Dodaj do ulubionych

Genetycznie uwarunkowana miłość do czytania?

    • kawad Re: Genetycznie uwarunkowana miłość do czytania? 15.10.10, 18:37
      Ja to się chyba z książką urodziłam smile Jako dwulatek łaziłam za wszystkimi z książką pod pachą i prosiłam "citaj mi citaj". Potem zaczęłam czytać sama i tak mi do dzisiaj zostało. Kocham książki i życia sobie bez nich nie wyobrażam, chociaż obecnie czytam mniej niż kiedyś - brak czasu. Moi synowie książki lubią, lubią jak im czytam, starszy czyta już sam swoje ukochane książki o dinozaurach. Młodszy (6,5) jeszcze sam nie czyta książek.
    • hexe28 Re: Genetycznie uwarunkowana miłość do czytania? 18.10.10, 13:18
      Nie znosiłam czytać książek będąc w szkole. Lektury, które musiałam przeczytać to była masakra. Trochę mi się ten stan rzeczy zmienił jak kończyłam ogólniak. Po prostu interesowała mnie literatura wojenna i współczesna. Teraz czytam w każdej wolnej chwili. Czasem nie mogę się "oderwać" od książki, a jak już to zrobię to cały czas myślę co będzie dalej. Swojej córki też nie zmuszam do oglądania książeczek i opowiadania obrazków. Będzie miała chęć to ok, a jeśli nie to poczekamy
    • mamakrzysia4 Re: Genetycznie uwarunkowana miłość do czytania? 18.10.10, 15:58
      ja tak mialam pomimo że w domu wszyscy kochali książki, w pobliżu była fenomenalna biblioteka z cudnymi paniami z powołania ja nie czytalam dla przyjemności tylko z przymusu dopiero kiedy poważnie zachorowałam i musiałam leżeć długo prawie bez kontaktu z ludzmi tylko z personelem medycznym to zaczęłam czytać i tak mi zostało potrafie całą noc czytać i nie zasnąć a opasłe tomy pożeram w 2-3 noce
    • czarna.czajka 9 lat 27.10.10, 10:42
      Lubiłam od zawsze, w zerówce dostałam Atlas dla dzieci i myślałam że się posikam ze szczęścia, ale taką miłość prawdziwą, wielką i rozbuchaną poczułam kiedy mama na głos w odcinkach czytała mi Wielkie Zasługi Chmielewskiej, skończyła a ja rzuciłam się żeby przeczytać jeszcze raz i zaplanować wakacje w Krynicy Morskiej (pojechaliśmy, mama była jednak boska!wink.
      Miałam 9 lat i od tego czasu cała kasa szła w księgarni. Niestety oprócz miłości do samej czynności kocham książki jako przedmioty, biblioteki nie pomagają bo jak przeczytam coś co mi się spodoba to i tak muszę to mieć na stałe, a kraść przecież nie będęwink)
    • quistista Re: Genetycznie uwarunkowana miłość do czytania? 27.10.10, 11:04
      Moj maz w ostatniej klasie ogolniaka zaczal czytac lektury a dobowolnie dopiero na studiach. Nadzieja wiec jest.
    • lavinka Re: Genetycznie uwarunkowana miłość do czytania? 27.10.10, 11:58
      Jedno jest pewne. Nie polubiłabym czytania pod presją(wyczuwam podtekst - matka:"jak moje dziecko nie będzie czytać, to wyrośnie na buraka albowiem wszystkich ludzi którzy nie czytają uważam za buraków").
      Co innego, gdyby miał problemy z czytaniem, z nauką czytania - wtedy pewnie trzeba by go zachęcić kupowaniem książek w tematyce, która go interesuje i zachęcać do poświęcenia książce z godzinę dziennie. Ale tylko do nauki w razie problemów w szkole. Skoro nie ma problemów z czytaniem to po co go zmuszać?
      Zostaw go, nie chce czytać - niech nie czyta. Naciskając go tylko dodatkowo go zniechęcasz.
      • mikas73 Re: Genetycznie uwarunkowana miłość do czytania? 27.10.10, 13:36
        wyczuwam podtekst - matka
        > :"jak moje dziecko nie będzie czytać, to wyrośnie na buraka albowiem wszystkich
        > ludzi którzy nie czytają uważam za buraków").

        Ech...już nawet nie chce mi się komentować twojego wyczucia.
        Burak? Buraków? No ludzie....
    • kalam07 Re: Genetycznie uwarunkowana miłość do czytania? 27.10.10, 12:26
      ja czytać na masowa skalę zacząłem około 20, wczesniej nienawidziłem książek - właściwie to lektur, które są w 90% beznadziejne i dla mlodego czlowieka sie nie nadają, ale sie przelamalem smile i teraz czytam spokojnie 25-30 książek rocznie smile
    • mowmidobrze Re: Genetycznie uwarunkowana miłość do czytania? 27.10.10, 12:41
      Ja jestem klasycznym prazykładem mola książkowego - czytam wszystko co mi wpadnie w ręce. Zaczęłam jak miałam 4 lata i nigdy nie przestałam. Rodzice w domu w zasadzie nie czytali, (chociaż tata posiada niezły księgozbiór) ae zarówno ja jak i moje 2 siostry nie mogłyśmy odessać się od książek, więc nie mam pojęcia skąd to się bierze.
      Parę osób udało mi się zarazić czytaniem ale z tego co zauważyłam to dosyć żmudna praca. Tzn ludzie, któzy nie czytają często nie potrafią znaleźć sobie nic interesującego. Potrzeba iluś tam podsuniętych im książek (jak najbardziej wciągających) żeby zaczęli sobie sami wyszukiwać. Np mój facet czyta coś tylko wtedy jak mu przyniosę wink To i tak mój wielki sukces bo w momencie, kiedy go poznałam kończył książki na ok 60 stronie. Ale jak mu np. Sapkowskiego podrzuciłam to czytał nawet w ausobusie w drodze na uczelnię itp. Więc to chyba kwestia odpowiedniego doboru literatury.
    • antidotumm Dziewczynki jeszcze czytaja, chlopcy juz nie... 27.10.10, 13:29
      Ja tez jestem molem ksiazkowym! od siodmego roku zycia!
      Obecne pokolenie jest inne: trudno sie nam oswoic z faktem, ze wielu inteligentnych (!) mlodych ludzi nie czyta.
      Z moich obserwacji wynika, ze dziewczynki sa duzo, duzo bardziej sklonne do lektury niz chlopcy, moja 7,5 -letnia corka czyta okolo 1 ksiazke na tydzien (ja w jej wieku czytalam 3 razy tyle).
    • holy_moley Re: Genetycznie uwarunkowana miłość do czytania? 27.10.10, 14:09
      U mnie w domu jakoś nie kładło się nacisku na czytanie; książki w domu były w ilości stosunkowo oszczędnej, za to mój dziadek od zawsze dużo czyta. Jako dziecko często zawracałam mu głowę, że chcę się bawić, akurat kiedy był pogrążony w lekturze- oznajmiał mi wtedy, że jasne, pobawmy się, najlepiej "w czytelnię". Jak nietrudno odgadnąć, zabawa polegała na tym, że się rozkładało obok siebie na kanapie i czytało. wink Dziadek miał spokój, a i mnie czytanie relaksacyjne bardzo weszło w krew. Przy czym był to raczej podstęp z pobudek egoistycznych, a nie służący do nakłonienia mnie do lektury, a Twój syn może być za stary na takie numery wink. Uważam jednak, że polubienie czytania jest łatwiejsze, jeśli czyta się "gromadnie" a potem dyskutuje.
      Ale jeśli nie wychodzi: trudno. Ja, pomimo mojej dziecięcej miłości do książek, ostatnio czytelniczo się zaniedbałam i czytam coraz mniej. Mój narzeczony z kolei w dzieciństwie nie czytał, a zabrał się za książki dopiero jako nastolatek, i to zainteresowanie mu zostało. Nic straconego.wink
    • japoneczki Re: Genetycznie uwarunkowana miłość do czytania? 27.10.10, 14:31
      hmm.. we mnie miłość się obudziła sama, bo nikt mnie nie namawiał specjalnie, chociaż moja mama czytała dużo i zawsze podkreślała wyższość słowa pisanego nad ogłupiającym tv. Teraz świata bez książek sobie nie jestem w stanie wyobrazić :]
      Jednak porady nie mam żadnej dla Ciebie, głównie ze względu na to, że nie mam dzieci.

      Chciałam tylko odnieść się do Twojego ostatniego zdania - ono chyba oddaje klimat forum/forów ;] bo a nóż ktoś Cię posądzi o to, że jesteś wredną matką heterą, która leczy swoje chore ambicje kosztem dziecka ;]

      z drugiej strony nie każdy musi lubić czytać. może za to rysować takie pejzaże, że dech zapiera patrzenie na nie. a jak nie pejzaże to będzie świetny w kosza albo w chemicznych miksturach. trzeba znaleźć talent dziecka i go rozwijać, a nie rozwijać znalezione talenty w dziecku :]

      Pozdrawiam :]
    • admick555 Re: Genetycznie uwarunkowana miłość do czytania? 27.10.10, 15:03
      U mnie w domu czytam tylko ja. Nie wyobrażam sobie życia bez książek. Mój 13-latek czyta komiksy i czasami coś bardziej ''naukowego''. Próbowałam go trochę ''zmuszać'' do czytania, ale dzieci bywają oporne. Zaczęłam czytać w wieku 7-8 lat, profilaktycznie, ponieważ miałam problemy z pisaniem, czytaniem i ortografią. A dzisiaj po prostu kocham ksiażki.
    • canuck_eh Re: Genetycznie uwarunkowana miłość do czytania? 27.10.10, 15:09
      W szkole podstawowej nie mozna mnie bylo zmusic do czytania - czytalam lektury bo trzeba bylo.JAk lektura byla sfilmowana - jeszcze lepiej - reszte ksiazki mozna bylo przeleciec.Teraz wyrywamy sobie z corka ksiazki - walka trwa ktro ma pierwszy owa ksiazke przeczytac.Corka daaaawno temu wyrosla z ksiazek dla nastolatkow i siega po powazne pozycje, ale i czasami tez przeczyta cos lekkiego.
      Mnie na ksiazki wzielo w LO i tak zostalo.Syn zbytnio do ksiazek nie lgnie chyba ze jakies militarne, ale to tez nie kazda ksiazke chetnie poczyta.

    • amj6 Re: Genetycznie uwarunkowana miłość do czytania? 27.10.10, 15:39
      jak byłam mała to komputery nie były takie popularne a tv w swoim pokoju nie miałam na szczęście smile
      zaczęło się dla zabijania czasu przy chorobach w łóżku - bo nie było nic innego do roboty wink
      a potem kolega zachwalał LoTR'a, miał na tym punkcie takiego bzika, że postanowiłam zobaczyć o co chodzi wink zaczęłam od Hobbita i mnie zaczarowało smile znalazłam świat który kocham i tak już zostało - uwielbiam fantasy i sf big_grin
      może syn jeszcze nie znalazł takiego gatunku który mu się podoba? może jest jeszcze jednak na to za młody (nie ma czytanie ;p tylko na takie sprecyzowanie)
      ja zresztą dopiero od liceum zaczęłam się naprawdę zaczytywać, wcześniej to tak tylko raz na jakiś czas...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka