Dodaj do ulubionych

Przywieź mi dziecko...

22.05.10, 22:08
Moje teściowa wysłała dziś rano takiego sms-a na komórkę mojego męża. Wściekłam się bardzo bo mimo że mieliśmy rano zaplanowaną cała sobotę on w mgnieniu oka zmienia plany i mówi- mama nas zaprasza, pojedziemy? Nie nas zaprasza tylko chce wnuka żeby jej przywieźć bo chyba jej się nudzi. Synuś ma 8 m-cy , teściowa jest bardzo zaborcza jeśli chodzi o kontakt z małym. Najlepiej by jej przywieźć dziecko na weekend a wy ( ja z mężem )se idźcie... Jak nas odwiedza, zabiera dziecko do innego pokoju bo mały się cały czas na mnie patrzy i ona nie umie z nim złapać kontaktu... Nawet się do mnie nie odzywa bo jak słyszy synuś mój głos to już chce do mamy...Mam dość. Szlag mnie trafia.... Teksty typu - przywieź mi go na cały dzień, na weekend może u nas zostać, wy sobie jedźcie, wyrywanie mi go z rak jak płacze bo jej zdaniem ona lepiej go uspokoi ( oczywiście z mizernym skutkiem bo to ja go uspakajam) i mogłabym mnożyć. Do tego już stwierdziła że skoro ja coraz mniej karmie to dziecko może być częściej i na dłużej u niej.
To najczęstszy powód do kłótni miedzy mężem a mną, on nie widzi problemu i nie wie o co mi chodzi... Czy ktoś mnie rozumie? Co powinnam zrobić? Myślę że rozmowa z nią mogłaby pójść na noże a nie chcę doprowadzać do takich sytuacji ALBO ona by tez nie widziała problemu..
Obserwuj wątek
    • heca7 Re: Przywieź mi dziecko... 22.05.10, 22:13
      Ech. Jedne na tym forum narzekają, że babcie się nie interesują. Drugie mają
      pretensje, że interesują się za bardzo. A teściowa to już cokolwiek nie zrobi
      będzie źle.
    • bracialwieserce Re: Przywieź mi dziecko... 22.05.10, 22:15
      Jeśli pozwolisz wejść sobie na głowę będziesz tak miała jak teraz. Dziecko jest
      WASZE oczywiście warto aby rozwijało się w dobrej atm. z udziałem
      dalszej/bliższej rodziny ale doprawdy rywalizacja w tym względzie teściowa-Twoje
      dziecko jest beznadziejna! Radzę oświecić Babcię dziecka grzecznie i
      kulturalnie! Nie będzie draki{a nawet gdyby} jeśli rzeczowo zakomunikujesz, że
      jest to DLA CIEBIE PRZYKRE! Ewentualnie się obrazi na to nic poradzić nie można
      -jak będzie tak dalej pogłębi się to - niestety! Dwa teściowa już urodziła i
      wychowała a więc niech się uspokoi. Raz po raz na tym/innych forach jest jakieś
      chore wyrywanie dziecka od matki - ciekawe czy teściowej Twej byłoby tak miło?
      Radze polecieć tym tropem.
      To miło że kocha wnuka/chce z nim kontaktu! Ale wszystko ma swoje granice.
      Dziecko to nie miś -teściowa chyba zapomniała o tym!
    • czar_bajry Re: Przywieź mi dziecko... 22.05.10, 22:17
      Wszystkie Cię rozumiemysmile

      Ty też jesteś zaborcza wobec swojego dziecka i męża zresztą też ale to zupełnie
      normalna reakcja a to co się dzieje między Tobą a teściową to rywalizacja
      pomiędzy dwiema samicamitongue_out
      • bracialwieserce Re: Przywieź mi dziecko... 22.05.10, 22:30
        O rany................. a może autorko wątku po prostu pogadasz z teściowa o tym
        co ci leży na wątrobie?! Początki z dzieckiem mogą być trudne warto aby dwie
        strony wyszły naprzeciw swoich obaw/oczekiwań!
        My nie znamy Twojej teściowej ni Ciebie - musicie to Rozwiązać.
        • gracekelly17 Re: Przywieź mi dziecko... 22.05.10, 22:42
          Sama się zastanawiam i analizuję dlaczego mnie to tak wkurza.Ona dostała do głowy jak mały się urodził,jak miał jeden dzień to go brała na ręce i całowała ( dziecko było z tatusiem w pokoju odwiedzin).Przez 10 lat naszego małżeństwa odwiedzała nas 2 razy do roku ( na imprezy urodzinowe) a po narodzinach była codziennie. Nosiła dziecko non stop, była głucha na protesty żeby tak nie robiła... Co gorsza chce non stop być z dzieckiem sama, a czy ja wiem co ona tam z nim wyprawia? Dziecko zwykle po takich odwiedzinach jest rozregulowane, nie chce jeść normalnie( babcia pewnie wystawia wielki teatrzyk) , długo wraca do swoich stałych zachowań... No i to polecenie- przywieź mi dziecko, oh jak mnie to wkurzyło....
          • gracekelly17 Re: Przywieź mi dziecko... 22.05.10, 22:44
            Nie jestem niewdzięczną synową....Doceniam fakt ze jak mamy jakieś wyjście to
            korzystamy z jej pomocy( niestety nie mamy innej alternatywy)... tylko że
            mogłaby napisać np.wpadnijcie na kawę,a nie przywieź mi dziecko.... wrrr
            • berecik7 Re: Przywieź mi dziecko... 22.05.10, 22:57
              Wyobraź sobie sytuację odwrotną. Rodzisz dziecko, wyczekanego i jedynego wnuka.
              Mijają miesiące, a twoi teściowie migają się od kontaktów, jak mogą. Nie
              dzwonią. Dziecko jest wymagające, padasz na pysk, chorujesz, przez lata nie masz
              ani jednego wolnego week-endu tylko dla siebie i męża (rodzice za granicą).
              Twoje małżeństwo zaczyna się sypać. Lepiej ci? Nie? to doceń, co masz. Dziecka
              ci nie zabierze, a ty wykorzystaj ten czas na relaks, poczytaj książkę. I uwierz
              mi, że teściowa olewająca twoje dzieci boli bardziej.
              • gracekelly17 Re: Przywieź mi dziecko... 22.05.10, 23:02
                Domyślam się.... Tylko że moja to znowu przegina w drugą stronę , jak dla mnie
                za mocno...
                • granadax Re: Przywieź mi dziecko... 22.05.10, 23:14
                  ja istotnie przyznam, że nie rozumiem o co sie pieklisz. Kiedys bedziesz babcia i pomysl jak ci bedzie, kiedy twoj synus bedzie ci wydzielal wnuka...
                  Dajze tej babce dziecko i idz z mezem sie bawic skakac, latac, rowerem jezdzic. Boze co w tym zlego zeby babce dac dzieciaka na obote czy niedziele.
                  Nie rywalizuj z nia,ona nigdy nie wygra. A twoj maz to tylko jej syn, a nie kochanek. Maz syna? kumasz to? To sie nie zmieni kiedy jemu broda urosnie i bedzie juz seksem zainteresowany... Tak samo bedziesz go chciala miec na rekach i bedziesz bronila dostepu jak teraz wobec babki.
                  I pamietaj - pomoc ci chce zrozumiec, nie mam najmniejszego interesu w tym, zeby ci zrobic przykrosc.
                  • gracekelly17 Re: Przywieź mi dziecko... 22.05.10, 23:21
                    Różnica będzie taka że ja swojego syna zaproszę do siebie z rodziną a nie będę
                    go traktowała na zasadzie- ty se już jedź, zostaw mi tylko wnuka...Bo to chyba
                    coś nie haloo....
                    • granadax Re: Przywieź mi dziecko... 22.05.10, 23:32
                      naprawde nie wolisz do kina z mezem albo na seksy zamiast z tesciowa przy
                      herbacie??? - nie wierze...


                      Zdradx mi jeszce tajemnice skad wiesz jakie relacje bedziesz miala z synowa?
                      moze to jedza będzie??

                      Wiesz co i usmiechnij sie to naprawde cuda zdziala
                      • gazeta_mi_placi Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 00:14
                        Jak los będzie sprawiedliwy to taka sama jak autorka wątku,więc wyrazy
                        współczucia big_grin
                    • lola211 Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 09:33
                      Zarówno moja mama jak i tesciowa tak wlasnie mi pomagaly.Dzwonily, by przywiezc wnuczke.Po to, bym ja miala czas dla siebie, a drugi powod taki- by mogly same pobyc z wnuczka bez czujnego oka matki.Bo jak wyglada pobyt dziecka z rodzicami u tesciowej? Na permanentnej kontroli, czy aby tesciowa zajmuje sie dzieckiem tak jak rodzice wymagaja.Koszmar jakis.
                      Ja chetnie z tej opcji korzystalam, jestem im wdzieczna.Wizyty cala rodzina tez sie odbywaly, ale podrzucanie dziecka ma zupelnie inny wymiar- czlowiek odzyskuje na chwile wolnosc- bezcenne.
                    • sanrio Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 11:28
                      Hehe, każda teściowa to-be tak zapewne mówiła w przeszłości, nie zapowietrzaj
                      się tak, bo czas pokaże jak będziesz traktowała syna i synową kochanieńka.
                      PS marzę o dniu kiedy ktoś powie do mnie "ty se jedź a zostaw mi tylko wnuka",
                      jak ci młody dorośnie to wspomnisz nasze słowa!
              • thunder_storm Re: Przywieź mi dziecko... 22.05.10, 23:23
                berecik7 napisała:

                > Wyobraź sobie sytuację odwrotną. Rodzisz dziecko, wyczekanego i jedynego wnuka.
                > Mijają miesiące, a twoi teściowie migają się od kontaktów, jak mogą. Nie
                > dzwonią. Dziecko jest wymagające, padasz na pysk, chorujesz, przez lata nie mas
                > z
                > ani jednego wolnego week-endu tylko dla siebie i męża (rodzice za granicą).
                > Twoje małżeństwo zaczyna się sypać. Lepiej ci? Nie?


                ooooo mylisz się ja mam teściową która nie interesuję się wnukiem i była u nas
                dwa razy przez prawie 10 msc i wiele oddam żeby tak zostało, nie scierpiałabym
                gdyby ktokolwiek wtrącał się do wychowania/pielęgnacji mojego syna, nawet moja
                matka, która od piątego miesiąca próbuje mu wcisnąć czekoladę, wrrrr.... jest
                "pogoniona"! A nie miałam łatwego okresu niemowlęcego, kolki przeokropne, w nocy
                budził się bardzo często, zaparcia, problemy z jedzeniem, przeraźliwe płacze na
                spacerach, koszmarne wyjścia do lekarza/ rehabilitację, wzmożone napięcie
                mięśniowe, rehabilitacja, ćwiczenia w domu itp i właśnie dlatego że to ja tyle
                przeszłam, nie pozwalam nikomu na takie zachowanie, że niby ktoś wie lepiej co
                dla mojego dziecka lepsze, rady, propozycję przyjmuję chętnie, nawet te
                nietrafione, ale wypowiedziane w normalny sposób, ok, ale wyrywanie dziecka, bo
                ja go lepiej uspokoję? lub tekst przywieź mi dziecko... przez miesiąc by dziecka
                nie zobaczyła! No ale ja na szczęście mam duży wpływ na męża i zawsze będzie tak
                jak ja chcę!
                • lineczkaa Re: Przywieź mi dziecko... 25.05.10, 13:25
                  thunder_storm napisała:

                  >lub tekst przywieź mi dziecko... przez miesiąc by dziecka
                  > nie zobaczyła!

                  skąd się biorą takie świrnięte kobiety?
                  "za to, że to mamusia ma problem z rodzinnymi relacjami, to TY DZIECKO poniesiesz karę i nie będziesz się widział z dziadkami."

                  Czy to są te same, które w sytuacji rozwodu, nie pozwalają na kontakty z ojcem, bo są na mężów wkur....e i zamiast "kary" przeprowadzać na poziomie dorosłych, karzą dziecko?
          • czar_bajry Re: Przywieź mi dziecko... 22.05.10, 23:57
            Ona dostała do gło
            > wy jak mały się urodził,jak miał jeden dzień to go brała na ręce i całowała ( d
            > ziecko było z tatusiem w pokoju odwiedzin)

            Naprawdę to takie dziwne że babcia się z wnuka cieszy i na ręce bierze?
            No i o zgrozo całuje.

            C
            > o gorsza chce non stop być z dzieckiem sama, a czy ja wiem co ona tam z nim wyp
            > rawia

            Kurde ja bym na policję zadzwoniła, może go molestuje:p
            A jak sama piszesz całowała noworodka - to bardzo niepokojące objawy.


            Zazdrosna jesteśtongue_out
            • gazeta_mi_placi Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 00:11
              Też uważam,że z tą teściową coś nie halo i autorka wątku zachowuje się bardzo nieodpowiedzialnie zostawiając własne dziecko z taką niezrównoważoną psychicznie osobą sam na sam.
              Wiadomo co ona robi z dzieckiem gdy zostaje z nim sama??
              Ja bym nie ryzykowała.
              • czar_bajry Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 00:19
                Jeżeli ja i gazeta jesteśmy jednomyślne to sprawa jest o wiele poważniejsza niż
                wyglądała z początkutongue_out
                Trzeba działaćsmirk
          • gazeta_mi_placi Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 00:18
            >Ona dostała do głowy jak mały się urodził,jak miał jeden dzień to go brała na ręce i całowała ...

            Nie powinna brać na ręce.
            To patologia jak babcia bierze na ręce swojego wnuka.
            O całowaniu już nawet nie wspomnę...

            >.Przez 10 lat naszego małżeństwa odwi
            > edzała nas 2 razy do roku .

            Może Ciebie nie lubi więc nie miała ochoty widywać Cię częściej,ale wnuk to jednak wnuk a nie nielubiana synowa,prawda?

            >> o gorsza chce non stop być z dzieckiem sama, a czy ja wiem co ona tam z nim wyp
            > rawia?


            Może na przykład bije i potrząsa? Albo molestuje seksualnie,to też niewykluczone wcale.


          • aretahebanowska Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 16:01
            Ona tego wnuka kocha. Wolałabyś żeby się nim wcale nie interesowała. Możesz
            przecież hamować nieco jej zapędy, tylko delikatnie.

            "Ona dostała do głowy jak mały się urodził,jak miał jeden dzień to go brała na
            ręce i całowała ( dziecko było z tatusiem w pokoju odwiedzin)."
            A ty tego swojego jednodniowego dziecka nie nosiłaś na rękach i nie całowałaś.
            Widzisz gdy ja urodziłam pierwszego syna i jeszcze byłam na porodówce to obie
            babcie były w tym czasie na korytarzu. I pozwolono mi je wpuścić (tak, sama
            chciałam), i one też dotykały i całowały moje dziecko. I naprawdę nic
            strasznego się nie stało. Jeśli przyjeżdżała codziennie to trzeba było MIŁYM
            GŁOSEM poprosić, żeby sobie robiła przerwy między wizytami, może to by
            wystarczyło? No a już to, że chce być z dzieckiem sama to rzeczywiście
            skandal. Wie, że jej nie lubisz a ona pewnie nie lubi Ciebie, w dodatku w
            twoim głosie słychać protekcjonalność. To co? Będziecie tak sobie siedzieć i
            obrzucać się wrogimi spojrzeniami. Ona chce się pobawić ze swoim wnukiem. Nie
            pisałaś nic o tym, że mały histeryzuje gdy zostaje z babcią a to znaczy, że
            chyba ich kontakty są OK. A że woła mamę jak wie, że jest w pobliżu to
            normalne. I cóż ona takiego może z tym dzieckiem wyprawiać - bije go, truje,
            każe mu mieszkanie sprzątać. Może nawet i trochę rozpieszcza i co z tego?
            Wychowanie dziecka to nie tresura gdzie każdy dzień musi wyglądać tak samo i
            niczego na moment nie można odpuścić. Zresztą dla 8m zmiany są dobre bo
            stymulują. Wiem to po swoich dzieciach. Nowe miejsca, nowi ludzie, nowe
            zwyczaje nawet jeśli nieco rozregulowują ten doskonały (i wygodny dla Ciabie)
            rytm w przyszłości zaprocentują. A Twoje przypuszczenia o tym, że babcia robi
            mu coś złego są delikatnie mówiąć nieładne, jak choćby to - "babcia pewnie
            wystawia wielki teatrzyk" - a skąd wiesz? Widziałaś.
            A to domniemane uczulenie to mogły być wypryski spowodowane burzą hormonów w
            organizmie dopiero co urodzonego dziecka. Wiele dzieci ma tego typu zmiany i
            wcale nie musiały być spowodowane tym tandetnym pudrem babci.
    • mika_p Re: Przywieź mi dziecko... 22.05.10, 23:18
      Za kilka lat wam przejdzie. Obu. I tobie, i teściowej.
      Życzę, żeby nie było przegięcia w drugą stronę, tak jak u mnie.

      Na początku czułam się zduszona obecnością teściowej w moim życiu, ciągłe
      wizyty, żądanie relacji, telefony... a potem zaszła zmiana i moje dzieci widują
      dziadków ze strony taty kilka razy do roku, czyli w 2x w Boże Narodzenie, raz w
      Wielkanoc, bywa, że w urodziny (oboje są kwietniowi) i może jeszcze z 1-2 razy.
    • 0ffka Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 00:09
      Proste... odstrzelić teściową!
    • aretahebanowska Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 01:41
      Jestem wdzięczna mojej teściowej kiedy słyszę pukanie do drzwi a za
      chwilę tekst - "Chodźcie chłopcy do mnie, mama sobie chwilę odpocznie".
      Nie ironizuję. To miód na moje uszy. Niechby i wysyłała SMSy. Moja sama
      wyskakuje z propozycją zajęcia się chłopakami, albo posiedzenia z nimi
      wieczorem i poczytania im bajki. Nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby
      mieć do niej o to pretensje. Wręcz przeciwnie, jestem jej za to
      dozgonnie wdzięczna. Moi synowie mają z nią i teściem rewelacyjny
      kontakt, własne sprawy, w które ja się nie wtrącam. I uważam, że tak
      jest fajnie. Nie muszę o nic prosić, nie słyszę, że kontaktów za mało
      albo za dużo. Jak sama czasem poproszę o pomoc to też nie ma problemu.
      Myślę, że gracekelly jest trochę za bardzo zciśnieniowana. Teściowa nie
      musi kochać Ciebie a fajnie, że kocha swojego wnuka. Jakie są powody?
      Jakie by nie były to ciesz się. Gdyby nie interesowała się nim wcale to
      też pewnie wg Ciebie byłoby nie tak. Przepraszam, że piszę nieco
      nieskładnie, ale właśnie dzięki mojej kochanej teściowej, która sama
      zaofiarowała się przypilnować dzieci, mogliśmy z kolegą małżonkiem udać
      się do przybytku, w którym dają dobre piwo, i w którym byli nasi
      znajomi (jak co weekend zresztą). Doceń to co masz.
      • k1234561 Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 06:09
        Ja bym też raczej lekko spasowała.Daj jej tego dzieciaka,na jeden
        dzień,2 dni.Kiedy tylko zapragnie.U nas było podobnie tylko,że z
        moją mamą.W pewnym momencie byłam już u kresu wytrzymałości
        nerwowej,ale zacisnęłam zęby,bo to w końcu moja matka itd.Zrobiłam
        coś odwrotnego na zasadzie "masz,zapchaj się,aż Ci się znudzi".O
        dziwo podziałało,dziecko też jakieś popsute nie wróciło wink.Mama po
        kilku takich nieprzespanych nocach,kolkach,a później kiedy córka
        podrosła tak ok.2-3 lata,nie usiedziała 2 minut w jednym
        miejscu,więc mama też nie usiedziała,bo musiała zajmować się małą
        non-stop i mieć ją na oku,jak łatwo się domyśłić w domu nic tez
        zrobić nie mogła,bo dziecko przemieszczało się z prędkością światła
        i miało 100 pomysłów na minutę,później aż do ok.6-7 lat było
        podobnie a nawet jeszcze ciekawiej,bo córa miała niespożyte pokłady
        energii,była więsza i więcej mogla zbroić i powoli mama zaczęła mieć
        dosyć.Była zmęczona.Dla uściślenia, zaczęła mieć dosyć już po ok.
        miesiącu od kiedy bez ograniczeń zostawiałam jej córkę na każde
        niemal żądanie.
        U Ciebie jeszcze lepsza sytuacja,bo masz syna,a synuś z wiekiem
        będzie zdecydowanie wolał męskie zabawy z tatusiem.Czy teściowa
        pogra z nim w piłkę,jak będzie miał 6-8 lat.Raczej nie,nie te
        siły,dla syna też żadna atrakcja grać z babcią.Pojeździ z babcią na
        łyżwach,rowerze,popływa na basenie albo w parku wodnym na
        zjeżdżalniach?Wątpię.Wierz mi czas działa na Twoją korzyść.A póki co
        daj jej wnuka,sama legnij na kanapie,idź z mężem na kolację,do
        kina,na spacer,do łóżka co tam wolisz i korzystaj z wolnego i się
        relaksuj.
    • moofka Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 06:09
      olej emamuski
      nie jestes zaborcza, dziwna i zazdrosna
      twoje uczucia sa najzupelniej naturalne
      dobra babcia mysli przede wszystkim o malenkim wnuku
      a samopoczucie dziecka najlepsze jest przy matce
      ja tez wole miec swoje dzieci przy sobie i bez istotnej potrzeby nie
      zostawiam ich
      a juz przywiezcie mi bez wzgledu na wasze plany sesemeskim bo ona
      chce sie z niemowlakiem pomiziac jest zupelnie nie na miejscu
      tesciowa powinna juz zrozumiec
      ze to ty jestes matka
      ze jestes dla swojego dziecka najlepsza matka
      i to ty wiesz jak je ubrac nakarmic i uspokoic
      a jak nie rozumie to trzeba jej to pokreslac na kazdym kroku
      ona swoje dziecko juz wychowala
      i nie kloc sie z mezem o to
      wiadomo ze chce widziec ze mama ma dobre checi
      a twoje rozdraznienie jest naturalne
      szkoda zeby jeszcze wam pozycie psula smile
    • kawka74 Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 07:23
      Teściowa najwyraźniej cierpi na brak małego dziecka pod ręką.
      Forma zaproszenia - dziękuję bardzo, nawet bym palcem nie ruszyła, dziecko to
      nie worek z rzeczami.
      Z mężem pogadaj, żeby nie był taki wyrywny, i każ mu wykuć na pamięć kwestię:
      'dziękuję, mamusiu, za zaproszenie, ale mamy inne plany'.
      Jasne, że dziecko nie żyje w próżni, że kontakt z rodziną jest ważny (o ile
      rodzina nie jest szczytowo popaprana), niemniej musi to mieć właściwe proporcje.
      • meggi502 Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 09:42
        moim zdaniem nie przesadzasz, teściowa przegina i nie można tego tłumaczyć
        babciną miłością. nie nazwałabym autorki zaborczą, tylko właśnie babkę. to Twoje
        dziecko i nie masz żadnego obowiązku przywozić(!) jej dziecka ani zostawiać na
        kilka dni. co to w ogóle za propozycja! babcia się chyba zapędziła i musisz ją
        wyhamować, bo inaczej żyć Ci nie da. tylko nie podpowiem Ci jak to zrobić, bo w
        moim przypadku wybuchła awantura, a to nie jest dobry pomysł na rozwiązywanie
        problemów. pozdrawiam
      • jamesonwhiskey Re: Przywieź mi dziecko... 25.05.10, 15:40
        > Z mężem pogadaj, żeby nie był taki wyrywny, i każ mu wykuć na pamięć kwestię:
        > 'dziękuję, mamusiu, za zaproszenie, ale mamy inne plany'.

        to rowniez jego dziecko a nie jej prywatna zabawka
        a jakbys mi wyskoczyla z jakimis regolkami to bys na przyszlosc zapamietala zeby
        nie wyskakiwac wiecej
    • girasole01 Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 09:40
      Wiesz, moja tesciowa zachowuje sie podobnie, tez chcialaby "miec"
      moje dziecko jak najczesciej i jak najdluzej. Ale nie jest to dla
      mnie problem. Po prostu gdy tesciowa mowi "mozesz zostawic ja u mnie
      do wieczora/na dluzej" odpowiadam "dziekuje mamo, ale na razie nie
      jestem na to gotowa/nie mam takiej potrzeby/nie chce sie na tak
      dlugo rozstawac z moim, malutkim jeszcze, dzieckiem" + z
      usmiechem "za jakis czas pewnie chetnie skorzystam z takiej oferty,
      ale jeszcze nie teraz". Proste? Proste.
      A Ty masz problem chyba bardziej z mezem niz z tesciowa, jezeli z
      nim sie o to klocisz. Wytlumacz mezowi tak samo jak tesciowej, ze
      jestescie rodzina i ze lubisz spedzac czas ze swoim dzieckiem i ze
      nie odczuwasz potrzeby zostawiac go tak czesto z kimkolwiek
      (podkresl, ze nie chodzi o Twoja tesciowa, tylko o Twoje odczucia, o
      to, ze z nikim nie zostawilabys dziecka na dluzej poki jest takie
      malutkie).
      • gracekelly17 Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 10:15
        Dziękuję za posty tych które mnie rozumieją. A tych które nie- też pewnie im się lżej zrobiło jak mi dokopały. A niech im tam będzie z tego powodu dobrze....
        Nie jestem zaborczą, zazdrosną matką, całowanie jednodniowego dziecka wyszminkowaną i wypudrowaną buzią spowodowało mega uczulenie ( dziecko wyglądało jak biedronka w czerwonych kropkach, aż mnie pediatra opieprzył że na takie coś pozwoliłam ). Nie chce pamiętać jak synuś wyglądał po tamtym incydencie. A czy to dobre jak babcia wychodzi z synusiem do drugiego pokoju kiedy siedzimy i rozmawiamy bo jej zdaniem dziecko za mocno się na mnie koncentruje? Jak byście się poczuły...?
        Pewnie mam tez swoje ciśnienia, bo to maluch jeszcze, na piersi, do tego pierworodny. Ale mam porównanie z tym jak zachowuje się moja mama- z taktem, wyczuciem a nie z pazurami chce tylko dzieciaka jak żywego misia do poprzytulania.
        • koralik12 Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 12:33
          Na tym forum jest taka tendencja ze jak ktos narzeka na teściową to wszystkie
          pisza ze teściowa jest super a problem jest po stronie matki. A w twojej
          sytuacji to chyba wyraźnie widac ze teściowa nie do końca jest super nikt by się
          nie czuł dobrze jakby go teściowa ignorowała we własnym domu i zamykała się z
          dzieckiem w innym pokoju.
        • lila1974 Re: Przywieź mi dziecko... 24.05.10, 13:44
          Tak, twoja tesciowa zachowuje się namolnie i nietaktownie.
          Ty to wiesz.
          Problem w tym, że ona o tym nie wie.
          Jeszcze większy to to, że twój mąż tego nie wie.

          Najwyższa pora mu uświadomić, ale nie to, że ma "nienormalną" matkę, tylko to,
          że Ty w tej sytuacji czujesz się niekomfortowo.

          I jeśli on wespół z matką będzie stawiał Cię w takiej sytuacji i przed faktem
          dokonanym, to sprawi, że się w sobie zatniesz i wzajemne kontakty będą się
          tylko pogarszały.

          Samej zaś warto ocenić, gdzie można odpuścić.
          Zabiera małego do innego pokoju ... trudno, wszak go tam nie zje. A Ty przecież
          w każdej chwili możesz wejśc i go zabrać, kiedy rzeczywiście jest to niezbędne.
    • sanrio Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 11:23
      ja też nie wiem o co ci chodzi.
    • i_love_my_babies Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 11:59
      moja już mi ustawia imprezę roczkową mego syna, gości mi już
      pozapraszała, dyzpozycje wydała..
      dugiej synowej już pokój dla dziecka urządziła i kwiaty na balkonie
      zaranżowała

      lepiej Ci???

      wnusię (synowej drugiej dziecko - nie moje) 5-dniowym rosołem
      zmieszanym z 5-dniową pomidorową nakarmiła, lepiej ci???
    • sebaga Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 12:13
      przede wszystkim to masz problem z mężem i od tego powinnaś zacząć.

      "Cóż, zjadliwych zmij pełno w ludzkim gąszczu charakterów"
      "Targa me trzewia prostactwo i chamstwo"
      by poli.mama
      • i_love_my_babies Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 12:18
        są jednak takie TYPY, którym NIE WYTŁUMACZYSZ i NIE ZROZUMIEJĄ i mąż
        też tu nic nie pomoże...
        • meggi502 Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 12:25
          i_love_my_babies napisała:

          > są jednak takie TYPY, którym NIE WYTŁUMACZYSZ i NIE ZROZUMIEJĄ i mąż
          > też tu nic nie pomoże...


          czyli co? ma odpuścić i pozwolić teściowej na wszystko czego chce? no sorry ale
          bzdury piszesz. trzeba się postawić nawet kosztem obrazy na pół roku. jeśli
          Tobie odpowiada mieszanie w garach to ok, ale nie każdy się na to godzi. jeśli
          teraz jej nie wyhamuje będzie miała tak cały czas! nie można na to pozwolić.
          samo zabieranie dziecka do innego pokoju to już jest coś nie halo. nie
          pozwoliłabym na takie zachowanie, bez przesady! babcia się zapędziła i jak widać
          rozkręca się coraz bardziej i nie ma zamiaru odpuścić. jeśli autorka się jej nie
          postawi to będzie coraz gorzej.
        • gracekelly17 Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 12:27
          Oj dziękuję Ci bardzo za diagnozę- TYPIE....
          • i_love_my_babies Gracekelly 24.05.10, 22:25
            pisząc o TYPIE miałam na myśli teściową

            mojej możesz tłumaczyć, obrażać się, a ona i tak zrobi SWOJE
            i nie ma na to rady...
            nie miałam na myśli Ciebiewink

            przykład: przyjeżdza do wnuków, których nie widziała pół roku i
            zamiast pytać: co tam? jak tam? jak dzieci? nie przestaje mówić o
            wnusi, która mieszka prawie że z nią
            jest to tak nachalne i męczące, że nawet obcy ludzie to zauważają

            mąż kilka razy zwracał jej uwagę, że nie chce słuchać o wnusi, tylko
            żeby się może zorientowała łaskawie, co u jego dzieci.
            echo...

            teraz po prostu - jak zaczyna peany - nie słuchamy jej...
            ale baba nie zrozumie po prostu

            tak samo jak tego, że zupa lub kompot, który ma 5 dni, nie nadaje
            się do jedzenia (lub picia)
            nie pojmie i tyle...
        • imasumak Re: Przywieź mi dziecko... 24.05.10, 09:42
          Nie zgadzam się. Gdyby mąż autorki podzielał jej stanowisko, sytuacja byłby dużo
          łatwiejsza.
    • majenkir Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 13:36
      A moze jej psa albo kota sprawic? Bedzie miala swojego "synusia"
      tylko dla siebie.
      Ogolnie sytuacja nie do pozazdroszczenia..
      • zonkilek Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 13:45
        dużo bym dała,żeby moja teściowa choć raz na dwa lata wzięła wnuczka
        do siebie choćby na godzinę...mały ma dwa i pół roku i jeszcze z
        żadną babcią nigdy nie został,czasem też chciałabym
        odpocząć...myślę,że wszystko jest sprawą dogadania się,naprawdę nie
        masz o co się wściekać
    • kol.3 Re: Przesadzasz 23.05.10, 14:15
      Nie lubisz teściowej i drażni Cię wszystko cokolwiek robi. Teściowa
      kocha dziecko a Ty jej robisz na złość.
      • aretahebanowska Re: Przesadzasz 23.05.10, 14:52
        Takie mam właśnie odczucia. Że zawsze coś byłoby nie tak. A może ona chce
        spędzić czas z wnukiem, ale ma dość czujnych spojrzeń i wiecznych uwag, że to
        czy tamto robi nie tak. W końcu to też dorosła osoba. Jeśli chodzi o sprawę
        uczulenia to sorry, ale skąd miała wiedzieć. Kiedy ona miała dzieci nie było
        tylu alergików, zresztą skąd mogła przypuszczać, że tak się skończy.
        8m dziecko to nie noworodek, żebyś nie mogła spuścić go z oka na sekundę. Ja
        pozwalałam swojej teściowej zabierać dzieci będące w tym wieku na jednodniowe
        wyprawy do domku nad jeziorem. Z moją mamą jeździli na jej działkę - bez mojej
        obecności. Ja bym zwariowała gdybym mała obie babcie ciągle kontrolować i
        myśleć czy aby na pewno nic się nie dzieje. Postaw się na jej miejscu -
        chciałabyć mieć taką synową jaką Ty jesteś?
    • piegowata9 Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 15:36
      A ja Cię rozumiem. I chętnie postawię się w sytuacji złej
      synowej/córki.

      Po pierwsze: dorośli ludzie mają prawo mieć własne plany na weekend i
      wcale nie muszą ich zmieniać pod wpływem kaprysu teściowej. Ba,
      jestem w stanie wyobrazić sobie, że w tych planach niezbędna jest
      obecność 8-miesięcznego dziecka (wspólne zakupy dla malucha lub
      zwyczajna zabawa ojca z synem po całym tygodniu pracy, a co za tym
      idzie - ograniczonych kontaktów).

      Po wtóre: może warto wziąć pod uwagę uczucia niemowlaka, który na tym
      etapie rozwoju wcale może nie mieć ochoty spędzania czasu wyłącznie z
      babcią i nie pała entuzjazmem do rozstania z mamą? Nadal dobre
      samopoczucie babci dobrem najwyższym???

      Po trzecie: mam pełną świadomość, że moi rodzice również bardzo
      tęsknią. Zdecydowanie bardziej za moimi dziećmi, niż za mną tongue_out
      I wcale mi to nie przeszkadza. Jeśli tylko mogę - staram się im te
      wzajemne kontakty umożliwić. Nie oznacza to jednak, że spędzamy razem
      każdy weekend (choć rodzice mieliby na to wielką ochotę). W miarę sił
      i możliwości oni również nas odwiedzają. Zawsze jednak poprzedza to
      telefon "jakie macie plany na..."? I przy całym szacunku dla moich
      rodziców - uważam, że w takiej postawie nie ma nic złego.
      • izak31 Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 16:50
        I maż zawiózł?
        • piegowata9 Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 18:18
          Nie mam pojęcia!
          Mój by nie zawiózł. Co zrobił mąż autorki wątku - nie wiem wink
    • zawszexyz Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 22:22
      uwazam, ze tesciowa nie zachowuje sie normalnie, gdyby chciala
      nacieszyc sie wnukiem to moglaby to zrobic w towarzystwie
      rodzicow,poza tym weekend u babci moze byc atrakcja dla
      przedszkolaka a nie dla 8-mc dziecka , ktore najlepiej czuje sie z
      mama. Poza tym byl kiedys watek o babci co zamykala sie z wnusiem w
      pokoju i przez przypadek wyszlo, ze mowila do niego wtedy synku i
      kazala sie do siebie zwracac mamo.
      • aretahebanowska Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 22:41
        Jak sobie tak czytam te posty to mam wrażenie, że niektóre cierpią na manię
        prześladowczą. Całe zło tego świata, w postaci teściowej, czyha na to biedne
        dziecko by zrobić mu krzywdę. Mama musi być czujna przez 24h, nikomu nie ufać,
        nie spuścić z dziecka oka na sekundę, bo przecież wszyscy chcą to dziecko
        skrzywdzić. Nie mówię,że weekend u babci ma być atrakcją, bo tego taki mały
        dzieciak nie kuma, ale może na tym skorzystać. To już duże dziecko i nie
        rozumiem co miałoby znaczyć to, że dziecko w tym wieku najlepiej czuje się z
        mamą. Jeśli jest do tego przyzwyczajone, że mama jest obok non-stop, to
        oczywiście. Tylko kiedy ta mama się od niego odessie? Jak będzie miało 18 czy
        30 lat? Nie mówię zostawianiu dziecka u babci na miesiąc, ale na 1-2 dni to
        naprawdę nic wielkiego. Każde z moich dzieci, gdy było w tym wieku świetnie
        czuło się i z mamą, i z tatą, babciami, dziadkami a nawet naszymi znajomymi.
        Spokojnie bawili się z ciociami i wujkami. Zostawali na noc u babci. Mam
        wrażenie, że autorka postu jednak nieco koloryzuje. Zwyczajnie nie lubi swojej
        teściowej ale żeby nie powiedzieć otwarcie to ubarwia swoją opowieść. Ja
        naprawdę nie widzę problemu. Babcia przysłała SMS'a no i gucio. To odpisać, że
        zaplanowaliśmy coś innego i już.
        • des4 o dżizas, jak ja bym tak chciał 23.05.10, 22:51
          żeby mi w weekend zadzwoniła matka/teściowa, że zabiera dziecko...
          • aretahebanowska Re: o dżizas, jak ja bym tak chciał 23.05.10, 23:07
            Nie zastanawiałabym się ani minuty!!! Tylko dwóch to już nie tak łatwo gdześ
            upchnąć. Z jednym to był luzik.
        • zawszexyz Re: Przywieź mi dziecko... 23.05.10, 23:44
          dlaczego zakladasz, ze autorka nie lubi swojej tesciowej? albo , ze
          koloryzuje? uwazasz , ze nie ma babc o niezdrowym podejsciu do
          wnukow? lub to ze nie spotkalas sie z takim zachowaniem to znaczy ,
          ze go nie ma? ja znam wiele kobiet zwariowanych na punkcie swoich
          wnukow ( w tym moja mama ) i zadna nie zachowywla sie w ten sposob,
          wogole nie rozumiem jak mozna matce wyrywac dziecko, rywalizacja
          babci z matka o dziecko jest dla mnie chora. Moja corka od
          niemowlectwa zostawala czesto na noc u mojej mamy i tez sie dobrze
          z tym czula, teraz mieszkam zagranica i moj synek jest nonstop ze
          mna (w sensie ze nie zostaje na noc z kims innym ) i wcale nie
          czuje sie z tego powodu pokrzywdzona , i wcale nie marze o wyrwaniu
          sie z domu i odpoczynku od dzieci i nie chodzi tu wcale o bycie
          czujna prze 24 h na dobe, nie kazda kobieta o tym marzy, tak samo
          jak nie kazda babcia marzy o zajmowaniu sie wnukami.
          • aretahebanowska Re: Przywieź mi dziecko... 24.05.10, 00:36
            1. Zakładam, że jej nie lubi po tonie wypowiedzi, dodanych komentarzach. Jakoś
            nie widzę tu sympatii, a nawet odrobiny szacunku.
            2. W swoim już dość długim życiu spotkałam się z wieloma różnymi, ludzkimi
            zachowaniami. Widziałam też babcie zafiksowane na punkcie swoich wnuków. Ta
            babcia, o ile mogę się domyślać, nie zrobiła dziecku krzywdy. Jeśli babcia
            jest niepoczytalna to należy bezwzględnie odizolować ją od wnuka i skierować
            leczenie psychiatryczne. To rzeczywiście taki przypadek? Bo jeśli nie, to ja
            nie widzę w jej zachowaniu nic nienormalnego a jedynie lekką przesadę.
            3. Nie wiem skąd wytrzasnęłaś to wyrywanie dziecka. Przeoczyłam coś w
            wypowiedziach gracekelly? Ja raczej widzę u niej syndrom oblężonej twierdzy.
            Każdy post nie pochwalający jej podejścia spotkał się z nerwową odpowiedzią.
            4. Jesteś pewna, że to rywalizacja. A może chęć spędzenia czasu z wnukiem sam
            na sam, a nie pod czujnym okiem synowej? Może boi się krytyki?
            5. Ty nie marzysz, ja też nie marzę, bo nie muszę marzyć. Mogę wyrywać się z
            domu stosunkowo często i to lubię. Lubię też przebywać ze swoimi dziećmi. W
            ogóle lubię robić różne rzeczy. I lubię kiedy ludziom jest przyjemnie - nawet
            mojej teściowej. Ona też lubi przebywać z wnukami sama i ja ją rozumiem. To
            jest ich wspólny czas i pozwalam im spędzać go tak jak mają na to ochotę.
            6. Ta babcia akurat marzy a trafia na opór.
    • t3sia Re: Przywieź mi dziecko... 24.05.10, 01:39
      Cóż, czyli podsumowując, w opisanej relacji są dwie kobiety i obie pragną
      możliwie najbliższej relacji z chłopcem. Babcia mająca uczuć babcinych pod
      dostatkiem+1 i matka przywiązana do dziecka na tyle, że opcja pozostawienia go u
      kogoś na weekend, przez innych traktowana jak błogosławieństwo, to dla niej coś
      okropnego.

      Dodatkowo opisy relacji oraz sposób ich podania pokazują, że Obie panie mocno
      się nie lubią.

      Korci spytać, jak wyglądały początki małżeństwa, czy też była walka o męża/syna?
      Chociaż właściwie ustęp "Wściekłam
      > się bardzo bo mimo że mieliśmy rano zaplanowaną cała sobotę on w mgnieniu oka
      > zmienia plany" każe pytać raczej, jak wyglądały początki i jak wygląda wasza
      codzienna o-faceta-zarówno-młodszego-jak-starszego-wojna, bo najwidoczniej trwa?

      Cała ta sprawa wygląda po prostu jak zwykła, nieprzyjemna rywalizacja.

      Nie zazdroszczę. Teoria mówi że mąż to więcej niż syn, zaś syn to więcej niż
      wnuk. Przypominaj ją sobie, gdy w teorię wtryni się życie. Twoje obecne racje są
      górą.
      Ale i nie zapomnij o teorii tej za 20-30 lat, gdy sama znajdziesz się w
      sytuacji, gdy ten ukochany pierworodny trafi w ramiona jakiejś innej, pewnie
      uszminkowanej, upudrowanej uczulającym pudrem i chcącej mieć go na wyłączność,
      co-za-okropność, panny. Wtedy to jej racje będą górą, a nie życzę całego życia w
      konfliktach.
    • franczii Re: Przywieź mi dziecko... 24.05.10, 06:06
      Milosc do wnuka miloscia ale ja mojego 8miesieczniaka bym babci jeszcze nie
      zostawila. W tym wieku dziecka ja jeszcez nie bylam na to gotowa. No i jak mamy
      plany spedzenia soboty badz niedzieli wszyscy razem to tez bym z takich planow
      nie zrezygnowala. Gdyby planow zadnych nie bylo to podrosniete dzieci bym babci
      mogla zawiezc.
    • asia_i_p Re: Przywieź mi dziecko... 24.05.10, 08:15
      Myślę, że taką nadgorliwość da się ukrócić, ale tylko jeśli podejdziesz do tego
      bez rozdrażnienia - jeśli uznasz fundamentalnie dobre intencje kierujące mamą
      męża. Tak, że ja bym najpierw popracowała nad własnym poczuciem pewności siebie
      i własnym podejściem do mamy męża, a potem - są dwie drogi - jeśli mama łatwa do
      porozumienia, pogadałabym, jeśli mniej łatwa, łagodnie sprowadzała sytuację do
      granic dla ciebie akceptowalnych - idąc za nimi do pokoju, kiedy próbuje się
      izolować z dzieckiem, itd. Żeby nie miała niedosytu czy przykrego poczucia, że
      ją kontrolujesz i nie ufasz, może byś jej dała po przyjeździe pół godzinki na
      nacieszenie się wnukiem, a potem zawołała do pokoju? Ale nie "mamo, nie trzymaj
      już dziecka z dala ode mnie" tylko "mamo, chodźcie tu do nas".
      Kontroli nad własnymi sprawami nie powinnaś sobie dać odebrać, ale można to
      robić politycznie. wink
      • gracekelly17 Re: Przywieź mi dziecko... 24.05.10, 09:07
        Ojejku....niektóre z Was niezłą analizę psychologiczną zrobiły na moim przypadku. Powiem tak:
        Z mężem nie mam problemów, nie rywalizowałam o jego uczucia z mamą bo nie było takiej potrzeby. Mąż nie zabrał dziecka do teściowej tylko stanowczo jej odmówił że mamy inne plany...
        teściowa- traktuję ją neutralnie, mogę nawet powiedzieć że ja lubię ale w kwestii dziecka ( czyli od 8 m-cy ) po prostu mnie wkurza. Nie koloryzuję , jest mnóstwo przykładów których tutaj nie wywlekam na wariactwa babci jeśli chodzi o wnuka. Np. wczoraj powiedziała że za rok zabiera maluszka na wakacje bo dzieci do lat 2 mają za darmo ...
        No i co powiecie? Jest -jak widać- mnóstwo mam które z chęcią by na to przystały, ale ja do takich nie należę. nie znaczy to tez o tym że jestem zaborcza , ale po prostu dziecko jest za małe. Owszem- 5-6-7 latek jak najbardziej na wakacje z babcią chętnie by przystał, i na to pozwolę, ale nie teraz.
        Odnośnie przyszłej synowej ( cóż za wyskoki w daleką przyszłość stosują niektóre z Was) to będę akceptować wybór mojego Syna bo to będzie jego i tylko jego decyzja.
        No, chyba tyle na swoją obronę. Dziewczynom które wiedzą o czym mówię w tej kwestii bardzo dziękuję za wsparcie. Pozdrawiam Wszystkich!
        • girasole01 Re: Przywieź mi dziecko... 24.05.10, 11:18
          Gracekelly Ty sie po prostu tak tym nie denerwuj. Wiele babc ma rozne
          odchyly zwiazane z wnukami i tego nie zmienisz. Musisz po prostu
          nauczyc sie przymykac oko na takie teksty i mowic co myslisz
          (uprzejmie). Skoro nie podoba Ci sie pomysl zabrania dziecka przez
          tesciowa na wakacje to powiedz po prostu z usmiechem "dziekuje mamo,
          ale chyba nie wytrzymam tyle czasu bez X" albo "dziekuje mamo, ale
          mysle, ze w tym roku to jeszcze troche za wczesnie na podroze bez
          rodzicow". I tyle, nie trzeba sie bulwersowac kazdym pomyslem, ktory Ci
          nie odpowiada.
          • gracekelly17 Re: Przywieź mi dziecko... 24.05.10, 11:49
            Masz racje...muszę dać na wstrzymanie...Bo się wykończęsmile)) Dzięki za
            radę.Pozdrawiam
    • anorektycznazdzira podziwiam 24.05.10, 22:28
      Nieodmiennie podziwiam teściowe, które są na tyle durne, żeby się
      wdawać w rywalizację o wnuka z jego matką. Chyba niewyżyty instynkt
      macierzyński im rozum odbiera. Są na z góry przegranej pozycji,
      dziecko będzie zawsze "wolało" swoją matkę. Z synowej a nawet
      rodzonej córki zrobią sobie w 5 minut zaciekłego wroga, bo instynkt
      macierzyński nie tylko one mają. Poza tym młode matki są zwykle na
      punkcie dziecka i swoich z nim kontaktów mocno uczulone.
      Nic dobrego z tego nie będzie, najwyżej ograniczenia kontaktów się
      dopracują.
    • el_jot Re: Przywieź mi dziecko... 24.05.10, 22:44
      Jak ja ci kobieto zazdroszczę. Ja od urodzenia dziecka jestem zdana
      właściwie sama na siebie. Moja teściowa umarła jak byłam w końcówce
      ciąży, mama jest 500 km ode mnie. Nie licząc dwóch lat kiedy Mała
      siedziała z nianią i od dwóch lat chodzi do przedszkola, hmmm chodzi
      to za dużo powiedziane, bywa w przedszkolu. Ale przez pięć lat nie
      było takiej sytuacji, żebyśmy zostali z mężem sami w nocy. Non stop
      z nami. Wg mnie masz super teściową, a chyba jesteś zbyt zazdrosna o
      syna. Wyluzuj.
      • gracekelly17 Re: Przywieź mi dziecko... 25.05.10, 09:19
        Może jak młody będzie miał 5 lat to też tak będę myśleć jak Ty, ale nie
        teraz.... Zresztą pozbywanie się dzieciaka na noc to raczej tez nie w moim
        stylu, choć - jak mówiłam wcześniej - może po 5 latach mi się odmieni. Nie
        jestem zazdrosna o dziecko,wkurza mnie mocno jej zachowanie i tyle. Trudno żeby
        konkurować a babcia o uczucia dziecka bo wiadomo że babcia to tylko babcia a
        mama to mama.
        • aretahebanowska Re: Przywieź mi dziecko... 25.05.10, 13:03
          Skoro nie jesteś zazdrosna, to właściwie dlaczego jesteś wkurzona? A
          zostawianie dziecka na noc pod opieką babci to IMO nie jest pozbywanie się
          tylko przekazanie opieki babci. Zastanawiam się też dlaczego dopiero jak
          będzie miał 5 lat, czemu nie 18 wink?
        • el_jot Re: Przywieź mi dziecko... 25.05.10, 16:18

          gracekelly17 napisała:

          > Może jak młody będzie miał 5 lat to też tak będę myśleć jak Ty,
          ale nie
          > teraz....

          Ja marzyłam żeby się trochę wyluzować jak dziecko miało trzy
          miesiące, ale nie miałam takiej szansy

          Zresztą pozbywanie się dzieciaka na noc to raczej tez nie w moim
          > stylu, choć - jak mówiłam wcześniej - może po 5 latach mi się
          odmieni.
          Ja nie uważam oddania dziecka na dwa, trzy dni do babci czy kogoś
          bliskiego, za pozbywanie się go. Nie byłaś nigdy w takiej sytuacji,
          nie zrozumiesz tego.

          Nie
          > jestem zazdrosna o dziecko,wkurza mnie mocno jej zachowanie i
          tyle. Trudno żeby
          > konkurować a babcia o uczucia dziecka bo wiadomo że babcia to
          tylko babcia a
          > mama to mama.

          Ty podchodzisz do tej sytuacji jak do konkurowania o dziecko i
          własnie w tym przejawia się twoja zazdrość o niego. Ja uważam, że
          gdybym była na twoim miejscu,cieszyłabym się i wykorzystała jak
          najlepiejj się da te chwile bez dzieckasmile
    • anulkau Re: Przywieź mi dziecko... 25.05.10, 12:43
      Myślę, że za kilka lat - a jeśli jeszcze planujesz drugie dziecko - zrozumiesz
      jak głupio postąpiłaś nie zostawiając dziecka u babci. Toż to szczyt marzeń! smile
      Ja bym tak chciała, żeby mi teściowa zaproponowała zaopiekowanie się dzieckiem
      przez weekend, a my - rodzice - hulaj dusza... ehhh, się rozmarzyłam! smile
    • sebaga Re: Przywieź mi dziecko... 25.05.10, 12:52
      > Moje teściowa wysłała dziś rano takiego sms-a na komórkę mojego
      męża. Wściekłam
      > się bardzo bo mimo że mieliśmy rano zaplanowaną cała sobotę on w
      mgnieniu oka
      > zmienia plany i mówi- mama nas zaprasza, pojedziemy?


      > To najczęstszy powód do kłótni miedzy mężem a mną, on nie widzi
      problemu i nie
      > wie o co mi chodzi..

      to w koncu mąz jest po Twojej stronie czy nie? Bo piszesz, ze nie
      masz z nim problemu ale z pierwszego postu wynika co innego. Moze nie
      precyzyjnie się wyraziłas, ale odnioslam wrazenie, ze maż to
      mamisynek i liczy się bardziej ze zdaniem mamusi. I dlatego napisalam
      Ci, ze to z nim masz największy problem.
      Jesli natomiast masz w męzu oparcie (w kwestii) mamusi to nie jest
      tak źle smile
      powodzenia
    • izabellaz1 Re: Przywieź mi dziecko... 25.05.10, 13:05
      Chyba jesteś konfliktową osobą i nie lubisz teściowej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka