01.12.10, 17:35
Niech ta wypowiedź nie będzie wołaniem o pomoc. Niech nie będzie kolejną próbą zwrócenia uwagi na problem. Chce, żeby moje przeżycia odbiły się echem rozsądku wśród wszystkich, którzy będą czytać poniższe słowa, chociaż wiem, ze w morzu emocji, które chcę z siebie wyrzucić, ciężko znaleźć choć kroplę racjonalnego myślenia.
Mam 34 lata. 13 lat temu, w październikowy wieczór, wychodziłam z metra na warszawskim Mokotowie. Wracałam z pracy. Pamiętam, że dziwiłam się, że mimo jesieni jest tak ciepło. Aby dojść do domu, musiałam przejść między blokami. Nie bałam się, znałam tą trasę jak własną kieszeń, przechodziłam przecież tędy praktycznie codziennie. Owszem, było ciemno, ale strach nie pojawił się nawet na moment. Nie zdawałam sobie sprawy, jak mógł okazać się zbawienny. Kiedy przechodziłam obok nieczynnego sklepu, drogę zagrodził mi męzczyzna.
Nie zdążyłam zrobić kroku, kiedy z całej siły uderzył mnie pięścią w twarz. Upadłam na pojemnik z piachem, wtedy on mnie kopnął, w brzuch, aż straciłam oddech. Myslałam, ze chce zabrać mi zakupy, torebkę albo biżuterię. Ale nie. On chciał więcej. Chciał mnie.
Podniósł mnie za włosy i zaciągnął do altanki śmietnikowej. Krzyknęłam, wołałam o pomoc ile starczyło mi tchu. Wtedy zaczął bić. Okładał mnie z całej siły, dopóki nie straciłam przytomności. Nie wiem, ile to trwało. 15 minut, czy godzinę. Chyba obudził mnie ból. Obok mnie leżała torebka, rozsypane zakupy. Próbowałam się podnieść, ale ból był zbyt silny. Po kilku próbach udało mi się wstać, i dojść na postój taksówek. Następną rzeczą, jaką pamiętam, było echo kroków w szpitalnym korytarzu. Wstrząs mózgu, złamane żebro, liczne obrażenia "tych" części ciała. Lekarz, który się mną zajmował, podczas obchodu nie rozmawiał ze mną, zadawał tylko niezbędne pytania. Wiedziałam, że czuje się skrępowany. Natomiast w ogóle skrępowany nie był policjant, który próbował mnie przesłuchiwać. Pytał o wszystko. Nie wiedział, jak bardzo chciałam mu wszystko opowiedzieć i jak bardzo nie mogłam sobie niczego przypomnieć. Ktoś zaproponował mi pomoc psychologa. Odmówiłam. Po wyjściu ze szpitala przez dwa tygodnie nie wychodziłam z domu. Nie odbierałam telefonów. Nie wpuszczałam nikogo do własnego mieszkania, nawet najbliższej rodziny i przyjaciół. Nie mogłam się otrząsnąć. Nie mogę się otrząsnąć.
Ktoś, czytając te słowa, pewnie zastanawia się, dlaczego piszę na forum "emama". Jest powód. Ma 13 lat. Kiedy pyta o ojca, odpowiadam : tata nie żyje. I to nie jest kłamstwo. Ja też wierzę w to, ze jego ojciec nie żyje.
Kiedy dowiedziałam się o ciąży, nie mogłam uwierzyć. Przecież w szpitalu powinni od razu temu zapobiec. Zadbać o wszystko. Nie chciałam tego dziecka. Chciałam zmusić siebie do normalnego życia, do pracy, może do nauki, przyjaciół. Ale dziecko ? Nie, to się nie mogło zdarzyć. Pomysł skrobanki pojawił się w 4 miesiącu. Późno. Dla moich rodziców to było nie do pomyślenia. Tak samo jak ja nie chcieli tego dziecka, ale nie chcieli też, żebym poddała się zabiegowi. A ja wiedziałam, ze muszę to zrobić. Biłam się z myślami, a czas mijał. W końcu było na tyle późno, ze żaden lekarz nie podjąłby się zabiegu. Urodziłam. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam swoje dziecko, poczułam złość. Przestraszyłam się, ale tłumaczyłam sobie, że to minie, na pewno minie. Nawet rodzice przestali nazywać przyszłego wnuka bękartem. Ale dni mijały, a ja, karmiąc swoje-nieswoje dziecko, byłam coraz bardziej wściekła. Złość była tak duża, że kiedy tylko mogłam, oddawałam F. matce. Nie mogłam go znieść. Jego, a może myśli, że tak naprawdę jest błędem w moim planie na życie. Niechcianym prezentem od losu.
Ktoś powie: dom dziecka. Owszem, brałam to pod uwagę. Ale wtedy znów wtrącili się rodzice. Że jako katolicy nie doprowadzili do aborcji po to, żeby teraz ich własnego wnuka miał wychować jakiś obcy.
Ktoś (dzięki, P.), przemówił mi do rozsądku. Zmieniłam się. Zaczęłam przystosowywać się do sytuacji, a przynajmniej - próbowałam próbować. Do dzisiaj próbuję. Codziennie zmagam się z myślą, że jednak F. nie jest do końca mój. To tkwi we mnie jak wrzód, który w każdej chwili może pęknąć, zresztą, co ja bredzę. On pęka właściwie codziennie, kiedy odprowadzam F. do szkoły, kiedy idę z nim po zakupy, zawsze wtedy, kiedy pyta o ojca. Brnę. Udaję przed własnym synem jego matkę.
Ostatnio rozmawiałam z P. Powiedziałam jej, że F. nigdy nie będzie mój. Że w głowie i w sercu nadal jest pomyłką. I, w końcu, że gdybym mogła cofnąć czas...
Dziś już wiem, że nie umiem kochać własnego dziecka. Myślę, że to się przekłada na wychowanie. Czasami wybucham. Płaczę, a kiedy on pyta, co mi jest, milczę. Nigdy go nie uderzyłam i nigdy tego nie zrobię. Chce go dobrze wychować, całe szczęście pomagają mi rodzice, bo sama mogłabym nie dać rady. W całym ich konserwatyzmie i stanowczości, której nie umiem się sprzeciwić, i której tak szczerze nienawidzę, potrafię docenić ich pomoc, ale nie potrafię się odwdzięczyć.
Tak bardzo chcę obudzić się któregoś dnia z uczuciem tęsknoty za F. Pójść do jego pokoju i po prostu powiedzieć mu, że kocham. I żeby to nie było kłamstwo. Bo wiem, że wszystkie dzieci powinny mieć rodziców. Ale jednocześnie we łzach, które wylewam codziennie w łazience odbija się przekonanie, że nie wszyscy rodzice powinni mieć dzieci...
Obserwuj wątek
    • a.va Re: nie-matka 01.12.10, 17:40
      Wstrząsające.
      • krapheika [...] 01.12.10, 17:49
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • lukrecja34 Re: nie-matka 01.12.10, 17:50
          krapheika-żenujące jest to co napisałaś...
          • krotofilia Re: nie-matka 01.12.10, 18:04
            Tez jestem z Warszawy, z tych okolic.
            Nie pokochasz sowjego dziecka jzu nigdy, bo zanegowalas je. To sie nie zmieni. I to nie chodzi o to co sie wtedy stalo, ale o to, ze wtedy to bylo na raz za duzo, a utrwalona przez czas postawa, nie zmieni sie do konca zycia tego dziecka.
            Uwazam, ze powinnas byla byc lepiej zdiagnozowana i ciaza powinna zostac usunieta-jezeli nie, powinnas byla oddac dziecko. Przede wszystkim dla swojego zdrowia i dla zdrowia tego dziecka.
            Masz prawo czuc, ze nie jest Twoje.

            Ja dla odmiany tez mam nieswoje dziecko. Bo zaslzam w niechciana ciaze i przez 8 pierwszych lat zycia dziecka nie moglam z tym zyc..... Mialam malo wtedy lat i do teraz zmuszam sie by powiedziec: a ja mam dziecko

            Ale lubie tomowic, gdy wprowadza to zazenowanie, albo jest skandaliczne-wygladam na bardzo mloda i ludzie zawsze pytaja ile mialam wtedy lat, skoro JUZ MAM 10 letnie dizecko.

            Zdecydowalam sie jednak po ur. swojego dziecka nie zachodzic nigdy w ciaze. Zaszlam krotko po i ja usunelam. Czuje sie z tym lepiej, czuje sie z tym lzej. Czuje ,ze balast o ktorym mowisdz zniknął.
            Wiem jak to jest miec nieswoje dziecko-do mnie moje dziecko nie jest nawet podobne.... Wiem jak to jest tak mocno sie zparzec i nie umiec tego zmienic przez lata, wiem ze jezlei zajdzie sie w ciaze po raz enty-usunie sie ja bez mrugniecia oka...

            Moich uczuc nie mzienil czas, moze je troche stepil. Nie zmienil fakt, ze dziecko odzywa sie do mnie czule, ze by za mna w ogine wksoczylo. Nie chcialam go.
        • kooreczka [...] 01.12.10, 18:03
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • el_jot Re: nie-matka 01.12.10, 18:08
          A ja sobie mogę wyobrazić, że w takiej sytuacji można nie kochać własnego dziecka.
    • niechciane_dziecko Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 18:16
      To strasznie boli.
    • anorektycznazdzira Re: nie-matka 01.12.10, 18:48
      Ja wiem, ze to infantylne, ale czytając to się zryczałam.
      Ktoś Ci zniszczył nie tylko poczucie bezpieczeństwa, spokój czy życiowe plany, ale nawet zdolność kochania własnego dziecka.
      To niesprawiedliwe i ZBYT dużo.
      • a.va Re: nie-matka 01.12.10, 19:15
        Pięknie napisane, mam te same odczucia.
        • dragontatoo Re: nie-matka 01.12.10, 19:26
          Próbowałaś szukać jakiejś terapii, pomocy psychologa...?
          To za dużo, nie byłaś niczemu winna, zostałaś strasznie skrzywdzona.
          Dziecko jest, będziesz się nim opiekować jeszcze z kilka lat, potem kontakt... A nawet gdyby nie, nawet jeśli się całkowicie odetniesz od niego, to nigdy tego nie zapomnisz.
          Może znalazłby się jednak ktoś, kto pomógłby Ci się z tego uleczyć...
          Dziecko dzieckiem, ale dręczysz samą siebie.
          Przytulamsad.
      • kawka74 Re: nie-matka 01.12.10, 19:21
        > To niesprawiedliwe i ZBYT dużo.

        Zdecydowanie tak.
      • bi_scotti Re: nie-matka 01.12.10, 19:23
        Sprobuj polubic. 13 lat to juz duzy czlowiek, jesli rodzina do tej pory wkladala w niego troske to zapewne jest FAJNYM duzym czlowiekiem. A czesto lubienie/sympatia rodzicow (szczegolnie w wieku nastoletnim!) jest dla dziecka cenniejsza niz uczucie, ktore bywa rozne ... Sprobuj jeszcze raz i jeszcze raz kazdego dnia spojrzec na F. "od nowa", udawac przed soba, ze nie znasz historii Jego poczecia, bo ... przeciez jak poznajesz nowych ludzi to tez nic nie wiesz o tym skad/kiedy/jak/dlaczego a jednak dajesz im kredyt i jestes sklonna zainwestowac sympatie. Sprobuj dac taki kredyt swojemu synowi. Sama poczucjesz sie z tym (CIUT!) lepiej, bo nie bedziesz sie skupiac wylacznie na przeszlosci a dasz Wam obojgu szanse na jakas przyszlosc.
        No i naprawde powinnas przepracowac tych ostatnich 14 lat z DOBRYM psychologiem. Bo syn kiedys odejdzie w swoja doroslosc. Niezaleznie od tego czy uda Wam sie zachowac/zbudowac czulosc i zyczliwosc, moze zniknac z Twojego swiata ALE to, co nosisz w sobie, w Tobie pozostanie jezeli nie sprobujesz tego jakos sensownie poukladac. A sama nie dasz rady. Ask for help! Poszukaj dobrej pomocy psychologicznej, bo masz jeszcze przed soba wiele lat zycia i nalezy podjac wysilek zeby uczynic je lepszymi niz tych ostatnich 14.
        Good luck. Naprawde DUZO mozna w zyciu ponaprawiac. Nie wszystko ale DUZO.
        • estelka1 Re: nie-matka 01.12.10, 19:51
          A ja mam wbrew wszystkiemu wrażenie, że autorka kocha swojego syna. Tylko te wszystkie dramatyczne przeżycia chyba zakłóciły jej bardzo prawidłowe postrzeganie macierzyństwa. Ona je kojarzy wyłącznie z cierpieniem i upokorzeniem. Kurczę, ale gdyby syn był jej obojętny, gdyby nie był dla niej kimś ważnym, nie przeżywałaby dla idei faktu, że go darzy takimi uczuciami, na jakie syn zasługuje.
          Dlaczego nikt nie zadbał o to by dziewczyna miała kontakt z psychologiem? W konsekwencji cierpią obydwoje.
    • kooreczka Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 18:57
      Pics, or didn't happen.
      Tysiące kobiet? Znasz je, czy mówisz o jednym przypadku, którego też być może nie znasz dobrze? Bo za takie dane typu "wszyscy" i "mnóstwo" z każdych zajęć wywalą na zbity pysk.

      Ech, żeby wszystko było takie proste i fajne jak piszesz to świat byłby lepszy.
      • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 19:05
        Jestesmy na zajeciach czy na forum?znam mnostwo takich kobiet,kolezanka pracowala w osrodku pomagajacym takowym.One jakos umieja kochac,dziwne nie?
        • kooreczka Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 19:08
          No, forum jest cierpliwe i mocnaś tu w gębie. Moja koleżanka od roku siedzi w Chinach. Czy wobec tego jestem sinologiem?
          • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 19:21
            Zawsze taka jestem,nie tylko na forum,nie cierpie tlumaczenia wszystkiego czego nie mozemy ogarnac,wszystkich niepowodzen traumatycznymi przejsciami.
            • erillzw Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 21:55
              krapheika napisała:

              > Zawsze taka jestem,nie tylko na forum,nie cierpie tlumaczenia wszystkiego czego
              > nie mozemy ogarnac,wszystkich niepowodzen traumatycznymi przejsciami.

              Zamilcz.
        • asia_i_p Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 20:30
          .One jakos umieja kochac,dziwne nie?
          Miały to szczęście, że instynkt zadziałał. Autorka wątku tego szczęścia nie miała. A teraz jest tak dobrą matką, jak tylko potrafi. Patrząc z punktu widzenia czynów - ona to dziecko kocha. A ponieważ emocjonalnie jest jej obce, nie ma z tej miłości żadnych korzyści. Wyłącznie daje, nic nie bierze. No rzeczywiście zbrodnia.
          Zamknij się. Po prostu się zamknij wobec nieszczęścia dobrego człowieka.
          • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 20:39
            Jak nie ma instynktu to niech je odda.Owszem daje mu mu brak milosci,myslisz,ze dziecko niw widzi tego?zamykaja to sie drzwi.
            • madzioreck Niech ktoś wytnie tego trolla, pliss... nt 01.12.10, 21:30
    • semihora Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 19:08
      > Gwalt nie jest az taka tragedia,by z jego powodu krzywdzic wlasne dziecko!!!

      Puknij Ty się w swoją pustą głowę. Sama masz głaz zamiast serca i jesteś porażająco bezmyślna.
      • annaa77 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 19:14
        a mnie jest zal tego dziecka, ono jest tu ofiara.
        • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 19:24
          Mi tez jest zal wylacznie dziecka.
          • niechciane_dziecko Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 19:35
            Mnie jest zal mojej mamy. Zal mi tez siebie. Tak bardzo staralam sie zasluzyc na jej milosc. Teraz rozumiem dlaczego bylo to niemozliwe.
      • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 19:26
        Przezylas gwalt,ze wiesz czy to najwieksza tragedia na swiecie dla kobiety? bo akurat usprawiedliwienia autorki,ktora po prostu nie umie kochac nie sa zadna podstawa,by stwierdzic,ze gwalt jest tak straszny.
        • jkk74 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 19:32
          no więc wyobraź sobie że gwałt JEST STRASZNY...
          i zostaje w tobie na zawsze...
          NIGDY NIE ZAPOMINASZ... NIGDY!!!

          w końcu godzisz się z losem, układasz sobie życie, ale NIE ZAPOMINASZ...

          dziewczyna nie kocha dziecka nie dlatego, ze nie planowała macierzyństwa, ale dlatego że KAŻDEGO dnia patrząc na syna przypomina sobie co ją spotkało i jak bardzo było to bolesne... tak fizycznie jak i psychicznie...

          żal dziecka i żal dziewczyny... OBOJE są ofiarami gwałciciela...
          • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 19:46
            O gwlcie przypominac moze:podobny do sprawcy mezczyzna,okrslona sytuacja,park wieczorem,ulica,przejscie miedzy blokami, narzedzie ktorego uzyl do zastraszenie ofiary.Rozumiem,ze jak ktos zostal zmuszony pod grozba uzycia noza do odbycia stosunku nie powinien miec w domu nozy,w koncu przypominaja o zdarzeniu.
            Zdrowe podejscie to pojscie do terapeuty,a w wypadku autorki najlepsyzym wyjsciem byla aborcja,takowa mozna wykonac gdzie indziej po 3miesiacu lub oddanie dziecka do adopcji.Skoro wiedziala,ze nie bedzie mogla go kochac na kiego diabla zdecydowala sie je wychowywac,bo rodzice?otoczenie? sorry, ale w ten sposob zniszczyla zycie dziecka niepotrzebnie.
            • a.va Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 19:52
              Krapheika, wyhamuj. Nie masz najmniejszego prawa jej oceniać. To, co piszesz, jest podłe.
              • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 20:26
                To moje zdanie,podle jest na co skazala swoje dziecko.Same pelne empatii forumki,ktore gwalt znaja gazet i na tej podstawie wnioskuja,ze on ma prawo decydowac o zyciu jej i dziecka.
                • a.va Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 20:29
                  Nie masz prawa oceniać drugiego człowieka, który był w aż tak dramatycznej sytuacji. I kropka. Bez względu na to, czy znasz gwałt tylko z gazet, czy sama byłaś zgwałcona.
                  • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 20:34
                    Piszac na publicznym forum poddala sie ocenie,amen.Dziwne,ze winnych watkach prawo oceny istnieje,nagle przstalo funkcjonowactongue_out ona niszczy zycie wlasnego dziecka nie widzisz tego czy nie chcesz widziec?
                    • sharpless6 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 20:37
                      i widzisz ty też zostałaś oceniona przy okazji
                      • madami Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 15:21
                        Dokładnie: oto nowy potwór nam się objawił.
                    • a.va Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 20:57
                      krapheika napisała:

                      > Piszac na publicznym forum poddala sie ocenie,amen.Dziwne,ze winnych watkach pr
                      > awo oceny istnieje,nagle przstalo funkcjonowactongue_out ona niszczy zycie wlasnego dz
                      > iecka nie widzisz tego czy nie chcesz widziec?

                      Niszczy, nie niszczy - nie tobie to oceniać. Samo to, że pisze o tym na forum świadczy, że szuka pomocy.
                      Prawo do oceny drugiego człowieka nie istnieje w przypadkach, gdy kogoś dotyka skrajne nieszczęście. Jeśli ktoś w takiej sytuacji potępia drugiego człowieka, to jest po prostu prymitywem bez wyobraźni. Nigdy nie masz pewności, jak sama zareagowałabyś w skrajnej sytuacji. Mądrzy ludzie to wiedzą, więc nie oceniają pochopnie.
                      • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 21:08
                        Pomocy to sie u terapeuty szuka nie na forum.Z reszta jednemu pomagaja milusie slowa innym kop w cztery litery.
                    • madzioreck Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 21:33
                      > Piszac na publicznym forum poddala sie ocenie,amen.Dziwne,ze winnych watkach pr
                      > awo oceny istnieje,nagle przstalo funkcjonowactongue_out

                      Zamilknij, trollu. Nawet na tym forum istnieją pewne granice, Ty przekroczyłas już wszystkie możliwe. Won.
                • sharpless6 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 20:32
                  a skąd kurna wiesz, że z gazet!!!!!!!!!!!!!, niech ją ktoś wreszcie uciszy, gdzie jest moderator.
                  • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 20:46
                    Stad,ze osoba ktora przezyla gwalt wie jak jest.
                    • jkk74 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 20:55
                      krapheika napisała:
                      > Stad,ze osoba ktora przezyla gwalt wie jak jest.

                      mam rozumieć, że przeżyłaś gwałt i uważasz, że to NIC TAKIEGO???
                      że po prostu należy wstać, otrzepać płaszcz i z uśmiechem na twarzy iść dalej???
                      proszę cię... powiedz że źle odczytałam, to co napisałaś...
                      bo jeśli naprawdę tak uważasz, to... wybacz, ale nie mam słów aby to skomentować..
                    • jowita771 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 09:34
                      > Stad,ze osoba ktora przezyla gwalt wie jak jest.

                      Rzeczywiście jesteś ograniczona. Przeżyłaś gwałt, uważasz, że z tym da się żyć. Moja sąsiadka przeżyła gwałt i odebrała sobie życie, bo nie dała rady tego udźwignąć. To nie działa tak, że wszyscy czują to samo. Nawet jeśli coś przeżyłaś, nie masz prawa mówić innym, co powinni czuć, gdy dotknie ich to samo.
                • marychna31 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 15:36
                  > To moje zdanie,podle jest na co skazala swoje dziecko.Same pelne empatii forumk
                  > i,ktore gwalt znaja gazet i na tej podstawie wnioskuja,ze on ma prawo decydowa
                  > c o zyciu jej i dziecka.
                  a ty z czyjej pozycji tak dobrze znasz gwałt? Wnioskując z poziomu empatii to chyba gwałciciela.
            • jkk74 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 20:51
              o gwałcie przypominać może WSZYSTKO...
              albo nic... można mieć w głowie samo wspomnienie zdarzenia...
              to czasem bardziej boli niż widok podobnego faceta na ulicy...

              poza tym - ona nie wiedziała czy będzie umiała kochać czy nie... tak naprawdę równie obrzydliwie jak gwałciciel potraktowali ją jej rodzice... zrobili jej ogromną krzywdę... bo nie ona była dla nich ważna...
              dla rodziców ona była tylko kukiełką... tak jak kukiełką była dla gwałciciela...

              i wierz mi, wiele dziewczyn, które wypowiadają się tak tu jak i na innych forach, przeżyły zdarzenia, które oceniają/komentują... tylko mało która ma ochotę spowiadać się z tego przed światem...
              • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 21:12
                jakbym miala sie wyspowiadac z wszystkiego co mnie spotkalo,to na pewno z piec dlugich postow by zajelo i to skrot.Dawanie sie wykorzystac jest domena osob slabych nic dziwnego,ze stala sie kukielka.Gdyby wtedy decydowala za siebie,teraz nie mialaby problemu.
        • lukrecja34 [...] 01.12.10, 19:41
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • lukrecja34 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 19:41
            krapheika oczywiście
            • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 20:32
              Buhhaahahhahaha najbardziej mnie rozwalaja wrozki forumowe,ktore zadnych argumentow nie maja i ze szklanej kuli czytaja kto co przezyl.
              • lukrecja34 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 20:36
                a co-byłaś zgwałcona?
              • kali_pso Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 20:37

                Już kiedyś napisałam, żeś guuuuuupia i zdania nie zmieniam...

                Czy tak trudno wyobrazic sobie, że gwałt jednak jest traumatycznym przezyciem?
                Wyobrażasz sobie wymuszony seks z kimś , z kim nigdy nie zgodziłabyś sie go uprawiać? Kiedy ktoś siłą dokonuje penetracji twojego ciała? Wyobrażasz sobie to?????????

                Zapewne nie, bo inaczej nie pisałabyś takich bzdur...Jesteś ograniczona, ograniczoną masz empatię i wyobraźnię zdaje się też...
                • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 21:06
                  Nie musze sobie wyobrazac,maialm ta nieprzyjemnosc zostac zgwalcona 5lat temu,przez miesiac nie wychodzilam z domu wcale,z reszta bylam tak pobita,ze kazdy ruch powodowal bol i baaa uwaga,po roku terapii i calej masie samozaparcia udalo mi sie nie zrobic z tego wydarzenia,ktore zdominowalo moje zycie,nie uwazam,ze bylo latwo,ale nie uwazam tez,ze sie nie da tego "przerobic" tak by nie powodowalo skutkow w pozniejszych latach.Zalozylam rodzine,przestalam brzydzic sie seksu.Nie mam dziecka z gwaltu,ale mam za to blizne na twarzy po nozu,jak sie domyslasz kazdego dnia patrze na nia.
                  Zrobilam kurs samoobrony i zyje normalnie.Nie bylo latwo,ale da sie.Nie cierpie kobiet,ktore tak latwo daja sie przerobic na chodzace mumie tylko tylko dlatego,ze jakis skur... sie na nich niestety wyladowal.Nie mozna sie poddawac,to jest pierwszy i najwiekszy krok do samodestrukcji.Autorka jest juz na dnie i ciagnie przy okazji dziecko,ktore w tej sytuacji najbardziej cierpi.
                  Nic nie wspomne,ze ma przy sobie rodzicow,ja w tamtych chwilach nie mialam nikogo.
                  To jest zycie kobieto a nie bajka,a zycie jest twarde i daje nam po dupie.Aha jeszcze jednym powodem do szczescia bylo to,ze oprawca nie zarazil mnie hivem,to by dopiero byla tragedia.
                  • lukrecja34 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 21:14
                    wiesz co-to ja już zupełnie cię nie rozumiem..przeszłaś to co przeszłaś a kompletnie nie masz współczucia i zrozumienia dla kobiety,która przeżyła to samo..chyba na zasadzie "ja cierpiałam to ty też cierp".zero litości..
                    masz bliznę ale to tylko skóra.autorka wątku ma dziecko z gwałtu-nie sadzisz,że ciężar tych rzeczy trochę się jednak różni?
                    • lolinka2 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 21:38
                      a ja chyba wiem o co chodzi - o SAMOOSKARŻANIE się, i projekcję powyższego na inne ofiary gwałtów.
                      Być może w środku krapheiki siedzi poczucie winy i odpowiedzialności za to, co się stało. Wobec tego będzie oskarżać wszystkie inne ofiary gwałtów i w ten sposób jej podświadomość zdejmuje ciężar z niej samej i przenosi go na inne osoby - jej jest chwilowo lżej...
                      • aniani7 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 00:31
                        Dokładnie, ona między wierszami napisała, że gwałt pewnie został sprowokowany przez ofiarę. Może sama miała wtedy za krótką jej zdaniem spódnicę, albo zbyt duży dekolt.Porównywanie blizny na twarzy z dzieckiem jest co najmniej głupie. Ciekawe czy myśli - o jaką mam piękną bliznę, wprawdzie już nie pamiętam jak powstała, ale tak ozdabia mi twarz, nie wyobrażam sobie mojej twarzy bez niej.
                  • cherry.coke Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 21:15
                    No to masz syndrom "chudej grubaski", tylko w odniesieniu do gwaltu. Wzglednie "depresja? wystarczy wziac sie w garsc". Tobie sie udalo, to wszystkim ma sie udawac ze spiewem na ustach.

                    Nie wiem, po co sie odzywasz w tym watku, skoro nie masz nic konstruktywnego do powiedzenia.
                    • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 21:24
                      To nie jest tak ja jej wspolczuje,ze musiala przez to przejsc,tylko,ze nie moge pojac dlaczego zrobila z tego wydarzenia pepek swojego zycia.sa terapeuci,ba nawet specjalne kursy dla kobiet ktore przeszly gwalt.Tam nikt nie krzyczy sama sobiew inna,ze zostala zgwalcona tylko pomagaja powrocic do zycia.Ona krzywdzi swoje dziecko i na to jestem cieta,a krzywdzi je bo woli trwac w cieniu tamtego wydarzenia.Moze i nie przerobi tego kawalka zycia tak szybko jak ja,choc znam kobiete,ktora szybciej to jakos przemacerowala na swoje.Moze to potrwac,ale warto.Tylko to trzeba bylo robic na samym poczatku,teraz to bedzie co raz trudniej,ale nadal warto,bo jest dziecko.Nie pierwsze i nie ostatnie,ktore nie jest dzieckiem milosci,ale na milosc zasluguje.
                      • cherry.coke Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 21:35
                        To teraz ci zburze ten prosty obraz swiata: ludzie sa rozni.
                      • madzioreck Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 21:40
                        Nie pierwsze i nie ostatnie,ktore nie jest dzi
                        > eckiem milosci,ale na milosc zasluguje.

                        A nie przyszło Ci do zakutego łba, że miłość to nie jest coś, co się czuje na zawołanie? Bo się powinno? Pomyśl, zanim coś napiszesz, nie wiem, czy Ty masz jeden zwój mózgowy więcej od kury?!
                  • kawka74 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 21:41
                    > Nie musze sobie wyobrazac,maialm ta nieprzyjemnosc zostac zgwalcona

                    To znaczy, że moja diagnoza była trafna: jesteś głupia jak stołowa noga.
                    Albo łżesz, co też nie jest wykluczone.
                    • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 21:58
                      Zycze powodzenia tym ktorzy wiedza lepiej od ofiar gwaltow co sie powinno z taka sytuacja zrobic,nie zycze przechodzenia tego samego,ale jak sie wam zdarzy nie zdziwie sie,ze to wlasnie moje slowa sobie przypomnicie.
                      Uzalajcie sie z autorka nad jej starsznym zyciem, to taka sama pomoc jak wspolczucie komus kogo boli noga.Od slow "tak mi przykro,ze cie boli" noga mniej bolec nie bedzie.No ale tu wszystkie akurat wszystko wiedza lepiejtongue_out
                      Moze znajda sie dwie osoby,ktore ja do pionu postawia i wysla do terapeuty.Plakac nad cudzym zyciem to kazdy potrafi z tym,ze g...to pomaga poszkodowanemu.
                      Biedne to dziecko moglo lepiej zaczac zycie niz z pozycji nikt mnie nie kocha,bo jestem z gwaltu i nawet mama uwaza mnie za obcego,mimo,ze jestem z jej krwi.
                      A i niech ja ktos wreszcie odseparuje od jej rodzicow sa toksyczni jak odpady uranowe z ich dobrymi radami.
                      • cherry.coke Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 22:05
                        Ty jej nie stawiasz do pionu moja droga, ty ja gnoisz z gory do dolu.
                        Znany mechanizm - dopieprzysz jej, to poczujesz sie "jeszcze silniejsza i bardziej wyjatkowa".
                      • kawka74 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 22:08
                        Właśnie to, że, jak twierdzisz, przeżyłaś gwałt, czyni z Ciebie konkursową idiotkę (jeśli będzie jakiś konkurs, masz mój głos). Zasłanianie się propozycją terapii wobec tego, co napisałaś (niedobrze mi się zrobiło, kiedy to przeczytałam), brzmi jak nędzna próba usprawiedliwienia swojego okrucieństwa i bezmyślności. Jeśli nie czujesz, że zachowałaś się wstrętnie, to znaczy, że coś z Tobą jest nie tak i terapia jest potrzebna Tobie, nie autorce wątku.
                        Masz syndrom (co tu już napisano) odchudzonego grubasa, który nie potrafi ogarnąć, że komuś może się nie udać odchudzić. Weź pod uwagę, że podnieconym swoim sukcesem neofitom waga wraca, i to z nawiązką.
                        • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 22:22
                          Matko jedyna uwazacie serio,ze jedyna skuteczna forma terapii jest wspolczucie komus na forum,wylewanie potoku znaczkow oznaczajacych lzy? ludzie sa rozni jak zescie mi przypomnialy 25razy a skoro sa rozni to roznych form potrzebuja,by sie podniesc,jeden kopa w dupe i porzadnej obsuwy drugi wspolczucia.Od 13lat ma wsparcie rodzicow i dobre slowa i jakos niezbyt pomagam,wiec moze obsuwa zmusi ja do tego,by zaczela cos robic ze soba.
                          Nie czuje sie wstretnie,bo wiem co mi pomoglo po gwalcie sie podniesc i byly to ostre slowa kolezanki,potem mojego faceta,pierwszego po gwalcie.
                          Dlatego uwazalabym uzywajac slowa okrucienstwo.
                          Nie chce mi sie wiecej tlumaczyc,bo syty i tak glodnego nie zrozumie.
                          • kawka74 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 22:29
                            Ot, durna.
                            Wuj mnie interesuje, co Ci pomogło. Może do chama trzeba po chamsku i to cała tajemnica Twojego sukcesu w terapii.
                            BTW skąd pomysł, że autorka wątku szuka tu terapii? I skąd u Ciebie nagła chęć zostania terapeutą? Powielasz chore wzorce czy wyłazi Twój żal, że nad Tobą nikt się nie pochylił?
                            • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 22:45
                              A mnie wuj interesyuje co myslicie,a najmniej mnie interesuja wasze komiczne przypuszczenia.
                              Nie chodzi o terapie,tylko o wziecie dupy w troki i pojscie na ta terapie,a niektorym to trzeba kopa zasadzic by ruszyl 4litery,nie wpieraj mi teraz,ze wszyscy chodza wszedzie za slowem proszetongue_out
                              Nie lezalam,by sie nade mna chylac to raz,dwa specjalnie ukrylam przed niektorymi fakt gwaltu,by nie lamentowali jak wiekszosc tutaj.Nie wiem komu pomaga jeczenie nad glowa mi bynajmniej nie.
                              • gramwzielone Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 22:53
                                a nie zastanawia Cię to, że wzbudzasz powszechną niechęć i agresję? mniejsza już nawet o Twoje poglądy, ale forma, natężenie negatywnych emocji i napastliwość z jaką je głosisz, jest dla mnie nie do przyjęcia.
                                • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 23:05
                                  Agresje?czyli co,polowa forum na terapie,bo agresywne te matki sa straszliwietongue_out
                                  to sa moje poglady,moja napastliwosc, jak komus przeszkadza jest taka opcja dodaj do nieprzyjaciol.
                                  Wisi i mi powiewa niechec jakichs anonimowych postaci na forum,ktore w roznych watkach maja rozne zdanie na podobny temat.
                                  • iwles Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 23:19

                                    a zastanowiłas się kiedykolwiek, że twoja agresja może przynieśc komus więcej szkody niz pozytku ? Czy będziesz umiała zyć dalej ze świadomościa, że komus zaszkodzilas ?
                                    przemknęło ci kiedyś po głowie, że lepiej było w pore zamknąc usta ?
                                    • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 23:30
                                      Kotku na tym forum przynajmniej 10razy dziennie ktos komus dowala i to b.porzadnie,pomine to,ze zdarzaly sie juz przypadki,ze ktos byl brany za trolla choc nim nie byl,mial problem i go lojono,ale jakos caly czas te same nicki sie pojawiaja i nic sie im nie dzieje zlegosmile w jednorazowe nicki zakladajace watki ku przestrodze,ku zastanowieniu,ku klotni nie wierze zbytnio,powiedza co wiedza i ida precz.
                                      Akurat na moim forum jest tak,raz mi dowala za moja opinie innym razem podziekuja za postawienie do pionu,takie zycie,co za sens mialoby forum gdzie wszyscy pisaliby to samobig_grin
                                      Jakbym miala sie przejmowac kazdym czlowiekiem na tym forum bylabym siwa,to nie forum prywatne,ze wszyscy sie znaja jak lyse konie
                                      Tak na marginesie ten watek i tak wydaje mi sie juz od pierwszego postu zrobiony dla zabawy.A nawet jesli nie,autorka nie umrze od krytyki.kazdego dnia ktos kogos krytykuje i ludzie nie popadaja w depresje po kazdym tekscie.
                                      • iwles Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 23:35

                                        pisałam raczej w sęsie ogólnym, nie o forum.

                                        I nie mów do mnie kotku, nie życzę sobie.
                                        • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 23:44
                                          Ja pisze do ciebie kotku,a nie mowiewink a tak w sensie ogolnym,jesli ci chodzi o ludzi w realu,nie mam w zwyczaju mowic nieprawdy,zawsze wywalam kawe na lawe z tym,ze real ma to do siebie,ze ludzie sie znaja i wiedza jak daleko moga sie posunac w krytyce czy pocieszaniu.No i trzeba byc samobojca,by sie tu spowiadac dokladnie ze swojego zycia,mozna podac pare faktow i reszte zmienic,albo nie mowic nic.Kazda dokladna spowiedz to ryzyko.
                                          • iwles Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 23:52

                                            ty tez chyba sporo napisałas o sobie ?

                                            sama przyznalas, że zostałas ostro zjechana na forum, kiedy opisywałas swoją historię.


                                            > Ja pisze do ciebie kotku,a nie mowiewink

                                            liczyłam, że inteligencja ci podpowie i załapiesz sens
                                            • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 00:06
                                              No napisalam,juz powinnam pewnie zalowacwink gdyby nie fakt,ze nie mam problemu z tym,ze zostalam zgwalcona,pewnie bym sie nie odzywala,ale zawsze mnie reka swedzi jak czytam jak sa postrzegane wszelkie traumy.Na szczescie oszczedzili mi wyrazow wspolczuciawink
                                              Nie slodz mi z ta inteligencjatongue_out
                                              PS Wierze,ze sa tu tacy,ktorzy wierza,ze wiedza kim jest ten po drugiej stronie ekranuwinkprzyznaje bez bicia nie wiem,ale obawiam sie,ze sa gorsi niz mysletongue_out
                              • kawka74 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 22:55
                                Beznadziejny przypadek.
                                Nie wiem, jaka terapia jest Ci potrzebna, żeby się opanować w wyrażaniu swojej złości.
                                Jesteś cienka jak tyłek węża, Krapheiko, słaba i w tej słabości żałosna. Słabi ludzie są agresywni, prawdziwie silni tego nie potrzebują.
                                Idź na terapię, tylko do jakiegoś innego, bo ostatni Ci nie pomógł.
                                • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 23:01
                                  jak sobie przypomne to agresje slowna wobec mnie to zastosowalo jakies pol forum w tym ty, to co terapeuta czeka na ciebie,bo musisz byc bardzo slaba.Nie martw sie o mnie mi sie dobrze wiedzie i nie jecze jaki ten swiat straszliwy,bo mnie jakis koles ktory mial nierowno pod kopula zgwalcil i teraz wszystko co mi sie nie uda to zapewne trauma po gwalcie.
                                  • kawka74 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 23:14
                                    Dziwisz się? Akcja wywołuje reakcję. Ty zaczęłaś, Ty zbierasz to, co zasiałaś. Nie zwalaj teraz winy na innych za własną podłość, to też jest żałosne. Pojechałaś po kimś, kto na to nie zasłużył, tylko dlatego, że sama masz z tym problem albo dlatego, że jesteś po prostu głupia.
                                    A to Twoje chwalenie się, jak sobie świetnie radzisz, jest dla mnie coraz bardziej podejrzane.
                                    • erillzw Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 23:21
                                      Dajmy sobie spokoj. To pusty troll. Nakreca sie tym ze ludzie reaguja. jakos trzeba sie powyzywac na swoje nieudane zycie i poduwac jak to rzekomo sie gwalt przezylo i ze teraz to takie wielkie szczescie sie soba prezentuje.. I ze wszyscy to takie gowno a ona taka lsni posrod owego.. cala na bialoo big_grin
                                      • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 23:36
                                        Nudzicie,nie macie nic do powiedzenia,ale dalej plujecie,ktos inny ma tu problem z agresja(i to nawet bedzie wiecej niz 1 osoba) a inny cpa za duzo,wszedzie trolle widzi.Ktory to diler taki mocny towar ci sprzedaje?
                                        Mi na serio wisi wasze zdanie,tak jak i wszystkich anonimowych osob,juz bardziej by mnie interesowalao zdanie Krolowej Angielskiej choc jej osobiscie nie znam,ale przynajmniej wiem jak wyglada i kim jestsmile Dajcie dzem langustom i dobrze jest.
                                        Mam nadzieje,ze ten troll co ten watek napisal dobrze sie bawibig_grin
                                • vibe-b Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 10:29
                                  Ty zas Kawko wyczerpalas juz limit obelg. Durna , cienka jak dupa weza, idiotka, glupia jak but...
                                  Ty jestes nauczycielka? Jestes czy nie jestes, pohamuj sie i zjezdzaj juz nizej!
                                  • kawka74 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 12:06
                                    Nie, nie wyczerpałam.
                                    Jest to pierwsza osoba na tym forum, która absolutnie i bez reszty zasługuje na znacznie więcej, niż to, co napisałam.
                                    Więc daruj sobie święte oburzenie, bo na mnie to nie działa, zwłaszcza że też masz swoje za uszami.
                                    • vibe-b Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 13:45

                                      Masz racje, zamiast sie oburzac lepiej klikac na kosz, co wlasnie uczynilam. Mam nadzieje ze cie wytna.
                                      • kawka74 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 13:47
                                        No, wytną - i co?
                                        Akurat z tym się liczę.
                                        • kawka74 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 13:51
                                          E, w sumie nawet już co nieco powycinali.
                                          Mam nadzieję, że poczujesz się lepiej po kliknięciu, zawsze to jakiś punkt na drodze do nieba.
                                          Z harcerskim pozdrowieniem
                                          K.
                          • iwles Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 22:40

                            chyba jednak ta "terapia", jaką zafundowali ci twoi najbliżsi nie jest zbyt skuteczna, bo takiej nienawiści w stosunku do innych ludzi, jaką ty ziejesz, ja juz dawno nie widzialam ani na forum, ani w realu sad
                          • erillzw Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 22:45
                            krapheika napisała:

                            > Matko jedyna uwazacie serio,ze jedyna skuteczna forma terapii jest wspolczucie
                            > komus na forum,wylewanie potoku znaczkow oznaczajacych lzy? ludzie sa rozni jak
                            > zescie mi przypomnialy 25razy a skoro sa rozni to roznych form potrzebuja,by s
                            > ie podniesc,jeden kopa w dupe i porzadnej obsuwy drugi wspolczucia.Od 13lat ma
                            > wsparcie rodzicow i dobre slowa i jakos niezbyt pomagam,wiec moze obsuwa zmusi
                            > ja do tego,by zaczela cos robic ze soba.
                            > Nie czuje sie wstretnie,bo wiem co mi pomoglo po gwalcie sie podniesc i byly to
                            > ostre slowa kolezanki,potem mojego faceta,pierwszego po gwalcie.
                            > Dlatego uwazalabym uzywajac slowa okrucienstwo.
                            > Nie chce mi sie wiecej tlumaczyc,bo syty i tak glodnego nie zrozumie.

