lekarka77
07.12.10, 16:48
Mam problem, który właściwe trudno jest mi zdiagnozować. Jesteśmy z koleżanką na jednym kursie. Kurs jest dla.. wyselekcjonowanych. Pracujemy w zespole. We dwie. Odpowiadamy za wszystko wspólnie. Po tym kursie dostaniemy papier z dosyć fajnymi uprawnieniami... być może w przyszłości zawalczymy o prace, do której te uprawnienia nam posłużą. Jesteśmy po tych samych kierunkach studiów, po tych samych specjalizacjach. I teraz:
koleżanka nie chce ze mną współpracować, mimo ze to właśnie siebie do tej pracy wybrałyśmy... Tai swoje projekty, nie rozmawia o problemach, oddaje SWOJE prace, podpisane naszym nazwiskiem, zbywa mnie, jeżeli chodzi o szczegóły naszej pracy. Do tej pory tolerowałam to, ale to juz nie tylko chodzi o konkurencje na rynku pracy, ale o higienę pracy, która w tej chwili jest zburzona.
W sumie mogę zachowywać sie adekwatnie, ale chciałam by nam sie dobrze jeszcze te pól roku pracowało. Byłam pomocna, mila, życzliwa, po czym wiele brzydkich zagrań ze strony koleżanki wyszło na jaw, nie sa to jaikes specjalnie zle zachowania, ale ewidentne NIETAKTY.
Dodam, ze kolezanka w tej chwili wszystkich traktuje jako wrogow. Jest nieufna, nie mowi np. o tym co teraz robi, jak jej sie w zawodzie układa, mimo ze wszyscy swobodnie na ten temat rozmawiamy. Ogólnie ukrywa sie nie tylko z tym, ale ze swoja tożsamością. Jednakże nas-w tym mnie o wszystko wypytuje, dopytuje, wyszukuje w necie..
Chciałam byśmy sie "złączyły", byśmy mogły sobie pomagać, ale taktyka którą ona stosuje jest nie do przyjęcia. W tej chwili trzymam ja na dystans. ij est mi z tym źle, bo muszę ciągle uważać, pilnować się, ważyć słowa.... A nasze srodowisko jest i tak bardzo wysublimowane i trudne w kntaktach miedzyludzkich, wiec myslslam ze ksoro bedizemy we dwie to jakos latwiej nam pojdzie, ale labo ja zbyt duzo ie po (tylko) kolezankce psodziewalam dostac, albo ona jest jaka taka...
Chyba trafilam na zly egzeplarz, bo... inni sa bardzie odstepni, symatyczni, ludzccy.
Z moich obserwacji wynika, ze ona w ogoel sie ze wszystkim chowa, kryje... Ze uwaza na to do kogo i co mowi.. Jedon wielkie slzenstwo. Tak niewm ozna zyc.
Czy ja mam robic tak samo?
Czy mam byc wredna, zimna zolza, bo mam kwalifikacje lepsze od przeicetnego kowlaskiego?