Wróciłam do pracy po roku bycia w domu po urodzeniu drugiego synka.
W biurze mam same dziewczyny, w moim wieku lub nieco młodsze, ale
wszystkie bezdzietne. I mam smutne wrażenie, że teraz zaczęłam od
nich odstawać
Np. rano przy kawie pytania „oglądałyście wczoraj…?” one „tak”,
ja „nie” (bo akurat wtedy kąpaliśmy synka), „czytałyście...?”,
one „tak”, ja „nie” (bo wieczorem padam i jedyne o czym marzę jak
chłopcy zasną to też położyć się spać), „byłam w kinie na…”, „tak,
tak, świetne, też widziałyśmy!” a ja nie byłam i nie widziałam, bo
wolałam pójść z mężem i dziećmi do parku, na basen, na plac zabaw...
I nie robiłam tysięcy innych rzeczy, które one robiły i mają o czym
gadać! Ja za to chętnie powiedziałabym o nowych zabawach, słowach,
odkryciach moich dzieci, o tym jak super bawiliśmy się wczoraj na
dniu dziecka – o rzeczach o których one nie mają pojęcia, tylko, że
mam wrażenie, że je to wcale nie obchodzi
Smutno mi trochę