                            Tylko w tym zapatrzeniu w siebie w swoja zaj*** zapomniasz ze nie kazdy jest taki jak Ty i to, ze Tobie cos pomoglo nie znaczy, ze kazdemu innemu pomoze to samo.
                            Ale do tego trzeba intelektu i empatii ktore u Ciebie naleza do deficytowych towarow.
                            • krapheika [...] 01.12.10, 22:58
                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                          • asia_i_p Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 06:56
                            > Matko jedyna uwazacie serio,ze jedyna skuteczna forma terapii jest wspolczucie
                            > komus na forum,wylewanie potoku znaczkow oznaczajacych lzy?
                            Nie. Uważamy, że mieszanie kogoś z błotem w 3-4 pierwszych postach i sugestia terapii w kolejnym mijają się z celem, bo do czasu, kiedy dojdziesz do sugestii, osoba, którą mieszałaś z błotem prawdopodobnie nie czyta twoich postów.
                            Łatwiej jest przyjąć sugestie terapii, jeśli w tym samym zdaniu nie jest się mieszanym z błotem.
                            Rozróżniaj sytuacje i charaktery - ostre słowa pomagają na użalanie się nad sobą osobom z natury twardym. Nie wiem, czy komukolwiek pomagają na poczucie winy, a kwintesencją postu otwierającego nie było "O rany, jaka ja biedna" tylko "Jestem okropną matką". Potwierdzenie "jesteś okropną matką" nie motywuje do zmian i to akurat, jako osoba, która zaliczyła depresję poporodową, wiem z doświadczenia. Pierwszym, co wyciągnęło mnie z doła, było uznanie wyrażone przez moją babcię dla moich umiejętności macierzyńskich. Zresztą psychologowie też twierdzą, że terapię z matkami, które skarżą się na słaby kontakt z dzieckiem i agresję wobec niego, zaczynają od szukania dobrych stron tych matek jako matek.
                          • sabciasal Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 10:43
                            krapheika napisała:
                            Nie czuje sie wstretnie,bo wiem co mi pomoglo po gwalcie sie podniesc i byly to ostre slowa kolezanki,potem mojego faceta,pierwszego po gwalcie."

                            Chyba jednak sobie nie poradziłaś. Twoja agresja jest naprawde niezwykła. Między biadoleniem a agresją jest morze mozliwosci a ty wybierasz skrajne upupianie innej kobiety.

                            i podstawowa uwaga:
                            autorka nie napisała tego posta po 13 latach, zeby "biadolić" - jak piszesz- o gwałcie. Ona najwidoczniej z tym sobie poradziła.
                            Ona chciała porozmawiać op dziecku z gwałtu. W tej sprawie - uczuć do dziecka - też masz monopol na rozwiazanie? też wiesz najlepiej co powinna czuć, myśleć, zrobic?
                            przykro mi, nie pomagasz a sama potrzebujesz pomocy. taki obraz wyłania się z Twoich wypowiedzi.
                          • croyance Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 13:07
                            Krapheika, ale co Ty przepracowalas, jesli sam temat budzi w Tobie az taka agresje, w dodatku do ofiary? Co do sytych i glodnego ... nie rzucaj slow na wiatr, bo nie Tobie jednej sie cos takiego przytrafilo, wiec nie gadaj z pozycji autorytetu. Nie masz monopolu ani na gwalt, ani na prawde. Wiele z nas tu piszacych przezylo cos podobnego, nie kazda chce o tym pisac. Ja Ci tylko powiem, ze duzo pracy przed Toba, bo Twoja rana wcale sie nie zagoila, wprost przeciwnie, jatrzy sie, a Ty wybralas strategie radzenia sobie z nia pt. jestem silna, nic mnie nie rusza, nie okazuje slabosci. Ja to rozumiem, w pierwszym szoku tak wlasnie czesto jest 'czego te kobiety tak narzekaja, mnie sie to przytrafilo i prosze, daja sobie rade'. Do czasu jednak. Oczywiscie uwazam, ze polecanie komus terapii jest skuteczne, ale i niesprawiedliwe, bo dlaczego to ona, ofiara, ma teraz pracowac nad czyms, co stalo sie nie z jej winy? I jest z tego rozliczana?
                            Nie rozumiem, czemu agresje wzbudza w Tobie ofiara gwaltu. Zastanow sie nad tym sama i odpowiedz sobie sama na to pytanie.
                      • erillzw Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 22:16
                        Ty naprawde uwazasz, ze obrazanie, ujadanie, bezwzzglednosc pomoga ludziom???
                        Nie wiem kim byl Twoj terapeuta ktory w po tym gwalcie (ciekawe czy to nie bylo przypadkiem tak, ze dopadl Cie kolega z pracy ktoremu to dawalas sygnaly, ze wlaciwie tobys poszla z nim do loza a jak sie okazalo, ze teraz nie ma ochoty to Cie troche zmusil i wlasciwie z zemsty zglosilas to jako "gwalt" na nie dlatego, ze Ci tak zle bylo) Ci "pomagal" ale byl jakim partaczem ze wylaczyl Ci uczucia i dal rozgrzeszenie, zeby jechac po ludziach ktorzy sa od Ciebie slabsi.
                        I nie, takie kopanie lezacego nie pomaga. Nie kazdy lubi byc bity a juz na pewno nie przez takie postacie jak Ty.
                        Stawianie kogos do pionu nie polega na obrazaniu go, umniejszaniu jego traumy i jechaniu po nim jak po lysej kobyle. Ale dla takiego emocjonalnemu slonia jakmim Ty jestes takie tlumaczenia sa wiecej niz obce...
                        • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 22:48
                          Nie wysilaj sie,niestety nie miewalam w pracy kolegow,ktorzy tna wspolpracownice nozemtongue_out czyzbys miala doswiadczenie w dawaniu sygnalow kolegom?nom tak po prostu sie puscilas a nie zostalas zgwalcona,tu masz racje,wiec nie wiesz dalej co to gwalt i,ze sa rozne systemy radzenia sobie z nim.
                          Kolejen 13öat i jej trauma bedzie trzy razy wieksza niz na poczatku,niech napedza sie dalej,szkoda dziecka.
                        • girasole01 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 01:04
                          "ciekawe czy to nie bylo przypadkiem tak, ze dopadl Cie kolega z pracy ktoremu to dawalas sygnaly, ze wlaciwie tobys poszla z nim do loza a jak sie okazalo, ze teraz nie ma ochoty to Cie troche zmusil i wlasciwie z zemsty zglosilas to jako "gwalt" na nie dlatego, ze Ci tak zle bylo"

                          Nie no pieknie... Czyli jak ktos, kto byl zgwalcony krzywdzi swoje niewinnie dziecko to jest ok, bo przezyl traume i nic zlego nie mozna o nim powiedziec, ale jesli ktos kto byl zgwalcony obraza ludzi na forum to juz trzeba mu dowalic i powiedziec, ze sam byl sobie winny? Brawo!
                          • erillzw Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 01:15
                            Ale ja nie napisalam, ze ona byla sobie winna. Napisalam w tonie deliberowania o tym jak mogl wygladac ten "gwalt" sadzac po lekkim tonie zwisu jakim pani agresywna "jestem zaj.. przezylam gwalt patrzcie jaka ze mnie bohaterka bo zyje dalej wy smiecie ktorzy sie po tym doswiadczeniu nie podnieslcie".
                            I wiesz co.. sorry ale zadna trauma nie usprawiedliwa podlosci jaka ta laska stostuje wobec autorki watku. Jeszcze tym bardziej podkresla jej bezwzglednosc wobec drugiego czlowieka ktorego to doswiadczenia rzekomo jednak moze podzielac.
                            Ja po prostu nie wierze w to, ze osoba zgwalcona jest w stanie byc tak okrutna wobec drugiej ktora tego doswiadczyla i dlatego pozwalam sobie na podwazenie tej 'prawdziwej historii"
                            • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 09:52
                              Wisi mi czy w to wierzysz czy nie.I nie naduzywaj slowa okrucienstwo,nie wiesz nawet co to jest.Uwielbiam te wielkie slowa,ktorych ludzi nie pojmuja a szafuja nimi.
                              Okrutna to bym byla twierdzac,ze autorka jest sobie winna,ze ja zgwalcili.
                              Poki co okrutne jest,ze zapominacie o dziecku skupiajac sie na kobiecie,ktora ma mnostwo mozliwosci terapii, terapii dal niekochanych nie ma,oni potrzebuja milosci.
                              • iwles Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 10:59

                                > zapominacie o dziecku skupiajac sie na kobiecie

                                szkoda, że nie widzisz zależności pomiędzy wyleczeniem/pomocą matce a wtedy jest większa możliwość naprawienia układów/emocji/uczuć z dzieckiem uncertain Wtedy i dziecko będzie szczęsliwe, bo nie da się udawać uczuć, miłości, trzeba je naprawdę czuć, inaczej to fałsz, który dziecko i tak wyczuje.
                            • falka32 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 23:42
                              Napisalam w tonie deliberowania
                              > o tym jak mogl wygladac ten "gwalt" sadzac po lekkim tonie zwisu jakim pani agr
                              > esywna "jestem zaj.. przezylam gwalt patrzcie jaka ze mnie bohaterka bo zyje da
                              > lej wy smiecie ktorzy sie po tym doswiadczeniu nie podnieslcie".
                              > I wiesz co.. sorry ale zadna trauma nie usprawiedliwa podlosci jaka ta laska st
                              > ostuje wobec autorki watku.

                              To ja powtórzę za społecznością forumową tongue_out - nie tobie oceniać, co może mówić i co powinna czuć ofiara gwałtu i traumy. Nie masz najmniejszego prawa się wypowiadać o tym, bo nie masz o tym pojęcia.
                              • erillzw Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 03.12.10, 10:12
                                Chyba Ci sie cos pomylilo. Nie pisalam nic co tym jak ona ma czuc sie z tym gwatlem ale o tym jak szokujacy jest poziom jej zjadliwosci, agresji oraz brutalnosci wobec osoby ktora przezyla to samo co ona.
                                Co wiecej to co napisalam jest opisem postawy krapehiki wobec kobiet po gwlacie ktore w przeciwnienstwie do jej deklaracji nadal pamietaja i nadal czuja rane jaka zostawila ta trauma na nich.
                                Nie oceniam co ma czuc tylko oceniam jej zachowanie wobec innych. A to jest roznica.
                      • croyance Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 13:12
                        > Zycze powodzenia tym ktorzy wiedza lepiej od ofiar gwaltow co sie powinno z tak
                        > a sytuacja zrobic,nie zycze przechodzenia tego samego,ale jak sie wam zdarzy ni
                        > e zdziwie sie,ze to wlasnie moje slowa sobie przypomnicie.

                        Skad wiesz, ze sie nie zdarzylo? Jak pisalam, nie masz monopolu na gwalt.
                  • jowita771 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 09:50
                    > Nie musze sobie wyobrazac,maialm ta nieprzyjemnosc zostac zgwalcona

                    Tak bardzo chcesz się poczuć ekspertem, że jesteś w stanie zmyślić coś takiego, skoro nie podziałała koleżanka pracująca w ośrodku dla zgwałconych kobiet?
                    Wiesz co? Życzę ci, żeby się sprawdziło to, co napisałaś.
                    • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 16:13
                      To sa najbardziej obrzydliwe slowa jakie mozna napisac,jesli ktos tu ma problemy z empatia to ty i niestety ze swoim zyczeniem spoznilas sie pare lat.Gwalt juz byl,teraz zazycz mi smierci albo smiertelnej choroby,akurat na twoim poziomie.
                      Mimo wszystko nie zycze ci zebys byla zgwalcona chociaz jak widac z tonu twojej wypowiedzi niewiele by cie to obeszlo.
                  • lila1974 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 10:15
                    terapia ci nie pomogła, skoro nadal projektujesz na ofiary gwałtu nienawiść do samej siebie, za to, że dałaś się zgwałcić - wróć na terapię!
              • erillzw Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 22:03
                krapheika napisała:

                > Buhhaahahhahaha najbardziej mnie rozwalaja wrozki forumowe,ktore zadnych argume
                > ntow nie maja i ze szklanej kuli czytaja kto co przezyl.

                Wez idz juz sobie i pobaw sie w swoim lukroym swiecie. Zal Cie czytac. Nie dosc, ze jestes podla, pozbawiona skrupolow, bezwzgledna, z lekkoscia rozprawiania o pogodzie wypowiadasz sie o tym jak zla matka jest autorka a na koniec jeszcze szyderczo wyszydzasz ludzi ktorzy sa w stanie przynajmniej probowac rozumiec autorke..
                Nie wiem jaka kreatura trzeba byc by tak postepowac wobec ludzi ktorych sie nie zna i ktorzy przezyli w swoim zyciu ogromna traume i skad u Ciebie taka nienawisc do autorki ale to co soba reprezentujesz w tym watku jesy po prostu zalosne..

                Gdzie sa moderatorzy?
        • madami Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 15:26
          krapheika napisała:

          > Przezylas gwalt,ze wiesz czy to najwieksza tragedia na swiecie dla kobiety? bo
          > akurat usprawiedliwienia autorki,ktora po prostu nie umie kochac nie sa zadna p
          > odstawa,by stwierdzic,ze gwalt jest tak straszny.

          Ty nie jesteś człowiekiem, prawda? Jesteś tylko wirtualnym tworem, nierealnym trollem internetowym. To niemożliwe aby ktoś kto ma w sobie odrobinę człowieczeństwa w ten sposob zwracał się do kogoś potwornie skrzywdzonego. To już nawet nie jest kopanie leżącego...
          • nutka07 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 16:45
            Krapheika nie jest wirttualnym tworem. Jest juz na forum jakis czas, tylko nicki zmienia.
            • madami Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 03.12.10, 13:52
              W takim razie to przerażające co ta osoba pisze. Dawno nie widziałam takiej podłości na forum.
    • a.va Re: nie-matka 01.12.10, 19:45
      Założyłam, że jesteś po terapii, ale teraz przyszło mi do głowy, że może nie. Jeśli nie, to nie zwlekaj, bo z roku na rok coraz bardziej się udręczysz.
    • claudel6 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 19:51
      ja tez nie rozumiem, jak mozna nie kochac własnego dziecka sad nawet jesli jest z gwałtu. w koncu ono w niczym tu nie zawiniło. i tak, wiele kobiet wychowuje i kocha dzieci, które ma z facetami, ktorych na oczy nie chcą widzieć.
      • bi_scotti Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 21:14
        claudel6 napisała:

        > ja tez nie rozumiem, jak mozna nie kochac własnego dziecka

        Bo drugiego czlowieka najczesciej TRUDNO jest zrozumiec, szczegolnie gdy sie jego historie poznaje we fragmentach opisanych w net'cie. Ale to nie upowaznia nikogo do okrutnych, bezwglednych ocen rzucanych bezmyslnie ot tak, bo keyboard wytrzyma.
        Skoro trudno zrozumiec, to nalezy podjac trud i probowac albo ... uznac , ze sa "sprawy na niebie i ziemi, ktore sie filozofom nie snily" i odpuscic. Nie rozumiesz, nie potrafisz/nie chcesz zrozumiec, odejdz w milczeniu.
        Kazdy z nas ma wybor jakim czlowiekiem bedzie dla drugiego czlowieka. Podlym/wrednym/bezwzglednym/nieczulym albo cierpliwym/wyrozumialym/serdecznym/wspierajacym ... It's just a choice ...
        • iskierka40 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 21:20
          walcz o miłość do dziecka,walcz a wywalczysz....
        • claudel6 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 18:14
          ale dlaczego mam nie wypowiedziec swojego zdania? nie potępiam autorki, nie napisałam, że jest bezduszną krową. po prostu nie potrafię sobie wyobrazić takiej sytuacji, bym nie kochała własnego dziecka, nawet jeśli pochodziłoby z tak traumatycznego przezycia jak gwałt. a gdybym po urodzeniu miała poczucie, ze jednak nie będę potrafiła go pokochac, to bym je oddała do adopcji. myślę, że nie robiac tego - mogła je skrzywdzić, a przeciez to nie ono powino za to płacić.
          myślę, ze to niekoniecznie jest wina tego gwałtu. na forum co i raz wpisują się matki, które nie kochają własnych dzieci - i bez gwałtu - wiec takie zaburzenia się zdarzają nie tak rzadko. myślę, ze problem jest wewnątrz tej osoby, a nie w tym, co jej się przytrafiło - i nie umniejszam potwornosci tego, co jej się przytrafiło.
          • croyance Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 19:02
            No toz przeciez ja np. pisalam, ze to niekoniecznie wina gwaltu jako takiego, ale bycia postawiona w sytuacji BRAKU WYBORU, w ktorej jedynym obszarem niezaleznosci jest bunt wewnetrzny. Zauwaz, ze ona na zewnatrz robi wszystko, co moze.

            Mowienie 'a gdybym po urodzeniu miała poczucie, ze jednak
            > nie będę potrafiła go pokochac, to bym je oddała do adopcji'
            jest, wybacz, ale totalna naiwnoscia. Dziewczyna znalazla sie w sytuacji, w ktorej COKOLWIEK BY NIE ZROBILA, mogloby to miec negatywne skutki i poglebic szok. W ogole, jak juz pisalam, nie powinna zostac postawiona w sytuacji wyboru, bo KAZDA z opcji (aborcja, adopcja, zatrzymanie dziecka) jest dramatyczna i potencjalnie traumatyczna sama w sobie. Takze tu NIE BYLO dobrego wyjscia, a dziewczyna nie byla w stanie myslec racjonalnie, co jest zrozumiale u kogos ze swiezym PTSD.

            Wyobraz sobie, ze przywoze Ci dzisiaj wieczorem do domu dziecko, dajmy na to, malego Haitanczyka, i mowie: sorry, Claudel6, ale od dzisiaj jestes jego matka, masz go kochac, zajmowac sie nim, teraz to bedzie Twoj priorytet. I nagle nikt nie chce sluchac, ze Ty tego dziecka nie zamawialas, tylko ocenia, ze jestes zla matka i jak to mozliwe, ze mozesz go nie kochac. W dodatku powiedziano by Ci 'no, jesli wiedzialas, ze nie chcesz sie nim zajmowac, to moglas przeciez go zabic'. Aha, i jeszcze jestes wytykana palcami jako samotna matka, co to puszcza sie nie wiadomo z kim. Troche przesadzam, ale tylko troche. Dziewczynie LOS wcisnal w zycie dziecko, ktorego nie chciala i o zyciu ktorego nie byla w stanie decydowac bezposrednio po szoku, wychowywala je wiele lat, ale cos w niej peka, w dodatku to ONA jest tu zla.

            Tak, wiele kobiet rodzi dzieci z gwaltu i CZASAMI jest to ich wybor. W tej sytuacji jasno wynika, ze dziewczyna byla skolowana, zszokowana, i nie w stanie do jakiegokolwiek dzialania. Ja to swietnie rozumiem. Nie wiem, jak postapilabym, gdybym np. znalazla sie w sytuacji takiej ciazy. Przede wszystkim bylabym wsciekla i absolutnie przerazona, ze wymaga sie ode mnie decyzji na takim szczeblu. Aborcja bylaby dla mnie osobiscie czyms okropnym, ale urodzenie takiego dziecka, czy w dodatku adopcja - jeszcze chyba gorszym. To niestety patowa sytuacja i nie ma co mowic tu o zaburzeniach. W dodatku szok czesto uderza z opoznieniem, i moze byc tak, ze dziewczyna podejmuje decyzje o adopcji albo zatrzymaniu dziecka, a potem nagle, nawet za rok, dwa, przezywa zalamanie i ZALUJE swojej decyzji. Prowadzilam kiedys interwencje terapeutyczna u pary, ktora - po wielu dyskusjach z terapeutami, przemysleniach, rozmowach w Centrum Adopcyjnym - zdecydowala sie oddac do adopcji dziecko, do ktorego utrzymania nie mieli warunkow. Wszystko bylo pieknie zaplanowane, nawet porod odbyl sie w specjalnych warunkach, dziecko zostalo oddane, para miala caly czas opieke i asyste terapeuty, do ostatniej chwili mogli zmienic zdanie (do, bodajze, kilku tygodni po narodzinach). I wszystko bylo super przez chyba dwa lata, a potem nagle w rodzinie urodzilo sie dziecko (bodajze siostrze tej kobiety) i oboje przezyli taki odroczony szok, zalamanie i wstrzas, ze totalnie sie posypali. Zalowali. Dziewczyna wyla, gdzie jej dziecko. Malzenstwo w gruzach. Obwiniali siebie nawzajem i samych siebie. Dzialy sie straszne rzeczy. Z dzieckiem zero kontaktu. To wez sobie wyobraz psychike po gwalcie, porod, skaczace hormony i decyzje o adopcji ... Facile dictu ...
            • croyance Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 19:03
              A jeszcze, hehe, 'poczucie, ze nie bede mogla pokochac'. A tu moga - i czesto sa - skoki emocji, od szalonej milosci po nienawisc. Nie ma miejsca na wywazona decyzje.
            • cherry.coke Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 20:37
              Bardzo dobre posty croyance - dziekuje za glos rozsadku.
              • gramwzielone zgadzam się w 100 % n/t 02.12.10, 21:36
              • croyance Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 22:29
                Bardzo dziekuje smile
            • hellulah Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 21:36
              Pojechałaś. Z tym małym Haitańczykiem. Tak, przywieźli by - ale nie małego Haitańczyka, a raczej małe pudełeczko wypełnione półprzezroczystym płynem, a w środku owszem człowiek, Haitańczyk zapewne, ale na bardzo wczesnym etapie rozwoju, tak ze dwa centymetry. To taki wybór był, i nawet zgodny z krajowym prawem. Że rodzice byli przeciw? że superego nie pozwalało? no i w tym właśnie smutna rzecz.

              • croyance Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 02.12.10, 22:41
                No ale z tego plynu wyroslo dziecko, i z tym dzieckiem teraz ma problem.
                Mnie osobiscie trudno byloby podjac decyzje o aborcji. Nie urodzilabym, ale usuniecie takiej ciazy byloby tez traumatycznym przezyciem dla mnie, a poglady mam liberalne. Jesli ktos jest osoba generalnie przeciwna usuwaniu ciazu, to taka decyzja bedzie dla niego okropnym wstrzasem, i tez zrodlem pozniejszych zalow i cierpienia. Z jednej strony moze czuc ulge, z drugiej czuc sie winny. Tak czy siak, to nie jest latwa decyzja, i - jak pisalam - nie powinno sie tej dziewczyny przed nia stawiac. Zle sie stalo, ze zadecydowali rodzice, ale najwidoczniej taka byla wtedy sytuacja, ze czas mijal, decyzje trzeba bylo podjac, a ona nie byla w stanie. Nie wiadomo, jak by bylo, gdyby decyzja byla inna. IMHO uwazam, ze wlasnie powinno sie standardowo podawac Postinor, zaraz po gwalcie (tak zreszta sie juz chyba robi), a nie czekac na wiadomosc, czy ciaza jest, czy jej nie ma. Zdejmuje to IMHO z kobiety brzemie takich wlasnie wyborow.
                • hellulah Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 03.12.10, 00:04
                  Niestety, Postinor nie jest panaceum. Nie daje gwarancji. Postinor plus monitorowanie sytuacji plus szybki zabieg oczyszczenia macicy/usunięcia ciąży/tak, zabicia rozwijającego się dziecka. Albo terapia, wsparcie, dla tych, które chcą urodzić (plus pomoc w zadecydowaniu na własny rachunek). Zgadzam się jednakże, że Postinor, tak jak i leki antywirusowe, powinien być podawany rutynowo - zdecydowanie zmniejsza ryzyko.

                  Ja widzę to tak: jestem pacyfistką, kocham ludzkość i tak dalej, ale w samoobronie jak trzeba, szybko dałabym agresorowi w ryj. Metaforycznie. Pro life - super, ale nie wtedy, kiedy już naprawdę nie.

                  Poczucie winy po wyabortowaniu kilkunastutygodniowego płodu ludzkiego? zdarza się. Zwłaszcza jak się wokół słyszy, że się to poczucie winy naturalnie mieć musi, ba! powinna, koniecznie powinna. Dzieciak odrzucony przez matkę tudzież dziadków? och, też się zdarza, pocierpi, przetrzyma. Albo i nie.

                  Coś przeważyło, że nie szukała pomocy, choć zgodnie z prawem mogła, urodziła. I tu chyba zgodzę się z krapheiką (nie wiem, co było w usuniętych postach, więc odnoszę się do, nomen omen, nieusuniętych). Iść do przodu, a nie zastygać w bezruchu, rozpamiętywać. Trudno, ciężko, nikomu nie życzę, ale warto o to walczyć (terapia?).

                  Problem ja tu zresztą widzę w tym, że według tej historii nie autorka wybierała, a rodzice wybrali najgorzej, jak mogli. System ich wartości nie jest tak chyba do końca systemem wartości autorki (vide jej opis, ach ten sarkazm). Nie dość, że zgwałcona, to jeszcze uwiązana do toksycznych rodziców (czy już zasłużyłam na bana?).
                  • croyance Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 03.12.10, 11:40
                    No ale wedlug mnie tu problem mogl sie zrodzic dokladnie z takiego myslenia: po co rozpamietywac, trzeba isc do przodu, jakos to bedzie. I 'jakos tak bylo' przez trzynascie lat.

                    Poczucie winy? Owszem, niektorzy je maja po aborcji. Ja bym miala. Dlatego osobiscie nie usunelabym ciazy (chociaz jestem zwolenniczka aborcji na zadanie i legalnosci aborcji), bo wiem, ze psychicznie byloby to dla mnie bardzo trudne, jesli nie niemozliwe do przejscia. Wyobraz sobie, ze zgwalcona zostaje np. zakonnica. Moze miec inne podejscie do aborcji? Moze. I to trzeba uszanowac.

                    Czesto tez, w szoku, kobietom sie wydaje, ze dadza rade. Czuja w sobie dzika energie, nadludzka wrecz moc, 'gwalt nie jest taki straszny, co te kobiety tak narzekaja, mnie sie przytrafilo i zobaczcie, nic mi nie jest', i taki haj moze trwac jakis czas. Az do zalamania.

                    No i nie wiemy, co by bylo, gdyby wybrano inaczej. Moze mielibyscmy dzisiaj kobiete rozpaczajaca, ze nie dosc, ze zostala zgwalcona, to jeszcze musiala zabic swoje dziecko. Ludzkie emocje chodza dziwnymi sciezkami, ze tak powiem, trudno gdybac.

                    A co do bycia matka: od matek wymaga sie wiecej, niz od ojcow, nie wiem zupelnie czemu. Ona jest matka biologiczna, nie ma obowiazku z automatu kochac swojego dziecka. Chociaz z tego, co pisze, kocha. Milosc to nie emocje, ale czyny: a ona ROBI to, co moze. No ale z pustego nie nalejesz ...

                    (Co do Krapheiki, mysle, ze faktycznie potrzebuje profesjonalnej pomocy, bo - pomijajac wszystko - zdominowala czyjas opowiesc swoim nieszczesciem, znowu uzyje slowa high-jacked. A to nie jest watek o tym, co przydarzylo sie Krapheice, ale innej kobiecie).
            • claudel6 Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 03.12.10, 01:13
              croyance, wiesz Twoja teoria o braku wyboru i upatrywanie w tym całego zła może być prawdziwa..a moze nie być. a moze to jest taka kobieta, która by miała problem z pokochaniem dziecka w ogóle? zawsze by sie znalazł jakis traumatyczny powód.
              tak, jestem w tym wypadku nieempatyczna, bo mi się ta miłość trafiła w takim instynktownym silnym zwierzęcym wydaniu, ze nie potrafię sobie wyobrazić, jak jest inaczej.

              ja w tej poprzedniej wypowiedzi napisałam nieprawdę - nie oddałabym dziecka do adopcji, nawet gdybym go nie chciała na początku. tak, i wiem, co mówię - przez 9 miesięcy ciązy nie byłam przekonana, czy w ogóle chcę tego dziecka i czy dam radę je pokochac - ale jak już wyszło ze mnie, to to było jak strzał strumienia światła w sam środek głowy. to był czysty potwornie silny instynkt i w moim wypadku zadna trauma by go nie zabiła.
              nie wiem, jak można przeżyć 13 lat nie kochając własnego dziecka i nie próbować sobie pomóc - chociażby pójść na terapię. już pal licho tego dzieciaka, którym tu się nieliczne tylko przejmują - ale ta laska nic nie zrobiła DLA SIEBIE. gwałt był wielką krzywdą i traumą, ok, ale jakie jest usprawiedliwienie na tkwienie w roli ofiary przez 13 lat i torturowanie się tym, ze własne dziecko kojarzy ci sie TYLKO z oprawcą??
    • asia_i_p Re: nie-matka 01.12.10, 20:41
      Spotkała cię straszna krzywda. Nie obwiniaj się. Nie rób sobie wyrzutów. Wiele z matek, które w komfortowych warunkach urodziły chciane dzieci, ma problemy z nawiązaniem emocjonalnej więzi z dzieckiem. Wiele matek, które dziecka chciały i świadomie się na nie zdecydowały, wrzeszczy na dzieci, a nawet je bije, nie stara się jak ty.
      Przeszłości już nie zmienisz, jesteś tam, gdzie jesteś. Według mnie potrzebujesz psychologa, żeby pomógł ci się z tym wszystkim uporać, a przede wszystkim pomógł pozbyć poczucia winy.
      Może jakąś drogą dla ciebie byłoby przestać walczyć, żeby być matką. Zaakceptować, że jesteś nie-matką, czy może raczej inną-matką, zrezygnować z walczenia o macierzyńską miłość i wejść w rolę wychowawczyni, matki zastępczej. Nie tęsknić do utraconej szansy na macierzyństwo bez obciążeń, tylko przyjąć to, co jest. Wtedy może pojawi się więź - z F. jako osobą nie F. jako twoim dzieckiem.
      Patrząc po czynach, ty to dziecko kochasz. Twoje czyny są czystą miłością. A że nie czujesz emocjonalnego związku z dzieckiem, nie masz z tego żadnej korzyści. Masz wszystkie trudne składniki miłości - troskę, poczucie odpowiedzialności - i żadnej osłody. Jeżeli istnieje gdzieś kwintesencja bezinteresownej miłości macierzyńskiej, to ty nią jesteś.
      Szukaj dla siebie pomocy. Jesteś bardzo dobrym człowiekiem, który bardzo cierpi i zasługuje na pomoc.
      • kali_pso Re: nie-matka 01.12.10, 20:44

        Pięknie napisane, Asiusmile Przywracasz wiarę w człowieka...
      • grapa11 Re: nie-matka 01.12.10, 21:39
        asia_i_p napisała:

        >> Patrząc po czynach, ty to dziecko kochasz. Twoje czyny są czystą miłością. A że
        > nie czujesz emocjonalnego związku z dzieckiem, nie masz z tego żadnej korzyści
        > . Masz wszystkie trudne składniki miłości - troskę, poczucie odpowiedzialności
        > - i żadnej osłody. Jeżeli istnieje gdzieś kwintesencja bezinteresownej miłości
        > macierzyńskiej, to ty nią jesteś.

        > Szukaj dla siebie pomocy. Jesteś bardzo dobrym człowiekiem, który bardzo cierpi
        > i zasługuje na pomoc.

        Amen. Trudno dodać coś więcej. Trzymaj się dziewczyno - dla siebie, dla synka.
    • anna-na do autorki - WAŻNE 01.12.10, 21:15
      Po przeczytaniu kilku pierwszych zdań Twojego posta, wiedziałam jedno - najgorsze, co mogłaś zrobić, to wejść z tym problemem na to forum. Na forum idiotek, u ktorych empatia ogranicza się do analizowania koloru kupy swojego dziecka.

      Mam nadzieję, że serce nie pękło Ci po przeczytaniu tych kilku pierwszych postów. Moja wytrzymałość zatrzymała się gdzieś na jednej piątek wątku. A nie znam Twojego bólu nawet w 1%.

      Bądź dzielna, a pomocy szukaj rozsądnie!
      • anna-na i polecam stronę dla ofiar przemocy seksualnej 01.12.10, 21:19
        Bardzo dobra strona i forum: survivors.pl/
      • hexella Re: do autorki - WAŻNE 01.12.10, 21:21
        bez przesady, cóż za egzaltacja. Nie wiesz nawet, czy wątek nie jest (dość udaną) próbą literacką natchnionej debiutantki.
        Ludzie trochę dystansu, to forum, a nie kozetka psychoanalityka.
        • kawka74 Re: do autorki - WAŻNE 01.12.10, 21:42
          Jak w tego typu historiach, nawet jeśli jest to produkcja trolla, najciekawsze są reakcje, bo one są prawdziwe. Historia może być zmyślona, ale głupota - prawdziwa.
          • hexella Re: do autorki - WAŻNE 01.12.10, 22:05
            no tak, ale to zadziwiające, że kobiety potrafią się z pełnym zaangażowaniem pogryźć o kość, która być może tylko w tym celu jest rzucona. Mój nos nakazuje mi w tym wypadku zachować powściągliwośćsmile
            • kawka74 Re: do autorki - WAŻNE 01.12.10, 22:09
              Niech będzie kość - przynajmniej wiadomo, kto co ma pod powałą ;p
            • hellulah Re: do autorki - WAŻNE 02.12.10, 21:37
              No proszę, nie tylko ja wyczuwam pióro stażystki Wyborczej...
              • kawka74 Re: do autorki - WAŻNE 02.12.10, 21:40
                No, to będą mieli piękny materiał do WO wink
    • gramwzielone Re: nie-matka 01.12.10, 21:20
      zadula -
      jestem wstrząśnięta, ale też niesamowicie zbudowana tym, jak dzielnie radzisz sobie po takim horrorze.

      Codziennie zmagam się z myślą, że jednak F. nie jest do końca mój. To tkwi we
      > mnie jak wrzód, który w każdej chwili może pęknąć, zresztą, co ja bredzę. On pę
      > ka właściwie codziennie,

      To, co piszesz, brzmi jak klasyczny opis objawów zespołu stresu pourazowego. To się leczy!! Nie twierdzę, że będzie super - ale z całą pewnością może być Ci duże lepiej. Nie dość, że borykasz się z koszmarem, który Cię spotkał, to jeszcze sama dokładasz sobie poczuciem winy. Dziewczyny z forum mądrze radzą - pozwól sobie pomóc i zwróć się do dobrego psychologa od ZSP.

      Dziękuję, że podzieliłaś się tą historią. Ściskam Cię serdecznie
    • guderianka Re: nie-matka 01.12.10, 21:30
      ..a może Ty po prostu nie chce poddać się miłości bo podświadomie uważasz, że oznaczałoby to akceptacje tego co się wydarzyło?..
      przykro mi..może ten psycholog jednak by sie przydał by pomóc Ci pozbyć się nienawiści i bólu ?
    • sakada Re: nie-matka 01.12.10, 21:43
      To niesamowite, jak jedną zbrodnią można zniszczyć życie tak wielu ludzi naraz.
      Mam nadzieję, że to "coś" faktycznie nie żyje.
      • wespuczi Re: nie-matka 01.12.10, 21:57
        amen po stokroc - takie zwierze sobie uzylo, a teraz zycie tylu ludzi jest zrujnowane - i to ona ofiara ma byc silna, kochac i wziasc to wszystko na klate.
        tak dziecko tez jest ofiara - ale nie zadna dziunia nie ubliza gwalcicielowi tylko jego ofierze - jednej z nich.....
        • czar_bajry Re: nie-matka 01.12.10, 23:37
          Nie przeczytałam całego wątku tak więc odniosę się tylko do pierwszego wpisu.
          Spotkała Cię wielka tragedia i traumatyczne przeżycie to fakt niepodważalny i nie miałaś zadnego wyboru- stało się tak a nie inaczej.
          Z resztą miałaś wybór, mogłaś usunąć ciążę albo oddać dziecko do adopcji nie zrobiłaś ani jednego ani drugiego i w ten sposób rujnujesz życie swojego dziecka tak swojego bo tak naprawdę nie ma znaczenia kto zrobił to Ty nosiłaś je przez 9nmieś w swoim ciele i dziecko jest jak najbardziej Twoje.
          Nie podejmując żadnych kroków wtedy kiedy był na to czas spieprzyłaś życie swoje i swojego dziecka, nie przekażesz mu żadnych wartości i wychowasz emocjonalnego kalekę który kiedyś może znienawidzić wszystkie kobiety- patrzy na nie poprzez pryzmat własnej matki.
          Zimnej i wyrachowanej. Za całe zło każesz dziecko które też jest ofiarą i to chyba większą niż Ty- miałaś wybór a Twój syn nie.
          Sądzę że jedyne co może Ci pomóc to solidna terapia na wszystko inne jest już za późno.
          Przecież nie oddasz trzynastolatka bo doszłaś do wniosku że nie nadajesz się na matkę.
          A znając życie Twój syn jest pewnie cichy, grzeczny oraz kocha Cię bezgranicznie.
          Smutne to wszystko i jest mi Was żal.
          • magotka11 Re: nie-matka 02.12.10, 00:02
            Patrząc na syna przypominasz sobie o tragicznym wydarzeniu ale 13 lat to za długo by w tym tkwić. Nie wierzę, że przez te 13 lat nie zauwarzyłaś, że Twój syn jest zdolny, uprzejmy czy mądry albo może wykazuje jakiś inny talent.Powinnaś się skupić na tym co w nim dobre i na nim samym a nie rozpamiętywać tragiczną przeszłość patrząc na niego. On na pewno to czuje.
            A nie powinien.

            Nie jesteś zła na dziecko tylko na zdarzenie jakie Cię spotkało i na tamtego człowieka. Terapia pomoże Ci sobie to bardziej uświadomić. Musisz oddzielić ten żal od syna, on nie jest niczemu winien.

            Masz dopiero 34 lata. Jeszcze całe życie przed Tobą i Twoim dzieckiem. Warto zadbać o przyszłość. Pogodzić się z tym co było i iść do przodu. dla siebie i dla syna.
          • claudel6 Re: nie-matka 02.12.10, 18:19
            czar bajry, akurat w tym wypadku sie z Tobą zgodzę i nie pogłaszczę autorki po główce jak inne matk, sadząc jej farmazony o tym, ze jej postawa jest najwyższą formą miłości macierzyńskiej (sic!). ciekawe, co by na to wam powiedział jej syn, wychowany w zimnym domu, z nieszcześliwą, nieobecną duchem matką.
            • croyance Re: nie-matka 02.12.10, 19:05
              Dziecko ma ciezkie zycie, ale nie matka jest temu winna. Za to wine ponosi gwalciciel, ktory skrzywdzil ICH OBOJE. Dlaczego to ona ma byc obwiniana? I dlaczego w ogole ma obowiazek kochac?
              • claudel6 Re: nie-matka 02.12.10, 19:20
                miłośc do dziecka to nie obowiazek, to dar natury. szkoda, ze nie zawsze dany sad
                • croyance Re: nie-matka 02.12.10, 19:24
                  W tym przypadku ciaza nie byla jednakze darem natury, ale raczej jej przeklenstwem. Nieszczesliwa matka, nieszczesliwe dziecko. Winny sprawca. Oni oboje sa jego ofiarami.
              • czar_bajry Re: nie-matka 02.12.10, 23:28
                Dziecko ma ciezkie zycie, ale nie matka jest temu winna. Za to wine ponosi gwalciciel, ktory skrzywdzil ICH OBOJE. Dlaczego to ona ma byc obwiniana? I dlaczego w ogole ma obowiazek kochac?

                Pogięło Cię? jak to nie matka jest winna temu ze jej dziecko ma ciężkie życie? Co za brednie wypisujesz, za to jakie życie ma ten chłopczyk w całości odpowiada autorka i gwałciciel nie ma tu nic do rzeczy. To ona nie podjęła żadnej decyzji wtedy kiedy był na to czas, mogła usunąć albo mogła noworodka oddać do adopcji zrzekając się wszelkich praw do dziecka ale nie ona znalazła sobie kozła ofiarnego, tamten skrzywdził to ona w odwecie krzywdzi dziecko . To chore jest i najwyższa pora udać się do specjalisty.
              • hellulah Re: nie-matka 03.12.10, 00:20
                IMHO matka ma obowiązek kochać. IMHO matka nie ma obowiązku być matką, czyli nie ma obowiązku rodzić, ani wychowywać osobiście.
    • erillzw Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 21:53
      Kobieto czy Ty nie masz mozgu???!!!?!?!?!

      Jestes kompletnie pozbawiona uczuc, empatii czy zdolnosci myslenia?? Karmisz sie wlasna podloscia i upajasz nia czy o co chodzi ze jestes wobec ludzi tak bezlitosna???
      Nie pojmuje jak mozna byc tak pozbawiona uczuc kreatura i jeszcze miec czelnosc oceniac kategorycznie i potepiac innych ludzi. A czym Ty jestes w tym momencie?
      Gwalt to usprawiedliwienie?!?! Gwalt to nie tragedia??
      Po prostu brakuje mi slow na Twoj brak rozmumy by takie bzudry wypisywac!
      To wlasnie przez takie postawy kobiety boja sie gwalty zglaszac...
      • krapheika Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 22:02
        Skonczyls juz,jak tak to idz naucz sie czytac ze zrozumieniem,moze wtedy pojmiesz o co mi chodzi,poki co pier... farmazony.
    • erillzw Re: Jestem takim niechcianym dzieckiem. 01.12.10, 22:19
      Spadaj stad flame'wy trollu.
    • niechciane_dziecko Tak nie mozna 01.12.10, 22:33
      Przeciez, jesli mamy wspolczucie i zrozumienie dla Zaduli, miejmy tez wspolczucie i zrozumienie dla Krapheiki, jesli juz wiemy co ja spotkalo.
      • madzioreck Re: Tak nie mozna 01.12.10, 22:44
        Dla tego, co ją spotkało - jak najbardziej. Dla tego, jak traktuje ludzi - NIE.
      • erillzw Re: Tak nie mozna 01.12.10, 22:47
        Wybacz ale dla Hitlera mimo wszystko nie mam zrozumienia i empatii mimo tego, ze przezyl traume w swoim zyciu..

        Zrozumienie, wspolczuje i empatia nie sa dla ludzi bezwzglednych, nieczulych i wyzywajacych sie na innych.. Oni i tak tym gardza.. jak wszystkimi ktorzy sa "slabsi" od nich..
        • krapheika Re: Tak nie mozna 02.12.10, 00:20
          Sorry,ale tak na serio?co da komus kto zostal zgwalcony wyrazenie wspolczucia przez nieznana osobe,ktora nawet nie musi byc tej plci za ktora sie podaje?Wspolczucie to mozna wyrazac w przypadku ludzi,ktorych sie zna.
          Mam takie wrazenie,ze tutaj przelewa sie albo fala empatii albo fala zlewki ostatniej w zaleznosci od dnia i godziny,pisza tu klony czy jak?
          Z doswiadczenia,ktore mi bylo potrzebne jak dziura w moscie, wiem,ze gwalt da sie "przerobic"jeden potrzebuje roku inny 5lat,ale da sie.Zycie emocjami,danym dniem,godzina,widokiem nie da nic oprocz co raz wiekszej depresji.Zostajac pod wplywem tej chwili,ktora zmienila zycie dalej jestesmy ofiarami i zostajemy nimi tak dlugo poki nie zaakceptujemy faktu,ze co sie stalo to sie nie odstanie i nie ma co dalej sie zadreczac.
          Zaloze sie,ze duzo kobiet tutaj ma mola,ktory je gryzie, podopowiadam trzepnac mola albo uzyc lawendysmileamen
          • magotka11 Re: Tak nie mozna 02.12.10, 00:36
            krapheika napisała:

            .Zycie emocjami,danym d
            > niem,godzina,widokiem nie da nic oprocz co raz wiekszej depresji.Zostajac pod w
            > plywem tej chwili,ktora zmienila zycie dalej jestesmy ofiarami i zostajemy nimi
            > tak dlugo poki nie zaakceptujemy faktu,ze co sie stalo to sie nie odstanie

            i póki nie nauczymy się z tym żyć .

          • erillzw Re: Tak nie mozna 02.12.10, 01:08
            Nie, na niby.
            To, ze Ty lubisz jak Cie bija nie znaczy, ze inni tez. To, ze Ty lubisz byc brutalnie traktowana, przez anonimowych ludzi nie znaczy, ze inni tez odnajduja w tym radosc i przyjemnosc.
            Na cale szczescie ludzie sa rozni i nie wszyscy sa tak wymydleni z emocji i radosnie sobie obrazaja i jada po innych na forach wywyzszajac sie "ja gwalt przerobilam, jestem super zaj*** a Ty glupia pi.do wez sie w koncu w grasc, przeciez z dzieckiem z gwatlu da sie zyc.. ja mam zagojona blizne na twarzy wiec wiem jak to jest.. co wiecej ja ktora to agresja udawadniam wszystkim, ze gwalt to nic takiego z cala pewnoscia powiem Ci ze dziecko z takiego stosunku nie tylko mozna - TRZEBA kochac!"
            Nie widzisz jak absurdalna jestes w swojej roszczeniowo-agresywnej postawie? smile)
            Miotasz sie jak szczur zapedzony w slepa uliczke.. nie wiesz juz kogo i za co kasac ale kasasz zeby nie wyszlo, ze masz problem z tym zeby rzeczowo sie wypowiadac.
            • krapheika Re: Tak nie mozna 02.12.10, 01:21
              Masz serio nie tak pod kopula eril,nie pierwszy raz czytam twoje wypociny,ty jestes serio agresywna i chyba dlatego zarzucasz agresje innym,takie osoby sa najgorsze,o uwazaja,ze zjadly wszystkie rozumy,a jak przychodzi to do czego to zajwaniaja z podkulonym ogonem,bo nie umieja stawic czola sytuacji.Ty jestes madra tylko tutaj, widac to,cienko bys spiewala lezac z nozem przy szyji,bardzo cienko.Ty i twoje poczucie empatii,kazdy normalny czlowiek bedzie na nie gwizdal,bo jestes zwykla falszywa osoba,ktora mysli,ze ma prawo mowic,kto ma lepiej a kto gorzej.
              Absurdalna to ty jestes wypowiadajac sie o czyms o czym nie masz zielonego pojecia,rozwalaja mnie ludzie ktorzy lepiej wiedza jak sie zyje np z HIVem HIVa nie majac.
              O ile ja jestem szczera do bolu to ty jestes tak falszywa,ze az sie slabo robi,prawdziwy troll z ciebie.
              • erillzw Re: Tak nie mozna 02.12.10, 01:28
                Napisz o mnie cos jeszcze.. blaaagam big_grin
                Twoje analizy sa tak cudownie szczere.. prawdziwe do bolu.. i naturalnie w 100% prawdziwe... ach big_grinbig_grinbig_grin
                • krapheika [...] 02.12.10, 09:59
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • gocha0201 Re: Tak nie mozna 02.12.10, 20:33
              erillzw napisała:

              > Nie, na niby.
              > To, ze Ty lubisz jak Cie bija nie znaczy, ze inni tez. To, ze Ty lubisz byc bru
              > talnie traktowana, przez anonimowych ludzi nie znaczy, ze inni tez odnajduja w
              > tym radosc i przyjemnosc.
              > Na cale szczescie ludzie sa rozni i nie wszyscy sa tak wymydleni z emocji i rad
              > osnie sobie obrazaja i jada po innych na forach wywyzszajac sie "ja gwalt przer
              > obilam, jestem super zaj*** a Ty glupia pi.do wez sie w koncu w grasc, przeciez
              > z dzieckiem z gwatlu da sie zyc.. ja mam zagojona blizne na twarzy wiec wiem j
              > ak to jest.. co wiecej ja ktora to agresja udawadniam wszystkim, ze gwalt to ni
              > c takiego z cala pewnoscia powiem Ci ze dziecko z takiego stosunku nie tylko mo
              > zna - TRZEBA kochac!"
              > Nie widzisz jak absurdalna jestes w swojej roszczeniowo-agresywnej postawie? smile
              > )
              > Miotasz sie jak szczur zapedzony w slepa uliczke.. nie wiesz juz kogo i za co k
              > asac ale kasasz zeby nie wyszlo, ze masz problem z tym zeby rzeczowo sie wypowi
              > adac.
              Nie bardzo rozumiem dlaczego naskakujecie na krapheika, że otrząsnęła się z koszmaru, że przyjęła do wiadomości iż stało się i się już nie odstanie a trzeba żyć dalej. Dlaczego prawidłową reakcją na przeżyty gwałt jest jego rozpamiętywanie i użalanie się nad sobą.
              Erillzw nie wiem gdzie wyczytałaś, że "gwalt to nic takiego" bo ja nigdzie nic takiego nie widzę. Ale widzę, że jeździcie po krapheice jak po łysej kobyle.
              Nie chcę gdybać co ja bym zrobiła gdyby to mnie spotkało. Znając siebie zmieniłabym swoje życie w koszmar ale to mój charakter i muszę z nim żyć. Wiem, że podziwiam kobiety zgwałcone, które potrafiły szukać pomocy i otrząsnęły się z koszmaru. A nie spędzały życia na rozpamiętywaniu.
              A dzieci, gdy już są TRZEBA kochać bo są nasze i nikogo więcej.
              A przy okazji co to za rodzice, którzy wiedząc jak została skrzywdzona ich córka widzą w swoim wnuku tylko bękarta?
              • kawka74 Re: Tak nie mozna 02.12.10, 20:36
                > Erillzw nie wiem gdzie wyczytałaś, że "gwalt to nic takiego" bo ja nigdzie nic
                > takiego nie widzę.

                Bo najsmaczniejsze kawałki w wykonaniu Krapheiki zostały wykasowane, dlatego dyskusja wygląda jak zmasowany atak na niewinną leliję. W rzeczywistości lelija ordynarnie zwyzywała autorkę wątku, w treści i formie prezentując najczystsze okrucieństwo i chamstwo, dlatego dostała to, co dostała.
                • krapheika Re: Tak nie mozna 02.12.10, 21:55
                  Nigdzie czegos takiego nie napisalam,nie probuj mi tego wpierac,bo blaznisz sie,twoje szukanie drugiego dna i czytanie miedzy wierszami jest zalosne,dziwie sie,ze moderacja jeszcze ci nie pokasowala i chyba ktos wyzej powinien sie zainteresowac wybiorczoscia modow tego forum.Ty jestes niby nauczycielka,wroc do przedszkola i naucz sie czytac.
                  • kawka74 Re: Tak nie mozna 02.12.10, 22:00
                    > Nigdzie czegos takiego nie napisalam,

                    Aż żałuję, że nie zrobiłam screenshota.
                    • krapheika Re: Tak nie mozna 02.12.10, 23:02
                      Tez zaluje,wyszloby na moje,a teraz pozwol,ze zakoncze dyskusje z toba i mam drobna nadzieje,ze moje dziecko nigdy nie trafi na taka nauczycielke jak ty.Nic dziwnego,ze ludzie maja co raz gorsza opinie o nauczycielach,ja po paru twoich postach najchetniej bym nie dawala dziecka do szkoly,bog jeden wie ile jeszcze TAKICH osob jak ty uczy niewinne dzieci.
                      • kawka74 Re: Tak nie mozna 02.12.10, 23:08
                        Terapeutę polecam, z całego serca. Nieprzepracowana trauma, czarowanie rzeczywistości, agresja - masz sporo pracy przed sobą.
                        Ujadanie na poziomie ratlerka miłosiernie pominę, bo to wstyd w ogóle się nad tym pochylać.
              • cherry.coke Re: Tak nie mozna 02.12.10, 20:39
                Nie widzisz akcji krapheiki, bo je (na szczescie) wykasowano. A jechala po bandzie. Nie wierze, ze osoba z tak ogromna agresja w temacie jest pogodzona ze soba.
              • erillzw Re: Tak nie mozna 02.12.10, 23:16
                Dokladnie napisala "gwalt nie jest taki straszny", gdzies na pierwszej stronie.
                Poza tym autorka nie uzala sie nad soba i gwaltem tylko zwierzyla sie z problemem jaki ma z pokochaniem w pelni dziecka z tego gwaltu.
                Zas nie my jezdzimy po tej biednej krapehice tylko ona zaczela brutalnie i bezdusznie wyrazac sie z pogarda o autorce bo smie nie kochac miloscia bezwzgledna dziecka ktore kojarzy jej sie z trauma.
                Ja podziwiam kobiety ktore zyja dalej i pogodzily sie z taka sytucja jaka jest gwalt. Ale absolutnie nie podziwiam osob ktore pogardliwie i z agresja wyrazaja sie w stosunku do osob ktore doswiadczyly takich samych traumatycznych doswiadczen. To nie swiadczy o tym, ze ona sobie poradzila ale o tym, ze walsnie nadal ma z tym problem. tak skrajnie negatywna postawa do ofiary tego samego przespestwa ktorego sama jest rzekomo ofiara nie wydaje Ci sie patoligiczne wrecz?

                Przypominam dodatkowo, ze rowazamy sytuacje dziewczyny sprzed 14 lat w sumie..
          • lukrecja34 Re: Tak nie mozna 02.12.10, 06:50
            krapheika napisała:


            > Z doswiadczenia,ktore mi bylo potrzebne jak dziura w moscie, wiem,ze gwalt da s
            > ie "przerobic"jeden potrzebuje roku inny 5lat,ale da sie.Zycie emocjami,danym d
            > niem,godzina,widokiem nie da nic oprocz co raz wiekszej depresji.Zostajac pod w
            > plywem tej chwili,ktora zmienila zycie dalej jestesmy ofiarami i zostajemy nimi
            > tak dlugo poki nie zaakceptujemy faktu,ze co sie stalo to sie nie odstanie i n
            > ie ma co dalej sie zadreczac.
            > Zaloze sie,ze duzo kobiet tutaj ma mola,ktory je gryzie, podopowiadam trzepnac
            > mola albo uzyc lawendysmileamen
            Widzisz-u mnie trwa to już 19 lat czyli dłużej niż u autorki wątku..depresji nie mam ale rozpamiętuję każdą chwilę z tamtego wieczoru i zastanawiam się,co by było gdybym nie weszła wtedy go tego pokoju..bogu dzięki kolesie nie sprzedali mi hiva ani nie zapłodnili.i za to jestem wdzięczna losowi.
            więc nie pisz,że wszystko mija ot tak bo z przeproszeniem pie...sz jak potłuczona
            • krapheika Re: Tak nie mozna 02.12.10, 09:57
              Idz na terapie,to gdybanie co by bylo gdyby ciocia byla wujkiem w niczym ci nie pomoze.Wlasnie jestes typowym przykladem z postu,nie zaakcaptowalas tego co sie i tak juz nie odstanie.
              Zawsze podziwiam osoby,ktore lubia sie same zadreczac.To nie jest twoja wina,ze oni tam byli,nie twoja wina,ze cie zgwalcili,ale na tym wydarzeniu nie konczy sie zycie.
              • lukrecja34 Re: Tak nie mozna 02.12.10, 21:15
                ale skąd ci przyszło do głowy,że ja potrzebuję terapii??
                mam szczęśliwe życie,kochanego męża,super dzieci,udane życie seksualne,zero traumy po gwałcie-ale to nie oznacza,że zapomniałam.
                i nigdy nie obwiniałam siebie za to co się stało
                i tak-rozmyślam o tym wydarzeniu bo trudno nie myśleć.jest to jeden z elementów mojego życia.terapia mi nie potrzebna.
                • krapheika Re: Tak nie mozna 02.12.10, 21:50
                  Nie wiem do czego to porownac,chyba do gumki,starlam co sie dalo,zostalo tylko wgniecenie na papierze,ze kiedys tam cos bylo.Nie rozmyslam,nie analizuje i szczerze powiedziawszy niewiele moge sobie przypomniec z tamtego wydarzenia.Tak samo wyamzalam inne rzeczy,ktore mialy miejsce przed gwaltem a byly dla mnie nieprzyjemne,chyba nabralam wprawy w zapomianiu.Slaba pamiec nie jest zla.
                  • iwles Re: Tak nie mozna 02.12.10, 22:36
                    krapheika napisała:

                    > Nie wiem do czego to porownac,chyba do gumki,starlam co sie dalo,zostalo tylko
                    > wgniecenie na papierze,ze kiedys tam cos bylo.


                    to w psychologii ma swoja nazwę: wyparcie.
                    Skuteczne jest, gdy dotyczy błahych spraw, powazne przeżycia należy przepracować.
                    poczytaj sobie o mechanizmach obronnych. Ja wiem, że wymazywanie z pamięci jest wygodne, ale niestety, na dluższa mete nieskuteczne, a nawet szkodliwe.
                    • krapheika Re: Tak nie mozna 02.12.10, 23:07
                      Z pewnymi wydarzeniami,ktore wymazalam zyje juz prawie cale moje zycie i bynajmniej nie czuje by mi to szkodzilo,wrecz przeciwnie.Wychodze z zalozenia "co cie nie zabije to cie wzmocni".Zyje mam sie swietnie i mam nadzieje,ze bedzie jeszcze lepiej,ostatnio wszystko idzie mi jak po masle.To sie nazywa miec szczesciewink ja juz swoj wor nieszczesc wyczerpalam;-D
                      • iwles Re: Tak nie mozna 02.12.10, 23:14

                        widze, że nalezysz do ludzi, co to uważają, że zawsze mają rację. Tobie jest pewnie z tym dobrze, tak jak i z lukami w pamięci tez jest ci dobrze, ale czy na pewno innym z toba jest dobrze ?... To juz ty znasz odpowiedź i nie musisz jej pisac tu na forum.
              • madami Re: Tak nie mozna 03.12.10, 14:21
                krapheika napisała:


                > Zawsze podziwiam osoby,ktore lubia sie same zadreczac.

                I dlatego uwielbiam dręczyć innych....

    • narsen Re: nie-matka 02.12.10, 00:55
      Całe to - mogłaś, nie mogłaś, powinnaś, nie powinnaś... Nie widzicie, że już jest za późno? Zrobiono jej wielką krzywdę, dziecku równie wielką. Nawet większą. To nie ona jest tu winna do jasnej cholery tylko gwałciciel. I on pewnie żyje sobie gdzieś tam - bezkarnie.
      Przestańcie jej wmawiać, że ma pokochać syna. Na to już jest za późno. Z resztą nikt nie ma prawa pouczać innych w takiej sytuacji. Deklaracje: "Ja bym pokochała", "Dziecko jest niewinne". Nie macie pojęcia. Najmniejszego. Co to znaczy gwałt. O urodzeniu dziecka z gwałtu nie wypominając.
      Zamilczcie nad tą tragedią.
      • papalaya no nie wierzę, łyknęłyście to? 02.12.10, 07:42
        trzeba przyznać, autorka ma literackie zacięcie

        ciekawe czy wątek dla potrzeb pracy licencjackiej czy po prostu dla jaj?
        • czar_bajry Re: no nie wierzę, łyknęłyście to? 02.12.10, 09:39
          nawet jeśli autorka trolluje to takie sytuacje się zdarzają.
          • matsuda tak samo jak ciąża po cytologii, n/t 02.12.10, 10:14
            • karibik Re: tak samo jak ciąża po cytologii, n/t 02.12.10, 10:30
              Dokładnie big_grin

              Troll z zacięciem literackim big_grin
            • czar_bajry Re: tak samo jak ciąża po cytologii, n/t 02.12.10, 11:20
              matsuda czy Ty naprawdę wierzysz że nie można zajść w ciąże po jednym razie?
              nawet jak to gwałt jest??? a na dokładkę nie kochać tego dziecka???
              Bo że w ciążę przez cytologię się nie zachodzi to fakt o którym nawet nastolatki wiedzątongue_out
              • gramwzielone Re: tak samo jak ciąża po cytologii, n/t 02.12.10, 15:00
                > matsuda czy Ty naprawdę wierzysz że nie można zajść w ciąże po jednym razie?

                niestety ciąża w wyniku gwałtu jest bardzo prawdopodobna, bo stres związany z takim przeżyciem powoduje owulację.
    • alexa0000 Re: nie-matka 02.12.10, 11:05
      To , czy gwałt zostawi ślady i jak głębokie, zależy od wielu czynników. Od tego, czy ofiara została okaleczona, czy sprzedano jej jakąś chorobę, czy poniosła straty materialne, czy gwałt był dziełem kogoś zaufanego, od tego, jaka jest konstrukcja psychiczna zgwałconej i innych kwestii. Ponoć lepiej gwalt znoszą osoby, któte podchodzą realistycznie do świata, ludzi i ich słabości, potrafią pogodzić sie ze zezłem tkwiącym w niektórch i ich głupotą, nie odbierają wszystkiego personalnie.

      Ja miałam to szczęście,że poza ogromną złością przez jakiś czas, nic więcej nie odczuwałami nie odczuwam do tej pory. To nie była moja wina, nie znałam go, byłam kimś, na kim się wyładował pod wpływem alkoholu. Czułam intuicuyjnie od pewnego momentu,że juz nie wolno mi sie bronić, bo skończy sie to dla mnie zle. Przestałam. Byłam obok, w akcji udział brało tylko moje ciało. Nie miałam pozniej awersji do seksu, nie płakałam, nie miewałam koszmarów-ot, było, mineło, droga lekcja na przyszłość.

      Wiem, o co chodzi Krapheice, choć forma przekazu niedopuszczalna, raniąca. Jest wsciekła, że niewinne dziecko jest tu ofiarą, i to jest sedno-tak ja to odbieram.

      Ja nie odniosłam zadnych obrażem fizycznych. Autorka ma dziecko, a ja nie mam pojęcia, co czułabym w takiej sytuacji. Tu została poniesiona ogromna ofiara i nie dziwię sie jej uczuciom. Nie rozumiem, jak rodzice mogli do tego dopuscic i namawiać ją na urodzenie dziecka. Wiem jedno: poszłabym na terapię, bo myśl o tym,że nie kocham własnego dziecka, wykończyłaby mnie.
      • croyance Re: nie-matka 02.12.10, 13:46
        Dziecko jest niewinna ofiara, ale taka sama ofiara jest matka.
        Teraz po gwalcie podaje sie Postinor - kiedys tego nie robiono.

        Co do aborcji ... jakim sku...synstwem w ogole jest stawiac kogos, kto przeszedl szok, w sytuacji takiego wyboru. Nie dziwie sie, ze dziewczyna nie byla w stanie zdecydowac i rodzice zdecydowali za nia. To nie byl dobry momet na zadne decyzje zyciowe, i nie ma co sie spodziewac po ofierze racjonalnych wyborow, a juz tym bardziej ja z nich rozliczac.

        Mezczyzna, ktory zgwalcic Autorke tego watku, zmusil ja do podjecia decyzji, ktorej w tamtych czasie nie byla w stanie podjac. Zdecydowano za nia, zdecydowano zle, ale teraz ona jest obwiniana o konsekwencje tej decyzji, oraz od niej wymaga sie, zeby pracowala, starala sie, chodzila na terapie. Nie dziwie sie, ze ona sie przeciwko temu wewnetrznie buntuje. Tak jak pisala Guderianka: jesli wejdzie na te droge, w pewien sposob zaakceptuje to, ze o jej zyciu decyduje gwalciciel. Bo nie da sie ukryc, ze decyduje: od momentu gwaltu jej plany przestaly byc wazne, jej zycie przestalo byc wazne, zostala postawiona w roli, ktorej nie wybrala, i w zycie, ktorego sama by sobie nie skonstruowala.

        I wg mnie moze ten brak milosci jest jej ostatnim, wewnetrznym obszarem oporu, kiedy zachowuje jakas niezaleznosc i bunt wobec tego, co ja spotkalo. Jednoczesnie czuje sie winna. Okropna sytuacja. Wg mnie jest zreszta dobra matka, stara sie, jak moze, a jej bunt wynika nie tyle z powodu dziecka, co tego, ze jej zycie zostalo totalnie high-jacked przez gwalciciela i jest mniej wiecej tak, jakby on ja tamtego dnia porwal i od tamtej pory kontrolowac to, co sie w nim dzieje. Niestety, rodzice, w ich checi pomocy, jeszcze bardziej ograniczyli jej poczucie kontroli nad wlasna sytuacja, mamy wiec dziewczyne, ktora jet sterowana z zewnatrz. Mysle, ze moze gdyby zamieszkala z synem sama, odseparowala sie od rodzicow, poczula, ze to ONA ma kontrole nad tym, co sie z nia dzieje, zle emocje w stosunku do syna nieco by zmalaly, a przynajmniej stalyby sie bardziej opanowywalne. Wg mnie to nie tyle problem jest w tym, ze ona nie kocha (czy mysli, ze nie kocha) syna, ale w tym, ze nie ma zadnego wlasnego zycia poa tym, ktore nakazal jej gwalciciel.
        • alexa0000 Re: nie-matka 02.12.10, 13:52
          Podoba mi się to, co napisałaś.
          Byc może jest tak, jak piszesz. Ja nie wyobrażam sobie tkwienia w takiej sytuacji, bo umarłabym psychicznie. Dlatego własnie próbowałabym kazdej terapii. Zycie -takie jak autorki watku-byłoby dla mnie pasmem cierpienia, nie dałabym rady.
        • gramwzielone Re: nie-matka 02.12.10, 21:14

          > Co do aborcji ... jakim sku...synstwem w ogole jest stawiac kogos, kto przeszed
          > l szok, w sytuacji takiego wyboru.

          W cywilizowanych krajach standardowo w takich sytuacjach podaje się tabletkę "dzień po".
          • iwles Re: nie-matka 02.12.10, 21:33

            wiesz, 13 lat temu nawet w cywilizowanych krajach "pigułka po" nie była standardem, a co dopiero mówic o Polsce uncertain
            • gramwzielone Re: nie-matka 02.12.10, 21:41
              być może masz rację, może przegięłam z tym standardem. W 1995 czy 6 w moim bliskim otoczeniu miała miejsce podobna sytuacja - i dziewczynie taką tabletkę zaordynował zaprzyjaźniony lekarz pierwszego kontaktu.
          • croyance Re: nie-matka 02.12.10, 22:34
            Z tego, co wiem, w Polsce chyba tez sie juz podaje - w kazdym razie, kiedy zgwalcono przyjaciolke mojej kuzynki, taka tabletka zostala jej od razu zaaplikowana, ale nie wiem, czy po, czy przed obdukcja.
        • dragontatoo Re: nie-matka 02.12.10, 23:26
          Croyance, dobrze napisane.
          Można się niestety tak czuć, co gorsza, nawet można się tak czuć, jeżeli dziecko nie jest wynikiem gwałtu, ale pewne relacje z partnerem zawiodły.
          Otworzyć się do końca na urodzone w wyniku niechcianej ciąży dziecko, to tak, jakby zaakceptować swój błąd.
        • narsen Re: nie-matka 20.12.10, 17:05
          Bardzo mądry post.
    • daga_j Re: nie-matka 02.12.10, 15:40
      Jedyne co racjonalnie mogę Ci powiedzieć to, że jesteś w całości jego marką, zdecydowanie. To jest Twoje dziecko w 100%, tzn. pochodzi z twojej własnej komórki jajowej i wzrastało w twoim ciele, dzięki Tobie przyszło na świat, wiesz to doskonale. Każda kobieta mogłaby powiedzieć "ojej moje dziecko jest tylko w 50% ze mnie, czyli nie moje, bo jeszcze kogoś - ojca". No taka natura, że potrzeba kobiety i mężczyzny, ale on nigdy nie dowiedział się, że został ojcem (i dobrze, nie zasługiwałby na to)- możemy mieć nadzieję, że faktycznie nie żyje. Dlatego to Ty jesteś w 100% matką syna, jedyną, najważniejszą. Inna rzecz, piszesz, że chcesz zatęsknić za synem, powiedzieć "kocham" szczerze, czyli zależy Ci, wychowujesz go choć nie mogłaś pogodzić się z myślą "skąd" go masz. Myślę, że tylko psycholog by Ci pomógł, nawet po latach można to przerobić, naprawdę. Radzę Ci iść do psychologa, nie musisz nikomu przecież mówić gdzie idziesz, i powoli pracować nad tym.
    • myroad Re: nie-matka 02.12.10, 21:07
      Smutne...dziecko nie jest niczemu winne, podobnie jak ty.
      Jesteście razem w takiej samej sytuacji tylko powody takiego stanu są inne.
      Ty rozumiesz swoje odczucia i emocje...wiesz dlaczego.
      Dziecko tego nie rozumie...
      Zbierz się w sobie i poszukaj fachowej pomocy dla siebie ale przede wszystkim dla niego.
      Tą sytuacje trzeba uzdrowić.
      Człowiek który ci to zrobił skrzywdził cię i utrudnił życie, zrób wszystko by nie zniszczył jeszcze jednego.
      Możesz nie kochać własnego dziecka ale to nie ono jest winne że zostało przy tobie. Ty jesteś dla niego przede wszystkim matką i naprawdę mimo wszystkiego co cie spotkało nie masz prawa odbierać mu dzieciństwa na które zasługuje.
      • vore Przeszłość nie istnieje. 03.12.10, 00:24
        To co istnieje, to teraźniejszość i przyszlość bo od niej zależy.
        Jeżeli przeszłość wplywa na teraźniejszość więcej niz to jest wynikiem sekwencji
        zdarzen do niej prowadzących i zależy od defekcji umysłu czlowieka,powinien sie
        on wybrać do psychiatry.
        Tam też powinna isc ponad polowa Polaków cierpiących na jednorazowość zapisu
        swej pamięci na czele z instytucją która im przewodniczy a nazywa się IPN.
        W USA taka sytuacja jest nie do pomyślenia.
        Tak,drogie polaczki,wiele sie jeszcze musicie nauczyc,zanim zaczniecie podskakiwac.
    • totorotot Re: nie-matka 21.12.10, 00:19
      terapia, koniecznie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka