Witam, piszę tu żeby się wygadać, ponieważ nie mam komu. Chciałam
opisać swoją historię.
Od 3 lat jestem mężatką, mamy 2,5 latnią córeczkę.
W małżeństwie różnie nam się układa, jak wszędzie, czasami lepiej
czasami gorzej.
Mąż ciągle nie miał dla mnie czasu, czułam się bardzo samotna, on
całymi dniami pracował.
Rok temu zaprzyjaźniłam się z pewnym mężczyzną, znaliśmy się od
ładnych paru lat, (gdy jeszcze nie znałam mojego obecnego męża) ale
tylko z widzenia, obydwoje kiedyś się w sobie podkochiwaliśmy, ale
nigdy ze sobą nie byliśmy.
Od początku naszej znajomości były postawione pewne granice, ja mam
rodzinę, a on dziewczynę z którą jest i nie chcieliśmy nic psuć.
Zaczeliślmy się spotykać, dzwonić do siebie i pisać smsy, ale tylko
na etapie przyjacielskim, jednak z czasem to zaczęło się zmieniać,
on oszalał na moim punkcie, mówił że jestem miłością jego życia,
twierdził że tak jest odkąd pierwszy raz mnie zobaczył (czyli pare
lat temu) ale nigdy sie do tego nie przyznawał, mi też zaczęło na
nim bardzo zależeć, nie wyobrażałam sobie dnia bez jego telefonów
czy smsów. Mówiliśmy sobie o wszystkim, zawsze mogłam się mu
zwierzyć, pocieszył gdy byłam smutna, zawsze mogłam na nim polegać a
on na mnie, jednym słowem Prawdziwy Przyjaciel. Zarówno mój mąż jak
i jego dziewczyna wiedzieli że się przyjaźnimy.
Z czasem z mojej strony również pojawiły się uczucia, wyznaliśmy
sobie miłość, pokochałam Go całym sercem, (jednak nigdy nie
zdradziłam męża, mimo że zaczęłam się od niego oddalać, kochałam
Męża, ale już nie tak jak pare lat temu, ale nie tylko z powodu
Przyjaciela, bo wiedziałam to już wcześniej, zanim jeszcze Go
poznałam.)
Zaczęliśmy być o siebie bardzo zazdrośni, ja nie mogłam znieść faktu
że weekendy spędza ze swoją dziewczyną, mimo że mówił że on do niej
nic nie czuje i że jest z nią bo nie może być ze mną. Mój Przyjaciel
był o mnie chorobliwie zazdrosny, gdy wychodziłam gdzieś z mężem,
było mu strasznie przykro, że będę spędzała z nim czas.
Któregoś weekendu pojechaliśmy z mężem i z córeczką nad morze, gdy
wróciliśmy, wstawiłam zdjęcia z weekendu na pewiem portal,
oczywiście nie było tam moich zdjęć z mężem, tylko córeczki z mężem
(ponieważ wiedziałam że inne by go zraniły) gdy on to zobaczył,
wpadł w jakąś furię, przestał się odzywać i powstawiał zdjęcia ze
swoją dziewczyną w objęciach, czego nigdy wcześniej nie robił.
Napisałam do niego smsa, dlaczego mnie tak potraktował, a on na to
że nie muszę już udawać, żebym była szczęśliwa ze swoim mężem, bo on
też zamierza być szczęśliwy i kochany.
Potraktował mnie jak totalne zero, nienawidzę Go za to, a
jednocześnie tęsknie jak głupia, tak bardzo chciałabym z nim
porozmawiać, tak bardzo mi Go brakuje

nie rozmawiamy już od
prawie miesiąca, pare razy chciałam napisać smsa co słychać, ale
moja duma mi na to nie pozwala, a pozatym nie mogę zabronić mu być
szczęśliwym, więc zostawiłam Go w spokoju tak jak chciał (chociaż
domyślam się że w głębi serca wcale tego nie chce)

jest mi bardzo
ciężko, czuję wielką pustkę w sercu, straciłam jedynego Przyjaciela :
(