Jesteś tym, co żresz

20.10.10, 15:16
Ponieważ moje BMI po raz pierwszy w życiu osiągnęło normę, temat "jak przytyć" nie spędza mi już snu z powiek. Natomiast zaczynam się zastanawiać, jak się nie rozleźć.. Ewidentnie metabolizm mi z wiekiem siada, ciągle mam jakieś wzdęcia, odbicia, jestem ociężała, siedzę albo głodna, albo obżarta do nieprzytomności (a wydaje mi się, że jem tyle samo), ogólnie, skracając te wywody, odnoszę wrażenie, że ja się po prostu źle odżywiam.
Pewnie za szybko żrę, za mocno się najadam, jem za późno wieczorem etc.
Czym dla was jest racjonalne, zdrowe odżywianie się? Dla zdrowia, dobrego samopoczucia, ładnej cery itd? Jakich zasad należy przestrzegać? Zaprzątacie tym sobie w ogóle głowę?
No i z czego te wzdęcia?? tongue_out
    • suazi1 Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 15:21
      Pewnie z za szybkiego jedzenia, ewentualnie coś nie tak z florą, ale myślę, że to pierwsze. A reguły zdrowego żywienia? Stworzono je po to żeby było co łamać wink. Ja tam nie przestrzegam, bo musiałabym rezygnować ze zbyt wielu przyjemności.
    • ihanelma Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 15:23
      Mam to szczęście, że to co lubię mi służy. Z wyjątkiem kawy, bo szkliwo trza ścierać u stomatologa...
    • lilka69 Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 15:23
      ja jestem szczupla , drobna ale jem duzo. i mam juz zbyt wysoki choresterol, trojglicerydy inadal nic z tym nie robie. jak dziecko idzie spac to wtedy jem duza kolacyjke, potem cos slodkiego... moj maz ma wiecej samozaparcia i po 20 nic nie je. bo po 18 jak niektorzy to dla mnie bylaby katorga nie do przejscia.
      chcialabymjesc wiecej warzyw, nie po 20, mniej slodyczy. na szczescie smazonego nie jem, coco-coli nie pije. a wiem, ze odyzwianie wplywa na cere i na samopoczucie. moze z dziesiejszym watkiem bardziej sie za siebie wezme?...
    • elza78 Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 15:27
      podstawowe reguly to mniej ale czesciej i nie nazeranie sie na noc...
      warto tez pomyslec o odstawieniu bialego pieczywa i slodyczy.
      • morgen_stern Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 15:29
        Pieczywo jem dobre, na ogół żytni, pyszny chleb, ale z tymi słodyczami.. czasem jak mnie najdzie, to zabijam za batona.. no i co wtedy?
        Większy problem mam ze słonymi przekąskami, bo te preferuję, tzn. pożeram paczkę chipsów albo puszkę orzeszków.. i co mam zrobić, skoro je tak uwielbiam <wali głową w ścianę>
        • q_fla Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 10:55
          Orzechy sobie zostaw, są bardzo zdrowe. Możesz np kupić sobie te w gorzkiej czekoladzie.
          Albo obrane migdały przyprażyć na niewielkiej ilości rozgrzanego tłuszczu z niewielką ilością soli morskiej, są pyszne.
          Można też zdobić czipsy z jabłek ( jabłka posiekać na drobne plasterki, wyłożyć na blasze z papierem, posypać cynamonem i niewilką ilością cukru i zapiekać ok 20 - 30min w piekarniku).
          • morgen_stern Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 11:34
            Kupuję oba sposoby smile jadłam takie słone migdały w Grecji, były obłędne.
            • q_fla Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 11:46
              Smacznego smile
              A jak już tak masz parcie na czipsy ziemniaczane, to zrób je sama w domu.
              Ziemniaki kroję w cieniutkie talarki (mam taką specjalną tarkę) i smaże na rozgrzanym tłuszczu, smażą się szybko, trzeba wrzucać po kilka i zaraz wyciągać, potem posolić, lub popaprykować, posypać suszoną cebulą, tartym parmezanem, czosnkiem granulowanym, co tam kto woli.
    • bri Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 15:33
      Moim zdaniem dobrym sposobem są posty np. 24-godzinne, raz/dwa razy w tygodniu. Wzdęcia miną, mogę Ci to obiecać. Oprócz tego pożywienie ma być urozmaicone, składać w sporej części z warzyw, owoców, ziaren, ziół. I tyle.

      • morgen_stern Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 15:39
        Nie ma mowy. Po pierwsze, jestem przeciwniczką wynalazków typu głodówka, po drugie padłabym z wycieńczenia. Nie zjem obiadu do 14 i jest mi słabo z głodu, a ty mi z postami wyjeżdżasz smile
        • bri Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 15:54
          Tak Ci się zdaje. Mi też się tak zdawało. Lekko mi się w głowie zakręciło za pierwszym razem. Pierwsze dwa czy trzy razy było mi zimno, ale teraz już kompletnie nie odczuwam żadnych dolegliwości. Obserwuję raczej stabilizację cukrowo-insulinową, na tyle na ile można to po sobie obserwować bez badań. W dodatku odkąd stosuję te posty ani razu nie chorowałam, a wokół jesienne przeziębienia zbierają gęste żniwo. W ciągu sześciu tygodni schudłam 2 kg mimo, że w dni jedzeniowe nie odmawiam sobie croissantów z czekoladą do porannej kawy, lodów, kawałka pizzy od czasu do czasu, itp. W dodatku nie mam żadnych wymówek żeby tą "dietę" stosować, nie muszę nic szykować, kupować specjalnych produktów, nosić plastikowych pudełek, oszczędzam na obiadach w pracy itd. A to co mi się najbardziej podoba, to właśnie komfort ze strony przewodu pokarmowego.
          • morgen_stern Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 15:57
            Wybacz, ale to mnie nie przekonuje, nie będę się katować głodówkami. Uważam, że potrzebujemy pożywienia i należy mu je dostarczać, ale właśnie w racjonalny sposób. Zresztą większość lekarzy jednak odradza głodówki.
            • bri Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 16:08
              Myślałam identycznie, ale postanowiłam po prostu spróbować. I jak na razie jest super. Głodówka jako środek leczniczy jest stosowana znacznie dłużej niż istnieje współczesna medycyna, poza tym ja akurat nigdy za specjalnie nie ufałam lekarzom. Zresztą ja się znowu tak bardzo nie głodzę - to jest tylko 2x24 i to w dni nie następujace po sobie. Zaczynam zwykle po kolacji ok. 18:00 i następnego dnia jem dopiero kolację koło 18:00-19:00. Potem dzień, dwa przerwy i znowu to samo. Oczywiście nie namawiam, jeśli nie masz ochoty, ale moje doświadczenia są nad wyraz pozytywne.

              W końcu ile lat w historii ludzkości, człowiek ma taki dostęp do pożywienia, żeby móc spożywać 3-5 posiłków dziennie, dzień w dzień, przez cały rok?
              • lili-2008 Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 10:21
                Ooo, kiedyś mi się zdarzało nie jeść od rana do wieczora, nie wiedziałam nawet, że stosowałam jakąś terapię głodówkowąbig_grin

                Ogólnie za głodówkami też nie jestem. Uważam, że to wcale nie jest dobre dla organizmu, który w pozostałe dni magazynuje co się tylko da, żeby jakoś przetrwać na głodówce.
                Dlatego też po paru razach nie masz zawrotów głowy - Twój organizm się przystosował, nauczył, że co kilka dni fundujesz mu głodówkę i doskonale się do tego przygotowuje.
                Taki post co kilka dni jest moim zdaniem o d... potłuc.
                • bri Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 10:26
                  No patrz, w takim razie jak to się dzieje, że po sześciu tygodniach takich przerw w jedzeniu schudłam dwa kilo? Wytłumacz mi jak to możliwe skoro mój organizm niby tak zawzięcie magazynował, żeby przetrwać brak śniadania i obiadu dwa razy w tygodniu wink

                  Długie posty może faktycznie spowalniają metabolizm - chociaż mimo to z pewnoscią prowadzą do chudnięcia. Krótkie wręcz przeciwnie i są nawet na to badania. Krótki post działa na poziom różnych hormonów w organizmie podobnie jak intensywny trening. Np. wzmaga się wydzielanie hormonu wzrostu.
        • echtom Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 20:55
          > Po pierwsze, jestem przeciwniczką wynalazków typu głodówka, po drugie padłabym z wycieńczenia.

          Też bym padła - zaczynam dzień śniadaniem o 6-6.30 i wrzucam następne posiłki średnio co 4 godziny. Obiad mi się trochę rozciąga w czasie - wychodzę z pracy głodna o 14 i kupuję po drodze paskudztwo typu ciastko francuskie uncertain, potem obiad w domu 15-16, kawa, i tak potrafi zejść do 17. Staram się nie jeść po 20, ale różnie bywa. Jakościowo jest średnio - żytnie pieczywo, kasze, sałatki, nabiał, mało mięsa to na plus, ale z drugiej strony uwielbiam słodycze i piję mało wody, niemal wyłącznie kawę i herbatę. A z grzechów chemicznych to Mokate capuccino i zupki w proszku.
    • lola211 Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 15:59
      Ja sie staram.
      Staram sie nie jesc słodyczy, nie jesc pozno, nie jesc byle czego.Co nie znaczy, ze nie ulegam pokusie.Bo do kawy cos słodkiego mam zawsze- stawiam na dobre czekoladowe wyroby.Jak juz grzeszyc, to przynajmniej luksusowo.
      Jak wracam do domu o 20 to tez cos przegryze, ale nie duzo.Unikam bialego pieczywa(wyjatek robie dla cieplej bagietki z maslem czosnkowym), sosów miesnych.Zadnych chipsów i gazowanych napojów.
      Moja kuchnia stoi oliwą, makaronem, warzywami i chudym miesem.Ale porzadna golonka raz na ruski rok wjedzie na stól.
      Motywacja to sylwetka i zdrowie.
      • charlircharlie Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 16:13
        Ja do obiadu nie jem pieczywa, ziemniakow, makaron i ryz sporadycznie i tylko brazowy. Tylko mieso i duuuuzo warzyw. Poza tym staram sie nie smazyc a jesli juz to na tyluszczach nienasyconych (oliwa z oliwek). I co najmniej 1,5 litra wody dziennie. Zadnych wzdec,problemow ze skora i waga smile Wszyscy mysla ze zdrowe odzywianie jest nudne i niesmaczne ale grunt to zainwestowanie w odpowiedne ksiazki kucharskie....bo mozna jesc naprawde pyszne potrawy! Polecam!
        • an_ni Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 17:53
          srutututu grunt to czas i kasa
          • lola211 Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 18:59
            Kasa owszem, ale czas? Moje posiłki przygotowuje w pol godziny.
            • an_ni Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 11:55
              tak jak jedna tu pisala ze gulasz gotuje 1/2 godziny
              tzw prawda internetowa
              • lola211 Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 13:38
                Gulasz z drobiowego miesa moze wink?
                Gotowanie makaronu to chwila.W miedzyczasie na patelnie na oliwe plastry poledwicy, wiorki cebulki, zabek czosnku, dorzucam mrozone grzyby albo swieze pieczarki, posiekane zioła i juz.20 min. wszystkiego.
                Albo putanesca- posiekana szalotka, czosnek, czarne oliwki,pomidory(cale z puszki), przyprawy, anchois,ziola, 10 min i gotowe.Albo pesto- to juz w ogole danie ekspresowe.Czesto tez korzystam z produktów Crema Lombardi -pierwszorzedne dodatki do makaronow- dodaje i juz.
                Gulasz przygotowuje w kwadras, a potem juz sam sie robi.
                Szybkie potrawy mam opanowane, unikam czasochlonnych dan z czystego lenistwa.A smacznie zjesc naprawde lubie.
    • drinkit Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 16:07
      Dla samopoczucia, zdrowia, urody, etc. Mam wbite do głowy chude gotowanie, nie przejadanie się, nie jadam śmieci, ale nie dlatego że się jakoś specjalnie pilnuję, tylko tak po prostu mam. Gorzej gdybym lubiła np. fastfoody albo słodkie napoje i musiałabym z tym walczyć.
    • 18_lipcowa1 Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 16:11
      staram się w miare zdrowo- smażyć na oliwie, masło zamiast margaryny, dużo warzyw, owoców, jogurtów, jaja od baby
      regularnie w miare i nie objadać sie na noc

      ale bez przesady, nie jem eko, i McDonald tez sie zdarzy
    • hawela Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 16:11
      U nas się je, a nie żre.

      Ja osobiście chciałabym sie zdrowo i racjonalnie odżywiać, ale nie za bardzo lubię to co zdrowewink Tak więc staram się nie dręczyć sumienia tym, że zamiast marchewki padła czekoladawink
      • morgen_stern Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 16:15
        Cytat> U nas się je, a nie żre.

        Ja prosta dziewucha jestem to i wysłowić się dobrze nie potrafię, na szczęście zawsze znajdzie się ktoś, to cię naprowadzi i pouczy.
        • hawela Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 16:20
          a nie, nie pouczam nikogo, pisze jak jest u mnie. U Ciebie może być inaczej, masz pełne prawowink
          • morgen_stern Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 16:22
            taktak, oczywiście tongue_out
    • minkapinka Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 16:16
      Staram się jeść regularnie 4-5 posiłków dziennie. Zawsze mam w torebce jabłko lub jakieś pestki, które mogę zjeść w porze planowanego posiłku.
      Nie jadam rzeczy smażonych (chyba, ze czasami ryba), jem mało mięsa bo nie lubię, nie jem pieczywa białego. Niestety lubię makarony i czasami pozwalam sobie na szaleństwo.
      • morgen_stern Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 16:18
        No właśnie, pestki, może to powinnam zacząć podjadać.
        Niestety, smażone rzeczy bardzo lubię, i mięso, i makarony, o rany, ja się naprawdę źle odżywiam smile
      • bri Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 16:21
        O tak, makaron to istne szaleństwo wink
        • morgen_stern Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 16:23
          Smażony chyba tak..
          • kagrami Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 10:48
            To przynajmniej nie pij po tym zimnego.
      • hawela pestki 20.10.10, 16:24
        oprócz tego, że zawierają zdrowe nienasycone kwasy tłuszczowe, to niestety są wysokokaloryczne i że tak powiem, wzdęciotówrcze - a tego Autorka chce uniknąć
        • minkapinka Re: pestki 20.10.10, 16:42
          hawela napisała:

          > oprócz tego, że zawierają zdrowe nienasycone kwasy tłuszczowe, to niestety są w
          > ysokokaloryczne i że tak powiem, wzdęciotówrcze - a tego Autorka chce uniknąć

          ale pestek nie je się kilogramami, 50g wystarczy, zeby zaspokoić głod. Są kaloryczne, ale mają niski indeks glikemiczny, a to też ważne.
    • broceliande Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 16:19
      W ogóle zrezygnowałam ze słodyczy. W to miejsce mięso, sery, masłosmile
      Lubię też najeść się na noc, francuskim wzorem. Głodna bym nie zasnęła, objedzona natychmiastbig_grin
      Piję tylko kawę, wodę i napoje alkoholowe.
    • katia.seitz Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 18:01
      Hej,

      po pierwsze, złota zasada "jeść mniej, a częściej" - to już opisano.
      Po drugie, nie najadać się na noc - z tym również mam problem, więc cię rozumiem sad
      Po trzecie - ograniczyć smażone potrawy, a jeśli już - przejść na smażenie na oliwie z oliwek. Owszem, to trudne, bo tłuste i smażone = smaczne. Ale można jeść rzeczy zawijane w folię i pieczone w piekarniku, ewentualnie posmarowane przedtem oliwą z przyprawami (ryba, mięso, warzywa np. papryka, cukinia, bakłażan). Naprawdę smaczne i zdrowe.
      Wzdęcia mogą wskazywać na kłopoty z wątrobą, a to czyni problematycznym jedzenie przekąsek typu orzechy czy pestki (owszem, mały indeks glikemiczny i wartościowe składniki, ale są bardzo tłuste i obciążają wątrobę).

      Mogę ci doradzić jeszcze:
      -zastąpienie ryżu i makaronu białego - pełnoziarnistym
      -zwiększenie ilości zjadanych warzyw - naprawdę smaczne i niekłopotliwe w przyrządzeniu są niektóre mrożone mieszanki. Mając cukrzycę ciążową, zjadałam np. mix-fit dyniowy gotowany na parze, po ugotowaniu przyprawiony oliwą z oliwek, świeżą bazylią + plaster mozarelli na to.
      Niektóre warzywa jednak działają wzdymająco i są ciężkostrawne (kapusta, kalafior, surowy ogórek) - trzeba uważać.
      • bri Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 09:29
        > po pierwsze, złota zasada "jeść mniej, a częściej" - to już opisano.

        Moim zdaniem to totalna bzdura. Dla zdrowia czy jemy pięć czy dwa posiłki dziennie IMHO nie ma żadnego znaczenia, a możliwe nawet, że rzadziej jest lepiej. Może niektórym łatwiej jest jeść mniej, kiedy jedzą częściej i wtedy miałoby to jakieś znaczenie przynajmniej, jeśli chodzi o zachowanie prawidłowej masy, ale na pewno nie u wszystkich takich mechanizm zachodzi. Ja wolę jeść rzadziej, ale najeść się do syta niż skubać pesteczki co dwie godziny, a ponieważ nie lubię być napchana po uszy to zjadam mniej niż podjadając pięć czy sześć razy dziennie. Poza tym łatwiej mi kontrolować ile zjadam, kiedy posiłków jest mniej.

        Ponadto moim zdaniem ten "obowiązek" częstych posiłków sprawia, żej niektórzy ludzie wpadają w obsesję jedzeniową. Panikują jeśli nie mają zaplanowanego następnego posiłku, wydaje im się, że padną z głodu, jeśli zrobią sobie ośmiogodzinną przerwę w przeżuwaniu. Jeszcze jeden element obowiązkowego konsumpcjonizmu - kupuj, kupuj, kupuj, jedz, jedz, jedz.
        • katia.seitz Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 11:38
          > Moim zdaniem to totalna bzdura. Dla zdrowia czy jemy pięć czy dwa posiłki dzien
          > nie IMHO nie ma żadnego znaczenia

          Twoim zdaniem może tak być, ale "twojego zdania" nie podzielają lekarze ani dietetycy. Organizm człowieka nie jest przystosowany do trawienia wielkich porcji naraz. Chociażby ze względu na wahania poziomu cukru we krwi, warto jeść częściej, a mniej.

          >Jeszcze jeden element obowiązkowego konsumpcjonizmu -
          > kupuj, kupuj, kupuj, jedz, jedz, jedz.

          Nie chcesz, to nie kupuj i nie jedz big_grin To naprawdę nie jest obowiązek.
          Tylko ci podpowiem, bo może nie zrozumiałaś, że jedząc częściej - jesz równocześnie mniej. W sumie bilans spożytego pokarmu w ciągu dnia jest zazwyczaj mniejszy, w porównaniu ze strategią "nażeram się do oporu dwa razy dziennie".
          • bri Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 12:25
            Naprawdę? Przez tysiące lat ewolucji cżłowiek miał na podorędziu lodóweczkę z której mógł pobierać świeże jedzonko pięć razy dziennie i dlatego organizm się do tego przystosował? Czy może raczej najadał się raz na jakiś czas, kiedy udało się coś upolować albo znaleźć? wink

            Jedzenie często małych porcji nie jest złe, jeśli ktoś tak lubi i mu to służy proszę bardzo. Niektórzy osiągają znakomite efekty tym sposobem. Mi to nie odpowiada, dla mnie jest upierdliwe i uważam, że nie jest to jedyna metoda np. na schudnięcie.

            >>Twoim zdaniem może tak być, ale "twojego zdania" nie podzielają lekarze ani dietetycy.
            Myślę, że nie masz racji. Wielu lekarzy i dietetyków bardzo poleca krótkie powtarzające się posty. Jedyne zastrzeżenia, jakie ja słyszałam dotyczyły długich głodówek, młodych osób, kobiet w ciąży, chorych przewlekle itd. - te same, które dotyczą każdego planu ograniczającego spożycie kalorii.

            W sumie bilans spożytego pokarmu w ciągu dnia jest zazwyczaj mniejs
            > zy, w porównaniu ze strategią "nażeram się do oporu dwa razy dziennie".

            Jest mniejszy, jeśli go celowo monitorujesz i kontrolujesz ile zjadłaś. Samo jedzenie pięć razy dziennie niestety nie oznacza, że automatycznie będzie się zjadać mniej.

            • katia.seitz Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 12:40
              > Naprawdę? Przez tysiące lat ewolucji cżłowiek miał na podorędziu lodóweczkę z k
              > tórej mógł pobierać świeże jedzonko pięć razy dziennie i dlatego organizm się d
              > o tego przystosował? Czy może raczej najadał się raz na jakiś czas, kiedy udało
              > się coś upolować albo znaleźć? wink

              Jakbyś zgadł! Człowiek pierwotny prowadził zbieracko-łowiecki tryb życia. Upolować coś zdarzało się rzadziej, ale zebrać (jagody, orzechy, owoce) - częściej. Obejrzyj sobie szympansy, też często podjadają owoce, a nie jedzą dwa razy dziennie. Jedzenie rzadko i "na zapas" to domena drapieżników typu kotowate.

              Samo je
              > dzenie pięć razy dziennie niestety nie oznacza, że automatycznie będzie się zj
              > adać mniej.
              Ale nie oznacza też, że więcej smile
              • katia.seitz Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 12:40
                Przepraszam, miało być "jakbyś zgadła" wink
              • bri Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 12:51
                Upolo
                > wać coś zdarzało się rzadziej, ale zebrać (jagody, orzechy, owoce) - częściej.

                Owszem częściej, ale z pewnością nie pięć razy dziennie, dzień w dzień na okrągło przez cały rok. Takiego dostępu do pożywienia długo nie mieli nawet ludzie prowadzący osiadły tryb życia, którzy umieli uprawiać rośliny, hodować zwierzęta i gromadzić zapasy.

                > Ale nie oznacza też, że więcej smile

                Nigdzie nie piszę, że więcej. Jeszcze raz: jeśli ktoś lubi planować posiłki, jeść często i mało, i służy mu ten sposób odżywiania, to nie ma sensu nic zmieniać. Natomiast z pewnością nie jest to jedyny zdrowy sposób ani najmniej upierdliwy.
                • katia.seitz Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 13:07
                  > Owszem częściej, ale z pewnością nie pięć razy dziennie, dzień w dzień na okrąg
                  > ło przez cały rok. Takiego dostępu do pożywienia długo nie mieli nawet ludzie p
                  > rowadzący osiadły tryb życia, którzy umieli uprawiać rośliny, hodować zwierzęta
                  > i gromadzić zapasy.

                  Zasadniczo rolnicy żywili się gorzej od łowców-zbieraczy (tak, tak - zapraszam do wątku "Dlaczego ludzie nie wierzą naukowcom" wink Rolnicy często głodowali. Łowcy-zbieracze żywili się mięsem - rzadko, kiedy mężczyźni wracali z polowania. Za to pokarm roślinny i drobne, zbierane owady czy skorupiaki jedli często. Zbierały głównie kobiety, często z dzieckiem przy piersi czy w chuście - "podjadanie" było normą.
                  • bri Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 13:35
                    Tak, rolnicy żywili się gorzej od łowców-zbieraczy, ale dieta tych ostatnich również nie miała nic wspólnego z polecaną współcześnie dietą "pięć małych posiłków dziennie". Z pewnością mieli okresy (patrz: pory roku), kiedy dostęp do żywności pochodzenia roślinnego był bardzo utrudniony i musieli się zadowolić posiłkami znacznie rzadszymi niż pięć razy dziennie.
            • minkapinka Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 13:11
              bri napisała:

              > Jedzenie często małych porcji nie jest złe, jeśli ktoś tak lubi i mu to służy p
              > roszę bardzo. Niektórzy osiągają znakomite efekty tym sposobem. Mi to nie odpow
              > iada, dla mnie jest upierdliwe i uważam, że nie jest to jedyna metoda np. na sc
              > hudnięcie.
              rozmawiamy o zdrowym odżywianiu, a nie odchudzaniu.
              • bri Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 13:35
                Wybacz, że się zapomniałam i wspomniałam o odchudzaniu.
            • minkapinka Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 13:13
              Nie bez powodu żołądek jest wielkości pięści, jeśli jesz dużo i rzadko, to go rozpychasz.
              • bri Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 13:37
                W tym rzecz, że nawet jedząc rzadko ciężko jest zjeść więcej niż się mieści w żołądku. Przynajmniej ja tak mam.
            • aretahebanowska Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 13:35
              Jedzenie kilka razy w ciągu dnia pownno być przerywane krótkimi okresami głodu czyli stanem, w którym stężenie glukozy we krwi powraca do poziomu podstawowego. Nie należy podjadać między posiłkami. Ludzie pierwotni jedli rzadko ale jeśli jedli to do upadu. Jedli na tyle rzadko, że po takim napasieniu się był czas na przestawienie organizmu na podstawowy poziom metabolizmu. Przede wszystkim malała ilość enzymów odpowiedzialnych za gromadzenie zapasów energetycznych, które aktywują się po każdym posiłku. Ale na to potrzeba kilku dni. Jak już się głodzić to długo wink. Krótkie, jednodniowe, regularne głodówki mogą (ale tu są różnice indywidualne) powodować, że aktywność tychże enzymów utrzymuje się na dość wysokim poziomie, a nawet wzrasta stopniowo. I mamy tycie po każdej czekoladce. U ludzi pierwotnych tego problemu nie było bo okresy głodu były dłuższe ale też taki tryb życia charakteryzował się większymi wahaniami hormonalnymi i większymi zmianami masy ciała. W okresie dobrobytu maksymalne gromadzenie zapasów, w okresie posuchy - zużywanie. Taki system zero jedynkowy. Teraz jest więcej stanów pośrednich.
              • bri Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 13:44
                Krótkie, jednodniowe, regularne głodówki mogą (ale tu są róż
                > nice indywidualne) powodować, że aktywność tychże enzymów utrzymuje się na dość
                > wysokim poziomie, a nawet wzrasta stopniowo. I mamy tycie po każdej czekoladce

                U siebie tego nie zaobserwowałam dotychczas. W dni kiedy nie poszczę jem co chcę, a mimo to chudnę.
                • aretahebanowska Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 13:59
                  Każdy ma inne wymagania co do ilości energi jaką powinien swojemu organizmowi dostarczać. To, że ty tak masz nie musi oznaczać, że ktoś inny też. Na te wymagania składa się tak wiele czynników, że trudno nawet wszystkie wymienić. Poza tym nie mówiłaś o regularnych np. co kilka dni, głodówkach a tylko raz na jakiś czas. Zresztą o tym, że chudniesz świadczy, że albo nie dostarczasz tyle energii ile potrzeba, albo w takiej formie, że trudno się gromadzi, albo masz duże zużycie. Nie odpowiem ci dlaczego tak jest bo nie mam wszystkich danych na temat jakości, ilości, kaloryczności, posiłków, intensywności i częstotliwości ruchu, poziomu hormonów np. tarczycy i jeszcze paru innych czynników.
                  • bri Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 14:07
                    Właśnie mówiłam o regularnych postach (bo ciężko to nazwać głodówką) - 2 razy w tygodniu. Nie twierdzę też, że każdy będzie miał tak samo jak ja.

                    Zresztą o tym, że chudniesz świadczy, że albo nie dostarczasz tyle energii
                    > ile potrzeba, albo w takiej formie, że trudno się gromadzi, albo masz duże zuż
                    > ycie. Nie odpowiem ci dlaczego tak jest bo nie mam wszystkich danych na temat j
                    > akości, ilości, kaloryczności, posiłków, intensywności i częstotliwości ruchu,
                    > poziomu hormonów np. tarczycy i jeszcze paru innych czynników.

                    ROTFL, bardzo to naukowe co napisałaś wink IMHO przyczyna chudnięcia jest jedna: spożywanie mniejszej ilości kalorii niż się zużywa i to się sprawdza w przypadku każdego człowieka. Tyle, że po prostu różni ludzie różnej liczby kalorii potrzebują na podstawowe procesy.
                    • aretahebanowska Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 14:13
                      IMHO przyczyna chudnięcia jest jedna:
                      > spożywanie mniejszej ilości kalorii niż się zużywa i to się sprawdza w przypadk
                      > u każdego człowieka. Tyle, że po prostu różni ludzie różnej liczby kalorii potr
                      > zebują na podstawowe procesy.

                      No i właśnie o to chodzi, że każdy jest inny i nie wszystkim głodówki będą służyć. Każdy musi wypracować sobie swój odpowiedni schemat żywienia, niestety metodą prób i błędow.
    • shellerka Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 18:19
      ja sie fatalnie czuje po zjedzeniu wedlin i żółtego sera.
      poza tym uwielbiam pizze, ale wiem że jak zjem, to po godzinie będę się czuła do niczego.
      dlatego unikam. nie ze strachu przed przytyciem, tylko własnie dlatego, ze mi potem ciężko i źle.

      no i wszelkie zupki w proszku to dla mnie masakra.

      dużo zielenizny - pietruszka, sałaty (rukola, roszponka, szpinak), pomidory i nabiał - (tłuste białe sery i jajka) i gotowane mięso, albo grilowane.

      teraz jem dużo kiszonej kapusty i kiszonych ogórków - mam taką potrzebę.

      i dużo zielonej herbaty i wody.

      i lubię się wsłuchiwać w organizm. wtedy czuję co mam zjeść.

      ostatnio właśnie sobie odpuściłam i jadłam same świnstwa typu pizza, schabowe, dania z półproduktów i wędliny i co? waga nie drgnęła, ale ja czuję się fatalnie.
      jestem ospała, rozdrażniona, bez energii. masakra.



    • changeone Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 19:32
      Kiedyś fajną zasadę usłyszałam i zamienrzam się jej trzymać (obecnie przy małym dziecku, w biegu nieco trudno ale się staram):
      "jedzenie powinno pamiętać skąd pochodzi"
      i tak na przykładzie mięsa, upieczona szynka czy schab "pamiętają" skąd pochodzą, bo dalej wyglądają podbnie jak wyściowo (surowe), ale coś takiego jak parówka czy bełty mortadelowe nie bardzo uncertain

      A druga sprawa to różnorodność przy kupowaniu różnych produktów, czyli nie uzależnainiu się tylko od jednej firmy.

      A trzecia to jednak cena, no bo szynka w cenie 9 zł za kg kiedy żywiec kosztuje 3,50 zł jest jednak szynką podejrzanie tanią uncertain
      • bi_scotti Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 20:11
        Juz niedawno pisalam moja filozofie w tym temacie: less is more smile Odkad pozylam wsrod a i poczytalam o odzywianiu, zyciu i zdrowiu 80-90-100-letnich SUPER SPRAWNYCH japonskich staruszkow, ktorzy na Hokkaido potrafia i 10 m sniegu przerzucic bez zadyszki, bardzo mnie to zainspirowalo. Oni wlasciwie zawsze sa glodni, zawsze jedza ZA MALO, tak na granicy ssania w zoladku. I duzo sie ruszaja, i duzo wody pija. I tyle. Zadnych innych cudow. Proteiny glownie z ryb i seafood, troche ryzu, typowe japonskie kwaszonki jako warzywo a wszystko w ilosciach ciut-ciut. Oczywiscie, prawie wcale cukru, slodyczy, alkoholu i innych takich.
        My jemy naprawde malo i wlasciwie coraz mniej, za to duzo pijemy wody i duzo sie ruszamy - dziala.
        Kiedy ostatnio bylyscie tak NAPRAWDE (!!!) glodne?
        • changeone Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 21:57
          Oooo to bardzo faJNE TO CIUT-CIUT, TYLKO CZY DO SPEŁNIENIA? Sorki za caps wink

          Ja naprawdę jestem głodna kilka razy w tygodniu wink, bo potarfię tak się zakręcić, że do 14.00-15.00 nic nie jem. Potem się najadam i dostaję mdłości, bo zbyt duża przerwa w jedzeniu uncertain
        • bri Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 09:40
          Ja robię sobie posty dwa razy w tygodniu po 24h - nie jem nic, piję wodę, trochę kawy lub herbaty bez cukru. I szczerze powiedziawszy nawet po takiej przerwie zazwyczaj nie czuję jeszcze żadnego wilczego głodu, który kazałby mi się rzucać na jedzenie.
          • morgen_stern Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 09:48
            Może tobie to służy, ale nie jesteś zbyt rozsądna, skoro polecasz głodówki byle komu, bez konsultacji z lekarzem, nie znając jego kondycji, stanu zdrowia, przebytych chorób. Ja wolałabym nie mieć czyjegoś zdrowia na sumieniu.
            • bri Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 10:07
              Nie polecam. Piszę o swoich doświadczeniach. Poza tym nie piszę o wyczerpujących wielodniowych głodówkach, ale o kilkugodzinnej przerwie w jedzeniu - tak naprawdę chodzi o ominięcie dwóch posiłków - zdarza się to wielu ludziom np. w czasie choroby, przed każdą operacją w szpitalu trzeba tego typu post zachować itd. I przecież jeśli poczujesz się źle to w każdej chwili możesz coś zjeść, to nie tak, że będziesz musiała jechać do szpitala na płukanie żołądka, jeśli okaże się, że taka dieta jest nie dla Ciebie.

              Uwierz, że miałam identyczne zastrzeżenia i obawy jak Ty. Teraz mi się chce z tego śmiać; stwierdziłam, że współczesny świat ma obsesję na punkcie jedzenia skoro taki krótki post budzi w nas taki niesamowity sprzeciw. Ku swojemu zaskoczeniu obserwuję u siebie widzę tylko pozytywne efekty.
              • echtom Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 10:40
                > Poza tym nie piszę o wyczerpujących wielodniowych głodówkach, ale o kilkugodzinnej przerwie w jedzeniu

                Przerwę dłuższą niż 4-5 godzin mam w nocy, poza tym miałam tylko na porodówce wink Średnią urodziłam w porze śniadaniowej - do dziś ciepło wspominam dobrą duszę, która w pół godziny po porodzie przyniosła mi kubek kaszy... no właśnie - manny czy mannej?
                • bri Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 10:48
                  > Przerwę dłuższą niż 4-5 godzin mam w nocy,
                  No i co? Rano omdlewasz jak idziesz siku zrobić? wink
                  • morgen_stern Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 11:37
                    Bri, ale przeczysz sama sobie - teraz piszesz o 4-5 godzinnej przerwie, co jest bez sensu, bo ja też mam takie przerwy między posiłkami, a wcześniej pisałaś o 24 h. To może się zdecyduj, ile ta głodówka ma trwać?
                    • bri Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 12:02
                      Wcale sobie nie przeczę. Echtom wyżej napisała o przerwie dłuższej niż 4-5 godzin. Obie twierdzicie, że już opuszczenie jednego posiłku może mieć dla Was nieprzyjemne konsekwencje, a tymczasem większość ludzi ma przynajmniej 10-godzinną przerwę w jedzeniu ze względu na sen i rano po przebudzeniu czasem w ogóle nie czuje się głodu. A z pewnością taka przerwa nie prowadzi u względnie zdrowych ludzi do zawrotów głowy itp. Jak się przekonałam na własnej skórze w moim przypadku nawet 24-godzinna przerwa nie ma takich efektów. W ogóle to jest ciekawe doświadczenie; można się dowiedzieć, że uczucie głodu jakie znamy współcześnie niewiele ma wspólnego z faktycznym zapotrzebowaniem energetycznym organizmu, bardziej wynika z przyzwyczajenia. Bo jak wytłumaczyć fakt, że jestem głodna o 12:00 kiedy zazwyczaj jem lunch, ale jeśli go nie zjem, a zamiast tego wypiję herbatę to głód mija i przypomina o sobie dopiero w porze kolacji albo jak widzę piekarnię przez okno samochodu.

                      Nikogo nie namawiam do poszczenia, jeśli nie ma na to ochoty, ale przekonałam się, że wiele rzeczy, które przyjmowałam za pewnik było wyssane z palca.

                      Przy okazji po dłuższej przerwie w jedzeniu dochodzą do głosu prawdziwe potrzeby organizmu. Po 24-godzinach niejedzenia zupełnie nie myślę o batonikach, chipsach, żelkach, hot-dogach czy hamburgerach , ale mam ochotę na jajko, sałatę, surówki, kapustę kiszoną, razowy chleb itp.
                      • vibe-b Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 12:17
                        bri napisała:

                        > Wcale sobie nie przeczę. Echtom wyżej napisała o przerwie dłuższej niż 4-5 godz
                        > in. Obie twierdzicie, że już opuszczenie jednego posiłku może mieć dla Was niep
                        > rzyjemne konsekwencje, a tymczasem większość ludzi ma przynajmniej 10-godzinną
                        > przerwę w jedzeniu ze względu na sen i rano po przebudzeniu czasem w ogóle nie
                        > czuje się głodu. A z pewnością taka przerwa nie prowadzi u względnie zdrowych l
                        > udzi do zawrotów głowy

                        Nie masz zielonego pojecia o gospodarce cukrowej.
                        To wytlumacze Ci to tak: moja tesciowa, ktora ma cukrzyce insulisnozalezna, bierze w ciagu dnia 3 "silne" dawki insuliny , zas ostatnia- przed snem - jest dawka wolnodzialajaca. Gdyby wziela przed snem ta normalna, to rano by sie juz nie obudzila.
                        A teraz , jak ci starcza wyobrazni, przeloz sobie to na wlasny organizm, pamietajac, ze leki insulinowe nasladuja normalny rytm.
                        • bri Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 12:31
                          To prawda, nie mam pojęcia o leczeniu cukrzycy, i nie śmiałabym udzielać porad zdrowotnych osobom z tych schorzeniem. Gdzie coś takiego wyczytałaś?

                          Natomiast sprawdziłam w praktyce, że w moim przypadku nic złego się z moim cukrem nie dzieje nawet, jeśli nie jem przez 24-godziny. Przypuszczam, że poziom cukru, jaki mam rano na czczo nie różni się znacznie od tego jaki mam o godz. 18:00 po 24-godzinach postu. Może nawet pożyczę glukometr i z ciekawości to sprawdzę.
                          • vibe-b Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 12:51
                            Przyklad z cukrzyca byl tylko po to, by podkreslic wzgledy "techniczne" gospodarki cukrowej. Bo taki przejrzysty, w przeciwienstwie do procesow zachodzacych w Twoim organizmie, o ktorych nie wiesz, bo nie sa widoczne.
                            Odnosilam sie do tego, ze po 12 godzinach snu nie mdlejemy.
                            • bri Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 12:56
                              No, nie mdlejemy, gdzie napisałam co innego? Ja nie mdleję także po 24-godzinach, a przypuszczam, że i po 72 też nieźle bym się trzymała wink
                              • vibe-b Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 12:59
                                No nie mdlejemy, i chcialam ci unaocznic ze 12 noca to nie to samo co 12 godzin w dzien.
                                wrrr czy ja sie wyrazam niejasno?
                                • bri Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 13:14
                                  No, niezbyt jasno jak dla mnie.
                              • havana28 Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 13:02
                                Ja powiem wiecej - nie mdlalam po tygodniu calkowitej glodowki (tylko woda) i moglabym jeszcze troche pociagnać, ale mi się znudziło, bo byłam wyłączona z zycia towarzyskiego zbyt długo smile
                                • vibe-b Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 13:15
                                  havana28 napisała:

                                  > Ja powiem wiecej - nie mdlalam po tygodniu calkowitej glodowki (tylko woda) i m
                                  > oglabym jeszcze troche pociagnać, ale mi się znudziło,

                                  tak, a modelki jedza wacik zamoczony w soku raz na kilka dni i tez zyja.
                                  To, ze zdrowie sobie zrypia, to niewazne.
                                  • havana28 Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 13:22
                                    Etam, o moje zdrowie to ty sie nie martw. Modelka nie jestem, jadam co lubie, kiedy mi sie chce i ile mi sie chce. A ze lubie to co zdrowe to i na zdrowie nie narzekam. Poza tym w duzej mierze podzielam spostrzezenia bri.
                              • aretahebanowska Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 13:40
                                Nie mdlejemy bo sami produkujemy sobie tę glukozę. Tylko, że trzeba mieć z czego ją produkować. A tu znowu są różnice indywidualne. Omdlenia są skutkiem różnic w ilości wydzielanej insuliny. U jednych po posiłku wydziela się mniej i dzieje się to szybciej, u innych trochę poźniej i więcej. U tych drugich może dojść do sytuacji gdy jest jeszcze dużo insuliny we krwi a już bardzo mało glukozy, jesli dodamy do tego ruch, który też doprowadza do zużycia tej glukozy (bo mówimy o dniu) to mamy hipoglikemię i omdlenia. To wcale nie takie rzadkie przypadki.
                      • aretahebanowska Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 13:22
                        Większość ludzi w nocy przez te 10 godzin śpi, w związku z tym zużycie energii jest znacznie niższe. Kilkugodzinna głodówka w dzień dla niektórych (nie wszystkich oczywiście) może mieć przykre konsekwencje w postaci hipoglikemii. Wszystko zależy od skomplikowanego układu hormonów i aktywności enzymów zaangażowanych w metabolizm energetyczny. Tak naprawdę u każdego ten układ może być nieco inny, stąd różnice. Jest oczywiście kilka najważniejszych czynników regulujących procesy energetyczne (jak, np. insulina czy adrenalina) ale dodatkowo cała masa innych czynników koryguje działanie tych czynników podstawowych. Jest tych ich kilkadziesiąt więc i skutki ich działania u każdego będą nieco inne. Uczucie głodu jest wypadkową oby wymienionych czynników, czyli i zapotrzebowania energetycznego, i uwarunkowań psychicznych ale też mnóstwa innych - genetycznych, hormonalnych itp. Pijąc herbatę oszukujesz na trochę żołądek i jelita, który wypełnione herbatą wydzielają hormony informujące organizm o tym, że jesteśmy najedzeni. W dodatku jeśli ta herbata jest wypijana już po kilku czy kilkunastu godzinach głodu to zawarta w niej kofeina pobudzi spalanie tłuszczu (kwasów tłuszczowych). Powstające wtedy ciała ketonowe oszukują trochę mózg wywołując nie ograniczenie zużycia energii (co byłoby logiczne) a raczej zmuszając do aktywności (i mózg i organizm) tak by zaczął poszukiwania pożywienia.
                        Prawda jest taka, że każdego należy traktować indywidualnie. Oczywiście są jakieś reguły, które w ogolnym zarysie dotyczą wszystkich ale w szczegółach to się jednak różnimy a czasem te szczegóły okazują się być bardzo ważne.
                        • bri Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 13:40
                          >>>Oczywiście są jakieś reguły, które w ogolnym zarysie dotyczą wszystkich ale w szczegółach to się jednak różnimy a czasem te szczegóły okazują się być bardzo ważne.

                          Naturalnie, dlatego właśnie dieta "pięć razy dziennie" jest nie dla wszystkich wink
                          • bi_scotti Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 14:25
                            Oczyszczajace glodowki sa bardzo zdrowe zarowno dla ciala jak i dla ducha, ale to zupelnie inny temat. Bri ma zupelna racje w kwestii pewnej obsesji wspolczesnego spoleczenstwa na temat jedzenia.
                            Dodam, ze w wielu high schools mlodziez bierze co roku udzial w 30 godzinnym fasting zbierajac przy okazji fundusze na ludzi, ktorzy doswiadczaja PRAWDZIWEGO glodu gdzies na swiecie. Jest to bardzo pouczajace i rozwijajace doswiadczenie. Wszystkie moje dzieci braly udzial w tych postach przez 4 lata high school, co roku obserwuje i gdy czas pozwala wspoluczestnicze z mlodzieza w tych glodowkach i nigdy sie nie zdarzyly zadne nieprzyjemne sytuacje medyczne, nigdy tez zaden student nie zrezygnowal w trakcie, bo kto chce byc wimp wink
                      • nutka07 Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 16:36
                        Ja do tego doszlam sama. W sumie przypadkowo, bo akurat taki tryb zycia prowadzilam.
                        Jedzenie posilkow kilka razy dziennie powoduje, ze caly czas czuje sie ociezala, najgorzej jest po sniadaniu. Zero ochoty na ruch czy zrobienie czegokolwiek, takie jedzenie rozleniwia moj organizm. I odrazu zaznaczam, ze nie obzeram sie przy kazdym takim posilku. Poprostu u mnie to nie funkcjonuje, tak jak pominiecie ziemniakow czy makaronu itp.
                        Nie moge tez przestawic swojego organizmu, jezeli chodzi o kladzenie sie spac i wstawanie. Nie jestem rannym ptaszkiem i nawet posiadanie dzieci tego nie zmienilo. Wstaje rano np. o 7 ale jestem nie do zycia. Dlugo zajmuje mi rozbudzenie sie.
                        • minkapinka Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 16:48
                          nutka07 napisała:

                          > Ja do tego doszlam sama. W sumie przypadkowo, bo akurat taki tryb zycia prowadz
                          > ilam.
                          > Jedzenie posilkow kilka razy dziennie powoduje, ze caly czas czuje sie ociezala
                          > , najgorzej jest po sniadaniu.
                          Ja tez czułabym się ociężała po kilku posiłkach dziennie, ale jabłko, 2 śliwki, marchewka czy garść pestek słonecznika, to dla mnie nie posiłek, a przekąska.

                          "Do oponiarzy trzeba po oponiarsku, dosadnie i boldem, kawa na ławę. W warsztatach wiszą gołe dupy, a nie śniadanie na trawie"
                          • nutka07 Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 17:47
                            Ja takie przekaski jem, kiedy najdzie mnie ochota czyli organizm sie upomina. Nie pilnuje zeby jesc regularnie co 2-3godziny i wcisnac jakis owoc, jogurt czy jeszcze cos innego, bo trzeba, bo juz minal czas. Nie lubie jesc kiedy nie czuje sie glodna.

                            Ominelas to zdanie: 'I odrazu zaznaczam, ze nie obzeram sie przy kazdym takim posilku.'
    • imogen0 Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 21:15
      Ja po ciąży schudłam wyrzucając z diety:białe pieczywo,kupne soki,słodycze a poza tym jadłam w miarę normalnie,5 posiłków.Ale ja lubię warzywa,często robię sałatki a makaron z warzywami wygrywa ze schabowymsmile
      I nie stosuję wegety,kostek rosołowych itp.,nie mogę jadać np.gorącego kubka bo zaraz jestem nadmuchana jak balonwink
    • vibe-b Re: Jesteś tym, co żresz 20.10.10, 21:17
      Zaprzątacie tym sob
      > ie w ogóle głowę?


      Tak, jestem fanka zdrowego zywienia, higienicznego trybu zycia, zgody z natura etc.
      Ale postanowilam juz nie dzielic sie swoja wiedza za friko tongue_outP
    • lilly_about Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 09:52
      Nigdy nie byłam gruba, ale zauważyłam, że gdy mniej się ruszam, czyli teraz, po powrocie do pracy, częściej mam wzdęcia, rzadziej zwracam uwagę na to, co jem. Ale staram się jeść jak najwięcej warzyw i owoców i nie jem późno, czyli jak dla mnie po 20, choć zdarzy się, że podgryzam wieczorem jakieś paluszki na przykład. Kiedy jest taka możliwość, to warzywa biorę tylko od taty z działki. Nie zjem innego jajka, jak od sąsiada. No ale na obiad czasem mam pizzę, zdarzy się tez McDonald. I jem zdecydowanie za dużo słodyczy. Także suma sumarum: mogłoby być lepiej i zdrowiej.
      • sharon666 Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 10:25
        Usmialam sie po pachy czytajac te wypowiedzi.
        Od kilku miesiecy zywie sie optymalnie i czuje,ze zyje. Nie dosc,ze schudlam to mam piekna cere, unormowany cukier we krwiii, chec do zycia, itp. Jak sie odzywialam 'zdrowo'- a wiec tak jak proponuja kolorowe magazyny: duzo pelonzarnistych wyrobow, oliwa z oliwek, owoce, owsianka, i inne bzdury to siadalo mi zdrowie. Przypadkowo trafilam na ksiazke Dr Kwasniewskiego i przecieralam oczy ze zdumienia. Ale po przetestowaniu na sobie goraco polecam.
        PS- sorry za brak polskich znakow.
        • morgen_stern Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 11:39
          No tak, tylko czekałam na Kwaśniewskiego.. jeszcze na głowę nie upadłam.
          • sharon666 Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 11:43
            No a moze jakies racjonalne argumenty?
            • morgen_stern Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 11:55
              Tylko zdrowy rozsądek tongue_out
            • lola211 Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 14:24
              Do mnie przemówilo jedno- moja kolezanka pielegniarka szpitalna.I jej doswiadczenie z pacjentami po diecie Kwasniewskiego z takimi wynikami krwi, ze trafiali do niej na oddzial.
              • ladyann77 Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 14:31
                Tak sobie myślę, że te wzdęcia biorą się z mnóstwa reklam środków przeciwko wzdęciom w TV.
    • woman-in-the-city Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 10:33
      Ja trzymam stałą wagę mimo, ze metabolizm mi z wiekiem napewno nieco spowolnił, ale przemianę materi mam jeszcze dobrą. Jem częsciej , ale w mniejszych ilosciach. Bardzo rzadko wstaję od stołu z uczuciem totalnego przejedzenia, unikam śmeciowego żarcia, nie przepadam też za tzw. mącznymi daniami typu kluchy, pierogi, nalesniki, wiec jem je rzadko. Po słodycze siegam , ale zazwyczaj wtedy, gdy telepie mi powieka, a wiadomo magnez w postaci takiego np. batonu Mars jest najlepszywink Szarlotką domową nie pogardzę i raz na tydzień zjem kilka porcji ciasta. Nie lubię cwiczyc , za to sporo chodzę. Zdarza sie, ze wysiadam z komunikacji miejskiej przystanek lub dwa wczesniej, by pójsc do domu na piechotę. Nie jadam w nocy, ani po 20 tej. Chipsów x- lat w ustach nie miałam, uwielbiam za to sałatki, tych pożeram non stop, bywa ,ze na obiad zjem wędzoną makrelę lub łososia (uwielbiam ryby ) do tego jakąś sałatke i czuję się najedzona w pełni. Nie znam póki co uczucia zaparcia, wzdęcia etc. Diet nie lubię i nigdy się nie głodziłam. Lubię jogurty, owoce, uwielbiam grillowane potrawy i zupy. Jestem "herbaciana" , ale poza herbatą codziennie piję przynajmniej dwie kawy zbozowe z mlekiem.
    • kagrami Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 10:47

      Ja doskonale wiem jak się odżywiać i od 20 lat ZAMIERZAM to wprowadzić w życie... Czytam książki i oglądam filmy o odżywianiu z ciastkiem w ręku albo kanapką z wędliną lub z piwem..

      Wzdęcia możesz mieć od czegoś oczywistego jak np. mleko, albo z połączenia: np. owoce z chlebem razowym nawet w odstępie < 3h często powodują wzdęcia (fermentacja!).
      Może to też być problem ginekologiczny..
    • q_fla Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 10:49
      Tak, swego czasu schudłam ok. 20kg. Wcześniej żarłam na potęgę, dużo śmieciowego żarcia. Miałam bóle kręgosłupa, głowy, częste biegunki, wzdęcia, odbijania, zgagę, okropnie się pociłam, nie mówiąc już o stanie cery.
      Wszystko przeszło, gdy radykalnie zmieniłam nawyki żywieniowe, wszystkie dolegliwości ustąpiły. Wyeliminowałam z jadłospisu całkowicie białe pieczywo, sama piekę chleb pełnoziarnisty z różnymi ziarnami, cukier spożywam w minimalnych ilościach (czasem od święta, albo w gościach pozwalam sobie na więcej), więcej jarzyn. Z tłuszczu nie zrezygnowałam do dzisiaj, jemy go nawet sporo i to zwierzęcego, wyniki w normie (wreszcie).
      Na co dzień nie jemy żadnego kupnego garmażeryjnego żarcia, ani np. zup z paczek. Staram się jeśc w określonych porach, nie jem po 18. Dużo się ruszam, jeżdżę na rowerze, codziennie ćwiczę 15 min.
    • magdalenka77 Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 11:20
      Jestem zwolenniczką tej tezy. Tzn. staram się (i dzieci) odzywiać zdrowo - warzywa, kasze, nabiał, bez cukru i bialej mąki. Oczywiście bez przesady, odstępstwa się zdarzają.
      Od zawsze miałam problemy z nadwagą, ale zauważyłam, że odkąd słucham swojego organizmu, czy naprawdę jest głodny, to waga sią ustabilizowała i nawet drgnęła lekko w dół...
      Lubię jeść i wiem, że muszę się bardzo pilnować, żeby nie wrzucić naraz za dużo do żołądka, nawet jak jestem bardzo głodna. Bo zaraz potem będzie poczucie przejedzenia i niesmaku ("i po co mi to było?"). Jak zjem trochę i poczekam 15 minut, to okazuje się, że wystarczy smile

      Na "szczęście" w większości smakują mi produkty uważane za zdrowe (jogurty, sery, warzywa gotowane i surowe, chude mięso, kasze. zioła). Oczywiście pizza i fast food się zdarzają, ale niezbyt często, bo przyjemność z jedzenia jest, za to potem jakoś mój zołądek niezbyt fajnie się czuje.
    • to_wlasnie_cala_ja Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 17:03
      staram się odżywiać zdrowo ale mi nie wychodzi sad dodatkowo mam głupi nawyk dojadania wszystkiego po córce, oprócz swojego obiadu bo szkoda wyrzucić. W głodówki nie wierzę, raz sie zdarzyło że nie jadłam absolutnie nic 8 dni , piłam tylko wode i kawę. nie było to spowodowane chęcią schudnięcia tylko czymś zupełnie innym ale przez ten czas nie schudłam kompletnie nic
    • kali_pso Re: Jesteś tym, co żresz 21.10.10, 17:20

      Błonnik. To jak dla mnie recepta na (prawie) wszystko.

      Zjadam sporo płatków owsianych, otręby, jogurty naturalne, owoce- to świetne śniadanie. Jest to posiłek, którego BEZWZGLĘDNIE przestrzegam.

      Jak wypada, że ostatni posiłek byłby zbyt późno( jak dla mnie to ok.20) to wolę zjeśc rybę wędzoną zamiast pakować w siebie obiado-kolację. W ciągu dnia jakaś sałatka, banan, coś słodkiego( mogę- ważę 50 kg.wink

      Cerę mam niezłą- dieta i kosmetykami wyprowadziłam ją tak, że dzisiaj jak tylko zjem coś syfiastego typu chips- od razu widać, że to zjadłamwinkp

      No i nie przesadzam z porcjami, nie jem do oporu, chociaz czasem muszę to zrobić szybko

      Jesli przestrzegam tego, co napisałam- żadne wzdęcia się mnie nie imają, czuje się lekka i tak mi dobrze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja