ludwikamiki
08.09.10, 07:53
mam już serdecznie dość,jestem kompletnie wyczerpana,co gorsza,moje możliwości również się wyczerpały.Moja córka ma aktualnie 20 lat.Urodziłam ją baaardzo wcześnie,będąc nastolatką.Wczesna ciąża byłą wynikiem moej sytuacji rodzinnej,bardzo wcześnie straciłam ojca (umarł na raka w ciągu zaledwie kilku miesięcy),alkoholizmu mojej inteligentnej,bardzo wykształconej matki.Brakowało mi rozpaczliwie miłości,dlatego rzuciłam się w ramiona chłopaka,który skwapliwie to wykorzystał.Pomimo,że gdy córka miała półtora roku wzięliśmy ślub,to nigdy nie brał udziału w jej wychowaniu,nigdy z nami nie mieszkał,chociaż miałam mieszkanie po swoich dziadkach,w kamienicy przez nich wybudowanej. Córka zawsze była moim oczkiem w głowie,a po pewnym czasie również babci.Na początku było ciężko,ja kończyłam szkołę,potem poszłam na studia,to wszystko dzięki mojej ukochanej cioci,która bezinteresownie zostawała z małą.Pracowałam nocami,metkując ubrania,potem na Stadionie Dziesięciolecia,gdzie zalożyłam swoją pierwszą firmę.Moja córka do końca szkoły podstawowej była wzorową uczennicą,występowała w "Gawędzie',potem zainteresowała się filmem,wywalczyła sobie kilkanaście niewielkich rólek w popularnych serialach,brała udział w kilku reklamach.Uczyła się tańca w szkole Agustina,chodziła do szkoły aktorstwa państwa Machulskich.Była wspaniałą,pełną pasji,upartą w dążeniu do celu dziewczynką.Problemy zaczęły się po przejściu córki do gimnazjum,które zresztą sama sobie wybrała.Zaczęła spotykać się z nieodpowiednimi ludźmi,porzuciła swoje pasje,zaczęły się wagary.W efekcie nie zdała dwa razy do drugiej klasy,zmieniłam jej szkołę na znany "Kąt" w podwarszawskim Aninie,niestety,tam również zawaliła.Do szkoły przestała chodzić w ogóle,nie chciała się uczyć.Nie będę się rozpisywać ze szczegółami-trwałoby to kilka godzin-w każdym razie zaliczyłyśmy i Ośrodek Socjoterapeutyczny,kilku psychologów,nawet szpitał psychiatryczny,nic to nie pomogło,zaczęło się znikanie z domu,spanie po melinach,skąd wyciągałam ją przy pomocy policji,niejednokrotnie kompletnie pijaną,rzucała się wtedy na mnie z pięściami,podczas jednej z awantur,gdyby nie interwencja policjanta,straciłabym oko.Gdy skończyła 18 lat wyprowadziła się z domu,twierdząc,że sobie poradzi.W efekcie po kilku miesiącach,bez grosza przy duszy,wprowadziła się z powrotem do domu.Zaczeli nachodzić mnie ludzie,którym była winna pieniądze.Pospłacałam wszystko.Wprowadzała się i wyprowadzała kilka razy.Straciła wszystkie rzeczy,które jej kupowałam na nowe mieszkanie,począwszy od laptopa a skończywszy na drogich kocach.Teraz znowu mieszka z nami,to znaczy z moim obecnym mężem,który tak się złożyło,jest jednocześnie jej ojcem chrzestnym i swoim młodszym,dwuletnim braciszkiem.Przez kilka tygodni sprawowała się bez zarzutu,znalazła pracę,wydawało się ok.Wczoraj wybuchła bomba.Okazało się,że praca to wielka lipa,córeczka wcale nie pracuje,spotyka się w tym czasie z towarzystwem,zgubiła gdzieś dokumenty,dowód,książeczkę zdrowia itp.Była awantura,bo jak zwykle wrzeszczała,żeby się od niej odczepiła,bo jest dorosła i wie co robi,a teraz to ona nie ma nawet na papierosy,kosmetyki jej się kończą,a my nie chcemy kupić.Ja jestem załamana,bo nie wiem,co dalej z ną będzie.Ani szkoły,ani pracy,żadnych perspektyw.Zrobiłam dla niej,co mogłam,już nie mam pomysłów.Nie wiem,co będzie...