lady_eco
14.06.10, 11:15
Nick nowy, ale nie mogę się powstrzymać, żeby komuś o tym nie
opowiedzieć.
Mój mąż ma kolegę, który ostatnio wrócił z zagranicy. Odnowili
znajomość; kolega (nazwijmy go R.) spędził u nas w domu kilka
wieczorów. Od początku go polubiłam. Jest bardzo inteligentny, ma
ogromną wiedzę, wiele w życiu przeszedł i otacza go taka specyficzna
aura szanowanej osoby. Przy tym wszystkim jest bardzo w moim typie,
wysoki, szczupły ale wysportowany, pięknie się rusza i ma cudowną
szczękę z wydatnymi kłami, co mi się zawsze u facetów podobało itd.
Podczas jego wizyt u nas w domu fantastycznie się nam we trójkę
gadało, ale to tyle. Męża kocham i nie zamieniłabym na innego.
Ale do rzeczy. W piątek moja przyjaciółka urządzała na działce pod
miastem urodzinowego grilla. Ponieważ nasze dzieci są chore od
początku było wiadomo, że pojadę sama, a mąż zostanie z nimi w domu.
Na miejscu okazało się, że R. też tam jest, przyprowadził go ktoś z
zaproszonych gości. Trochę porozmawialiśmy, było bardzo miło, ale
kompletnie nie byłam przygotowana na to, co nastąpiło później. Było
już całkiem ciemno, przyjaciółka wysłała mnie do domku po piwo -
jako nieliczna z niepijących trochę jej pomagałam w sprawach
organizacyjnych. Wracam niosąc po dwie butelki w każdej ręce, trochę
po omacku trzymając się ściany, bo tam nie ma żadnego oświetlenia.
Widzę na tle światła z ogniska, że ktoś idzie w moja stronę, ale nie
widziałam kto to. Już się mieliśmy minąć, kiedy źle postawiłam nogę,
zachwiałam się i żeby się nie wywalić oparłam się o ścianę.
Tajemniczą postacią okazał się być R. Stanął przede mną tak, że za
bardzo nie miałam jak się ruszyć i dziwnie się na mnie patrzy.
Zrobiło mi się niezręcznie, ręce miałam zajęte tymi butelkami, więc
pytam czy ma ochotę na piwo, a on wtedy położył mi rękę na policzku
i przysunął swoją twarz do mojej tak, że poczułam jego usta na swoim
uchu i powiedział niskim seksownym głosem mniej więcej coś takiego:
- Chętnie bym się napił, ale po alkoholu tracę hamulce, a kiedy Cię
widzę myślę tylko o tym, żeby Cię zerżnąć.
Najpierw zatkało mnie ze zdziwienia, a potem zrobiło mi się
dosłownie słabo z podniecenia, wcisnęłam mu te butelki, a sama
uciekłam do łazienki, żeby się uspokoić i wytrzeć kisiel z ud.
Kolana miałam jak z waty, gdyby postanowił od razu wprowadzić swój
plan w życie nie miałabym kompletnie siły, żeby zaprotestować.
Jak się uspokoiłam to podeszłam do niego i powiedziałam, że mam
nadzieję, że nigdy do tego tematu nie wrócimy. Popatrzył na mnie z
wszystkowiedzącym uśmiechem na twarzy i nic nie odpowiedział.
Odwróciłam się na pięcie i pojechałam do domu.
Oczywiście nie mam zamiaru dopuścić, żeby stało się cokolwiek
więcej. Mam nadzieję, że on będzie na tyle rozsądny, żeby bardzo
rozluźnić znajomość z moim mężem, a przynajmniej nie przyjmować
zaproszeń do nas do domu, ale nie opowiedziałam o tym mężowi, bo w
sumie po co. Ciężko mi ocenić na ile R. był wtedy pijany, wydawał mi
się trzeźwy, ale słabo go znam, może on następnego dnia nie będzie
już nic pamiętał. Zresztą może po prostu ma taki bajer i zafundował
podobne przeżycia jeszcze pięciu innym dziewczynom na tej imprezie,
kto wie.
W każdym razie ja jestem w szoku do tej pory. Co powiecie na taką
historię?