moja córka-koszmar

08.09.10, 07:53
mam już serdecznie dość,jestem kompletnie wyczerpana,co gorsza,moje możliwości również się wyczerpały.Moja córka ma aktualnie 20 lat.Urodziłam ją baaardzo wcześnie,będąc nastolatką.Wczesna ciąża byłą wynikiem moej sytuacji rodzinnej,bardzo wcześnie straciłam ojca (umarł na raka w ciągu zaledwie kilku miesięcy),alkoholizmu mojej inteligentnej,bardzo wykształconej matki.Brakowało mi rozpaczliwie miłości,dlatego rzuciłam się w ramiona chłopaka,który skwapliwie to wykorzystał.Pomimo,że gdy córka miała półtora roku wzięliśmy ślub,to nigdy nie brał udziału w jej wychowaniu,nigdy z nami nie mieszkał,chociaż miałam mieszkanie po swoich dziadkach,w kamienicy przez nich wybudowanej. Córka zawsze była moim oczkiem w głowie,a po pewnym czasie również babci.Na początku było ciężko,ja kończyłam szkołę,potem poszłam na studia,to wszystko dzięki mojej ukochanej cioci,która bezinteresownie zostawała z małą.Pracowałam nocami,metkując ubrania,potem na Stadionie Dziesięciolecia,gdzie zalożyłam swoją pierwszą firmę.Moja córka do końca szkoły podstawowej była wzorową uczennicą,występowała w "Gawędzie',potem zainteresowała się filmem,wywalczyła sobie kilkanaście niewielkich rólek w popularnych serialach,brała udział w kilku reklamach.Uczyła się tańca w szkole Agustina,chodziła do szkoły aktorstwa państwa Machulskich.Była wspaniałą,pełną pasji,upartą w dążeniu do celu dziewczynką.Problemy zaczęły się po przejściu córki do gimnazjum,które zresztą sama sobie wybrała.Zaczęła spotykać się z nieodpowiednimi ludźmi,porzuciła swoje pasje,zaczęły się wagary.W efekcie nie zdała dwa razy do drugiej klasy,zmieniłam jej szkołę na znany "Kąt" w podwarszawskim Aninie,niestety,tam również zawaliła.Do szkoły przestała chodzić w ogóle,nie chciała się uczyć.Nie będę się rozpisywać ze szczegółami-trwałoby to kilka godzin-w każdym razie zaliczyłyśmy i Ośrodek Socjoterapeutyczny,kilku psychologów,nawet szpitał psychiatryczny,nic to nie pomogło,zaczęło się znikanie z domu,spanie po melinach,skąd wyciągałam ją przy pomocy policji,niejednokrotnie kompletnie pijaną,rzucała się wtedy na mnie z pięściami,podczas jednej z awantur,gdyby nie interwencja policjanta,straciłabym oko.Gdy skończyła 18 lat wyprowadziła się z domu,twierdząc,że sobie poradzi.W efekcie po kilku miesiącach,bez grosza przy duszy,wprowadziła się z powrotem do domu.Zaczeli nachodzić mnie ludzie,którym była winna pieniądze.Pospłacałam wszystko.Wprowadzała się i wyprowadzała kilka razy.Straciła wszystkie rzeczy,które jej kupowałam na nowe mieszkanie,począwszy od laptopa a skończywszy na drogich kocach.Teraz znowu mieszka z nami,to znaczy z moim obecnym mężem,który tak się złożyło,jest jednocześnie jej ojcem chrzestnym i swoim młodszym,dwuletnim braciszkiem.Przez kilka tygodni sprawowała się bez zarzutu,znalazła pracę,wydawało się ok.Wczoraj wybuchła bomba.Okazało się,że praca to wielka lipa,córeczka wcale nie pracuje,spotyka się w tym czasie z towarzystwem,zgubiła gdzieś dokumenty,dowód,książeczkę zdrowia itp.Była awantura,bo jak zwykle wrzeszczała,żeby się od niej odczepiła,bo jest dorosła i wie co robi,a teraz to ona nie ma nawet na papierosy,kosmetyki jej się kończą,a my nie chcemy kupić.Ja jestem załamana,bo nie wiem,co dalej z ną będzie.Ani szkoły,ani pracy,żadnych perspektyw.Zrobiłam dla niej,co mogłam,już nie mam pomysłów.Nie wiem,co będzie...
    • gku25 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 08:10
      .Gdy skończyła 18 lat wyprowadziła się z domu,t
      > wierdząc,że sobie poradzi.W efekcie po kilku miesiącach,bez grosza przy duszy,w
      > prowadziła się z powrotem do domu.Zaczeli nachodzić mnie ludzie,którym była win
      > na pieniądze.Pospłacałam wszystko.Wprowadzała się i wyprowadzała kilka razy.Str
      > aciła wszystkie rzeczy,które jej kupowałam na nowe mieszkanie,począwszy od lapt
      > opa a skończywszy na drogich kocach.Teraz znowu mieszka z nami,to znaczy z moim
      > obecnym mężem,który tak się złożyło,jest jednocześnie jej ojcem chrzestnym i s
      > woim młodszym,dwuletnim braciszkiem.Przez kilka tygodni sprawowała się bez zarz
      > utu,znalazła pracę,wydawało się ok.Wczoraj wybuchła bomba.Okazało się,że praca
      > to wielka lipa,córeczka wcale nie pracuje,spotyka się w tym czasie z towarzystw
      > em,zgubiła gdzieś dokumenty,dowód,książeczkę zdrowia itp.Była awantura,bo jak z
      > wykle wrzeszczała,żeby się od niej odczepiła,bo jest dorosła i wie co robi,a te
      > raz to ona nie ma nawet na papierosy,kosmetyki jej się kończą,a my nie chcemy k
      > upić.Ja jestem załamana,bo nie wiem,co dalej z ną będzie.Ani szkoły,ani pracy,ż
      > adnych perspektyw.Zrobiłam dla niej,co mogłam,już nie mam pomysłów.Nie wiem,co
      > będzie...
      • gku25 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 08:15
        Za szybko kliknęłam, sorki.

        W każdym razie jakbym następnym razem usłyszała, że jest dorosła, po prostu spakowałabym jej torbę i kazała wyjść i udowodnić tą dorosłość. Oczywiście przedtem ograniczyłabym wszelkie koszty, nie kupowałabym ani kosmetyków ani ciuchów-niczego. A i jeszcze bym wrzuciła do gazety ogłoszenie, że nie odpowiadam za długi takiej a takiej osoby i nie otwierałabym dłużnikom drzwi. Są osoby do których dobrocią nie dotrzesz, wygląda na to, że twoja córka do takich należy.

        .Gdy skończyła 18 lat wyprowadziła się z domu,t
        > wierdząc,że sobie poradzi.W efekcie po kilku miesiącach,bez grosza przy duszy,w
        > prowadziła się z powrotem do domu.Zaczeli nachodzić mnie ludzie,którym była win
        > na pieniądze.Pospłacałam wszystko.Wprowadzała się i wyprowadzała kilka razy.Str
        > aciła wszystkie rzeczy,które jej kupowałam na nowe mieszkanie,począwszy od lapt
        > opa a skończywszy na drogich kocach.Teraz znowu mieszka z nami,to znaczy z moim
        > obecnym mężem,który tak się złożyło,jest jednocześnie jej ojcem chrzestnym i s
        > woim młodszym,dwuletnim braciszkiem.Przez kilka tygodni sprawowała się bez zarz
        > utu,znalazła pracę,wydawało się ok.Wczoraj wybuchła bomba.Okazało się,że praca
        > to wielka lipa,córeczka wcale nie pracuje,spotyka się w tym czasie z towarzystw
        > em,zgubiła gdzieś dokumenty,dowód,książeczkę zdrowia itp.Była awantura,bo jak z
        > wykle wrzeszczała,żeby się od niej odczepiła,bo jest dorosła i wie co robi,a te
        > raz to ona nie ma nawet na papierosy,kosmetyki jej się kończą,a my nie chcemy k
        > upić.Ja jestem załamana,bo nie wiem,co dalej z ną będzie.Ani szkoły,ani pracy,ż
        > adnych perspektyw.Zrobiłam dla niej,co mogłam,już nie mam pomysłów.Nie wiem,co
        > będzie...
        • echtom Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 08:29
          . A i jeszcze bym wrzuciła do gazety ogłoszenie, że nie odpowiadam za dług
          > i takiej a takiej osoby i nie otwierałabym dłużnikom drzwi.

          No właśnie - rodzic nie odpowiada chyba prawnie za długi pełnoletniego, nieuczącego się dziecka? Bo z tego, co wiem, przy wspólnocie majątkowej takie ogłoszenie nie ma znaczenia.
          • imasumak Oczyweiście, że prawnie nie odpowieada, ale 08.09.10, 12:25
            powiedz to oprychom, którzy zajmują się ściąganiem długów. Nie sądzę, żeby córka autorki zaciągała długi w bankach.
    • weronisia_net Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 08:35

      Nie nauczylaś jej ,że ponosi sie odpowiedzialność za to co sie zrobi i taki z tego efekt!

      Wiem ,że chciałaś dobrze ,że przyjmowałaś z powrotem , spłacałaś długi

      Teraz juz jest za duża ale w momencie kiedy 2 razy nie zdała do nastepnej klasy i wagarowała powinnaś ja od razu oddac do ośrodka opiekuńczego wiem ,że to brutalne ale w momencie kiedy rozice sobie nie radza ze zbuntowaną młodzieża to jest najlepsze miejsce

      ma juz 18 lat ustal zasady które ma przestrzegac jak je złamie wyrzuć ją z domu
      Teraz nie pozostaje ci juz nic tylko czekac aby zimny prysznic podziałal na mlodą

      współczuje ci i jestes najlepszym przykładem na to , brak konsekwencji własnych czynów działa na młodzież
    • weronisia_net Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 08:36

      co do dłuznikow to córka ma 18 lat i odsyłaj ich do niej
      krótko na temat i zamykaj dźwi
    • aurita Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 09:04
      Zachowujesz sie jakby coreczka miala lat 10 a nie 20. Zacznij ja traktowac jak dorosla.
    • default Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 09:05
      Gdzieś musiałaś popełnić błąd. Piszesz, że do końca podstawówki było to idealne dziecko, a "zepsuła się" pod wpływem złego towarzystwa z gimnazjum. Tak nagle ? Szczęśliwe, kochane dzieci, czujące oparcie w domu rodzinnym nie lgną tak łatwo do obcego towarzystwa. Nie piszesz prawie nic o sytuacji w Waszym domu, tzn. tyle, że córką opiekowała się ciocia, a Ty ciężko pracowałaś (wiem jak, bo mój mąż też zaczynał od handlu na Stadionie, nie był to lekki kawałek chleba), córka wyżywała się artystycznie w muzyce i aktorstwie. Może to już wtedy była jakaś forma ucieczki z domu, w którym czuła się samotna, opuszczona i niekochana ? Pod koniec Twojego wpisu wspominasz o nowym mężu i dziecku, ale nic nie piszesz jak ta sytuacja wpłynęła na Twoją córkę. Czy nie mogło być tak, że poczuła się całkowicie odsunięta, najpierw ważniejsza była Twoja praca, potem nowy mąż i nowe dziecko, a nią nie zaprzątałaś sobie głowy, zadowolona, że radzi sobie sama. Wydaje mi się, że w tym trudnym dla córki momencie dorastania, przejścia do gimnazjum, do nowego środowiska, pozostawiłaś ją samą sobie, przekonana że skoro do tej pory sobie radziła, to dalej tak będzie. A potem było już tylko gorzej, Twoją reakcją była zmiana szkoły, prowadzanie do psychiatrów, szpital. A wtedy to już chyba tylko pogarszało sprawę. Niejako potwierdzało założenie córki że jest niepotrzebna, zła i nie pasuje do nowej rodziny.
      Oczywiście tak sobie spekuluję, znając historię tylko z Twojego wpisu - ale co znamienne, wpisu bardzo jednostronnego, z góry zakładającego "mam złą córkę", bez ani jednej choćby próby odniesienia jej obecnych zachowań do całej Waszej sytuacji rodzinnej, do jej roli w tej rodzinie. Może spróbuj spojrzeć na te wszystkie lata jej oczami. Chociaż teraz to już może być za późno.
    • elza78 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 09:09
      wywalic z domu niech posmakuje doroslosci o ktorej tak rozprawia, taki stan bedzie trwal do momentu kiedy ty przestaniesz ponosic konsekwencje dzialan corki a zacznie ponosic je ona, teraz co - fajnie ma pomelinuje sobie troche posprzedaje to i tamto a mama zawsze sie zajmie wyprostowaniem dramatow finansowo szkolnych...
      chce byc dorosla niech bedzie, kategorycznie powiedz zeby sie wyprowadzala i nie liczyla na pomoc, zadna, albo dostosuje sie do zasad panujacych w twoim domu, albo niehc zyje na wlasny rachunek po swojemu.
      • rosapulchra-0 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 09:27
        tylko, że wyprowadzała się z domu wielokrotnie i to nic nie pomogło.
        ponieważ uważam, że nie jestem idealną matką, to nie chcę Autorko posta dawać Ci jakichkolwiek radykalnych rad: wywalić z domu, zerwać kontakt, niech w końcu dorośnie, ani oceniać: to Twoja wina, jesteś zbyt pobłażliwa, za dużo jej pozwoliłaś itp.
        Zastanawiam się w jakim stopniu odpowiedzialne za zachowanie Twojej córki są geny? Czy w Twojej rodzinie zdarzały się już takie przypadki? A może w rodzinie ojca córki?
        Bunt nastoletni jest czasami bardzo okrutny, ucieczki z domu, towarzystwo szemrane, zero nauki, ale zawsze jest powód takiego buntu, na pewno popełniłaś błędy wychowawcze (WSZYSTKIE matki je popełniają), ale podejrzewam, że doszły do tego jeszcze inne czynniki, może była zbyt mocno pod kloszem? może przerosły ją Twoje oczekiwania? nic nie piszesz o Waszych relacjach wzajemnych, poza tym, że pospłacałaś jej długi, kupowałaś jej różne rzeczy. Dziewczyna się stacza, to fakt. Spokojna rozmowa tu nie pomoże, raczej cały jej cykl. To, że teraz wrzeszczy, to norma, pewnie będzie wrzeszczeć nieraz. Spokój ma być z Twojej strony. Zastanawiam się teraz, co sama bym zrobiła w Twojej sytuacji. Córka mieszka teraz u Ciebie. Być może ja dałabym jej okres próbny. Trzy miesiące na moim garnuszku, ale i na moich warunkach. Ale warunki dałabym łagodne, nie radykalne, bo w życiu ich nie spełni. Po prostu tzw. małe kroczki. W szczegóły się tu nie mam zamiaru wgłębiać, bo to Twoje życie, nie moje.
        • elza78 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 09:50
          > tylko, że wyprowadzała się z domu wielokrotnie i to nic nie pomogło.

          tak bo zawsze wracala i mama przyjela spowrotem wyprostowala wszystkie bledy i bylo ZERO konsekwencji...
          jak sie przespi kilka razy pod mostem bez kasy to moze jej rowum powroci...
          • rosapulchra-0 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 09:53
            podejrzewam, że wielokrotnie spała..
            coś, co dla nas jest odrażające, z dużym prawdopodobieństwem, po przeczytaniu wątku autorki, jej córka przeżyła i to na własne życzenie.
          • matrasza Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 19:47
            elza78 napisała:

            > > tylko, że wyprowadzała się z domu wielokrotnie i to nic nie pomogło.
            >
            > tak bo zawsze wracala i mama przyjela spowrotem wyprostowala wszystkie bledy i
            > bylo ZERO konsekwencji...
            > jak sie przespi kilka razy pod mostem bez kasy to moze jej rowum powroci...
            >

            No właśnie - to Ona się wyprowadzała i robiła to, kiedy sama miała na to ochotę i wracała też wtedy, kiedy to Ona miała na to ochotę.
            Czymś diametralnie innym będzie sytuacja, w której 'propozycja' wyprowadzenia się wyjdzie od matki.
            Chodzi o postawienie pewnych granic, wyznaczenie obowiązków i wyraźne określenie konsekwencji ich nieprzestrzegania oraz konsekwentne ich egzekwowanie.
            Granice stawiają rodzice i wiek dziecka nie ma tu znaczenia, dopóki dziecko u nich mieszka.
            Takie jest moje zdanie.
            Oczywiście zdaję sobie sprawę, że bycie konsekwentnym może być trudne, ale w pewnych kwestiach po prostu trzeba być nieugiętym.
      • titta Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 13:46
        Sama (jako dziecko alkoholiczki) masz problemy w odbieraniu i dawaniu milosci. Szukalas ja w czyichs ramionach. Dokladnie to samo zrobila twoja corka. Po prostu powiela wzor zachowan wyniesiony z domu (zapewne przy predyspozycjach genetycznych): szukania potwierdzenia swojej wartosci na zewnatrz (albo sukcesy albo jest nikim), niskiego potrzucia wartosci, negatywnego myslenia, szukania zaspokojenia w urzywkach, braku poczucia sensu zycia. Mozliwe, ze glowne zrodlo problemu to nie "zla corka", a zle relacje. Pewnie jest jeszcze w tym cos wiecej: dziewczyna moze doskonale funkcjonowac gdy cos sie dzieje (teatr, rolki) i zupelnie sobie nie radzic z codziennoscia i nudnymi obowiazkami, do ktorych trzeba dochodzic praca.

        Dziewczyny do psychiatryka nie trzeba bylo odsylac, tylko udac sie na terapie rodzinna. Bo to, ze ty myslisz, ze robilas wiele dla corki (i tak rzeczywiscie bylo) nie znaczy, ze ona w ten sam sposob to odbierala.

        A moze zamiast wywalac wreszcie zaczac kochac i miec czas dla niej? Czas, ktorego przez cale jej zycie nie mialas? Pamietajac, ze nie jest to malutkie dziecko, nie potrzebuje opierunku i mowienia jej co ma robic, a wysluchania i uznania, ze jest wazna i jej problemy sa wazne? Wysluchania co czuje, bez wdawania sie w ocene tego (i ocene jej?) Ona wie, ze ma problemy i nie trzeba jej tego mowic. Warto podkreslac za to to co ma dobrego.
        No i corka musi chciec wyjsc ze swojej sytuacji - uwerzyc, ze jest wartosciowa, ze zycie ma jej jeszcze duzo do zaoferowania, nawt jesli nie sa to fajerwerki, nauczyc sie cieszyc z malych przyjemnosci. Potrzebny jest jednak madry terapelta - naprawde madry, bo mowic latwo, zmienic stare schematy myslenia i postepowania - znacznie trudniej.
        Powodzenia!

    • malila Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 09:20
      Szkoła Augustina powstała jakieś sześć lat temu. Twoja córka miała wtedy 14 lat, czyli pierwszy raz nie zdała do drugiej gimnazjum. To długo chyba tam nie potańczyła.
      • imasumak Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 12:35
        No nie, studio Augustina działa już około 18 lat.
    • czajek76 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 09:32
      Wlasnie przypadkiem przeczytalem Twoj post i odpowiedzi forumowiczow.
      Wiekszosc pisze, ze trzeba zastosowac terapie szokowa i wywalic corke z domu.
      Wydaje mi sie, ze nie tedy droga. Corka stoczy sie jeszcze bardziej, dlugow nie ubedzie a problemy finansowe zacznie rozwiazywac na sposoby znane od tysiecy lat. Potem juz rownia pochyla i za pare lat bedziesz miala wrak czlowieka.
      W zadnym wypadku nie wyrzucaj jej z domu. Wtedy zupelnie stracisz z nia kontakt i wplyw na to co robi. Ale musisz poswiecic jej duzo czasu i uwagi, nawet kosztem pracy/biznesu/kariery.
      Musisz byc szczera i duzo rozmawiac. Tlumaczyc jej wszystkie bolesne sprawy z przeszlosci. Przeprosic za bledy i pokazac, ze staralas sie tylko nie zawsze wychodzilo. Przy tym nie mozesz tworzyc wrazenia ze traktujesz ja z gory. Wydaje sie ze faktycznie przespalas jej dziecinstwo, nie stworzylas dobrego kontaktu a teraz placisz za to.
      Sorry ze ten post taki chaotyczny ale nie mam specjalnie czasu zeby nad nim popracowac wink
      Pozdrawiam i zycze wytrwalosci i cierpliwosci. Z pewnoscia Wam sie uda smile
      • ludwikamiki Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 09:48
        jeśli chodzi o sytuację domową: moja córka NIGDY nie była samotna,niekochana,opuszczona.Wiedziała,że zawsze ma oparcie,we mnie,w babci,cioci.Ja pracowałam od wczesnego ranka,popołudnia i wieczory zawsze miałam wolne,tak sobie organizowałam zajęcia w firmie,żeby móc córkę odebrać ze szkoły,zawieźć na zajęcia czy choćby pójśc razem na spacer.Długo byłam sama,nie mogąc zdecydować się na ponowny związek właśnie ze względu na córkę.Wyszłam za mąż ponownie parę lat temu,kłopoty już były,mąż mój jest wspaniałym człowiekiem,zawsze mogłam liczyć na jego pomoc i wsparcie.Córka oczywiście też.Jeśli chodzi o ośrodek-była w takowym-"Wspólny Dom" w Wildze.Niestety,moja wina,zbyt wcześnie ją stamtąd odebrałam,na jej zresztą prośbę.W domu zawsze wszyscy bardzo ją wspieraliśmy.Nie dodałam jeszcze,że miała zdiagnozowaną tzw.osobowość typu borderline.
        Jeśli chodzi o taniec-córka chodziła na naukę,kiedy jeszcze nie było szkoły na Żwirki i Wigury.Wtedy szkoła działała na Ochocie-nazywało się to Studio Tańca Volt.Szkoła wyżej wspomniana faktycznie działa od jakiegoś 2003 roku,zdaje się.
        • bri Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 10:09
          Była opuszczona przez ojca, z tego co piszesz od urodzenia. To pikuś?
        • pade Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 10:11
          Za wikipedią:
          Wśród przyczyn etiologicznych borderline wymienia się:

          słowne, emocjonalne, fizyczne lub seksualne maltretowanie dzieci,
          poważne zaniedbywanie dzieci,
          długotrwałą rozłąkę dziecka z opiekunami,
          przeżyte w dzieciństwie traumy ,
          występujące w dzieciństwie niekorzystne czynniki środowiskowe,
          wpływ negatywnie nastawionych do dziecka i krytycznych rodziców.

          Hmm, czyli jakaś przyczyna jest.

          Na Twoim miejscu postawiłabym córce warunek: dłuuuga, dobra psychoterapia, dla niej i dla Ciebie.
          • falka32 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 11:51
            pade napisała:

            > Za wikipedią:
            > Wśród przyczyn etiologicznych borderline wymienia się:
            >
            > słowne, emocjonalne, fizyczne lub seksualne maltretowanie dzieci,
            > poważne zaniedbywanie dzieci,
            > długotrwałą rozłąkę dziecka z opiekunami,
            > przeżyte w dzieciństwie traumy ,
            > występujące w dzieciństwie niekorzystne czynniki środowiskowe,
            > wpływ negatywnie nastawionych do dziecka i krytycznych rodziców.
            >
            > Hmm, czyli jakaś przyczyna jest.

            Sorry, ale wikipedia nie jest jedynym źródłem wiedzy. Wrzuć sobie borderline w gugle i poczytaj więcej definicji, a zobaczysz, że każda jest inna i etiologia jest zasadniczo nieznana. To jest pojęcie - worek, do którego wrzuca się to, czego nie umie się sklasyfikować. To jest bardziej nazwa zespołu objawów, niż konkretne zaburzenie ze znaną etiologią.
            Borderline znaczy tyle, że będzie ciężko jej pomóc. Ale znaczy też, że może się dziewczyna sama albo przy wsparciu jakoś pozbiera do kupy. Może.
          • imasumak Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 12:42
            Nie koniecznie musi być jakaś konkretna przyczyna. A Wikipedia to nie najrzetelniejsze źródło informacji.
        • laura_fairlie Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 10:13
          Nie dodałam jeszcze
          > ,że miała zdiagnozowaną tzw.osobowość typu borderline.

          Za wikipedią:
          Zaburzenie wymaga wielokierunkowego leczenia, długoletnich psychoterapii, a niekiedy też hospitalizacji.
        • czajek76 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 10:19
          No to jak borderline to zmienia postac rzeczy.
          MUSICIE podjac psychoterapie. Ona nie jest w tym momencie sama kierowac swoim losem, potrzebna jej profesjonalna pomoc.
          • czajek76 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 10:50
            Oczywiscie mialo byc:

            Ona nie jest w stanie w tym momencie kierowac swoim losem, potrzebna jej profesjonalna pomoc.
        • falka32 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 11:46
          > Jeśli chodzi o taniec-córka chodziła na naukę,kiedy jeszcze nie było szkoły na
          > Żwirki i Wigury.Wtedy szkoła działała na Ochocie-nazywało się to Studio Tańca V
          > olt.Szkoła wyżej wspomniana faktycznie działa od jakiegoś 2003 roku,zdaje się.

          Potwierdzam, Volt działał już w 1994 roku w Ośrodku Kultury Ochoty. Egurrola go prowadził z Szokalską. I to nie był kurs tańca, tylko wycisk 3-4 razy w tygodniu po 2 godziny z wojskową dyscypliną.
        • tully.makker Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 13:50
          Nie dodałam jeszcze
          > ,że miała zdiagnozowaną tzw.osobowość typu borderline.

          No wlasnie kiedy przeczytalam pierwsy post, moja pierwsza mysla byly zaburzenia borderline.


          Zobacz np tu zalecenia dotyczce leczenia: online.synapsis.pl/Slowniczek/Borderline.html

          Generalnie, towja corka jest osoba chora, niepelnosprawna. Opieka nad nia bedzie niewatpliwie ciezkim wyzwaniem, ale mam nadzije, ze bedzie ci latwiej kiedy zrozumiesz, ze ona nie robi ci na zlosc.
          • rosapulchra-0 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 14:06
            tully.makker napisała:


            >
            > Generalnie, towja corka jest osoba chora, niepelnosprawna. Opieka nad nia bedzi
            > e niewatpliwie ciezkim wyzwaniem, ale mam nadzije, ze bedzie ci latwiej kiedy z
            > rozumiesz, ze ona nie robi ci na zlosc.
            >

            i to jest rozsądna odpowiedź!
        • titta Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 13:55
          Cos jednak poszlo nie tak, skoro dziewczyna wybrala zle towarzystwo.
          Na pewno te relacje byly dobre? Trzy kobiety, z czego przyjanjmniej jedna po przejsciach i jedna alkoholiczka + brak ojca. Ja nie oceniam, ani nie atakuje. Ale moze potrzeba wiecej dystansu i pokory. Nawet jak kogos sie bardzo kocha i daje z siebie wszystko, to nie zawsze jest tak, ze dana osoba dostaje to co wlasnie ona najbardziej potrzebuje i jest dla niej najlepsze. Takie zycie. I nie warto sie na to oburzac, a przyjrzec, czy rzeczywiscie nie ma rzeczy ktore nalezy rozgrzebac, po to by moc je spokojnie zostawic w spokoju i zyc dalej.
      • falka32 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 11:43
        Wydaje s
        > ie ze faktycznie przespalas jej dziecinstwo, nie stworzylas dobrego kontaktu a
        > teraz placisz za to.

        Ale przynajmniej d.o.s.i.a cię pochwali, bo pracowałaś, zamiast kwoczyć dziecku i chodzić po zasiłki ...
        • pade Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 11:50
          Ale przynajmniej d.o.s.i.a cię pochwali, bo pracowałaś, zamiast kwoczyć dziecku
          > i chodzić po zasiłki ...
          Co za durny komentarz...
          Może powinno się, Twoim zdaniem, wprowadzić zakaz pracy dla matek? Do jakiego wieku? Od ilu dzieci?
          • falka32 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 11:55
            Nawiązuję do sąsiedniego wątku, gdzie dosia udowadnia, że praca jest psim obowiązkiem każdej matki zaś dzieci nie ponoszą przy tym żadnych kosztów, choćby to była 4 dzieci zostawiona samopas na wsi, na które "zwrócą uwagę sąsiedzi".
            Ja się nie zgadzam ani z tym, że dzieci nie ponoszą kosztów pracy rodziców, ani z tym, że za wszystkie problemy z dziećmi odpowiedzialny jest "brak poświęcenia się dzieciom". Tak se tylko złośliwie zrobiłam przytyk, na fali tamtego wątku.
            • pade Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 11:59
              Czytałam tamten wątek i wyraziłam w nim swoje zdanie,
              wiem, że chciałaś dosi dopiec, ale złośliwość jest w tym wątku zupełnie nie na miejscu.
              A propo kosztów jakie ponoszą dzieci. Wykształcona matka powinna umieć przewidzieć, ze im więcej dzieci, tym większe koszty. Składanie na barki męża obowiązku utrzymania tak dużej rodziny jest nieodpowiedzialne
              • falka32 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 12:02
                Proponujesz przenieść tamten wątek do tego wątku?
                • pade Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 12:43
                  Sama zaczęłaś...smile
                  a co do wikipedii...dobrze, ze mnie poinformowałaś, ze nie jest jedynym źródłem wiedzy, tyle czasu byłam tego nieświadomasmile
                  • falka32 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 13:00
                    No bo wiesz, skoro od razu znalazłaś listę przyczyn..
                    • pade Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 13:18
                      Czy ja muszę tak łopatologicznie? Podałam pierwsze z brzegu źródło wiedzy.
                      Skoro zdiagnozowano taką przypadłość u córki autorki, to chyba podano jej również możliwe przyczyny. Nie muszą być one bezpośrednie, mogą być pośrednie. Podałam tylko przykłady.
                      Poza tym uważam, ze analizą życia atorki powinni się zająć specjaliści a nie emamy.
            • miaowi Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 12:01
              Znam więcej przypadków gdzie dzieci ponoszą koszty BRAKU pracy rodziców.
        • d.o.s.i.a Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 12:32
          > Ale przynajmniej d.o.s.i.a cię pochwali, bo pracowałaś, zamiast kwoczyć dziecku
          > i chodzić po zasiłki ...

          Chyle czola przed wybitna madroscia tej wypowiedzi.
          • falka32 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 13:09
            No fakt, czuję twoją ironię. Pomyliłam się. Ty byś pochwaliła tylko wtedy, kiedy pracowałaby na full gwizdek za wysoką pensję, równocześnie się rozwijała na studiach podyplomowych i równocześnie w pełni oddała się dziecku i znalazła jeszcze czas, żeby zagwarantować nieskazitelne relacje w bliższej i dalszej rodzinie pełnej alkoholików i popaprańców.
            • d.o.s.i.a Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 13:15
              Z takim poziomem analizy, wybacz, ale jestes dla mnie zerowym partnerem do dyskusji.
              • falka32 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 13:22
                wybaczam. Powiem wiecej, dla mnie to komplement smile
                • d.o.s.i.a Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 13:23
                  Tak sobie tlumacz smile
    • wbka1 Re: oto część rozwiązania 08.09.10, 10:59
      www.monar.com.pl/
    • dompers Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 11:13
      No dobra, ale ile mozna probowac chodzic na psychoterapie, szukac alternatywnych form pomocy, mozna tez zaczac szukac trenerow ustawien rodzinnych i innych cudow... Moim zdaniem, to i tak nie ma sensu. Przypadek osobowosci borderline mam w najblizszej rodzinie. polacznonej z cyklofrenia. I bardzo przepraszam, ale po latach prob i stawania na glowie, aby pomoc, zrozumiec, musialam po prostu odpuscic. czasem sie nie da, po prostu. pewne sytuacje sa nierozwiazywalne.

      NB Rosapulchra probowala zrzucic odpowiedzialnosc na geny. Nie rozumiem po co taki komentarz?
      • czajek76 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 11:25
        Latwo jest opisywac "przypadek w rodzinie", troszke trudniej kiedy chodzi o TWOJE dziecko.
        • dompers Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 13:28
          A co, Mam natychmiast Tobie napisac kto, kiedy I kim ta osoba dla mnie jest? Napisalam wyraznie w najblizszej rodzinie. Wiec tak, latwiej niz gdybym przypadek znala ze slyszenia, a nie z bezpsredniego doswiadczenia.
      • falka32 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 12:08
        Przypadek osobowosci borderline mam
        > w najblizszej rodzinie. polacznonej z cyklofrenia. I bardzo przepraszam, ale p
        > o latach prob i stawania na glowie, aby pomoc, zrozumiec, musialam po prostu od
        > puscic. czasem sie nie da, po prostu. pewne sytuacje sa nierozwiazywalne.
        >
        > NB Rosapulchra probowala zrzucic odpowiedzialnosc na geny. Nie rozumiem po co t
        > aki komentarz?

        Bo jeżeli wiesz, że to geny/inna niezależna od ciebie przyczyna organiczna (niedotlenienie przy porodzie czy cokolwiek, co spowodowało, że klamka zapadła dawno temu bez twojego udziału), to łatwiej ci jest przyjąć do wiadomości, że dziecko jest chore a nie niegrzeczne i łatwiej ci jest nie słuchać komentarzy w rodzaju "bo nie okazałaś jej wystarczająco dużo miłości" i się nie miotać, gdzie popełniłaś błąd. Wtedy wiesz, co masz robić, wiesz, że to nie przelewki i wiesz, kiedy odpuścić, bo jak sama napisałaś, pewne sytuacje są nierozwiązywalne. Wiesz, ze córka musi być stale pod opieką specjalisty i nie należy oczekiwać cudów w postaci "pójdzie do pracy i się ustabilizuje w ciągu 2 lat". To jest znacznie bardziej konstruktywne podejście, niż "wywalę ją z domu, może się czegoś nauczy", jeżeli w grę faktycznie wchodzą prawdziwe zaburzenia osobowości.
        • ludwikamiki Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 12:27
          ale ona NIE CHCE iśc do psychologa ani się leczyć.Tak myślę,że może to jednak geny ojca i moje stworzyły mieszankę wybuchową.Jej ojciec do trzydziestego drugiego roku był na utrzymaniu rodziców,którzy nawet alimenty płacili za niego.On nigdy nie miał ochoty splamić się pracą,bo jest artystą i byle czego robić nie będzie(skończył ASP) Córkę widuje raz do roku,w święta,albo i nie,to zależy,czy jego obecna żona będzie miała wolne,bo jak tak to wyjeżdżają na Słowację.Oczywiście za kaskę żony,bo on nadal nic nie robi.Daje mi za to mnóstwo dobrych rad pod tytułem-"co powinnam zrobić".Natomiast w mojej rodzinie od lat obecny był alkohol.Pił mój dziadek,wujek,moja chrzestna,no i moja matka.Wszyscy pili w ukryciu,jak na inteligentów przystało,na zewnątrz nikt o tym nie wiedział,to taki rodzinny,wstydliwy sekret.Ja nie piję,nigdy nawet nie paliłam.
          • d.o.s.i.a Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 12:37
            Wydaje mi sie, ze Twoja rodzina ma problem, nie tylko corka. Musza u Was funcjonowac Jakies nieprawidlowe relacje, skoro problemy dotycza tylu osob. Corka chyba po prostu byc moze najmocniej to przezywa i buntuje sie przeciwko stosunkom panujacym u Was. Moze rozmowa z psychologiem pozwolilaby Tobie uswiadomic sobie co tak naprawde nie fukcjonuje w rodzinie, ze corka nie ma oparcia (bunty, zwlaszcza takie biora sie z braku zrozumienia, bezpieczenstwa, oparcia).

            A byc moze cos wydarzylo sie w jej zyciu, z czym nie potrafi sobie poradzic, a nie chce Ci powiedziec?

            Polecam ksiazke Philipa Rotha "American Pastoral", ktora opisuje bardzo podobny problem. Moze to pozwoli Ci zrozumiec corke?
            • falka32 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 13:03
              Musza u Was funcjo
              > nowac Jakies nieprawidlowe relacje, skoro problemy dotycza tylu osob.

              Dosia, jeżeli problemy dotyczą tylu osób, to pierwszym podejrzanym są geny a nie nieprawidłowe relacje. Relacje mogą być wtórne co najwyżej.
              • d.o.s.i.a Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 13:14
                > Dosia, jeżeli problemy dotyczą tylu osób, to pierwszym podejrzanym są geny a ni
                > e nieprawidłowe relacje. Relacje mogą być wtórne co najwyżej.

                To jest, wybacz, kwestia dyskusyjna z serii co bylo pierwsze - jajko czy kura. Ponadto dywagowanie nad tym mija sie kompletnie z celem, bo genow nie zmienisz, a problemy sie same nie rozwiaza.
                • falka32 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 13:18
                  > To jest, wybacz, kwestia dyskusyjna z serii co bylo pierwsze - jajko czy kura.

                  Wg mojej wiedzy nie jest możliwe, aby nieprawidłowe relacje w rodzinie wpłynęły na zmianę genów. W tą stronę to chyba jednak nie działa tongue_out
                  • d.o.s.i.a Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 13:27
                    > Wg mojej wiedzy nie jest możliwe, aby nieprawidłowe relacje w rodzinie wpłynęły
                    > na zmianę genów.

                    Ales dowalila teraz. Przyznaj, nie zrozumialas o czym mowa prawda?
                    To moze jeszcze raz lopatolognicznie: dla rozwiazania problemu autorki nie ma znaczenia czy nieprawidlowe relacje w rodzinie wynikaja z genow czy innych czynnikow zyciowych. Kapiszci?
                    • falka32 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 18:15
                      > To moze jeszcze raz lopatolognicznie: dla rozwiazania problemu autorki nie ma z
                      > naczenia czy nieprawidlowe relacje w rodzinie wynikaja z genow czy innych czynn
                      > ikow zyciowych. Kapiszci?

                      Otóż, pani wszystkowiedząca Dosiu, ma to właśnie fundamentalne znaczenie.
                      • d.o.s.i.a Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 19:14
                        > Otóż, pani wszystkowiedząca Dosiu, ma to właśnie fundamentalne znaczenie.

                        Tzn. jakie? Potrafisz wyjasnic CO TO ZMIENIA czy tata pil bo mial picie w genach, czy pil, bo przytlaczala go rzeczywistosc i wkurzala tesciowa, ktora pila bo byc moze miala picie w genach, albo przytlaczala ja rzeczywistosc i wkurzal szwagier? A moze JEDNO I DRUGIE? Jak masz zamiar dokonac tak drobiazgowej analizy? I w jaki sposob pomaga to rozwiazac problem corki autorki?
                        • falka32 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 22:27
                          Dosiu, mi jest szkoda czasu na tłumaczenie tobie takich rzeczy. To jest wiedza, którą ja mam, a tobie się wydaje, że masz.
                          • d.o.s.i.a Re: moja córka-koszmar 09.09.10, 01:03
                            Wooow. Jestem kolejny raz pod wrazeniem Twej madrosci... Szkoda, ze nic z niej nie wynika.
            • rosapulchra-0 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 13:28
              ludwikamiki napisała:
              Do szkoły przestała chodzić w ogóle,nie chciała się uczyć.Nie będę się rozpisywać ze szczegółami-trwałoby to kilka godzin-w każdym razie zaliczyłyśmy i Ośrodek Socjoterapeutyczny, kilku psychologów,nawet szpitał psychiatryczny,nic to nie pomogło

              Jeśli chodzi o ośrodek-była w takowym-"Wspólny Dom" w Wildze.Niestety,moja wina,zbyt wcześnie ją stamtąd odebrałam,na jej zresztą prośbę.W domu zawsze wszyscy bardzo ją wspieraliśmy.Nie dodałam jeszcze,że miała zdiagnozowaną tzw.osobowość typu borderline.

              ale ona NIE CHCE iśc do psychologa ani się leczyć.

              jeśli 'zaliczyły' kilku psychologów, dziewczyna ma postawioną diagnozę borderline, to rada, aby matka porozmawiała z psychologiem na ich temat ich sytuacji rodzinnej jest, delikatnie mówiąc, nietrafiona, bo zapewne ma za sobą dziesiątki, jeśli nie setki takich rozmów. a wiara, że kolejny cudotwórca się trafi i doprowadzi córkę do stanu oczekiwanego przy tym zaburzeniu osobowości i po takich doświadczeniach - zerowa.



              ludwikamiki, napisałam o genach, bo w pierwszym swoim poście napisałaś o matce alkoholiczce, a potem wyciąganiu pijanej córki z melin, już później doczytałam o jej wiecznie niepracującym ojcu - artyście, a przecież powszechnie wiadomo, że geny są w części odpowiedzialne za nasze postępowanie, a dziedziczymy je, czy nam się to podoba, czy nie. ktoś się wydarł na mnie, po co mój komentarz o genach, jednocześnie opisując podobny przypadek we własnej rodzinie, cóż za konsekwencja..

              ja nic doradzać nie będę, po prostu nie będę się wydurniać - nie mam zamiaru, ludwikamiki, oceniać Ciebie jako matki, Twojego postępowania z córką i wytykania Ci błędów, o których zapewne jeszcze nie masz pojęcia, ale w tym poście się dowiesz wink. Wydaje mi się, że tu nie psycholog jest potrzebny, ale konkretny specjalista od borderline, no i oczywiście, chęć współpracy z nim zarówno Twoja, jak i Twojej córki. A o terapiach szokowych - wyrzuć z domu, nie pomagaj, zapomnij, że masz dziecko - nawet nie czytaj. Ciekawe, co zrobią radzące, gdy ich dzieci zaczną im odwalać podobne lub gorsze numery? Założę się tutaj, że żadna z radykalnych emam wobec swojego dziecka w życiu tak nie postąpi.
              • d.o.s.i.a Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 13:34
                Nie pasuje mi diagnoza borderline do dziewczyny, ktora cale zycie byla normalna i grzeczna, a nagle sie jej odwidzialo. Ale moge sie mylic.
                • echtom Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 13:54
                  > Nie pasuje mi diagnoza borderline do dziewczyny, ktora cale zycie byla normaln
                  > a i grzeczna, a nagle sie jej odwidzialo.

                  A to nie może się ujawnić w okresie dojrzewania?
                  • d.o.s.i.a Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 14:26
                    No chyba ze.

                    Ciekawy fragment znalazlam: Etiologia tego zaburzenia nie jest jasna. Ostatnie koncepcje
                    próbuja syntetyzowac w jedna calosc etiologie biologiczna podatnosci ukladu nerwowego z wczesnym narazeniem na gleboko zaburzajace stresory psychologiczne skutkujace w pozniejszym zyciu niedojrzala emocjonalnoscia oraz brakiem umiejetnosci spolecznych.

                    Zwracam uwage na "wczesne narazenie na gleboko zaburzajace stresory psychologiczne": Natomiast ciezkie urazy psychospoleczne, jak np. utrata jednego lub obojga rodziców albo fizyczne czy seksualne naduzycie w dziecinstwie moga skutkowac predyspozycja do zachowan impulsywno-agresywnych czy zaburzen afektywnych przez prawdopodobne zmiany w zakresie neurotransmisji.

                    Tak czy siak, nalezaloby sie przyjzec rodzinie, zanim wystawi sie dziewczynie walizki za drzwi
                    • falka32 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 18:20
                      Dosiu, nasza dyżurna pani psychiatro, a słyszałaś może o takich przypadkach, kiedy choroby psychiczne ujawniają się znienacka u zupełnie zdrowych wcześniej osób? W wieku dojrzewania, w wieku starszym również. Przestań, na litość boską stawiać diagnozy i z taką pewnością siebie podważać fakty, o których nie masz pojęcia. Bo właśnie to, że dziewczyna nagle w wieku dojrzewania zaczęła świrować, jest najbardziej pewnym tropem (pomijając diagnozę), że w grę wchodzi choroba/zaburzenie psychiczne na tle organicznym, a nie jakieś pierdy typu nieprawidłowe relacje czy niewidzialne błędy wychowawcze.
                      • d.o.s.i.a Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 19:11
                        > ęcia. Bo właśnie to, że dziewczyna nagle w wieku dojrzewania zaczęła świrować,
                        > jest najbardziej pewnym tropem (pomijając diagnozę), że w grę wchodzi choroba/z
                        > aburzenie psychiczne na tle organicznym, a nie jakieś pierdy typu nieprawidłowe
                        > relacje czy niewidzialne błędy wychowawcze.

                        Biorac pod uwage, ze bardzo wielu nastolatkow przejawia takie formy buntu, czy chcesz powiedziec, ze u wszystkich po prostu ujawnila sie choroba psychiczna?
                        • aandzia43 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 20:23
                          Dosia, nie odróżniasz nastolatkowego buntu od nieustającej od wielu lat eskalacji autodestrukcyjnych zachowań?
                          • falka32 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 22:31
                            Do wypowiedzi przedmówczyni dodam jeszcze dla przypomnienia, że nastolatkowy bunt nie trwa w takiej postaci do 20-go roku życia.
                            • d.o.s.i.a Re: moja córka-koszmar 09.09.10, 01:08
                              Sa ludzie, ktorym nastolatkowy bunt mija kolo 40tki. Duzo zalezy od otoczenia, w ktorym sie czlowiek obraca.


                              ---------

                              A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                          • d.o.s.i.a Re: moja córka-koszmar 09.09.10, 01:09
                            Andzia. Malo w zyciu widzialas chyba.
              • dompers Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 16:58
                Proponuje nauczyc sie czytania ze zrozumieniem. Co ma opisywanie mojego przypadku do genow? Dodatkowo, Prosze Pani, chyba przydaloby sie wyguglowanie czasownika "drzec sie". Rowniez byl niewlasciwie uzyty. Masz ogromna ochote wywolania kolejnej zadymy na forum? Nie ten poziom... Chyba ten penis z sygnaturki za bardzo przeszkadza... Swoja droga, obrzydliwy ten Twoj podpis. Mnie zniesmacza.
                • rosapulchra-0 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 23:39
                  dompers napisała:

                  Chyba ten penis z sygnaturki za bard
                  > zo przeszkadza... Swoja droga, obrzydliwy ten Twoj podpis. Mnie zniesmacza.

                  i to jest dopiero merytoryczny argument w dyskusji big_grinbig_grinbig_grin
          • echtom Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 12:41
            Zaraz Ci nieomylne odpiszą, że jesteś nieodpowiedzialna, bo złego dawcę genów wybrałaś. A jeśli się dobrze postarają, to udowodnią, że alkoholizm w rodzinie to też Twoja wina tongue_out Nie daj sobie wmówić żadnej winy, a w kwestii psychologa/leczenia spróbuj postawić córce ultimatum.
        • echtom Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 12:36
          > to łatwiej ci jest przyjąć do wiadomości, że dziecko jest chore a nie niegrzeczne i łatwiej ci jest nie słuchać komentarzy w rodzaju "bo nie okazałaś jej wystarczająco dużo miłości" i się nie miotać, gdzie popełniłaś błąd

          Niektórzy jednak święcie wierzą w teorię walizki i jedyna konstruktywna rada, jaką potrafią udzielić matce doświadczającej problemów wychowawczych to: "Popełniłaś błąd". Jeżeli ojciec dziecka umarł/odszedł, to też jej wina, że więcej pracowała, zamiast zająć się dzieckiem. A jeśli się zajęła i "wyciągała łapę po zasiłek"...
          • falka32 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 13:05
            j
            > aką potrafią udzielić matce doświadczającej problemów wychowawczych to: "Popełn
            > iłaś błąd". Jeżeli ojciec dziecka umarł/odszedł, to też jej wina, że więcej pra
            > cowała, zamiast zająć się dzieckiem. A jeśli się zajęła i "wyciągała łapę po za
            > siłek"...

            O to to.
            A zaburzenia osobowości nie istnieją.
        • dompers Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 13:21
          Dobrze, z tym moge sie zgodzic, ze lateiej jest wtedy ignorowac tego rodzaju komentarze. Nadal jednak uwazam, ze w krancowych przypadkach, trzeba odpuscic dla wlasnego zdrowia psychicznego I wlasnie to moze jest najtrudniejsze.
      • titta Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 14:07
        Poza psychterapia to taka osoba po prostu musi chciec zyc samodzielnie. Konia mozna zaprowadzic do wodopoju ale juz sie za niego nie napije. Co nie znaczy, ze nalezy zrezygnowac z pruby przyprowadzania do wodopoju.
        Inna sprawa, ze wiele psychoterapi to tylko lechtanie ego takiej osoby i tak juz nadmiernie wyniesionego na piedestal. Malo ktory psychoterapelta powie z grubej rury aby ktos sie przestal nad soba uzalac, bo nie jest pepkiem swiata, a raczej zaczal sie interesowac dobrem innych.
    • wieczna-gosia Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 12:38
      pomijajac juz co zrobilas, czego nie zrobilas, jakie bledy popelnilas jako matka- twoje dziecko jest odrebnym bytem. To ze miala ciezkie dziecinstwo, ze przeszla traume, ze wiatr w oczy nie determinuje jakim bedzie czlowiekiem.

      Mysle ze musisz na spokojnie ustalic granice wsparcia jakiej nie chcesz przekraczac bo zle sie z tym czujesz- i wsparcia udzielac tyle ile tobie nie szkodzi. Bo twojej corce oplaca sie z jakis powodow zachowywac tak jak sie zachowuje- nie istotne czy ten powod jest prawdziwy czy to tylko iluzja- czasami milosc musi byc twarda. Czasami czlowiek musi przyrabac nerami o ziemie. Czasami to wlasnie jest potrzebne. Poczucie winy nie jest dobrym doradca- musisz jakos pogodzic sie z tym ze byc moze nie dalas corce tego czego ona akurat potrzebowala najbardziej. Byc moze byla to dyscyplina zamiast bezwarunkowej milosci- nie wiem.

      Ale teraz ona jest dorosla- musisz ustalic z nia warunki na jakich gotowa jestes ja wspierac nie przekraczac ich. Wyleci z domu
      • falka32 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 13:15
        Moim zdaniem rozsądnym pomysłem, który padł powyżej, jest postawienie córce ulimatum związanym z leczeniem. To, że ona nie chce, to jest normalne, sporo zaburzeń psychicznych ma wpisane w definicję to, że pacjent uważa się za kompletnie zdrowego a na leczenie odsyła swoich najbliższych, którzy się czepiają bez powodu. Ty masz narzędzia w postaci zapewnienia jej bytu i możesz spróbować je wykorzystać. Tylko musisz chyba odpuścić dawanie jej swobody, oczekiwania, że się usamodzielni albo sama uspokoi, skrócić smycz, zmusić do leczenia, nie dawać jej własnych pieniędzy więcej, niż kieszonkowe i uzależnić jej możliwość pobytu u ciebie regularnym leczeniem, które kontrolujesz. Tak mi się wydaje, że tylko to może dać jakiś efekt, nie wiem, czy znam wszystkie okoliczności.
        • falka32 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 13:21
          I jeszcze moim zdaniem dotychczas zrobiłaś bardzo dużo, żeby córkę wyprostować. I to rzeczy potrzebnych i wskazanych. A że nie pomogło, to tylko znaczy, że nie był to zwykły bunt nastolatki, tylko faktycznie ma głębiej leżące zaburzenia.
      • titta Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 14:30
        > Byc moze byla to dyscyplina zamiast bezwarunkowej milosci- nie wiem.

        A byc moze "bezwarunkowa milosc" bez dyscypliny.

        Z reszta masz racje.
    • coccinella0 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 13:38
      A ja napiszę z drugiej strony barykady..
      Jestem mniej więcej w wieku Twojej córki, w najbliższym czasie sama zostanę matką i dopiero teraz, patrząc na moją przeszłość z zupełnie innej perspektywy, umiem realnie ocenić to, co w moim życiu się działo. A działo się dużo.
      Także byłam wzorowym dzieckiem w podstawówce, występowałam w przedstawieniach, brałam udział w konkursach wiedzy, olimpiadach. Nie było ze mną najmniejszych problemów. Do czasu gimnazjum. Tam wpadłam w złe towarzystwo, zaczęło się podpalanie papierosów, podpijanie piwka w parku, potem trawka, chłopcy, imprezy. Nigdy nie spadłam tak nisko jak Twoja córka, ale nieobce mi były nocne schadzki, podejrzani koledzy.. Bardzo ciężko przechodziłam okres dojrzewania, było we mnie tyle buntu, tyle gniewu..
      I wiesz co? Nic nie dzieje się bez przyczyny. Od 2. roku życia praktycznie nie mam ojca. To by wystarczyło. Moja matka na zarzuty, że czegoś mi brakowało, odpowiedziałaby tak samo, jak Ty. Że nie, że absolutnie nie! Przecież miałam dom, zainteresowanie, wsparcie. Owszem, miałam. Ale 20 lat temu trochę inaczej podchodziło się do kwestii wychowania. Trochę siedzę w temacie i wiem, że modne było podejście "nie rozpieszczaj dziecka, nie tul, nie przyzwyczajaj, niech sobie popłacze, daj klapsa, to nic złego". Odpowiedz sobie sama przed sobą. Czy Twoja córka nie bała Ci się przyznać do czegoś, kiedy przeskrobała? Tak podświadomie uczyłaś ją kłamać, bo wolałam okłamać, niż słyszeć krzyki mamy i dostać klapsa. Czy, kiedy przestała być już małą, słodką dziewczynką, przytulałaś ją, mówiłaś "kocham cię", dawałaś całusy? Moja matka potrafi takie rzeczy pisać w komentarzach na naszej klasie, nie pamiętam kiedy powiedziała mi coś takiego wprost. Wydaje Ci się, że zapewniłaś jej wszystko.. Ale jednak czegoś jej brakowało. Dziewczyny w "trudnym wieku" często nie potrafią poradzić sobie z odejściem ojca, mimo, że prezentują postawę "mam to w dupie". Chciałaś za bardzo. Czasem trzeba odpuścić. Nie da się pogodzić wszystkich ról, to niezwykle trudne wyzwanie dla matki wychować córkę bez ojca. Bo córka potrzebuje mężczyzny. Nie chcę usprawiedliwiać Twojej córki, jednak rozumiem ją, rozumiem, co w niej pękło. Nie znam dokładnie sytuacji, podaję tu tylko przykłady. U mnie "oliwy do ognia" dodała śmierć ukochanej babci i, zaledwie 8 miesięcy później, dziadka. Zostałam sama z matką, która nie potrafiła mi zapewnić pewnych luk.
      Co możesz zrobić? To przykre, ale nic. Możesz spróbować z psychologiem, ale - przynajmniej w moim przypadku - mnie "ogarnął" dopiero mój mąż, przewartościował całe moje życie. Wcześniej też już zaczynałam sama rozumieć, w szkole średniej było ze mną już zdecydowanie mniej problemów, ale brak ojca starałam się "wynagrodzić" poniżaniem się przed różnymi nieciekawymi facetami.
      Uważam, że tutaj wyjścia są dwa. Albo straci wszystko i wtedy zrozumie, albo zyska o wiele, wiele więcej i wtedy zrozumie. W moim przypadku to była miłość, mąż i syn. Czy wyrzucanie jej z domu poskutkuje? Moim zdaniem - nie. Ale jak już mówiłam, nie znam dokładnie sytuacji i człowieka. Podejrzewam, że może stoczyć się jeszcze niżej. Wyjedź z nią gdzieś sama na kilka dni, zobacz w niej spowrotem swoją malutką córeczkę.. Ona Cię potrzebuje. Ona sama nie rozumie tego, co robi.
      --
      https://lbdm.lilypie.com/9ClQp2.png
      • echtom Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 13:50
        > Dziewczyny w "trudnym wieku" często nie potrafią poradzić sobie z odejściem ojca, m
        > imo, że prezentują postawę "mam to w dupie".

        Ale przykre, że wyżywają się za to na swoich i tak już ponadnormatywnie obciążonych matkach.
        • titta Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 14:15
          Przykre, ale takie sa konsekwencje blednych decyzji (zlego wyboru partnera). Trudn miec o to pretensje do dzieci.
          • falka32 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 18:25
            > Przykre, ale takie sa konsekwencje blednych decyzji (zlego wyboru partnera). Tr
            > udn miec o to pretensje do dzieci.

            A ciekawa jestem, czy decyzja ojca dziewczyny o wyborze partnerki - matki była dobra, czy zła?
            • echtom Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 18:58
              Ojca się nie ocenia wink A nawet jeśli umarł, to też wina matki, że nie przewidziała tongue_out
      • vivibon Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 14:06
        Nie uważam, żeby brak ojca był rzeczą usprawiedliwiającą jak rozumiem już kilkuletnie wdupemanie wszystkiego. Autorka zaznacza, że też wcześnie straciła ojca, dodatkowo nie miałą oparcia w matce alkoholiczce i mniemam, że nikt jej jednak nie nachodzi z tego tytułu, żeby ściągnąć długi. Laska miała cieplarniane warunki, jakiś start, narobiła bajzlu i teraz trzeba ją tulić bo nie rozumie co robi? Heloł! Miałam wśród znajomych podobną sytuację - nastoletnia dziewczyna, dobre liceum blablaa, znikanie z domu bez słowa, zawalanie szkoły, nieumiejętność uszanowania jakichkolwiek zasad domowych. Matkę trzeba było dłuuugo namawiać, żeby zaczęła grać twardą ręką, zresztą rozumiem ją doskonale, bo mniemam, że nie jest łatwo zatrzasnąć dziecku drzwi przed nosem i udawać, że się potem nie chodzi po ścianach. To były krótkie piłki - 'masz być w domu o 22'. Nie było jej na czas - 'drzwi zamknięte od środka i całowanie klamki, wracaj tam gdzie spędziłaś ostatnie 3 dni.' Poskutkowało w niedługim czasie.
        • titta Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 14:24
          Jedno z drugim nie stoi w sprzecznosci.
          Brak ojca, czy jakie kolwiek inne braki to nie usparwiedliwienie, po stwierdzeniu ktorego nalezy juz tylko chodzic na palcach i glaskac po glowce. Dziecko potrzebuje milosci i tych slawnych wzorcow: czyli jasnych granic, dyscypliny i swojego miejsca w rodzinie.
          Czasem pewne rzeczy czeba konsekwentne wyegzekwowac. Wbrew pozora to jest wlasnie milosc. Poblazliwosc nia nie jest.
          Tyle, ze warto wczesniej zrozumiec, co tak naprawde jest przyczyna, czy brak dyscypliny i charakteru, czy jakies straszne braki w postzreganiu siebie. Bo jedna osoba po zimnym prysznicu szybciutko wroci do pionu, dla drugiej bedzie to kolejny cios, po ktorym pozostanie juz tylko poszukanie sobie odpowiedniej galezi.
          • vivibon Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 21:49
            Tak, w tym przypadku wzorcem może być własna matka. Owszem, głupio wpadła, ale się nie rozłożyła, czekając aż świat ją będzie ratował. Zakładając, że ta historia jest prawdziwa w ogóle wink
            • echtom Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 22:19
              > Zakładając, że ta historia jest prawdziwa w ogóle wink

              Nie wiem, jak historia - problem jest niestety jak najbardziej realny.
    • lilka69 jaki dom-takie dzieci 08.09.10, 13:47
      niestety, twoja corka (nie obwiniam cie) nie miala wzorcow stad te zachowania moim zdaniem . co oczywiscie zdarza sie w "dobrych domach" takze.
      • wieczna-gosia Re: jaki dom-takie dzieci 08.09.10, 13:55
        bez przesady po pierwsze czlowiek nie sklada sie ze wzorcow. Ja rozumie trauma itd i ieletnia matka- ale w ktoryms momencie zycie zaczyna zalezec od nas samych.
        • titta Re: jaki dom-takie dzieci 08.09.10, 14:00
          No ale niektorzy sobie z tym "zalezeniem" swietnie radza, niektorzy nie. I nie ma jasnych regol, choc zdecydownie lepiej radza sobie ludzie, od ktorych jako dzieci duzo wymagano, dajac im jednoczesnie sporo.
      • boo-boo I tu się mylisz........ 08.09.10, 16:06
        Nie ma czegoś takiego. Znam rodzinę- rodzice bardzo porządni ludzie- nie tylko na pozór, a dzieci takie,że nie wiem kto i za co ich pokarał-no może z wyjątkiem jednego najstarszego syna.....
    • croyance Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 14:55
      A ja nie rozumiem, dlaczego za Twoje zyciowe bledy odpowiedzialni sa rodzice i otoczenie ('Wczesna ciąża byłą wynikiem moej sytuacji rodzinnej,bard
      > zo wcześnie straciłam ojca (umarł na raka w ciągu zaledwie kilku miesięcy),alko
      > holizmu mojej inteligentnej,bardzo wykształconej matki.Brakowało mi rozpaczliwi
      > e miłości,dlatego rzuciłam się w ramiona chłopaka,który skwapliwie to wykorzyst
      > ał.', a za bledy Twojej corki odpowiedzialna jest ona sama?

      P
      • bi_scotti Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 15:52
        Rozmawiac trzeba ale tez trzeba miec pomysl na przekaz. Sama musisz sobie ustalic ze soba (ale i z mezem tez) jak daleko, jak dlugo, do jakiego stopnia jestes sklonna wspierac i pomagac i na jakich warunkach. Bo Ty sama przede wszystkim musisz miec jasny obraz tego na co Ciebie stac w kwestii bycia oparciem dla Twojej corki. Z tego co piszesz wynika narazie, ze funkcjonujsz glownie jak pogotowie ratunkowe a to nie jest dobry plan ani dla Twojej corki, ani dla Ciebie i reszty Twojej rodziny.
        Raz ustaliwszy, co mozesz a czego nie, musisz to jasno, prosto i uczciwie wylozyc corce tak zeby nie bylo watpliowsci. Np. (tylko przyklad!) moze mieszkac w domu przez kolejny miesiac pod warunkiem, ze zaczyna wizyty u doktora X., od 9 rano do 3 po poludniu kazdego dnia szuka pracy i co drugi dzien zmywa gary. Zgoda albo nie. Jak nie, to nie ma przepros - walizka i out. Jesli zgoda, to terminy umow KROTKIE - miesiac max, potem ewaluacja jak bylo, co sie zdarzylo, idziemy dalej w kolejne tygodnie. Mozesz byc sklonna do PEWNYCH negocjacji typu zamiast zmywania garow niech to bedzie wyprowadzanie psa, ale sama musisz ustalic co jest non-negotiable i co MUSI byc, bo inaczej nie ma umowy.
        To tylko czesc tego, co musisz jesli ciagle jeszcze Ci sie chce. Bo to jest zapewne pierwsza sprawa, z ktora przyjdzie Ci sie zmierzyc: "czy masz jeszcze nadzieje? czy masz jeszcze chec podejmowac kolejne proby?". Jesli tak, to sama musisz poszukac kogos profesjonalnego do pogadania i omowienia Twoich demonow. Masz male dziecko, ze starszym cos nie zadzialalo, czas najwyzszy poszukac, what's wrong.
        Musisz byc przygotowana na dlugi czas malenkich krokow a wrecz takiego wahadla kroczek do przodu, dwa kroczki w tyl, bo Twoja corka ma problem i on szybko nie minie. Ale jesli jeszcze masz w sobie troche sily, to probuj - wielu rodzicow duzo trudniejszych przypadkow udalo sie wesprzec ich dzieci na tyle, ze stanely na nogi. Nie zrobisz tego sama, potrzebujesz wsparcia profesjonalistow ale tez wewnetrzengo przekonania, ze jeszcze cos sie da osiagnac. Jesli narazie nie czujesz tego przekonania, to przede wszystkim zacznij od siebie. Dopoki sama nie poukladasz swoich spraw w duszy, nie bedziesz w stanie pomoc corce. Powodzenia!
      • kobieta_z_polnocy Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 18:28
        Niezła uwaga.

        Ja tak w ogóle się zastanawiałam, jak można mówić o rodzinie w której wszyscy dorośli piją, kobiety zachodzą w ciąże w wieku nastu lat i od dwóch pokoleń funkcjonują jako samotne matki jako o rodzinie, która "wszystko zapewnia"?
        Autorka już w młodości była pokaleczonym człowiekiem i to samo spotyka córkę. Pomóc jej może tylko ktoś z zewnątrz.
        • falka32 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 19:06
          > Autorka już w młodości była pokaleczonym człowiekiem i to samo spotyka córkę. P
          > omóc jej może tylko ktoś z zewnątrz.

          to samo, czyli co? Jej matka pije? Ma ją gdzieś? Autorka, na moje oko, calkiem dobrze radzi sobie z próbą wyrwania się z tego zaklętego kręgu - ułożyła sobie życie, jest samodzielna, ma rodzinę i fajnego męża, o córkę dba (sama liczba odwiedzonych specjalistów i ośrodków świadczy o tym, że nie olała córki). Jej córka, gdyby była zdrowa, ma w domu bardzo dobry wzór, że błędów poprzednich pokoleń można nie powielić.
      • morekac Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 18:38
        dlaczego za Twoje zyciowe bledy odpowiedzialni sa rodzice i
        > otoczenie
        a za bledy Twojej corki odpowiedzialna jest ona sama?

        bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia?
    • nangaparbat3 Re: moja córka-koszmar 08.09.10, 22:31
      Córka jest narkomanką. Możesz wesprzec ją już tylko w jeden sposób - pomagając znalezc miejsce w sensownym ośrodku, do którego pójdzie po detoksie. Ktoś wyżej dał Ci link do monaru - skorzystaj z niego.
      Nie obwiniaj siebie, nie obwiniaj córki - nie wiadomo, jak to działa, dlaczego jeden się uzależnia, inny nie. Skup się na zaradzeniu problemowi.
    • mara_jade73 Re: moja córka-koszmar 09.09.10, 07:06
      Jeśli ją jeszcze kochasz to nie stosuj debilnych propozycji wyrzucania z domu. Stoczy sie. Bądź z nia i znaleź jakiegoś dobrego terapeute.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja