Dodaj do ulubionych

Mama siedzi w domu, tata pracuje.

    • deodyma Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 08:58
      maz pracuje, ja w domu z dzieckiem.
      wrocilabym do pracy, gdybym mogla, ale co zrobic z dzieckiem, jesli
      do przedszkola sie nie kawlifikuje, poniewaz nie ma 3 lat a zlobkow
      u nas nie ma.
      na opiekunke pracowac nie zamierzam, bo szkoda mi pensji, za ktora w
      robocie bede caly bity msc sie z ludzmi uzerac.
      rodziny nie mamy tu wcale, wiec jestesmy zdani na siebie.
      u nas nie ma zadnego wydzielania kasy, maz tak samo zajmuje sie
      dzieckiem, jak ja, gdy wroci z pracy.
      chodzimy razem na zakupy, nie ma podzialu na MOJE i TWOJE.
      zreszta gdyby maz zacal wydzielac mi kase, zawinelabym sie i wrocila
      do swojego miasta rpdzinnego, bo nie po to sie wyprowadzalam stamtad
      za mezem, zeby pozniej mi we wszystkim laske robil.
      co to za malzenstwo?
      wiem, ze wiele kobiet tak zyje, ale dla mnie to jakis kosmos.
      • tambo Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 09:26
        > co to za malzenstwo?

        Ja też sobie to inaczej wyobrażałam. Sądziłam, że oboje będziemy
        dbać o siebie wzajemnie, dawać z siebie wszystko, a w kwestii
        finansów wrzucać do wspólnego worka i potem z niego zaspokajać
        potrzeby nas obojga (teraz trojga), bez aptekarskiej dokładności.
        Mąż ma inną koncepcję.
        • deodyma Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 09:40
          otoz to.
          ja bym sie wkurzyla nie na zarty, gdyby maz zaczal nagle wydzielac
          mi kase, zalowac na wszystko, kazal tlumaczyc z kazdego wydanego
          grosza a do rozrzutnych sie nie zaliczam w przeciwienstwie do meza,
          ktory ma lekka reke do wydawania kasybig_grin
          to byloby dla mnie jedno wielkie nieporozumienie i do niczego
          dobrego takie zachowanie nie prowadzi.
          jedna z moich przyjaciolek przez lata miala taka sytuacje i na dzien
          dzisiejszy jej malzenstwo przechodzi tak potezny kryzys, ze ona sama
          jest za rozstaniem.
          ma dosyc szarpaniny z mezem, ktory jest dusigroszem, jej kaze
          oplacac wszystkie rachunki a sam ma cala pensje dla siebie ( facet
          zarabia szesc razy wiecej, niz ona sama.
          wczesniej, gdy byla na jego utrzymaniu, poniewaz nie mogla znalezc
          pracy, wyzywal ja od darmozjadow i pasozytow.
          na poczatku nieba by jej przychylil, ale z czasem to zaczelo sie
          wszystko zmieniac, niestety na gorsze.
        • kot_burry Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 12:07
          Nie daj sobie wmówic, że Wasz układ w małżeństwie jest normalny.
          Oboje pracujecie:
          Mąż w pracy 8 h , Ty w tym czasie w domu (sprzątanie, gotowanie,
          opieka nad dzieckiem).
          Po pracy męza powinniście dzelić opiekę nad dzieckiem i pozostałe
          obowiązki na pół: tak jakbyście właśnie oboje wrócili z pracy.
          Skandaliczne jest moim zdaniem zachowanie męża, który nie dośc, ze
          wieczory, to jeszcze łikendy ma całe dla siebie.
          Że niby co? Jakby w tygodniu była niańka, to kto wg niego miałby sie
          dzieckiem w łikendy zajmować? Też non stop Ty?
          Niestey częśc mężczyzn tak ma. Totalnie nie doceniają "poświęcenia"
          i pracy w domu. Twój też to ma.
          Jeśli nie wymusisz na nim równego udziału w opiece nad dzieckiem i
          domem, sam z siebie nigdy tego nie zrobi. Będziesz wieczną kuchtą,
          opiekunką do dzieci i sprzataczką.
          Moim zdaniem zacznij od łikendów.
          Wtedy trudniej facetowi argumentować, że przciez jesteś na
          wychowowczym i z dzieckiem siedzisz. Podziel domowe obowiazki tak
          aby cos miał do zrobienia: niech powie sam, co woli. Jesli nie
          wybierze, Przydziel mu cos, co Twoim zdaniem zrobi dobrze.
          Jeśli nie zrobi, nie rób za niego. Możesz tez wtedy zrezygnować ze
          jakiegos swojego obowiazku, np gotowania obiadu.
          Dziecko zostaw z tatą , najepiej gdzieś wychodząc. On idzie na
          wieczór do kolegów? Twój jest następny.Nie proś, czy się zajmie. Po
          prostu daj małą tacie i wyjdź, tak jak on to robi.TO nic, że się
          złości i nie umie zająć. Zakładam, że nie psychopata i dziecka nie
          skrzywdzi. Powie, że sie nie zajmie? Każ nu niańkę załatwić lub do
          domu dziecka oddać.

          Wszystko bez kłótni, żali itp. BO TO JEST PRZECIEZ CAŁKOWICIE
          NATURALNE, racja? Musisz sama brać swoje przywileje w tym zwiazku,
          widac, ze facet to leń i egoista domowy. Ile sama "wyszarpiesz" tyle
          bedziesz miała. On sam nic Ci nie da.
          • araceli Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 12:14
            kot_burry napisała:
            > Mąż w pracy 8 h , Ty w tym czasie w domu (sprzątanie, gotowanie,
            > opieka nad dzieckiem).
            > Po pracy męza powinniście dzelić opiekę nad dzieckiem i pozostałe
            > obowiązki na pół: tak jakbyście właśnie oboje wrócili z pracy.
            > Skandaliczne jest moim zdaniem zachowanie męża, który nie dośc, ze
            > wieczory, to jeszcze łikendy ma całe dla siebie.
            > Że niby co? Jakby w tygodniu była niańka, to kto wg niego miałby sie
            > dzieckiem w łikendy zajmować? Też non stop Ty?


            Rachunki rozumiem też na pół?
            • purpurowa_komnata Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 12:19
              > Rachunki rozumiem też na pół?

              Wiesz pomoc domowa i opiekunka są badzo kosztowne.
              Wystarczy,ze mąż poniesie te koszty i już będzie na rachunki na pół.
              A to to już Ci się drogi panie nie podoba.
              • araceli Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 12:24
                purpurowa_komnata napisała:
                > > Rachunki rozumiem też na pół?
                > Wiesz pomoc domowa i opiekunka są badzo kosztowne.
                > Wystarczy,ze mąż poniesie te koszty i już będzie na rachunki na pół.
                > A to to już Ci się drogi panie nie podoba.

                Jeżeli nie zauważyłaś to jestem Panią smile

                Opiekunka i pomoc domowa drogie? Owszem ale wykonują swoje obowiązki i Ty masz je z głowy. Natomiast tutaj pojawia się podział - dom i dziecko na pół, rachunki tylko pan. Takie to 'równouprawnienie' wink
                • purpurowa_komnata Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 12:31
                  Opiekunka i pomoc domowa drogie? Owszem ale wykonują swoje
                  obowiązki i Ty masz
                  > je z głowy. Natomiast tutaj pojawia się podział - dom i dziecko na
                  pół, rachunk
                  > i tylko pan. Takie to 'równouprawnienie' wink


                  Rachunki też na pół po zapłaceniu żonie za opiekę nad dzieckiem,
                  pranie, gotowanie dla szanownego męża
                  przy uczciwej stawce-czyli wysokiej
                  • araceli Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 12:37
                    purpurowa_komnata napisała:
                    > Rachunki też na pół po zapłaceniu żonie za opiekę nad dzieckiem,
                    > pranie, gotowanie dla szanownego męża
                    > przy uczciwej stawce-czyli wysokiej

                    No to sobie policz ile to wyjdzie. Połowa pensji (bo połowę obowiązków wykonuje
                    za męża, połowę za siebie) minus połowę kasy za rachunki, kredyty, wyżywienie
                    itp. IMO wyjdzie na zero.
                    • purpurowa_komnata Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 12:44
                      nie połowę a prawie 2/3
                      połowę jeśli chodzi o opiekę i 2/3 za gotowanie, pranie, sprzątanie,
                      prasowanie. Na fryzjera wystarczy i sweter od czasu do czasu...To
                      nie wiele ale zawsze coś.
                      • araceli Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 12:51
                        purpurowa_komnata napisała:
                        > nie połowę a prawie 2/3
                        > połowę jeśli chodzi o opiekę i 2/3 za gotowanie, pranie, sprzątanie,
                        > prasowanie. Na fryzjera wystarczy i sweter od czasu do czasu...To
                        > nie wiele ale zawsze coś.

                        Nie. Jeżeli dzielimy na 3 (on, ona, dziecko) to nadal połowa roboty przy dziecku (gotowanie, pranie, sprzątanie, prasowanie) jest jej. Czyli 1/3 za obowiązki męża i połowę z 1/3 za jego obowiązki przy dziecku. Nadal wychodzi 1/2.
                        • purpurowa_komnata Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 13:05
                          Nie wychodzi.
                          Opieka nad dzieckiem to się zgadzam.
                          Reszta nie.
                          • purpurowa_komnata Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 13:08
                            Jeśli o mnie chodzi opcja mama pracuje w domu, tata w zakładzie
                            pracy jest dla mnie osobiście absolutnie nie do przyjęcia-proszenie
                            o pieniądze również.
                            Tak jak tu napisano trzeba być naprawdę badzo mądrym i kochającym
                            partnerem aby nie stosować przymusu ekonomicznego. A takich nie jest
                            niestety wielu i płeć nie ma tu nic do rzeczy.
                          • araceli Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 13:13
                            purpurowa_komnata napisała:
                            > Nie wychodzi.
                            > Opieka nad dzieckiem to się zgadzam.
                            > Reszta nie.

                            Jakieś logiczne uzasadnienie?
                • kot_burry Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 13:13
                  NIE NIE NIE NIE!
                  Obowiązki na pół po godzinach pracy.
                  Tzn ona w ciągu dnia obrabia chatę, robi obiad itp. Pan wraca z
                  pracy i dalej juz dzielą się razem. Tzn opieka nad dzieckiem,
                  przygotowanie kolacji, zakupy itp.
                  w takim ukłładzie lwią częśc prac domowych robi ona, bo w trakcie
                  pracy męża się tym zajmuje. Ale w łikendy i po pracy dziela się
                  razem. Gdzie tu problem? Ma ona zachrzaniać w świątek piatek i
                  niedzeilę w domu, bo pan po pracy odpoczywa?? WTF?
                  • araceli Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 13:17
                    kot_burry napisała:
                    > Tzn ona w ciągu dnia obrabia chatę, robi obiad itp. Pan wraca z
                    > pracy i dalej juz dzielą się razem. Tzn opieka nad dzieckiem,
                    > przygotowanie kolacji, zakupy itp.
                    > w takim ukłładzie lwią częśc prac domowych robi ona, bo w trakcie
                    > pracy męża się tym zajmuje. Ale w łikendy i po pracy dziela się
                    > razem. Gdzie tu problem? Ma ona zachrzaniać w świątek piatek i
                    > niedzeilę w domu, bo pan po pracy odpoczywa?? WTF?

                    No fajnie tylko 'etatowy' pracownik wyrabia się ze swoimi obowiązkami w 8h. Zgadam się w kwestii opieki nad dzieckiem (bo tak jest 24h/dobę) ale zakupy, sprzątanie itp.? Można to wszystko zmieścić od 8 do 16 a nie zostawiać na później czy weekend smile
                    • kot_burry Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 13:22
                      no to własnie o tym piszę.
                      Nei mów mi jednak, że po 16 nie ma w domu nic do roboty- nie byłoby
                      wtedty tej dyskusji. W łikendy też jest zwylke sopro pracy: a to
                      goście, zakupy, nie mówiac o codziennym porzządkowaniu.
                      • araceli Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 13:25
                        kot_burry napisała:
                        > wtedty tej dyskusji. W łikendy też jest zwylke sopro pracy: a to
                        > goście, zakupy, nie mówiac o codziennym porzządkowaniu.

                        No co do gości się zgodzę ale zakupy i sprzątanie spokojnie można załatwić w tygodniu wink Ja tam codziennie nie porządkuję, po prostu odkładam rzeczy na miejsce wink
                        • martishia7 Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 13:32
                          No właśnie o tym mowa. O odkładaniu rzeczy na miejsce,sprzątnięciu tego, co się
                          rozsypało, pozmywaniu, zrobieniu co najmniej trzech posiłków dziennie.
                        • kot_burry Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 13:45
                          Ok, to piszę jeśniej o czym myślę:
                          W godzinach pracy męża : odkurzanie,czyszczxenu dywanów, mycie
                          podłóg, okien, pranie, prasowanie (jeśli ktoś to robi), ścieranie
                          kurzu,sprzątanie rzeczy pororzucanych przez dzieci, gotowanie
                          śniadania, obiadu, sprzatanie po tym gotowaniusmile, zbieranie
                          zabawek.Mycie brudnych kół wózka, butów po spacrze.Przyszywanie
                          guzikó i inne tego typu rzeczy.Zmiana pościeli.Porządkowanie ogródka
                          i balkonu. Oczywiście nie to wszystko jednego dnia.Plus oczywiście
                          opieka nad dziećmi.
                          Po powrocie męża przygotowanie kolcji, załadowanie/rozładowanie
                          zmywarki, znów sprzątanie po dzieciach, wyprowadzenie psa jak ktoś
                          ma, sprzątnięcie łazienki po dzieciakach,zaprowadzanie ogólnego
                          ładu. Zebranie wysuszonego prania. Wyniesienie śmieci.Ułożenie
                          sterty butów i bucików. W łikendy jeszcze gotowanie i porzędki z tym
                          związane.
                          • araceli Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 13:54
                            kot_burry napisała:
                            > Po powrocie męża przygotowanie kolcji, załadowanie/rozładowanie
                            > zmywarki, znów sprzątanie po dzieciach, wyprowadzenie psa jak ktoś
                            > ma, sprzątnięcie łazienki po dzieciakach,zaprowadzanie ogólnego
                            > ładu. Zebranie wysuszonego prania. Wyniesienie śmieci.Ułożenie
                            > sterty butów i bucików. W łikendy jeszcze gotowanie i porzędki z tym
                            > związane.

                            To ja bym jednak wolała, żeby druga strona poszła do pracy tak jak mąż autorki
                            wątku smile Względnie nalegałabym na większą 'wydajność' w godzinach pracy. Bo pani
                            zatrudniona do sprzątania machnie wszystko w parę godzin na tydzień a żonie
                            zwykle wiele będzie zostawać na popołudnie tongue_out
                            • kot_burry Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 14:17
                              a kto się zajmie resztą , jak pani sprzatajaca sobie pójdzie? kto
                              garki umyje? kto kolację przygotuje? Własnie o to chodzi, zeby to
                              też łaskawie mężulek robił.
                              • araceli Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 14:36
                                kot_burry napisała:
                                > a kto się zajmie resztą , jak pani sprzatajaca sobie pójdzie? kto
                                > garki umyje? kto kolację przygotuje? Własnie o to chodzi, zeby to
                                > też łaskawie mężulek robił.

                                Wiesz, w tan sposób wszystko w sumie może zostać na 'jak pani sprzątająca sobie pójdzie' wink
                              • fajnalutowamama Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 15:04
                                kot_burry napisała:

                                > a kto się zajmie resztą , jak pani sprzatajaca sobie pójdzie? kto
                                > garki umyje? kto kolację przygotuje? Własnie o to chodzi, zeby to
                                > też łaskawie mężulek robił.

                                Zgadzam się! Mąż powinien mieć, tak umownie to nazwijmy "obowiązki w domu". Ale
                                tego trzeba wymagać, bo naprawdę mało jest facetów, przy których mamusie nie
                                skakały na każde skinienie...
                                Ja przez te dwa lata bycia w domu z dzieckiem, które od 3 tygodnia do 22 m-ca
                                życia rehabilitowałam 6-8 raz dziennie, również borykałam się z tą ignorancją
                                męża przez krótka chwilę. Krótko ta chwila trwała bo kategorycznie
                                oprotestowałam jego zapędy zrobienia ze mnie "Kucharko-Zmiotki". Teściowa mi
                                tłumaczyła, że takie mam teraz obowiązki, że tak kobieta musi...i co? I doczekał
                                się mój mąż i jego mama tego, że po pracy latał do matki na obiad, matka mu
                                prała i prasowała bo nie miałby w czym do pracy iść - tak około 1,5-2 miesiace.
                                Męzowi przeszło, przyznał, że tak było mu wygodnie. Dziś jest bardzo fajnym
                                facetem, dla którego podział obowiązków nie jest karą. Ale ja jasno dałam mu do
                                zrozumienia, ze albo coś zmieni albo się rozstajemy bo ja nie urodziłam się po
                                to by być mopem przez całe życie, tym bardziej, że w moim domu był podział
                                obowiązków między rodzicami a póxniej również dziećmi,.
                                Bądź bardziej stanowcza, może zastrajkujsmile, nie rób mu nic skoro tego nie
                                szanuje. Zobaczy wtedy, że w domu też jest trochę do zrobienia.
      • hugo43 Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 09:35
        przykro to pisac,ale jestes bardziej upupiona niz kobiety na wschodzie
        turcji,skad pochodzi moj maz.owszem pracuja w domu,ale maz ma obowiazek
        na ten dom zarobic i zonie,dzieciom niczego nie moze zabraknac.my
        mieszkamy w polsce i obowiazki dzielimy tak,ze czas ktory maz spedza w
        pracy jest takze czasem mojej pracy w domu,a po jego pracy obowiazki
        dzielimy na pol.wracaj do pracy,wprowadz nowe zasady i nie pozwol sie
        ponizac!
    • mama303 Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 09:24
      Wybraliście sobie najgorszy model rodzinny. To oczywiście moje
      zdanie. Taki model rodzinny wypacza wszystkich łącznie z dzieckiem,
      które niedługo zacznie analizować różne sytuacje życiowe.

      Ale jesli już tak zadecydowaliście to zmuś męża do rzeczowej
      rozmowy, postaw swoje żądania. Ustalcie ile czasu mąż poświeci
      dziennie czy tygodniowo dziecku, ustalcie ile pieniędzy
      przeznaczacie na dziecko, ile na potrzeby Twoje, ile na potrzeby
      męża, ile na wydatki wspólne. Spiszcie to i starajcie się trzymać
      ustaleń. I jak najszybciej sie da - wracaj do pracy.
      • tambo Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 09:33
        mama303 napisała:

        > Wybraliście sobie najgorszy model rodzinny. To oczywiście moje
        > zdanie. Taki model rodzinny wypacza wszystkich łącznie z
        dzieckiem,
        > które niedługo zacznie analizować różne sytuacje życiowe.

        Widzę, że tradycyjny model rodziny w dzisiejszych czasach nie
        sprawdza się. Tak jak pisałam, to że nie pracuję zawodowo, to dla
        mnie sytuacja przejściowa. Nie wyobrażam sobie, że nie wracam do
        pracy w ogóle. Natomiast postawa męża, który nie garnie się do
        zajmowania się naszą córeczką i nie chce włączać się w prace domowe,
        tylko spowalnia moją decyzję o powrocie do pracy. Po pierwsze żal mi
        dziecka, po drugie boję się, że skończy się na tym, że po pracy będę
        miała dokładnie te same obowiązki domowe co teraz.
    • krolowanocy Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 09:58
      wieje trolem
      • kropkacom Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 10:05
        Fakt. Jakieś za "gładkie" te posty autorki big_grin
      • deodyma Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 10:09

        krolowanocy napisała:

        > wieje trolem
        >


        takich "troli" to razem z mezem znamy w realu i ich sytuacja jest
        nie do pozazdroszczenia.
        moj maz pracuje z chlopami, ktorzy chwala sie, jak zonkom kase
        wydzielaja.
        przechwalaja sie jeden przez drugiego.
        ja sama znam kobiety, ktore maja duzo gorzej, niz autorka watku a
        wczesniej bylo tak pieknie.
        pobierali sie z wielkiej milosci, dzieci wyczekane a pozniej zaczelo
        odbijac.
        te kobiety pracuja nie dlatego, zeby polepszyc budzet domowy , zeby
        lepiej IM sie zylo, ale zeby mialy na chleb dla siebie i dzieci (
        nawet na lekarstwa), poniewaz pan i wladca nawet na to im nie daje.
        • tambo Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 10:19
          Niestety nie troll sad.

          Na lekarstwa, jedzenie i najpotrzebniejsze rzeczy pieniążki są.
          Gorzej już właśnie z fryzjerem czy ciuchami, chociaż tak jak pisałam
          i na to ostatecznie środki się znajdują, ale "rodzi się to w bólach"
          i zawsze najpierw słyszę, że może w następnym miesiącu.

          Mój mąż jest ambitny i wszystko co robi, chce
          robić "profesjonalnie". I teraz tak profesjonalnie odkłada na
          samochód, że kwota, którą przeznacza na dom i bieżące wydatki jest
          moim zdaniem zbyt mała. I znowu wypomnę kosztowne hobby sad, na
          które środki jakoś się znajdują oraz to, że to mąż ustala podział
          dochodu.

          Najgorsze w tej sytuacji jest to, że oboje nie rozumiemy, co czuje
          to drugie. Mąż mówi, że traktuję go jak maszynkę to robienia
          pieniędzy, a ja czuję się skrzyżowanie całodobowej gosposi z nianią.
          • deodyma Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 10:26
            to Wy ze soba nie rozmawiacie???
            • triss_merigold6 Pewnie rozmawiają 31.08.10, 10:47
              Pewnie rozmawiają ale mówią innymi językami.

              Rozumiałabym fochy męża gdyby brakowało na życie i elementarne
              oszczędności. Ale nie brakuje, co więcej, facet odkłada kosztem żony
              i niewyszukanych wydatków na gospodarstwo domowe. Czyli żona ma iść
              do pracy i zatrudnić niańkę tylko po to, żeby panu poprawić
              samopoczucie, a pula jej obowiązków domowych zapewne się nie
              zmniejszy.

              Ja bym do pracy poszła choćby po to, żeby zyskać niezależność
              ekonomiczną i ewentualnie móc się pana pozbyć.
              • karambol45 Re: Pewnie rozmawiają 31.08.10, 11:19
                i oto mi chodzi
              • tambo Re: Pewnie rozmawiają 31.08.10, 11:28
                Rozmawiamy, ale najwyraźniej nie rozumiemy się do końca. Mąż mi
                zarzuca, że zapomniałam jak to jest chodzić do pracy, a ja jemu, że
                nie ma pojęcia ile nowych obowiązków nam przybyło, jak absorbujące
                jest małe dziecko i że zpomniał, że teraz nie ma w domu już
                praktycznie żadnych obowiązków, a wcześniej coś tam od czasu do
                czasu robił.
                • bacha1979 Re: Pewnie rozmawiają 31.08.10, 16:28
                  Tak ważne decyzje jak urlop wychowawczy należy uzgodnić z partnerem, pisałaś, że
                  on uszanował twoja decyzję. Nie dało się osiągnąć jakiegoś kompromisu- typu
                  urlop wychowawczy do 2 lat życia dziecka, praca na pół etatu??? Nie wymądrzam
                  sie tylko sugeruje.


                  Sprawa podejścia ojca dom własnego dziecka - SKANDAL... ja chyba w takiej
                  sytuacji bym pomyślała o rozstaniu.\

                  Ty masz gdzie wrócić do pracy???
          • araceli Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 10:38
            tambo napisała:
            > Najgorsze w tej sytuacji jest to, że oboje nie rozumiemy, co czuje
            > to drugie. Mąż mówi, że traktuję go jak maszynkę to robienia
            > pieniędzy, a ja czuję się skrzyżowanie całodobowej gosposi z nianią.

            No i masz! Ani się nie rozumiecie ani wzajemnie nie szanujecie w swoich rolach. Może czas na szczerą rozmowę o uczuciach bez oskarżeń albo nawet wizytę u terapeuty?
          • madame_zuzu Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 11:01
            " Mąż mówi, że traktuję go jak maszynkę to robienia
            > pieniędzy, a ja czuję się skrzyżowanie całodobowej gosposi z
            nianią."

            powiedz mu, że on sam się sprowadził do roli maszynki czy bankomatu.
            BO nic oprócz kasy nie wnosi w życie rodzinne. Skoro dzieckiem sie
            nie zajmie, w domu nic nie chce zrobić, to sorry, ale sam się w taką
            rolę (bo do niczego innego nie jest właściwie niezbędny nie?)
            obsadził.
          • kot_burry Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 12:18
            TO poiwedz mu, że Tobie nie wystarcza kasy na życie i niech on w
            następnym miesiącu robi zakupy, skoro za dużo wydajesz. Nie kupi
            rzeczy na obiad? nie będzie obiadu. Zabezpiecz tylko dziekco, żeby
            głodne nie było. Nie kupi środków czystości? Nie będzie sprzatania,
            prania. Szybko mu przejdzie.
            Niestety kasy na swoje wydatki IMO nie uzyskasz inaczej, niż idąc do
            pracy.
            Pensję niani płaćcie dzieląc się proporcjonalnie do dochodów, żeby
            nie było, ze znowu nic nie masz , bo zarabiasz na niańkę.
    • osa551 Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 10:29
      > I jeszcze temat bumerang – pieniądze. Mąż wydziela określoną kwotę
      > na bieżące wydatki. Resztę odkłada na zakup samochodu oraz wydaje na
      > swoje kosztowne hobby. Na moje potrzeby (dodam, że wielokrotnie
      > skromniejsze niż jego i raczej mało wyszukane typu fryzjer raz na
      > kwartał, czy zakup butów) w naszym budżecie nigdy jakoś nie ma już
      > wolnych środków i muszę o takie wydatki niemal walczyć, o czymś
      > ambitniejszym nie wspomnę. Boli mnie, gdy słyszę, że on zarabia, to
      > go stać,

      Normalnie klasyk. Przemoc ekonomiczna, tylko zanim to sobie uświadomisz minie
      pewnie wiele lat. Ja ci w temacie nie doradzę, bo po pierwsze ja mam cholernie
      twardy charakter i takiego gada, jak twój mąż załatwiłabym dość szybko, a po
      drugie na szczęście mój maż nie leczy swoich kompleksów na mnie, tak jak Twój na
      tobie, bo inaczej jego zachowania nie można nazwać.
      • lilka69 osa 31.08.10, 15:36
        a konkretnie jak bys zalatwila?
    • tully.makker Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 10:48
      Zdecydowalas sie na zostanie w domu z dzieckiem wbrew zyczeniom
      meza. ma chyba oprawo czuc sie niezadowolony, bo takie rzeczy
      neistety trzeba uzgodnic, a nie forsowac swoje zdanie na sile.

      Co nieoznacza, ze maz moze cie ponizac, wydzielac wspolne zgodnie z
      prawem pieniadze. O olewaniu wlasnego dziecka nie wspomne, bo to
      kompletnie dla mnie niezrozumiale. Ale masz to, co chcialas,
      pozwalajac, jak sama piszesz, od zawsze, stawiac potrzeby meza na
      pierwszym miejscu. Trudno bedzie teraz pana przerobic.
      • triss_merigold6 Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 10:54
        Ok, ale pan mąż chciał, żeby wróciła do pracy nie z powodu braku
        kasy na życie. Gdyby tej kasy brakowało to bym pana gorąco poparła.

        Czyli wracamy do motywu kierowania się zdrowym egoizmem i pamiętania
        w związku o swoich potrzebach, co jest sprzeczne z polskim kodem
        kulturowym w odniesieniu do dziewczynek.
        • madrepolaca hobby? 31.08.10, 12:04
          mozesz zradzic co to jest to kosztowne hobby????
          a na jaki samochod odklada i ile mu bedzie potrzeba? bo ja mam auto
          za 10 tysiecy i wspaniale jezdzi i sie nie psuje. oczywisciewolabym
          takie z salonu, ale czasami okazuje sie ze te salonowe za bardziej
          zawodne.

          a jakie ty masz mozliwosci zarobkowe? bo moze masz spore i dlatego
          cie posyla do pracy?
          ja zrobilabym na probe tak: poniewaz narazie to ty jestes darmowa
          opiekunka, a przynajmniej maz mysli, ze opieka nad dzieckiem jest
          darmowa, to poszlabym do pracy i zatrudnila na swoje miejsce i
          kazala mezowi placic polowe nawet jezeli druga polowa ta twoja
          pochloelaby cala twoja pensje.
          tylko opiekunka zaopiekuje sie dzieckiem nie wiadomo czy zle czy
          dobrze, obiadu nie bedzie, posprzatane nie bedzie i ciekawe co wtedy
          na to maz czy stwerdzi, ze to sie oplaca.
          nastepna sprawa to poprostu posadzic go o alimenty i jezeli ty nie
          mozesz z nim wynegocjowac nic to moze sad mu to dobrze wytlumaczy.
    • inguszetia_2006 Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 11:34
      Witam,
      Twój mąż to mimoza w wydaniu męskim. Równie dobrze, mogłabyś po nim
      trochę pojeździć, dlaczego zarabia tak mało? Nie ma ambicji czy jak?
      Jak byś chciała być wredną żonką, to mogłabyś szpili mu nawbijać,że
      ho ho... Nie zalecam tego jednakowoż, bo będzie wojna. Musisz iść do
      pracy i już. Twój mąż nie nadaje się na jedynego żywiciela rodziny.
      Czy to kwestia psychiki, czy wrodzonej wredoty, nie wiem, ale fakty
      są takie, że jak chcesz mieć pieniądze na hobby, musisz zacząć
      zarabiać.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • marzeka1 Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 11:48
        Pomijam już szantaż ekonomiczny, olewanie twoich potrzeb itp. ale
        prawdziwy kanał to nienawiązanie więzi z własnym dzieckiem,bo
        niby jak, jak pan mąz odmówił opieki i zajmowanie się własną córką?
        To jest kanał, na dodatek ty w sumie w żaden sposób tego zmienić nie
        chcesz, bo "masz małe potrzeby". No kanał do kwadratu. Na dodatek
        nie wierzę, że dziecko takie wyczekane przez OBIE strony, wg
        szanownego małżonka, masz, co chciałaś,czyli dzieciaka.No bez sensu
        to wszystko.
    • kj-78 Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 12:26
      Sprobowalam wyobrazic sobie, jak bym sie czula, gdyby moj maz nagle
      oswiadczyl, ze rezygnuje z pracy, bo uwaza, ze poslanie naszej corki
      do zlobka nie jest dla niej dobre, wiec on z nia zostanie w domu, po
      czym przytoczyl mnostwo argumentow, ze to bedzie najlepsze dla
      naszego dziecka... Mielismy kupic wieksze mieszkanie - moze za kilka
      lat, mam kosztowne hobby - coz, bez hobby tez mozna zyc, mamy cala
      rodzine za granica - nie bedziemy ich tak czesto odwiedzac, lubie
      sie ladnie ubrac - czas polubic cos innego. Hm... To nie dla mnie.

      Coz, nasza coreczka za 2 tygodnie idzie do zlobka, ja pracuje i nie
      wyobrazam sobie, zeby podjecie tak waznej decyzji jak rezygnacja
      jednego z malzonkow z pracy nie bylo poprzedzone dluga rozmowa z
      dokladnym przemysleniem wszystkich za i przeciw, i dostosowaniem
      sytuacji do potrzeb wszystkich zainteresowanych (np: jedno zarabia,
      ok, ale musimy zalozyc wspolne konto, bo wydzielanie pieniedzy jest
      ponizajace, albo: ok, jedno zarabia, ale to nie oznacza, ze oprocz
      tego nie robi juz nic w domu)

      To, ze Twoj maz nie zajmuje sie dzieckiem nie wynika moim zdaniem z
      tego, ze pracuje. Najwyrazniej nie ma potrzeby bycia ze swoim
      dzieckiem. Przeciez to nie jest zaden obowiazek, tylko naturalny
      instynkt rodzicielski!!! Tego zupelnie nie rozumiem.
      • krolowanocy Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 12:41
        kj-78 napisała:

        Cytat To, ze Twoj maz nie zajmuje sie dzieckiem nie wynika moim zdaniem z
        tego, ze pracuje. Najwyrazniej nie ma potrzeby bycia ze swoim
        dzieckiem. Przeciez to nie jest zaden obowiazek, tylko naturalny instynkt
        rodzicielski!!! Tego zupelnie nie rozumiem.


        eee, z tym instynktem to trochę mit, nie każdy kto ma dzieci je uwielbia, matki
        na ogół mają, ale też nie wszystkie. co nie znaczy, że ktoś kto nie ma "tego w
        genach" nie może być cudownym kochającym rodzicem. ale to nie jest coś, co się
        po prostu pojawia i jest, u żadnej płci. bycia rodzicem też się trzeba nauczyć.
        imo w tej sytuacji coś było nie tak już przed podjęciem decyzji o dziecku.
        • kot_burry Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 13:19
          Zgadzam się. Są tacy faceci, dla których zostanie z dzieckiem nie
          jest przyjemnością. To nie znaczy, że nie kochają. Nie lubią się
          nimi po prostu zajmować.
          wtedy trzeba takiego faceta do tego zmusić.
    • drzewozaoknem Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 12:52
      za co go kochasz? Dlaczego z nim jesteś?
    • kitty4 Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 12:52
      "...Boli mnie, gdy słyszę, że on zarabia, to
      go stać..."
      Dla mnie jedyne rozwiązanie to takie : Ty do pracy, do dziecka
      MUSICIE zatrudnić nianię, a jak już to zrobicie, to szanownego
      małżonka nie będzie już stać tak na wszystko. Będziesz wracała z
      pracy i tak samo jak on będziesz zmęczona, więc obowiązki domowe -
      podział na połowę. I jak już wrócisz do pracy - zacznij sama sobie
      odkładać na pierścionek z brylantem powiedzmy za 50 tys. Bo
      pracujesz i też Ci się od życia coś należy.
      Jeden weekend Ty się dzieckiem zajmujesz, drugi weekend on. I
      nie ma odwrotu, bo będzie coraz gorzej. Będziesz dla niego coraz
      mniej wartościowym człowiekiem. Jedyna rada - zacząć działaś od razu.
    • lilka69 wiele z was radzi glupio 31.08.10, 12:58
      ze autorka ma isc do pracy. to terazx bedzie miala dwa etaty-praca
      zawodowa a po pracy galop do domu, sprztanie , gotowanie, opieka nad
      dzieckiem. myslicie ,z e PRZYZWYCZAJONY maz do nicnierobienia zajmie
      sie czyms? watpie. a autorka bedzie miala 2 razy wiecej roboty.

      ja bylam na wychowawczym do 3 roku zycia dziecka, potem 1/2 etatu.
      na wszeslki wypadek co tydzien robie mu pogadanke pedagogiczna , ze
      praca w domu jest trudna, maczaca i czasem rutynowo nudna.
      z konta zawsze korzystalam jak chcialam.
    • tambo Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 13:08
      To znowu odpiszę zbiorczo.

      Mężowi wystarczy kilka krótkich chwil obserwacji dziecka dziennie,
      żeby się małą nasycił. Opowiadam mu co razem robiłyśmy, jemy obiad i
      potem czuję, że on czeka, aż mała zaśnie sad. Bardzo chciałabym,
      żeby to się zmieniło. Przez jakiś czas wołałam go, żeby przypilnował
      małej w kąpieli, albo żeby razem posiedzieli w pokoju, kiedy ja
      przygotowywałam coś do jedzenia i to właściwie byłoby na tyle.
      Zwykle po 5 minutach zapłakane dziecko trafiało do mnie z
      tekstem „weź już ją”, albo „ona chce do ciebie”. Jednocześnie wiem,
      że mąż bardzo kocha naszą córkę, ale nie ma potrzeby przebywania z
      nią sad.

      Z obowiązkami domowymi też nie jest lekko. Macie rację, że
      rozpieściłam męża. Przyzwyczaiłam go, że to ja rano wstaję pierwsza,
      szykuję śniadanka dla nas, wypraweczki do pracy i budzę go na
      gotowe. Potem razem wychodziliśmy z domu. Wracaliśmy albo we dwoje,
      albo mąż pierwszy, a to ja biegłam do kuchni szykować obiad lub
      podgrzewać to, co zrobiłam dzień wcześniej. Mąż spał lub zajmował
      się swoimi sprawami. Mąż ma jakiś niezrozumiały dla mnie nawyk
      spania po pracy. Jego ojciec niestety robi tak samo. Kolacyjka,
      zmywanie i jakieś inne sprawy domowe też zawsze były na mojej głowie.

      Gdy pojawiło się dziecko, mąż był ciągle spięty i nadąsany. Sądzę,
      że był zazdrosny o małą. Przeżył też szok, bo jak sam twierdzi, nie
      spodziewał się, że przy dziecku jest tyle pracy. Wierzę mu, ale to
      słabe usprawiedliwienie.

      Nie pierwszy raz próbuję włączyć go w opiekę nad dzieckiem i sprawy
      domowe. Zwykle „nowy porządek” działa dwa, trzy dni i wracamy do
      punktu wyjścia. Mąż nie potrafi być obowiązkowy. Nawet naszego psa
      wyprowadza tylko dwa razy na dobę. Po pracy jest już taki padnięty,
      że 5 minut dla psa nie potrafi wygospodarować. Żal mi zwierzaka, ale
      nie dam sobie wcisnąć jeszcze tego.

      Większość z Was doradza mi powrót do pracy. Na razie nie chcę
      stosować takiego rozwiązania, ale może faktycznie za rok, gdy wrócę,
      sytuacja u nas trochę się poprawi.
      Dodam jeszcze, że bardzo zależy mi na naszym związku i wbrew temu,
      co możecie odczuć po przeczytaniu tego wątku, jestem generalnie
      zadowolona z naszego małżeństwa. O tym co dobre tu nie napisałam. Są
      kwestie, które ewidentnie u nas szwankują i chciałam się na tym
      skupić, żeby to jakoś naprawić.

      Wasze wpisy uświadomiły mi, że nie wiem, czego tak naprawdę chce mój
      mąż. Nauczyłam się mówić o swoich potrzebach, ale nie wiem, co
      chciałby poprawić mąż. Druga sprawa, to fakt, że zrezygnowałam z
      siebie. Najpierw „tańczyłam” wokół męża, teraz wokół dziecka i męża,
      chociaż jemu poświęcam mniej czasu i pewnie czuje się odrzucony wink.
      W ramach dbania o swoje potrzeby spróbuję wynegocjować wyjście na
      wrześniowy kurs, na który od dawna chciałam iść. Mąż będzie musiał
      posiedzieć z dzieckiem, a mnie przyda się trochę wysiłku
      intelektualnego smile.

      • marzeka1 Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 13:19
        "mąż bardzo kocha naszą córkę, ale nie ma potrzeby przebywania z
        > nią sad."

        - jak dla mnie to twoje pobożne życzenie, to powiedz, jeśli w
        ogóle nie chce przebywać z dzieckiem, zajmować się małą, to JAK
        okazuje tę miłość? Bo powie, ze kocha? Miłość to czyny, nie słowa.

        " jestem generalnie
        > zadowolona z naszego małżeństwa. "- naprawdę? Osobiście miałabym
        poczucie, ze tkwię w gó...e po szyję. Dałaś się sprowadzić do
        pozycji mopa, darmowej obsługi, ba, nawet służąca ma lepiej, bo ma
        tzw. wychodne raz w tygodniu.
        Opis męża jest tak okropny, że myślę, że to pan z gatunku tych,
        których nie chciałoby się nawet gdyby chodziło o przetrwanie
        gatunku.
        Żal, po prostu żal mi ciebie.
        • fajnalutowamama Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 13:57
          Oj współczuję Ci kochana takiej sytuacji w domu - facet ewidentnie nie szanuje
          kobiet będących w domu z dzieckiem - może w pracy ma koleżanki, które zostawiają
          dziecko w 3 miesiące po porodzie i chwalą się tym, jak to odżyły po powrocie do
          pracy i jak to siedzenie w domu ogłupia kobiety czyniąc z nich zrzędliwe,
          zapyziałe babiszony, którym fryzjer nie potrzebny tylko praca! Znam takie
          kobiety - koleżanki z pracy, które co poniedziałek klepią jak głupie "nareszcie
          w pracy, ledwo wytrzymałam ten weekend z małą(12mcy), tak się darła". Oczywiście
          dziwią się, jak mogłam wytrzymać 2 lata w domu z dzieckiemsmile
          Słuchaj intuicji, nie męża. I nie wierz mu gdy Ci powie, że jak wrócisz do pracy
          to się obowiązkami podzielicie - 2 etaty Cię czekają.
          • purpurowa_komnata Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 14:02
            Znam takie
            > kobiety - koleżanki z pracy, które co poniedziałek klepią jak
            głupie "nareszcie
            > w pracy, ledwo wytrzymałam ten weekend z małą(12mcy), tak się
            darła".

            Dziwne masz koleżanki w takim razie
            • fajnalutowamama Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 14:16
              Delikatnie powiedziane - dziwne. Już o innych ich tekstach tu nie wspomnę bo
              szkoda pisać - przez 8 godzin nasłucham się różnych opowieści jak to te dzieci
              denerwujące, o zmarnowanych weekendach, o kiepskich paniach do sprzątania itp.
              Zastanawiam się po co takie typy się rozmnażają...
              • purpurowa_komnata Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 14:26
                Mnie moje dziecko zdenerwowało w swoim życiu 5 razy- i nigdy nie
                uważam czas spędzony z nim zmarnowany.
                Może dlatego,ze prócz miłości ja go poprostu bardzo lubię smile
        • carmita80 Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 14:02
          marzeka1 napisała:

          >
          > " jestem generalnie
          > > zadowolona z naszego małżeństwa. "- naprawdę? Osobiście miałabym
          > poczucie, ze tkwię w gó...e po szyję. Dałaś się sprowadzić do
          > pozycji mopa, darmowej obsługi, ba, nawet służąca ma lepiej, bo ma
          > tzw. wychodne raz w tygodniu.
          > Opis męża jest tak okropny, że myślę, że to pan z gatunku tych,
          > których nie chciałoby się nawet gdyby chodziło o przetrwanie
          > gatunku.
          > Żal, po prostu żal mi ciebie.


          Generalnie komentarz marzeka1 jest bardzo trafny, zycie wlasnie sklada sie z
          takich codziennych obowiazkow, praca, prowadzenie i organizacja domu, opieka nad
          dzieckiem/mi i to zajmuje 95% zycia reszta to przyjemnosci, spotkania
          towarzyskie, wakacje, hobby itp. a ty tkwisz w bagnie, u ciebie nic nie dziala
          jak powinno, a maz sprowadzil cie do roli gorszej niz gosposia, nie szanuje cie,
          twojej pracy jaka wkladasz w dzialanie domu w opieke nad dzieckiem, jestes w
          jego oczach totalnym pasozytem i leniem bo nie pracujesz zawodowo i nie
          przynosisz pieniedzy. Jesli wrocisz do pracy bedziesz miala dwa etaty, on nie
          bedzie dzielil z toba obowiazkow, bo nie mial takich wzorcow, uwaza ze to nie
          jego dzialka ewidentnie, chocby to ze kladzie sie spac po pracy czyli odpoczywa
          jak jego ojciec, a co z toba, czy razem polozycie sie spac czy moze na zmiane?
          Twoje zadowolenie z malzenstwa wynika pewnie z tego, ze ogolnie mialas podobne
          wzorce jak wiekszosc i takie czesto nadal egzystuja. Gdzies w glebi czujesz, ze
          to nie w porzadku, czujesz sie wykorzystana i ponizona, ale nie potrafisz sie
          temu skutecznie przeciwstawic.
        • d.o.s.i.a Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 14:05
          > poczucie, ze tkwię w gó...e po szyję. Dałaś się sprowadzić do
          > pozycji mopa, darmowej obsługi, ba, nawet służąca ma lepiej, bo ma
          > tzw. wychodne raz w tygodniu.


          Nie "dala sie", tylko "sama chciala". Trudno miec pretensje do meza,
          gdy zona robi cos wbrew jego woli, nie sadzisz?
          • fajnalutowamama Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 14:25
            d.o.s.i.a napisała:

            > > poczucie, ze tkwię w gó...e po szyję. Dałaś się sprowadzić do
            > > pozycji mopa, darmowej obsługi, ba, nawet służąca ma lepiej, bo ma
            > > tzw. wychodne raz w tygodniu.
            >
            >
            > Nie "dala sie", tylko "sama chciala". Trudno miec pretensje do meza,
            > gdy zona robi cos wbrew jego woli, nie sadzisz?

            uśmiałam sięsmile)
          • boo-boo Konkrety dawaj 31.08.10, 14:33
            Jak wytłumaczysz to,że facet ma czas na własne hobby, a nie ma czasu dla dziecka
            własnego?

            Pewnie zaraz napiszesz,że autorka wątku pewnie go zgwałciła, zaszła w ciążę i
            stąd to dziecko no i oczywiście też wbrew jego woli i stąd ta niechęć do
            zajmowania się własną pociechą.
          • boo-boo Tu masz fakty 31.08.10, 14:40
            "To ja bardzo chciałam i nadal chcę być na urlopie wychowawczym, mąż
            wolałby żebym wróciła do pracy i żebyśmy mieli nianię, ale uszanował
            moją decyzję."

            Facet uszanował jej decyzję- nie robił jakiś problemów z tego-teraz tylko
            zachowuje się jak świnia i jej takie cyrki odstawia jak wyliczanie pieniędzy.
            Chyba się chłop z głupim na rozumy zamienił skoro wydaje mu się,że niania go nic
            kosztować nie będzie. Niech płaci żonie choćby część tego co płaciłby niańce to
            zobaczy jak to jest. No i w końcu będzie zadowolony bo żona będzie mieć płatne
            zajęcie i nie będzie musiała mu przynudzać o pieniądzach na jej potrzeby.

            A tak to pewnie liczy na to,że żona do pracy wróci, a po pracy i tak opieka nad
            dzieckiem i reszta obowiązków domowych spadnie na nią bo on przecież jedyny
            bidulek będzie zmęczony,że psa wyprowadzi i do sklepu pojedzie 3 razy w
            miesiącu- kobieta to terminator- na dwa etaty może jechać i jeszcze odezwać jej
            się nie wolno-broń boże pomarzyć o odpoczynku czy jakiejś zachciance.

            Faktycznie jak ktoś ci napisał dosia- śmieszna jesteś.
            • araceli Re: Tu masz fakty 31.08.10, 14:46
              boo-boo napisała:
              > Niech płaci żonie choćby część tego co płaciłby niańce to
              > zobaczy jak to jest. No i w końcu będzie zadowolony bo żona będzie mieć płatne
              > zajęcie i nie będzie musiała mu przynudzać o pieniądzach na jej potrzeby

              A żona niech płaci połowę kosztów utrzymania domu wink
              • boo-boo Re: Tu masz fakty 31.08.10, 14:49
                Dobra to niech on płaci za część sprzątania, prasowania, gotowania- zobaczymy
                kto wyjdzie na tym lepiej.
              • najma78 Re: Tu masz fakty 31.08.10, 14:56
                araceli napisała:

                > boo-boo napisała:
                > > Niech płaci żonie choćby część tego co płaciłby niańce to
                > > zobaczy jak to jest. No i w końcu będzie zadowolony bo żona będzie mieć p
                > łatne
                > > zajęcie i nie będzie musiała mu przynudzać o pieniądzach na jej potrzeby
                >
                > A żona niech płaci połowę kosztów utrzymania domu wink

                Ale boo-boo ma racje, bo niania i pomoc domowa kosztuja i to nie malo, skoro ona
                to robi i jest to jej wola to po co to zmieniac? Po to aby maz - nie czul sie
                wykorzystywany jako jedyny zywiciel rodziny? A moze to ona musialaby placic
                niani i pomocy ze swojej pensji, utrzymywac dom itd, a on dolozylby jakas
                wydzielona kwote, ktora uznalby za sluszna i tyle?
                Ja bym sie wypisala z takiego zwiazku, gdybym musiala pozostac z nim przez jakis
                czas pod jednym dachem to wrocilabym do pracy, zatrudnila nianie, nie robilabym
                nic dla pana, dalabym mu polowe oplat za mieszkanie i media i zazadala alimentow
                na dzieckosmile
                • araceli Re: Tu masz fakty 31.08.10, 15:02
                  najma78 napisała:
                  > Ale boo-boo ma racje, bo niania i pomoc domowa kosztuja i to nie malo, skoro ona
                  > to robi i jest to jej wola to po co to zmieniac?

                  Nie zmieniać tylko przyznać, że jest to wymiana coś za coś. Ona zarabia, ona oporządza dom i zajmuje się dzieckiem. I to jest układ fair a nie wyjeżdżanie nagle z tym, że on powinien jej jeszcze dodatkowo płacić.
                  • boo-boo Re: Tu masz fakty 31.08.10, 23:00
                    No w takim przypadku tak powinien jej płacić skoro uważa,że ona powinna iść do
                    pracy skoro chce sobie coś kupić bo tylko on zarabia i jego praca jest coś
                    warta- no tak faktycznie-sprząta się samo, pierze się samo, gotuje też, a
                    dziecko od rana do nocy też na pastwę losu samo sobie zostawione.......
                    • d.o.s.i.a Re: Tu masz fakty 01.09.10, 00:19
                      > No w takim przypadku tak powinien jej płacić skoro uważa,że ona powinna iść
                      do> pracy skoro chce sobie coś kupić bo tylko on zarabia i jego praca jest coś>
                      warta- no tak faktycznie-sprząta się samo, pierze się samo, gotuje też, a>
                      dziecko od rana do nocy też na pastwę losu samo sobie zostawione.......

                      Czy on jej KAZE to wszystko robic??
            • d.o.s.i.a Re: Tu masz fakty 31.08.10, 15:00
              > "To ja bardzo chciałam i nadal chcę być na urlopie wychowawczym,
              mąż wolałby żebym wróciła do pracy i żebyśmy mieli nianię, ale
              uszanował moją decyzję."
              >
              > Facet uszanował jej decyzję- nie robił jakiś problemów z tego


              Gucio. Facet od poczatku powiedzial, ze zarabiac maja oboje. Ona
              wymusila na nim "uszanowanie jej decyzji". Bo ona ma fantazje
              spelniania sie w roli gospodyni domowej (napisala, ze LUBI i CHCE
              zajmowac sie corka i gotowaniem obiadow). Wiec uszanowal, zarabia na
              rodzine, nie ma pretensji. Natomiast ona robi focha, bo nie dosc, ze
              facet zarabia ZA MALO to jeszcze ma czelnosc wydawac na SWOJE hobby,
              a nie na nia. I jeszcze sie kobieta dziwi, ze facet zaczyna odsuwac
              sie od corki.
              • najma78 Re: Tu masz fakty 31.08.10, 15:08
                d.o.s.i.a napisała
                >
                >
                > Gucio. Facet od poczatku powiedzial, ze zarabiac maja oboje. Ona
                > wymusila na nim "uszanowanie jej decyzji". Bo ona ma fantazje
                > spelniania sie w roli gospodyni domowej (napisala, ze LUBI i CHCE
                > zajmowac sie corka i gotowaniem obiadow). Wiec uszanowal, zarabia na
                > rodzine, nie ma pretensji. Natomiast ona robi focha, bo nie dosc, ze
                > facet zarabia ZA MALO to jeszcze ma czelnosc wydawac na SWOJE hobby,
                > a nie na nia.

                Niestety sa tego rodzaju faceci, ktorzy maja czelnosc zonie wydzielic pieniadze
                a wydac na swoje hobby - nazywam ich gowniarzami, ktorzy nie dorosli do roli w
                jakiej sie znalezli.

                I jeszcze sie kobieta dziwi, ze facet zaczyna odsuwac
                > sie od corki.

                A co jej twoim zdaniem nieuzasadnione fochy maja wspolnego z tym ze pan-ojciec
                nie zajmuje sie wlasnym dzieckiem i nie ma na to ochoty?
                • araceli Re: Tu masz fakty 31.08.10, 15:16
                  najma78 napisała:
                  > Niestety sa tego rodzaju faceci, ktorzy maja czelnosc zonie wydzielic pieniadze
                  > a wydac na swoje hobby - nazywam ich gowniarzami, ktorzy nie dorosli do roli w
                  > jakiej sie znalezli.

                  No tak - facet, który łoży na chcenie matki bycia w domu z dzieckiem ale nie starcza mu już chęci na fundowanie innych rzeczy jest 'niedorosły' smile Kurcze - jak często kobiety używają tego określenia kiedy faceci nie chcą robić tego, co one chcą big_grin
                • d.o.s.i.a Re: Tu masz fakty 31.08.10, 15:19
                  > Niestety sa tego rodzaju faceci, ktorzy maja czelnosc zonie
                  wydzielic pieniadze a wydac na swoje hobby

                  Alez, zona tez ma prawo isc do pracy i zarobic na swojego fryzjera!


                  > A co jej twoim zdaniem nieuzasadnione fochy maja wspolnego z tym
                  ze pan-ojciec
                  > nie zajmuje sie wlasnym dzieckiem i nie ma na to ochoty?


                  Naprawde nie rozumiesz?
                  • najma78 Re: Tu masz fakty 31.08.10, 19:17
                    d.o.s.i.a napisała:

                    > > Niestety sa tego rodzaju faceci, ktorzy maja czelnosc zonie
                    > wydzielic pieniadze a wydac na swoje hobby
                    >
                    > Alez, zona tez ma prawo isc do pracy i zarobic na swojego fryzjera!
                    >
                    >
                    > > A co jej twoim zdaniem nieuzasadnione fochy maja wspolnego z tym
                    > ze pan-ojciec
                    > > nie zajmuje sie wlasnym dzieckiem i nie ma na to ochoty?
                    >
                    >
                    > Naprawde nie rozumiesz?

                    Nie naprawde nie rozumiem twojego toku myslenia.
                    >
                    >
                    >
              • boo-boo Aaaa............... 31.08.10, 23:04
                Gdyby facet tego nie uszanował na samym końcu to laska by napisała,że facet do
                końca był przeciwny i tyle.

                "I jeszcze sie kobieta dziwi, ze facet zaczyna odsuwac
                > sie od corki."
                Ty to masz dziwne pojęcie bycia rodzicem- dziecko się kocha mimo wszystko.
                Rozumiem,że jak mąż przywali ci rogi pewnego dnia to odsuniesz się od własnych
                dzieci.......
                Co ma piernik do wiatraka? Co córka na niego naskakuje,że "mamusi pieniążków
                tatusiu nie dajesz"....

                Bredzisz kobieto.
        • bacha1979 Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 16:31
          "mąż bardzo kocha naszą córkę, ale nie ma potrzeby przebywania z
          > > nią sad."
          >

          Uhm to widac...uncertain
    • d.o.s.i.a Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 14:03
      Oj Tambo, upupilas sie na wlasne zyczenie i jeszcze masz do meza
      pretensje, ze kasy nie daje. Urlop wychowawczy wzielas WBREW zdaniu
      meza. Wrobilas go w zarabianie na rodzine i fundowaniu Ci fanaberii
      (tak, wlasnie, fanaberii) zostania w domu. I jeszcze masz pretensje,
      ze chlop nie daje Ci kasy na zachcianki. Otoz Twoja zachcianka jest
      pozostanie w domu i naprawde nie dziwie sie chlopu, ze buntuje sie
      przed byciem dojonym jeszcze bardziej. W dodatku czuje w Twoich
      wypowiedziach ukryte pretensje o jego hobby. Gdybys chodzila do
      pracy, awansowala i zarabiala, to kazde z Was mialoby i hobby i
      fryzjera. A tak to tylko on ponosi konsekwencje Twoich wyborow, a Ty
      realizujesz marzenia.

      W dodatku ten uklad w sposob bardzo widoczny wplywa na antagonizacje
      stosunkow miedzy Twoim mezem, a Wasza corka. Bo on corke postrzega
      jako przyczyne nieporozumien, przyczyne Twojego zdziadzienia w domu.
      Poniewaz Ty sie chcesz realizowac przy corce, a on ma na to wszystko
      zarabiac i nie ma slowem pisnac, to wszystko sprawia, ze z coraz
      wieksza niechecia bedzie na corke patrzyl. Nie ma rady.

      Zastanow sie teraz co jest wazniejsze: realizacja Twoich
      egoistycznych pobudek, czy odbudowanie normalnych relacji corki z
      mezem. Bo, niestety przy Twoim stanowisku i skrajnie egoistycznej
      postawie, cienko widze ta wiez.
      • fajnalutowamama Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 14:23
        > Zastanow sie teraz co jest wazniejsze: realizacja Twoich
        > egoistycznych pobudek, czy odbudowanie normalnych relacji corki z
        > mezem. Bo, niestety przy Twoim stanowisku i skrajnie egoistycznej
        > postawie, cienko widze ta wiez.

        Kobieta - największy wróg drugiej kobiety.
      • boo-boo Głupoty wypisujesz 31.08.10, 14:30
        "Praktycznie od samego początku w 100% sama
        zajmuję się dzieckiem i domem, a mąż jako jedyny zarabia pieniądze.
        Po pracy i w dni wolne zawsze jest zmęczony, odpoczywa lub wreszcie
        ma czas dla siebie wink. Nie garnie się do zajmowania się naszą
        córeczką, nie lubi też prac domowych i swoje obowiązki ograniczył do
        wyprowadzania psa i jazdy do marketu razem z nami 3 razy na
        miesiąc. Nigdy nie był sam na spacerze z dzieckiem, nie nakarmił,
        nie wykąpał, przewinął może 5 razy."

        To raczej facet znalazł sobie kogoś do obrabiania go jeśli chodzi o pranie,
        sprzątanie i gotowanie i do urodzenia mu potomka.
        Traktuje ją jak służącą która po 24 godzinach na dobę 7 dni w tygodniu nie może
        być zmęczona i nie może mieć żadnych żądań co do zapłaty za wykonywaną pracę lub
        choćby traktowania jej fair.
        On za to po kilku godzinach pracy dziennie tylko 5 dni w tygodniu może być
        zmęczony i mieć czas dla siebie.
        • najma78 Re: Głupoty wypisujesz 31.08.10, 14:45
          Tak czytam zbolale posty opisujace okropnych mezow/partnerow i zawsze dochodze
          do wniosku, ze baby to jednak gupie som. Opisuja zycie z facetem trwajace
          niekiedy latami tak fatalne, ze kazda rozumna, majaca wlasciwe pojecie wlasnej
          wartosci kobieta juz dawno by spisala na straty i ''wylogowala'' sie z niego. A
          tu czytam teksty ''jak to naprawic'', ''co zrobic'', ''jak go przekonac'',
          ''drugie dziecko by go zmienilo'', ''generalnie to jestem zadowolona z naszego
          malzenstwa'', ''on nie jest zlym czlowiekiem'', ''to tylko kolezanka z pracy''
          itp.i lata leca i jest coraz gorzej, ale co tam nie o jakosc chodzi tylko o sam
          fakt zeby byl, nie wazne jaki ale jest.
          • araceli Re: Głupoty wypisujesz 31.08.10, 14:50
            najma78 napisała:
            > kazda rozumna, majaca wlasciwe pojecie wlasnej
            > wartosci kobieta juz dawno by spisala na straty i ''wylogowala'' sie z niego.

            Widzisz na 'wylogowanie się' trzeba mieć kasę, mieszkanie itp. A jak pani chce być w domu z dzieckiem to niestety zwykle sama sobie tego nie funduje.
          • boo-boo Re: Głupoty wypisujesz 31.08.10, 14:51
            A pod tym to się podpisuje obiema nogami nawet.
            Takim panom zawsze mówiłam "bye, bye...."
        • d.o.s.i.a Re: Głupoty wypisujesz 31.08.10, 14:50
          > To raczej facet znalazł sobie kogoś do obrabiania go jeśli chodzi
          o pranie,
          > sprzątanie i gotowanie i do urodzenia mu potomka.
          > Traktuje ją jak służącą która po 24 godzinach na dobę 7 dni w
          tygodniu nie może
          > być zmęczona i nie może mieć żadnych żądań co do zapłaty za
          wykonywaną pracę lu
          > b
          > choćby traktowania jej fair.


          W ktorym momencie autorka napisala, ze to maz kaze jej siedziec w
          domu i go oporzadzac!!!???? Pisze dokladnie cos przeciwnego! Sama
          LUBI i CHCE siedziec w domu i gotowac. Maz chce dokladnie ODWROTNIE.

          Ja nie wiem. Na zlosc babci odmrazac sobie uszy i jeszcze miec
          pretensje do babci, ze bola...
          • tambo Re: Głupoty wypisujesz 31.08.10, 15:09
            d.o.s.i.a., czy fakt bycia na urlopie wychowawczym przez mamę
            zwalnia tatę z zajmowania się dzieckiem, domem i daje prawo do
            samodzielnego decydowania o dochodzie, bo to tata pracuje zarobkowo?

            Potwierdzam, chcę być teraz z dzieckiem w domu, doceniam, że mam
            wybór, ale żeby się robiło najcudowniejszą rzecz na świecie, to
            jeśli to się robi bez przerwy pojawia się zmęczenie i rutyna. I to
            jest moment kiedy liczę na wsparcie ukochanego, a tego mi brakuje.

            Czy jeśli pracowałabym jako niania i sprzątaczka u KOGOŚ, zajmowała
            się cudzym dzieckiem, sprzątała cudze mieszkanie, gotowała dla kogoś
            obcego, robiła to tylko 8 godzin dziennie, tylko 5 dni w tygodniu i
            otrzymywała za to pensję, to moja praca byłaby bardziej wartościowa?




            • d.o.s.i.a Re: Głupoty wypisujesz 31.08.10, 15:26
              > d.o.s.i.a., czy fakt bycia na urlopie wychowawczym przez mamę
              > zwalnia tatę z zajmowania się dzieckiem, domem

              Oczywiscie, ze nie. Ale nie dziw sie, ze Twoj maz zaczyna reagowac
              na corke alergicznie, skoro Ty z corki zrobilas bron przeciwko
              mezowi. Corka zaslaniasz sie przed odpowiedzialnoscia za rodzine. Z
              corki uczynilas narzedzie przymusu dla niego. To corka jest Twoim
              fetyszem i sposobem realizacji marzen. Nic dziwnego, ze wlasnie w
              corce maz zaczyna doszukiwac sie przyczyn Waszych nieporozumien.

              > daje prawo do
              > samodzielnego decydowania o dochodzie, bo to tata pracuje
              zarobkowo?

              Ja zrozumialam, ze problem lezy w tym, ze on nie ma zamiaru dawac Ci
              kasy na fryzjera, ciuchy itp. Wybacz, ale gdyby ktos wymusil na mnie
              zarabianie na rodzine, a w nastepnej kolejnosci zabronil wydawania
              pieniedzy na wlasne hobby, to bym go chyba z domu sila wypchala do
              roboty. Bo dla mnie to szczyt egoizmu. Nie masz prawa tego wymagac
              od meza. Jesli chcesz wiecej kasy, idz do pracy.

              > Potwierdzam, chcę być teraz z dzieckiem w domu,

              To ciesz sie, ze macie to z czego finansowac. Maz zarabia na to,
              zebys mogla to realizowac.

              > zwalnia tatę z zajmowania się dzieckiem, domem i daje prawo do
              > samodzielnego decydowania o dochodzie, bo to tata pracuje
              zarobkowo?


              Alez ja nie mowie, ze Twoja praca nie jest wartosciowa. Ale moze tez
              nie jest az tak wartosciowa jak sie Tobie wydaje. I nie jest az tak
              wartosciowa, aby Twoj maz musial bic przed Toba poklony.

              Napisze jeszcze raz. Skoro Twoj maz robi takie fochy z podzialem
              kasy, to znaczy, ze ten uklad mu NIE PASUJE. On wcale nie chce,
              zebys siedziala w domu z dzieckiem. Skoro Ty upierasz sie przy tym,
              to, ze sie tak wyraze, cierp cialo jak zes chcialo.
              • fajnalutowamama Re: Głupoty wypisujesz 31.08.10, 15:36
                > Alez ja nie mowie, ze Twoja praca nie jest wartosciowa. Ale moze tez
                > nie jest az tak wartosciowa jak sie Tobie wydaje. I nie jest az tak
                > wartosciowa, aby Twoj maz musial bic przed Toba poklony.

                to trzeba skserować i porozwieszać na osiedlowych sklepikach w całej Polsce - do
                wiadomości wszystkim młodym mamuśkom, które siedzą w domach i skarżą się na
                swych nieszczęsnych, upodlonych, zgwałconych mężów - od razu babom głupoty z
                głowy wyjdą
                • boo-boo To już jasne 31.08.10, 23:08
                  Wszystko jasne- facet dosi wmówił i przekonał ją,że jej praca w domu-jakąkolwiek
                  wykonuje o ile- nie jest wartościowa- no to teraz powtarza te brednie na forum
                  dla podniesienia się na duchu chyba.........
                  Albo w domu rodzinnym u niej tak było.
                  • d.o.s.i.a Re: To już jasne 01.09.10, 00:22
                    > Wszystko jasne- facet dosi wmówił i przekonał ją,że jej praca w domu-jakąkolwie
                    > k
                    > wykonuje o ile- nie jest wartościowa-


                    Co Ty bredzisz??? I jaki zwiazek ma wartosc pracy tej pani z clue watku? Toz
                    tlumacze Ci jak krowie na rowie, ze ten Pan wcale NIE CHCE aby ta Pani siedziala
                    w domu i pracowala. To ONA sama przyznaje, ze to LUBI i CHCE robic.
              • tambo Re: Głupoty wypisujesz 31.08.10, 15:37
                d.o.s.i.a.
                Jesteś typowym krzykaczem siejącym zamęt. Niewiele zrozumiałaś z
                moich postów, skoro uważasz, że gram dzieckiem. Nie mam ochoty
                wdawać się w jałowe dyskusje z Tobą.

                Skupię się na innych wypowiedziach. Pa.
                • d.o.s.i.a Re: Głupoty wypisujesz 31.08.10, 15:42
                  Pa.

                  Szkoda, ze Ty niewiele zrozumialas.
                  Tak sobie mysle, ze moze gdybys sama miala jakies hobby, z wyjatkiem
                  zupek i kupek, to moze zrozumialabys choc troche wlasnego meza.
                  • fajnalutowamama Re: Głupoty wypisujesz 31.08.10, 15:46
                    d.o.s.i.a napisała:

                    > Pa.
                    >
                    > Szkoda, ze Ty niewiele zrozumialas.
                    > Tak sobie mysle, ze moze gdybys sama miala jakies hobby, z wyjatkiem
                    > zupek i kupek, to moze zrozumialabys choc troche wlasnego meza.

                    Nie obrażaj osób, które nie wstydzą się cieszyć z macierzyństwa!
                    • d.o.s.i.a Re: Głupoty wypisujesz 31.08.10, 15:48
                      > Nie obrażaj osób, które nie wstydzą się cieszyć z macierzyństwa!

                      big_grin

                      Szkoda, ze ciesza sie tym macierzynstwem kosztem wlasnych
                      wspolmalzonkow. Ech...
                      • fajnalutowamama Re: Głupoty wypisujesz 31.08.10, 15:55
                        Wiesz jestem pewna, że gdy dziewczyna wróci do życia zawodowego, gdy do
                        obowiązków dojdzie jeszcze zawożenie i odbieranie z przedszkola, czy żłobka,
                        potem jakieś zakupy późnym wieczorem, szykowanie ciuchów na następny dzień,
                        obiady itp czyli codzienność milionów rodzin w tym kraju to współmałżonek
                        również będzie nieszczęśliwy i w dalszym ciągu będzie uciekał od rodziny bo
                        najwyraźniej problem tkwi w tym, że chyba to nie jego bajka.
                        • d.o.s.i.a Re: Głupoty wypisujesz 31.08.10, 16:02
                          > Wiesz jestem pewna, że gdy dziewczyna wróci do życia zawodowego,
                          gdy do
                          > obowiązków dojdzie jeszcze zawożenie i odbieranie z przedszkola,
                          czy żłobka,
                          > potem jakieś zakupy późnym wieczorem, szykowanie ciuchów na
                          następny dzień,
                          > obiady itp czyli codzienność milionów rodzin w tym kraju to
                          współmałżonek
                          > również będzie nieszczęśliwy i w dalszym ciągu będzie uciekał od
                          rodziny bo
                          > najwyraźniej problem tkwi w tym, że chyba to nie jego bajka.


                          Oczywiscie, ze i taka ewentualnosc istnieje. Chociaz mi jest trudno
                          oddzielic juz co jest prawda, co nie. Autorka pisze, ze dziecko
                          wyczekiwanie od lat przez oboje rodzicow, potem, ze maz sie corka
                          nie zajmuje. I dla mnie pytanie: nie zajmuje sie, bo nie chce
                          (odwidzialo mu sie?), czy dlatego, ze zona jest tak sfiksowana na
                          punkcie dziecka, wychowawczego i opieki, ze dla meza miejsca w tym
                          zwyczajnie juz nie ma.

                          Autorka nie mowi, ze robi to wszystko wbrew sobie, tylko, ze LUBI
                          opiekowac sie dzieckiem i gotowac i dogadzac mezowi. Dlatego nie mam
                          zamiaru potepiac w czambuk meza, ze niby los dziecka jest mu
                          obojetny, bo jak znam zycie mogl zostac nie tyle odstawiony od
                          opieki nad dzieckiem, co autorka po prostu te obowiazki chetnie
                          przejela od niego przejela.

                          Tylko problem w tym, ze ona wymaga wdziecznosci i akceptacji dla
                          swojego "hobby". A maz zwyczajnie nie rozumie, ze mozna sie tak
                          dziecku oddac.
                  • boo-boo Re: Głupoty wypisujesz 31.08.10, 23:26
                    Może gdyby tak męża na tydzień zostawić samego ze wszystkim tym do zrobienia co
                    ona robi to by pacan zrozumiał co znaczy "siedzenie w domu".

                    dosia ty to nigdy palcem w bucie nie ruszyłaś skoro takie idiotyzmy wypisujesz i
                    to na forum publicznym w dodatku.
                    • d.o.s.i.a Re: Głupoty wypisujesz 01.09.10, 00:23
                      > dosia ty to nigdy palcem w bucie nie ruszyłaś skoro takie idiotyzmy wypisujesz
                      > i
                      > to na forum publicznym w dodatku.


                      Zebys Ty jeszcze rozumiala o czym jest ta dyskusja...
                      • boo-boo Re: Głupoty wypisujesz 01.09.10, 11:57
                        Oooo...widzę,że argumenty się skoczyły to się wyskakuje z oklepanym tekstem jw.
                        • d.o.s.i.a Re: Głupoty wypisujesz 01.09.10, 13:07
                          > Oooo...widzę,że argumenty się skoczyły to się wyskakuje z
                          oklepanym tekstem jw.


                          Mnie sie skonczyly? big_grin big_grin Dobre smile
                          • boo-boo Re: Głupoty wypisujesz 01.09.10, 17:56
                            Mój brak odpowiedzi podyktowany jest dwoma względami: z betonami nie polemizuję
                            bo za twardogłowi są i proste rzeczy do nich nie docierają i drugi powód to za
                            leniwa jestem żeby co chwilę wycierać sobie ekran na który pluję ze śmiechu po
                            przeczytaniu idiotyzmów jakie wypisujesz w tym wątku na forum.
      • tambo Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 14:33
        Dla mnie urlop wychowawczy to nie fanaberia. Wiem, że nie każda mama
        ma wybór, niektóre muszą wracać do pracy, bo nie ma innego wyjścia.
        Najwyraźniej nie pasuję do współczesnych czasów, ale moja intuicja
        podpowiada mi, że z tak małym dzieckiem jak moja 1,5 roczna córeczka
        powinna być mama lub tata, a nie przypadkowa niania.

        Po raz kolejny podkreślam, że mąż AKCEPTUJE fakt, że ja jestem na
        urlopie wychowawczym. Długo na ten temat rozmawialiśmy i taką
        decyzję podjęliśmy wspólnie. Do pracy mam daleko i potrzebowalibyśmy
        opiekunki na co najmniej 11 godzin dziennie, jak również kogoś do
        pomocy w prowadzeniu domu, jeśli ja miałabym wrócić na cały etat.
        Mąż nie chce brać tych obowiązków na siebie.

        Staram się wczuć w sytuację męża-żywiciela rodziny. Rozumiem, że
        lżej by mu było, gdybyśmy oboje zarabiali, bo nie czułby takiej
        presji.
        Z drugiej strony wcześniej bywało, że w pewnym sensie to ja
        utrzymywałam męża. Jakoś tak to wyszło, że jego pensja była
        na "inwestycje" czyli wyposażenie mieszkania, a moja na życie, czyli
        jedzenie i wszystkie bieżące wydatki jakie ponosiliśmy od benzyny i
        ubezpieczenia samochodu począwszy, poprzez nasze ciuchy i lekarza, a
        na prezentach gwiazdkowych skończywszy. Zdarzało się, że mąż na dwa
        czy trzy miesiące lub dłużej zawieszał inwestycje, bo chciał
        przeznaczyć te środki na hobby. Nawet tuż przed urodzeniem córki
        wydał astronomiczną wg mnie sumę na ten cel. Prosiłam, żeby tego nie
        robił, ale on zrobił po swojemu.

        Być może z tych właśnie powodów nie czuję, że wykorzystuję teraz
        męża. Podkreślam, że doceniam, że mnie utrzymuje i że żyję skromnie.
        • araceli Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 14:38
          Przyłączę się do czyjegoś wcześniejszego pytania - co to za tak drogie hobby?
          • martishia7 Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 14:40
            Obstawiam awiację albo żeglarstwo.
          • tambo Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 14:48
            Przepraszam, ale tego nie zdradzę. To nieistotne z punktu całego
            wątku.
            • deodyma Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 01.09.10, 07:50
              dlaczego nieistotne?
              wlasnie istotne dla tegoz watku, chyba ze boisz sie, ze ktos z forum
              moze Cie skojarzyc...
        • marzeka1 Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 14:48
          "Po raz kolejny podkreślam, że mąż AKCEPTUJE fakt, że ja jestem na
          urlopie wychowawczym. Długo na ten temat rozmawialiśmy i taką
          decyzję podjęliśmy wspólnie.-

          - ależ masz, kobieto, wtopiony w psychikę mechanizm
          samooszukiwania!!! Wszystko, co opisujesz jako zachowanie męża,
          temu PRZECZY. Gdyby mąz to akceptował, nie wyliczałby cię z każdej
          złotówki.

          "Mąż nie chce brać tych obowiązków na siebie."- dla mnie to kosmos
          jakiś!!! Jak to nie chce brać? Jeśli moja rodzina to mąż i 2
          synów, dla nas oznacza to tyle, że obowiązki są DZIELONE, nie ma
          opcji "nie chce". Jak nie chce, niech płaci chociażby pani do
          sprzątania.

          I tak pokora "Marysi": żyję skromnie, wiele mi nie potrzeba,
          żyjesz w gó...e i tyle, kobieto.
          I zdradź nam, cóz to za mityczne hobby ma szanowny małżonek?
        • d.o.s.i.a Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 14:56
          > Po raz kolejny podkreślam, że mąż AKCEPTUJE fakt, że ja jestem na
          > urlopie wychowawczym. Długo na ten temat rozmawialiśmy i taką
          > decyzję podjęliśmy wspólnie.

          Kilka razy pisalas cos diametralnie innego tj. ze maz wolalby, zebys
          szla do pracy. Krecisz, moja droga.

          > przeznaczyć te środki na hobby. Nawet tuż przed urodzeniem córki
          > wydał astronomiczną wg mnie sumę na ten cel. Prosiłam, żeby tego
          nie robił, ale on zrobił po swojemu.

          Czyli jednak to hobby Cie boli. Boli Cie, ze maz nie podziela Twoich
          i nie oddaje sie wychowaniu corki z rownym poswieceniem.

          > Być może z tych właśnie powodów nie czuję, że wykorzystuję teraz
          > męża. Podkreślam, że doceniam, że mnie utrzymuje i że żyję
          skromnie.


          Problemem jest to, ze Was zwyczajnie nie stac na to, zebys Ty
          siedziala w domu. A Ty oczekujesz od meza, ze on zafunduje Ci ten
          urlop wychowawczy, da kase na fryzjera i poswieci swoje hobby na
          oltarzu rodzinnym. Tego przeciez tak naprawde chcesz, prawda?



          >
          • martishia7 Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 15:04
            > Problemem jest to, ze Was zwyczajnie nie stac na to, zebys Ty
            > siedziala w domu. A Ty oczekujesz od meza, ze on zafunduje Ci ten
            > urlop wychowawczy, da kase na fryzjera i poswieci swoje hobby na
            > oltarzu rodzinnym. Tego przeciez tak naprawde chcesz, prawda?


            Sorry... Ciśnienie mi skoczyło. Tak, tak właśnie pan powinien postąpić, bo to
            jest naturalne, że jak ubywa jednej pensji a przybywa jednej gęby do
            wykarmienia, to każdy musi z czegoś zrezygnować. Problem polega na tym, że pani
            już wcześniej robiła dla siebie tylko minimum i teraz zwyczajnie nie ma z czego
            ustępować. Korzyść dla dziecka z matki będącej na wychowawczym jest oczywista.
            Rozumiem, że pan żądałby powrotu żony do pracy, bo nie starcza im "do
            pierwszego". Ale on zwyczajnie przedkłada swoje hobby, z którego nie chce
            zrezygnować, nad dobro dziecka. W sytuacji gdy wcześniej w ich życiu bywały
            sytuacje, że to pani samodzielnie utrzymywała dom? Odrażające.
            • araceli Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 15:08
              martishia7 napisała:
              > Sorry... Ciśnienie mi skoczyło. Tak, tak właśnie pan powinien postąpić, bo to
              > jest naturalne, że jak ubywa jednej pensji a przybywa jednej gęby do
              > wykarmienia, to każdy musi z czegoś zrezygnować.

              Tylko problem polega na tym, że 'ubycie jednej pensji' nie było jego wyborem. Jestem ciekawa jak zareagowałyby panie kiedy w analogicznej sytuacji postawiłby je mąż smile Rękę dam sobie uciąć, że nie byłyby tak wyrozumiałe big_grin
              • najma78 Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 15:15
                araceli napisała:



                >
                > Tylko problem polega na tym, że 'ubycie jednej pensji' nie było jego wyborem. J
                > estem ciekawa jak zareagowałyby panie kiedy w analogicznej sytuacji postawiłby
                > je mąż smile Rękę dam sobie uciąć, że nie byłyby tak wyrozumiałe big_grin

                Ale powrot pani do pracy oznacza zatrudnienie niani i gosposi co byloby o wiele
                drozsze, pani zarabia mniej niz pan wiec w sumie ile tak naprawde ubylo
                wliczajac koszt niani itp? Pna czuje sie wazniejszym bo zarabia, bo do tego
                zarabia lepiej, nie ma zamiaru pomagac w opiece nad dzieckiem, ani w obowiazkach
                domowych wiec na pania czekaja dwa etaty w przyszlosci plus inne nieprzewidziane
                problemy, typu kto zajmie sie dzieckiem w razie np. infekcji z wysoka goraczka,
                kto bedzie tlumaczyl sie pracowdawcy itd?
                • d.o.s.i.a Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 15:31
                  > Ale powrot pani do pracy oznacza zatrudnienie niani i gosposi co
                  byloby o wiele
                  > drozsze,

                  Moze jeszcze ogrodnika i mechanika?

                  Powrot Pani do pracy oznacza wydatek na nianie w dzien i podzial
                  obowiazkow domowych. Oznacza on rowniez mozliwosc awansu dla Pani
                  (jeden awans juz ja ominal) i zarobienie wiekszej kasy niz wydatek
                  na opiekunke.

                  Wizje o dwoch etatach czekajacych Pania i o tym, ze on w niczym nie
                  pomoze sa na razie z pogranicza bajkotworstwa.
              • martishia7 Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 15:16
                No ale tutaj nie mam idealnego kompromisu. Skoro już ustalili, że jeszcze rok,
                to może facet zacząłby się zachowywać jak facet, a nie marny kutasina. I piszę
                tak, bo na moje oko, to już przed urodzeniem dziecka w kwestii finansów robił
                małżonkę totalnie na szaro.
                Stać ich na to, żeby pani pobyła na wychowawczym, ale pan woli oddać dziecko
                niani i nie rezygnować ze swojego stylu życia. To jest obrzydliwe, zdania nie
                zmienię.


                • araceli Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 15:19
                  martishia7 napisała:
                  > No ale tutaj nie mam idealnego kompromisu. Skoro już ustalili, że jeszcze rok,
                  > to może facet zacząłby się zachowywać jak facet, a nie marny kutasina.

                  I kolejne fajne określenie na faceta, który nie chce robić tego co chce kobieta smile

                  Taaaa - dla niektórych równouprawnienie jest super jak jest korzystne dla jednej ze stron. W drugą trzeba kolesia zwyzywać smile
                  • martishia7 Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 15:23
                    On celowo upokarza żonę nie dając jej dostępu do tego co jej się zgodnie z
                    PRAWEM należy, żeby wymusić na niej to czego on chce. A jednocześnie chce dopiąć
                    swego kosztem dziecka, bo sam nie ma ochoty na jakiekolwiek wyrzeczenia w
                    związku z jego posiadaniem.
                    • araceli Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 15:33
                      martishia7 napisała:
                      > On celowo upokarza żonę nie dając jej dostępu do tego co jej się zgodnie z
                      > PRAWEM należy, żeby wymusić na niej to czego on chce. A jednocześnie chce dopiąć
                      > swego kosztem dziecka, bo sam nie ma ochoty na jakiekolwiek wyrzeczenia w
                      > związku z jego posiadaniem.

                      Momento - zgodnie z prawem to oboje powinni dokładać starań, żeby łożyć na rodzinę. Tak więc fajnie jest rozliczać jedną ze stron a druga to co? Jakby facet zrezygnował z pracy bo chciał się realizować w domu to też byś była taka wyrozumiała?
                      • martishia7 Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 15:40
                        Nawet zgodnie z KRO oboje małżonkowie mają obowiązek "przyczyniania się do
                        zaspokajania potrzeb rodziny". Tylko że "zadośćuczynienie temu obowiązkowi
                        może polegać także, w całości lub w części, na osobistych staraniach o
                        wychowanie dzieci i na pracy we wspólnym gospodarstwie domowym"
                        .
                        Z tego co pisze autorka, to drugie bierze na siebie w 100%.

                        Gdyby zarabiał wielokrotnie więcej - nie, bo to nieracjonalne. Tylko tutaj zdaje
                        się mamy problem przeciwnej natury. Pan nawet nie chce przebywać ze swoim
                        dzieckiem w jednym pomieszczeniu.
                        • d.o.s.i.a Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 15:44
                          > Z tego co pisze autorka, to drugie bierze na siebie w 100%.

                          Dodajmy: z wlasnej, nieprzymuszonej woli, co wiecej - wbrew zdaniu
                          meza.

                          > Pan nawet nie chce przebywać ze swoim
                          > dzieckiem w jednym pomieszczeniu.

                          O prosze, niedlugo bedzie, ze Pan to w ogole chcial dziecko na
                          Allegro wystawic na aukcji...
                • d.o.s.i.a Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 15:32
                  > Stać ich na to, żeby pani pobyła na wychowawczym, ale pan woli
                  oddać dziecko
                  > niani i nie rezygnować ze swojego stylu życia. To jest obrzydliwe,
                  zdania nie
                  > zmienię.


                  A dla mnie jest to normalne, ze rodzice nie rezygnuja ze swojego
                  stylu zycia.
                  • araceli Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 15:34
                    d.o.s.i.a napisała:
                    > A dla mnie jest to normalne, ze rodzice nie rezygnuja ze swojego
                    > stylu zycia.

                    No co Ty dosia! Toż rodzicielstwo to same wyrzeczenia! Jak nie ma wyrzeczeń to jest się 'niedojrzałym' tongue_out
              • d.o.s.i.a Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 15:16
                > Tylko problem polega na tym, że 'ubycie jednej pensji' nie było
                jego wyborem.

                Dokladnie. Ta pensja ubyla wbrew zdaniu pana, na wyrazna prosbe
                Pani "spelniajacej marzenia bycia przy dziecku". Dla mnie uklad jest
                czysty: maz uwaza, ze nie stac ich na niepracowanie zony, ale po
                usilnych prosbach zgadza sie utrzymywac zone. Dlaczego zona ma
                jeszcze pretensje, ze ten nie rezygnuje ze swojego hobby, tego nie
                rozumiem.
          • najma78 Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 15:04

            >
            >
            > Problemem jest to, ze Was zwyczajnie nie stac na to, zebys Ty
            > siedziala w domu. A Ty oczekujesz od meza, ze on zafunduje Ci ten
            > urlop wychowawczy, da kase na fryzjera i poswieci swoje hobby na
            > oltarzu rodzinnym. Tego przeciez tak naprawde chcesz, prawda?

            Ale on jej nie funduje urlopu wychowaczego, on inwestuje we wlasne dziecko,
            ktore ma najlepsza opieke, do tego jest to tansze niz niania i gosposia.
            Jesli nie ma wystarczajacych srodkow na kosztowne hobby to tak jak najbardziej
            powinien rozwazyc ograniczenie srodkow, ktore na nie lozy, bo on nie jest juz
            sam, pan zalozyl rodzine i wydatki na hobby to jakby malo istotna sprawa.
            >
            >
            >
            > >
            >
            • d.o.s.i.a Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 15:14
              > Ale on jej nie funduje urlopu wychowaczego, on inwestuje we wlasne
              dziecko,


              Zaraz, zaraz. Autorka nie pisze, ze maz nie daje kasy na dziecko,
              tylko, ze woli wydac na wlasne hobby niz na jej fryzjera.
              Ja rozumiem to tak, ze facet ugial sie przed widzimisiem zony,
              zarabia, daje kase. A ona i tak ma do niego pretensje, ze to malo.
              • fajnalutowamama Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 15:23
                d.o.s.i.a napisała:


                > Ja rozumiem to tak, ze facet ugial sie przed widzimisiem zony,
                > zarabia, daje kase. A ona i tak ma do niego pretensje, ze to malo.

                Facet nie rozumie w tym wszystkim tego, że to jak piszesz "widzimisie" żony
                kiedys( za rok chyba?) się skończy i laska wróci do pracy i życzę jej z całego
                serca żeby zarabiała lepiej od tego pseudo-męza. Jeszcze jednej rzeczy facet nie
                rozumie i widzę, że Ty też nie - nie bierze pod uwagę tego, że za kilka lat
                oboje(jeśli ten związek przetrwa) będą wspominać to "siedzenie" w domu jako
                chwilę, która minęła jak pstryknięcie palcami, zresztą tak życie mija szybko -
                ale wiesz co nie minie? złe wspomnienia nie miną
                • d.o.s.i.a Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 15:34
                  Ciekawa jestem co by bylo, gdyby to maz obwiescil, ze chcialby dwa
                  lata porealizowac sie na macierzynskim, a to zona ma zarabiac i
                  jeszcze zrezygnowac ze swojego fryzjera, na rzecz jego hobby.
                  • martishia7 Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 15:36
                    > Ciekawa jestem co by bylo, gdyby to maz obwiescil, ze chcialby dwa
                    > lata porealizowac sie na macierzynskim, a to zona ma zarabiac i
                    > jeszcze zrezygnowac ze swojego fryzjera, na rzecz jego hobby.
                    >

                    No daruj. Fryzjer może nie jest potrzebą elementarną, bo da się bez tego
                    przeżyć. Ale niewątpliwie bliżej mu do tej kategorii niż jakiemukolwiek hobby.
                    • d.o.s.i.a Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 15:39
                      > No daruj. Fryzjer może nie jest potrzebą elementarną, bo da się
                      bez tego
                      > przeżyć. Ale niewątpliwie bliżej mu do tej kategorii niż
                      jakiemukolwiek hobby.


                      Cos takiego moze napisac chyba tylko ktos kto nigdy zadnego hobby,.
                      ani zainteresowan nie mial. Smutne, w sumie. Szkoda tylko, ze taka
                      osoba rosci sobie prawa do oceniania innych ludzi.
              • najma78 Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 19:25
                d.o.s.i.a napisała:

                > > Ale on jej nie funduje urlopu wychowaczego, on inwestuje we wlasne
                > dziecko,
                >
                >
                > Zaraz, zaraz. Autorka nie pisze, ze maz nie daje kasy na dziecko,
                > tylko, ze woli wydac na wlasne hobby niz na jej fryzjera.
                > Ja rozumiem to tak, ze facet ugial sie przed widzimisiem zony,
                > zarabia, daje kase. A ona i tak ma do niego pretensje, ze to malo.
                >
                >
                Wychowywanie dziecka i prowadzenie domu (zwlaszcza to pierwsze) to nie jest
                widzimisie zony, tak jak nie jest zatrudnianie niani przez pierwsze 2 lata zycia
                dziecka, jest matka i zdecydowala opiekowac sie dzieckiem, rezygnujac z pracy
                zawodowej i ograniczajac swoje potrzeby do minimum, w zamian znosi dziwne
                zagrywki meza, zazdrosc o dziecko a przeciez to duzy chlopiec, wydzielanie
                pieniedzy jak kieszonkowego dziecku itp. Czy dla kazdej kobiety priorytetem musi
                byc praca zawodowa i kariera nawet jesli tak nie jest?
                • d.o.s.i.a Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 21:26
                  > dziecka, jest matka i zdecydowala opiekowac sie dzieckiem, rezygnujac z pracy
                  > zawodowej i ograniczajac swoje potrzeby do minimum,

                  Takie rzeczy podejmuje sie w porozumieniu z mezem, a nie stawia przed faktem
                  dokonanym i kaze mu na to wszystko zarobic. Poza tym skoro Pani zdecydowala sama
                  o ograniczeniu swoich potrzeb do minimum, dlaczego rosci sobie teraz pretensje o
                  hobby meza i ma pretensje, ze nie chce zrezygnowac ze swoich wydatkow? Przeciez
                  tu o to biega, ze ona doskonale wiedziala z czym sie wieze wziecie tego
                  wychowawczego.

                  To nie jest tak, ze maz nie pozwolil jej zostac z noworodkiem w domu i odmowil
                  jej prawa do uczuc macierzynskich. Dziecko jest w takim wieku, ze moze zostac
                  pod opieka opiekunki. Dalsza opieka nad nim to jest kwestia do omowienia przez
                  OBOJE rodzicow.

                  > Czy dla kazdej kobiety priorytetem musi> byc praca zawodowa i kariera nawet
                  jesli tak nie jest?

                  Czy mezczyzna ma obowiazek na to zarobic?
                  • najma78 Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 21:50
                    d.o.s.i.a napisała:

                    > > dziecka, jest matka i zdecydowala opiekowac sie dzieckiem, rezygnujac z p
                    > racy
                    > > zawodowej i ograniczajac swoje potrzeby do minimum,
                    >
                    > Takie rzeczy podejmuje sie w porozumieniu z mezem, a nie stawia przed faktem
                    > dokonanym i kaze mu na to wszystko zarobic.

                    Przeciez on sie na to zgodzil.

                    Poza tym skoro Pani zdecydowala sam
                    > a
                    > o ograniczeniu swoich potrzeb do minimum, dlaczego rosci sobie teraz pretensje
                    > o
                    > hobby meza i ma pretensje, ze nie chce zrezygnowac ze swoich wydatkow?


                    On ja zmusil do ograniczenia swoich potrzeb do minimum poprzez wydzielanie
                    pieniedzy patrz post pierwszy.

                    Przeciez
                    > tu o to biega, ze ona doskonale wiedziala z czym sie wieze wziecie tego
                    > wychowawczego.


                    Ich na to stac, tyle ze on nie chce dzielic sie pieniedzmi z nia, uwaza ze jej
                    nalezy sie tylko czesc i to niewielka, nie bierze pod uwage, ze ona pelni inna
                    role i to wcale nie mniej wazna. Wlasciwie to on ma nawet problem o wydatki na
                    dziecko o jej fryzjerze (to tez nie luksus) nie wspomne.
                    >
                    > To nie jest tak, ze maz nie pozwolil jej zostac z noworodkiem w domu i odmowil
                    > jej prawa do uczuc macierzynskich

                    A mialby takie prawo i mozliwosc? Ten facet odmawia jej bycia pelnoprawnym
                    partnerem tylko dla tego, ze ona osmiela sie kolejny rok wychowywac dziecko i
                    prowadzic dom, czy to powod?

                    Dziecko jest w takim wieku, ze moze zostac
                    > pod opieka opiekunki. Dalsza opieka nad nim to jest kwestia do omowienia przez
                    > OBOJE rodzicow.


                    To moze niech zacznie dzielic obowiazki zwiazane z opieka nad dzieckiem.
                    >
                    > > Czy dla kazdej kobiety priorytetem musi> byc praca zawodowa i kariera
                    > nawet
                    > jesli tak nie jest?
                    >
                    > Czy mezczyzna ma obowiazek na to zarobic?

                    Tak, zdecydowanie i jako duzy chlopiec zanim splodzi dziecko powinien dowiedziec
                    sie, ze ono wymaga opieki a najlepsza zapewnia rodzice, w tym wypadku matka,
                    zwlaszcza, ze ona tego chce, a on ewidentnie to prawo probuje ograniczyc
                    wlasnemu dziecku poprzez swoje postepowanie. Jak dla mnie to egocentryk i bardzo
                    niedojrzaly emocjonalnie czlowiek.
                    >
                    >
                    >
                    >
                    • d.o.s.i.a Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 21:58
                      > Przeciez on sie na to zgodzil.

                      Nie. On zostal zmuszony do zaakceptowania tego faktu.

                      > On ja zmusil do ograniczenia swoich potrzeb do minimum poprzez wydzielanie>
                      pieniedzy patrz post pierwszy.

                      Alez on zapewnia jej wikt i opierunek i realizowanie marzen. To ona chce zmusic
                      go do poswiecenia jeszcze jego hobby.

                      > nie bierze pod uwage, ze ona pelni inna
                      > role i to wcale nie mniej wazna.

                      Role, ktora sama na siebie wziela wiedzac z czym sie to wiaze.

                      > partnerem tylko dla tego, ze ona osmiela sie kolejny rok wychowywac dziecko i
                      > prowadzic dom, czy to powod?

                      A czy gdyby to on chcial kolejny rok wychowywac dziecko, a ona miala na to
                      wszystko zarobic?

                      > To moze niech zacznie dzielic obowiazki zwiazane z opieka nad dzieckiem.

                      A czy ona mu na to na pewno pozwala?

                      > Tak, zdecydowanie i jako duzy chlopiec zanim splodzi dziecko powinien dowiedzie
                      > c
                      > sie, ze ono wymaga opieki a najlepsza zapewnia rodzice, w tym wypadku
                      matka,zwlaszcza, ze ona tego chce,


                      A jak bedzie tak chciala przez nastepne 20 lat, to tez on ma obowiazek jej to
                      zapewnic?
                      • najma78 Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 22:52
                        d.o.s.i.a napisała
                        >
                        >
                        > A jak bedzie tak chciala przez nastepne 20 lat, to tez on ma obowiazek jej to
                        > zapewnic?


                        Tak, ma taki obowiazek, czesto mezowie-ojcowie nie chca, ale wlasnie maja
                        obowiazek lozenia na swoje dzieci i zony/partnerki je wychowujace, sa zmuszani
                        prawem, ktorego nie obchodzi czy starczy im na kosztowne hobby czy nie, bo na
                        pierwszym miejscu jest zapewnienie odpowiednich warunkow swojej rodzinie,
                        zwlaszcza dziecku i nie tylko materialnych ale tez emocjonalnych, a tatus jak
                        wynika z opisu nie ma specjalnie potrzeby zajmowania sie dzieckiem, bo jest
                        zmeczony lub zajety hobby, ale jak rozumiem to wina zaborczej mamy, ktora nie
                        pracujac w korporacji po 10-11 godzin dziennie i skutecznie mu to utrudnia.
                        Nie kazdy jest zdania, ze zatrudnienie niani do 1-2 letniego dziecka na 11
                        godzin dziennie przez 5 dni w tygodniu jest najlepszym wyjsciem, autorka moglaby
                        sie pokusic o zmiane pracy na taka, ktora bylaby blizej i zdecydowanie
                        zmniejszyc ilosc godzin, ale z opisu raczej bez watpienia mozna wnioskowac, ze
                        nadal bylaby niepelnowartosciowym partnerem, bo wiazaloby sie to z nizszymi
                        zarobkami i wciaz spedzalaby sporo czasu zajmujac sie dzieckiem, a tego maz
                        chyba nie oczekuje, dodatkowo pewnie wydawalaby swoja pensje w calosci, a gdyby
                        nie starczalo to zaproponowalby jej przejscie na caly etat. Kolo sie zamyka,
                        moim zdaniem facet kompletnie niedojrzaly do roli.
                        D.O.S.I.U mamy zupelnie inne poglady na zycie rodzinne i uklady miedzy
                        partnerami, dla mnie nie ma znaczenia kto rodzine utrzymuje i jak sie to
                        rozklada, kase w zwiazku uwazam za wspolna, innej opcji nie widze, obowiazki
                        dzielone w zaleznosci od mozliwosci, hobby jako przyjemny dodatek nie kolidujacy
                        z zyciem rodzinnym, wszystko mozna ustalic,decyzje w wazniejszych kwestiach
                        podejmowane wspolnie po przedyskutowaniu ale bezwzglednie wzajemny szacunek jest
                        najwazniejszy. Zdominowanie jednego partnera przez drugiego, obojetnie w jakiej
                        kwestii, zepchniecie go na dalszy plan i pozwolenie mu odczuc ze jest malo
                        wazny, bo cos tam...tu dowolnie mozna wpisac jest nie w porzadku i zazwyczaj zle
                        sie konczy. Inaczej tez dzialaja zwiazki bezdzietne choc czesto i w takich
                        symptomy niepozadane sa widoczne.
                        Chcialabym poznac opinie drugiej strony, a najlepiej spojrzec na to okiem
                        wielkiego brata, ale to niemozliwe, z opisu pani pan wydaje sie mocno nie ok. z
                        doswiadczenia wiem ze tacy istnieja, bronic go nie bede, bo tak czy owak nie
                        podoba mi sie.
                        • d.o.s.i.a Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 01.09.10, 00:17
                          > Tak, ma taki obowiazek, czesto mezowie-ojcowie nie chca, ale wlasnie maja
                          > obowiazek lozenia na swoje dzieci i zony/partnerki je wychowujace


                          Ale taki sam obowiazek ciazy na matce. To naprawde nie jest tak, ze matka sobie
                          moze pojsc na 18letni wychowawczy i zadac, aby maz to wszystko utrzymywal.

                          I od kilku postow probuje otrzymac odpowiedz na pytanie co by bylo, gdyby to
                          malzonek obwiescil pewnego dnia, ze zostaje w domu. Zadna z Was jakos na to
                          pytanie nie odpowiedziala.

                          > Nie kazdy jest zdania, ze zatrudnienie niani do 1-2 letniego dziecka na 11
                          > godzin dziennie przez 5 dni w tygodniu jest najlepszym wyjsciem,

                          na 11 godzin? Przesadzasz grubo. Po drugie to jaka opieke ma dziecko zalezy od
                          OBOJGA rodzicow, a nie tylko od matki i jej widzimisie.

                          > D.O.S.I.U mamy zupelnie inne poglady na zycie rodzinne i uklady miedzy>
                          partnerami, dla mnie nie ma znaczenia kto rodzine utrzymuje i jak sie to>
                          rozklada, kase w zwiazku uwazam za wspolna,

                          Alez ja tez tak uwazam. Ale to nie ma sie nijak do sytuacji, gdy jedno z
                          malzonkow stawia drugie pod sciana i wymusza na nim swoje decyzje, w dodatku
                          moralnym szantazem. Gdyby to maz zazadal od zony utrzymywania domu, podczas gdy
                          on posiedzi w domu pare lat, watpie abys mowila to samo.
                    • araceli Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 01.09.10, 09:56
                      najma78 napisała:
                      > Ich na to stac, tyle ze on nie chce dzielic sie pieniedzmi z nia, uwaza ze jej
                      > nalezy sie tylko czesc i to niewielka, nie bierze pod uwage, ze ona pelni inna
                      > role i to wcale nie mniej wazna. Wlasciwie to on ma nawet problem o wydatki na
                      > dziecko o jej fryzjerze (to tez nie luksus) nie wspomne.

                      No proszzz... bo przecież on nie dzieli się z nią pieniędzmi płacąć za jedzenie,
                      rachunki itp.? I jakoś nigdzie nie jest napisane, że ma problemy z wydatkami na
                      dziecko tylko na przyjemności żony - nie manipuluj.


                      > Tak, zdecydowanie i jako duzy chlopiec zanim splodzi dziecko powinien dowiedziec
                      > sie, ze ono wymaga opieki a najlepsza zapewnia rodzice, w tym wypadku matka,
                      > zwlaszcza, ze ona tego chce, a on ewidentnie to prawo probuje ograniczyc
                      > wlasnemu dziecku poprzez swoje postepowanie. Jak dla mnie to egocentryk i bardzo
                      > niedojrzaly emocjonalnie czlowiek.


                      I po raz kolejny - jak facet nie chce zrobić tego, co chce kobieta to jest
                      'niedojrzały', 'egocentryk' itp. Ekstra merytoryczny argument!
    • dziub_dziubasek Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 14:35
      Ja nie rozumiem tego podziału "moje/twoje". Skoro jesteśmy razem to kasa jest
      nasza, niezaleznie czy obie strony pracują czy siedzą w domu. Prowadzenie domu i
      opieka nad dzieckiem to tez praca a nie wakacje.
      My akurat oboje pracujemy, ale był czas kiedy ja byłam przez 2 lata w domu z
      dzieckiem i NIGDY nie było sytuacji wydzielania mi pieniędzy przez męża, zawsze
      na swoje potrzeby miałam, wręcz sam mnie wyganial na zakupy czy inne
      przyjemności i oczywiście je finansował.
      Przy takim męzu, jak Twój szybko postarałabym sie o własne źródło dochodu.
      A poza tym dla mnie taka sytuacja jak wasza jest po prostu chora i nienormalna.
      • martaad Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 14:50
        siedzę w domu już ponad 4 lata,mąż sam zarabia na nasze zycie i
        jeszcze nigdy nie zdażyło mi sie prosić o pieniadze na fryzjera czy
        zakupy typu buty.zresztą ja tez pracuję,prowadze dom,sprzątam ,piorę
        zajmuję się dzieckiem kiedy on pracuje więc uważam, że pieniądze
        nie są tylko jego ale wspólne.
    • izabellaz1 Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 31.08.10, 14:55
      Zapytaj go czy zgadza się, żebyś Ty wróciła do pracy, a dziecko do żłobka albo
      zatrudnicie opiekunkę.
    • martishia7 W kwestii formalnej. 31.08.10, 15:43
      Nie jestem za dobrze zorientowana w kwestiach eMatkowych. Czy dosia to etatowy
      troll i niepotrzebnie sobie podnoszę ciśnienie jej wypowiedziami zamiast zlać?
      • d.o.s.i.a Re: W kwestii formalnej. 31.08.10, 15:46
        > Nie jestem za dobrze zorientowana w kwestiach eMatkowych. Czy
        dosia to etatowy
        > troll i niepotrzebnie sobie podnoszę ciśnienie jej wypowiedziami
        zamiast zlać?


        Tak, jak sie nie ma argumentow to najlepiej zlac.
      • triss_merigold6 Re: W kwestii formalnej. 31.08.10, 16:28
        Nie troll, po prostu miała kiepskie układy rodzinne.
        • martishia7 Re: W kwestii formalnej. 31.08.10, 16:33
          Aaaa. Ok. Układy rodzinne w sensie pomiędzy rodzicami, czy swoje własne z
          własnym chłopem?
          • triss_merigold6 Re: W kwestii formalnej. 31.08.10, 16:39
            Z rodziną. Ale nie chce mi się grzebać w wyszukiwarce.
          • d.o.s.i.a Re: W kwestii formalnej. 31.08.10, 16:57
            W sensie z rodzicami. Jak bede miala chwilke czasu to znajde Ci moje
            wypowiedzi w tym temacie, bo nie chce mi sie pisac po raz wtory.
            Wierze, ze bedzie to dla Ciebie pasjonujaca lektura.
            • mama2b jeszcze raz o hobby 31.08.10, 17:34
              strasznie tajemnicz to hobby. moze w takim razie powiesz ile
              miesiecznie wydaje na to hobby bo fryzjer to jakies 50 moze 100zl na
              kwartal.
              • ewa_mama_jasia Re: jeszcze raz o hobby 31.08.10, 19:19
                Raczej 50 - 100 na miesiąc. 30 - 50 obcięcie, jakaś farba czy
                balejaż i masz 100. smile
    • tambo Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 01.09.10, 08:54
      Mój mąż NIE ZOSTAŁ do niczego zmuszony. Gdy przyszedł czas na to, by
      uzgodnić co z moim powrotem do pracy, albo zostaniem w domu, mąż
      powiedział, że wolałby żebym wróciła, ja odparłam, że wolałabym
      zostać i mąż powiedział, dobrze, zostań. Nasze rozmowy dotyczyły
      omówienie tematu, zagrożeń związanych z utratą mojego stanowiska (i
      to była główna przyczyna skrócenia mojego urlopu do 2 lat). itp. Nie
      było przeciągania liny, czy kłótni. Całą otoczkę do mitycznego
      zmuszania dorobiła d.o.s.i.a, której najwyraźniej nie mieści się w
      głowie, że dwoje dorosłych ludzi może się dogadać, bez użycia
      przymusu, szantażu i robienia sobie bezinteresownie na złość. W
      dodatku, o czym już wspominałam, d.o.s.i.a. nie potrafi czytać ze
      zrozumieniem i nie mając nic mądrego do powiedzenia za wszelką cenę
      ubiera to w słowa.

      D.o.s.i.ę. bardzo interesuje, co bym zrobiła, gdyby sytuacja była
      odwrotna i to mąż chciał zostać z dzieckiem w domu, a ja miałabym na
      to zarabiać. Sytuacja jest o tyle abstrakcyjna, że mój mąż nie chce
      spędzać czasu z dzieckiem, a co tu dopiero mówić o urlopie
      wychowawczym. Nie miałabym jednak problemu z tym, żeby zarabiać na
      ojca mojego dziecka, który będzie sprawował nad nim opiekę na
      najwyższym poziomie i zajmował się domem podczas mojej pracy,
      szczególnie gdybym sama nie chciała tego robić. Nawet gdyby to
      chciał robić dłużej niż 3 lata, zgodziłabym się. Mało który
      mężczyzna decyduje się na taką opcję, bo doskonale panowie wiedzą,
      że zajmowanie się małym dzieckiem i prowadzenie domu, oprócz wielu
      zalet, bywa upierdliwe i ma też sporo minusów. Mąż nie chce zamienić
      się ze mną i nie chce być na urlopie wychowawczym.

      Wątek się rozrósł i pojawiają się niejasności. Powtarzam po raz
      kolejny – na mojego fryzjera, buty czy ubrania dla dziecka
      ostatecznie pieniążki się znajdują. Problem tkwi w tym, że mężowi
      przychodzi to z dużym trudem. Ja czuję się w jakimś sensie
      pokrzywdzona, że mąż od pewnego czasu rozlicza mnie z każdej
      złotówki (kupuję praktycznie wyłącznie jedzenie), a w tym samym
      czasie sam bardzo dużo wydaje na wspomniane hobby. Tu pragnę
      zapewnić d.o.s.i.ę., że gdyby chodziło o wydatki takiego rzędu jak
      kremy Diora, w ogóle nie byłoby sprawy. W grę wchodzą „ciut” wyższe
      kwoty.

      Sprawa finansów to jedno. Główna kwestia to to, że całość obowiązków
      domowych mam na głowie tylko ja, dzieckiem też zajmuję się wyłącznie
      ja. To martwi mnie o wiele bardziej i to chciałabym zmienić. A
      kwestia wyliczania pieniędzy dodatkowo potęguje moje niezadowolenie.
      I sprawa kluczowa – mąż również czuje się pokrzywdzony, a ja nie
      rozumiem dlaczego tak jest. Zdaję sobie sprawę, że mam komfortową
      sytuację, bo ktoś na mnie pracuje, ale z mojego punktu widzenia i ja
      zapewniam swego rodzaju luksus mężowi, który poza pracą zawodową nic
      nie musi robić przy dziecku i w domu (nie chce tego robić i nie
      robi).


      • araceli Niby jak uzgodniliscie? 01.09.10, 09:46
        tambo napisała:
        > Mój mąż NIE ZOSTAŁ do niczego zmuszony. Gdy przyszedł czas na to, by
        > uzgodnić co z moim powrotem do pracy, albo zostaniem w domu, mąż
        > powiedział, że wolałby żebym wróciła, ja odparłam, że wolałabym
        > zostać i mąż powiedział, dobrze, zostań. Nasze rozmowy dotyczyły
        > omówienie tematu, zagrożeń związanych z utratą mojego stanowiska (i
        > to była główna przyczyna skrócenia mojego urlopu do 2 lat). itp.

        No tak skoro - 'uzgodniliście', 'mąż nie został do niczego zmuszony' to odpowiedz na pytanie - SKĄD teraz wzajemne pretensje i poczucie pokrzywdzenia?

        IMO Dosia dobrze pisze - pozornie wszystko było ok - Ty chciałaś, mąż się zgodził ale wcale nie jest mu z tym dobrze. On wolałby inaczej a dodatkowo Twoje pretensje mimo, że masz czego chciałaś potęgują frustrację. Ciągle piszesz 'mąż również czuje się pokrzywdzony, a ja nie rozumiem dlaczego tak jest' tylko chyba właśnie nie starasz się zrozumieć dlaczego. Szukasz potwierdzenia, że on się myli a Ty masz rację.
        • martishia7 Re: Niby jak uzgodniliscie? 01.09.10, 09:57
          > IMO Dosia dobrze pisze - pozornie wszystko było ok - Ty chciałaś, mąż się zgodz
          > ił ale wcale nie jest mu z tym dobrze.

          Znaczy się zgodził się (z jakich powodów?) ale mu się to nie podoba, więc robi
          wszystko żeby uprzykrzyć zaistniały układ i "na złość" żonie olewa dziecko?
          Bardzo dojrzałe. Bardzo. Powinien jeszcze tupać nóżką za każdym razem jak czegoś
          odmawia wink

          Do Autorki. Wiem, że nie chcesz mu postąpić w kwestii psa, bo to ostatni
          obowiązek, który ma. No i aura chwilowo nie sprzyja, ale...
          Może czasami brałabyś na siebie popołudniowy spacer? Po tym jak mąż wraca z
          pracy, utnie drzemkę, to zostawiasz mu córkę i mówisz, że dzisiaj masz ochotę
          się przejść/chcesz wpaść jeszcze po cośtam do sklepu i znikasz z psem na 30-45
          minut. Nie bierzesz telefonu. Może spróbuj kilka razy, zobaczysz co się stanie.
          • araceli Re: Niby jak uzgodniliscie? 01.09.10, 10:25
            martishia7 napisała:
            > Znaczy się zgodził się (z jakich powodów?) ale mu się to nie podoba, więc robi
            > wszystko żeby uprzykrzyć zaistniały układ i "na złość" żonie olewa dziecko?

            Nie - z dzieckiem po prostu nie ma żadnego kontaktu a im dłużej cała ta sytuacja
            trwa tym gorzej dla wszystkich.
          • d.o.s.i.a Re: Niby jak uzgodniliscie? 01.09.10, 11:52
            > Znaczy się zgodził się (z jakich powodów?) ale mu się to nie
            podoba, więc robi
            > wszystko żeby uprzykrzyć zaistniały układ i "na złość" żonie olewa
            dziecko?
            > Bardzo dojrzałe. Bardzo. Powinien jeszcze tupać nóżką za każdym
            razem jak czego
            > ś
            > odmawia wink


            Nie wiemy jak jest naprawde. Byc moze, ze autorka jest tak
            skoncentrowana na corce, ze maz nie ma w tej kwestii nic do gadania.
            Byc moze jej przedluzajacy sie urlop wychowawczy moze byc oznaka
            nadopiekunczosci. Byc moze maz zostal od opieki nad corka odsuniety,
            jako ten, co sie mniej zna. MOGLO TAK BYC.

            Dodatkowo jej przebywanie w domu nie pomaga. Gdyby oboje chodzili do
            pracy, sila rzeczy MUSIELIBY dzielic obowiazki. Wtedy istnialaby
            szansa na odbudowanie relacji z corka. A tak? Ona i corka sa po
            jednej stronie barykady, on po drugiej. Jedyne co mu zostalo to jego
            hobby...

            > Może czasami brałabyś na siebie popołudniowy spacer?

            Popieram. Z drugiej strony wymaganie od niego pelnego zaangazowania
            gdy on pracuje przez caly dzien, a ona siedzi w domu, jest tez nie
            fair. I naprawde nie chce mi sie dyskutowac nad tym, czyja praca
            ciezsza.
            • martishia7 Re: Niby jak uzgodniliscie? 01.09.10, 12:07
              Co do tego, że nie wykluczone, że pani odsunęła pana od spraw okołodziecięcych
              gdy było niemowlakiem "ja zrobię to lepiej", to nie wykluczone. Aczkolwiek
              wydaje mi się, że pisała, że mąż nie chciał za bardzo nic robić argumentując, że
              dziecko jest "takie malutkie", że on się boi.

              Co do tego dzielenia obowiązków to wątpię. Obawiam się, że autorka by się
              zamęczyła, bo wydaje mis ^ę, że pan się do dobrego przyzwyczaił, a ona dla
              odmiany ma duże (aż za duże) poczucie obowiązku. Pisała, że nawet kiedy nie było
              dziecka, to ona robiła im śniadanka, obiady i kolacje, mąż nigdy się nie garnął.
              Szczerze - wątpię, żeby starczyło jej samozaparcia, odwagi i cierpliwości, żeby
              na nim "wymusić" jakieś zaangażowanie przez własne zaniechanie i żeby poczekała
              aż on się zorientuje, że mu się koszule skończyły a obiadu nie ma.

              A co do tego pełnego zaangażowania... Wiesz, niedawno mój brat został ojcem,
              jego synek ma 10 mcy. I w zasadzie od jego urodzenia, brat leci po pracy do
              domu, dostaje obiad, chwilę odpoczywa, i godzinkę po powrocie bierze dziecko "na
              siebie" - spacer, zabawa, karmienie, kąpanie, usypianie. Jego wolne zaczyna się
              jak mały zaśnie i nocną zmianę przejmuje żona. jasne, że nie jest tak
              codziennie, bo od czasu do czasu gdzieś wychodzi wieczorami z kolegami, ma
              jakieś szkolenie albo cokolwiek. Patrzę na to i jestem zachwycona. On tak
              strasznie chce być z tym małym, jest z niego dumny, i mam wrażenie, że stara się
              chwytać każdą chwilę, bo widzi jak szybko czas leci. Może przez to mam jakieś
              przesadne wyobrażenie o roli ojca.
              • d.o.s.i.a Re: Niby jak uzgodniliscie? 01.09.10, 13:12
                > Aczkolwiek> wydaje mi się, że pisała, że mąż nie chciał za bardzo
                nic robić argumentując, że dziecko jest "takie malutkie", że on się
                boi.

                A ona sie nie bala, tak? To moze nie powinna byla WTEDY odpuszczac
                Panu, tylko zachecac go do opieki, to teraz moze nie byloby
                problemu. W sumie nic straconego, kwestia zmiany nawykow.

                > Pisała, że nawet kiedy nie było dziecka, to ona robiła im
                śniadanka, obiady i kolacje, mąż nigdy się nie garnął.

                No sorry, ale to chyba nie jego wina, ze ona tak latala mu robic te
                sniadanka. Przyznam, ze gdyby to mnie tak obslugiwano, to tez bym
                sie nie garnela.

                Prawda, jak zwykle lezy gdzies po srodku. Wydaje mi sie, ze w tym
                zwiazku on ma hobby i zainteresowania, ona dobrze czuje sie w roli
                gospodyni domowej. Problem w tym, ze nagle sie obudzila, ze to
                zwyczajnie kosztuje, a on nie ma ochoty byc dojna krowa.
              • fajnalutowamama Re: Niby jak uzgodniliscie? 01.09.10, 13:18
                Mnie w tej całej dyskusji wystarczy tyle:

                Powtarzam po raz
                > kolejny – na mojego fryzjera, buty czy ubrania dla dziecka
                > ostatecznie pieniążki się znajdują. Problem tkwi w tym, że mężowi
                > przychodzi to z dużym trudem.

                No właśnie z trudem...I chyba tu tkwi cały problem - w pieniądzach. Taki chytry
                czy nie potrafi pogodzić się z tym, że dziecko rośnie i co chwilę jest mu coś
                potrzebne i tak będzie jeszcze długo długo. Przeraża go ta perspektywa łożenia
                na dziecko?
                • d.o.s.i.a Re: Niby jak uzgodniliscie? 01.09.10, 13:24
                  > Przeraża go ta perspektywa łożenia
                  > na dziecko?

                  Mysle, ze nadinterpretowujesz fakty.
                  • araceli Re: Niby jak uzgodniliscie? 01.09.10, 13:27
                    d.o.s.i.a napisała:
                    > Mysle, ze nadinterpretowujesz fakty.

                    Ależ Dosiu - może przyjmuje, że fryzjer czy ciuch matki to wydatek na dziecko. W końcu zadowolona matka lepiej się nim zajmie big_grin big_grin big_grin
                    • fajnalutowamama Re: Niby jak uzgodniliscie? 01.09.10, 13:48
                      Buty i ubrania - dla dziecka
                      fryzjer - dla żony

                      Dziewczyna napisała, że ostatecznie się pieniążki znajdują. No ludzie...bo mi
                      ręce opadają...

                      Kolesiowi pewnie serce krwawi, gdy ostatecznie znajdzie te "pieniążki" dla córki
                      i żony. Pomijam już to, że dziecko ma mieć buty i ubrania i in. Czy ten fryzjer
                      dla żony na wychowawczym to jest jakiś rarytas??
                      • araceli Re: Niby jak uzgodniliscie? 01.09.10, 13:54
                        fajnalutowamama napisała:
                        > Kolesiowi pewnie serce krwawi, gdy ostatecznie znajdzie te "pieniążki" dla córki
                        > i żony. Pomijam już to, że dziecko ma mieć buty i ubrania i in. Czy ten fryzjer
                        > dla żony na wychowawczym to jest jakiś rarytas??

                        A możliwość bycia na wychowawczym za rarytas nie uważasz? Czy utrzymywanie żony,
                        która po prostu chce być z dzieckiem w domu to dla Ciebie standard i psi
                        obowiązek męża?
                      • d.o.s.i.a Re: Niby jak uzgodniliscie? 01.09.10, 14:01
                        > Kolesiowi pewnie serce krwawi, gdy ostatecznie znajdzie
                        te "pieniążki" dla córk
                        > i żony.

                        Bzdury wypisujesz. Nic autorka nie napisala, ze siedzi w domu i nie
                        dostaje zadnej kasy na dom, ani na dziecko. Napisala wyraznie, ze
                        problemem jest to, ze on nie mysli o tym, zeby jej kupic buty,
                        fryzjera, choc sam wydaje na hobby.

                        Ja rozumiem to tak, ze facet od poltora roku placi za wszystko, a
                        teraz po prostu zaczelo go denerwowac to, ze zona ma pretensje, ze
                        na nowe buty nie ma, a jest na hobby. I stawia sprawe jasno -
                        utrzymuje nas, ale jesli chcesz cos ekstra, to sorry, ale musisz isc
                        do pracy.
                        • fajnalutowamama Re: Niby jak uzgodniliscie? 01.09.10, 14:21
                          A możliwość bycia na wychowawczym za rarytas nie uważasz? Czy utrzymywanie żony,
                          która po prostu chce być z dzieckiem w domu to dla Ciebie standard i psi
                          obowiązek męża?

                          W normalnej rodzinie to żaden rarytas gdy kobieta jest na wychowawczym, bo
                          zajmuje się malutkim dzieckiem, zanim ono pójdzie np. do przedszkola. Tak, w
                          takiej sytuacji obowiązkiem męża jest utrzymać rodzinę dopóki żona nie wróci z
                          wychowawczego do pracy i normalny porządnie wychowany kochający swoją rodzinę
                          facet nie będzie z tego powodu cierpiał. Ale normalni ludzie są w stanie takie
                          rzeczy ustalić między sobą, tak aby jasno określić sytuację, aby każde wiedziało
                          ile potrwa wychowawczy i jak długo facet będzie pracował na rodzinę sam aby miał
                          świadomość tego, że przez jakiś tam okres czasu będą mieli do dyspozycji tylko
                          tyle pieniędzy ile on do domu przyniesie. Normalnie proste - najbliższy rok,
                          żyjemy co miesiąc z dochodem ....zł, opłaty...zł, dziecko...zł, Ty...zł, Ja
                          ...zł, kredyt(jeśli jest)...zł, jedzenie..zł. Potem po roku, gdy laska wróci do
                          pracy rozpiszą to sobie inaczej dodając do tego jeszcze
                          niania/żłobek/przedszkole...zł ewentualnie przy takich potrzebach sprzątanie i
                          magiel...zł. Naprawdę w życiu da sie wiele ustalić przy dobrych chęciach obu
                          stron smile Mnóstwo ludzi tak sobie radzismile

                          Rarytasem dla kobiety jest sytuacja w której nie pracuje zawodowo bo nie musi,
                          nie ma dzieci do wychowania i ma od meża nie tylko na fryzjera.
                          • fajnalutowamama Re: Niby jak uzgodniliscie? 01.09.10, 14:27

                            Ja rozumiem to tak, ze facet od poltora roku placi za wszystko, a
                            teraz po prostu zaczelo go denerwowac to, ze zona ma pretensje, ze
                            na nowe buty nie ma, a jest na hobby. I stawia sprawe jasno -
                            utrzymuje nas, ale jesli chcesz cos ekstra, to sorry, ale musisz isc
                            do pracy.

                            No podczas macierzyńskiego pieniądze miała - 100% pensji czyli już nie
                            dokładnie półtora roku ja utrzymuje
                            • d.o.s.i.a Re: Niby jak uzgodniliscie? 01.09.10, 15:02
                              > No podczas macierzyńskiego pieniądze miała - 100% pensji czyli już
                              nie
                              > dokładnie półtora roku ja utrzymuje


                              No to PRAWIE rok. A ona chciala jeszcze 2 lata...
                          • araceli Re: Niby jak uzgodniliscie? 01.09.10, 14:54
                            fajnalutowamama napisała:
                            > W normalnej rodzinie to żaden rarytas gdy kobieta jest na wychowawczym, bo
                            > zajmuje się malutkim dzieckiem, zanim ono pójdzie np. do przedszkola. Tak, w
                            > takiej sytuacji obowiązkiem męża jest utrzymać rodzinę dopóki żona nie wróci z
                            > wychowawczego do pracy i normalny porządnie wychowany kochający swoją rodzinę
                            > facet nie będzie z tego powodu cierpiał.

                            I w sumie po raz kolejny podnosimy argument, że facet robiący to czego chce kobieta to ten 'normalny', 'porządnie wychowany', 'kochający'itp., itd. No wybacz ale dla mnie to takie bezsensowne gadanie. Kochającemu człowiekowi nie musi podobać się wszystko co zakomunikuje mu druga strona. A kochająca druga strona nie pasuje mi do wypowiadania kwestii 'mąż również czuje się pokrzywdzony, a ja nie rozumiem dlaczego tak jest'.

                            Owszem - powinni to ustalić i obie strony powinny mieć świadomość na co się decydują. To co proponujesz - zakomunikowanie mężowi, że na X czasu idę na wychowawczy więc teraz dzielimy kasę tak i tak 'żeby miał świadomość' jest dla mnie nie do przyjęcia w partnerskim związku. Bo tak naprawdę to nie proponujesz ustalenia tylko zakomunikowanie - a jak facet jest 'normalny' i 'kocha rodzinę' to się dostosuje smile
                          • d.o.s.i.a Re: Niby jak uzgodniliscie? 01.09.10, 15:01
                            > Ale normalni ludzie są w stanie takie> rzeczy ustalić między sobą,
                            tak aby jasno określić sytuację, aby każde wiedziało
                            > ile potrwa wychowawczy i jak długo facet będzie pracował na rodzinę


                            DOKLADNIE! W tej rodzinie takie ustalenia najwidoczniej nie mialy
                            miejsca, wbrew temu co pisze autorka, ze "maz sie zgodzil". I to
                            probuje jej uswiadomic.
                • araceli Re: Niby jak uzgodniliscie? 01.09.10, 13:25
                  fajnalutowamama napisała:
                  > Powtarzam po raz
                  > > kolejny – na mojego fryzjera, buty czy ubrania dla dziecka
                  > > ostatecznie pieniążki się znajdują. Problem tkwi w tym, że mężowi
                  > > przychodzi to z dużym trudem.
                  >
                  > No właśnie z trudem...I chyba tu tkwi cały problem - w pieniądzach. Taki chytry
                  > czy nie potrafi pogodzić się z tym, że dziecko rośnie i co chwilę jest mu coś
                  > potrzebne i tak będzie jeszcze długo długo. Przeraża go ta perspektywa łożenia
                  > na dziecko?

                  ŻE CO?????

                  Autorka wątku pisze, że mężowi z trudem przychodzi płacenie za jej fryzjera a Ty piszesz, że 'nie potrafi pogodzić się z tym, że dziecko rożnie i co chwilę jest mu potrzebne'??????

                  Potrafisz czytać? Nawet nie ze zrozumieniem, po prostu czytać?
            • tambo Re: Niby jak uzgodniliscie? 01.09.10, 13:03
              D.o.s.i.u. Skupiasz się na konfabulowaniu, zamiast na faktach. Masz
              problemy z dodawaniem w zakresie trzech, wykazałaś się brakiem
              znajomości Kodeksu pracy z zakresu uprawnień pracowników związanych
              z rodzicielstwem. Twoje posty są bezwartościowe. Proponuję zwolnić
              tempo, a przyłożyć się od jakości, szczególnie pod względem
              merytorycznym, bo z generowania bubla pożytek jest zerowy.
              • d.o.s.i.a Re: Niby jak uzgodniliscie? 01.09.10, 13:17
                To trzeba bylo od razu powiedziec, ze oczekujesz glaskania po glowce
                i sojusznikow w dopieprzaniu swojemu mezowi.

                Z ciekawosci, mozesz mi wskazac w ktorym momencie mam problem z
                dodawaniem w zakresie trzech? I co ma znajomosc kodeksu pracy do
                Twojego malzenstwa? Bo jak na razie to nie moje posty sa
                bezwartosciowe, tylko Ty usilnie nie chcesz zrozumiec innego od
                Twojego punktu widzenia.
      • d.o.s.i.a Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 01.09.10, 11:41
        > było przeciągania liny, czy kłótni. Całą otoczkę do mitycznego
        > zmuszania dorobiła d.o.s.i.a, której najwyraźniej nie mieści się w
        > głowie, że dwoje dorosłych ludzi może się dogadać, bez użycia
        > przymusu, szantażu i robienia sobie bezinteresownie na złość.

        Postawa Twojego meza temu PRZECZY, naprawde tego nie widzisz? Tobie
        sie wydaje, ze dogadaliscie sie bez uzycia przymusu, ale fakty sa
        takie, ze jemu taki uklad nie pasuje, badz po prostu przestal
        pasowac i byc moze zaluje, ze sie zgodzil. Nie przyszlo Ci przez
        mysl, zeby zrewidowac te ustalenia i omowic sprawy konkretnie?

        > Sytuacja jest o tyle abstrakcyjna, że mój mąż nie chce
        > spędzać czasu z dzieckiem, a co tu dopiero mówić o urlopie
        > wychowawczym.

        A to jest juz zupelnie inna kwestia. Ja tego tez nie rozumiem.

        > Nie miałabym jednak problemu z tym, żeby zarabiać na
        > ojca mojego dziecka (...) Nawet gdyby to
        > chciał robić dłużej niż 3 lata, zgodziłabym się.

        Szczerze? Watpie. Watpie, zebys zrezygnowala ze swoich przyjemnosci,
        marzen, hobby. Po pewnym czasie sytuacja zaczelaby Cie denerwowac.

        > Wątek się rozrósł i pojawiają się niejasności. Powtarzam po raz
        > kolejny – na mojego fryzjera, buty czy ubrania dla dziecka
        > ostatecznie pieniążki się znajdują. Problem tkwi w tym, że mężowi
        > przychodzi to z dużym trudem.

        A jak ustalaliscie zasady Twojego przebywania na urlopie nie
        umawialiscie sie w kwestii budzetu przeznaczonego na te wydatki?

        > Tu pragnę
        > zapewnić d.o.s.i.ę., że gdyby chodziło o wydatki takiego rzędu jak
        > kremy Diora, w ogóle nie byłoby sprawy. W grę wchodzą „ciut” wyższe
        > kwoty.

        Pisalam tez o czesciach do roweru... Mniejsza o to. Poniewaz
        wydatki, jak piszesz sa "ciut" wyzsze, mniemam, ze chodzi o dosc
        powazne hobby, z ktorego Twoj maz zapewne ot tak nie moze
        zrezygnowac. Nie jest to picie piwa i hazard, prawda?. Wiec
        wymaganie od niego, zeby z tego zrezygnowal jest zwyczajnie nie
        fair. Skoro wiesz, ze jest to duzy wydatek w Waszym budzecie, to nie
        ma rady, musisz isc do pracy, bo na Twoj wychowawczy Was po prostu
        nie stac.
    • and-a Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 01.09.10, 10:13
      Tambo, wczoraj czytałam Twój wątek, pzremyślałam przez noc i
      przepraszam, jeśli Cię urażę, ale podkreślasz, że Jesteś oprócz
      tych "kilku" drobnych wad męża, których post dotyczy, ze swojego
      małżeństwa zadowolona. Czy mogłabyś uzasadnić dlaczego? Jakie zalety
      ma Twój mąż? Sądząc z postu to człowiek, który Cię nie szanuje, nie
      dostrzega Twoich potrzeb, dziecka nie lubi i przepraszam, ale nie
      kocha (jeśli nie chce spędzać czasu, nie ma potrzeby kontaktu z
      dzieckiem to może upraszczając niewiele-moim zdaniem nie ma
      uczuciowości wyższej), z obowiązków rodzinno- małżeńskich się nie
      wywiązuje, a te jedyne jakie ma tzn. dostarczanie finansów są dla
      niego ciężkie i ich do końca nie akceptuje.
      Sorry, ale obraz męża wyłaniający się z Twojego opisu skłaniałby
      mnie osobiście do ucieczki. A jeśli Ty lub dziecko zachorujecie?
      Jeśli np. stracisz pracę, jeśli mąż będzie musiał pełnić obowiązki
      ojca i np. zająć się dzieckiem, pójść na spacer, do przedszkola.
      Jesteś samotna w tym związku, z dzieckiem i bez praw do własnych
      potrzeb.Smutno mi się zrobiło czytając Twój post, bo dziecku kontakt
      z tatą jest niezbędny do zbudowania m.in. właściwych relacji w
      przyszłości. Przemyśl to proszę, co Cię czeka w przyszłości i może
      rozważ postawienie mężowi warunków, bo inaczej czarno widzę
      perspektywy Twojego małżeństwa. Życzę powodzenia w przprowadzaniu
      zmian!
    • tambo Podziękowania 01.09.10, 13:06
      Wątek rozrósł się, a dyskusja coraz bardziej schodzi na manowce.
      Dziękuję wszystkim za wypowiedzi w tym wątku. Szczególnie
      podziękowania dla: aga-sama, drzewozaoknem, martishia7, and-a,
      najma78
      , w wypowiedziach których znalazłam to, czego szukałam.

      Pozdrawiam serdecznie. Miłego dnia smile
      • araceli Re: Podziękowania 01.09.10, 13:17
        tambo napisała:
        > Dziękuję wszystkim za wypowiedzi w tym wątku. Szczególnie
        > podziękowania dla: aga-sama, drzewozaoknem, martishia7, and-a,
        > najma78
        , w wypowiedziach których znalazłam to, czego szukałam.

        To czego szukałaś czyli potwierdzenia, że Ty jesteś cacy a maż jest be smile Echh... szkoda klawiatury...
        • d.o.s.i.a Re: Podziękowania 01.09.10, 13:19
          > To czego szukałaś czyli potwierdzenia, że Ty jesteś cacy a maż
          jest be smile

          Dokladnie smile A kto twierdzi inaczej ten produkuje bezwartosciowe
          posty...
      • martishia7 Re: Podziękowania 01.09.10, 13:20
        Tambo, ja jestem nie-dzieciata, więc moje opinie to wiesz... dziel przez 2 wink
        Natomiast powiem Ci, że mnie ten wątek ogromnie przybił, bo wieje z niego
        beznadzieją. I nie mam dobrego pomysłu co mogłabyś zrobić, co jednocześnie nie
        skończy się rozwodem. Sama znasz męża najlepiej i będziesz wiedzieć, czy lepsza
        będzie metoda małych kroczków, czy może jakiś większy szok. Jeśli małe kroczki,
        to właśnie polecam to wychodzenie z psem i zostawianie na ten czas małej z
        mężem. Może żeby nie brać sobie dodatkowego obowiązku w postaci psa zacznij
        regularnie "znikać" popołudniami, tak raz w tygodniu - u rodziny, u koleżanki,
        coś załatwić, list wysłać na poczcie, kupić coś o czym zapomniałaś. Cokolwiek. I
        może powinniście częściej wychodzić razem, żeby on był "zmuszony" poprzebywać z
        Wami razem. W domu może się zawsze zaszyć w pokoju i wyalienować, a jak gdzieś
        razem wyjdziecie, to nie przejdzie. Może zapiszcie się stadnie na naukę pływania
        dla dzieci albo coś takiego? Albo do jakichś sal zabaw wyjścia?
        A i jeszcze jedno. Dałam ten wątek do przeczytania mojemu chłopakowi. W zasadzie
        nie komentowałam, bo chciałam żeby sam sobie wyrobił zdanie. I powiedział, że
        jego wrażenie jest takie, że jesteś najlepszym adwokatem męża - z wszystkiego go
        tłumaczysz, sama wytrącasz sobie argumenty z ręki. Na odmianę bardzo istotne
        argumenty (np to że bywało, że przez dłuższy czas to Ty de facto utrzymywałaś
        dom) ujawniałaś dopiero z czasem.
    • zebra12 To normalka 01.09.10, 18:32
      Traktuje Cię jak inwentarz. Zarabia, rozdziela kasę na niezbędne
      wydatki, w tym utrzymanie Ciebie (jedzenie, ciuchy, kosmetyki),
      dziecka no i domu. Nie jesteś dla niego żadnym partnerem. A gdy
      wysuwasz jakieś postulaty to stajesz się dla niego żałosna. On
      wszystko utrzymuje, zarządza całością, a Ty musisz się
      podporządkować albo do roboty. Niestety.
      Mój też miał takie zapędy. Czym prędzej ruszyłam do pracy. A jak
      stanęłam na nogach finansowo to go wygnałam.
    • mmena Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 03.09.10, 16:26
      Opiekunka kosztuje. Ja place 2,5 tys. Sprzataczka i kucharka tez kosztuje. Nie stac mnie, nie mam.
      Nie wiem ile. Wystaw mu fakture. Niech placi. Nie jest jedynym ktory zarabia w tym domu.
    • tautschinsky Re: Mama siedzi w domu, tata pracuje. 03.09.10, 19:23
      Co tu wiele pisać po przeczytaniu twojego pierwszego postu:
      odchować dziecko na tyle ile się da i wracać do pracy!

      To, jak jest u innych co tobie da? U jednych jest tak lub inaczej.
      Ty jesteś z nim a nie z mężem Zosi czy Czesi.

      Samo urodzenie dziecka nie czyni z ciebie królowej, której coś
      się należy. A twój mąż z tych, którzy uważają, że kto nie pracuje
      ten nie ma głosu. I nie ma co próbować go zmieniać. Zmieniać
      to można pieluchy dziecku a nie charakter i poglądy dorosłego
      człowieka.

      Zaczniesz pracować, zarabiać - wtedy będziesz mogła żądać,
      oczekiwać, negocjować: podział prac w domu, opiekę nad
      dzieckiem, wydawanie pieniędzy itd.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka