Dodaj do ulubionych

Ku przestrodze piszmy

19.11.10, 21:35
Zainspirował mnie wątek o idealizowaniu dzieciństwa. Wiele osób nie miało super dzieciństwa i to przeważnie za sprawą błędów rodziców, niejednokrotnie odbiły się one na psychice i przeszkadzają nawet w dorosłym życiu. Napiszmy może jakie błedy naszych rodziców najbardziej dały się we znaki tak ku przestrodze, aby uniknąć ich w stosunku do naszych dzieci. Ja napiszę później bo mnie dziecko nawołuje.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Ku przestrodze piszmy 19.11.10, 21:45
      1. "Ustąp siostrze, jest młodsza"- nie zawsze mi się udało, ale unikałam jak ognia tego zdania, bo przez takie "ustępowanie" długo byłyśmy z siostrą "upiornymi siostrzyczkami".
      2." Musisz to zjeść."- biegano za mną z łyżeczką, było "za mamusię, za tatusia", samolociki i bajki przy jedzeniu, ba! babcia cały Stary Testament mi chyba opowiedziała, usiłując wmusić kolejną łyżeczkę. Na szczęście mam "wszystkożerne" dzieci.
      • mankencja Re: Ku przestrodze piszmy 21.11.10, 11:24
        > 1. "Ustąp siostrze, jest młodsza"- nie zawsze mi się udało, ale unikałam jak og
        > nia tego zdania, bo przez takie "ustępowanie" długo byłyśmy z siostrą "upiornym
        > i siostrzyczkami".

        u mnie było "ustąp bratu, bo jest młodszy" i "ustąp tej pani miejsca, bo starszym się ustępuje". czułam się nieco skołowana.
        • mankencja Re: Ku przestrodze piszmy 22.11.10, 08:21
          o kurcze blade, jaka ja głupia byłam wpisując się nie przeczytawszy najpierw postów. ja tu o pierdółce, a poniżej prawdziwe problemy uncertain
          • myga Re: Ku przestrodze piszmy 22.11.10, 08:34
            Twoj tez prawdziwy, skoro do dzis uwiera...
    • coldcase Re: Ku przestrodze piszmy 19.11.10, 21:49
      Dzieki mojej matce, moje dziecko nigdy nie zobaczy mnie pijanej.Ciezko mnie namowic na szklanke piwa czy lampke wina.
    • akseinga Re: Ku przestrodze piszmy 19.11.10, 21:49
      U mnie było to zachowanie taty po pijanemu. Na codzień normalny , wykształcony facet na spotkaniach rodzinnych upijała się bardzo szybko i był obrzydliwy - potrafił ubiżyć nawet mnie czy bratusad , potem te powroty wężykiem i stres żeby się nie przewrócił , nie wpadł pod samochód itp. Następnie cichy dzień z mamą . Mój mąż nie upija się ,ale ja mam cały czas obawę, że może kiedyś to się zdaży. Jak dwa wieczory z rzędu wypije jedno piwo mnie sie już włącza czerwone światło.
      • akseinga Re: Ku przestrodze piszmy 19.11.10, 21:52
        W zmuszaniu do jedzenia specjalistami byli dziadkowie, bardzo niefajnie to wspominam. Jako nastolatka musiałam walczyść z kilkoma zbędnymi kilogramami, dlatego pilnuje, aby moja córka nie była przekarmiona.
        • marzeka1 Re: Ku przestrodze piszmy 19.11.10, 21:53
          Cóż, my z siostrą nie byłyśmy nigdy grube ani przekarmione, bo zwyczajnie rzygałyśmy jak koty, gdy babcia lub mama przesadziły z "za mamusię".
          • kasia191273 Re: Ku przestrodze piszmy 19.11.10, 22:11
            - wieczne krytykowanie, nigdy nic nie było dobrze
            - brak szacunku dla dziecka jako osoby (wyśmiewanie przy ludziach, bicie, krzyki, wyzywanie)
            - emocjonalna labilność: po akcjach jw. przychodzenie i 'przepraszanie'
            - niesłuchanie, co dziecko ma do powiedzenia, co było szczególnie bolesne w okresie dorastania: zawsze przegrywałam w konkurencji z pralką, która 'właśnie przestała prać' lub zupą, 'która wykipi'
            - brak wsparcia/ od dawien dawna teksty 'jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz' lub ' jak popełnisz błąd, to sama na siebie licz'- błędów żadnych życiowych nie popełniłam, ale mama uważa, że skoro 'ona nic nie dostała, to sama nic nie musi dawać'. Mam poczucie, i nie jest ono bezzasadne (obecnie ja zajmuję się sprawami mojej chorującej babci, bo mama 'nie ma zamiaru' i 'nie daje rady', mimo że mieszka pięć przystanków od niej [ja 1000 km] i nie ma NIC do roboty), że gdybym potrzebowała naprawdę pomocy, nie otrzymam jej, bo mama 'nigdy nie jest w stanie'
            - brak jakiegokolwiek hobby, pasji, ciekawego życia, osobowości- to może nie jest błąd wychowawczy, ale odbił się mocno na mnie i moim podejściu do mamy jako osoby, kiedy już jako dorosła spojrzałam na nią trzeźwo
            - umartwianie się w durnych czynnościach gospodarczych: milion sałatek na Wigilię i osiem ciast, a potem mina zbolała przez całe święta, utrudnianie sobie życia pierdołami, ale brak czasu na rozmowę z dzieckiem
            - całe życie naburmuszona, zmęczona, niezadowolona mina

            o Tacie nie piszę, bo zmarł, kiedy miałam 12 lat i mam wyłącznie dobre wspomnienia
            • kocio_007 Kasia191273 19.11.10, 23:01
              Chyba o mojej mamie napisałaś, nie jesteś aby moją siostrą smile
              WSZYSTKO się zgadza (no, może poza przepraszaniem, tego nigdy nie usłyszałam).
              • miaowi Re: Kasia191273 19.11.10, 23:29
                Ja dużo rozumiem, ale ...
                Sama wychowuję córeczkę. I naprawdę tych obowiązków trochę jest. Chyba dobrze, jak się dziecko nauczy, że pranie się samo nie wyjmie, obiad się sam nie zrobi? No,chyba że lepiej czekać aż dziecko zaśnie i z wywalonym jęzorem rabotać przez pół nocy, bo w dzień ważniejsze bylo układanie klocuszków.
                Zeby nie było - na rozmowę z córką zawsze mam czas. Ale sprzątać, gotować też muszę. I poczytać sobie książkę czasem też. Dzieci nie rozumieją, że pewne rzeczy muszą być zrobione.
                • donkaczka Re: Kasia191273 19.11.10, 23:37
                  chyba ci sie wydaje, ze duzo rozumiesz, bo wpisu jak najbardziej nie zrozumialas

                  a ja sie przylaczam, wypisz wymaluj moja matka, dopisalabym jeszcze, ale jutro smile
                  • miaowi Re: Kasia191273 19.11.10, 23:59
                    Ale fajnie komus dojechać, nie?
                    Ja nie widzę powodu czepiania się matki, która musiała dużo robić w domu., Ktoś musiał.

                    Choć chwilkę, znam matki, które mają gnoj w domu i twierdzą, że im z tym dobrze.
                    • kannama Re: Kasia191273 20.11.10, 08:52
                      Wiesz, są rzeczy ważne i ważniejsze. Wyobraź sobie, że Twoje dziecko ma problem, przychodzi pogadać- a Ty mu mówisz, że nie przeszkadzaj teraz muszę powiesić pranie. Nie chodzi wcale o codzienne prace. Chodzi właśnie o niecodzienne potrzeby wygadania się.
                    • anorektycznazdzira Re: Kasia191273 20.11.10, 13:19
                      Słuchaj, nigdy nie przegrałam w konkurencji z pralką i wierz mi, że to wspomnienie leży w fundamentach moich dzisiejszych bardzo dobrych kontaktów z mamą. Nie chodzi przecież o to, aby wszystko rzucać i być na skinienie. Ja zawsze rozumiałam "córcia, padam, zjem coś i dopiero pogadamy" albo "kończę robić obiad i przyjdę", bo wiedziałam, że to prawda, ona potem przyjdzie i poświęci mi 100% uwagi a nie znajdzie 5 innych wymówek. Chodzi o ogólne podejście, reakcje na zaczynanie rozmowy i sygnalizowanie problemu. Ją matki, dla których ta pralka czy zupa to ewidentna wymówka. Sprzątanie NIE jest ważniejsze od dziecka a opóźnienie go o pół godziny nie spowoduje powstania gnoju w domu.
                • gardenia_nowak Re: Kasia191273 20.11.10, 08:59
                  Bez przesady. Pranie można powiesić te 5-10 minut później, jak dziecko już opowie co tam w szkole najważniejszego. A potem można gadać dalej, wspólnie wieszając pranie i zastanawiając się nad rozwiązaniem. Najważniejsze jest po prostu na te kilka pierwszych najważniejszych minut, kiedy dziecko coś Ci chce powiedzieć skupić się tylko na nim. Naprawdę nie widzisz tej różnicy?
                • truscaveczka Re: Kasia191273 01.12.10, 14:02
                  Miaowi - pranie się samo nie zrobi - ale mozna je robić razem, rozmawiając przy tym - a i ucząc się. Ja się na przykład nauczyłam gotować obserwując ojca, jak to robił.
                  Nie bawię się z dziećmi, ale ciągle jestem z nimi - razem robimy różne rzeczy - razem też nicnierobimy.
                  Ja wielokrotnie przegrałam rywalizację z pralką, garami czy tv - na szczęście tylko w przypadku jednego rodzica. I tego chcę uniknąć.
            • lazurja1 Re: Ku przestrodze piszmy 20.11.10, 00:03
              [b]u mnie bardzo podobnie ciągła krytyka ,komentowanie każdego słowa które wypowiedziałam przy obcych ,ciągłe ocenianie mojego zachowania a dlaczego zrobiłas tak a nie inaczej ,bicie ,krzyki ,ubliżanie w stylu ale głupia jesteś i nie próbowanie wytłumaczenia co jest nie tak w mojej wypowiedzi lub zachowaniu ,zabranianie wszystkiego bo co ludzie powiedzą że o tej porze wracasz z dyskoteki masz byc przed północą w domu .Dzisiaj jestem bardzo nieśmiała mam zaniżone poczucie własnej wartości trudnosci w nawiązywaniu kontaktów z innymi .I wiem że mojej mamie musiało byc bardzo ciężko bo była samotną matką nie ze swojej winy bo to tata nas zostawił (wyjazd zagraniczny za pracą i brak powrotu)to jednak mam do niej żal oto że na siłe próbowała zrobic ze mnie ideał tak jak by chciała sobie wynagrodzic odejscie taty tym ze ma super wychowaną córke niestety nie tędy droga kocham ją bardzo bo dbała żeby niczego mi nie brakowalo to jednak uważam ze mogła mi dac więcej obowiązków domowych a mniej zakazów i krytyki .
              Uważaj z wyborem marzeń czasem się spełniają
    • duzeq Re: Ku przestrodze piszmy 19.11.10, 21:58
      Niedobranie rodzicow. Postanowilam, ze nigdy nie dam sie wmotac w gre pt. "nalezy miec meza w okreslonym wieku" czy "wszystkie mlodsze kuzynki juz wydane" i lajtowo, acz faktem faktem pozno, natknelam sie na moja druga polowke pomaranczy czy tam innego jablka.
    • jawi71 Re: Ku przestrodze piszmy 19.11.10, 22:08
      Lepiej bedzie, jesli ty to zrobisz, jestes przeciez dziewczyna. Twoj brat to chlopak, wiec jest nieodpowiedzialny.
    • miaowi Re: Ku przestrodze piszmy 19.11.10, 22:15
      Haslo z dziecinstwa, którego nie znoszę:
      Lepsze jest wrogiem dobrego.

      jakby każdy tak myślał, to do dziś siedzielibyśmy na drzewach.
    • kkokos Re: Ku przestrodze piszmy 19.11.10, 22:22
      generalna zasada "moje musi być na wierzchu". brak hierarchii ważności i walka do upadłego o pierdoły typu porządek na biurku - czy naprawdę brak śmieci na blacie i równo poukładane zeszyty były warte tych koszmarnych awantur? i czy naprawdę samopoczucie (samoocena?) mojej matki, dorosłej w końcu kobiety, tak bardzo zależało od tego, czy się da przegadać 13-latce? jakaś dramatyczna eskalacja emocji, a w końcu szpila gigantycznego kalibru - o której matka zapominała w minutę (wszak liczył się doraźny efekt "moje górą"), a we mnie ta szpila siedziała latami.

      no i na okrągło dwa cudowne teksty, których nawet nie chce mi się komentować:
      "a kasia/ania/ewa jest taka wspaniała, no dlaczego nie możesz być/postępować jak kasia/ewa/ania???" oraz "jesteś taka sama podła jak twój ojciec".

      jak moje dziecko było małe, to się łapałam na tendencji do powtarzania takich parszywych zachowań. na szczęście zauważanie problemu to połowa drogi do jego rozwiązania smile i popełniam własne błędy, z których nie zdaję sobie sprawy smile
      • miaowi Re: Ku przestrodze piszmy 19.11.10, 22:27
        O, jesteś ja ojciec - kolejne hasło.
        A z drugiej strony - jesteś jak matka.
        • kannama Re: Ku przestrodze piszmy 19.11.10, 22:41
          Dokładnie to.I wciąganie mnie w rozgrywki miedzy rodzicami.
        • heca7 Re: Ku przestrodze piszmy 19.11.10, 22:48
          Upieranie się żebym nie prała skarpetek w pralce tylko ręcznie. I dzikie o to awantury do wieku dorosłego. Tak naprawdę dopiero we własnej pralce piorę co chcę.
          Podejmowanie za mnie każdej najmniejszej decyzji bo- po co uczyć się na błędach? Ona wie lepiej.
          Brak kieszonkowego bo - moze mi kupić wszystko co potrzebne wystarczy że powiem, taaa a ona to skrytykuje i kupi jak będzie jej się podobało. A ja ubierałam się wyjątkwo spokojnie, żadnych glanów itd. I dzieki temu do dziś mam trudności z samodzielnymi decyzjami co do ciuchów szczególnie. I ta ciągła niepewność czy dobrze żrobiłam.
          Uzależnienie od akceptacji matki-rzecz nie do wyplenienia do dziś.
          Niedobranie charakterów rodziców
          ciche dni, które obrażona matka potarfiła urz ądzać rodzinie a szczególnie mi.
          zero możliwości dyskusji
          wtrącanie się do mojego małżeństwa
          • miaowi Re: Ku przestrodze piszmy 19.11.10, 23:16
            Tak, mój ojciec też zawsze wszystko wiedział najlepiej.
            A teraz mi wypomina: bo Ty masz w ogóle problem z podejmowaniem decyzji.

            No ciekawe czemu.
    • a.va Re: Ku przestrodze piszmy 19.11.10, 22:49
      To, że mama poświęcała znacznie więcej uwagi prozie życia (gotowaniu, praniu, sprzątaniu) niż rozmowom ze mną. Strasznie mi tego brakowało, a potem się zemściło, kiedy weszłam w okres buntu nastolatkowego (nie miałyśmy tak dobrego kontaktu, jak mogłybyśmy mieć).
    • jowita771 Re: Ku przestrodze piszmy 19.11.10, 23:02
      Już będąc dzieckiem zauważyłam, że dorośli mają problem z powiedzeniem dziecku przepraszam, jak trzeba. Nie przeprasza się dzieci w sytuacjach, w których przeprosiłoby się dorosłego.
    • q_fla Re: Ku przestrodze piszmy 19.11.10, 23:07
      Jedyny minus, który teraz widzę po latach to wiecznie zajęta matka. Moi rodzice to ludzie bardzo pracowici, ale to właściwie ojciec nauczył mnie większość rzeczy, i to on miał zwykle dla mnie czas. Matka i owszem też, ale zazwyczaj skupiała się na rzeczach stricte praktycznych.
      Dlatego bardzo się staram i nie chcę popełniać tego samego błędu, tym bardziej że mam córkę, i na razie mi się to udaje.
      • czar_bajry Re: Ku przestrodze piszmy 20.11.10, 00:19
        Największym błędem moich rodziców był brak stanowczości względem mojej osoby.
        Nie chciałam nosić aparatu na zęby to mama w końcu odpuściła a jak b mnie zmusiła to w późniejszym terminie miała bym piękne ząbki i nie wydała bym kupy kasy na ich poprawętongue_out
        I takie przykłady można mnożyć.
    • kropkacom Re: Ku przestrodze piszmy 20.11.10, 00:33
      Ciche dni. Traktowanie odmiennego zdania, innego toku rozumowania jako ataku na władzę w domu.
      • monika19782 Re: Ku przestrodze piszmy 20.11.10, 01:12
        Kłamstwa, porównywanie z kuzynami, oni byli tacy fajni a ja nie, brak dyskrecji i wykorzystywanie powierzonych spraw przeciwko mnie, alkohol, przemoc fizyczna i psychiczna. Moja matka nigdy tak naprawdę mnie nie lubiła. Tak to odczuwam.
    • niezwykladziewczyna Re: Ku przestrodze piszmy 20.11.10, 01:33
      Mówić dzieciom:
      - Kocham Cię
      - Zależy mi na Tobie
      Traktować dzieci jak pełnoprawnego członka rodziny który również ma coś do powiedzenia, wysłuchać jeżeli chce się wyżalić a nie zbywać słowami: " taki problem to nie problem"
    • ahnesa.m Re: Ku przestrodze piszmy 20.11.10, 01:57

      powiedzenie małemu dziecku że powinno wszystkich lubić
      że nie powinno w żadnych warunkach "skarżyć". jak mnie kolega popchnął, nie wytrzymałam psychicznie i powiedziałam opiekunce to czekała mnie dłuuuugie tłumaczenie się mamie.
      podkreślanie w czym inne dzieci są lepsze, ale nie na zasadzie "popatrz jak ona ładnie rysuje, a ty od niej lepiej czytasz" tylko "popatrz jak ona ładnie rysuje, ty tak nie potrafisz." ale już czytania nie będzie bo to by uraziło to drugie dziecko.
      powtarzanie, że uważa mnie za mądrą i uczciwą osobę, i jednocześnie najgorsze podejrzenia przy pierwszej nadarzającej się okazji.
      zajęcie się swoimi problemami i nie zwracanie uwagi co się dzieje z dziećmi w wieku dojrzewania.
      pozostawienie dziecka na długie lata w poczuciu że było odpowiedzialne za mediacje między rodzicami w sprawie wyprowadzki jednego z nich i uspokajania sytuacji (a potem lekkie stwierdzenie po latach "e tam, i tak byśmy pewnie coś tam coś tam")
      dzikie kłótnie między rodzicami przy dzieciach - tak, że słychać każde słowo w całym domu.
      wycofanie się jednego rodzica na zasadzie "ze swoich powodów ja nie będę polemizował z drugim rodzicem, ale, no wiesz, ja uważam inaczej"
      no i jeszcze "ja bym sie za to nie brał, to się nie uda" w różnych postaciach
      • izak31 Re: Ku przestrodze piszmy 20.11.10, 04:58
        To juz padło na tym forum.
        Nigdy nie usłyszałam od matki "kocham Cię"
        • lukrecja34 Re: Ku przestrodze piszmy 20.11.10, 07:04
          większość z tego co zostało tu już napisane..
          do tego nigdy nie usłyszałam "kocham cię" czy czegokolwiek w tym stylu
          nigdy również nie usłyszałam "przepraszam"-za lanie,które dostałam od ojca pasem ja musiałam zawsze przepraszać-no bo przecież sprowokowałam a ojcu należy się bezwzględny szacunek..
          straszenie przez matkę-"zobaczysz jak przyjdzie ojciec z pracy to ci da"-siwiałam ze strachu w oczekiwaniu na jego powrót bo zazwyczaj wyciągał pas i bił zupełnie nie słuchając mnie i nie wnikając w nic
          efekt jest taki,że jestem bardzo nieśmiała,mam kłopoty z nawiązywaniem normalnych kontaktów międzyludzkich,mam koszmarnie zaniżone poczucie własnej wartości ("ty debilko nic z ciebie nie wyrośnie!) co skończyło się psychoterapią i ogólnie niełatwe życie..
    • zebra12 Re: Ku przestrodze piszmy 20.11.10, 07:52
      Zimny wychów. Poniżanie, wymyślne kary: np klęczenie na szorstkim dywanie z rękami do góy, lanie ręką, smyczą, paskiem, kablem. Moje "ulubione" powiedzenie: co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie. Straszenie karą: jak wrócisz do domu, to sobie pogadamy! Całkowity brak swobody: do ślubu koniecznośc powrotu do domu o 20. Brak wsparcia w czymkolwiek. Zniechęcanie do działanie, bo: i tak nie dasz rady i tak ci nie wyjdzie. No, a jak się coś nie uda to: a nie mówiłam?
      Niestety to wszystko się nie skończyło z momentem wyprowadzki z domu. Tak więc: negatywny stosunek do wnuków. Nakaz usunięcia ciąży. Mówienie dod ziecka: małe gó.... Kary fizyczne i psychiczne dla wnuków.
      Szkoda gadać. Przemoc nie mija, ona trwa!
      • olcia029 Re: Ku przestrodze piszmy 20.11.10, 09:08
        moja mama obrażała się i milczała, nie wiedziałam o co. Prosiłam powiedz o co chodzi, wytłumaczę, poprawię się, a ona, że jesteś taka jak ojciec... po latach odgryzam się, że każdy ma swojego ojca...

        prosiłam, pytałam o coś a ona odpowiadała: 'nie bo nie'... dla mnie szczyt no bo jak ją zrozumieć skoro nie wiadomo co myśli ? i dlaczego nie????????

        zazwyczaj jak mnie wysyłała do sklepu to kupiłam zły chleb, złe ziemniaki itp, ale wcześniej nie było wskazówek jakie miały dokładnie być...

        nie słuchała i nie słucha praktycznie do tej pory, no bo jak ja mogę jej doradzać - dzięki temu nabywa różne gó_na od domokrążców: kalkulatory, naczymia, tacki, dywany - badziew za sporą cenę, tak samo w sklepach nie sprawdza cen i przetraca kasę... a potem marudzi, że jej brakuje,

        pisząc to doszłam do wniosku, że wiem dlaczego tak bardzo zależy mi na uszczęśliwianiu i usatysfakcjonowaniu innych, zawsze martwię się co ktoś sobie pomyśli, chcę żeby każdy był zadowolony to chyba przez to, że moja mama nigdy nie była....
    • i_b13 Re: Ku przestrodze piszmy 20.11.10, 08:27
      moi niespecjalnie wierzyli w to, że dam sobie radę, nigdy co prawda nie mówili "nie dasz rady", tylko takim jęczącym głosem matka skomlała "ojej, ale ty dasz radę, no nie wiem, nie wiem". Kuźwa, a ja byłam jedną z najlepszych w klasie. "Na studia? dziecko ale ty dasz radę" - a ja byłam 3 na liście na 90 przyjętych. Kurna, i niby dumna była jak ta lala, gdy widzieli wyniki mojej nauki, ale ten brak wiary na prawdę mi nie pomagał.
      Usiłowała urządzić mi wesele. I wtedy postawiłam się właściwie po raz pierwszy. I od tamtej pory idzie mi jak z płatka. Stawiam sie nawet wtedy, gdy nie ma potrzeby.
      Mama jest obrażalska, nie rozumie, że jest różnica między słowami wypowiedzianymi do wnuczki "jesteś brzydka a zachowałaś się brzydko", twierdzi że wydziwiam, gdy zwracam jej uwagę przy takich wypowiedziach. Obraża się, gdy młoda nie chce jej dać całusa na powitanie. Zabijam ją śmiechem.
      Wiecznie komentuje i krytykuje, a to, a siamto, a ja bym zrobiła tak, a czy was na to stać. Wrrrrrrrrr
      I co najdziwniejsze dla mnie: jest przy tym wszystkim bardzo troskliwa, wręcz zamartwiająca się na zapas, dbająca o nas wszystkich, oddałaby człowiekowi ostatni grosz, kocha nas strasznie i nie rozumie, że wk...wia.
      Generalnie moje kontakty z matką są trudne, zawsze na ostrzu noża,. Jestem nastawiona do niej bardzo źle i gotowa w każdej chwili uciąć kontakt.
      Tata jest ok. Jest mi zdecydowanie bliższy. I taki, no po prostu normalny tata, nawet mieszkał z nami przez 2 tygodnie w wakacje (zajmował się wnuczką, gdy pracowaliśmy) i obyło się bez zgrzytów. Jak on z matką wytrzymał tyle lat - nie wiem
    • morgen_stern Re: Ku przestrodze piszmy 20.11.10, 09:58
      Nie mam dzieci, ale jeśli jeszcze jakimś cudem się przydarzy tongue_out to na pewno nie będę:
      - biła, policzkowała, klapsowała
      - komentowała wyglądu - mój ojciec uważał, że jestem brzydulą, strasznie go to zawiodło, no po prostu cudowna rzecz dla dojrzewającej nastolatki z wadą wzroku. Na szczęście dla matki zawsze byłam śliczna.
      - udawała, że tematy seksualne nie istnieją - dzięki temu wspaniałemu podejściu wszystkiego dowiedziałam się z wypaczeniami i w wulgaryzmach na podwórku
      - głośno kłóciła się przy dzieciach - to był koszmar, który znają tylko ci, co przeżyli kulenie się przy wrzaskach pod kołdrą oraz próby rozdzielania rodziców
      - przeginała w pozwalaniu na zbyt wiele, mama mi odpuściła po rozwodzie rodziców i w efekcie nie skończyłam szkoły oraz generalnie robiłam, co chciałam, co się potem mściło
      - doprowadzała do tego, że nastolatka martwi się o to, co jutro będziemy jeść, za co zapłacimy rachunki i co zrobić z niemiłymi panami walącymi do drzwi, którzy chcą pieniądze itd. Poczucia bezpieczeństwa nie odzyskałam już właściwie nigdy, do dziś jakiś zapomniany, niezapłacony rachunek wywołuje palpitacje serca, a szafkę mam zawsze naładowaną zapasami, inaczej nie zasnę.
    • sanna.i Re: Ku przestrodze piszmy 20.11.10, 11:44
      Wpajanie, że trzeba być b.skromnym, zawsze szanować starszych (za sam wiek), czekać cierpliwie na swoją kolej itp. Na szczęście im nie wyszło, bo byłabym totalną kaleką. Najfajniejsze jest to,że potem oczekują od dziecka, że będzie superprzebojowe, poradzi sobie w każdej sytuacji i nie będzie d...ą wołową. Swoje dziecko wychowuję inaczej, ale zapewne też jakieś błędy popełniam. Wyjdą po latach.
    • joanna35 Re: Ku przestrodze piszmy 20.11.10, 12:04
      Wychodzi na to, że w większości jesteśmy siostrami, chociaż nie przeczytałam wszystkich postówwink Ja napiszę od innej strony - jak ważna jest świadomość i poczucie, że tak nie powinno być. Przecież te nasze matki też ktoś wychował, a one "tylko" przekazały pałeczkę dalej. Jednak sama świadomość nie wystarczy. Cóż z tego, że przez połowę mojego "dziecinnego" życia mówiłam sobie : " u mnie tak nie będzie". Dzieci, niestety, wychowuje się przykładem. A powiedzmy sobie wprost - ten przykład działał czasami 30 lat i same dobre chęci najczęściej nie wystarczają, żeby swoim dzieciom zapewnić idealne dzieciństwo. Potrzebna jest własna terapia. I gdybym była mądrzejsza i miała w sobie wiecej pokory to poszłabym na nią 20 lat temu, zanim dzieci pojawiły się na świecie, a nie dopiero w ubiegłym roku.
      • sylki Re: Ku przestrodze piszmy 20.11.10, 12:29
        Moja mama wiecznie mi mówiła tak
        "Zobaczysz twoje dzieci będą takie same jak ty, a wtedy nie będę chciała być w twojej skórze"
        I co mój syn to buntownik, z którym nie daje sobie rady, to typ wszystkomamwdupie. Jednym słowem moja mama to prorok uncertain
        • mamomi Re: Ku przestrodze piszmy 20.11.10, 12:57
          W każdym poście jest coś z mojego życia...
          -ciągła krytyka, wszyscy robili dobrze, tylko ja wszystko żle
          -obwinianie mnie o rozpad małzestwa(o alkoholizm ojca)
          -"wyzywanie:sie na mnie za swoje nieudane zycie
          -obelgi, bicie
          -obrazanie sie o wszystko, nie odzywanie sie do czasu az ja przeprosze(nawet jak nie bylo w tym mojej winy)
          - szantaz emocjaonalny
          -nigdy nie uslyszalam,ze zrobilam cos dobrze, ze jest ze mnie dumna
          -ciagle wbijanie poczucia winy(ypu to ja sobie flaki wypruwam,zebys miala wszystko a ty mi sie tak odwidzieczasz, itp)
          -bałam sie mojej matki strasznie, dostawałam lanie za byle co
          -uczenie mnie kłamać(bo ojciec nie moze sie dowiedziec)
          -przy innych byla super wyrozumila, w zaciszu domowym tyranem(tak jest do dzis)
          -wszystko wiedziala i wie najlepiej kazdy sprzeciw lub zrobienie po swojemu było komentowane i obrazanie sie
          Mozna by jeszcze wymieniac, ale az boli kiedy to pisze.
          Efekt: nie moge przełamać bariery miedzy moja matka mna, nie potrafie jej przytulic i powiedziec,ze ja kocham. Nawet słowo mama i babcia trudno mi przechodzi przez gardło(o co ma pretensje). babcia jest super, dla mnie nie byla taka, nie raz łapie sie na tym,ze powtarzam te bledy, a wtedy rycze do poduszki i obiecuje sobie, ze nigdy nie pozwole aby moj syn mial mysli samobojcze w wieku 12 lat, aby myslam,ze jest dzieckiem adoptowanym(jak mialam 12 lat wydawalo mi sie ze jestem adoptowana bo nie wyobrazalam sobie,ze mozna tak traktowac wlasne dziecko) i zeby myslal i pisal o mnie keidys jak ja teraz...sad
      • dlania Re: Ku przestrodze piszmy 20.11.10, 12:52
        joanna35 napisała:

        > Wychodzi na to, że w większości jesteśmy siostrami,

        Mnie tez na to wychodziwink A myślałam, że tylko ja mam takie popaprane wspomnieniawink
        Przy tym - ja na przykład uważam, że moja matka bardzo mnie kocha, martwi sie o mnie - ale po swojemu, w toksyczny sposób. No więc dzwonie i na dzień dobry słysze zjeby: czemu sie nie odsywasz, ja tu sie martwie, zapomniałaś że masz matke, co ty wyprawiasz, czemu dzieci nie przywozisz itd. I to jest jej troska, ja wiem, ale nie jestem w stanie w tym uczestniczyć bez nerwicy. Więc kontakty zminimalizowane.
        Niestety, czasem widzę w swoich rekacjach (w zlości) wykrzywioną gniewem gębę mojego ojca i to mnie przeraża. Jak juz sie w końcu wybiore na terapię to w trosce o swoje dzieci, nie o siebie, bo ja daje radę.
        • e.mama.s Najlepszy wątek na ematce jaki czytałam! 20.11.10, 13:00
          kurcze, czy jest ktoś kto nie ma takich niemiłych wspomnień. Dla mnie też mama nie miala czasu, bo "nie teraz" i "podalaś się na ojca" Do tej pory nienawidzę tych zwrotow. Nigdy się ze mną nie bawiła.
        • mamomi Terapia?? 20.11.10, 13:01
          Dziewczyny a czy któras z was poddała sie terpai aby wyzwolic sie z wspomnien i nie powielac błedow ? Jesli tak to prywatnie i psychiatry/psychologa? Czy w jakis grupach wsparcia? Gdzie takich szukac? Ja juz od dwana chciałabym na taka sie wybrac ale nie wiem od czego zaczac.
          • mamomi Re: Terapia?? 20.11.10, 13:02
            mamomi napisała:
            terapi, sorry za błąd.

            > Dziewczyny a czy któras z was poddała sie terpai aby wyzwolic sie z wspomnien i
            > nie powielac błedow ? Jesli tak to prywatnie i psychiatry/psychologa? Czy w ja
            > kis grupach wsparcia? Gdzie takich szukac? Ja juz od dwana chciałabym na taka s
            > ie wybrac ale nie wiem od czego zaczac.
            • dlania Re: Terapia?? 20.11.10, 15:15
              Chyba każdy psychoterapeuta jest w stanie pomóc, nie wiem czy sa specjalne grupy terapetyczne. U mnie dochodzi problem alkoholizmu w rodzinie, więc DDA na mnie czekawink Siostrę juz mi sie udalo wysłac, ale ona gorzej wyszła z tego dzieciństwa, jakaś taka większa idealistka z niej była i mocniej wszystko przeżywała. Po 1,5 roku terapii jest innym (szczęśliwym i realizującym się) człowiekiem, a jednymi z pierwszych zaleceń terapety było: zerwanie (TYMCZASOWE) KONTAKTU Z MATKĄ, NIEODWIEDZANIE DOMU RODZINNEGO I ZGLOSZENIE PIJĄCEgo rodzica na leczenie.
              sory za caps
              • joanna35 Re: Terapia?? 20.11.10, 15:23
                Są i grupy i psychoterapeuci. Mnie akurat odpowiada terapia indywidualna, przy czy zaznaczę, że jest to chyba czwarta psycholożka, trzy poprzednie - kaplica, ale jestem bardzo zadowolona i przede wszystkim są postępy. Może nie do końca tak to sobie wyobrażałam, ale pani A. mówi, że tak ma być - właśnie zalewa mnie fala złości czy raczej całe tsunami złości. No, ale ja zawsze byłam bardzo grzeczną i miłą dziewczynką. Jeżeli czujesz, że masz problem i jesteś gotowa poddać się terapii to namawiam do skorzystania, naprawdę warto.
                • mamomi Re: Terapia?? 20.11.10, 16:11
                  Chodziłyście prywatnie? Jeśli tak to ile kosztuje taki seans?
                  • joanna35 Re: Terapia?? 20.11.10, 16:22
                    Chodziłam i prywatnie i państwowo i najgorzej wspominam tę za (wtedy) cięzką kasę70 zł. za wizytę. Obecnie chodzę do psychologa pracującego w ośrodku dla ofiar przemocy w rodzinie. Wcześniej nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale jak by nie było jestem ofiarą przemocy w rodzinie - w domu rodzinnym miałam i przemoc fizyczną i psychiczną.
                    • mamomi Re: Terapia?? 20.11.10, 16:27
                      Dzięki za odpowiedź i podpowiedzi.
    • anorektycznazdzira Re: Ku przestrodze piszmy 20.11.10, 13:08
      Ja niewiele mam do pisania, bo mama wykazywała bardzo fajne (duże a nie wścibskie) zainteresowanie moimi problemami i ogólnym stanem ducha. Jest ona bardzo zrównoważoną osobą, do tego bardzo ciepłą.
      To, co z perspektywy lat jest może nie aż błędem, ale pewnym niedociągnięciem z wczesnego dzieciństwa, to za mało zabawy razem. Byłam dzieckiem świetnie organizującym sobie cywilizowane zajęcia, więc musiałam wyglądać na 100% zadowoloną, ale po latach uświadomiłam to sobie jako brak. W okresie powyżej 10 lat (czyli nastoletnim) nie potrzebowałam już wspólnej zabawy, tylko rozmowy. Przyłaziłam np. do kuchni i gadałyśmy godzinami, więc z tego okresu nie pozostały mi żadne braki smile
      • mama.alexandra Re: Ku przestrodze piszmy 20.11.10, 13:32
        Zero rozmowy w okresie dojrzewania, na pierwszej miesiączce zaczynając i na pierwszym razie kończąc. wszystkiego dowiadywałam się z gazet, od koleżanek itp. Brak dyskrecji-mama ma siostrę bliźniaczkę, bardzo związane ze sobą, nigdy nic nie mogłam mamie powiedzieć, bo ciotka wiedziała o tym z prędkością światła, nawet o rzeczach najbardziej intymnych jak ta pierwsza miesiączka właśnie. Co najgorsze nie kryła się wcale z tym, że mama jej to mówi, potrafiły rozmawiać o tym przy stole w święta! I ta ciotka właśnie, zawsze miała racje na każdy temat, kiedy już stawałam się człowiekiem posiadającym własne zdanie nigdy nie miałam racji, mama zawsze stawała po stronie ciotki, miałam wrażenie, że jakby miała wybierać to ciotka byłaby najważniejsza, a ja gdzieś tam na szarym końcu. No i nie słuchanie mnie, bagatelizowanie moich problemów i wogóle tego co mam do powiedzenia. Z ciotka się uspokoilo, potrafię odpysknąć i sie nie przejmować, ze słuchaniem jest gorzej, nadal mam wrażenie że moje problemy to dla niej pikuś i "jakoś to będzie" sad
        • bri Re: Ku przestrodze piszmy 25.11.10, 16:29
          Dla mnie to masakra jak można córce nie powiedzieć, że będzie miesiączkować, czego się powinna w związku z tym spodziewać, jak się do tego przygotować itp.
          • truscaveczka Re: Ku przestrodze piszmy 01.12.10, 14:17
            Nie, nie, bri - masakra to jest wtedy jak córka mówi matce, ze ma pierwszy okres a matka na nią krzyczy "wiesz gdzie są podpaski i zejdź mi z głowy!"
    • alba27 Re: Ku przestrodze piszmy 20.11.10, 13:12
      Moja mama była moją powierniczką, mówiłam jej o wszystkim, tyle że potem w kłótki, kiedy byłam nastolatką wypominała mi wszystko i wyśmiewała na każdym kroku, miałam wrażenie, że nie traktuje mnie poważnie a jak do mnie docierało jaką jest małpą i płakałam z bezsilności to mówiła "ty to lubisz sobie popłakać", w okresie dojrzewania było mi z nią bardzo ciężko, poza tym faworyzoryzowała mojego brata, teraz też to robi ale po tylu latach nabrałam dystansu, moja mama jest fajną babcią ale między nami nie ma wielkich emocji.
      Uważam, że dzieciom niektórych rzeczy nie należy mówić , dla mnie najgorsze co usłyszałam było " mogłam cię usunąć tak jak mi doradzali". no i tak całe życie czułam się taka niechciana, dlatego moim dzieciom od urodzenia mówię że są moimi marzeniami, które sie spełniły, że czekałam na nich i od kiedy są na świecie jestem najszcześliwsza i codziennie im mówię że ije kocham, zwłaszcza jak narozrabiają.
    • whitney85 Re: Ku przestrodze piszmy 20.11.10, 13:19
      Widzę, że ogólnie matki są najgorsze. Aż się boję gdyż niedługo sama zostanę matką i mam nadzieję że nie będę aż tak rozliczana. Ale skoro już piszemy to dodam coś od siebie, zaczynając od taty:
      - dokąd nie ukończyłam wieku szkolnego, nie kalał się poświęcaniem uwagi w ogóle. On był stworzony do wyższych spraw.
      - Jedyne, co potrafił to prowadzić do kościoła i bić (np gdy 3-letnie dziecko w kościele zapłakało, w domu miało gotowe lanie pasem z całej pary)
      - Skąpił na wszystki mimo, że miał. Do dziś tak ma.
      - Znów przestał ze mną rozmawiać w okresie dojrzewania. Wtedy sprawy załatwiał zwracają się do mojej matki "Twoja córka znów ... Załatw to."
      - Kłócili się z matką od zawsze drąc się i wyzywając i nie zważając na mnie w ogóle.
      Matka z kolei
      - Nie pozwalała na nic bo "co luzie powiedzą".
      - Porównywała mnie do innych pod każdym względem. Zawsze oczywiście wypadałam gorzej.
      - Szantarzowała emocjonalnie i robi to do dziś, np kiedy spotykałam się z koleżanką zamiast poświęcić jej cały czas potrafiła łyknąć tabletki i zadzwonić do mnie, że schodzi właśnie z tego świata, z mojej winy.
      - Wymyśla sobie scenariusze, że np mój mąż ją obgaduje ze swoją matką, z czasem dodaje do takiej tezy wiele szczegółów (wszystko powstaje w jej głowie oczywiście) i powtarza tę historię rodzinie i znajomym do znudzenia. Czasem już sama zaczynam w te historyjki wierzyć, takie są wiarygodne.
      - Oboje z ojcem wysługują się mną w oiece nad ich rodzicami bo oni są przemęczeni (nie wiadomo czym).
      - Nazywała mnie k...ą jeszcze wtedy, gdy nie znałam nawet znaczenia tego słowa.
      I wiele jeszcze mogłabym pisać ale szkoda czasu. Na mnie się odbiło, jestem trochę aspołeczna, trzymam dystans i ludzie mnie nie lubią.
    • indigo_kid Re: Ku przestrodze piszmy 20.11.10, 13:29
      Jest taka fajna książka "Jak wychować szczęśliwe dzieci" / Wojciech Eichelberger
      wyczytałam w niej bardzo mądra myśl: Wychowywać nasze dzieci zaczynamy na długo, długo przed tym, kiedy one się urodzą, ba nawet poczną.

      Czego nie potrafię zapomnieć?
      - "co mnie wojewodzie, to nie tobie smrodzie" z ust każdego dorosłego,
      - jako małe dziecko długo miałam lęk separacyjny i moją mamę to denerwowało i dostawałam za to opr, a wujkowie jeszcze mnie podkręcali, np jak mama wyszła do toalety, mówili takim tajemniczym głosem: "mama poszła, zostawiła cię bo jesteś niegrzeczna" - oni mieli z tego niezły ubaw, ja ryczałam a mama wychodziła i dostawałam opr, ze się mażę i ze już nic nie może zrobić przeze mnie. Moje dzieci też miały lęki separacyjne i byłam bardzo wyczulona na tym punkcie (niektórzy uważali, ze przesadzam z nadopiekuńczością, nic się nie stanie jak sobie popłaczą), pamiętałam co ja wtedy czułam.
      - zniechęcanie do zajęć pozaszkolnych (harcerstwo, klub taneczny, karate) mówieniem "po co ci to, lepiej się weź za książki"

      Tak sobie myślę moja mama nie miała poradników jak wychowywać dzieci, była wychowywana surowiej, w czasach jej dzieciństwa dzieci dopiero były niczym. Z kolei my dzisiaj już bardzo dużo wiemy o dzieciach, co dzieje się w ich mózgach itd
      Myślę, że ponosimy większą odpowiedzialność za błędy wychowawcze niż nasi rodzice za swoje, bo my jesteśmy bardziej uświadomieni.
    • gramwzielone Re: Ku przestrodze piszmy 20.11.10, 13:40
      Tata: dawanie odczuć, że jestem wpadką, ustawienie się w pozycji 3 dziecka i rywalizacja z nami o uwagę mamy
      Mama: że mu na to pozwoliła; za mało kontaktu fizycznego, przytulania (choć mimo tego rosłyśmy z siostrą w przekonaniu, że jesteśmy przez nią bardzo kochane)

      + brak ukorzenienia, wychowania patriotycznego (np. o powstaniu warszawskim dowiedziałam się dopiero jako nastolatka, gdy zaczęłam czytać wyborczą)
    • panna.w.paski Re: Ku przestrodze piszmy 20.11.10, 14:37
      Pamiętam kilka klapsów, a raczej straszenie nimi - ale to było zawsze na zasadzie "rodzicielskiego błędu", kiedy to się przydarzyło, rodzice cierpieli na równi ze mną i przepraszali mnie. Myślę, że tego nie mam im za złe.
      Wspomniane już "co wolno wojewodzie..", złe pojęcie szacunku/miłości do rodziców i starszych,

      brak przyzwolenia na bunt - to kojarzyło im się ze złym wychowaniem a nie z naturalnym etapem rozwoju nastolatka (w wyniku czego zaczęłam się buntować w wieku 19 lat, a nie 14),

      brak rozmów o seksie,

      może nie wyśmiewanie, ale umniejszanie moich problemów,

      traktowanie mnie jak gó....ry (na zasadzie: jak będziesz miała 40 lat i dwoje dzieci to będziemy mogły pogadać o życiu),

      wieczne scysje o porządek w pokoju (mama pedantka, ja bardzo wyluzowana w tym temacie), porównywanie do innych (najlepsza uczennica w klasie, ale mimo tego: a dlaczego pięć a nie sześć?),

      torpedowanie moich decyzji na zasadzie żalu "nie tak cię wychowaliśmy" (chodziło o wyjazd na wakacje na tydzień z moim ówczesnym chłopakiem, z którym byłam od 2 lat, miałam wówczas 20 lat - jednocześnie puścili mnie rok później samą na 2 miesiące do Berlina do pracy),

      brak wsparcia w kwestiach damsko-męskich kiedy byłam młodsza (później już było),

      próba układania mi życia - najpierw studia, potem praca, potem spotkasz starszego od siebie, wyształconego mężczyznę z perspektywami, ślub...itp.


      Mimo wszystko, po bardzo intensywnym etapie spóźnionego buntu (około 18-21 r.ż.), po kilku latach coraz lepiej dogaduję się z rodzicami. Miewają jeszcze czasem różne zapędy, ale widzę diametralną różnicę. Kocham moich rodziców i te wymienione rzeczy giną w obliczu tego, co mi dali - duchowego i materialnego, co nie znaczy jednak, że nie będę się starała eliminować takich zachowań w swojej rodzinie.
      Mam młodszą, 13-letnią siostrę i widzę, że jednak ich metody wychowawcze są inne, są nieco luźniejsi i nie aż tak pryncypialni, zwłaszcza mama ma z młodą dobry kontakt. Do tego młoda ma jeszcze mnie, która ogarnia rozmowy na "trudne" tematy typu seks, używki itp. wink, więc widzę światełko nadziei, że u niej bunt nie będzie taki jak u mnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka