Dodaj do ulubionych

Adopcja - tylko dla bezpłodnych???

17.05.10, 20:22
Napisałam już na forum ADOPCJE ale tam rzadko ktoś zaglada więc powtórzę sie
tutaj.
Jesteśmy przeciętnym małżeństwem z ośmioletnim stażem.Mamy dwójkę cudownych
chłopców smile
Ale... mężowi marzy sie córeczka i bardzo,bardzo usilnie próbuje namówic mnie
na kolejne dziecko.Ja natomiast tez bardzo pragnę malutkiej córeczki ale...
mam za sobą trzy ciąże z czego jedna zakończyła sie poronieniem a dwie były
wysokiego ryzyka i na podtrzymaniu.Panicznie boje sie kolejnej ciąży-nie dam
rady psychicznie.
Kolejny problem to nasz starszy syn,który nie chce słyszeć,ze może urodzic sie
kolejny brat.kiedy urodziłam młodszego,starszy zmnienił sie o 360 stopni
(chciał siostrę) brata raczej akceptuje ale nie toleruje sad Boje się,że kiedy
urodze kolejnego chłopca a przy moim szczęściu to najprawdopodobniejsze,to
dziecko mi sie kompletnie załamie.
No właśnie ale czytajac jakie mamy składac dokumenty przeczytałam,ze musi byc
poświadczenie o niepłodności sad czy my jako posiadacze własnych dzieci nie
mamy szans na adopcje?
chcemy 2-3 letnie dziecko i czy mozemy zaznaczyć aby była to dziewczynka?
Ile czasu czeka sie na starsze dziecko? Tyle samo co na niemowlaka?
pozdrawiam
M.
Obserwuj wątek
    • annakate Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 20:33
      adopcja nie jest tylko dla bezpłodnych, ale zawsze brana jest pod uwage
      motywacja i sytuacja rodzinna. Jesli córeczka marzy wam się, bo tak ładnie
      pasowałaby do rodzinnego obrazka a Ciebie kręcą loczki, upinanie spinek we
      włoskach i sunienusie z falbankami a ponadto starsze dzieci juz miały problemy z
      akceptacją mlodszego rodzeństwa to raczej ciemno widzę, żeby udało wam się
      adoptować. Ale jak chcecie to probujcie; na niemowlaka to raczej nie macie
      szans, ale może kilkulatka...
    • kawka74 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 20:37
      Nie we wszystkich ośrodkach wymaga się takiego zaświadczenia. Musicie szukać.
      Możecie zaznaczyć, że chcielibyście adoptować dziewczynkę.
      Jako osoby dzietne szanse na adopcję w ogóle macie nieco mniejsze, ale nie
      zerowe, jednak niektóre ośrodki w ogóle nie przyjmują małżeństw z dziećmi
      biologicznymi.
      Dwu- trzyletnie dziecko to ciągle małe dziecko i czeka się na nie długo, kilka
      lat (chyba że zdecydujecie się na dziecko chore, upośledzone czy z mocno
      obciążonym wywiadem, wtedy czas oczekiwania znacząco się skraca).
      Musisz wziąć pod uwagę, że pod lupę będzie wzięta cała Wasza rodzina. Może się
      okazać, że wg pracowników ośrodka adopcja jest wykluczona ze względu na dobro
      tak dziecka adoptowanego, jak i dzieci już w rodzinie obecnych.
      Musicie dzwonić do różnych ośrodków i pytać, jak nie w jednym, to w drugim. Nie
      ma obowiązującej rejonizacji, ale niektóre ośrodki już nie chcą przyjmować ludzi
      spoza województwa, mają wystarczająco dużo 'własnych' kandydatów.
      • luna333 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 20:49
        Za kilka lat starszemu jak i młodszemu będzie wisieć, że masz córkę
        lub syna. Dziecko to nie spełnianie marzeń małych chłopców (tu
        polecam klocki lego). Albo chcecie jeszcze jednego człona rodziny,
        albo nie, to wasz - dorosłych wybór i waszych dzieci, o tyle, że
        należałoby ich przygotować na kolejne dziecko a nie płeć dziecka.
        • kawka74 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 20:57
          Myślę, że chodzi nie tyle o spełnienie marzeń syna, ile ułatwienie mu akceptacji
          młodszego rodzeństwa.
          Jaka jest jednak gwarancja, że zaakceptuje siostrę? IMO żadna.
          Jaka jest gotowość rodziców na adopcję i wszystkie problemy z tym związane? Mam
          wrażenie, że tu trzeba by było mocno pogłębić wiedzę i nie wiem, czy
          uświadomienie sobie paru trudnych spraw nie skończy się rezygnacją.
    • zofijkamyjka Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 20:59
      Twoja argumentacja i Twojej rodziny jest bardzo dziwna. Dlatego
      zastanawiałaby nad Twoim przypadkiem jakbym była pracownikiem
      osrodka adopcyjnego. Już samo upieranie sie przy określonej płci
      jest "podejrzane". Niepłodność jest najbardziej naturalnym powodem
      do podjecia tej trudnej decyzji. Czy napewno zdajesz sobie sprawę z
      tego że to może być bardzo trudna sytuacja dla całej Twojej
      rodzinny, że dziecko może mieć duże problemy, że może być obciążone?
      • croyance Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 22:42
        'Już samo upieranie sie przy określonej płci
        jest "podejrzane"

        Nie zawsze - przy staraniu sie o adopcje w Chinach, takie zyczenie ma
        gleboki sens.
    • nangaparbat3 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 21:06
      marcysia51 napisała:

      > Mamy dwójkę cudownych
      > chłopców smile
      > Ale... mężowi marzy sie córeczka i bardzo,bardzo usilnie próbuje namówic mnie
      > na kolejne dziecko.Ja natomiast tez bardzo pragnę malutkiej córeczki
      > Kolejny problem to nasz starszy syn,który nie chce słyszeć,ze może urodzic sie
      > kolejny brat.kiedy urodziłam młodszego,starszy zmnienił sie o 360 stopni
      > (chciał siostrę) brata raczej akceptuje ale nie toleruje sad Boje się,że kiedy
      > urodze kolejnego chłopca a przy moim szczęściu to najprawdopodobniejsze,to
      > dziecko mi sie kompletnie załamie.



      Ja juz sie załamałam.
      • kawka74 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 21:12
        E tam. To przecież nie pierwsza i nie ostatnia osoba z takim podejściem do adopcji.
        W ośrodku to podejście zweryfikują, wyleją kubeł zimnej wody na głowę, a potem
        się okaże, co dalej.
        • nangaparbat3 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 21:21
          I wtedy zmajstruja kolejnego chlopczyka, ktorego starsi bracia będą "akceptowac,
          ale nie tolerowac", a na koniec się zalamią?
          • marcysia51 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 21:50
            Nie wiem czym bardziej jesteście zbulwersowane tym,ze chcę dziecko adoptowac,bo
            bardzo chce trzecie dziecko,a nie chce byc w ciąży bo to dla mnie ciężkie
            przeżycie.Czy tym,ze bardzo chielibysmy dziewczynkę?
            To chyba naturalne,ze rodzice marzą albo o synu albo o córce.nasze marzenie
            dotyczace chłopców spełniło sie w 200% teraz marzymy o dziewczynce.co w tym
            dziwnego?
            Pragnę aby adoptowane dziecko czuło sie w naszym domu jak najlepiej a znam
            mojego starszego synka i wiem,ze bardzo czekał na siostrę wiec kolejnym chłopcem
            byłby bardzo zawiedziony,a ze mamy z nim spore kłopoty wiec chciałabym uniknąć
            kolejnych.A że i tak chcemy adoptować dziecko co wiedzielismy od zawsze więc
            dlaczego nie miałaby to byc dziewczynka?
            Co do trudności z dzieckiem adoptowanym to w zupełności zdaję sobie z tego
            sprawę.Od 27 lat mam styczność z dziecmi o różnym stopniu niepełnosprawności,mam
            skończoną szkołę o kierunku terapia zajęciowa więc wydaje mi sie,ze jeśli
            pojawią ,a chyba nie musza sie pojawic to poradzimy sobie.
            Czy uwazacie,że jesli posiadamy własne dzieci adopcja jest wybrykiem z naszej
            strony?
            Myslicie,ze tylko bezdzietne i bezpłodne pary moga szczerze pokochac adoptowane
            dziecko? Ja tak nie uważam.
            • zofijkamyjka Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 22:05
              marcysia51 napisała:

              > znam
              > mojego starszego synka i wiem,ze bardzo czekał na siostrę wiec
              kolejnym chłopcem
              > byłby bardzo zawiedziony,a ze mamy z nim spore kłopoty wiec
              chciałabym uniknąć
              > kolejnych.

              Znaczy jakie mieliście kłopoty? Sądzę że pojawienie sie dziecka
              adoptowanego mogłoby kłopoty zwielokrotnić.
              • marcysia51 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 22:12
                Kłopoty pojawiły sie w momencie kiedy urodził sie drugi synek.starszak był
                niestety bezpodstwanie nastawiany przez rodzinę,ze bedzie dziewczynka i tak
                sobie w głowie zakodował,wybierał zabawki dla dziewczynek,ogladał różowe
                sukieneczki.Mimo moich sprzeciwów mąż i większość rodziny wmawiali,ze bedzie
                dziewczynka,więc syn nastawił sie na siostrę i nadal bardzo chce ja mieć.
                Brat niekoniecznie jest mile widziany w jego życiu.
                • lacitadelle Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 10:06
                  > Kłopoty pojawiły sie w momencie kiedy urodził sie drugi synek.starszak był
                  > niestety bezpodstwanie nastawiany przez rodzinę,ze bedzie dziewczynka i tak
                  > sobie w głowie zakodował,wybierał zabawki dla dziewczynek,ogladał różowe
                  > sukieneczki.Mimo moich sprzeciwów mąż i większość rodziny wmawiali,ze bedzie
                  > dziewczynka,więc syn nastawił sie na siostrę i nadal bardzo chce ja mieć.
                  > Brat niekoniecznie jest mile widziany w jego życiu.

                  Jeżeli nie potrafisz poradzić sobie z takim durnym problemem własnego dziecka,
                  to jak możesz pisać, że jesteś gotowa na kłopoty, jakie pojawią się w związku z
                  dzieckiem adoptowanym.
            • nangaparbat3 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 22:08
              Marcysiu, masz klopoty ze starszym synkiem, który w dodatku "nie toleruje"
              mlodszego brata. Czy naprawdę uwazasz, ze jeszcze jedno dziecko jest tym, czego
              potrzebuje Wasza rodzina?
              • lilka69 to pytanie jest komentarzem nanga 18.05.10, 11:51
                i wdodatku bardzo trafnym.


                rodzina marcysi to jakcys niedorosli ludzie.
            • kawka74 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 22:23
              A że i tak chcemy adoptować dziecko co wiedzielismy od zawsze więc
              > dlaczego nie miałaby to byc dziewczynka?

              Od zawsze?
              • marcysia51 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 22:28
                Tak,od kiedy zaczeliśmy wogóle planowac założenie rodziny wiedzielismy,że chcemy
                adoptować dziecko.zwłaszcza,że nierozsądna ginekolog 10 lat temu wystawiła mi
                skierowania na badania pod kątem bezpłodności.Wtedy dużo rozmawialiśmy na ten
                temat.Dzieci mamy ale temat adopcji jest jak najbardziej aktualny tylko nie wiem
                czy w naszym przypadku realny.
                • nangaparbat3 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 22:30
                  Mozecie jeszcze adoptowac malą Chinke. Zdaje się, ze nawet trudna rodzina lepsza
                  niż dogorywanie w chińskim sierocińcu.
                • verdana Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 22:30
                  Myślę, ze nie masz zadnych szans. Żaden osrodek przy zdrowych
                  zmysłach nie powierzy dziecka rodzinie, gdzie starszy syn ma
                  problemy z akceptacją mlodszego rodzeństwa. Dziewczynka to nie
                  zabawka dla najstarszego - może się okazać, ze nie o takiej
                  dziewczynce myslał i jest wściekły.
                  Trochę to przypomina kupowanie pieska odpowiedniej rasy, zeby sie
                  dziecko pobawiło.
                  Zapomnij.
                  • kawka74 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 22:34
                    Żaden osrodek przy zdrowych
                    > zmysłach nie powierzy dziecka rodzinie, gdzie starszy syn ma
                    > problemy z akceptacją mlodszego rodzeństwa. Dziewczynka to nie
                    > zabawka dla najstarszego - może się okazać, ze nie o takiej
                    > dziewczynce myslał i jest wściekły.

                    Wysoce prawdopodobne.
                  • izabellaz1 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 09:20
                    verdana napisała:

                    > Dziewczynka to nie
                    > zabawka dla najstarszego - może się okazać, ze nie o takiej
                    > dziewczynce myslał i jest wściekły.
                    > Trochę to przypomina kupowanie pieska odpowiedniej rasy, zeby sie
                    > dziecko pobawiło.

                    Dokładnie o tym pomyślałam.
                • kawka74 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 22:31
                  Kluczową kwestią jest, dlaczego chcieliście adoptować dziecko. Ma to duże znaczenie.
                  • marcysia51 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 22:51
                    chcemy adoptować dziecko ponieważ najzwyczajniej na swiecie chcemmy miec trójke
                    dzieci.
                    Czy musza byc głębsze kwestie naszej decyzji? Poprostu z przyczyn medycznych
                    dobrze by było abym juz nie była w ciąży.
                    Gdybym chciała chinkę zapytałabym na forum chińskim smile
                    Nie chcemy adoptować dziecka jako zabawki dla rodzeństwa,ale mamy już dzieci i
                    musimy równiez je brać pod uwagę.
                    Nie wiem czego nie rozumiecie?
                    Problemy z synem mamy ale nie większe niż inni z dziećmi w podobnym wieku.
                    A "trudną" rodziną raczej ciężko nas nazwać.Oboje pracujemy,dbamy o swoje dzieci
                    i o siebie.Kochamy się i już i gdzie tu "trudna" rodzina?
                    Są rodziny idealne? chyba nie.
                    • nangaparbat3 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 22:57
                      Jeśli jedno dziecko "nie toleruje" drugiego, to mamy do czynienia z poważna
                      trudnoscią.
                      • lineczkaa Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 20:44
                        nangaparbat3 napisała:

                        > Jeśli jedno dziecko "nie toleruje" drugiego, to mamy do czynienia > z poważna
                        > trudnoscią.

                        tjaaa, w każdej rodzinie, gdzie jest więcej niż jedno dziecko, wszystkie sobie pomagają, ustępuję pierwszeństwa do łazienki i nawzajem wiążą sobie buty.

                        Co to w ogóle za mit, że rodzeństwo musi się lubić lub tolerować. Dwa osobne byty mogą się nie znosić.
                        • nangaparbat3 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 21:05
                          To moze najpierw uściślijmy, co to dla Ciebie znaczy "tolerowac"?
                          • lineczkaa Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 21:16
                            Ale to pytanie to nie do mnie. Autorka wątku powinna wyjaśnić na czym
                            polega owa tolerancja. Ja się odniosłam do tego, że naciskasz na
                            wyraźną niechęć jednego brata do drugiego, stąd post sugerujący, że
                            zaciekła wojna czy nienawiść między rodzeństwem nie jest czymś
                            odosobnionym.
                            • nangaparbat3 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 23:55
                              naciskasz na
                              > wyraźną niechęć jednego brata do drugiego, stąd post sugerujący, że
                              > zaciekła wojna czy nienawiść między rodzeństwem nie jest czymś
                              > odosobnionym.

                              Nie jest.
                              W ogóle wojna i nienawisc nie są niczym niezwyklym.
                              Ale poki co, małych białych dziewczynek do adopcji jest mniej niz chętnych i
                              mozna im zapewnic takie rodziny, w ktorych rodzeństwo sie toleruje.
                          • nowi-jka Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 19.05.10, 15:01
                            ales sie uparła na to tolerowanie/ nietolerowanie
                    • kawka74 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 22:57
                      > chcemy adoptować dziecko ponieważ najzwyczajniej na swiecie chcemmy miec trójke
                      > dzieci.

                      Znaczy chcieliście adoptować od zawsze, bo chcieliście mieć trójkę dzieci?
                      Pytałam o motywację z przeszłości.

                      > Problemy z synem mamy ale nie większe niż inni z dziećmi w podobnym wieku.

                      Pytanie brzmi, jak te problemy mogłyby się odbić na dziecku adoptowanym. To
                      przede wszystkim jego dobro będą mieli na uwadze pracownicy ośrodka, a taka
                      postawa Twojego dziecka nie wróży zbyt dobrze adopcji.
                      • marcysia51 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 22:59
                        Tak chcieliśmy mieć trójkę dzieci ale w tym jedno adoptowane.
                        • verdana Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 23:07
                          Dlaczego adoptowane? Żeby pomoc sierotce?
                          • marcysia51 verdana 17.05.10, 23:08
                            Przeczytaj prosze wątek od początku,bo nie chce mi sie pisac po raz kolejny
                            dlaczego adoptowana a nie urodzona przezemnie.
                            • verdana Re: verdana 17.05.10, 23:10
                              Od poczatku wiedziałaś, ze będziesz miała klopoty z trzecią
                              ciążą?????
                              • marcysia51 Re: verdana 17.05.10, 23:16
                                Jeszcze raz
                                1.Kiedyś ginekolog wysłała mnie bezpodstawnie na badania na bezpłodność i wtedy
                                powaznie zaczeliśmy rozmawiać o adopcji.Ale pół roku później zaszłam w ciążę
                                więc plany odsuneły się na dalszą przyszłość.Ciąża była wysokiego ryzyka,cały
                                czas na prochach,poród w 29tc.
                                2.Druga ciąża-straciłam
                                3.Trzecia ciąża na prochach i na pesarze.Całą ciążę musiałam leżeć i uwazac na
                                siebie,a uwierz mi jest to bardzo ciężkie do wykonania kiedy ma sie w domu juz
                                jedno dziecko.
                                4.z tych wszystkich względów nie jest mi polecana kolejna czwarta ciąża.
                                • verdana Re: verdana 17.05.10, 23:18
                                  To nie tłumaczy, dlaczego "od razu" planowaliscie dwoje rodzonych i
                                  jedno adoptowane... Najwyżej tlumaczy, dlaczego nie mozesz urodzić
                                  kolejnego dziecka, to nie to samo.
                                  • marcysia51 Re: verdana 17.05.10, 23:21
                                    Bo odrazu,na starcie naszej znajomości dowiedziałam się,ze moge być bezpłodna!!!
                                    • verdana Re: verdana 17.05.10, 23:23
                                      Ale nie byłaś - i planowałaś jedno adoptowane, dwoje rodzonych...
                                      • marcysia51 Re: verdana 17.05.10, 23:26
                                        tak dokładnie planowalismy,a ze urodziło sie dwóch chłopców wiec czemu nie
                                        mielibyśmy teraz miec dziewczynki? To dziwny wybryk?
                                        • verdana Re: verdana 18.05.10, 09:52
                                          Tak - bo chcecie dziewczynki także po to, by spelnić zachcianke
                                          najstarszego chłopca. A jesli brat został przez niego odrzucony,
                                          jako "niewlasciwe dziecko",. to dziewczynka też może mu nie przypaść
                                          do gustu, bo nie na taką się nastawił, inaczej ją sobie wyobrazał.
                                  • croyance Re: verdana 18.05.10, 11:32
                                    Ej Verdana, tu sie z Toba nie zgodze - znam wiele rodzin, ktore
                                    uwazaja za swoj obowiazek moralny adoptowac, i - zakladajac rodzine -
                                    z gory planuja, ze bedzie to np. dwoje dzieci wlasnych, dwoje
                                    adoptowanych. Jeden moj znajomy z zona adoptowali dziewczynke z Chin
                                    wlasnie - sa jak najbardziej plodni i zamierzaja miec swoje wlasne
                                    dzieci. Inna znajoma z kolei ma kilkoro dzieci wlasnych, kilkoro z
                                    Haiti. Moj kumpel niedlugo sie zeni, i juz ustalili z przyszla zona,
                                    ze chca miec dzieci i swoje, i beda adoptowac. Nie widze w tym nic
                                    podejrzanego, naprawde, i wiele osob decyduje sie na taka opcje ze
                                    wzgledow etycznych.
                                    • kawka74 Re: verdana 18.05.10, 12:45
                                      znam wiele rodzin, ktore
                                      > uwazaja za swoj obowiazek moralny adoptowac

                                      Strasznie to brzmi.
                                      Adopcja z obowiązku moralnego i względów etycznych może być praktykowana w przypadku dziecka obciążonego chorobą, upośledzonego, starszego. Obowiązek moralny w przypadku dziecka małego i zdrowego jest zupełnie zbędny, bo na takiego malca czekają pary bezdzietne, które po prostu to dziecko chcą mieć, a nie realizować się etycznie.
                                      • croyance Re: verdana 18.05.10, 12:52
                                        Jezu, no ale i tak zle, i tak niedobrze.
                                        Jak pary z dziecmi, to adopcja zbedna.
                                        Jak pary bezdzietne, to 'egoistycznie chca miec dzieci, bo nie moga
                                        miec wlasnych'.
                                        Jak pary, ktorym dziecko umarlo, to 'chca zastapic zmarle dziecko
                                        innym'.

                                        To kto, kurcze, ma adoptowac?
                                        I dlaczego ma rezygnowac z wlasnych dzieci przy tym?
                                        Mnie bardzo podoba sie pomysl, ze np. mamy warunki na to, by miec
                                        kilkoro dzieci, wiec miejmy swoje i wezmy jakas dziewczynke z Chin
                                        np.(wiadomo, jaka tam jest sytuacja). No ale nie, albo jedno, albo
                                        drugie ... Jaki w tym sens?
                                        • kawka74 Re: verdana 18.05.10, 13:02

                                          > Jezu, no ale i tak zle, i tak niedobrze.

                                          Ojtam ojtam ;p

                                          > Jak pary z dziecmi, to adopcja zbedna.

                                          Zależy w jakim układzie.

                                          > Jak pary bezdzietne, to 'egoistycznie chca miec dzieci, bo nie moga
                                          > miec wlasnych'.

                                          To jest bardzo dobra motywacja i wróży adopcji największe powodzenie (opinia
                                          ośrodka, nie tylko moja).

                                          > Jak pary, ktorym dziecko umarlo, to 'chca zastapic zmarle dziecko
                                          > innym'.

                                          Jeśli nie przepracowali żałoby, nie powinni adoptować, to chyba jasne?

                                          Mnie bardzo podoba sie pomysl, ze np. mamy warunki na to, by miec
                                          > kilkoro dzieci, wiec miejmy swoje i wezmy jakas dziewczynke z Chin

                                          W sytuacjach, które opisujesz, znacznie lepiej sprawdza się (mówię o polskich
                                          warunkach) rodzina zastępcza, która jest nastawiona właśnie na pomoc.
                                          Adopcja, żeby pomóc, dotyczy dzieci takich, o jakich pisałam. Dziecko takie,
                                          jakiego pragnie Marcysia, nie będzie czekało na adopcję pięciu minut i nie
                                          wymaga poświęceń, etycznych motywacji i moralnych rozważań. Jemu są po prostu
                                          potrzebni rodzice, a nie pogotowie.
                                          • lacitadelle Re: verdana 18.05.10, 13:35
                                            >
                                            > W sytuacjach, które opisujesz, znacznie lepiej sprawdza się (mówię o polskich
                                            > warunkach) rodzina zastępcza, która jest nastawiona właśnie na pomoc.
                                            > Adopcja, żeby pomóc, dotyczy dzieci takich, o jakich pisałam. Dziecko takie,
                                            > jakiego pragnie Marcysia, nie będzie czekało na adopcję pięciu minut i nie
                                            > wymaga poświęceń, etycznych motywacji i moralnych rozważań. Jemu są po prostu
                                            > potrzebni rodzice, a nie pogotowie.

                                            no dokładnie, mam znajomych, którzy mając własne dzieci bez oczekiwania (tzn. po
                                            tym, jak zostali zaakceptowani przez ośrodek) adoptowali kilkuletnie rodzeństwo
                                            z FASem. Wątpię, aby o taką adopcję chodziło autorce wątku.

                                            Ja jakoś też z góry jestem uprzedzona do osoby, która chce adoptować dziecko o
                                            określonych cechach, bo nie ma dziecka, które spełniałoby wszystkie nasze
                                            oczekiwania. Wiadomo, własne dzieci też nie są idealne, ale u własnych dużo
                                            łatwiej jest to zaakceptować, a tak poza tym to i przypadki nieakceptowania
                                            własnych dzieci, bo nie spełniają oczekiwań, też się zdarzają.

                                            Nikt się do autorki nie czepia o to, że chce adoptować dziecko białe czy
                                            narodowości polskiej, bo ona o tym nie pisze.
                                            • croyance Re: verdana 18.05.10, 14:01
                                              Dla mnie zadna roznica, czy wybierasz plec, czy rase. A pewna jestem,
                                              ze w przypadku tej ostatniej komentarze bylyby inne i wiecej byloby
                                              zrozumienia.
                                              • verdana Re: verdana 18.05.10, 16:13
                                                Dla mnie wybor płci jest dopuszczalny, o ile nie jest to
                                                wybor "tylko takie dziecko zaakceptujemy, zadnego innego, bo nie
                                                pasuje do naszej rodziny". Motywacja "Strasznie chcemy miec
                                                córeczke" jest jak najbardziej OK. Motywacja "Za nic nie chcemy
                                                chłopca" - to jest zupelnie inna bajka - rozumiesz różnicę. To
                                                pierwsze świadczy o tym, ze ludzie chca miec dziewczynkę i tyle.
                                                Druga - ze mają wizję "jedynie slusznego dziecka", ktore ma im
                                                pasować do rodziny. A zazwyczaj nie pasuje.
                                                Poza tym w Polsce male dzieci z uregulowana sytuacją prawna nie
                                                czekają na rodziny, nie jest więc żadnym dobrym uczynkiem je
                                                adoptować. Dla dziewczynki z Chin rodzina, w ktorej może zostać nie
                                                do konca zaakceptowana (starszy brat) jest pewnie lepszym
                                                rozwiązaniem, niż sierociniec. Dla dziecka z polskiego DD znajdze
                                                się wiele nie tak watpliwych rodzin.
                                      • nowi-jka Re: verdana 19.05.10, 15:15
                                        Czytam ten watek i sie doczytałam że jest mniej dzieci niz chetnyc do
                                        adopcji??
                                        I nasuwa mi sie jedna mysl: co ty pier.o.isz? rozejrzyj się
                                        ja widze mnóstwo niechcianych dzieci
                                        a rodzcem zastepczym nei umiałanbym byc, wychowywac dziecko iles lat i
                                        jak tarfi sie rodzina adopcyjna odac je jakby nic przez te lata nie
                                        wywiazało sie miedzy nami - koszmar
                                        • mruwa9 Re: verdana 19.05.10, 15:26
                                          wiekszosc tych dzieci, ktore widzisz, maja nieuregulowana sytuacje
                                          prawna i nie moga byc adoptowane. Taka paranoja.
                                          • verdana Re: verdana 19.05.10, 15:41
                                            Otóż to. Dzieci w DD jest mnostwo, ale sa to dzieci, ktore maja
                                            rodziców. Albo dzieci chore, starsze, duże rodzeństwa, na ktore nie
                                            ma chetnych.
                                            Malych dzieci z uregulowaną sytuacją prawną jest mało i po nie stoi
                                            kolejka chętnych. Nie jest więc zatem żadnym "dobrym uczynkiem"
                                            zabranie takiego dziecka z DD, bo można dla tekiego dziecka wybierać
                                            z wielu rodzin - i starać się wybrać najlepszą.
                                            • nowi-jka Re: verdana 20.05.10, 08:52
                                              no skoro tak, to rzeczywiscie djamy je bezdzietnym bo oni ich pragna
                                              najbardziej
                                              sama długo starałam sie o dziecko i wiem jak to boli jak patrzy sie na
                                              inne dzieci a swojego nei mozna tulić
                                              wiec skoro maluchów do adopcji jest niewiele to zgadzam sie z Wami
                                              powinni je dostac bezdzietni
                                        • kawka74 Re: verdana 19.05.10, 15:48
                                          To źle widzisz.
                                          Adopcja wymaga pozbawienia lub zrzeczenia się praw rodzicielskich przez rodziców
                                          biologicznych, a to nie jest takie proste (sądy nie są takie wyrywne do
                                          pozbawiania praw i dają rodzicom biologicznym gazylion szans). Dlatego w
                                          bidulach jest masa dzieci, których rodzice nie chcą czy nie mogą się nimi
                                          opiekować, ale jednocześnie wciąż mają pełne lub ograniczone prawa
                                          rodzicielskie. Takie dzieci adoptowane być nie mogą, mogą jedynie trafić do
                                          rodziny zastępczej.
                                          W tej chwili czas oczekiwania na dziecko w ośrodkach adopcyjnych wynosi kilka lat.

                                          > a rodzcem zastepczym nei umiałanbym byc, wychowywac dziecko iles lat i
                                          > jak tarfi sie rodzina adopcyjna odac je

                                          Jeśli rodzice dziecka, które jest w rodzinie zastępczej, zostaną pozbawieni praw
                                          rodzicielskich, rodzina zastępcza spokojnie może wystąpić o adopcję. Nie wspomnę
                                          o tym, że dziecko w wieku szkolnym, kilkunastoletnie ma na adopcję znikome szanse.
                        • kawka74 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 23:11
                          A czemu koniecznie adoptowane?
                    • verdana Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 22:58
                      Przy adopcji liczy się dobro dziecka - przede wszystkim.
                      Czym innym jest branie dobra własnych dzieci pod uwagę (bardzo
                      słuszne), a co innego adoptowanie dziecka takiego, na które ma
                      ochote starszy synek. To nie jest zadne dbanie o dobro dzieci, to
                      zaspokojenie zachcianki. Żaden osrodek nie zaryzykuje oddania
                      dziecka do domu, gdzie dobiera się adoptowane dziecko tak aby bylo
                      spełnieniem wymagań innego dziecka.
                      • marcysia51 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 23:07
                        chyba jestem tutaj źle rozumiana.
                        Oboje z mężem marzymy o córce!!!!! Nie chcemy adoptować dziewczynki dlatego,że
                        synek chce siostrę.To my z mężem chcemy miec córkę !!! Zrozumcie to w końcu.
                        A że i tak chcemy trzecie dziecko więc dlaczego nie córka?
                        My bylibyśmy szczęśliwi i nasze dzieci też i w czym problem? Że chceby dopełnic
                        swojego szczęścia?
                        • verdana Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 23:09
                          Dlatego, ze nie chesz dziecka, tylko córkę. I gdybyscie woleli
                          córkę - OK, rozumiem. Ale syn jest od razu odrzucany, jako
                          przynoszacy ewentualne problemy. Nie jestescie więc gotowi na każde
                          dziecko, tylko na to wymarzone.
                          Adoptowana córka z bardzo dużym prawdopodobienstwem nie będzie tym
                          wymarzonym dzieckiem - bo takich dzieci nie ma. A innego nie
                          chcecie.
                          • marcysia51 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 23:11
                            Wymarzonych chłopców juz mamy więc czemu nie możemy miec teraz wymarzonej córki?
                            Adpotowane dziecko jest takie samo jak każde inne wiec dlaczego nie można o nim
                            marzyć i ma nie spełnic moich marzeń? Bo adoptowane?
                            • kawka74 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 23:14
                              > Adpotowane dziecko jest takie samo jak każde inne

                              Nie jest, Marcysiu. Niesie ze sobą dodatkowe obciążenia, mniejsze lub większe,
                              niesie ze sobą ból odrzucenia, z którym będzie musiało się zmierzyć, może nieść
                              ze sobą zaburzenia więzi, może nieść dziedzictwo, którego nie jesteście świadomi
                              i z którym Wasza rodzina może sobie nie poradzić.
                              • marcysia51 kawka 17.05.10, 23:20
                                Zdaję sobie z tego sprawę i na przemyslenie naszej decyzji mieliśmy 10 lat.może
                                dla niektórych to długo ale my chcieliśmy byc pewni,ze damy radę i nie
                                bedzien=my w stanie odrzucic dziecka jeśli będzie sprawiało problemy.
                                Nasza decyzja jest przemyślana.
                                Mój mąż mówi,że rodzice muszą wiedzieć,że mają dzieci smile A dzieci
                                idealnych,słodkich i cudownie grzecznych nie ma smile
                                • verdana Re: kawka 17.05.10, 23:24
                                  Nie jest, co wynika z Twoich postów. Nie przemyslalas sytuacji, gdy
                                  okaże sie,że najstarszy i tego dziecka nie akceptuje. A to dla
                                  adoptowanego dziecka będzie prawdziwy dramat.
                                  • marcysia51 verdana 17.05.10, 23:30
                                    Jak widać młodszego nie oddalismy do szpitala dlatego,ze starszy nastawił sie na
                                    siostrę.
                                • kawka74 Re: kawka 17.05.10, 23:26
                                  Rozumiem, że zdajesz sobie sprawę z tego, że nie chodzi o bycie słodkim i
                                  grzecznym? Dziecko niegrzeczne a dziecko z zaburzeniem więzi to niebo i ziemia,
                                  a nawet piekło.
                                  • marcysia51 Re: kawka 17.05.10, 23:28
                                    [b]Wiesz co gdyby kazdy tak sie nastawiał,ze dziecko adoptowane sprawi mu piekł
                                    na ziemi to chyba nikt nie chciałby adoptować dziecka z domu dziecka.
                                    A jak jestes w ciąży to wiesz jakie bedzie Twoje osobiste dziecko? To,ze Twoje
                                    urodzone to znaczy dla ciebie idealne?
                                    • kawka74 Re: kawka 17.05.10, 23:36
                                      Ludzie, którzy decydują się na adopcję, są uświadamiani (jeśli jeszcze tego nie
                                      wiedzą) o tym, co ich może spotkać, jak fakt odrzucenia przez rodzica
                                      biologicznego może wpłynąć na dziecko.
                                      Jesteś gotowa na to, że Twoja wymarzona córeczka nigdy nie odwzajemni Twoich
                                      uczuć i wyniesie się z domu przy pierwszej okazji całkowicie zrywając kontakt?
                                      Moje osobiste dziecko idealne nie jest i nie będzie, ale nie niesie ze sobą
                                      potwornego ciężaru odrzucenia i wszystkich jego konsekwencji.
                                      • marcysia51 Re: kawka 17.05.10, 23:45
                                        Myślisz,że takie malutkie dziecko,któremu damy swoją miłość i uwielbienie tak
                                        poprostu bez powodu zwieje z domu majac nas w dupie? chyba tego tez musza byc
                                        przyczyny.
                                        • kawka74 Re: kawka 18.05.10, 08:44
                                          Przyczyną są zaburzenia więzi, które mogą wykształcić się u dziecka całkiem
                                          wcześnie. Czasem taki maluch, nawet otoczony miłością i uwielbieniem, nie jest w
                                          stanie na te uczucia odpowiedzieć. Nie znaczy to, że rodzice adopcyjni nie
                                          popełniają błędów, ale czasem bywa tak, że stawanie na rzęsach nie pomaga.
                                          Istnieje terapia RAD, ale to dziedzina w Polsce raczkująca.
                                          Możesz zajrzeć tu.
                                        • kooreczka Re: kawka 18.05.10, 14:04

                                          > Myślisz,że takie malutkie dziecko,któremu damy swoją miłość i uwielbienie tak
                                          > poprostu bez powodu zwieje z domu majac nas w dupie? chyba tego tez musza byc
                                          > przyczyny.

                                          No przepraszam, ale musze się włączyć.
                                          Tak, tak poprostu może mieć Cię w dupie i Twoje wysiłki napotkają szklaną
                                          ścianę. Nie mam adoptowanych dzieci, ale tak się składa, ze od małego z
                                          adoptowanymi dziewczynkami miałam dużo do czynienia. One same nie zdawały sobie
                                          w większości sprawy co dopowiadało za ich dziwne i często nielogiczne
                                          zachowania. Żadna nie umiała powiedzieć jak bardzo cierpiała, jak bała się
                                          odrzucenia- przez nowa rodzinę, rodzeństwo, koleżanki. Uciekały w naukę,
                                          agresję, skoki nastrojów- jako dzieci w pierwszych klasach podstawówki. Widzę
                                          jak ogromną prace wkładali w ich wychowanie rodzice i nauczyciele. Dziękuję
                                          niektórzy z nich usłyszeli po latach. Nie wszystkim osiągnąć to się udało
                                          • justyna302 Re: kawka 18.05.10, 19:35
                                            kooreczka napisała:

                                            > No przepraszam, ale musze się włączyć.
                                            > Tak, tak poprostu może mieć Cię w dupie i Twoje wysiłki napotkają szklaną
                                            > ścianę.

                                            Czytałam kiedyś w Newsweeku artykuł dotyczący adopcji w Polsce. Podobno niestety
                                            istnieje bardzo duży odsetek adopcji nieudanych, gdy nawiązanie więzi między
                                            przysposobionymi a przysposabiającymi okazuje się niewypałem. Niestety o tym się
                                            milczy, to temat tabu, jako ze adoptowanie dziecka uważane jest powszechnie za
                                            czyn wybitnie szlachetny, i w opinii społeczeństwa nie ma prawa nie zakończyć
                                            się happy endem.
                            • verdana Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 23:17
                              Nie jest takie samo - to bardzo powazny błąd. Jest to dziecko po
                              bardzo ciężkich przejściach, odrzucone już co najmniej raz w życiu,
                              czesto z chorobą sierocą i zaburzeniami więzi. Idealizm to piękna
                              rzecz, poki nie dotyczy dziecka, za ktore ma się wziąć
                              odpowiedzialność. Wtedy zamiast idealizmu i sloganów trzeba miec
                              także zdrowy rozsądek.
                              Adoptowane dziecko absolutnie nie ma służyć do spełniania cudzych
                              marzeń.
                              • marcysia51 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 23:24
                                Czyli Twoim zdaniem kto moze adoptować dziecko?
                                Bo przeciez ci którzy adoptują dzieci własnie o nich marzą.Czy jest może inaczej.
                                My chcemy adoptowac bo o tym marzymy,a nie dlatego,ze mamy dobre serce i chcemy
                                sietotce sparwic radość smile
                                Tak samo jak te malutkie,niewinne dzieci marzą o kochajacej rodzinie,tak i my
                                marzymy o takiej dziewczynce.
                                • kawka74 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 23:27
                                  > Tak samo jak te malutkie,niewinne dzieci marzą o kochajacej rodzinie

                                  Oj.
                                  Nie wygląda to dobrze uncertain
                                  Ja bym proponowała jednak udać się do ośrodka i porozmawiać, przejść kurs i
                                  dopiero potem się decydować.
                                • miska_malcova Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 00:05
                                  marcysia51 napisała:

                                  > My chcemy adoptowac bo o tym marzymy,a nie dlatego,ze mamy dobre serce i
                                  chcemy sietotce sparwic radość smile

                                  No patrz, a ja chciałam adoptować, aby jakieś dziecko miało dom, rodzinę i aby
                                  ktoś je kochał. Alem głupia!
                                  • kooreczka Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 14:08
                                    > Tak samo jak te malutkie,niewinne dzieci marzą o kochajacej rodzinie

                                    Problem w tym, że porzucone dziecko, nawet małe to nie Ania z Zielonego Wzgórza.
                                    Jemu tą niewinność i ufność odebrano- czujesz się na siłach spróbować ją
                                    odbudować, nie wiedząc czy da to jakiekolwiek efekty?
                                • mariolka99 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 14:53
                                  marcysia51 napisała:


                                  > Tak samo jak te malutkie,niewinne dzieci marzą o kochajacej
                                  rodzinie,tak i my
                                  > marzymy o takiej dziewczynce.

                                  Strasznie niedojrzała jesteś. Daruj sobie tę adopcję, albo podszkol
                                  się z czym wiąże się adopcja.
                        • lilka69 marcysia- a co jesli... 18.05.10, 11:53
                          w osrodku adocyjnym zaproponuja chlopca? rozumiem, ze z rozczarowaniem
                          zrezygnujecie?

                          wasze pragnienie adopcyjnej dziewczynki jest ze wszech miar CHORE
                          • croyance Re: marcysia- a co jesli... 18.05.10, 13:03
                            A co, jesli w osrodku adopcyjnym zaproponuja im np. czarne dziecko?
                    • ira_07 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 15:40
                      Nie, nie chcecie trzeciego dziecka, tylko corki. Jeśli Wam powiedzą, że do adopcji czeka chłopiec zgodzicie się równie radośnie?

                      Problemem jest też starszy syn.
                      > Problemy z synem mamy ale nie większe niż inni z dziećmi w podobnym wieku.

                      W tym wypadku większe. A jak się okaże, że nie będzie akceptował siostry? Jeśli chce mieć siostrę kruchą laleczkę, a dziewczynka okaże się "chłopczycą" w bojówkach moro?

                      > Są rodziny idealne? chyba nie.

                      Chyba nie, ale są nadajce się do powierzenia im dziecka i nienadające się. Rodzina 2+2 z bezrobotną matką, która mieszka w 2-pokojowym mieszkaniu też nie jest gorsza, ale szans na adopcję raczej nie ma.
            • lilka69 a co jesli starszemu synowi odwidzi sie "siostra"? 18.05.10, 11:48
              ODDACIE JA Z POWROTEM?
          • wjw2 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 19.05.10, 13:23
            > I wtedy zmajstruja kolejnego chlopczyka, ktorego starsi bracia
            będą "akceptowac ale nie tolerowac", a na koniec się zalamią?



            no i jeszcze "zmienią się o 360 stopni"big_grinbig_grinbig_grin
        • nowi-jka Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 19.05.10, 14:59
          we mnie tez dojrzewa mysl o adopcji a mam jzu synka
          smutne to co piszecie ze takie małe szanse
          tyle dzieci czeka na kogos kto by ich kochał a robi sie takie durne
          problemy
          czytajac ten watek mam wrazenie jakbyscie dumne z tego było ze o adopcje
          w Polsce tak cięzko
          wydaje wam sie ze to łatwa decyzja??
          nie, wiec jesli ja ktos podejmuje to szacunek z mojej strony a nie kpiny
          i czepianie sie
          mnie ta mysl coraz barzdiej oplata, staje sie powoli obsesja zeby choc
          jedno dziecko wyrwac z tej matni sieroctwa ale wciaz nie potrafie sobie
          odpowiedzieciec czy naprawde robie to dla dziecka czy dla siebie
          • verdana Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 19.05.10, 15:01
            A mnie się wydaje, ze Ty masz zupelnie inne motywacje i sporą szanśe
            na adopcję.
    • aurita Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 17.05.10, 22:35
      nieplodni tez moga...

      DLaczego nie pojdziesz do najblizszego osrodka aby zapytac?
    • nangaparbat3 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 07:34
      Cały czas czytajac to wszystko myślę o Waszym mlodszym synu, który miał byc
      dziewczynką i rozczarował brata, a najwyraźniej i rodziców, zwłaszcza tatę. Jak
      on sie czuje w tej całej sytuacji?
      • kietka Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 07:53
        dokładnie, pomyslalam to samo. biedne dziecko.
        na szczescie w osrodkach adopcyjnych raczej nie daja sie wywiesc w
        pole i juz na starcie eliminuja takich "rodzicow".
    • leli1 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 09:12
      juz masz odpowiedz dlaczego usunieto twoj wątek z Adopcji wink
    • azile.oli Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 09:58
      Warto spojrzeć prawdzie w oczy - najstarszy synek tylko yoleruje
      brata. Pytanie, czy dlatego, że marzył o siostrzyczce, czy też
      dlatego, że maluch nie spełnił jego oczekiwań (kilkulatek wyobraża
      sobie przyszłe rodzeństwo, potem się okazuje, że to ma niewiele
      wspólnego z rzeczywistością), moze być tez o brata zazdrosny.
      Nie ma gwarancji, że adoptowana siostrzyczka będzie jego wymarzoną.
      A odrzucenie to ostatnia rzecz, jakiej potrzebuje dziecko, które już
      odrzucenia doznało. Kilkuletni maluch ma za soba traumatyczne
      przeżycia i tylko to wystarczy, żeby powstał w rodzinie problem.
      Czy jesteście gotowi na to, aby adoptiwanemu dziecku poświęcić
      więcej czasu, niż biologicznym? Zwłaszcza, że między tymi dziećmi
      też jest dysonans i należałoby nad tym popracować.
      Uważam, że do adopcji powinna być przekonana i przygotowana cała
      rodzina; dziecko adoptowane nie ma wypełniać luki , wpisywać się w
      wizję szczęśliwej rodzinki z dwójką dzieci.
      Adopcja ma być dobrem dla dziecka adoptowanego, a rodzic adopcyjny
      powinien być przygotowany, że dla niego to nie musi być sielanka.
      Owszem, może dawać szczęście, są osoby, które lubią wyzwania.
      Tyle, że trzeba brać pod uwagę interes wszystkich dzieci, nie tylko
      ich marzenia. Przykro mi, ale kilkulatek nie jest mocny w myśleniu
      abstrakcyjnym, a wyobrażenia mogą nie mieć nic wspólnego z
      rzeczywistością.
    • jkl13 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 10:30
      Problem polega na tym, że wy nie chcecie mieć trzeciego dziecka. Wy
      chcecie mieć córkę. A córka i dziecko to nie są tożsame pojęcia.
      Stworzyliście sobie obraz własnej rodziny - rodzice, dwóch synów i
      malutka córeczka. Bracia oczywiście starsi od siostry, bo przecież
      tak jest idealnie.
      Adopcja to nie jest spełnienie marzeń o idealnej rodzinie. I wasza
      motywacja byłaby ok, gdybyście chcieli mieć po prostu trzecie
      dziecko. Ale nie, wy chciecie mieć córkę. Nie sierotkę z bidula, nie
      dziecko jako takie, ale córkę. Bo tak wam pasuje do modelowej
      rodziny.

      I uwierz, wiem co mówię. Sama adoptowałam dwójkę dzieci. I
      najważniejsze było dla mnie mieć dziecko, a nie syna czy córkę. I
      owszem, zaznaczyliśmy we wniosku, że marzymy o dwóch synach, ale
      byliśmy też gotowani zaadoptować córkę. Bo przede wszystkim
      chcieliśmy adoptować DZIECKO. Bo MARZYĆ jest czym innym niż CHCIEĆ.
      A wy nie dopuszczacie myśli o trzecim synu. Dlatego wasza motywacja
      nie jest dobra i ośrodek prawdopodobnie was odrzuci. A zatajenie
      przez was motywacji i wciskanie głodnych kawałków o chęci posiadania
      trzeciego dziecka, trudnej ciąży itp. byłoby okrutne wobec
      ewentualnie adoptowanego dziecka.

      Udajcie sie do ośrodka adopcyjnego, porozmawiajcie SZCZERZE z
      psychologiem tam pracującym, powiedzcie o problemach ze starszakiem.
      Prawdopodbnie odrzucą waszą kandydaturę, ale spróbować możecie. Może
      pomogą waszemu starszemu synowi w zaakceptowaniu młodszego
      rodzeństwa - nie tylko przyszłego, ale i istniejącego? Bo wydaje mi
      się, że tak duża niechęć nie wynika tylko z faktu, że brat nie jest
      siostrą, w tym musi być coś więcej. Może takie rodzinne rozmowy w
      obecności psychologa przygotują was lepiej do adopcji DZIECKA, a nie
      córki. Może uda wam się spełnić marzenie o posiadaniu trójki
      DZIECI... Albo poprzestaniecie na dwóch SYNACH, nie krzywdząc
      dziecka adoptowanego...
      • croyance Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 11:47
        'Problem polega na tym, że wy nie chcecie mieć trzeciego dziecka. Wy
        chcecie mieć córkę. A córka i dziecko to nie są tożsame pojęcia.
        Stworzyliście sobie obraz własnej rodziny - rodzice, dwóch synów i
        malutka córeczka. Bracia oczywiście starsi od siostry, bo przecież
        tak jest idealnie.
        Adopcja to nie jest spełnienie marzeń o idealnej rodzinie. I wasza
        motywacja byłaby ok, gdybyście chcieli mieć po prostu trzecie
        dziecko. Ale nie, wy chciecie mieć córkę. Nie sierotkę z bidula, nie
        dziecko jako takie, ale córkę.'

        Czytam ten watek i mysle, ze macie nieco zbyt idealistyczne podejscie
        do adopcji jako takiej. Jak pisalam juz w tym watku, znam wiele osob,
        ktore maja dzieci i wlasne, i adoptowane, i sprawa jest w sumie wbrew
        pozorom dosc prosta. Ktos chce miec dziecko, kto inny nie chce/nie
        moze sie nim zajac, wiec ten, kto chce, mowi: wiesz co, ja temu
        dziecku stworze rodzine, daj go do mnie big_grin Upraszczam nieco, ale
        powaznie, czesto nie wychodzi to poza to. Znajoma Belgijka adoptowala
        14 lat temu rodzenstwo z Haiti: adoptowala jedno, okazalo sie, ze
        jest i brat - niepelnosprawny - dobra, zabrala za jednym zamachem i
        brata. Matka dzieci zrzekla sie praw , ale utrzymywany jest z nia
        kontakt, co roku cala rodzina (maja tez dzieci wlasne) jedzie na
        Haiti. Kiedy ta kobieta urodzila kolejne dziecko i znowu chciala
        oddac je do adopcji, znajoma byla w glupiej sytuacji: w koncu to
        rodzenstwo jej dzieci, ale nie byla w stanie sama przyjac kolejnego
        dziecka do domu: udalo sie zalatwic to tak, ze jej znajomi z tej
        samej ulicy zaadoptowali to dziecko, i mlodzi maja ze soba codzienny
        kontakt. Wszyscy zainteresowani - staff uniwersytecki, psychologowie.
        Dzieciaki fajne. Normalna rodzina.

        Nawet, gdy korzysta sie z banku spermy, dobieraja sperme od dawcy w
        jakis sposob podobnego do rodzicow - np. o jasnych wlosach. Co za
        problem wiec, ze dziewczynka? Mysle, ze demonizujecie nieco ten
        wybor: adoptujacy to nie jacys swieci czy silaczki. Ja bym sie bala
        wlasnie takich z wielkim zadeciem, co to chca 'sierotke z bidula'.
        Masz normalna rodzine, ktora chce miec corke - czemu nie mieliby wiec
        zajac sie jakas dziewczynka, ktora rodzina nie ma? Co w tym jest nie
        tak, na Boga? Co zlego w 'tworzeniu obrazu' takiej, a nie innej
        rodziny?

        Dlaczego nie czepiasz sie, ze ona chce polskiego dziecka - nie
        DZIECKA JAKIEGOKOLWIEK? Dlaczego nie napiszesz 'I wasza motywacja
        bylaby ok, gdybyscie chcieli po prostu trzecie dziecko, JAKIEKOLWIEK
        dziecko. Ale nie, wy chcecie dziecko biale. Nie sierotke z bidula,
        nie dziecko jako takie, ale BIALE DZIECKO. Bo tak wam pasuje do
        modelowej, polskiej rodziny'.

        ?
        • kooreczka Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 14:10
          Ja odnoszę wrażenie, że Autorka wątku ma o dziecku konkretne i niestety fałszywe
          wyobrażenie. Niewinne sierotki to XIX wieczne powieści dla panienek z dobrego
          domu. Uważam, że z takim podejściem daleko się nie zajdzie
        • jkl13 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 14:14
          Adopcja na zasadzie "przygarnę sierotkę coby jej źle na świecie nie było" jest
          jeszcze gorsza niż chęć adoptowania dziewczynki. Bo w adopcji nie chodzi o to,
          aby poprawić sobie samopoczucie, aby pokazać jacy jesteśmy wspaniali, że
          adoptujemy sobie sierotkę z bidula. Wbrew pozorom adopcja, aby była udana, musi
          mieć "za zadanie" spełnić nasze EGOISTYCZNE pragnienie posiadania dziecka. Nie
          sierotki, nie dziewczynki albo chłopca, ale dziecka. Bo wtedy niczego od tego
          dziecka nie oczekujemy. Ma po prostu być, nieważne jakie, ale ma być.

          W przypadku autorki niebezpieczne jest nie marzenie o posiadaniu córki, ale jego
          realizacja za wszelką cenę. Bo - nawet nieświadomie - ma ona wymagania wobec
          przyszłego dziecka, których ono może najzwyczajniej w świecie nie spełnić. Bo co
          będzie, gdy córka nie będzie lubiła różu, albo sukienek w ogóle, albo będzie
          chciała nosić krótkie włosy, albo będzie miała w d... starszego brata, który tak
          czeka na ukochaną siostrzyczkę? Zbyt wiele oczekiwań ma autorka wobec tego
          dziecka, zbyt wiele szans na to, że dziecko tych oczekiwań nie spełni i dramat
          gotowy.

          Natomiast moim zdaniem zupełnie innego kalibru niż preferencje co do płci jest
          gotowość przyjęcia dziecka innej narodowości czy chorego. Adopcja dziecka np.
          chorego to godzenie się z góry na fakt, iż nasze dziecko będzie cierpiało, a my
          razem z nim. Przeważnie są to ciężkie schorzenia, wymagające stałej opieki
          lekarskiej, rehabilitacji, a co się z tym wiąże - stałej obecności jednego z
          rodziców przy dziecku. Wbrew pozorom niewiele rodzin adopcyjnych to ludzie
          zamożni, którzy mogą pozwolić sobie na luksus przebywania matki z dzieckiem w
          domu. Dlatego adopcja dziecka chorego to nie tylko względy emocjonalne, ale
          także te prozaiczne - materialne i logistyczne. Dlatego podczas każdej
          kwalifikacji pracownicy ośrodka pytają się rodziców, z jaką ewentualną chorobą
          dziecka są sobie w stanie poradzić, a czego nie udźwigną. I nikt ich z tego
          powodu nie dyskwalifikuje. Bo adopcja, aby była udana, nie polega na wciskaniu
          dziecka na siłę.

          Natomiast fakt, że rodzice pod żadnym pozorem nie chcą adoptować zdrowego
          chłopca, bo MUSZĄ mieć córkę, jest co najmniej mocno niepokojący. Po prostu
          autorka musi zrozumieć, że nie każdy nadaje się na rodzica adopcyjnego i nie
          jest to jakiś wytyk z mojej strony. Może ona być wspaniałą mamą dla swoich
          synów, ale dla dziecka adoptowanego już taką być nie musi. Bo pokłada ona w nim
          zbyt wiele nadziei i marzeń, a to jest za duży balast dla każdego dziecka, a
          zwłaszcza adoptowanego.
    • el_jot Pies albo kot 18.05.10, 10:42
      Najlepszym dla was rozwiązaniem będzie adopcja psa albo kota. W
      schronisku zwierzaków do wyboru do koloru, co kto woli.
      Tyle, że najpierw trzeba popracować nad starszym dzieckiem.
    • solaris31 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 11:45
      myślę ,że nie jesteś wcale gotowa na trzecie dziecko, a jesteś
      niedojrzała, jak chodzi o argumenty. ja mam dwie córki i nie marzę o
      słodkim chłopczyku. dziecka się pragnie albo nie, niezależnie od
      wszystkiego. Ty chcesz zabawkę, pociechę rodziny, słodką laleczkę do
      strojenia i czesania.

      a to, że starszak nie akceptuje młodszego - wybacz - ale to Wasza
      wina. niestety sad
      • lilka69 solaris ma racje 18.05.10, 12:15
        to wasza wina, ze starszy syn nie akceptuje mlodszego. ty WY pokazywaliscie mu
        rozczarowanie z powodu narodzi chlopca a nie dziewczynki.

        jak bedziecie mieli teoretycznie corke to jak to bedzie: straszy synek i
        "corka" beda przydatni a mlodszy syn jako kopciuch w nowoczesnej wersji?
    • marghot Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 11:56
      Nasi sąsiedzi mają synka, któryurodził się im jakieś 6 lat temu
      od pół roku sa też szcześliwymi rodzicami adopcyjnymi rocznej
      dziewczynki

      jednka nie są to nasi dobrzy znajomi, wiec nei wiem jak formalnie
      sprawy się mają - może to nei adopcja a rodzina zastępcza?
      wspominali jednak o adopcji, ale może zastosowali jakis 'skrót
      myslowy'
      • croyance Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 12:53
        No i czesto zdarza sie na odwrot - ludzie najpierw adoptuja, a pozniej
        rodza sie im wlasne dzieci.
        • aguskin Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 13:45
          a ja Cię rozumie,
          mam 2 synów, z trudnych, leżanych ciąż
          i gdyby mnie kiedyś naszła chcęć na kolejne dziecko,
          to chciałabym dziewczynki i już!!!
          przy pierwszym bardzo ciałam dziewczynki,
          przy drugim chciałam, żeby już był syn,
          bo pierwszemu synowi będzie raźniej, a mi łatwiej,
          ale trzeciego ( w sumie czwartego licząc męża) faceta
          w domu bym nie zniosła smile
          na adopcje bym się nie zdecydowała,
          bo znam te problemy od podszewki,
          a ja wygodnicka jestem,
          kocham moich synów i nie wymieniłabym ich na córki,
          ale więcej facetów - nie!
          więc tylko czasem sobie tak pomyśle, ale cichoooo,
          życzę Ci powodzenia
          trzeba marzyć, bo marzenia się spełniają
          • marcysia51 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 17:55
            Widzę,że traktujecie mnie jak kolejną małolatę na tym forum ,która pisze,że nie
            wie jaki kolor majtek wybrac na randkę.
            Dziwi Was to,ze chcemy adoptować dziecko,bo mamy swoje?
            Nigdy nie byłam rozczarowana drugim synem i zarzucanie mi tego jest dla mnie
            przykre,bo moje dzieci są wyczekane i było mi wszystko jedno co sie urodzi czy
            chłopiec czy dziewczynka,bo wiedziałam,że zawsze do trzech razy sztuka.To ludzie
            narzucili mojemu dziecku,że przeciez jak jest chłopcem to napewno druga bedzie
            dziewczynka.
            Psa juz mam dziekuję,kotów nienawidzę.Hm tu tez wybrałam i zaraz mnie zjecie,że
            psy tak koty nie,no cóz bywa.
            Modliłam sie aby moje dzieci były zdrowe i teraz też chcę zdrowe dziecko.Dziwne?
            Może dla Was,bo nie dla mnie.Mój jedyny brat rodzony urodził sie 27 lat temu i
            po pół roku stwierdzono u niego dziecięce porażenie mózgowe.Brat nie chodzi i
            nic przy sobie nie zrobi,ma padaczkę.kiedy zabraknie moich rodziców,którzy teraz
            sie nim opiekują zostanę mu tylko ja i tylko ja moge przejąć opieke nad
            nim.Dalej jesteście zdziwione,że chcielibyśmy zdrowe dziecko?
            Nigdzie nie napisałam,że chce córeczkę,bo chce miec księżniczkę lub lalke
            Barbi,która uwielba różowy.Nie stawiałam nigdy zadnemu z moich dzieci jakie ma
            być,chłopcy sa tacy jacy chcą być,jak tylko kieruje ich na odpowiednie tory (aby
            nie byli złymi ludzmi).
            ale fakt może bardziej zastanowimy sie nad rodziną zastępczą,bo napewno jest
            więcej osób które nie mogą miec dzieci i czekaja na adopcje.
            Jeśli nas skreśla odrazu za chęć posiadania dziewczynki trudno,spróbujemy gdzie
            indziej.Natomiast jesli dziecko bedzie czarne,to co?
            Widzę,że Waszym zdaniem adopcja jest jednak tylko i wyłącznie dla osób bezpłodnych.
            Dziekuję za wszystkie wypowiedzi.
            • verdana Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 19:06
              Rozczarowany był starszy brat.
              Jesli chcesz tylko zdrowe dziecko - nie adoptuj. Bardzo mało dzieci
              do adopcji jest zdrowe, jesli nie ma żadnych zaburzeń fizycznych,
              czesto powazne problemy z psychiką. Tak więc to dziecko nie dla
              tych, co chcą tylko zdrową dziewczynkę.
              I chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego, ze adoptowane dziecko
              wymaga znacznie więcej czasu i uwagi, niż rodzone. A moze się
              okazac, ze nie masz dla niego czasu, bo musisz zaopiekowac się
              bratem. I co wtedy?
              Uwazamy, ze adopcja nie jest dla bezplodnych - sama mam adoptowanego
              wyjka - tylko dla kludzi, ktorzy zdają sobie sprawę z tego co to
              jest adopcja, że być może dziecko adoptowane będzie potrzebowało 90%
              czasu, ktory masz dla wszystkich dzieci i ze oddanie dziecka matce,
              ktora moze w każdej chwili przejąc opieke nad niepelnosprrawnym
              bratem to bardzo zła opcja dla dziecka.
              A w adopcji nie liczy sie tylko chęć rodzicow, ale przede wszystkim
              gdzie dziecku będzie najlepiej. IO obawiam się, ze nie tam,. gdzie w
              kazdej chwili może nie być dla niego czasu...
              • marcysia51 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 19:13
                i ze oddanie dziecka matce,
                > ktora moze w każdej chwili przejąc opieke nad niepelnosprrawnym
                > bratem to bardzo zła opcja dla dziecka.
                Nie w każdej chwili tylko w przyszłości,no cóż to ze mój brat jest
                niepełnosprawny tez mnie dyskwalifikuje.Eh .
                • verdana Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 19:16
                  Tak, niestety, obawiam się, ze to - i to rzeczywiście całkowicie bez
                  Twojej winy - dyskwalifikuje. Tzn. nie brat, ale perspektywa, ze w
                  kazdej chwili będziecie musieli przejąć nad nim opiekę.
            • miska_malcova Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 19:40
              marcysia51 napisała:

              > Widzę,że traktujecie mnie jak kolejną małolatę na tym forum ,która pisze,że nie
              > wie jaki kolor majtek wybrac na randkę.
              > Dziwi Was to,ze chcemy adoptować dziecko,bo mamy swoje?

              nie, absolutnie mnie to nie dziwi. Po prostu nie znasz procedur adopcyjnych,
              które np. ja mam za sobą, ale stał się cud i zaszłam w ciążę smile Prawda jest
              taka, że jest bardzo mało dzieci do adopcji, czyli takich z uregulowaną sytuacją
              prawną. W pierwszym rzędzie dzieci sa proponowane parom niepłodnym, albo takim,
              którzy już adoptowali. O płeć nikt nas nie pytał, ale tez było nam wszystko
              jedno czy będzie to chłopiec czy dziewczynka. Dzieci w większości są chore
              (serce, alergia). Testy psychologiczne są prześwietlające człowieka na wskroś.
              Procedury są długie, męczące, a na spotkaniach z psychologiem wyjdzie każda
              wątpliwość. Pozornie niegroźne stwierdzenie "kotów nienawidzę" może się obrócić
              przeciwko Tobie.
              Dostajecie dziecko, które jest wielką niewiadomą. Znacie tylko jego stan zdrowia
              i skąd pochodzi. Takie dziecko może zachowywać się absurdalnie, sikać w majtki,
              płakać po nocach. Nie jest czysta kartą. Ma już sporo przeżyć na koncie.

              Jesteście na to gotowi? Startujcie więc! Ale musicie wiedzieć, że nie będzie
              łatwo. To dziecko już jest skrzywdzone, potrzebuje wiele miłości. Może być
              zazdrosne o Twoich synów, albo Twoi synowie o nie, bo może być zaborcze. Jeśli
              jednak czujecie się na siłach - dajcie komuś szanse na prawdziwy dom.

              > Widzę,że Waszym zdaniem adopcja jest jednak tylko i wyłącznie dla osób
              bezpłodnych.

              nie, ale mają pierwszeństwo
            • magdalenka117 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 19:46
              a ja się wcalę nie dziwię autorce postu, też mam 2 synków i marzę o
              córce ale również obie ciąże były trudne, też chciałabym adoptować
              ale wiem ,że miałabym marne szanse, często w ośrodkach adopcyjnych
              rozumują tak jak wiele z was,że jak ktoś ma swoje dzieci to ma
              zachcianki na adoptowane, wybiera sobie płeć i jeszcze chce zdrowe
              dziecko a która z was świadomie chciałaby chore z różnych względów
              chociażby finansowych żeby zapewnić leczenie ,rehabilitację.
              Mnóstwo jest małżeństw które mają dzieci i możliwości mieszkaniowe ,
              finansowe i ogromne pokłady miłości do obdarzenia jeszcze jednej
              istoty miłością ale adopcja jest tak w Polsce trudna,że po prostu
              nie dają sobie szans i rezygnują a szkoda
              • verdana Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 19:49
                Ależ nie.
                Po dzieci z uregulowana sytuacja prawna czeka się już nie miesiace,
                a lata. A dziecko nie jest rzecza, ktorą można dac komus, kto ma na
                to ochotę. Jeśli kogos zniechęci trudna procedura adopcyjna, to
                istnieje spore prawdopodobieństwo, ze jeszcze bardziej zniechęci je
                trudne dziecko, ktore najprawdopodobniej dostaną.
                Moja znajoma swiadomie adoptowała chore dzieci i jest bardzo
                szczęśliwa.
                • marcysia51 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 19:56
                  Te dzieci zostały skrzywdzone przez dorosłych i tylko dorośli mogą to naprawić.
                  Nie nastawiam sie,ze bedzie cudownie,kolorowo i bezproblemowo ale nie nastawiam
                  sie tez na totalna porażkę.bo gdyby wszyscy nastawiali sie,że dostaną dziecko i
                  beda mieli z nim same problemy i trudności to chyba nikt nie zdecydowałby sie na
                  adopcję.
                  • verdana Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 20:07
                    Zdziwisz się. Mnostwo osób się decyduje. Z adoptowanym dzieckiem nie
                    ma biowiem smych problemow, ale lekcewazyć ich nie mozna. A gdy sie
                    ma wlasne dzieci, trzseba też zdawać sobie sprawę, ze może to dla
                    nich być bardzo, bardzo trudne. Co innego zdecydować za siebie, a co
                    innego zdecydować, ze nasze rodzone dziecko być moze będzie miało
                    piekło w domu, a muy dla niego - zero czasu.
                    Nie mówię, ze tak musi być, bo czesto nie jest. Ale tak może być i
                    wtedy nie ma możliwosci wycofania się.
                    • marcysia51 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 20:28
                      no dobrze,a co jesli para decyduje sie adoptowac dziecko i zaraz po adopcji
                      matka zachodzi w ciąże -co zdarza sie bardzo często.I co rodzi sie malutkie
                      dziecko i matka musi zająć sie maluszkiem i z wiadomych wzgladów ma mniej czasu
                      dla dziecka adoptowanego i co powinni im to dziecko zabrac bo nie poswięcają mi
                      100% swojego czasu?
                      To nie jest tak,że my postanowilismy i tak ma być a nasze dzieci MUSZĄ się do
                      tego podporządkować.
                      Dużo rozmawiamy z synem i słuchamy co ma do powiedzenia i nie złożymy
                      odpowiedznich dokumentów dopóki nie będziemy na 100% pewni,ze nasz syn rozumie
                      kto ma pojawić sie w naszym domu.Nasze dzieci zawsze są informowane wcześniej o
                      zmianach które mają zajść w naszej rodzinie i zawsze słuchamy argumentów
                      starszego synka.nigdy nie stawiamy go przed faktem dokonanym i nie każemy tak
                      poprostu pogodzić się z sytuacją.
                      Prawie 7 letnie dziecko jest juz w miarę kumate i naprawdę można z nim pewnie
                      rzeczy obgadać,no przynajmniej z moim.
                      • verdana Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 20:41
                        To nie jest taka sama sytuacja. Najgorszy okres już za nimi - ten
                        pierwszy okres adaptacji. To nie chodzi o to, ze ktokolwiek wymaga
                        poświęcenia dziecku 100% czasu - tylko czasem dziecko jest
                        zaniedbane, wymaga specjalistycznej pomocy, dziecko mojej
                        przyjaciółki przez pół roku nie stanęło na ziemi - matka musiala je
                        nosic, choć miało już cztery lata, tak panicznie bało sie
                        opuszczenia. Dla nowonarodzonego dziecka taka sytuacja będzie
                        normalna. Dla dzieci starszych konieczność rezygnacji z czasu mamy
                        jest trudna nawet w przypadku nowonarodzonego dziecka, a tutaj jest
                        to czesto jeszcze trudniejsze, bo dziecko wymaga (moze poza
                        noworodkiem) więcej czasu i uwagi.
                        Wasz syn mając siedem lat absolutnie nie jest w stanie zrozumieć
                        złożonosci sytuacji. Nie zrozumie, ze adoptowane dziecko moze np.
                        wypróbowywać milość rodziców niszcząć systematycznie cały dom i
                        lejąc starszego brata - i to moze trwać nawet rok, jak nie więcej.
                        Poczytaj sobie pamiętniki rodziców adoptowanych dzieci, ale nie te
                        cukierkowe jak "Bociany przylatują wiosną".
              • miska_malcova Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 20:23
                magdalenka117 napisała:

                > a ja się wcalę nie dziwię autorce postu, też mam 2 synków i marzę o
                > córce ale również obie ciąże były trudne, też chciałabym adoptować
                > ale wiem ,że miałabym marne szanse, często w ośrodkach adopcyjnych
                > rozumują tak jak wiele z was,że jak ktoś ma swoje dzieci to ma
                > zachcianki na adoptowane, wybiera sobie płeć i jeszcze chce zdrowe
                > dziecko a która z was świadomie chciałaby chore z różnych względów
                > chociażby finansowych żeby zapewnić leczenie ,rehabilitację.

                Zdziwiłabyś się jak wiele jest osób świadomie adoptujących chore dziecko.
                Ośrodek adopcyjny kieruje się dobrem dziecka, jeśli zauważy, że płeć jest dla
                kandydatów na rodziców najważniejsza, to nie da im szansy

                > Mnóstwo jest małżeństw które mają dzieci i możliwości mieszkaniowe ,
                > finansowe i ogromne pokłady miłości do obdarzenia jeszcze jednej
                > istoty miłością ale adopcja jest tak w Polsce trudna,że po prostu
                > nie dają sobie szans i rezygnują a szkoda

                Adopcja jest trudna, bo jest mało dzieci z uregulowana sytuacja prawną. krótko
                mówiąc jest więcej chętnych niż dzieci.

                Nam powiedziano, żebyśmy się nastawili na czekanie w latach, nie miesiącach.
                Byliśmy idealnymi kandydatami (słowa psychologa), ale przez 2 lata nie
                zaproponowano nam żadnego dziecka, bo albo były rodzeństwa, a takich się nie
                rozdziela, albo byli Ci, którzy dłużej czekają sad
                • marcysia51 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 20:32

                  >
                  > Nam powiedziano, żebyśmy się nastawili na czekanie w latach, nie miesiącach.
                  > Byliśmy idealnymi kandydatami (słowa psychologa), ale przez 2 lata nie
                  > zaproponowano nam żadnego dziecka, bo albo były rodzeństwa, a takich się nie
                  > rozdziela, albo byli Ci, którzy dłużej czekają sad

                  Czyli też chcieliście wybrac tak jak my,bo chcieliście tylko jedno dziecko.Czyli
                  wg niektórych nie marzyliście tak bardzo o dziecku skoro nie mogliście adoptować
                  dwójki.
                  • miska_malcova Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 20:56
                    marcysia51 napisała:

                    > Czyli też chcieliście wybrac tak jak my,bo chcieliście tylko jedno dziecko.Czyl
                    > i
                    > wg niektórych nie marzyliście tak bardzo o dziecku skoro nie mogliście adoptowa
                    > ć dwójki

                    wybacz, ale ale to nie analogia i nie stawiaj znaku równości między nami: ty
                    chcesz dziewczynkę, my chcieliśmy dziecko bez względu na płeć. Adopcję 2 dwójki
                    nawet psycholog odradzał. To większa odpowiedzialność niż adopcja jednego dziecka.
                  • kawka74 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 21:06
                    Od czapy porównanie.
                    Wybór między jednym dzieckiem a dwójką czy trójką leży w 99 przypadkach na 100 w
                    gestii ośrodka. To pracownicy decydują, czy kandydaci podołają finansowo i
                    psychicznie rodzeństwu. A jeśli nie, trzeba mierzyć zamiar podług sił i czasem
                    zrezygnować z marzeń.
                    My bardzo chcieliśmy adoptować rodzeństwo, ale to pracownicy ośrodka
                    zadecydowali, że będziemy czekać na jedno dziecko.
                    A sytuacja rozwiązała się tak, jak u Miśki.
                    • miska_malcova Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 21:16
                      kawka74 napisała:

                      > A sytuacja rozwiązała się tak, jak u Miśki.

                      Cieszę się Kawka, nie wiedziałam. Gratuluję! smile


                      • kawka74 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 21:24
                        A dziękuję smile
                        Urodziłam córkę w lutym, chyba ze dwa miesiące po Tobie.
                        • miska_malcova Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 21:35
                          kawka74 napisała:

                          > A dziękuję smile
                          > Urodziłam córkę w lutym, chyba ze dwa miesiące po Tobie.

                          tak, ja syna 26 grudnia smile Nadal nie wierze, że to się stało smile
    • kinga_owca Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 19:13
      abstrahując od założeń i zamierzeń autorki -
      po drugim poronieniu poważnie zastanawialiśmy się nad adopcją,
      zadzwoniłam na adopcyjny telefon zaufania żeby pogadać, babka
      zapytała mnie: czy macie stwierdzoną przyczynę niepłodności? ja jej
      na to: nie mamy, dwa razy poroniłam, ale nie wiemy, czy na pewno
      nigdy nie bedziemy mogli miec własnych dzieci. Babka mi na to: skoro
      możecie to próbujcie, bo bez stwierdzonej nieplodności i tak nie
      dostaniecie...
      tyle w temacie
      • verdana Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 19:15
        Moja znajoma adoptowała dwoje, bez stwierdzonej przyczyny. Idiotki
        zdarzają się wszędzie, także w Osrodkach Adopcyjnych.
      • miska_malcova Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 20:26
        Głupia baba. Nas zapytano tylko o historię starań, a na końcu czy nadal się
        staramy - powiedzieliśmy, ze już nie. Ja miałam tylko zdiagnozowane schorzenie.
        Psychologowi to wystarczyło
    • amona13 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 21:00
      ile masz lat bo piszesz że, od 27 lat masz styczność z niepełnosprawnymi, o tyle
      jest to ważne że różnica wieku między dzieckiem a rodzicami adopcyjnymi nie może
      być większa niż 40 lat
      • marcysia51 Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 21:43


        > ile masz lat bo piszesz że, od 27 lat masz styczność z niepełnosprawnymi, o tyl
        > e
        > jest to ważne że różnica wieku między dzieckiem a rodzicami adopcyjnymi nie moż
        > e
        > być większa niż 40 lat

        Mam 33 lata,a 27 lat temu urodził sie mój brat u którego stwierdzono porażenie
        mózgowe.Od tamtej pory uczestnicze w życiu brata,jeździmy na
        turnusy,rehabilitacje i sama ukończyłam kierunek terapii zajeciowej z podstawami
        psychologii i pedagogiki specjalnej.
    • lineczkaa Re: Adopcja - tylko dla bezpłodnych??? 18.05.10, 21:02
      Mąż mojej koleżanki ma czterech braci i siostrę. Adoptowaną. Rodzice
      chcieli dziewczynkę, a ze względu na ilość chłopaków nie zdecydowali
      się na kolejną ciążę. Ani razu przez głowę mi nie przeszło, że są
      nieodpowiedzialni czy ich wybór dwuznacznie moralny.
      Teraz to tu wszystkie święte... Jakby każda kobieta będą w ciąży
      nigdy nie nastawiała się na konkretną płeć. Ale widać powiedzenie
      chcę urodzić córkę, nie JAKIEKOLWIEK dziecko, tylko córkę jest wielce
      poprawne, natomiast preferencje adopcyjne są szatańskim wymysłem.
    • mruwa9 marcysia, przeczytaj sobie 18.05.10, 21:56
      archiwum.polityka.pl/art/rodzinny-sekret-czyli-czego-sie-nie-mowi-onbsp;adopcji,398773.html

      • kawka74 Re: marcysia, przeczytaj sobie 18.05.10, 22:03
        Od pani Pietkiewicz trudno oczekiwać obiektywizmu w tych sprawach, więc lepiej
        sobie oszczędzić traumy.
        IMO jedną z lepszych lektur jest 'Wieża z klocków' Katarzyny Kotowskiej, nie
        przegina ani w jedną, ani w drugą stronę.
      • verdana Re: marcysia, przeczytaj sobie 18.05.10, 22:06
        Do tego tekstu pochodzilabym z dystansem - autorka ma za sobą
        nieudana adopcje i w ten sposób w pewnym sensie tlumi swoje wyrzuty
        sumienia.
        • mruwa9 Re: marcysia, przeczytaj sobie 18.05.10, 22:18
          a moze to nie kwestia wyrzutow sumienia, tylko wlasnych doswiadczen,
          ktore sa zbiezne z tymi opisanymi w artykule?
          tez znam przypadek adopcji sierot biologicznych, ktory zakonczyl sie
          niepomyslnie- jedno z dzieci, w wieku dojrzewania, (adoptowano
          rodzenstwo) wrocilo do domu dziecka po paru latach. Nie dlatego, ze
          znudzilo sie swoim rodzicom, ale po dlugich i ciezkich terapiach,
          rozmowach z psychologiem , ktory sam doradzil takie rozwiazanie,
          zeby ratowac to, co jeszcze z rodziny zostalo, wskutek destrukcyjnej
          dzialalnosci dziecka. Chociazby po to, zeby ratowac rodzenstwo
          wspomnianego dziecka. Ciezka decyzja plus poczucie ogromnej porazki
          dla rodzicow, ktorzy sa swietnymi ludzmi i naprawde mieli niespozyte
          poklady dobrej woli i milosci do adoptowanych dzieci i nie mníejszy
          wklad energii, czasu i wysilku, wlozonego w ratowanie rodziny i
          dziecka. Nie udalo sie.
          Nie ma tu miejsca na stereotyp wdziecznej sierotki w loczkach i
          sukieneczkach, dygajacej grzecznie przed rodzicami i dozywotnio
          okazujacej wdziecznosc za przyjecie pod swoj dach.
          • kawka74 Re: marcysia, przeczytaj sobie 18.05.10, 22:28
            > a moze to nie kwestia wyrzutow sumienia, tylko wlasnych doswiadczen,
            > ktore sa zbiezne z tymi opisanymi w artykule?

            Raczej nie. Autorka wychodzi z założenia, tak w tym artykule, jak i w drugim na
            ten sam temat, że wina za niepowodzenie adopcji leży w 99 przypadkach na 100 po
            stronie dzieci. Zdejmuje tym samym z siebie całą odpowiedzialność za własne
            niepowodzenie.
            A przyczyną niepowodzenia bywają tak samo błędy rodziców, choćby oczekiwanie
            wdzięczności za 'przygarnięcie sierotki'.
            • mruwa9 Re: marcysia, przeczytaj sobie 18.05.10, 22:47
              kawka, czy to przypadkiem nie Ty pisalas wyzej , ze dziecko
              (adoptowane czy biologiczne) nie jest czysta, pustka kartka, tylko
              przychodzi z bagazem pewnych cech, genetycznych czy bedacych efektem
              wplywu srodowiska. A te dzieci, ktore trafija do adopcji, bywaja
              obarczone bagazem szczegolnym ( FAS, mikrourazy mozgu, zaburzenia
              rozwoju, ADHD, odziedziczone po dysfunkcyjnych rodzicach
              biologicznych charakteropatie wszelkiej masci itd). Czasem wysilek
              rodzica adopcyjnego to za malo i obarczanie go wylaczna wina za
              niepowodzenie wychowawcze jest kopaniem lezacego.
              Ja mam "tylko" dziecko z ADHD (biologiczne, moje). I to, co
              slyszalam z zewnatrz, komentarze na temat mojej nieudolnosci
              rodzicielskiej (oczywiscie miedzy wierszami, nigdy wprost) i
              obarczanie mnie wina za takie " felerne" dziecko daja mi pewne
              wyobrazenie i przedsmak tego, co moga przezywac rodzice adopcyjni,
              ktorzy maja jeszcze bardziej pod gorke.
              • miska_malcova Re: marcysia, przeczytaj sobie 18.05.10, 22:53
                mruwa9 napisała:

                > kawka, czy to przypadkiem nie Ty pisalas wyzej , ze dziecko
                > (adoptowane czy biologiczne) nie jest czysta, pustka kartka, tylko
                > przychodzi z bagazem pewnych cech, genetycznych czy bedacych efektem
                > wplywu srodowiska.

                może nie tak dokładnie, ale ja sie tak wyraziłam smile
              • kawka74 Re: marcysia, przeczytaj sobie 18.05.10, 23:03
                Czasem wysilek
                > rodzica adopcyjnego to za malo i obarczanie go wylaczna wina za
                > niepowodzenie wychowawcze jest kopaniem lezacego.

                Pani Pietkiewicz twierdzi, że zawsze, no, prawie zawsze. Nie chce widzieć tych
                przypadków, w których nawalili rodzice, uważa, że jedynymi sprawcami nieudanej
                adopcji są dzieci.
                Jest różnica?
                • mruwa9 Re: marcysia, przeczytaj sobie 19.05.10, 07:29
                  ja nie wierze w sytuacje, gdy nawalili tylko/glownie rodzice. To
                  dziala zawsze dwukierunkowo, a efekt koncowy jest zawsze wypadkowa
                  wektorow dzialajacych z obu stron. Moze jestem idealistka, ale
                  wierze, ze proces adopcyjny jest tak trudnym egzaminem, ze na placu
                  boju pozostaja najsilniejsi i ci naprawde motywowani. Rodzicow
                  biologicznych nikt nie egzaminuje z umiejetnosci rodzicielskich, nie
                  potrzebuja niczyjej zgody na splodzenie potomstwa, a zakres
                  tolerancji wobec nich i ich bledow wychowawczych jest znacznie
                  wiekszy, niz w przypadku rodzicow adopcyjnych. Nie znam osobiscie
                  B.Pietkiewicz i szczegoly jej sytuacji rodzinnej sa mi obce, ale
                  moge sobei wyobrazic, ze rodzice adopcyjni maja bardziej pod gorke,
                  trudniejsza sytuacje wyjsciowa, wiecej przeszkod do pokonania, musza
                  wladowac znacznie wiecej wysilku w to, zeby wychowac dzieci, a
                  jednoczesnie material jest znacznie trudniejszy do obrobki. A
                  przeciez w tak zwanych dobrych rodzinach, biologicznych, tez
                  zdarzaja sie problemy z narkotykami, uzaleznieniami i
                  przestepczoscia dzieci i wtedy nie zawsze obarcza sie wylaczna wina
                  rodzicow. Dlatego wspomnialam moja sytuacje (dziecko z ADHD), bo
                  widze pewna analogie: gdy sie cos nie powiedzie, jak u p.
                  Pietkiewicz, nikt juz nie zauwaza tego, co sie zrobilo, aby pomoc
                  dziecku. Widzi sie wylacznie to, co nie dziala, co jest problemem. I
                  pojawiaja sie pretensje, komentarze, oceny niekompetencji
                  rodzicielskich. Wysilku i staran rodzicow nie zauwaza nikt. Nikt nie
                  daje rodzicom wsparcia w trudnej sytuacji. Zostaja sami , z
                  nieprzychylnymi komentarzami otoczeia i narastajacym problemem.
                  Dlatego uwazam, ze to jest kopanie lezacego. Przerobilam na wlasnej
                  skorze, choc w znacznie mniejszym wymiarze, niz rodzice adopcyjni,
                  ktorym sie nie udalo.
                  • nangaparbat3 Re: marcysia, przeczytaj sobie 19.05.10, 07:52
                    OK,
                    jednak absolutnie sie nie zgadzam, ze WINĄ obarczac dziecko.
                    Wystarczy powiedziec, ze sytuacja okazała sie dla rodzicow adopcyjnych zbyt
                    trudna. I dla dziecka też.
                    • mruwa9 Re: marcysia, przeczytaj sobie 19.05.10, 08:15
                      ale tu w ogole nie chodzi o to zeby kogokolwiek obarczac wina.
                      Czasem po prostu sie nie udaje, mimo wysilku i dobrych checi i
                      szukanie winnych jest bez sensu i bezproduktywne. Rodzinom
                      biologicznym tez czasem sie nie udaje. Takie zycie.
                      • nangaparbat3 Re: marcysia, przeczytaj sobie 19.05.10, 13:25
                        mruwa9 napisała:

                        > ale tu w ogole nie chodzi o to zeby kogokolwiek obarczac wina.
                        >

                        Dokładnie tak samo myślę, jednak w tej rozmowie o winie się jak najbardziej mówi.
                  • kawka74 Re: marcysia, przeczytaj sobie 19.05.10, 09:02
                    > ja nie wierze w sytuacje, gdy nawalili tylko/glownie rodzice.

                    Ja nie muszę wierzyć, ja je widziałam.
                    Widzisz, gdy się decydujesz na adopcję, musisz mieć na uwadze, że dziecko
                    adoptowane ma swoje mniejsze lub większe obciążenia, za które winić go nie
                    można. Rodzic adopcyjny albo sobie radzi z tymi obciążeniami, albo nie.
                    Obciążenia są różne, przygotowanie RA jest różne, oczekiwania są różne. Czasem
                    jest tak, że RA nie jest w stanie zaakceptować dziecka adoptowanego do końca,
                    cały czas czuje obcość (ma to miejsce najczęściej w rodzinach, gdzie są dzieci i
                    biologiczne, i adoptowane). I gdzie tu jest wina dziecka? A adopcja - nieudana.
                    Artykuł pani Pietkiewicz pozbawiony jest jakichkolwiek niuansów, odcieni, wahań
                    - dziecko jest winne i już.
                    • kawka74 Re: marcysia, przeczytaj sobie 19.05.10, 11:12
                      A propos artykułu jeszcze jedno - jeśli ktoś pisze, że z adoptowanych dzieci
                      wyrastają qrwy i złodzieje, to chyba raczej trudno zakładać, że jest to osoba
                      obiektywnie patrząca na problem.
                  • verdana Re: marcysia, przeczytaj sobie 19.05.10, 15:04
                    Niestety, jako że znam wymieniona w artykule psycholog, specjalistke
                    od adopcji sporo jest wypadkow, gdy nawalają tylko rodzice. Na
                    przyklad maja wobec dziecka zbyt wysokie wymagania - sporo
                    (najwiecej!) adopcji jest rozwiązywanych, bo dziecko źle się uczy...
                    Albo dlatego, ze jest po prostu niezbyt grzeczne. Albo z powodu
                    rozwodu rodziców. Albo dlatego, ze rodzi się wlasne. Niestety.
    • marcysia51 Re: Brak słów 18.05.10, 23:04
      No teraz to pojechałas po chamsku.
      Gdzie napisałam,ze chłopcy to kotki których nienawidze a dziewczynki to pieski?
      Porąbana jesteś?
      Babsztylem jestes sama i to porzadnie pojechanym skoro po przeczytaniu kilku
      zdań oceniasz mnie i moją rodzinę w taki sposób.A od mojego nienarodzonego
      dziecka to sie odpierdol to sama osobiście trzasnę baranka ale Tobie.
      • jx46 Re: Brak słów 18.05.10, 23:10
        Tak, napisałam po chamsku. Spójrz na swoją reakcję. A najlepiej ją wydrukuj i
        zanieś do ośrodka, wiele im o tobie powie. Jak mała piękna dziewczyneczka powie
        coś po chamsku to też ją trzaśniesz? Mi możesz spróbować, zapraszam. Tylko ja
        jako dorosła osoba będę wiedziała co z tym zrobić.
        • marcysia51 Re: Brak słów 18.05.10, 23:29
          słuchaj obraziłas mnie,mojego męża i moje dzieci.moja reakcja cię zdziwiła no
          cóż,cielakiem pozwalajacym włazic sobie na głowe nie byłam nie jesetm i nie
          będę,nie znasz ani mnie ani mojej rodziny.naucz się czytac i interpretować
          właściwie wypowiedzi innch a nie odrazu rzucać obelgami,bo tego sobie nie życzę.
          • jx46 Re: Brak słów 18.05.10, 23:34
            I tu się mylisz bo twoja reakcja ani trochę mnie nie zaskoczyła .
            • marcysia51 Re: Brak słów 18.05.10, 23:38
              Skoro jesteś taka przewidywalna to zastanawiam się czemu obraziłas moje dzieci ?
              Bawi cie to,ze jesteś w necie incognito i nie poniesiesz konsekwencji swojej
              bezmyślnej wypowiedzi?
              • jx46 Re: Brak słów 18.05.10, 23:45
                Nie obraziłam twoich dzieci tylko ciebie i twojego męża jeżeli obrażaniem jest
                stwierdzenie faktu. O jakich konsekwencjach mówisz bo nie rozumiem ? Jakbym
                powiedziała ci to w nos to co by to zmieniło?
      • marcysia51 Re: Brak słów 19.05.10, 20:44
        Ha ha ha sprytna jesteś.wykasowałaś (nie wiem jak) swoją bardzo inteligentną
        wypowiedź na tamat mojego nienarodzonego dziecka i teraz wyszło,ze to ja jestem
        chamska smile Dobre dobre.
        moze niech sie koleżanka pochwali co napisał,watpię czy sie odważy skoro skasował.
        no ale niech bedzie.
        zakończmy te dyskusje.
        My swoje postanowiliśmy.Dzieki za rady.
        • jx46 Re: Brak słów 19.05.10, 21:42
          Ależ ty dzika jesteś - myślisz,że sama siebie wykasowałam? Heh, dlaczego miałabym to zrobić..? Napisałam co myślę i mogę śmiało powtórzyć, ale znowu mnie wytną nie wiadomo czemu. Daruję więc sobie ostatnie zdanie, które dokładnie pamiętasz a za które pewnikiem spotkała mnie cenzura . Uważam, że ani ty ani twój mąż nie dostaniecie nigdy dziecka i słusznie. Bo kiepskimi rodzicami musi być para, która pozwala na to by brat nie akceptował brata. To wy do tego dopuściliście - jak sama pisałaś to twój mąż wciskał twojemu synowi kit, że na świat przyjdzie siostra. Nie wytłumaczyliście młodemu jak powinien postępować i nakręcając się znielubił swojego rodzonego brata, mało tego pozwalacie żeby to się ciągnęło. To wy ponosicie za to odpowiedzialność ! Uważam też, że nie powinniście dostać pod opiekę żadnego żywego stworzenia, ponieważ jak forum pokazuje nie potrafisz o nie zadbać. Jak można dopuścić do zgubienia tak wielkiego psa? Po drugie - chwaliłaś się też na forum, że dziecko po zabawie z psem chodzi zakrwawiony - czy do tego dopuści odpowiedzialny rodzic? Punkt kolejny - co masz w głowie, że każesz się wynosić ludziom spoza Warszawy z 'twojego' przedszkola? To, że nienawidzisz kotów też wiele o Tobie mówi. Jak można nienawidzić kogoś, kto nie wyrządził ci ogromnej krzywdy?
          Mam dalej wymieniać powody dlaczego nie powinnaś mieć dzieci w ogóle?
          Ps. I nie przekręcaj proszę moich słów bo tego nie znoszę. Chcesz się odwołać do mojej wypowiedzi to mnie zacytuj i nie wprowadzaj ludzi w błąd.

          • marcysia51 Re: Brak słów 19.05.10, 22:39
            Jak można dopuścić do zgubienia tak wielkiego psa? Psa mi ukradziono a nie go
            zgubiłam.
            Po drugie -
            > chwaliłaś się też na forum, że dziecko po zabawie z psem chodzi zakrwawiony -
            > czy do tego dopuści odpowiedzialny rodzic? nie chwaliłam sie tylko
            informowałam czym może skończyć sie zabawa szczeniaka z dzieckiem.Psa wzielam z
            pełna odpowiedzialnością ale nie po to aby trzymac go w klatce i izolowac od dzieci.
            Punkt kolejny - co masz w głowie, że
            > każesz się wynosić ludziom spoza Warszawy z 'twojego' przedszkola? gdzie
            napisałam,ze to moje przedszkole?i co to ma wspólnego z wychowywaniem dzieci?
            To, że nien
            > awidzisz kotów też wiele o Tobie mówi. Jak można nienawidzić kogoś, kto nie wyr
            > ządził ci ogromnej krzywdy? A skąd masz info,ze kot nie wyrzadził mi krzywdy?
            kiedy byłam małym dzieckiem chciałam pogłaskać kota,który odrazu porzadnie mnie
            ugryzł,od nastepnego kota dostałam liszaje na szyi wygladało to jakby ktoś
            wyrwał mi kawał skóry.
            Żeby jeszcze pogrążyc sie zupełnie to napisze ci,że nieawidze myszy i szczurów -
            no cóz to mnie kompletnie przekreśla.
            W sygnaturce nie po to napisałam o swoim dziecku aby ktokolwiek je obrażał.
            Mam nadzieję,ze czytanie moich wypowiedzi na różnych forach chciciaz trochę
            umiliło ci Twoje beznadziejne pełne goryczy życie.
            i odczep sie juz odemnie,bo ja chociaż nie ukrywam sie pod jednorazowo załozonym
            nickiem.
            • jx46 Re: Brak słów 19.05.10, 23:00
              1.To jak go pilnowałaś? Że ukradziono ci takie wielkie bydle? Niesamowite.
              Puściłaś go pewnikiem na spacerek.
              2.To wcześniej nie wiedziałaś jak się kończy taka zabawa? Dopiero jak ci
              dzieciaka pogryzł?
              3."Sorki ale tak jestem zdania,że gdyby nie cholerni przyjezdni to dla moich dzieci
              nie zabrakłoby miejsca w przedszkolach.
              Ja nie jade do ciechanowa i tam nie zabieram nikomu ani pracy ani miejsc w
              przedszkolach." Nie wiesz co ma wspólnego? To ja ci tego tlumaczyć nie będę.
              4.Rzeczywiście OGROMNĄ krzywdę wyrządził ci kot - ogromną- ugryzł cię...
              niesamowite - to czemu nie nienawidzisz psów, które pogryzły twojego dzieciaka?
              Pokarz mi dowód na to, że przez kota dostałaś liszai . Śmieszna jesteś. Może
              należałoby nad higieną popracować? Albo schudnąć - to i potu mniej i czyściej |smile
              5. Do szczurów z szacunkiem, bo są nad tobą.
              6. Nie obraziłam twojego dziecka do jasnej ciasnej, skąd to wytrzasnęłaś?
              7. Moje życie jest piękne i radosne. A gorycz czuje jak czytam twoje wypowiedzi.
              Mogę ci to powiedzieć w twarz , ale żal ci tyłek ściśnie zakompleksiona kobieto
              bo ja z tych co mają plaski brzuch, 50 kg wagi i cycka w rozmiarze H a nie wór
              zamiast brzucha, wagę niedźwiedzia i deskę na klacie . Buziak.
              • marcysia51 Re: Brak słów 19.05.10, 23:36
                Posrało ci sie w głowie kompletnie.
                Mojego dziecka nigdy nie pogryzły zadne psy !!!!!
                Jestem szczupłą i wysoka osobą,a to ze nie jestem zadowolona ze swojego wygladu
                to chyba jak najbardziej normalne.
                z tego co o sobie piszesz to chyba chciałabys byc lalka Barbie ale sorrki piekna
                figura i wielki cyc to nie wszystko.trzeba jeszcze mieć cos w głowie oprócz
                siana.a i spójrz w lustro ,bo chyba masz wszystkie pozasłaniane.
        • jx46 Re: Brak słów 19.05.10, 21:44
          Ps. nie chcesz by ktokolwiek wspominał o twoim nienarodzonym dziecku, to usuń
          sygnaturę. Nie wyczytałam tego z kuli.
    • kawka74 Re: Brak słów 18.05.10, 23:05
      Bez przesady, naprawdę. Chamstwo i okrucieństwo jest tu zupełnie zbędne.
    • nanuk24 Re: Brak słów 19.05.10, 00:26
      Coz, baranka to ty powinnas osbie strzelic i to porzadnego, az ci
      zahuczy w tym chamskim lbie
    • aurita Re: Brak słów 19.05.10, 08:01
      tak chamskiej wypowiedzi dawno nie czytalam.
      do smieci ten post!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka