Zadzwoniła do mnie koleżanka, czy może do mnie wpaść , bo musiała wziąć dziś dzień wolny w pracy, jest mocno wzburzona, sprawa nie na telefon.
Wpadła i opowiedziała mi taką oto historię:
Obudziła się rano, poszła do toalety ,robi siku - patrzy a mocz ma niebieski kolor i to podobno taki ciemny wyraźny niebieski.
Przeraziła się, umówiła się do lekarza, wzięła wolne w pracy, nabrała trochę tego moczu do pojemnika, żeby dać do badania na wszelki wypadek.
Zastanawiała się co jadła, piła, czy brała leki, czy miała kontakt z jakimiś chemikaliami, cokolwiek - NIC
W drodze do lekarza zadzwoniła do męża, a on w śmiech, że podał jej poprzedniego dnia jakiś lek na pęcherz rozpuszczony w herbacie.
Lek dostał od kolegi, który zafascynowany tym, że sika się na niebiesko poczęstował kumpla, a kumpel wpadł na pomysł genialnego żarciku
Teraz koleżanka obmyśla " zemstę".
Trochę już ochłonęła, ale wściekła jest niemożliwie.
Mnie się to w głowie nie mieści, co wy na taki żarcik?
A może pomysł na zemstę....