MAM PROBLEM.. MUSZĘ ODDAĆ KOCICĘ... PRZYBŁĄKAŁA SIĘ DO NAS JAKIŚ CZAS TEMU, URODZIŁA 3 KOCIĄT.. MIESZKAŁA W KOMÓRCE... TERAZ W WIACIE NA NASZYM PODWÓRKU.. (NIE MOGĘ WZIĄĆ JEJ DO DOMU BO MÓJ MĄŻ STRASZNIE SIĘ DUSI - JEST ALERGIKIEM)..
UDAŁO NAM SIĘ WYDAĆ JUŻ DWA KOCIĘTA... ZOSTAŁ JEDEN Z MATKĄ... I KONIECZNIE POTRZEBUJĘ JE ODDAĆ... SĄSIAD SIĘ WŚCIEKA BO MU KOTY PO PODWÓRKU ŁAŻĄ I SRAJĄ.. BOJĘ SIĘ ŻE MI JE PODTRUJE.. NA SCHRON SIĘ UMIEM SIĘ ZDECYDOWAĆ.. ZNAJOMI ALBO NIE CHCĄ ALBO MAJĄ JUŻ PO KILKA.. NA RAZIE SĄ U MNIE.. ALE SYTUACJA SIĘ ZAOGNIA..
SĄSIAD SIĘ DRZE NA MNIE, MAŻ NA CIĘŻKICH STERYDACH.. TRZEBA DZIAŁAĆ...
przepraszam że wielkimi literami... ale to krzyk o pomoc... jestem z woj. łódzkiego...
proszę popytajcie znajomych.. no chyba że któraś się sama zdecyduje - byłoby super

Kotka jest szylkretowa (jak się dowiedziałam) i oceniam jej wiek na ok 2latka... jest milusia - przychodzi się pomiziać, często siada na oknie na parapecie i zagląda do domu.. mam wrażenie , ze wychowywała się w bliskim kontakcie z człowiekiem..