy. Twoj maz tak samo. Ale wyobraz sobie, ze sa ludzie, ktorzy poza praca u pracodawcy nie chca pracowac w domu. Czesc z tych ludzi zatrudnia gosposie. Czesc z tych ludzi idzie na taki uklad z zona - uklad, ktory polega na tym, ze zona pracuje w domu, a maz nie. A maz w domu pachnie. Piszesz, ze bez ludzi pracodawca by nie istnial. Przy prowadzeniu mini-firmy ludzie sobie radza w pojedynke. W pewnym momencie dochodza do wniosku, ze chca kogos zatrudnic, bo nie chce im sie juz wszystkiego robic samemu i stac ich na pomoc. Wyobraz sobie ze gospodarstwo domowe to taka wlasnie mini-firma. Ktora z jednym pracownikiem (pracodawca-mezem) dala by sobie rade, ale lepiej sobie daje rade z dwoma (mezem-pracodawca i zona- pracownikiem, czy tez odwrotnie, bo i tak sie zdarza). Owszem, prace domowe robi sie dla siebie, ale mozna tez je robic dla innych, tak jak to robia gosposie, czy niepracujace zarobkowo zony, ktore wyreczaja swoich mezow przy pracach domowych. Bo ich mezowie nie chca sie zywic zupkami chinskimi tylko pozywnymi, cieplymi, dwudaniowymi obiadami. I pasuje im taki uklad, nawet jesli musza za niego pozbywac sie czesci pensji. Jakby wygladal swiat gdyby ludzie przestali pracowac? Nie wiem, na szczescie na razie sie na to nie zanosi. A im wiecej osob pracuje, tym bardziej moga byc spokojne o siebie te "kury domowe", ktore w razie czego zawsze znajda prace jako gosposia u tych malzenstw, w ktorych oboje pracuja, niezle zarabiaja i nie chce im sie dodatkowo pracowac w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: do gabi683 11.04.10, 09:57 > tym bardziej moga byc spokojne o siebie te "kury domowe", ktore w > razie czego zawsze znajda prace jako gosposia u tych malzenstw, w > ktorych oboje pracuja, niezle zarabiaja i nie chce im sie dodatkowo > pracowac w domu. Taaa... Odpowiedz Link Zgłoś
girasole01 Re: do gabi683 11.04.10, 09:59 Sprobuje jeszcze wyjasnic to w inny, prostszy sposob. Wyobrazmy sobie dobrze zarabiajacego singla, ktory postanawia zatrudnic sobie gosposie, bo nie chce mu sie gotowac ani sprzatac. Taka gosposie, ktora mieszka w jego domu, sprzata i gotuje. Poza zakwaterowaniem dostaje tez za swoja prace wynagrodzenie. Taka sytuacja jest ok? A wyobrazmy sobie, ze ten pan i ta gosposia zakochuja sie w sobie i biora slub. Pani przestaje byc jego gosposia, a staje sie zona, choc caly czas robi to samo - mieszka z nim, sprzata i gotuje. Czy fakt, ze wzieli slub zmienia nagle pania z pracownicy w wykorzystywaczke? Odpowiedz Link Zgłoś
girasole01 Re: do gabi683 11.04.10, 10:10 Nie, hipotetyczna sytuacje, ktora moze sie zdarzyc. Ktora pomoze mi zrozumiec, dlaczego wg. niektorych gosposia jest pracownikiem, a niepracujaca zarobkowo zona jest wykorzystywaczka. Chociaz robia to samo. Niech bedzie inna historia, bardziej prawdopodobna. Pan singiel ma gosposie. Jego sasiad ma zone. Zona sasiada i gosposia pana singla zajmuja sie tym samym - sprzataniem i gotowaniem w domach, w ktorych mieszkaja. Gosposia pana singla dostaje za to duzo kasy. Zona, po podsumowaniu tego co na siebie wydaje, dostaje duzo mniej niz gosposia, mimo ze robi to samo co ona. Dlaczego wiec gosposia jest pracownica, a zona wykorzystywaczka? Czy sam fakt bycia zona nagle zmienia kobiete w wykorzystywaczke? Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: do gabi683 11.04.10, 10:18 Żona w takim rozumieniu jaki prezntujesz jest nie tylko gosposia ale i prostytutką. Już wolę wersję o żone jako strażniczce domowego ogniska poświęcającej się dla rodziny niz wersję o pracodawcy i pracownicy. Ta druga jest mniej smaczna i uwłacza kobietom domowym. Odpowiedz Link Zgłoś
girasole01 Re: do gabi683 11.04.10, 10:30 Nie jest prostytutka, bo seks uprawia sie z mezem bez wzgledu na to czy pracuje sie zarobkowo czy nie. Taka jest specyfika malzenstwa. A podzial obowiazkow domowych jest wlasnie uzalezniony od tego kto pracuje zarobkowo, a kto nie. Moze faktycznie nazywanie niepracujacych zarobkowo zon gosposiami, a ich mezow pracodawcami moze byc dla nich uwlaczajace. Nie tego chcialam. Chodzilo mi tylko o ukazanie, ze uklad jaki panuje miedzy niepracujaca zarobkowo zona, a pracujacym mezem jest dobrowolny i polega na wzajemnosci - zona robi cos dla meza, a maz cos dla zony. Tak samo jak uklady osob pracujacych z ich pracodawcami. Dlatego nie ma tu mowy o wykorzystywaniu. Chcialam tez, zeby mi ktos w koncu odpowiedzial dlaczego gosposia jest zaslugujacym na szacunek pracownikiem, a zona jest wykorzystywaczka, jezeli robia to samo. Doczekam sie wreszcie, czy nie? Czy moze kobiety pracujace jako gosposie tez sa wykorzystywaczkami? Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: do gabi683 11.04.10, 11:00 Czy moze kobiety pracujace jako gosposie tez sa wykorzystywaczkami? Pracują, dostają za pracę zapłatę- czysta ekonomia. Nie porównuj jedngo z drugim- to, co sie dzieje między pracownikiem a pracodwacą to czysty, suchy układ. Pracujesz-dostajesz wynagrodzenie. Uczciwy układ. Natomiast to, co dzieje się w małżenstwie wykracza poza suchy opis- tutaj są emocje, tutaj jest manipulacja- żony idą z mężem do łózka bo nie chcą swarów w domu, chca spokoju a jak jest spokój to i mąz łaskawiej patrzy na to, co się dzieje w domu- oczywiście nie znasz zapewne takich układów, no bo przecież to niemozliwe, prawda? Natomiast ja znam dośc sporo z opowieści matki, jej koleżanek itp. Między dwojgiem ludzi zyjących razem naprawde trudno o takie przejrzyste relacje- jestesmy ludzmi, gramy, udajemy, manipulujemy( oczywiście jest tak wszedzie oprócz małżeństw ematek. Odpowiedz Link Zgłoś
girasole01 Re: do gabi683 11.04.10, 11:11 Pewnie i czesc kobiet tak robi. Ale pewnie sa tez takie, ktore maja z mezem uczciwy uklad. Maz chce, zeby zona nie pracowala i przejela wszystkie obowiazki domowe, a zonie to pasuje i z checia tak robi. I jedno, i drugie jest zadowolone. I nie podoba mi sie nazywanie tych kobiet wykorzystywaczkami. Tak samo nie podoba mi sie umniejszanie satysfakcji z pracy kobiet pracujacych i sugerowanie, ze ich praca nic nie znaczy. Uwazam, ze na rowny szacunek zasluguja i te kobiety, ktore wypruwaja flaki w korporacji, i te ktore zajmuja sie na codzien "jedynie" dbaniem o przyjazny, cieply dom. Sa tez pewnie takie, o ktorych piszesz - o nich sie nie wypowiadam, bo faktycznie nie znam takich ukladow Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: do gabi683 11.04.10, 11:25 > tutaj są emocje, tutaj jest manipulacja- żony idą z mężem do łózka > bo nie chcą swarów w domu, chca spokoju a jak jest spokój Nigdy nie szłam z mężem do łóżka (i nie do łózka zresztą też ) żeby nim manipulować. Ba, nawet mi to do głowy nie przyszło. Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: do gabi683 11.04.10, 11:27 > Nigdy nie szłam z mężem do łóżka (i nie do łózka zresztą też ) żeby nim > manipulować. Ba, nawet mi to do głowy nie przyszło. bo jestes matka forumowa, idealna i wszystkowiedzaca... Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: do gabi683 11.04.10, 11:32 > bo jestes matka forumowa, idealna i wszystkowiedzaca... O nie, po prostu nie tak nie robię. Ja mam zdrowe układy z mężem mimo tak niepopularnego modelu rodziny Odpowiedz Link Zgłoś
magdakingaklara Re: do gabi683 11.04.10, 11:39 ja manipulowałam moim K/N przyznaje sie ) Jak chcialam zajsc w ciaze to bo wykorzystywalam heheh Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: do gabi683 11.04.10, 12:21 Kropka nigdy nie podejrzewałabym Cię, że napiszesz coś innegop Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: do gabi683 11.04.10, 12:44 > Kropka nigdy nie podejrzewałabym Cię, że napiszesz coś innegop Wiem. Miałam jednakowoż skłamać? Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: do gabi683 11.04.10, 11:08 Tak, jeżeli pracodawca opłaca ze gosposię składki, płaci za nia podatki jest wtedy pracownikiem. Gosposia zarabia pieniądze ma swoją rodzinę te pieniądze zarobionę wydaje na równo z pieniędzmi swojego męża na ich wspólne życie. Jeżeli gosposia jest singlem i jej pracdowaca jest singlem pałaci za nie podatki i składki, zakochują sie w sobie wtedy gosposia postanawia dla swojego pana pracować za darmo tj za wikt i opierunek widzisz różnicę. Pan mąż może żonie wykupić fundusz bedzie na który będzie wpłacał pieniądze na jej przyszła emeryturę, ale co z podatkami. Z moich podatków utrzymywane są finanse publiczne, które przeznaczone są na wszelkie wydatki publiczne państwa, żona gosposia nie płaci podatków bo nie generuje dochodu, ale korzysta z wszelkich publicznych dóbr Odpowiedz Link Zgłoś
girasole01 Re: do gabi683 11.04.10, 11:15 Racja, dobra publiczne maja to do siebie, ze sa publiczne I kazdy moze z nich korzystac w takim samym stopniu bez wzgledu na to jak wysokie placi podatki. Tobie sie nie podoba, ze korzystaja z nich niepracujace zony, a tym zarabiajacym kilkakrotnie wiecej od Ciebie nie podoba sie, ze w rownym stopniu korzystaja z nich tacy jak Ty. Takie zycie i zasady panstwa opiekunczego, ktore jednoczesnie jest panstwem redystrybucyjnym. Ale to juz temat na inna dyskusje Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: do gabi683 11.04.10, 11:22 a tym zarabiajacym kilkakrotnie wiecej od Ciebie > nie podoba sie, ze w rownym stopniu korzystaja z nich tacy jak Ty. Ci ktorzy dobrze zarabiaja, najmniej korzystaja, bo lecza sie prywatnie, posylaja dzieci do prywatnych szkol Odpowiedz Link Zgłoś
girasole01 Re: do gabi683 11.04.10, 11:30 Otoz to! Wiec tym bardziej im sie nie podoba, ze placa wysokie podatki, z ktorych i tak sami nie korzystaja. I na pewno czesc z nich uwaza zarabiajacych przecietnie, pracujacych ludzi za wykorzystywaczy. Chodzi mi wlasnie o to, ze zanim nazwiecie kogos wykorzystywaczami zerujacymi na Waszych podatkach zawsze znajdzie sie ktos placacy wyzsze podatki, kto nazwie wykorzystywaczami wlasnie Was. Uroki redystrybucji pionowej. Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: do gabi683 11.04.10, 12:52 Ale widzisz gdyby dobrze wykształcona niepracyjąc żona poszła do pracy na pewno wygenerowała by wysoki dochód wtedy tez również płaciłaby podatki, a tak to tylko jej mąż płaci podatki, tak czy owak skarb państa na tym traci Całe szczęście te dobrze wykształcone kobiety raczej nie decydują się na siedzenie w domu bo mają lepszy pomysł na zycie. Przynajmniej ja takich nie znam, wszystkie moje koleżanki po studiach pracują, jedna koleżanka z podstawówki, która swoją edukację tylko na niej skończyła pozostaje na utrzymaniu męża. Odpowiedz Link Zgłoś
magdakingaklara Re: do gabi683 11.04.10, 13:07 masz racje ivaz. Po przeczytaniu twego postu zaczelam sie zastanawiac i faktycznie w moim otoczeniu tak jest. Zadna kobieta ktora ma wyksztacenie wyzsze czy tez piastuje wysokie stnowisko w pracy nie pozostala w domu ewentualnie tylko na macierzynskim. I moze to jest sedno sprawy ze kobiety nie wyksztalcone, pracujace fizycznie wola siedziec w domu bo lepsze to niz praca fizyczna (bez urazy) a fakt utrzymania spychaja na mezów gdyz to ich obowiazek utrzymac rodzine Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: do gabi683 11.04.10, 13:18 > Zadna kobieta > ktora ma wyksztacenie wyzsze czy tez piastuje wysokie stnowisko w > pracy nie pozostala w domu ewentualnie tylko na macierzynskim. Ja mam wyższe wykształcenie (plus studia podyplomowe). Odpowiedz Link Zgłoś
magdakingaklara Re: do gabi683 11.04.10, 13:21 ja tez mowilam o swoim srodowisko i otoczeniu a nie o forum Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: do gabi683 11.04.10, 13:27 to po co ci te studia, naprawdę się spełniasz jako kobieta?, czy bycie żoną swojego męża jest twoją ambicją? Czy zamierzasz podjąc pracę, czy całe życie zamierzasz byc na utrzymaniu męża? Czy twoja dobra edukacja przyczynia się do czegoś innego poza twoim domem??? Skończyłąs podyplomówkę więć jesteś specjalistą, ie szkoda ci marnować swojej wiedzy na gotowanie obiadów??? Myślę, że prędzej czy poźniej jako dobrze wykształcony człowiek podejmiesz pracę, żeby realizowąć się też w innych dziedzinach, poza prowadzeniem domu, szkoda dla całego społeczeństwa że tacy ludzie jak ty decydują się na taką drogę. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: do gabi683 11.04.10, 13:37 Studia były naturalną koleją rzeczy. I żeby było jasne, ja pracowałam i na studiach i po. Nawet po urodzeniu dzieci przez pół roku pracowałam. Teraz jestem w domu bo taką podjęliśmy decyzję i taka sytuacja jest dla nas dobra. > ci marnować swojej wiedzy na gotowanie obiadów??? Nie. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: kropacom 11.04.10, 13:52 Pracuje rotacyjnie na trzy zmiany jako informatyk. Czyli albo jest do 14 w domu albo od 15 (plus dwa dni wolne). Ma też co pewien czas nocki a potem 3-4 dni wolne. Czemu pytasz? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: kropacom 11.04.10, 14:04 I co ci wyszło jak już zaspokoiłaś ciekawość? Odpowiedz Link Zgłoś
magdakingaklara Re: kropacom 11.04.10, 14:06 zi Ci nie wieerze ale to nie ma znaczenia Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: kropacom 11.04.10, 14:11 Robi się interesująco. Ale nie wierzysz jak pracuje mój mąż? Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: kropacom 11.04.10, 14:16 magdakingaklara napisała: > zi Ci nie wieerze ale to nie ma znaczenia Ale to ma dwie strony i Tobie nikt nie musi wierzyć Odpowiedz Link Zgłoś
magdakingaklara Re: kropacom 11.04.10, 14:35 oczywiscie ze tak ja nie musze wierzyc Wam a Wy mi Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: do gabi683 11.04.10, 18:09 ale jeżeli jesteś dobrze wykształcona to pewnie jesteś absolwentem jakiś dobrej państwowej uczelni, którą skończyłaś dzieki podatkom wszystkich ludzi pracujących. Państwo daje ci szansę łoży na Twoją edukację, mając nadzieję, że w przyszłości ty swoją pracą jako specjalista odrobisz bezpłatne studia, dostajesz taki kredyt zaufania, a ty co przyzwyczajona do słowa "daj" uważasz ze wszystko się tobie należy Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: do gabi683 11.04.10, 18:40 > ale jeżeli jesteś dobrze wykształcona to pewnie jesteś absolwentem > jakiś dobrej państwowej uczelni, którą skończyłaś dzieki podatkom > wszystkich ludzi pracujących. Tak, to uczelnia z tradycjami. Studiowałam zaocznie i płaciłam. Tak samo podyplomowe. > taki kredyt > zaufania, a ty co przyzwyczajona do słowa "daj" uważasz ze wszystko > się tobie należy Zaiste, piękną ideologie sobie ułożyłaś. Nie uważam że mi coś się należy. Odpuść już sobie bo zacznę współczuć Twojemu mężowi że musi znosić taką zaciętą i zaślepioną kobietę. Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: do gabi683 11.04.10, 19:02 wiesz co wątpie w twoje wykształcenie, nie chce mi się wierzyć ze kobieta wykształcona spełania swoje aspirację w domu. No chyba ze nie ma tych aspiracji a studia skończyła, bo tak trzeba, bo inni w otoczeniu kończą, a nie dla siebie dla swoich celów i osiągnięć i ambicji Nie masz potrzeby wykorzystać wiedzy jaką posiadasz w innej dziedzinie niż pichcenie obiadów??? Nie szkoda marnowac Ci czasu, na usłgiwaniu domownikom, zapewniam Cie ze jeśli podejmiesz pracę oni nie umrą i doskanale sobie poradzą bez żony i mamy w domu 24 godz. na dobę, (chyba ze masz malutkie dzieci to mnie nia do tego, ale przedszkolak nie potrzebuję cie 24 godziny) a jaką ty będziesz miała satysfakcję i twój mąż z niezleznaj i zaradnej żony, myslisz ze mu nie imponują kobiety samodzielne, mające wywania, jakie spotyka w pracy, kazdy facet lubi pochwalić się żoną najlepiej piękną, mądrą i odnoszącą sukcesy Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: do gabi683 11.04.10, 19:08 ivaz, na jakim Ty swiecie kobieto zyjesz? nie wszystkie wyksztalcone kobiety maja szczescie miec prace, w ktorej odnosza sukcesy Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: do gabi683 11.04.10, 19:12 > wiesz co wątpie w twoje wykształcenie, nie chce mi się wierzyć ze > kobieta wykształcona spełania swoje aspirację w domu. Możesz sobie nie wierzyć. To twój problem. > twój mąż z niezleznaj i zaradnej żony, myslisz ze mu > nie imponują kobiety samodzielne, mające wywania, jakie spotyka w > pracy, kazdy facet lubi pochwalić się żoną najlepiej piękną, mądrą i > odnoszącą sukcesy W sumie nie wiem o co ci chodzi tak naprawdę i czemu to piszesz. Przykrości mi się nie zrobisz. Pewnie nie powinnam się nawet wdawać w dyskusje z takim betonem mentalnym bo nic do ciebie nie dojdzie. Także myśl i dumaj sobie co chcesz. Moje małżeństwo ma się dobrze mimo tych hord kobiet samodzielnych które partner spotyka w pracy Żal mi za to Twojego męża (chyba ze trafił swój na swego). Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: do gabi683 11.04.10, 21:22 Kazia Marcinkiewicza małżeństwo tez miało się dobrze dopóki nie poznał Izabeli. Widzisz trochę się różnimy bo ja jak na razie od betonów żadnej z was nie wyzywam mam swoja klasę, więc kończę tą dyskusję bo ani ty ani niejaka gabi nie jesteście dla mnie patnerami do rozmowy, nie ten poziom intelektualny. Chciałam tylko uswiadomić kobiety niepracujące czy wiedzą jakie ryzyko podejmuja pozostając w domu, jakie skutki mogą z tego wyniknąć co ich czeka w przyszłości. Ja jednak nie mam zamiaru tak ryzykować dla siebie dla swoich dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: do gabi683 11.04.10, 21:33 > Chciałam tylko uswiadomić kobiety niepracujące czy wiedzą jakie > ryzyko podejmuja pozostając w domu, jakie skutki mogą z tego > wyniknąć co ich czeka w przyszłości. Ja jednak nie mam zamiaru tak > ryzykować dla siebie dla swoich dzieci. ivaz, jest takie przyslowie 'fortuna kolem sie toczy...'. ze pracujesz, wcale nie znaczy, ze maz Cie nie zostawi dla innej, ze Ty nie stracisz wtedy pracy i moze Ci sie pogorszyc finansowo. zycie pisze rozne scenariusze. nie wiesz, co moze sie wydarzyc za rok, dwa lata czy piec lat. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: do gabi683 11.04.10, 22:51 > Chciałam tylko uswiadomić kobiety niepracujące czy wiedzą jakie > ryzyko podejmuja pozostając w domu, jakie skutki mogą z tego > wyniknąć co ich czeka w przyszłości. Nic mi nie musisz uświadamiać w tym sęk. Ale Ty chcesz, prawda? Jeszcze kilkadziesiąt postów przewiduje > bo ja jak na razie od betonów żadnej z > was nie wyzywam mam swoja klasę, Ojej, to się tej klasy trzymaj i nie schodź do naszej. Proste. A beton to nie wyzwisko uważam tylko odzwierciedlenie Twojego stanu umysłu. Niestety. Miłej nocy życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: do gabi683 12.04.10, 07:16 ivaz napisała: > Kazia Marcinkiewicza małżeństwo tez miało się dobrze dopóki nie > poznał Izabeli. > Widzisz trochę się różnimy bo ja jak na razie od betonów żadnej z > was nie wyzywam mam swoja klasę, więc kończę tą dyskusję bo ani ty > ani niejaka gabi nie jesteście dla mnie patnerami do rozmowy, nie > ten poziom intelektualny. betonem możne nie ale pasożytem,darmozjadem i ze okradamy własnych mężów to Twoje epitety w Naszym kierunku.I wybacz ale Ty to właśnie do Nas mówiłaś.Kolejny raz udowadniasz że,jesteś mało wartościową osobą,i Ci już napisałam takich jak Ty trzeba omijać szerokim łukiem .Na co dzień szara mysz ,która tylko do roboty się nadaje ,i tak minie całe życia. > Chciałam tylko uswiadomić kobiety niepracujące czy wiedzą jakie > ryzyko podejmuja pozostając w domu, jakie skutki mogą z tego > wyniknąć co ich czeka w przyszłości. Ja jednak nie mam zamiaru tak > ryzykować dla siebie dla swoich dzieci. Kto nie ryzykuje ten nie ma Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: do gabi683 14.04.10, 08:11 > Kazia Marcinkiewicza małżeństwo tez miało się dobrze dopóki nie > poznał Izabeli. nie wrecz przeciwnie, Kazia malzenstwo nie mialo sie dobrze dlatego poznanie Izabeli wyzwolilo to, co wyzwolilo. Umowmy sie ze polityk takich Izabel na swojej drodze spotyka setki, bo gdzie pieniadze i wladza tam kupa cwanych gap. I owszem niektorzy politycy z tego korzystaja, chociaz nie kazdy z taka gapa sie od razu musi zenic. Ale nie sadze by mezczyzna zadowolony z malzenstwa byl sklonny zostawic to co mu mile i drogie. Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: do gabi683 11.04.10, 19:21 A czym się pochwali twoj mąż, że jego zona robi pyszny kapuśniak, i niańczy nastoletnie dzieci, gdy koledzy inforamtycy będą mówić ze ich zony właśnie awansowały, wygrały konkurs na intratne stanowsko, osiągają sukcesy zawodowe, piszą projekty inwestycyjne, technologiczne itp., co nie stoi na przeszkodzie aby mogły ugotwać równie pyszną zupę i mieć dobry kontakt z dziećmi. Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: do gabi683 11.04.10, 19:26 ivaz napisała: > A czym się pochwali twoj mąż, że jego zona robi pyszny kapuśniak, i > niańczy nastoletnie dzieci, gdy koledzy inforamtycy będą mówić ze > ich zony właśnie awansowały, wygrały konkurs na intratne stanowsko, > osiągają sukcesy zawodowe, piszą projekty inwestycyjne, > technologiczne itp., co nie stoi na przeszkodzie aby mogły ugotwać > równie pyszną zupę i mieć dobry kontakt z dziećmi. ivaz, ale co Ty sie tak kobito czepnelas tych, ktore siedza w domu? nie rozumiem takich kobiet, naprawde przeciez to ich sprawa, ze nie pracuja a uwierz mi, ze sa mezczyzni, ktorzy ciesza sie z tego, ze ich zony nie musza pracowac. moj maz tez by wolalm, zebym za rok nie wracala do pracy a ja sie zastanawiam nad tym, czy wrocic, czy zalozyc wlasna dzialalnosc, czy pracowac u kogos, co nie bardzo mi sie usmiecha. mnie tam nic do tego, czy Ty pracujesz, czy gotujesz kapusniak, ale widze, ze nie szanujesz wyborow innych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: do gabi683 11.04.10, 19:26 ivaz napisała: > A czym się pochwali twoj mąż, że jego zona robi pyszny kapuśniak, i > niańczy nastoletnie dzieci, gdy koledzy inforamtycy będą mówić ze > ich zony właśnie awansowały, wygrały konkurs na intratne stanowsko, > osiągają sukcesy zawodowe, piszą projekty inwestycyjne, > technologiczne itp., co nie stoi na przeszkodzie aby mogły ugotwać > równie pyszną zupę i mieć dobry kontakt z dziećmi. Można pracować charytatywnie i pomagać innym ,to bardzo ważne i ciesze się ze mam takie możliwości .A Ty kochana goń za grosikiem i życie popędzi dalej ,jaką jesteś hipokrytką To Ty widzisz tylko koniuszek swojego nosa.Smutne to ale i takie kobity trzeba szanować Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: do gabi683 11.04.10, 19:33 Daj sobie spokój. Masz facetów za idiotów którzy innych tematów do rozmowy nie mają tylko że żona coś tam zrobiła, jakiś konkurs wygrała? W korpo? A koledzy informatycy to jeszcze żon nie mają A nie, ostatnio jeden się ożenił i ma już małe dziecko. Nawet esemesa przysłał ze szpitala. O tym że jakaś partnerka gdzieś tam awansowała nie informują. No niestety ... Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: do gabi683 11.04.10, 19:21 ivaz napisała: > ale jeżeli jesteś dobrze wykształcona to pewnie jesteś absolwentem > jakiś dobrej państwowej uczelni, którą skończyłaś dzieki podatkom > wszystkich ludzi pracujących. Państwo daje ci szansę łoży na Twoją > edukację, mając nadzieję, że w przyszłości ty swoją pracą jako > specjalista odrobisz bezpłatne studia, dostajesz taki kredyt > zaufania, a ty co przyzwyczajona do słowa "daj" uważasz ze wszystko > się tobie należy Ale jakie daj skoro nic nie dostaje i nie liczę na nic Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: do gabi683 11.04.10, 22:42 to "daj" mówisz do męża, daj na podpaski, daj na szminkę, daj na dentystę, jest daj, daj, daj, bi mnie się należy Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: do gabi683 11.04.10, 23:12 ivaz a skad wniosek, ze gabi83 mowi do meza daj na podpaski, daj na szminke, albo na dentyste??? skad wysnuwasz takie wnioski? kurcze, ciekawa jetem po prostu Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: do gabi683 12.04.10, 07:19 deodyma napisała: > ivaz > a skad wniosek, ze gabi83 mowi do meza daj na podpaski, daj na > szminke, albo na dentyste??? > skad wysnuwasz takie wnioski? > kurcze, ciekawa jetem po prostu Mnie już nic nie zdziwi Może to kompleksy wyniesione z domu > Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: do gabi683 12.04.10, 07:18 ivaz napisała: > to "daj" mówisz do męża, daj na podpaski, daj na szminkę, daj na > dentystę, jest daj, daj, daj, bi mnie się należy Nie mowie daj porostu biorę ze wspólnego konta kiedy chce i ile chce Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: do gabi683 12.04.10, 09:32 > Ja mam wyższe wykształcenie (plus studia podyplomowe). Ale pewnie mialaś kiepska prace... Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: do gabi683 11.04.10, 13:22 ivaz napisała: > Ale widzisz gdyby dobrze wykształcona niepracyjąc żona poszła do > pracy na pewno wygenerowała by wysoki dochód wtedy tez również > płaciłaby podatki, a tak to tylko jej mąż płaci podatki, tak czy > owak skarb państa na tym traci I ciebie to tak boli? > Całe szczęście te dobrze wykształcone kobiety raczej nie decydują > się na siedzenie w domu bo mają lepszy pomysł na zycie. A skąd ty możesz wiedzieć jakie Ja mam pomysły na życie?Nie wiesz bo nigdy realnie się nie spotkamy.Bo wybacz pomimo Twojego wykształcenia jesteś strasznie uboga.I masz bardzo patologiczne podejście do życia,dlatego omijać trzeba takie osoby jak Ty szerokim łukiem Przynajmniej > ja takich nie znam, wszystkie moje koleżanki po studiach pracują, > jedna koleżanka z podstawówki, która swoją edukację tylko na niej > skończyła pozostaje na utrzymaniu męża. I jeszcze jest Twoja koleżanką ?A ja mam sporo po studiach które zadecydowały się na pozostanie w domu Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: do gabi683 11.04.10, 12:14 Mogę cie pocieszyć ze bardziej od nie pracujących zon wkurza mnie ze pracujący ludzie muszą utrzymywać alkoholików, narkomanów, więżniów i inne szumowiny społeczne, do których oczywiście nie zaliczam nie pracujących żon.Tylko dziwię się zdrowym, mądrym dobrze wykształconym kobietom, że tak wiele ryzykują. Nie sądze że kobieta, która kończy dobre studia, mogłaby w życiu robić wiele fajnych pozytecznych a nie kazda nieparcujące żona prowadzi fundację, jest wolontariuszem hospicjum itp. bo te Panie akurat robią bardzo pozyteczną pracę nie tylko dla siebie. Moja praca oprócz tego, że pozwala mi się utrzymać na przyswoitym poziomie, daje mi niezależność również słuzy innym ludziom i inni też czerpią korzyści z tego co robię, oczywiście opróćz mojej najbliższej rodziny. Ale to juz głębszy aspekt nie każdy widzi tylko swój czubek nosa. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: do gabi683 11.04.10, 12:52 ivaz napisała: > Mogę cie pocieszyć ze bardziej od nie pracujących zon wkurza mnie ze > pracujący ludzie muszą utrzymywać alkoholików, narkomanów, więżniów > i inne szumowiny społeczne, do których oczywiście nie zaliczam nie > pracujących żon. Nie zaliczasz można Cie poczytać z jaka pogardą mówisz o takich osobach jak Ja. Tylko dziwię się zdrowym, mądrym dobrze > wykształconym kobietom, że tak wiele ryzykują. Bo To jest ich wybór ich życie a nie Twoje Nie sądze że kobieta, > która kończy dobre studia, mogłaby w życiu robić wiele fajnych > pozytecznych a nie kazda nieparcujące żona prowadzi fundację, jest > wolontariuszem hospicjum itp. Wiesz żona matka nie tylko ma dom ale ma obowiązki ,pomoc innym .Z racji zajmowanego stanowiska przez męża . bo te Panie akurat robią bardzo > pozyteczną pracę nie tylko dla siebie. No popatrz doceniasz ? > Moja praca oprócz tego, że pozwala mi się utrzymać na przyswoitym > poziomie, daje mi niezależność również słuzy innym ludziom i inni > też czerpią korzyści z tego co robię, oczywiście opróćz mojej > najbliższej rodziny. Z mojej pomocy korzysta wiele rodzin ,dla tego nazwałaś mnie pasożytem i darmozjadem oraz utrzymanką.Wiesz Ci co mnie znają w życiu by o mnie tak nie powiedzieli Ale to juz głębszy aspekt nie każdy widzi tylko > swój czubek nosa. I Ty to mówisz matko co za hipokryzja Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: do gabi683 11.04.10, 12:04 ivaz napisała Z moich podatków utrzymywane są finanse publiczne, które > przeznaczone są na wszelkie wydatki publiczne państwa, żona gosposia > nie płaci podatków bo nie generuje dochodu, ale korzysta z wszelkich > publicznych dóbr Bo pracuje na to i oprowadza podatki jej mąż,a zarabia tyle że może sobie na to pozwolić. Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: do gabi683 11.04.10, 13:20 ale gdyby żona tez pracowała więcej pieniędzy poszło by na państwo (nie tylko od męża ale i z jej dochodu) i na jej dzieci. Przypuśćmy mamy standardową rodzinę 2+2 jedna osoba pracuję, ze swego dochodu utrzymuje 4 osoby, gdy pracują 2 osoby również utrzymują 4 osoby, ale mają dwa dochody, w przypadku pracującej jednej osoby w rodzinie, kto jest wtedy okradany i przez kogo,??? Matka nie pracująca okrada swoje dzieci, bo mąż przeznacza część swojego dochodu na utrzymanie zdrowego, dorosłego człowieka, który z powodzeniem może wygenerować swój dochód aby utrzymać siebie jak również wspomóc utrzymanie dzieci, a tak nie dość że sama nie generuję dochodu to jeszcze odziera dzieci z pieniędzy zarobionych przez męża. Gdyby pracowała dzieci zyskałby więcej bo koszt utrzymania ich byłby od obu rodziców. I nie pisz ze twój mąż doskonale zarabia, ale gdybyś ty pracowała to stopa waszej rodziny jeszcze by wzrosła. Chyba ze masz malutkie dzieci lub chore, to oczywiste jest ze pozostajesz w takiej sytuacji w domu, tu nie mam argumentów, pewnie sama bym siedziała w takim przypadku ale nie rozumiem „spełniać się” w domu , przy odchowanych już dzieciach, które nie potrzebują matki 14 godziny na dobę. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: do gabi683 11.04.10, 13:31 > Matka nie pracująca okrada swoje dzieci, bo mąż przeznacza część Wiesz co, każdy ma swoje życie i swoje wybory które uważa za słuszne. Ekonomia ekonomią ale nakazu pracy nie ma. Uszanuj to w końcu. Ja od państwa nie chce ani pensji za bycie w domu, ani żadnych udogodnień. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: do gabi683 11.04.10, 13:34 kropkacom napisała: > > Matka nie pracująca okrada swoje dzieci, bo mąż przeznacza część > > Wiesz co, każdy ma swoje życie i swoje wybory które uważa za słuszne. Ekonomia > ekonomią ale nakazu pracy nie ma. Uszanuj to w końcu. Ja od państwa nie chce an > i > pensji za bycie w domu, ani żadnych udogodnień. [b]DOKŁADNIE[b] Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: do gabi683 11.04.10, 11:38 ivaz napisała: > pamiętasz te słowa, które sama pisałaś > "Moja droga a nie uważasz że własne tak kaleczysz swoje > dzieci.Wybacz ale uważam że każdy powinien zarobić sam na swoje > życie a nie mamusia dała ,mamusia da tak się właśnie wychowuje > leserów.Jesteś dorosły zdrowy wykształcony możesz zapracować na > swoje życie a nie liczyć na to że rodzice dadzą.Rodzice mogą pomuc > ale nie maja takie obowiązku" link do wątku twoich słów > forum.gazeta.pl/forum/w,567,107968567,108007596,Re_Przyszlosc_Waszych_dzieci_.html To są moje słowa i uważam ze słuszne każdy sobie wytycza drogę sam ,i uważam że jeśli rodzice wszystko zapewniaj to kaleczą swoje dzieci (chodzi mi o dzieci dorosłe) > To są twoje własne słowa. Dlaczego ty jako zdrowy człowiek nie > pracujesz na swoje życie tylko wykorzystujesz męża. Wiesz mów do słupa, słup jak du..... ile razy można Ci mówić że taki styl i model rodziny wybraliśmy .Jaką trzeba być nie okrzesana osobą aby w ten sposób mówić,o stylu życie innej kobie która jest szczęśliwa ze swojego życie.Dla mnie to pracuj do usranej śmierci,tylko za parę lat nie płacz że jesteś sama .Bo Twoje dzieci nie znajda dla Ciebie czasu i będziesz w oknie siedzieć i czekać że może przyjdą .Bo kiedy były małe nie dostały od Ciebie ogniska dowago. Komuś to umiesz > przysr... a sama jesteś takim samym leserem, nie żal ci swoich > własnych dzieci. Nie bo są mądre inteligentne dobrze się uczą są zadbane i zawsze mam dla nich czas ,bardzo się kochamy.Życzę Ci aby Twoje dzieci kiedyś były dla Ciebie ostoją ,aby Cię kochały i szanowały.Wiesz ciepło rodzinne wynosi się z domu Ty pewnie tego nie doświadczyłaś więc dla tego jesteś tak gorzka. > Wstydziałbys się dziewucho!!! Jesteś żenującym człowiekiem brak mi > słów. Bark mi słów na Ciebie i żal mi Twoich dzieci bo są biedne mają taką matkę jak TY Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: do gabi683 11.04.10, 12:37 A może autor cytowanego watku i jego rodzice też sobie taki układ wybrali, czyli twój układ z mężem jest ok a jego nie? I ty i autor watku jesteście zdrowymi dorosłymi ludzmi z rekoma, nogami i mózgiem, dlaczego on ma na siebie zarabiać a ty nie choć tez rodzicom jego może sprawiac przyjemnośc utrzymywanie dorosłego dziecka. Jeżeli o chodzi o wychowywanie dzieci to "Socjologowie przez 40 lat badali dzieci matek pracujących i niepracujących zawodowo. Obydwie grupy radziły sobie równie dobrze. Dzieciom potrzebna jest tak naprawdę stała dostępność emocjonalna. Nie robi im żadnej różnicy, czy kiedy siedzą w szkole, mama jest w domu, czy w biurze".Moj 14 letni syn jest dobrze wychowanym młodym człowiekiem, laureatem konkursów matematycznych, chodzi do świetnego gimnazjum co rok ma na świadectwie czerwony pasek, a przede wszystkim ma świetne wzorce w domu,takie że na swoję zycie każdy musi zapracować sam, widzi w domu dobrze zorganizowaną kobietę i mężczyznę dzielących się po równo wszystkimi obowiązkami zarówno zawodowymi jak i domowymi. Poza tym sam ma również swoje obowiązki domowe nie jestem mamusią która wyręcza dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: do gabi683 11.04.10, 13:05 ivaz napisała: > A może autor cytowanego watku i jego rodzice też sobie taki układ > wybrali, czyli twój układ z mężem jest ok a jego nie? To Ty zaczęłaś mnie obrażać a nie Ja Ciebie,dla tego inne głosy się odezwały I ty i autor > watku jesteście zdrowymi dorosłymi ludzmi z rekoma, nogami i > mózgiem, dlaczego on ma na siebie zarabiać a ty nie choć tez > rodzicom jego może sprawiac przyjemnośc utrzymywanie dorosłego > dziecka. Dzieci które siedzą i są dorosłe na garnuszku rodziców są niezaradne to jest ewidentna wina rodziców . > Jeżeli o chodzi o wychowywanie dzieci to "Socjologowie przez 40 lat > badali dzieci matek pracujących i niepracujących zawodowo. Obydwie > grupy radziły sobie równie dobrze. Dzieciom potrzebna jest tak > naprawdę stała dostępność emocjonalna. Proszę podaj mi stronę lub pozycje w której to wyczytałaś oraz z jakich lat jest taka publikacja Nie robi im żadnej różnicy, > czy kiedy siedzą w szkole, mama jest w domu, czy w biurze". Zależny to od środowiska Moj 14 > letni syn jest dobrze wychowanym młodym człowiekiem, laureatem > konkursów matematycznych, chodzi do świetnego gimnazjum co rok ma na > świadectwie czerwony pasek, a przede wszystkim ma świetne wzorce w > domu,takie że na swoję zycie każdy musi zapracować sam, widzi w domu > dobrze zorganizowaną kobietę i mężczyznę dzielących się po równo > wszystkimi obowiązkami zarówno zawodowymi jak i domowymi. czyli co chcesz powiedzieć ze Ja jako mama jestem nie zorganizowana mam czworo a to wymaga poświęceń. Poza tym > sam ma również swoje obowiązki domowe nie jestem mamusią która > wyręcza dzieci. Moje dzieci maja obowiązki tak samo nikt nikogo nie wyręcza. Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: do gabi683 11.04.10, 13:35 Zony które siedzą na garnuszku męża tez są nie zaradne życiowo, wiele kobiet pracuje, ba nawet piastują wysokie stanowiska i potrafi pogodzić zycie rodzinne z zawodowym. Tylko te niezaradne panie wolą być na utrzymaniu mężą. Wyniki badn masz w książce "kobiecy błąd" A męza to chyba wyreczasz jezeli on tylko pracuje to chyba opróćz dzieci to w domu nie robi nic. Bo jezeli płąci ci za to ze siedzisz w domu to całe jego funkcjonowanie bierzesz na siebie on jest tylko bankomatem tak? Jeżeli włącza się w obowiązki to jest wykorzytywany w dwojaki sposób nie dośc ze haruje na zonę to jeszcze musi jej pomagać bo ona sobie nie radzi Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: do gabi683 11.04.10, 13:44 ivaz, to ja Ci teraz napisze, jak jst na moim osiedlu jedna z babeczek, po 30-stce, wyzsze wyksztalcenie, nie pracuje. rano zaprowadza dziecko do przedszkola, maz do pracy a o godz 9:00 rano, przychodzi do niej kosmetyczka i ona robi sie na bostwo. kosmetyczka wychodzi od niej o godz 12:00 a pani pedzi siebie do miasta na zakupy, zalicza fryzjera, kupuje zabawki dla dziecka itd... obiadow w domu nie robi, bo maz jada w pracy a ona sama zamawia sobie obiadki z restauracji. gdybys zobaczyla, jak tu zyje sie paniom, ktore nie pracuja... nawet nie masz pojecia, jak te panie pracujace trzesie na widok tych niepracujacych, tylko dlaczego, skoro one CHCA pracowac, sa wyksztalcone a praca to ich pasja? widzisz, ja o tym np nie mialam zielonego pojecia i dowiaduje sie tego przez praypadek a dlaczego? bo mnie nie interesuje, jak kto sobie zyje. jak komus sie chce pracowac, niech pracuje jesli jednak miedzy malzonkami jest taka umowa, ze pan nie chce, zeby jego pani poszla do pracy, mnie tez nic do tego. a takie nejezdzanie jednych na drugich chyba jednak z czegos wynika, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: do gabi683 11.04.10, 13:56 Taaa i to wszystko w tej miescinie gdzie kobiety maja 2 fakultety i nie moga znalezc pracy a musialy tam emigrowac za mezami Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: do gabi683 11.04.10, 14:04 tak kochanie wlasnie w tej miescinie ale akurat tak sie sklada, ze ich mezowie dobrze zarabiaja , wiec martwic sie o to, co wlozyc do gara, nie musza Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: do gabi683 11.04.10, 14:19 deodyma napisała: > tak kochanie wlasnie w tej miescinie > ale akurat tak sie sklada, ze ich mezowie dobrze zarabiaja , wiec > martwic sie o to, co wlozyc do gara, nie musza > Dokładnie a nie interesujcie się cudzym życiem że ktoś dokonuje takiego a nie innego wyboruW małym mieście żyje się nie co inaczej ale wolniej co sprzyja wychowywaniu dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: do gabi683 11.04.10, 14:20 Mrówie tu o sobie aby nie było niedomówień Odpowiedz Link Zgłoś
masafiu Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 12:08 No tak, pracuje bo A i B. C niekoniecznie, bo ludzi,ktorych lubie spotykam w swoim czasie wolnym, jak juz jakis znajde. No taki lajf.... Acha '(Please - spełnia się człowiek kiedy się kształci. Uczy się nowych rzeczy i tak dalej. Potem jest tylko gorzej)'. No w mojej pracy bez ciaglego ksztalcenia sie nie byloby postepow, wiec piedupierdu ale na szczescie sa ludzie,ktorzy sie ksztalca pracujac dzieki nim swiat idzie do przodu. A Wy matki niepracujace odwalcie sie od pracujacych ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 12:21 > A Wy matki niepracujace odwalcie sie od pracujacych ;-P Ale co mamy się odwalić? Wy przecież macie wszystko. Szacunek, pieniądze, rozwój, odpowiednie stosunki małżeńskie ... Odpowiedz Link Zgłoś
masafiu Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 12:59 Wy tez przeciez macie wszystko: pieniadze, szacunek,odpowiednie stosunki malzenskie....wiec o co chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 13:07 masafiu napisała: > Wy tez przeciez macie wszystko: pieniadze, szacunek,odpowiednie > stosunki malzenskie....wiec o co chodzi? W końcu mama pracująca która nie mówi z pogardą Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 13:14 O nie, jak ja napisze że mam to wszystko to zawsze znajdzie sie jakaś dziunia która napisze że: a. kłamie b. koloryzuje c. a co mam innego napisać. Nikt wam nie każe przechodzić na naszą stronę, rzucać świetnej pray przecież. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 13:25 kropkacom napisała: > Macie sobie po ludzku darować. Nie bo muszą sobie na silę udowodnić że są lepsze ! Ot co Odpowiedz Link Zgłoś
masafiu Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 13:37 'dziunia',ktora jest dowartosciowana, szczesliwa i z wyobraznia Ci tego nie napisze. Bo zrozumie,ze nie klamiesz. Ja mam kolezanke,krota nie pracuje. Siedzi w domu, kilka razy w tyg wyjezdza z dzieckiem na basen, posyla je na 2h dziennie do przedszkola (ot tak, aby sie pobawilo z innymi dziecmi), ma sprzataczke, na kase nigdy nie narzekala, wyglada na szczesliwa w zwiazku, ma hobby. No zyc nie umierac Oficjalnie przyznaje,ze nie chce jej sie wracac do pracy bo jej tak wygodnie. Maz sie nie zacharowuje,zeby nie bylo. No i staraja sie o drugie dziecko A ja? Ja tez nie narzekam choc mam calkowicie inne zycie niz ona i za jakis czas tez bede sie starac o drugie dziecko.Jol! Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 19:57 > 'dziunia',ktora jest dowartosciowana, szczesliwa i z wyobraznia Ci > tego nie napisze. Bo zrozumie,ze nie klamiesz. Wróżka? Parafrazując złotko- ona nie napisze nic innego nawet gdyby miała kłamać. Bo to by oznaczało, że burzy swój wizerunek forumowy, forumowy dodam, bo jak jest w rzeczywistości to nikt tutaj nie wie o nikim nic pewnego. Dlatego to, że Kropka twierdzi, że nie manpipuluje mężem nie musi byc prawda, nie musi byc tez kłamstwem. ża to na pewno zgdza sie z tym, co do tej pory napisała na swój i swojego małżeństwa temat Odpowiedz Link Zgłoś
masafiu Re: Pracujecie bo? 12.04.10, 07:24 zlotko, dziunia buhahahahahhaha ale milutko ;-P tak, tak kochaniutka Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 13:06 kropkacom napisała: > > A Wy matki niepracujace odwalcie sie od pracujacych ;-P > > Ale co mamy się odwalić? Wy przecież macie wszystko. Szacunek, pieniądze, ro > zwój, odpowiednie stosunki małżeńskie ... No a My mamy siedzące w domu to takie NIC Odpowiedz Link Zgłoś
agxa1 Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 13:38 no i wkoncu doszlysmy do slusznego wniosku brawo i do tego wytluszczona czcionka! hehe Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 13:48 agxa1 napisała: > no i wkoncu doszlysmy do slusznego wniosku brawo i do tego > wytluszczona czcionka! hehe Malo jesteś inteligentna skoro nie widzisz w tych słowach ironii Odpowiedz Link Zgłoś
agxa1 Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 13:50 powiem tyle "he he he" i kto tu jest malo yntelygentny? Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 13:56 agxa1 napisała: > powiem tyle "he he he" i kto tu jest malo yntelygentny? Ta bo co innego ci pozostał Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 12:41 Pracuje bo trzeba z czegos zyc. Spotykam sie z ludzmi i realizuje zyciowo fanastycznie na innych plaszczyznach i praca mi do tych celow nie jest potzrebna. Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 18:33 Kaziu Marcinkiewicz też był cudownym mężem i ojcem czwórki dzieci, media pokazywały jak to była cudowna rodzina, przykładny ojciec i mąż, jego żona pewnie jak był premierem nigdy w życiu nie uwierzyłaby ze jej Kazimierz pozna Izabelę i pójdzie w siną dal z młodej doopą zostawiając ją chorą na nowotwór z czwórką dzieci, Kwintesencją tego wszystkiego jest ze ona jako kobieta pracująca świetnie wybrnęła z całej sytuacji, radzi sobie czy z Kaziem czy bez niego , nie prosi o alimenty. Zawsze będę powtarzała słowa nie ma idealnych mężów ani żon, nawet ten najlepszy, najbardziej wiarygodny, może okazać się Kaziem, czego oczywiście nie życzę sobie ani żadnej z Was. Nie ufajcie aż tak nadto, zabezpieczcie swoja przyszłość, nie ponoście tak dużego ryzyka, bo w razie czego to właśnie wy będziecie najbardziej poszkodowane. Mąż odchodząc zabierze cały potencjał waszej rodziny jego karierę pozostawiając was bez niczego, nie pisze tego żeby Wam dopiec, dokuczyć nie każda kobieta zdaje sobie sprawę jak wiele w swoim życiu ryzykuje. Takich przykładów jak małżeństwo Kazimierza jest setki, a nawet tysiące, każdą z nas może to spotkać. Trzeba szanować swoją dumę, nie wyobrażam sobie prosić kogoś kto mnie zdradził o alimenty, cały czas czuć zależność od kogoś takiego, autonomia finansowa jest podstawą życia każdego człowieka. Myślisz ze taki mąż to doceni ze to ty siedziałaś w domu i opiekowałaś się dziećmi na pewno nie, jeszcze ci wypomni ze całe życie byłaś na jego utrzymaniu , że bez niego byłabyś nikim. Wystarczy wejść na forum „samodzielna mama” tam kobiety piszą jak cudowny mąż zmienia się w kawał drania. Dlatego każda kobieta powinna być niezależna Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 O alimenty się nie prosi 11.04.10, 19:11 O alimenty się nie prosi. Alimenty należą się dzieciom jak psu zupa. Jeśli pani z alimentów na dzieci rezygnuje w imię ambicji, to owe dzieci OKRADA. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: O alimenty się nie prosi 11.04.10, 19:28 triss_merigold6 napisała: > O alimenty się nie prosi. Alimenty należą się dzieciom jak psu zupa. > Jeśli pani z alimentów na dzieci rezygnuje w imię ambicji, to owe > dzieci OKRADA. Dokładnie Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: O alimenty się nie prosi 11.04.10, 19:36 sorry pisałam o alimentach na zonę nie na dzieci, bo dzieciom się należą oczywiście jak psu micha, ale chyab nie dorosłej, zdrowej kobiecie, która tak ryzykowała. I te alimenty służą utrzymaniu dzieci a nie Pani, a wiele pań utrzymuję się z tych alimentów bo przyzwyczajone są ze na dzieci łozy mąż a nie one. Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: O alimenty się nie prosi 11.04.10, 19:40 a gdzie znajdzie prace 40 porzucona paroletnia kobieta bez doświadczenia zawodowego, najłatwiej jej będzie zaskarżyć męża o alimenty na siebie. Mi jako pracującej, niezależnej kobietacie duma nie pozwoliłby się o nie prosić, ale niestety dla Pań niepracujących to ostateczność Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: O alimenty się nie prosi 11.04.10, 19:46 ivaz napisała: > a gdzie znajdzie prace 40 porzucona paroletnia kobieta bez > doświadczenia zawodowego, najłatwiej jej będzie zaskarżyć męża o > alimenty na siebie. a co to 40 letnia porzucona kobieta to juz wedlug Ciebie powinna do trumny sie polozyc i na smierc czekac? znam przypadek, gdzie kobieta po 40-stce, matka czworki dzieci, pracuje i sie uczy po smierci meza. malo tego, bo ma zamiar isc na studia. ile Ty masz lat ivaz? Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: O alimenty się nie prosi 11.04.10, 20:43 Widzisz bo jak musi to jakoś potrafi iśc do pracy i zarabiać na siebie i dzieci, do tej pory robił to mąż, czy to nie było wg Ciebie wykorzystywanie mąża przez tą kobietę. Ja nawet gdyby mój mąż chciał zebym została w domu (stać nas na to) nigdy bym się nie zgodziła być na jego utrzymaniu tylko i wyłącznie dlatego ze cenie niezleżność,naprawdę nie muszę pracować mąż doskonale by sobie poradził zeby nas utrzymać, ale dzieci mamy wspolne i łozymy na nie razem tak powinien wyglądać równorzędny, zdrowy układ. Dlaczego tylko jedna strona ma ponosić wszelkie koszty utrzymania rodziny? Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: O alimenty się nie prosi 11.04.10, 20:48 ale w tym wypadku ne bylo tak, ze jedna strona musiala ponosic wszelkie koszty utrzymania rodziny rozumiesz? on nie chcial, zeby zona szla do pracy. z tego, co mowila ta kobieta, maz nie chcial, zeby pracowala, tylko zajmowala sie domem i dziecmi, rozumiesz? robila wiec to do jego smierci. potem poszla do pracy i dziw bierze, ze kobiete, ktora miala 40-lat z hakiem, dostala prace. czy Ty masz jakis problem ivaz? niech kazdy zyje, jak chce i nie Tobie to oceniac. Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: O alimenty się nie prosi 11.04.10, 20:58 No tak pan i władca chciał to mówi samo za siebie. Czyli w tej rodzinie ostatnie słowo należało do pana męża, rozumiem taka kobieta nie mająca swojej autonomii finansowej nie ma nic do powiedzenia, wykonuję swoją pracę za wikt i opierunek jeszcze powinna cicho siedzieć. Teraz pewnie kobitka odżyła, żyje swoim własnym życiem a nie mężą Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: O alimenty się nie prosi 11.04.10, 21:13 ivaz, ale co Cie to kobieto obchodzi? Ty sobie pracujesz, spelniasz sie zawodowo, jestes z tego powodu szczesliwa? wiec ciesz sie z tego, co masz, bo nie wiadomo, co los Ci przyniesie i czy zawsze bedzie Ci tak dobrze, jakm teraz. jak juz napisalam gdzies wyzej, nie szanujesz wyborow innych ludzi. malo tego. Ty nie masz do nich szacunku. ale to juz nie moj problem Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: O alimenty się nie prosi 11.04.10, 21:44 mam szacunek do wszystkich ludzi, nie obrażam, nie nazywam nikogo betonem jak mnie tutaj nazwano, ale nie potrafię zrozumieć ich wyboru, czy dobrze wykształcona kobieta, specjalista w jakiejs dziedzinie naprawde spełnia się gotując zupy i kibicując karierze męża. Wydaje mi się za taki człowiek ma sporo zdrowego rozsądku zeby zastanowić się także nad swoim życiem i swoja karierą, bo jak ten mąż w jakiś sposób odejdzie to zabierze tą karierę wybudowaną przez lata trwania małżenstwa ze sobą, a kobieta tak naprawdę zostaje z niczym, musi od nowa wszystko budować, jej standard życia gwałtownie spada, jej męż nie. Czy wy naprawdę się spełniacie, czy nie macie ambicji sprawdzić się w innej dziedzinie życia, jakoś nie znam żadnej lekarki, prawniczki, dekoratorki wnętrz, kobiety inżynier, naukowca, która siedzi całe życie w domu na utrzymaniu męża,zazwyczaj są to kobiety o niskim wykształceniu, dlatego mnie to dziwi. Rozumiem mozna mieć pasję, chodzic na fittnes czy inne uciechy życia, ale czy to jest spełnienie??? Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: O alimenty się nie prosi 11.04.10, 22:06 ivaz napisała: > mam szacunek do wszystkich ludzi, nie obrażam, nie nazywam nikogo > betonem jak mnie tutaj nazwano, ale nie potrafię zrozumieć ich > wyboru, czy dobrze wykształcona kobieta, specjalista w jakiejs > dziedzinie naprawde spełnia się gotując zupy i kibicując karierze > męża. nie ivaz, Ty nie szanujesz tych kobiet, ktore dokonaly innego wyboru, niz Ty sama. poczytaj sobie jeszcze raz swoje komentarze a sama zobaczysz, jaka pogarda z nich bije w stosunku do tych, ktore spelniaja sie w domu, gotujac zupy i kibicujac karierze swojego meza. jesli taki jest uklad miedzy dwojgiem ludzi, to Tobie naprawde nic do tego. piszesz, ze jestes kobieta wyksztalcona, wiec nie rozumiem, dlaczego tak ciezko Ci to pojac > Czy wy naprawdę się spełniacie, czy nie macie ambicji sprawdzić się > w innej dziedzinie życia, jakoś nie znam żadnej lekarki, prawniczki, > dekoratorki wnętrz, kobiety inżynier, naukowca, która siedzi całe > życie w domu na utrzymaniu męża,zazwyczaj są to kobiety o niskim > wykształceniu, dlatego mnie to dziwi. > Rozumiem mozna mieć pasję, chodzic na fittnes czy inne uciechy > życia, ale czy to jest spełnienie??? fittness to uciecha i daje zadowolenie a czlowiek nie sama praca zyje. ja w przeciwnenstwie do Ciebie znam kobiety wyksztalcone, ktore sa utrzymywane przez mezow i nikt im z tego powodu kolkow na glowie nie ciosa a jesli juz, to ktos gdzies robi to za plecami, albo na forum podobnym do tego. nie sztuka jest wyzywac sie na innych w necie. szkoda, ze nie znam tez osoby, ktora mialaby podobne poglady do Twoich w realu, bo chetnie na ten temat bym sobie z nia podyskutowala i nie tylko ja zreszta byloby ciekawie. Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: O alimenty się nie prosi 11.04.10, 22:29 chętnie się z tobą umówię na dyskusję w realu, jeżeli jesteś z Warszawy, możemy spotkać się przy kawie, bedziesz miała okazję kogoś takiego jak ja poznać. Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: O alimenty się nie prosi 11.04.10, 22:31 niestety, nie mieszkam w Warszawie do Warszawki mam ponad 300 kilosow Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: O alimenty się nie prosi 12.04.10, 07:24 ivaz napisała: > No tak pan i władca chciał to mówi samo za siebie. Czyli w tej > rodzinie ostatnie słowo należało do pana męża, rozumiem taka kobieta > nie mająca swojej autonomii finansowej nie ma nic do powiedzenia, > wykonuję swoją pracę za wikt i opierunek jeszcze powinna cicho > siedzieć. Teraz pewnie kobitka odżyła, żyje swoim własnym życiem a > nie mężą hhehehhehhe Ja mam cały czas do powiedzenia coś,mój maż mnie traktuje jak powinien traktować zonę mąż :czyli kochać ,szanować,wspieraćMasz to w domu bo Ja to mam A decyzje nie podejmował sam mój mąż ale w wspólnie.Dotarło do Ciebie . Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: O alimenty się nie prosi 11.04.10, 19:47 ivaz napisała: > a gdzie znajdzie prace 40 porzucona paroletnia kobieta bez > doświadczenia zawodowego, najłatwiej jej będzie zaskarżyć męża o > alimenty na siebie. > Mi jako pracującej, niezależnej kobietacie duma nie pozwoliłby się o > nie prosić, ale niestety dla Pań niepracujących to ostateczność Wiesz jesteś wykształcona podobno mądra,a słoma z butów królewno Ci nie stety wstaje.Bo po co perły drogie kamienia,jak się do inny ma taki stosunek.Jesteś żałosna i naprawdę zal mi Twojego syna i mężna że źle traktujesz inne kobity .Oceniasz nie znając ,można się bardzo pomylić Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: O alimenty się nie prosi 11.04.10, 20:19 Nie ja próbuje takim kobietom ja Ty otworzyć oczy, że życie nie kończy sie na zarabiającytm pieniązków mężu. A co do dzieci mam jeszcze córkę, i nie chciałbym zeby podzilała los niepracujących kobiet, będę starała się ją tak wychować, żeby nigdy nie musiała być od nikogo zależna. Czasy kobiet zależnych od mężczyzn całe szczęście juz bezpowrotnie minęły, gdzie kobieta była tylko czyjąś żoną,te które wybierają taki los nie szanują siebie, może do którejś z takich kobiet trafią moje słowa dotrze to do niej ze małżeństwo nie jest równorzędnym partnerstwem ekonomicznym, bo kobiety przyjmują praktycznie całe finansowe ryzyko na siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: O alimenty się nie prosi 12.04.10, 07:34 ivaz napisała: > Nie ja próbuje takim kobietom ja Ty otworzyć oczy, że życie nie > kończy się na zarabiającytm pieniązków mężu. Ale czy Ty zapytałaś czy chcą tego i nie zaprzeczaj sama sobie > A co do dzieci mam jeszcze córkę, i nie chciałbym zeby podzilała los > niepracujących kobiet, będę starała się ją tak wychować, żeby nigdy > nie musiała być od nikogo zależna. A jak się tak stanie to co ?Co zrobisz w tedy ,los rożne scenariusze pisze > Czasy kobiet zależnych od mężczyzn całe szczęście juz bezpowrotnie > minęły, gdzie kobieta była tylko czyjąś żoną,te które wybierają taki > los nie szanują siebie, może do którejś z takich kobiet trafią moje > słowa dotrze to do niej ze małżeństwo nie jest równorzędnym > partnerstwem ekonomicznym, bo kobiety przyjmują praktycznie całe > finansowe ryzyko na siebie. Ja sanuje siebie bardzo snują mnie dzieci i rodzina znajomi.Ronie wiele rzeczy o których Ty nie masz zielonego pojęcia.I naprawdę uboga jesteś w swoim myśleniu Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: O alimenty się nie prosi 11.04.10, 19:43 ivaz napisała: > sorry pisałam o alimentach na zonę nie na dzieci, bo dzieciom się > należą oczywiście jak psu micha, ale chyab nie dorosłej, zdrowej > kobiecie, która tak ryzykowała. > I te alimenty służą utrzymaniu dzieci a nie Pani, a wiele pań > utrzymuję się z tych alimentów bo przyzwyczajone są ze na dzieci > łozy mąż a nie one. Ale czy Ty je będziesz płacić?Masz z tym jakiś problem? Odpowiedz Link Zgłoś
ivaz Re: O alimenty się nie prosi 11.04.10, 20:20 mnie by nie pozwoliła duma się o takowe upomnieć, z resztą nie potrzebowałąbym ich bo doskonale poradziłabym sobie sama, ty jej nie masz więc nie jesteś dla mnie równorzędnym partnerem do rozmowy. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: O alimenty się nie prosi 12.04.10, 07:37 ivaz napisała: > mnie by nie pozwoliła duma się o takowe upomnieć, z resztą nie > potrzebowałąbym ich bo doskonale poradziłabym sobie sama, ty jej nie > masz więc nie jesteś dla mnie równorzędnym partnerem do rozmowy. Ciekawa jestem czy była byś mi powiedzieć to prosto w oczy często jestem Wawie . Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: O alimenty się nie prosi 12.04.10, 08:20 > Ciekawa jestem czy była byś mi powiedzieć to prosto w oczy często jestem > Wawie . oj gabi, watpie w to i to bardzo ja sama niecaly miesiac temu zaprosilam do siebie na kawe dwie osoby, ktore mialy duzo do powiedzenia na portalu naszego miasta a jdna z nich nawet wie, kim jestem i zobacz, nikt do tej pory nie przychodzi w realu juz nie kazdy jest taki wygadany, jak w necie. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: O alimenty się nie prosi 12.04.10, 08:25 Miało być czy mila by na tyle odwagi. deodyma-zgadzam się w necie bezkarna a w realu szara mysz Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: O alimenty się nie prosi 12.04.10, 08:33 > deodyma-zgadzam się w necie bezkarna a w realu szara mysz > wiesz, to samo napisalam kobiecie na portalu naszego miasta a ze IP bylo takie same, jak maja mieszkancy mojego osiedla (tu wszyscy korzystaja na ogol z tego samego dostawcy internetowego),zapytalam, czy my nie jestesmy przypadkiem sasiadkami i nie mowimy sobie na codzien dzien dobry pani natychmiast zmienila front rozmowy, zaczela pisac, ze ona nie jest ta osoba, za ktora sie podaje i szybciutko z dyskusji ze mna sie wycofala tak naprawde to nie mam zielonego pojecia, co to byla za kobieta, tylko tak strzelilam, ale jej zachowanie mowilo samo za siebie. a mnie na miescie nikt nie zaczepia, na kawke nikt nie wpada. ot, widac, jacy ludzie sa odwazni w realu. Odpowiedz Link Zgłoś
amidala Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 18:25 Nie mogę... Praca dla mnie to oczywisty składnik życia. Pracuję, bo lubię moją pracę, bo jest twórcza i ciekawa. Jestem wysoce aspołeczna, więc wszelkie wychodzenie do ludzi mam głęboko w... poważaniu. Jeśli nie pracuję, nie czuję się pełnowartościowym członkiem rodziny, co też jest ważnym czynnikiem, bo dokładam się do życia na takim poziomie, na jakim chcę żyć. Jak widzę super ciucha, to go sobie kupuję za pieniądze z mojego konta, a nie kombinuję jak zrobić przez miesiąc tanie obiady, żeby zostało na coś ekstra. Tak robi moja niepracująca i chwaląca to sobie koleżanka. Męża nie poprosi, bo jakąś godność trzeba mieć... I to mi się w głowie nie mieści. Pracuję, bo nigdy nie dopuściłabym do takich układów. Kocham niezależność, nawet tę psychiczną. Odpowiedz Link Zgłoś
alfa36 Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 20:59 Pracuję, bo muszę. To przede wszystkim. Ale też chcę pracować. Taki ze mnie typ, co jak mial dwuletnią przerwę w pracy, to malo rzeczy sobie kupował (a lubię zakupy), bo nie widzialam sensu kupowania nowych butow, itp. Jakos znajomych też mam w wiekszości z pracy i nie ukrywam, ze przerwa spowodowała rozluźnienie kontaktów. No, ale gdybym nie pracowala, to nie musialabym siadac teraz do pisania czegos na jutro:::: Odpowiedz Link Zgłoś
miska_malcova Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 22:57 I znów magiel się zrobił. Czy niektórym z Was tak trudno zrozumieć, że jedne kobiety nie chcą zostać w domu, bo: kochają swoją pracę/nie stać ich na zostanie w domu/realizują się itp., a innym z Was, że są kobiety, które chcą zostać w domu z dziećmi, poświęcić im maksymalnie czas? Dlaczego nie szanujecie wyborów innych? Dlaczego nie szanujecie siebie nawzajem? Dlaczego interesujecie się życiem innych? Pozwólcie innym żyć tak, jak chcą bez obrażania, poniżania, wchodzenia na ambicję... Ja bardzo chętnie zostałabym z dzieckiem w domu, ale mnie na to nie stać. Nie utrzymamy się z pensji męża. Wracam z ciężkim sercem do pracy, chociaż ją lubię. Może uda mi się pracować w domu, będę mniej cierpieć. Skończyłam studia, mam swoje pasje... Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Pracujecie bo? 12.04.10, 07:51 miska_malcova ma racje nie zawsze się z zgadzamy ale w tym temacie zgadzam się w zupełności Odpowiedz Link Zgłoś
beatrycja.30 Re: Pracujecie bo? 12.04.10, 10:35 Nie czytałam nawet całego wątku. Pracuję bo nie wyobrażam sobie nie pracować. Jestem dorosła, zdrowa, mam duże dzieci i jest dla mnie rzeczą oczywistą, że pracuję. Poza tym - bardzo istotne - mamy takie potrzeby i takie wydatki że bez mojego wkładu finansowego byłoby ciężko. Odpowiedz Link Zgłoś
jajofka lubimy/ matki w domu = 12.04.10, 21:46 lenie, chodzące na łatwiznę, bez wyobraźni. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: lubimy/ matki w domu = 12.04.10, 22:37 jajofka napisała: > lenie, chodzące na łatwiznę, bez wyobraźni. Miło Musisz pracować ?Pewno Cie to boli Odpowiedz Link Zgłoś
mini-menstruacja Bo lubimy i się nie lenimy 13.04.10, 11:39 Pracuję bo lubię. Bo robię rzeczy, które nie każdy potrafi robić. Robię to co sprawia mi przyjemność i jeszcze mi za to płacą i podziwiają. Praca w domu bywa ciężka i mało kto ja docenia. Moja sąsiadka po 10-u latach starań z trudem skończyła 8 klas podstawówki. Jest "ledwopiśmienna" . Urodziła 4 dzieci. Prowadzi dom. Jest u niej czyściutko choć biednie, dzieci czyste i zadbane, z kuchni codziennie pachnie świeżym schabowym z ziemniakami i kapustą. Bardzo pięknie. Tylko wynika z tego, że każdy głupi to potrafi ( bo inteligentna to ona nie jest ) To na obronę ambicji pracujących kobiet. Nie chcesz - nie pracuj, Twoja broszka. Może masz jakieś fascynujące hobby. Malujesz obrazy, komponujesz muzykę, udzielasz się charytatywnie, pomagasz bezdomnym, masz niezwykłe talenty, które rozwijasz no i bogatego chłopa co utrzyma Ciebie i Twoje pasje. Ale jeśli nie, jeśli zostajesz w domu, tylko po to żeby późno wstawać nie oczekuj, że nie zobaczę w Tobie lenia. Jeśli nie masz hobby, pasji to pozwól, ze odmówię Ci ambicji. Jeżeli wolnego czasu nie spożytkowałaś w żaden praktyczny sposób, nikomu nie pomogłaś to, wybacz, ale nikt nie będzie Cię doceniał. A do pracy w domu, rodzenia i wychowywania dzieci wystarczy mikrego intelektu. Więc nie oburzaj się gdy ktoś chce wykonywać ambitniejsze czynności i pozwala sobie je sobie za takie uważać. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Bo lubimy i się nie lenimy 13.04.10, 11:57 > Pracuję bo lubię. Bo robię rzeczy, które nie każdy potrafi robić. Robię to co > sprawia mi przyjemność i jeszcze mi za to płacą i podziwiają. Ile pań pracujących tak ma, że pracuje tam gdzie chce, lubi to co robi, dobrze jej płacą i jest podziwiana? I wcale nie będę wmawiać że koloryzujesz (jak Kalipso) bo faktycznie tak bywa. Ale tylko bywa. Ja wiem, na przykład że panie niepracujące zawodowo też mają różne życia, różne związki. Ba, niektórym bym mojego modelu rodziny na pewno nie poleciła. Dalsza część postu to znowu przykład że matka domowa jest zbyt głupia na pracę, śpi do południa i nie ma innych zainteresowań poza gotowaniem schabowych. Także post jakich wiele na tym forum. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Bo lubimy i się nie lenimy 13.04.10, 12:34 A do pracy w domu, rodzenia i wychowywania dzieci wystarczy mikrego intelektu. Więc nie oburzaj się gdy ktoś chce wykonywać ambitniejsze czynności i pozwala sobie je sobie za takie uważać. Moja droga będę się oburzać na takie teksty zawsze ,nie jestem byle kim.Odwagi nie brak w necie na co dzień ciułasz za biurkiem i uważasz się za lepszą.Znam takie g... robią cały dzień a mówią że pracują,z mojego męża podwórka . Odpowiedz Link Zgłoś
mini-menstruacja Re: Bo lubimy i się nie lenimy 14.04.10, 11:01 No proszę jak łatwo posadziłaś mnie za biurkiem. I w dodatku doskonale wiesz co robię... wypoleruj swoją szklaną kulę bo nietrafiona twoja wizja. Za lepszą uważam się tylko od tych, którym brak ambicji. To fakt. Znam i takie co g.. robią w domu cały dzień a brandzlują się tym jaka to ważna praca, no i mężowi ten kit wciskają. Z podwórka mojego męża : on po powrocie z pracy robi więcej w domu niż większość kur domowych. Jemu zajmuje 2 godziny, to co tzw. "housewife" zajmuje cały dzień. Praca w domu, rodzenie i wychowywanie dzieci NIE WYMAGAJĄ ZDOLNOŚCI INTELEKTUALNYCH I KAŻDY POTRAFI TO ROBIĆ. Co nie oznacza, że praca za okienkiem na poczcie czy za ladą w mięsnym takich wymaga !!! W zasadzie to jedno i to samo. Tyle, że baba w mięsnym zarabia. Odpowiedz Link Zgłoś
rossa79 Re: Pracujecie bo? 13.04.10, 12:18 bo chcę, lubię, nie chcę być zależna od męża i prosić żeby mi dawał pieniądze. Bo chcę sie rozwijać. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Pracujecie bo? 13.04.10, 12:27 rossa79 napisała: > bo chcę, lubię, nie chcę być zależna od męża i prosić żeby mi dawał > pieniądze. > Bo chcę sie rozwijać. Ja mojego męża nie proszę,po prostu biorę ze wspólnego konta. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso A na placu boju... 13.04.10, 14:44 ...zostały dwie panie domowe gabunia i Kropka, całymi dniami ciedzące w necie i szukające tylko postów obrażających ich życiowy wybórp No dziewczyny, jak bardzo zdążyłyście się dzisiaj "rozwinąć" przed komputerem podbijając ten watek w którym bijecie pianę juz chyba tylko dla zasady? Zapewne ogromnie..heheheheehh Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: A na placu boju... 13.04.10, 17:12 Ach to obcowanie z kulturą i sztuką, intensywne uprawianie sportu, liczne kontakty towarzyskie, spełnianie potrzeb społecznych w wolontariacie... Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: A na placu boju... 13.04.10, 19:00 triss a mozesz mi cos wytlumaczyc? jakim cudem Ty kobieta pracujaca, natluklas na ematce trzy razy wiecej postow, niz ja, kobieta niepracujaca? kiedy masz na to czas? ja akurat teraz mam go sporo, wiec poczekam na Twoja odpowiedz. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: A na placu boju... 14.04.10, 09:20 Proszę: jestem na forum od wielu lat, a kiedyś pracowałam w innym trybie + jakiś czas byłam w domu z dzieckiem i pracowałam tylko w weekendy + fuchy. Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: A na placu boju... 14.04.10, 09:44 ok. w koncu przez 7 lat bycia na forum tych postow sie troche uzbiera. rozumiem Odpowiedz Link Zgłoś
mini-menstruacja Re: A na placu boju... 14.04.10, 11:05 Może potrafi sobie lepiej czas organizować... pracującym to się zdaża Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: A na placu boju... 13.04.10, 18:43 > ...zostały dwie panie domowe gabunia i Kropka, całymi dniami A Kalipso nie wytrzymała i trzy grosze MUSIAŁA wtrącić. Czyli czyta na bieżąco ... > No dziewczyny, jak bardzo zdążyłyście się dzisiaj "rozwinąć" Właśnie spadła mi gorączką i uspokoił się kaszel. Dzięki za troskę. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: A na placu boju... 13.04.10, 19:49 kropkacom napisała: > > ...zostały dwie panie domowe gabunia i Kropka, całymi dniami > > A Kalipso nie wytrzymała i trzy grosze MUSIAŁA wtrącić. Czyli czyta na bieżąco > ... > > > No dziewczyny, jak bardzo zdążyłyście się dzisiaj "rozwinąć" > > Właśnie spadła mi gorączką i uspokoił się kaszel. Dzięki za troskę. Bo pracuje to ma czas Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: A na placu boju... 13.04.10, 20:32 > A Kalipso nie wytrzymała i trzy grosze MUSIAŁA wtrącić. Czyli czyta na bieżąco Czyta? No dajże spokój, zaglądam, widzę te same nicki to nie muszę nawet zaglądać w Wasze wypowiedzi coby wiedzież, że: gabi pisze nieortograficznie i niegramatycznie nie mając nic ciekawego właściwie do napisania a Ty szukasz tylko potwierdzenia dla swojej obsesji bycia prześladowaną Nie jest tak?..heheheheh... Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: A na placu boju... 13.04.10, 22:27 gabi pisze nieortograficznie i niegramatycznie nie mając nic ciekawego właściwie do napisania A czy Ty piszesz w tym momencie na temat?Bo jak z tych docinek widać,potrafisz tylko wytykać błędy i nic ponad to Smutne ale i takie jak Ty ,muszą gadać bo nikt inny nie chce słuchaćWiec pisz do woli Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Pracujecie bo? 13.04.10, 17:15 > A Spełniacie się życiowo. > (Please - spełnia się człowiek kiedy się kształci. Uczy się nowych rzeczy i > tak dalej. Potem jest tylko gorzej) No to ja mam pracę w której się kształcę, uczę się nowych rzeczy i tak dalej. Im więcej się uczę tym tego uczenia się przybywa, no mózg po prostu ma nieustanny kołowrotek (wiesz jak ten z klateczki chomiczka, ale lepiej bo w przód i przed siebie a nie w kółeczko). Co ciekawsze, moje się uczenie przekładane jest na uczenie się innych. Wyobraź sobie Narsen, inni muszą się uczyć tego co ja wymyślę. Co w dużym stopniu zaspokaja potrzebę C. Niestety z B jakby gorzej, taki kraj, taki life. Bo poza tym to robię coś na co mam ochotę, na różne sposoby, w minimalnym wycinku wtedy kiedy każą, a głównie wtedy kiedy uważam za słuszne, no i robię coś, co mnie Narsen naprawdę i szczerze podkręca. Więc...? No napisz mi, napisz mi, że ja po prostu nie mogę się życiowo spełniać No dawaj, napisz, że nie mogę gloryfikować ROTFWL Odpowiedz Link Zgłoś
marripossa Re: Pracujecie bo? 13.04.10, 20:28 Pracuję, bo muszę Moja wypłata to mój jedyny dochód a mam na utrzymaniu nastolatka - niewarygodne ile toto zjada!! Gdybym mogła nie pracować - i tak bym pracowała, bo lubię swoją pracę - ale raczej na pół etatu. Na cały etat (a tak teraz pracuję), to ja jestem za leniwa. No i fajnie mieć samodzielnie zarobione pieniądze. Uważam też, że to trochę nie fair w stosunku do partnera zostawić mu na utrzymaniu całą rodzinę nawet jesli partner tak chce. Zbyt stresujące według mnie no i lepiej mieć swiadomosc, że "jakby co", to druga strona przynosi jakis dochód do domu też. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Pracujecie bo? 13.04.10, 22:23 Skoro utrzymujesz Go sama ,to jakie masz pojecie co jest fer a co nie ? Odpowiedz Link Zgłoś
marripossa Re: Pracujecie bo? 13.04.10, 23:03 Jestem w stanie sobie wyobrazić jak JA bym się czuła gdybym miała niepracującego męża/partnera i ja musiałabym utrzymywać całą rodzinę. Dla mnie byłoby to nie fer i dlatego uważam, że inne (NIE WSZYSTKIE) osoby w takiej samej sytuacji również czułyby się podobnie. Jako samotna matka uważam, że fajnie byłoby mieć dodatkowe wsparcie finansowe. Nie alimenty, nie pomoc rodziny, tylko po prostu drugą osobę w domu, która również dokłada się do gospodarstwa domowego. Mnie by to po prostu dawało większe poczucie bezpieczeństwa na wypadek różnych wypadków życiowych Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Pracujecie bo? 14.04.10, 07:41 marripossa napisała: > Jestem w stanie sobie wyobrazić jak JA bym się czuła gdybym miała niepracująceg > o > męża/partnera i ja musiałabym utrzymywać całą rodzinę. Wyobraźnia -a jako On by chciał mieć więcej dzieci niż jedno i stać by Go było abyś była w domu ,czy odmówiła byś? Dla mnie byłoby to nie > fer i dlatego uważam, że inne (NIE WSZYSTKIE) osoby w takiej samej sytuacji > również czułyby się podobnie. Nie masz porównania nie oceniaj innych > > Jako samotna matka uważam, że fajnie byłoby mieć dodatkowe wsparcie finansowe. To czemu wychowujesz sama a nie szukasz sobie kogoś ?Jeśli mogę spytać?Nie musisz odpowiadać.... > Nie alimenty, nie pomoc rodziny, tylko po prostu drugą osobę w domu, która > również dokłada się do gospodarstwa domowego. Wybacz względy finansowe przez Ciebie przemawiają ,ale jak Twój facet by powiedział zostań w downu starczy Nam na wszystko.Bez chwili wahania została byś Mnie by to po prostu dawało > większe poczucie bezpieczeństwa na wypadek różnych wypadków życiowych Mozna się zabezpieczyć ,na wypadek takich okoliczności .Jak widać zawsze mogą zginąć obydwoje rodzice . Odpowiedz Link Zgłoś
jak.z.nut Re: Pracujecie bo? 14.04.10, 14:07 A powiedz mi Gabi..kiedy się dziećmi swymi zajmujesz i owe życie hobbystyczne prowadzisz skoro na forum tak często przebywasz?? Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Pracujecie bo? 14.04.10, 15:46 jak.z.nut napisała: > A powiedz mi Gabi..kiedy się dziećmi swymi zajmujesz i owe życie hobbystyczne > prowadzisz skoro na forum tak często przebywasz?? Nie martw się mam na to czas Odpowiedz Link Zgłoś
jak.z.nut Re: Pracujecie bo? 15.04.10, 08:14 nie martwię się...w końcu to nie moje dzieci są zaniedbywane przez nadgorliwą forumową mamuśkę Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Pracujecie bo? 15.04.10, 18:11 jak.z.nut napisała: > nie martwię się...w końcu to nie moje dzieci są zaniedbywane przez nadgorliwą > forumową mamuśkę Tak mówisz a skąd możesz wiedzieć czy są zaniedbane?Chciała byś aby były zaniedbane prawda .Rozczaruje Cię sa bardzo zadbane i świetnie uczące się Odpowiedz Link Zgłoś
ula_max a moze być odpowiedź D? 14.04.10, 10:34 bo lubię! Więc dlaczego mam rezygnować z przyjemności? Odpowiedz Link Zgłoś
mamabuly Re: Pracujecie bo? 14.04.10, 12:31 Przyznam się, że przez kilkanaście lat pracowałam z przyzwyczajenia. Bo wszyscy tak robią. Rano wstają idą do pracy, a wieczorem zajmują się swoimi pasjami. Jakoś inna opcja nie mieściła się w moim ciasnym umyśle. Po kilku latach zaczęłam zarabiać jeszcze kosmiczne pieniądze. I wtedy już byłam z siebie super dumna i mega zmotywowana. Nawet nie sądziłam, że to tak uzależnia. Podjęłam nawet kilka prób rezygnacji z pracy, ale czułam się moralnie zmotywowana do zarabiania tej kasy, bo każdy dzień po za pracą sporo mnie kosztował znaczy te niezarobione pieniądze. Wakacje brałam głównie w dni wolne od pracy, a mój organizm jakby się ze mną zsolidaryzował i nigdy nie zachorowałam przez 18lat! No dwa razy zatrułam się pokarmem w jakiejś ekskluzywnej knajpie na drugiej półkuli i tylko to mogło mnie powstrzymać przed pójściem do pracy bezpośrednio z samolotu powrotnego i niezarabianiem! Aż do momentu kiedy dotarło do mnie, że można nie wstawać rano i nie odpowiadać przed żadnym szefem, olśnienie! Teraz czasami przeszkadza mi słonko bo świeci mi w ekran komputera jak sobie pracuję na tarasie już na własne konto Odpowiedz Link Zgłoś
beatrycja.30 Re: Pracujecie bo? 14.04.10, 14:34 > Teraz czasami przeszkadza mi słonko bo świeci mi w ekran komputera > jak sobie pracuję na tarasie już na własne konto Dobrze zrobiłaś Ale praca na własny rachunek to tez praca, nie nicnierobienie. Odpowiedz Link Zgłoś
mamabuly Re: Pracujecie bo? 14.04.10, 15:22 Zgadza się, że to praca i to intensywniejsza niż kiedykolwiek, ale jaką to daje przyjemność i satysfakcję jak za pieniądze uprawia się hobby i jeszcze mam czas pogadać z córka jak wraca ze szkoły Odpowiedz Link Zgłoś
an20 Re: Pracujecie bo? 14.04.10, 16:45 Trzeba z czegoś żyć- to chyba oczywiste dla każdego. A jeżeli praca jest satysfakcjonująca i rozwijająca karierę, to tym lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
mamabuly Re: Pracujecie bo? 14.04.10, 22:26 Zgadza się, tylko nie wiem czy o to dokładnie pytała autorka wątku. Z życiowego znaczy praktycznego punku widzenia to racja pracujemy żeby z czegoś żyć. Tylko co nas motywuje do podjęcia takiego a nie innego modelu życia. Bo przecież zamiast zap.. na czyjś rachunek wiekszość za nas mogła by z powodzeniem wykreowac coś na własne konto. Tylko do tego trzeba sie dotrzeć, niektórzy to mają i tym zazdroszczę, innym trzeba czasu żeby obudzić kreatywność. U reszty to się nigdy nie budzi i w wieku emerytalnym wraz z grupa pozostałych 95% musza zaciskać pasa. To może lepiej stwórzmy wątek co zrobić żeby znaleźć się w grupie tych 5 proc zadowolonych z zycia? Odpowiedz Link Zgłoś