dzisiaj nie jestem spowolniona,skupic sie w miare moge,jestem natomiast
wkurzona,czuje zlosc...nie chce miec roku do tylu na studiach...bo to mnie
zdoluje bardzo napewno...i mysle sobie ze moze sie jakos pozbierac i
probowac,zalawtiac u dziekana,albo cos proowac zaliczac...
nie wiem czy to tylko takie nierealisyczen pomysly,czy jestem wtsanie..
kiedys po probie "s"...stanelam na nogi w ciagu nieclaych 2 tygodni i
nomrlanie zaczelam chodzic do szkoly,..mimo ze przeslzam przez 3 szpitale w
ciagu tych dwoch tygodni...
ale bardzo chcialam.wiec moze i teraz by dala rady.czy to sa tylko checi?i w
moim stanie nie pwoinnam o tym myslec?..ech nie wiem
marzenia..chyba mam stany lekko maniakalne w prawie glebokiej depresji