zzo....??

04.03.04, 03:32
Kochane emamy!!! niedlugo ta upragniona chwilasmile)tylko radosc przyjscia
malenstwa na swiat przycmiewa mi wizja bolusad jak to bylo u Was? czy
zdecydowalyscie sie na znieczulenie?czy jest ona potrzebna czy mozna obejsc
sie bez? jakie inne techniki zabica bolu polecacie, oprocz oddychania???
pozdrawiam Wiola
    • aniamr Re: zzo....?? 04.03.04, 07:44
      Wizja bólu paraliżuje, ale nie jest tak źle. Zapomina sie go bardzo szybko -
      taka natura kobiety. Oddechy mają za zadanie dotleniać dziecko, bo ono jest
      uzależnione od matki, a również wykonuje bardzo cieżką pracę.
      Czy stosować znieczulenie??? To zależy od tego jak sie znosi ból. Ja rodziłam
      bez, a wczesniej zawsze twierdziłam, że jesli jest taka możliwoć to sobie
      zafuduję ten komfort. Miałam bóle krzyżowe więc bardzo bolesne - pomagały mi
      masaże krzyża robione przez męża - czasem już samo lekkie głaskanie bolącego
      miejsca powoduje, że ból maleje.
      A znieczulenie ma również wpływ na dziecko. Dobrze byś porozmawiała o tym z
      lekarzem. On odpoowie Ci bardziej fachowo na to pytanie.
      Duzo tez pomagają położne.
      Kąpiel i prysznic też są jedną z metod łagodzenia bólu.

      Życze Ci pomyślnego i szybkiego rozwiąznia - z łagodnym bólem!!!
    • jagusia7 Re: zzo....?? 04.03.04, 08:31
      A mnie wszyscy mówili że ból przy porodzie nie jest straszny, że szybko się
      zapomina...Więc poszłam "jak po swoje", oczywiście bez znieczulenia, bo po co
      skoro nie będzie tak bardzo bolało? I efekt był taki, że zupełnie nie byłam na
      ten ból przygotowana!!! Skończyło się cesarką (co za ulga po 16 godzinach
      skurczów), ale nie zapomniałam, mimo, że minęły prawie 4 lata smile
      Myślę, że odczuwanie bólu jest sprawą indywidualną i według mnie lepiej mieć
      możliwość znieczulenia, na wszelki wypadek - najwyżej nie skorzystasz. Mnie nie
      przyniosło ulgi ani siedzenie w wannie ani pod prysznicem.
      Jeśli będę drugi raz rodziła (duża szansa że naturalnie) to na 100% ze
      znieczuleniem!
      Pozdrawiam - Agnieszka
    • ppjw Re: zzo....?? 04.03.04, 08:51
      Witaj!
      Po pierwsze niedawno był wątek o znieczuleniu, kilka opinii :
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=10709207&a=10709207.
      Ja ze swej strony nie wyobrażam sobie porodu bez znieczulenia, nie mogłam
      doczekać się chwili, kiedy je dostanęsmile. Fakt, że moja tolerancja na ból jest
      praktycznie żadna i w pewnym momencie po prostu miałam dość. Ale oczywiście kij
      ma dwa końce - trzeba porozmawiać, najlepiej z anestezjologiem, jakiego rodzaju
      mogą być komplikacje, jakie skutki. W moim przypadku znieczulenie okazało się
      katalizatorem i Jacek urodził się w pół godziny po jego podaniu, nie miałam też
      żadnych sensacji po. Jak dla mnie - jestem jak najbardziej za znieczuleniem.
      pozdrawiam i życzę bezbolesnego porodu smile)
      Paulina
    • dosiamamafilipa Re: zzo....?? 04.03.04, 08:58
      hej
      u mnie bez znieczulenia poprostu wszystko tak szybciutko poszlo ze nawet nie
      bylo czasu na znieczulenie. Bol no chyba troche bylo ale jak rodzisz pierwszy
      raz to wszystko jest tak niezwykle i tak cudowne ze przycmiewa cale te
      negatywne wrazenia, przynajmniej u mnie tak bylo czego i Tobie zycze.
      pzdr.
      dorota
    • speni Re: zzo....?? 04.03.04, 09:58
      A u mnie było tak:
      Myślę sobie będąc w ciąży "jestem bardzo odporna na ból więc sobie poradzę".
      Złapało mnie w piątek wieczór (bolesne skurcze), urodziłam w niedzielę!!! w
      południe. W nocy błagałam o znieczulenie. Oczywiście nie ma co gdybać, ale tak
      sobie teraz myślę, że gdyby nie zzo to poród wspominałabym niezbyt przyjemnie,
      a tak w pełni świadoma, choć również i zmęczona urodziłam moją mała córcię.

      Pozdrawiam, życząc Tobie i Twojemu Maleństwo "krótkiej drogi wyjścia"

      Magda mama Marysi
      www.komorowski.neostrada.pl
    • coronella Re: zzo....?? 04.03.04, 12:29
      Witaj Radzę Ci przede wszystkim nie pytać o takie rzeczy, i nie czytac
      wypowiedzi o bólu nie do zniesienia.... po co????? tylko się zestresujesz, a i
      tak niczego to nie zmieni!!!! Nie rozumiem, co za przyjemność widzą inni w
      straszeniu, opowiadaniu... kurcze, po co???? Ból jest, był i będzie, i tego się
      nie zmieni!! Ale dla kazdej osoby ból oznacza coś innego! Nastawisz się
      negatywnie, pójdziesz wystraszona, i to już będzie 50% porazki.
      Dasz sobie radę, jak daje każda kobieta!!!!
      Najmądrzejszą rzeczą, jaką, wydaje mi się, możesz zrobić, to pójść do szpitala
      w którym chcesz rodzić, i porozmawiać z położną. One robią to chętnie!!
      Popytaj fachowej, doświadczonej kobiety. One odbierały setki porodów, dobrze
      znają kobiety i ich reakcje. Mi to bardzo pomogło, a opiń mam celowo nie
      czytałam.
      Spytaj o znieczulenie, o masaże, jak robić, w którym momencie, co jeszcze może
      pomóc (prysznic, piłka, worek), porozmawiaj o tym ze swoim mężem. On będzie
      przytomniejszy od Ciebie, i może Ci podsunąć jakiś przyrząd, zrobić masaż.

      To nie jest ból, jak np. ból zęba, z którym jesteś bezradna. To ból efektywny,
      który prowadzi do wielkiej nagrody!! A wszyscy wokół Ciebie sa po to, by Ci
      pomóc!!!

      Ja miałam zzo. I bardzo nie polecam!!! Akurat u mnie nie zadziałało, opóźniło
      poród o dobre pare godzin, 2 razy zatrzymało akcję.... nie straszę, ale weź pod
      uwagę to, że nie zawsze jest to zbawienie. I wcale wkłucie w kręgosłup nie jest
      takie bezbolesne.

      Twoje ciało samo Cię poprowadzi. Skurcze to nie katorga!! To powolne otwieranie
      drzwi Twojemu dziecku!! Ja podczas każdego skurczu wyobrażałam sobie jeden
      kwiat. Im był mocniejszy, tym bardziej o tym kwiatku myślałam, wąchałam
      go....układałam w ten sposób bukiet, który chciałam podarować swojemu dziecku
      na powitanie. I wyszedł przepiekny bukiet!!! Który dostała ode mnie
      Dominisia smile)

      Dziecko wykonuje jeszcze cięższą pracę niz Ty. A Ty jestes tam po to, by mu
      pomóc!!! Ono wierzy, że jestes silna, że dasz radę... musisz mu zaimponować!! A
      nie zrobisz tego strachem, bo dziecko to doskonale wyczuje. Mów mu codziennie,
      jakie jest dzielne, i Ty jesteś dzielna, i przed Wami ostatnia niestety,
      wspólna praca!! Nastaw się optymistycznie i przygotuj do niej dobrze! Bo od
      tego momenyu, Twoje dziecko będzie już żyło na swój własny rachunek.

      Pozdrowienia!! I Głowa do góry!! poród nie boli, to tylko nic nie ważna chwila!
      Zobaczysz jak pięknie jest potem!!
    • aga_rn Re: zzo....?? 04.03.04, 14:50
      Ja jestem takim egzemplarzem ktory znieczulenia (igly itp) boi sie bardziej niz
      porodu smile
      Tak wiec urodzilam dwojke dzieci bez znieczulenia, nawet szykujac sie do
      drugiego porodu (i wiedzac jak to jest) nie zdecydowalam sie na znieczulenie -
      po prostu strach byl silniejszy. Dodam ze znieczulenie moglam miec od reki,
      bez placenia (nie mieszkam w Polsce, przy pierwszym dziecku pielegniarka nie
      mogla zrozumiec dlaczego odmawiam i kilka razy pytala czy na pewno nie
      zmienilam zdania ).
      W czasie pierwszego porodu nie bylo latwo bo mialam wysoka goraczke, czulam sie
      jak zdechlak wiec calosc przelezalam w lozku (z przerwami na wizyty w WC bo
      meczyla mnie tez biegunka), ale drugi przechodzilam (w szpitalu pojawilam sie
      17 minut przed urodzeniem synka) i naprawde bylo OK, nie lezalam w ogole,
      wchodzilam pare razy pod prysznic, w czasie skurczu kolysanie miednica - do
      przezycia. Dla mnie w czasie porodu najgorsza jest ostatnia faza, kiedy juz
      wystepuja skurcze parte a nie mozna jeszcze przec, nie tyle bol, co
      powstrzymywanie sie od parcia jest dla mnie bardzo nieprzyjemne. Natomiast w
      obydwu przypadkach podczas tej fazy tak nabilam swoje baterie ze jak uslyszalam
      haslo "przec" - parlam z taka pasja (jednoczesnie majac dosyc porodu i chcac go
      zakonczyc oraz szczesliwa ze juz mozna wink ) ze i core, i syna urodzilam po 5-10
      minutach parcia.
      Oczywiscie cesarki tez nigdy nie bralam pod uwage, a nawet modlilam sie zeby
      nie trzeba bylo jej wykonywac bo moj patologiczny strach przed znieczuleniem
      byl silniejszy.
      Pozdr.
      AgaRN
Pełna wersja